Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Jeszcze raz:

47 minut temu, wilk napisał:

i transów w przedszkolach

Piszesz o przedszkolach! Odrróżniasz biblioteką i kawiarnię z Twoich przykładów  od przedszkola?  

(swoją drogą, to są dwuznaczne incydenty)

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, wilk napisał:

To że sobie ktoś żyje w czterech ścianach nie przeszkadza. Przeszkadza cyrk przebierańców z dildami na czole i transów w przedszkolach. Co wywołuje naturalny i zrozumiały sprzeciw.

Ale wiesz, że to przegięcie w drugą stronę, to jest reakcja na to, co się działo do tej pory? Ta gadka w stylu "niech sobie siedzą z tym w czterech ścianach" to jest jednak patologia - bo to siedzenie to jeszcze do niedawna było po prostu ukrywanie się. Oczywiście jak zapytasz Polaka na ulicy, to on jest tolerancyjny oczywiście ALE niech się nie obnoszą. Tyle że nie chodzi o obnoszenie się, tylko o zwykłe życie - nie musisz mieć dilda na czole, żeby cię jakieś prawicowe karki pobiły do nieprzytomności.

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, wilk napisał:

Każde skrzywdzenie dziecka powinno być potępione kropka

Ale nie mów co dla kogoś jest normalnością bo to ma taki sam sens jak mówienie że każdy Polak to złodziej i pijak, albo że każdy ksiądz to gwałciciel dzieci

51 minut temu, wilk napisał:

To że sobie ktoś żyje w czterech ścianach nie przeszkadza. Przeszkadza cyrk przebierańców z dildami na czole i transów w przedszkolach. Co wywołuje naturalny i zrozumiały sprzeciw.

Mamy demokrację więc każdy ma prawo wyjść na ulicę i robić z siebie kreatyna. Gej, Kaczyński z miesiączką, czy babcie z różańcami drące jape pod oknami.

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, 3grosze napisał:

Piszesz o przedszkolach!

Ale co to ma do rzeczy i jaką różnicę to stanowi? To w bibliotece ok, w przedszkolu nie ok? Czy odwrotnie?

12 minut temu, 3grosze napisał:

to są dwuznaczne incydenty

No tak, dotykał, ale nie majstrował w majtasach, to spoczko, luzik!

 

8 minut temu, nantaniel napisał:

bo to siedzenie to jeszcze do niedawna było po prostu ukrywanie się

Ale czasy coming outów mamy dawno za sobą. Ludzie już dawno temu się przyzwyczaili, że niektórzy lubią inaczej. Cyrki pojawiły się początkowo pojawiły się jako forma żądań, że oni chcą jeszcze więcej, a obecnie zaś prowadzone są już tylko wyłącznie w destruktywnych celach, po to by wbijać szpilę, podpalać konserwatywne społeczeństwo czy zwyczajnie obrażać tych, którzy się nie zgadzają. Obecnie LGBTQP jest szkodnikiem dla normalnych gejów, tak samo jako ekoterroryści dla ekologów czy feminazistki dla normalnych kobiet. Honk honk.

9 minut temu, nantaniel napisał:

nie musisz mieć dilda na czole, żeby cię jakieś prawicowe karki pobiły do nieprzytomności

Wystarczą zwykłe karki w dresach, blokersi itp. Kiedyś też się to zdarzało i nie przypisywano im prawackości.

Wystarczy, że będziesz miał jakiekolwiek inne zdanie, a grupa antifiarzy (bo w pojedynkę to w większości cienkie leszcze) przekopie leżącego.

 

22 minuty temu, tempik napisał:

Ale nie mów co dla kogoś jest normalnością bo to ma taki sam sens jak mówienie że każdy Polak to złodziej i pijak, albo że każdy ksiądz to gwałciciel dzieci

Normalność w społeczeństwie jest wypadkową wszystkich indywidualnych poglądów na to co dla każdego jest normalne i akceptowalne, które zostały zalegalizowane przez jakąś formę władzy zwierzchniej. Oczywiste jest to, że znajdą się jednostki dla których jest to zbyt restrykcyjne czy liberalne. Natomiast to co dalej piszesz, to stereotypy.

 

Zwróć(cie) uwagę, że środowiska LGBT już od pewnego czasu zaczęły nawet zwracać się przeciwko własnym zwolennikom, którzy są za mało radykalni lub mają pewne wątpliwości. Czekam, aż się sami zeżrą. ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, wilk napisał:

Ale czasy coming outów mamy dawno za sobą. Ludzie już dawno temu się przyzwyczaili, że niektórzy lubią inaczej. Cyrki pojawiły się początkowo pojawiły się jako forma żądań, że oni chcą jeszcze więcej, a obecnie zaś prowadzone są już tylko wyłącznie w destruktywnych celach, po to by wbijać szpilę, podpalać konserwatywne społeczeństwo czy zwyczajnie obrażać tych, którzy się nie zgadzają. Obecnie LGBTQP jest szkodnikiem dla normalnych gejów, tak samo jako ekoterroryści dla ekologów czy feminazistki dla normalnych kobiet. Honk honk.

Czasy coming outów mamy za sobą? Bo pojawił się Biedroń i jakiś aktor publicznie powiedział, że jest gejem (a i tak wszyscy o tym wiedzieli)?

Te czasy będziemy mieli za sobą, gdy homoseksualizm spowszednieje - nie będzie czymś chowanym w czterech ścianach. Do tego to nam jeszcze baaaardzo daleko. Też nie podobają mi się głupawe parady z gołymi tyłkami, bo to nie moja estetyka (zwykłe pochody z tęczowymi flagami są OK), ale one mają ważną funkcję - jeszcze do niedawna gej to był pedofil, co go trzeba zglanować. A teraz nagle konserwatyści mają "normalnych homoseksualistów" i "tych paskudnych gejów". Progres, panie dzieju, progres.

