Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Prezydent Trump nie wierzy w rządowy raport dot. zmian klimatu

Recommended Posts

Rząd USA opublikował czwartą już edycję raportu pt. National Climate Assessment. Przedstawiono w nim pesymistyczną wizję przyszłości Stanów Zjednoczonych, która ziści się, jeśli zmiany klimatyczne nie zostaną powstrzymane.

Autorzy raportu piszą, że USA doświadczą zmniejszenia zasobów wody pitnej, zmniejszenia produkcji rolnej, wybuchu epidemii chorób zakaźnych, niszczącego wpływu wzrostu poziomu oceanów, większej liczby katastrof naturalnych i innych problemów. Wszystko to pociągnie za sobą straty liczone w miliardach dolarów.

Jednak, jak dowiadujemy się z raportu, opisywane wydarzenia to nie nie tylko przyszłość, ale i teraźniejszość. To, co opisują autorzy – rządowego przecież – raportu, stoi w wyraźniej sprzeczności z tym, co twierdzi wielu kluczowych amerykańskich polityków, w tym prezydent Trump. Wyrażanie wątpliwości w istnienie zmian klimatycznych to nie tylko podważanie faktów naukowych, ale podważanie wyników obserwacji prowadzonych od dekad.

Z raportu dowiadujemy się, że od końca XIX wieku średnia temperatura na Ziemi wzrosła o około 1 stopień Celsjusza. W USA wzrost był podobny, chociaż widoczne są różnice regionalne. Zachód Stanów Zjednoczonych ogrzał się w tym czasie nieco bardziej niż średnia, natomiast Alaska ogrzewa się dwukrotnie szybciej niż reszta Stanów Zjednoczonych. Nie może więc dziwić, że zjawiska atmosferyczne związane z transportem ciepła są bardziej intensywne. W całym kraju obserwuje się wydłużenie sezonu, w którym występują fale upałów. Od lat 60. XX wieku w wielu miastach USA sezon ten wydłużył się o około 40 dni. W wielu stanach wiosna przychodzi wcześniej, a jesień odchodzi później.

Oczywiste stały się te skutki wzrostu temperatur. Od lat 80. na Alasce zmniejsza się obszar pokryty lodem morskim. Co dekadę jest o on ponad 10% mniejszy. W górach na zachodzie USA doszło zaś do dramatycznego spadku pokrywy śnieżnej.
Odnotowano też zmiany w schemacie burz, powodzi, pożarów i innych zjawisk. Częstsze stały się bardzo poważne burze i występują one obecnie na większym obszarze kraju niż przed 100 laty.

Zintensyfikowały się pożary lasów w Kalifornii, na Alasce i w zachodnich stanach. Obecnie pożary takie trawią o miliony hektarów więcej niż w latach 80. XX wieku. Przyczynami takiego stanu rzeczy są zarówno działalność człowieka, jak i wyższa temperatura i mniejsza wilgotność wywołane zmianami klimatu.

Z powodu bardziej intensywnych opadów i rosnącego poziomu oceanów dochodzi też do większej liczby powodzi. Na Wschodnim Wybrzeżu poziom oceanu rośnie szybciej niż średnia światowa, a coraz więcej miast jest zmuszonych do inwestowania w dodatkowe zabezpieczenia przeciwpowodziowe. Na południowym-wschodzie kraju, w najbardziej narażonym regionie USA, liczba przybrzeżnych powodzi zwiększyła się w niektórych miastach aż 10-krotnie w porównaniu z latami 60. XX wieku.

Zmiany klimatyczne mają też wpływ na rośliny i zwierzęta. U wybrzeży stanów północno-wschodnich oraz Alaski zauważono, że ryby i inne stworzenia morskie przenoszą się w chłodniejsze regiony. Część migruje na północ, część wybiera głębsze wody. Zjawisko to jest obserwowane co najmniej od lat 80. W regionach tropikalnych i subtropikalnych, u wybrzeży Florydy, Hawajów i Karaibów doszło do poważnego bielenia raf koralowych, z które częściowo odpowiada silne El Nino, częściowo zaś zmiany klimatyczne. W Arktyce zmiana pokrywy lodowej wywołała zmiany w terminie zakwitów alg, które stanowią ważny element łańcucha pokarmowego. Zakwity pojawiły się dalej na północ, niż miało to miejsce wcześniej.

Górskie lasy w USA są intensywnie niszczone przez bielojada Dendroctonus ponderosae, który pojawił się w regionach, jakie do niedawna były dla niego zbyt chłodne. W ciągu ostatnich ośmiu lat szkodnik ten zniszczył ponad 10 milionów hektarów lasów na zachodzie USA. W Kalifornii zaś zabił co najmniej 129 milionów drzew, które już były osłabione przez susze.

W ciągu ostatnich 60 lat ptaki zamieszkujące Amerykę Północną zmieniły zasięg swojego występowania na bardziej północny. Niektóre gatunki zmieniły czas migracji. Wiele gatunków roślin i zwierząt przesuwa się na północ, zmienia czas rozrodu i inne ważne coroczne wydarzenia.

Autorzy raportu przewidują, że jeśli ludzkość będzie emitowała gazy cieplarniane tak, jak dotychczas, to do końca bieżącego wieku w samych tylko Stanach Zjednoczonych gospodarka będzie traciła każdego roku setki miliardów dolarów. Więcej niż całkowity produkt brutto niektórych stanów. Należy spodziewać się częstszych i poważniejszych zachorowań na alergie oraz choroby odzwierzęce przenoszone np. przez kleszcze. Ekstremalne zjawiska pogodowe będą bardziej niszczyły infrastrukturę, susze zagrożą wydobyciu ropy i gazu oraz produkcji energii elektrycznej. Z powodu pożarów, susz i zanikania pokryw śnieżnych ucierpi przemysł turystyczny. Wiele obszarów kraju stanie się trudniej dostępnych, stracą na atrakcyjności, nie będą w stanie zapewnić odpowiedniej infrastruktury turystycznej.

