Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'Chiny'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 183 results

  1. Chińskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że w ciągu miesiąca od uruchomienia nowej witryny doświadczyła ona 2,3 miliona prób ataku. Żadna z nich nie zakończyła się sukcesem. Ataki na witrynę www.mod.gov.cn to kolejny już dowód na to, że epoka cyberwojen nadchodzi wielkimi krokami. Stany Zjednoczone, przygotowując się do tego, powołały do życia Cyber Command, której zadaniem będzie obrona wirtualnych granic USA oraz walka w cyberprzestrzeni. Amerykanie informują, że ich sieci były celem ataku wywiadów ponad 100 państw. Chiny gwałtownie zwiększają wydatki na armię, chcąc ją wyposażyć w najnowsze rodzaje broni. Tradycyjnie utrzymują przy tym jak najwięcej informacji w tajemnicy. Dlatego też wiele krajów obawia się, że Chińczycy przeznaczają na armię znacznie więcej pieniędzy niż oficjalnie podawane przez nich 70 miliardów USD. Chiny zapewniają, że rozwijając siły zbrojne nie mają złych zamiarów. Od lat jednak grożą Tajwanowi wojną, gdyby wyspa formalnie ogłosiła niepodległość. Państwo Środka dysponuje największą armią na świecie. Jednak to USA wydają najwięcej na rozwój sił zbrojnych. Roczny budżet Pentagonu przekracza 500 miliardów dolarów.
  2. Na właśnie opublikowanej liście TOP500, gromadzącej 500 najpotężniejszych komputerów świata, trzy pierwsze miejsca zajęły maszyny korzystające z procesorów AMD. Jednak to Intel, z ponad 80-procentowym udziałem na rynku superkomputerów zdominował listę. Jego głównym konkurentem jest IBM i architektura Power (10,4%), a AMD z 8,4-procentowym udziałem uplasował się na trzecim miejscu. Z procesorów Intela korzystają 402 maszyny, kolejne 52 używa architektury Power, a 42 - kości AMD. Wspomniane trzy najpotężniejsze komputery znajdują się w USA i są to maszyny Jaguar (Cray XT5-HE), Roadrunner (BladeCenter QS22/LS21 Cluster) oraz Kraker XT5 (Cray XT5-HE). Jaguar podczas pracy osiąga maksymalną wydajność rzędu 1,79 petaflopsa, jednak jego najwyższa teoretyczna wydajność wynosi aż 2,33 PFlops. Maszyna korzysta z sześciordzeniowych procesorów Istanbul produkcji AMD i ma do dyspozycji 224 162 rdzenie obliczeniowe. Wydajność Jaguara znacznie przewyższa drugiego na liście Roadrunnera. Superkomputer produkcji IBM-a pracuje z maksymalną prędkością 1,04 PFlops, a jego wydajność teoretyczna to 1,375 PFlops. Mózg superkomputera stanowi 122 400 rdzeni procesorów PowerXCell 8i oraz Opteron DC. Na trzeciej pozycji ulasował się Kraken XT5, z wydajnością rzędu 831,7 teraflopsów, którego teoretyczna moc obliczeniowa to 1,028 PFlops. Jest on napędzany przez 98 928 rdzeni procesorów Opteron. Przeglądając najnowszą listę warto zwrócić uwagę na awans Chin w świecie superkomputerów. Najpotężniejszy superkomputer z Państwa Środka - TH-1 - uplasował się na 5. pozycji. Wykonuje on obliczenia z prędkością 563 teraflopsów, a teoretycznie może osiągnąć wydajność rzędu 1,2 PFlops, co mogłoby go awansować na trzecią pozycję. Co ciekawe, chińska maszyna wykorzystuje do obliczeń procesory Xeon oraz układy graficzne Radeon HD4870. Zdaniem specjalistów GPU będą odgrywały coraz większą rolę na rynku superkomputerów. Chiny wyprzedziły Japonię w liczbie superkomputerów, które trafiły na TOP500, i stają się coraz bardziej poważnym graczem na tym rynku. Liderem listy są Stany Zjednoczone z 277 superkomputerami. Kolejna jest Wielka Brytania, która ma 45 maszyn. Trzecie miejsce należy do Niemiec (27 superkomputerów), a czwarte do Francji (26 maszyn). Chiny z 21 komputerami są piąte, dystansując Japonię posiadającą 16 superkomputerów. Polska, z 3 superkomputerami, znalazła się na 16. pozycji. Warto też zauważyć odchodzenie w niebyt systemów korzystających z procesorów jednordzeniowych. Tylko 4 superkomputery korzystają z takiego rozwiązania. Żadne poważniejsze zmiany nie zaszły natomiast w systemach operacyjnych. Twórcy superkomputerów najchętniej używają Linuksa, który jest obecny na 446 (89,2%) maszynach. Pod kontrolą Windows pracuje 5 (1%) superkomputerów.
