Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Inżynier NASA prezentuje 'silnik spiralny'

Recommended Posts

David Burns z ASA Marshall Space Flight Center opublikował dokument opisujący koncepcję nowatorskiego silnika rakietowego działającego bez paliwa czyli bez wyrzucanej w jednym kierunku masy, która nadaje silnikowi ruch w kierunku przeciwnym. Urządzenie, nazwane przez niego 'silnikiem spiralnym' wykorzystuje zjawisko zmiany masy, do którego dochodzi przy prędkościach bliskich prędkości światła.

Część specjalistów, którzy zapoznali się z koncepcją Burnsa, wyraża wątpliwość, czy zaprezentowany przez niego silnik w ogóle może działać, jednak inżynier nie przejmuje się tym zbytnio. Nie mam oporów przed opublikowaniem swojej koncepcji. Jeśli ktoś twierdzi, że to nie może działać, powiem, że mimo to warto się temu przyjrzeć.

Żeby zrozumieć, jak ma działać silnik, możemy wyobrazić sobie pudełko, wewnątrz którego znajduje się umieszczony poziomo pręt, a na nim jest pierścień. Jeśli teraz sprężyna popchnie pierścień w jednym kierunku będzie się on ślizgał po pręcie, dotrze do ściany pudełka i się od niej odbije. Pudełko zostanie więc popchnięte i przesunie się nieco. Jednak pierścień podąża teraz w przeciwnym kierunku, dociera do przeciwnej ściany pudełka, od której znowu się odbija. Pudełko przesuwa się, wracając na poprzednią pozycję. W ten sposób pudełko, czyli nasz silnik, będzie bez końca przesuwało się raz w jedną, raz w przeciwną stronę.

Jeśli jednak, jak zauważył Burns, pierścień będzie zmieniał masę i będzie ona znacznie większa gdy przesuwa się w jednym kierunku, niż gdy przesuwa się w drugim, wówczas pudełko będzie poruszało się w tym kierunku, w którym masa poruszającego się pierścienia jest większa.

Prawa fizyki nie zabraniają zmiany masy. Z prac Einsteina wiemy, że im prędkość poruszającego się obiektu jest bliższa prędkości światła, tym większą ma on masę. Możemy więc zastosować w 'silniku spiralnym' akcelerator cząstek, w którym jony są w jednym kierunku przyspieszane, a w drugim spowalniane. Taki akcelerator miałby kształt helisy.

Taki akcelerator musiałby mieć długość około 200 metrów i 12 metrów średnicy. Potrzebowałby też 165 megawatów do wygenerowania siły ciągu rzędu zaledwie 1 niutona. Biorąc to pod uwagę, silni mógłby osiągnąć znaczącą prędkość jedynie w środowisku, w którym nie występują opory. Jeśli będzie miał wystarczającą ilość czasu i mocy to może rozpędzić się do 99% prędkości światła, stwierdził Burns.

Silniki bez paliwa nie są nowym pomysłem. Już pod koniec lat 70. amerykański wynalazca Robert Cook opatentował silnik, który miał zamieniać siłę odśrodkową w ruch liniowy. Z kolei na początku bieżącego wieku Brytyjczyk Roger Shawyer wysunął głośną koncepcję „niemożliwego” relatywistycznego silnika elektromagnetycznego EM Drive.

Żadna koncepcji silnika bez paliwa dotychczas się nie sprawdziła. Fizycy zwracają uwagę, ze takie silniki łamią zasadę zachowania pędu.

Martin Tajmar z Drezdeńskiego Uniwersytetu Technologicznego, który prowadził testy EM Drive uważa, że 'silnik spiralny' nie zadziała. Żaden z inercyjnych systemów napędowych, o ile mi wiadomo, nie działał w środowisku wolnym od oporów", mówi. Co prawda propozycja Burnsa wykorzystuje teorię względności, co nieco komplikuje analizę, jednak, jak stwierdza Tajmar "zawsze jest akcja i reakcja.

