Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

darekp

Users
  • Content Count

    918
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    22

Everything posted by darekp

  1. Nie powiedziałbym, że Grunwald ma się dobrze Pamiętam 600-lecie bitwy pod Grunwaldem, telewizja poświęciła mu mniej więcej tyle czasu co co roku Powstaniu Warszawskiemu (o ile nie mniej). Powstaniu, podczas którego na jednego zabitego Niemca przypadało kilkunastu zabitych Polaków. A w momencie wybuchu tylko co dziesiąty powstaniec miał broń. Gdy Trump pierwszy raz przyjechał do Polski, to zrobił przemówienie na tle pomnika powstańców warszawskich. Melania w tym czasie pojechała z dziećmi do Centrum Nauki Kopernik. Nie można było zorganizować tego wystąpienia Trumpa choćby właśnie w Centrum Nauki, albo czymś podobnym (nawet biurze CD Projekt Red)? Albo w jakimś starym zamku czy pod jakąś starą katedrą? To chyba my, Polacy, chcemy, żeby ciągle wracać pamięcią do PW? Szczerze mówiąc, nawet nie wiem czy było jakieś powstanie 11 listopada 1918. Wydaje mi się, że zwykle wiąże się tę datę z przekazaniem władzy Piłsudskiemu przez Radę Regencyjną, chociaż podobno 11 listopada był początkowo obchodzony jako rocznica zakończenia I wojny światowej i dopiero propaganda sanacyjna zmieniła sposób postrzegania tego święta (wersja przeczytana u kogoś nie lubiącego Piłsudskiego i sanacji). Powstanie wielkopolskie zaczęło się ponad miesiąc później. Republika Ostrowska? O niej chyba prawie nikt nie słyszał/nie pamięta? Przyniosło uwłaszczenie chłopów. Tyle można znaleźć na Wikipedii (https://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_styczniowe), jest też kategoria https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Powstanie_styczniowe_w_kulturze a jakoś nie widzę kategorii skutki gospodarcze tego powstania. Czyli standard - żyjmy powstaniami i kulturą, a gospodarką nie ma potrzeby się tak bardzo przejmować ;P Podobno (tak gdzieś czytałem) powstania przyniosły też w Polsce stosunkowo dużą emancypację kobiet - bo panowie dość licznie wyginęli albo wybyli (pardon, zostali wybyci) na Sybir, a ktoś jednak w kraju musiał się zajmować zarabianiem na chleb... Ano tak, coś tam było, pewnie trudno to teraz precyzyjnie określić, chociażby dlatego, że zaraz po wojnie była odbudowa i z automatu powstają pewne powiedzmy dwuznaczności: https://pl.wikipedia.org/wiki/Metafora_zbitej_szyby. Jeśli bawić się w jakieś makrowskaźniki to tak samo można porównywać Polskę z Ukrainą na początku transformacji ustrojowej i obecnie (jak to lubi robić Balcerowicz).
  2. bo my czcimy przegrane powstania, a nie zwycięstwa.... (nie mówiąc już o tym, że oprócz tylko wojen/bitew etc. warto byłoby świętować jakieś sukcesy naukowe, gospodarcze itp., wiem, że tego niewiele, ale jednak mimo wszystko)
  3. No niestety, po prostu jeszcze wielu rzeczy w tym temacie nie wiemy. Nie wiem, czy dobrze rozumiem, ale chyba jeżeli odrzucić "penrosizm" (rozumiany jako poszukiwanie jakiejś "nowej fizyki", niekoniecznie w ramach mech. kwantowej, ale w ogóle wszystkich zjawisk fizycznych mogących wyjaśnić świadomość itp.) to pozostaje właściwie tylko "panpsychizm", czyli przyjąć, że każdy obiekt fizyczny ma mniejszą lub większą świadomość/psychikę/"własne ja" (jak zwał, tak zwał) i wtedy nawet kamień ma jakąś bardzo malutką, ale jednak "psyche"/świadomość, a bardzo złożone układy takie jak mózg mają tego czegoś o wiele, wiele więcej? Tzn. ta psychika/świadomość jest czymś co zawsze towarzyszy jakiejś zdolności do przetwarzania danych i mózg różni się przy tej interpretacji od kamienia tylko tym, że ma o wiele większe możliwości przetwarzania od kamienia (aczkolwiek kamień, skoro oddziałuje fizycznie z otoczeniem to tez jakieś b. malutkie ma)? Nie bardzo widać jakiejś trzeciej możliwości...