Tymczasem administracja prezydenta Trumpa umniejsza znaczenie raportu. Widziałem go, czytałem fragmenty i są w porządku. Ale mu nie wierzę, stwierdził lokator Białego Domu.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minutes ago, KopalniaWiedzy.pl said:

Widziałem go, czytałem fragmenty i są w porządku. Ale mu nie wierzę, stwierdził lokator Białego Domu

I ten gość jest przywódcą najpotężniejszego państwa na planecie. On nie wierzy, ale na biblie przysięgał i w to wierzy ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 hours ago, Przemek Kobel said:

Albo doradzają mu ludzie odporni na eko-propaganę

Moim zdaniem tu nie chodzi o odporność ale o biznes.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Można łatwo sprawdzić, czy rządowy raport jest rzetelny. W tym celu należy, kierując się takimi samymi zasadami jak w raporcie, opracować prognozę na podstawie warunków sprzed stu lat i porównać, czy zgodzi się ona ze stanem rzeczywistym.

Uprzedzając: wszelkie tłumaczenia, że to po prostu niemożliwe, są b. mocnym dowodem na to, że raport kłamie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Modele klimatyczne nie są doskonałe i łatwo w nich o błędy.

W związku jednak z tym że człowiek działa na olbrzymia skalę to najprawdopodobniej wpływa on zauważalnie na klimat.

Natomiast zrobić model zależności temperatury od działalności człowieka to jest dopiero jeden krok i to najmniejszy w całym zagadnieniu.

Nikt nie wie w jaki sposób wpłynie podwyższenie temperatury w różny sposób w różnych częściach światach na życie ludzi.

Bo wpłynie po pierwsze w różny sposób.
Jeślibym miał to z czymś porównać to z giełdą. Na giełdzie można zarobić miliardy bez wysiłku więc jest to zdecydowanie motywator do opracowania modelu do giełdy. I jakoś nadal naukowcy nie potrafią tego dokonać.
Więc prześmiewczo zauważę: niektórzy naukowcy potrafią wyliczyć wpływ człowieka na klimat i własne życie w perspektywie dziesiątek lat, a nie potrafią wyliczyć po ile jutro będzie cena ropy :D
Otóż, nie potrafią ani jednego ani drugiego. Ponieważ jednak cenę ropy każdy jutro by sprawdził to wolą przepowiadać co będzie za lat kilkadziesiąt z gospodarką i temperaturą - bo tego nikt nie wie i równie dobrze można zapytać cygankę.
A cyganka ma wiele zalet w porównaniu do naukowców: kosztuje koło 10 zł a nie bilion dolarów - bo tyle mniej więcej kosztuje walka z globalnym ociepleniem. A i czasem można na młodą cygankę trafić :)
Odnośnie zresztą giełdy to chciałbym przypomnieć jak już wiele lat temu ekolodzy rozpętali panikę o kończącej się ropie. Ceny szybowały w kosmos. Tymczasem ropa się rozlała obecnie tak po całym świecie że spada cena na łeb na szyję.

Edited by thikim
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Choćby cały świat przeszedł na ekologiczne rozwiązania, to Chińczycy dalej będą robić swoje i mają to w nosie. Trump dobrze o tym wie i nie chce zostać w tyle. Nienawiść do Trumpa przez obcokrajowców jest śmieszna, a w wykonaniu samych amerykanów do własnego prezydenta — żałosna. Co po ich atomowych lotniskowcach, jeśli Chińczycy zrobią im zerg rush.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, wilk napisał:

Choćby cały świat przeszedł na ekologiczne rozwiązania, to Chińczycy dalej będą robić swoje i mają to w nosie.

Nie jesteś na bieżąco:

https://www.forbes.pl/csr/chinczycy-beda-emitowac-mniej-co2/5pp6884

http://wyborcza.pl/1,155287,19287917,chiny-ograniczaja-emisje-co2-i-role-wegla-w-gospodarce-zielona.html

19 minut temu, wilk napisał:

Nienawiść do Trumpa przez obcokrajowców jest śmieszna,

A Ty za co go kochasz?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale dlaczego od razu muszę go kochać? To nie jest 0-1. Po prostu nie lubię takiej nienawiści, darcia szat i siedmiolatków piszących „wygrał Duda, wyjeżdżam”. Oba artykuły trochę sobie zaprzeczają, bo jeden pisze o 60% do 2020, drugi podaje już 2030. Zaraz poszukam sobie jak faktycznie zmienia się ich emisja.

 

Obawiam się, że mogą jednak nie zdążyć…

https://climateactiontracker.org/countries/china/

https://www.ft.com/content/98839504-6334-11e8-90c2-9563a0613e56

https://www.nytimes.com/2018/01/25/business/china-davos-climate-change.html

https://unearthed.greenpeace.org/2018/05/30/china-co2-carbon-climate-emissions-rise-in-2018/

Widać ograniczenie, ale znowu nadrabiają.

Cytat

“So the widely reported flattening of China’s emissions while economic growth continued apace was misleading,” said Robert Stavins, an energy economist at Harvard University. “Emissions had flattened because of the slowed economy.”

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Swego czasu zajmowalem sie problemem zmian klimatu na Ziemi w przeciagu ostatnich 500 000 lat i popelnilem nawet pare artykulow na ten temat:

https://bobolowisko.blogspot.com/2010/03/efekt-cieplarniany-

https://bobolowisko.blogspot.com/2010/11/w-przyszlosci-cieplej-zimniej-czy-tak.html

https://bobolowisko.blogspot.com/2017/06/kontrowersja-klimatyczna.html

Tam odsylam wszystkich, ktorzy sa zainteresowani merytoryczna strona zagadnienia.
Moim zdaniem istnieje niemal opkresowy (okres 130 000 lat) proces zmian temperatury sredniej globu, ktorego przyczyna nie jest dzialanosc ludzka (przez wiekszosc czasu nie bylo mowy o jakiejs ludzkiej cywilizacji) . W tej chwili stoimy przed nastepnym wielkim zamrozeniem Ziemi (spadek sredniej temperatury rzedu 8 sto. C) , i ocieplenie spowodowane nasza dzialnoscia moze nam tylko pomoc. Podobnie powinnismy dbac o rozwoj energetyki paliw kopalnych i nie zawracac sobie glowy energetyka pro-ekologiczna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minutes ago, Andrzej Altenberger said:

W tej chwili stoimy przed nastepnym wielkim zamrozeniem Ziemi (spadek sredniej temperatury rzedu 8 sto. C) , i ocieplenie spowodowane nasza dzialnoscia moze nam tylko pomoc. Podobnie powinnismy dbac o rozwoj energetyki paliw kopalnych i nie zawracac sobie glowy energetyka pro-ekologiczna.