Burns, który pracował na swoją koncepcją prywatnie, niezależnie od pracy w NASA, zauważa, że taki silnik byłby całkowicie nieefektywny. Jednak widzi możliwości pozyskania dodatkowej energii z promieniowania cieplnego i synchrotronowego emitowanego przez akcelerator. Ponadto uważa, że udałoby się zachować pęd w spinie przyspieszanych jonów. Wiem, że istnieje ryzyko, iż mój pomysł zostanie odesłany tam, gdzie jest EM Drive i zimna fuzja. Jednak trzeba być gotowym na to, że ktoś nas zawstydzi. Bardzo trudno jest wynaleźć coś całkowicie nowego, co będzie działało, dodaje.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

zjawisko zmiany masy, do którego dochodzi przy prędkościach bliskich prędkości światła.

3 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Z prac Einsteina wiemy, że im prędkość poruszającego się obiektu jest bliższa prędkości światła, tym większą ma on masę.

No nie całkiem to tak. W uproszczeniu, bo sprawa jest trochę bardziej skomplikowana - masa ("Ilość substancji") się nie zmienia, zmienia się energia/pęd. Niby można energię przeliczać na masę, ale tylko w niektórych przypadkach ma to sens. Akurat raczej nie w tym.
Ogólnie, pojęcia "masa relatywistyczna" już się praktycznie nie używa, wprowadza w błąd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, ex nihilo napisał:

Ogólnie, pojęcia "masa relatywistyczna" już się praktycznie nie używa, wprowadza w błąd.

A to nie ta masa co to nie działa z grawitacją za to jest coraz bardziej (kwadratowo) bezwładna? Nie tak dawno @Astro przekonywał, że ściśnięta sprężyna jest cięższa, bo E=mc2. Zatem, Panowie Fizycy, temat masy bezwładnej, relatywistycznej, grawitacyjnej stanowczo domaga się uporządkowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zachowanie pędu jest bardzo głęboko np. w szczególnej teorii względności - podczas gdy "EM drive" jeszcze niby "wyrzucał" pęd w fali EM, tutaj jest proponowane czyste łamanie zachowania pędu - super dla rozgłosu, ale działać toto nie będzie.

Quote

temat masy bezwładnej, relatywistycznej, grawitacyjnej stanowczo domaga się uporządkowania.

Są przynajmniej 4 rodzaje masy/energii cząstek:

1) Inercyjna w F=ma,

2) Energia E=mc^2 np. uwalniana w anihilacji,

3) grawitacyjna w F ~ mM/r^2

4) wewnętrzne oscylacje (de Broglie/zitterbewegung): E=hf

Ze szczególnej teorii względności wiemy że 1) i 2) są równoważne.

Co do 3) to nawet nie mamy potwierdzenia dla elektronów ( https://indico.cern.ch/event/361413/contributions/1776296/attachments/1137816/1628821/WAG2015.pdf ), jest obecnie kilka eksperymentów które mają sprawdzić dla antymaterii.

O 4) wiemy niewiele, została zweryfikowana eksperymentalnie tylko dla elektronów (~10^21Hz): https://link.springer.com/article/10.1007/s10701-008-9225-1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Jajcenty said:

ściśnięta sprężyna jest cięższa

Czyli, że ściskamy sprężynę, machamy nią w lewo, potem ją rozprężamy i pchamy w prawo, znowu ściskamy, itd.. i mamy ten sam napęd co chce pan Burns?

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, Przemek Kobel napisał:

Czyli, że ściskamy sprężynę, machamy nią w lewo, potem ją rozprężamy i pchamy w prawo, znowu ściskamy, itd.. i mamy ten sam napęd co chce pan Burns?

Ano.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli zmagazynowanie (przez ściśnięcie) energii wybuchu bomby wodorowej pozwoli na zaburzenie bezwładności rzędu... grama masy? dwóch gramów? Gdzie ci kosmici, kiedy potrzeba ich gadżetów?

