Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Xenoboty – powstały pierwsze żywe roboty. Tak science-fiction stało się rzeczywistością

Recommended Posts

W dniu 18.01.2020 o 14:08, Antylogik napisał:

Którego sformułowania kolega nie rozumie?

Problem w tym, że na ile je rozumiem to oba są głupie.

Więc proszę o wyjaśnienie w jaki sposób sposób reprodukcji jest związany z leczeniem chorób, w jaki sposób reprodukcja umożliwia tworzenie darmowej energii, w jaki sposób to cena energii warunkuje perpetuum mobile lub odwrotnie .

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, peceed napisał:

Problem w tym, że na ile je rozumiem to oba są głupie.

Więc kolega wyjaśni dlaczego uważa je za głupie, to będziemy mieć punkt wyjścia do wykazania, że kolega się jak zwykle myli.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 14.01.2020 o 17:18, ex nihilo napisał:

Może i tak, ale pod warunkiem, że będzie to symetryczne, czyli wierzący (w dowolnego boga) nie będą mieszać swojej wiary do spraw pozareligijnych - dotyczących też ateistów czy wyznawców innych religii.

Niestety to nie jest symetryczne tylko zmanipulowane i  - tak jak pisałam - świadczące ponownie o tym że ateiście nie mają pojęcia o tym czym jest wiara.

Po pierwsze ateiście nawet nie wiedzą czym się różni słowo "Bóg" o "bóg". I nie chodzi tu o szacunek.
Po drugie ateizm de facto z punktu widzenia zasady jest .. wiarą. Tak samo nie ma on dowodu na poprawność swojej ideologii.
Po trzecie ateizm, wbrew faktom i logice uważa, że nie jest ideologią stosując zmanipulowany wytrych że "nie obchodzi go kwestia Boga (czy boga)
Po czwarte dowody które uznają ateizm jako obiektywny wynikają wprost z przyjęcia "wiary ateistycznej" jako założenia, a więc są sprzeczne logicznie
Po piąte jak wynika z powyższych ateizm jest wewnętrznie sprzeczny logicznie i ideologicznie.
Dlatego  nie można ateizmu traktować jako "uniwersalny obiektywizm" i "punkt wyjścia" a ateiści sami w sobie startują z pozycji błędnej więc nieuprawnionej.
Po szóste ateiści wciąż myślą że chodzi o rodzaj praktyki, i nie mają pojęcia że chodzi o istnienie lub nie paradygmatu (mniejsza o to jak się nazywa).
Po siódme, każda religia (nie sekta) stoi wyżej od ateizmu z tego prostego faktu, że wie na czym polega, a ateizm nie wie na czym polega religia.

ergo ... ex nihilo i Salomon nie naleje, więc proszę ogranicz swoje ateistyczne próby rozgrywania ludzi uznających potrzebę paradygmatu za kluczową przynajmniej do czasu aż zrozumiesz powżysze punkty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mogę mówić tylko za siebie, ale podejrzewam że dużo kolegów i koleżanek którzy są nazywani z tekstami i wrzocani do wspólnego worka ma podobnie. 

Dlatego wolę nazywać się anty-teistą i nie wierzę we wszystkich poznanych przezemnie Bogów. Nie interesowałem się wszystkimi bo szkoda mi na to czasu i nie widzę w tym sensu, ale teraz z perspektywy czasu jak sie już za to zabrałem łatwo mi było wytłumaczyć sobie jak glupia i naiwna jest podstawa chrześcijaństwa. Mysle Ergo Sum ze twoja wiara jest gdzieś zbtych kręgów kulturowych wiec rozwine myśl. Biblia to ewidentny spis praw i bajek ułatwiających kontrolę ludzi, a pamiętajmy ze uważamy jest za słowo Boże. Uważam że  każdy kto przeczyta ze zrozumieniem np. Księgę powtorzonego prawa jest w stanie zrozumieć że ten wszechmocny i miłosierny Bóg nie jest ani wszechmocny ani miłosierny. To określenie wszechmocny jest najbardziej irytujace, szczególnie jak np. Lekarz anty-teista kogos uratuje to niby tak go Bóg prowadził mimo ze on sam nie wierzy, tylko poświęcił ten czas na naukę, ale jak katolik z premedytacją kogos zabije to juz sprawa diabła i wolnej woli ludzkiej.

 Co się tyczy Jezusa i nowego testamentu to taka moja teoria: istnieje wiele dowodów na to ze taka osoba istniała lub sa to połączone życiorysy kilku osób. Jak dla mnie facet wyprzedził o conajmniej kilkanaście wieków swoje pokolenie i prawdopodobnie byl ponadprzeciętne inteligentna osobą, wiedział jak Biblia jest wykorzystywana do zawlaszczania władzy, ale wiedział też że musi tym prostym niepismiennym ludziom jakieś inne wytyczne moralne niż tylko oko za oko, kamieniowania za cudzołożenie i namawianie do anty-teizmu czy zmiany Boga. Wielu ludzi to rozumiało  i chętnie przychodziło posłuchać co ma do powiedzenia. Nie mogło to się podobać ani Żydom ani rzymianom, chociaż Piłat prawdopodobnie go rozumiał. Ale jak sie skończyło wiemy.

Jezus miał pecha bo jego uczniowie kilkadziesiąt lat pozniej ubarwili jego historię i w gruncie rzeczy zastapili jeden zamordyzm innym, takim w wersji light i to w sumie tylko dlatego że nie mieli jaj powiedziec ze Biblia to takie tam opowiadania a nie jakieś słowo Boga ojca. No może poza św Markiem ktory tam napomknął, że nauki Jezusa nadpisuja prawo mojzeszowe, ale większość myśli że chodzi tylko o jedzenie kotletów ze świń, a pedałów trzeba dalej kamieniować. 

I teraz mi powiedz jakie prawo moralne albo logikę maja ludzie którzy na tej podstawie zabraniają ludziom którzy w to wierzą korzystania np. z prezerwatyw. Szczególnie w krajach gdzie panuje przemienienie i szerzy sie AIDS. Jakim prawem w polsce ktoś utrudnia dostęp ludziom którzy w te bzdety nie wierzą do tabletek "dzień po" ? 

