Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Prezydent Trump nie wierzy w rządowy raport dot. zmian klimatu

Recommended Posts

Rząd USA opublikował czwartą już edycję raportu pt. National Climate Assessment. Przedstawiono w nim pesymistyczną wizję przyszłości Stanów Zjednoczonych, która ziści się, jeśli zmiany klimatyczne nie zostaną powstrzymane.

Autorzy raportu piszą, że USA doświadczą zmniejszenia zasobów wody pitnej, zmniejszenia produkcji rolnej, wybuchu epidemii chorób zakaźnych, niszczącego wpływu wzrostu poziomu oceanów, większej liczby katastrof naturalnych i innych problemów. Wszystko to pociągnie za sobą straty liczone w miliardach dolarów.

Jednak, jak dowiadujemy się z raportu, opisywane wydarzenia to nie nie tylko przyszłość, ale i teraźniejszość. To, co opisują autorzy – rządowego przecież – raportu, stoi w wyraźniej sprzeczności z tym, co twierdzi wielu kluczowych amerykańskich polityków, w tym prezydent Trump. Wyrażanie wątpliwości w istnienie zmian klimatycznych to nie tylko podważanie faktów naukowych, ale podważanie wyników obserwacji prowadzonych od dekad.

Z raportu dowiadujemy się, że od końca XIX wieku średnia temperatura na Ziemi wzrosła o około 1 stopień Celsjusza. W USA wzrost był podobny, chociaż widoczne są różnice regionalne. Zachód Stanów Zjednoczonych ogrzał się w tym czasie nieco bardziej niż średnia, natomiast Alaska ogrzewa się dwukrotnie szybciej niż reszta Stanów Zjednoczonych. Nie może więc dziwić, że zjawiska atmosferyczne związane z transportem ciepła są bardziej intensywne. W całym kraju obserwuje się wydłużenie sezonu, w którym występują fale upałów. Od lat 60. XX wieku w wielu miastach USA sezon ten wydłużył się o około 40 dni. W wielu stanach wiosna przychodzi wcześniej, a jesień odchodzi później.

Oczywiste stały się te skutki wzrostu temperatur. Od lat 80. na Alasce zmniejsza się obszar pokryty lodem morskim. Co dekadę jest o on ponad 10% mniejszy. W górach na zachodzie USA doszło zaś do dramatycznego spadku pokrywy śnieżnej.
Odnotowano też zmiany w schemacie burz, powodzi, pożarów i innych zjawisk. Częstsze stały się bardzo poważne burze i występują one obecnie na większym obszarze kraju niż przed 100 laty.

Zintensyfikowały się pożary lasów w Kalifornii, na Alasce i w zachodnich stanach. Obecnie pożary takie trawią o miliony hektarów więcej niż w latach 80. XX wieku. Przyczynami takiego stanu rzeczy są zarówno działalność człowieka, jak i wyższa temperatura i mniejsza wilgotność wywołane zmianami klimatu.

Z powodu bardziej intensywnych opadów i rosnącego poziomu oceanów dochodzi też do większej liczby powodzi. Na Wschodnim Wybrzeżu poziom oceanu rośnie szybciej niż średnia światowa, a coraz więcej miast jest zmuszonych do inwestowania w dodatkowe zabezpieczenia przeciwpowodziowe. Na południowym-wschodzie kraju, w najbardziej narażonym regionie USA, liczba przybrzeżnych powodzi zwiększyła się w niektórych miastach aż 10-krotnie w porównaniu z latami 60. XX wieku.

Zmiany klimatyczne mają też wpływ na rośliny i zwierzęta. U wybrzeży stanów północno-wschodnich oraz Alaski zauważono, że ryby i inne stworzenia morskie przenoszą się w chłodniejsze regiony. Część migruje na północ, część wybiera głębsze wody. Zjawisko to jest obserwowane co najmniej od lat 80. W regionach tropikalnych i subtropikalnych, u wybrzeży Florydy, Hawajów i Karaibów doszło do poważnego bielenia raf koralowych, z które częściowo odpowiada silne El Nino, częściowo zaś zmiany klimatyczne. W Arktyce zmiana pokrywy lodowej wywołała zmiany w terminie zakwitów alg, które stanowią ważny element łańcucha pokarmowego. Zakwity pojawiły się dalej na północ, niż miało to miejsce wcześniej.

Górskie lasy w USA są intensywnie niszczone przez bielojada Dendroctonus ponderosae, który pojawił się w regionach, jakie do niedawna były dla niego zbyt chłodne. W ciągu ostatnich ośmiu lat szkodnik ten zniszczył ponad 10 milionów hektarów lasów na zachodzie USA. W Kalifornii zaś zabił co najmniej 129 milionów drzew, które już były osłabione przez susze.

W ciągu ostatnich 60 lat ptaki zamieszkujące Amerykę Północną zmieniły zasięg swojego występowania na bardziej północny. Niektóre gatunki zmieniły czas migracji. Wiele gatunków roślin i zwierząt przesuwa się na północ, zmienia czas rozrodu i inne ważne coroczne wydarzenia.

Autorzy raportu przewidują, że jeśli ludzkość będzie emitowała gazy cieplarniane tak, jak dotychczas, to do końca bieżącego wieku w samych tylko Stanach Zjednoczonych gospodarka będzie traciła każdego roku setki miliardów dolarów. Więcej niż całkowity produkt brutto niektórych stanów. Należy spodziewać się częstszych i poważniejszych zachorowań na alergie oraz choroby odzwierzęce przenoszone np. przez kleszcze. Ekstremalne zjawiska pogodowe będą bardziej niszczyły infrastrukturę, susze zagrożą wydobyciu ropy i gazu oraz produkcji energii elektrycznej. Z powodu pożarów, susz i zanikania pokryw śnieżnych ucierpi przemysł turystyczny. Wiele obszarów kraju stanie się trudniej dostępnych, stracą na atrakcyjności, nie będą w stanie zapewnić odpowiedniej infrastruktury turystycznej.

