Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Odkrywca DNA pozbawiony tytułów honorowych

Recommended Posts

Odkrywca DNA, James Watson, został pozbawiony tytułów honorowych przez laboratorium, którym niegdyś kierował. Przyczyną były komentarze, jakich udzielił jednej ze stacji telewizyjnych.

Dziewięćdziesięcioletni Watson, w rozmowie ze stacją PBS twierdził, że geny są odpowiedzialne za różnice w poziomie inteligencji Białych a Czarnych badanej za pomocą testów na IQ. Po tym komentarzu Cold Spring Harbor Laboratory (CHSL), gdzie Watson był dyrektorem w latach 1968–1993 potępiło jego słowa. Laboratorium potępia wykorzystywanie nauki do usprawiedliwiania uprzedzeń, czytamy w oświadczeniu CSHL.

Już w 2007 roku w wywiadzie dla brytyjskiego Sunday Times Watson powiedział, że jest pesymistą jeśli chodzi o perspektywy Afryki, gdyż wszystkie nasze programy pomocowe bazują na tym, że ich inteligencja jest taka sama jak nasza, tymczasem wszystkie testy pokazują, że tak nie jest. Dodał, że chociaż chciałby, żeby wszyscy ludzie byli równi, to ci, którzy mieli do czynienia z czarnymi pracownikami wiedzą, że tak nie jest. Wtedy za takie słowa CSHL zwolniło Watsona ze wszystkich zajmowanych stanowisk administracyjnych, ale zachował wówczas tytuły honorowe.

Watson przeprosił za to, co powiedział Sunday Times. Jednak teraz, podczas nagrywania na potrzeby PBS filmu dokumentalnego „American Masters: Decoding Watson”, który został wyemitowany 2 stycznia, przyznał, że poglądów nie zmienił.

To nie pierwsze kontrowersyjne wypowiedzi nakowca. W 1997 roku brytyjski Sunday Telegraph zacytował Watsona, który stwierdził, że kobiety powinny mieć prawo do dokonania aborcji z dowolnego powodu, na przykład z powodu wykrycia u płodu genu homoseksualizmu. Z kolei podczas wykładu w 2000 roku powiedział, że może istnieć związek pomiędzy wagą człowieka, a poziomem jego ambicji oraz pomiędzy kolorem jego skóry a sprawnością seksualną. Dlatego właśnie mamy latynoskich kochanków. Nikt nigdy nie słyszał o angielskim kochanku. A jedynie o angielskim pacjencie, stwierdził uczony.

Z kolei w dokumencie BBC z 2003 roku słyszymy, jak Watson mówi, że głupota jest chorobą genetyczną, którą powinno się leczyć.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najważniejsza sprawa w tym temacie - czy faktycznie badania naukowe potwierdzają hipotezę, że np. ludzie rasy czarnej (lub dowolnej innej) mają niższe albo wyższe IQ od innych ras. Odmienna sprawą jest wnioskowanie o różnych cechach np. inteligencji (która zależy mocno od definicji) na podstawie pomiaru IQ + wszystkie problemy jakie dotyczą diagnostyczności tego testu. Bo CHSL zachowuje się tak jak gdyby była to oczywista nieprawda, może tak jest, może nie... Jedno jest pewne - powszechna wiedza ludzi na ten temat jest zerowa, więc CHSL powinno zdementować te wypowiedzi merytorycznie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Najważniejsza sprawa w tym temacie - czy faktycznie badania naukowe potwierdzają hipotezę, że np. ludzie rasy czarnej (lub dowolnej innej) mają niższe albo wyższe IQ od innych ras.

Różnice potwierdzają testy na inteligencję, ale one mają swoje wady metodologiczne, więc obarczanie genów za te różnice jest nadinterpretacją.

24 minuty temu, Warai Otoko napisał:

CHSL powinno zdementować te wypowiedzi merytorycznie.

i starszego pana potraktować pobłażliwie, cierpliwie mu tłumacząc, że wypowiada się w tematach, w których inne działy nauk poza jego genetyką, też mają coś do powiedzenia. 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może myślał, że dotyczy go wolność przekonań i słowa. A swoją drogą niezły z niego trickster: aborcja (urrra!!!), gen homoseksualizmu (urrra!!!), po zsumowaniu... ups.

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, 3grosze napisał:

Różnice potwierdzają testy na inteligencję, ale one mają swoje wady metodologiczne, więc obarczanie genów za te różnice jest nadinterpretacją.

