Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

 

47 minut temu, mankomaniak napisał:

This is a secondary analysis of the National Longitudinal Survey of Adolescent Health Public Use Dataset, which provides a nationally representative sample of 6072 adolescents collected in 1995 and 1996.

Profiler ma coraz łatwiejsze zadanie.;)

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Sugeruję SKASOWAC całą bezsensowną dyskusję o tatuażach i gejach
2. Eksperyment bardzo ciekawy, a komentarze rażąco nie na temat. I nie mówię już teraz o tatuażach ale o obserwatorach drzewach itp.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Ergo Sum napisał:

Sugeruję SKASOWAC całą bezsensowną dyskusję o tatuażach i gejach

"Wszystko ma sens i nic nie ma sensu. Wszystko zależy od obserwatora."

No i jak nie na temat?:D

 

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Ergo Sum napisał:

ale o obserwatorach drzewach

Dlaczego? Przecież mówimy o tym jak z obserwacji wnioskować o Rzeczywistości lub Rzeczywistościach. Obserwacje - obserwator - klasyczny  problem obserwacji. Jeśli obszedłem drzewo to na pewno widziałem wszystko? A może była tam wiewiórka dbająca o to by zawsze być ukrytą za pniem?

Drzewa są nieodmiennie źródłem bardzo ciekawych dylematów. Nie lekceważyłbym ich zwłaszcza w tym kontekście. 

 

13 godzin temu, ex nihilo napisał:

Akurat nie :D Falę akustyczną tak, ale "dźwiękiem" ona się stanie dopiero kiedy aktywuje odpowiedni odbiornik i zostanie w systemie nerwowym przetworzona na dźwięk.
Dźwięk jest subiektywnym wrażeniem spowodowanym (zwykle!) obiektywną falą ak., ale może być też tylko subiektywnym złudzeniem, bez obiektywnej przyczyny.

Tak znany mi jest ten sofizmat :D. Nie uznaję rozumowania na podstawie etymologii:

The word "acoustic" is derived from the Greek word ἀκουστικός (akoustikos), meaning "of or for hearing, ready to hear"[1]and that from ἀκουστός (akoustos), "heard, audible",[2] which in turn derives from the verb ἀκούω(akouo), "I hear".[3]

The Latin synonym is "sonic", after which the term sonics used to be a synonym for acoustics[4] and later a branch of acoustics.[5] Frequenciesabove and below the audible range are called "ultrasonic" and "infrasonic", respectively.

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Jajcenty napisał:

Tak znany mi jest ten sofizmat. Nie uznaję rozumowania na podstawie etymologii:

Nie w tym rzecz. Dla kamienia dźwięk nie istnieje. Dźwięk to wrażenie, subiektywne, a czy fala będzie się nazywać akustyczna czy dźwiękowa, to nie ma żadnego znaczenia.
Czy kamień odczuwa ból, kiedy pizgniesz go młotkiem? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, ex nihilo napisał:

Nie w tym rzecz. Dla kamienia dźwięk nie istnieje.

Ejże, połowa analityki w geologii polega na interakcji kamieni z dźwiękiem. Ściska, rozciąga, a mury Jerycha od tego padły. Oczywiście możesz zdefiniować dźwięk jak drgania powietrza i wykluczyć możliwość słyszenia w wodzie, ale to nie będzie czyste zagranie. 

Spróbujmy uogólnić pytanie: czy rzeczywistość istnieje, mimo że nie ma obserwatora? Ja twierdzę, że tak. Wszystkie Rzeczywistości istnieją i obserwatorzy są zbędni. Istnieje również Rzeczywistość Kononowicza - zbiór pusty w którym nie ma niczego. A u nas  elektron nie wie gdzie jest, ani jak szybko się porusza nawet jak nikt na niego nie patrzy.

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, Jajcenty napisał:

Oczywiście możesz zdefiniować dźwięk jak drgania powietrza i wykluczyć możliwość słyszenia w wodzie, ale to nie będzie czyste zagranie.

Nie o to chodzi - "dźwięk" to nie sama fala, a pomiar, wynik pomiaru jej charakterystyki (własności).
O tyle jest to tu istotne, że artykuł dotyczy właśnie teorii pomiaru.

Muszę odpadać od kompa, dlatego tylko: tak, też uważam, że rzeczywistość istnieje, ale jej interakcje z "obserwatorami" (pomiary) mogą być różne. A inaczej - każdy "obserwator" ma własną rzeczywistość, która może być "przeliczona" na rzeczywistość innego obserwatora. To tak w skrócie.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, ex nihilo napisał:

A inaczej - każdy "obserwator" ma własną rzeczywistość, która może być "przeliczona" na rzeczywistość innego obserwatora

Nieźle ujęte.

Ostatnio zastanawia mnie na fundamentalnym poziomie równoważność masy i energii.

Tak mi się wydaje że nawet to że coś obserwujemy jako masę a coś jako energię jest kwestią warunków obserwacji.

Tylko że tu chciałbym podkreślić - to nie obserwator determinuje obserwację - tylko warunki obserwacji ją determinują.

Jako że przytłaczającą większość obserwacji, pomiarów robimy w pewnych warunkach to przytłaczająca większość obserwatorów zauważy masę albo energię. Ale to kwestia tylko tego że mają podobne warunki obserwacji.
Przecież w danych warunkach: (prędkość, grawitacja) może być wielu obserwatorów. To nie oni robią różnicę, tylko warunki albo może inaczej ujmując parametry układu odniesienia.

