Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

KopalniaWiedzy.pl

Super Moderatorzy
  • Liczba zawartości

    37610
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  • Wygrane w rankingu

    246

Zawartość dodana przez KopalniaWiedzy.pl

  1. Zdaniem IDC Android jeszcze w bieżącym roku zdetronizuje iOS-a na rynku systemów operacyjnych dla tabletów. Coraz popularniejsze stają się tańsze urządzenia z mniejszym wyświetlaczem. To właśnie przyczyni się do wzrostu popularności Androida kosztem iOS-a - ujawnił Tom Mainelli z IDC. Zdaniem analityków w bieżącym roku sprzedanych zostanie 190,9 miliona tabletów. Jeszcze niedawno IDC przewidywało, że sprzedaż sięgnie 172,4 miliona sztuk, jednak pierwsze miesiące bieżącego roku udowodniły, że tablety są bardziej poszukiwane, niż sądzono. Apple zdaje sobie sprawę ze zmieniającej się sytuacji, dlatego przed kilkoma miesiącami rozpoczął sprzedaż iPada Mini. Urządzenie to, według niektórych analityków, odebrało klientów... dużemu iPadowi. Już podczas jego debiutu Apple było krytykowane za swoją politykę cenową. iPad Mini kosztuje 329 USD, podczas gdy np. Nexus 7 jest sprzedawany w cenie 199 dolarów. IDC przewiduje, że w całym 2013 roku tablety z Androidem będą stanowiły 48,8% sprzedanych urządzeń, a tablety z iOS-em 46%. W roku 2012 sytuacja była znacznie bardziej korzystna dla iOS-a. System Apple'a był obecny na 53,8% sprzedanych tabletów, a Android na 42,7%.
  2. Przed kilkoma tygodniami amerykański Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) wydał opinię, w której stwierdził, że rząd nie potrzebuje nakazu sądowego ani żadnej konkretnej przyczyny, by przeszukać laptop osoby przekraczającej granicę. Sąd Apelacyjny dla Dziewiątego Okręgu orzekł właśnie, że DHS nie ma racji. Wyrok jest o tyle istotny, że jest jednocześnie pierwszym oficjalnym ustaleniem zasad na jakich możliwe jest przeszukanie urządzeń elektronicznych osób przekraczających granicę. Sąd orzekł, że służby celne muszą mieć opierające się na zdrowym rozsądku podejrzenie zanim przeszukają laptop. Sędzia uznał, że właściciel takiego urządzenia może przechowywać na nim bardzo wrażliwe dane i ma prawo oczekiwać, iż jego prywatność będzie szanowana. Dlatego też prawo do przeszukań nie może działać automatycznie. Wyrok taki z pewnością nie zadowoli ani DHS, ani obrońców praw obywatelskich. Ci drugi chcieli bowiem, by przeszukanie było możliwe w razie uzasadnionego podejrzenia. W ostatnich latach pracownicy DHS przeszukali tysiące urządzeń elektronicznych należących do osób przekraczających granicę. Urząd powołuje się przy tym na rozdział Border Search Exception z kodeksu karnego, która daje prawo prowadzenia przeszukań na granicach w każdych okolicznościach i czasie, nawet bez jakichkolwiek przyczyn. Dotychczas i DHS, i liczne sądu uznawały, że przepisy te pozwalają na dowolne przeszukania. Teraz Sąd Apelacyjny orzekł inaczej. Wyrok ten oznacza na przykład, że sam fakt, iż na laptopie są zaszyfrowane czy chronione hasłem dane nie jest wystarczającą przesłanką do przeprowadzenia specjalistycznej analizy zawartości urządzenia.
  3. Podziemna Biblioteka (Underground Library) to na razie projekt trojga studentów ze Szkoły Reklamy w Miami (Miami Ad School), ale niewykluczone, że ktoś go wcieli w życie. Max Pilwat, Keri Tan i Ferdi Rodriguez zauważyli, że nowojorską bibliotekę publiczną odwiedza coraz mniej osób, postanowili więc przekształcić ściany wagonów metra w wirtualną czytelnię. Wystarczy podejść do tablicy i za pomocą bliskiej podczerwieni zeskanować listę książek ze zdjęcia. Po wyborze tytułu można się zapoznać z pierwszymi 10 stronami. Podczas wychodzenia ze stacji na wyświetlaczu telefonu pojawia się okno z opcjami do wyboru. Jeśli ktoś czuje się usatysfakcjonowany krótką uprzyjemniającą podróż lekturą, pewnie naciśnie klawisz "anuluj", ale zainteresowani dalszym ciągiem wydarzeń mają szansę sprawdzić, gdzie znajdują się najbliższe oddziały biblioteki publicznej z fizycznymi woluminami.
