Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'plastik'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 19 results

  1. Odpady plastikowe są wszędzie: na wysypiskach śmieci, w lasach, morzach i oceanach... Naukowcy mają mnóstwo pomysłów na to, jak z nimi walczyć. W ten trend ten wpisuje się też wynalazek z UMK w Toruniu: preparat przyspieszający proces rozkładu plastiku. Preparat, którego twórczynią jest dr hab. Grażyna Dąbrowska - genetyk z toruńskiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, może przyspieszyć nawet o 20 proc. rozkład plastikowych materiałów zalegających na wysypiskach śmieci. Zawiera on mikroorganizmy (zwłaszcza grzyby) zdolne do wytwarzania enzymów hydrolitycznych degradujących plastik. Dr hab. Dąbrowska pracuje w Zakładzie Genetyki na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska UMK, gdzie zajmuje się m.in. genetyką roślin, ich interakcjami z mikroorganizmami oraz biodegradacją tworzyw sztucznych, zanieczyszczających glebę i wody. Ta wiedza pozwoliła jej dobrać składniki preparatu. Co grzyby mają wspólnego z plastikowymi odpadami? Jak się okazuje, całkiem sporo. Jak tłumaczy badaczka, składniki preparatu mają szczególne właściwości, dzięki którym mogą wejść w reakcję chemiczną z plastikiem. Dzięki temu tworzywa sztuczne tracą swoje właściwości: stają się na przykład mniej rozciągliwe czy bardziej przepuszczalne dla gazów, pary wodnej, tlenu czy dwutlenku węgla - opisuje dr hab. Dąbrowska. Efekty wynalazku z Torunia można zaobserwować po kilku miesiącach działania. Jak tłumaczy jego twórczyni, działanie preparatu wzmacniają wytwarzane przez grzyby białka, tworzące na powierzchni plastiku (zwłaszcza PET) specyficzną warstwę, ściśle przylegającą do danego tworzywa. Rosnąca grzybnia przylega więc do polimeru, równocześnie wytwarzając enzymy degradujące i zmieniające jego strukturę. Co znacznie zwiększa skuteczność procesu przyspieszania biodegradacji - tłumaczy dr hab. Dąbrowska. Twórczyni preparatu widzi jego zastosowanie przede wszystkim pod sam koniec cyklu życiowego wysypisk śmieci, w procesie rekultywacji. Przez wiele lat w Polsce nie była prowadzona poprawna selekcja odpadów i właściwie większość tworzyw sztucznych znajduje się w tym momencie na składowiskach odpadów. Ich ilości są olbrzymie - dlatego tak pomocne byłoby zmniejszenie ich gabarytów, przyspieszenie procesu ich rozkładu na samym początku procesu odzyskiwania terenu składowiska - opowiada badaczka. Rekultywacja wysypiska śmieci to długi i skomplikowany proces. Jego ostatecznym celem jest zmniejszenie negatywnego wpływu zebranych śmieci na środowisko - oraz zintegrowanie terenu wysypiska z jego otoczeniem. Odpady są prasowane przez ciężki sprzęt, po czym obsypuje się je kolejnymi warstwami gleby, aby wreszcie - w ostatnim etapie - obsiać roślinami. Preparat mógłby być dodawany do pierwszej warstwy gleby - ma on bowiem jeszcze jedną ważną właściwość. Mikroorganizmy dobraliśmy w taki sposób, żeby charakteryzowały się dodatkowo zdolnością do wchodzenia w interakcje z roślinami i stymulowania roślin do wzrostu - mówi badaczka. Jest to działanie kompleksowe - podkreśla. W ten sposób możemy równocześnie przyspieszamy degradację tego, co niekorzystne - jak i pozytywnie oddziaływać na rośliny i inne organizmy. Skąd pomysł stworzenia preparatu? Impulsem była obserwacja: mam trójkę dzieci i widzę, ile potrafimy wyprodukować plastikowych odpadów w jednym gospodarstwie domowym... To właśnie troska o to, co się stanie z naszym środowiskiem, natchnęła mnie do tego, aby do walki z plastikiem zalegającym na wysypiskach zastosować badania, które prowadzę na co dzień - podsumowuje toruńska biolog. « powrót do artykułu
  2. Znalezienie biodegradowalnych zastępników dla tworzyw sztucznych pochodzących z paliw kopalnych okazało się, jak dotychczas, niemożliwe. Jednym z problemów jest fakt, że dotychczas wytwarzane biodegradowalne plastiki okazały się zbyt kruche, by wykorzystać je do pakowania żywności. Nowe badania przeprowadzone na The Ohio State University wykazały, że połączenie naturalnej gumy i bioplastiku pozwala na stworzenie materiału, który sprawuje się znacznie lepiej niż dotychczas opracowane materiały biodegradowalne. Nowy materiał już cieszy się zainteresowaniem ze strony przedsiębiorców. W najnowszym numerze pisma Polymers naukowcy informują o udanym połączeniu naturalnej gumy z materiałem pochodzącym z fermentacji prowadzonej przez mikroorganizmy. To najlepszy uzyskany dotychczas materiał tego typu. Wcześniejsze próby takiego połączenia nie zdały egzaminu, gdyż miękkość gumy oznaczała utratę wytrzymałości podczas produkcji, mówi główna autorka badań, Xiaoying Zhao. Nowy materiał uzyskano łącząc roztopioną gumę z roślinnym termoplastikiem PHBV oraz organicznym nadtlenkiem i TMPTA. Uzyskany w ten sposób materiał był o 75% bardziej wytrzymały i 100% bardziej elastyczny niż sam PHBV. Już wcześniej inne grupy badawcze łączyły gumę i PHBV, jednak uzyskiwany w ten sposób materiał był zbyt mało wytrzymały, by spełnić wymagania stawiane przed materiałem używanym do pakowania żywności. Nie wytrzymywały odpowiednio długo procesu pakowania, transportu, przechowywania w sklepach i w domach, a szczególnie zawodziły tam, gdzie żywność miała być mrożona czy podgrzewana w kuchniach mikrofalowych. Dlatego też zwiększenie elastyczności oraz wytrzymałości jest szczególnie ważne. « powrót do artykułu