  3. Wystawienie na oddziaływanie podwyższonych stężeń pestycydów może prowadzić do pojawienia się myśli samobójczych. Wskazują na to wyniki badań przeprowadzonych w Chinach. Rolnictwo w Kraju Środka i wielu państwach rozwijających powszechnie korzysta z zakazanych na Zachodzie pestycydów fosforoorganicznych. Nie od dziś wiadomo, że zatrucia nimi, zwłaszcza doustne, są bardzo niebezpieczne, ale istnieją również dowody na to, że chroniczna ekspozycja na niewielkie stężenia, absorbowane przez skórę i płuca, niekorzystnie oddziałuje na zdrowie psychiczne. W ramach najnowszego studium dr Robert Stewart z Instytutu Psychiatrii Królewskiego College'u Londyńskiego oraz naukowcy ze szpitala Tongde w prowincji Zhejiang wykazali, że prowadzi ona do myśli samobójczych. Studium przeprowadzono w środkowych i nadbrzeżnych Chinach- stosunkowo bogatym i dobrze rozwijającym się ekonomicznie rejonie. Podczas rozległego wywiadu nt. zdrowia psychicznego mieszkańców obszarów wiejskich pytano także o metody przechowywania pestycydów. Okazało się, że ludzie trzymający je w domu, a więc narażeni na ciągły kontakt, częściej wspominali o niedawnych myślach samobójczych. Ponadto autorzy badania zauważyli, że myśli o odebraniu sobie życia były powiązane z łatwością dostępu do środków owadobójczych w domu, a rejony z najwyższym odsetkiem domowych magazynów były jednocześnie obszarami z największym nasileniem myśli samobójczych. Lekarze podkreślają, że w przyszłości należy dokładnie określić stojący za opisanym zjawiskiem związek przyczynowo-skutkowy.
  4. Do roku 2030 zapotrzebowanie Chin na energię elektryczną wzrośnie dwukrotnie. To oznacza poważny wzrost zanieczyszczeń, który nie będzie problemem tylko Państwa Środka, ale całego świata. Obecnie aż 80% energii Chiny uzyskują z węgla, a każdego roku powstają setki nowych elektrowni, które mają zaspokoić potrzeby tego olbrzymiego kraju. Na szczęście Pekin inwestuje też w odnawialne źródła energii. ChRL już w tej chwili jest jednym z czołowych producentów energii z wiatru. Zainstalowana moc wynosi 12,2 gigawata (4. miejsce na świecie po USA, Niemczech i Hiszpanii), czyli odpowiada mocy około 25 typowych elektrowni węglowych. Nie wszystkie chińskie turbiny są jednak podłączone do systemu energetycznego. W rzeczywistości wiatr dostarcza jedynie około 3 gigawatów, czyli 0,4% chińskiej energii. Tymczasem amerykańscy naukowcy przeprowadzili badania, z których wynika, że Chiny inwestując w energetykę wiatrową mogą zmniejszyć emisję zanieczyszczeń o 30%. Jednak nie jest to takie proste, jak się wydaje. Justin Wu, analityk z firmy New Energy Finance, zauważa, że podłączenie turbin wiatrowych do ogólnokrajowej sieci to zadanie niezwykle skomplikowane ze względu na nieprzewidywalność wiatrów. Dodaje, że podłączenie wszystkich chińskich turbin wymagałoby sporych inwestycji. Obecna technologia uniemożliwia całkowite zaspokojenie potrzeb kraju tylko z energii wiatru. Konieczny jest bowiem dalszy postęp w dziedzinie niwelowania faktu, że wiatry wieją nieregularnie. Bez prawdziwego przełomu nie będzie możliwe wykorzystanie tylko i wyłącznie wiatru - mówi Wu. Jego zdaniem taki przełom może zostać dokonany przez firmy energetyczne, ale musiałyby one dostać budżetowe pieniądze na niezwykle kosztowne badania i inwestycje. Tymczasem Międzynarodowa Agencja Energetyczne uważa, że do roku 2030 Chiny muszą zainstalować dodatkowe 800 gigawatów mocy, by zaspokoić rosnące potrzeby. Autorzy wspomnianego raportu twierdzą, że większość tej mocy można pozyskać z wiatru.
  5. Firma First Solar podpisała z Chinami umowę na budowę największej na świecie elektrowni słonecznej. Stanie ona w Ordos w Mongolii Wewnętrznej, a jej moc ma wynosić 2 gigawaty. Dotychczas nikt nie ogłosił planów powstania równie wydajnego systemu, wszystko więc wskazuje na to, że będziemy mieli do czynienia z największą tego typu instalacją. Obecnie amerykańska armia buduje 500-megawatową elektrownię słoneczną na pustyni Mojave. Samo First Solar chce budować w Kalifornii instalację o wydajności 550 megawatów, a firma Canadian Solar otrzymała z ChRL zamówienie na budowę 500-megawatowego obiektu. Budowa największej elektrowni rozpocznie się w czerwcu 2010 roku. Najpierw zakład osiągnie moc 30 megawatów. W drugiej fazie budowy zostanie on rozbudowany o 100 MW, a do 2014 roku przybędzie mu kolejnych 870 megawatów. Ostatnia, czwarta faza, w czasie której moc elektrowni zwiększy się o kolejne 1000 MW ma się zakończyć w 2019 roku. First Solar rozważa stworzenie, specjalnie na potrzeby gigantycznej inwestycji, fabryki paneli słonecznych w Ordos. Firma chce też poddawać zużyte panele recyklingowi. Chiny przeznaczyły 70 miliardów dolarów na unowocześnienie swojej energetyki.