I tak jak tu ktoś wspomniał - skoro po ulicach w całej Polsce chodzą kościelne procesje, a do niedawna co miesiąc odbywały się jakieś polityczne modły, to "paskudni geje" też mogą "grasować".

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Ergo Sum napisał:

Wybór homoseksualizmu dokonuje się na dokładnie takim samym mechanizmie jak każde wejście w mocne uzależnienie psychiczne.

To jakaś teoria? Jeśli tak, to chyba sprzed 50 lat. Czy może masz taką nadzieję? Bo np. z uzależnienia (pomimo, że niełatwo) można się wyleczyć.

6 godzin temu, Ader napisał:

stwierdzono, ze za homoseksualizm u ryb odpowiadało zanieczyszczenie środowiska

Jeśli rzeczywiście tego dowiedziono, to ma to nawet sens, bo zanieczyszczenie środowiska nie jest obojętne dla gospodarki hormonalnej organizmów. A:

2 godziny temu, darekp napisał:

orientacja seksualna czy też "płeć mózgu" czy coś w tym rodzaju kształtuje się w życiu płodowym, w chyba 5-ciu etapach, pod wpływem różnych hormonów

Otóż to. Jak na razie (w uproszczeniu) to najlepiej poparta dowodami, bardzo mocna teoria naukowa w tym temacie. Tzn. nie wiem w ilu etapach, ale tak - rozwój zarodkowy i płodowy jest tu kluczem. A w uproszczeniu - bo to niezwykle skomplikowane procesy i występują warianty. Np. przed narodzinami może zostać zaprogramowana zaledwie "skłonność do skłonności" a już po urodzeniu coś może spowodować, że "pyknie" w tą albo tamtą stronę.

W internetach sporo na ten temat. Ja podaję jeden link:

Badania o których w artykule pokazują, że nie ma konkretnych genów wpływających znacząco na homoseksualność, które osobniki przekazywałyby potomstwu. Co jest odpowiedzią dla tych, którzy z niedowierzaniem pytają "Ale jak to może być wrodzone, przecież ewolucja nie może faworyzować takich genów"

 

 

4 godziny temu, gooostaw napisał:

homofobia to nie choroba, tylko wrogi, staroświecki pogląd oparty na bezpodstawnym strachu i zakorzenionej, ksenofobicznej obyczajowości, sprzeczny z współczesną wiedzą naukową

Niestety - nie sprzeczny. Nauka - psychologia - dość dobrze tłumaczy wrogość wobec "innych". Taka nasza natura. Na szczęście niektórzy ludzie prócz ślepych instynktów potrafią jeszcze używać rozumu.

4 godziny temu, darekp napisał:

poprawność polityczna jest (a przynajmniej czasem może być) zła

Zdecydowanie JEST zła. Bez żadnych wątpliwości. Ale to temat na osobny wątek.

2 godziny temu, darekp napisał:

czasem coś piszę, żeby się dowiedzieć, co inni myślą na jakiś temat

Brawo! Tak trzymaj!

2 godziny temu, Astro napisał:

Rozróżnianie kolorów przez dziewczyny (jako typowy samiec rozróżniam 3) to socjalizacja, nie geny.

Okazuje się, że niektóre kobiety mogą jednak mieć "lepsze" geny :)

https://en.wikipedia.org/wiki/Tetrachromacy#Humans

https://io9.gizmodo.com/some-women-may-perceive-millions-more-colors-than-the-r-5919311

2 godziny temu, Bonsai napisał:

Można mnie sprostować jeżeli ktoś ma.ochote, ale ja zdania nie zmienię. Dla mnie homo to synonim choroby, i takie osoby powinno się leczyć ,a jeżeli nie chcą to izolować ich razem z nimi podobnymi.

Czekaj, jak to się nazywa? Gdy mam błędne dane i na ich podstawie wnioskuję, a ktoś przychodzi i pokazuje poprawne dane, "prostuje". Ale ja i tak zdania nie zmienię. Aha! Mam: fanatyzm!

Zastanawiam się, jaki był ciąg myślowy: nienormalni -> chorzy -> zarażają -> wyleczyć a jak się nie da to izolować.

A co potem, jak zechcą wyłazić z getta? Armatkami wodnymi i prądem ich? Albo serią z karabinu? Oczywiście dla dobra ogółu - przecież padnie tylko kilkoro, a reszta odpuści. A jak nie odpuści - to znamy przecież sposoby ze starych dobrych czasów, prawda?

2 godziny temu, Antylogik napisał:

w wikipedii także przeczytamy, że pedofilia powinna być uznana za rodzaj orientacji seksualnej

Jeśli jest uwarunkowana biologicznie i nie da się jej leczyć, to powinna. Czym innym jest jednak taka właśnie pedofilia - gdzie osobnik nie jest w stanie reagować seksualnie na inne - bardziej "klasyczne" - bodźce, a czym innym sytuacja, gdzie dorosły niepotrafiący się normalnie socjalizować wykorzystuje ufność dzieci i swój autorytet - jak to miało miejsce w przypadku mnóstwa afer w KK. Wielu tych duchownych mogłoby mieć satysfakcjonujące współżycie z dorosłymi.

2 godziny temu, Antylogik napisał:

Czy z tego wynika, że pedofilia to normalna rzecz, trzecia orientacja seksualna i nie powinniśmy się oburzać, że komuś się podobają małe dzieci?

2 godziny temu, Antylogik napisał:

w prawie uznawane za przestępstwo, w medycynie za chorobę, zaburzenie albo... orientację.