I jednocześnie fenotyp = genotyp + środowisko.  Ignorowanie wpływu środowiska prawie na pewno jest poważnym błędem. Niestety ktoś, kto będzie chciał rzecz uczciwie zmierzyć, zostanie zlinczowany.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Jajcenty napisał:

Ignorowanie wpływu środowiska prawie na pewno jest poważnym błędem.

 i jednak;)  genów też: są diametralne różnice w inteligencji pomiędzy rasami psów. Tu wolno:D  winić genetykę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Testy IQ mierzą zdolność do rozwiązywania testów IQ. Czy jest korelacja miedzy zdolnością do rozwiązywania testów IQ a inteligencją? Być może. Zawsze możemy zdefiniować inteligencję jako zdolność do rozwiązywania testów IQ. Czy są różnice w wynikach testów IQ biorąc pod uwagę rasę? Być może. Są też różnice pod względem narodowości, pochodzenia etnicznego, stanu zdrowia fizycznego, dochodów, chorób z dzieciństwa, problemów rodzinnych, wykształcenia, płci, pozycji społecznej, poczucia własnej wartości, zagrożenia stereotypem, stresu... Wszystkie te różnice nakładają się na siebie i trudno przeprowadzić badania sprawdzające wpływ na wynik IQ pojedynczego czynnika. Poza tym trudno ocenić na ile niektóre z tych czynników są przyczyną, a które skutkiem posiadanej "inteligencji". W dodatku można stworzyć dwa testy, które pozornie są uniwersalne, przeprowadzić badania na dwóch grupach i okaże się że grupa A radzi sobie lepiej z pierwszym testem, a grupa B radzi sobie lepiej z drugim testem. Niektóre testy kładą większy lub mniejszy nacisk na inne składowe tego co nazywamy inteligencją. Podsumowując trudno jest wyciągnąć wniosek że, ktoś ma niższe IQ bo jest Afrykańczykiem, lub wyższe bo jest Europejczykiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawda, jak zwykle, leży w środku. Ponieważ bezsprzecznie dowodzi się, że homo sapiens rozszedł się po świecie ze strefy równikowej - ciepłej, to łatwo dojść do wniosku, że intelekt tych osobników, którzy powędrowali na północ rozwinął się szybciej. Te osobniki, które z lenistwa chyba, pozostały w strefie ciepłej zatrzymały się w rozwoju. Wędrówki na północ rozwinęły umiejętności radzenia sobie z zimnem i wiatrem, z poszukiwaniem unikalnych roślin do wyżywienia, leków w końcu. Może to być jakimś argumentem na potwierdzenie tez Jamesa Watsona, z którymi w całości się zgadzam. A zgadzam się z doświadczenia, z pracy wśród kolorowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Zgred50 napisał:

atwo dojść do wniosku, że intelekt tych osobników, którzy powędrowali na północ rozwinął się szybciej. Te osobniki, które z lenistwa chyba, pozostały w strefie ciepłej zatrzymały się w rozwoju.

Ależ było dokładnie odwrotnie, osobniki słabe i głupie nie potrafiły sobie poradzić w warunkach wysokiej konkurencji, więc zostały wypchnięte i zmuszone do wegetacji na dalekiej i ubogiej północy.  Jaki może być powód emigracji z raju inny niż wykopanie z niego?

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, Jajcenty napisał:

Jaki może być powód emigracji z raju inny niż wykopanie z niego?

Ciekawość świadcząca o inteligencji? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, gooostaw napisał:

Czy są różnice w wynikach testów IQ biorąc pod uwagę rasę? Być może

Hmm. Czy jesteś człowiekiem? Być może.

Podoba Ci się taki "merytoryczny sposób" argumentowania? :)

Różnice są.
Kwestią odrębną i pochodną jest badanie skąd te różnice się biorą.
Czy są uwarunkowane bardziej genetycznie czy środowiskowo. Ale to jest wtórne.
Trochę jakbyś badał różnice pomiędzy wodą w stanie ciekłym a lodem.
A potem powiedział: różnic nie ma bo jak się stopi lód to nie ma. Więc mimo iż twardość jest inna to jednak jest to zakłócenie pomiaru w postaci temperatury.

2 godziny temu, 3grosze napisał:

 i jednak;)  genów też: są diametralne różnice w inteligencji pomiędzy rasami psów. Tu wolno:D  winić genetykę.

Na razie :D
A czy jest różnica w inteligencji człowieka i dzika? Ostatnio jakby zanikła :D

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

Być może jestem człowiekiem być może nie. Zdania są podzielone. Osobiście nie zależy mi na tym, czasami nawet trochę wstyd być ;)

15 minut temu, thikim napisał:

Różnice są.
Kwestią odrębną i pochodną jest badanie skąd te różnice się biorą. Czy są uwarunkowane bardziej genetycznie czy środowiskowo. Ale to jest wtórne.

Właśnie ta kwestia jest kluczowa. Wszyscy widzą różnice. Cała debata toczy się właśnie w temacie tego czy istnieją one na podłożu generycznym czy poza genetycznym. Ja uważam że czynnik genetyczny jest znikomy. Uważasz inaczej?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Zgred50 napisał:

Może to być jakimś argumentem na potwierdzenie tez Jamesa Watsona, z którymi w całości się zgadzam. A zgadzam się z doświadczenia, z pracy wśród kolorowych.