 

Godzinę temu, Jajcenty napisał:

Wszystkie Rzeczywistości istnieją i obserwatorzy są zbędni

No jeśli chcesz zobaczyć gdzieś cząstkę to Twój obserwator (pomiar) musi spełnić pewne warunki. Bez obserwatora - nie ma cząstki ani fali :)
Jak widzisz stół - uważasz to za fakt obiektywny. Ale jak patrzysz na ten sam stół w skali jądra atomowego - widzisz pustkę bo 99,(9)% to pustka.
W rzeczy samej ani jedno ani drugie nie jest obiektywne fundamentalnie. Rzeczywistość jest inna, może jedna, może podwójna (jeśli założyć rozłączność grawitacji i przestrzeni od energii).
Żeby "powołać do życia" te inne rzeczywistości o jakich piszesz - muszą być układy odniesienia (wolę ten termin od obserwatora, chociaż chodzi mi o Twojego obserwatora) nastrojone parametrycznie na daną rzeczywistość, więc obserwatorzy są tu konieczni.

BTW. Co do tatuaży czy gejostwa - nie obchodzi mnie to w zakresie argumentów przedstawianych w tym wykładzie. Obchodzą mnie w tym wypadku tylko te argumenty. I nie widzę powiązania ani między tatuażami ani zdjęciami ani poglądami - a wiedzą dotyczącą fizyki.
Prywatnie brzydzę się tatuażami i gejostwem ale oglądam film dla wiedzy a nie dla tatuaży.
Stąd jakieś insynuowanie że: pewnie nie warto posłuchać bo ma tatuaże albo dziwne upodobania albo poglądy - uważam za idiotyczne i pozbawione argumentów.

 

Edited by thikim
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, thikim napisał:

o jeśli chcesz zobaczyć gdzieś cząstkę to Twój obserwator (pomiar) musi spełnić pewne warunki. Bez obserwatora - nie ma cząstki ani fali

Sugerujesz, że fotonu nie ma dopóki nie ugrzęźnie aparacie pomiarowym? Skąd się zatem tam wziął? Gdzie był kiedy jeszcze go nie było i czy w ogóle był? Te pytania zakładają ciągłość w sensie Heinego :) Być może niesłusznie. 

Godzinę temu, thikim napisał:

Rzeczywistość jest inna, może jedna, może podwójna

Tu jest coś niejawnie z czasem. Sugeruje się że obserwacje dokonywane są jednocześnie i jeden widzi rozplątane, a drugi ciągle jeszcze splątane.   A wiemy, że nie ma jednoczesności :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, thikim napisał:

Obserwacje tworzą różne rzeczywistości.

Obserwacje mogą tworzyć różne interpretacje, ale rzeczywistość musi być ta sama i obiektywna. Jest to podstawą powtarzalności dowodu naukowego i jeżeli temu zaprzeczymy, to możemy od razu wyrzucić do śmietnika nie tylko przyszłe, ale i przeszłe odkrycia. Możemy od razu zacząć traktować równoprawnie samarództwo, akupunkturę, płaską Ziemię i inne czary-mary!

Choć z drugiej strony, gdy wielu naukowców w swej bezradności, wybiera drogę na skróty i zaczyna bredzić o wieloświecie, teorii strun, czarnej materii i czarnej energii, "odkrycie" nieobiektywnej rzeczywistości jest tylko kropką nad "i".

Ostatni wychodzący z gmachu nauki, jest proszony o zgaszenie wszelkiego światła. 

Edited by Ksen

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, thikim napisał:

Stąd jakieś insynuowanie że: pewnie nie warto posłuchać bo ma tatuaże albo dziwne upodobania albo poglądy - uważam za idiotyczne i pozbawione argumentów.

Serio? Czyli jakby założył różowe rajstopy, wyszminkował się i tak wyszedł na scenę jako naukowiec i zaczął opowiadać o fizyce, to byłoby też w porządku? No niestety nie byłoby, bo to nie scena artystyczna. Na scenie artysta niech robi co mu się podoba - jeśli jego celem jest zszokowanie publiczności, to może ubrać pończochy. Wobec takich "ekscesów" jestem mega-tolerancyjny, bo wiem, że to ma jakiś sens, jakiś cel. Jeśli nie podoba mi się wygląd artysty, nie idę na jego występ i tyle. Ale co innego naukowiec, który zajmuje się poważnymi sprawami intelektualnymi, nie rozrywką. On reprezentuje uczelnię, jakiś prestiż. Nawet jeśli jego wykłady są merytorycznie poprawne, to sam tworzy "ujemną wartość dodaną" swoich wykładów.

Czy ta ujemna wartość dodana jest obiektywną czy subiektywną rzeczywistością? Otóż można się przychylić do stanowiska, że obiektywną. W badaniu: https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=3&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwjar7vPk6PiAhUipYsKHd9ADdcQFjACegQIARAC&url=http%3A%2F%2Farticle.sciencepublishinggroup.com%2Fpdf%2F10.11648.j.pbs.20150404.14.pdf&usg=AOvVaw39sC-L5M860vYOTiUM9Yyz

naukowcy badali mądrych uczniów, stąd średnie IQ wyszło bardzo wysokie. W grupie bez-tatuaży studenci mieli średnio IQ = 115,6, a z tatuażem IQ = 113,16. Chociaż statystycznie wyniki nie różnią się od siebie, co zaznaczają autorzy, to widać, że ci bez tatuaży są nieco bardziej inteligentni. 

A może znajdą się tacy, którzy będą bronić tatuażystów-naukowców w ten sposób, że są oni bardziej kreatywni, jakby artyści? Otóż to badanie także temu zaprzecza. Co więcej, znów istnieje niewielka różnica w kreatywności na korzyść studentów bez tatuaży, którzy zdobyli średnio 17,6 punktów, a z tatuażami 16,06.

Dziwny przypadek, że w obydwu testach wytatuowani wypadli gorzej.   

Mamy tu do czynienia z potencjalnymi naukowcami, więc jest to dobre porównanie. Zatem można postawić tezę, że ci wytatuowani naukowcy są mniej inteligentni i mniej kreatywni, prawidłowym jest sceptyczne spojrzenie na nich i z większą podejrzliwością traktowanie ich.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok. Generalnie widzę że powinienem pisać jaśniej chociaż wydaje mi się że było to dość jasno napisane.