  4. Przy czym nikt raczej nie uważa tego ludzia z niedzieli rano za kogoś innego od tego z soboty, a już zwłaszcza nie panowie policjanci wlepiający ludziowi mandat za to, co robił w sobotę wieczorem.
  5. A gdyby tak trzymać je połączone razem aż do śmierci biologicznej mózgu białkowego? To co pozostanie będzie nadal tym samym człowiekiem?
  6. Wystarczy nie wyświetlać informacji o detalach technicznych jak skan i likwidacja Ok, wyobraź sobie, że skonstruowano dwie maszyny do teleportacji: pierwsza jest "star trekowska", czyli niszczy oryginał, a x kilometrów dalej tworzy kopię z informacji o oryginale (informacje pamiętane z nie stuprocentową dokładnością, bo na to nie pozwala zasada nieoznaczoności), w razie potrzeby pierwsza może stworzyć więcej niż jedną kopię tego samego człowieka naraz. Druga jest kwantowa i robi prawdziwą kwantową teleportację obiektów o masie do 150 kg w tym ludzi (zapas na bardzo otyłych). Czy skorzystałbyś z pierwszej? Ja za Chiny ludowe NIE. Za to z drugiej to tak - ze zwykłej ciekawości. P.S. Oczywiście dowolne manipulowanie pamięcią kopii pierwsza też potrafi robić, jeżeli ma to dla Ciebie znaczenie. P.S.2. I nawet manipulacje na pamięci innych ludzi (nie biorących udziału w eksperymencie) też (tu już zaczyna się robić ciekawie;) ).
  7. Ano, Warai myśli analogowo, Jajcenty cyfrowo, ja kwantowo (czyli nie mam problemu z przenoszeniem, mam problem z kopiowaniem;))) A pomyślałeś, że być może gdy postawić obok Ciebie dokładną kopię Twojego ciała, to Twoja świadomość przeskoczy do tego ciała (z prawdopodobieństwem np. 1/2)? W końcu świadomość (czy też to "ja") powinna być (tzn. tego się można spodziewać) jakimś obiektem fizycznym. Jeżeli dwa zbiory atomów są tak samo dobre do "hostowania"" tej samej świadomości, to być może możliwy jest "przeskok" czy też raczej zamiana świadomości w obu ciał (na zasadzie jakiegoś "spontanicznego łamania symetrii" powiedzmy). Nie mówię, że tak jest, chodzi mi o to, że mogą istnieć możliwości, o których sobie teraz nie pomyślimy.
  8. @Warai Otoko Dlatego ja nie wierzę w prawdziwość hipotezy, że "wystarczy i da się zrobić dostatecznie wierną kopię struktury atomowej aby uzyskać tego samego człowieka" *). I dlatego się zastrzegłem poprzednio, że istnieje możliwość że tu nie ma paradoksu statku Tezeusza - to było Twoje założenie, że paradoks zachodzi ;P *) wsadziłem w cudzysłów, żeby było widać dokładniej w prawdziwość jakiego zdania nie wierzę. P.S. i jeszcze dodam dla ścisłości, że w możliwość teleportacji człowieka rozumianą jako teleportację kwantową oczywiście jestem gotów uwierzyć, ale ona właśnie nie jest robieniem kopii (bo wiąże się ze zniszczeniem "oryginału").