O taką symetrię najprawdopodobniej chodziło ex nihilo.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, Ergo Sum napisał:

Po drugie ateizm de facto z punktu widzenia zasady jest .. wiarą. Tak samo nie ma on dowodu na poprawność swojej ideologii.

Owszem, ale wiarą "nie symetryczną", tzn. ateista wierzy, że NA PEWNO, nie ma absolutnie ŻADNEGO Boga, natomiast Teista najczęściej wierzy w mnóstwo różnych rzeczy, które sumując są mniej prawdopodobne od wiary Ateistów. Ponieważ zakładając istnienie jakiś konkretnych cech przypisywanym dowolnemu Bogu należy założyć również  że pewnej ilości z tych cech nie ma, a za to sa inne - równie prawdpodobne etc. Czyli np. że Bóg ma nie trzy osoby a cztery albo dwie etc. ect. Dopiero Teistyczna wiara w Boga z minimalną ilość najbardziej generalnych cech, w ogólności z jedną cechą np. niepoznawalna istotna panująca nad nami (i koniec) zbliża się swoim poziomem wiary do Ateistów. Ateista z zasady będzie zatem wierzącym ale zawsze (albo zazwyczaj) mniej niż Teista. 

Dopiero agnostyk/sceptyk jest prawdziwie nie wierzącą w nic osobą - zakłada po porostu że albo najbardziej ogólny z możliwych opisów Boga jest prawdziwy lub nie jest i tyle. 

Z kolei anty-teista jest rodzajem aktywisty który zwalcza teistów/religię, co moim zdaniem jest nieco nie fair ponieważ odbierając komuś wiarę nalezy dać coś w zamian. Wiara jest wielu ludziom potrzebna. 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minutes ago, Warai Otoko said:

Z kolei anty-teista jest rodzajem aktywisty który zwalcza teistów/religię, co moim zdaniem jest nieco nie fair ponieważ odbierając komuś wiarę nalezy dać coś w zamian. Wiara jest wielu ludziom potrzebna.

Masz rację, powinienem nazywać się sceptykiem a anty-teistą tylko jak ktoś mnie wqrzy nachalnością i wyimaginowaną wyższością swojej wiary nad moją niewiarą. 

Swoją drogą jestem ciekaw czy ktoś oglądał poniższą debatę ( swoją drogą najlepszą merytorycznie debatę pomiędzy ateistą a osobą wierzącą ) i jeśli tak to jak oceniacie to co o wierze mówi Peterson.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, dexx napisał:

Masz rację, powinienem nazywać się sceptykiem a anty-teistą tylko jak ktoś mnie wqrzy nachalnością i wyimaginowaną wyższością swojej wiary nad moją niewiarą. 

hehe, faktycznie, czyli jesteś (ja zresztą chyba też) okresowo anty-teistą :P

Co do Sama Harrisa i Jordana Petersona, nie wiem czy widziałem akurat tą debatę, ale słuchałem nie raz i jednego i drugiego i uważam, ze obaj są wartościowi. Natomiast nie wiem co dokładnie masz na myśli pytając o to co o wierze myśli Peterson. Ogólnie patrząc, uważam, ze ma rację uznając że religie są użytecznymi modelami rzeczyiwstości (nie używa takich pojęć, ale moim zdaniem o to chodzi), np.  kiedy mówi o głębokiej wiedzy zapisanej w mitach religijnych etc. Coś jest również w tym, że religia chrześcijańska w wielu aspektach jest lepszym modelem od innych religii. Lecz to jest kwestia sporna, i pod pewnymi względami pewnie jest gorsza - kwestia aksjologiczna. Natomiast Peterson myli się moim zdaniem, cicho zakładając że użyteczność religijnego modelu rzeczywistości w jakiś sposób zwiększa prawdopodobieństwo istnienia Boga czy jakoś usprawiedliwia logicznie wiarę w niego (chyba, że w sensie pragmatycznym). Peterson nie wspomina również, ze model użyteczny nie znaczy najlepszy możliwy. Sam Harris natomiast jest najłagoniejszy z całej czwórki anty-teistów i chyba sam nie zalicza siebie do grona "wojujących" :P co czyni go najrozsądniejszym z całej bandy (oczywiście nie tylko przez to) - na pewno rozsądniejszym od Richarda Dawkinsa, który w tej kwestii wydaje mi się być wręcz śmieszny. Krótko mówiąc Dawkinsa zupełnie nie szanuje jako filozofa, Petersona jak najbardziej a Sama Harrisa chyba najbardziej :P , choć Peterson chyba się ciekawiej słucha. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

16 hours ago, Warai Otoko said:

Z kolei anty-teista jest rodzajem aktywisty który zwalcza teistów/religię, co moim zdaniem jest nieco nie fair ponieważ odbierając komuś wiarę nalezy dać coś w zamian. Wiara jest wielu ludziom potrzebna. 

Jak napisałeś to ostatnie zdanie to skojarzyło mi się z Petersonem. Odniosłem wrażenie, że jedyny powód dla którego broni on wiary, to dlatego że uważa że nie ma nic innego do zaproponowania w zamian. 
 

15 hours ago, Warai Otoko said:

Sam Harris natomiast jest najłagoniejszy z całej czwórki anty-teistów i chyba sam nie zalicza siebie do grona "wojujących" :P co czyni go najrozsądniejszym z całej bandy (oczywiście nie tylko przez to) - na pewno rozsądniejszym od Richarda Dawkinsa, który w tej kwestii wydaje mi się być wręcz śmieszny. Krótko mówiąc Dawkinsa zupełnie nie szanuje jako filozofa, Petersona jak najbardziej a Sama Harrisa chyba najbardziej :P , choć Peterson chyba się ciekawiej słucha. 

Ja tam wszystkich z nich lubię posłuchać w debatach, chociaż faktycznie Dawkins potrafi być bardzo bezpośredni. Często też korzysta z okazji i wykorzystuje głupie argumenty, najczęściej gorzej przygotowanych przeciwników w debacie do ośmieszenia ich co najczęściej wg mnie psuje cały obraz.  Bardzo fajna odbyła się pomiędzy nim a Johnem Lennoxem, a to wg mnie dlatego, że Lennox był dobrym partnerem do rozmowy na temat wiary. 