Jeśli uwarunkowana biologicznie - to normalna. W sensie - występująca naturalnie. I w takim przypadku nie powinniśmy się oburzać, że ktoś ma takie skłonności, bo to niezależne od tej osoby. Co nie znaczy, że mamy pozwalać na wykorzystywanie dzieci. Ani, że nie możemy penalizować takich zachowań. Bo za skłonności nie odpowiada, ale za czyny już tak.

Nie możesz oburzać się na tygrysa, że poluje na ludzi. To jego natura. Ale to nie znaczy, że pozwolisz mu wejść do wioski i wybierać sobie ofiary. Przepędzisz go, albo zamkniesz w klatce. W ostateczności zabijesz.

Człowiek to nie tygrys. Zdaje sobie sprawę, że jego skłonności mogą kogoś skrzywdzić, jeśli da im upust.

2 godziny temu, radar napisał:

Za Pattonem, skoro wszyscy się zgadzają tzn. że ktoś się myli. Podejrzewałbym idealny przykład na poprawność polityczną, i nie to, że nie mają racji, to jest po prostu podejrzane

Aforyzmy fajnie brzmią, ale... mogą się mylić :) Hasło dotyczące przekonań nie bardzo sprawdza się w metodzie naukowej. Tutaj mamy do czynienia nie tylko z coraz większą liczbą osób i organizacji naukowych popierających pewną teorię, ale też coraz większą liczbę badań na podstawie których ci ludzie wnioskują.

2 godziny temu, darekp napisał:

i np. dziewczynka w wieku poniżej 18 lat robią DOBROWOLNIE pewne czynności 

18 lat to sztuczna granica. Ale jakaś musiała zostać nakreślona i ta akurat nie jest przypadkowa. Do 18 r.ż. da się człowieka całkiem przyzwoicie wyedukować. Często jest to już osoba na tyle odpowiedzialna, że może zdecydować co chce dalej w życiu robić. Na pewno bardziej odpowiedzialna niż 15-16 lat.

Godzinę temu, nantaniel napisał:

Dwie dorosłe osoby uprawiające ze sobą seks, bo tego chcą, to nie jest gwałcenie dzieci i zwierząt (i zwłok).

Zwłoki ciężko zgwałcić, bo raczej się nie sprzeciwiają :D

  • Like (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, wilk napisał:

Normalność w społeczeństwie jest wypadkową wszystkich indywidualnych poglądów na to co dla każdego jest normalne i akceptowalne, które zostały zalegalizowane przez jakąś formę władzy zwierzchniej

Masz jakiś algorytm na obliczanie tej normalności? To oblicz :

Dla 60% normalne jest trzymanie w domu psa,dla 30 kota,dla 5 węża jaka jest twoja wypadkowa?

albo bliżej tematu, faceci hetero preferują 50% oral, 30 klasyk,20 anal. Gdzie jest wypadkowa normalności?

Share this post


Link to post
Share on other sites
37 minut temu, wilk napisał:
Godzinę temu, 3grosze napisał:

Piszesz o przedszkolach!

Ale co to ma do rzeczy i jaką różnicę to stanowi? To w bibliotece ok, w przedszkolu nie ok? Czy odwrotnie?

Różnica jest w traktowaniu Ciebie jako żródła wiarygodnej (kolejny przykład, że na prawo jest z tym kłopot) informacji.

W przedszkolu maja zajęcia programowe. W bibliotece czy kawiarni mogą odbywać się fakultatywne  spotkania z ciekawym:(;)  człowiekiem.

 

 

Edited by 3grosze
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, nantaniel napisał:

Czasy coming outów mamy za sobą? Bo pojawił się Biedroń i jakiś aktor publicznie powiedział, że jest gejem (a i tak wszyscy o tym wiedzieli)?

Biedroń to przecież relatywnie obecne czasy. Zresztą to twór zorientowany wyłącznie na wypromowanie siebie. Nie wiem kiedy był pierwszy polski coming out. Coś mi chodzi po głowie Raczek, ale to też nie tak dawno. To jeśli chodzi o „celebrytów” oczywiście. Bo większość wychodziła w relacjach z rodziną.

26 minut temu, nantaniel napisał:

Te czasy będziemy mieli za sobą, gdy homoseksualizm spowszednieje

Już dawno temu spowszedniał, ale manifestujący wcale nie chcą by było normalnie, oni chcą by cały czas było o nich głośno. Efektywnie szkodząc samym sobie.

27 minut temu, nantaniel napisał:

skoro po ulicach w całej Polsce chodzą kościelne procesje

Procesje mnie równie irytują.

 

10 minut temu, tempik napisał:

Gdzie jest wypadkowa normalności?

Tam gdzie stoi litera prawa. To chyba oczywiste. Przecież nikt nikomu nie zabrania być gejem, trzymać kota itp.

 

14 minut temu, 3grosze napisał:

ciekawym:(;)  człowiekiem.

Śmiechłem srogo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, wilk napisał:

Tam gdzie stoi litera prawa

Nawet w takiej Korei północnej? Czy u nas za komuny?

16 minut temu, wilk napisał:

Procesje mnie równie irytują

Tak jak mnie, ale to nie powód żeby pluć na jednych czy rzucać kamieniami w drugich.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, wilk napisał:

Przecież nikt nikomu nie zabrania być gejem

Ale zabrania zalegalizować związek (a przez to pozbawia wielu praw).

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przede wszystkim - podział hetero/homo jest mocnym uproszczeniem. Bardziej poprawny byłby zbiór rozmyty "bi", od 100% hetero do 100% homo.

I nie jest prawdą, że homo (= bi z przewagą homo) się nie rozmnażają. Bardzo wielu ma w całkiem naturalny sposób przez siebie zrobione dzieci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, tempik napisał:

Mamy demokrację więc każdy ma prawo wyjść na ulicę i robić z siebie kreatyna.

Ale nie każdy ma obowiązek to tolerować.