Share this post


Link to post
Share on other sites

To w ogóle nie ma szans działać. Jest tak jak pisze Jarek Duda. Zasady zachowania pędu i zachowania energii są gdzieś w STW wykorzystywane do wyprowadzenia jakichś wzorów, przynajmniej z tego co pamiętam z pewnej książki "dla opornych", którą czytałem jeszcze w liceum, fachowcem od tego zdecydowanie nie jestem;)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

ok, to i ja napiszę mój pomysł na bardzo podobny napęd z przed prawie 30 lat ;)

 

Więc aby go szybko obalić pytania pomocnicze na które odpowiedzi od razu powiedzą o tym czy to ma sens czy nie ;) (a nie jestem z tego zbyt mocny)

(analogia)

1. Wyobraźmy sobie łódź wioślarska w przestrzeni kosmicznej, na której końcu wioseł jest umieszczona pewna masa.

Gdy "machniemy" raz wiosłami, łódź przesunie się w jednym kierunku a masy na końcach wioseł w druga stronę.

Stosunek tych ruchów  jest proporcjonalny do mas łodzi vs ciężarów na końcu wioseł.

Prawda/fałsz? 

 

2. wyobraźmy sobie tę sama łódź tylko na końcu wioseł zamiast jakichś statycznych mas, ma umieszczone obracające sie prostopadle do łodzi talerze (żyroskopy).

i mamy przypadki 

a) gdy ruch obrotowy wynosi X

b) gdy ruch obrotowy wynosi 10x

Czy "machnąc" wiosłami, przesuniemy sie w obu przypadkach o ten sam dystans?

 

3. Jest tak samo jak w punkcie 2 tylko mamy takie scenariusze

a) obracające sie talerze sa ułożone prodtopadle

b) są ułożone równolegle do łodzi

ich prędkości sa takie same.

Czy "machnąc" wiosłami, przesuniemy sie w obu przypadkach o ten sam dystans?

 

PS.

Moją dziecięcą przesłanka jest to, że bak który się szybciej obraca trudniej "obrócić"

 

 

 

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żeby np. ścisnąć sprężynę potrzebujemy dostarczyć energii - jeśli jest to w układzie zamkniętym jak rakieta, całkowita energia jest zachowana, dla jej przekazywania konieczne są pędy ...

Można budować konstrukcje które wydają się łamać takie podstawowe zasady, ale jeśli dobrze rozpisać co tam się dzieje, bilansy np. pędu dla zamkniętego układu wychodzą zero.

Muszę przyznać że sam zacząłem studiować fizykę (prawie dwie dekady temu, jako trzeci kierunek) z powodu podobnej konstrukcji: koła z wbudowanym systemem odważników które naiwnie wydaje się że mogą doprowadzić do lotu - ale tylko wydaje się.

Podczas gdy są powody żeby nie mieć absolutnej pewność odnośnie np. drugiej zasady termodynamiki (bardziej fundamentalne modele są czasowo/CPT symetryczne), czy zasady zachowania liczby barionowej (łamanej np. w hipotetycznej bariogenezie czy promieniowaniu Hawkinga), nie znam porządnych argumentów na łamanie energii, pędu czy momentu pędu, które z tw. Noether biorą się po prostu z symetrii: translacyjnej w czasie, przestrzeni czy obrotu.

Inna pewna zasada zachowania to np. ładunku - dzięki tw. Gaussa, które mówi że pole elektryczne na brzegu jakiegoś obszaru determinuje ładunek w środku tego obszaru - on nie może się zmieniać bez zmiany tego pola elektrycznego. Dla liczby barionowej już nie mamy takiego strażnika jak prawo Gaussa.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Jarek Duda napisał:

Są przynajmniej 4 rodzaje masy/energii cząstek:

Można nieco więcej: https://en.wikipedia.org/wiki/Mass#Definitions

5 godzin temu, Jarek Duda napisał:

Ze szczególnej teorii względności wiemy że 1) i 2) są równoważne.

Słusznie, ale warto myślę odróżniać konsekwencje założeń od wiedzy. Podobnie z OTW "wiemy, że 1) i 3) są równoważne, choć to oczywiście wynik założenia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_równoważności
Przekonujący może być eksperyment Eötvösa (choć subtelnej różnicy jednak nikt wykluczyć nie może).

