Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'pies'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 47 results

  1. Psy są w stanie określić wielkość innego psa na podstawie jego warczenia. Robią to tak dokładnie, że potrafią przypasować rozmiary zwierzęcia do fotografii przedstawiającej psa o tej samej wielkości. Badania dowodzące zdolności zwierząt zostały przeprowadzone przez Pétera Pongrácza z uniwersytetu w Budapeszcie. Uczony wykorzystał 96 psów z różnych ras i w różnym wieku. Podzielono je na cztery grupy po 24 zwierzęta. Jednej grupie pokazywano zdjęcie dwóch psów: jednego większego niż 60 cm, drugiego mniejszego niż 52 cm. Druga grupa miała do czynienia ze zdjęciami tego samego psa, z których jedno przedstawiało go w naturalnych rozmiarach, a drugie pomniejszonego lub powiększonego o 30 cm. Kolejne dwie grupy były grupami kontrolnymi. Jedna składała się z psów, które mieszkały z kotami. Tym psom pokazywano sylwetki mniejszych lub większych kotów oraz figury geometryczne. W grupie czwartej psy widziały zdjęcia różnych psów, ale zamiast warczenia słyszały czerwony szum. Podczas eksperymentów pomiędzy zdjęciami ustawiano głośnik, z którego wydobywało się warczenie lub wspominany szum. Uczony sprawdzał, gdzie, po usłyszeniu dźwięku, psy patrzyły najpierw i na czym skupiały się najdłużej. Badania wykazały, że zwierzęta, które miały do czynienia ze zdjęciami psów, po usłyszeniu warczenia w 83,3% przypadków najpierw spojrzały na zdjęcie właściwego psa. Te, które miały do czynienia z kształtami geometrycznymi, nie zwracały na nie uwagi. Natomiast te psy, którym pokazano figury kotów, najpierw patrzyły na tę po lewej stronie. To potwierdza wcześniejsze badania wykazujące, iż psy, gdy mają do czynienia z czymś niespodziewanym, najpierw patrzą na obiekt po lewej stronie. Badania Pongrácza wykazały, że psy warcząc nie "oszukują" na temat swoich rozmiarów. Ponadto dowodzą, że psy posiadają złożone umiejętności poznawcze, które wcześniej zauważono tylko u naczelnych. Eksperymenty, to również pierwszy dowód na to, że zwierzęta potrafią określać wielkość innego zwierzęcia po wydawanym przez nie dźwięku.
  2. Badacze z Oxford University postanowili sprawdzić ewolucyjną historię mózgów różnych gatunków ssaków na przestrzeni ostatnich 60 milionów lat. Stwierdzili, że psy mają większe mózgi niż koty, gdyż ich wielkość jest związana z więzami społecznymi, łączącymi zwierzęta w stadzie, a te są bardziej wymagające pod względem intelektualnym. Uczeni odkryli, że istnieje związek pomiędzy relatywną wielkością mózgu w stosunku do reszty ciała a uspołecznieniem gatunków. Na potrzeby badań sprawdzono wielkości ciała i mózgów u 500 gatunków obecnie żyjących i wymarłych ssaków. Okazało się, że najszybciej rosły mózgi małp, następnie koni, delfinów, wielbłądów i psów. Zwierzęta o relatywnie większych mózgach żyją w stabilnych grupach społecznych. Dlatego też mózgi kotów, jeleni czy nosorożców rosły wolniej na przestrzeni dziejów. Wcześniej prowadzono już podobne badania, jednak obejmowały one odległe od siebie gatunki. Wysnuto też wówczas wniosek, że zwiększanie się mózgu w stosunku do ciała jest stałym trendem u wszystkich grup ssaków. Najnowsze badania, prowadzone przez doktor Susanne Shultz i profesora Robina Dunbara, obaliły ten pogląd. Uczeni z Oxfordu wykazali, że istnieją spore różnice we wzorcach rozwoju mózgu. Ich badania sugerują, że bardziej uspołecznione zwierzęta myślą więcej co przekłada się na większy mózg. Profesor Dunbar stwierdził, że to interesujące, iż nawet zwierzęta mające kontakt z człowiekiem, jak koty, mają znacznie mniejsze mózgi niż psy i konie ze względu na swój brak uspołecznienia.
