Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'Komisja Europejska'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 44 results

  1. Amerykański Departament Sprawiedliwości (DoJ) i Komisja Europejska wyraziły zgodę na przejęcie przez Google’a firmy Motorola Mobility. Google czeka jeszcze na zgody z Chin, Izraela, Tajwanu i Kanady. Wyszukiwarkowy koncern ma nadzieję, że proces przejmowania Motoroli uda się zakończyć w ciągu najbliższych tygodni. DoJ zgodził się też na nabycie przez Apple’a, Microsoft i RIM pakietu patentów Nortela i wydał Apple’owi zgodę na zakup części patentów Novella. Wydział Antymonopolowy DoJ stwierdził, że „żadne z tych przejęć nie grozi zmniejszeniem konkurencyjności“. Urzędnicy uważają też, że zakup Motoroli przez Google’a nie spowoduje większych zmian na rynku. Z kolei wyrażając zgodę na wykupienie patentów Nortela przez Microsoft i RIM zauważono, że obie firmy mają tak małe udziały w rynku urządzeń mobilnych, iż ewentualna próba szkodzenia konkurencji przyniosłaby obu firmom straty finansowe. Google, kupując Motorola Mobility, przejmuje jednocześnie 17 000 patentów oraz 6800 wniosków patentowych tej firmy. Wielu analityków uważa, że to właśnie portfolio patentowe jest tym, na czym zależało Google’owi. Koncern chce dzięki niemu bronić się przed ewentualnymi pozwami ze strony konkurencji.
  2. Komisja Europejska spodziewa się kolejnych skarg antymonopolowych składanych przeciwko Google'owi. Zdaniem Joaquina Almunii, pozew Microsoftu nie był ostatnim. Rzecznik prasowa Almunii potwierdziła, że skarg będzie więcej. Nie chciała jednak mówić ile, ani kto je będzie składał. Komisja Europejska rozpoczęła w listopadzie śledztwo, które ma udzielić odpowiedzi na pytanie, czy Google nadużywa swojej rynkowej pozycji na rynku wyszukiwarek internetowych. Koncern jest oskarżany, iż sztucznie zaniża ranking wyszukiwania usług swoich konkurentów i promuje swoją własną ofertę.
  3. Samuel Miller, człowiek, który oskarżał Microsoft w pierwszym rządowym procesie antymonopolowym, teraz popiera zarzuty koncernu z Redmond wysuwane pod adresem Google'a. Miller był główny prokuratorem w sprawie Stany Zjednoczone przeciwko Microsoftowi, którą Departament Sprawiedliwości rozpoczął w pierwszej połowie lat 90. ubiegłego wieku. Prowadziłem sprawę przeciwko Microsoftowi i teraz wydaje mi się, że Google, jako monopolista, stosuje taką samą taktykę w calu utrzymania swojej dominującej pozycji, jaką stosował Microsoft. Taktyka ta sprowadziła na Microsoft kłopoty - mówi Miller. Dodaje, że zarzuty Microsoftu, o których wczoraj pisaliśmy, są uzasadnione i warte poważnego rozważenia. Spośród wymienionych przez Microsoft zarzutów najbardziej przekonujący jest ten o utrudnianiu innym wyszukiwarkom dostępu do YouTube'a. Większość specjalistów przyznaje tutaj rację koncernowi z Redmond. Google nie odpowiedział wprost na zarzut o stosowanie technologii utrudniających dostęp obcym wyszukiwarkom. Stwierdził jedynie, że dla kogoś, kto nie jest ekspertem, wyniki przeszukiwania YouTube'a w Bingu wyglądają tak samo, jak w Google'u. Specjaliści zauważają jednak, że nie jest to argument ważny z prawnego punktu widzenia. Microsoft mówi, że Google stosuje techniczne rozwiązania utrudniające dostęp do YouTube'a. Gdyby Google nie miał dominującej pozycji, nie byłoby problemu - stwierdza Miller. Specjaliści nie są tak jednoznaczni w ocenach dotyczących braku interoperacyjności pomiędzy AdWords a innymi platformami reklamowymi oraz braku wymiany danych, które, jak twierdzi Microsoft, należą do użytkowników. Tutaj pojawiają się wątpliwości, gdyż użytkownicy korzystający z AdWords akceptują standardową umowę na podstawie której przekazują swoje dane Google'owi, trudno zatem twierdzić, że należą one do użytkowników. Eksperci mówią też, że wymiana takich danych nie jest prosta, ale nie jest też niemożliwa. Jednak „jeśli Microsoft skarży się, że informacje otrzymywane od Google'a nie działają z systemami Microsoftu tak dobrze, jak z systemami Google'a, to jest sprawą Microsoftu, by ulepszył swój produkt - mówi Michael Hausfeld, były główny prawnik reprezentujący USA w sprawie antymonopolowej przeciwko Intelowi. Z kolei Miller nie odrzuca całkowicie argumentacji koncernu z Redmond. Zauważa, że w Unii Europejskiej „działanie ograniczające" jest interpretowane szerzej niż w USA i przypomina, że to właśnie UE narzuciła Microsoftowi takie zmiany w swoim oprogramowaniu, by programy konkurencji łatwiej z nim współpracowały. Microsoft skarży się też, że Google ogranicza konkurencję zawierając umowy na wyłączność dotyczące wyświetlania reklam w wynikach wyszukiwania. Tymczasem sam Microsoft ma taką umowę np. z Facebookiem. Hausfeld nie wyklucza, że Komisja Europejska po prostu zabroni obu firmom zawierania takich umów. Innego zdania jest Miller, który zauważa, że sytuacja obu koncernów jest różna, gdyż do Google'a należy 90% rynku reklamy w Europie.