Tymczasem administracja prezydenta Trumpa umniejsza znaczenie raportu. Widziałem go, czytałem fragmenty i są w porządku. Ale mu nie wierzę, stwierdził lokator Białego Domu.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minutes ago, KopalniaWiedzy.pl said:

Widziałem go, czytałem fragmenty i są w porządku. Ale mu nie wierzę, stwierdził lokator Białego Domu

I ten gość jest przywódcą najpotężniejszego państwa na planecie. On nie wierzy, ale na biblie przysięgał i w to wierzy ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 hours ago, Przemek Kobel said:

Albo doradzają mu ludzie odporni na eko-propaganę

Moim zdaniem tu nie chodzi o odporność ale o biznes.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Można łatwo sprawdzić, czy rządowy raport jest rzetelny. W tym celu należy, kierując się takimi samymi zasadami jak w raporcie, opracować prognozę na podstawie warunków sprzed stu lat i porównać, czy zgodzi się ona ze stanem rzeczywistym.

Uprzedzając: wszelkie tłumaczenia, że to po prostu niemożliwe, są b. mocnym dowodem na to, że raport kłamie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Modele klimatyczne nie są doskonałe i łatwo w nich o błędy.

W związku jednak z tym że człowiek działa na olbrzymia skalę to najprawdopodobniej wpływa on zauważalnie na klimat.

Natomiast zrobić model zależności temperatury od działalności człowieka to jest dopiero jeden krok i to najmniejszy w całym zagadnieniu.

Nikt nie wie w jaki sposób wpłynie podwyższenie temperatury w różny sposób w różnych częściach światach na życie ludzi.

Bo wpłynie po pierwsze w różny sposób.
Jeślibym miał to z czymś porównać to z giełdą. Na giełdzie można zarobić miliardy bez wysiłku więc jest to zdecydowanie motywator do opracowania modelu do giełdy. I jakoś nadal naukowcy nie potrafią tego dokonać.
Więc prześmiewczo zauważę: niektórzy naukowcy potrafią wyliczyć wpływ człowieka na klimat i własne życie w perspektywie dziesiątek lat, a nie potrafią wyliczyć po ile jutro będzie cena ropy :D
Otóż, nie potrafią ani jednego ani drugiego. Ponieważ jednak cenę ropy każdy jutro by sprawdził to wolą przepowiadać co będzie za lat kilkadziesiąt z gospodarką i temperaturą - bo tego nikt nie wie i równie dobrze można zapytać cygankę.
A cyganka ma wiele zalet w porównaniu do naukowców: kosztuje koło 10 zł a nie bilion dolarów - bo tyle mniej więcej kosztuje walka z globalnym ociepleniem. A i czasem można na młodą cygankę trafić :)
Odnośnie zresztą giełdy to chciałbym przypomnieć jak już wiele lat temu ekolodzy rozpętali panikę o kończącej się ropie. Ceny szybowały w kosmos. Tymczasem ropa się rozlała obecnie tak po całym świecie że spada cena na łeb na szyję.

Edited by thikim
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Choćby cały świat przeszedł na ekologiczne rozwiązania, to Chińczycy dalej będą robić swoje i mają to w nosie. Trump dobrze o tym wie i nie chce zostać w tyle. Nienawiść do Trumpa przez obcokrajowców jest śmieszna, a w wykonaniu samych amerykanów do własnego prezydenta — żałosna. Co po ich atomowych lotniskowcach, jeśli Chińczycy zrobią im zerg rush.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, wilk napisał:

Choćby cały świat przeszedł na ekologiczne rozwiązania, to Chińczycy dalej będą robić swoje i mają to w nosie.

Nie jesteś na bieżąco:

https://www.forbes.pl/csr/chinczycy-beda-emitowac-mniej-co2/5pp6884

http://wyborcza.pl/1,155287,19287917,chiny-ograniczaja-emisje-co2-i-role-wegla-w-gospodarce-zielona.html

19 minut temu, wilk napisał:

Nienawiść do Trumpa przez obcokrajowców jest śmieszna,

A Ty za co go kochasz?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale dlaczego od razu muszę go kochać? To nie jest 0-1. Po prostu nie lubię takiej nienawiści, darcia szat i siedmiolatków piszących „wygrał Duda, wyjeżdżam”. Oba artykuły trochę sobie zaprzeczają, bo jeden pisze o 60% do 2020, drugi podaje już 2030. Zaraz poszukam sobie jak faktycznie zmienia się ich emisja.

 

Obawiam się, że mogą jednak nie zdążyć…

https://climateactiontracker.org/countries/china/

https://www.ft.com/content/98839504-6334-11e8-90c2-9563a0613e56

https://www.nytimes.com/2018/01/25/business/china-davos-climate-change.html

https://unearthed.greenpeace.org/2018/05/30/china-co2-carbon-climate-emissions-rise-in-2018/

Widać ograniczenie, ale znowu nadrabiają.

Cytat

“So the widely reported flattening of China’s emissions while economic growth continued apace was misleading,” said Robert Stavins, an energy economist at Harvard University. “Emissions had flattened because of the slowed economy.”

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Swego czasu zajmowalem sie problemem zmian klimatu na Ziemi w przeciagu ostatnich 500 000 lat i popelnilem nawet pare artykulow na ten temat:

https://bobolowisko.blogspot.com/2010/03/efekt-cieplarniany-

https://bobolowisko.blogspot.com/2010/11/w-przyszlosci-cieplej-zimniej-czy-tak.html

https://bobolowisko.blogspot.com/2017/06/kontrowersja-klimatyczna.html

Tam odsylam wszystkich, ktorzy sa zainteresowani merytoryczna strona zagadnienia.
Moim zdaniem istnieje niemal opkresowy (okres 130 000 lat) proces zmian temperatury sredniej globu, ktorego przyczyna nie jest dzialanosc ludzka (przez wiekszosc czasu nie bylo mowy o jakiejs ludzkiej cywilizacji) . W tej chwili stoimy przed nastepnym wielkim zamrozeniem Ziemi (spadek sredniej temperatury rzedu 8 sto. C) , i ocieplenie spowodowane nasza dzialnoscia moze nam tylko pomoc. Podobnie powinnismy dbac o rozwoj energetyki paliw kopalnych i nie zawracac sobie glowy energetyka pro-ekologiczna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minutes ago, Andrzej Altenberger said:

W tej chwili stoimy przed nastepnym wielkim zamrozeniem Ziemi (spadek sredniej temperatury rzedu 8 sto. C) , i ocieplenie spowodowane nasza dzialnoscia moze nam tylko pomoc. Podobnie powinnismy dbac o rozwoj energetyki paliw kopalnych i nie zawracac sobie glowy energetyka pro-ekologiczna.