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie widzę tam jakiejś istotnie innej masy?

Natomiast 4) jest mniej znana, aczkolwiek wydaje się być dobrze umotywowana (też np. wynika z równania Diraca) i potwierdzona eksperymentalnie (dla elektronu) - nie wiadomo czy odnosi się tylko do elektronu, może leptonów, może innych cząstek, czy może dowolnej materii: https://en.wikipedia.org/wiki/Matter_wave_clock

STW jest konsekwencją skończonej prędkości propagacji, jej efekty jak transformacja masy/energii, skrócenie Lorenzowskie, czy dylatacja czasu są już w najprostszych modelach jak Sine-Gordon (phi_tt = phi_xx + sin(phi)): https://en.wikipedia.org/wiki/Sine-Gordon_equation

Czyli można powiedzieć że równoważność 1) i 2) wynika ze skończonej prędkości propagacji - co wydaje się dość dobrze ugruntowane.

Natomiast OTW jeszcze zawiera dużo ekstrapolacji i nie jest kompletne w skali mikro - z wnioskowaniem równoważności z 3) trzeba być dużo bardziej ostrożnym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
53 minuty temu, Jarek Duda napisał:

Nie widzę tam jakiejś istotnie innej masy?

Być może (co zwykle zakładamy) mówimy o jednej cholerze, ale chodzi tu nie tyle o "różne" masy, a różne jej aspekty postrzegania, a właściwie pomiaru. Jak zapewne wiesz, teoria i empiria to dość różne aspekty. ;) Stąd można więcej niż cztery.
MOND przykładowo, w swej prymitywnej wersji kompletnie nie ruszał aspektu masy grawitacyjnej, a cechy jej bezwładności, co metodologicznie było jak najbardziej poprawne. Różne manifestacje (być może tego samego) w postaci różnych "praw" fizyki (oczywiście różne z obecnego punktu widzenia mogą być debilne, ale odróżniamy teorię od empirii...).

Godzinę temu, Jarek Duda napisał:

Czyli można powiedzieć że równoważność 1) i 2) wynika ze skończonej prędkości propagacji - co wydaje się dość dobrze ugruntowane.

Nie znam się, ale jak zauważyłeś, w MOND nie potrzeba ciemnej materii.

Godzinę temu, Jarek Duda napisał:

Natomiast OTW jeszcze zawiera dużo ekstrapolacji i nie jest kompletne w skali mikro

W skali mikro po prostu nie istnieje, ale co do ekstrapolacji nie przesadzajmy. W skali makro (Wszechświat) lepszej ekstrapolacji nie znajdziesz (chyba).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem jak dotarliśmy do "ciemnej materii" - to już zupełne ekstrapolacje, spekulacje dla których tylko słyszymy kolejne "doniesienia o nieobserwacji" - tutaj jest konieczna niezwykła ostrożność przed narzucaniem naturze naszych wierzeń. Jeśli istnieje to stawiałbym na szum termiczny - który dla pola EM obserwujemy jako promieniowanie tła 2.7K, ale są też pola odpowiadające pozostałym oddziaływaniom - które też powinny mieć szum termiczny np. te 2.7K z termalizacji, ale jest on dużo trudniejszy niż EM do bezpośredniej obserwacji.

Co do do OTW, przyjmuje się że jego najlepszym potwierdzeniem jest Gravity Probe B ... który potwierdził grawitomagnetyzm ( https://en.wikipedia.org/wiki/Gravitoelectromagnetism ) - widziany jako pierwsza poprawka do Newtona, zresztą wprowadzona na długo przed Einsteinem: w 1893 przez Heavisidea w analogii do elektromagnetyzmu. Ta poprawka do Newtona jest konieczna dla Lorenzowskiej niezmienniczości i została potwierdzona eksperymentalnie - wygląda na bezpieczną. Natomiast OTW to jeszcze nieskończenie wiele dalszych poprawek, zaproponowanych z powodów estetycznych - możliwe że ta ekstrapolacja jest prawdziwa, ale równie dobrze może się okazać że dalsze poprawki są inne - tutaj trzeba zachować ostrożność.

