Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Inżynier NASA prezentuje 'silnik spiralny'

Recommended Posts

David Burns z ASA Marshall Space Flight Center opublikował dokument opisujący koncepcję nowatorskiego silnika rakietowego działającego bez paliwa czyli bez wyrzucanej w jednym kierunku masy, która nadaje silnikowi ruch w kierunku przeciwnym. Urządzenie, nazwane przez niego 'silnikiem spiralnym' wykorzystuje zjawisko zmiany masy, do którego dochodzi przy prędkościach bliskich prędkości światła.

Część specjalistów, którzy zapoznali się z koncepcją Burnsa, wyraża wątpliwość, czy zaprezentowany przez niego silnik w ogóle może działać, jednak inżynier nie przejmuje się tym zbytnio. Nie mam oporów przed opublikowaniem swojej koncepcji. Jeśli ktoś twierdzi, że to nie może działać, powiem, że mimo to warto się temu przyjrzeć.

Żeby zrozumieć, jak ma działać silnik, możemy wyobrazić sobie pudełko, wewnątrz którego znajduje się umieszczony poziomo pręt, a na nim jest pierścień. Jeśli teraz sprężyna popchnie pierścień w jednym kierunku będzie się on ślizgał po pręcie, dotrze do ściany pudełka i się od niej odbije. Pudełko zostanie więc popchnięte i przesunie się nieco. Jednak pierścień podąża teraz w przeciwnym kierunku, dociera do przeciwnej ściany pudełka, od której znowu się odbija. Pudełko przesuwa się, wracając na poprzednią pozycję. W ten sposób pudełko, czyli nasz silnik, będzie bez końca przesuwało się raz w jedną, raz w przeciwną stronę.

Jeśli jednak, jak zauważył Burns, pierścień będzie zmieniał masę i będzie ona znacznie większa gdy przesuwa się w jednym kierunku, niż gdy przesuwa się w drugim, wówczas pudełko będzie poruszało się w tym kierunku, w którym masa poruszającego się pierścienia jest większa.

Prawa fizyki nie zabraniają zmiany masy. Z prac Einsteina wiemy, że im prędkość poruszającego się obiektu jest bliższa prędkości światła, tym większą ma on masę. Możemy więc zastosować w 'silniku spiralnym' akcelerator cząstek, w którym jony są w jednym kierunku przyspieszane, a w drugim spowalniane. Taki akcelerator miałby kształt helisy.

Taki akcelerator musiałby mieć długość około 200 metrów i 12 metrów średnicy. Potrzebowałby też 165 megawatów do wygenerowania siły ciągu rzędu zaledwie 1 niutona. Biorąc to pod uwagę, silni mógłby osiągnąć znaczącą prędkość jedynie w środowisku, w którym nie występują opory. Jeśli będzie miał wystarczającą ilość czasu i mocy to może rozpędzić się do 99% prędkości światła, stwierdził Burns.

Silniki bez paliwa nie są nowym pomysłem. Już pod koniec lat 70. amerykański wynalazca Robert Cook opatentował silnik, który miał zamieniać siłę odśrodkową w ruch liniowy. Z kolei na początku bieżącego wieku Brytyjczyk Roger Shawyer wysunął głośną koncepcję „niemożliwego” relatywistycznego silnika elektromagnetycznego EM Drive.

Żadna koncepcji silnika bez paliwa dotychczas się nie sprawdziła. Fizycy zwracają uwagę, ze takie silniki łamią zasadę zachowania pędu.

Martin Tajmar z Drezdeńskiego Uniwersytetu Technologicznego, który prowadził testy EM Drive uważa, że 'silnik spiralny' nie zadziała. Żaden z inercyjnych systemów napędowych, o ile mi wiadomo, nie działał w środowisku wolnym od oporów", mówi. Co prawda propozycja Burnsa wykorzystuje teorię względności, co nieco komplikuje analizę, jednak, jak stwierdza Tajmar "zawsze jest akcja i reakcja.