Widocznie prezentujesz poziom, który determinuje analogiczny poziom towarzystwa  w pracy.:D 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe czy jeśli Prof. powiedziałby, że są różnice w IQ (bo jak rozumiem są) między rasą Czarna a Białą, bez wskazania przyczyny tej różnicy to czy również by go skrytykowali... Jeśli różnice są głównie z przyczyn środowiskowych - to mówienie o tej prawdzie jest jedynym sposobem na zmianę tego stanu rzeczy. Jeśli natomiast są to przyczyny genetyczne - to mielibyśmy chyba ostatni gwóźdź do trumny dla postmodernizmu... A dalej - niezłą zagwostkę etyczną, społeczną i prawną oraz pewnie przyspieszenie rozwoju badań w zakresie inżynierii genetycznej ludzkich zarodków etc. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Warai Otoko napisał:

Ciekawe czy jeśli Prof. powiedziałby, że są różnice w IQ (bo jak rozumiem są) między rasą Czarna a Białą, bez wskazania przyczyny tej różnicy to czy również by go skrytykowali... Jeśli różnice są głównie z przyczyn środowiskowych - to mówienie o tej prawdzie jest jedynym sposobem na zmianę tego stanu rzeczy. Jeśli natomiast są to przyczyny genetyczne - to mielibyśmy chyba ostatni gwóźdź do trumny dla postmodernizmu... A dalej - niezłą zagwostkę etyczną, społeczną i prawną oraz pewnie przyspieszenie rozwoju badań w zakresie inżynierii genetycznej ludzkich zarodków etc. 

To ciekawe kwestia bo modyfikacje genetyczne i inne ulepszenia, mogą stworzyć znaczne różnice w zdolnościach umysłowych. Teraz możemy przyjąć że są one niewielkie. Kiedyś to się jednak może zmienić. Obawiam się że nie dostaniemy wszyscy prawa do rozszerzenia swojego umysłu w tym samym momencie. Może tylko elita będzie miała takie prawa. Co z tymi którzy zdecydują się nie modyfikować? Jak zaczniemy się nawzajem traktować, kiedy zaczniemy się tak bardzo różnić? Skoro niewielkie, domniemane różnice powodują tyle konfliktów, może być trudno. Pozostaje mieć nadzieję że razem z inteligencją będzie rozwijała się nasza moralność.

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, 3grosze napisał:

Widocznie prezentujesz poziom, który determinuje analogiczny poziom towarzystwa  w pracy.:D  Popytaj innych - może znasz - pływających onegdaj na polskich statkach wokół wybrzeży Afryki, kiedy to Kanał Sueski był zamknięty. Mozna było osiwieć i stracić chęc do pracy "pracując" z "tambylcami".

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Zgred50 napisał:

Popytaj innych - może znasz - pływających onegdaj na polskich statkach wokół wybrzeży Afryki, kiedy to Kanał Sueski był zamknięty. Mozna było osiwieć i stracić chęc do pracy "pracując" z "tambylcami".

Trochę dawno to było (czynnik czasu),  trochę mało wykwalifikowanych robotników wtedy  mieli: ich awans społeczny  raczkował (czynnik cywilizacyjny), no i tamtejszy  klimat pracowitości (a o inteligencji przecież wątek)  nie sprzyja (czynnik środowiskowy). Tak więc ocenianie przez Europejczyka  tamtejszegobylca;) musiało być subiektywnie ich deprecjonujące.

Share this post


Link to post
Share on other sites
52 minutes ago, Zgred50 said:

Mozna było osiwieć i stracić chęc do pracy "pracując" z "tambylcami"

A "tambylcy" siwieją pracując z białymi (i żółtymi teraz) :D

Tam jest całkiem inne pojęcie czasu, teraźniejszości/przyszłości, sensu pracy (wysiłku) i w ogóle sensu życia... Czas nie jest poszatkowany na godziny, dni, miesiące, zimy i lata, terminy i inne takie. Jutro jest takie samo jak dzisiaj. Równie dobre - nie muszę dzisiaj, jeśli dzisiaj nie jest mi to potrzebne, mogę jutro. No chyba, że mam ochotę zrobić to dzisiaj, bo mnie to bawi, chce mi się to robić, to zrobię dzisiaj. Itd. A przy tym potrafią być niesamowicie pomysłowi i cholernie cierpliwi - jeśli ich to bawi albo z jakichś powodów jest tu i teraz konieczne.
I tak dalej...

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

został pozbawiony tytułów honorowych przez laboratorium, którym niegdyś kierował. Przyczyną były komentarze, jakich udzielił jednej ze stacji telewizyjnych.

Nasuwa się pytanie: za co te tytuły zostały mu nadane?

Jeśli na przykład "Za wkład w podniesienie prestiżu i znaczenia laboratorium", to słusznie obecny zarząd pozbawił go tytułów. W obecnych realiach takie wypowiedzi mogłyby obniżyć prestiż tej instytucji - gdyby nie podjęła takich kroków, jakie podjęła.

