Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' odchody'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 7 results

  1. Analiza zwęglonego materiału organicznego, który znaleziono w zagłębieniach ołtarzy z wapienia, stojących po obu stronach wejścia do celli (hebr. debîr) w świątyni izraelskiej w Tel Arad, wykazała, że palono tu konopie zmieszane z odchodami zwierzęcymi i olibanum z tłuszczem zwierzęcym. Mniejszy z ołtarzy stojących po bokach trzech schodów prowadzących do debîr ma 40 cm wysokości; płyta na jego szczycie mierzy 20 na 20 cm. Drugi, wyższy, ma 50 cm wysokości. Płyta na jego szczycie również jest większa (30 na 30 cm). We wklęsłych wierzchołkach ołtarzy znaleziono zwęglony materiał organiczny. Poprzednie analizy nie pozwoliły go jednak zidentyfikować. Ostatnio spróbowano ponownie za pomocą nowoczesnych metod. Okazało się, że na mniejszym ołtarzu konopie (kwiatostany) zmieszano z odchodami zwierzęcymi, by ułatwić podgrzewanie. Na większym zaś wykryto ślady olibanum (żywicy kadzidłowców) i tłuszczu zwierzęcego, który miał sprzyjać parowaniu. Naukowcy podkreślają, że konopie wykorzystano, by wywołać ekstazę w czasie ceremonii. Olibanum było importowane z terenów dzisiejszego Omanu, przez Jemen i wzdłuż wschodniego wybrzeża Morza Czerwonego trafiało do Lewantu i Egiptu, co dostarcza cennych informacji na temat kontaktów handlowych Królestwa Judy. Z okresu izraelskiego Tel Arad (XI–VI w. p.n.e.) pozostały ruiny cytadeli oraz sanktuarium. Odnaleziono ponad 100 ostrakonów z czasów izraelskiej twierdzy; stanowią one dokumentację obejmującą 1) imiona dowódców i zarządców, 2) zapis spraw, jakimi się mieli zajmować, a także 3) wykaz miejscowości znajdujących się wtedy na pustyni Negew. Ważną rolę w badaniu stanowiska odegrali Yohanan Aharoni i Ruth Amiran. Ze szczegółowymi wynikami badań można się zapoznać w piśmie Tel Aviv. « powrót do artykułu
  2. Na Georgii Południowej żyją duże kolonie pingwinów królewskich. Całe dnie spędzają na żerowaniu na krylu, morskich skorupiakach i kałamarnicach, karmieniu piskląt i wydalaniu. Jak się okazało, ich guano uwalnia duże ilości tlenku diazotu, zwanego również gazem rozweselającym. Dla naukowców z Uniwersytetu Kopenhaskiego prowadzenie badań na tej wyspie było więc, jak sami przyznają, doświadczeniem jedynym w swoim rodzaju. Guano pingwinów generuje wokół kolonii [...] wysokie poziomy tlenku diazotu. Maksymalne emisje są ok. 100-krotnie wyższe niż w przypadku świeżo nawiezionego duńskiego pola. To bardzo intensywne [wrażenie] - podkreśla prof. Bo Elberling. Po spędzeniu wielu godzin na wąchaniu guana człowiek jest naprawdę oszołomiony. Zaczyna się źle czuć, ma bóle głowy. Dawka jest duża, chodzi też o połączenie z siarkowodorem i innymi gazami. Wyjaśniając, skąd tlenek diazotu w guanie, naukowcy opowiadają, że pokarm pingwinów królewskich - kryl i ryby - zawiera dużo azotu absorbowanego z fitoplanktonu. Za wytwarzanie N2O, głównego gazu cieplarnianego, odpowiadają zaś bakterie glebowe. Jest dla nas jasne, że poziom tlenku diazotu jest bardzo wysoki w miejscach, gdzie są pingwiny oraz ich guano [...]. Wiedza nt. tego, jak odchody pingwinów wpływają na Ziemię i atmosferę, ma spore znaczenie dla walki z gazami cieplarnianymi. Choć emisje tlenku diazotu nie są w tym wypadku wystarczające, by wpłynąć na ogólny bilans energetyczny Ziemi, nasze ustalenia przyczyniają się do ustalenia, jak kolonie pingwinów wpływają na środowisko wokół nich [...]. Od ponad wieku anestezjolodzy używają podtlenku azotu jako środka anestetycznego. Jest on także wykorzystywany do znieczulenia w stomatologii (przede wszystkim na Zachodzie). W niewielkich stężeniach, w krótkim czasie zmniejsza uczucie bólu; wywołuje euforię, oszołomienie, halucynacje, a także nadmierną wesołość. Gdy przestanie się wdychać gaz, symptomy te szybko ustępują. Pod wpływem N2O w dużym stężeniu po okresie pobudzenia następują m.in. senność, bóle oraz zawroty głowy, nudności czy wymioty. Ze szczegółowymi wynikami badań można się zapoznać na łamach pisma Science of the Total Environment. « powrót do artykułu