Burns, który pracował na swoją koncepcją prywatnie, niezależnie od pracy w NASA, zauważa, że taki silnik byłby całkowicie nieefektywny. Jednak widzi możliwości pozyskania dodatkowej energii z promieniowania cieplnego i synchrotronowego emitowanego przez akcelerator. Ponadto uważa, że udałoby się zachować pęd w spinie przyspieszanych jonów. Wiem, że istnieje ryzyko, iż mój pomysł zostanie odesłany tam, gdzie jest EM Drive i zimna fuzja. Jednak trzeba być gotowym na to, że ktoś nas zawstydzi. Bardzo trudno jest wynaleźć coś całkowicie nowego, co będzie działało, dodaje.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

zjawisko zmiany masy, do którego dochodzi przy prędkościach bliskich prędkości światła.

3 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Z prac Einsteina wiemy, że im prędkość poruszającego się obiektu jest bliższa prędkości światła, tym większą ma on masę.

No nie całkiem to tak. W uproszczeniu, bo sprawa jest trochę bardziej skomplikowana - masa ("Ilość substancji") się nie zmienia, zmienia się energia/pęd. Niby można energię przeliczać na masę, ale tylko w niektórych przypadkach ma to sens. Akurat raczej nie w tym.
Ogólnie, pojęcia "masa relatywistyczna" już się praktycznie nie używa, wprowadza w błąd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, ex nihilo napisał:

Ogólnie, pojęcia "masa relatywistyczna" już się praktycznie nie używa, wprowadza w błąd.

A to nie ta masa co to nie działa z grawitacją za to jest coraz bardziej (kwadratowo) bezwładna? Nie tak dawno @Astro przekonywał, że ściśnięta sprężyna jest cięższa, bo E=mc2. Zatem, Panowie Fizycy, temat masy bezwładnej, relatywistycznej, grawitacyjnej stanowczo domaga się uporządkowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zachowanie pędu jest bardzo głęboko np. w szczególnej teorii względności - podczas gdy "EM drive" jeszcze niby "wyrzucał" pęd w fali EM, tutaj jest proponowane czyste łamanie zachowania pędu - super dla rozgłosu, ale działać toto nie będzie.

Quote

temat masy bezwładnej, relatywistycznej, grawitacyjnej stanowczo domaga się uporządkowania.

Są przynajmniej 4 rodzaje masy/energii cząstek:

1) Inercyjna w F=ma,

2) Energia E=mc^2 np. uwalniana w anihilacji,

3) grawitacyjna w F ~ mM/r^2

4) wewnętrzne oscylacje (de Broglie/zitterbewegung): E=hf

Ze szczególnej teorii względności wiemy że 1) i 2) są równoważne.

Co do 3) to nawet nie mamy potwierdzenia dla elektronów ( https://indico.cern.ch/event/361413/contributions/1776296/attachments/1137816/1628821/WAG2015.pdf ), jest obecnie kilka eksperymentów które mają sprawdzić dla antymaterii.

O 4) wiemy niewiele, została zweryfikowana eksperymentalnie tylko dla elektronów (~10^21Hz): https://link.springer.com/article/10.1007/s10701-008-9225-1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Jajcenty said:

ściśnięta sprężyna jest cięższa

Czyli, że ściskamy sprężynę, machamy nią w lewo, potem ją rozprężamy i pchamy w prawo, znowu ściskamy, itd.. i mamy ten sam napęd co chce pan Burns?

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, Przemek Kobel napisał:

Czyli, że ściskamy sprężynę, machamy nią w lewo, potem ją rozprężamy i pchamy w prawo, znowu ściskamy, itd.. i mamy ten sam napęd co chce pan Burns?

Ano.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli zmagazynowanie (przez ściśnięcie) energii wybuchu bomby wodorowej pozwoli na zaburzenie bezwładności rzędu... grama masy? dwóch gramów? Gdzie ci kosmici, kiedy potrzeba ich gadżetów?

Share this post


Link to post
Share on other sites

To w ogóle nie ma szans działać. Jest tak jak pisze Jarek Duda. Zasady zachowania pędu i zachowania energii są gdzieś w STW wykorzystywane do wyprowadzenia jakichś wzorów, przynajmniej z tego co pamiętam z pewnej książki "dla opornych", którą czytałem jeszcze w liceum, fachowcem od tego zdecydowanie nie jestem;)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

ok, to i ja napiszę mój pomysł na bardzo podobny napęd z przed prawie 30 lat ;)

 

Więc aby go szybko obalić pytania pomocnicze na które odpowiedzi od razu powiedzą o tym czy to ma sens czy nie ;) (a nie jestem z tego zbyt mocny)

(analogia)

1. Wyobraźmy sobie łódź wioślarska w przestrzeni kosmicznej, na której końcu wioseł jest umieszczona pewna masa.

Gdy "machniemy" raz wiosłami, łódź przesunie się w jednym kierunku a masy na końcach wioseł w druga stronę.