Mylicie chyba demokrację z samowolą. Demokracja to wola ludu, wola większości, a nie że każdemu wszystko wolno. Wolno tyle na ile zgadza się większość i wcale  nie ma obowiązku przychylać się/etc woli mniejszości. Owszem, można, trzeba, pasuje, tolerować, ale nie ma takiego obowiązku (i nie powinno być).

1 godzinę temu, Jarkus napisał:

Hasło dotyczące przekonań nie bardzo sprawdza się w metodzie naukowej.

Zgodziłbym się jeśli byłaby czysto naukowa, a jest często niestety "zaszczuta":

5 godzin temu, 3grosze napisał:

Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne pod wpływem publicznej krytyki uznało użycie terminu „orientacja seksualna” za błąd i skorygowało go, zastępując określeniem „zainteresowanie seksualne”

... a więc nie, nie wiadomo na ile powyższe organizacje zgodziły się na podstawie badań naukowych, a na ile były albo nie chciały być przedmiotem "publicznej krytyki"... za dużo jest poprawności politycznej w nauce (parytety, srety, źle rozumiana "tolerancja").

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, radar napisał:

Demokracja to wola ludu, wola większości, a nie że każdemu wszystko wolno. Wolno tyle na ile zgadza się większość i wcale  nie ma obowiązku przychylać się/etc woli mniejszości.

No fakt... była np. demokracja nazistowska, jest demokracja północnokoreańska. i tak dalej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, tempik napisał:

Nawet w takiej Korei północnej? Czy u nas za komuny?

Co do pierwszego pytania, to wbrew pozorom — tak. To ichniejsze prawo, nawet jeśli najgłupsze na świecie, nic nam do niego. Nie takie zapewne przepisy są w kodeksach krajów trzeciego świata. Co do drugiego, to jednak były to zabory obcego kraju.

3 godziny temu, tempik napisał:

ale to nie powód żeby pluć na jednych czy rzucać kamieniami w drugich

To prawda. Tylko że to musi dotyczyć obu stron. Jeśli manifestujący wprost odstawiają agresywne i prowokatorskie szopki w postaci tęczowej kotwicy, waginalnej matki boskiej, gejowskiej mszy, przerabiają krzyż w swastykę, ostentacyjnie demonstrują wulgarne zachowania - tego jest od groma. No cóż akcja-reakcja. Nic dziwnego, że konserwy się wkurzają. A potem jest jęczenie, że naklejka ich terroryzuje i spać po nocach nie mogą.

 

3 godziny temu, nantaniel napisał:

Ale zabrania zalegalizować związek (a przez to pozbawia wielu praw).

Nonsens. Przecież to wynika wprost z Konstytucji.

Cytat

Art. 18.

Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

Owszem, Konstytucję można zmienić ewentualnie, ale to wymaga siły głosów, a mówimy tu o mniejszości. Ogon nie merda psem. Inną sprawą jest „robienie dobrze” jakiejś grupie społecznej wyłącznie po to, by zebrać elektorat, a tym samym psucie prawa. Jakich praw pozbawia, tego wałkowanego do znudzenia dziedziczenia? Przecież to kwestia umów cywilno-prawnych.

Poza tym tworzysz tu sofizmat. Prawo nie pozbawia prawa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, wilk napisał:

Nonsens. Przecież to wynika wprost z Konstytucji.

Chodziło mu zapewne o związki partnerskie i... prawo do adopcji dziecka przez dwóch gejów / lesbijki. Bo chyba nie o prawo do dziedziczenia, skoro testament można spisac na kogokolwiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, wilk napisał:

To prawda. Tylko że to musi dotyczyć obu stron. Jeśli manifestujący wprost odstawiają agresywne i prowokatorskie szopki w postaci tęczowej kotwicy, waginalnej matki boskiej, gejowskiej mszy, przerabiają krzyż w swastykę, ostentacyjnie demonstrują wulgarne zachowania - tego jest od groma. No cóż akcja-reakcja. Nic dziwnego, że konserwy się wkurzają. A potem jest jęczenie, że naklejka ich terroryzuje i spać po nocach nie mogą.

jeśli taka jest akcja to nie sądzisz że reakcja powinna być porównywalna? czyli np. manifestacja z jakąś karykaturą ich tęczy, lalką Biedronia, itd? z twojej wypowiedzi wynika że to jest coś normalnego że kogoś pobili w imię obrażonej bozi ubranej w zbyt kolorowe szmaty. Albo wykrzykiwanie haseł namawiających do przemocy. Idąc tym tropem w mordę powinien dostać Macierewicz naklejający kotwicę na telefon, czy gro społeczeństwa z kotwicą naklejoną gdzieś na swoich brudnych,zardzewiałych samochodach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, wilk napisał:

Jakich praw pozbawia, tego wałkowanego do znudzenia dziedziczenia?

Fajny trik na debatę na żywo. Łatwo możesz zdobyć punkt kosztem adwersarza jeśli ta osoba nie jest doskonale merytorycznie przygotowana.

Ty za to nie musisz być. Ignorancja wręcz jest twoim atutem. A jeszcze jak zadając pytanie od razu sugerujesz odpowiedź, a w tej używasz słów z o odpowiednio negatywnym zabarwieniu emocjonalnym - no mistrzostwo! Finta w fincie w fincie. Powinieneś być politykiem. A może jesteś?