  3. W ludzkich odchodach znaleziono mikroplastik, co sugeruje, że jest on rozpowszechniony na samym szczycie łańcucha pokarmowego. Austriaccy naukowcy monitorowali osiem osób z Polski, Rosji, Japonii, Holandii, Finlandii, Włoch, Wielkiej Brytanii i Austrii. W kale każdej z nich znaleziono co najmniej jeden rodzaj mikroplastiku. W sumie wyizolowano 9 różnych rodzajów mikroplastiku o rozmiarach od 50 do 500 mikrometrów. Mikroplastik, czyli niewielkie cząstki plastiku o rozmiarach mniejszych niż 5 milimetrów, pochodzi głównie z dużych odpadów plastikowych – takich jak butelki czy torby foliowe – którymi zanieczyściliśmy oceany. To pierwsze badania tego typu. Potwierdzają one to, co podejrzewaliśmy – plastik trafił do przewodów pokarmowych ludzi. Szczególnie martwi na to, co to oznacza i jakie ma to skutki dla ludzkiego zdrowia, szczególnie dla osób, cierpiących na choroby układu pokarmowego, mówi główny autor badań, Philipp Schwabl z Wiedeńskiego Uniwersytetu Medycznego. Wiadomo, że mikroplastik może przenikać do krwi, układu limfatycznego i wątroby. Naukowcy spekulują, że ponad 50% ludzkiej populacji może nieświadomie żywić się plastikiem. Wzywają jednocześnie do przeprowadzenia kolejnych badań, gdyż sami przyjrzeli się niewielkiej grupie ludzi. Mikroplastik obecny jest między innymi w rybach, owocach morza, piwie, miodzie i wodzie butelkowanej. U badanych znaleziono średnio 20 kawałków mikroplastiku na każde 10 gramow badanego kału. Najbardziej rozpowszechnione były polipropylen (PP) i poli(tereftalan etylenu) (PET). To materiały, z których składają się plastikowe butelki i zakrętki. Znaleziono je u wszystkich badanych. Poziom zanieczyszczenia oceanów plastikiem jest gigantyczny. Niedawno informowaliśmy, że coraz więcej plastikowych śmieci dociera do najbardziej odległych zakątków kuli ziemskiej. Światowe Forum Ekonomiczne szacuje, że do roku 2050 w oceanach będzie znajdowało się, wagowo, więcej plastiku niż ryb. Każdego roku zanieczyszczamy oceany 8 milionami ton plastikowych odpadów. Już teraz znajduje się w nich 150 milionów ton plastiku. « powrót do artykułu
  4. Jak informują naukowcy ze Scottish Association for Marine Science (Sams), stworzenia żyjące w najgłębszych partiach oceanu zjadają plastik od co najmniej 40 lat. Uczeni przeanalizowali próbki zbierane w Rockall Trough u północno-zachodnich wybrzeży Szkocji i Irlandii. W organizmach niemal połowy rozgwiazd i wężowideł, które zebrano w latach 1976–2015 z głębokości poniżej 2000 metrów, znaleziono mikroplastik. Co interesujące, przez cały ten okres ilość pochłanianego przez te zwierzęta plastiku niemal nie uległa zmianie. Masowa produkcja plastiku rozpoczęła się w latach 40. i 50. ubiegłego wieku. Można więc było się spodziewać, że w starszych próbkach mikroplastiku będzie mniej, a jego ilość będzie rosła do poziomów znajdowanych w obecnie żyjących organizmach. Jednak nie zauważyliśmy takiego zjawiska. Poziom pochłaniania plastiku był stabilny w całym przekroju badanych próbek, mówi główna autorka badań, Winnie Courtene-Jones. Te dane wskazują, że dno morskie jest od dawna zanieczyszczone mikroplastikiem i że mógł być on tam obecny już przed rokiem 1976, dodaje uczona. Dane takie mogliśmy zebrać dzięki temu, że posiadamy archiwalne zbiory zwierząt morskich. Zachęcam innych badaczy, którzy mają dostęp do podobnych kolekcji, by rozważyli wykorzystanie ich do badania nad historycznym zanieczyszczeniem plastikiem. To pomoże nam poradzić sobie z tym problemem, stwierdza Courtene-Jone. To pokazuje, że zanieczyszczenie plastikiem nie jest nowym problemem. Potrzebujemy więcej danych długoterminowych, by lepiej ocenić to zjawisko, powiedziała współautorka badań, doktor Bhavani Narayanaswamy. « powrót do artykułu