  4. Łazik Curiosity dostarczył danych, które wskazują, że w przeszłości na Marsie panowały warunki pozwalające na istnienie życia. Analizy próbek skał wykazały obecność siarki, azotu, wodoru, tlenu, fosforu i węgla. Ta misja miała przede wszystkim dać odpowiedź na pytanie, czy na Marsie mogło istnieć środowisko zdolne do podtrzymania życia. Obecnie wiemy, że odpowiedź brzmi: tak - powiedział Michael Meyer, główny naukowiec Mars Exploration Program. Uzyskane przez Curiosity informacje wskazują, że obszar badany obecnie przez łazik był w przeszłości dnem rzeki lub jeziora, które mogły stanowić środowisko sprzyjające istnieniu życia, Pobrane próbki skał to drobnoziarnisty mułowiec zawierający minerały ilaste, minerały siarczanowe i inne związki chemiczne. W przeciwieństwie do wielu innych próbek zebranych podczas dotychczasowej eksploracji Marsa, środowisko, z którego pochodzą najnowsze próbki nie uległo znacznemu utlenieniu, nie jest kwasowe ani wyjątkowo słone. Minerały ilaste stanowią co najmniej 20% próbki - poinformował David Blake, główny naukowiec odpowiedzialny za instrument CheMin łazika Curiosity. Tego typu minerały powstają wskutek oddziaływania świeżej wody z innymi mierałami. W iłach znaleziono też siarczek wapnia, co wskazuje na to, że mają one odczyn obojętny lub lekko kwasowy. Naukowców bardzo zdumiała obecność utlenionych, mało utlenionych i nieutlenionych związków chemicznych. Istnienie takiego gradientu jest wykorzystywane na Ziemi jako źródło energii przez wiele bakterii. Jednocześnie występujące np. siarczany i siarczki mogły być z powodzeniem wykorzystywane przez mikroorganizmy. Najnowsze wyniki zostaną potwierdzone przez inną próbkę, która trafi do instrumentu SAM. Ten przeanalizuje skład gazów w skale. Obecnie Curiosity znajduje się w miejscu zwanym Yellowknife Bay. Będzie tam prowadził badania jeszcze przez wiele tygodni. Następnie rozpocznie długą podróż w kierunku znajdującej się w centrum krateru Gale Mount Sharp.
  5. Jednym z najbardziej widocznych i katastrofalnych skutków globalnego ocieplenia ma być błyskawiczna utrata lasów Amazoni. Jednak autorzy nowych badań odrzucają wcześniejsze wyniki i twierdzą, że do końca bieżącego wieku lasy tropikalne nie będą zanikały szybciej niż zwykle. Naukowcy pracujący pod kierunkiem Chrisa Huntingforda z brytyjskiego Center for Ecology and Hydrology, wykorzystali 22 różne modele klimatyczne i przeprowadzili najszerzej z dotychczas zakrojonych badań nad wpływem globalnego ocieplenia na ilość węgla uwięzionego w lasach tropikalnych Amazonii, Ameryki Centralnej, Azji i Afryki. Wszyskie symulacje z wyjątkiej jednej wykazały, że do roku 2100 lasy tropikalne utrzymają tyle węgla co obecnie. Huntingford zaznacza jednak, że kwestia nie jest przesądzona. Trudno bowiem przewidywać zmiany klimatyczne na szczeblu regionalnym. Ponado każdy z modeli nieco inaczej prowadzi symulacje. Model, który jako jedyny wykazał zanikanie lasów to HadCM3 wykorzystywany przez brytyjskie Met Office w Hadley Centre. Już wcześniejsze badania z jego użyciem wskazywały na możliwość masowej utraty lasów Amazonii. Klimatolog Peter Cox z University of Exter wyjaśnia, że HadCM3 jako jedyny model przewiduje ekstremalne niedobory wody w Amazonii, stąd wynikające z tego zanikanie lasów. Jednak, jak zauważa Cox, ostatnie dane czynią pojawienie się susz w tamtym obszarze znacznie mniej prawdopodobnymi. Naukowcy zdobywają coraz więcej informacji, coraz bardziej udoskonalają modele klimatyczne. I coraz częściej wynika z nich, że lasy tropikalne odczują zmiany klimatyczne w mniejszym stopniu niż dotychczas przypuszczano. Niewykluczone, że większym zagrożeniem niż sam wzrost temperatury okażą się dla lasów deszczowych gwałtowne zjawiska pogodowe, które mogą mu towarzyszyć.