  9. To akurat chyba jest proste (zakładając, że nie istnieją żadne "pola świadomości" czy coś w tym rodzaju, obserwowalnego fizycznie, bo jeśli by istniały, to nie byłoby paradoksu statku Tezeusza;)) : Najpierw przenosimy cały żywy mózg do maszyny. Potem w tempie mniej więcej takim, w jakim obumierają neurony wymieniamy pojedyncze neurony na ich elektroniczne odpowiedniki. Do momentu, gdy nie pozostanie żaden białkowy neuron. Dla dostatecznie zaawansowanej technologii bułka z masłem;)
  10. Hm, podejrzewam, ze niejeden "pan szlachcic", albo może np. egipski faraon bez oporów zamieniłby swój tryb życia na taki: https://cdn-0.enacademic.com/pictures/enwiki/79/Onslow_kua.jpg Bo telewizji w starożytnym Egipcie nie było, piwa i żarcia pewnie miał taki faraon porównywalnie, za to opiekę medyczną i przewidywalną długość życia raczej lepszą obecnie. Wszystko to praktycznie "za darmo" we współczesnym świecie. A z drugiej strony jednak większość społeczeństwa wybiera bardziej trudny styl życia (praca zawodowa itp.) czyli wygląda na to, że przynajmniej do tej pory było jednak tak, że po zaspokojeniu jednych potrzeb zjawiały się inne, których maszyny nie mogły zaspokoić. Uciekamy w bardzo daleką przyszłość, której nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Jeśli zakładamy, że pojawią się super potężne AI zdolne wyprzedzić człowieka nawet w wymyślaniu nowych potrzeb, to dlaczego nie brać pod uwagi, możliwości, że będzie można swobodnie przenosić świadomość (czy jakieś "osobowe ja" czymkolwiek ono by nie było) między maszyną a ludzkim mózgiem? Wtedy problem zniknie ("nie będzie różnicy między białkiem a krzemem" - jakoś tak to ujął Lem, nie pamiętam dokładnego cytatu). Nawet jeśli my nie potrafimy wymyśleć jak to zrobić, to może te super potężne AI wykoncypują...
  11. Jeszcze można by pomyśleć o patrzeniu na Słońce przez zamknięte powieki. Skoro powieki przepuszczają tę długość fali, a światło słoneczne (teoretycznie) zawiera wszystkie długości.... Tylko nie jestem pewien czy to nie będzie za silne źródło światła mimo wszystko. Może świece? (tu groźba, że za słabe) Trzeba by wygooglować jakieś tabele z odpowiednimi liczbami, ech.
  12. I pewnie żarty o NFR są bliższe prawdy nt. rozwiniętych cywilizacji w kosmosie (o ile takowe istnieją), niż te wszystkie teorie o sferach Dysona, skale Kardaszowa itp. Tja, gdybyśmy żyli w XIX wieku, poszukiwaliby śladów działania maszyn parowych I trzymetrowych warstw końskiego nawozu w największych miastach Obcych
  13. Hm, wg Wiki (https://pl.wikipedia.org/wiki/Mądrość) mądrość to "umiejętność praktycznego wykorzystywania posiadanej wiedzy i doświadczenia". Czyli chyba bardziej taka funkcja wiedzy/doświadczenia i inteligencji. I być może innych czynników (nie chce mi się myśleć). Nieważne czego używasz, byle by to było skuteczne w praktyce. Ten sam rezultat jedni mogą osiągnąć inteligencją, inni np. doświadczeniem. (?) P.S. Albo "umiejętność podejmowania uzasadnionych decyzji, które w dłuższej perspektywie przynoszą pozytywne rezultaty" (wg autora z Wiki definicja równoważna).