Na 8 stopni, to nawet sfajczenie wszystkiego, co jest do sfajczenia, uwolnienie metanu itd., raczej nie pomoże.
Ale gdyby ta prognoza wielkiego zapiździelu była fałszywa, to na pewno zaszkodzi.
No i po cholerę teraz pozbywać się tego, co być może za kilkaset lat faktycznie może być przydatne do podgrzania sobie tyłków, jak nam zamarzać zaczną? Hmm? Na razie zaczyna przypiekać, jak Marynie na piecu po dwóch zdrowaśkach... Chcesz jeszcze do tego pieca dokładać?

 

On 11/27/2018 at 9:39 PM, thikim said:

Odnośnie zresztą giełdy to chciałbym przypomnieć jak już wiele lat temu ekolodzy rozpętali panikę o kończącej się ropie. Ceny szybowały w kosmos. Tymczasem ropa się rozlała obecnie tak po całym świecie że spada cena na łeb na szyję.

Takie były dane. Znaleźli więcej, to dane się zmieniły.

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Andrzej Altenberger napisał:

 Moim zdaniem (…)W tej chwili stoimy przed nastepnym wielkim zamrozeniem Ziemi (spadek sredniej temperatury rzedu 8 sto. C) ,

Niewykluczone, ale to niszowa teza. No i jakoś bardzie przekonujący są czynni naukowcy klimatolodzy, od hobbysty.;)

8 godzin temu, wilk napisał:

Widać ograniczenie, ale znowu nadrabiają.

Wiesz...my to samo mamy tutaj u siebie: odchylenie prawicowe niby się zgadza, ale nie wierzy. Ważne, że zauważyli problem i coś symulują ;), a z wykonawstwem będzie jak u nas: partykularne interesy partyjne i biznesowe versus myśl postępowa ( po waszemu lewactwo).

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 11/27/2018 at 9:39 PM, thikim said:

Jeślibym miał to z czymś porównać to z giełdą. Na giełdzie można zarobić miliardy bez wysiłku więc jest to zdecydowanie motywator do opracowania modelu do giełdy. I jakoś nadal naukowcy nie potrafią tego dokonać.
Więc prześmiewczo zauważę: niektórzy naukowcy potrafią wyliczyć wpływ człowieka na klimat i własne życie w perspektywie dziesiątek lat, a nie potrafią wyliczyć po ile jutro będzie cena ropy

Kompletnie bezsensowne porównanie laika. Prognozy naukowców dot klimatu zakładają, że pewne trendy się utrzymają w przyszłości, że ludzkość nie zmieni dotychczasowgo wpływu na klimat. Gdyby nagle ludzkość przestawała wpływac na klimat albo zaczęłaby wpływać w kierunku odwrotnym, toby prognozy musiały się zmienić.

Natomiast giełdy z logicznego powodu nie można prognozowac w długim terminie, bo spekulanci natychmiast zaczęliby wykorzystywać ten model na własną korzyść, a więc sami zaczęliby wpływać na ten model. Coś w rodzaju zasady Heisenberga w skali makro. Taki model mógłby działać tylko w krótszym okresie, a później by się załamał pod wpływem samoobserwacji i reakcji na nią.

On 11/27/2018 at 12:34 PM, Krzychoo said:

I ten gość jest przywódcą najpotężniejszego państwa na planecie. On nie wierzy, ale na biblie przysięgał i w to wierzy

Prawiczki wierzą, że wszystko będzie po staremu albo uważają, że wszystko powinno być po staremu. Stąd ich zamiłowanie do historii, kultury, religii i tego typu bzdur. Dlatego też nie wierzą w zmiany klimatu. W rzeczywistości Ziemia przez cały czas się zmienia: nie tylko temperaturę, ale i rozmiar. 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, Andrzej Altenberger napisał:

Swego czasu zajmowalem sie problemem zmian klimatu na Ziemi

Weźmy zatem pierwszy z brzegu

14 godzin temu, Andrzej Altenberger napisał:

https://bobolowisko.blogspot.com/2010/11/w-przyszlosci-cieplej-zimniej-czy-tak.html

Pozwolę sobie na cytat (wytłuszczenia moje):

Cytat

W chwili obecnej istnieja wystarczajace dane dotyczace stezenia CO2 oraz sredniej temperatury w latach 1958 -1989 ( a moze i dalej). Mozemy wiec te dwa wykresy polaczyc i wykreslic zaleznosc temperatury jako funkcji stezenia CO2. Jezeli wzrost stezenia dwutlenku wegla istotnie powoduje wzrost temperatury to powinnismy obserwowac monotoniczny wzrost tej ostatniej w miare jak wzrasta stezenie CO2. Wykres taki podany jest na nastepnej planszy. Jak latwo zauwazyc nie ma najmniejszego sladu przyczynowego zwiazku pomiedzy wzrostem stezenia CO2 a wzrostem temperatury.

Może by tak nieco szerszy przedział czasu i nowsze nieco czasy? Pierwszy przykład z brzegu:

http://assets.climatecentral.org/images/uploads/gallery/2018NCA_TempCO2_UPDATED.jpg

Dalej nie widzisz korelacji?

P.S. Korelacja bez związku przyczynowego jest możliwa, związek przyczynowy bez korelacji nie istnieje.

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, Szedar napisał:

.S. Korelacja bez związku przyczynowego jest możliwa, związek przyczynowy bez korelacji nie istnieje.