  5. Ilość plastiku nanoszona na plaże na odległych wyspach Południowego Atlantyku jest obecnie 10-krotnie większa niż przed dekadą, czytamy w Current Biology. Naukowcy sprawdzili, ile plastiku znajduje się w morzach otaczających odległe części brytyjskich terytoriów zamorskich. W badaniach uwzględniono również obszary na których istnieją lub są proponowane rezerwaty morskie. Po raz pierwszy w historii badania wykazały, że zanieczyszczenie plastikiem plaż na odległych wyspach Południowego Atlantyku jest niemal takie same, jak na uprzemysłowionych obszarach wybrzeży Północnego Atlantyku. Grupa naukowców z 10 różnych organizacji odbyła w latach 2013–2018 cztery wyprawy badawcze na pokładzie statku RRS James Clark Ross. Naukowcy badali powierzchnię wody, kolumnę wody, dno morskie, plaże i zwierzęta należące do 26 gatunków. Zauważono znaczący wzrost ilości plastku na wszystkich badanych obszarach. Na plażach plastik stanowi ponad 90% wyrzucanych przez morze szczątków, a jego ilość znajduje się na rekordowo wysokim poziomie. "Przed trzema dekadami wyspy te, należące do najbardziej odległych miejsc na planecie, były niemal dziewicze. W tym czasie ilość znajdowanych tam plastikowych śmieci wzrosła 100-krotnie. Plastik jest tak powszechny, że dotarł na dno oceanu. Znaleśliśmy go w całym łańcuchu pokarmowym, od planktonu po drapieżne ptaki morskie", mówi główny autor badań doktor David Barnes z British Antarctic Survey. Największą koncentrację plastiku stwierdzono na plażach. "W 2018 roku na każdy metr wybrzeża Falklandów Wschodnich i Świętej Heleny przypadało do 300 fragmentów plastiku – to 10-krotnie więcej niż przed dekadą. Zrozumienie skali problemu to pierwszy krok w kierunku wspomożenia biznesu, przemysłu i społeczeństwa w poradzeniu sobie z tym problemem", dodaje Barnes. Plastikowe śmieci zabijają każdego roku 100 milionów zwierząt morskich. Giną one zaplątane w plastik, zatrute plastikiem i wskutek zatkania przewodu pokarmowego przez połknięty plastik. Dla odległych wysp, o unikatowym ekosystemie, poważnym problemem jest też fakt, że na plastikowych odpadach mogą na nie przybywać gatunki inwazyjne. A najnowsze badania pokazują, że zanieczyszczenie plastikiem to nie tylko problem obszarów uprzemysłowionych, ale dotyka on nawet najbardziej odległych obszarów planety, które jeszcze mają dobrze zachowaną bioróżnorodność. "Te wyspy i ocean wokół nich to strażnicy zdrowia naszej planety. Pękają nam serca gdy widzimy albatrosy połykające plastik na pustkowiach tysiące kilometrów od ludzkich siedzib. To potężny dzwonek alarmowy. Jeśli nic z tym nie zrobimy, zagrożone będą nie tylko różne gatunki zwierząt, ale załamie się cały ekosystem, od którego zależy przetrwanie wielu społeczności ludzkich", mówi biolog Andy Schofield z Królewskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. « powrót do artykułu
  6. Hiszpańscy naukowcy udokumentowali nowe zachowanie kani czarnej (Milvus migrans). Wydaje się, że za pomocą reklamówek na zakupy ptaki te wyrażają swój status i fizyczne możliwości. Im większa kolekcja fragmentów toreb w gnieździe, tym więcej piskląt i lepsze terytorium. Badania prowadzono w Parku Narodowym Doñana na Półwyspie Iberyjskim. Dr Fabrizio Sergio i jego zespół uważają, że paski, pozyskiwane przede wszystkim ze starych reklamówek, stanowią sygnał ostrzegawczy dla innych ptaków, że właściciel gniazda będzie zaciekle walczyć o swój teren. Ludzie, którzy pracowali z kaniami czarnymi, a nawet kaniami rudymi [Milvus milvus], ich kuzynkami, zauważyli, że gniazda tych ptaków często były usiane śmieciami, ale teraz po raz pierwszy badano funkcję tej dekoracji. To nie tylko biały plastik – chociaż oczywiście go preferują; ptaki mogą wykorzystać cały szereg materiałów, z tkaninami i papierem włącznie – podkreśla Sergio z Estación Biológica de Doñana. Park Narodowy Doñana został założony w 1969 r., a w 1984 r. wpisano go na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO. Mieszka tu kilkaset par kań czarnych. Ptaki zaczynają poszukiwać ludzkich śmieci ok. 20 dni przed złożeniem w gnieździe jaj. Sergio i jego współpracownicy chcieli sprawdzić, czy zdobienie śmieciami stanowi komunikat, a jeśli tak, to jaki. Przez 5 lat obserwowali więc zachowanie kań. Okazało się, że najwięcej plastiku gromadziły najsilniejsze ptaki w średnim wieku (tzw. prime age, który przypada na okres między 7. a 12. r.ż.). Najmłodsze i najstarsze osobniki nie mogły i jak się później okazało, nie chciały, zademonstrować tak imponujących kolekcji. Właściciele największych hałd toreb najlepiej bronili też terytorium i zagarniali dla siebie całą przynętę podkładaną przez biologów. Nic dziwnego, w końcu są oni w najlepszej kondycji fizycznej (osiągają największy sukces reprodukcyjny i przeżywalność), a plastik pozwala im to wyrazić i zapobiega niepotrzebnym krwawym walkom. Gdy Hiszpanie podrzucali plastik do gniazd, gdzie prawie go nie było, kanie od razu przystępowały do usuwania go. Segio uważa, że młode lub starsze ptaki nie chcą wypowiadać wojny, której nie będą w stanie wygrać.