Jednak jeśli tytuły honorowe zostały nadane np. "Za wkład w podniesienie prestiżu i znaczenia laboratorium poprzez wybitne osiągnięcia naukowe w dziedzinie genetyki" - to mamy mały skandal. Bo jakby kontrowersyjne nie były przekonania tego pana, to nijak się one mają do jego osiągnięć naukowych. Wtedy słuszną reakcją mogłoby być właśnie:

12 godzin temu, 3grosze napisał:

starszego pana potraktować pobłażliwie, cierpliwie mu tłumacząc, że wypowiada się w tematach, w których inne działy nauk poza jego genetyką, też mają coś do powiedzenia.

 

Edited by Jarkus
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Poprawność polityczna" ma więcej wspólnego z etyką, niż z ideologią, dlatego u myślących:excl: ideologia, która jest zbiorem subiektywnych przekonań i umysłowych impresji:D, ma małe szanse w starciu z faktami: bytami zaistniałymi. Teraz tylko pozostaje obiektywna czyli uczciwa interpretacja tych faktów, a nie np. debilnie tendencyjne tłumaczenie  ostatnich, tragicznych wydarzeń przez TVP.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poza tym każdy może mieć swoją, inną poprawność polityczną, a niepoprawność polityczna też jest poprawnością polityczną. W nauce zawsze jest miejsce na reinterpretację wyników. Nawet takich które były kiedyś uznawane za fakt. Odkrywamy błędy metodologiczne w dawnych badaniach. Zbieramy nowe dane, zmieniające spojrzenie na poprzednie spostrzeżenia. Nie ma żadnych dogmatycznych "FAKTÓW NAUKOWYCH", są tylko przypuszczenia. Do niektórych mamy bardzo wysokie przekonanie. Zawsze jednak zebrane dane podlegają interpretacji. Argument: "Tak jest bo nauka tak mówi." nie jest żadnym argumentem. I bardzo dobrze, chyba lepiej starać się zrozumieć, a nie wierzyć.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, gooostaw napisał:

Argument: "Tak jest bo nauka tak mówi." nie jest żadnym argumentem.

Polemizowałbym;): podwójnie randomizowana próba, która nie wykazała remisji nowotworu na skutek wlewu dożylnego witaminy C opublikowana w Pubmedzie,  ma chyba:D większą wiarygodność od zapewnień o takowym działaniu od cioci Ploci z TVP (nie mogę:( się powstrzymać).

Edited by 3grosze
  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, 3grosze napisał:

Polemizowałbym;): podwójnie randomizowana próba, która nie wykazała remisji nowotworu na skutek wlewu dożylnego witaminy C opublikowana w Pubmedzie,  ma chyba:D większą wiarygodność od zapewnień o takowym działaniu od cioci Kloci. 

Zgadzam się. Jednak gdybyś chciał mnie do tego przekonać to jako argumentu użył byś danych według których taki efekt zachodzi lub nie. Ocenilibyśmy interpretację badaczy i spróbowali zinterpretować sami, starając się zrozumieć. No i przyznał bym Ci rację. Gdybyś jednak powiedział że naukowcy przeprowadzili badania i doszli do takich wniosków więc pewnie tak jest to trochę za mało żeby mnie przekonać, bo taki "argument" nie pozwala zrozumieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, gooostaw napisał:

Nie ma żadnych dogmatycznych "FAKTÓW NAUKOWYCH", są tylko przypuszczenia. Do niektórych mamy bardzo wysokie przekonanie. Zawsze jednak zebrane dane podlegają interpretacji. Argument: "Tak jest bo nauka tak mówi." nie jest żadnym argumentem.

