Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'telefon komórkowy'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 138 results

  1. W pierwszym kwartale bieżącego roku firmy RIM oraz Apple prześcignęły Motorolę na liście największych producentów telefonów komórkowych. Oba przedsiębiorstwa zajmują, odpowiednio, piąte i szóste miejsce. Motorola spadła na miejsce ósme. RIM, producent Blackberry, zanotował największy przyrost spośród wszystkich firm z pierwszej dziesiątki. W porównaniu z ostatnim kwartałem ubiegłego roku Kanadyjczycy sprzedali o 364 000 (czyli 3,6%) urządzeń więcej. To dało im awans z miejsca ósmego na piąte. Tymczasem Apple sprzedało 8,8 miliona iPhone'ów, co oznacza wzrost o 0,2% w porównaniu z poprzednim kwartałem. Dzięki takiemu wynikowi koncern Jobsa awansował z 9. miejsca. Pierwsze trzy miesiące bieżącego roku nie były dobre dla Motoroli. Sprzedaż jej telefonów spadła aż o 29,2%, do 8,5 miliona sztuk. Jeszcze w ostatnim kwartale 2009 nabywców znalazło aż 12 milionów urządzeń tej firmy. Tak słabe wyniki spowodowały, że Motorola spadła nie tylko za RIM i Apple'a, ale też za chińską firmę ZTE. Zjawisko to jest jednak w dużej mierze wynikiem świadomej decyzji kierownictwa firmy, które zdecydowało o zmianie strategii. Koncern chce skupić się przede wszystkim na rynku droższych urządzeń. Już zanotowano pierwsze pozytywne efekty takiego działania. Liczba sprzedanych telefonów spadła, jednak dochody firmy wzrosły. Największym producentem telefonów komórkowych pozostaje Nokia, to której należy 37,4% rynku. Fińska firma zanotowała co prawda 15,1-procentowy spadek sprzedaży kwartał do kwartału, jednak rok do roku odnotowała wzrost w wysokości 15,7%. Po piętach depcze jej Samsung z 22,3% udziałem i 40,4-procentowym wzrostem rdr. Na trzecim miejscu jest LG (9,4% udziału w rynku i 19,9% wzrost rok do roku). Czwarte miejsce zajmuje Sony Ericsson, które o ułamki procenta wyprzedza RIM. W bieżącym roku powinniśmy zatem być świadkami dalszego rynkowego awansu RIM i Apple'a.
  2. Rozpoczynają się szeroko zakrojone badania dotyczące wpływu telefonów komórkowych na zdrowie. Potrwają one przez 20 lat i weźmie w nich udział 250 000 osób z pięciu krajów. Operatorzy tacy jak Vodafone czy O2 już zgodzili się zaproponować w nich udział przypadkowym osobom w wieku 18-69 lat. Twórcy badań chcą sprawdzić, czy wykorzystywanie komórek ma jakiś wpływ na rozwój nowotworów, demencji, chorób Alzheimera i Parkinsona, schorzeń serca, depresji czy bezsenności. Raport omawiający ryzyko nowotworów powinien pojawić się po około 10 latach badań. Dotychczas nie znaleziono żadnych dowodów jednoznacznie przesądzających o szkodliwości wykorzystywania telefonów komórkowych. Dlatego też coraz więcej naukowców mówi o konieczności przeprowadzenia badań długoterminowych. Warunek ten ma spełnić wspomniany powyżej program Cosmos (the cohort study on mobile communications). Wciąż bowiem nie wiemy, czy w czasie liczonym w dziesiątkach lat telefony komórkowe są bezpieczne. Specjalistów martwi też ewentualny wpływ tych urządzeń na rozwój nowotworów u najmłodszych. W wielu rozwiniętych krajach świata liczba telefonów komórkowych jest równa lub większa od liczby mieszkańców. Jednocześnie wielki wzrost miał miejsce w ciągu ostatnich lat, a to zbyt krótki czas by - o ile telefony są szkodliwe - rozwinęły się nowotwory. Wiele z nich daje pierwsze objawy dopiero po 10-20 latach rozwoju. Badania będą prowadzone w Wielkiej Brytanii, Holandii, Szwecji, Finlandii i Danii. Na czele zespołu naukowego stanął Paul Elliott z Imperial College London. Do uczonych będą docierały informacje, jak intensywnie dana osoba używa telefonu komórkowego do prowadzenia rozmów, wysyłania SMS-ów i surfowania po Sieci. Dane te będą porównywanie z wynikami badań lekarskich osób objętych badaniami.
  3. Naukowcy z MIT-u (Massachusetts Institute of Technology) pokazali technologię nazwaną roboczo Surround Vision. Ma ona być czymś podobnym do Surround Sound, jednak będzie wykorzystywała obrazy nie dźwięk. Na pomysł nowej technologii wpadł Santiago Alfaro, który pomyślał, że skoro korzystając z technologii dźwięku przestrzennego słyszymy za sobą helikopter nadlatujący w oglądanym właśnie filmie, to dlaczego nie umożliwić widzom zobaczenia maszyny? Nie byłoby fajnie, gdybyśmy mogli się odwrócić i zobaczyć, jak ten helikopter nadlatuje? - stwierdził Alfaro. Zaproponowana przez Alfaro technologia zakłada wykorzystanie urządzeń przenośnych w roli dodatkowego ekranu telewizyjnego. Jeśli np. oglądamy film i chcemy zobaczyć, co dzieje się po lewej bądź prawej stronie ekranu, wystarczy, że skierujemy tam np. telefon komórkowy. Na jego wyświetlaczu obejrzymy wówczas to, co niewidoczne na ekranie telewizora. Technika taka może być szczególnie przydatna przy oglądaniu transmisji sportowych, które nagrywane są z wielu różnych kamer. Nie przeszkadzając innym osobom oglądającym telewizor, będziemy mogli za pomocą przenośnego urządzenia zobaczyć interesujące nas sceny z innego punktu widzenia. Alfaro, chcąc zaprezentować działanie swojej technologii, wyświetlił na kampusie Media Lab wideo z trzech różnych kamer. Ustawił też telewizor, który pokazywał obraz z kamery centralnej. Gdy urządzenie przenośne było skierowane na telewizor, można było na jego wyświetlaczu zobaczyć to samo, co na ekranie TV. Wystarczyło jednak skierować je w lewo lub w prawo, by przełączyć obraz na inną perspektywę. Widz mógł, na przykład, oglądać na telefonie komórkowym zbliżający się autobus, zanim jeszcze pojawił się on na ekranie telewizora. Technologia ta, jeśli zostanie skomercjalizowana, otwiera szerokie pole do popisu dla nadawców. Będą oni mogli zamieścić - poza głównym ekranem - liczne dodatkowe informacje i opcje, z których skorzysta każdy chętny użytkownik wyposażony w telefon komórkowy z akcelerometrem.