Po kolei:

4 godziny temu, Jajcenty napisał:

Sugerujesz, że fotonu nie ma dopóki nie ugrzęźnie aparacie pomiarowym?

W tym sensie o jakim ja cały czas piszę - czyli fundamentalnym - fotonu w ogóle nie ma. To co jest to charakterystyczne rozłożenie energii w czasoprzestrzeni które w pewnych warunkach nasze pomiary pokazują jako cząstkę - foton, a w innych warunkach jako falę.

4 godziny temu, Jajcenty napisał:

Tu jest coś niejawnie z czasem.

Dlatego właśnie uważam za możliwe podzielenie Rzeczywistości na dwa byty: czasoprzestrzeń (która jest powiązana z grawitacją) i to coś co jest przeważnie widziane jako materia ale może być i obserwowane jako energia.

3 godziny temu, Ksen napisał:

Obserwacje mogą tworzyć różne interpretacje, ale rzeczywistość musi być ta sama i obiektywna

W zasadzie napisałem to samo co Ty. Tylko zamiast "różne interpretacje" używałem terminu "różne rzeczywistości" - aby odróżnić interpretacje od obiektywnej rzeczywistości. I dalej uważam że użycie terminu "różne rzeczywistości" ma głęboki sens (większy niż różne interpretacje) wynikający z obserwacji - niezależnie od tego że jest jedna (pojedyncza lub podwójna) Rzeczywistość.
Może żeby było jaśniej postaram się pisać o Rzeczywistości (obiektywnej) i rzeczywistościach obserwacyjnych.

Cytat

wybiera drogę na skróty i zaczyna bredzić o wieloświecie, teorii strun, czarnej materii i czarnej energii,

Ciemnej.
Niestety - Heisenberg nas zatrzymał - to ściana nieprzekraczalna dla naszych pomiarów, dla naszej percepcji Rzeczywistości.
Stąd możemy i musimy spekulować co dalej - bo nie ma innej drogi. W spekulacji charakterystyczne jest to że możemy wiele wyspekulować scenariuszy. W jaki sposób wybierzemy właściwy? Mamy dodatkową wskazówkę - to jak prosty on będzie matematycznie do przedstawienia. Istnieje dość mocne podejrzenie że najprostsze opisy są najwłaściwsze.
Teorie wieloświatów, strun - mają pewien głęboki sens.
Ciemna materia i ciemna energia to obecnie bardzo szerokie terminy - w które w szerokim sensie możemy władować wszystko - więc coś pewnie jest prawdą.
Jestem przeciwnikiem wąskiego rozumienia terminu ciemnej materii jako nieznanych cząstek elementarnych gdyż zwyczajnie uważam że one po prostu nie istnieją. Zbyt dobrze wszystko wyjaśnia nam Model Standardowy i jego pochodne.

15 minut temu, mankomaniak napisał:

Serio? Czyli jakby założył różowe rajstopy, wyszminkował się i tak wyszedł na scenę jako naukowiec i zaczął opowiadać o fizyce, to byłoby też w porządku?

Nie wiem czy byłoby w porządku i mnie to nie obchodzi. Dopóki mówi z sensem o fizyce (lub innym temacie na jaki się wypowiada) to warto go posłuchać.

Z jakiego powodu uważasz że fizyka trzeba oceniać po tatuażach czy szmince?
Po tym to ja go mogę ocenić jako człowieka a nie jako fizyka.
Jako mężczyzna jestem skupiony na zadaniu a nie na otoczkach. Skupienie na ludziach to kobieca domena.
Jak będziemy rozmawiać na temat ludzi to wtedy uwzględnię tatuaże czy poglądy. Ale póki rozmawiamy o fizyce to dla mnie on może nie mieć ani wyglądu ani nawet i mózgu - dopóki mówi z sensem o fizyce.
Myślę że pod pewnymi (wąskimi) względami jestem znacząco bardziej ZA niż ex nihilo :D

Edited by thikim
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, thikim napisał:

Teorie wieloświatów, strun - mają pewien głęboki sens.

Zastanów się spokojnie i odpowiedz, co jest bardziej prawdopodobne:

  • Osobowy Stwórca, który stworzył z niczego jeden Wszechświat (nawet niezbyt duży) a wszystko, co obserwujemy i odkrywamy to po prostu dostarczane nam nowe zabawki edukacyjne.
  • Nieskończony Wszechświat, w którym w każdym kwancie czasu i punkcie przestrzeni wciąż powstają, z niczego (!), nowe nieskończone Wszechświaty, a w każdy z nich, w każdym ich punkcie i kwancie czasu pączkuje itd.
  • A może to Krasnoludek, który swoją pałą miesza w wynikach doświadczeń?

Która z tych możliwości wprowadza najmniejszą ilość założeń i pojęć?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wybacz - nie wejdę w te gierki. Może ktoś inny ma chęć na taką rozmowę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, mankomaniak napisał:

W grupie bez-tatuaży studenci mieli średnio IQ = 115,6, a z tatuażem IQ = 113,16. Chociaż statystycznie wyniki nie różnią się od siebie, co zaznaczają autorzy, to widać, że ci bez tatuaży są nieco bardziej inteligentni. 

Teraz przypomnij sobie, jak ładnie wybroniłeś kobiety, które w analizach mają podobną na niekorzyść różnicę IQ i wykazałeś jak nieistotna jest taka przewaga do wysuwania kategorycznych wniosków.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, thikim napisał:

Wybacz - nie wejdę w te gierki. Może ktoś inny ma chęć na taką rozmowę.

Wybacz, ale sam zacząłeś:

"Ciemna materia i ciemna energia to obecnie bardzo szerokie terminy - w które w szerokim sensie możemy władować wszystko - więc coś pewnie jest praw."

To jest dowodzenie bylejakie! Choroba współczesnych naukowców. 