No nie. W ten sposób do każdego faktu dodajesz określenie "chyba", "dzisiaj uważamy że.." Interpretacja może się zmieniać, fakty raczej nie. Jabłko spada, woda wrze, obserwujemy krzyż Einsteina, to są fakty, mierzalne, sprawdzalne. Więc jak najbardziej fakty istnieją. Dogmatem, natomiast, jest wymóg sprawdzalności. Na taki dogmat z całą chęcią przystaję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Niemczech stworzono algorytm, który identyfikuje geny biorące udział w powstawaniu nowotworów. Naukowcy zidentyfikowali dzięki niemu 165 nieznanych dotychczas genów zaangażowanych w rozwój nowotworu. Co bardzo istotne, algorytm ten identyfikuje również geny, w których nie doszło do niepokojących zmian w DNA. Jego powstanie otwiera nowe możliwości w walce z nowotworami i personalizowanej medycynie.
      W nowotworach komórki wyrywają się spod kontroli. Rozrastają się i rozprzestrzeniają w niekontrolowany sposób. Zwykle jest to spowodowane mutacjami w DNA. Jednak w przypadku niektórych nowotworów mamy do czynienia z bardzo małą liczbą zmutowanych genów, co sugeruje, że w grę wchodzą tutaj inne przyczyny.
      Naukowcy z Instytutu Genetyki Molekularnej im. Maxa Plancka oraz Instytut Biologii Obliczeniowej Helmholtz Zentrum München opracowali algorytm maszynowego uczenia się, który zidentyfikował 165 nieznanych dotychczas genów biorących udział w rozwoju nowotworów. Wszystkie nowo odkryte geny wchodzą w interakcje z dobrze znanymi genami pronowotworowymi.
      Algorytm EMOGI (Explainable Multi-Omics Graph Integration) potrafi też wyjaśnić związki pomiędzy elementami odpowiedzialnymi za powstanie nowotworu. Powstał on na podstawie dziesiątków tysięcy danych zgromadzonych w ramach badań nad nowotworami. Są tam informacje o metylacji DNA, aktywności poszczególnych genów, mutacjach, interakcji białek itp. itd. Na podstawie tych danych algorytm głębokiego uczenia się opracował wzorce oraz nauczył się rozpoznawania sygnałów molekularnych prowadzących do rozwoju nowotworu.
      Ostatecznym celem takiego algorytmu byłoby stworzenie dla każdego pacjenta całościowego obrazu wszystkich genów zaangażowanych w danym momencie w rozwój nowotworu. W ten sposób położylibyśmy podwaliny pod zindywidualizowaną terapię przeciwnowotworową, mówi Annalisa Marsico, która stoi na czele zespołu badawczego. Jej celem jest wybranie najlepszej terapii dla każdego pacjenta czyli takiego leczenia, które u konkretnej osoby da najlepsze wyniki i będzie miało najmniej skutków ubocznych. Co więcej, pozwoli nam to identyfikować nowotwory na wczesnych fazach rozwoju dzięki ich charakterystyce molekularnej.
      Dotychczas większość badaczy skupia się na patologicznych zmianach w sekwencjach genetycznych. Tymczasem w ostatnich latach coraz bardziej oczywiste staje się, że do rozwoju nowotworów mogą prowadzić również zaburzenia epigenetyczne czy rozregulowanie aktywności genów, stwierdza Roman Schulte-Sasse, doktorant współpracujący z Marsico.
      Dlatego właśnie naukowcy połączyli informacje o błędach w genomie z informacjami o tym, co dzieje się wewnątrz komórek. W ten sposób najpierw zidentyfikowali mutacje w genomie, a później znaleźli geny, które mają mniej oczywisty wpływ na rozwój nowotworu.
      Na przykład znaleźliśmy geny, których DNA jest niemal niezmienione, ale mimo to geny te są niezbędne do rozwoju guza, gdyż regulują dostarczanie mu energii, dodaje Schulte-Sasse. Tego typu geny działają poza mechanizmami kontrolnymi, gdyż np. doszło w nich do chemicznych zmian w DNA. Zmiany te powodują, że co prawda sekwencja genetyczna pozostaje prawidłowa, ale gen zaczyna inaczej działać. Takie geny to bardzo obiecujący cel dla terapii przeciwnowotworowych. Problem jednak w tym, że działają one w tle i do ich zidentyfikowania potrzebne są złożone algorytmy, dodaje uczony.
      Obecnie naukowcy wykorzystują swój algorytm do przeanalizowania związku pomiędzy proteinami a genami. Związki te można przedstawić w formie matematycznych grafów, stwierdza Schulte-Sasse. Dopiero współczesna technika pozwala na prowadzenie tego typu analiz. Schulte-Sasse już uruchomił algorytm, który analizuje dziesiątki tysięcy takich grafów z 16 różnych typów nowotworów. Każdy z grafów składa się z od 12 000 do 19 000 punktów z danymi.
      Już teraz zaczynamy zauważać pewne wzorce zależne od typu nowotworu. Widzimy dowody na to, że rozwój guzów jest uruchamiany za pomocą różnych mechanizmów molekularnych w różnych organach, wyjaśnia Marsico.