  3. Psy również mogą być pesymistami lub optymistami. Okazuje się, że czworonogi, które pozostawione same odczuwają większy niepokój, w ogóle częściej przejawiają pesymistyczne zachowania – dla nich miska jest w połowie pusta. Naukowcy z Uniwersytetu Bristolskiego przeprowadzili badanie na zlecenie RSPCA (Royal Society for the Prevention of Cruelty to Animals). Jego wyniki ukazały się w piśmie Current Biology. Mamy tendencje, by myśleć, że nasi ulubieńcy i inne zwierzęta doświadczają emocji podobnych do naszych własnych, ale nie mamy możliwości, by to bezpośrednio sprawdzić, ponieważ emocje są czymś prywatnym. Jesteśmy jednak w stanie wykorzystać odkrycia z psychologii ludzi, by opracować nowe metody pomiaru uczuć zwierząt. Wiemy, że ludzkie stany emocjonalne wpływają na oceny i że osoby szczęśliwe z większym prawdopodobieństwem widzą pozytywy w dwuznacznych sytuacjach. Nasze studium wykazało, że w przypadku zwierząt jest podobnie – psy z wizją świata pt. "szklanka jest do połowy pełna" po wyjściu właściciela są rzadziej niespokojne od psów o bardziej pesymistycznej naturze – przekonuje prof. Mike Mendl. Podczas eksperymentu 24 psy z dwóch brytyjskich ośrodków adopcyjnych uczono, że w misce stawianej w jednym miejscu w pomieszczeniu znajduje się pokarm (pozycja pozytywna), ale w naczyniu ustawionym w drugim miejscu już nie (lokalizacja negatywna). Następnie miskę umieszczano w pozycji dwuznacznej między miejscami pozytywnym i negatywnym. Psy, które biegły szybciej do ustawionej niejednoznacznie miski, jak gdyby spodziewając się nagrody w postaci jedzenia, podejmowały, wg naszej klasyfikacji, stosunkowo "optymistyczne" decyzje. Co ciekawe, te same zwierzęta wykazywały mniejszy niepokój po pozostawieniu na krótki czas. Z badań wynika, że negatywne zachowania związane z separacją, np. niszczenie mebli czy ujadanie, częściej zdarzają się psim pesymistom. Właściciele różnią się pod względem interpretacji niespokojnego zachowania psów. Jednych to martwi, drudzy oddają czworonoga do schroniska, a jeszcze inni myślą, że pies jest szczęśliwy lub nawet intencjonalnie złośliwy – ujawnia Mendl. Psy badane przez zespół z Bristolu należały do rozmaitych ras. Znalazły się wśród nich zarówno goldeny, jak i Staffordshire bull terriery. Zwierzęta miały od 9 miesięcy do 9 lat (połowę stanowiły samce). Eksperyment zaczynał się od wprowadzenia każdego psa do pomieszczenia i 20-minutowej zabawy. Następnego dnia psy ponownie przyprowadzano, ale tym razem zostawały same na 5 minut. W tym czasie naukowcy nagrywali ich zachowanie. Na tej podstawie u każdego osobnika ustalano "iloraz lęku". Dzień lub dwa później przeprowadzano trening z lokalizacją pozytywną i negatywną. Gdy pies nauczył się je odróżniać, miska stawała pośrodku pomieszczenia, a nie w żadnym z rogów i akademicy mierzyli czas podchodzenia do naczynia. Najwolniej zbliżały się psy najbardziej zaniepokojone po 5 minutach osamotnienia. Optymiści nie tyle podchodzili, co podbiegali do miski, co w pełni odzwierciedlało ich nastawienie do życia.
  4. Małe dzieci nie umieją prawidłowo zinterpretować mowy ciała psów, co stanowi jedną z przyczyn pogryzień. Powszechnym błędem jest uznawanie odsłoniętych w ostrzeżeniu zębów za uśmiech. Wg sondaży, najwyższe ryzyko zaatakowania występuje u maluchów poniżej 7. roku życia. Mając to na uwadze, naukowcy z University of Lincoln przygotowują interaktywny program na DVD, który już nawet 3-latkom pomoże zdobyć niezbędną w kontaktach z psami wiedzę. Badania ujawniły, że oglądając psią głowę, dzieci koncentrują się głównie na pysku i zębach i przed ukończeniem 5 lat często pochylają się, by lepiej widzieć. Zwiększa to ryzyko ugryzienia w szyję lub twarz. Brytyjska płyta "Niebieski pies" (Blue Dog) prezentuje typowe scenariusze, np. sytuację, gdy dziecko zbliża się do jedzenia psa lub spycha go z kanapy. Grając, dziecko może wybierać między różnymi opcjami, a twórcy programu pokażą mu różnice między bezpiecznymi i ryzykownymi zachowaniami. Oceniająca DVD dr Kerstin Meints podkreśla, że już bardzo małe dzieci można nauczyć unikania potencjalnie groźnych opcji, np. straszenia czworonoga przez całowanie podczas snu. Nawet po 2 tygodniach, kiedy przeprowadzano test sprawdzający, maluchy nadal wiedziały, jak dokonać bezpiecznego wyboru. Specjaliści zachęcają, by płyty "Blue Dog" znalazły się na wyposażeniu przedszkoli i szkół podstawowych. W domu nie zawsze jest przecież pies, a ze zwierzętami można się spotkać np. u znajomych, rodziny czy na spacerze.
  5. Psy automatycznie naśladują ruchy ciała swoich właścicieli. Jako że u ludzi zjawisko to stanowi ważną część procesu społecznego uczenia, a badacze z Uniwersytetu Wiedeńskiego odkryli, że występuje ono u wielu innych zwierząt, będzie można dzięki temu prześledzić jego ewolucję. Zespół doktor Friederike Range sugeruje, że sposób, w jaki ludzie kontaktują się i bawią ze swoimi psami, kształtuje ich zdolność naśladowania. To nie jest spontaniczne. Psy potrzebują dużo treningu, by się tego nauczyć - podkreśla Range. Austriacy przeprowadzili serię testów z pudełkiem z przesuwnymi drzwiczkami wyposażonymi w gałkę. Właściciele pokazywali czworonogom, jak je otworzyć za pomocą ręki bądź ust. W pierwszej grupie należało powtarzać metody otwierania wdrażane przez ludzi. Kiedy robili to ręką, pies musiał użyć łapy, by dostać nagrodę. Analogicznie, gdy posłużyli się ustami, zwierzę powinno było wykonać zadanie pyskiem. Druga grupa psów musiała się nauczyć metody "na krzyż", ponieważ gdy właściciel używał ręki, one musiały korzystać z pyska, a kiedy człowiek otwierał drzwiczki ustami, one miały to zrobić łapą. Okazało się, że psy, które miały naśladować czynności właściciela, o wiele szybciej uczyły się wykonania zadania. Wg akademików z Wiednia, oznacza to, że psy mają predyspozycje do naśladowania ruchów ręki i ust swoich właścicieli. Range sądzi, że ponieważ psy mają zupełnie inną budowę ciała niż nasza, muszą również interpretować to, co widzą. Odkrycia ekipy potwierdzają teorię uczenia, zgodnie z którą system neuronów lustrzanych (i związana z nim umiejętność imitowania) nie jest wrodzony, lecz pojawia się raczej w toku rozwoju. Ten typ uczenia zapewnia zwierzętom oczywiste korzyści ewolucyjne. Mogą się czegoś dowiedzieć o określonych aspektach życia bez prób i błędów, co zawsze wiąże się z jakimś ryzykiem.