  3. Tapiry amerykańskie (Tapirus terrestris), a właściwie ich odchody, mogą być kluczem do odtworzenia lasów deszczowych w południowo-wschodniej Amazonii, którym zagrażają fragmentacja, pożary podszytu czy ekstremalne zdarzenia klimatyczne. By przedsięwzięcie się udało, tapiry muszą jednak wesprzeć koprofagi. Prof. Lucas Paolucci z Instituto de Pesquisa Ambiental da Amazônia Paolucci, współautor artykułu z pisma Biotropica z marca zeszłego roku, podkreśla, że odchody tapirów są pełne nasion. Tapiry są znane jako ogrodnicy lasów. Żerują na owocach ponad 300 gatunków roślin, a później przemieszczają się po dżungli z żołądkiem pełnym nasion, w tym należących do dużych, magazynujących dwutlenek węgla drzew. W 2016 r. Paolucci dołączył do badaczy analizujących rolę tapirów w regeneracji siedlisk leśnych zmienionych/zniekształconych (dotkniętych zjawiskami klęskowymi). Ekipa przeprowadziła eksperyment we wschodnim Mato Grosso, gdzie w latach 2004-10 dwie powierzchnie leśne wypalano według różnych schematów: jedną palono każdego roku, a drugą co trzy lata. Trzecie poletko (kontrolne) zostawiano nietknięte. Naukowcy odnotowali położenie 163 kupek nawozu i porównywali je z nagraniami tapirów z kamer pułapkowych. Następnie oddzielili z odchodów nasiona, łącznie 129.204 (należały one do 24 gatunków roślin). Nagrania pokazały, że tapiry spędzały na spalonych obszarach o wiele więcej czasu niż w nietkniętym lesie. Paolucci sądzi, że prawdopodobnie korzystają ze słońca. Co więcej, T. terrestris znacznie częściej wypróżniały się na spalonym obszarze, zostawiając tam ponad 3-krotnie więcej nasion w przeliczeniu na hektar (9.822/ha vs. 2950/ha). Kilka miesięcy po publikacji wyników, w sierpniu zeszłego roku, w Amazonii wybuchła seria pożarów o niespotykanym nasileniu. To w jeszcze większym stopniu zmotywowało Paolucciego do zrozumienia roli tapirów w regeneracji lasów. Paolucci wiedział jednak, że tapiry nie zrobią wszystkiego same. Muszą im pomóc koprofagi, które roznoszą odchody, a przy okazji nasiona. Jak napisał Paolucci w przesłanym nam mailu, pomóc może właściwie każdy gatunek usuwający nawóz, a w konsekwencji nasiona. Owady zakopują małe grudki odchodów jako zapasy na później, a to jak można się domyślić, wspomaga kiełkowanie nasion. Na początku 2019 r. Paolucci wrócił do Amazonii, by zebrać 20 kg odchodów tapirów. Podzielił je później na 700-g kupki. Do każdej włożył koraliki z tworzywa sztucznego, które miały przypominać nasiona. Na końcu przetransportował wszystko z powrotem w teren. Po upływie doby naukowiec zebrał resztki i policzył, ile koralików zostało. Brakujące zostały zapewne rozniesione przez chrząszcze. Paolucci liczy, że wyniki jego badań zostaną opublikowane w przyszłym roku. Amazońscy ranczerzy są zazwyczaj zobowiązani do zachowania na swoim terenie 80% naturalnej pokrywy leśnej, jednak wiele drzew jest wycinanych nielegalnie, a nowe nasadzenia nie mają już miejsca. Tapiry mogą, wg profesora, być tanim sposobem na wspomaganie reforestacji. Naukowcy przypominają jednak, że liczebność populacji tapira amerykańskiego, jedynego szeroko rozpowszechnionego tapira w Amazonii, spada i obecnie gatunek jest uznawany za narażony na wyginięcie. Dzieje się tak przez utratę habitatu i polowania.     « powrót do artykułu