Ja najbardziej lubię merytoryczne rozbijanie argumentów i twierdzeń, a świetnym tego przykładem jest Anthony Magnabosco, jego hobby to tzw. Street Epistemology czyli przeprowadza z ludźmi krótkie wywiady w miejscach publicznych na tematy takie jak wiara, karma itd . i praktycznie przy pomocy samych pytań uświadamia ludziom, jak często infantylne są powody dla których wierzą w te rzeczy.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 21.01.2020 o 23:03, Ergo Sum napisał:

Po pierwsze ateiście nawet nie wiedzą czym się różni słowo "Bóg" o "bóg". I nie chodzi tu o szacunek.

Bo nie muszą wiedzieć, choć wypadałoby, bo przecież jakąś tam wiedzę z języka polskiego czy filozofii wynieśliśmy. Niemniej w kontekście poznawczym to (niekoniecznie) ich pole zainteresowań. Równie dobrze można mieć pretensje, że ktoś nie ma pojęcia o czymś hobby, specjalizacji naukowej/zawodowej czy o horoskopach.

W dniu 21.01.2020 o 23:03, Ergo Sum napisał:

Po drugie ateizm de facto z punktu widzenia zasady jest .. wiarą. Tak samo nie ma on dowodu na poprawność swojej ideologii.

Nie, nie jest. To do znudzenia obalany błąd logiczny. Ateizm odrzuca definicje i istnienie czegoś takiego jak Bóg (jakikolwiek) czy wiara w bóstwa, które istnieją na potrzeby religii. Nie jest więc ani wiarą, ani niewiarą, tylko brakiem wiary.

Reszta punktów bazuje na błędnych założeniach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 21.01.2020 o 23:03, Ergo Sum napisał:

Po pierwsze ateiście nawet nie wiedzą czym się różni słowo "Bóg" o "bóg".

Tylko że... wydaje mi się, że akurat tutaj Nihilo prawidłowo użył wersji z małej litery. Napisał "wierzący (w dowolnego boga)". Słowo "bóg" z małej litery oznacza to samo, co "bóstwo", czyli może oznaczać zarówno chrześcijańskiego Boga (nazwa własna), jak i greckiego Zeusa czy Posejdona, prasłowiańskiego Swarożyca itd. itp. Czyli takie użycie pasuje z przymiotnikiem "dowolnego". Napisać "wierzący w dowolnego Boga" to tak jak napisać "wierzący w dowolnego Swarożyca" (po co pisać "dowolnego", skoro wiadomo, że chodzi o jednego?)

Chyba, że ja o czymś nie wiem...

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, wilk napisał:

To do znudzenia obalany błąd logiczny.

To raczej nie jest błąd logiczny, a świadoma manipulacja po to, żeby ustawić teizm i ateizm na tym samym poziomie logicznym - jako tezę wymagającą dowodu.

Co do całości tekstu Ergo Sum: nie chciało mi się odpowiadać, bo to już tyle razy było mielone, nie tylko tu przecież, że... Ale "wyznawcy" tak po prostu mają, inaczej wyznawcami pewnie by nie byli :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, wilk napisał:

Nie jest więc ani wiarą, ani niewiarą, tylko brakiem wiary.

Niestety muszę się nie zgodzić. Ateizm to nie jest brak wiary, a właśnie niewiara. "Niewierzący" piszemy razem właśnie po to, by wskazać, że to cecha stała, wewnętrzna ateisty, a nie jego bieżący stan, w którym w ogóle nie zastanawia się nad wiarą. "Nie wierzący" dotyczy teraźniejszego stanu, w którym nie ma świadomości wiary w coś. Inaczej można powiedzieć "nie jest wierzący" zamiast "jest niewierzący". Przykładowo: 1) On nie ma świadomości, że można wierzyć w Boga. Czyli teraz jest nie wierzący (nie jest wierzący). 2) On ma świadomość, że można wierzyć w Boga. Czyli teraz jest niewierzący (uznaje, że Boga nie ma).

Z logicznego punktu widzenia przeciwieństwem wiary jest brak wiary. Oznacza to świat bez tej wiary - nie zastanawiam się czy Bóg jest, czy go nie ma. To na pewno nie jest ateizm. Jest to dowód na to, że ateizm nie oznacza braku wiary. Niewiara jest stanem aktywnym tak samo jak wiara. Dlatego będzie jej bliżej do wiary. Czy więc ateizm - niewiara w boga - jest rodzajem wiary? W pewnym sensie tak, dlatego że dopóki nie mamy wiedzy o całym Wszechświecie fizycznym i niefizycznym, dopóty będzie istnieć niepewność. I wszelkie analizy jakie wykonujemy i wszystko co przewidujemy musimy skorygować o tę niepewność. Załóżmy, że na 99,99% Bóg nie istnieje. Ateiści biorą to za pewnik, a teiści będą uznawać, że dopóki nie jest to 100%, to będą w niego wierzyć.

Można przetestować pewność ateistów, czy raczej jest to wiara. Powiedzmy, że ateista może wziąć udział w grze: jest samobójca stojący na dachu bardzo wysokiego budynku, powiedzmy jak World Trade Center. Nie ma żadnych zabezpieczeń (zwykłe ubranie), nikt go nie chroni ani z góry ani z dołu. Czy samobójca zginie, jeśli skoczy z tego budynku? Jeżeli ateista poprawnie przewidzi, to wygra 1 mld zł. Jeżeli błędnie przewidzi, straci swoje dziecko / swoje życie. Normalnie ateista powiedziałby, że zginie na 100%. Wydaje się, że nie ma możliwości, by ktokolwiek przeżył taki skok. Tylko cud mógłby go uratować. W zasadzie tylko Bóg. Zatem - jeśli ateista nie wierzy w Boga - powinien postawić życie swojego dziecka (czy swoje), aby wygrać olbrzymie pieniądze, bo przecież ma pewność, że żaden bóg go nie uratuje. Czy więc to zrobi? A może wcale nie jest tak racjonalny jak mu się wydaje? Jeżeli boi się zagrać, to znaczy, że jego ateizm jest tylko wiarą, która została wystawiona na próbę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie chcę się czepiać, ale w Twoim eksperymencie dużo zależy co znaczy przeżyć, ale myślę że już powiedzenie że wyjdzie bez uszczerbku na zdrowiu załatwia sprawę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, wilk napisał:

Nie, nie jest. To do znudzenia obalany błąd logiczny. Ateizm odrzuca definicje i istnienie czegoś takiego jak Bóg (jakikolwiek) czy wiara w bóstwa, które istnieją na potrzeby religii. Nie jest więc ani wiarą, ani niewiarą, tylko brakiem wiary.