  4. Microsoft złożył oficjalną skargę przeciwko Google'owi do Komisji Europejskiej. Poinformował o tym na firmowym blogu Brad Smith, starszy wiceprezes i główny prawnik Microsoftu. Microsoft składa oficjalną skargę do Komisji Europejskiej, w ramach prowadzonego przez Komisję śledztwa, mającego stwierdzić, czy Google złamało europejskie prawo antymonopolowe. [...] powinniśmy być pierwszymi, którzy pochwalą Google'a za wiele oryginalnych innowacji, które wprowadził w ostatniej dekadzie. Jako jedyny realny konkurent Google'a na rynku wyszukiwarek w USA i Europie, doceniamy i szanujemy ich osiągnięcia inżynieryjne. Google zrobiło wiele dla wypełnienia swojej chwalebnej misji ‚zorganizowania światowej informacji', ale jesteśmy zaniepokojeni coraz liczniejszymi przykładami działań, które podejmują w celu powstrzymania innych przed stworzeniem konkurencyjnego produktu. Dlatego też zdecydowaliśmy się dołączyć do dużej i ciągle rosnącej grupy firm, które zgłosiły swoje zastrzeżenia co do działań Google'a na rynku europejskim. Jak przyznaje sama Komisja Europejska, Google posiada około 95% rynku wyszukiwarek w Europie. To zupełnie inna sytuacja niż w USA, gdzie Microsoft, za pomocą Binga lub poprzez partnerstwo z Yahoo, obsługuje około 25% zapytań. W dalszej części wpisu Smith wspomina też o zastrzeżeniach wobec Google'a zgłaszanych przez urzędników w USA, które jednak, jak twierdzi, nie powstrzymały koncernu Page'a i Brina przed niewłaściwymi działaniami. A, jak mówi Smith, w Europie sytuacja jest jeszcze gorsza. Następnie zarzuca Google'owi, że ogranicza konkurencji dostęp do danych i treści, przez co nie może ona dostarczyć klientom odpowiedniej jakości wyników wyszukiwania, ani przyciągnąć reklamodawców. Jako przykład podaje rzekomo stosowane przez Googla mechanizmy, która ograniczają innym wyszukiwarkom dostęp do materiałów z YouTube'a. Twierdzi też, że w 2010 roku Google kilkukrotnie wprowadzał rozwiązania, które powodowały, iż system Windows Phone nie współpracuje prawidłowo z YouTube'em oraz odmówił Microsoftowi takiego samego dostępu do metadanych YouTube'a jakie mają Android oraz iPhone. Smith wspomina też o próbach uzyskania przez Google'a wyłącznych praw do digitalizacji i udostępniania w internecie „książek osieroconych", czyli takich, co do których nie można ustalić właściciela praw autorskich. Zarzuca też wyszukiwarkowemu gigantowi, iż ogranicza reklamodawcom dostęp do ich własnych danych, które reklamodawcy ci przechowują na adserwerach Google'a. Danych tych nie można później użyć na innych platformach adserverowych. Oczywiście uważamy, że Google powinien mieć prawo do innowacji. Ale nie powinno mu się pozwalać na stosowanie praktyk, które ograniczają innym możliwość innowacji i oferowania konkurencyjnych produktów - kończy Smith.
  5. Ponad rok temu przedstawiciel Google'a zapewniał Komisję Europejską, która przyglądała się rzekomym monopolistycznym działaniom koncernu, że firma nie stosuje żadnych "białych list", które wpływałyby na sposób działania algorytmu wyszukiwarki wobec konkretnych witryn. Tymczasem Serwis Search Engine Land donosi, że Matt Cutts, odpowiedzialny w Google'u za walkę ze spamem, powiedział podczas konferencji odbywającej się w Dolinie Krzemowej, że jego firma wykorzystuje "białe listy" stron, na których pewne algorytmy mają nie obowiązywać. Tymczasem w lutym 2010 roku Julia Holtz, europejski prawnik Google'a, zapewniała dziennikarzy w Brukseli, że firma nie stosuje białych i czarnych list wobec nikogo. Jeszcze w grudniu 2010 Adam Kovacevich, rzecznik prasowy Google'a, mówił serwisowi The Register, że białe listy nie są stosowane. Tymczasem kwestia używania białych list jest zasadniczym problemem poruszanym przez firmę Foundem w pozwie antymonopolowym przeciwko Google'owi. Przed pięcioma laty Foundem zniknęło z indeksu Google'a po tym, jak koncern wprowadził nowy algorytm, który spowodował, że niektóre wyspecjalizowane wyszukiwarki zostały zeń usunięte. Problem jednak w tym, że nie zniknęły wszystkie, co w Foundem wzbudziło podejrzenia, iż Google za pomocą białej listy uchroniło je przed działaniem algorytmu. Przedstawiciele Google'a twierdzili, że firma nie używa białych list, nawet wówczas, gdy Foundem przedstawiło e-maile pochodzące od osób pracujących w google'owskim zespole AdWords, które wskazywały, że białe listy są używane w algorytmach reklam. Foundem przez trzy lata walczyło o ponowne pojawienie się w wynikach wyszukiwania Google'a. Pod koniec 2009 firma znowu zaczęła się w nich ukazywać po, jak twierdzi, ręcznym dopisaniu jej do białej listy. Można również przypuszczać, że Google, wbrew zapewnieniom, korzysta z czarnych list lub mechanizmu podobnego. Wspomniany na początku Matt Cutss mówił w ubiegłym miesiącu, że jego firma, w walce ze spamem, ręcznie usuwa witryny z indeksu. Problemem nie jest fakt, że Google ręcznie wprowadza poprawki do algorytmu. Nawet Foundem przyznaje, że są one konieczne, gdyż algorytmy nie są doskonałe i nie działają dobrze w każdym przypadku. "Gdy ręczna interwencja jest konieczna, by zaradzić rozwiązaniu, które algorytm źle zastosował lub przeoczył, to wówczas taką interwencję należy podjąć. Jest ona niezbędną częścią całego procesu" - stwierdził prezes Foundem Shivaun Raff. Problem w tym, że Google przez rok zaprzeczał, iż stosuje tego typu rozwiązania, a od samego początku przekonuje nas, że algorytm jest całkowicie obiektywny i nikt ręcznie nie wpływa na sposób jego działania. Skarga Foundem do Komisji Europejskiej dotyczy umieszczania przez Google'a odnośników do swoich własnych usług - takich jak Google Maps czy Google Product Search - w ogólnych wynikach wyszukiwania. To, zdaniem Foundem, ze względu na pozycję Google'a szkodzi konkurencji. Podobnie jak Foundem, Google Product Search, jest wyszukiwarką wyspecjalizowaną w porównywaniu cen. Firma oskarża też Google'a o to, że proces ręcznych interwencji w działanie algorytmu wyszukiwania jest nieprzejrzysty. Raff opisuje skargę swojej firmy w następujący sposób: Gdy masz wyszukiwarkę, która bardzo zdominowała rynek i dodasz do niej dyskryminujące mechanizmy karania - dyskryminujące czyli takie, które powodują, że niektóre serwisy są chronione przed karami poprzez wpisanie ich na białe listy - oraz rozszerzysz właściwości wyszukiwarki o preferowanie własnych usług poprzez umieszczanie ich na szczycie lub blisko szczytu wyników wyszukiwania, to wszystko to sumuje się i otrzymujemy tak olbrzymią przewagę nad konkurencją, że pozycji twoich nie można naruszyć.