  4. Pomimo wielu badań dowodzących, że rozmawianie w czasie jazdy przez telefon komórkowy jest równie niebezpieczna jak jazda pod wpływem alkoholu, liczba osób jednocześnie prowadzących pojazd i korzystających z komórki nie maleje. Przyczyną jest zapewne fakt, że olbrzymia część z tych osób uważa, iż radzi sobie z takimi zadaniami. Dlatego też podczas najnowszych badań, których wyniki opublikowano właśnie na łamach Psychonomic Bulletin and Review, postanowiono sprawdzić, jaki odsetek ludzi rzeczywiście potrafi rozmawiać przez komórkę i bezpiecznie prowadzić samochód. Dotychczasowe eksperymenty skupiały się bowiem na stwierdzeniu, jak bardzo telefon ogranicza zdolności kierowcy i traktowały badanych jako całą grupę. Podczas najnowszych badań użyto narzędzia o nazwie PatrolSim, które symuluje 48-kilometrowy odcinek wielopasmowej autostrady. Zadaniem badanych było podążanie za samochodem, który od czasu do czasu używał hamulców. Czasy odpowiedzi kierowców pozwalały stwierdzić, jak bardzo są uważni. W międzyczasie badani byli poddawani testowi OSPAN. Polega on na rozwiązywaniu serii prostych zadań matematycznych, na które należy odpowiedzieć "tak" lub "nie" (np. czy 2x2 + 1 = 5). Pomiędzy zadaniami prezentowane są wyrazy, które należy przypomnieć sobie po rozwiązaniu kilku problemów matematycznych. Jak można się było tego spodziewać, gdy badani jednocześnie prowadzili symulowany samochód i rozwiązywali test, ich wyniki były znacznie gorsze. Czas reakcji ulegał wydłużeniu, skracał się dystans, który przejechali bezkolizyjnie. Jednocześnie badani uzyskiwali gorsze wyniki, niż wówczas, gdy mieli tylko jedno zadanie (test lub prowadzenie pojazdu). Okazało się jednak, że 5 spośród 200 testowanych osób (trzech mężczyzn i dwie kobiety) wypadło lepiej niż reszta. Zarówno w badaniach z pojedynczym zadaniem, jak i z dwoma jednocześnie piątka ta wypadła lepiej, niż średnia w grupie. Co więcej, czworo z nich miało lepsze wyniki OSPAN wówczas, gdy prowadzili samochód, niż wtedy gdy go nie prowadzili. Naukowcy, chcieli jednak sprawdzić, czy 2,5-procentowa grupa "superwielozadaniowców" nie jest po prostu błędem statystycznym. W tym celu z ogólnych osiągnięć całej piątki wyodrębniono cztery badane współczynniki (pamięć, obliczenia matematyczne, drogę hamowania i czas reakcji) i użyli metody Monte Carlo do przeprowadzenia optymalizacji statystycznej. Wykazała ona, że "superwielozadaniowcy" stanowią jedynie 0,16% populacji. Innymi słowy tylko 16 na 10 000 kierujących jest w stanie rozmawiać przez telefon komórkowy i prowadzić samochód bez zwiększania zagrożenia na drodze. Uczeni próbują też wyjaśnić, dlaczego tak pożyteczna cecha jak wielozadaniowość nie wykształciła się w drodze ewolucji. Ich zdaniem mogło się tak stać z jednej z dwóch przyczyn. Pierwsza to pojawienie się zapotrzebowania na wielozadaniowość dopiero w ostatnich latach, przez co procesy ewolucyjne jeszcze nie zadziałały. Drugie wyjaśnienie nie wyklucza, że rozwinięcie wielozadaniowości wymaga tak wielkich nakładów ze strony systemu nerowowego, iż odbywa się to kosztem innych, bardziej przydatnych umiejętności.
  5. Dzięki pracom firmy InVisage użytkownicy telefonów komórkowych będą mogli wykonać lepsze fotografie niż dotychczas. Słaba jakość zdjęć wynika tutaj przede wszystkim z braku dobrej jakości soczewek, jednak częściową "winę" ponoszą też słabe czujniki. Wspomniana InVisage zaprezentowała technologię QuantumFilm, dzięki której małe czujniki mogą przechwycić znacznie więcej światła niż dotychczas. Zakłada ona wykorzystanie kwantowych kropek - czyli niewielkich kryształów, które absorbują światło i emitują fotony lub elektrony - które stanowią pierwszą warstwę sensora. Kwantowe kropki przechwytują dwukrotnie więcej światła niż dotychczasowe układy i zamieniają je w dwukrotnie więcej impulsów elektrycznych. To z kolei wpłynie na poprawę jakości uzyskiwanego obrazu. We współczesnych aparatach cyfrowych czujniki zbudowane są z krzemu. Ma on do spełnienia dwie role: działa jako fotodetektor oraz zmienia światło w sygnał elektryczny. Część pracująca jako fotodetektor leży poniżej tranzystorów, ścieżek czy kolorowych filtrów. To powoduje, że do krzemu dociera tylko część światła. Próbuje się zaradzić temu problemowi stosując np. mikrosoczewki, jednak krzem sam w sobie nie jest dobrym materiałem do wykrywania światła i rejestruje mniej niż połowę padających nań fotonów. InVisage dodało płynną warstwę kropek kwantowych zawierających ołów i siarczek, którą umieszczono nad elektroniką i krzemem, ale poniżej filtra. Padające nań światło powoduje powstanie negatywnie naładowanego elektronu oraz pozytywnie naładowanej dziury. Przedstawiciele InVisage zapewniają, że kwantowe kropki absorbują niemal 100% światła. Następnie za pomocą pola elektrycznego elektrony są oddzielane od dziur i kierowane do obwodów, gdzie mierzony jest sygnał elektryczny. Specjaliści zwracają uwagę, że kluczową kwestią będą koszty produkcji czujników z warstwą kropek kwantowych. Muszą być one niewielkie, gdyż rynek telefonów komórkowych jest niezwykle wrażliwy na ceny. Pocieszający może być fakt, że kropki kwantowe są też w stanie filtrować różne długości fali świetlnej. Jeśli zatem nowa technologia się przyjmie, możliwa będzie rezygnacja z kolorowych filtrów, a więc obniżą się koszty produkcji. Pierwsze aparaty z kropkami kwantowymi mogą trafić na rynek pod koniec 2011 roku.