  6. John Hyde, fotograf dzikiej przyrody, od sześciu lat dokumentuje poczynania Romea, który w Parku Narodowym Tongass na Alasce bawi się z domowymi psami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Romeo to dziki czarny wilk. Hyde mówi, że w 2003 roku kilkaset metrów od uczęszczanego przez turystów centrum widokowego na jednym z lodowców, znaleziono martwą wilczycę. Pół roku później pojawił się Romeo, który zaczął patrolować okolice. O wilku zrobiło się głośno. Hyde zaczął śledzić ruchy zwierzęcia w 2004 roku. Wilk regularnie schodzi z wzgórz, by pobawić się z psami wychodzącymi z właścicielami na spacer. Spotkania z nim są niezwykłymi wydarzeniami. Wilki starają się unikać ludzi. Ponadto, jako zwierzęta społeczne, najczęściej trzymają się w stadach. Pomimo tego, że Romeo zachowuje się wyjątkowo przyjaźnie, Hyde trzyma się od niego z daleka. Fotograf ma 30-letnie doświadczenie w kontaktach z dziką przyrodą i wie, że wilk jest dzikim zwierzęciem i fizyczna konfrontacja z nim nie należałaby do przyjemnych.
  7. Niewinnie wyglądający ulubieniec dzieci, cocker spaniel, jest być może jednym z najbardziej agresywnych psów na świecie. Tak przynajmniej wynika z badań Marty Amat z Uniwersytetu Autonomicznego w Barcelonie. Amat ze swoim zespołem przeanalizowała 1040 przypadków psów, które z powodu agresywnego zachowania trafiły do uniwersyteckiej kliniki weterynaryjnej w latach 1998-2006. Większość stanowili przedstawiciele ras cocker spaniel, rottweiler, bokser, Yorkshire terrier i owczarek niemiecki. Dokładne przestudiowanie danych wykazało, że agresywne cocker spaniele potrafią atakować zarówno właścicieli jak i nieznajomych ludzi. Z kolei agresywne psy innych ras atakują przede wszystkim inne psy. Wśród cocker spanieli najbardziej agresywne są te o umaszczeniu złotym oraz samce. Potwierdza to wnioski z innych badań, w których również zauważono związek umaszczenia i płci z agresją u tej rasy. Zdaniem Amat przyczyną może być tutaj fakt, iż z umaszczeniem wiąże się ilość związków chemicznych występujących z mózgu, a odpowiadających za kontrolę agresji. Wielu specjalistów zwraca też uwagę, że za zachowanie psa odpowiada przede wszystkim jego właściciel. Amat, badając wszelkie możliwe czynniki, stwierdza, że w 40% przypadków za agresję są odpowiedzialni właściciele, którzy nie uczą zwierzęcia posłuszeństwa, a ono próbuje dominować nad nimi i innymi ludźmi. Liczni eksperci sądzą, że pies po odpowiednim szkoleniu nie wykazuje zachowań dominacyjnych.
  8. Przed kilkoma tygodniami powstała w polskiej sieci witryna dla ludzi, którym myśliwi zabili zwierzęta domowe. Znajdziemy tam historie osób, które poszły ze swoimi pupilami na spacer, a przechodzący obok członkowie kół łowieckich zastrzelili biegnącego psa. Polskie ustawy dają myśliwym prawo do zastrzelenia psa lub kota w ściśle wyznaczonych sytuacjach. By dokonać odstrzału muszą łącznie zachodzić następujące przesłanki: myśliwy musi mieć specjalne upoważnienie, zwierzę musi być bez opieki i wykazywać oznaki zdziczenia, musi znajdować się w odległości ponad 200 metrów od zabudować mieszkalnych i musi stanowić zagrożenie dla dzikich zwierząt. Tymczasem na stronie ZabiliMiPsa.pl znajdziemy liczne opisy zabicia zwierząt w sytuacji, gdy znajdowały się one w odległości kilkunastu metrów od swoich właścicieli, gdy ewidentnie było widać, że zwierze nie jest bez opieki i nie wykazuje oznak zdziczenia. Jak czytamy w serwisie, myśliwi strzelają do zwierząt w obecności dzieci, oddają strzały gdy w pobliżu znajdują się osoby postronne. Zdarzają się też przypadki strzelania do zwierząt w środku wsi. Niektórzy z internautów, którzy odwiedzili witrynę, mówią o sytuacjach, gdy myśliwy zabijał zwierzę znajdujące się na prywatnym terenie swojego właściciela. Często też można dowiedzieć się o zacieraniu śladów i usuwaniu dowodów przez myśliwych tak, by zrzucić z siebie winę czy przekonać, że zabicie zwierzęcia odbyło się zgodnie z prawem. Sami przedstawiciele kół łowieckich mówią, że za zdziczałego psa można uznać takiego, który jest bez obroży, ma brudną, zaniedbaną, zmierzwioną sierść oraz poluje na dziką zwierzynę. Założyciele strony ZabiliMiPsa.pl domagają się zmian w odpowiednich ustawach, wyraźnego oznakowania tablicami ostrzegawczymi terenów łowieckich, sprecyzowania określenia "zdziczały pies" i "zdziczały kot" oraz ograniczenia prawa do strzelania do zdziczałych psów i kotów do pewnych osób oraz zezwalania tylko na zorganizowane odstrzały. Nie wiadomo, jak duże szanse powodzenia ma inicjatywa. Poseł Grzegorz Dolniak (PO), wiceprzewodniczący komisji spraw wewnętrznych, mówi, że woli apelować do myśliwych o wrażliwość. Inicjatywa powstania witryny wyszła od właścicieli białego samojeda Floriana, który pod koniec stycznia bieżącego roku został zabity przez myśliwego podczas spaceru ze swoim właścicielem i grupą jego znajomych. Podobne sprawy często są umarzane. W przypadku Floriana policja uwierzyła, że strzelił on trzykrotnie do psa, gdyż ten gonił kozła. Słowo właściciela, który zaprzeczył, by widział dzikie zwierzę, nie wystarczyło. Na stronie ZabiliMiPsa.pl bardzo szybko zabrakło miejsca na wpisy internautów. Dlatego też dyskusje przeniesiono na www.forum.stopodstrzalom.pl.