  6. Google i Komisja Europejska prowadzą rozmowy w sprawie procesów antymonopolowych grożących wyszukiwarkowemu gigantowi. Przedstawiciele koncernu twierdzą, że chcą uniknąć sytuacji w jakiej przed laty znalazł się Microsoft i nie mają zamiaru toczyć wieloletnich sporów sądowych z KE. Komisja w ubiegłym roku rozpoczęła śledztwo, które może skończyć się oskarżeniem Google'a. Wówczas to trzy firmy poskarżyły się, że koncern Page'a i Brina tak manipuluje wynikami wyszukiwania, by oferty konkurencyjnych firm były gorzej wyszukiwane od ich własnych oraz że preferuje swoje własne usługi. Po rozpoczęciu śledztwa KE wysłała kwestionariusze do reklamodawców, wydawców, właścicieli witryn internetowych oraz konkurencyjnych wyszukiwarek prosząc ich o opinie na temat praktyk biznesowych stosowanych przez Google'a. Termin udzielenia odpowiedz mija 11 lutego. Analiza zebranych w ten sposób danych potrwa kilkanaście miesięcy i dopiero wówczas zostanie podjęta decyzja o ewentualnych dalszych działaniach. KE może nałożyć na firmy grzywnę w wysokości do 10% ich rocznego światowego zysku.
  7. Unia Europejska ukarała grzywną w wysokości 649 milionów euro pięć firm, które zawiązały kartel ustalający ceny paneli LCD. Ukarane firmy to LG Display, AU Optronics, Chimei InnoLux, Chunghwa Picture Tubes oraz HannStar Display. W dokumentach wymieniono też Samsunga, jednak firma ta nie została ukarana, gdyż jako pierwsza poinformowała o istnieniu nielegalnego kartelu, który działał od października 2001 do lutego 2006. Najwięcej, bo aż 300 milionów euro, musi zapłacić Chimei. Nieco mniejszą grzywnę, 225 milionów, nałożono na LG Dispaly. Z dokumentów Komisji Europejskiej dowiadujemy się, że firmy uzgadniały ceny, w tym ich wahania oraz ceny minimalne, wymieniały się informacjami na temat produkcji, a ich przedstawiciele spotkali się około 60 razy by ustalać szczegóły przedsięwzięcia. Działania KE zostały podjęte po tym, gdy w 2008 roku amerykański Departament Sprawiedliwości wymierzył LG Display, Chunghwa i Sharpowi grzywnę w wysokości 585 milionów dolarów. Wtedy największą karę nałożono na LG, które musiało zapłacić 400 milionów USD>
  8. Komisja Europejska rozpoczęła formalne śledztwo przeciwko Google'owi. Zostało ono podjęte po skardze innych serwisów, których przedstawiciele oskarżyli Google'a o nadużywanie swojej dominującej pozycji. Eurourzędnicy będą sprawdzali, czy postępowanie koncernu Page'a i Brina przyczyniło się do pogorszenia pozycji konkurencji. Wśród skarżących znajdują się porównywarka cen Foundem, wyspecjalizowana w kwestiach prawnych wyszukiwarka ejustice.fr oraz należąca do Microsoftu porównywarka Ciao. Konkurencja zarzuca Google'owi manipulowanie wynikami wyszukiwania. Komisja Europejska zdecydowała się rozpocząć śledztwo antymonopolowe w związku z zarzutami, iż Google nadużywa swojej dominującej pozycji na rynku wyszukiwania. Dostawcy wyników wyszukiwania skarżą się, że ich usługi są dyskriminowane w bezpłatnych i sponsorowanych wynikach wyszukiwania Google'a, a jednocześnie preferowane są serwisy własne Google'a - czytamy w oświadczeniu KE. Samo rozpoczęcie śledztwa nie oznacza jeszcze, że Komisja przychyla się do tych oskarżeń. Eurourzędnicy będą chcieli sprawdzić, czy zasadne są stwierdzenia, jakoby algorytmy Google'a gorzej traktowały serwisy konkurencji. Foundem twierdzi bowiem, że serwisy takie są usuwane ze swoich naturalnych miejsc w rankingach wyszukiwania, niezależnie od ich zgodności z zapytaniem. Google broni się twierdząc, że istnieją ważne powody, dla których serwisy takie są gorzej wyszukiwane i dodaje, iż w przypadku Foundem takim powodem jest fakt, że w 79% zawartość tego serwisu jest kopią innych witryn.
  9. Producenci niewielkich przeglądarek domagają się zmian w oknie wyboru, pojawiającym się podczas instalacji Windows. Obecnie w oknie tym widać 5 najpopularniejszych browserów, a kolejne 7 możemy zobaczyć, gdy skorzystamy z paska przewijania. Wygląd okna wyboru powoduje, że olbrzymia większość użytkowników nie zdaje sobie sprawy, iż istnieje więcej niż 5 przeglądarek - napisali w skardze do UE przedstawiciele firm produkujących takie browsery jak Avant, Flock, Maxthon, Slim, Sleipnir oraz Green. Skargi nie podpisali producenci K-Meleona. Domagamy się dodania tekstu lub elementu graficznego, który będzie wyraźnie wskazywał przeciętnemu użytkownikowi, że mają dodatkowy wybór na prawo od widocznego okienka - czytamy w petycji. Okno wyboru pojawia się od 1 marca, a Opera - która namówiła UE do wymuszenia na Microsofcie pokazywania okna z produktami konkurencji - poinformowała już o trzykrotnym wzroście liczby pobrań swojej przeglądarki. Tymczasem organizacja European DCommittee for Interoperable Systems chce, by podobne rozwiązanie obowiązywało Microsoft na całym świecie, a nie tylko na terenie UE. Na razie ECIS ograniczyła się tylko do wystosowania na swojej witrynie otwartego listu. Organizacja nie wyklucza jednak bardziej zdecydowanych działań. W skład ECIS wchodzą tacy rywale Microsoftu jak Oracle, IBM, Red Hat, Opera czy Adobe.
