Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Eksperyment przeprowadzony na Heriot-Watt University w Edynburgu dowodzi, że obiektywna rzeczywistość nie istnieje. Zespół naukowy prowadzony przez Massimiliano Poiettiego jako pierwszy w historii przeprowadził eksperyment zwany Przyjacielem Wignera.

Ten eksperyment myślowy został zaproponowany w 1961 roku przez Eugene'a Wignera. Naukowcy przez kilkadziesiąt lat nie byli w stanie go przeprowadzić, jednak w ubiegłym roku uczeni z Edynburga stwierdzili, że ostatnie postępy w technologiach kwantowych są tak duże, że można pokusić się o próbę eksperymentalnego zweryfikowania Przyjaciela Wignera.

Eksperyment Wignera jest bardzo prosty w założeniach. Rozpoczynamy od pojedynczego fotonu, który, po dokonaniu pomiaru, będzie miał polaryzację poziomą lub pionową. Jednak przed pomiarem, zgodnie z zasadami mechaniki kwantowej, foton istnieje w superpozycji, czyli ma jednocześnie oba rodzaje polaryzacji. Wigner zaproponował istnienie przyjaciela, który w laboratorium dokonuje pomiaru fotonu i zachowuje informację o jego polaryzacji. Wigner obserwuje wszystko z daleka. Jako, że nie ma informacji o wynikach pomiaru, musi założyć, że wynik pomiaru to superpozycja wszystkich możliwych wyników. Z punktu widzenia Wignera, superpozycja istnieje. A jeśli tak, to pomiar nie miał miejsca. Jednak dla jego przyjaciela foton ma jedną konkretną polaryzację. Może on nawet poinformować Wignera, że dokonał pomiaru. O ile jednak nie poinformuje o jego wyniku, dla Wignera foton będzie w superpozycji.

Mamy więc tutaj do czynienia z dwiema różnymi rzeczywistościami. To zaś poddaje w wątpliwość obiektywizm faktów z punktu widzenia różnych obserwatorów, mówi Proietti.

W ubiegłym roku Caslav Brukner z Uniwersytetu w Wiedniu wpadł na pomysł, w jaki sposób można by przeprowadzić eksperyment Przyjaciela Wignera, używając wtym celu wielu splątanych cząstek. Przełomowy eksperyment został wykonany przez Proiettiego i jego zespół. Podczas wysoce zaawansowanego eksperymentu, w którym wykorzystaliśmy 6 fotonów, zrealizowaliśmy scenariusz Przyjaciela Wignera, mówi Proietti.

Naukowcy wykorzystali 6 splątanych fotonów do stworzenia dwóch odmiennych rzeczywistości. Jedna reprezentowała Wingera, druga jego przyjaciela. Przyjaciel mierzy polaryzację fotonu i zapisuje wynik. Później Wigner dokonuje pomiaru, by stwierdzić, czy wcześniejszy pomiar i foton są w superpozycji.

Eksperyment nie dał jednoznacznych wyników. Okazało się, że obie rzeczywistości, ta przyjaciela i ta Wignera mogą istnieć jednocześnie, mimo że dają sprzeczne wyniki.

Przeprowadzony w Edynburgu eksperyment każe zadać pytania o naturę rzeczywistości. Pomysł, że obserwatorzy mogą pogodzić uzyskane przez siebie wyniki opiera się na kilku założeniach. Przede wszystkim na tym, że rzeczywistość obiektywna istnieje i obserwatorzy mogą się co do niej zgodzić. Jednak istnieją też inne założenia. Na przykład takiego, że obserwatorzy mogą dokonywać dowolnych obserwacji, czy też, że wybory jednego obserwatora nie wpływają na wybory drugiego. Jeśli istnieje obiektywna rzeczywistość, to wszystkie te założenia można utrzymać.

Jednak eksperyment Proiettiego poddaje w wątpliwość istnienie obiektywnej rzeczywistości. Oznacza to, że przynajmniej jedno z założeń – że istnieje rzeczywistość, co do której możemy się umówić, że mamy wolny wybór lub też, że wybory jednego obserwatora nie wpływają na wybory drugiego – jest nieprawdziwe.

Oczywiście możemy też założyć, że w samym eksperymencie istnieje jakaś dziura, coś czego naukowcy nie zauważyli, a co wpływa na jego wynik. Fizycy od lat próbują odnaleźć i zamknąć takie dziury w podobnych eksperymentach, ale przyznają, że być może nigdy nie będzie możliwe, by je wszystkie usunąć.

Tak czy inaczej badania Proiettiego mają duże znaczenie dla nauki. Metoda naukowa bazuje na faktach ustalanych przez powtarzalne eksperymenty, których wyniki zostały szeroko zaakceptowane, niezależnie od obserwatora, mówi Proietti. Jednak jego własny eksperyment wykazał, że różni obserwatorzy mogą doświadczać różnej rzeczywistości.

Kolejnym logicznym etapem badań wydaje się projektowanie takich eksperymentów, które będą dawały coraz bardziej dziwne i coraz bardziej rozłączne wyniki dla różnych obserwatorów.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest, proszę państwa skutek braku nauczania logiki w szkołach.