Edited by Jarek Duda

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Jarek Duda napisał:

Nie wiem jak dotarliśmy do "ciemnej materii" - to już zupełne ekstrapolacje, spekulacje dla których tylko słyszymy kolejne "doniesienia o nieobserwacji" - tutaj jest konieczna niezwykłą ostrożność przed narzucaniem naturze naszych wierzeń.

Zgodzę się niezupełnie. ;) Te "spekulacje" to KONSEKWENCJA ortodoksyjnego przyjęcia Twojej wiary, czyli OTW + OBSERWACJE. Nic więcej, nic mniej. Jak doskonale wiesz, teoretycy jakoś nie bardzo kwestionują obserwacje, choć czasem (i to z sukcesem) się zdarzało - vide kwarki; nieskromnie powiem, że w zdecydowanej większości padały obserwacje tu, na Ziemi, bo astrofizycy nie raz rzucili fizyków na kolana ;)).

20 minut temu, Jarek Duda napisał:

są też pola odpowiadające pozostałym oddziaływaniom - które też powinny mieć szum termiczny

No z neutrinami jest trudniej, i nie będzie to 2,7 K... Ale jest już trochę wariatów, którzy coś tam próbują.

20 minut temu, Jarek Duda napisał:

Natomiast OTW to jeszcze nieskończenie wiele dalszych poprawek

Och, Już Albercik wprowadził lambdę, potem uznał to za największy błąd swojego życia, po czym owa powróciła po jego śmierci... Cóż, jak mawiają informatycy: ówno na wejściu, ówno na wyjściu... Tak, masz rację, jestem zupełnie ostrożny, ale czasem śmieszą mnie pewne autorytarne stwierdzenia (może młode wilczki ;)). Ostrożność należy zachować zdecydowanie przed "ostatecznym" rozwiązaniem Jajcentego. :D

ed: "Nieobserwacji" jest zdecydowanie mniej, i dotyczą tylko bezpośredniego otoczenia Słońca. Niczego to nie przesądza; dla mnie mówi tylko jedno: czegoś fundamentalnie nie wiemy. :) Ok, coś tam i dalej, ale dyskusyjne.

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Astro napisał:

Niczego to nie przesądza; dla mnie mówi tylko jedno: czegoś fundamentalnie nie wiemy.

jeśli przyjąć że rzeczywiście nie widzimy 95% masy to wszystkie scenariusze są możliwe. nawet te zakładające że obiekty kultu religijnego naukowców, czyli wszystkie zasady zachowania, to tylko mrzonki. I nawet jak bilans będzie się zgadzał to niewiele to zmieni bo nigdy nie będzie pewności, że dotyczy to układu globalnego a nie jakiegoś małego lokalnego skrawka.

Kiedyś, ktoś zrobił ekstrapolację swojej wioski o kilka kilometrów za daleko i okazało się że płaski dysk stał się  kulą. i niestety układ stał się niestabilny więc spadła kulka z garbów słoni, a te ze skorup żółwi. trzeba było zaczynać od nowa :D i tak przynajmniej kilkukrotnie. Mam wrażenie że obecne modele mogą równie spektakularnie pierdyknąć :) i okazać się kiedyś równie niedorzeczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, tempik napisał:

Mam wrażenie że obecne modele mogą równie spektakularnie pierdyknąć :) i okazać się kiedyś równie niedorzeczne.