  10. Komisja Europejska zastanawia się nad narzuceniem operatorom telekomunikacyjnym obowiązku dostarczania każdemu chętnemu łączy szerokopasmowych. Obecnie obowiązek taki dotyczy jedynie dostarczania telefonii i połączeń wdzwanianych. KE prowadzi obecnie konsultacje z zainteresowanymi, by określić, czy narzucenie obowiązku dostarczenia łączy ma sens, a jeśli tak, to jaka powinna być ich minimalna prędkość. Ponadto eurourzędnicy chcą zdecydować, czy koszty ich dostarczenia mają obciążać tylko telekomy czy też łącza mają być finansowane z pieniędzy publicznych. Na wiele terenów wiejskich nie dociera sieć szerokopasmowa, gdyż inwestycje tego typu nie są opłacalne. Przedstawiciele British Telecom nie chcieli się wypowiadać na temat propozycji KE. Koncern popiera za to pomysł lorda Cartera, który chce, by do każdego brytyjskiego domu trafiło łącze o przepustowości co najmniej 2 Mb/s. Przedstawiciele BT zwracają jednak uwagę, że sieć dociera już tam, gdzie było to ekonomicznie uzasadnione, a zatem doprowadzenie łączy w pozostałe rejony musi być sfinansowane w inny sposób. Nowe przepisy, o ile wejdą w życie, pojawią się pod koniec bieżącego roku.
  11. Komisja Europejska przygląda się skargom przeciwko Google'owi, którą złożyły brytyjska porównywarka cen Foundem, francuska wyszukiwarka ejustice.fr wyspecjalizowana w kwestiach prawniczych oraz należąca do Microsoftu porównywarka Ciao. Foundem skarży się, że Google dyskryminuje firmową witrynę, gdyż jest ona wyszukiwarką, a więc konkurentem Google'a. Podobne zastrzeżenia wnosi ejustice.fr. Z kolei porównywarka Ciao, którą Microsoft kupił w 2008 roku ma zastrzeżenia do standardowych warunków korzystania z usług Google'a. Początkowo skarga została wniesiona do niemieckiego urzędu ds. konkurencyjności, ale Google informuje, że właśnie przeniesiono ją do Brukseli. Microsoft jeszcze nie otrzymał oficjalnej informacji w sprawie przeniesienia skargi. Komisja Europejska na razie przygląda się skargom i nie rozpoczęła jeszcze oficjalnego śledztwa. Julia Holtz, prawnik Google'a, mówi, że co prawda skargi są nieco inne, ale zasadniczo sprowadzają się do tego, iż koncernowi zarzucono blokowanie konkurencji.
  12. Pracownikowi Mozilli nie podoba się kolejność prezentacji przeglądarek w oknie wyboru Windows. Przed tygodniem Komisja Europejska, która zaakceptowała propozycje Microsoftu, wysłała ją do konsultacji zainteresowanym stronom. Przypomnijmy, że początkowo Microsoft proponował, by przeglądarki były prezentowane w zależności od rynkowych udziałów. A więc pierwszy od lewej miał być Internet Explorer, następnie Firefox, później Chrome itd.. Ten projekt spotkał się z chłodnym przyjęciem, gdyż, zdaniem oponentów Microsoftu, faworyzowało giganta z Redmond. KE zaakceptowało drugą propozycję, by kilka najpopularniejszych przeglądarek było prezentowanych według nazw ich producenta. Kolejność ma być więc następująca: Safari, Chrome, Internet Explorer, Firefox, Opera. Wydawało się, że to zadowala wszystkich. Tymczasem Jenny Boriss, projektantka odpowiedzialna w Mozilli za interfejs użytkownika, stwierdziła w swoim blogu, że proponowana kolejność to najgorsze możliwe rozwiązanie. Microsoft pisze w swojej propozycji, że 'nic w projekcie i implementacji okna wyboru nie faworyzuje przeglądarki Microsoftu ani żadnej innej' ale obecna propozycja właśnie to robi. Użytkownicy Windows, widząc taki ekran wyboru, wybiorą albo IE, bo są do niego przyzwyczajeni, albo Safari, bo jest to pierwsza przeglądarka. Użytkownicy wybiorą logo IE, bo jest ono im znane, i to nie jest zaskakujące. Przecież wielu użytkowników nie wie, ani nie interesuje się tym, czy są dostępne inne przeglądarki. Jednak propozycja ta w nieproporcjonalny sposób faworyzuje Safari. Pani Borris proponuje dwa rozwiązania problemu. Pierwsze zakłada wyświetlanie przeglądarek w przypadkowej kolejności, która zmieniałaby się za każdym razem. Z kolei druga propozycja, to ułożenie ich według udziałów rynkowych, ale z IE na końcu listy. Zatem kolejność wyglądałaby następująco: Firefox, Chrome, Opera, Safari, IE. Pracownica Mozilli chciałaby dodać jeszcze jedną opcję, a mianowicie wyliczanie prawdopodobieństwa. Polegałaby ona na połączeniu dwóch metod i prezentacji w częściowo przypadkowej kolejności. Firefox miałby pojawiać się na pierwszym miejscu w 50% przypadków, Chrome w 30%, Opera w 15% i Safari w 5%. Nie jest to co prawda zgodne ze statystykami, jednak pani Borris najwyraźniej bierze pod uwagę udziały przeglądarek na rynku systemu Windows, stąd słaba pozycja Safari.