Spór o związek przyczynowy trwa w najlepsze. Nawet jak już będziemy kociołkiem z parą, będą wątpliwości czy przyczyna jest antropogeniczna. 

Wydaje się że w argumentacji należy położyć większy nacisk na CO2 - wyraźnie się dusimy, Wzrost stężenia o 30% ! z 290 do 410ppm musi dawać do myślenia, niezależnie od zmian klimatycznych. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nikt nie przeczy temu, ze ostatnio lata przyniosly wzrost sredniej temperatury Ziemi  i ze stopniowo wzrasta takze stezenie CO2 . Ale to nie oznacza przyczynowego zwiazku miedzy jednym a drugim co pokazalem na wykresie zamieszconym w moim artykule.  Ponadto Co2 nie jest najbardziej wplywowym gazem cieplarnianym. Tym jest para wodna i CH4. Pisze takze i o tym  Innym zrodlem ciepla jest wzrastajaca populacja ludzka oraz jej powszednie zuzycie energii (z dowolnych zrodel) . Wiekszosc tej energii konczy jako energia termiczna czyli ogrzanie srodowiska.

Jestem z wyksztalcenia fizyko-chemikiem wiec wiem co mowie. Podaje tez argumenty oparte o scisla analize danych. Kazdy moze miec swoje zdanie ale powinno ono byc oparte o zrozumienie problemu a n ie lekture opinii uslugowych specjalistow.

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, Andrzej Altenberger napisał:

Innym zrodlem ciepla jest wzrastajaca populacja ludzka oraz jej powszednie zuzycie energii (z dowolnych zrodel) . Wiekszosc tej energii konczy jako energia termiczna czyli ogrzanie srodowiska.

Bez wątpienia, ale masz wyliczenia ile to stanowi % dżuli podgrzewających Ziemię? Od siebie jeszcze dołożę nieekologiczne wydzielanie ciepła uprawiających sport.

29 minut temu, Andrzej Altenberger napisał:

Ponadto Co2 nie jest najbardziej wplywowym gazem cieplarnianym.

On najbardziej wpływowy nie jest, ale my:D mamy na niego wpływ.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, Andrzej Altenberger napisał:

Ale to nie oznacza przyczynowego zwiazku miedzy jednym a drugim co pokazalem na wykresie zamieszconym w moim artykule.

Nikt oprócz Ciebie nie mówi o związku przyczynowym. Sporządź ten wykres jeszcze raz, dla nowszych danych, a pokażesz coś całkiem innego, czyli piękną korelację. Dane dotyczące temperatury np. tu, krzywa Keelinga np. tu.

44 minuty temu, Andrzej Altenberger napisał:

Kazdy moze miec swoje zdanie ale powinno ono byc oparte o zrozumienie problemu a n ie lekture opinii uslugowych specjalistow.

Czy to ma być argument na rzecz teorii o atmosferze ziemskiej jako homeostacie o nieograniczonym zakresie parametrów regulacyjnych? Zgadzam się, że rozumienie problemu to wielce pomocna rzecz w jakiejkolwiek dyskusji, zwróciłbym jednak uwagę, że wiara w teorie spiskowe jednak nie pomaga.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

1 hour ago, Andrzej Altenberger said:

Ale to nie oznacza przyczynowego zwiazku miedzy jednym a drugim co pokazalem na wykresie zamieszconym w moim artykule.

Niczego nie pokazałeś.. Prosty model mówiący, że dziś wzrost CO2 powoduje dziś wzrost temperatury musi być z góry błędny, bo przecież samo rozejście się gazu po globie musi zająć sporo czasu. Czyli prędzej trzeba by pokazać korelację temperatury i CO2 z roku poprzedniego albo jeszcze lepiej średnią CO2 z kilku lat. Ty fizyk, a nie wiesz, że skutek zawsze odbywa się w czasie, musi być więc jakieś opóźnienie? Ja laik w tym temacie, a więcej rozumiem od ciebie. Słabiutko. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, 3grosze napisał:

Wiesz...my to samo mamy tutaj u siebie: odchylenie prawicowe niby się zgadza, ale nie wierzy. Ważne, że zauważyli problem i coś symulują ;), a z wykonawstwem będzie jak u nas: partykularne interesy partyjne i biznesowe versus myśl postępowa ( po waszemu lewactwo).

U nas problem jest taki, że mamy wyśrubowane limity, a gospodarkę wciąż nieekologiczną. Tłuczemy ten węgiel, jakby to był skarb, a tym czasem z OZE jest więcej zachodu, nerwów i braku korzyści, niż jest to pożyteczne (nie chodzi o naturę tych rozwiązań, a o prawo). O głupcach palących lakierami w piecach nawet nie chcę wspominać. Dodatkowo oba rządy powinny dostać taki łomot od społeczeństwa, że hej, za to iż nie mogą w końcu dobudować się z tą elektrownią. To już niedługo stanie się memem jak Duke Nukem for Never czy HL3. Całe szczęście, że gazoport dopilnowali. Swoją drogą powinniśmy dostać jakąś nagrodę za ceny paliw, które powinny odstręczać od jazdy czymkolwiek innym niż rower. Co do rzekomej postępowości lewicowej nie wiem w jaki sposób to tutaj rozumiesz.

8 godzin temu, mankomaniak napisał:

Stąd ich zamiłowanie do historii, kultury, religii i tego typu bzdur.

Udam, że tych głupot nie przeczytałem…

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pamietajmy, ze mowimy tu o srednich temperaturach globu w danym roku ! Czyli jest dosyc czasu aby aby CO2 sie wymieszal w atmosferze.  Podobnie jest ze srednim rocznym stezeniu CO2. Jak widac z wykresu jaki zrobilem (i jaki kazdy moze powtorzyc uzupelniajac o nowsze dane) jednego roku mamy wyzsze stezenie CO2 ale obserwujemy nizsza temperature srednia globu (w czasie rocznym) a innym razem jest odwrotnie. To mowi nam o braku przyczynowego wzrostu pomiedzy CO2 i temperatura globu.