  6. Prezentując swój odświeżacz powietrza z krowiego łajna, Dwi Nailul Izzah i Rintya Aprianti Miki, 2 indonezyjskie licealistki, musiały zrobić piorunujące wrażenie na jury Science Project Olympiad. Choć trudno w to uwierzyć, ma on ponoć przyjemną ziołową woń. Pod koniec lutego w Dżakarcie 16-latki pokonały tysięczny, dosłownie, tłum konkursowiczów i zdobyły złoty medal. W odświeżaczu próżno szukać związków typowych dla produktów komercyjnych, np. pachnącego jaśminem octanu benzylu. Dodatkowym plusem wynalazku jest także przystępna cena: za 275-g puszkę zwykłego spreju trzeba zapłacić 39 tys. rupii indonezyjskich (ok. 4 dol.), a 225-ml preparat z krowiego łajna kosztuje ledwie 21 tys. IDR (2 dol.). W maju nastolatki zaprezentują swój pomysł na Międzynarodowej Olimpiadzie Projektów Ekologicznych (International Environment Project Olympiad, INEPO) w Stambule. Poza tym przygotowują się do złożenia wniosku patentowego. Licealistki odbierały odchody z farmy w dystrykcie Lamongan. Później przez 3 dni fermentowały łajno. W kolejnym etapie wyekstrahowały z niego H2O i zmieszały z wodą kokosową. Zanieczyszczeń pozbyły się na drodze destylacji. Gotowy odświeżacz, w którym wyraźnie wyczuwa się nutę zjedzonej przez krowy trawy, ujrzał światło dzienne po tygodniu. Zwyciężczynie indonezyjskiej edycji konkursu podkreślają, że krowie placki są dostępne na całym świecie, w dodatku nie należą do produktów sezonowych. Niekiedy łajno wykorzystuje się jako opał czy nawóz, ale przeważnie duża jego część się marnuje.
  7. W Tel Haror w południowym Izraelu wykopano szkielet młodego osła (Equus asinus) sprzed ponad 3,5 tys. lat, a więc z epoki brązu. Leżące na boku zwierzę zostało złożone w ofierze. Między zębami archeolodzy znaleźli miedziane wędzidło, a po bokach sakwy. Bazując na akcesoriach i braku nacięć na kościach, naukowcy doszli do wniosku, że ok. 4-letni osioł zginął podczas rytuału odprawianego na świątynnym dziedzińcu. Guy Bar-Oz, Pirhiya Nahshoni, Hadas Motro i Eliezer D. Oren podkreślają, że dobrze wyodrębniony szkielet wskazuje, że osioł nie został zjedzony. Po zakończeniu ceremonii mogła się odbyć uczta. Potwierdzają to kości zarżniętych owiec i kóz, które znaleziono nad osłem. Autorzy artykułu z PLoS ONE ujawniają, że na praktykę amorycką wskazują również złożone w poświęconych depozytach (favissae) młode psy. Warto przypomnieć, że zapisy o rytualnym uboju szczeniąt pojawiały się na tabliczkach z archiwum w Mari. Osła złożono na lewym boku. Jego głowę oparto o ścianę dołu. Trzy nogi upozowano. Lewa tylna została celowo złamana po stężeniu pośmiertnym, zapewne po to, by ciało zmieściło się w pochówku. Zwierzę zakopano w pobliżu świątyni. Datowanie zostało przeprowadzone w oparciu o stratygrafię stanowiska. Naukowcy wzięli również pod uwagę odkrytą ceramikę. Archeolodzy zaznaczają, że w epoce brązu osły spełniały na Bliskim Wschodzie bardzo ważną rolę. Dokumenty z różnych amoryckich centrów w Syrii (z ok. XVIII-XVII w. p.n.e.) wskazują, że ośle karawany przemieszczały się po szlakach tak Lewantu, jak i Anatolii. Z egipskich inskrypcji można zaś z kolei wywnioskować, że do kopalni np. na Synaju wysyłano olbrzymie ekspedycje z setkami E. asinus. Osioł z Tel Haror jest wyjątkowy, bo znaleziono przy nim wyposażenie do okiełznania koniowatych. O ile wędzidło pozwalało zaprzęgać zwierzęta do lekkich rydwanów, które znalazły w końcu zastosowanie militarne, o tyle sakwy znacznie usprawniały transport dóbr. Ponieważ dolne zęby przedtrzonowe nie nosiły śladów zniszczenia, naszym osłem nie kierowano [...] przez dłuższy czas za pomocą wędzidła. Osobnikowi z Tel Haror dopiero wypadały zęby mleczne [...], zatem biorąc poprawkę na wiek, należy założyć, że był on zbyt młody, aby spełniać rolę wytresowanego zwierzęcia pociągowego. Co istotne, wędzidło spomiędzy zębów szkieletu było zniszczone i niezbyt funkcjonalne, co także podpowiada, że "oprzyrządowanie" zostało po prostu wepchnięte do pyska przed lub po rytualnym zarżnięciu.