Rozumowanie uczonych z tego artykułu można sprowadzić do następującego wnioskowania:

Istnieje obiektywna rzeczywistość ⇒ w tej rzeczywistości zachodzą obiektywne zdarzenia ⇒ tych obiektywnych zdarzeń nie potrafię zinterpretować ⇒ obiektywna rzeczywistość nie istnieje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Morfeusz miał rację!!! Rzeczywistość to matrix stworzony przez naszą podświadomość.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Drodzy komentatorzy, litości. Chodzi o rzeczywistość w ramach mechaniki kwantowej a konkretnie o charakter obserwatora w mechanice kwantowej. Nie ma to żadnego przełożenia na kwiatki trzymane przez odwróconego kolegę... Będzie jednak miało wpływ na algorytmy kwantowe w komputerach kwantowych, które lada moment mogą zmienić już tą naszą, rzeczywistość :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten eksperyment dowodzi, że nie istnieje spójna obiektywna rzeczywistość; rzeczywistość istniejąca niezależnie od obserwatora. Nie ma takiej. Każdy obserwator w danej chwili czasu odkrywa swoją i różnią się one od siebie. W pewnym sensie postulował to już Albert Einstein, choć jego teorie względności są  w pewnym sensie niezależne od obserwatora. Choć oczywiście nie tak bardzo jak mechanika klasyczna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 15.05.2019 o 13:56, Ksen napisał:

Rozumowanie uczonych z tego artykułu można sprowadzić do następującego wnioskowania:

Raczej komentujesz artykuł niż rozumowanie tamtych uczonych :)

Ja jednak byłbym za tym że to jest problem obserwacji a nie Rzeczywistości.

Obserwacje tworzą różne rzeczywistości. Ale to dalej są tylko różne strony tej samej monety.

W dniu 15.05.2019 o 12:29, KopalniaWiedzy.pl napisał:

wybory jednego obserwatora nie wpływają na wybory drugiego

A dlaczego miałyby nie wpływać?

Można to też wszystko zinterpretować inaczej: istnieje coś więcej niż obserwowana rzeczywistość.

Tak, to jest już poza naukowe :) ale logiczniejsze. Nikt nie dowiódł że nauka musi być logiczna i że logika musi być naukowa, mimo iż to nam się do tej pory znakomicie sprawdzało w praktyce.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Co jeśli superpozycja obiektywnie ciągle istnieje, nigdy nie jest załamywana, a to obserwacja umożliwia dostrzeżenie tylko jednego ze stanów losowo?

Edited by Flaku

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Jak dla mnie wszystko jest logiczne i nie ma co się doszukiwać czarów marów: dopóki obserwatorzy będą ze sobą skorelowani, dopóty nie będzie istnieć obiektywna rzeczywistość. Bo skoro jedna rzeczywistość wpływa na drugą, to nie można mówić o obiektywnych faktach. Wszyscy się zgodzą, że żeby mówić o obiektywnym obserwatorze, to obserwator musi być niezależny od tego co obserwuje. Skoro tak nie jest, to nie ma obiektywnej rzeczywistości. Prosty przykład unaocznia, że to "odkrycie" można łatwo zrozumieć na poziomie makro. Wyobraźmy sobie, że jest dwóch graczy giełdowych i każdy z nich obserwuje kurs akcji. Dopóki nie podejmą decyzji, rzeczywistość obiektywna istnieje, bo każdy widzi ten sam poziom kursu. Ale kiedy kiedy zaczynają sami brać udział w grze, to kurs zmieni się pod ich wpływem. Gdy obaj zobaczą wzrost kursu, to obaj będą chcieć sprzedać akcje na tym wzroście. Ale żeby sprzedać akcje, trzeba nieco obniżyć cenę sprzedaży w stosunku do tego nowego rosnącego kursu. Ale gdy jeden przewiduje, że drugi też chce sprzedać, to wie, że musi się pospieszyć się z tą sprzedażą (bo inny gracz, który jest kupujący chce kupić jak najtaniej). Ale drugi przewiduje, że pierwszy tak myśli, więc musi szybciej sprzedać. Skoro jednak obaj wiedzą, że muszą się pospieszyć, a są prawdopodobnie tak samo szybcy, to jedyną rozsądną strategią będzie maksymalne obniżenie ceny sprzedaży - kurs spadnie do poziomu bliskiego początku. Co by się jednak stało, gdyby gracze ci byli niezależni od siebie i nie analizowali wzajemnie swoich ruchów? Byłoby kto pierwszy ten lepszy, a kurs spadłby minimalnie (bo kupujący wie, że tamci nie przewidują swoich ruchów, więc sprzedają najdrożej jak się da, więc taniej już nie kupi).

Tak więc obiektywna rzeczywistość nie istnieje, bo obiektywny obserwator sam wpływa na decyzje tego co obserwuje. Taka prosta zagadka rozwiązana.