  6. Prawdziwy astronauta nie ma kataru, a z jego ust nie wydobywa się przykry zapach. Poza tym musi jeszcze sprostać 98 innym wymogom i co może być najtrudniejsze - uzyskać pozwolenie żony na lot w kosmos. Dzięki takiej procedurze Chińczycy chcą zwerbować zespół superludzi. Idealni taikonauci niemal nie pachną, mogą się pochwalić mocnymi zębami bez próchnicy i ciałem bez "wybuchających poza Ziemią" blizn. O wśrubowanych wymaganiach dotyczących przyszłej ekipy poinformowała gazeta Yangtse Evening Paper. Chętni muszą wziąć pod uwagę nie tylko swój stan zdrowia, ale i historię chorób w rodzinie do trzech pokoleń wstecz. Dyskwalifikująco podziałają też alergie na leki oraz grzybica. Nieprzyjemny zapach z ust niekorzystnie wpłynie na kolegów rezydujących na niewielkiej przestrzeni - przekonuje Shi Bing Bing z 454. szpitala Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w Nankin (to jedna z sześciu placówek uczestniczących w rekrutacji). Obecnie szpital doktora Shi prowadzi pierwszą turę badań przesiewowych. Potem nastąpią jeszcze 2. i 3. Pierwszy Chińczyk znalazł się w kosmosie w 2003 roku, a pierwszym obywatelem Państwa Środka, który udał się na kosmiczny spacer, był Zhai Zhigang, syn sprzedawcy przekąsek. We wrześniu zeszłego roku pomachał on miniaturową flagą swojego kraju. W przyszłości Chiny chcą uruchomić własne laboratorium, a następnie większą stację kosmiczną.
  7. Rząd USA w tajemnicy testuje technologię, która umożliwi mieszkańcom takich krajów jak Chiny czy Iran ominięcie cenzury w Internecie. Ken Berman, szef rządowego Broadcasting Board of Governors, które pracuje nad wspomnianą technologią, mówi, że system "feed over email" (FOE) pozwala na przesyłanie informacji, danych i podkastów za pośrednictem poczty elektronicznej. FOE współpracuje ze standardowymi usługami pocztowymi oferowanymi m.in. przez Google'a, Yahoo! czy Microsoft. Nasi ludzie testują to w Chinach i Iranie - mówi Berman i dodaje, że system znajduje się we wczesnej fazie rozwoju. Nie chciał jednak zdradzać żadnych szczegółów, by nie narazić projektu na niebezpieczeństwo. Sho Ho, główny projektant FOE mówi, że system może być z łatwością dostosowany do współpracy z większością telefonów komórkowych. Gdy prace nad FOE zostaną zakończone, system trafi w ręce obywateli Chin, Iranu, Myanmaru, Tadżykistanu, Uzbekistanu i Wietnamu. Jako, że jest on rozwijany przez agendę rządową, zostanie wyposażony w filtr antypornograficzny. Są granice, których nie można przekraczać za pieniądze podatników - powiedział Berman.
  8. Los dzikich wielbłądów dwugarbnych (baktrianów) wydaje się bardziej niż niepewny. Najnowsze badania genetyczne naukowców z Chin i Mongolii Wewnętrznej wykazały bowiem, że są one daleko spokrewnione z udomowionymi zwierzętami, które najwyraźniej przypominają je tylko z wyglądu. Tym samym udowodniono, że baktriany żyjące na wolności, a pozostało ich zaledwie kilkaset, powinno się trzymać z dala od hodowanych przez człowieka stad. Camelus bactrianus to ostatnie dzikie wielbłądy, więc gra jest warta świeczki. Są one naprawdę duże. W kłębie mierzą aż 2,3 m i ważą do 690 kg. Zamieszkują kilka obszarów na północnym zachodzie Chin i południowym zachodzie Mongolii. W ramach programu EDGE of Existence Londyńskiego Stowarzyszenia Zoologicznego gatunek ten zaliczono do 100 najbardziej ewolucyjnie unikatowych i jednocześnie najbardziej zagrożonych na całym świecie zwierząt. Baktrianów dzikich pozostało niewiele, lecz stada hodowców z chłodnych pustyń chińskich i mongolskich wydają się całkiem spore. Dotąd nie wiedziano jednak, w jakim stopniu obie te grupy są ze sobą spokrewnione. Zwierzęta żyjące na wolności mają mniejsze i smuklejsze ciała, chudsze, bardziej giętkie nogi oraz mniej wyniesione garby. Ostatnio okazało się też, że dzikie i udomowione wielbłądy dwugarbne rzadko się krzyżują. Rimutu Ji z Uniwersytetu Przyrodniczego Mongolii Wewnętrznej w Huhhot oraz He Meng z Shanghai Jiao Tong University rozpoczęli współpracę z naukowcami z Chińskiej Akademii Nauk. Pobrali próbki DNA od 18 udomowionych i 3 dzikich baktrianów z wybranych rejonów. Okazało się, że dzikie wielbłądy z różnych grup z Gansu w Chinach i Govi-Altay w Mongolii są blisko spokrewnione, lecz biolodzy nie umieli wskazać ich wspólnego przodka. Wszystkie udomowione wielbłądy pochodziły z tej samej populacji, lecz nie od tej, która nadal żyje na wolności. Dzikie i udomowione baktriany, a właściwie ich linie ewolucyjne oddzieliły się od siebie jakieś 700 tys. lat temu. Naukowcy spekulują, że mogły do tego doprowadzić zmiany klimatyczne, a przodek baktrianów udomowionych wyginął tysiące lat temu. Wielbłądy przemierzające pustynie samopas i pod okiem ludzi powinno się zatem uznawać za różne podgatunki.