Brakiem wiary jest sceptycyzm/agnostycyzm - odrzucenie wiary w Boga implikuje jednocześnie że MUSISZ zakładać że żadnej formy Boga nie ma, a to założenie nie jest mozliwe do naukowej weryfikacji a jest sensowne - więc osoba która odrzuca pewną możliwość niestety wierzy że jej nie ma... Czyli jest to pewna forma wiary, ale odmienna oczywiście od Teistycznej. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, wilk napisał:
W dniu 21.01.2020 o 23:03, Ergo Sum napisał:

Po drugie ateizm de facto z punktu widzenia zasady jest .. wiarą. Tak samo nie ma on dowodu na poprawność swojej ideologii.

Nie, nie jest. To do znudzenia obalany błąd logiczny.

Tak, tak jest, pod warunkiem, że Ergo bierze pod uwagę różnice semantyczne "wiary", która może być przekonaniem o istnieniu Boga,  (Ty tak pojmujesz "wiarę"), jak również osobistym przeświadczeniem/założeniem o słuszności czegoś, np wierzę, że jesteś uczciwy.

"Wierzę, że Boga nie ma" nie musi być wiarą (religią), może być deklaracją ... z pewną dozą niepewności.;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale po co w ogóle to "wierzę"? Do czego to potrzebne?
"Nie ma ani dowodu, ani chociażby silnych poszlak na istnienie (tu wpisać co się chce)" i koniec, to wystarcza. Żadna "wiara" nie jest potrzebna.
Jeśli ateista (itp.) twierdzi, że "nie wierzy, że coś tam" albo "wierzy, że nie coś tam", to sam się do pułapki pakuje. I to niezależnie od takich czy innych kombinacji semantycznych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, ex nihilo napisał:

Ale po co w ogóle to "wierzę"? Do czego to potrzebne?

A które znaczenie "wierzę"?:D  Polska języka trudna rzecz ze słowami wieloznacznymi. Wiara Lecha też wtrąciłaby swoje 3grosze.:P

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, ex nihilo napisał:

Ale po co w ogóle to "wierzę"? Do czego to potrzebne?

Bo np. boi się śmierci i chce wierzyć, że jak umrze, to dusza pofrunie do nieba. Wprawdzie do tego Bóg nie jest potrzebny, ale jeśli za niebo uznamy Boga, to już tak.

11 minut temu, ex nihilo napisał:

Jeśli ateista (itp.) twierdzi, że "nie wierzy, że coś tam" albo "wierzy, że nie coś tam", to sam się do pułapki pakuje.

Przecież sam się nie pakuje, a jedynie odpowiada teiście. Przecież ateiści nie żyją tylko w swoim gronie, zawsze będą napotykać mniej lub bardziej wierzących i będą reagować na ich poglądy. Stąd musi powiedzieć, że "nie wierzy", bo to jest to samo jak by powiedział, że "zgodnie z jego światopoglądem nie istnieją żadne siły nadprzyrodzone" etc.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Antylogik napisał:

"Niewierzący" piszemy razem właśnie po to, by wskazać, że to cecha stała, wewnętrzna ateisty, a nie jego bieżący stan, w którym w ogóle nie zastanawia się nad wiarą. "Nie wierzący" dotyczy teraźniejszego stanu, w którym nie ma świadomości wiary w coś.

Nadmiar filozofii, a RZECZ jest bardzo prosta. Polecam zapoznanie się z powszechnie (obecnie) obowiązującymi zasadami ortografii. Imiesłowy przymiotnikowe z "nie" pisze się łącznie (też ciężko mi to przyszło zaakceptować, ale UDAŁO się w końcu). Nie wierzę Ci ni cholery, bo to Ty udowodnij byty, których ni cholery nie widzę. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Astro napisał:

Nadmiar filozofii, a RZECZ jest bardzo prosta. Polecam zapoznanie się z powszechnie (obecnie) obowiązującymi zasadami ortografii. Imiesłowy przymiotnikowe z "nie" pisze się łącznie (też ciężko mi to przyszło zaakceptować, ale UDAŁO się w końcu).

Twój komentarz przypomina wymądrzanie się dziecka, które nie rozumie danego zjawiska, ale zapamiętało o nim jak jest napisane w książce i teraz może się pochwalić "wiedzą". Nie muszę się z niczym zapoznawać, bo znam te sztuczne nowe zasady, które wprowadzono tylko dlatego, że sami poloniści mieli problem, kiedy pisze się razem a kiedy oddzielnie, co świadczy o ich niskiej inteligencji, bo to czysta logika językowa. Skoro twierdzisz, że ja filozofuję, to można mieć wątpliwości także co do twojej inteligencji, bo zwyczajnie tego nie rozumiesz o czym ja mówię. Co więcej, nie masz nawet wiedzy na temat ortografii, ponieważ obecne zasady pozwalają nadal używać starych zasad. Mój wywód przywołuje owe zasady tylko w celu wyjaśnienia na czym polega różnica między niewiarą a brakiem wiary, a nie w celu uczenia najnowszych zasad ortografii.

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

 A ja mam Cię zwyczajnie... Sam wiesz gdzie. :) I co mi zrobisz?
Coś udowodniłeś? Pintolisz bez sensu (by nie bawić się w zdania zbyt złożone, wiele wtrąceń zawierających, podrzędność i nadrzędność wzajemnie znosząc, myślniki - które głupie nie są - wprowadzając (choć o wybaczenie nie proszę, bo zwyczajnie dla Ciebie nie bardzo mi się w myślnik chce wchodzić miast dywizu), by nie dłubać w nosie o wyższości swojej myśląc, pokazać próbując żem ja - czyli nie Ty - mądrzejszym jest, ale nie, bo tropem Twym "basta!" nie wystarczy, w końcu zbyt inteligentni ludzie na forum, którzy - wbrew pozorom - równie zawiłe i złożone zdanie sklecić potrafią, nie na chwałę swoją nawet, ba!, nie Twoją, ale potrafią, ciągnąć to w nieskończoność nawet mogą (bo w końcu czym jest nieskończoność - o ile ktokolwiek z nas zrealizować to potrafi), a zdanie jak guma być może - któż mu zabroni? - co zapewne zoczyć potrafisz, nie tyle na chwałę mą, która pyłem jest i kurzem, ale o to chodzi mi zwyczajnie, byś zobaczył, że kurzem i pyłem jesteś właśnie; na wietrze w dodatku).