  6. Nokia złożyła wniosek patentowy na, najprawdopodobniej pierwszą w historii, technologię umożliwiającą stworzenie samodzielnie zasilającego się telefonu komórkowego. W ciągu ostatnich kilku lat komórki wyewoluowały z prostych telefonów po niezwykle zaawansowane technologicznie smartfony. Jednak za tempem rozwoju tego typu urządzeń nie nadążają baterie, których pojemność praktycznie się nie zmienia. Nokia postanowiła zaradzić temu problemowi poprzez umieszczenie cięższych podzespołów telefonu w ramce, poruszającej się na szynach. Całość zaopatrzono by w elementy piezoelektryczne. Wystarczy, by urządzenie podlegało jakimkolwiek ruchom, np. podróżując z nami w samochodzie czy kieszeni naszych spodni, a dzięki przemieszczaniu się wewnętrznych elementów i kryształom piezoelektrycznym, będzie powoli ładowało własną baterię. Na razie wniosek Nokii opisuje teoretyczne rozwiązanie i nie wiadomo, czy kiedykolwiek fińska firma zaproponuje swoim klientom takie urządzenia.
  7. Microsoft pokazał swój najnowszy system operacyjny dla urządzeń przenośnych - Windows Phone 7 Series. Chodzi o telefon i sposób, w jaki użytkownicy z niego korzystają - stwierdził Steve Ballmer, wskazując w ten sposób, że ciężar uwagi przeniesiono z aplikacji na funkcje. Funkcje Windows Phone zostały zorganizowane w tzw. "żywe klocki", tworzące szachownicę. Niektóre z nich mogą być aktualizowane automatycznie o informacje z samego telefonu bądź internetu. O nadejściu nowego e-maila, naszej lokalizacji geograficznej czy zalogowaniu się znajomego do serwisu społecznościowego zostaniemy natychmiast poinformowani. Inne "żywe klocki" zaktualizujemy ręcznie. "Klocki" zostały z kolei zorganizowane w "huby" - na przykład wszystkie kontakty znajdziemy w hubie "ludzie", a fotografie w hubie "zdjęcia". Windows Phone daje spore możliwości personalizacji, jednak pewne elementy będą wspólne dla wszystkich telefonów korzystających z tego systemu. Każde z urządzeń będzie wyposażone w trzy takie same przyciski - dający dostęp do klocków "Start", "Search" ułatwiający wyszukiwanie numerów telefonów czy np. najbliższych restauracji oraz "Back". Windows Phone obsługuje wyświetlacze wielodotykowe, korzysta z Bing Maps i przeglądarki opartej na tym samym kodzie co Internet Explorer. Pierwsze telefony z nowym systemem Microsoftu powinny trafić na rynek przed końcem bieżącego roku. Już teraz zapowiedziały je Samsung, LG, Sony-Ericsson oraz HTC. Będę one dostępne w sieciach Deutsche Telekom, Orange, Verizon i Vodafone.
  8. Ogród zoologiczny w Bristolu apeluje do posiadaczy nowych telefonów komórkowych, by nie wyrzucali starych. Jak wyjaśniają jego przedstawiciele, recykling zabezpieczy przyszłość żyjących na wolności goryli zachodnich. W aparatach, a konkretnie w kondensatorach wykorzystuje się bowiem koltan - mieszaninę kolumbitu i tantalitu, rud tantalu. Większość światowych zasobów tego materiału znajduje się w Demokratycznej Republice Konga, ojczyźnie zagrożonych wyginięciem małp. Zoo dostanie 1,75 funta za każdy ofiarowany telefon. Pieniądze zostaną przeznaczone na realizację projektów związanych z ochroną przyrody. Koltan wydobywa się na dużą skalę w lasach centralnej Afryki. Prowadzi to do karczowania dużych połaci drzew i kurczenia habitatów wielu gatunków. Narasta też problem kłusownictwa oraz handlu mięsem dzikich zwierząt. Bryan Carroll z bristolskiego ogrodu wyjaśnia, że nawet jeśli czyjś aparat nie nadaje się dalszego wykorzystania, można go poddać recyklingowi. Telefony należy zostawiać w zoo lub nadawać pocztą. Przed włożeniem do koperty trzeba usunąć kartę SIM, bateria powinna jednak zostać w środku.
  9. Na Princeton University powstał silikonowy generator prądu, który zbiera energię z naturalnych ruchów ciała, takich jak oddychanie czy spacer. Generator może zapewnić zasilanie rozrusznikom serca, telefonom komórkowym i innym urządzeniom przenośnym. Nowy materiał stworzono z ceramicznych nanowstążek zatopionych w elastycznym silikonie. Urządzenie bardzo wydajnie zmienia energię mechaniczną w elektryczną. W przyszłości buty wykonane z nowego materiału mogą zbierać wystarczająco dużo energii, by zasilać urządzenia przenośne. Z kolei jeśli przymocujemy tego typu materiał w okolicach płuc, ich naturalne ruchy dostarczą energii rozrusznikowi serca, więc zniknie konieczność wymiany baterii w tego typu urządzeniach. Naukowcy z Princeton, Michael McAlpine i Yi Qi, są pierwszymi którym udało się połączyć silikon z nanowstążkami cyrkonianu-tytanianu ołowiu (PZT), piezoelektrycznego materiału ceramicznego. To najbardziej wydajny spośród znanych nam piezoelektryków, gdyż potrafi zamienić w energię elektryczną aż 80% energii mechanicznej. Jak mówi McAlpine PZT jest 100 razy bardziej wydajny od kwarcu, innego materiału piezoelektrycznego. I dodaje oddychanie czy spacerowanie nie generują zbyt dużo energii, a więc trzeba ją pozyskiwać tak efektywnie, jak to tylko możliwe. Dodatkową zaletą materiału autorstwa McApline'a i Qi jest fakt, iż zgina się on pod wpływem prądu elektrycznego, dzięki czemu w przyszłości może być wykorzystywany w mikronarzędziach chirurgicznych. Piękno tkwi w tym, że jest to rozwiązanie skalowalne - stwierdził Yi Qi. W miarę jak będziemy udoskonalali ten materiał, będziemy w stanie produkować coraz większe jego fragmenty, które pozwolą zebrać więcej energii.