  9. Chińskie Ministerstwo Zdrowia zarządziło w poniedziałek (13 lipca), by jeden z tamtejszych szpitali przestał stosować elektrowstrząsy w terapii młodych ludzi uzależnionych od Internetu. Powód? Brak naukowych dowodów z kraju i ze świata, że takie podejście w ogóle działa. W szpitalu psychiatrycznym Linyi w prowincji Szantung elektrowstrząsy stanowiły część 4-miesięcznego programu odwykowego. Jak twierdzi realizujący go psychiatra Yang Yongxin, dotąd został wypróbowany na ok. 3 tys. osób. Szpital zastosował się do komentarza, umieszczonego notabene na witrynie internetowej ministerstwa. Rzecznik prasowy kliniki Yang Shuyun podkreślił, że elektrowstrząsy to tylko jeden z elementów leczenia, poza farmakoterapią i poradnictwem psychologicznym. Za miesiąc pobytu pacjenci płacą równowartość 805 dolarów. Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych szacuje, że w Państwie Środka 10% obywateli poniżej 18. roku życia uzależniło się od Sieci. Na razie przypadłość ta nie jest uznawana za chorobę.
  10. Eksploracja kosmosu wydaje się przedsięwzięciem, które musi być finansowane z budżetów państw. Jednak, jak dowiadujemy się ze Space Report 2009 przygotowanego przez Space Foundation, pogląd ten jest wyjątkowo błędny. Zdecydowaną większość wydatków związanych z przestrzenią kosmiczną ponosi kapitał prywatny. W ubiegłym roku na ten cel wydano na całym świecie 257 miliardów dolarów. Z tego jedynie 83 miliardy pochodziły z kasy 13 krajów. Reszta to pieniądze prywatnych przedsiębiorców. Ze wspomnianych 83 miliardów USD najwięcej, bo aż 80% wydały Stany Zjednoczone. Najbardziej znana z amerykańskich agencji, czyli NASA wydała więcej niż wszystkie kraje poza USA. Jej budżet na badania wyniósł 17,31 miliarda USD. Jednak, jak się okazuje, NASA nie jest rekordzistką. Najwięcej pieniędzy, 25,95 miliarda USD, przeznaczył Departament Obrony. Kolejne na liście największych sponsorów badań kosmicznych jest amerykańskie Narodowe Biuro Wywiadu (10 miliardów), a następnie również amerykańska Agencja Obrony Rakietowej (8,9 mld). Dopiero na piątej pozycji wśród przedsięwzięć budżetowych znalazła się Europejska Agencja Kosmiczna (4,27 mld), a następna jest Japonia (3,5 mld). Aż 3 miliardy dolarów wydała amerykańska Narodowa Agencja Wywiadu Geokosmicznego, której budżet był większy niż wydatki Chin (1,7 miliarda), Rosji (1,54 mld) oraz innych, nieamerykańskich, agend wojskowych (1,47 mld). Pozostałe kraje wydały w sumie 3,97 miliarda dolarów. Wśród amerykańskich agend inwestujących w kosmos znalazły się też Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (0,95 mld), Narodowa Fundacja Nauki (0,48 mld) oraz Departament Energii (0,03 mld). Bardzo interesująco wygląda zestawienie wydatków firm prywatnych. Przedsiębiorstwa prywatne przeznaczyły ponad 80 miliardów dolarów na infrastrukturę. Najwięcej, bo 74,4 miliarda USD wydano na stacje naziemne i ich wyposażenie. Aż 5,6 mld kosztowało wyprodukowanie komercyjnych satelitów, a 1,97 miliarda wyniosły inwestycje sektora zajmującego się komercyjnym wystrzeliwaniem satelitów. Kolejne 1,14 mld przeznaczono na infrastrukturę pomocniczą, a 40 milionów USD na komercyjne usługi transportowe. Usługi dostarczenia telewizji satelitarnej kosztowały firmy 69,61 miliarda USD, a na usługi stacjonarne wydały 16,79 miliarda. Kolejne 2,4 miliarda przeznaczyły na rozwój satelitarnego radia, a 2,2 na usługi mobilne. Jeszcze niedawno kosmos był wyłączną domeną państw. Obecnie kapitał prywatny inwestuje w przestrzeni pozaziemskiej dwukrotnie więcej niż podatnicy.
  11. Chińskie władze chcą, by wszystkie komputery sprzedawane w Państwie Środka zostały wyposażone w oprogramowanie blokujące pornografię. Jego zadaniem byłoby uniemożliwienie dostępu do witryn dla dorosłych. Oczywiście taki program jest również w stanie blokować inne treści. Stąd też przypuszczenia, że rząd w Pekinie chce pod pozorem walki z pornografią ograniczyć obywatelom dostęp do treści, które nie podobają się rządzącym komunistom. Cenzurę można będzie wprowadzić też samodzielnie. Wystarczy wpisać odpowiednie słowa kluczowe, by oprogramowanie zablokowało strony, do których się one odnoszą. Władze zapewniają jednak, że oprogramowanie będzie można bez przeszkód odinstalować. W nowy program mają być wyposażone wszystkie komputery sprzedawane od 1 lipca bieżącego roku.
