Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' śmierć'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 9 results

  1. MikroRNA miR-204 jest biomarkerem wczesnej utraty komórek beta w przebiegu cukrzycy typu 1. MiR-204 z surowicy może zapewnić tak potrzebne nowe podejście do oceny związanej z cukrzycą typu 1. wczesnej utraty komórek beta (również występującej przed ujawnieniem się choroby) - podkreśla dr Anath Shalev z Uniwersytetu Alabamy w Birmingham. W ramach uprzednich badań Shalev odkryła, że miR-204 odgrywa kluczową rolę w regulowaniu produkcji insuliny oraz innych krytycznych procesów komórek beta. Ostatnio Amerykanie zauważyli, że miR-204 jest uwalniany przez umierające komórki beta. Potem można go wykryć we krwi. Badania próbek krwi pokazały, że poziom miR-204 jest podwyższony w surowicy dzieci i dorosłych z wczesną cukrzycą typu 1. oraz znajdujących się w grupie ryzyka osób z autoprzeciwciałami, ale nie u pacjentów z innymi chorobami autoimmunologicznymi i cukrzycą typu 2. Do stwierdzenia, że miR-204 jest biomarkerem, prowadziła długa, wieloetapowa droga. Wszystko zaczęło się od spostrzeżenia, że ekspresja miR-204 jest w komórkach beta aż 108-krotnie wyższa niż w komórkach alfa. Później akademicy posłużyli się streptozotocyną, która wykazuje powinowactwo do DNA komórek beta trzustki. Najpierw wprowadzili ją do hodowli szczurzych komórek beta i wywołali w ten sposób ich śmierć i uwalnianie miR-204. Podanie antybiotyku o działaniu cytostatycznym myszom doprowadziło zarówno do cukrzycy, jak i do masywnych wzrostów poziomu miR-204 w surowicy. W kolejnym etapie badań ekipa zademonstrowała, że związane z cukrzycą typu 1. cytokiny zapalne, które wywołują śmierć komórek beta, powodują uwalnianie miR-204 z hodowlanych szczurzych komórek beta oraz izolowanych ludzkich wysp trzustkowych. By przetestować miR-204 u ludzi, naukowcy przyglądali się surowicy pacjentów otrzymujących przeszczepy autologicznych wysp trzustkowych; skądinąd wiadomo, że krótko po transplantacji zachodzi masywne obumieranie komórek beta. Naukowcy odkryli, że 20-40 min po infuzji wysepek dochodziło do ostrych wzrostów stężenia miR-204 w surowicy. W dalszej kolejności naukowcy zauważyli, że poziom miR-204 w surowicy jest znacząco podwyższony u dzieci ze świeżo rozpoznaną cukrzycą typu 1. Stwierdzono także, że jego stężenie jest podwyższone, odpowiednio, blisko 3-krotnie i ponad 2-krotnie u dorosłych ze świeżo rozpoznaną cukrzycą typu 1. i z autoprzeciwciałami. Dla odmiany u chorych z cukrzycą typu 2. i reumatoidalnym zapaleniem stawów (RZS) poziom miR-204 nie był znacząco podwyższony. U diabetyków, którzy od dawna mieli cukrzycę typu 1. i stracili większość komórek beta, stężenie miRNA również nie było znacząco podwyższone. Autorzy publikacji z pisma American Journal of Physiology: Endocrinology and Metabolism podkreślają, że poziom miR-204 w surowicy koreluje ujemnie z resztkową funkcją wydzielniczą komórek beta, ocenianą na drodze wartości peptydu C po stymulacji mieszanym posiłkiem. « powrót do artykułu
  2. W Lion Country Safari na Florydzie od uderzenia pioruna zginęły 2 żyrafy: samiec i samica. Poniosły śmierć na miejscu. Przyczynę zgonu potwierdziła sekcja zwłok. Park poinformował o zdarzeniu na swoim profilu na Facebooku. Lily i Jioni byli na pastwisku, gdy 6 tygodni nagle rozpoczęła się duża burza. Wyniki sekcji zwłok potwierdziły, że żyrafy zginęły od uderzenia pioruna i że śmierć była natychmiastowa. Przedstawiciele parku podkreślają, że na wieloakrowym wybiegu zwierzęta mają do dyspozycji sporo kryjówek. Jeśli jednak nie chcą się tam udać, niewiele możemy zrobić - powiedziała w wywiadzie udzielonym lokalnej telewizji WPTV rzeczniczka Haley Passeser. Po śmierci żyraf w Lion Country Safari pozostało jeszcze stado złożone z 18 osobników. « powrót do artykułu