Na 8 stopni, to nawet sfajczenie wszystkiego, co jest do sfajczenia, uwolnienie metanu itd., raczej nie pomoże.
Ale gdyby ta prognoza wielkiego zapiździelu była fałszywa, to na pewno zaszkodzi.
No i po cholerę teraz pozbywać się tego, co być może za kilkaset lat faktycznie może być przydatne do podgrzania sobie tyłków, jak nam zamarzać zaczną? Hmm? Na razie zaczyna przypiekać, jak Marynie na piecu po dwóch zdrowaśkach... Chcesz jeszcze do tego pieca dokładać?

 

On 11/27/2018 at 9:39 PM, thikim said:

Odnośnie zresztą giełdy to chciałbym przypomnieć jak już wiele lat temu ekolodzy rozpętali panikę o kończącej się ropie. Ceny szybowały w kosmos. Tymczasem ropa się rozlała obecnie tak po całym świecie że spada cena na łeb na szyję.

Takie były dane. Znaleźli więcej, to dane się zmieniły.

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Andrzej Altenberger napisał:

 Moim zdaniem (…)W tej chwili stoimy przed nastepnym wielkim zamrozeniem Ziemi (spadek sredniej temperatury rzedu 8 sto. C) ,

Niewykluczone, ale to niszowa teza. No i jakoś bardzie przekonujący są czynni naukowcy klimatolodzy, od hobbysty.;)

8 godzin temu, wilk napisał:

Widać ograniczenie, ale znowu nadrabiają.

Wiesz...my to samo mamy tutaj u siebie: odchylenie prawicowe niby się zgadza, ale nie wierzy. Ważne, że zauważyli problem i coś symulują ;), a z wykonawstwem będzie jak u nas: partykularne interesy partyjne i biznesowe versus myśl postępowa ( po waszemu lewactwo).

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 11/27/2018 at 9:39 PM, thikim said:

Jeślibym miał to z czymś porównać to z giełdą. Na giełdzie można zarobić miliardy bez wysiłku więc jest to zdecydowanie motywator do opracowania modelu do giełdy. I jakoś nadal naukowcy nie potrafią tego dokonać.
Więc prześmiewczo zauważę: niektórzy naukowcy potrafią wyliczyć wpływ człowieka na klimat i własne życie w perspektywie dziesiątek lat, a nie potrafią wyliczyć po ile jutro będzie cena ropy

Kompletnie bezsensowne porównanie laika. Prognozy naukowców dot klimatu zakładają, że pewne trendy się utrzymają w przyszłości, że ludzkość nie zmieni dotychczasowgo wpływu na klimat. Gdyby nagle ludzkość przestawała wpływac na klimat albo zaczęłaby wpływać w kierunku odwrotnym, toby prognozy musiały się zmienić.

Natomiast giełdy z logicznego powodu nie można prognozowac w długim terminie, bo spekulanci natychmiast zaczęliby wykorzystywać ten model na własną korzyść, a więc sami zaczęliby wpływać na ten model. Coś w rodzaju zasady Heisenberga w skali makro. Taki model mógłby działać tylko w krótszym okresie, a później by się załamał pod wpływem samoobserwacji i reakcji na nią.

On 11/27/2018 at 12:34 PM, Krzychoo said:

I ten gość jest przywódcą najpotężniejszego państwa na planecie. On nie wierzy, ale na biblie przysięgał i w to wierzy

Prawiczki wierzą, że wszystko będzie po staremu albo uważają, że wszystko powinno być po staremu. Stąd ich zamiłowanie do historii, kultury, religii i tego typu bzdur. Dlatego też nie wierzą w zmiany klimatu. W rzeczywistości Ziemia przez cały czas się zmienia: nie tylko temperaturę, ale i rozmiar. 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, Andrzej Altenberger napisał:

Swego czasu zajmowalem sie problemem zmian klimatu na Ziemi

Weźmy zatem pierwszy z brzegu

14 godzin temu, Andrzej Altenberger napisał:

https://bobolowisko.blogspot.com/2010/11/w-przyszlosci-cieplej-zimniej-czy-tak.html

Pozwolę sobie na cytat (wytłuszczenia moje):

Cytat

W chwili obecnej istnieja wystarczajace dane dotyczace stezenia CO2 oraz sredniej temperatury w latach 1958 -1989 ( a moze i dalej). Mozemy wiec te dwa wykresy polaczyc i wykreslic zaleznosc temperatury jako funkcji stezenia CO2. Jezeli wzrost stezenia dwutlenku wegla istotnie powoduje wzrost temperatury to powinnismy obserwowac monotoniczny wzrost tej ostatniej w miare jak wzrasta stezenie CO2. Wykres taki podany jest na nastepnej planszy. Jak latwo zauwazyc nie ma najmniejszego sladu przyczynowego zwiazku pomiedzy wzrostem stezenia CO2 a wzrostem temperatury.

Może by tak nieco szerszy przedział czasu i nowsze nieco czasy? Pierwszy przykład z brzegu:

http://assets.climatecentral.org/images/uploads/gallery/2018NCA_TempCO2_UPDATED.jpg

Dalej nie widzisz korelacji?

P.S. Korelacja bez związku przyczynowego jest możliwa, związek przyczynowy bez korelacji nie istnieje.

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, Szedar napisał:

.S. Korelacja bez związku przyczynowego jest możliwa, związek przyczynowy bez korelacji nie istnieje.

Spór o związek przyczynowy trwa w najlepsze. Nawet jak już będziemy kociołkiem z parą, będą wątpliwości czy przyczyna jest antropogeniczna. 

Wydaje się że w argumentacji należy położyć większy nacisk na CO2 - wyraźnie się dusimy, Wzrost stężenia o 30% ! z 290 do 410ppm musi dawać do myślenia, niezależnie od zmian klimatycznych. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nikt nie przeczy temu, ze ostatnio lata przyniosly wzrost sredniej temperatury Ziemi  i ze stopniowo wzrasta takze stezenie CO2 . Ale to nie oznacza przyczynowego zwiazku miedzy jednym a drugim co pokazalem na wykresie zamieszconym w moim artykule.  Ponadto Co2 nie jest najbardziej wplywowym gazem cieplarnianym. Tym jest para wodna i CH4. Pisze takze i o tym  Innym zrodlem ciepla jest wzrastajaca populacja ludzka oraz jej powszednie zuzycie energii (z dowolnych zrodel) . Wiekszosc tej energii konczy jako energia termiczna czyli ogrzanie srodowiska.