  12. Obrońcy zwierząt obawiają się, że spadek liczebności rekinów sprowadzi niebezpieczeństwo na manty, ponieważ azjatyccy szefowie kuchni nie zrezygnują z serwowania tamtejszego przysmaku – zupy z płetwy rekina. Zupa z płetwy rekina jest popularnym daniem kuchni chińskiej. Przyrządza się ją od czasów dynastii Ming. Jak towar luksusowy jest w Państwie Środka uznawana za symbol bogactwa i prestiżu. Manty występują w wodach przybrzeżnych. Ponieważ pływają powoli blisko powierzchni, stanowią łatwy łup. Do tej pory nie odławiano ich komercyjnie. Polowali na nie tylko rybacy używający harpunów, którzy zdobytym w ten sposób mięsem zaspokajali własne potrzeby. Popyt na manty zaczął jednak rosnąć, ponieważ zagęszcza się nimi tradycyjną zupę. Eksportuje się nie tylko diabły morskie (Manta birostris), ale i spokrewnione z nimi ryby z rodzaju Mobula. W indonezyjskim porcie Lamakera kiedyś odławiano kilkaset mant, teraz zaś ok. 1500 rocznie. Tim Clark, biolog morski z Uniwersytetu Hawajskiego, opowiada, że w tanich wersjach chińskiego delikatesu miesza się chrząstkę z niskogatunkowymi płetwami rekinimi. Różne części skrzeli diabłów morskich są stosowane w medycynie chińskiej. Są one suszone, a następnie rozdrabniane na proszek. Choć sama manta może ważyć 2,5 tony, skrzela stanowią niewielką jej część. Mimo to na targu kosztują sporo. Łuki skrzelowe (peng yu sai), które u żywego zwierzęcia odfiltrowują plankton, mają, wg chińskich medyków, oczyszczać krew z toksyn. Rynek zupy z płetwy rekina rośnie w tempie 5% rocznie, a liczebność populacji rekinów gwałtownie spada. Eksperci z Shark Trust szacują, że w ciągu ostatnich 15 lat przetrzebiono 80% rekinów atlantyckich.
  13. Chińskie władze medyczne wprowadziły zakaz serwowania w restauracjach dania z kur uśmiercanych jadem węży. Potrawa ta widnieje w menu nielicznych lokali w Guangdong oraz Chongqing i przypisuje się jej właściwości oczyszczające organizm. Wzbudziła jednak spore kontrowersje, gdy do Sieci trafiło pewne nagranie. Można na nim zobaczyć kucharza, który trzyma węża i zmusza go do ukąszenia ptaka. Prawie wszyscy internauci uznali, że jest to okrucieństwo, ale i tak znaleźli się tacy, którzy wspominali o wyjątkowym smaku dania. Urzędy wspominają, że jak dotąd nikt się nie zatruł i nie jest to, na szczęście, standardowa metoda pozbawiania kur życia. Wg Reutera, zakaz wprowadzono najpierw w Guangdong, a potem w ślady prowincji poszły władze Chongqing.
  14. Po 3 latach śledztwa udało się wreszcie ustalić tajemniczą przyczynę zgonów kóz na Peskadorach – archipelagu wysp należących do Chin. Znajdują się one w Cieśninie Tajwańskiej. Ze względu na silne wiatry zbudowano tam elektrownię wiatrową, a nieustanny hałas zebrał najwyraźniej wśród zwierząt krwawe żniwo. Gdy zainstalowano 8 turbin, hodowca zgłosił władzom, że jego podopieczne zaczęły umierać bez wyraźnej przyczyny. Lu Ming-tseng, przedstawiciel Komitetu Rolnictwa, wyjaśnia, że najprawdopodobniej kozy cierpiały na chroniczną bezsenność, aż z wyczerpania zdechły. Furkot łopatek był na tyle głośny, że nie dało się go zignorować lub przywyknąć. Jeśli hałas może sprawić, że człowiek nie jest w stanie zasnąć, czemu nie miałoby być podobnie w przypadku kóz. Kiedy zrywał się wiatr, dźwięk był jeszcze bardziej uciążliwy. Dalsze dochodzenie ostatecznie wykluczy inne przyczyny zgonu. Gdyby teoria z hałasem się potwierdziła, koszty zostałyby przeniesione na operatora elektrowni Taipower. Rzecznik firmy powątpiewa jednak, że szum turbin rzeczywiście uśmiercił kozy.