  9. Wildlife Conservation Society i Panthera, dwa ugrupowania zajmujące się ochroną i zachowaniem zagrożonych gatunków, wypuściły w kambodżańskiej dżungli pierwszego psa do odnajdowania odchodów tygrysa. Wyszkolone w lasach na wschodzie Rosji zwierzę pozwoli odkryć, czy i ewentualnie ile wielkich kotów pozostało w Seima Biodiversity Conservation Area. Ostatni ślad łapy tygrysa widziano w tej okolicy w 2007 roku. Na przetransportowanie Maggie, szorstkowłosej wyżlicy niemieckiej, i drugiego psa, który dołączy do niej jeszcze w tym roku, przeznaczono 28,5 tys. dolarów. Suka rozpoczyna pracę w tym tygodniu. Tropiciele są częścią 10-letniego programu zwiększenia liczebności dużych kotów południowej i południowowschodniej Azji aż o połowę. Do tej pory podobne działania z udziałem psów prowadzono w Rosji, Afryce i Ameryce Południowej.
  10. Psy mogą już spokojnie odetchnąć, bo dzieci przestały je wykorzystywać do wyjaśnienia nauczycielom, czemu nie odrobiły zadania domowego. Zapomnijmy więc o zębach, zapełnionych papierem żołądkach i potrzebach fizjologicznych załatwionych na zeszytach. Teraz królują wymówki komputerowe: awarie peceta, zepsute drukarki czy nieprzewidziany brak dostępu do Internetu. Badania przeprowadzono w Wielkiej Brytanii. Okazało się, że tamtejsi nauczyciele wysłuchują tygodniowo przeciętnie ok. 6,5 mln tłumaczeń, a 1,3 mln stanowią usprawiedliwienia komputerowe. W sondażu przeprowadzonym przez serwis Pixmania.com wzięło udział 1000 nauczycieli. A oto 5 najpopularniejszych wymówek technologicznych: 1) "Mój komputer się rozleciał i nie dało się go naprawić", 2) "Skończyłem zadanie domowe, ale potem niechcący nacisnąłem klawisz Delete i wszystko przepadło", 3) "Nie mogłem tego wydrukować", 4) "Nie działał Internet i nie miałem jak tego znaleźć", 5) "Zgubiłem laptop". Takie wymówki brzmią dość rozsądnie, ale nie zabrakło też wyjaśnień rodem z thrillera bądź baśni. Twierdzenia "Komputer mojego taty padł ofiarą hakerów z Rosji, którzy ukradli odrobioną pracę domową", "Włamywacz zwinął wydrukowane zadanie razem z komputerem" czy " Pecet wybuchł, gdy pies się na niego załatwił" brzmią jak zaczątek niezłego scenariusza filmowego. Zmianę dominujących wymówek da się bardzo prosto wyjaśnić: obecnie 68% uczniów odrabia lekcje na komputerze, a nie na piechotę w zeszycie lub notatniku. By jednak rzeczywistość nie jawiła się w zbyt różowych barwach, takie tłumaczenie uchodziło płazem tylko na początku, zanim nauczyciele nie zaznajomili się z najnowszymi zdobyczami technologicznymi...