Jestem z wyksztalcenia fizyko-chemikiem wiec wiem co mowie. Podaje tez argumenty oparte o scisla analize danych. Kazdy moze miec swoje zdanie ale powinno ono byc oparte o zrozumienie problemu a n ie lekture opinii uslugowych specjalistow.

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, Andrzej Altenberger napisał:

Innym zrodlem ciepla jest wzrastajaca populacja ludzka oraz jej powszednie zuzycie energii (z dowolnych zrodel) . Wiekszosc tej energii konczy jako energia termiczna czyli ogrzanie srodowiska.

Bez wątpienia, ale masz wyliczenia ile to stanowi % dżuli podgrzewających Ziemię? Od siebie jeszcze dołożę nieekologiczne wydzielanie ciepła uprawiających sport.

29 minut temu, Andrzej Altenberger napisał:

Ponadto Co2 nie jest najbardziej wplywowym gazem cieplarnianym.

On najbardziej wpływowy nie jest, ale my:D mamy na niego wpływ.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, Andrzej Altenberger napisał:

Ale to nie oznacza przyczynowego zwiazku miedzy jednym a drugim co pokazalem na wykresie zamieszconym w moim artykule.

Nikt oprócz Ciebie nie mówi o związku przyczynowym. Sporządź ten wykres jeszcze raz, dla nowszych danych, a pokażesz coś całkiem innego, czyli piękną korelację. Dane dotyczące temperatury np. tu, krzywa Keelinga np. tu.

44 minuty temu, Andrzej Altenberger napisał:

Kazdy moze miec swoje zdanie ale powinno ono byc oparte o zrozumienie problemu a n ie lekture opinii uslugowych specjalistow.

Czy to ma być argument na rzecz teorii o atmosferze ziemskiej jako homeostacie o nieograniczonym zakresie parametrów regulacyjnych? Zgadzam się, że rozumienie problemu to wielce pomocna rzecz w jakiejkolwiek dyskusji, zwróciłbym jednak uwagę, że wiara w teorie spiskowe jednak nie pomaga.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

1 hour ago, Andrzej Altenberger said:

Ale to nie oznacza przyczynowego zwiazku miedzy jednym a drugim co pokazalem na wykresie zamieszconym w moim artykule.

Niczego nie pokazałeś.. Prosty model mówiący, że dziś wzrost CO2 powoduje dziś wzrost temperatury musi być z góry błędny, bo przecież samo rozejście się gazu po globie musi zająć sporo czasu. Czyli prędzej trzeba by pokazać korelację temperatury i CO2 z roku poprzedniego albo jeszcze lepiej średnią CO2 z kilku lat. Ty fizyk, a nie wiesz, że skutek zawsze odbywa się w czasie, musi być więc jakieś opóźnienie? Ja laik w tym temacie, a więcej rozumiem od ciebie. Słabiutko. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, 3grosze napisał:

Wiesz...my to samo mamy tutaj u siebie: odchylenie prawicowe niby się zgadza, ale nie wierzy. Ważne, że zauważyli problem i coś symulują ;), a z wykonawstwem będzie jak u nas: partykularne interesy partyjne i biznesowe versus myśl postępowa ( po waszemu lewactwo).

U nas problem jest taki, że mamy wyśrubowane limity, a gospodarkę wciąż nieekologiczną. Tłuczemy ten węgiel, jakby to był skarb, a tym czasem z OZE jest więcej zachodu, nerwów i braku korzyści, niż jest to pożyteczne (nie chodzi o naturę tych rozwiązań, a o prawo). O głupcach palących lakierami w piecach nawet nie chcę wspominać. Dodatkowo oba rządy powinny dostać taki łomot od społeczeństwa, że hej, za to iż nie mogą w końcu dobudować się z tą elektrownią. To już niedługo stanie się memem jak Duke Nukem for Never czy HL3. Całe szczęście, że gazoport dopilnowali. Swoją drogą powinniśmy dostać jakąś nagrodę za ceny paliw, które powinny odstręczać od jazdy czymkolwiek innym niż rower. Co do rzekomej postępowości lewicowej nie wiem w jaki sposób to tutaj rozumiesz.

8 godzin temu, mankomaniak napisał:

Stąd ich zamiłowanie do historii, kultury, religii i tego typu bzdur.

Udam, że tych głupot nie przeczytałem…

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pamietajmy, ze mowimy tu o srednich temperaturach globu w danym roku ! Czyli jest dosyc czasu aby aby CO2 sie wymieszal w atmosferze.  Podobnie jest ze srednim rocznym stezeniu CO2. Jak widac z wykresu jaki zrobilem (i jaki kazdy moze powtorzyc uzupelniajac o nowsze dane) jednego roku mamy wyzsze stezenie CO2 ale obserwujemy nizsza temperature srednia globu (w czasie rocznym) a innym razem jest odwrotnie. To mowi nam o braku przyczynowego wzrostu pomiedzy CO2 i temperatura globu.

Jesli nie zakladamy zwiazku przyczynowego pomiedzy wzrostem temperatury a wzrostem stezenia CO2 to nie ma powodu aby walczyc o zmniejszenie stezenia CO2 w atmosferze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
37 minut temu, Andrzej Altenberger napisał:

Jesli nie zakladamy zwiazku przyczynowego pomiedzy wzrostem temperatury a wzrostem stezenia CO2 to nie ma powodu aby walczyc o zmniejszenie stezenia CO2 w atmosferze

Oj nie wiem. Zmartwiłbym się gdyby stężenie tlenu skoczyło do 28% lub stężenie azotu do 90%.  Widzę dużą analgię między Ziemią a baczką zacieru. Obawiam się, że ludzkość w tej mierze nie jest mądrzejsza od drożdży i wydala prosto pod siebie do u* śmierci literalnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Andrzej Altenberger napisał:

To mowi nam o braku przyczynowego wzrostu pomiedzy CO2 i temperatura globu

Upór godny lepszej sprawy. Sporządź ten wykres jeszcze raz (namiary podałem), a przestaniesz się upierać.