Edited by mankomaniak

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
31 minut temu, mankomaniak napisał:

Wszyscy się zgodzą, że żeby mówić o obiektywnym obserwatorze, to obserwator musi być niezależny od tego co obserwuje.

Czy drzewo padające w lesie wydaje dźwięk mimo, że nie ma tam nikogo kto mógłby to słyszeć? Oczywiście tak. 

 

W dniu 15.05.2019 o 12:29, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Z punktu widzenia Wignera, superpozycja istnieje. A jeśli tak, to pomiar nie miał miejsca. Jednak dla jego przyjaciela foton ma jedną konkretną polaryzację. Może on nawet poinformować Wignera, że dokonał pomiaru. O ile jednak nie poinformuje o jego wyniku, dla Wignera foton będzie w superpozycji.

CO? Z tego że mój kumpel nie podał mi wyniku pomiaru, wynika że nie doszło do dekoherencji? Trzeba natychmiast poinformować ludków od komputerów kwantowych, że jest sposób na dowolnie długie splątanie. Wystarczy o nim nie mówić koledze.  

Czyli tak: Alicja losuje  króla lub damę i nie podglądając wysyła Bobowi. Następnie patrzy jaka karta jej została i tada! Nie dość, że przesłała informację z prędkością ponad świetlną to jeszcze skutek - karta Boba - pojawił się przed przyczyną. 

Istnieje jeszcze przypuszczenie graniczące z pewnością, że  panowie naukowcy polegli przy próbie tłumaczenia zjawiska kwantowego w kategoriach świata klasycznego.

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, Jajcenty napisał:

Czy drzewo padające w lesie wydaje dźwięk mimo, że nie ma tam nikogo kto mógłby to słyszeć? Oczywiście tak. 

Miło, że drzewo istnieje bez obserwatora mimo że obserwator o nim mówi. Hahaha.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
19 minut temu, Jajcenty napisał:

Istnieje jeszcze przypuszczenie graniczące z pewnością, że  panowie naukowcy polegli przy próbie tłumaczenia zjawiska kwantowego w kategoriach świata klasycznego.

Istnieje niemal pewność że oparłeś się na artykule na KW a nie na tym co ci panowie naukowcy tłumaczyli :)

2 godziny temu, Flaku napisał:

Co jeśli superpozycja obiektywnie ciągle istnieje, nigdy nie jest załamywana, a to obserwacja umożliwia dostrzeżenie tylko jednego ze stanów losowo? 

To wtedy drugi stan byłby też losowy - a to już od dziesiątek lat wykluczyliśmy.
Dobra o tym że dwaj obserwatorzy mogą obserwować inną rzeczywistość to poważniej jest tutaj:

 

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, thikim napisał:

poważniej jest tutaj:

Czy poważny jest gość, który robi sobie tatuaże i się nimi chwali? Nic ma nic głupszego niż robienie sobie tatuaży, zatem słuchanie takiego profesorka to strata czasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Akurat nie :D Falę akustyczną tak, ale "dźwiękiem" ona się stanie dopiero kiedy aktywuje odpowiedni odbiornik i zostanie w systemie nerwowym przetworzona na dźwięk.
Dźwięk jest subiektywnym wrażeniem spowodowanym (zwykle!) obiektywną falą ak., ale może być też tylko subiektywnym złudzeniem, bez obiektywnej przyczyny.
 

33 minuty temu, mankomaniak napisał:

Czy poważny jest gość, który robi sobie tatuaże i się nimi chwali?


Eee tam... żeby tylko tatuaże robił... Gorzej, że foty też robi i filmy, i to ostro zwariowane :D I też nimi się chwali.

https://andrzejdragan.com/

 

 

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Skąd ten brak tolerancji u nowoczesnych? :D

Cytat

Andrzej was born in 1978, studied in Warsaw and on scholarships in Amsterdam, Oxford and Lisbon, got his PhD in quantum physics cum laude in 2005. Awarded for the best MSc thesis in physics in Poland by the Polish Physical Society (2001), got a stipend from the European Science Foundation (2001, 2002), grants from the State Committee for Scienctific Research (2002, 2003), Award for the Young Scholars from the Foundation for Polish Science (2003, 2004), Stay With Us scholarship from the largest Polish weekly magazine „Polityka” (2004), Minister of Education Award for Outstanding Scholars (2010).

Brzmi nieźle.
Nie oceniajcie po pozorach i tatuażach jak jacyś kibole (nowocześni oczywiście).

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, thikim napisał:

Skąd ten brak tolerancji u nowoczesnych? :D

Jeśli mnie też o brak tolerancji posądziłeś, to błąd :D A o nowoczesność, to drugi błąd :D
Całkiem nienowoczesny jestem (-10000 l.) i  dlatego tatuaże mi zupełnie nie przeszkadzają. Różne ozdóbki to raczej norma wtedy była, a nie coś dziwnego.
A poza tym każdy ze swoją skórą może robić co chce.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Toż to są problemy ludzkości... Zagadka ciekawa, ale rzeczywistość to nie to co widzimy, tylko to co nam się wydaje że widzimy. A jesteśmy ludźmi i widzimy prawie to samo. Ktoś próbował wyobrazić sobie coś poza rzeczywistością? Nie da się, bo nie wiemy czy w ogóle jest, a zawsze wyobrażamy sobie coś z perspektywy obecnej rzeczywistości (istnienia). Więc ram umysłu nie przekroczymy. Nawet obserwacja fizyki kwantowej odbywa się w tych ramach. Słabe ogniwo to my, a bez nas to znowu nie ma sensu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, thikim napisał:

Skąd ten brak tolerancji u nowoczesnych?