  11. Zwierzęta biorące udział w wyścigach psich zaprzęgów od dawna zadziwiały naukowców swoją wytrzymałością. Najlepszym przykładem są tutaj uczestnicy zawodów Iditarod Trail Sled Dog Race. To najdłuższy na świecie wyścig. Jego trasa liczy sobie 1770 kilometrów i przebiega pomiędzy Anchorage a Nome na Alasce. Psi zaprzęg przebywa ją w mniej więcej 9 dni. Michael Davis z Centrum Weterynarii na Oklahome State University od 10 lat bada psy zaprzęgowe, by dowiedzieć się, w czym tkwi sekret ich wyjątkowej odporności. Uczony dowiedział się, że w ciałach zwierząt dochodzi do podobnych procesów, co w ciałach sportowców. Gdy rozpoczynają oni okres długotrwałego wysiłku, dochodzi do uszkodzeń komórek mięśniowych. Po zaprzestaniu wysiłku zarówno u ludzi, jak i u psów, w ciągu mniej więcej doby komórki zostają naprawione. I na tym kończą się podobieństwa. Jeśli człowiek wystartuje następnego dnia do długotrwałego biegu, komórki ponownie zostaną uszkodzone. U psów natomiast do uszkodzeń dochodzi tylko w czasie pierwszego i, ewentualnie, drugiego dnia maratonu. Przez kolejne dni zwierzęta mogą biec, a z ich komórkami mięśniowymi nie dzieje się nic złego. Psy w jakiś sposób potrafią zaprogramować swoje organizmy tak, że po jedno- lub dwudniowym wysiłku, kolejne dni nie przynoszą szkody organizmowi. Ponadto Davis zauważył też inną, interesującą właściwość czworonogów. W czasie sezonu wyścigowego pochłaniają one 12 000 kalorii dziennie. Podobnie dużo kalorii potrzebuje np. mistrz olimpijski Michael Phelps, który podczas zawodów zjada 10-12 tysięcy kalorii. Musimy przy tym pamiętać, że Phelps jest trzykrotnie cięższy od wyścigowego psa. "Wyzwaniem jest zmieszczenie tych 12 000 kalorii w niewielkim zwierzęciu" - mówi Davis. Dlatego też w czasie wyścigów aż 60-70% diety psów stanowi tłuszcz, który ma 9 kalorii w gramie. W białkach i węglowodorach są 4 kalorie/gram. U większości ludzi stosujących wysokotłuszczową dietę rozwinie się otyłość i cukrzyca typu 2. U psów jej nie stwierdzamy - mówi naukowiec.Davis chce się dowiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Uważa, że odkrycie tego mechanizmu będzie korzystne dla ludzi.
  12. Wydarzenia z wczesnego dzieciństwa mogą powodować, że jako dorośli ludzie będziemy chrapali - twierdzą badacze z uniwersytetu w szwedzkim mieście Umea. Wśród istotnych czynników ryzyka wymieniają m.in. przebyte infekcje oraz... posiadanie psa. Badanie objęło 15556 osób w wieku od 25 do 54 lat z pięciu krajów: Szwecji, Norwegii, Islandii, Danii oraz Estonii. Naukowcy przeprowadzili ankietę, w której przepytali respondentów na temat ich dzieciństwa oraz warunków, w jakich dorastali. Nie zabrakło także pytań o to, czy chrapią obecnie - okazało się, że aż 18% badanych robi to co najmniej trzy razy w tygodniu na tyle głośno, że przeszkadza to innym. Zebrane informacje porównano następnie z danymi na temat czynników środowiskowych, na które byli wystawieni na wczesnym etapie życia. Na podstawie analizy kwestionariuszy stwierdzono m.in., że groźna (tzn. wymagająca hospitalizacji) infekcja dróg oddechowych w pierwszych dwóch latach życia zwiększa ryzyko chrapania o 27%, zaś nawracające zakażenia ucha - o 18%. Najciekawsza jednak wydaje się korelacja pomiędzy chrapaniem i posiadaniem psa - osoby, które jako noworodki dorastały w domu, w którym chowany był pies, chrapią aż o... 26% częściej! Na razie nie wiadomo, czy jest to coś więcej, niż jedynie zależność statystyczna, ani jakie zjawisko mogłoby być za to odpowiedzialne. Prowadzący badania dr Karl Franklin spekuluje jedynie: być może te drobne rzeczy, jak psy czy infekcje, mogą powodować powiększenie migdałków. To z kolei, jego zdaniem, może zaburzać przepływ powietrza i powodować powstawanie głośnego dźwięku. Popiera go dr Christopher C. Randolph, specjalista z zakresu alergii, astmy i immunologii pracujący na Uniwersytecie Yale. Część badaczy traktuje wyniki analizy bardzo sceptycznie. Specjalistka z dziedziny medycyny snu, dr Lisa Shives z Northshore Sleep Medicine w amerykańskim Evaston, twiedzi, że potrzebnych jest znacznie więcej danych. Jej zdaniem nie jest jasne, w jaki sposób wymienione czynniki miałyby wpływać na chrapanie, więc ciężko jest powiązać ze sobą tak odległe od siebie zjawiska. Badaczka wyjaśnia, że obecnie znane i potwierdzone są tylko dwie zasadnicze przyczyny hałaśliwego oddechu w czasie snu: otyłość oraz nietypowa budowa gardła. Dokonane odkrycie nie oznacza jednak, że mamy natychmiast pozbyć się psa. Sam dr Franklin zastrzega, że zebrano zbyt mało danych, by sugerować komukolwiek tak radykalne posunięcia. Więcej informacji na temat wykonanych w Szwecji badań dostarcza czasopismo Respiratory Research.