7 godzin temu, Andrzej Altenberger napisał:

Czyli jest dosyc czasu aby aby CO2 sie wymieszal w atmosferze

Tu nie chodzi o jakiekolwiek mieszanie, a o dość skomplikowany obieg CO2 (właściwie węgla) i jego bilans (zyski - straty). Skoro tym się zajmowałeś, to chyba nie powinienem tłumaczyć elementarza.

https://en.wikipedia.org/wiki/Atmospheric_carbon_cycle

P.S. Gdybyś dalej upierał się w niechęci zrobienia tego wykresu, to poniżej ktoś już to zrobił:

https://stevengoddard.files.wordpress.com/2014/10/screenhunter_3233-oct-01-22-59.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zamierzam wracac do tego co juz napisalem. Jak widac z wykresu nie ma sladu przyczynowego zwiazku miedzy wzrostem stezenia CO2 a wzrostem sredniej temperwtury globu.  W jaki sposob CO2 krazy w przyrodzie to nie ma znaczenia dla relacji przyczynowosci T(c) gdzie T to temperatura a c stezenie Co2. Jesli mi Pan nie wierzy to prosze samemu zrobic taki wykres z nowszymi danymi.

Jest pewien powod dla ktorego stezenie tlenu w atmosferze jest takie jakie jest. Ma to pewien zwiazek z pozarami jakie obecnie trapia Kalifornie a moze i inne czesci swiata.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po raz pierwszy długoterminowe rokowania dla Wielkiej Rafy Koralowej uznano za "bardzo złe". W najnowszym 5-letnim raporcie Great Barrier Reef Marine Park Authority stwierdziła, że głównym zagrożeniem dla rafy są rosnące temperatury morza.
      Pokłosiem znaczącego i wielkoskalowego oddziaływania rekordowych temperatur powierzchni morza jest przejście tutejszego habitatu ze stanu złego do bardzo złego.
      By spowolnić zniszczenie ekosystemu Rafy i wesprzeć jego regenerację [...], konieczne są globalne działania przeciwko zmianie klimatu.
      Przedstawiciele agendy dodają, że de facto zagrożenia dla Rafy są liczne, kumulatywne i narastające. Poza ociepleniem klimatu (stresem cieplnym) należą do nich spływy rolnicze czy działalność żarłocznych rozgwiazd - koron cierniowych (Acanthaster planci).
      Specjaliści podkreślają, że spadek "ratingu" rokowań z oceny "złe" w 2014 r. na "bardzo złe" w 2019 r. odzwierciedla większy zakres zniszczeń koralowców; są one skutkiem bieleń spowodowanych wzrostami temperatury morza w 2016 i 2017 r.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dowody są jasne: natura ma problemy. A to znaczy, że i my mamy problemy, mówi Sandra Diaz, współprzewodnicząca Global Assessment Report on Biodiversity and Ecosystem Services. Dzisiaj w Paryżu ujawniono 40-stronicowe podsumowanie raportu na temat stanu całego ekosystemu Ziemi. Pełny raport będzie liczył prawdopodobnie ponad 1500 stron.
      To pierwszy od 15 lat zbiorczy raport na temat stanu ziemskiej przyrody. Powstał on na podstawie około 15 000 prac naukowych. Zespół redakcyjny liczył 145 ekspertów z 50 krajów. Jest pierwszym raportem, w którym obok wiedzy naukowej zawarto dane i informacje dostarczone przez rdzennych mieszkańców różnych obszarów globu. Autorzy raportu mówią, że znaleźli przygniatające dowody, iż działalność człowieka doprowadziła do załamania ekosystemu. Główne grzechy naszego gatunku to wylesianie, nadmierny połów ryb, kłusownictwo, polowania dla mięsa, zmiany klimatyczne, zanieczyszczenia oraz rozprzestrzenianie gatunków inwazyjnych.
      W 2017 roku odkryto nowy podgatunek orangutana, orangutana z Tapanuli. To najrzadsza małpa. Las deszczowy na północy Sumatry to dom dla ostatnich 800 przedstawicieli tego podgatunku. Młode zostają przy matce przez 10 lat. Tyle bowiem czasu muszą się od niej uczyć, by móc samodzielnie przetrwać. Obecnie urodzone młode mogą nigdy nie dożyć do samodzielności. Las w którym mieszkają jest wycinany pod uprawy palmy oleistej czy budowę kopalń. Olej palmowy jest kupowany przez polski i europejski przemysł spożywczy i kosmetyczny i trafia m.in. do ciastek. Kupując produkty zawierające ten składnik przyczyniamy się do likwidacji kolejnych gatunków roślin i zwierząt.
      Raport przygotowany przez Intergovernmental Science-Policy Platform on Biodiversity and Ecosystem Services (IPBES) przynosi alarmujące wieści. Coraz większe obszary oceanów są martwe. W odległych częściach lasów tropikalnych panuje cisza, gdyż zanikły owady, a wraz z nimi zniknęły ptaki, obszary trawiaste pustynnieją. Ludzie doprowadzili do znaczących zmian na 75% obszarów lądu oraz 66% obszaru oceanów. Autorzy raportu doliczyli się już ponad 400 martwych stref na oceanach, a ich łączna powierzchnia jest niewiele mniejsza od powierzchni Polski.
      Podkopujemy fundamenty naszej gospodarki, sposobu życia, bezpieczeństwa żywnościowego, zdrowia i jakości życia na całym świecie, mówi sir Robert Watson, przewodniczący IPBES. Moim największym zmartwieniem jest stan oceanów. Plastik, martwe strefy, nadmierne połowy, zakwaszenia wód... Naprawdę niszczymy oceany na wielką skalę.
      Człowiek w całej swojej historii nie doświadczył tak wielkiego załamania ekosystemu. Zdaniem autorów raportu, obecnie zagrożonych wyginięciem jest około miliona gatunków roślin i zwierząt. Niektóre z nich mogą zniknąć w ciągu kilku dekad. Średnia liczebność gatunków w większości habitatów lądowych spadła od 1900 roku o 20%. Zagrożonych jest ponad 40% płazów, 33% koralowców i ponad 33% ssaków morskich. Mniej jasny jest stan owadów, ale wiemy, że co najmniej 10% gatunków jest zagrożonych. Od XVI wieku wyginęło co najmniej 680 gatunków kręgowców, a do roku 2016 z powierzchni ziemi zniknęło ponad 9% udomowionych ssaków wykorzystywanych jako źródła żywności pracy w rolnictwie. Co najmniej 1000 kolejnych gatunków takich ssaków jest zagrożonych.