Nie jestem tolerancyjny dla gejów, którzy obnoszą się swoim gejostwem. Tak samo jak nie jestem tolerancyjny dla całujących się par w miejscach publicznych. Bo mnie to po prostu obrzydza. A to co mnie obrzydza, to jawnie krytykuję i mogę być uznany nawet za prawicowca przez otoczenie. Ale to co mnie nie dotyka osobiście, jest jak dla mnie dozwolone (poza skrajnymi przypadkami, o których nie trzeba pisać). Więc jak ktoś chce sobie robić tatuaż, to niech go ukryje przed publiką - wtedy będzie miał moją tolerancję. W przeciwnym wypadku nazwę go dziwką (jeśli będzie kobietą) albo skazańcem. A jeśli tatuaż robi sobie naukowiec - osoba, która sama sobą powinna reprezentować jakiś poziom - to jest tylko pomywaczem, który chce zabłysnąć dziwacznym wyglądem zamiast intelektem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
9 hours ago, mankomaniak said:

Więc jak ktoś chce sobie robić tatuaż, to niech go ukryje przed publiką - wtedy będzie miał moją tolerancję. W przeciwnym wypadku nazwę go dziwką (jeśli będzie kobietą) albo skazańcem

Muszę przyznać, że niezwykle rzadko spotykam w swoim otoczeniu podobny sposób myślenia, który można przedstawić ciągiem: widzę u kogoś tatuaż=>kojarzy mi się niezwykle wąsko z dziwkami i skazańcami (zupełnie pomijając fakt, że już dawno ta ozdoba ciała weszła do mainstreamu)=> oceniam całość osobowości i dokonań danego kogoś przez pryzmat tego wąskiego skojarzenia (dziwki i skazańcy) związanego z popularną ozdobą ciała. Mógłbyś @mankomaniak wyjaśnić, dlaczego tak wąsko ci się tatuaż kojarzy i skąd taki zupełnie nielogiczny, atawistyczny sposób oceny innych ludzi? (to nie atak ani krytyka, jestem poważnie ciekaw jaki jest ciąg logiczny, prowadzący do takich wniosków).

Edited by Daniel O'Really

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
18 minut temu, Daniel O'Really napisał:

yjaśnić, dlaczego tak wąsko ci się tatuaż kojarzy i skąd taki zupełnie nielogiczny, atawistyczny sposób oceny innych ludzi? (to nie atak ani krytyka, jestem poważnie ciekaw jaki jest ciąg logiczny, prowadzący do takich wniosków).

 

hm..przecież to bardzo prosty mechanizm ewolucyjny. Jeżeli mamy cechę A i ona jest dla nas negatywna i jest ona  odpowiednim procencie (ten procent zależy od tego jak ta cecha ma dla nas wartość) prezentowana przez grupę X, to automatycznie po napotkaniu X chcąc uniknąć A staramy się unikać/oceniamy X jako reprezentanta cechy A. Tak dla bezpieczeństwa.

 

Tak działają stereotypy, jest to prostsze, nie trzeba za bardzo obciążać umysłu, analizować.  Dziwne, że trzeba tłumaczyć ;)

 

PS.

Żeby nie było, (Chyba) nie ma osoby której nie dopada (np. efekt pierwszego wrażenia) jakiś stereotyp. U jednych są bardziej jaskrawe u innych mniej. 

 

PS.2

Oczywiście często nie mamy racji, czasem tracimy itd. ale to dalej prostsze

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Daniel O'Really napisał:

Mógłbyś @mankomaniak wyjaśnić, dlaczego tak wąsko ci się tatuaż kojarzy i skąd taki zupełnie nielogiczny, atawistyczny sposób oceny innych ludzi? (to nie atak ani krytyka, jestem poważnie ciekaw jaki jest ciąg logiczny, prowadzący do takich wniosków).

Nie sądzisz, że to offtop? No, ale oczywiście, że mógłbym. Tatuaż jest symbolem "wolności", często wolności seksualnej. Stąd jednym z sygnałów, że mamy do czynienia z prostytutką, czyli takiej "wyzwolonej seksualnie kobiety" jest tatuaż. Jest też drugi powód. Jeśli prostytutka szuka klienta, to musi się ubrać tak, by ją poznał. Jej wygląd będzie wyzywający, tak by przyciągnąć uwagę. Tatuaż przyciąga uwagę.

U faceta jest podobnie, tylko że tatuaż ma na celu zaznaczyć swoją pozycję w stadzie (więzieniu). Trochę jak zwierzę, który musi się nastroszyć i postraszyć wroga. Normalny człowiek nie robi sobie tatuaży, bo nie musi niczym szpanować, nie musi nikogo straszyć, bo żyje w społeczeństwie nie w oparciu o konkurencję, ale współpracę (szczególnie prawdziwy naukowiec).  