  10. Jak dotąd o telefonach komórkowych i ich wpływie na zdrowie mówiono tylko i wyłącznie w kontekście zagrożenia, jakie potencjalnie mogą stwarzać. Niewykluczone, że pogląd ten trzeba będzie zmienić. Naukowcy z Florida Alzheimer's Disease Research Centre opublikowali w Journal of Alzheimer's Disease artykuł, z którego wynika, że promienowanie emitowane przez telefony komórkowe może chronić przed rozwojem choroby Alzheimera. Stwierdzenie takie wydaje się prawdziwe przynajmniej w odniesieniu do myszy. Uczeni wykorzystali 96 gryzoni, z których większość była zmodyfikowana genetycznie tak, by w ich mózgach powstawały płytki beta-amyloidowe. Pozostałe zwierzęta nie były modyfikowane. Następnie każdego dnia dwukrotnie na jedną godzinę włączano pole elektromagnetyczne generowane przez standardowy telefon komórkowy. Zwierzęta znajdowały się w jego zasięgu od 7 do 9 miesięcy. Wszystkie klatki ustawiono wokół centralnie położonej anteny, generującej pole. Okazało się, że gdy myszy z genem Alzheimeryzmu były poddane działaniu pola elektromagnetycznego jeszcze w młodym wieku, gdy nie wykazywały żadnych objawów chorobowych, to ich mózgi zostały uchronione. W późniejszym wieku wypadały w testach badających pamięć i procesy myślowe równie dobrze, jak myszy niemodyfikowane. To jednak nie koniec zadziwiających spostrzeżeń zespołu profesora Gary'ego Arendasha. Otóż, gdy starsze modyfikowane genetycznie myszy, u których już występowały problemy z pamięcią, poddano działaniu pola elektromagnetycznego... problemy zniknęły. Profesor Arendash mówi, że minie jeszcze nieco czasu, zanim poznamy dokładny mechanizm obserwowanego zjawiska. Jedno jest pewne - korzyści poznawcze z długotrwałego wystawienia na działanie pola elektromagnetycznego są prawdziwe. Obserwowaliśmy je zarówno u chorych jak i zdrowych myszy - mówi uczony. Sekcje zwłok myszy nie wykazały żadnych niekorzystnych zmian w obrębie mózgu czy głównych organów wewnętrznych wywołanych przez działanie pola elektromagnetycznego. Warto zauważyć, że skoro u myszy wystąpiły tak pozytywne efekty, to mogą wystąpić też u ludzi. Jednak nie pojawią się one w ciągu miesięcy, ale raczej lat. To jednak wskazuje, że wystawienie na działanie pola elektromagnetycznego może być efektywną, nieinwazyjną metodą zapobiegania i lecznia choroby Alzheimera. Co więcej, płytki beta-amyloidowe rozwijają się też w uszkodzonych mózgach, więc nowa terapia może być przydatna u osób po najróżniejszych urazach. Uczeni z Florydy badają teraz pola elektromagnetyczne o różnych właściwościach, by sprawdzić, które z nich ma najbardziej korzystne działanie. Oczywiście nie oznacza to, że ludzie powinni celowo wystawiać się na pole elektromagnetyczne. To o niskich częstotliwościach jest najprawdopodobniej szkodliwe, a długotrwałe skutki wystawienia na wysokie częstotliwości nie są znane.
  11. Przemysł telekomunikacyjny jest zaniepokojony planami części parlamentarzystów w stanie Maine. Chcą oni uchwalić przepisy, które będą zobowiązywały producentów telefonów komórkowych do umieszczania na opakowaniach ostrzeżeń wpływie tych urządzeń na rozwój nowotworów mózgu. Legislatorom nie przeszkadza fakt, że dotąd brak jest jednoznacznych naukowych dowodów wiążących telefony komórkowe z nowotworami. Telekomy obawiają się, że gdy w USA będzie toczyła się debata na temat nowych przepisów, na podobne pomysły mogą wpaść prawodawcy w innych krajach.
  12. Jedną z najskuteczniejszych metod zapobiegania chorobom zakaźnym jest monitorowanie kierunków podróży obywateli np. na lotniskach. W Afryce jednak, gdzie nadzór nad przemieszczaniem się ludności nie jest zbyt dobrze rozwinięty, konieczne jest poszukiwanie innych metod. Próbę rozwiązania tego problemu podjęli badacze z Uniwersytetu Florydzkiego, którzy do obserwacji zachowania mieszkańców wykorzystali dane operatorów telefonii komórkowej. Przeprowadzenie studium było możliwe dzięki porozumieniu zawartemu pomiędzy jednym z operatorów komórkowych oraz zespołem dr. Andy'ego Tatema, geografa biorącego także udział w badaniach z zakresu epidemiologii. Na podstawie umowy firma zgodziła się na udostępnienie danych o 21 milionach połączeń wykonywanych na terenie Zanzibaru - autonomicznego regionu należącego do Tanzanii, cierpiącego w ostatnich latach z powodu epidemii malarii. W trosce o prywatność abonentów ujawniona dokumentacja nie zawierała danych osobowych ani numerów telefonów, a jedynie dane o położeniu geograficznym dzwoniących osób oraz dacie i godzinie wykonania połączeń. Wystarczyło to jednak, by ustalić kierunki ludności Zanzibaru oraz możliwe źródła epidemii. Jak się okazało, większość osób opuszczających Zanzibar odbywała krótkie podróże do Dar es Salaam - stolicy Tanzanii, miejsca o stosunkowo niskim odsetku osób chorych na malarię. Niewielka liczba mieszkańców autonomicznego regionu wyjeżdżała jednak na dłużej i przebywała w miejscach, w których ryzyko zakażenia jest znacznie większe. Zdaniem badaczy, właśnie te osoby powinny stać się obiektem szczególnego zainteresowania ze strony służby zdrowia. Otoczenie opieką osób podróżujących do niebezpiecznych rejonów może znacząco ograniczyć ryzyko ukąszenia ich po powrocie przez komary przenoszące zarodźca malarii. Ponieważ choroba ta nie przenosi się bezpośrednio z człowieka na człowieka, eliminacja ukąszeń mogłaby pozwolić na szybkie uwolnienie mieszkańców Zanzibaru od zagrożenia lub przynajmniej na znaczne zmniejszenie liczby zachorowań.