Stosunek tych ruchów  jest proporcjonalny do mas łodzi vs ciężarów na końcu wioseł.

Prawda/fałsz? 

 

2. wyobraźmy sobie tę sama łódź tylko na końcu wioseł zamiast jakichś statycznych mas, ma umieszczone obracające sie prostopadle do łodzi talerze (żyroskopy).

i mamy przypadki 

a) gdy ruch obrotowy wynosi X

b) gdy ruch obrotowy wynosi 10x

Czy "machnąc" wiosłami, przesuniemy sie w obu przypadkach o ten sam dystans?

 

3. Jest tak samo jak w punkcie 2 tylko mamy takie scenariusze

a) obracające sie talerze sa ułożone prodtopadle

b) są ułożone równolegle do łodzi

ich prędkości sa takie same.

Czy "machnąc" wiosłami, przesuniemy sie w obu przypadkach o ten sam dystans?

 

PS.

Moją dziecięcą przesłanka jest to, że bak który się szybciej obraca trudniej "obrócić"

 

 

 

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żeby np. ścisnąć sprężynę potrzebujemy dostarczyć energii - jeśli jest to w układzie zamkniętym jak rakieta, całkowita energia jest zachowana, dla jej przekazywania konieczne są pędy ...

Można budować konstrukcje które wydają się łamać takie podstawowe zasady, ale jeśli dobrze rozpisać co tam się dzieje, bilansy np. pędu dla zamkniętego układu wychodzą zero.

Muszę przyznać że sam zacząłem studiować fizykę (prawie dwie dekady temu, jako trzeci kierunek) z powodu podobnej konstrukcji: koła z wbudowanym systemem odważników które naiwnie wydaje się że mogą doprowadzić do lotu - ale tylko wydaje się.

Podczas gdy są powody żeby nie mieć absolutnej pewność odnośnie np. drugiej zasady termodynamiki (bardziej fundamentalne modele są czasowo/CPT symetryczne), czy zasady zachowania liczby barionowej (łamanej np. w hipotetycznej bariogenezie czy promieniowaniu Hawkinga), nie znam porządnych argumentów na łamanie energii, pędu czy momentu pędu, które z tw. Noether biorą się po prostu z symetrii: translacyjnej w czasie, przestrzeni czy obrotu.

Inna pewna zasada zachowania to np. ładunku - dzięki tw. Gaussa, które mówi że pole elektryczne na brzegu jakiegoś obszaru determinuje ładunek w środku tego obszaru - on nie może się zmieniać bez zmiany tego pola elektrycznego. Dla liczby barionowej już nie mamy takiego strażnika jak prawo Gaussa.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Jarek Duda napisał:

Są przynajmniej 4 rodzaje masy/energii cząstek:

Można nieco więcej: https://en.wikipedia.org/wiki/Mass#Definitions

5 godzin temu, Jarek Duda napisał:

Ze szczególnej teorii względności wiemy że 1) i 2) są równoważne.

Słusznie, ale warto myślę odróżniać konsekwencje założeń od wiedzy. Podobnie z OTW "wiemy, że 1) i 3) są równoważne, choć to oczywiście wynik założenia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_równoważności
Przekonujący może być eksperyment Eötvösa (choć subtelnej różnicy jednak nikt wykluczyć nie może).

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie widzę tam jakiejś istotnie innej masy?

Natomiast 4) jest mniej znana, aczkolwiek wydaje się być dobrze umotywowana (też np. wynika z równania Diraca) i potwierdzona eksperymentalnie (dla elektronu) - nie wiadomo czy odnosi się tylko do elektronu, może leptonów, może innych cząstek, czy może dowolnej materii: https://en.wikipedia.org/wiki/Matter_wave_clock

STW jest konsekwencją skończonej prędkości propagacji, jej efekty jak transformacja masy/energii, skrócenie Lorenzowskie, czy dylatacja czasu są już w najprostszych modelach jak Sine-Gordon (phi_tt = phi_xx + sin(phi)): https://en.wikipedia.org/wiki/Sine-Gordon_equation

Czyli można powiedzieć że równoważność 1) i 2) wynika ze skończonej prędkości propagacji - co wydaje się dość dobrze ugruntowane.