  13. Microsoft i Komisja Europejska zakończyły trwającą dekadę spór, podczas którego UE oskarżała firmę z Redmond o wykorzystywanie monopolistycznej pozycji. Dotyczył on przede wszystkim rynku przeglądarek i kompatybilności produktów konkurencji z programami Microsoftu. Tym razem rozwiązania zaproponowane przez Microsoft najwyraźniej zadowalają KE. Komisarz Neelie Kroes, odpowiedzialna za konkurencyjność na rynku UE, stwierdziła: Myślę, że zawieramy uczciwą umowę. Nie może być tutaj żadnych niejasności, gdyż jest ona wynikiem długich rozmów pomiędzy mną a Steve'em Ballmerem. W ramach ugody Microsoft zgodził się na wprowadzenie zmian w oknie wyboru przeglądarki, które ujrzymy instalując Windows. Będzie w nim prezentowanych maksymalnie 12 przeglądarek, które będą widoczne w taki sam sposób i wszystkie będą instalowane równie łatwo. Ponadto Microsoft powtórzył zapewnienia, że udostępni konkurencji wszelkich informacji, potrzebnych do zapewnienia pełnej kompatybilności ich produktów z systemem Windows. W najbliższy piątek Komisja Europejska roześle treść umowy pomiędzy nią a Microsoftem do wszystkich zainteresowanych stron. Odbiorcy będą mieli miesiąc na wyrażenie swojego stanowiska. Komisarz Kroes nie oczekuje, że wszyscy będą z niej zadowoleni. Zaznaczyła, że będzie brała pod uwagę głosy krytyki, ale umowa całkowicie ją satysfakcjonuje. "W końcu mamy to, czego oczekiwaliśmy" - stwierdziła. Brad Smith, główny prawnik Microsoftu, wyjaśnia szczegóły umowy. Daje ona pewność, że producenci komputerów ciągle będą mogli zainstalować w Windows dowolną przeglądarkę i uczynić ją domyślną. Na jej podstawie producenci komputerów i ich użytkownicy będą mogli włączyć i wyłączyć Internet Explorera. W końcu, przez najbliższe pięć lat użytkownicy w Europie, którzy korzystają z Internet Explorera, będą mieli dostęp do ekranu wyboru, z którego będzie można wybrać i zainstalować dowolną przeglądarkę. Ekran wyboru będzie prezentowany automatycznie. Na ekranie wyboru nie ujrzymy na pierwszym miejscu Internet Explorera. Przeglądarki mają być prezentowane alfabetycznie po nazwach producentów. Najpierw zostanie umieszczonych pięć najbardziej popularnych [w obecnej sytuacji rynkowej kolejność powinna być następująca: Safari, Chrome, Internet Explorer, Firefox, Opera - red.], a następnie będzie 7 kolejnych, również alfabetycznie. Po zainstalowaniu wybrana przeglądarka ma być prezentowana w systemie tak samo, jak Internet Explorer. Drugie postanowienie umowy zawiera publiczne zobowiązanie, które dotyczy kompatybilności z produktami Microsoftu - sposobu, w jaki nasze produkty współpracują z produktami konkurencji. Dotyczy to ważnych produktów Microsoftu - Windows, Windows Server, Office, Exchange i SharePoint - i jest największą w historii prawną umową promującą kompatybilność. Zaproponowane przez Microsoftu rozwiązania gwarantują, że wszyscy developerzy, w tym społeczność open source, będą mieli dostęp to dokumentacji technicznej pomocnej przy tworzeniu produktów, które dobrze współpracują z produktami Microsoftu. Microsoft będzie też zobowiązany do wspierania pewnych standardów w swoich produktach oraz tworzenia dokumentacji opisującej, w jaki sposób są one wspierane - czytamy w oświadczeniu Smitha.
  14. Microsoft oświadczył, że jest skłonny dać użytkownikom w Europie możliwość wyboru różnych przeglądarek podczas instalacji systemu. Gdy ukaże się Windows 7 sprzedawcy sprzętu komputerowego, preinstalując system, będą mogli zainstalować Internet Explorera lub dowolną inną przeglądarkę. Nasza nowa propozycja polega na tym, że europejscy konsumenci, którzy kupią Windows z Internet Explorerem jako domyślną przeglądarką, dostaną dostęp do ekranu, z którego będą mogli wybrać jedną z konkurencyjnych przeglądarek - oświadczył główny prawnik Microsoftu, Brad Smith. Unia Europejska pozytywnie zareagowała na nową politykę koncernu z Redmond. Zgodnie z nową propozycją Windows 7 będzie zawierał Internet Explorera, ale uznano, że klientowi należy dać ostateczny wybór co do przeglądarki. [...] Ponadto producenci komputerów będą mogli zainstalować konkurencyjną przeglądarkę, ustawić ją jako domyślną i wyłączyć Internet Explorera. Komisja z zadowoleniem wita tę propozycję i rozpocznie teraz śledztwo w celu sprawdzenia jej praktycznych efektów, by przekonać się, że użytkownicy będą naprawdę mieli wybór - stwierdzili przedstawiciele KE. Mimo to Microsoft nadal będzie dostarczał w Europie wersję "E" systemu Windows 7. Potrwa to tak długo, aż Komisja Europejska nie zakończy rozważania nowej propozycji Microsoftu i nie uzgodni ostatecznego stanowiska w tej sprawie. Przedstawiciele Opery są zadowoleni z nowej propozycji Microsoftu. To szczęśliwy dzień dla nas - oświadczył Hakon Wium Lie. Dodał jednak, że Komisja Europejska powinna dobrze przyglądać się zasadom, na jakich Microsoft będzie wybierał przeglądarki, które pokaże użytkownikom na planszy wyboru. Bardziej ostrożni są przedstawiciele Mozilli, którzy nie chcieli komentować decyzji koncernu z Redmond do czasu, aż dowiedzą się, jakie przeglądarki zostaną uwzględnione przez Microsoft.