Jednak jak na forum takie jak KW - gdzie masz raczej ogarniętych ludzi - to słaba zagrywka. Proszę zatem, za Wikipedią:

  • automatyczna wspólnota majątkowa między partnerami,
  • prawo do odwiedzin w szpitalu chorego partnera lub partnerki oraz informacji o jego lub jej stanie zdrowia,
  • prawo do otrzymania dokumentacji o stanie zdrowia partnera lub partnerki,
  • prawo o decydowaniu w kwestii dalszego leczenia partnera lub partnerki w przypadku ciężkiej choroby,
  • prawo do odbioru korespondencji partnera lub partnerki,
  • prawo do odbioru wynagrodzenia za pracę partnera lub partnerki,
  • prawo do wspólnego opodatkowania partnerów lub partnerek,
  • prawo do ubiegania się wspólnie o przyznanie kredytu,
  • obowiązek alimentacyjny,
  • prawo do renty bądź emerytury po zmarłym partnerze lub partnerce,
  • prawo do odmowy składania zeznań przeciwko partnerowi lub partnerce,
  • prawo do dziedziczenia ustawowego po zmarłym partnerze lub partnerce,
  • prawo do organizowania pochówku partnera lub partnerki,
  • prawo do reprezentacji partnera lub partnerki, np. przy wypożyczaniu książek i rezerwacji biletów,
  • prawo do wspólnego najmu: w razie śmierci jednego z partnerów lub jednej z partnerek, żyjący partner lub partnerka mogą przejąć najem,
  • prawo do bycia traktowanymi jako osoby spokrewnione więzami emocjonalnymi.

Niektóre z tych praw, które przysługują stabilnym związkom osób różnej płci teoretycznie mogłyby być rozwiązane dzięki umowom prawnym i notarialnym, lecz w praktyce te umowy są skomplikowane, drogie, czasochłonne i nie bywają zwykle honorowane, a ich moc prawna jest bardzo ograniczona

10 godzin temu, wilk napisał:

manifestujący wcale nie chcą by było normalnie, oni chcą by cały czas było o nich głośno. Efektywnie szkodząc samym sobie.

Tylko, że "manifestujący" to nie jakaś homogeniczna grupa jak ich postrzegasz. Najpierw, to nie każdy popierający pewne idee (jakie by nie były) pójdzie na manifestację. Potem już na samej manifestacji mamy ludzi (zapewne większość) którzy po prostu popierają jej idee i uważają, że warto na taki marsz pójść, żeby pokazać, że jest ich wielu. Mamy też takich, którzy rzeczywiście chcą, żeby było głośno - jest ich mniej, ale bardziej ich widać. W końcu mamy ekstremistów. Takich, którzy starają się szokować, celowo obrażają innych, rzucają kamieniami czy dopuszczają się pobić. Może chcą za wszelką cenę wypromować się w pewnych środowiskach? Albo mają nasrane w głowach i wydaje im się, że tak się przysłużą swojej idei. Tych ostatnich media pokazują najchętniej.

Tylko - jak słusznie zauważył @tempik - reakcja powinna być adekwatna. Brunatni o wiele chętniej posuwają się do fizycznych ataków na ludzi niż kolorowi. W dodatku atakują właśnie przypadkowych manifestujących stosując "odpowiedzialność zbiorową" (za co? za odmienne poglądy? za obrazę?).

 

 

8 godzin temu, radar napisał:
11 godzin temu, tempik napisał:

Mamy demokrację więc każdy ma prawo wyjść na ulicę i robić z siebie kreatyna.

Ale nie każdy ma obowiązek to tolerować.

Mylicie chyba demokrację z samowolą. Demokracja to wola ludu, wola większości, a nie że każdemu wszystko wolno. Wolno tyle na ile zgadza się większość i wcale  nie ma obowiązku przychylać się/etc woli mniejszości. Owszem, można, trzeba, pasuje, tolerować, ale nie ma takiego obowiązku (i nie powinno być).

Widzę tu pewne nieporozumienie. Prawo wyjścia na ulicę i robienia z siebie kretyna to raczej kwestia wolności słowa niż demokracji.

Demokracja rozumiana jako wola większości to tak, jakby dwa wilki i owca głosowały co by tu zjeść na obiad.

Demokracja według najprostszej definicji to jeden z typów ustroju państwa, zakładający udział obywateli. Im bardziej obywatelom ograniczasz wolność publicznego demonstrowania swoich poglądów (choćby we wk***iający sposób) - tym bardziej zaprzeczasz demokracji.

Edited by Jarkus
  • Thanks (+1) 1
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Jarkus napisał:

W internetach sporo na ten temat. Ja podaję jeden link:

IMHO dobry link :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, wilk napisał:

Poza tym tworzysz tu sofizmat. Prawo nie pozbawia prawa.

No i znowu sprytny trik - gładkie hasełko. Ładnie brzmi i można by to nawet uznać za prawdziwe przy mocnym rozszerzeniu. Np.: "prawo nie pozbawia wszystkich podmiotów prawa w ogóle" - czy jakoś tak.

Mamy jednak wiele przykładów - w historii i współcześnie, gdzie zmiany prawa (jako takiego) pozbawiały konkretne grupy ludzi pewnych konkretnych praw, które wcześniej im przysługiwały. Albo gdzie prawo (rozumiane jako porządek prawny w danym kraju) nie dawało czy nie daje dostępu pewnym grupom ludzi do szczególnych praw czy swobód dostępnych innym ludziom.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Jarkus napisał:

Mamy jednak wiele przykładów - w historii i współcześnie, gdzie zmiany prawa (jako takiego) pozbawiały konkretne grupy ludzi pewnych konkretnych praw, które wcześniej im przysługiwały.

Zwykle tak jest, że prawo zakazuje lub nakazuje, nie ma w tym nic dziwnego. Jednak, zawsze robię się czujny gdy widzę "wiele przykładów" albo "powszechnie wiadomo". Oczywiście prawo może być niesprawiedliwe, ale w tym przypadku mówimy o naszym prawie? Nie jakimś, gdzieś w RPA 50 lat temu?