Natomiast OTW jeszcze zawiera dużo ekstrapolacji i nie jest kompletne w skali mikro - z wnioskowaniem równoważności z 3) trzeba być dużo bardziej ostrożnym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
53 minuty temu, Jarek Duda napisał:

Nie widzę tam jakiejś istotnie innej masy?

Być może (co zwykle zakładamy) mówimy o jednej cholerze, ale chodzi tu nie tyle o "różne" masy, a różne jej aspekty postrzegania, a właściwie pomiaru. Jak zapewne wiesz, teoria i empiria to dość różne aspekty. ;) Stąd można więcej niż cztery.
MOND przykładowo, w swej prymitywnej wersji kompletnie nie ruszał aspektu masy grawitacyjnej, a cechy jej bezwładności, co metodologicznie było jak najbardziej poprawne. Różne manifestacje (być może tego samego) w postaci różnych "praw" fizyki (oczywiście różne z obecnego punktu widzenia mogą być debilne, ale odróżniamy teorię od empirii...).

Godzinę temu, Jarek Duda napisał:

Czyli można powiedzieć że równoważność 1) i 2) wynika ze skończonej prędkości propagacji - co wydaje się dość dobrze ugruntowane.

Nie znam się, ale jak zauważyłeś, w MOND nie potrzeba ciemnej materii.

Godzinę temu, Jarek Duda napisał:

Natomiast OTW jeszcze zawiera dużo ekstrapolacji i nie jest kompletne w skali mikro

W skali mikro po prostu nie istnieje, ale co do ekstrapolacji nie przesadzajmy. W skali makro (Wszechświat) lepszej ekstrapolacji nie znajdziesz (chyba).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem jak dotarliśmy do "ciemnej materii" - to już zupełne ekstrapolacje, spekulacje dla których tylko słyszymy kolejne "doniesienia o nieobserwacji" - tutaj jest konieczna niezwykła ostrożność przed narzucaniem naturze naszych wierzeń. Jeśli istnieje to stawiałbym na szum termiczny - który dla pola EM obserwujemy jako promieniowanie tła 2.7K, ale są też pola odpowiadające pozostałym oddziaływaniom - które też powinny mieć szum termiczny np. te 2.7K z termalizacji, ale jest on dużo trudniejszy niż EM do bezpośredniej obserwacji.

Co do do OTW, przyjmuje się że jego najlepszym potwierdzeniem jest Gravity Probe B ... który potwierdził grawitomagnetyzm ( https://en.wikipedia.org/wiki/Gravitoelectromagnetism ) - widziany jako pierwsza poprawka do Newtona, zresztą wprowadzona na długo przed Einsteinem: w 1893 przez Heavisidea w analogii do elektromagnetyzmu. Ta poprawka do Newtona jest konieczna dla Lorenzowskiej niezmienniczości i została potwierdzona eksperymentalnie - wygląda na bezpieczną. Natomiast OTW to jeszcze nieskończenie wiele dalszych poprawek, zaproponowanych z powodów estetycznych - możliwe że ta ekstrapolacja jest prawdziwa, ale równie dobrze może się okazać że dalsze poprawki są inne - tutaj trzeba zachować ostrożność.

Edited by Jarek Duda

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Jarek Duda napisał:

Nie wiem jak dotarliśmy do "ciemnej materii" - to już zupełne ekstrapolacje, spekulacje dla których tylko słyszymy kolejne "doniesienia o nieobserwacji" - tutaj jest konieczna niezwykłą ostrożność przed narzucaniem naturze naszych wierzeń.

Zgodzę się niezupełnie. ;) Te "spekulacje" to KONSEKWENCJA ortodoksyjnego przyjęcia Twojej wiary, czyli OTW + OBSERWACJE. Nic więcej, nic mniej. Jak doskonale wiesz, teoretycy jakoś nie bardzo kwestionują obserwacje, choć czasem (i to z sukcesem) się zdarzało - vide kwarki; nieskromnie powiem, że w zdecydowanej większości padały obserwacje tu, na Ziemi, bo astrofizycy nie raz rzucili fizyków na kolana ;)).

20 minut temu, Jarek Duda napisał:

są też pola odpowiadające pozostałym oddziaływaniom - które też powinny mieć szum termiczny

No z neutrinami jest trudniej, i nie będzie to 2,7 K... Ale jest już trochę wariatów, którzy coś tam próbują.