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Daniel O'Really napisał:

widzę u kogoś tatuaż=>kojarzy mi się niezwykle wąsko z dziwkami i skazańcami (zupełnie pomijając fakt, że już dawno ta ozdoba ciała weszła do mainstreamu)

Dla profilera to znacząca wskazówka co do wieku mankomaniaka.;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Afordancja napisał:

Tak działają stereotypy, jest to prostsze, nie trzeba za bardzo obciążać umysłu, analizować.  Dziwne, że trzeba tłumaczyć ;)

Skoro już zaczęliście offtop, to ja mam pytanie od kiedy uznanie kaleczenia sobie ciała za coś nienormalnego stało sie stereotypem? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
14 minut temu, mankomaniak napisał:

koro już zaczęliście offtop, to ja mam pytanie od kiedy uznanie kaleczenia sobie ciała za coś nienormalnego stało sie stereotypem? 


1. Polecam przeczytać jeszcze raz moją wypowiedź. 
2. Gdzie stwierdziłem że uznanie kaleczenia sobie ciała za coś nienormalnego stało się stereotypem
3. Odsyłam także https://sjp.pwn.pl/slowniki/stereotyp.html

 

Cytat

funkcjonujący w świadomości społecznej uproszczony i zabarwiony wartościująco obraz rzeczywistości

Więc jeżeli już to (parafrazując) "ma tatuaże -> dziwka, wiezień, pomywacz-> nie reprezentuje sobą nic, czego można by posłuchać" można uznać za stereotyp. 
 

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Afordancja napisał:

Więc jeżeli już to (parafrazując) "ma tatuaże -> dziwka, wiezień, pomywacz-> nie reprezentuje sobą nic, czego można by posłuchać" można uznać za stereotyp.

Stereotyp czy nie, badania wskazują, że ludzie wytatuowani częściej mają problemy z prawem, częściej stosują przemoc, mają więcej kontaktów seksualnych, problemy z alkoholem czy narkotykami. A że nie wierzysz, to podam jeden dowód:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12456900

"Tattooing was strongly associated with peer substance use. Adjusting for sociodemographic factors and peer substance use, tattooing in adolescents was independently and significantly associated with reported sexual intercourse, substance use, violent behaviors, and school problems."

I myślę, że standardowo temat można uznać za zakończony. Wszystko co napisałem ma podstawy empiryczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, mankomaniak napisał:

Stereotyp czy nie, badania wskazują, że ludzie wytatuowani częściej mają problemy z prawem, częściej stosują przemoc, mają więcej kontaktów seksualnych, problemy z alkoholem czy narkotykami. A że nie wierzysz, to podam jeden dowód:

ehhh... a Ty znów mnie nie czytasz, tylko wrzucasz swoje myśli na temat tego co ja niby myślę.

Nigdzie nie twierdziłem, czy statystycznie jest coś bardziej  lub mniej. Gdzie Ty to wyczytałeś?  