      Szczegóły badań zostały opublikowane na łamach Nature Machine Intelligence.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W „księżycowej arce” ukrytej w jaskiniach lawowych pod powierzchnią Srebrnego Globu naukowcy chcieliby umieścić materiał genetyczny 6,7 miliona znanych gatunków zamieszkujących Ziemię. Materiał byłby przechowywany w warunkach kriogenicznych w laboratorium zasilanym za pomocą paneli słonecznych. Sam transport wymagałby co najmniej 250 lotów na Księżyc. Autorzy pomysłu sądzą, że księżycowa arka pozwoliłaby uchronić życie przez kataklizmami naturalnymi oraz spowodowanymi przez człowieka.
      Koncepcję arki przedstawili podczas IEEE Aeropace Conference naukowcy z Space and Terrestrial Robotic Exploration (SpaceTREx) Laboratory na University of Arizona. Istnieje bardzo silny związek pomiędzy ludźmi a naturą. Naszym obowiązkiem jest strzeżenie bioróżnorodności i jej zachowanie, mówi główny autor badań, Jekan Thanga.
      Księżycowa arka miałaby umożliwić odrodzenie ziemskiej bioróżnorodności po apokaliptycznym wydarzeniu, jak erupcja superwulkanu, globalna wojna atomowa, uderzenie asteroidy, pandemia, zmiany klimatyczne czy potężna burza słoneczna. Lubię używać analogii z dziedziny IT. To jak skopiowanie plików i dokumentów z dysku na domowym komputerze i umieszczenie ich na innym dysku, na wypadek, gdyby coś poszło nie tak.
      Koncepcja arki z materiałem genetycznym nie jest niczym nowym. Na Svalbardzie istnieje Globalny Bank Nasion, w którym przechowywany jest materiał genetyczny roślin z całego świata i który już był wykorzystywany do reintrodukcji niektórych gatunków. Niedawno informowaliśmy, że rozpoczęto w nim eksperyment, który potrwa 100 lat.
      Jednak, jak mówią naukowcy z Arizony, jedynie umieszczenie podobnego laboratorium gdzieś poza Ziemią da pewność, że nie ulegnie ono zniszczeniu podczas kataklizmu na naszej planecie.
      Oczywistym wyborem jest Księżyc. Znajduje się niedaleko i istnieją na nim olbrzymie jaskinie lawowe, które mogą chronić arkę zarówno przed uderzeniami meteorytów, jak i przed szkodliwym dla DNA promieniowaniem kosmicznym. Jaskinie są na tyle duże, że pojawiają się też koncepcje wykorzystania ich jako miejsca dla baz księżycowych a nawet całych miast.
      Thanga i jego zespół mówią, że może istnieć co najmniej 200 jaskiń nadających się na arkę. Naukowcy proponują wysłanie na Srebrny Glob robotów, które poszukują jaskiń, przeprowadzą ich eksplorację i stworzą mapy. Gdy już znajdziemy odpowiednią jaskinię, można będzie przystąpić do budowy arki. Będzie się ona składała z dwóch głównych sekcji. Wewnątrz jaskini znajdzie się kriogeniczne laboratorium połączone z powierzchnią za pomocą wind. Na powierzchni zaś powstaną panele słoneczne zasilające laboratorium, moduł łączności oraz śluza powietrzna, dająca dostęp ludziom.
      Zdaniem naukowców, najbardziej kosztownym i wymagającym elementem stworzenia arki nie będzie jej zbudowanie, ale transport próbek. Uczeni wyliczają, że do reintrodukcji gatunku konieczne jest co najmniej 50 próbek, jednak w rzeczywistości – by mieć pewność, że reintrodukcja się uda – musimy dysponować 500 próbkami dla każdego gatunku. To będzie wymagało olbrzymiej liczby lotów na Księżyc. Zbudowanie arki i przetransportowanie tam materiału genetycznego będzie kosztowało setki miliardów dolarów. Jednak nie jest to czymś nieosiągalnym dla całej ludzkości, stwierdza Thanga.
      Istnieje jednak pewien poważny problem. Próbki muszą być przechowywane w temperaturze od -180 do -196 stopni Celsjusza. Zdaniem Amerykanów, przy tak olbrzymim przedsięwzięciu, tak wielkiej liczbie próbek, wykorzystanie ludzi do sortowania, układania i wyjmowania próbek byłoby niepraktyczne. Dlatego trzeba by do tego wykorzystać roboty. Problem jednak w tym, że roboty przymarzłyby do podłoża. Rozwiązaniem byłaby... kwantowa lewitacja. To teoretyczne rozwiązanie nie jest obecnie dostępne. Jednak autorzy pomysłu uważają, że w ciągu 30 lat ludzkość zacznie wykorzystywać kwantową lewitację. Chyba, że nagle okaże się, iż z jakiegoś powodu trzeba przyspieszyć prace nad tą technologią. Myślę, że w razie pilnej potrzeby, ludzkość jest w stanie opanować kwantową lewitację w ciągu 10–15 lat, mówi Thanga.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wystarczy jeden dzień kontaktu z powietrzem zanieczyszczonym przez spaliny samochodowe czy dymy z pożarów lasów, by nasze dziecko było w przyszłości narażone na większe ryzyko chorób serca i innych schorzeń. Badania przeprowadzone m.in. przez naukowców z Uniwersytetu Stanforda są pierwszymi, podczas których oceniono wpływ zanieczyszczenia powietrza na pojedyncze komórki, a jednocześnie zbadano jego wpływ na układy krążenia i odporności u dzieci.