      Ekosystemy, gatunki, dzikie populacje, lokalne odmiany i gatunki udomowionych roślin i zwierząt stopniowo znikają. Utrzymująca nas sieć życia na Ziemi staje się coraz mniejsza i coraz bardziej dziurawa. Zjawiska te to bezpośredni skutek działań człowieka. Zagrażają one dobrostanowi ludzi na całym świecie, mówi współautora badań profesor Josef Settle.
      Działania naszego gatunku prowadzą do błyskawicznej degradacji Ziemi. Od 1970 roku wartość produkcji rolnej zwiększyła się o około 300%, zbiory włókna surowego wzrosły o 45%, a każdego roku ludzkość zużywa około 60 miliardów ton surowców odnawialnych i nieodnawialnych, to 2-krotnie więcej niż w roku 1980. Jednocześnie degradacja ziemi spowodowała spadek produktywności aż 23% globalnych upraw. Zanikanie owadów zapylających zagraża obszarom rolnym, na których uprawiane są co roku rośliny o łącznej wartości 577 miliardów USD. Z powodu degradacji obszarów przybrzeżnych nawet 300 milionów ludzi na świecie jest zagrożonych przez większą liczbą powodzi i huraganów. Przykładem niech będzie cyklon Nargis, który 11 lat temu zabił niemal 140 000 ludzi. Skutki cyklonu i następujących po nim powodzi byłyby znacznie mniejsze, gdyby wcześniej ludzie nie zniszczyli lasów namorzynowych, będących naturalną ochroną dla wybrzeża.
      W 2015 roku aż 33% zasobów ryb było nadmiernie odławianych, 60% było odławianych na maksymalnym możliwym poziomie. Jedynie 7% połowów prowadzono tak, że populacja ma szansę się odrodzić.
      Od 1992 roku powierzchnia obszarów miejskich zwiększyła się ponaddwukrotnie.
      Od 1980 roku zanieczyszczenie plastikiem zwiększyło się 10-krotnie. Każdego roku do wód i gleb ludzie wypuszczają 300-400 milionów ton metali ciężkich, toksyn, rozpuszczalników i innych odpadów przemysłowych. Do tego należy dodać olbrzymią ilość nawozów sztucznych, które są głównymi odpowiedzialnymi za powstawanie oceanicznych martwych stref.
      Ludzie niszczą też przyrodę wprowadzając inwazyjne gatunki na nowe tereny. Autorzy raportu dysponowali szczegółowymi danymi dotyczącymi 21 krajów i okazało się, że od 1970 roku liczba gatunków inwazyjnych zwiększyła się w każdym z nich o około 70%.
      Poważnym problemem są zmiany klimatu. Specjaliści ocenili, że 47% ssaków lądowych oraz niemal 25% zagrożonych gatunków ptaków może już odczuwać negatywne skutki tych zmian.
      Autorzy raportu przygotowali też liczne scenariusze przyszłego rozwoju sytuacji. Wszystkie one – z wyjątkiem jednego – pokazują, że negatywne trendy będą kontynuowane po roku 2050. Ten jeden scenariusz, który pozwoli uratować ziemski ekosystem, a zatem pozwoli na zapewnienie dobrego poziomu życia jak największej liczbie ludzi, zakłada przeprowadzenie fundamentalnej przebudowy gospodarek i społeczeństw.
      Zmiana ta wymaga rozsądnego zarządzania, zmiany przyzwyczajeń czy technologii produkcji. Przykładem niech będzie tutaj wspomniany już olej palmowy. Jego produkcja oznacza katastrofę ekologiczną w Azji. Wycinane są lasy tropikalne, zanikają kolejne gatunki. A wszystko po to, by odpowiedzieć na zapotrzebowanie konsumentów w Europie czy Ameryce Południowej, zajadających się przemysłowo produkowanymi słodyczami. Możliwe jest produkowanie słodyczy bez oleju palmowego, jednak firmy nie odczuwają presji ze strony konsumentów, nie widzą więc potrzeby zmiany technologii produkcji i dokonywania inwestycji.
      Raport pokazuje też, że obszary zarządzane przez lokalne społeczności i rdzenną ludność są zwykle w lepszej kondycji niż obszary zarządzane przez państwa czy korporacje. Co najmniej 25% światowych lądów jest zarządzanych, używanych lub zajmowanych przez rdzenną ludność. Obszary te są w znacznie lepszej kondycji niż te, którymi zarządzają państwa i firmy. Jednak coraz częściej prawa tych społeczności są naruszane, a rządy poszczególnych państw nie biorą pod uwagę i nie szanują ich wiedzy. Autorzy raportu uważają, że lokalne społeczności będą kluczowym elementem transformacji, której musimy dokonać, jeśli do roku 2050 chcemy poprawić stan ziemskich ekosystemów.
      Trudno jednak będzie zmusić rządy do przestrzegania praw rdzennych mieszkańców. Warto tutaj przytoczyć przykład Filipin, gdzie przed 40 laty rdzennym mieszkańcom udało się zablokować budowę zapór wodnych na rzece Chico. Obecnie budowy ruszyły i są prowadzone za chińskie pieniądze w ramach programu „Jeden pas i jedna droga”. Ten chiński „nowy Jedwabny Szlak” już w ubiegłym roku został nazwany najbardziej ryzykownym pod względem ekologicznym przedsięwzięciem w historii człowieka.
      Z podsumowania raportu wynika jeden wniosek. Przyszłość nie będzie dla ludzkości dobra, jeśli już teraz nie zaczniemy działać. Nie ma dla nasz przyszłości bez zdrowego środowiska naturalnego, mówi Sandra Diaz.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tak suchego kwietnia jak obecny nie było w Polsce od lat. Z 11 stacji meteo, uwzględnianych w Biuletynie Statystycznym GUS, aż 4 nie zanotowały ani milimetra opadów. Od roku 1999 mniejsze niż obecnie opady były tylko raz, w roku 2009. Niewykluczone, że musimy przygotować się na znaczny wzrost ten warzyw i owoców.
      Tymczasem z Wielkiej Brytanii nadchodzą informacje o rekordowo dużej liczbie pożarów łąk, pól i lasów. Do chwili obecnej wybuchło tam 96 dużych pożarów, czyli takich, której objęły obszar co najmniej 25 hektarów. Poprzednim rekordowym rokiem był rok 2018, kiedy to wybuchło 79 dużych pożarów. Jednak miały one miejsce w ciągu całego roku. Teraz mówimy o 96 pożarach przed końcem kwietnia.