  7. Plastik. Tworzywo XX wieku. Ma wiele zalet: można je odlewać, jest tanie... tanie... Chyba przede wszystkim tanie. Poza tym ma wiele wad: wytwarza się je z coraz droższej ropy naftowej, trudno się go przetwarza, a ogromne ilości plastikowych śmieci zalegają wysypiska. I będą zalegać przez dziesiątki tysięcy lat, jeśli się nie znajdzie na nie sposobu. Sposobu na utylizację lub wykorzystanie niebiodegradowalnego plastiku szuka się od dawna. Było wiele koncepcji i pomysłów, ale ostatecznie żadna nie została wykorzystana w masowej skali. Być może wynalazek inżynierów z Uniwersytetu Północno-Zachodniego w Bostonie okaże się przełomem. Udało im się opracować sposób wykorzystania nieprzetwarzalnego plastiku jako paliwa, bez emisji szkodliwych gazów i odpadów. Prototyp specjalnego, dwukomorowego pieca sprawuje się tak dobrze, że myślą już o wykorzystaniu pomysłu w skali przemysłowej. Dwukomorowość i samopodtrzymywanie to kluczowe rozwiązania, jakie pozwoliły na opracowanie rozwiązania. Masa plastikowa jest ładowana do górnej komory, gdzie w wysokiej temperaturze poddawana jest procesowi pirolizy. W jej wyniku ze stałych odpadków otrzymywany jest palny gaz, który przetaczany jest do dolnej komory, gdzie - po dodaniu utleniaczy - jest spalany, wytwarzając ciepło i parę. Ciepło podtrzymuje proces pirolizy w górnej komorze, natomiast parę można wykorzystać do otrzymywania elektryczności. Projekt jest dziełem studentów inżynierii pracujących nad dyplomem oraz absolwentów, którzy pracowali pod kierunkiem Yiannisa Levendisa, wykładowcy inżynierii materiałowej i przemysłowej. Prof. Levendis poświęcił ostatnie dwadzieścia lat na badania nad spalaniem nieużytecznych odpadów. Jego obecny cel to zgazowywanie stałych odpadów plastikowych, z założeniem jak największego zmniejszenia emisji szkodliwych substancji. Prototyp można bez trudu powiększyć i zainstalować na przykład obok wysypiska, czy zakładu segregacji odpadów, albo zakładu przetwarzania odpadów - mówi David Laskowski, jeden ze studentów pracujących nad projektem. - To pozwoliłoby na stały dostęp do taniego paliwa. Według jego obliczeń, nowa technologia pozwoliłaby oszczędzić rocznie nawet 462 miliony galonów ropy w samych Stanach Zjednoczonych, przy założeniu, że spala się całość plastiku, jaki trafia do śmieci. Oprócz prof. Yiannisa Levendisa i Davida Laskowskiego do zespołu należeli: Jeff Young, Shane McElroy, Jason Lee i Paul Conroy - studenci przed dyplomem; oraz Brendan Hall i Chuanwei Zhuo - absolwenci uczelni.
  8. Wino przechowywane w plastikowej butelce i opakowaniach typu Bag-in-Box – tzw. workach w pudełku - traci świeżość już po pół roku. Po zakończeniu trwającego rok studium badacze z Instytutu Wina i Nauk o Winie (ISVV) w Bordeaux ustalili, że w ciągu 6 miesięcy ulega zmianie zarówno smak, jak i skład chemiczny białej wersji tego trunku. Francuzi ustalili, że jeśli alkohol był rozlany do jedno- i wielowarstwowych butelek PET oraz opakowań Bag-in-Box, zaczynał się w tym czasie utleniać. I białe, i czerwone wino pozostawało bardziej stabilne w butelkach szklanych. Specjaliści z ISVV testowali białe i czerwone wina Bordeaux, które przechowywano w warunkach laboratoryjnych w różnych rodzajach szkła, jedno- i wielowarstwowych opakowaniach PET oraz kartonach (Bag-in-Box, BIB). W regularnych odstępach czasu mierzono zawartość tlenu, dwutlenku węgla i dwutlenku siarki, a także oceniano smak oraz intensywność barwy. Choć w ciągu roku w plastikowych butelkach i opakowaniach BIB stężenia gazów oraz smak białego wina ulegały zmianie, w przypadku czerwonego trunku zaobserwowano jedynie niewielkie pogorszenie parametrów. ISVV zamierza kontynuować testy przez kolejny rok. Rimy Ghidossi, rzecznik Instytutu działającego w ramach Université Victor Segalen Bordeaux 2, podkreśla, że ostatnio pojawiało się wiele sprzecznych informacji nt. opakowań nadających się do przechowywania wina. Stąd pomysł, by w naukowy sposób ustalić, jaka jest prawda. Wyniki studium opublikowano w branżowym piśmie Packaging News.