  15. W Chinach powstał odporny na ataki system operacyjny. O istnieniu Kylina mówił w Senacie USA Kevin G. Coleman, doradca rządu USA ds. bezpieczeństwa cyfrowego. Nowy system został już zainstalowany na rządowych i wojskowych komputerach w Państwie Środka. Zdaniem Colemana to bardzo znaczący fakt, gdyż Kylin znacznie utrudni penetrację chińskich sieci. Dotychczas amerykańscy specjaliści ds. wojny cyfrowej skupiali się na systemach Windows, Linux i Unix, które były mniej bezpieczne niż Kylin. Wszystkie narzędzia, które posiadają Amerykanie pozwalają na ataki przeciwko wymienionym OS-om, ale są nieskuteczne w przypadku Kylina. Stąd też USA znalazły się w niekorzystnej sytuacji, gdyż nie są obecnie w stanie odpowiedzieć na chiński atak. Coleman poinformował, że prace nad Kylinem trwały od 2001 roku, a po raz pierwszy zainstalowano go w 2007. Ponadto Chiny opracowały też nowy mikroprocesor, który został wyposażony w mechanizmy zapobiegania atakom. Ze strategicznego punktu widzenia, w przestrzeni cyfrowej Chiny grają w szachy, a my w bierki - mówił Coleman, odnosząc się do faktu, iż amerykańskie sieci korzystają z systemów, które są mniej bezpieczne i dobrze znane. Przed Senatem wystąpił też Rafal Rohozinski, kanadyjski specjalista, który opowiadał o swojej dwuletniej pracy nad badaniem niezwykle zaawansowanej sieci, która służy do włamań na komputery i najprawodopodobniej jest chińskim programem rządowym o nazwie GhostNet. Zdaniem Rohozinskiego, odkryta sieć, której serwery znajdują się na wyspie Hainan, wykorzystuje tak zaawansowane technologie, że są one niedostępne osobom niezwiązanym z rządami. Kolejny z zeznających, Alan Paller, opowiadał o tym jak chiński wywiad zatrudnia zdolnych specjalistów ds. zabezpieczeń. W 2005 roku Tan Dailin, absolwent uniwersytetu w Syczuanie, wygrał doroczny konkurs hakerski i został zwerbowany przez wywiad. Przez 30 dni po 16 godzin dziennie przechodził intensywne szkolenie, podczas którego uczono go najnowszych technik ataku. Niedługo potem grupa Dailina wygrała zawody hakerskie przeciwko innemu oddziałowi chińskiej armii. Kilka miesięcy później Dailin założył, za pieniądze nieznanego pochodzenia niewielką firmę. A już w grudniu 2005 roku okazało się, że z komputerów jego firmy dokonano głębokiej penetracji jawnych sieci należących do Departamentu Obrony. Zdaniem Colemana obecnie na świecie istnieją trzy potęgi równoważne pod względem zdolności do prowadzenia cyberwojny. To USA, Chiny i Rosja. Jako, że obecnie dwa ostatnie kraje nie są w stanie dorównać Stanom Zjednoczonym pod względem możliwości prowadzenia wojny konwencjonalnej, nadrabiają zaległości w cyberprzestrzeni. Senat dał Białemu Domowi 60 dni na przedstawienie pełnego raportu dotyczącego cyberwojny i kwestii cyfrowego bezpieczeństwa.
  16. Amerykański kontrwywiad alarmuje, że zagraniczni szpiedzy od lat penetrują sieci energetyczne i instalują w nich szkodliwe oprogramowanie. O działalność taką podejrzewane są Rosja i Chiny. Oficerowie podkreślają, że o ile obecnie Stanom Zjednoczonym nie grozi żadne niebezpieczeństwo, to w przypadku konfliktu zbrojnego wróg może uaktywnić szkodliwe oprogramowanie i poważnie zakłócić pracę systemów energetycznych. Ze zdaniem kontrwywiadu zgadza się Greg Hoglund z firmy HBGary specjalizującej się w ocenie ryzyka. Podkreśla, że nie cały szkodliwy kod ma bezpośrednio zaszkodzić sieciom. Jego spora część ma za zadanie badania sieci energetycznej i tworzenie jej szczegółowej topografii, co może przydać się do jej sparaliżowania. Eksperci zauważają, że w miarę rozwoju technologicznego, sieć energetyczna jest coraz bardziej narażona na ataki. Jej systemy informatyczne są bowiem coraz mocnej połączone z systemami różnych przedsiębiorstw, a te z kolei mają połączenie z Internetem.
  17. Kanadyjscy eksperci odkryli chińską grupę cyberszpiegów, którzy zaatakowali komputery rządów i organizacji w 103 krajach. Początkowo Kanadyjczycy badali działalność chińskich szpiegów skierowaną przeciwko dalajlamie i tybetańskim uchodźcom. Szybko jednak wpadli na trop dużej, obejmującej znaczy obszar globu siatki szpiegowskiej. Wiadomo, że Chińczycy włamali się do komputerów dalajlamy oraz organizacji Studenci na Rzecz Wolnego Tybetu. Jednak nie tylko. Specjaliści odkryli, że doszło do włamań do 1295 komputerów należących do rządów Iranu, Bangladeszu, Łotwy, Indonezji, Filipin, Brunei, Barbadosu, Bhutanu, Indii, Korei Południowej, Rumunii, Cypru, Malty, Tajlandii, Tajwanu, Portugalii, Niemiec i Pakistanu. Włamania posłużyły Chińczykom do kradzieży danych.