27 minut temu, Antylogik napisał:

Twój komentarz przypomina wymądrzanie się dziecka,

Nie skomentuję, na chwałę KW! ;)

29 minut temu, Antylogik napisał:

Co więcej, nie masz nawet wiedzy na temat ortografii

Ty masz? Jakoś masz problem z obecnymi zasadami dotyczącymi imiesłowów.

P.S. Jestem niestety legalistą. Nie wiesz nawet jak wiele rzeczy mi się w "prawie" nie podoba, ale jednak przestrzegam, co i tobie polecam.

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Antylogik napisał:

Niestety muszę się nie zgodzić. Ateizm to nie jest brak wiary, a właśnie niewiara.

Masz rację, chodziło mi o to, że o ile wierzący wierzy w istnienie boga, to ateista nie "wierzy w nieistnienie" (stąd ta niewiara się tam pojawiła) tylko nie uznaje takiego sposobu wyjaśniania zjawisk, nie używa wiary do opisu nauki.

5 godzin temu, Warai Otoko napisał:

więc osoba która odrzuca pewną możliwość niestety wierzy że jej nie ma

Nie muszę wierzyć, że na Marsie nie ma tańczących hipopotamów w sukienkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i cały "antylogik"... Minusik i mnie nie ma. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Antylogik napisał:

Bo np. boi się śmierci i chce wierzyć, że jak umrze, to dusza pofrunie do nieba. Wprawdzie do tego Bóg nie jest potrzebny, ale jeśli za niebo uznamy Boga, to już tak.

Jeśli wierzy, to wierzy, i tyle.
Ale nawet w takim przypadku (z tym niebem) wierzyć nie musi - wystarczy, że dopuści taką możliwość.
 

2 godziny temu, Antylogik napisał:

Przecież sam się nie pakuje, a jedynie odpowiada teiście. Przecież ateiści nie żyją tylko w swoim gronie, zawsze będą napotykać mniej lub bardziej wierzących i będą reagować na ich poglądy. Stąd musi powiedzieć, że "nie wierzy", bo to jest to samo jak by powiedział, że "zgodnie z jego światopoglądem nie istnieją żadne siły nadprzyrodzone" etc.

Nie musi powiedzieć, że "nie wierzy". Może powiedzieć np. że "nie ma na to dowodów", "nie wiem, może tak, ale musisz to udowodnić" itp., itd., etc.
Chodzi o przesunięcie z poziomu "wiary", która z natury rzeczy dowodu nie wymaga, na poziom "wiedzy", czyli tego, co dowodu wymaga.
"Światopogląd" nie określa tego, skąd akurat taki się wziął - równie dobrze może wynikać z wiedzy, jak i z wiary, albo dowolnej mieszanki jednego z drugim.

Wchodzenie w zabawy semantyczne z pojęciem "wierzyć" nie ma żadnego sensu, bo zawsze będą istnieć silne skojarzenia z tym znaczeniem 'wierzę", który dowodu nie wymaga - nawet jeśli to będzie zaprzeczenie, czyli "nie wierzę". I to jest ta pułapka: brak wiary (wmoja = 0) zostaje uznany za jakąś antywiarę (wmoja = - wtwoja) i stąd bierze się pozorna symetria, która zresztą w niektórych przypadkach może być prawdziwa.