  9. Złoto od zawsze było drogim symbolem zbytku i luksusu. Dziś zyskuje nowe znaczenie, jego właściwości są coraz szerzej wykorzystywane w nowoczesnych technologiach. Począwszy od pozłacania styków, które dzięki temu nie śniedzieją i nie przerywają (kto pamięta, że dawniej klawiatury komputerów miały złocone styki?), aż po... no właśnie, gdzie jest granica zastosowania złota? Wyobrażacie sobie złoto w podeszwach waszych butów? No to wyobraźcie. Dr Adrian Fuchs ze Szkoły Nauk Fizycznych i Chemicznych Uniwersytetu Technologicznego w Queensland opracował nową technologię, może nie sensacyjną, ale mająca wiele zastosowań praktycznych. Australijski uczony odkrył sposób skutecznego rozpraszania nanocząstek metali w tworzywach sztucznych, jak polimery, czy plastik. Nowa metoda pozwoli uzyskiwać materiały o doskonałych, czy niespotykanych właściwościach. Pierwsze, co się narzuca, to materiały o zwiększonej wytrzymałości. Trwała i bardziej kolorowa farba, nie pękające plastikowe obudowy, elastyczne, ale nie ścierające się podeszwy butów. Farba - jak mówi odkrywca - to w zasadzie plastik, dodanie do niej nanocząstek złota powoduje, że kolory z całego widzialnego spektrum stają się bardziej intensywne, a sama farba odporna na trudne warunki środowiskowe. Właściwości metali zmieniają się w nanoskali, łącząc unikalne cechy nanocząstek z tworzywami sztucznymi uzyskujemy całkiem nowe materiały kompozytowe. To pozwoli na opracowanie nie tylko nowych, lepszych powierzchni ochronnych, ale na przykład lepiej działających leków, czy nowatorskich katalizatorów. Doskonałe przewodnictwo złota pozwoli właśnie, wg dra Fuchsa, po wymieszaniu z cząsteczkami innych metali, uzyskać nowe rodzaje katalizatorów. Nanocząstki złota i ditlenku tytanu zatopione w polimerze tworzą bardzo efektywny katalizator oczyszczający wodę; ditlenek tytanu pochłania światło i przekształca je w prąd elektryczny, który jest dalej przewodzony przez złoto. Zatapianie nanocząstek w plastikowych kapsułkach pozwoli na lepsze dozowanie leków przeciwnowotworowych, które będą same wyszukiwać ogniska chorobowe. Szybsze i tańsze komputery dzięki nowym rodzajom układów elektronicznych, lepsze wyświetlacze w telewizorach i monitorach i wiele innych możliwości otwiera się przed technologami. Nanocząstki złota i innych metali już niedługo będą powszechne w naszym otoczeniu.
  10. PolyFlav to smakowy plastik. Nośnikiem dla smaku jest w tym przypadku forma z polietylenu małej gęstości (ang. low-density polyethylene, LDPE). Jest on lekki i delikatny, a swoich właściwości nie zawdzięcza szkodliwym plastyfikatorom czy dodatkom chemicznym. Wg twórców, wynalazek można zastosować w wielu produktach, np. butelkach, szczoteczkach do zębów, ochraniaczach jamy ustnej dla sportowców czy smoczkach lub łyżeczkach dla dzieci. LDPE zostało dopuszczone do użytku przez amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków jako składnik opakowań na żywność oraz zabawek. W przypadku PolyFlav cząsteczki substancji smakowej dyfundują przez plastik. Ponieważ w produkcie zastosowano polietylen małej gęstości, który podczas spalania rozkłada się na dwutlenek węgla i wodę, nadaje się on do recyklingu. PolyFlav uzyskuje się metodą odlewania z monomeru lub wyciskania. Gdy dany obiekt musi być bardziej sztywny, można zastosować rusztowanie z twardszego materiału, a z LDPE utworzyć położoną bliżej powierzchni warstwę. Na razie na stanie firma ma tylko dwa smaki: truskawkowy i miętowy, ale na życzenie klienta da się stworzyć jakikolwiek inny (zarówno słodki, jak i pikantny). Dotyczy to również smaków bardziej złożonych czy ulotnych. Nad przedsięwzięciem pracują m.in. naukowcy z Instytutu Polimerów University of Wisconsin. Add the Flavor, firma-matka PolyFlavor, została założona w 2006 r., by uzyskać smakowy plastik do smakowych rurek. Do współpracy przystąpiła też firma A. Schulman, międzynarodowy dostawca materiałów plastikowych. Gotową recepturę dostarczono w 2007 r.
  11. Już wkrótce w Birmingham zostanie uruchomiony zakład wytwarzający różne przedmioty, od dachówek po kaski rowerowe, z plastiku i włókien wchodzących w skład zużytych pieluszek oraz wkładek dla osób dotkniętych nietrzymaniem moczu. W planach znajduje się również pozyskiwanie z nich metanu. Do 2014 roku w Wielkiej Brytanii powstaną kolejne 4 tego typu przybytki. Będą one zlokalizowane w Londynie, Liverpoolu oraz Manchesterze. Pionierski zakład w Birmingham kosztował ok. 12 mln funtów. W ciągu roku ma on przetwarzać 36 tysięcy ton odpadów, a początkowo z pampersów będą produkowane dachówki. Potem asortyment zostanie uzupełniony o "pieluszkowe" kaski rowerowe, wkładki do butów oraz okładziny. Wg szefostwa kanadyjskiej firmy Knowaste, która zarządza pierwszym z planowanych zakładów, ekstrahowanie z pieluch metanu i wprowadzanie go do narodowej sieci dostawczej powinno stać się rzeczywistością do końca 2011 r. Fabryki Knowaste działają już w macierzystej Kanadzie i w Holandii. Niestety, pieluchy i wkładki nie są biodegradowalne. Będą tu jeszcze przez 50-100 lat. Są wartościowymi materiałami, które powinno się odzyskiwać – przekonuje dyrektor wykonawczy firmy Roy Brown. Na początku pieluchy czy pieluchomajtki będą zbierane w domach opieki itp., ale w przyszłości do przeróbki trafią też odpady z gospodarstw domowych. Doskonałym rozwiązaniem byłyby kosze (przypominające te na szkło czy plastik), które za zgodą właściciela terenu, np. miasta lub marketów, można by ustawiać w miejscach publicznych. Oprócz plastiku, w pieluchach znajdują się włókna celulozowe. Te dłuższe da się oddzielić od masy, by ostatecznie wyprodukować z nich biodegradowalne doniczki na kwiaty. Pieluchy są płukane i mechanicznie dzielone na poszczególne składniki: pulpę drzewną, plastik i superchłonne polimery żelowe. Z danych przytoczonych w relacji prasowej Knowaste wynika, że by wyprodukować pampersy dla jednego dziecka, trzeba ściąć przynajmniej 4,5 drzewa. Prowadząc recykling pieluch, na każdą ich tonę można oszczędzić 400 kg drewna, 145 metrów sześciennych gazu oraz 8700 metrów sześciennych wody.