Co do statystyk, to statystycznie kobiety są niższe od mężczyzn, jednak to nie oznacza, że każda kobieta jest niższa od ciebie.(zakładam, że jesteś mężczyzna) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Im więcej pieniędzy jest w zgubionym portfelu, z tym większym prawdopodobieństwem znalazca odda go właścicielowi – takie wnioski płyną z badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetów w Zurichu, Michigan i Utah.
      Klasyczne modele ekonomiczne przewidują, że przeciętny znalazca portfela zachowa go dla siebie, a im większa kwota pieniędzy, a więc im większa nagroda za nieoddanie portfela, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że zguba zostanie zwrócona.
      Jednak najnowsze badania przeczą temu założeniu. Zostały one przeprowadzone w 355 miastach w 40 krajach. Badacze, którzy chcieli sprawdzić, co powoduje, że ludzie zwracają znaleziony portfel, pozostawili ponad 17 000 portfeli w takich miejscach jak recepcje banków, hoteli, muzeów, urządów pocztowych itp.
      Gdy znajdujemy zgubiony portfel mamy do rozstrzygnięcia pewien dylemat. Z jednej strony kusi nas perspektywa zatrzymania pieniędzy, z drugiej włącza się altruistyczne myślenie o sytuacji człowieka, który portfel zgubił, z trzeciej zaś musimy rozważyć coś, co specjaliści nazywają "psychologicznym kosztem nieuczciwego zachowania się". Ten ostatni czynnik ma związek z faktem, że zatrzymanie zgubionego portfela jest zwykle postrzegane jako kradzież i znalazca, musi sobie z tym faktem poradzić i włączyć go do swojego własnego obrazu.
      Naukowcom udało się wykazać, że troska o swój własny obraz powoduje, że ludzie zwracają portfele. Ludzie chcą postrzegać samych siebie jako uczciwych, nie jak złodziei. Zatrzymanie portfela oznacza, że musimy ponieść koszt psychologiczny związany z własnym wizerunkiem, mówi profesor Michel Marechal z Uniwersytetu w Zurichu. Co interesujące, im więce pieniędzy w portfelu, z tym większym prawdopodobieństwem nieoddanie zguby jest postrzegane jako kradzież, zatem zatrzymanie sobie portfela z dużą kwotą wiąże się z większym obciążeniem psychologicznym.
      Portfele, które wykorzystano podczas eksperymentu, zawierały wizytówkę, listę zakupów, klucz oraz różna suma pieniędzy. Klucz ma wartość jedynie dla właściciela, nie dla znalazcy. Dlatego też, by zbadać wpływ czynnika altruizmu, w części portfeli nie było klucza. Okazało się wówczas, że portfele zawierające pieniądze, ale niezawierające klucza, były rzadziej zwracane, niż portfele zawierające  klucz i taką samą ilość pieniędzy. Na tej podstawie naukowcy stwierdzili, że altruizm jest drugim, chociaż mniej ważnym, czynnikiem, dla którego portfele są zwracane. Pierwszy jest wspomniana już chęć zachowania dobrego mniemania o sobie.
      Profesor Adam Cohn z University of Michigan, wyjaśniając różnice, pomiędzy przypuszczeniami teorii ekonomicznych, a rzeczywistością stwierdził: "fałszywie zakładaliśmy, że ludzie są samolubni. Jednak w rzeczywistości własny obraz siebie jako osoby uczciwej jest dla ludzi ważniejszy niż krótkoterminowa korzyść ze znalezionych pieniędzy".
      Badania wykazały również, że Polacy są jednymi z najuczciwszych narodów na świecie, a ponadto – w przeciwieństwie do niemal wszystkich innych badanych społeczeństw – niemal równie często zwracają portfel zawierający pieniądze, jak portfel bez pieniędzy.
      W pierwszym kwartylu najbardziej uczciwych społeczeństw znaleźli się, w takiej właśnie kolejności, Szwajcarzy, Norwegowie, Holendrzy, Duńczycy, Szwedzi, Polacy, Czesi, Nowozelandczycy, Niemcy i Francuzi. W drugim kwartylu uplasowali się Serbowie, Australijczycy, Chorwaci, Hiszpanie, Rosjanie, Rumuni, Kanadyjczycy, Argentyńczycy, Izraelczycy, Portugalczycy. Trzeci kwartyl to Amerykanie, Brytyjczycy, Grecy, Włosi, Chilijczycy, Brazylijczycy, mieszkańcy RPA, Tajowie, Meksykanie i mieszkańcy Indii. Najgorzej wypadli mieszkańcy Turcji, Ghany, Indonezji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Malezji, Kenii, Kazachstanu, Peru, Maroko i Chin.
      W każdym z badanych państw umieszczono w „zgubionych portfelach” kwotę  odpowiednią do siły nabywczej lokalnej pensji. W Polsce w eksperymencie z pieniędzmi było to 25 złotych, w eksperymencie z dużą kwotą pieniędzy było to 175 pln. W Polsce eksperyment prowadzono w Białymstoku, Bydgoszczy, Bytomiu, Częstochowie, Gdańsku, Gdyni, Gliwicach, Katowicach, Kielcach, Krakowie, Łodzi, Lublinie, Opolu, Poznaniu, Radomiu, Sosnowcu, Szczecinie, Toruniu, Warszawie i Wrocławiu. W miastach tych „zgubiono” w sumie 800 portfeli. Więcej (odpowiednio 802, 1132 i 1000) „zgubiono” jedynie we Francji, Wielkiej Brytanii i USA. Polski eksperyment był więc zakrojony na bardzo szeroką skalę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ubiegłą środę (12 czerwca) w Wiedniu ogłoszono listę eksperymentów, które w ramach współpracy Chin i ONZ znajdą się na pokładzie chińskiej stacji kosmicznej. Wśród dziewięciu przyjętych do realizacji projektów znalazł się eksperyment POLAR-2: Gamma-Ray Burst Polarimetry on the China Space Station. Projekt przygotowało konsorcjum z udziałem Narodowego Centrum Badań Jądrowych (NCBJ).