  15. Nikiforos Diamandouros, europejski ombudsman, oskarża Komisję Europejską o to, że w procesie antymonopolowym przeciwko Intelowi pominęła zeznanie, które mogło oczyścić Intela z zarzutów. Dziennikarze The World Street Journal dotarli do nieopublikowanego jeszcze raportu, w którym Diamandouros zauważa, że Komisja Europejska nie zaprotokołowała przebiegu spotkania z sierpnia 2006 roku, podczas którego rozmawiano ze świadkiem w procesie przeciwko Intelowi. Świadkiem tym był niewymieniony z nazwiska wysoki rangą przedstawiciel firmy Dell. Miał on stwierdzić, że wydajność procesorów AMD była bardzo słaba w porównaniu z układami Intela. Niestety, nie wiadomo, jakich dokładnie słów i argumentów użył przedstawiciel Della. Takie stwierdzenie ze strony czołowego światowego producenta komputerów świadczyłoby o tym, że wybrał on produkty Intela z przyczyn technicznych. Tymczasem Komisja Europejska, nakładając na Intela grzywnę w wysokości miliarda euro, stwierdziła, że niektórzy producenci zaopatrywali się przede wszystkim u Intela, gdyż obawiali się utraty atrakcyjnych rabatów. Nie wiadomo, czy słowa przedstawiciela Della mogłyby wpłynąć na wyrok, nie wiadomo też, jakiego okresu dotyczyła jego opinia. Należy bowiem przypomnieć, że w roku składania zeznań Dell zaczął rozprowadzać serwery z układami AMD. Trudno więc jednoznacznie stwierdzić, na ile poważne było uchybienie ze strony KE, tym bardziej, że cały 524-stronicowy raport uzasadniający nałożenie na Intela grzywny jest tajny. Wiadomo jedynie, że w sierpniu 2006 roku KE przesłuchiwała tego samego przedstawiciela Della, który w 2003 zeznawał w sprawie Intela przed amerykańską Federalną Komisją Handlu. Gdy Intel zwrócił się do KE z prośbą o udostępnienie stenogramu z przesłuchania, KE odpowiedziała, że nie było to przesłuchanie i w związku z tym nie prowadzono protokołu. Komisja dodała, że kilka dni po spotkaniu jeden z jej członków wykonał notatki z pamięci, w których zawarł swoje wrażenia ze spotkania, ale odmówiła udostępnienia tych notatek Intelowi.
  16. Microsoft postanowił pójść na ustępstwa nie tylko w sprawie przeglądarek, ale również swojego pakietu biurowego. Firma została oskarżona przed Komisją Europejską o to, że w pakiecie Microsoft Office preferuje swoje własne formaty plików. Oskarżenia wysunęła grupa przemysłowa o nazwie Europejski Komitet na Rzecz Interoperacyjnych Systemów. Twierdzi ona, że postępowanie Microsoftu szkodzi deweloperom, tworzącym aplikacje, które mają współpracować z MS Office. Microsoft ogłosił zatem, że w MS Office 2010 zastosuje ekran wyboru domyślnego formatu plików. Podczas pierwszego uruchomienia pakietu użytkownik zostanie zapytany, jaki format ma być domyślnym. Na razie nie wiadomo, ile formatów zostanie zaprezentowanych na ekranie wyboru. Przedstawiciele koncernu wspomnieli tylko o opensource'owym .odf.
  17. Serwis Bloomberg.com dowiedział się, że Microsoft prowadzi poufne rozmowy z Komisją Europejską. Ich celem jest rozwiązanie sporu antymonopolowego jeszcze zanim komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes odejdzie ze stanowiska. Spór dotyczy przede wszystkim Internet Explorera i nałożonej na Microsoft grzywny w wysokości 1,68 miliarda euro, jednak, jeśli dojdzie do porozumienia, obejmie ono prawdopodobnie również śledztwo w sprawie arkusza kalkulacyjnego i edytora tekstów. Matt Rosoff, analityk z firmy Directions on Microsoft zauważa, że koncernowi zależy na zawarciu porozumienia przed wejściem w życie postanowienia o grzywnie. Ponadto chce zakończyć sprawę przed końcem bieżącego roku, kiedy to Neelie Kroes odejdzie ze stanowiska. Komisja Europejska chce, żeby Microsoft dołączył do systemu operacyjnego przeglądarki konkurencji. Koncern jednak zdecydował, że zrezygnuje z dostarczania wraz z OS-em własnej przeglądarki. Ruch taki, zdaniem Nicholasa Economidesa, profesora prawa z New York University, oznacza, że KE raczej nie wygra z Microsoftem sądowego sporu. Microsoft znalazł wyjście z sytuacji. Nawet organ, którego celem jest wymuszenie konkurencyjności nie zawsze może osiągnąć to, czego by sobie życzył. Musi działać w granicach prawa. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności sądzę, że UE prawdopodobnie przeszarżowała - powiedział Economides Bloombergowi. Osobne śledztwo toczy się w sprawie rzekomego utrudniania przez Microsoft współpracy konkurencyjnego oprogramowania z pakietem Microsoft Office.
  18. Microsoft zaoferuje w Europie system Windows 7 bez przeglądarki internetowej. To wynik działań Komisji Europejskiej, która twierdzi, że dołączanie przeglądarki do systemu operacyjnego szkodzi konkurencji. Problemów nie powinny mieć osoby, które kupią nowy system wraz z komputerem. Microsoft zaleca bowiem dystrybutoroem komputerów, by przed ich sprzedażą doinstalowali Internet Explorera 8 lub inną przeglądarkę. Firma będzie też ułatwiała instalację IE8 dołączając swoją przeglądarkę na osobnej płycie CD. Większy problem będą mieli ci, którzy spróbują zaktualizować już używaną Vistę do Windows 7. Normalnie jest to możliwe w ten sposób, że dokonujemy aktualizacji systemu, zachowując wszelkie dane i zainstalowane programy. Jednak, jako że w wersji "E" Windows 7 nie może być przeglądarki, instalacja będzie możliwa tylko na czystym twardym dysku. Gdy już będziemy mieli zainstalowany Windows 7 bez przeglądarki, będziemy mogli otrzymać CD z IE8 w sklepie lub też pobrać ją przez protokół FTP. Analitycy zauważają, że zaoferowanie systemu operacyjnego bez przeglądarki oznacza olbrzymie kłopoty dla użytkowników. Co prawda Komisja Europejska nie orzekła jeszcze, co Microsoft powinien zrobić, by ją zadowolić, ale koncern z Redmond chce, usuwając przeglądarkę z systemu, uniknąć olbrzymiej kary, która może mu grozić w toczącym się obecnie procesie antymonopolowym. Na działaniach Komisji Europejskiej stracą zatem użytkownicy, których interesów KE miała bronić. Najprawdopodobniej zyskają producenci komputerów. Będą oni mogli zawierać z producentami przeglądarek umowy i otrzymywać od nich pieniądze w zamian za instalowanie konkretnej przeglądarki w sprzedawanych przez siebie komputerach. Zawieranie takich umów będzie jednak sporo kosztowało, a więc można przypuszczać, że bardziej zyska na tym dysponujące olbrzymimi zasobami Google, niż np. Opera, która rozpoczęła obecny proces antymonopolowy przeciwko Microsoftowi. Z kolei koncern z Redmond będzie dostarczał klientom osobną płytę CD z Internet Explorerem oraz programami takimi jak Windows Live Mail czy Windows Live Messenger.