  3. Pierwsze wnioski płynące ze współpracy pomiędzy Seattle Children's Research Institute a analitykami danych z Microsoftu są takie, że matki palące papierosy w czasie ciąży narażają swoje dziecko na nagłą śmierć łóżeczkową. Z badani opublikowanych na łamach pisma Pediatrics wynika, że wraz z każdym wypalonym papierosem ryzyko śmierci niemowlęcia zwiększa się o 0,07%. Teraz lekarze mogą informować palące kobiety, że znacząco zwiększają ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej. Gdy przeprowadzono publiczną kampanię edukującą rodziców odnośnie prawidłowej pozycji śpiącego niemowlęcia, doszło do 50% zmniejszenia przypadków nagłej śmierci łóżeczkowej. Mamy nadzieję, że przeprowadzenie podobnej kampanii dotyczącej palenia pozwoli uniknąć wielu takich tragicznych zdarzeń, mówi główna autorka badań, doktor Tatiana Anderson. Każdego roku w USA dochodzi do około 3700 przypadków nagłej śmierci łóżeczkowej. Anderson i jej koledzy szacują, że gdyby żadna kobieta nie paliła w ciąży, można by uratować życie około 800 dzieci. Naukowcy, chcąc lepiej zrozumieć związek pomiędzy palącą matką a nagłą śmiercią łóżeczkową, przeanalizowali dane za lata 2007–2011 odnośnie palących kobiet. W tym czasie w Stanach Zjednoczonych urodziło się około 20 milionów dzieci i zanotowano ponad 19 000 przypadków nagłej śmierci łóżeczkowej. W części przypadków udało się określić przyczynę, w części zaś nie. Naukowcy sprawdzili też, jak ograniczenie lub rzucenie palenia w ciąży wpływa na zespół nagłej śmierci łóżeczkowej. Ponad połowa kobiet w ciąży nie zmniejszyła liczby wypalanych papierosów. Gdy porównano z nimi grupę kobiet, które zredukowały palenie przed trzecim trymestrem, okazało się, że w grupie tej ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej spadło o 12%. W grupie kobiet, które rzuciły palenie na czas ciąży ryzyko śmierci dziecko było aż o 23% mniejsze. Jednak i tak było ono większe niż u kobiet, które nigdy nie paliły. Dzieci tych kobiet, które paliły jeszcze na trzy miesiące przed ciążą i rzuciły w pierwszym trymestrze ciąży wciąż były narażone na większe ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej niż matki niepalących. Kobiety muszą zrozumieć, że rzucenie palenia przed i w czasie ciąży zmniejsza ryzyko śmierci dziecka. Jeśli kobieta nie jest w stanie rzucić papierosów, to powinna przynajmniej zmniejszyć ich liczbę. Każdy papieros mniej to większe szanse dla dziecka, mówi doktor Anderson. Wykorzystaliśmy sztuczną inteligencję i stworzyliśmy uczący się model, który przeanalizował miliony danych dotyczących urodzeń i zgonów dzieci, w tym informacje o tym, czy matka pali. To pozwoliło nam na dokonanie czegoś, co wcześniej było niemożliwe: ocenienie wpływu każdego dodatkowego papierosa na ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej, mówi Juan Lavista, dyrektor w AI For Good Research Lab Microsoftu. Nadal będziemy prowadzili nasz program AI for Humanitarian Action i wraz z naukowcami z Seattle oraz ekspertami z całego świata będziemy badali inne przyczyny zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej, dodaje. « powrót do artykułu