Paradoksy Zenona czekały tysiące lat na rozwiązanie, twierdzenie Fermata - kilkaset, a dzisiejszym naukowcom wydaje się, że każdy postawiony przez nich problem musi być natychmiast rozwiązany. Więc oferują rozwiązania bylejakie, wypuszczają z siebie pierdoły, kreując się na wielkich magów nauki. Każdy chce, by go uważano za conajmniej Einsteina!

Nauka polega przede wszystkim na zadawaniu i kolekcjonowaniu pytań. Jeżeli będziemy usiłowali gmach nauki budować z odpowiedzi, rychło się przekonamy, że jest to tylko partackie rusztowanie, obejmujące śmieszny wycinek rzeczywistości i do tego, sypiące się przy byle wstrząsie. 

Ciemne - różne takie - są przykładem zastępowania trudnych pytań przez pseudo-definicje dowodzące jedynie ciemnoty!

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, Ksen napisał:

Nauka polega przede wszystkim na zadawaniu i kolekcjonowaniu pytań.

Raczej szukaniem odpowiedzi na te pytania, czyli  udowodnieniem, na do którego drodze stawia się  robocze hipotezy, np ciemna materia i energia.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, 3grosze napisał:

a przed udowodnieniem na stawianiu roboczych hipotez, np ciemna materia i energia.

Gorzej, gdy takie "robocze" hipotezy zczynają być uważane za jedyne rozwiązania.

Skąd wiemy, że w ogóle istnieje coś takiego jak ciemne coścoś? Bo równania się nie zgadzają?! Doprawdy, mamy szczęście, że w ubiegłych wiekach nie stosowano takich kruczków! Inaczej ciągle byśmy uczyli się o jedynie słusznych teoriach flogistonu i eteru...

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Ksen napisał:

Doprawdy, mamy szczęście, że w ubiegłych wiekach nie stosowano takich kruczków!

Że nie stawiano wtedy hipotez? Hipoteza Riemanna (rok 1859), hipoteza Goldbacha (rok 1742), hipoteza continuum (rok 1778). Hipotezy cały czas aktualne.:P

26 minut temu, Ksen napisał:

Skąd wiemy, że w ogóle istnieje coś takiego jak ciemne coścoś?

Nie wiemy: zakładamy.

i jeszcze:

Godzinę temu, Ksen napisał:

Inaczej ciągle byśmy uczyli się o jedynie słusznych teoriach flogistonu i eteru...

to były też najnormalniejsze;) hipotezy. Obalone z czasem.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, 3grosze napisał:

Teraz przypomnij sobie, jak ładnie wybroniłeś kobiety, które w analizach mają podobną na niekorzyść różnicę IQ i wykazałeś jak nieistotna jest taka przewaga do wysuwania kategorycznych wniosków.

No ale tutaj badacze nie dzielili na osoby z dużymi i małymi tatuażami albo z ukrytymi i odkrytymi tatuażami. Prawdopodobnie ci z ukrytymi i małymi tatuażami, które nie szpecą ciała, zawyżają istotnie IQ tych z odkrytymi i dużymi. Nasz "naukowiec" z filmu miał wielki, odkryty i szpetny tatuaż, więc jest uzasadnione twierdzić, że ma niższe IQ od własnej pewności siebie.

2 godziny temu, Ksen napisał:

Skąd wiemy, że w ogóle istnieje coś takiego jak ciemne coścoś? Bo równania się nie zgadzają?!

Czytając takie bzdury, zaczynam rozumieć, dlaczego to właśnie cała nasza materia powinna zostać uznana za nieistotną statystycznie:

 

800px-DMPie_2013.svg.png

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, mankomaniak napisał:

Nasz "naukowiec" z filmu miał wielki, odkryty i szpetny tatuaż, więc jest uzasadnione twierdzić, że ma niższe IQ od własnej pewności siebie.

Nie wiem jakie masz osiągnięcia, dające Ci prawo pisać "naukowiec". Pochwal się, a sądzę, że śmiechom i żartom nie będzie końca... Po drugie, popełniasz błąd rozumowania. Nie dość że używasz statystki, więc może jedynie mówić o prawdopodobieństwie, to jeszcze używasz tego rozumowania w sposó, na który brak mi słów. Fakt: jeśli noszę czapkę to jest mi ciepło w głowę; fakt: jest mi ciepło w głowę, wniosek: mam czapkę na głowie.  Po trzecie: nie masz żadnego uzasadnienia. To jest inne pokolenie nie mające wdrukowanego skryptu: tatuaż/golona głowa - skazaniec. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm. Jakkolwiek zgadzam się z większością tego co napisałeś Jajcenty to ostatnie zdanie mnie dziwi.
Bo powielasz to co napisał poprzednik, tylko w innym kontekście.

13 minut temu, Jajcenty napisał:

tatuaż/golona głowa - skazaniec. 

Co to ma do rzeczy? A skazaniec? Czy prostytutka? Nie mogą się znać na fizyce?
Co to ma do rzeczy?

Piszesz jakbyś miał wdrukowane: skazaniec - nie ma pojęcia o fizyce.

 

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, thikim napisał:

Piszesz jakbyś miał wdrukowane: skazaniec - nie ma pojęcia o fizyce.

Moje pokolenie tak ma. Tatuaże robi się w więzieniu. Na widok tatuażu typu kropki na dłoniach pierwsza myśl to: były więzień. Druga to ocena zagrożenia: dam mu radę czy odwrót taktyczny. O zdolnościach intelektualnych, czy da się z gościem pogadać o ciemnej materii - śladu takiej myśli. Dlaczego miałbym przepytywać z fizyki jakiegoś obcego gościa?

Mimo to  tatuaże są mi obojętne,  dziwaczne fryzury, kolory włosów wszystko spoko. Jedynie piercing mnie odrzuca, Sam nie mam żadnego tatuażu, ale zdarza mi się docenić, niektóre subtelne tatuaże u kobiet. Ładnie wykonane mogą zwiększać atrakcyjność.

