Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Flaku

Users
  • Content Count

    518
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Flaku last won the day on January 12 2021

Flaku had the most liked content!

Community Reputation

26 Good

About Flaku

  • Rank
    Nadsztygar
  • Birthday 02/28/1993

Informacje szczegółowe

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Wrocław

Recent Profile Visitors

7870 profile views
  1. Wręcz przeciwnie. Na wsi śmierdzi zapachami z rolnictwa i spalania paliw z ogrzewania domów. Głośno od maszyn rolniczych. W dodatku wszędzie będę musiał jeździć samochodem, a nastolatek to już w ogóle nigdzie się nie ruszy beze mnie. Miasta dają o wiele lepsze możliwości efektywnej organizacji życia społecznego oraz przestrzeni. Można je zorganizować tak, aby samochód nie był potrzebny i żeby wszędzie mieć blisko. Można tu mieszkania ogrzewać w efektywny sposób, z centralnej ciepłowni. Na wsi tego nie osiągniesz. Miasta są najprzyjaźniejszym środowiskiem do życia, ale mają problem z nadmierną ilością samochodów. Lepiej go rozwiązać niż wylewać dziecko z kąpielą i rezygnować z innych ich zalet. Miasta mogą być cichsze, czystsze i bardziej przyjazne pieszym. Jeśli takie będą, to może więcej ludzi będzie chciało się w nich osiedlić, bo aktualnie widzimy raczej trend wyludniania się miast. Załóżmy przez chwilę, że masz rację. Masz na to jakąś receptę? Bo nie znam kraju, w którym się to spina. Im więcej samochodów, tym bardziej się nie spina. Więc wracamy do stanowiska, że im więcej samochodów, tym więcej hajsu podatnika przepalonego na tego konsekwencje.
  2. Znów nie na temat. Państwo wydaje pieniądze nieefektywnie i to niby jest argumentem za tym, że kierowcy dotują, a nie są dotowani przez resztę społeczeństwa? Wolne żarty. Tylko dlaczego ta zasada ma dotyczyć samochodów, a nie ciszy, czystego powietrza i efektywnego przemieszczania się po mieście? Ja jestem zwolennikiem tego, żeby różne miasta miały różne zasady. Częśc na wzór amerykański, a część na holenderski. Ale jak tylko ludzie próbują gdzieś ograniczać ruch samochodów, to zaczyna się krzyk o lewakach, no bo przecież tylko lewak ma dość zakorkowanych miast i może zamiast tego woleć model inny niż miasto budowane z myślą o samochodach. Zasada miej i pozwól mieć innym nie współgra z problemami generowanymi przez samochody, bo ich duża ilość w mieście zabiera inne cenne rzeczy. Masz tu klasyczny problem tragedii wspólnego pastwiska jeśli wolisz ekonomię, lub dylematu więźnia, jeśli bardziej Ci po drodze z teorią gier. Problem do rozwiązania tylko na szczeblu władz miasta, bo gdy każdy robi to, co dla niego korzystne, wszyscy tracą.
  3. Nie ważne po ile. Porównaj wpływy do budżetu z kosztami infrastruktury typu parkingi, obsługi wypadków, leczenia itp. z tego co kojarzę, to wychodzi że kierowcy w podatkach pokrywają jakieś 25% kosztów, które generują. Do lewicowania mi daleko. To Tobie przeszkadza, że bogaci jedzą droższe jedzenie i poruszają się środkami transportu niedostępnymi dla mas, lewaku. Jak dla mnie w miastach mogą być wysokie opłaty za wjazd samochodem tak, aby tylko bogatych było na to stać. Byle by nie stały zastawione, zasmrodzone i zagłuszone samochodami tak, jak teraz. To jest lewicowość? Lewacy zazwyczaj mają mnie za bezdusznego kspitalistę. Napisałem, że jest poniżej poziomu tego portalu, bo do dyskusji o tym, czy coś jest słuszne wplatasz argumenty nie mające dla sprawy żadnego znaczenia typu, że jacyś tam bogaci robią coś przeciwnego. No to przecież piszę. Carsharing to nie prywatne samochody osobowe.
  4. Mam nadzieję, że będę żył w mieście. W którym bezpiecznie i wygodnie przemieszcza się z buta, bez nadrabiania drogo przez rozbudowaną infrastrukturę samochodową. Tak samo mam nadzieję, że moje dziecko jak dorośnie będzie mogło żyć w bezpiecznym i przyjaznym pieszym mieście, a nie być traktowane jak obywatel drugiej kategorii, bo nie kieruje samochodu. Od kiedy promowanie carsharingu to walka z samochodami? Oczywistym jest, że aktualny model dotowania infrastruktury kierowcom prowadzi do nadmiernej eksploatacji zasobów i się nie opłaca. Czas zakończyć ciągłe dopłacanie właścicielom samochodów ich stylu życia. Zobaczymy ilu wtedy będzie chętnych na prywatne samochody. Reszty nie skomentuje, bo nie dość, że OT, to poniżej poziomu tego portalu.