Zasadniczo, w moim rozumieniu, prawo służy lub ma służyć interesom grupy decydującej o prawie - społeczeństwo. Uznaliśmy, że związek kobiet i mężczyzny podlega specjalnym regulacjom. Nie mam nic przeciwko małżeństwom homogenicznym, ale co z poligamią? Naprawdę musimy sankcjonować wszystkie pomysły? Znamy skutki społeczne? Dlaczego swingersi nie mogliby łączyć się w małżeństwa 30 osobowe z wszystkimi przysługującymi im prawami?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, Jajcenty napisał:

Oczywiście prawo może być niesprawiedliwe, ale w tym przypadku mówimy o naszym prawie?

Nie trzeba daleko szukać - tzw. ustawa dezubekizacyjna na przykład :)
Albo nakaz opieki nad rodzicami - nawet jeśli rodzic przez lata znęcał się nad dziećmi, a później zniknął z ich życia, by pojawić się po 40 latach z uciążliwymi rachunkami do opłacenia.

Edited by nantaniel

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, nantaniel napisał:

Nie trzeba daleko szukać - tzw. ustawa dezubekizacyjna na przykład :)
Albo nakaz opieki nad rodzicami - nawet jeśli rodzic przez lata znęcał się nad dziećmi, a później zniknął z ich życia, by pojawić się po 40 latach z uciążliwymi rachunkami do opłacenia.

Hm, oczywiście wolałbym zaciągnąć ich przed sąd i każdemu z osobna udowodnić winę, ale mimo zbiorowego charakteru tej kary nie jawi mi się jakoś szczególnie niesprawiedliwie. Co do nakazu opieki.. a kto ma się opiekować rodziną - obcy ludzie!? Skoro można uznać niegodnym spadku, to pewnie można wypowiedzieć umowę rodzic - potomek, nie wiem nie jestem studentem prawa. Ale zrzucanie obowiązku opieki na państwo, bo są źli rodzice wydaje mi się trochę przesadzone. 

 

11 godzin temu, ex nihilo napisał:

No fakt... była np. demokracja nazistowska, jest demokracja północnokoreańska. i tak dalej.

i socjalistyczna... przymiotniki wiele zmieniają. Mnie najbardziej śmieszy definicja 'wola większości z poszanowaniem praw mniejszości'. Tu w informatyce kochamy rekurencję, ale taka definicja jednoznacznie kojarzy mi się ze staaaaarym żartem o marynarzu i kuli armatniej w domu publicznym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Jajcenty napisał:

Co do nakazu opieki.. a kto ma się opiekować rodziną - obcy ludzie!?

Dziwny ten wykrzyknik. Tak jak to było takie oczywiste. A przecież używasz błędnie słowa "rodzina" na związek tylko formalny, a nie emocjonalny. Anty-rodzic powinien być traktowany jak anty-rodzic, a nie ktoś bliski.

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, Antylogik napisał:

A przecież używasz błędnie słowa "rodzina" na związek tylko formalny, a nie emocjonalny. Anty-rodzic powinien być traktowany jak anty-rodzic, a nie ktoś bliski.