Od co najmniej pół wieku nie używam w odniesieniu do siebie "wierzę" czy "nie wierzę", niezależnie od kontekstu. Jeśli już coś podobnego, to "nie jestem wierzący" albo "jestem niewierzący" w przypadku wiary religijnej. No i jakoś żyję... nawet całkiem nieźle (chociaż w zimie gorzej). Nie jest to jakieś sztuczne wyłączenie słowa ze słownika, ale po prostu to pojęcie nie ma w moim przypadku zastosowania. Nie potrafię "wierzyć", muszę mieć jakieś konkretne podstawy. Bez tego po prostu "nie wiem", i tyle. A kiedy "wiem", to jest to tylko rozkład prawdopodobieństw (obiektywnych lub subiektywnych) wszystkich możliwości z pozostawieniem rezerwy na te, których nie znam. Czyli np. w przypadku "bogów" uznaję, że ich pozaumysłowe istnienie jest skrajnie mało prawdopodobne (brak podstaw od innej oceny) i w tym "skrajnie mało" mieszczą się wszystkie ewentualne "boskie" byty.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szanowni. Mądrze, składnie i ładnie, ale... Znów mamy dowodzić, że nie jesteśmy wielbłądami?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z laboratorium ENIGMA (Evolution of Nanomachinest In Geospheres and Microbial Ancestors) na Rutgers University sądzą, że odtworzyli kształt pierwszej molekuły będącej wspólnym przodkiem współczesnych enzymów, które dały początek życiu na Ziemi.
      Życie to proces elektryczny. Obwód elektryczny jest katalizowany przez niewielki zestaw protein, które działają jak złożone nanomaszyny, czytamy na stronie laboratorium. ENIGMA jest współfinansowane przez NASA w ramach Astrobiology Program. Sądzimy, że życie powstało z bardzo małych klocków i pojawiło się zestaw Lego, z którego powstały komórki i bardziej złożone organizmy, jak my, mówi główny autor badań, biofizyk Paul G. Falkowski.
      Naukowcy wykonali analizę porównawczą trójwymiarowych struktur białek, by sprawdzić, czy można na tej podstawie wysnuć wnioski, co do kształtu ich wspólnego przodka. Szczególnie skupili się na podobieństwach pomiędzy kształtami, jakie w trzech wymiarach przyjmują łańcuchy aminokwasów. Poszukiwali prostego topologicznego modelu, który powiedziałby, jak wyglądały pierwsze proteiny, zanim stały się bardziej złożone i zróżnicowane.
      Odkryliśmy, że dwa powtarzające się wzorce zwijania są kluczowe dla pojawienia się metabolizmu. Prawdopodobnie te metody zawijania mają wspólnego przodka, który za pomocą duplikacji, specjalizacji i różnicowania ewoluował tak, by ułatwić transfer elektronów i katalizę na bardzo wczesnym etapie początków metabolizmu, wyjaśniają naukowcy.
      Te dwa zidentyfikowane metody zwijania to zwijanie ferredoksyny oraz konformacja Rossmanna. Naukowcy sądzą, że te dwie podstawowe struktury, które mogą mieć wspólnego przodka, posłużyły jako wzorzec dla protein sprzed ponad 2,5 miliarda lat.
      Przypuszczamy, że pierwszymi proteinami były małe, proste peptydy, któe pobierały elektrony z oceanu, atmosfery lub skał i przekazywały je innym molekułom akceptującym elektrony, mówi biolog molekularny Vikas Nanda. W reakcji transferu elektronu uwalnia się energia i energia ta napędza życie, dodaje.
      Naukowcy przyznają, że to wszystko jest jedynie hipotezą. Porównywanie kształtu obecnie istniejących protein to metoda pełna ograniczeń, która nie pozwala na uzyskanie pewności co do prawdziwości wnioskowania. Domyślamy się co mogło się wydarzyć, a nie dowodzimy, co się wydarzyło, stwierdzają autorzy badań. Jednak, jak zauważają, można tego typu badania posunąć dalej.
      Można spróbować odtworzyć w laboratorium hipotetyczne proteiny z przeszłości i sprawdzić, jak działają i jak mogą ewoluować. Naszym głównym celem jest dostarczenie NASA informacji, dzięki którym przyszłe misje naukowe będą wiedziały gdzie i jak poszukiwać życia na planetach pozasłonecznych.
      Ze szczegółami badań można zapoznać się na łamach PNAS.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W szpitalu polowym w Wuhan roboty zajmują się osobami zarażonymi koronawirusem SARS-CoV-2. Szpital Wuchang stał się polem testowym dla nowych technologii. Sześć różnych typów robotów dba tam o 200 pacjentów cierpiących na COVID-19. Maszyny zajmują się pomiarami temperatury, dostarczaniem pożywienia, patrolują i odkażają pomieszczenia. W ten sposób z jednej strony odciążają pracowników służby zdrowia, z drugiej zaś chronią ich przed infekcjami. W szpitalu znajduje się 200 pacjentów w średnio poważnym stanie.
      Roboty wykorzystują sieci 5G, dzięki czemu lekarze mogą na bieżąco zbierać dane i monitorować pacjentów.
      W prowincji Hubei, centrum epidemii, koronawirusem SARS-CoV-2 zaraziło się ponad 3000 pracowników służby zdrowia. Brakuje personelu, więc roboty to nieoceniona pomoc. Tym bardziej, że mogą zapobiegać kolejnym infekcjom. Urządzenia są zdolne do samodzielnego poruszania się i samodzielnego ładowania akumulatorów, nie wymagają więc bieżącej obsługi.
      Prace nad projektem wykorzystania robotów rozpoczęły się 28 lutego, gdy urzędnicy z Hubei nawiązali kontakt z Chińską Akademią Nauk. Technologiczny startup CloudMinds dostarczył 12 robotów i wraz z państwową firmą China Mobile w ciągu tygodnia zbudował w szpitalu odpowiednią infrastrukturę.
      Szpital Wuchang jest jedynym w tak dużej mierze obsługiwanym przez roboty, ale nie jedynym, w którym urządzenia takie pracują. W jednym ze szpitali w prowincji Guangdong pracują dwa roboty, które dostarczają leki i pożywienia, zbierają śmieci i zmieniają pościel. Urządzenia potrafią też same się odkażać.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy odkryli setki gigantycznych bakteriofagów, wirusów zabijających bakterie. Okazało się, że mają one cechy przynależne żywym organizmom, co zaciera granicę pomiędzy mikroorganizmami a wirusami. Ich rozmiary i złożoność budowy dorównują strukturom, które bezspornie uznajemy za żywe. W nowo odkrytych bakteriofagach znaleziono geny typowe dla bakterii, które bakterie używają przeciwko swoim gospodarzom.