      Paul Headey z brytyjskiej Narodowej Rady Szefów Pożarnictwa mówi, stwierdził, że to naprawdę znaczące, iż tak wcześnie w bieżącym roku pobity został niechlubnych całoroczny rekord roku ubiegłego. Największą zmianą, którą zaobserwował, że fakt, że duże pożary nie mają już miejsca w tradycyjnym sezonie pożarów pomiędzy końcem marca a końcem września. To, co wydawało się nam w ubiegłym roku, ma miejsce też w roku bieżącym. Nie mówimy już o sezonie pożarów. Duże pożary mają miejsce przez cały rok.
      Wiosną liczba pożarów zwykle osiąga swój szczyt, bowiem wtedy to na ziemi pozostaje najwięcej liści i innej palnej materii, wyjaśnia Thomas Smith z London School of Economics. Na to nakłada się się pogoda sprzyjająca pożarom oraz ludzkie zachowania, od nieostrożności przy grillu po podpalenia. W ostatnich dekadach znacząco zwiększyła się liczba oraz długość gorących okresów w roku. Ta ostatnia wzrosła ze 5,3 do 13,2 doby.
      Dotychczas w dużych pożarach spłonęło w Wielkiej Brytanii 17 199 hektarów. To niemal tyle samo co w rekordowych pod tym względem latach 2011 i 2018. Do końca roku pozostało jeszcze 8 miesięcy, więc niechlubne rekordy z pewnością zostaną pobite.
      Większość Wielkiej Brytanii ma charakter wiejski, zatem duże pożary powodują tam niewielkie straty we własności. Nie są one tak spektakularne, jak pożary w Kalifornii, gdzie straty osób indywidualnych, firm czy instytucji sięgają wielu miliardów dolarów. Jednak do gaszenia pożarów na terenach wiejskich wysyłane są dodatkowe jednostki z miast i miasteczek, co zwiększa ryzyko w razie jednoczesnego wybuchu pożaru na tych obszarach. Ponadto pożary zwiększają zanieczyszczenie powietrza i powodują problemy zdrowotne, których w ubiegłym roku doświadczyli mieszkańcy Greater Manchester.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Z artykułu opublikowanego na łamach PNAS (Proceedings of the National Academy of Sciences) dowiadujemy się, że ludzkość doprowadziła do odwrócenia trwającego od co najmniej 50 milionów lat długoterminowego trendu ochładzania naszej planety.
      Do roku 2030 klimat Ziemi może przypominać ten z połowy pliocenu, sprzed ponad 3 milionów lat. Jeśli zaś nie zmniejszymy emisji gazów cieplarnianych, to do roku 2150 będzie klimat będzie przypominał eocen, epokę sprzed 50 milionów lat. Do tak dramatycznych zmian człowiek może doprowadzić w ciągu dwóch wieków.
      Jeśli myślimy o przyszłości w kategoriach przeszłości, to musimy stwierdzić, że wkraczamy na terytorium nieznane ludzkości. Zmierzamy w kierunku dramatycznych zmian w bardzo krótkim czasie, w ciągu kilku wieków odwracamy długoterminowy trend ochłodzenia, mówi Kevin Burke, główny autor badań.
      Wszystkie gatunki na Ziemi pochodzą od przodków, którzy przetrwali eocen i pliocen. Nie wiemy jednak, czy współczesna flora i fauna oraz człowiek są w stanie zaadaptować się do tak szybkich zmian, jakie obecnie zachodzą. Wedle współczesnej nauki, są to najszybsze zmiany, jakich doświadczyło życie na Ziemi w całej swojej historii.
      Możemy użyć przeszłości, aby dowiedzieć się, jak będzie wyglądała przyszłość. A będzie ona odmienna od wszystkiego, czego doświadczyliśmy w naszym życiu. Ludziom trudno jest wyobrazić sobie, co stanie się za 5 czy 10 lat. Używając analogii z przeszłości geologicznej Ziemi możemy przewidywać przyszłe zmiany, stwierdził profesor John Williams z University of Wisconsin-Madison.
      Podczas eocenu kontynenty były bliżej siebie, niedawno wyginęły dinozaury, a średnie temperatury były o 13 stopni Celsjusza wyższe niż obecnie. Ziemię podbijali przodkowie współczesnych ssaków, a w Arktyce rosły bagienne lasy, podobne do tych, jakie obecnie występują na południu USA.
      W pliocenie zaś Ameryka Północna i Południowa połączyły się, klimat był suchy, tworzyły się Himalaje, średnie temperatury były o 1,8–3,6 stopnia wyższe niż obecnie.
      Na potrzeby swoich badań Burke i William, przy pomocy naukowców z University of Bristol, Columbia University, University of Leeds, NASA Goddard Institute for Space Studies oraz National Center for Atmospheric Research, zbadali podobieństwa pomiędzy prognozowanymi zmianami klimatu a różnymi okresami geologicznymi. Wzięli m.in. pod uwagę wczesny eocen, środkowy pliocen, ostatnie zlodowacenie (129–116 tysięcy lat temu), środkowy holocen (6000 lat temu), epokę sprzed rewolucji przemysłowej (przed 1850 rokiem) oraz początek XX wieku. Wykorzystali scenariusz RCP8.5, który zakłada brak redukcji emisji gazów cieplarnianych oraz RCP4.5, zakładający umiarkowaną redukcję, a także trzy modele klimatyczne: Hadley Centre Coupled Model version 3, Goddard Institute for Space Studies ModelE2-R i Community Climate System Model.
      Oba scenariusze i każdy z modeli po porównaniu ich z poprzednimi epokami geologicznymi wykazały, że do roku 2030 (RCP8.5) lub 2040 (RCP4.5) klimat Ziemi ustabilizuje się w warunkach przypominających te ze środkowego pliocenu. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę scenariusz RCP8.5 i sprawdzimy, co będzie dalej, to modele wykazały, że do roku 2150 klimat Ziemi będzie przypominał ten z eocenu. Głębokie zmiany znajdą najpierw w centrach kontynentów i będą przemieszczały się w kierunku wybrzeży. Wzrosną temperatury, zwiększą się opady, będą topiły się lody.