Godzinę temu, thikim napisał:

Piszesz jakbyś miał wdrukowane: skazaniec - nie ma pojęcia o fizyce.

Poprawka. Miałem na myśli, że pokolenie Dragana jest wolne od tych skojarzeń. Gdyby miało złe skojarzenia, to by ich nie robiło. Dlatego przykładanie starczej miary do młodzieży zawsze zawodzi. Mój pradziadek miał pretensje do mojego dziadka, że ten za dużo czyta. Marnuje czas i psuje oczy, wgapia się tylko... coś Ci to przypomina? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Jajcenty napisał:

Nie dość że używasz statystki, więc może jedynie mówić o prawdopodobieństwie

Ty pisałeś tu coś o jakimś jednym drzewie. A rozumiesz w ogóle, że ten eksperyment dotyczy właśnie rozkładów prawdopodobieństwa?

Edited by mankomaniak

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, 3grosze napisał:

Że nie stawiano wtedy hipotez? Hipoteza Riemanna (rok 1859), hipoteza Goldbacha (rok 1742), hipoteza continuum (rok 1778). Hipotezy cały czas aktualne.:P

Mnie chodzi o to, że rozwiązanie paradoksu Zenona zostało dokonane dzięki rachunkowi różniczkowemu, ale rachunek różniczkowy nie powstał po to, aby owe paradoksy wytłumaczyć. To się stało przy okazji.

I tak, teoria flogistonu była całkiem dobra, ale nie pożegnaliśmy się z nią bez żalu. P. Lavoisier był publicznie ośmieszany. Obecnie jesteśmy w podobnej sytuacji. Ciemna materia i ciemna energia sprawia, że, jak to zostało ładnie ujęte, „cała nasza materia powinna zostać uznana za nieistotną statystycznie”. Jakoś nikogo to nie szokuje, a takie hipotezy jak TeVeS czy MiHsC są odrzucane niemal a priori, co jako żywo przypomina okres porzucania teorii flogistonu.