      Badania te potwierdzają, że zanieczyszczone powietrze wpływa na sposób działania naszych genów w sposób, który ma negatywne długoterminowe skutki zdrowotne. Mamy tutaj wystarczające dowody, by powiedzieć pediatrom, że zanieczyszczenie powietrza wpływa nie tylko na astmę i choroby układu oddechowego, ale również na układy krwionośny i odpornościowy, mówi główna autorka badań, Mary Prunicki. Wygląda na to, że nawet krótkie wystawienie dziecka na oddziaływanie zanieczyszczonego powietrza zmienia regulację oraz ekspresję genów i być może ciśnienie krwi, kładąc w ten sposób podstawy pod zwiększone ryzyko chorób serca w późniejszym życiu.
      Naukowcy zbadali dzieci w wieku 6–8 lat mieszkające we Fresno w Kalifornii. Powietrze w tym mieście należy – ze względu na okoliczną działalność rolniczą, przemysłową, pożary lasów i inne czynniki – do najbardziej zanieczyszczonych w całych USA. Uczeni wykorzystali dane z monitoringu powietrza do oceny średniej ekspozycji na zanieczyszczenie, którą obliczono dla każdego z dzieci na 1 dzień, 1 tydzień oraz 1, 3, 6 i 12 miesięcy przed rozpoczęciem badań. Po raz pierwszy też przy takich badaniach wykorzystano spektrometrię mas do oceny komórek układu odpornościowego.
      Wnioski z badań są alarmujące. Okazało się, że wystawienie na oddziaływanie pyłu zawieszonego PM2.5, tlenku azotu oraz ozonu są powiązane ze zwiększoną metylacją DNA. To zmienia aktywność genów, a zmiana ta może być przekazywana kolejnym pokoleniom. Naukowców zauważyli też korelację pomiędzy zanieczyszczeniem powietrza a wzrostem liczby monocytów, które biorą udział w odkładaniu się blaszek miażdżycowych w naczyniach krwionośnych. To może narażać dziecko na większe ryzyko chorób serca w przyszłości.
      W badaniach brały udział przede wszystkim dzieci o hiszpańskich korzeniach. Z innych badań wiemy, że z jednej strony są one narażone na ponadprzeciętne poziomy zanieczyszczeń powietrza spalinami samochodowymi, z drugiej zaś, że dorośli o hiszpańskich korzeniach częściej niż inne grupy etniczne cierpią na nadciśnienie. Wiemy też, że choroby układu oddechowego każdego roku zabijają coraz więcej osób i są drugą najczęstszą przyczyną zgonów na całym świecie.
      To problem każdego z nas. Niemal połowa Amerykanów i większość ludzi na świecie oddycha niezdrowym powietrzem. Poradzenie sobie z tym problemem może ocalić życie wielu osobom, mówi profesor Kari Nadeau.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rogoząb australijski (Neoceratodus forsteri) to zwierzę o najdłuższym zsekwencjonowanym dotąd genomie. Ten najbardziej pierwotny gatunek ryby dwudysznej ma DNA wielokrotnie dłuższe od DNA człowieka. Należy do grupy mięśniopłetwych, które w dewonie wyszły na ląd i dały początek czworonogom.
      Siegfried Schloissnig i jego koledzy z austriackiego Instytutu Badawczego Patologii Molekularnej poinformowali, że genom rogozęba składa się z 43 miliardów par bazowych, czyli jest 14-krotnie dłuższy od genomu Homo sapiens. Jest też o 30% dłuższy od dotychczasowego rekordzisty, genomu axolotla, który został zsekwencjonowany w 2018 roku przez ten sam zespół naukowy.
      Podczas badań uczeni wykorzystali komputer o wysokiej wydajności, by poskładał analizowane fragmenty DNA w jedną całość. Genom rogozęba australijskiego był bowiem sekwencjonowany we fragmentach. Co więcej, by wyeliminować błędy, jakie wprowadza sekwencer, naukowcy użyli wielu kopii genomu. Złożeniem wszystkich części w całość zajął się komputer.
      Rogoząb australijski żyje w południowo-wschodnim Queensland. Zwierzę niewiele się zmieniło od czasu, kiedy przed milionami lat przeszło przeobrażenia umożliwiające mu oddychanie powietrzem atmosferycznym. Rogoząb ma dobrze rozwinięte płetwy piersiowe i brzuszne, które przypominają łapy. Ma też pojedyncze prymitywne płuco, przekształcone z pęcherza pławnego. W czasie suszy, gdy zanikają zbiorniki wodne, rogoząb oddycha powietrzem atmosferycznym.
      Dotychczas nie było jasne, czy z kręgowcami lądowymi jak ptaki i ssaki bliżej spokrewniony jest rogoząb czy też prymitywne ryby z rzędu celakantokształtnych, z których najbardziej znane są latimerie. Obecnie wykonana analiza jednoznacznie wykazała, że to rogozęby są bliżej spokrewnione ze zwierzętami czworonożnymi. Celakantokształtne oddzieliły się wcześniej, natomiast drogi rogozęba i linii ewolucyjnej, która dała początek lądowym czworonogom rozeszły się około 420 milionów lat temu.