  13. Pies o imieniu Scooby jest pierwszym na świecie zwierzęciem, które zostało świadkiem w sprawie o morderstwo. Czworonóg był 2,5 roku temu przy swojej 59-letniej właścicielce, gdy znaleziono ją powieszoną w paryskim mieszkaniu. Widział więc, co się z nią działo w czasie ostatnich chwil życia. Wg policji mamy do czynienia z samobójstwem, ale rodzina w to nie wierzy i domaga się przeprowadzenia dochodzenia. W czasie wstępnego przesłuchania pies został przez weterynarza doprowadzony do miejsca dla świadków. W ten sposób sprawdzano, jak zareaguje na podejrzanego. Zaczął ponoć wściekle ujadać. Sądowego kancelistę zobowiązano do nagrywania wszystkich szczeknięć i warknięć zwierzęcia. Ze względu na nietypowość wydarzenia, przesłuchanie odbywało się za zamkniętymi drzwiami. Nie wpuszczono ani publiki, ani mediów. Przybycie psiego świadka spotkało się z życzliwym przyjęciem wyłącznie oskarżyciela. Inni powątpiewali w sens takiego zbierania dowodów. Dwa i pół roku to dla czworonoga odpowiednik ok. 17 lat. Przez tak długi czas można przecież co nieco zapomnieć. Sędzia Thomas Cassuto zastanawia się teraz, czy wrogość zwierzęcia w stosunku do oskarżonego to wystarczający powód do wszczęcia śledztwa. Docenia jednak zasługi psa, wiernego towarzysza. Rzecznik prasowy Pałacu Sprawiedliwości w Paryżu potwierdza, że sprawa z Nanterre to pierwszy przypadek we francuskim sądownictwie, by pies został uznany za świadka. Najprawdopodobniej jest to precedens również na skalę światową.
  14. David Richardson i Daisy Cooper z hrabstwa Derbyshire w Wielkiej Brytanii twierdzą, że są szczęśliwymi posiadaczami najstarszego psa na świecie. Suczka Bella ma, wg nich, 29 lat. Oznacza to, że gdyby dokonać przeliczeń na wiek psi, sędziwa matrona skończyłaby już 200 lat. Bella jest czarnym kundelkiem ze sporą domieszką labradora. Richardson wziął ją w 1982 roku z schroniska RSPCA (Royal Society for the Prevention of Cruelty to Animals). Miała wtedy co najmniej 3 lata. Niestety, organizacja nie dysponuje żadnymi danymi na temat Belli, a przedstawiciele Księgi Rekordów Guinnessa utrzymują, że bez nich nie można zweryfikować rekordu suki. Początkowo Richardson myślał, że Bella jest najstarszym psem Zjednoczonego Królestwa. Potem zorientował się, że być może nie ma sobie równych na całym świecie. Czas odcisnął na niej swoje piętno, ale staruszka nadal wychodzi na spacery do parku. Je niewiele, bo pozostały jej już tylko dwa zęby, ale nadal przepada za słodyczami. Kiedy 26 lat temu Richardson przyszedł do schroniska, nie pozwolono mu wziąć owczarka niemieckiego, ponieważ ukończył już 50 lat. Wybierałem między Bellą a innym psem. Ona wyglądała na bardziej przyjazną, dlatego zdecydowałem się właśnie na nią. Gareth Deaves, menedżer z Księgi rekordów Guinnessa, opowiada o udokumentowanych przypadkach psich matuzalemów. Ostatni rekord należał do 28-letniego Butcha z USA, który zmarł w 2003 roku. Jak do tej pory nikomu nie udało się jednak przebić australijskiego psa pasterskiego o imieniu Bluey, który przeżył 29 lat. Chętnych zapraszamy do obejrzenia krótkiego filmu z Bellą w roli głównej.
  15. Czemu on tak szczeka? Ta myśl zagościła w głowie niejednego właściciela, który nie mógł rozgryźć, o co chodzi jego czworonożnemu przyjacielowi. Teraz człowieka wspomoże program komputerowy, który ucząc się, nie tylko tworzy kategorie szczeków (na zabawkę, z nudów, zaczepnych itp.), ale także rozpoznaje tożsamość psa na podstawie głosu. Csaba Molnár i zespół z węgierskiego Eötvös Loránd University twierdzą, że to najprecyzyjniejsze obecnie narzędzie analizy sposobów komunikowania się zwierząt (Animal Cognition). Program przeanalizował ponad 6000 szczeknięć 14 owczarków węgierskich (komondorów), które pojawiały się w sześciu sytuacjach: przy spotkaniu z kimś obcym, podczas walki, spaceru, na piłkę, jako zachęta do zabawy oraz u zwierzęcia przeżywającego samotność. Wszystko po to, by wychwycić niuanse języka psów. Dr Molnár podkreśla, że komondory nie różnią się specjalnie od przedstawicieli innych ras, dlatego metoda kategoryzowania psich odgłosów powinna się sprawdzić także w odniesieniu do nich. Jeśli chodzi o poszczególne osobniki, oprogramowanie potrafiło poprawnie rozpoznać 52% szczeknięć. Oznacza to, że istnieją niedostępne dla ludzkiego ucha różnice indywidualne i wbrew powszechnemu przekonaniu właścicieli, wcale nie umielibyśmy rozpoznać na tej podstawie naszych ulubieńców. Gdybyśmy potrafili znaleźć akustyczne charakterystyki szczeknięć odzwierciedlających określony stan emocjonalny, moglibyśmy zdobyć informacje na temat dobrostanu psa. Wiedza ta przydałaby się właścicielom, weterynarzom czy trenerom. Poza tym pies mógłby obsługiwać komputer, na którym zainstalowano by opisywane oprogramowanie. Dzięki temu skuteczniej porozumiewałby się z właścicielem, informując go np. w mgnieniu oka, że właśnie ktoś się włamuje do domu.