20 minut temu, Jarek Duda napisał:

Natomiast OTW to jeszcze nieskończenie wiele dalszych poprawek

Och, Już Albercik wprowadził lambdę, potem uznał to za największy błąd swojego życia, po czym owa powróciła po jego śmierci... Cóż, jak mawiają informatycy: ówno na wejściu, ówno na wyjściu... Tak, masz rację, jestem zupełnie ostrożny, ale czasem śmieszą mnie pewne autorytarne stwierdzenia (może młode wilczki ;)). Ostrożność należy zachować zdecydowanie przed "ostatecznym" rozwiązaniem Jajcentego. :D

ed: "Nieobserwacji" jest zdecydowanie mniej, i dotyczą tylko bezpośredniego otoczenia Słońca. Niczego to nie przesądza; dla mnie mówi tylko jedno: czegoś fundamentalnie nie wiemy. :) Ok, coś tam i dalej, ale dyskusyjne.

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Astro napisał:

Niczego to nie przesądza; dla mnie mówi tylko jedno: czegoś fundamentalnie nie wiemy.

jeśli przyjąć że rzeczywiście nie widzimy 95% masy to wszystkie scenariusze są możliwe. nawet te zakładające że obiekty kultu religijnego naukowców, czyli wszystkie zasady zachowania, to tylko mrzonki. I nawet jak bilans będzie się zgadzał to niewiele to zmieni bo nigdy nie będzie pewności, że dotyczy to układu globalnego a nie jakiegoś małego lokalnego skrawka.

Kiedyś, ktoś zrobił ekstrapolację swojej wioski o kilka kilometrów za daleko i okazało się że płaski dysk stał się  kulą. i niestety układ stał się niestabilny więc spadła kulka z garbów słoni, a te ze skorup żółwi. trzeba było zaczynać od nowa :D i tak przynajmniej kilkukrotnie. Mam wrażenie że obecne modele mogą równie spektakularnie pierdyknąć :) i okazać się kiedyś równie niedorzeczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, tempik napisał:

Mam wrażenie że obecne modele mogą równie spektakularnie pierdyknąć :) i okazać się kiedyś równie niedorzeczne.