  14. Szczerze mówiąc, nie zrozumiałem, dlaczego jego, a nie Satyendry Nath Bosego;) W obu przypadkach nie ma pewności, czy odpowiedzą (obstawiałbym, że w przypadku pierwszego prawdopodobieństwo jest mniejsze), a za to w przypadku drugiego przynajmniej wiadomo, że jeśli odpowie, to mając dostęp do wiedzy znacznie wykraczającej poza współczesną fizykę;)
  15. https://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Moraveca
  16. Jeśli już w ten sposób myśleć, to pozostaje szereg innych możliwości, które nie zostały wyliczone powyżej, np. że jest to świadome oddziaływanie na przeszłość przez naszych potomków w celu wyhodowania lepszych jakościowo istot rozumnych na Ziemi - pomysł często rozważany m. in. przez Lema ;). Widocznie dinozaury nie nadawały się na materiał budulcowy tak dobrze, jak ssaki
  17. Sorry, ale wygląda na to, że nie rozumiesz nawet podstaw fizyki (w zakresie mającym związek z czarnymi dziurami), np. "Bycie czarną dziurą" nie ma związku z "odarciem atomów z elektronów". "Odarcie atomów z elektronów" (jednego lub wszystkich) to jonizacja. Jak wyżej, może istnieć czarna dziura z krążącymi wokół niej planetami, może istnieć bez planet, więc "eliptyczność orbit planet" nie ma żadnego związku z byciem/niebyciem czarną dziurą... Itd. itp.
  18. Ja co prawda słabo oświecony, ale chyba jest jakoś tak, że co prawda odkrycia dającego 100 % pewności co do istnienia c.d. nikt nie dokonał (BTW rodzi się pytanie, jakie warunki musiałoby spełniać, żeby dawać 100 % pewności), jednak da się zaobserwować obiekty mające pewne właściwości (np. promieniowanie czy rozmiary i masę) takie, że wg rozważań teoretycznych może je spełniać tylko czarna dziura. Promieniowanie czarnej dziury jest chyba inne niż promieniowanie np. gwiazdy neutronowej (jako laik zgadywałbym, ze w przypadku tej pierwszej pewnie jest w jakimś sensie/uproszczeniu podobne do promieniowania ciała doskonale czarnego, w przypadku gwiazdy neutronowej zapewne może mieć odmienny rozkład widmowy chociażby(?)), poza tym np. w przypadku supermasywnej czarnej dziury w środku Drogi Mlecznej da się oszacować od góry jej rozmiary na podstawie obserwacji gwiazd w jej pobliżu, masę oczywiście też da się i wtedy już można kombinować, np. że jest za dużo materii ściśniętej w za małej przestrzeni jak na gwiazdę neutronową. Czarne dziury "wciągają" duże ilości materii z otoczenia, promieniowanie spadającej na nie materii pewnie też ma jakieś właściwości pozwalające odróżnić je od przypadku, gdyby spadała na gwiazdę neutronową. Polecałbym film "Tajemnice czarnych dziur" (jest chyba jeszcze na Netfliksie), w nim jest omówionych sporo badań astronomicznych prowadzących do takich powiedzmy poważnie wyglądających przypuszczeń (dość dawno temu oglądałem, nie odtworzę z pamięci wszystkich szczegółów).
  19. Mi się to kojarzy jakoś tak: Źli księża rozbudzają u niewinnych i naiwnych dzieci "potrzeby duchowe", żeby potem doić je (gdy dorosną) z kasy. Przy czym doskonale (ci księża) wiedzą, że żadnych bogów nie ma, więc dają sobie pozwolenie na używanie ile wlezie w zakresie tego dojenia. (Jeśli nie zrozumiałem, to przepraszam). Nie przekonuje mnie to w tym (co najmniej) zakresie, że myślę, że sami księża sami też są (z reguły, wyjątki oczywiście się zdarzają). Więc to jest raczej tak, że wiele zachowań księży wynika po prostu z tego, że są niedouczeni (poziom nauki w seminarium pewnie nie jest, zgaduję, wysoki) ani nie są wybitnymi intelektualistami itd. Ale przynajmniej czasami (nie chcę wchodzić w to jak często) mają dobre chęci. I wydaje mi się, że to