Taka cena postępu i dobrze, że tak się dzieje. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W wieku 101 lat zmarła Katherine Johnson, amerykańska matematyczka i obliczeniowiec pracująca dla NASA. Odpowiadała m.in. za wyznaczenie okien startowych i trajektorii lotów Programów Mercury i Apollo. NASA poinformowała o jej śmierci we wpisie na Twitterze.
      W 2015 r. została uhonorowana przez Baracka Obamę Prezydenckim Medalem Wolności. To między innymi wokół historii jej życia osnuto fabułę filmu pt. "Ukryte działania". Dramat biograficzny z 2016 r. był nominowany do Oscara w trzech kategoriach, ale ostatecznie nie zdobył ani jednej statuetki.
      Matka Johnson była nauczycielką, a ojciec drwalem, ogrodnikiem i mechanikiem pracującym w luksusowym kurorcie. Katherine była ich najmłodszym dzieckiem.
      Po liceum rozpoczęła naukę na Uniwersytecie Stanowym Wirginii Zachodniej (szkole historycznie przeznaczonej dla czarnoskórych osób). Ukończyła studia w wieku 18 lat (specjalność: matematyka i język francuski).
      W latach 1958-86 Johnson pracowała w NASA jako technolog lotnictwa i kosmonautyki. To ona obliczyła okna startowe i trajektorię lotu statku Alana Sheparda w 1. amerykańskiej misji załogowej Mercury-Redstone 3. To także ona przeprowadziła wyliczenia umożliwiające znalezienie miejsce lądowania kapsuły przy powrocie astronauty na Ziemię.
      W czasie pierwszego w historii amerykańskiego lotu orbitalnego (misja Mercury-Atlas 6 w 1962 r.), astronauta John Glenn 3-krotnie okrążył Ziemię. Co istotne, pilot poprosił, by nie kto inny, ale właśnie Katherine potwierdziła obliczenia przeprowadzone przez komputery. Siedem lat później Johnson brała udział w planowaniu pierwszego lotu załogowego na Księżyc (Apollo 11). Wiadomo również, że w 1970 r. przygotowane przez matematyczkę awaryjne karty nawigacyjne oraz doraźne mapy astronomiczne pomogły w bezpiecznym powrocie misji Apollo 13.
      W 2016 r. na jej cześć nazwano jeden z budynków w Langley Research Center.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Studenci z Politechniki Poznańskiej napisali program prognozujący z miesięcznym wyprzedzeniem, gdzie na Ziemi pojawi się zakwit sinic. I dzięki temu znaleźli się wśród zwycięzców konkursu NASA Space Apps Challenge.
      NASA Space Apps Challenge to międzynarodowy, interdyscyplinarny maraton pomysłów (hackathon) Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej Stanów Zjednoczonych (NASA). Uczestnicy, w ciągu 48 godzin, na podstawie danych udostępnionych przez NASA, muszą stworzyć projekt do jednego z kilkunastu zadań, wyznaczonych przez agencję. Zadania skupiały się wokół ochrony oceanów, Księżyca, planet czy przestrzeni kosmicznej.
      Nagrody przyznano pod koniec stycznia w sześciu kategoriach. Drużyna The Great Bloom Theory otrzymała tytuł światowego zwycięzcy w kategorii "Best use of science" (najlepsze wykorzystanie metody naukowej). Zespół z Politechniki Poznańskiej tworzą: Maciej Czyżewski, Kamil Piechowiak i Daniel Nowak.
      Program komputerowy, który studenci napisali w czasie trwania 48-godzinnego hackathonu, potrafi przewidzieć z miesięcznym wyprzedzeniem, w których miejscach na Ziemi pojawi się wykwit sinic. Rozwiązanie w założeniu pozwoli na tworzenie symulacji wpływu zmian w środowisku na zakwit - poinformowali przedstawiciele Politechniki Poznańskiej.
      Trafność prognozy sięga 92 proc. A przez to jest najlepszym dotychczas uzyskanym wynikiem. Program wykorzystuje uczenie maszynowe.