  4. W krajach Europy Wschodniej odsetek osób cierpiących z powodu zanieczyszczenia powietrza jest większy niż w Chinach czy Indiach. Co prawda, jak informuje, Europejska Agencja Ochrony Środowiska (EEA), jakość powietrza nad Europą powoli się poprawia, jednak nadal jest ono śmiertelnie niebezpieczne i zabija niemal 500 000 osób rocznie. Z wyliczeń EEA wynika, że w 2015 roku same tylko zanieczyszczenia pyłem zawieszonym PM2.5 zabiły w UE 391 000 osób. Śmierć kolejnych 76 000 została spowodowana przez ditlenek azotu, a 16 400 zmarło z powodu ozonu. Jednocześnie dowiadujemy się, że od roku 1990 liczba zgonów spowodowanych przez PM2.5 zmniejszyła się o około pół miliona. EEA informuje, że taką poprawę osiągnięto dzięki wprowadzaniu i egzekwowaniu nowych przepisów dotyczących przede wszystkim emisji z transportu, przemysłu i produkcji energii. Zanieczyszczenie powietrza to niewidzialny zabójca. Musimy zintensyfikować wysiłki w walce z nim, mówi dyrektor EEA Hans Bruyninckx. Zanieczyszczenie powietrza nad większością krajów UE jest wciąż większe niż standardy zalecane przez Unię Europejską i Światową Organizację Zdrowia. « powrót do artykułu
  5. Pogoń za robieniem ekstremalnych selfie doprowadziła w latach 2011-17 do śmierci aż 259 osób. Badacze z amerykańskiej Narodowej Biblioteki Medycznej uważają, że by zmniejszyć liczbę takich zgonów, należałoby wprowadzić punkty z zakazem wykonywania selfie (no selfie zones). Wyznaczano by je na szczytach gór czy na wysokich budynkach, gdzie dochodziło do wypadków. Wcześniejsze badania, takie jak to przeprowadzone w 2016 r. przez zespół Hemanka Lamby z Carnegie Mellon University, bazowały na wpisach z Wikipedii czy Twittera, ale badacze z US National Library of Medicine stwierdzili, że mogą one nie oddawać rzeczywistości. Tym razem przeanalizowano doniesienia medialne. Amerykanie stwierdzili, że zgony związane z selfie są najczęstsze w Indiach, Rosji, USA i Pakistanie, a 72,5% ofiar stanowią mężczyźni. Trend wydaje się przybierać na sile; o ile bowiem w 2011 r. były tylko 3 doniesienia o zgonach mających związek z selfie, o tyle w latach 2016 i 2017 statystyki wzrosły już do, odpowiednio, 98 i 93 przypadków. Naukowcy uważają, że może ich być więcej, ale dokładną liczbę trudno ustalić, gdyż selfie nie figuruje w dokumentach jako przyczyna zgonu. Liczba zgonów selfie jest, wg naukowców, niedoszacowana. Dzieje się tak m.in. dlatego, że niektóre wypadki są klasyfikowane jako zwykłe wypadki drogowe. Ważne więc, by ocenić prawdziwą skalę problemu i przyczyny [...], tak by móc opracować właściwe środki zaradcze. « powrót do artykułu
  6. W ubiegłym roku w samych tylko Stanach Zjednoczonych około 50 000 osób zmarło po przedawkowaniu opioidowych środków przeciwbólowych. Po wykluczeniu ze statystyk zgonów z powodu zażycia niemetadonowych syntetycznych opioidów, wśród których dominuje nielegalny fentanyl, można stwierdzić, że legalnie przepisane opioidowe środki przeciwbólowe zabiły w USA ponad 19 000 osób. To o 10% więcej niż rok wcześniej. Opioidy, takie jak morfina czy Oksykodon to wciąż złote środki w uśmierzaniu bólu, jednak mają one sporo skutków ubocznych. Prowadzą do uzależnień, a ich przedawkowanie grozi śmiercią. Naukowcy od dawna szukają środków równie skutecznych w leczeniu bólu, które jednak nie niosłyby ze sobą tak wielkiego ryzyka. W Science Translational Medicine ukazał się artykuł, którego autorzy donoszą, że testowany na małpach nowy opioidowy środek przeciwbólowy daje nadzieję na uśmierzanie bólu bez wielkiego ryzyka. Badania sugerują nawet, że nowy środek może jednocześnie zwalczać uzależnienie i ból. Na czele zespołu badawczego stali Mei-Chuan Ko z Wake Forest University i Nurulain