  8. Japończycy poinformowali o przeprowadzeniu udanego eksperymentu pozyskania gazu z klatratów metanu znajdujących się na głębokości około kilometra pod powierzchnią oceanu. Gdy morskie organizmy obumierają, opadają na dno i rozkładają się. Ciśnienie wody oraz jej niska temperatura nie dopuszczają do ucieczki metanu. Jego molekuły zostają uwięzione przez wodę i powstają bogate weń hydraty. Olbrzymie ich ilości zalegają pod wodami oceanów. Bogate w metan klatraty mogą być źródłem czystej energii. Dotychczas jednak nikomu nie udało się pozyskać z nich gazu, który jest utrzymywany w formie stałej dzięki niskiej temperaturze i wysokiemu ciśnieniu. Japończycy są prawdopodobnie pierwszymi, którzy tego dokonali. Konsorcjum, na którego czele stała Japońska Narodowa Korporacja Ropy, Gazu i Metali rozpoczęło pracę w lutym ubiegłego roku i właśnie przystąpiło do eksperymentalnej produkcji metanu. To pierwszy na świecie prowadzony na pełnym morzu ekspryment pozyskania gazu z hydratów metanu - poinformowali rządowi urzędnicy. W czasie jego trwania udało się wykorzystać wysokie ciśnienie panujące przy dnie morskim do uzyskania metanu z klatratu. Japończycy chcą przed końcem marca 2019 roku rozpocząć komercyjne wydobycie metanu. Szacują, że u samych tylko wybrzeży Sikoku znajduje się 1,1 miliarda metrów sześciennych naturalnego gazu. Ich wydobycie całkowicie zaspokoiłoby potrzeby energetyczne kraju na 11 lat.
  9. Astronomowie z Penn State University informują o odkryciu jednego z najbliższych znanych układów gwiazd. Od 1916 roku nie znaleziono bliżej położonej gwiazdy. Odkrycia dokonał profesor Kevin Luhman z Penn State Center for Exoplanets and Habitable Worlds. Uczony odkrył dwa krążące wokół siebie brązowe karły. To gwiazdy na tyle małe, że ich masa nie pozwala na rozpoczęcie przemiany wodoru w hel. Bardziej przypominają wielkie planety jak Jowisz niż nasze Słońce. Odległość od tych brązowych karłów wynosi 6,5 lat świetlnych. To na tyle blisko, że właśnie dociera tam ziemski sygnał telewizyjny wysłany w 2006 roku - mówi Lehman. To wspaniały obszar do poszukiwania planet, gdyż znajduje się bardzo blisko Ziemi, zatem łatwiej będzie zauważyć planety krążące wokół tych niż wokół innych brązowych karłów - dodaje uczony. Najbliższy znany nam system gwiazd składa się z Alfa Centauri (4,4 roku świetlnego od Ziemi) i mniejszej Proxima Centauri (4,2 roku świetlnego). Nieco dalej, bo w odległości około 6 lat świetlnych, znajduje się Gwiazda Barnarda. Odkryty właśnie system gwiazd oznaczono jako WISE J104915.57-531906 i jest to trzecia najbliższa nam struktura tego typu. Została odkryta dzięki satelicie Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE). Jego zadaniem jest właśnie poszukiwanie bliskich gwiazd. Astronomowie od 30 lat spekulują o możliwości istnienia bliskiej Słońcu gwiazdy, zwanej Nemesis. Wiadomo jednak, że WISE J104915.57-531906 to nie Nemesis. Porusza się bowiem zbyt szybko, by mógł orbitować wokół Słońca. Luhman odkrył dwa brązowe karły sprawdzając obrazy wykonene przez WISE w ciągu 