  16. Naukowcy z Chin zastanawiają się, czy nie skorzystać z pomocy psa, który uczyłby pandy samoobrony. Myślą o tym, ponieważ pierwszy wypuszczony na wolność niedźwiedź bambusowy z probówki (5-letni samiec Xiang Xiang) zginął po walce z dzikimi zwierzętami. Znaleziono go po niespełna roku napawania się swobodą. Leżał w śniegu. Najprawdopodobniej spadł ze skarpy, walcząc z dzikimi pandami o pokarm lub terytorium. Centrum hodowli pandy wielkiej Wolong chciałoby, aby cztery małe misie wychowywały się w towarzystwie specjalnie trenowanego policyjnego psa lub przedstawiciela innego gatunku. Obserwując czworonogi, pandy uczyłyby się, jak chronić się przed atakami. Wg biologów, zwiększyłoby to ich szanse na przeżycie po wypuszczeniu do lasów prowincji Syczuan. Chińczycy przygotowują się do wypuszczenia kolejnej grupy pand poczętych in vitro. Większość "czteroosobowej" grupy mają stanowić samice, co znacznie zmniejszy ryzyko wdawania się w bójki. Uwalniane osobniki przechodzą wieloletnie szkolenie. Zapłodnienie pozaustrojowe pomaga ocalić ginący gatunek, ponieważ w niewoli libido pand bardzo spada.
  17. Czuły węch psów jest przez ludzi wykorzystywany do różnych celów, także naukowych. Podejrzewa się, że czworonogi te potrafią wyczuć w moczu nowotwory oraz stwierdzić, że u człowieka, którym się opiekują, wystąpi za chwilę atak padaczki. Teraz naukowcy z Uniwersytetu w Belfaście sprawdzają, czy psy potrafią wywęszyć cukrzycę. Dr Deborah Wells wspomina o anegdotycznych jak dotąd opowieściach o psach będących w stanie wyczuć spadek cukru we krwi właściciela. Wells i dr Shaun Lawson z Uniwersytetu Lincolna otrzymali z Diabetes UK grant w wysokości 10 tysięcy funtów na sfinansowanie rocznych badań nad psią detekcją cukrzycy. Naukowcy czekają na 100 ankiet wypełnionych przez chorych na cukrzycę typu 1. Sondaż jest prowadzony za pośrednictwem Internetu. Gromadzą też nagrania psów reagujących na hipoglikemię (niedocukrzenie) opiekuna. Będą one szczegółowo analizowane pod kątem zmian w zachowaniu psa i ewentualnego wzrostu czujności. Obecnie w Wielkiej Brytanii jest parę osób próbujących trenować psy do wykrywania hipoglikemii, brakuje jednak dowodów naukowych, które by potwierdziły, że jest to możliwe. Dr Wells twierdzi, że badania jej zespołu pomogą w skonstruowaniu sztucznego nosa, który reagowałby zarówno na wzrost, jak i spadek cukru we krwi.
  18. Chcesz być zdrowy, kup sobie psa. Naukowcy od dawna powtarzali, że towarzystwo zwierzęcia korzystnie wpływa na zdrowie, ale obecne badania wykazały, że właściciele psów są zdrowsi od właścicieli kotów. Deborah Wells z Queen's University w Belfaście podkreśla, że przeciętny pan Burka ma niższe ciśnienie krwi i poziom cholesterolu, prawdopodobnie dlatego, że często spaceruje ze swoim czworonożnym ulubieńcem. Na łamach British Journal of Health Psychology Wells udowadnia, że właściciele psów rzadziej cierpią na poważne choroby. Analizując wyniki setek badań, pani doktor odkryła, że psy przyspieszają rekonwalescencję po poważnych "zajściach medycznych", takich jak zawał serca. Studium z 1995 roku unaoczniło na przykład, że państwo najlepszych przyjaciół człowieka z większym prawdopodobieństwem (o ok. 8,5%) żyją w rok po przebytym ataku serca. Możliwe, że psy sprzyjają naszemu dobrostanowi, ograniczając przeżywany stres. Posiadanie psa zwiększa także aktywność fizyczną i ułatwia nawiązywanie kontaktów społecznych, które niebezpośrednio poprawiają zdrowie w sensie fizjologicznym oraz psychologicznym. Jedno z brytyjskich badań wykazało, że obecność psa pomaga dzieciom przetrzymać bolesne procedury medyczne. Okazuje się też, że psy potrafią "wywęszyć" czerniaki na początkowych etapach rozwoju oraz wykryć niebezpieczny spadek cukru u osób dotkniętych cukrzycą. Studium izraelskie daje nadzieję ludziom chorym na schizofrenię. Zwierzęta pomagały im się uspokoić oraz w większym stopniu zmotywować.
  19. Zaginione psy znajdują się dużo częściej niż koty. Dzieje się tak, ponieważ najlepsi przyjaciele człowieka z większym prawdopodobieństwem mają wszczepione chipy, a ich właściciele szybciej spieszą swoim czworonogom na pomoc. Zgodnie z wynikami badań, do ponownego spotkania z właścicielami dochodzi w przypadku 71 proc. zgubionych psów (analizowano dane z miejscowości Dayton w Ohio) i tylko 53% kotów. Linda Lord z Uniwersytetu Stanowego Ohio przeprowadzała wywiady z osobami, które zamieściły ogłoszenia o zaginięciu zwierzęcia w lokalnej gazecie. Odkryła, że właściciele psów kontaktowali się i odwiedzali schroniska szybciej niż posiadacze mruczących pupili. Ponad połowę psów odnajdowano w miejscowych przytułkach. Dwie trzecie kotów samodzielnie wracały do domów (Journal of the American Veterinary Medical Association). Koty rzadziej mają chipy czy tatuaże, ponieważ albo zakłada im się obroże, albo nigdy nie wychodzą z domu. To, że kot siedzi w domu, nie znaczy, iż nie trzeba go będzie kiedyś zidentyfikować, przecież zawsze może się wymknąć przez lekko uchylone drzwi czy wyskoczyć przez okno. Jeśli ludzie znajdują kota bez identyfikatora, myślą, że jest bezpański. Przygarniają go i zaczynają karmić. W przypadku psa nie przychodzi im to raczej do głowy. Pies przeważnie jest czyjś. Oto wskazówki dla osób poszukujących zaginionego zwierzaka:Kluczem do odnalezienia jest widoczne oznakowanie. Ktoś, kto znajdzie czworonoga, może zadzwonić pod numer podany na plakietce, bez konieczności kontaktowania się ze schroniskiem lub weterynarzem. Mikrochipy są świetnym wynalazkiem, ale nie są widoczne bez uprzedniego przeskanowania.Ważne, by działać szybko: zadzwonić do schroniska po jednym dniu od zaginięcia, wpadać tam co trzeci dzień, rozwiesić plakaty ze zdjęciem albo zamieścić ogłoszenie w gazecie. Wielu badanych przez Lord ludzi było zaskoczonych sposobami, na jakie można szukać pupila.Plan poszukiwań to nie luksus, lecz konieczność. Chaotyczne działania nie prowadzą donikąd.