      Od ponad 50 lat naukowcy poprzez detektory umieszczone na satelitach, obserwują na niebie silne rozbłyski promieniowania gamma. Ich pochodzenie przez lata było tajemnicą, dziś wiąże się je z dwoma najbardziej energetycznymi typami eksplozji we Wszechświecie – zderzeniami gwiazd neutronowych bądź też gwiazdy neutronowej z czarną dziurą oraz z wybuchami hipernowych, kończącymi życie najmasywniejszych gwiazd. Wiemy, że podczas tych zjawisk uwalniana jest ogromna energia, jednak nadal nie całkiem rozumiemy, jakie procesy prowadzą do emisji najbardziej energetycznej części powstającego w ich trakcie promieniowania – wyjaśnia prof. Agnieszka Pollo, kierownik Zakładu Astrofizyki NCBJ. Sądzimy, że dużą rolę odgrywa pole magnetyczne układu będącego źródłem rozbłysku. Aby zbadać tę hipotezę, należy zebrać jak najwięcej informacji na temat polaryzacji docierającego do nas podczas rozbłysku promieniowania gamma. Kosmiczne promienie gamma są absorbowane przez atmosferę i nie docierają do powierzchni Ziemi, dlatego obserwacje rozbłysków gamma i ich polaryzacji trzeba prowadzić na przykład na stacji kosmicznej. Pierwsza współorganizowana przez nas misja POLAR, zrealizowana w 2016 r. na pokładzie chińskiego laboratorium kosmicznego Tiangong-2, zaobserwowała 55 rozbłysków, z których pięciu udało się zmierzyć polaryzację – uzupełnia prof. Pollo. Liczymy na to, że POLAR-2 dostarczy znacznie więcej znacznie bardziej szczegółowych informacji.
      Naukowcy i inżynierowie z Narodowego Centrum Badań Jądrowych uczestniczyli w pierwszym eksperymencie POLAR m.in. przygotowując elektronikę, prototypując plastikowe detektory scyntylacyjne i analizując zebrane dane. Dla eksperymentu POLAR-2 chcemy zaprojektować i zbudować układy elektroniczne odbierające dane bezpośrednio z detektora – opowiada mgr inż. Dominik Rybka z Zakładu Elektroniki i Systemów detekcyjnych NCBJ, współtwórca elektroniki wykorzystanej w 2016 r. Nasze układy wyposażymy w odpowiednie, stworzone u nas oprogramowanie. Zamierzamy także zaprojektować, zbudować i oprogramować elektronikę, która przygotuje do wysłania na ziemię sygnały odebrane wcześniej z detektorów. Kolejnym naszym zadaniem ma być budowa specjalnego zasilacza niskiego napięcia, zasilającego cały instrument.
      Polscy naukowcy będą również brać udział w analizie danych zebranych przez detektor.
      Poza NCBJ w skład konsorcjum POLAR-2 wchodzą: Uniwersytet Genewski, Max Planck Institute For Extraterrestial Physics oraz Instytut Fizyki Wysokich Energii Chińskiej Akademii Nauk.
      Naukowcy spodziewają się, że nowa aparatura zacznie zbierać dane w 2024 roku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kurtis Baute zamknął się w mierzącym 3 na 3 m foliowym hermetycznym namiocie, by sprawdzić, czy 200 znajdujących się w środku roślin wystarczy, by przekształcić CO2 w tlen na tyle szybko, by utrzymać go przy życiu przez co najmniej 3 dni.
      Szalony "naukowiec" rozpoczął eksperyment w zeszłym tygodniu w ogródku swojego brata w Kolumbii Brytyjskiej, ale związane z nim plany snuł na YouTube'ie już w sierpniu.
      Test miał trwać 3 dni, został jednak przerwany już po 15 godzinach, gdyż poziom dwutlenku węgla osiągnął krytyczny poziom, grożący uszkodzeniem mózgu czy zapadnięciem w śpiączkę.
      Prawdopodobnie mógłbym przeżyć tam 3 dni, jednak nie chodziło mi o to, by po prostu nie umrzeć. Moim celem było zakończenie projektu bez niebieskiego zabarwienia powłok skórnych, uszkodzenia mózgu, udaru cieplnego czy generalnie trwałego uszkodzenia ciała.
      We wpisie z Twittera z 24 października Kanadyjczyk spekuluje, że z powodu zachmurzenia rośliny nie miały dostępu do wystarczającej ilości światła, co upośledziło ich osiągi fotosyntetyczne.
      Mimo wycofania się z eksperymentu już po 15 godzinach, Baute nadal twierdzi, że to sukces. Zależało mu bowiem głównie na pokazaniu skutków zmiany klimatu.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Grupa naukowców z Uniwersytetu w Oksfordzie donosi o udanym splątaniu bakterii z fotonami. W październikowym numerze Journal of Physics ukazał się artykuł zespołu pracującego pod kierunkiem Chiary Marletto, który przeanalizował eksperyment przeprowadzony w 2016 roku przez Davida Colesa i jego kolegów z University of Sheffield.
      Podczas wspomnianego eksperymentu Coles wraz z zespołem umieścili kilkaset chlorobakterii pomiędzy dwoma lustrami i stopniowo zmniejszali odległość pomiędzy nimi tak, aż dzieliło je zaledwie kilkaset nanometrów. Odbijając białe światło pomiędzy lustrami naukowcy chcieli spowodować, by fotosyntetyczne molekuły w bakteriach weszły w interakcje z dziurą, innymi słowy, bakterie miały ciągle absorbować, emitować i ponownie absorbować odbijające się fotony. Eksperyment okazał się sukcesem. Sześć bakterii zostało w ten sposób splątanych z dziurą.