  13. Sposób, w jaki dzieci korzystają ze swoich telefonów komórkowych, zależy od ich płci – twierdzi dr Shelia Cotten, socjolog z University of Alabama w Birmingham (New Media & Society). W ramach studium, które objęło ok. 1000 uczniów gimnazjum, dzieci proszono o ocenę częstości korzystania z różnych funkcji aparatu na skali od 0 (nigdy) do 5 (kilka razy w ciągu dnia). Badanie ujawniło, że chłopcy zdobywali więcej punktów niż dziewczyny, odnosząc się do używania komórek do gier, wymiany zdjęć i plików wideo, słuchania muzyki i/lub wysyłania e-maili. Działo się tak nawet po uwzględnieniu dwóch czynników: jak bardzo uczniowie lubili swój telefon i jak sprawnie się nim posługiwali. Ma to wiele wspólnego z socjalizacją typową dla płci. Chłopców uczy się często, by odkrywali świat, podchodzili kreatywnie do technologii i nie bali się demontowania różnych obiektów do elementów, z których je zbudowano. To dlatego młodzi mężczyźni sprawniej posługują się telefonami komórkowymi i mają tendencję do uznawania ich za gadżety. Dla dziewcząt częściej niż dla chłopców komórka była zaś książką telefoniczną/listą kontaktów. Kiedy wzięto pod uwagę wykorzystanie komórki do tradycyjnych celów, a więc do dzwonienia czy wysyłania SMS-ów, nie zaobserwowano różnic międzypłciowych. Dziewczyny rozmawiały średnio przez 2 godziny dziennie, a chłopcy 1,8 godz. Ujawniając te wyniki, nie mówimy rodzicom, by kupowali dziewczynkom aparaty z mniejszą liczbą aplikacji. Oznacza to raczej, że trzeba im poświęcić więcej czasu i uwagi, by pomóc w opanowaniu zaawansowanych funkcji komórek. Kobiety tradycyjnie postrzegają się jako osoby mniej uzdolnione technicznie, zwłaszcza w dziedzinie komputerów. Wybór telefonu dla dziecka cały czas pozostaje kwestią osobistego gustu oraz wieku i dojrzałości pociechy.
  14. Kierowcy rozmawiający przez telefon komórkowy w czasie jazdy, stanowią zagrożenie dla innych. Najnowsze badania dowodzą, że piesi korzystający z telefonu na ulicy, stanowią zagrożenie dla samych siebie. Podczas dwóch badań przeprowadzonych przez zespół profesora psychologii Arta Kramera okazało się, że osoby przechodzące przez ulicę i rozmawiające przez telefon są bardziej narażone na niebezpieczeństwo, niż osoby słuchające muzyki czy też takie, których nic nie rozprasza. Pierwsze badania, omówione w piśmie Accident Analysis and Prevention, pokazały, że młodzi ludzie, którzy rozmawiają przez komórkę przechodzą przez ulicę o 25% wolniej niż ich rówieśnicy, którzy nie rozmawiają. Ponadto, gdy na przekroczenie wirtualnej ulicy mieli 30 sekund, było bardziej prawdopodobne, że sztuka ta im się nie uda jeśli rozmawiają przez komórkę. Wszyscy uczestnicy badań chodzili w kołowrotku, a więc mieli do czynienia z dokładnie takimi samymi warunkami. Drugie badania przeprowadzono na grupie osób, które ukończyło 60. rok życia. W ich przypadku różnice pomiędzy rozmawiającymi przez telefon, a nierozmawiającymi były jeszcze większe. W przypadku osób starszych rozmawiających podczas przechodzenia przez ulicę niebezpieczeństwo przejechania przez samochód było aż o 15% większe, niż w przypadku tych, którzy nie rozmawiali. Specjaliści ostrzegają zatem, że rozmowa przez telefon zwiększa ryzyko podczas przekraczania ulicy, a niebezpieczeństwo to jest szczególnie duże w przypadku osób starszych.
  15. Noszenie telefonu komórkowego przy pasku może doprowadzić do zmniejszenia gęstości kości w rejonie miednicy wykorzystywanym do pozyskiwania przeszczepów kostnych (Journal of Craniofacial Surgery). Tureccy naukowcy posłużyli się densytometrią, czyli metodą obrazowania wykorzystującą podwójną wiązkę promieniowania rentgenowskiego. W ten sposób określili gęstość kości w obrębie talerzy kości biodrowej u 150 mężczyzn, którzy zwyczajowo nosili komórki przy pasku, średnio przez 15 godzin dziennie, i korzystali z nich od ok. 6 lat. Okazało się, że gęstość kości była lekko zmniejszona po tej stronie miednicy, gdzie panowie przytraczali telefon. Różnica nie była istotna statystycznie i nie osiągnęła wartości stwierdzanych u chorych z osteoporozą. Mężczyźni byli jednak stosunkowo młodzi (średnia wieku wynosiła 32 lata), dlatego może dojść do silniejszego osłabienia kości – podkreślają dr Tolga Atay i zespół z Suleyman Demirel University w Isparcie. Badacze uważają, że spadek gęstości jest najprawdopodobniej wynikiem oddziaływania pola elektromagnetycznego. Naukowcy asekurują się, że wyniki są na razie wstępne, a w kolejnych generacjach telefonów komórkowych zmniejszy się zapewne natężenie generowanego pola elektromagnetycznego. Do tej pory lepiej jednak nie nosić komórek zbyt blisko ciała.