Jesli nie zakladamy zwiazku przyczynowego pomiedzy wzrostem temperatury a wzrostem stezenia CO2 to nie ma powodu aby walczyc o zmniejszenie stezenia CO2 w atmosferze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
37 minut temu, Andrzej Altenberger napisał:

Jesli nie zakladamy zwiazku przyczynowego pomiedzy wzrostem temperatury a wzrostem stezenia CO2 to nie ma powodu aby walczyc o zmniejszenie stezenia CO2 w atmosferze

Oj nie wiem. Zmartwiłbym się gdyby stężenie tlenu skoczyło do 28% lub stężenie azotu do 90%.  Widzę dużą analgię między Ziemią a baczką zacieru. Obawiam się, że ludzkość w tej mierze nie jest mądrzejsza od drożdży i wydala prosto pod siebie do u* śmierci literalnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Andrzej Altenberger napisał:

To mowi nam o braku przyczynowego wzrostu pomiedzy CO2 i temperatura globu

Upór godny lepszej sprawy. Sporządź ten wykres jeszcze raz (namiary podałem), a przestaniesz się upierać.

7 godzin temu, Andrzej Altenberger napisał:

Czyli jest dosyc czasu aby aby CO2 sie wymieszal w atmosferze

Tu nie chodzi o jakiekolwiek mieszanie, a o dość skomplikowany obieg CO2 (właściwie węgla) i jego bilans (zyski - straty). Skoro tym się zajmowałeś, to chyba nie powinienem tłumaczyć elementarza.

https://en.wikipedia.org/wiki/Atmospheric_carbon_cycle

P.S. Gdybyś dalej upierał się w niechęci zrobienia tego wykresu, to poniżej ktoś już to zrobił:

https://stevengoddard.files.wordpress.com/2014/10/screenhunter_3233-oct-01-22-59.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zamierzam wracac do tego co juz napisalem. Jak widac z wykresu nie ma sladu przyczynowego zwiazku miedzy wzrostem stezenia CO2 a wzrostem sredniej temperwtury globu.  W jaki sposob CO2 krazy w przyrodzie to nie ma znaczenia dla relacji przyczynowosci T(c) gdzie T to temperatura a c stezenie Co2. Jesli mi Pan nie wierzy to prosze samemu zrobic taki wykres z nowszymi danymi.