Może by tak zająć się czymś innym, a rozjaśnienie wszechświatowej ciemnoty pojawi się kiedyś, przy okazji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Polak, profesor Artur Ekert, wykorzystał chińskiego satelitę Micius do zabezpieczenia za pomocą splątania kwantowej dystrybucji klucza szyfrującego (QKD) na rekordową odległość 1120 kilometrów. Został on przesłany pomiędzy dwoma chińskimi obserwatoriami. Ekert już w swojej pracy doktorskiej wykazał, jak wykorzystać splątanie kwantowe do zabezpieczenia informacji. Obecnie uczony specjalizuje się w przetwarzaniu informacji w systemach kwantowo-mechanicznych.
      Satelita Micius został wystrzelony w 2016 roku. Generuje on kwantowo splątane pary fotonów. Już w 2017 roku Micius udowodnił, że jest w stanie wysłać splątane fotony do odbiorców oddalonych od siebie o 1200 kilometrów. Teraz wiemy, że możliwe jest też wykorzystanie go do kwantowej dystrybucji klucza szyfrującego (QKD) zabezpieczonej za pomocą splątania kwantowego.
      Ekert i jego grupa znacząco poprawili rekord w odległości kwantowej dystrybucji klucza szyfrującego. Dotychczas udało się go przesłać na odległość 100 kilometrów za pomocą światłowodu. Światłowody są dobre na średnie odległości, jakieś 30 do 50 kilometrów. Jednak generują zbyt duży szum na dłuższych dystansach, wyjaśnia uczony.
      Najnowszy system komunikacji charakteryzuje odsetek błędów rzędu 4,5%. To niezwykle ważna cecha przyszłych systemów komunikacji kwantowej, gdyż jakakolwiek próba jej podsłuchania skończy się zwiększeniem odsetka błędów. Zatem niezwykle ważne jest, by znajdował się on na niskim poziomie, gdyż w ten sposób łatwo będzie wyłapać dodatkowe błędy i odkryć próbę podsłuchu.
      Prace Ekerta i jego chińskich kolegów to pierwszy, ale niezwykle ważny krok w kierunku bezpiecznego kwantowego internetu. Jak czytamy na łamach Nature, QKD pozwala dobrze zabezpieczyć przesyłaną informację. W laboratoriach udało się go przesłać za pomocą światłowodu na odległość 404 kilometrów, jednak w praktyce granicą jest 100 kilometrów. Co prawda odległość tę można zwiększyć, ale wymaga to zastosowania przekaźników. Te zaś stanową słabe punkty systemu. Długodystansową kwantową dystrybucję klucza można by zabezpieczyć za pomocą splątania kwantowego, jednak to wymagałoby zastosowania kwantowych przekaźników, których technologia jest dopiero w powijakach i nie nadaje się do zastosowań w praktyce.
      Stąd też pomysł na wykorzystanie satelity, który pozwala wysłać dane na większą odległość bez konieczności uciekania się do pomocy zaufanych stacji przekaźnikowych. Dzięki wyspecjalizowanemu satelicie oraz obserwatoriom wyposażonym w odpowiednie urządzenia udało się dokonać zabezpieczonej splątaniem kwantowej dystrybucji klucza pomiędzy ośrodkami oddalonymi od siebie w linii prostej o 1120 kilometrów.
      Tempo przesyłania klucza wynosiło 0,12 bita na sekundę. Prędkość nie jest oczywiście imponująca, jednak Ekert i naukowcy z Hefei, Szanghaju, Chengdu i Singapuru wykazali, że można wysyłać superbezpieczne dane na duże odległości minimalizując liczbę urządzeń, przez które one przechodzą.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak się okazuje slime, zwany przez polskie dzieci „glutem” czy „glutkiem”, może być nie tylko zabawką dla dzieci, ale również przedmiotem poważnych eksperymentów naukowych. Bardzo poważnych, bo prowadzonych na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Latem ubiegłego roku stacja Nickelodeon wysłała na ISS około dwóch litrów gluta. Celem projektu Slime in Space było przede wszystkim stworzenie materiału edukacyjnego dla nauczycieli. Jednak z okazji postanowili skorzystać naukowcy specjalizujących się badaniu różnych materiałów.
      Inżynier Mark Weislogel z Pennsylvania State University mówi, że gdy dowiedział się o projekcie Nickelodeona, nie mógł przegapić takiej okazji. To tak unikatowa ciecz, że nie mogliśmy przegapić okazji do jej zbadania, mówi. Wraz ze swoją koleżanką, Rihaną Mungin, opracowali serię ośmiu eksperymentów, które miały zostać przeprowadzone na ISS.
      Nie zawsze zdarza się, byśmy w ramach swoich obowiązków na stacji kosmicznej mogli przez kilka godzin bawić się slimem, podczas gdy zespół naziemny mówi nam, byśmy przez strzykawkę opryskali slimem kolegę lub napełnili nim balon, mówi astronautka Christina Koch.
      Po co jednak wysyłać gluta w kosmos? Otóż dlatego, że to ciecz o lepkości 20 000 razy większej od wody. To zaś oznacza, że slime zachowuje się w warunkach mikrograwitacji w zupełnie niespodziewany sposób i pozwala nam lepiej zrozumieć jak ciecze o dużej lepkości zachowują się w przestrzeni kosmicznej. To zaś pozwoli na lepsze projektowanie systemów, które oryginalnie powstały w warunkach ziemskiej grawitacji. Jak wyjaśniają autorzy badań, bez grawitacji bąbelki w płynie nie unoszą się do góry, krople nie padają, więc cały sprzęt taki jak boilery, kondensatory, systemy nawadniania czy ekspresy do kawy, działają zupełnie inaczej.
      Co interesujące, na Ziemi definiujemy ciecz, jako coś, co przyjmuje kształt pojemnika, mówi Koch. Jednak w warunkach mikrograwitacji woda tworzy sferę. Musimy więc przemyśleć definicję materii w przestrzeni kosmicznej. Ten eksperyment wspaniale pokazuje nam, jak mikrograwitacja wpływa na nasze rozumienie rzeczy, szczególnie takich, które na Ziemi przyjmujemy za oczywiste, dodaje.
      Eksperymenty wykazały na przykład, że na stacji kosmicznej slime również tworzy sferę. W porównaniu z wodą dzieje się to bardzo szybko. Woda, przez swoją niższą lepkość, odkształca się jeszcze długo po tym, jak slime tworzy idealną sferę.
      Podczas innego eksperymentu wypełniano glutem balony, a następnie je przebijano. Astronauci spodziewali się eksplozji slime. Okazało się jednak, że po przebiciu balonu glut ledwo się przemieszczał, zachowując nadany kształt.