      Młodzi badacze opracowali swój algorytm bazując na danych z programu NASA MODIS-Aqua. W ramach tej inicjatywy satelity okrążają Ziemię raz na dzień lub dwa i mierzą widmo światła. Dzięki temu można chociażby dowiedzieć się, jakie jest stężenie chlorofilu w poszczególnych częściach oceanu.
      Studenci postanowili użyć tych danych, aby skonstruować algorytm prognozujący, gdzie taki zakwit pojaw się w przyszłości. Laureaci zostali zaproszeni do siedziby NASA, aby skonfrontować zwycięskie rozwiązanie z aktualnie istniejącym.
      Sinice należą do królestwa bakterii. Ponieważ organizmy te są samożywne - zdolne do tlenowej fotosyntezy i zawierają chlorofil - dawniej uważano je za rośliny. Zamieszkują zarówno morza i oceany, jak i wody słodkie - jeziora, stawy, baseny. Występują też w glebach, na korze drzew, czy na lodowcach.
      Sinice mogą tworzyć w zbiornikach wodnych zakwity. W wyniku takich zakwitów na wodzie powstawać może charakterystyczna piana czy kożuch z tych mikroorganizmów. A to blokuje rozwój morskiej faunie i florze. Sinice powodują bowiem zmętnienie wody i ograniczają jej przejrzystość.
      Gdy zakwit się skończy, a sinice obumrą i opadną na dno zbiornika, rozkładane są przez bakterie tlenowe. W tym procesie intensywnie zużywany jest tlen, którego po pewnym czasie zaczyna brakować innym żyjącym w otoczeniu organizmom. Gdy brakuje tlenu, rozkład kontynuowany jest przez bakterie beztlenowe, które uwalniają do środowiska szkodliwy dla organizmów siarkowodór. W ten sposób powstawać mogą w morzach martwe strefy – obszary o obniżonej ilości tlenu lub całkowite pustynie tlenowe, w których zamiera życie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      SpaceX potwierdza, że do firmy dołączył William Gerstenmaier, były dyrektor NASA ds. załogowej eksploracji kosmosu. To bardzo ważne wydarzenie, gdyż Gerstenmaier odegrał niezwykle ważną rolę dla obecności człowieka w przestrzeni kosmicznej. W latach 2005–2019 odpowiadał on m.in. za projekty wahadłowców, Międzynarodowej Stacji Kosmicznej czy przygotowaniu epoki komercyjnych lotów załogowych.
      Był uznawany za najbardziej wpływowego człowieka jeśli chodzi o amerykański program lotów załogowych. Wcześniej w roku 1995 objął stanowisko Shuttle/Mir Program Operations Manager, a od 2000 roku był by zastępcą dyrektora, a następnie dyrektorem Programu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
      Wayne Hale, były menedżer programu wahadłowców, a obecnie przewodniczący Komitetu Doradczego NASA ds. lotów załogowych mówi, że dołączenie Gerstenmaiera do SpaceX natychmiast dodaje tej firmie wiarygodności w kwestii bezpieczeństwa lotów. Bill jest powszechnie szanowany za dobrze ugruntowaną wiedzę techniczną i swoją przenikliwość. Znany jest z tego, że uważnie słucha, a swoje decyzje opiera na dogłębnej wiedzy.
      W lipcu 2019 roku obecny dyrektor NASA, Jim Bridenstine, zwolnił Gerstenmaiera z dotychczas zajmowanego stanowiska i mianował go specjalnym doradcą wicedyrektora NASA. Taka decyzja zaszokowała niektórych z partnerów NASA.
      Zaraz po tym, jak prasa podała, że Gerstenmaier został konsultantem SpaceX, gratulacje złożył mu dyrektora Roskosmosu, Dimitrij Rogozin.
      SpaceX zorganizuje swoją pierwszą misję załogową w czerwcu bieżącego roku. Gerstenmaier odegra kluczową rolę w uzyskaniu wszelkich pozwoleń i certyfikatów. Jego zatrudnienie będzie miało długotrwały wpływ na SpaceX. Niewiele osób ma w przemyśle kosmicznym takie wpływy i niewiele tak dobrze potrafi oraz rozumie, jak należy budować koalicje i na czym polega współpraca. Zatrudnienie takiej osoby będzie niezwykle pomocne w zorganizowaniu przyszłych misji załogowych na Księżyc i Marsa.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Inżynierowie z NASA próbują przywrócić normalny tryb pracy Voyagera 2. Przed ponad tygodniem w sondzie automatycznie włączył się tryb oszczędzania energii, w związku z czym Voyager wyłączył instrumenty naukowe. Pojazd utrzymuje jednak kontakt z Ziemią i wysyła dane telemetryczne.