raczej jest kwestia indywidualna (może nawet genów czy np. przypadkowego ustawienia się jakichś wag w sieci neuronowej mózgu lub czegoś podobnego), czy ktoś jest wierzący, czy nie. Więc IMHO skoro to tylko kwestia "genów", czy też tego, że jeden ma a inny być może nie ma wbudowane w swój mózg "potrzeby duchowe", to nie ma powodów, żeby mieć jakieś "niewolnicze" podejście, traktować księży jako przywódców, których polecenia trzeba bezwzględnie wykonywać itd. itd. Trzeba myśleć samodzielnie i krytycznie (to taka po prostu umiejętność, której trzeba się w życiu nauczyć, życie to na nas wymusza i tyle), a nie przerzucać na innych zadanie decydowania o moim życiu, tylko tyle, a z tego nie wynika, że większą wolność daje ateizm, a mniejszą wiara (lub na odwrót). Samodzielny wierzący może być dalej wierzącym, a samodzielny ateista, ateistą Brzmi trochę tak, jakby przynajmniej się dobrze kalkulować budżet (to dla rozluźnienia atmosfery:)) Ale: czy gdyby wydawała "na chleb", czynsz, leki i "na kulturę", to już nie byłoby powodu do zmartwień? I na jaką "kulturę"? Gdyby wydawała na muzykę jakiejś gwiazdy rockowej zarabiającej miliony to czy byłaby wg Ciebie wykorzystywana, czy nie? Kto powinien decydować, ile ma wydać na kulturę i na jaki rodzaj "kultury"? Ktoś za nią? - To jest tak naprawdę bardzo mętna sprawa (niezależnie od tego, że uważam wydawanie pieniędzy na Rydzyka za bardzo kiepski sposób wydawania). Brzmi trochę tak, jakby przynajmniej nuaczyła się dobrze kalkulować budżet (to dla rozluźnienia atmosfery:)) Ale: czy gdyby wydawała "na chleb", czynsz, leki i "na kulturę", to już nie byłoby powodu do zmartwień? I na jaką "kulturę"? Gdyby wydawała na muzykę jakiejś gwiazdy rockowej zarabiającej miliony to czy byłaby wg Ciebie wykorzystywana, czy nie? Kto powinien decydować, ile ma wydać na kulturę i na jaki rodzaj "kultury"? Ktoś za nią? - To jest tak naprawdę bardzo mętna sprawa (niezależnie od tego, że uważam wydawanie pieniędzy na Rydzyka za bardzo kiepski sposób wydawania). P.S. Jeszcze dla rozluźnienia atmosfery: babcia była wykorzystywana przez księdza, a ja np. jestem wykorzystywany przez... moją żonę - ateistkę;) Bo to ona wydaje większość tego co zarabiam. Były nawet z tego powodu pewne tarcia między nami, ale mam wrażenie, że się stopniowo coraz lepiej układa;)
  20. Nawiasem mówiąc, ciekawie brzmi fragment z tego artykułu: Wychodzi na to, że w "ciemnym" średniowieczu ludzie mieli bardziej "trzeźwe" spojrzenie na kwestię czarów niż w późniejszym Odrodzeniu (szczegółów niestety nie znam i za późna pora dla mnie, żeby teraz googlować i doczytywać). No i jeszcze zastanawiająca kwestia, dlaczego akurat nasi zachodni sąsiedzi (wiem, że poleci skojarzenie, że Hitler, Bismarck itd., ale mi bardziej chodzi o zrozumienie faktów) :
  21. Szczerze mówiąc niespecjalnie widzę różnicę miedzy bitcoinami a taką np. brylantową kolią wycenianą np. na miliony dolarów. Jaka jest "realna wartość" takiej kolii? Do napełnienia żołądka się się nie nadaje, ani do niczego innego powiedzmy "praktycznego";) A z drugiej strony mam wrażenie, że nawet Ergo Sum by nie protestowała, gdyby miała taki "drobiazg" ;)) Tja, to rzeczywiście zaleta... z punktu widzenia rządów. Zawsze łatwo dodrukować, podoić troszkę obywateli podatkiem inflacyjnym ;P
  22. Dla ścisłości: w 40-milionowym kraju będzie 200 tysięcy ofiar, nie 40 milionów. Ale rzecz jasna to i tak jest dużo.
  23. Teraz każdy nosi w kieszeni urządzenie wielokrotnie potężniejsze (smartphone) i nie dające się użyć do takich rzeczy jak programowanie...
×
×
  • Create New...