  16. Eksperci odkryli, w jaki sposób można ukraść klucze kryptograficzne używane do zabezpieczania transmisji bezprzewodowej w urządzeniach przenośnych. Kradzieży można dokonać mierząc ilość zużywanej energii lub emisję częstotliwości fal radiowych. Atak, znany jako różnicowa analiza mocy (DPA), wykorzystuje pomiar sygnałów elektromagnetycznych emitowanych przez układ scalony urządzenie. Można też użyć specjalnego czujnika dołączonego do źródła zasilania śledzonego urządzenia. Jak informuje Benjamin Jun, wiceprezes firmy Cryptography Research, która opracowała technikę ataku, dane są zbierane za pomocą oscyloskopu, a następnie analizowane w taki sposób, by zidentyfikować informacje związane z szyfrowaniem połączenia. Jun zapewnia, że dzięki odpowiedniemu wyposażeniu można w ciągu kilku minut ukraść klucz kryptograficzny urządzenia znajdującego się w odległości około 1,5 metra od podsłuchującego. Klucz ten można następnie skopiować i użyć go do poznania sekretów osoby podsłuchiwanej. Z testów przeprowadzonych przez Cryptography Research wynika, że podsłuchiwać można zarówno smarftony jak i palmtopy, mimo tego, że urządzenia te są wyposażone w mechanizmy mające zapobiegać wyciekom danych. Jun nie chciał zdradzić, które konkretnie modele urządzeń udało się podsłuchać. Nie wie też, czy metody tego typu są już wykorzystywane przez cyberprzestępców. Jest jedna pewien, że wcześniej czy później ofiarami podsłuchów będą padali właściciele smartofnów. Jun przypomniał, że już 10 lat temu podobne techniki były wykorzystywane do ataków na terminale bankowe, wiadomo, że są na nie podatne też tokeny USB. Jego zdaniem, przed podsłuchami takimi można zabezpieczyć urządzenia wprowadzając przypadkowe zakłócenia sygnałów elektromagnetycznych czy zmieniając sposób szyfrowania danych. Znany specjalista ds. zabezpieczeń, Bruce Schneier, pytany o opinię na temat nowej techniki ataku stwierdził, że tak długo, jak tego typu zagrożenia dotyczyły np. terminali bankowych, dla osób indywidualnych nie były one uciążliwie, o ile, oczywiście, bank nie próbował obciążać ich swoimi stratami. Teraz jednak, gdy okazało się, że istnieje możliwość podsłuchiwania prywatnych telefonów oraz skopiowania kluczy kryptograficznych i korzystania z usług, za które rachunki wystawiane są ofierze, sytuacja stała się znacznie bardziej poważna.
  17. Osoby rozmawiające przez telefon komórkowy nie potrafią iść prosto, ponieważ nie są świadome swojego otoczenia. W porównaniu do ludzi przemieszczających się w parach, słuchających odtwarzacza MP3 czy poruszających się bez żadnej elektroniki, chodzą wolniej, częściej zmieniają kierunek marszu i rzadziej rozpoznają/dostrzegają innych przechodniów. Co więcej, są rozproszone do tego stopnia, że nie dostrzegają niezwykłych obiektów na swojej trasie, np. jeżdżącego na jednokołowym rowerze klauna (Applied Cognitive Psychology). Profesor Ira E. Hyman junior i jego zespół z Western Washington University w ramach dwóch studiów obserwowali ludzi pokonujących plac na terenie kampusu. U użytkowników komórek stwierdzili niewidzenie pozauwagowe (ang. inattentional blindness). Dwie trzecie nie dostrzegły jeżdżącego wokół futurystycznej rzeźby klauna, mimo że jak na prawdziwego cyrkowca przystało, nosił kolorową koszulę, ogromne żółto-czerwone buty oraz charakterystyczny czerwony nos. Psycholodzy przyglądali się osobom pokonującym Red Square, centralny plac kampusu o przekątnej ok. 114 m. By upewnić się, że obserwowani są dobierani bez odchyleń, po przeanalizowaniu zachowania danego człowieka wybierali pierwszą przechodzącą obok ich punktu osobę z kolejnej kategorii. Naukowcy ograniczyli się do ludzi, którzy nie zmieniali podczas marszu przynależności do kategorii, tzn. nie przestawali np. rozmawiać przez telefon, "przekształcając" się w człowieka nieużywającego elektroniki, oraz osób wybierających do pokonania placu najpopularniejszą trasę na przełaj. W ten sposób z początkowych 317 pozostało im 196 osób: 94 mężczyzn, 102 kobiety. Czterdzieści trzy nie korzystały z urządzeń elektronicznych, 54 słuchały muzyki, a 52 szły w parze. W przypadku par psycholodzy zbierali dane o kimś idącym bliżej ich punktu obserwacyjnego. Wytrenowani obserwatorzy pracowali w parach (miało to ograniczyć subiektywność oceny czynników innych niż czas potrzebny do przejścia Red Square). Ustawiali się w przeciwległych rogach placu. Odnotowywali okoliczności pokonywania placu, tj. porę dnia, dzień tygodnia, pogodę oraz czy przemarsz miał miejsce w przerwie między zajęciami. Ludzie z komórkami byli wolniejsi i chodzili bardziej chaotycznie, zmieniając kierunek marszu, nie zauważali też innych na swej drodze. Ponieważ powolniejsi byli zarówno konwersujący przez telefon, jak i rozmawiający z idącym obok towarzyszem, naukowcy zastanawiali się, czy czynnikiem zwalniającym nie jest sama rozmowa. Z pomocą przyszły im jednak rezultaty wcześniejszych studiów z wykorzystaniem symulatora jazdy samochodem. Dzięki nim okazało się bowiem, że rozmowy przez telefon były bardziej problematyczne niż z kimś siedzącym w kabinie. Oznacza to, że użytkownicy komórek doświadczają kłopotów z monitorowaniem otoczenia, związanych z niewidzeniem pozauwagowym. W drugim eksperymencie wokół rzeźby stojącej na środku placu jeździł klaun. To bardzo rzadkie zjawisko w kampusie. Autorzy badania przyznali, że żaden z nich się z czymś takim nie spotkał. Psycholodzy zastosowali identyczne metody obserwacji jak w pierwszym eksperymencie. Wybierali ludzi idących po przekątnej. Przeprowadzili wywiady ze 151 osobami (78 nie miało elektroniki, 24 używały komórki, 28 korzystało z odtwarzacza MP3, a 21 szło z kimś w parze). Klaun objeżdżał rzeźbę przez godzinę w pewne wiosenne popołudnie. Kiedy obserwowanych zapytano, czy widzieli coś niezwykłego, tylko ¼ rozmawiających przez komórkę zapamiętała cyrkowca. Reszta nie miała pojęcia o jego istnieniu. Osoby nierozproszone przez pogawędkę przez telefon miały o 50% większe szanse na dostrzeżenie go. Najczęściej zapamiętywali klauna ludzie idący z kimś w parze (sztuka ta udała się aż 71%). Nawet tak wytrenowana czynność jak chodzenie może zostać zakłócona przez konwersację telefoniczną – podkreśla prof. Hyman. Po raz kolejny okazuje się więc, że nie powinno się rozmawiać przez komórkę, prowadząc, bo to naprawdę niebezpieczne.