      Jednak Marletto i jej zespół twierdzą, że podczas eksperymentu zaszło coś więcej, niż jedynie połączenie bakterii z dziurą. Przeprowadzone analizy wykazały, że sygnatura energetyczna pojawiająca się podczas eksperymentu jest właściwa dla splątania molekuł wewnątrz bakterii e światłem. Wydaje się, że niektóre fotony jednocześnie trafiały w molekuły i je omijały, a to właśnie dowód na splątanie.
      Nasze modele dowodzą, że zanotowano sygnaturę splątania pomiędzy światłem a bakterią, mówi pani Marletto. Po raz pierwszy udało się dokonać splątania kwantowego w żywym organizmie.
      Istnieje jednak wiele zastrzeżeń, mogących podważać wnioski grupy Marletto. Po pierwsze i najważniejsze, dowód na splątanie zależy od tego, w jaki sposób zinterpretujemy interakcję światła z bakterią. Marletto i jej grupa zauważają, że zjawisko to można opisać też na gruncie klasycznego modelu, bez potrzeby odwoływania się do efektów kwantowych. Jednak, jak zauważają, nie można tego opisać modelem „półklasycznym”, w którym do bakterii stosujemy zasady fizyki newtonowskiej, a do fotonu fizykę kwantową To zaś wskazuje, że mieliśmy do czynienia z efektami kwantowymi dotyczącymi zarówno bakterii jak i fotonu. To trochę dowód nie wprost, ale sądzę, że wynika to z faktu, iż oni próbowali bardzo rygorystycznie podejść do tematu i nie wysuwali twierdzeń na wyrost, mówi James Wootton z IBM Zurich Research Laboratory, który nie był zaangażowany w badania.
      Z kolei Simon Gröblacher z Uniwersytetu Technologicznego w Delft zwraca uwagę na kolejne zastrzeżenie. Otóż energię bakterii i fotonu zmierzono wspólnie, nie osobno. To pewne ograniczenie, ale wydaje się, że miały tam miejsce zjawiska kwantowe. Zwykle jednak gdy chcemy dowieść splątania, musimy osobno zbadać oba systemy.
      Wiele zespołów naukowych próbuje dokonać splątania z udziałem organizmów żywych. Sam Gröblacher zaprojektował eksperyment, w którym chce umieścić niesporczaki w superpozycji. Chodzi o to, by zrozumieć nature rzeczy i sprawdzić czy efekty kwantowe są wykorzystywane przez życie. W końcu u swoich podstaw wszystko jest kwantem, wyjaśnia współpracownik Marletto, Tristan Farrow.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fizycy z Chińskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii poinformowali o splątaniu 18 kubitów. To największa jak dotychczas liczba splątanych kubitów z zachowaniem kontroli nad pojedynczym kubitem. Jako, że każdy z kubitów może reprezentować 2 stany, możemy w tym przypadku uzyskać 262 144 kombinacje ich stanów (218).
      Artykuł opisujący osiągnięcie Xi-Lin Wanga i jego kolegów został opublikowany na łamach Physical Review Letters.
      W artykule informujemy o splątaniu 18 kubitów, co rozszerza efektywną przestrzeń Hilberta do 262 144 wymiarów z pełną kontrolą o trzech stopniach swobody dla sześciu fotonów, w tym z kontrolą ich polaryzacji, orbitalnego momentu pędu oraz drogi, stwierdził współautor badań Chao-Yang Lu. To największa jak dotąd liczba splątanych kubitów. Splątywanie coraz większej liczby kubitów interesuje nie tylko specjalistów zajmujących się badaniami podstawowymi. Stanowi to jedno z głównych wyzwań informatyki kwantowej.
      Istnieją dwa sposoby na splątanie większej liczby kubitów. Można albo dodawać kolejne cząstki do już splątanych, albo wykorzystywać dodatkowe stopnie swobody splątanych cząstek. Gdy korzystamy z dodatkowych stopni swobody mówimy o hipersplątaniu. Jak dotychczas największymi osiągnięciami na tym polu było splątanie 14 jonów z jednym stopniem swobody oraz pięciu fotonów z dwoma stopniami swobody, co odpowiada 10 kubitom. Mimo, że przejście od dwóch do trzech stopni swobody stanowi poważne wyzwanie, chińskim naukowcom udało się uzyskać nie tylko trzy stopnie swobody, ale i zwiększyć liczbę fotonów do sześciu, przez co uzyskali 18 splątanych kubitów.
      Użycie dodatkowych stopni swobody niesie ze sobą liczne korzyści. Na przykład zwiększenie z dwóch do trzech stopni swobody oznacza, że każdy foton może znajdować się nie w czterech, a w ośmiu różnych stanach. Ponadto hipersplątany 18-kkubitowy stan z trzema stopniami swobody jest o 13 rzędów wielkości bardziej efektywny niż  18-kubitowy stan składający się z 18 fotonów o pojedynczym stopniu swobody.
      Dzięki naszej pracy uzyskaliśmy nową platformę do optycznego przetwarzania informacji kwantowej. Możliwość kontrolowania 18 kubitów pozwala nam na przeprowadzenie niedostępnych dotychczas badań, takich jak na przykład wykorzystanie kodu Raussendorfa-Harringtona-Goyala do korekcji błędów czy teleportacji trzech stopni swobody pojedynczego fotonu, mówi Lu.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...