Jest pewien powod dla ktorego stezenie tlenu w atmosferze jest takie jakie jest. Ma to pewien zwiazek z pozarami jakie obecnie trapia Kalifornie a moze i inne czesci swiata.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Z raportu „Living planet report 2020” [PDF] przygotowanego przez WWF i Zoological Society London dowiadujemy się, że pomiędzy rokiem 1970 a 2016 liczba dziko żyjących ssaków, ptaków, płazów, gadów i ryb zmniejszyła się aż o 64%. Raport został przygotowany w oparciu o badania 20 811 populacji dzikich zwierząt z 4392 gatunków. Dane na ich temat zebrano z niemal 4000 źródeł. Większość z nich jest publicznie dostępnych i można je znaleźć w literaturze naukowej lub online'owych bazach danych.
      Jak czytamy w podsumowaniu raportu bioróżnorodność jest podstawowym czynnikiem do utrzymania się człowieka na Ziemi, a dostępne dowody są jednoznaczne. Ulega ona zniszczeniu w bezprecedensowym tempie. Od czasu rewolucji przemysłowej ludzie coraz bardziej niszczą lasy, mokradła, tereny trawiaste i inne ważne ekosystemy, zagrażając w ten sposób samej ludzkości. Dotychczas w znaczącym stopniu zmieniliśmy 75% powierzchni lądów wolnej od lodu, większa część oceanów jest zanieczyszczona, utraciliśmy też 85% powierzchni mokradeł.
      Sytuacja z roku na rok się pogarsza. Jeszcze do roku 1970 ludzkość zużywała zasoby Ziemi na tyle wolno, że planeta była w stanie je odtworzyć.Jednak od 50 lat tempo zużywania zasobów jest szybsze, niż tempo ich regeneracji. Na przykład w bieżącym roku Earth Overshoot Day, czyli dzień, w którym zużyliśmy wszystkie zasoby, jakie Ziemia jest w stanie zastąpić do końca roku, nastąpił już 22 sierpnia. To i tak wyjątkowo późno, gdyż z powodu pandemii gospodarka pracowała na wolniejszych obrotach.
      Najbardziej niszczącym elementem działalności człowieka jest zmiana użycia ziemi i wód. Powodujemy takie modyfikacje terenów, na których żyją gatunki, że ich habitaty zostają albo całkowicie zniszczone, albo też zostają pofragmentowane i zdegradowane. W każdym z pięciu wyodrębnionych regionów (Ameryka Północna, Europa i Azja Środkowa, region Azji i Pacyfiku, Afryka oraz Ameryka Łacińska i Karaiby) zmiany te były odpowiedzialne za od 43% (Azja-Pacyfik) do 57,9% (Europa i Azja Środkowa) zniszczeń ekosystemu.
      Kolejnym poważnym problemem jest nadmierne eksploatacja gatunków, od polowań i połowów, poprzez kłusownictwo. Jeszcze inny problem to wprowadzanie gatunków inwazyjnych na nowe tereny. Gatunki takie konkurują z gatunkami rodzimymi o żywność czy przestrzeń życiową, mogą też dziesiątkować gatunki rodzime czy to poprzez polowania czy wprowadzając do ich ekosystemów nowe choroby. Zanieczyszczenie środowiska jest jednym z mniejszych problemów. Odpowiada ono za od 2,3% (Ameryka Południowa i Karaiby) po 11% (Azja-Pacyfik) utraty bioróżnorodności. Ostatnim z wymienionych powodów utraty bioróżnorodności są zmiany klimatyczne. W tej chwili odpowiadają one za od 4% (Europa/Azja Centralna) do 12,5% (Ameryka Południowa i Karaiby) utraty bioróżnorodności.
      Nie we wszystkich regionach świata utrata bioróżnorodności jest taka sama. Najgorzej jest tam, gdzie dotychczas bioróżnorodność była największa. W Ameryce Południowej i na Karaibach doszło do 94% spadku, w Afryce spadek sięgnął 65%, region Azji i Pacyfiku odnotował 45-procentowy spadek, w Ameryce Północnej wyniósł on 33%, a w Europie i Azji Środkowej – 24%.
      Niestety, mimo – jakby się pozornie wydawało – rosnącej świadomości ludzkości, coraz bardziej niszczymy Ziemię. Od 30 lat monitorujemy sytuację i stwierdzamy, że spadek bioróżnorodności przyspiesza. Wszystko idzie w złym kierunku, mówi dyrektor generalny WWF International, Marco Lambertini. W raporcie z 2016 roku (obejmującym lata 1970–2012) spadek populacji dzikich zwierząt wynosił 58%. W ciągu zaledwie 4 lat liczba dzikich zwierząt spadła aż o 6 punktów procentowych. A trzeba pamiętać, że te 4 lata to mgnienie oka w porównaniu z milionami lat, jakie gatunki te przetrwały na Ziemi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Analiza roślinności na jednej z wysp Morza Beringa wykazała, że zasięg lodu pływającego na tym akwenie jest obecnie najmniejszy od 5500 lat. Badania, opublikowane na łamach Science Advances, opisują, w jaki sposób rdzeń torfowy z Wyspy Św. Mateusza pozwala zbadać przeszłość klimatu. Pobrany rdzeń pozwolił na cofnięcie się w czasie o 5500 lat i ocenę zmian zasięgu lodu pływającego.
      To niewielka wyspa na środku Morza Beringa. Jest na niej zapis tego, co działo się w atmosferze i na morzu wokół niej, mówi główna autorka badań Miriam Jones ze Służby Geologicznej Stanów Zjednoczonych i University of Alaska Faribanks. Pani Jones prowadzi swoje badania od 2012 roku.
      Dane na temat lodu pływającego można odczytać ze względnego stosunku izotopów tlenu-16 do tlenu-18. Stosunek tych izotopów względem siebie zmienia się w zależności od opadów, co odzwierciedla zmiany w atmosferze i oceanie. Więcej tlenu-18 oznacza obecność większych opadów, a rosnący tlen-16 to znak, że opady były lżejsze.
      Na potrzeby swoich badań naukowcy przeanalizowali też dane z modelu cyrkulacji powietrza i stwierdzili, że bardziej intensywne opady nadchodzą z północnego Pacyfiku, a lżejsze opady są zapoczątkowywane nad Arktyką. Uczeni przyjrzeli się też zbieranym od 1979 roku danym satelitarnym na temat zasięgu lodu pływającego i stwierdzili, że okresy bardziej intensywnych opadów związane są z mniejszym zasięgiem lodu pływającego, a mniej intensywne opady – z większym jego zasięgiem. Analizy te znajdują potwierdzenie w przeprowadzonych w przeszłości badaniach mikroorganizmów obecnych w rdzeniach.
      Po przeprowadzeniu analizy izotopów we wspomnianym na początku rdzeniu torfowym stwierdzono, że obecny zasięg lodu pływającego na Morzu Beringa jest wyjątkowo mały. To, co obserwujemy obecnie nie ma precedensu w ciągu ostatnich 5500lat. W tym czasie zasięg lodu pływającego na Morzu Beringa nigdy nie był tak mały jak obecnie, mówi współautor badań Matthew Wooller, dyrektor Alaska Stable Isotope Facility, gdzie były prowadzone analizy rdzenia.