  4. Ekskrementy hipopotamów odgrywają ważną rolę w ekosystemach afrykańskich rzek i jezior. Ponieważ hipopotamów jest coraz mniej, ekosystemy również są zagrożone. W dłuższej perspektywie czasowej może to doprowadzić do katastrofy np. w Jeziorze Wiktorii. Jak tłumaczą naukowcy z międzynarodowego zespołu, hipopotamy prowadzą unikatowy tryb życia. Nocą zjadają na sawannie dziesiątki kilogramów świeżej trawy, za dnia większość czasu spędzają, polegując w rzekach czy jeziorach. Chronią się w ten sposób przed drapieżnikami i palącymi promieniami słońca. Podczas chłodzenia w wodzie trawią i wydalają olbrzymie ilości kału. Hipopotamy różnią się od innych dużych roślinożerców z sawanny. Składniki odżywcze z odchodów innych pasących się zwierząt przeważnie ponownie kończą na sawannie, gdzie są reabsorbowane przez rośliny. W przypadku hipopotamów tak się jednak nie dzieje: działają one jak swego rodzaju pompa, przekierowująca składniki odżywcze z lądu do jezior i rzek - opowiada Jonas Schoelynck z Uniwersytetu w Antwerpii. Schoelynck, Patrick Frings z GFZ Helmholtz Centre Potsdam i inni wykazali, że ta funkcja pompująca jest kluczowa dla życia w wodzie. Trawa, którą jedzą hipopotamy, zawiera krzem absorbowany z wód gruntowych. Pierwiastek ten zapewnia wytrzymałość, a także chroni przed chorobami oraz, w pewnym zakresie, przed żerowaniem przez mniejsze zwierzęta - wyjaśnia Schoelynck. Analiza izotopowa [oraz pomiar stężeń Si] pozwoliła nam zrekonstruować szlak transportu krzemu [ang. downstream Si flux] - tłumaczy Frings. Okazało się, że duża część krzemu w rzece Mara była tam transportowana przez hipopotamy. W badanym obszarze na terenie południowo-zachodniej Kenii pasące się zwierzęta absorbowały ze zjadanych roślin 800 kg krzemu dziennie; z odchodami hipopotamów do rzeki trafiało 400 kg. Naukowcy wyliczyli, że wkład hipopotamów to nawet 76% ogólnego transportu krzemu w rzece Mara. W pewnych rejonach hipopotamy odgrywają więc kluczową rolę w biogeochemicznym obiegu tego pierwiastka. Nasze wyniki to całkowite novum. Dotąd nikt nie zakładał, że pasące się dzikie zwierzęta mogą mieć tak duży wpływ na transport krzemu z lądu do jezior. Autorzy raportu z pisma Science Advances podkreślają, że krzem jest niezbędny dla pewnych organizmów, np. dla okrzemek, które produkują tlen i stanowią podstawę wielu łańcuchów pokarmowych. W ostatnich latach liczebność hipopotamów w Afryce drastycznie spadła wskutek utarty habitatu i polowań. Przez to ich "funkcja pompująca" została częściowo utracona. Jezioro Wiktorii, do którego wpada rzeka Mara, może przetrwać na obecnych dostawach krzemu do kilkudziesięciu lat. W dłuższej perspektywie stanie się to jednak prawdopodobnie problemem. Jeśli okrzemki nie będą miały zapewnionych wystarczających ilości Si, zostaną zastąpione glonami-szkodnikami. Konsekwencją będą niedobór tlenu i śnięcie ryb, a rybołówstwo to ważne źródło dochodu mieszkańców okolic jeziora Wiktorii. « powrót do artykułu
  5. W ludzkich odchodach znaleziono mikroplastik, co sugeruje, że jest on rozpowszechniony na samym szczycie łańcucha pokarmowego. Austriaccy naukowcy monitorowali osiem osób z Polski, Rosji, Japonii, Holandii, Finlandii, Włoch, Wielkiej Brytanii i Austrii. W kale każdej z nich znaleziono co najmniej jeden rodzaj mikroplastiku. W sumie wyizolowano 9 różnych rodzajów mikroplastiku o rozmiarach od 50 do 500 mikrometrów. Mikroplastik, czyli niewielkie cząstki plastiku o rozmiarach mniejszych niż 5 milimetrów, pochodzi głównie z dużych odpadów plastikowych – takich jak butelki czy torby foliowe – którymi zanieczyściliśmy oceany. To pierwsze badania tego typu. Potwierdzają one to, co podejrzewaliśmy – plastik trafił do przewodów pokarmowych ludzi. Szczególnie martwi na to, co to oznacza i jakie ma to skutki dla ludzkiego zdrowia, szczególnie dla osób, cierpiących na choroby układu