Zaveri, założyciel firmy Astraea Therapeutics. Oni znaleźli coś niezwykle ważnego. Myślę, że istnieją duże szanse, że ten środek trafi na rynek, mówi William Schmidt, konsultant farmaceutyczny, który nie był zaangażowany w badania. Opioidy działają na cztery typy receptorów opioidowych. Receptor μ jest głównym receptorem odpowiedzialnym za uśmierzanie bólu przez leki, ale również za efekty uboczne. Receptory δ i κ modulują sygnały bólowe i również mają swój udział w występowaniu skutków ubocznych. Receptor NOP został odkryty dopiero w latach 90. i naukowcy wciąż starają się dowiedzieć, jak dokładnie działa. Dotychczas stwierdzono, że NOP też może zostać wykorzystany do uśmierzania bólu i prawdopodobnie nie są z nim związane takie skutki uboczne jak z wykorzystaniem receptora μ. Inspiracją do opracowania nowego środka, nazwanego roboczo AT-121, było dokonane przez Ko odkrycie, że aktywowanie NOP zwiększa przeciwbólowe działanie receptora μ. Wysunęliśmy hipotezę, że może uda się znaleźć pojedynczą molekułę, która aktywowałaby oba receptory, a NOP, zwiększając działanie przeciwbólowe μ zabezpieczałby przed przedawkowaniem, mówi Ko. Naukowcy przeprowadzili na rezusach standardowe testy, podczas których porównywali skuteczność AT-121 ze skutecznością morfiny. Zwierzęta nauczono, by wkładały ogony do gorącej wody. Zwykle wytrzymywały tak kilka sekund. Jednak po podaniu AT-121 były w stanie trzymać ogon w gorącej wodzie nawet przez 20 sekund. Podczas innych badań ogony nacierano im kapsaicyną, co wywołało nadwrażliwość na gorącą wodę. Jednak gdy wstrzyknięto im AT-121 to mimo kapsaicyny potrafiły utrzymać ogony w wodzie zadziwiająco długo. Co ważne okazało się, że nawet przy wysokich dawkach AT-121 nie prowadzi do spowolnienia oddechu i tętna, które są tak niebezpieczne w przypadku innych opioidów. Nie powoduje też swędzenia i uzależnienia. Jakby jeszcze tego było mało, nawet po podaniu wielu dawek AT-121 nie pojawiała się tolerancja na lek. Większość opioidów wymaga stopniowego zwiększania dawki, gdyż organizm przyzwyczaja się do leku. A zwiększanie dawki wiąże się z ryzykiem uzależnienia i zgonu. Uczeni postanowili też zbadać potencjał uzależniający nowego leku, pozwalając małpom dawkować go samodzielnie. W przypadku kontrolnego remifentanylu, silnego środka przeciwbólowego i kokainy małpy często przyciskały guzik, by go sobie dawkować, co wskazuje, że jest on substancją nagradzającą. W przypadku AT-121 małpy dawkowały sobie środek nie częściej niż sól fizjologiczną. Naukowców zdziwił fakt, że gdy małpom podano AT-121, zaczęły one rzadziej dawkować sobie oksykodon, szeroko stosowany i silnie uzależniający opioid. Połączenie działania przeciwbólowego, brak skutków ubocznych typowych dla aktywacji receptora mu oraz możliwość blokowania euforycznych skutków zażycia oksykodonu to wyjątkowe cechy tego środka, mówi Schmidt. Mamy tutaj do czynienia z bardzo efektywnym uśmierzaniem bólu, brakiem skutków ubocznych i zniesieniem uzależniającego potencjału oksykodonu. To sugeruje, że środek ten może zastąpić obecne opioidy i może być podawanym osobom uzależnionym, mówi Zaveri. Pomysł jednoczesnego wykorzystania wielu receptorów opioidowych nie jest nowy. Środek o nazwie cebranopadol również aktywuje NOP i mu. Prowadzone są obecnie jego testy kliniczne. Istnieją jednak podejrzenia, że prowadzi on do uzależnień. Niestety, AT-121, podobnie jak inne opioidy, nie będzie prawdopodobnie nadawał się do leczenia chronicznego bólu. Jest on idealny dla uśmierzenia ostrego bólu pooperacyjnego. Może być idealnym środkiem do używania w szpitalach, ale do szerszego stosowania potrzebujemy nieuzależniającego leku o długotrwałym działaniu przyjmowanego doustnie", stwierdza Schmidt. « powrót do artykułu