Taka cena postępu i dobrze, że tak się dzieje. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Była jeszcze "polska konstrukcja", Napęd Łągiewki :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Administrator NASA, Jim Brindestine, na nowo rozpalił dyskusję o statusie Plutona. Przed 13 laty stracił on miano planety i został uznany planetą karłowatą. Szef NASA stwierdził, że powinien on być pełnoprawną planetą, gdyż posiada ocean pod powierzchnią, związki organiczne na powierzchni i własne księżyce. Dodał przy tym, że jeśli mielibyśmy na poważnie traktować wymóg, by za planety uznawać tylko te obiekty, które oczyściły swoją orbitę wokół Słońca, to powinniśmy obniżyć status wszystkich planet.
      To już drugi raz w ciągu ostatnich miesięcy, gdy Brindestine dopomina się o ponowne uznanie Plutona za planetę. Jestem tutaj, by Wam powiedzieć, że jako administrator NASA, sądzę, iż Pluton powinien być planetą, mówił do bijących mu brawo uczestników Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego. Niektórzy ludzie argumentują, że aby zostać uznanym za planetę trzeba oczyścić swoją orbitę wokół Słońca. Hm.. jeśli to jest definicja, której mamy używać, to powinniśmy obniżyć status obecnych planet. Musielibyśmy uznać je za planety karłowate, gdyż żadna z nich nie oczyściła swojej orbity, stwierdził.
      W 2006 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU), opracowała definicję planety, zgodnie z którą za planetę można uznać obiekt, który – między innymi – oczyścił sobie orbitę, a zatem jest największą siłą grawitacyjną działającą na orbicie. Oznaczało to natychmiastowe zdegradowanie Plutona, gdyż wpływ na niego wywiera sąsiedni Neptun, ponadto Pluton dzieli orbitę z gazami i obiektami z Pasa Kuipera.
      Wielu jednak nie pogodziło się ze zmianą statusu Plutona. Jedną z takich osób jest właśnie Brindestine. Już w sierpniu mówił on, że jego zdaniem Pluton jest planetą. Słowa szefa NASA znajdują potwierdzenie w ubiegłorocznych badaniach przeprowadzonych przez uczonych z University of Central Florida. Ich zdaniem niesłusznie stracił on status planety. Naukowcy ci przeanalizowali literaturę naukową z ostatnich 200 lat i zauważyli, że od roku 1802 ukazały się zaledwie 4 publikacje, których autorzy stwierdzali, że planetą może być jedynie obiekt, który oczyścił swoją orbitę. Co więcej, posługiwali się przy tym argumentami, które obecnie są uznawane za nieprawidłowe.
      IAU próbuje nam powiedzieć, że podstawowy obiekt badań planetarnych, planeta, powinna być definiowana według kryteriów, których żaden naukowiec nie używa w swojej pracy. I w ten sposób poza rodzinę planet wyrzuca drugą najbardziej złożoną i interesującą planetę w Układzie Słonecznym, stwierdza Philip Metzger z University of Central Florida. Mamy ponad 100 świeżych przykładów, w których specjaliści używają słowo 'planeta' w sposób niezgodny z definicją IAU, a czynią tak, gdyż to funkcjonalnie użyteczne. Ta definicja jest naciągana. IAU nie określa, co oznacza oczyszczenie orbity. Jeśli weźmiemy to dosłownie, to planety nie istnieją, gdyż żadna z nich nie oczyściła swojej orbity.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kapsuły załogowe Boeinga i SpaceX z powodzeniem przeszły kluczowe testy wymagane przez NASA. Obie firmy są liderami przemysłu kosmicznego i pracują nad kapsułami, które już w najbliższym czasie mają zabrać amerykańskich astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną.
      CST-100 Starliner produkcji Boeinga była testowany 4 listopada. Sprawdzno wówczas awaryjny system oddalania się kapsuły od rakiety nośnej, gdyby na stanowisku startowym doszło do awarii. Okazało się, że Starliner już w ciągu 5 sekund od oddzielania się od rakiety osiągnął prędkość ponad 1000 km/h, co daje astronautom dużą szansę na uniknięcie niebezpieczeństwa. Pomimo tego, że w czasie lądowania kapsuły otworzyły się tylko 2 z 3 spadochronów, to kapsuła bezpiecznie spoczęła na Ziemi, a test spełnił wymagania NASA.
      Jeśli zaś chodzi o SpaceX to 3 listopada zakończono serię 13 testów rozwijania spadochronów kapsuły Crew Dragon. Każdy z testów się udał i tym samym kapsuła z naddatkiem spełniła wymagania NASA mówiące o 10 udanych testach.