      Problemy rozpoczęły się 25 stycznia, gdy Voyager 2 nie przeprowadził zaprogramowanego manewru obrotu o 360 stopni, który służy skalibrowaniu instrumentu badającego pole magnetyczne. Analiza danych wykazała, że brak tego manewru spowodował, iż jednocześnie włączone były dwa podzespoły zużywające sporo energii. Voyagery są zaprogramowane tak, by samodzielnie radzić sobie z wieloma różnymi niespodziewanymi sytuacjami. Zgodnie z zasadami, Voyager 2 wyłączył instrumenty naukowe, by nie przeciążać źródła energii.
      Trzy dni później, 28 stycznia, inżynierowie ręcznie wyłączyli jedno z urządzeń zużywających dużo energii. Na razie jednak nie odbierają danych naukowych z sondy. Obecnie trwa ocena wszystkich elementów Voyagera, dopiero po takim przeglądzie ma on wrócić do normalnej pracy.
      Voyager zasilany jest przez radioizotopowy generator termoelektryczny. Zamienia on ciepło powstające w wyniku rozpadu pierwiastków promieniotwórczych w energię elektryczną. Wskutek naturalnego rozpadu paliwa jest coraz mniej, dlatego też każdego roku generator jest w stanie dostarczyć Voyagerowi o około 4 waty mocy mniej. W ubiegłym roku inżynierowie byli zmuszeni wyłączyć podstawowy ogrzewacz instrumentu do badania promieniowania kosmicznego. Na razie instrument pracuje bez zakłóceń.
      Wszelkie dodatkowe prace związane z zarządzaniem Voyagerami wymagają sporo czasu. Voyager 2 znajduje się w odległości około 18,5 miliardów kilometrów do Ziemi. To około 17 godzin świetlnych. Zatem komendy wysyłane z Ziemi docierają do pojazdu po 17 godzinach i tyle samo trzeba czekać, by otrzymać potwierdzenie ich odebrania i wykonania. Jeszcze dalej, bo 22,2 miliarda kilometrów (20,5 godziny świetlnej) od Ziemi, znajduje się Voyager 1.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W czerwcu ubiegłego roku NASA obiecała, że otworzy Międzynarodową Stację Kosmiczną dla turystyki i innych przedsięwzięć komercyjnych. Teraz Agencja wybrała firmę Axiom Space z Houston, która wybuduje co najmniej jeden dodatkowy moduł mieszkalny dla ISS.
      Dotychczas NASA zakazywała komercyjnego wykorzystywania Stacji Kosmicznej i zabraniała astronautom przeprowadzania komercyjnych badań. Jednak w ostatnim czasie opracowano pięciopunktowy plan otwarcia MSK dla przedsięwzięć komercyjnych.
      Zmieniamy sposób, w jaki NASA współpracuje z przemysłem. Będzie to korzystne dla światowej gospodarki oraz rozwoju zaawansowanych metod eksploracji kosmosu. Rozpoczynamy współpracę podobną do tej, w wyniku której amerykańscy kosmonauci będą mogli startować na Stację z amerykańskiej ziemi za pomocą amerykańskich rakiet, oświadczył szef NASA, Jim Bridenstine.
      Plan udostępnienia Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zakłada też udostępnienie zarówno zasobów stacji jak i samej załogi na potrzebny komercyjne, pozwolenie na prywatne misje z astronautami czy zachęcanie do korzystania ze Stacji i jej zasobów.
      Co więcej, NASA współpracuje też z różnymi przedsiębiorstwami w celu stworzenia komercyjnego huba na niskiej orbicie okołoziemskiej. Niewykluczone, że w jakimś stopniu kontrola nad niską orbitą zostanie przekazana w prywatne ręce. Taki hub miałby służyć przede wszystkim działaniom komercyjnym.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...