  20. Ksylitol, środek używany w produktach spożywczych (głównie gumach do żucia, cukierkach, wypiekach, ale także pastach do mycia zębów) zamiast cukru, może u psów powodować uszkodzenie wątroby, a nawet śmierć. Zanim nakarmimy więc czworonoga choćby małym kawałkiem dietetycznego wafelka, powinniśmy się dwa razy zastanowić. Sharon Gwaltney-Brant i Eric Dunayer z wydziału ds. zatruć Amerykańskiego Stowarzyszenia na rzecz Zapobiegania Okrucieństwu Wobec Zwierząt w Urbanie zebrali dane dotyczące 8 psów, które były leczone między 2003 a 2005 po spożyciu produktów z ksylitolem. Każde zwierzę zachorowało, a pięć zmarło z powodu uszkodzenia wątroby. Jednego psa uśpiono, ponieważ zjadł 4 duże babeczki z czekoladą, które zawierały w sumie 0,45 kg ksylitolu. "Ludzie nie myślą o tym, że guma do żucia bez cukru może zabić ich psa. [...] Ale powinni być tego świadomi" — uważa Gwaltney-Brant. Według niej, połknięcie nawet niewielkiej ilości ksylitolu wywołuje u psa duże wydzielanie insuliny, co prowadzi do dużego spadku stężenia cukru we krwi. Jeśli 10-kilogramowy pies zje 1 gram tej substancji słodzącej, powinien być leczony. Badania opisano w Journal of the American Veterinary Medical Association. Badacze nadmieniają, że trzeba zgromadzić więcej dowodów, by niezbicie ustalić związek przyczynowo-skutkowy między spożyciem ksylitolu a uszkodzeniem wątroby i ewentualnym zgonem.
  21. Domowe zwierzęta, takie jak koty czy psy, chronią dzieci przed chorobami przewodu pokarmowego. Jane Heyworth z Uniwersytetu Zachodniej Australii w Crawley i jej zespół odkryli, że maluchy mieszkające z kudłatymi pupilami rzadziej chorują na zapalenie żołądka i jelit (nazywane potocznie grypą żołądkową) niż brzdące, które nie mają na co dzień takiego towarzystwa. Przez 1,5 miesiąca naukowcy bacznie obserwowali grupę 965 dzieci (w wieku od 4 do 6 lat), odnotowując wszystkie przypadki nudności, wymiotów i biegunki. Dzieci mieszkające z psem czy kotem chorowały o 30% rzadziej. Zgodnie z powszechnym mniemaniem, psy i koty są powodem nieżytów żołądka i jelit, ale wyniki naszych badań tego nie potwierdzają — podsumowuje Heyworth. Prawdopodobnie lizanie lub dotykanie przez zwierzęta pozwala wytworzyć odporność na powtarzającą się ekspozycję na działanie niewielkich ilości chorobotwórczych organizmów. Warto wspomnieć, że wcześniejsze badania wykazały, że ludzie żyjący ze zwierzętami mają mniej problemów zdrowotnych, takich jak choroby serca czy depresja. O szczegółach badań Australijczyków można przeczytać w magazynie Epidemiology and Infection.
  22. Psy są intensywnie zazdrosnymi stworzeniami, które doświadczają wielu przypominających ludzkie emocji. Badacze zmierzyli się z utrzymującym się od dawna silnym przekonaniem, że tylko ludzie i szympansy są zdolne do tzw. emocji wtórnych. Psychologowie poprosili 1000 właścicieli zwierząt domowych o przetestowanie i zapamiętanie zachowania swoich pupili. Dr Paul Morris, specjalista od zachowania zwierząt, zauważa, że eksperyment dostarczył silnych dowodów na to, iż psy odczuwają silną zazdrość i niechęć, kiedy do ich relacji z właścicielem włącza się osoba trzecia i powstaje swoisty trójkąt. Posiadacze psów często też powtarzali (badacze dysponują odpowiednimi nagraniami wideo), że czworonóg stawał się nieproszoną przyzwoitką, gdy próbowali uprawiać seks. Dr Morris wyjaśnia, że wcześniej sądzono, iż większość zwierząt doświadcza tylko pierwotnych emocji, takich jak gniew, niepokój czy zaskoczenie. Ale badacze z University of Portsmouth wykazali, że odczuwają prawdopodobnie również emocje wtórne, czyli zazdrość, poczucie winy oraz dumę.
×
×
  • Create New...