  19. Intel oświadczył, że rekordowo wysoka grzywna, jaką na koncern nałożyła Komisja Europejska, nie spowoduje zmiany wcześniej ogłoszonych planów. Firma nie ma zamiaru ani rezygnować z zaplanowanych inwestycji, ani wstrzymać wypłaty dywidendy. Mamy na tyle duże obroty z działalności operacyjnej, by inwestować, zapłacić grzywnę i wypłacić dywidendę - powiedział Steven Smith, główny księgowy Intela. Warto tutaj zauważyć, że Intel nie zamierza się poddać i odwołał się od wyroku KE, więc na razie nie musi płacić grzywny. Jej wysokość jest co prawda rekordowa, jednak 1,44 miliarda dolarów nie jest kwotą, która mogłaby wstrząsnąć Intelem. W roku podatkowym 2008 z terenu samej tylko Unii Europejskiej Intel uzyskał przychód 7,144 miliarda dolarów.
  20. Microsoft poinformował, że przedstawiciele firmy nie wezmą udziału w wyznaczonym na 3 czerwca przesłuchaniu przed Komisją Europejską. Decyzję taką podjęto gdyż, zdaniem koncernu, firmie odebrano prawo do uczciwego procesu. Podczas wspomnianego przesłuchania Microsoft miał spróbować obalić stwierdzenia, jakoby dołączenie Internet Explorera do systemu Windows szkodziło konkurencyjności. W firmowym blogu czytamy: Termin przesłuchania, który Komisja wyznaczyła na 3-5 czerwca, pokrywa się z terminem International Competition Network (ICN), najważniejszego na świecie spotkania międzyrządowego na temat prawa o konkurencyjności. Z tego też powodu wielu najważniejszych członków Komisji oraz przedstawicieli państw, którzy są najbardziej zainteresowani naszą sprawą, nie będzie mogło uczestniczyć w przesłuchaniu w Brukseli, gdyż będą przebywali w tym czasie na spotkaniu ICN w Zurichu. Uważamy, że wyznaczenie przesłuchania w czasie, gdy najważniejsi urzędnicy będą poza Brukselą, pozbawia Microsoft prawa do bycia wysłuchanym, a tym samym jest niezgodne z europejskim prawem do obrony. Przedstawiciele Microsoftu poinformowali również, że próbowali ustalić z KE inny termin przesłuchania, ale eurourzędnicy odmówili jego wyznaczenia. W związku z zaistniałą sytuacją Komisja Europejska podejmie ostateczną decyzję bez wysłuchania racji Microsoftu.
  21. Unia Europejska nałożyła na Intela grzywnę w wysokości miliarda 450 milionów dolarów. Półprzewodnikowy gigant został ukarany za stosowanie nielegalnych upustów i innych działań, które miały na celu walkę z AMD. Neelie Kroes, unijna komisarz ds. konkurencji, stwierdziła, że działania Intela były szkodliwe dla milionów klientów z Europy. Intel płacił producentom komputerów za rezygnowanie z produktów AMD lub za opóźnianie premier takiego sprzętu. Ponadto producenci otrzymywali specjalne obniżki na sprzęt Intela, a hurtownikom płacono, jeśli trzymali w magazynach tylko komputery z układami Intela. Komputerowy gigant ma trzy miesiące na zapłacenie kary. To największa grzywna w historii nałożona na pojedynczą firmę.
  22. Po nałożeniu na Intela rekordowo wysokiej kary przez Komisję Europejską, koncern zapowiedział odwołanie się od tej decyzji. Z kolei zadowolenie z niej wyrażają przedstawiciele AMD. Dirk Meyer, szef tej firmy, stwierdził: Dzisiejszy wyrok to niezwykle istotny krok do utworzenia rynku działającego w oparciu o zasadę uczciwej konkurencji. AMD zawsze należał do liderów w dziedzinie technologicznych innowacji, jesteśmy zadowoleni, że już wkrótce to klienci, a nie Intel, będą dyktowali warunki. AMD przypomina, że w ciągu kilku ostatnich lat Intel został uznany winnym stosowania praktyk monopolistycznych w Korei Południowej i Japonii. Ponadto w przyszłym roku w USA rozpocznie się przeciwko Intelowi proces z powództwa AMD. Z kolei unijna komisarz, Neelie Kroes, która nałożyła na Intela karę, powiedziała: Dzisiejsze orzeczenie nie jest przeciwko obniżkom, ale przeciwko takim rabatom, które nadużywają rynkowej pozycji. Dodała, że wyrok Komisji jest jasny. Innego zdania jest Bruce Sewell, wiceprezes Intela, który stwierdził, że nie ma pojęcia, jakich rabatów jego firma nie powinna udzielać. Dodał, że, jego zdaniem, urzędy antymonopolowe w wielu krajach starają się sprawdzać, jak daleko mogą się posunąć. Mamy do czynienia z ewolucją tych przepisów prawa antymonopolowego, które dotyczą sposobu udzielania rabatów przez firmy dominujące na rynku. Zauważamy, że pewien szczególny rodzaj myślenia, przede wszystkim w Komisji Europejskiej, ale również w Korei i Japonii, zgodnie z którym rabaty mogą szkodzić konkurencyjności - powiedział Sewell. Przypomniał, że w Japonii jego firma uniknęła kary, ustalając z urzędnikami, jakiego rodzaju obniżek nie wolno jej udzielać. W Japonii powiedziano nam, byśmy nie stosowali pewnych typów rabatów, których i tak nigdy nie stosowaliśmy. Minęły trzy lata, na rynku nic się nie zmieniło, ale teraz nikt nam nie zarzuca, że coś robimy nie tak. Zmienia się też sytuacja w USA. Za rządów prezydenta Busha urzędy antymonopolowe nie wszczynały zbyt wielu spraw. Teraz Christine Varney, nowa szefowa wydziału antymonopolowego w Departamencie Sprawiedliwości, zapowiada energiczne działania i chce współpracować z Komisją Europejską. Paul Otellini, szef Intela, nie chciał jeszcze komentować zmian, jakie zajdą w polityce jego firmy. Na razie Intel musi zapoznać się z 500-stronicowym wyrokiem przekazanym przez KE. Otellini zapowiedział jednak, że długoterminowa strategia jego koncernu zakłada rozpoczynanie dużych inwestycji w badania i rozwój podczas rynkowych kryzysów oraz wywieranie silnej presji na konkurencję, w okresach, gdy rynek dobrze się rozwija. Warto też pamiętać, że po oddzieleniu od AMD firmy Globalfoundries Intel jest jedyną firmą, która sama projektuje i produkuje układy scalone sprzedawane na rynku pecetów dla użytkownika końcowego.