  7. W Afryce więcej dzieci umiera w wyniku pośrednich skutków konfliktów zbrojnych, niż ponosi bezpośrednią śmierć od broni palnej, wynika z najnowszych badań Uniwersytetu Stanforda. Amerykańscy naukowcy przeprowadzili pierwszą tak szeroko zakrojoną analizę wpływu konfliktów zbrojnych na zdrowie osób postronnych. Przeprowadzone szacunku mówią, że w latach 1995–2015 zmarło od 3,1 do 3,5 miliona noworodków urodzonych w promieniu 50 kilometrów od miejsca konfliktu. Jeśli zaś pod uwagę weźmiemy wszystkie dzieci w wieku poniżej 5. roku życia, to liczba niebezpośrednich ofiar konfliktu zwiększy się do 5 milionów. Pośrednie skutki konfliktów zbrojnych zbierają wśród dzieci znacznie większe żniwo śmiertelne niż skutki bezpośrednie, mówi Eran Bendavid, jeden z autorów badań. Ich wyniki opublikowano na łamach The Lancet. Naukowcy znaleźli też dowody, że ryzyko zwiększonej śmiertelności wśród dzieci występuje w odległości aż 100 kilometrów od miejsca konfliktu i pozostaje zwiększone przez osiem lat po jego zakończeniu. Nawet gdy starcia zbrojne się już nie toczą, to wiele lat po ich zakończeniu ryzyko śmierci noworodków jest aż o 30% wyższe. W skali całego Czarnego Lądu w latach 1995–2016 trzykrotnie więcej dzieci umarło wskutek pośredniego oddziaływania konfliktów zbrojnych niż zostało zabitych w czasie ich trwania. Fakt, że dzieci w Afryce są narażone na konflikty zbrojne nie jest zaskoczeniem, natomiast niespodzianką jest odkrycie, że ryzyko jest tutaj znacznie wyższe niż sądzono. Chcieliśmy zrozumieć wpływ wojen i konfliktów na zdrowie i zauważyliśmy, że jest to problem bardzo słabo rozpoznany. Najważniejsze źródło, Global Burden of Disease, bierze pod uwagę tylko bezpośrednie ofiary starć zbrojnych, a to sugeruje, że stanowią one niewielki odsetek wszystkich zgonów, mówi Bendavid. Niektórzy uczeni od dawna sugerowali, że takie pośrednie skutki konfliktów zbrojnych jak brak opieki zdrowotnej, żywności, wody, szczepień czy schronienia zabijają więcej osób niż same wojny. Teraz hipotezy te znalazły potwierdzenie przynajmniej w odniesieniu do dzieci. Brak dostępu do podstawowej opieki zdrowotnej czy odpowiedniego odżywiania to standardowe wyjaśnienie wysokiej śmiertelności niemowląt w Afryce. Nasze dane wskazują, że konflikty zbrojne mogą być kluczowym elementem, z powodu którego taka sytuacja ma miejsce. Mogą one przez całe lata po ich zakończeniu negatywnie wpływać na dostępność do opieki zdrowotnej i pożywienia w miejscach znacznie oddalonych od miejsca konfliktu, stwierdza profesor Marshall Burke. To zaś oznacza, że zmniejszenie liczby konfliktów zbrojnych w Afryce może znacząco poprawić stan zdrowia dzieci. Podczas badań pod uwagę wzięto 15 441 różnych wydarzeń i konfliktów zbrojnych, jakie miały miejsce w 35 krajach Afryki. Dane te porównano z informacjami o urodzeniu 1,99 miliona dzieci i o ich szansie na przeżycie. Dane wskazują, że od 3 do 5 razy więcej dzieci umiera wskutek pośredniego oddziaływania konfliktu zbrojnego, niż ginie od broni palnej. Całkowity negatywny wpływ jest jeszcze większy, gdyż badacze nie brali pod uwagę innych narażonych grup ludności, jak kobiety czy osoby starsze. Mamy nadzieję, że nasze badania przyczynią się do wzmożenia wysiłków na rzecz zwiększenia pomocy humanitarnej dzieciom znajdujących się w strefach konfliktów zbrojnych, mówi doktor Zachary Wagner. « powrót do artykułu