  12. Już za kilka lat do produkcji pleksiglasu możemy zacząć wykorzystywać... bakterie. O odkryciu interesujących cech niektórych mikroorganizmów informują niemieccy naukowcy. Pleksiglas, zwany także szkłem akrylowym, zbudowany jest z cząsteczek poli(metakrylanu metylu) (ang. polymethyl methacrylate - PMMA). Obecnie jest on wytwarzany na drodze chemicznej, zaś surowcami do jego produkcji są związki zawarte w ropie naftowej. Nie dziwi w związku z tym fakt, że poszukiwana jest metoda bardziej przyjazna dla środowiska i, co ważne, opłacalna w dobie kończących się powoli zapasów "czarnego złota". Nowy pomysł na syntezę metakrylanu polimetylu zakłada zastosowanie w tym celu osiągnięć "białej", czyli przemysłowej, biotechnologii. Autorami technologii są naukowcy z dwóch niemieckich instytucji: Uniwersytetu w Duisburgu i Essen oraz Centrum Nauk Przyrodniczych im. Helmholtza. W jednym z gatunków bakterii odnaleźli oni enzym, zwany mutazą 2-hydroksyizobutyrylu, zdolny do przeprowadzenia reakcji kluczowej dla syntezy PMMA. Co ciekawe, do odkrycia doszło podczas prac nad zupełnie innym projektem, mającym na celu rozkład silnej toksyny - eteru metylo-tert-butylowego. Odkryty enzym posiada zdolność do zmiany położenia atomów wewnątrz łańcuchów złożonych z czterech atomów węgla. Uzyskiwana jest w ten sposób struktura rozgałęziona zamiast typowej cząsteczki liniowej. Właśnie taki kształt molekuł jest optymalny dla syntezy szkła akrylowego. Istotną cechą odkrytego procesu jest możliwość całkowitej rezygnacji ze stosowania produktów ropopochodnych na rzecz łatwo dostępnych związków organicznych, takich jak cukry czy kwasy tłuszczowe. W praktyce oznacza to, że PMMA będzie można uzyskiwać z wielu rodzajów zwykłych śmieci. Wysiłek szefa zespołu pracującego nad nową metodą produkcji pleksiglasu, dr Thore Rohwedera, został doceniony. Badacz otrzymał nominację do nagrody przyznawanej przez firmę chemiczną Evonik, jednego z potentatów obsługiwanego przez siebie rynku. Jeżeli zaś technologię uda się wdrożyć na skalę przemysłową, co może, zdaniem samego autora, nastąpić za cztery lata, wówczas dodatkową nagrodą mogą być także wielkie pieniądze. Światowy rynek produkcji PMMA, wart około 4 miliardów euro rocznie, z pewnością jest bowiem otwarty na kolejne innowacje...
  13. Kanadyjczycy nie polecają korzystania z plastikowych pojemników na żywność. Zawierają one bisfenol A (BPA), który, wg nich, może odpowiadać za gorsze działanie mózgu w zakresie pamięci i uczenia się. Nie wykluczają też, że ma on swój udział w chorobie Alzheimera, schizofrenii czy depresji. BPA wykorzystuje się przy produkcji plastikowych butelek na napoje, butelek do karmienia dzieci, pojemników na żywność, a nawet protez. Naukowcy z Uniwersytetu Guelph odkryli, że bisfenol A przenika do stałych lub płynnych pokarmów przechowywanych w plastiku. Gdy zostają one zjedzone, BPA zaburza komunikację między neuronami, bez czego niemożliwe staje się prawidłowe zapamiętywanie czy rozumienie. Jak wyjaśnia szef zespołu Neil MacLusky, niewielkie dawki bisfenolu, który stale dostaje się do organizmu, zaburzają tworzenie się synaps w rejonach kluczowych dla uczenia. W ramach eksperymentu naukowcy przez miesiąc karmili werwety z wyspy Saint Kitts na Morzu Karaibskim żywnością przechowywaną w pojemnikach z bisfenolem. Zaobserwowano spowolnienie działania synaps. Wg Kanadyjczyków, bisfenol A oddziałuje na estrogen, a ten z kolei [...] wpływa na tempo, w jakim tworzą się synapsy określonego rodzaju, poza tym odpowiada za utrzymywanie normalnego kształtu neuronów w obszarach mózgu kontrolujących uczenie, pamięć oraz nastrój.