      Jeden z najbardziej interesujących eksperymentów polegał na użyciu slime'a i dwóch łopatek pokrytych warstwą hydrofobową. Astronauci ściskali gluta między łopatkami, a następnie z różną prędkością oddalai łopatki od siebie. Slime przyczepiał się do powierzchni obu łopatek. Gdy były one oddalane powoli, przez chwilę glut się rozciągał, a następnie pękał, pozostając przywarty do obu łopatek. Gdy zaś łopatki rozwierano szybko, slime tworzył znacznie dłuższy „most”, również pękał, ale rozrywał się na kilka kawałków, które tworzyły sfery pomiędzy łopatkami. Eksperyment ten dobrze obrazuje, dlaczego slime jest cieczą nieniutonowską. Narusza on bowiem niutonowskie prawo lepkości, które mówi, że lepkość cieczy nie zmienia się pod wpływem przyłożonej siły. Tymczasem tutaj widać, że w zależności od siły, slime reaguje inaczej.
      Jak zauważają eksperci, badania nad zachowaniem cieczy w warunkach mikrograwitacji mogą zostać wykorzystane np. do stworzenia systemów przemieszczania płynów bez pomocy pomp.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańskie Narodowe Instytuty Zdrowia (NIH) nie przeniosą, wbrew zapowiedziom, wszystkich posiadanych przez siebie szympansów do specjalnych rezerwatów, ogłosił dyrektor tej instytucji Francis Collins. Przypomnijmy, że w 2013 roku NIH poinformowały, że przeniosą do schronisk 310 szympansów, które przez lata były poddawane eksperymentom. Opisywaliśmy los tych zwierząt i ich okrutne traktowanie przez naukowców.
      W USA eksperymenty na szympansach zostały praktycznie zakończone w 2015 roku, kiedy to NIH ogłosiły, że nie będą finansowały takich badań. Agencja zapewniła, że około 310 zwierząt przebywających w placówkach państwowych zostanie przeniesionych do sanktuariów, a eksperci spodziewali się, że podobny los spotka około 340 szympansów znajdujących się w prywatnych placówkach. Jednak cały proces przebiega niezwykle powoli. W ciągu 2 lat po ogłoszeniu decyzji NIH do sanktuariów trafiło zaledwie 51 zwierząt z laboratoriów państwowych lub finansowanych przez państwo oraz 22 szympansy z placówek prywatnych. Na szczęście po roku 2017 cały proces przyspieszył i obecnie w placówkach rządowych i finansowanych z budżetu pozostało 178 szympansów (są one przetrzymywane w Alamogordo Primate Facility w Nowym Meksyku, MD Anderson Cancer Center w Bastrop w Teksasie oraz w Texas Biomedical Research Institute w San Antonio) oraz około 190 szympansów w laboratoriach prywatnych (New Iberia Research Center w Luizjanie oraz Yerkes National Primate Research Center w Atlancie).
      Teraz jednak Collins powiedział, że około 40 szympansów pozostanie do końca życia w laboratorium w Nowym Meksyku, gdyż są zbyt stare lub zbyt schorowane, by się poruszać. Nie wykluczył, że podobnie stanie się ze zwierzętami z innych państwowych i prywatnych placówek.
      Obrońcy praw zwierząt skrytykowali taką decyzję. Stephen Ross z sanktuarium Chimp Haven, do którego zwierzęta miały trafić, powiedział: Uważamy, że każdy szympans powinien mieć szansę, by żyć do końca swoich dni w sanktuarium. Obawiamy się, że ta decyzja stanie się precedensem i zaważy na losie innych szympansów
      Wiele z tych zwierząt od dziesięcioleci jest przetrzymywanych w laboratoriach. To zaś oznacza, że zbliżają się do końca swojego życia. Zwierzęta całymi latami były poddawane wymyślnym eksperymentom. Cierpią na najróżniejsze schorzenia, w tym na cukrzycę czy choroby serca. Część środowiska biomedycznego zwraca uwagę, że zwierzęta te mogą nie przeżyć długiej podróży i kontaktu z nowym otoczeniem. Przypominają, że 9 sędziwych szympansów zmarło w ciągu 2 lat od przeniesienia ich z MD Anderson Cancer Center do Chimp Haven.
      W ubiegłym roku NIH powołał specjalny zespół weterynarzy, którzy mieli ocenić kondycję 44 zwierząt z Alamogordo. Po ich zbadaniu i konsultacji z tamtejszymi weterynarzami uznano, że wszystkie szympansy powinny do końca życia pozostać w laboratorium. Szympansy dożyją swoich dni w Alamogordo gdzie stworzyły bliskie więzi z innymi szympansami oraz ze swoimi opiekunami, stwierdził Matthew Bailey z National Association for Biomedical Research.
      Z opinią taką nie zgadza się organizacja Humane Society i zwraca uwagę, że cały proces oceny obarczony był błędem. W grupie powołanej przez NIH nie było weterynarzy z sanktuariów. Po prostu zatwierdzono to, co chciały laboratoria, mówi Kathleen Conlee. Dodaje, że Alamogordo chce zatrzymać szympansy, bo NIH łoży na ich utrzymanie, więc laboratorium nadal na zwierzętach zarabia. Conlee zauważa, że korzyści z przeniesienia zwierząt do sanktuarium – takie jak życie w znacznie lepszych warunkach w miejscu, gdzie nie były krzywdzone, przeniesienie całej grupy, a więc utrzymanie istniejących więzi społecznych oraz poznanie nowego otoczenia, nowych ludzi i szympansów, zatem stworzenie nowych więzi społecznych – przewyższają ryzyka związane z transportem i zmianą miejsca zamieszkania.
      NIH ma teraz zamiar ocenić kondycję szympansów z MD Anderson Center. Dotychczas w bieżącym roku 59 zwierząt trafiło stamtąd do Chimp Haven. Pozostały jeszcze 63 zwierzęta i wcale nie jest pewne, czy i one zostaną uwolnione z laboratorium.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Im więcej pieniędzy jest w zgubionym portfelu, z tym większym prawdopodobieństwem znalazca odda go właścicielowi – takie wnioski płyną z badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetów w Zurichu, Michigan i Utah.
      Klasyczne modele ekonomiczne przewidują, że przeciętny znalazca portfela zachowa go dla siebie, a im większa kwota pieniędzy, a więc im większa nagroda za nieoddanie portfela, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że zguba zostanie zwrócona.
      Jednak najnowsze badania przeczą temu założeniu. Zostały one przeprowadzone w 355 miastach w 40 krajach. Badacze, którzy chcieli sprawdzić, co powoduje, że ludzie zwracają znaleziony portfel, pozostawili ponad 17 000 portfeli w takich miejscach jak recepcje banków, hoteli, muzeów, urządów pocztowych itp.
      Gdy znajdujemy zgubiony portfel mamy do rozstrzygnięcia pewien dylemat. Z jednej strony kusi nas perspektywa zatrzymania pieniędzy, z drugiej włącza się altruistyczne myślenie o sytuacji człowieka, który portfel zgubił, z trzeciej zaś musimy rozważyć coś, co specjaliści nazywają "psychologicznym kosztem nieuczciwego zachowania się". Ten ostatni czynnik ma związek z faktem, że zatrzymanie zgubionego portfela jest zwykle postrzegane jako kradzież i znalazca, musi sobie z tym faktem poradzić i włączyć go do swojego własnego obrazu.