  23. Profesor Neil Barrett, który do niedawna nadzorował Microsoft z ramienia Komisji Europejskiej, pochwalił możliwość odłączenia Internet Explorera od Windows. Jego zdaniem uczynienie z Windows 7 systemu bardziej modułowego, z którego można wyrzucić Media Centre, Media Playera czy IE, to krok w dobrym kierunku. Z jednej strony będzie to dobre dla samego Microsoftu, z drugiej - dla konkurencyjności. Zdaniem Barretta postępowanie firmy z Redmond będzie też dla Komisji Europejskiej pewnym wzorcem do postępowania w przyszłości. Ustanawia ono bowiem jasne zasady, którym powinny podporządkować się firmy oskarżane o działania monopolistyczne. Niedawno KE zrezygnowała z ciągłego nadzoru nad Microsoftem, który prowadziła od kilku lat. Koncern miał więcej problemów z urzędami europejskimi niż z amerykańskimi, gdyż, jak wyjaśnia profesor Barrett, "firmy z USA działają według harvardzkiej zasady: znajdź rynek, zdominuj go, a później użyj swojej pozycji, do osłabienia konkurencji". Urzędnicy UE nie uznają takich zasad za sprawiedliwe. Obecnie w Europie przeciwko Microsoftowi toczy się postępowanie antymonopolowe wytoczone przez Operę, a popierane przez Mozillę i Google'a.
  24. Komisja Europejska zaaprobowała owoce baobabu jako składnik batoników zbożowych i napojów. Wg PhytoTrade Africa, są one wyjątkowo bogate w witaminę C oraz wapń i żelazo. Potrzebne było uzyskanie odpowiednich zezwoleń, ponieważ zgodnie z prawem europejskim, jeśli jakiś rodzaj pokarmu nie był spożywany na terenie UE przed rokiem 1997, musi najpierw zostać dopuszczony do użytku. W raporcie Natural Resources Institute z 2007 roku napisano, że handel baobabem może się stać dla Afryki przemysłem przynoszącym naprawdę duże zyski (liczone w miliardach dolarów). Równocześnie jest to szansa na zatrudnienie ponad 2,5 mln rodzin. Gus Le Breton z PhytoTrade Africa zapewnia, że wiele firm wyraziło swoje zainteresowanie owocami baobabu. Część przeprowadziła już nawet wstępne badania. W 100 gramach pulpy z baobabu znajduje się aż 300 mg witaminy C, prawie sześciokrotnie więcej niż w pomarańczach. Oznacza to, że zaledwie 20 g afrykańskiego owocu zaspokoi dzienne zapotrzebowanie na tę witaminę. Pod względem zawartości Ca baobab dwukrotnie przewyższa mleko. Poza wapniem i żelazem, zawiera on też sporo węglowodanów, potasu oraz witamin B1 i B3. W jego skład wchodzą ponadto kwas winowy i kwaśny winian potasu. Kora baobabu, w której występują antyutleniające flawonole, była już wcześniej sprzedawana w Europie jako substytut kory drzewa chinowego. Liści, kory i pulpy używa się tradycyjnie przy leczeniu zaburzeń pracy nerek. Wymieniając zalety baobabu, nie można pominąć właściwości oleju z jego nasion. Jest on półpłynny, złotożółty i delikatnie pachnie. Prawie nie wysycha, co znacznie wydłuża czas przechowywania. Zawiera jednakowe proporcje kwasów palmitynowego, oleinowego i linolowego, a także niewielkie ilości kwasu stearynowego. Z tego powodu znalazł zastosowanie w przemyśle kosmetycznym. Nasiona można jeść na surowo lub po upieczeniu. Jadalne są także liście baobabu. Obierkami owoców można karmić zwierzęta. Biały miąższ ma konsystencję sera, jest lekko sypki, dlatego nadaje się do produkcji batoników.
  25. Komisja Europejska postanowiła przyjrzeć się procesowi głosowania, który doprowadził do uznania formatu OOXML za międzynarodowy standard przez ISO. Pojawiły się bowiem pogłoski, jakoby Microsoft wykorzystał swoją pozycję do wywarcia wpływu na głosowanie. Mówi się również, że w niektórych krajowych komitetach standaryzacyjnych doszło do nieprawidłowości. Komisja pod przewodnictwem Neelie Kroes, która wcześniej wymierzała Microsoftowi rekordowo wysokie grzywny, domaga się od krajowych komitetów dostarczenia szczegółowych informacji na temat możliwych nieprawidłowości. Dotyczy to zwłaszcza Norwegii, gdzie głosowanie miało zostać przeprowadzone w sposób niezgodny z przepisami. Zresztą sam przewodniczący norweskiego komitetu normalizacyjnego złożył w tej sprawie protest do ISO. Obecnie Norwegia opowiedziała się za OOXML-em, podczas gdy we wrześniu, w czasie pierwszego głosowania, była przeciw. Komisja Europejska zapewnia, że domagając się wyjaśnień, nie ma zamiaru wpływać na decyzje ISO. Chce tylko upewnić się, że europejskie prawo antymonopolowe nie zostało naruszone w procesie głosowania. Komisja prowadzi zresztą od stycznia śledztwo w sprawie, która pośrednio dotyczy także formatu OOXML. Tymczasem zwolennicy konkurencyjnego formatu ODF, który w 2006 roku został uznany za standard ISO, krytykują decyzję o uznaniu OOXML-a. Twierdzą, że procedury standaryzacyjne są nieprawidłowe.
×
×
  • Create New...