  8. Adolf Hitler zmarł w Berlinie w 1945 roku, oświadczyli francuscy badacze, którzy uzyskali dostęp do przechowywanych w Moskwie fragmentów zębów byłego kanclerza Niemiec. Zęby są autentyczne, nie ma co do tego wątpliwości. Nasze badania dowodzą, że Hitler zmarł w 1945 roku, mówi profesor Philippe Charlier. Możemy przestać zajmować się teoriami spiskowymi. Nie uciekł on do Argentyny na pokładzie okręgu podwodnego, nie mieszka w ukrytej bazie na Antarktyce ani po ciemnej stronie Księżyca, dodaje uczony. Wyniki badań prowadzonych przez pięcioosobowy zespół ukazały się w piśmie European Journal of Internal Medicine. W marcu i lipcu 2017 roku rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa oraz archiwa państwowe zezwoliły zagranicznym naukowcom – po raz pierwszy od 1945 roku – zbadać szczątki Hitlera. Francuzom pokazano m.in. fragment czaszki z dziurą po lewej stronie. Nie pozwolono im jednak pobrać stamtąd próbek. Mogli jednak przeprowadzić badania porównawcza i, jak twierdzą, zaprezentowany im fragment był „całkowicie porównywalny” ze zdjęciem rentgenowskim czaszki Hitlera wykonanym na rok przed jego śmiercią. Francuzi mogli za to zbadać zęby przywódcy III Rzeszy. Znaleźli na nich kamień nazębny, jednak bez śladów tkanek mięsa. Hitler był wegetarianinem. Nie znaleziono też na nich śladów prochu, co pokazuje, że Hitler nie popełnił samobójstwa strzelając sobie w usta. Z kolei na sztucznych zębach, które kanclerz posiadał, odnaleziono niebieskawe ślady. Zdaniem naukowców mogły one powstać wskutek reakcji cyjanku z metalem. Badania potwierdzają powszechnie przyjętą wersję, że Hitler zmarł 30 kwietnia 1945 roku. Miał zażyć cyjanek, a następnie strzelić sobie w głowę. Profesor Philippe Charlier to specjalista w dziedzinie patologii i paleopatologii. Jego głównym obszarem zainteresowań są badania mumii i starych szczątków ludzkich. Badał on m.in. zachowane serce Ryszarda Lwie Serce. « powrót do artykułu
  9. Amerykańskie władze ujawniły raport z autopsji mężczyzny, którego zwłoki zostały znalezione przez służby ratownicze w jego domu w St. Petersburg na Florydzie. Dowiadujemy się z niego, że 38-letni Tallmadge D'Elia zginął wskutek eksplozji elektronicznego papierosa. Urządzenie wybuchło, gdy mężczyzna miał je w ustach. Jego odłamki wbiły się w mózg ofiary. Doszło też do pożaru, który poparzył większość ciała mężczyzny. To właśnie pożar zaalarmował służby ratownicze, które po wejściu do palącego się budynku znalazły tam zwłoki. To nie pierwszy przypadek eksplozji elektronicznego papierosa. W lipcu 2017 roku U.S. Fire Administration opublikowała raport „Electronic Cigarette Fires and Explosions in the United States 2009-2016”. Dowiadujemy się z niego, że we wspomnianym okresie amerykańskie media informowały o 195 przypadkach eksplozji i pożaru spowodowanych przez elektroniczne papierosy. W ich wyniku 133 osoby doznały obrażeń, a w 38 przypadkach były to ciężkie uszkodzenia ciała. W 61 przypadkach wypadek miał miejsce, gdy e-papieros znajdował się w kieszeni, a w 60 przypadkach gdy był używany. Podczas ładowania baterii doszło do 48 wypadków. Jak zauważają autorzy raportu kształt i konstrukcja elektronicznego papierosa powodują, że z większym prawdopodobieństwem niż inne przedmioty wyposażone w baterie litowo-jonowe, mogą się one zmienić w „płonącą rakietę” w razie awarii baterii. W raporcie z autopsji czytamy, że przyczyną śmierci D'Elii była penetracja czaszki przez pocisk. Zdjęcie pochodzi z serwisu Vaping360.com « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...