      Jones dodaje, że analizy potwierdzają, iż zmniejszenie zasięgu lodu pływającego na Morzu Beringa nie jest związane wyłącznie z rosnącą temperaturą. Większe znaczenie mają tutaj – wywołane zmianami klimatu – zmiany cyrkulacji atmosferycznej i oceanicznej. Tutaj w grę wchodzi znacznie więcej czynników niż tylko rosnące temperatury. Obserwujemy zmiany wzorców cyrkulacji w atmosferze i oceanie, stwierdza Jones.
      Z artykułem High sensitivity of Bering Sea winter sea ice to winter insolation and carbon dioxide over the last 5500 years można zapoznać się na łamach Science Advances.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Generowany przez zwarte korony drzew chłód chroni organizmy leśne przed ekstremalnymi temperaturami i ma znaczący wpływ na ich przystosowanie do globalnego ocieplenia – tak wynika z badań naukowców zaangażowanych w projekt Swiss Federal Institute for Forest, Snow and Landscape Research, opublikowanych w czasopiśmie Science. Do międzynarodowego zespołu należą pracownicy Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, dr Kamila Reczyńska i dr hab. Krzysztof Świerkosz, oraz badacze z innych polskich ośrodków: Uniwersytetu Rolniczego im. Hugona Kołłątaja w Krakowie, Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz Uniwersytetu Warszawskiego.
      Las jako „klimatyczna kapsuła czasu”
      Stacje pogodowe na całym świecie są zazwyczaj umieszczone na otwartych przestrzeniach, a pomiar temperatury odbywa się w nich na wysokości od 1,5 do 2 metrów od powierzchni gruntu (zatem nie w środowisku leśnym i nie blisko powierzchni ziemi, gdzie żyje znaczna część lądowych gatunków roślin i zwierząt). W rezultacie dane klimatyczne zebrane z otwartych przestrzeni mają w przypadku zbiorowisk leśnych jedynie ograniczone znaczenie i niewiele mówią o stopniu ich zagrożenia.
      Międzynarodowy zespół badawczy kierowany przez Floriana Zellwegera z WSL oraz University of Cambridge uzyskał pierwsze szczegółowe dane dotyczące ocieplania się klimatu pod okapem drzew, ukazując tym samym różnice w przebiegu tego procesu w lesie i na otwartej przestrzeni. Było to możliwe dzięki pomiarom temperatury wykonanym we wnętrzu lasu w 100 różnych punktach, które następnie połączono w modelu matematycznym z danymi o zmianach w zwarciu koron drzew na przestrzeni nawet 80 lat, pochodzącymi z prawie 3 000 lokalizacji w Europie.
      Wszyscy wiemy, że świat dookoła się zmienia, i wielu naukowców chce dowiedzieć się na czym dokładnie te zmiany polegają. Nas szczególnie interesuje, jak zmieniają się lasy – zarówno pod wpływem czynników naturalnych, globalnych zmian klimatycznych jak i presji człowieka – mówi dr hab. Krzysztof Świerkosz z Uniwersytetu Wrocławskiego. W tym celu wyszukujemy miejsca, które były dokładnie zbadane jakiś czas temu – sięgamy wstecz do lat 50. XX w. – i powtarzamy badania w tym samym miejscu.
      W takich lokalizacjach wykonujemy tzw. zdjęcie fitosocjologiczne, które stanowi spis gatunków ze wszystkich warstw leśnych: drzew, krzewów i runa, na powierzchni 200-400 m2 – wyjaśnia dr Kamila Reczyńska z UWr. Porównując zdjęcia archiwalne ze współczesnymi, sprawdzamy, jak zmieniła się roślinność – które gatunki zniknęły, a jakie się pojawiły – i przy użyciu specjalistycznego oprogramowania statystycznego staramy się dociec, dlaczego takie, a nie inne, zmiany zaszły. To standardowa procedura przy takich publikacjach.
      Badania zbiorowisk leśnych wielu ludziom kojarzą się z podziwianiem nieskażonej przyrody i słuchaniem śpiewu ptaków. Rzeczywistość jednak nie jest taka romantyczna – większość badaczy wielokrotnie leczyła boreliozę, niektórzy zapalenie opon mózgowych.
      Gryzą nas komary, meszki i strzyżaki, a na niżu coraz częściej spotykamy gniazda groźnych szerszeni. Coraz bardziej nieprzewidywalna staje się też pogoda, przynosząca gwałtowne burze i powalające drzewa wichry. To nie jest praca dla każdego – mówi Krzysztof Świerkosz.
      W czasopiśmie Science naukowcy podają, że pomiary ocieplenia klimatu wykonane na otwartych przestrzeniach nie odzwierciedlają w wystarczającym stopniu zmian temperatury występujących pod okapem drzew. Jeśli zwarcie drzewostanu jest wysokie, buforuje ono zmiany klimatu, tworząc swoistą „kapsułę czasu”, gdzie ocieplenie nie zachodzi tak szybko. Jeśli drzewostan stanie się rzadszy, temperatura niższych warstw lasu gwałtownie wzrośnie. Jak wyjaśnia kierownik zespołu Florian Zellweger, jest to wiedza kluczowa dla zrozumienia wpływu zmian klimatu na różnorodność biologiczną lasów.
      To, że świat przyrody reaguje na zmiany klimatyczne, nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Skala, tempo tego procesu, a także zależności występujące między różnymi czynnikami a żywymi organizmami, są przedmiotem bezustannych badań.
      Skala buforowania ocieplenia klimatu poprzez utrzymywanie stabilnego mikroklimatu w środowisku leśnym zaskoczyła jednak chyba nas wszystkich – mówi dr Kamila Reczyńska. Implikacje tego odkrycia mają też swoją ciemną stronę. Jeszcze do niedawna mogliśmy sądzić, że odsłonięcie dna lasu w trakcie wycinek – tak jak kiedyś – może zostać szybko zabliźnione dzięki rozwojowi nowych pokoleń drzew i powrotowi typowych roślin leśnego runa na wcześniej odsłonięte miejsca. Dowiedzieliśmy się natomiast, że ten proces może dziś przebiegać już inaczej. Typowe rośliny leśne mogą po prostu nie zdążyć powrócić i zostaną wyparte przez gatunki o wyższych wymaganiach cieplnych – a z innych, niedawno opublikowanych badań naszego zespołu wynika, że także azotolubnych i obcych geograficznie. Nasze lasy stają się więc coraz bardziej zubożałe i zagrożone – chyba że znacznie zmniejszymy presję, przynajmniej na najcenniejsze ich fragmenty.
      Opóźnienia w adaptacji do zmian klimatu
      Wszystkie organizmy mają optymalny zakres temperatur, w których najlepiej się rozwijają. Gdy klimat się ociepla, korzyści odnoszą gatunki ciepłolubne, wypierając te, dla których optimum termiczne znajduje się poniżej pewnej granicy. Ponieważ optymalna temperatura dla organizmów leśnych jest znacznie niższa niż rzeczywiste zmierzone temperatury w ich bezpośrednim otoczeniu, organizmy te pozostają w tyle, jeśli chodzi o dostosowanie do zmian klimatycznych.
      W kontekście globalnych zmian klimatu wiele gatunków żyje w coraz mniej optymalnym zakresie temperatur – mówi Zellweger.