Błędnie zakładasz że wszystkie rodziny są dysfunkcyjne. Jeśli chcesz się wymigać od odpowiedzialności, to trzeba tego najpierw dowieść przed sądem. Emocje mnie nie interesują. Formalizm jest ważny. Inaczej mógłbyś być odpowiedzialny wobec sąsiadki, co to kilka razy Cię przechowała jak stary się nawalił i nie wrócił na czas domu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Posiadane dowody archeologiczne wskazują, że świnie zostały udomowione na Bliskim Wschodzie. Zatem pod względem genetycznym powinny one przypominać dziki tam żyjące. Jednak, jak się okazuje, współczesne europejskie świnie mają genom bardziej podobny do europejskich dzików.
      W najnowszym numerze PNAS ukazał się właśnie artykuł, wyjaśniający dlaczego tak się stało. Grupa ponad 100 naukowców pracująca pod kierunkiem uczonych z Uniwersytetu Oksfordzkiego zsekwencjonowała DNA ponad 2000 żyjących przed wiekami świń, w tym 63 zwierząt, które w ciągu ostatnich 10 000 la żyły na Bliskim Wschodzie i w Europie.
      Świnie, które przybyły do Europy przed 8000 lat wraz z rolnikami były potomkami bliskowschodnich dzików. Jednak w ciągu kolejnych 3000 lat dochodziło do tak częstego krzyżowania się ich z europejskimi dzikami, że niemal całkowicie utraciły one dziedzictwo genetyczne swoich bliskowschodnich przodków. Niektóre jednak geny im zostały i to prawdopodobnie one odpowiadają za czarne i czarno-białe ubarwienie spotykane wśród świń. Ponadto wysoki odsetek genów z Bliskiego Wschodu został zachowany u świń z wysp Morza Śródziemnego. Zwierzęta te doświadczyły mniejszej wymiany genetycznej z dzikami pochodzącymi z Europy.
      Teraz naukowcy chcą dowiedzieć się, które konkretnie geny pozostałe u europejskich świń pochodzą od ich bliskowschodnich przodków. To pozwoli ocenić, czy selekcja dokonywana przed ponad 10 000 laty przez rolników z Żyznego Półksiężyca pozostawiła u europejskich świń coś więcej niż umaszczenie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W średniowieczu setki tysięcy mieszkańców Europy migrowało na Bliski Wschód, by wziąć udział w krucjatach. Wielu z nich na stałe osiadło na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego. Grupa naukowców z Wellcome Sanger Institute, University of Cambridge, Bournemouth University, Uniwersytetu w Leuven oraz Instytutu Orientalistyki w Bejrucie postanowiła pogłębić wiedzę o krucjatach, badając DNA osób, biorących w nich udział.
      Migracje, często związane z inwazjami, przez tysiąclecia kształtowały skład genetyczny wielu obszarów. DNA wojowników Czyngis Chana jest obecne w męskich liniach współczesnych mieszkańców Azji, od Pacyfiku po Morze Kaspijskie, a kod genetyczny hiszpańskich kolonizatorów stanowi ważny składnik genomu wielu mieszkańców współczesnej Ameryki Południowej.
      Wyprawy krzyżowe na Bliski Wschód rozpoczęły się w 1095 roku i trwały przez kolejnych 200 lat. Brały w nich udział setki tysięcy ludzi, a z zapisków historycznych dowiadujemy się o bardzo różnym traktowaniu ludności zajętych terenów – od przymusowych wysiedleń po pokojową koegzystencję i mieszanie się z nimi. Wcześniejsze badania genetyczne wykazały istnienie europejskich linii chromosomu Y u współczesnych Libańczyków, który mógł pochodzić od krzyżowców. Jednak nowoczesne techniki pozwoliły na sekwencjonowanie całego genomu i okazało się, że większość genomu Libańczyków pochodzi od lokalnej populacji z epoki brązu z domieszką DNA ze stepu Eurazji, która pojawiła się pomiędzy 1750 a 170 rokiem przed naszą erą.
      Uczeni, którzy przeprowadzili najnowsze badania, chcieli wyjaśnić tę niezgodność pomiędzy historycznymi zapiskami o mieszaniu się krzyżowców z miejscową ludnością, a nowymi danymi z DNA.
      Problemem było jednak zdobycie DNA krzyżowców. Po pierwsze w tamtejszym klimacie materiał genetyczny słabo się przechowuje, po drugie zaś znamy niewiele pochówków osób, o których wiadomo, że były krzyżowcami. Jednym z nielicznych miejsc, gdzie z pewnością spoczęli uczestnicy wypraw krzyżowych jest „dół krzyżowców” w Sydonie. Miasto to było ważną twierdzą Królestwa Jerozolimskiego i miejscem wielu ważnych bitew pomiędzy krzyżowcami a Arabami, które miały miejsce pomiędzy 1100 a 1249 rokiem.
      W Sydonie w pobliżu zamku krzyżowców odkryto dwa miejsca pochówku co najmniej 25 osób, których szkielety noszą ślady przemocy, a które datowano na lata 1025–1283. Lokalizacja, data pochówku, stan zwłok, znalezione przy nich monety wybite przez krzyżowców we Włoszech w latach 1245–1250 oraz pięć sprzączek ozdobionych w sposób charakterystyczny dla średniowiecznej Europy wskazują, że mamy do czynienia z krzyżowcami, którzy zginęli w jednej z bitew XIII wieku. Od 16 pochowanych tam osób pobrano DNA. Niestety, próbki od 7 osób nie nadawały się do pełnej analizy. Do badań użyto więc DNA 9 krzyżowców, które porównano z kodem genetycznym 5 osób z gór Liban, które żyły pomiędzy 237 a 632 rokiem, zatem reprezentowały lokalną społeczność sprzed okresu krucjat.
      Badania wykazały, że wszyscy pochowani w „dole krzyżowców” byli mężczyznami, część z nich pochodziło z Europy Zachodniej, część stanowili lokalni mieszkańcy, których genetycznie nie można odróżnić od współczesnych mieszkańców Libanu, a DNA dwóch mężczyzn wskazuje na mieszane pochodzenie z Europy i Bliskiego Wschodu. Stanowią oni bezpośredni dowód na łączenie się krzyżowców z lokalną populacją. Jednak mieszanie to miało bardzo ograniczony wpływ na populację, gdyż w żadnej grupie współczesnych Libańczyków nie widać znaczącego dodatku europejskiego DNA. Stwierdzenie to jest prawdziwe również w odniesieniu do współczesnych libańskich chrześcijan, których DNA jest bardzo podobne to ludzi zamieszkujących te tereny za czasów rzymskich, na ponad 400 lat wcześniej niż rozpoczęły się krucjaty.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Króliki lubią jeść rośliny z dużą ilością DNA (o większym genomie). Bezkręgowce, np. ślimaki, wykazują natomiast odwrotne preferencje.
      Jak tłumaczą naukowcy z Queen Mary University of London i Królewskich Ogrodów Botanicznych w Kew, na wybory pokarmowe roślinożerców wpływają różne czynniki, lecz rola spełniana przez wielkość genomu nie była dotąd dobrze poznana.
      Autorzy artykułu z pisma Proceedings of the Royal Society B uważają, że wielkość genomu powinna zostać wykorzystania do ulepszenia modeli ekologicznych, które pozwalają przewidzieć, jak społeczności roślinne będą reagować na zmianę ekologiczną (np. zmianę klimatu albo sposobu wykorzystania gruntu).