  14. Trzcina cukrowa to nie tylko świetny surowiec do produkcji cukru i alkoholu, np. kubańskiego rumu. Dzięki naukowcom z Australii już wkrótce będą powstawać wodoodporne papier i pudełka z kartonu z powłoką uzyskiwaną właśnie z tej rośliny. Zespół dr. Lesa Edye'a z CRC for Sugarcane Innovation through Biotechnology w Brisbane twierdzi, że naturalna powłoka z powodzeniem zastąpi wosk i plastik, które stosuje się obecnie w pudełkach na owoce i kartonikach na napoje, m.in. mleko czy soki. Co więcej, nowe opakowania będą się w 100% nadawać do recyklingu. Badacze z antypodów podkreślają, że wosk ma jedną poważną wadę, niekorzystnie wpływa na urządzenia do wytwarzania papieru. Stąd pomysł na wyściółkę z ligniny trzciny cukrowej. W procesie wytwarzania papieru z pulpy drzewnej usuwa się ligninę, pozostawiając tylko elastyczne włókna celulozy. Związki chemiczne używane normalnie do obróbki zmieniają właściwości ligniny, ale ekipie Edye'a udało się opracować ekologiczną metodę oddzielania od siebie składowych trzciny, która zachowuje ich pierwotne cechy. Nie powstają też odpady. Australijczycy uzyskali sprej z ligniny i wypróbowali go na serii próbek papieru. Okazało się, że zastygająca warstwa z powodzeniem zastępuje wosk i plastik, nie mając jednocześnie ich minusów. Spryskany ligniną papier można oddać na makulaturę, z której ponownie wytworzy się pulpę i nowe pryzmy papieru. Edye nie podaje szczegółów, ponieważ obowiązuje go tajemnica handlowa.
  15. Układy elektroniczne z tworzyw sztucznych mają być dość powolne i duże, ale za to niezwykle tanie, a przez to – powszechnie dostępne. Zanim jednak w sklepach pojawią się płatki śniadaniowe w "elektronicznych" opakowaniach, na których będą odtwarzane reklamówki, konieczne jest udoskonalenie technologii wytwarzania plastikowych obwodów. Jedną z ciekawszych metod usuwania defektów z takich tranzystorów odkryli naukowcy zatrudnieni w szwajcarskim Federal Institute of Technology. Polega ona na... tygodniowej bezczynności. Leżakowanie okazało się skuteczne w wypadku tranzystorów wykonanych z pentacenu – związku organicznego o właściwościach półprzewodnika. Do tej pory substancja ta sprawiała jednak problemy, wynikające ze sporej liczby defektów w strukturze materiału. Niedoskonałości powodowały znaczne pogorszenie parametrów tranzystora. Jak jednak poinformował zespół pod kierownictwem Wolfganga Kalba, kilkudniowe przebywanie tranzystorów w próżni i temperaturze pokojowej powoduje, że defekty znikają. Poddanie tranzystorów kuracji umozliwiło m.in. dwukrotne zwiększenie ruchliwości ładunków, a o rząd wielkości spadła rezystancja na złączach. Zdaniem naukowców, zaobserwowane przez nich zjawisko to efekt układania się cząsteczek pentacenu pod wpływem ich naturalnych drgań, zachodzących w temperaturze pokojowej.
  16. Do tej pory plastikowe śmiecie były bardzo kłopotliwym ładunkiem wszelkiego rodzaju statków. Po pierwsze, zajmowały cenne miejsce, po drugie, trzeba je było ze sobą wozić do momentu zawinięcia do portu. Od dziś wszystko może się zmienić, ponieważ chemicy z Uniwersytetu Południowego Mississippi (USM) wynaleźli plastikowy materiał, który rozpuszcza się w wodzie morskiej. Wystarczy więc bez wyrzutów sumienia wyrzucić opakowania za burtę, a natura zajmie się nimi sama... Biodegradowalnych plastików nie testowano jeszcze w wodzie słodkiej. Dotychczasowe doświadczenia z tworzywem przedstawiono na krajowej konferencji Amerykańskiego Stowarzyszenia Chemicznego. Wiele zespołów pracuje nad biodegradowalnymi plastikami, ale my jako jedyni zajmujemy się plastikami rozpuszczalnymi w wodzie morskiej — chwali się szef badaczy Robson F. Storey. Tradycyjne materiały plastikowe rozkładają się latami, a powstające substancje mogą być toksyczne dla flory i fauny morskiej. Nowe plastiki znikają w ciągu 20 dni, a produkty uboczne są bezpieczne dla środowiska. Studium ekipy Storeya jest finansowane przez Naval Sea Systems Command (NAVSEA). Nowy plastik otrzymano, łącząc poliuretan z PLGA (kopolimerem kwasu DL-polimlekowego i kwasu glikolowego albo, inaczej mówiąc, polilaktydem glikolidem). PLGA stosuje się m.in. w szwach chirurgicznych. Zmieniając skład chemiczny plastiku, naukowcy uzyskali materiały różniące się właściwościami mechanicznymi, od delikatnych tworzyw przypominających gumę po bardzo sztywne i twarde. W wodzie morskiej zachodzi hydroliza do nietoksycznych substancji (wszystkie one występują w naturze). W zależności od składu, są to: woda, dwutlenek węgla, kwas mlekowy, kwas glikolowy, kwas bursztynowy, kwas kapronowy oraz L-lizyna. Wynaleziony przez Amerykanów plastik jest cięższy od zasolonej wody. Dlatego opada na dno, co powinno zabiec wynoszeniu go przez fale na plaże. Na razie produkt nie jest jeszcze całkowicie przygotowany do rozpoczęcia sprzedaży. Najpierw należy zoptymalizować właściwości plastiku, uwzględniając ważne zmienne środowiskowe, np. temperaturę, wilgotność i skład wody morskiej. Aby można go było używać, trzeba też zmienić międzynarodowe prawo morskie, które zabrania zostawiania plastikowych ładunków na wodzie.