      W konsekwencji, jeśli chroniąca runo przed nadmiernym ogrzewaniem warstwa koron zostanie utracona – naturalnie lub w wyniku interwencji człowieka – rośliny żyjące pod nią doświadczą dodatkowego drastycznego ocieplenia, na które nie są przygotowane. Wiele gatunków nie jest w stanie przystosować się wystarczająco szybko, są one wypierane przez gatunki ciepłolubne i mogą wymierać w skali lokalnej.
      Biorąc pod uwagę spodziewany wzrost letnich fal upałów w Europie, prawdopodobnie zmieni to różnorodność biologiczną lasów i może, według badaczy, oznaczać problemy dla roślin i zwierząt przystosowanych do chłodniejszych i wilgotniejszych mikroklimatów leśnych. Zarządzający lasem powinni zatem wziąć pod uwagę wpływ prac leśnych na warunki klimatyczne we wnętrzu lasu, a tym samym na jego różnorodność biologiczną. Zbyt intensywne cięcia w naturalnych lasach liściastych powodują w nich gwałtowne i nieodwracalne zmiany.
      Badania opisane w Science prowadzone są w wielu różnych ośrodkach na całym świecie, jednak w skali lokalnej dają różne wyniki. Dopiero synteza danych z wielu różnych punktów położonych w różnych krajach, a nawet na różnych kontynentach, zapewnia większy, całościowy obraz. Dlatego zajmujący się tą tematyką naukowcy łączą siły, tworząc duże bazy danych, nad którymi potem mogą wspólnie pracować. Ta, z którą związani są badacze z Uniwersytetu Wrocławskiego, nosi nazwę forestREplot i została utworzona 7 lat temu przez Forest & Nature Lab przy belgijskim Uniwersytecie w Gandawie. Do dziś rozrosła się do 4646 powierzchni na 87 stanowiskach położonych na terenie całej Europy i Ameryki Północnej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zmiany klimatyczne zbliżają się do punktu, w którym na Oceanie Indyjskim może pojawić się zjawisko podobne do El Niño, ostrzegają naukowcy z University of Texas w Austin. Jeśli tak się stanie, możemy spodziewać się większych i bardziej regularnych powodzi, burz i susz, które uderzą przede wszystkim w najuboższych ludzi na świecie.
      Modelowanie komputerowe przeprowadzone w Instytucie Geofizyki przez zespół Pedro DiNezio wykazało, że w drugiej połowie wieku zmiany klimatyczne mogą zaburzyć temperatury wód powierzchniowych Oceanu Indyjskiego. Spowoduje to bardziej gwałtowne niż obecnie wzrosty i spadki tych temperatur. To z kolei pociągnie za sobą pojawienie się zjawiska bardzo podobnego do El Niño, które występuje na Pacyfiku.
      Nasze badania pokazały, że podniesienie lub obniżenie globalnych temperatur o kilka stopni spowoduje, że Ocean Indyjski będzie zachowywał się tak samo jak inne tropikalne oceany, z mniej jednorodnymi temperaturami wód powierzchniowych na równiku, bardziej zmiennym klimatem i własnym El Niño, mówi DiNezio. Jeśli obecne trendy klimatyczne będą kontynuowane, to indyjski odpowiednik El Niño może pojawić się już w 2050 roku.
      Nie będzie to jednak zjawisko nowe dla naszej planety. W ubiegłym roku ten sam zespół poinformował, że w muszlach otwornic żyjących 21 000 lat temu znalazł dowody, na istnienie w przeszłości „indyjskiego El Niño”. Wówczas jednak za ziemi panowała epoka lodowa.
      Naukowcy chcieli się dowiedzieć, czy zjawisko to może mieć miejsce również w cieplejszym klimacie. Przeprowadzili zatem szereg symulacji komputerowych, kategoryzując je w zależności od tego, na ile dobrze oddają one zjawiska, które obserwujemy obecnie. Okazało się, że najbardziej dokładne z tych symulacji wskazują, iż w warunkach globalnego ocieplenia odpowiednik El Niño na Oceanie Indyjskim pojawi się przed rokiem 2100.
      Ocieplający się klimat tworzy nam planetę, która będzie zupełnie inna od tej, jaką znamy obecnie, czy jaką znaliśmy w XX wieku, mówi DiNezio. Badania jego zespołu przynoszą zatem kolejne w ostatnich latach dowody wskazujące, że Ocean Indyjski ma znacznie większy potencjał wywoływania wahań klimatycznych niż jest to obecnie widoczne. To zaś oznacza, że w rzeczywistości to obecny stan Oceanu Indyjskiego jest czymś niezwykłym, stwierdza Kaustubh Thirumalai, główny autor badań, w ramach których odkryto istnienie w przeszłości „indyjskiego El Niño”.
      Współcześnie Ocean Indyjski jest bardzo spokojny, doświadcza niewielkich zmian klimatu z roku na rok. Dzieje się tak, gdyż przeważają na nim łagodne wiatry z zachodu na wschód, które utrzymują stałe warunki klimatyczne na tym akwenie. Jednak symulacje wykazały, że globalne ocieplenie może odwrócić kierunek wiatru, zdestabilizować klimat nad Oceanem Indyjskim i spowodować, że pojawią się na nim nieregularne okresy ocieplenia i ochłodzenia, jak El Niño i La Niña na Pacyfiku. To zaś będzie oznaczało pojawienie się nowych ekstremów i całkowite zaburzenie dotychczasowych wzorców klimatycznych, w tym monsunów nad Afryką Wschodnią i Azją, od których zależy byt milionów ludzi.
      Jeśli emisja gazów cieplarnianych będzie postępowała tak, jak obecnie, to do końca bieżącego wieku kraje otaczające Ocean Indyjski, takie jak Indonezja, Australia, kraje Afryki Wschodniej, doświadczą coraz potężniejszych ekstremów klimatycznych. Nawet w obecnych warunkach klimatycznych wiele państw tego regionu jest bardziej narażonych, mówi oceanograf Michael McPhaden z NOAA, pionier badań nad zmiennością klimatu tropikalnego.
      Z pracą zespołu DiNezio można zapoznać się na łamach Science.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po raz pierwszy długoterminowe rokowania dla Wielkiej Rafy Koralowej uznano za "bardzo złe". W najnowszym 5-letnim raporcie Great Barrier Reef Marine Park Authority stwierdziła, że głównym zagrożeniem dla rafy są rosnące temperatury morza.
      Pokłosiem znaczącego i wielkoskalowego oddziaływania rekordowych temperatur powierzchni morza jest przejście tutejszego habitatu ze stanu złego do bardzo złego.
      By spowolnić zniszczenie ekosystemu Rafy i wesprzeć jego regenerację [...], konieczne są globalne działania przeciwko zmianie klimatu.
      Przedstawiciele agendy dodają, że de facto zagrożenia dla Rafy są liczne, kumulatywne i narastające. Poza ociepleniem klimatu (stresem cieplnym) należą do nich spływy rolnicze czy działalność żarłocznych rozgwiazd - koron cierniowych (Acanthaster planci).
      Specjaliści podkreślają, że spadek "ratingu" rokowań z oceny "złe" w 2014 r. na "bardzo złe" w 2019 r. odzwierciedla większy zakres zniszczeń koralowców; są one skutkiem bieleń spowodowanych wzrostami temperatury morza w 2016 i 2017 r.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...