      Żeby wyjść z wody, musisz przygotować się do życia na lądzie. Musisz być w stanie oddychać powietrzem oraz czuć zapachy, mówi Schloissnig. Uczony dodaje, że rogoząb jest podobny płazów pod względem liczby genów związanych z rozwojem płuc, kończyn oraz zdolności do odbierania zapachów z powietrza.
      Jeśli popatrzymy na rogozęba z perspektywy genetycznej, to znajduje się on w połowie drogi pomiędzy rybami a kręgowcami lądowymi, stwierdza uczony.
      Szczegóły pracy Austriaków poznamy na łamach Nature.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ponad dekadę temu genetycy roślin zauważyli coś dziwnego. Badając szczepione rośliny stwierdzili, że w komórkach każdej z nich istnieją sygnały wskazujące, że doszło między nimi do wymiany dużych ilości DNA. Samo w sobie nie jest to niczym dziwnym, nie od dzisiaj wiemy o horyzontalnym transferze genów. Jednak w tym wypadku wydało się, że doszło do transferu całego nietkniętego genomu chloroplastów. To już była zagadka, gdyż komórki roślinne otoczone są ochronną ścianą i nie ma oczywistego sposobu wymiany tak dużej ilości DNA.
      Potrzeba było ponad 10 lat, by rozwiązać tę zagadkę. Naukowcy z Instytutu Molekularnej Fizjologii Roślin im. Maxa Plancka w Poczdamie zarejestrowali właśnie film dokumentujący taki transfer genów. Okazało się, nie tylko, że ściany komórkowe roślin są czasem bardziej porowate niż sądziliśmy, ale że istnieje mechanizm, dzięki całe organelle wędrują pomiędzy sąsiadującymi komórkami. Nowością jest tutaj wykazanie, że całe fizyczne organelle przemieszczają się pomiędzy komórkami. Dwie różne rośliny mogą wymienić organelle, mówi Charles Melnyk z Uniwersytetu Nauk Rolniczych w Uppsali.
      Szczepienie roślin jest stosowane co najmniej od czasów starożytnego Rzymu. Technika ta pozwala np. młodym roślinom na wcześniejsze owocowanie i poprawia ich odporność. Do zaszczepienia może też dojść w sposób naturalny.
      Przed około dekadą Ralph Bock z Instytutu Molekularnej Fizjologii Roślin, zaszczepił dwa gatunki tytoniu, a następnie zsekwencjonował geny rośliny z obu stron modzela, czyli miejsca połączenia roślin. Okazało się, że rośliny wymieniły całe genomy chloroplastów.
      Tego się nie można było spodziewać, mówi Pal Maliga, genetyk roślin z Rutgers University, który niezależnie znalazł dowody na transfer chloroplastów i mitochondriów. Komórki roślinne otoczone są sztywnymi ścianami, więc wyobrażałem sobie komórki roślinne jako cytoplazmę w klatce, z której nie może się wydostać, mówi Maliga.
      Dowody na wymianę dużej ilości materiału genetycznego stanowiły się prawdziwą zagadkę dla specjalistów. Jedynymi znanymi otworami w ścianie komórek roślinnych były niewielkie plazmodesmy, pomosty o średnicy około 0,05 mikrometra, dzięki którym sąsiadujące komórki mogą wymieniać proteiny i molekuły RNA. Tymczasem typowy chloroplast ma zaś średnicę około 5 mikrometrów. Jest więc zdecydowanie zbyt duży, by przedostać się przez plazmodesmę.
      Zagadkę udało się rozwiązać, gdy Bock rozpoczął współpracę z Alexandrem Hertlem, który specjalizuje się w obrazowaniu komórek w czasie rzeczywistym. Najpierw naukowcy zauważyli, że otwory w komórkach mogą mieć średnicę nawet 1,5 mikrometra. To jednak nadal zbyt mało, by przedostał się przez nie chloroplast. Naukowcy przyjrzeli się też komórkom w modzelu i wówczas zauważyli przemieszczający się chloroplast. Okazało się, że niektóre chloroplasty mogą zmieniać się w bardziej prymitywne proto-plastydy, których średnica może wynosić jedynie 0,2 mikrometra. Naukowcy ze zdumieniem obserwowali, jak takie proto-plastydy przemieszały się się w kierunku właśnie odkrytych większych otworów w ścianach komórkowych. Przeciskały się się przez nie i powracały do normalnych rozmiarów dla chloroplastów.
      Hertle przyznaje, że naukowcy nie rozumieją dobrze metamorfozy chloroplastów, jednak wydaje się, że jest to reakcja na niedobór węgla i zmniejszoną fotosyntezę. Gdy bowiem wyłączano światło, zaobserwowano aż 5-krotny wzrost transferu organelli.
      To, jak dobrze plastydy funkcjonują w nowej roślinie, zależy od tego, na ile rośliny są spokrewnione genetycznie. Im są sobie bliższe, tym lepiej plastydy działają.
      Maliga podejrzewa, że proto-plastydy mogą zawierać lub wytwarzać molekuły sygnałowe, które pomagają w leczeniu miejsca szczepienia. Wydaje się też, że powstające duże otwory w ścianach komórkowych również są efektem reakcji rośliny na szczepienie. Nie można jednak wykluczyć, że formują się też na którymś z etapów normalnego wzrostu rośliny, uważa uczony.
      Swoje badania naukowcy opisali na łamach Science Advances.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...