  5. Ale ja sam jestem, za tym, żeby mi i reszcie zakazać samochodów w mieście. Samoloty z ekologicznego puntu widzenia może są gorsze, ale w mieście nie są tak uciążliwe. To prawda, ale odniosłem wrażenie, że tutaj o miastach rozmawiamy. Raczej mało komu przeszkadzają samochody na wsiach.
  6. @Maximus to nie do końca takie proste. Sam ograniczam jazdę samochodem, ale jeden w rodzinie zostawiłem. Życie bez samochodu w mieście, które jest nastawione na transport samochodowy, a życie bez niego w mieście, które transport samochodowy mocno ogranicza to całkiem inny komfort. Oczywiście oddolna rezygnacja z samochodu jest ważna, ale nie załatwia sprawy miast budowanych tak, aby wspierać ruch samochodowy. Przykład: autobusy stojące w korkach, albo duże przestrzenie parkingowe sprawiające, że dojście pieszo do różnych punktów w mieście zajmuje dużo czasu.
  7. Przekształcasz 1 GWh energii słonecznej w 990 MWh energii elektrycznej i to dostępnej w żądanym czasie, a nie tylko gdy słońce świeci? Widzę, że szykuje nam się nowy Nobel.
  8. Jeśli będziesz odbierał 1 GWh wtedy, gdy jest jej nadmiar, a oddawał 990 MWh gdy jest na nią duże zapotrzebowanie, to każda firma energetyczna pójdzie na taki układ. Koniecznie pociągnij ten temat dalej, takich ludzi potrzebujemy
  9. Tak. Paliwo to dobro luksusowe. Założenie, że ludzie muszą jeździć wszędzie samochodem nie jest prawdziwe i przyjmowanie go za oczywistość prowadzi do wielu patologii. Nie. Jest to wina tego, że transport samochodowy jest bardzo niewydajny i generuje masę kosztów, które są eksternalizowane na społeczeństwo.
  10. Być może moja poprzednia odpowiedź była poniżej poziomu tego portalu, przepraszam. Nie pracuję w GDDKiA i nigdzie nie pisałem, że w ogóle chodzi o Polskę (nie wiem, czy w ogóle ktoś podjął się oszacowania tego u nas w kraju). Temat jest dość powtarzalny i mniej więcej wszędzie kierowcy po pierwsze nie doceniają kosztów, które samochód generuje dla nich samych, a po drugie uważają, że są skarbonką bez dna dla rządu. GDDKiA też nie ma tu zapewne pełnych danych i nie jest główną konkurencją dla transportu publicznego, o którym wspomniałem. Koszty które ponosimy w związku z wszechobecną samochodozą spadają też na miasta, spółdzielnie mieszkaniowe itp. Od miast oczekuje się ciągłego zwiększania przepustowości ulic i zapewniania miejsc parkingowych. Kosztuje nie tylko ich wybudowanie i utrzymanie, ale także ziemia przeznaczona na te cele, która na terenach mocno zurbanizowanych jest droga. Koszty ponoszą też mieszkańcy osiedli, którzy przez wymóg zapewnienia odpowiedniej ilości miejsc parkingowych płacą drożej za kupno mieszkania i większe czynsze. Podsyłam opracowanie z wyliczeniami jak to wygląda u naszych sąsiadów. Polecam cały artykuł, ale podsumowanie kosztów o ktorych mówimy można wyciągnąć z tabeli 3 https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0921800921003943?via%3Dihub Czy zaryzykowałbyś stwierdzenie, ze u nas wygląda to odwrotnie, zwłaszcza patrząc na to, jak rząd ostatnio obniżył opodatkowanie paliw?
  11. Piszesz to tak, jakby Gates był skazany na sponsorowanie zamienników mięsa i dlatego wspierał ich wprowadzanie, natomiast zależność jest odwrotna. Sponsoruje on rozwój zamienników mięsa, bo uważa je za dobre rozwiązanie. Być może to podejście rynkowe działałoby dobrze, gdyby rynek żywności działał dobrze. Dziś hodowla zwierząt dostaje duże dopłaty, więc możliwe, że gdyby nie one, to produkcja mięsa znacząco by spadła. To trochę jakby pisać, że gdyby transport zbiorowy był taki dobry, to wyparłby transport samochodowy, więc nie powinien być dotowany. Takie podejście pomija fakt, że kierowcy samochodów są dotowani dużo większymi kwotami, np budując dla nich miejsca parkingowe itp.
  12. Temat bardzo ciekawy, ale wyciąganie średniej z próby o wielkości 4 i takim rozstrzale wartości i korelowanie tego z ludzkimi językami, to trochę nadużycie.
  13. Wszystkiego po trochu. Mniejsze opady są też związane z gospodarką wodną. Im więcej terenów odwadniamy i więcej wody odprowadzamy szybko do morza, tym słabsze parowanie, a więc mniej rosy i opadów. Z bagna odparowuje więcej wody niż z pola osuszanego rowem odwadniającym. To samo z "regulacją" rzek, która najczęściej polega na likwidacji terenów zalewowych. Już nie mówiąc o tym jaki wpływ ma odwadnianie na poziom wód i wilgotność gleby z samego powodu jej odwadniania. Ale to już nie jest powiązane z opadami, tylko z samą prędkością utraty wody.
×
×
  • Create New...