      Niezwykłego odkrycia dokonali uczeni z University of California, Berkeley (UCB). Najpierw pobrali oni liczne próbki z 30 różnych ziemskich środowisk, od przewodu pokarmowego wcześniaków i ciężarnych kobiet, przez tybetańskie gorące źródło, południowoafrykański bioreaktor po pokoje szpitalne, oceany, jeziora obszary położone głęboko pod ziemią. Na podstawie tych próbek utworzyli wielką bazę DNA i zaczęli ją analizować.
      Analiza wykazała obecność 351 różnych gatunków gigantycznych bakteriofagów. Każdy z nich miał genom co najmniej 4-krotnie dłuższy niż genom przeciętnego znanego dotychczas bakteriofaga. Rekordzistą był tutaj bakteriofag o genomie złożonym z 735 000 par bazowych. To 15--krotnie więcej niż genom przeciętnego faga. Ten genom jest bardziej rozbudowany niż genomy wielu bakterii, którymi żywią się fagi.
      Badamy mikrobiomy Ziemi i czasem znajdujemy coś niespodziewanego. Te gigantyczne fagi zacierają różnice pomiędzy bakteriofagami, które nie są uważane za organizmy żywe, a bakteriami i archeonami. Natura znalazła sposób na istnienie czegoś, co jest hybrydą pomiędzy tego, co uznajemy za tradycyjne wirusy, a tradycyjne żywe organizmy, mówi profesor Jill Banfield.
      Innym zdumiewającym odkryciem było spostrzeżenie, że w DNA tych olbrzymich fagów znajdują się fragmenty CRISPR, czyli systemu używanymi przez bakterie do obrony przed bakteriofagami. Prawdopodobnie gdy fag wprowadza swoje DNA do wnętrza bakterii jego system CRISPR zwiększa możliwość bakteryjnego CRISPR, prawdopodobnie po to, by lepiej zwalczać inne fagi.
      Te fagi tak przebudowały system CRISPR, który jest używany przez bakterie i archeony, by wykorzystać go przeciwko własnej konkurencji i zwalczać inne fagi, mówi Basem Al-Shayeb, członek zespołu badawczego.
      Okazało się również, że jeden z nowo odkrytych fagów wytwarza proteinę analogiczną do Cas9, proteiny wykorzystywanej w unikatowej technologii edycji genów CRISPR-Cas9. Odkrywcy nazwali tę proteinę Cas(fi), gdyż grecką fi oznacza się bakteriofagi. Badając te wielkie fagi możemy znaleźć nowe narzędzia, które przydadzą się na polu inżynierii genetycznej. Znaleźliśmy wiele nieznanych dotychczas genów. Mogą być one źródłem nowych protein dla zastosowań w przemyśle, medycynie czy rolnictwie, dodaje współautor badań Rohan Sachdeva.
      Nowe odkrycie może mieć też znaczenie dla zwalczania chorób u ludzi. Niektóre choroby są pośrednio wywoływane przez fagi, gdyż fagi są nosicielami genów powodujących patogenezę i antybiotykooporność. A im większy genom, tym większa zdolność do przenoszenia takich genów i tym większe ryzyko, że takie szkodliwe geny zostaną przez fagi przeniesione na bakterie żyjące w ludzkim mikrobiomie.
      Jill Banfield od ponad 15 lat bada różnorodność bakterii, archeonów i bakteriofagów na całym świecie. Teraz, na łamach Nature, poinformowała o zidentyfikowaniu 351 genomów bakteriofagów o długości ponad 200 kilobaz. To czterokrotnie więcej więc długość genomu przeciętnego bakteriofaga. Udało się też określić dokładną długość 175 nowo odkrytych genomów. Najdłuższy z nich, i absolutny rekordzista w świecie bakteriofagów, ma 735 000 par bazowych. Uczeni sądzą, że genomy, których długości nie udało się dokładnie ustalić, mogą być znacznie większe niż 200 kilobaz.
      Większość z genów nowo odkrytych bakteriofagów koduje nieznane białka. Jednak naukowcom udało się zidentyfikować geny kodujące proteiny niezbędne do działania rybosomów. Tego typu geny nie występują u wirusów, a u bakterii i archeonów. Tym co odróżnia cząstki nie będące życiem od życia jest posiadanie rybosomów i związana z tym zdolność do translacji białek. To właśnie jedna z najważniejszych cech odróżniających wirusy od bakterii, czyli cząstki nie będące życiem od organizmów żywych. Okazuje się, że niektóre z tych olbrzymich fagów posiadają znaczną część tej maszynerii, zatem nieco zacierają te granice, przyznaje Sachdeva.
      Naukowcy przypuszczają, że olbrzymie fagi wykorzystują te geny do pokierowania bakteryjnymi rybosomami tak, by wytwarzały kopie protein potrzebnych fagom, a nie bakteriom. Niektóre z tych fagów posiadają tez alternatywny kod genetyczny, triplety, które kodują specyficzne aminokwasy, co może zmylić bakteryjne rybosomy.
      Jakby tego było mało, nowo odkryte bakteriofagi posiadają geny kodujące różne odmiany protein Cas. Niektóre mają też macierze CRISPR, czyli takie obszary bakteryjnego genomu, gdzie przechowywane są fragmenty genomu wirusów, służące bakteriom do rozpoznawania i zwalczania tych wirusów.
      Uczeni stwierdzili, że fagi z wielkimi genomami są dość rozpowszechnione w ekosystemach Ziemi. Ich obecność nie ogranicza się do jednego ekosystemu.
      Odkryte wielkie fagi zostały przypisane do 10 nowych kladów. Każdy z nich posiada w nazwie słowo „wielki” w języku jednego z autorów badań. Te nowe klady to Mahaphage (z sanskrytu), Kabirphage, Dakhmphage i Jabbarphage (z arabskiego), Koydaiphage (japoński), Biggiephage (angielski z Australii), Whopperphage (angielski z USA), Judaphage (chiński), Enormephage (francuski) oraz Keampephage (duński).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wyobraźmy sobie całkowicie elastycznego robota, który nie zawiera żadnych obwodów i jest napędzany światłem słonecznym, mówi Amos Meeks z Uniwersytetu Harvarda (SEAS) i główny autor najnowszych badań. Badań, których autorzy opracowali nowatorską całkowicie optyczną platformę obliczeniową. Taką, w której do obliczeń wykorzystuje się tylko i wyłącznie światło.
      W większości współczesnych systemów obliczeniowych wykorzystuje się twarde materiały, takie jak metalowe kable, półprzewodniki i fotodiody łączące elektronikę i światło, stwierdza Meeks. U podstaw wyłącznie optycznej platformy obliczeniowej leży chęć pozbycia się tych elementów i kontrolowanie światła za pomocą światła, dodaje.
      Tego typu platformy wykorzystują materiały nieliniowe, które zmieniają indeks refrakcyjny w reakcji na intensywność światła. Gdy światło przechodzi przez taki materiał, zwiększa się jego indeks refrakcyjny i w materiale pojawia się, generowany światłem, światłowód. Problem jednak w tym, że obecnie większość materiałów nieliniowych wymaga albo użycia potężnych laserów, albo też w wyniku oddziaływania światła na stałe zmieniają się ich właściwości.