      Madison w stanie Wisconsin ogrzewa się szybciej niż Seattle w stanie Washington, mimo iż oba miasta leżą na tej samej szerokości geograficznej. Oznacza to, że jeśli średnie temperatury na kuli ziemskiej zwiększą się o 3 stopnie Celsjusza, to w Madison możemy spodziewać się dwukrotnie większego wzrostu, wyjaśnia Williams.
      Badania wykazały też, że przy scenariuszu RCP8.8 całkowicie nowe warunki klimatyczne pojawią się na 9% powierzchni Ziemi. Oznacza to, że obszary takie jak m.in. południowo-wschodnia Azja, północna Australia i wybrzeża obu Ameryk doświadczą warunków, jakich nigdy wcześniej nie doświadczyły.
      Przed 10 laty szwedzki naukowiec Johan Rockström i jego zespół opracowali koncepcję „bezpiecznej przestrzeni operacyjnej”. To warunki klimatyczne, w jakich mogą rozwijać się współczesne społeczeństwa rolnicze. Im dalej odsuwamy się od warunków klimatycznych Holocenu, tym większej jest ryzyko opuszczenia bezpiecznej przestrzeni operacyjnej, mówi Wiliams. W ciągu tych 20–25 lat od kiedy zajmuję się tym zagadnieniem przeszliśmy od prognozowania nadchodzących zmian klimatycznych, poprzez wykrywanie skutków tych zmian po doświadczanie ich negatywnych efektów. Z ich powodu już teraz umierają ludzie, ich nieruchomości są niszczone, widzimy coraz więcej pożarów i coraz silniejsze sztormy. W systemie klimatycznym gromadzi się coraz więcej energii, co prowadzi do coraz bardziej gwałtownych zjawisk, stwierdza uczony.
      W historii Ziemi dochodziło do wielu wielkich wydarzeń. Ewoluowały nowe gatunki, życie potrafiło przetrwać największe klęski, gatunki również dawały sobie radę. Jednak wiele gatunków stracimy. I my żyjemy na tej planecie. Są rzeczy, o które powinniśmy się matrwić. Nasza praca pokazuje, że z historii możemy wyciągać wnioski, rozumieć zmiany i lepiej się do nich dostosowywać, dodaje Williams.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Oficjalnie powołano do życia Globalną Komisję ds. Adaptacji (Global Commission on Adaptation), w skład której weszli m.in. Bill Gates czy Ban Ki-moon, były sekretarz generalny ONZ. Zdaniem członków Komisji, skutki globalnego ocieplenia są odczuwane znacznie wcześniej i znacznie mocniej, niż przypuszczano. Aby zmniejszyć ubóstwo na świecie i podtrzymać wzrost gospodarczy społeczeństwa muszą robić znacznie więcej i znacznie szybciej, by przystosować się do nowej rzeczywistości, stwierdzają członkowie organizacji.
      Na jej czele stoi 28 komisarzy, w tym wspomniani wcześniej Gates i Ki-Moon. Dostosowanie się to nie tylko to, co należy zrobić. To mądra strategia. Musimy szybciej ją wdrażać. Koszty adaptacji będą mniejsze niż koszty działania jak do tej pory. A korzyści z niej osiągnięte, znacznie większe, mówi były sekretarz generalny.
      Kristalina Georgieva, dyrektor zarządzająca Banku Światowego, która również jest jednym z komisarzy, stwierdza, że w obecnych czasach wszyscy, od rządów i firm po rolników decydujących co zasiać i osoby indywidualne, zastanawiające się, gdzie kupić dom, powinni brać ryzyka związane z globalnym ociepleniem. To nie musi oznaczać ponoszenia większych kosztów. Po prostu trzeba to ryzyko uwzględniać, mówi Georgieva. Jako przykład podaje niektórych rolników z Bangladeszu, którzy w ostatnich latach przerzucili się z hodowli kur na hodowlę kaczek. W czasie powodzi kury toną, ale kaczki przeżyją kataklizm. Bangladesz to również dobry przykład adaptacji. Dzięi systemowi wczesnego ostrzegania oraz zbudowaniu schronów udało się znacząco zmniejszyć liczbę ofiar cyklonów. W 1970 roku podczas jednego cyklonu zginęło 500 000 osób. W roku 2007 równie silny cyklon zabił mniej niż 5000 osób.
      Odpowiednie działania adaptacyjne są szczególnie ważne, by pomóc najuboższym. Analitycy ostrzegają, że z powodu zmian klimatycznych do roku 2030 aż 100 milionów osób może ponownie znaleźć się w skrajnej biedzie, z której niedawno udało im się wydobyć.
      Potrzeba zaadaptowania się nie oznacza, oczywiście, że powinniśmy zrezygnować z działań mających na celu zmniejszanie negatywnego wpływu człowieka na klimat. Obie rzeczy – adaptację i zmniejszanie emisji gazów cieplarnianych – należy prowadzić równolegle.
      Jesteśmy ostatnim pokoleniem ludzi, które ma szansę na zapobieżenie dramatycznym zmianom klimatu. Jesteśmy też pierwszym pokoleniem, które musi zmagać się z konsekwencjami tego zjawiska. To prowadzi do oczywistej konkluzji: musimy jednocześnie się adaptować i zapobiegać zmianom klimatycznym, mówi Georgieva.
      Wciąż istnieje szansa, by do końca wieku zatrzymać globalne ocieplenie na poziomie 1,5–2 stopni Celsjusza powyżej temperatur sprzed epoki przemysłowej. Jeśli nic nie zrobimy, do roku 2100 średnie globalne temperatury mogą wzrosnąć o 3 stopnie Celsjusza.
      Adaptacja, pomimo że daje nadzieję, może oznaczać też dokonywanie trudnych wyborów. Niewykluczone, że ludzie będą musieli opuścić niżej położone tereny nadmorskie. Niektóre tereny, jak na przykład Manhattan, zostaną zabezpieczone za pomocą murów i innej infrastruktury. Ale czy znajdą się miliardy dolarów by chronić, dajmy na to, Howard Beach, ubogą dzielnice robotniczą w Queens? Wątpię. Z większości takich miejsc trzeba będzie się wyprowadzić. A decyzje zostaną podjęte w oparciu o rachunek ekonomiczny. Prawda jest taka, że adaptacja to luksus, na który stać będzie nielicznych, mówi Jeff Goodell, autor książki The Waters Will Come.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...