      Jeszcze na początku bieżącego roku wydawało się, że SpaceX będzie pierwszą w historii prywatną firmą, która wyśle astronautów w przestrzeń kosmiczną. Jednak w kwietniu doszło do eksplozji Crew Dragona na stanowisku startowym. Śledztwo wykazało, że przyczyną była nieszczelność jednego z zaworów. Kapsuła, która eksplodowała, jeszcze miesiąc wcześniej przeszła pierwszy test orbitalny i z powodzeniem zadokowała do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Niedługo później, w maju, podczas testów Crew Dragona nie rozwinęły się spadochrony.
      Obecnie nie wyznaczono żadnej oficjalnej daty pierwszej misji załogowej z wykorzystaniem Crew Dragona. Jednak eksperci uważają, że już wkrótce taką datę poznamy.
      Boeing i SpaceX pracują dla NASA w ramach Commercial Crew Programe. W ramach podpisanych kontraktów rozwijają rakiety, systemy startowe i kapsuły załogowe. USA chcą odzyskać dzięki nim możliwość samodzielnego wysyłania astronautów w przestrzeń kosmiczną. Obecnie NASA płaci Rosji 85 milionów dolarów za każdego wysłanego astronautę.
      Kapsuły obu firm mogą pomieści do 7 astronautów. Każda z nich przeszkoliła już po 3 astronautów, którzy wezmą udział w dziewiczych lotach załogowych kapsuł. Loty takie mogą odbyć się już w 2020 roku. Pod warunkiem, że kolejne testy wypadną pomyślnie.
      Kolejny test Starlinera zaplanowano na 17 grudnia. Kapsuła poleci wówczas na Międzynarodową Stację Kosmiczną. To pierwszy z dwóch testów bezzałogowych, które muszą zostać przeprowadzone, zanim Boeing będzie mógł przeprowadzić test załogowy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA poinformowała, że zanim na Księżyc trafią ludzie, wyśle tam misję, której celem będzie znalezienie źródeł wody dla astronautów. O misji VIPER (Volatiles Investigating Polar Exploration Rover) poinformowano w ostatni piątek, podczas Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego. NASA chce, by łazik wylądował na Srebrnym Globie do grudnia 2022 roku.
      Misja VIPER miałaby potrwać 100 dni. W tym czasie łazik ma przejechać kilkanaście kilometrów poszukując śladów wody. Przeprowadzone przez niego badania pozwolą zdecydować, gdzie będą lądowli astronauci pracujący w ramach programu Artemis.
      VIPER zostanie wyposażony w cztery instrumeny do poszukiwania wody. Najważniejszy będzie Neutron Spectrometer System, który ma wykrywać wilgoć pod powierzchnią Srebrnego Globu. Następnie wiertło TRIDENT pobierze próbki, a dwa kolejne instrumenty je przeanalizują. VIPER będzie pobierał i analizował próbkiz różnych miejsc, co pozwoli stworzyć mapę obszaru, na którym z największym prawdopodobieństwem występuje woda.
      Woda na Księżycu będzie kluczowym elementem długotrwałej obecności ludzi na Srebrnym Globie. Potrzebna ona będzie nie tylko do picia, ale również do produkcji paliwa dla rakiet, które w przyszłości zawiozą człowieka na Marsa.
      Lód został znaleziony na południowym biegunie Księżyca już przed 10 laty. Tamten region jest więc przedmiotem szczególnego zainteresowania. Nie tylko zresztą NASA. We wrześniu Indie próbowały wysłać tam swój pierwszy księżycowy łazik. Niestety urządzenie rozbiło się podczas lądowania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Panel ekspertów złożony ze specjalistów z NASA i zewnętrznych instytucji zakończył przegląd założeń misji Lucy, pierwszej misji do planetoid trojańskich. Lucy Critical Design Review trwał od 15 do 18 października. W tym czasie eksperci zostali zapoznani ze wszelkimi szczegółami planowanej misji, w tym z budową pojazdu, jego wyposażeniem, szczegółami budowy, planowanych testów, systemów naziemnych, założeń naukowych misji itp. itd. Przegląd wypadł pomyślnie i eksperci dali zielone światło do kontynuowania misji. Tym samym misja Lucy wkroczyła w etap budowania odpowiedniego sprzętu.
      To bardzo ekscytujący moment, gdyż wykraczamy poza fazę planowania oraz projektowania i zaczynamy budować pojazd. W końcu staje się on rzeczywistością, mówi Hal Levison z Southwest Research Institute, główny naukowiec misji Lucy.
      Critical Design Review to ostatni etap planowania i projektowania. Jego celem jest zapewnienie, że wszystko przygotowano jak należy, a misja spełni stawiane przez nią cele, jest wsparta solidną wiedzą naukową, odpowiednimi analizami, dokumentacją i będzie przebiegała bezpieczne.
      Lusy będzie pierwszą misją do asteroid trojańskich. Zostanie wystrzelona w październiku 2021 rkou i w ciągu 12 lat odwiedzi siedem planetoid, jedną z pasa głównego – znajdującego się pomiędzy Marsem a Jowiszem – i sześć trojańczyków.
      Asteroidy trojańskie to pozostałości po formowaniu się planet. Są one uformowane w dwóch grupach znajdujących się na orbitach bardzo podobny do orbity Jowisza. Dotychczas nie odwiedził ich żaden wysłany z Ziemi pojazd.