      Naukowcy z Harvard John A. Paulson School of Engineering and Applied Sciences (SEAS) we współpracy z uczonymi z McMaster University oraz University of Pittsburgh opracowali nowatorski materiał, który w reakcji na światło lasera o niskiej mocy zmiania swój indeks refrakcyjny zmniejszając i zwiększając swoje rozmiary, a zmiany te są odwracalne.
      Nowy materiał to hydrożel zbudowany z sieci polimerowej nasączonej wodą oraz z niewielkiej liczby spiropyranów, molekuł reagujących na światło.
      Gdy hydrożel zostaje oświetlony, nieco się kurczy i zmienia się jego indeks refrakcyjny. Po wyłączeniu światła żel powraca do oryginalnego kształtu. Gdy zaś hydrożel zostanie oświetlony przez wiele źródeł światła, wchodzą one w interakcje i wpływają na siebie. Na przykład promień A może blokować promień B, promień B może blokować promień A, oba mogą blokować się nawzajem lub oba mogą przez siebie przechodzić. Powstaje w ten sposób bramka logiczna.
      Mimo, że to oddzielne promienie, mogą na siebie wpływać. Możemy wyobrazić sobie, że w przyszłości taki sposób reakcji na światło może zostać wykorzystany do wykonywania obliczeń, mówi Kalaichelvi Saravanamuttu z McMaster University.
      Nauki materiałowe się zmieniają. Samoregulujące, adaptacyjne materiały zdolne do optymalizowania swoich właściwości w reakcji na otoczenie zastępują statyczne, nieefektywne energetycznie i zewnętrznie regulowane materiały. Zaprezentowany przez nas materiał, który kontroluje światło o niezwykle niskiej intensywności to kolejny pokaz nadchodzącej rewolucji technologicznej, dodaje profesor Joanna Aizenberg z SEAS.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fale dźwiękowe o niskiej intensywności mogą selektywnie zabijać komórki nowotworowe, nie uszkadzając przy tym zdrowej tkanki. Dotychczas w onkologii używano ultradźwięków o wysokiej intensywności, za pomocą których podgrzewa się komórki do wysokiej temperatury. Ta metoda zabija jednak wszystkie komórki na danym obszarze.
      Badania nad wykorzystaniem pulsujących ultradźwięków o niskiej intensywności (low-intensity pulsed ultrasound – LIPUS) rozpoczęły się przed pięcioma laty na California Institute of Technology (Caltech). Wtedy to profesor Michael Ortiz zzaczł się zastanawiać, czy fizyczne różnice pomiędzy komórkami nowotworowymi a zdrowymi – ich wielkość, grubość ściany komórkowej czy rozmiary struktur wewnętrznych – mogą wpłynąć na to, w jaki sposób wibrują pod wpływem ultradźwięków i czy w ten sposób można zabić komórkę nowotworową.
      Ortiz stworzył więc model matematyczny, za pomocą którego badał, jak komórki będą reagowały na ultradźwięki o róznej częstotliwości. W 2016 roku naukowiec poinformował, że istnieją różnice w rezonansie pomiędzy komórkami zdrowymi i nowotworowymi. Te różnice oznaczały, że – przynajmniej teoretycznie – precyzyjnie dobierając częstotliwość fali dźwiękowej, można wprowadzić komórki nowotworowe w taki rezonans, że ich ściany ulegną zniszczeniu. Jednocześnie zaś nie będzie to szkodziło zdrowym komórkom. Ortiz nazwał cały proces onkotripsją, od greckich słów ὄγκος (guz) i τρίβω (ścieram).
      Uczony, podekscytowany uzyskanymi wynikami, zaprosił do współpracy kilu innych naukowców z Caltechu, w tym wynalazcę Mory'ego Ghariba, który specjalizuje się w technologiach medycznych i ich komercjalizacji, współpracującego z nim doktoranta Davida Mittelsteina, pracującego nad różnymi protezami czy eksperta od ultradźwięków profesora Mikhaila Shapiro. Do grupy dołączyło też kilku ekspertów w dziedzinie onkologii. Gdy usłyszałem o tym pomyśle, byłem zaintrygowany. Jeśli to się powiedzie, powstanie rewolucyjna metoda walki z nowotworami, mówi profesor Peter P. Lee, dyrektor Wydziału Immunoterapii Onkologicznej w City of Hope, centrum badawczym w Duarte.
      Naukowcy zbudowali prototypowe urządzenie i rozpoczęli testy. Badali różne typy komórek nowotworowych, poddając je ultradźwiękom o różnej częstotliwości. Sprawdzali też, w jaki sposób częstotliwości te wpływają na zdrową tkankę.
      Profesor Lee mówi, że celem zespołu jest nie tylko zabijanie komórek nowotworowych, ale też przywabienie na miejsce zniszczonego guza komórek układu odpornościowego, by zabiły one te komórki, które przeżyły terapię ultradźwiękami. Guzy nowotworowe są heterogeniczne. Jest niemal niemożliwe znalezienie takiej częstotliwości dźwięku, by zabił on wszystkie komórki pojedynczego guza. Jeśli jakieś komórki przetrwają, to guz odrośnie, mówi Lee. Stąd potrzeba zaangażowania w terapii również układu odpornościowego.
      Każdego dnia w organizmie człowieka giną dziesiątki milionów komórek. Większość z nich umiera w wyniku naturalnego procesu zwanego apoptozą. Bywa jednak i tak, że komórki giną w wyniku infekcji czy zranienia. Układ odpornościowy potrafi odróżnić apoptozę od zranienia. Ignoruje śmierć komórki w wyniku apoptozy, gdy jednak komórka ginie w wyniku infekcji, komórki układu odpornościowego zjawiają się na miejscu, by walczyć z patogenami.
      Grupa Ortiza ma zamiar stworzyć taki system ultradźwiękowy, by układ odpornościowy otrzymywał informację, że doszło do śmierci komórek w wyniku ich uszkodzenia. To spowodowałoby mobilizację limfocytów, które po przybyciu na miejsce zabiją, jak mają naukowcy nadzieję, pozostałe przy życiu komórki nowotworowe.
      Na razie udane eksperymenty przeprowadzono na różnego typu komórkach hodowanych w laboratorium. Na ich podstawie udoskonalono prototypowe urządzenie do ultrasonografii. Dowiadujemy się coraz więcej na temat tego, jak wibrują poszczególne rodzaje komórek nowotworowych i jak pojawiają się u nich uszkodzenia, stwierdzają uczeni. W następnym etapie badań mają zamiar sprawdzić, jak system ultradźwiękowy poradzi sobie z całymi guzami nowotworowymi. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w przyszłości rozpoczną się testy na zwierzętach, a później na ludziach.
      Szczegóły badań ukazały się na łamach Applied Physics Letters, w artykule zatytułowanym Selective ablation of cancer cells with low intensity pulsed ultrasound.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...