  18. Archeolodzy znaleźli najstarszy na świecie zapas marihuany. Natrafili na niego w grobowcu białego człowieka na północnym zachodzie Chin – w Turpan. Naukowcy są pewni, że konopie wysuszono nie po to, by uzyskiwać z nich włókna czy pożywienie, ale by wykorzystać je jako środek odurzający (Journal of Experimental Botany). Właściciel 789 g suszu był najprawdopodobniej szamanem, działającym w ramach kultury Gushi. Dzięki sprzyjającym warunkom środowiskowym, niskiej wilgotności i alkalicznej glebie, konopie idealnie się zachowały. Po wydobyciu nadal były zielone, choć zatraciły już swój charakterystyczny zapach. Resztki konopi znajdowano już w pozostałościach po starożytnych Egipcjanach. Ponoć wspomagał się nimi także grecki historyk Herodot, ale dopiero próbka z Turpan nadawała się do zbadania. Po przeprowadzeniu szeregu testów, w tym genetycznych i datowania węglowego, naukowcy próbowali wykiełkować ok. 100 nasion. Niestety, zakończyło się to fiaskiem. W suszu stwierdzono niską zawartość tetrahydrokannabinolu (THC), ale był on zbyt stary, by dokładnie ją oznaczyć. Trudno też stwierdzić, jak szaman zażywał narkotyk – palił go czy zjadał – ponieważ nie pochowano z nim żadnego "oprzyrządowania". Całkiem pokaźny zapas na życie po śmierci umieszczono w skórzanym woreczku, a następnie w drewnianej misce. Szef zespołu, dr Ethan B. Russo, opowiada, że poza marihuaną w grobie ukryto uzdę, łuk oraz harfę. Czterdziestopięcioletni zmarły musiał zatem być kimś naprawdę ważnym w swojej społeczności. Narkotyk znaleziono w 2 z 500 badanych grobowców kultury Gushi, co oznacza, że był w pewien sposób reglamentowany i używać go mogli tylko nieliczni wybrani: chorzy i szamani.
  19. Microsoft wywołał furię w Chinach po tym, jak uruchomił w Państwie Środka swój mechanizm WGA (Windows Genuine Advantage). WGA działa również w krajach Zachodu. Program ten ma pomóc w walce z piractwem. Jego celem jest wykrywanie nielegalnych kopii Windows i informowanie o tym użytkownika. W zachodnich wersjach Windows XP mogliśmy zobaczyć, po uruchomieniu WGA, odpowiednią informację wyświetlaną na ekranie startowym komputerów. W Chinach, które są jednym z krajów z najbardziej rozpowszechnionym piractwem, WGA zmienia tapetę pirackiego systemu operacyjnego na całkowicie czarną. Wywołało to wściekłość użytkowników. Dong Zhengwei, 35-letni prawnik z Pekinu nazwał nawet Microsoft "największym hakerem w Chinach". Twierdzi on, że podmiana tapety powoduje "poważne zakłócenie funkcjonalności komputera" i w związku z tym Microsoft może zostać pozwany o włamanie. Szanuję prawo Microsoftu do ochrony swojej własności intelektualnej, ale podjęto niewłaściwe działania przeciwko niewłaściwym osobom. Powinno się ścigać producentów i sprzedawców pirackiego oprogramowania, a nie użytkowników - mówi prawnik. Protestują też użytkownicy. Dlaczego Microsoft automatycznie połączył się z moim komputerem? Komputer jest mój - napisał jeden z nich. Pojawił się też stary argument mówiący, że gdyby ceny legalnego oprogramowania były niższe od pirackiego, nikt nie kupowałby pirackiego.
  20. Li Kai, odpowiedzialny za pulę adresów IP w Chińskim Centrum Informacji nt. Internetu, apeluje o jak najszybsze przechodzenie na protokół IPv6. Podczas specjalnej konferencji Li Kai stwierdził, że chińska pula adresów IPv4 skończy się za 830 dni. W tej chwili wykorzystanych jest już około 80% adresów przyznanych Państwu Środka. Niedawno liczba IP używanych w Chinach przekroczyła liczbę IP, z których korzystają Japończycy. Tym samym Chiny stały się drugim, po USA, państwem pod względem liczby używanych adresów. Zdaniem Li Kaia, jeśli Chiny szybko nie zaczną wdrażać IPv6 na szeroką skalę, Państwo Środka przegra rywalizację z USA, która mają dobrze rozwiniętą IPv6. Tymczasem w Chinach z nowego protokołu korzystają tylko niektóre instytucje edukacyjne. IPv4 to 32-bitowa przestrzeń adresowa, która daje możliwość skorzystania z 4,2 miliarda indywidualnych adresów IP. Z tej puli olbrzymia część jest zarezerwowana i nie może zostać wykorzystana. Wiadomo, że w skali światowej adresów IPv4 zabraknie w ciągu najbliższych kilku lat. Dlatego też zaproponowano protokół IPv6, który daje do dyspozycji olbrzymią liczbę 2128 adresów. To miliardy bilionów razy więcej, niż IPv4.
  21. Liczba chińskich internautów przekroczyła liczbę obywateli USA korzystających z Sieci. Chiny są więc już największym pod względem liczby konsumentów internetowym rynkiem świata. Z oficjalnych danych wynika, że w Państwie Środka dostęp do Sieci mają 253 miliony osób. W USA z Internetu korzystają 223 miliony obywateli. Stopień penetracji Sieci w USA wynosi 71%, w Chinach - 19%. Liczba chińskich internautów gwałtownie rośnie. W ciągu ostatniego roku zwiększyła się ona aż o 56%. Analitycy uważają, że średni roczny przyrost utrzyma się na poziomie 18% i w roku 2012 z Internetu będzie korzystało 490 milionów Chińczyków. Aż 95% z nich będzie używało szybkich łączy. Pomimo tak duże liczby internautów, chińska Sieć zarabia znacznie mniej niż Internet w USA czy nawet Korei Południowej. Chińskie firmy dzięki Internetowi zarobiły w 2007 roku 5,9 miliarda dolarów. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych zarobki na samej tylko reklamie internetowej osiągnęły poziom 21,2 miliarda USD.