  18. Profesor Michael Abramson, epidemiolog z australijskiego Monash University, wraz ze swoim zespołem uważa, że telefony komórkowe negatywnie wpływają na pracę mózgu młodych ludzi. Jednak, co może zaskakiwać, winnym niepożądanych zmian nie jest wcale promieniowanie elektromagnetyczne. Zespół Abramsona doszedł do wniosku, że częste używanie takich rozwiązań jak słownik, przewidujący to, co chcemy napisać w SMS-ie powoduje, iż mózg przestawia się na taki tryb pracy, w którym jest szybki ale niedokładny. Australijczycy badali bardzo młode osoby, których mozgi ciągle się rozwijają, a więc wystawienie ich na działanie pewnych bodźców wywołuje odpowiednie zmiany. Naukowcy przeanalizowali zdolności poznawcze i sposób wykorzystywania telefonu komórkowego u 317 osób w wieku 11-14 lat. Dzieci były pytane m.in. jak często rozmawiają przez komórkę i jak często piszą SMS-y. Po przeprowadzeniu ankiet badacze sprawdzali następnie za pomocą specjalistycznych testów komputerowych czasy reakcji i precyzję wykonania serii zadań. Po przeanalizowaniu wyników i skorygowaniu ich o takie czynniki, jak wiek, płeć, rasa, status społeczno-ekonomiczny i stronność, naukowcy zauważyli silny związek pomiędzy używaniem telefonu komórkowego a pracą mózgu. "Dzieci, które więcej używają telefonu są znacznie szybsze w niektórych testach, ale jednocześnie mniej dokładne" - mówi Abramson. Jednocześnie naukowcy stwierdzili, że na różnice w pracy mózgu promieniowanie elektromagnetyczne z telefonów raczej nie ma żadnego wpływu. Sposób, w jaki używane są telefony komórkowe uczy mózg szybkich reakcji, jednak reakcje te są niedokładne. Australijczycy chcą powtórzyć swoje badania na większych grupach dzieci. Okazało się bowiem, że aż 94% badanych używa telefonu komórkowego, a 77% ma własny aparat. To powoduje, iż w opisanych badaniach wzięła udział tylko niewielka grupa dzieci, które nie używają komórek.
  19. Amerykańska organizacja Center for Auto Safety oskarżyła Narodową Administrację Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) o ukrywanie wyników badań dotyczących wpływu telefonów komórkowych na bezpieczeństwo. Okazuje się, że w 2003 roku rozpoczęto szeroko zakrojone badania na 10 000 kierowców. Gdy zaczęły one dawać niepokojące wyniki, badania przerwano, a dokumenty utajniono. Okazało się bowiem, że wykorzystywanie telefonów komórkowych podczas jazdy jest powodem olbrzymiej liczby wypadków. NHTSA oceniła, że w 2002 roku osoby rozmawiające przez komórkę i prowadzące samochód spowodowały 240 000 wypadków, w których zginęło 955 osób. Do wypadków dochodzi niezależnie od tego, czy osoba rozmawiająca używa zestawu głośnomówiącego, czy też trzyma aparat w ręku. "Rząd wiedział, że rozmawianie i prowadzenie pojazdu jest podobnie niebezpieczne, jak picie alkoholu i prowadzenie" - mówi Clarence Ditlow z Center for Auto Safety. Podczas badań prowadzonych przez NHTSA w samochodach 100 osób umieszczono kamery, które monitorowały zachowanie kierowców. Pozwoliło to ocenić, że ryzyko spowodowania wypadku przez osobę rozmawiającą przez telefon komórkowy rośnie 130%. Podczas wybierania numeru rozmówcy wzrasta ono aż o 300%. Gdy pracownicy Agencji zaczęli domagać się przeprowadzenia badań na większej liczbie kierowców, szefostwo NHTSA zdało sobie sprawę, że wyniki mogą sprowadzić na Agencję niebezpieczeństwo. Zapewne nie spodobałyby się one Kongresowi, nałożyłyby na NHTSA obowiązek naciskania na poszczególne stany w celu wprowadzenia zmian w prawie, wywołałyby niechęć kierowców i producentów telefonów komórkowych. Te wszystkie czynniki mogłyby doprowadzić do zmniejszenia funduszy na działalność Agencji. Dlatego też zdecydowano się na ukrycie wyników badań.
  20. Nokia pracuje nad prototypowym telefonem komórkowym, którego nigdy nie trzeba będzie ładować. Markku Rouvala z Nokia Research Centre w Cambridge mówi, że obecna w środowisku emisja elektromagnetyczna - pochodząca z masztów telewizyjnych, nadajników Wi-Fi, masztów telefonii komórkowej i innych źródeł - jest wystarczająco duża, by zamienić ją na energię elektryczną wystarczającą do całkowitego naładowania baterii telefonu. Opracowany już prototyp jest w stanie zebrać z otoczenia 50 miliwatów mocy. To wystarczy by powoli się ładował lub nieprzerwanie pracował w stanie oczekiwania. Prototyp zamienia fale elektromagnetyczne w sygnały elektryczne za pomocą dwóch pasywnych obwodów. Częstotliwość ich działania wynosi od 500 MHz do 10 GHz, a więc pokrywa się z częstotliwością wielu sygnałów radiowych. W ten sposób zwiększono ilość energii, którą może pobrać urządzenie. Nokia na razie nie zdradza szczegółów swojej technologii, ale Rouvala mówi, że telefony w nią wyposażone mogą trafić na rynek już za 3-4 lata. Jeśli Nokii się uda, będziemy świadkami sporych zmian na rynku przenośnych gadżetów. Niezwiązani z Nokią specjaliści, którzy zajmują się badaniami na podobnym polu, mówią, że 50 miliwatów to naprawdę sporo. Obecnie typowy odtwarzacz MP3 potrzebuje do pracy 100 miliwatów, a większość czasu spędza w trybie oszczędnościowym. Niewykluczone, że w przyszłości wielu niewielkich urządzeń elektronicznych nigdy nie będziemy musieli podłączać do gniazdka.
  21. Telefony komórkowe miały powodować raka lub bezpłodność, jednak dotychczas brak dowodów na to, że stwarzają tego typu zagrożenie. Jest jednak coraz więcej doniesień o innym schorzeniu związanym z używaniem komórek. Specjaliści coraz częściej mówią o "łokciu użytkownika komórki", chorobie nieco podobnej do opisywanego przez nas Wiitis. Gdy rozmawiamy przez telefon komórkowy, mamy w charakterystyczny sposób zgięte ramię. Przechodzące przez łokieć nerwy są mocno naciągnięte. Przy długotrwałym używaniu komórki, może dojść do poważnego ograniczenia przepływu krwi przez te nerwy. Problem objawia się w drżeniu palców serdecznego i małego. Osoby, które go doświadczają, powinny zmienić rękę, w której trzymają telefon podczas rozmowy i, o ile to możliwe, mniej korzystać z komórki. Jeśli tego nie zrobią, ryzykują poważnym uszkodzeniem nerwów. Oficjalna nazwa tej choroby to zespół ciasnoty kanału nerwu łokciowego. Jej ofiary nie są np. w stanie otworzyć słoika czy grać na instrumentach muzycznych, mają problemy z pisaniem na komputerze czy utrzymaniem długopisu. Choroba ta zagraża nie tylko miłośnikom rozmawiania przez komórki. Dotyka ona również kierowców ciężarówek i użytkowników komputerów, którzy przez długi czas mają zgięte ramiona.