  17. Praca w pomieszczeniach, w których do pokrycia różnych powierzchni (ścian, podłóg itp.) wykorzystano określone materiały, zwiększa ryzyko zachorowania na astmę. Odkrycia uzasadniają potrzebę wzięcia pod uwagę aspektów zdrowotnych materiałów wykorzystanych do pokrycia podłóg, ścian i innych wewnętrznych powierzchni — tłumaczą na łamach American Journal of Epidemiology dr Jouni J.K. Jaakkola i zespół z Uniwersytetu w Helsinkach. Spora liczba materiałów obiciowych może emitować zanieczyszczenia, które podrażniają drogi oddechowe. Wiele studiów połączyło określone materiały i typy zanieczyszczeń z astmą dziecięcą, nie badano jednak wpływu tego rodzaju ekspozycji na ludzi dorosłych. Żeby to wyjaśnić, Finowie porównali 521 dorosłych ze świeżo rozpoznaną astmą (w ciągu zeszłych dwóch i pół roku) z 932 zdrowymi osobami. Wszystkim zadawano pytania na temat materiałów obiciowych, z którymi mają styczność w domu i pracy. Dociekano też, czy w zeszłym roku remontowali swoje mieszkania. Styczność z plastikowymi pokryciami w miejscu pracy 2,43 razy zwiększała ryzyko zachorowania na astmę. Gdy podłoga biura w całości była pokryta wykładziną, ryzyko to wzrastało o 1,73 razy. Jeśli natomiast w pomieszczeniu z wykładzinami występowały zarodniki pleśni, prawdopodobieństwo zachorowania wzrastało aż 4-krotnie. Gdy przy remoncie domu, który sam w sobie nie wiązał się z astmą, do wyrównania podłóg wykorzystano gips, ryzyko zachorowania zwiększało się o 80%.
  18. Amerykańscy naukowcy wynaleźli cienką plastikową tabletkę, która pomaga zwalczać choroby dziąseł, a tym samym zapobiegać utracie zębów. Usadawia się ona na linii oddzielającej zęby od dziąseł, a następnie uwalnia lek przeciwbólowy, a także ułatwiający połykanie i zwalczanie bakterii odpowiedzialnych za powstawanie płytki nazębnej. Plastik stanowi też dodatkową barierę, która pozwala na regenerację uszkodzonych dziąseł i zębów. Zespół z Uniwersytetu Stanowego New Jersey poinformował Amerykańskie Stowarzyszenie Chemiczne, że właśnie rozpoczęły się testy na zwierzętach. Badania z udziałem ludzi zaczną się najszybciej za 2 lata, wszystko zależy od tego, kiedy uda się uzyskać odpowiednie zezwolenia. Tabletka zawiera kwas salicylowy, czyli aktywny składnik aspiryny, a także 3 antybiotyki, by zwalczać stan zapalny. Chorobom przyzębia można zapobiegać, dwa razy dziennie myjąc zęby pastą z fluorem, używając nici dentystycznej, a także odwiedzając regularnie stomatologa. Palenie tytoniu sprzyja chorobom dziąseł, ponieważ zwiększa ilość powstającej płytki nazębnej, a także pozbawiając dziąsła tlenu. Dr Philip Preshaw, starszy wykładowca na Newcastle University, uważa, że opisywany lek jest świetnym pomysłem, gdyż jednocześnie zwalcza bakterie wywołujące choroby dziąseł i stan zapalny, który doprowadza do uszkodzenia dziąseł i kości.
  19. Badacze z SUNY College of Environmental Science and Forestry pracują nad połączeniem plastiku z celulozą. Taki materiał byłby niezwykle wytrzymały, lekki, a przy okazji biodegradowalny. Do produkcji takiego plastiku posłużyły by nanokryształy celulozy, które można uzyskać z wielu materiałów: od drewna, poprzez pulpę pomarańczową, aż po pozostałości z produkcji cydru. Dodając uncję (28 gramów) kryształów do funta (453 gramy) plastiku otrzymujemy materiał o 3000 razy mocniejszy – mówi chemik, doktor William T. Winter, dyrektor Instytutu Badań nad Celulozą. Nanokryształy celulozy mogą zostać wykorzystane też do produkcji ceramiki czy narzędzi medycznych. Zwykle do ich wzmacniania używa się szkła, które jest cięższe i trudniejsze w obróbce od celulozy, a zatem i droższe. Ponadto szkło rozkłada się znacznie dłużej niż celuloza, powstaje więc problem jego utylizacji. Wszystko, co powstaje w sposób naturalny, może być w sposób naturalny rozłożone. Po wyrzuceniu na śmieci celuloza rozkłada się w mniej niż 90 dni. Produktami rozkładu są dwutlenek węgla i woda, które mogą zostać zaabsorbowane przez inne rośliny, a z tych znowu otrzymamy celulozę – mówi Winter. Winter i jego zespół opracowali reaktor, który jednocześnie przetwarza 500 gramów celulozy. To znacznie więcej niż 5 gramów przetwarzanych jednorazowo w celach laboratoryjnych. Naukowcy pracują nad zwiększeniem możliwości produkcyjnych. Uczeni najpierw oczyszczają celulozę, usuwając z niej wosk i ligninę. Następnie jest ona homogenizowana w procesie, podobnym do homogenizacji produktów mlecznych. Otrzymany w ten sposób mlecznobiały płyn mieszany jest pod wysokim ciśnieniem z plastikiem. Akademicy chcą opracować metodę lepszego rozłożenia nanokryształów celulozy w plastiku, by w ten sposób uzyskać optymalne właściwości ostatecznego produktu.
×
×
  • Create New...