      Badanie przeprowadzono na łące położonej na zachód od Londynu, z której zwierzęta roślinożerne wykluczono na 8 lat. Później analizowano poletka, na których żerowały króliki albo bezkręgowce, np. owady i ślimaki. Okazało się, że rośliny reagowały różnie, w zależności od typu zwierzęcia.
      Generalnie wykazano, że w warunkach żerowania królików większość biomasy generowały gatunki roślin z niewielkim genomem. Dla odmiany na poletkach oddanych w posiadanie ślimaków i owadów gros biomasy generowały gatunki roślin z większym genomem. Wielkość genomu (ang. genome size, GS) oddziaływała też na cechy społeczności roślin, np. strategie konkurencyjne, ale wpływ ten różnił się także ze względu na typ roślinożerców i napływ składników odżywczych.
      Niewykluczone, że króliki wolą gatunki roślin z dużym genomem, bo są one bardziej odżywcze; genom rośliny jest przecież w końcu bogatym źródłem białek i kwasów nukleinowych. Bezkręgowce gustują w roślinach z małym genomem ze względu na większą dostępność.
      Brytyjczycy wyjaśniają, że wielkość genomu okrytozalążkowych (Angiospermae) jest bardzo różna: największy jest co najmniej 2400 razy większy od najmniejszego. Ma to wpływ na to, jak i gdzie te rośliny mogą żyć. Nowe studium pokazuje, że w zależności od ilości DNA w komórkach, poszczególne gatunki są też inaczej traktowane przez typy roślinożerców.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zachowania homoseksualne wśród samców owadów to prawdopodobnie wynik braku kompetencji, a nie objaw preferencji seksualnych, konkurencji czy presji ewolucyjnej, uważają naukowcy z University of East Anglia (UEA).
      Badacze od dawna wiedzą, że u ponad 100 gatunków owadów występują zachowania homoseksualne, a u części z nim są one nawet częściej spotykane, niż zachowania heteroseksualne. Rodzi się więc pytanie, dlaczego natura pozwala na zachowania, które nie przynoszą żadnych ewolucyjnych korzyści. Istnieje wiele hipotez na ten temat. Według jednej z nich chodzi o praktykowanie samego aktu kopulacji, co daje później przewagę nad innymi samcami. Wedle innej, mamy tu do czynienia z okazywaniem dominacji nad innymi samcami i zmniejszanie ich szans na kopulację. Jeszcze inne hipotezy mówią o ograniczonej zdolności odróżnienia samca od samicy, wynikającej albo z uwarunkowań społecznych, albo genetycznych.
      Teraz naukowcy z Wydziału Nauk Biologicznych UEA przeprowadzili eksperyment ewolucyjny na trojszyku gryzącym. Podczas badań, których wyniki opublikowano w Animal Behaviour, wykazali, że w populacjach składających się głównie z samic, samce z większym prawdopodobieństwem kopulują z samcami. Badacze stwierdzili zatem, że tam, gdzie istnieje mniejsza presja na znalezienie odpowiedniego partnera, owady popełniają więcej pomyłek, gdyż pomyłki te nie są zbyt kosztowne z ewolucyjnego punktu widzenia. Natomiast tam, gdzie jest więcej samców i są oni poddani większej presji na znalezienie samicy, zachowania homoseksualne są znacznie rzadsze.
      W ramach eksperymentów naukowcy hodowali sześć osobnych populacji trojszyka gryzącego i utrzymali przez 80-100 pokoleń w warunkach, w których liczebną przewagę miały albo samce, albo samice. W pierwszych trzech grupach samce stanowiły 90% populacji, a w kolejnych trzech – 10% populacji. Następnie samcom z każdej grup dawano możliwość wyboru kopulacji z samcem lub samicą.
      Naukowcy odkryli, że w grupach, w których było więcej samców samce z większą starannością wybierały partnera. Z większym prawdopodobieństwem łączyły się w pierwszej kolejności z samicą i z nią spędzały więcej czasu. Z kolei w populacjach z przewagą samic samce z równie dużym prawdopodobieństwem łączyły się z samcami co z samicami. Ich wybór partnera wydawał się przypadkowy. W grupach zdominowanych przez samców miała miejsce znacznie większa konkurencja o samicę i o efektywną kopulację. W grupach zdominowanych przez samice samce nie musiały tak bardzo uważać i konkurować ze sobą, gdyż istniało duże prawdopodobieństwo, że dokonując zupełnie przypadkowych wyborów i tak trafią na samicę. Wydaje się, że w grupach tych samce straciły zdolność odróżniania samca od samicy, mówi główny autor badań, doktor Kris Sales.
      Uczony dodaje, że wyników tych badań nie można przekładać np. na ludzi. Wyniki te nie mogą zostać zgeneralizowane do wyjaśnienia zachowań zwierząt o bardziej złożonych funkcjach poznawczych i strukturach społecznych, takich jak ptaki czy ssaki. Tutaj prawdopodobnie mamy do czynienia z inną przyczyną zachowań homoseksualnych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania genetyczne 642 psów ujawniły, że współczesne rasy Ameryki i Europy mają więcej wspólnego z psami z Azji Południowo-Wschodniej niż, jak dotąd uważano, ze starymi rasami Europy czy Bliskiego Wschodu.
      Wyniki badań prowadzonych przez University of California, Davis, we współpracy z uczonymi z Iranu, Tajwanu i Izraela, ukazały się w PLoS One.
      Najbardziej popularne teorie głosiły, że psy pochodzą z Południowo-Wschodniej Azji lub Bliskiego Wschodu. Nasze badania pokazały, że współczesne europejskie i amerykańskie psy w zdecydowanej większości pochodzą od psów, które były importowane z Azji w czasach, gdy handlowano jedwabiem, a nie od starych ras zamieszkujących Europę - mówi Ben Sacks, dyrektor Canid Diversity and Conservation Group z Wydziału Weterynarii UC Davis.
      Zdaniem naukowca największą niespodzianką jest odkrycie, że psy z Bliskiego Wschodu nie miały niemal żadnego wpływu na genetykę współczesnych psów Europy. To o tyle dziwne, że obszar ten jest znacznie bliżej Starego Kontynentu niż Azja Południowo-Wschodnia.
      Naukowcy przeanalizowali materiał genetycznych psów z Europy, Bliskiego Wschodu, Azji Południowo-Wschodniej. Badano DNA 633 udomowionych oraz 9 dzikich psów. Materiał genetyczny pobrano m.in. od australijskich dingo, zwierząt z Bali, psów z bliskowschodnich i azjatyckich wsi, charta perskiego oraz 93 czystych przedstawicieli 35 ras.
      Psy z Bali oraz dingo wybrano do badań, gdyż od tysięcy lat są one izolowane od innych ras, a z kolei wiejskie psy z Azji i Bliskiego Wschodu to bardzo prymitywne rasy, pozwalające zajrzeć w przeszłość rozwoju psów.
×
×
  • Create New...