  22. Microsoft zaprzeczył doniesieniom dziennika The Wall Street Journal, który poinformował, że koncern z Redmond ma zamiar wyprodukować własny telefon komórkowy. Rzecznik prasowy firmy John Starkweather oświadczył: Microsoft nie wchodzi na rynek sprzętu dla telefonów. Microsoft nie tworzy telefonu w oparciu o Zune. Pogłębiamy nasze relacje z partnerami. Verizon nie ustosunkował się do całej sytuacji. Mary Jo Foley, dziennikarka, która specjalizuje się w działaniach Microsoftu, już jakiś czas temu informowała, że koncern pracuje nad referencyjną implementacją smartfonów - rodzajem przewodnika dla partnerów firmy, którzy chcą wykorzystywać w swoich produktach system Windows Mobile. Dzięki takiej referencyjnej implementacji będą mogli projektować smartfony tak, by jak najlepiej wykorzystywały możliwości systemu.
  23. Inżynierowie z Washington University wykorzystali port USB do połączenia ultrasonografu ze smartphone'em, tworząc w ten sposób miniaturowe urządzenie do obrazowania medycznego. Profesor William Richard i jego współpracownik David Zar otrzymali w 2008 roku od Microsoftu grant w wysokości 100 000 dolarów, który miał być przeznaczony na stworzenie ultrasonografu bazującego na smartphone'ach z systemem Windows Mobile. Dzięki temu możliwe stało się stworzenie taniego, przenośnego urządzenia, które może obrazować nerki, wątrobę, oczy, pęcherz moczowy, jest przydatny przy wykonywaniu niektórych biopsji i kierowaniu narzędzi wewnątrz organizmu. Ultrasonografy oparte na telefonach komórkowych mogą trafić do karetek pogotowia i izb przyjęć w najmniejszych nawet miejscowościach. Będą niezwykle pomocne w krajach rozwijających się, w których często placówek zdrowia czy lekarzy nie stać na duże urządzenia. Aż 70% światowej populacji nie ma dostępu do żadnych metod obrazowania medycznego. Wykorzystanie telefonów komórkowych może to zmienić. Obecnie przenośny aparat do ultrasonografii osiąga cenę nawet 30 000 dolarów. Opracowane przez Zara i Richarda końcówki ultrasonograficzne na USB już teraz mogą być sprzedawane w cenie 2000 dolarów. Kwota ta powinna szybko spaść do poniżej 500 USD. Obaj naukowcy rozmawiają obecnie ze specjalistami z MIT na temat przeprowadzenia szeroko zakrojonych testów nowego ultrasonografu w krajach Trzeciego Świata.
  24. Telefon można zabezpieczyć przed wykorzystywaniem przez nieupoważnione osoby, wpisując każdorazowo PIN lub hasło, ale jest to dość uciążliwa procedura, z której chyba rzadko kto korzysta. Zamiast tego KDDI R&D Laboratories zaoferowały oprogramowanie rozpoznające właściciela komórki na podstawie gestu – machania ręką z aparatem w dłoni. Autoryzacja zachodzi dzięki czujnikowi przyspieszenia, który zbiera dane biometryczne osoby dotykającej telefonu. Jest to możliwe, gdyż na przebieg ruchu wpływa wiele zindywidualizowanych czynników, w tym długość ramienia, budowa mięśni czy sposób uchwycenia komórki. Twórcy programu twierdzą, że ze względu na ponad 96-procentową trafność taka metoda uwierzytelniania jest odporna na spoofing. Dane biometryczne są gromadzone przed każdym użyciem aparatu. Następnie porównuje się je do wzorca. KDDI R&D Laboratories zamierzają udoskonalić swój wynalazek, by w przyszłości różnymi gestami zdobywać np. dostęp do poszczególnych aplikacji.
  25. Uczeni z University of California w Davis zaprojektowali niezwykle energooszczędny układ scalony składający się ze 167 rdzeni. Kość AsAP (Asynchronous Array of Single Processors) to bardzo mały, w pełni programowalny i łatwo konfigurowalny procesor sygnałowy. Układy tego typu są wykorzystywane w licznych urządzeniach, od odtwarzaczy MP3 po sprzęt wideo, od telefonów komórkowych po urządzenia do rezonansu magnetycznego. AsAP jest taktowany zegarem o maksymalnej częstotliwości 1,2 GHz. Wartość tę można jednak zmniejszyć, jeśli chcemy zaoszczędzić energię. Jak zapewniają twórcy procesora, zespół 12 tego typu kości jest w stanie wykonać 520 gigaflopsów, czyli 520 miliardów operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę, pobierając przy tym zaledwie 7 watów mocy. Bevan Baas, którego zespół zaprojektował AsAP mówi, że kość może pracować na pojedynczym ładowaniu baterii od kilkunastu do 75 razy dłużej, niż analogiczne współczesne układy dysponujące podobną mocą obliczeniową. AsAP został wykonany w technologii 65 nanometrów. Bok układu ma długość zaledwie 6 milimetrów. Samą kość można jeszcze pomniejszyć, rezygnując z części tranzystorów. Tak zminiaturyzowany procesor mógłby przydać się na przykład do budowy sztucznej siatkówki czy aparatów słuchowych. Dużą zaletą AsAP są też jego rozmiary. W przemyśle półprzewodnikowym obowiązuje zasada, że dwukrotne zwiększenie wielkości układu oznacza ponaddwukrotne zwiększenie kosztów jego produkcji. Zaprojektowana przez Amerykanów kość została wyprodukowana przez firmę STMicroelectronics. Autorzy chipa napisali wiele różnych programów i poddali układ szczegółowym testom. Świetnie poradził on sobie m.in. w roli odbiornika Wi-Fi jak i dekodera sygnału H.264.
×
×
  • Create New...