      Naukowcom udało się wykazać, że troska o swój własny obraz powoduje, że ludzie zwracają portfele. Ludzie chcą postrzegać samych siebie jako uczciwych, nie jak złodziei. Zatrzymanie portfela oznacza, że musimy ponieść koszt psychologiczny związany z własnym wizerunkiem, mówi profesor Michel Marechal z Uniwersytetu w Zurichu. Co interesujące, im więce pieniędzy w portfelu, z tym większym prawdopodobieństwem nieoddanie zguby jest postrzegane jako kradzież, zatem zatrzymanie sobie portfela z dużą kwotą wiąże się z większym obciążeniem psychologicznym.
      Portfele, które wykorzystano podczas eksperymentu, zawierały wizytówkę, listę zakupów, klucz oraz różna suma pieniędzy. Klucz ma wartość jedynie dla właściciela, nie dla znalazcy. Dlatego też, by zbadać wpływ czynnika altruizmu, w części portfeli nie było klucza. Okazało się wówczas, że portfele zawierające pieniądze, ale niezawierające klucza, były rzadziej zwracane, niż portfele zawierające  klucz i taką samą ilość pieniędzy. Na tej podstawie naukowcy stwierdzili, że altruizm jest drugim, chociaż mniej ważnym, czynnikiem, dla którego portfele są zwracane. Pierwszy jest wspomniana już chęć zachowania dobrego mniemania o sobie.
      Profesor Adam Cohn z University of Michigan, wyjaśniając różnice, pomiędzy przypuszczeniami teorii ekonomicznych, a rzeczywistością stwierdził: "fałszywie zakładaliśmy, że ludzie są samolubni. Jednak w rzeczywistości własny obraz siebie jako osoby uczciwej jest dla ludzi ważniejszy niż krótkoterminowa korzyść ze znalezionych pieniędzy".
      Badania wykazały również, że Polacy są jednymi z najuczciwszych narodów na świecie, a ponadto – w przeciwieństwie do niemal wszystkich innych badanych społeczeństw – niemal równie często zwracają portfel zawierający pieniądze, jak portfel bez pieniędzy.
      W pierwszym kwartylu najbardziej uczciwych społeczeństw znaleźli się, w takiej właśnie kolejności, Szwajcarzy, Norwegowie, Holendrzy, Duńczycy, Szwedzi, Polacy, Czesi, Nowozelandczycy, Niemcy i Francuzi. W drugim kwartylu uplasowali się Serbowie, Australijczycy, Chorwaci, Hiszpanie, Rosjanie, Rumuni, Kanadyjczycy, Argentyńczycy, Izraelczycy, Portugalczycy. Trzeci kwartyl to Amerykanie, Brytyjczycy, Grecy, Włosi, Chilijczycy, Brazylijczycy, mieszkańcy RPA, Tajowie, Meksykanie i mieszkańcy Indii. Najgorzej wypadli mieszkańcy Turcji, Ghany, Indonezji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Malezji, Kenii, Kazachstanu, Peru, Maroko i Chin.
      W każdym z badanych państw umieszczono w „zgubionych portfelach” kwotę  odpowiednią do siły nabywczej lokalnej pensji. W Polsce w eksperymencie z pieniędzmi było to 25 złotych, w eksperymencie z dużą kwotą pieniędzy było to 175 pln. W Polsce eksperyment prowadzono w Białymstoku, Bydgoszczy, Bytomiu, Częstochowie, Gdańsku, Gdyni, Gliwicach, Katowicach, Kielcach, Krakowie, Łodzi, Lublinie, Opolu, Poznaniu, Radomiu, Sosnowcu, Szczecinie, Toruniu, Warszawie i Wrocławiu. W miastach tych „zgubiono” w sumie 800 portfeli. Więcej (odpowiednio 802, 1132 i 1000) „zgubiono” jedynie we Francji, Wielkiej Brytanii i USA. Polski eksperyment był więc zakrojony na bardzo szeroką skalę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ubiegłą środę (12 czerwca) w Wiedniu ogłoszono listę eksperymentów, które w ramach współpracy Chin i ONZ znajdą się na pokładzie chińskiej stacji kosmicznej. Wśród dziewięciu przyjętych do realizacji projektów znalazł się eksperyment POLAR-2: Gamma-Ray Burst Polarimetry on the China Space Station. Projekt przygotowało konsorcjum z udziałem Narodowego Centrum Badań Jądrowych (NCBJ).
      Od ponad 50 lat naukowcy poprzez detektory umieszczone na satelitach, obserwują na niebie silne rozbłyski promieniowania gamma. Ich pochodzenie przez lata było tajemnicą, dziś wiąże się je z dwoma najbardziej energetycznymi typami eksplozji we Wszechświecie – zderzeniami gwiazd neutronowych bądź też gwiazdy neutronowej z czarną dziurą oraz z wybuchami hipernowych, kończącymi życie najmasywniejszych gwiazd. Wiemy, że podczas tych zjawisk uwalniana jest ogromna energia, jednak nadal nie całkiem rozumiemy, jakie procesy prowadzą do emisji najbardziej energetycznej części powstającego w ich trakcie promieniowania – wyjaśnia prof. Agnieszka Pollo, kierownik Zakładu Astrofizyki NCBJ. Sądzimy, że dużą rolę odgrywa pole magnetyczne układu będącego źródłem rozbłysku. Aby zbadać tę hipotezę, należy zebrać jak najwięcej informacji na temat polaryzacji docierającego do nas podczas rozbłysku promieniowania gamma. Kosmiczne promienie gamma są absorbowane przez atmosferę i nie docierają do powierzchni Ziemi, dlatego obserwacje rozbłysków gamma i ich polaryzacji trzeba prowadzić na przykład na stacji kosmicznej. Pierwsza współorganizowana przez nas misja POLAR, zrealizowana w 2016 r. na pokładzie chińskiego laboratorium kosmicznego Tiangong-2, zaobserwowała 55 rozbłysków, z których pięciu udało się zmierzyć polaryzację – uzupełnia prof. Pollo. Liczymy na to, że POLAR-2 dostarczy znacznie więcej znacznie bardziej szczegółowych informacji.
      Naukowcy i inżynierowie z Narodowego Centrum Badań Jądrowych uczestniczyli w pierwszym eksperymencie POLAR m.in. przygotowując elektronikę, prototypując plastikowe detektory scyntylacyjne i analizując zebrane dane. Dla eksperymentu POLAR-2 chcemy zaprojektować i zbudować układy elektroniczne odbierające dane bezpośrednio z detektora – opowiada mgr inż. Dominik Rybka z Zakładu Elektroniki i Systemów detekcyjnych NCBJ, współtwórca elektroniki wykorzystanej w 2016 r. Nasze układy wyposażymy w odpowiednie, stworzone u nas oprogramowanie. Zamierzamy także zaprojektować, zbudować i oprogramować elektronikę, która przygotuje do wysłania na ziemię sygnały odebrane wcześniej z detektorów. Kolejnym naszym zadaniem ma być budowa specjalnego zasilacza niskiego napięcia, zasilającego cały instrument.
      Polscy naukowcy będą również brać udział w analizie danych zebranych przez detektor.
      Poza NCBJ w skład konsorcjum POLAR-2 wchodzą: Uniwersytet Genewski, Max Planck Institute For Extraterrestial Physics oraz Instytut Fizyki Wysokich Energii Chińskiej Akademii Nauk.
      Naukowcy spodziewają się, że nowa aparatura zacznie zbierać dane w 2024 roku.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...