pokarmowego, mówi główny autor badań, Philipp Schwabl z Wiedeńskiego Uniwersytetu Medycznego. Wiadomo, że mikroplastik może przenikać do krwi, układu limfatycznego i wątroby. Naukowcy spekulują, że ponad 50% ludzkiej populacji może nieświadomie żywić się plastikiem. Wzywają jednocześnie do przeprowadzenia kolejnych badań, gdyż sami przyjrzeli się niewielkiej grupie ludzi. Mikroplastik obecny jest między innymi w rybach, owocach morza, piwie, miodzie i wodzie butelkowanej. U badanych znaleziono średnio 20 kawałków mikroplastiku na każde 10 gramow badanego kału. Najbardziej rozpowszechnione były polipropylen (PP) i poli(tereftalan etylenu) (PET). To materiały, z których składają się plastikowe butelki i zakrętki. Znaleziono je u wszystkich badanych. Poziom zanieczyszczenia oceanów plastikiem jest gigantyczny. Niedawno informowaliśmy, że coraz więcej plastikowych śmieci dociera do najbardziej odległych zakątków kuli ziemskiej. Światowe Forum Ekonomiczne szacuje, że do roku 2050 w oceanach będzie znajdowało się, wagowo, więcej plastiku niż ryb. Każdego roku zanieczyszczamy oceany 8 milionami ton plastikowych odpadów. Już teraz znajduje się w nich 150 milionów ton plastiku. « powrót do artykułu
  6. Pasterze epoki kamienia, którzy przybyli do wschodniej Afryki przed 3500 lat, nie zdegradowali, wbrew temu co się uważa, sawanny, ale zmienili jej szatę roślinną na lepszą, mówi profesor Stanley Ambrose z Washington University. W miejscach, w których przebywali, zwiększyła się różnorodność, stabilność i odporność ekosystemu, dodaje uczony. Naukowcy skupili się na pięciu stanowiskach archeologicznych w południowo-zachodniej Kenii i porównali występującą tam roślinność oraz skład gleby z pobliskimi terenami. Datowanie radiowęglowe wykazało, że badane stanowiska były zajmowane przez społeczności pasterskie pomiędzy 3700 a 1500 lat temu. W porównaniu z innymi miejscami, stanowiska zajmowane przez pasterzy charakteryzowały się większość ilością składników odżywczych w glebie, szczególnie azotu, fosforu i wapnia. Skład izotopowy tych pierwiastków odpowiadał składowi izotopowemu z odchodów hodowlanych zwierząt roślinożernych. Naukowcy mówią, że obecność społeczności pasterskich przyczyniła się do poprawy jakości gleby, co pociągnęło za sobą wzrost wysokiej jakości roślin. Bez tej różnorodności wprowadzonej przez człowieka w tutejszym krajobrazie nie mielibyśmy tak dużych obszarów zwiększonej produktywności gleby. Największe takie obszary miałyby średnicę kilku metrów i byłyby skupione wokół kopców termitów. Szata roślinna byłaby bardziej jednorodna, a cały ekosystem prostszy i mniej odporny, wyjaśnia Ambrose. Bogactwo biologiczne obszaru wypasu stad przyciągało dzikie zwierzęta, co dodatkowo przyczyniało się do nawożenia gleby. Dzięki człowiekowi pojawiły się ulubione obszary żerowania dzikich i udomowionych zwierząt. Dzikie zwierzęta, mając do czynienia z tak dużym bogactwem roślin, mogły efektywniej zaspokajać swoje potrzeby energetyczne. Nasze badania pokazują, że pasterze już od trzech tysiącleci mają wpływ na strukturę i zróżnicowanie ekosystemów afrykańskiej sawanny, stwierdza Ambrose. « powrót do artykułu
  7. Odchody waleni okazują się niezwykle ważnym elementem morskiego łańcucha pokarmowego i cyklu obiegu węgla. Rola, jaką odgrywają, wzmacnia zarówno argumenty ekologiczne jak i ekonomiczne za utrzymaniem zakazu polowań na wieloryby. W połowie lat 90. ubiegłego wieku biolog morski Joe Roman z University of Vermont zauważył wydalającego wieloryba. Naukowiec zaczął się zastanawiać, jaką rolę w środowisku morskim odgrywają odchody tych wielkich ssaków. Prowadzone przez lata badania wykazały ich olbrzymie znaczenie. Już w 2010 roku Roman i jego zespół wykazali, że wraz z odchodami wielorybów