  22. Odkąd 7 lutego rozpoczął się Rok Szczura, chomiki stały się najbardziej poszukiwanymi zwierzętami domowymi Państwa Środka. Właściciele sklepów zoologicznych opowiadają, że "zapasy" topnieją w oczach, a ceny rosną jak szalone. Chińskie media twierdzą, że się już potroiły i sięgnęły 30 juanów (4,20 dol.) za sztukę. Chomiki są tu najbardziej akceptowanymi gryzoniami, a trzeba pamiętać, że wielu ludziom ten rząd ssaków źle się kojarzy. Myszy i szczury nie cieszą się dobrą opinią, ale chomiki są miłe i mięciutkie. Sklepikarze wspominają też o wzroście zainteresowania podobnymi zwierzętami, np. wiewiórkami i szynszylami.
  23. W Chinach, gdzie jeszcze 5 lat temu homoseksualizm uważano za chorobę psychiczną, otwarto pierwszą darmową klinikę dla gejów. Można się w niej przebadać pod kątem obecności wirusa HIV i innych przenoszonych drogą płciową chorób. Osoby pragnące skorzystać z usług pekińskiej kliniki mogą się zalogować na stronie WWW i wypełnić odpowiedni formularz aplikacyjny. Leczenie będzie prowadzone anonimowo — informuje China Daily. Podczas rządów Mao Tse-tunga homoseksualiści byli prześladowani, odsiadywali kary więzienia, skazywano ich także na śmierć. Wielu Chińczyków kojarzy homoseksualizm z AIDS. Strach przed tą chorobą jest tak silny, że niektórzy mieszkańcy Państwa Środka odmawiają pójścia do szpitala, gdzie, jak sądzą, leczy się nabyty zespół braku odporności. Chiny stają się krajem bardziej tolerancyjnym, ale homoseksualiści pozostają pod silną presją tradycyjnych rodzin, które nalegają, by nie ujawniali swoich preferencji seksualnych. Oficjalnie podaje się, że w Chinach mieszka od 5 do 10 milionów gejów, ale Xiao Dong, szef Chaoyang Chinese AIDS Volunteer Group, uważa, iż jest ich raczej 10-50 mln. Rzeczy mające związek z homoseksualizmem są w dość dużym stopniu akceptowane wśród młodych Chińczyków — powiedział China Daily Zhao Zheng, wolontariusz zatrudniony w klinice. Nasze społeczeństwo staje się coraz dojrzalsze i bardziej wielkoduszne. Środki potrzebne do uruchomienia projektu pochodziły z funduszy rządowego Chińskiego Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób oraz dystryktu Chaoyang (Pekin).
  24. Hasło "tańczący (i śpiewający z wilkami)" przestanie się już wkrótce kojarzyć tylko i wyłącznie z filmem z Kevinem Costnerem w roli głównej. A wszystko za sprawą chińskiego zoo, które utworzyło zespół śpiewających wilków. W przyszłości mają się one nauczyć również tańca. Luo Yong, opiekun z Chongqing Wild Zoo, odkrył zdolności wokalne wilków przez przypadek. Gdy kiedyś grałem na gitarze, śpiewając "Jestem wilkiem z północy", podszedł do mnie młody osobnik i zaczął się we mnie wpatrywać. W pewnym momencie rozwył się w rytm melodii, a nawet szarpał struny pazurem. Od tego pamiętnego momentu Chińczyk poświęcił się rozwijaniu umiejętności wokalnych swoich podopiecznych. W tej chwili zespół liczy 30 kudłatych członków. Luo chciałby, aby ktoś napisał piosenkę specjalnie dla jego zwierzęcego chóru. Szuka też specjalisty, który nauczyłby wilki tańca disco. Pozostaje tylko pytanie, czy zwierzęta naprawdę to lubią, czy swoim wyciem komentują zdolności muzyczne tresera...
  25. W 2010 roku w chińskim Dalian rozpocznie pracę intelowska Fab 68. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że podczas budowy fabryki będą przestrzegane zasady feng shui. Jak czytamy w udostępnionych przez Intela dokumentach: Skonsultowaliśmy się z chińskimi mistrzami feng shui, by zachować harmonię pomiędzy wiatrem, słońcem a wnętrzem Fab 68. Dzięki temu budynek wykorzystuje energię słoneczną do optymalnego ogrzewania i chłodzenia, a jego konstrukcja jest zgodna z proponowanym przez feng shui sposobem przepływu energii. Fab 68 będzie kosztowała Intela 2,5 miliarda dolarów. Zakład ma być wzorem ekologicznej fabryki. Zostanie wyposażony w supernowoczesny system oczyszczania wody, dzięki któremu do ponownego obiegu w fabryce trafi aż 60% pierwotnie użytej wody. Intel wyposaży fabrykę w nowoczesne filtry, do jej budowy użyje nowoczesnych urządzeń, dzięki czemu ogólna emisja zanieczyszczeń z zakładu będzie znacznie niższa, niż z podobnych fabryk. Pomyślano o wszystkim. Nawet o systemie przeciwpożarowym, który korzysta z materiału o nazwie Halotron. Jak informuje Intel, Halotron przyczynia się do globalnego ocieplenia aż 127 razy mniej, niż tradycyjne systemy przeciwpożarowe. Mamy nadzieję, że Fab 68 będzie supernowoczesną fabryką i wzorcem budownictwa przemysłowego zgodnego z wymaganiami ochrony środowiska - czytamy w dokumentach Intela
×
×
  • Create New...