      Od strony naukowej ze misję Lucy będzie odpowiedzialny Southwest Research Institute (SwRI) w Boulder w stanie Colorado. Pojazd zostanie zbudowany przez Lockheed Martin Space Systems, a zarządzanie całą misją, kwestie inżynieryjne oraz bezpieczeństwa spoczną na barkach specjalistów z Goddard Space Flight Center.
      Misje przygotowywane w ramach programu Discovery, takie jak Lucy, są stosunkowo tanie. Maksymalny koszt rozwoju każdej z nich określono na 450 milionów dolarów. Celem takich misji jest znalezienie kluczowych odpowiedzi na pytania dotyczące Układu Słonecznego. Są one zarządzane przez głównego badacza, który dobiera sobie zespół naukowców i inżynierów, a ich celem jest przygotowanie misji od początku do końca.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W internecie karierę robi przygotowany przez NASA film „Siedem minut horroru“. To opowieść o niezwykłym lądowaniu na Marsie, jakie będzie miała miejsce już w najbliższy poniedziałek, 6 sierpnia.
      W listopadzie ubiegłego roku NASA wysłała w kierunku Czerwonej Planety swoją kolejną misję - Mars Science Laboratory. Na pokładzie pojazdu znajduje się największy i najbardziej zaawansowany technologicznie łazik marsjański. Curiosity to najbardziej skomplikowane laboratorium naukowe, jakie kiedykolwiek ludzie wysłali na Marsa.
      „Siedem minut horroru“ to historia niezwykłego lądowania i napięcia, w jakim specjaliści z NASA będą czekali na informacje o udanym lądowaniu. Lądowaniu, jakie się jeszcze nie odbywało. Po raz pierwszy bowiem do posadowienia łazika na planecie zostanie wykorzystany kosmiczny dźwig wyposażony w silniki rakietowe, który opuści łazik na linie.
      Od momentu wejścia pojazdu w atmosferę Marsa do chwili posadzenia na niej Curiosity minie siedem minut. Tymczasem sygnał z Marsa na Ziemię biegnie 14 minut. Zatem w momencie, gdy NASA dowie się, że Mars Science Laboratory wszedł w atmosferę Czerwonej Planety, Curiosity może już od 7 minut leżeć roztrzaskany na jej powierzchni. Minie kolejne 7 minut, zanim nadejdzie sygnał o lądowaniu. To właśnie te wspomniane w tytule „minuty horroru“.
      NASA pracowała nad Mars Science Laboratory przez ostatnie 12 lat.
      G. Scott Hubbard, profesor ze Stanford University i były dyrektor programu Mars Science Laboratory mówi, że bardzo się denerwuje. Przeprowadzili wszystkie możliwe testy, które można było zrobić na Ziemi. Powinniśmy czuć się pewnie, bo zostało zrobione wszystko, by misja zakończyła się sukcesem. Jednak z drugiej strony Mars jest znany z tego, że robi niespodzianki - stwierdził uczony. I przypomina, że aż połowa podjętych przez NASA prób lądowania na Marsie skończyła się porażką. Przyczyny niepowodzeń były różne - od burz piaskowych po usterki techniczne.
      Bill Nye, znany specjalista ds. eksploracji kosmosu i szef Planetary Society przypomina: Mars to trudne zadanie. Rosjanie podjęli 21 prób lądowania. Żadna się nie udała. Europa ma swoim koncie 1 próbę. Nieudaną. W przypadku NASA odsetek udanych wynosi jedynie około 50%.
      Największym radzieckim sukcesem było udane lądowanie Marsa 3 w grudniu 1971 roku. Jednak już po 20 sekundach utracono kontakt z pojazdem. Amerykanie do swoich największych sukcesów zaliczają misje Viking 1 i Viking 2 z 1976 roku, dzięki którym uzyskano zdjęcia i analizy chemiczne powierzchni Marsa, lądowanie łazika marsjańskiego z 1997 roku (misja Mars Pathfinder), umieszczenie na powierzchni Czerwonej Planety w 2004 roku łazików Spirit i Opportunity (ten drugi ciągle pracuje i przesyła dane) oraz trwającą przez 155 dni misję pojazdu Mars Phoenix, który w 2008 roku badał obszar arktyczny.
      Z kolei najbardziej spektakularne porażki to rozpadnięcie się w 1960 roku radzieckiego Sputnika 22, który miał polecieć na Marsa a nie przetrwał wejścia na orbitę, rozbicie się o powierzchnię Czerwonej Planety radzieckiego Marsa 2 w 1971. W roku 1974 radziecki Mars 6 zamilkł przed lądowaniem, a z Marsem 7 stracono kontakt po wejściu na orbitę Marsa. W 1996 roku rosyjski Mars 96 uległ awarii podczas startu. Trzy lata później, w 1999 roku należący do NASA Mars Polar Lander rozbił się na podczas lądowania. W 2004 roku Beagle 2, wysłany przez Europejską Agencję Kosmiczną przestał odpowiadać krótko po lądowaniu.
      Najnowszą z głośnych porażek była ubiegłoroczna nieudana rosyjska misja Fobos-Grunt.
       

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...