do wód powierzchniowych Zatoki Maine trafia 23 000 ton azotu rocznie. To więcej niż przynoszą wszystkie rzeki wpadające do tej zatoki. Dzięki nawożeniu azotem rozwijają się mikroorganizmy stanowiące pożywienie dla planktonu, który z kolei jest pożywieniem dla większych zwierząt. Podobne skutki mają odchody wielorybów w innych częściach świata. Zwierzęta te pełnią też ważną rolę w rozprzestrzenianiu składników odżywczych pomiędzy różnymi szerokościami geograficznymi. Zdaniem Romana, dzięki przenoszeniu przez wieloryby składników odżywczych z wyższych szerokości, niektóre wody tropikalne są aż o 15% bardziej produktywne. Okazuje się również, że dzięki wielorybom z atmosfery usuwane są duże ilości węgla. Badania prowadzone na Oceanie Południowym wykazały, że żelazo wydalane przez tamtejszą populację około 12 000 kaszalotów spermacetowatych odżywia na tyle dużo planktonu, że więzi on w głębokich partiach oceanu o 240 000 ton węgla więcej niż wieloryby wydychają. Obecność wielorybów prowadzi więc do oczyszczenia atmosfery z węgla. Korzyści, jakie dzisiaj przynoszą wieloryby środowisku naturalnemu są niczym, w porównaniu z korzyściami, jakie nasza planeta odczuwała zanim ludzie zaczęli masowo zabijać te ssaki. Badania z 2016 roku wykazały bowiem, że obecne zdolności przenoszenia składników odżywczych przez stworzenia morskie stanowią zaledwie 5% ich zdolności historycznych. W 1946 roku powstała Międzynarodowa Komisja Wielorybnictwa (IWC), której celem było utrzymanie zdrowych populacji wielorybów w celu dalszej ich eksploatacji. W 1986 roku wprowadzono moratorium na komercyjne polowania. Od tego czasu wiele gatunków wielorybów zwiększyło swoją liczebność. Przez te 30 lat IWC skupiała się głównie na oczekiwaniu, aż gatunki odrodzą się na tyle, by ponownie rozpocząć polowania. Zmiana myślenia nastąpiła dopiero w 2016 roku, kiedy to uchwalono rezolucję uznającą rolę wielorybów i delfinów w ekosystemie. Teraz Komitet Naukowy IWC nie skupia się na badaniach, kiedy można rozpocząć polowania, ale na rozpoznaniu kolejnych korzyści środowiskowych związanych z istnieniem dużych ssaków morskich, co ma pomóc w dalszym odradzaniu się gatunków. We wrześniu w Brazylii rozpocznie się spotkanie 88 państw członkowskich IWC. Chile zaproponowało uchwalenie rezolucji, zgodnie z którą rządy miałyby brać pod uwagę również wartość ekologiczną wielorybów i delfinów przy podejmowaniu decyzji. Inna rezolucja, zaproponowana przez Brazylię, dodaje do mandatu IWC obowiązek doprowadzenia liczebności wielorybów i delfinów do stanu sprzed masowych polowań, dzięki czemu zwierzęta te mogłyby ponownie pełnić taką rolę, jak w przeszłości. Obu propozycjom sprzeciwia się Japonia, która od lat naciska na zezwolenie na komercyjne zabijanie wielorybów. Kraj Kwitnącej Wiśni twierdzi, że propozycja Chile wykracza poza kompetencje IWC, a propozycja Brazylii jest sprzeczna z celami IWC. Obie rezolucje bęą głosowane we wrześniu. Do ich uchwalenia potrzebna jest większość głosów. Wyniki nie są przesądzone. Około połowa członków IWC w ostatnich latach stała po stronie Japonii, ponadto część krajów nie opłaciła jeszcze składki członkowskiej i może stracić prawo do głosowania. Stany Zjednoczone jeszcze nie podjęły decyzji, jednak ich przedstawiciele oświadczyli, że chcą rozszerzać kluczowe programy ochronne oraz będą wspierały moratorium na komercyjne polowania i sprzeciwiały się badaniom naukowym, podczas których wieloryby są zabijane. Wielu ekspertów cieszy już sam fakt, że IWC w ogóle zajmie się obiema rezolucjami. Pokazuje to bowiem, że do świadomości członków organizacji zaczynają docierać fakty o pożytecznej roli, jaką wieloryby odgrywają w środowisku naturalnym. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...