13 miesięcy przed rokiem 2011. Na 2 lub 3 fotografiach zauważył nowy obiekt, co sugerowało jego bardzo szybki ruch. To z kolei wskazywało, że znajduje się on bardzo blisko Układu Słonecznego. Luhman przejrzał wówczas starsze dane. I rzeczywiście na obrazach z lat 1978-1999 wykonanych przez Digitized Sky Survey, Two Micron All-Sky Survey i Deep Near Infrared Survey of the Southern Sky znowu zauważył interesujący go obiekt. Co ważne, znajdował się on dokładnie na tych pozycjach, jakie obliczył na podstawie obrazów z WISE. Wszystkie wspomniane obserwacje pozwoliły mu na obliczenie odległości dzielącej nas od WISE J104915.57-531906, a za pomocą teleskopu Gemini South uzyskał dane pozwalające na obliczenie temperatury i stwierdzenie, że obserwowany obiekt to brązowy karzeł. I niespodziewany bonus - ostry obraz z Gemini wykazał, że to nie jeden, a para orbitujących wokół siebie brązowych karłów - cieszy się uczony.
  10. Najnowsze badania dają nadzieję na uratowanie diabła tasmańskiego. Gatunek ten od kilkunastu lat jest dziesiątkowany przez zaraźliwy nowotwór pyska (DFTD), który cechuje 100-procentowa śmiertelność. Naukowcy już wcześniej stwierdzili, że źródłem zakażenia całej populacji była jedna samica oraz że zarażają się przede wszystkim osobniki bardziej agresywne. Diabeł tasmański to jedyny znany nam gatunek, którego istnienie jest zagrożone przez nowotwór. DFTD jest drugim, po atakującym psy CTVT, znanym nowotworem zakaźnym. Zniknięcie diabła spowodowałoby katastrofę w ekosystemie, gdyż diabły kontrolują populacje inwazyjnych dzikich kotów i lisów. Bez diabła zwierzęta te wyniszczą inne gatunki. Naukowcy od dawna szukają sposobu na uratowanie diabła. Na razie jedynym rozsądnym wyjściem wydaje się wyłapanie dużej liczby zdrowych osobników, poczekanie aż epidemia wygaśnie i ponowne wprowadzenie diabła do środowiska. Tymczasem uczeni z University of Cambridge we współpracy z kolegami z Australii, Tasmanii i Danii dokonali ważnego przełomu na drodze ku ocaleniu gatunku. Dowiedzieli się, dlaczego organizm zwierząt w żaden sposób nie potrafi bronić się przed nowotworem. Na powierzchni niemal każdej komórki u ssaków występują molekuły głównego układu zgodności tkankowej (MHC). Dzięki nim układ odpornościowy jest w stanie rozpoznać, czy dana komórka jest własną czy też inwazyjną formą. Jednak, jak się okazuje, na powierzchniach komórek DFTD nie dochodzi do eksprecji MHC, więc nie są one wykrywane przez układ odpornościowy. Jednak dobrą wiadomością jest fakt, że istnieją geny odpowiedzialne za ekspresję MHC. Można by je zatem włączyć. I rzeczywiście, uczeni dowiedli, że szczepiąc zwierzęta molekułami sygnalizacyjnymi, takimi jak np. interferon gamma, może zmusić DFTD do ekspresji MHC. Opracowanie szczepionki bazującej na naszych badaniach mogłoby odwrócić sytuację na korzyść diabła tasmańskiego i dać zwierzętom szansę - mówi doktor Hannah Siddle, główna autorka badań. Oczywiście nie ma róży bez kolców. Nowotwór ewoluujue, więc szczepionka musiałaby być co jakiś czas zmieniana. Ponadto bardzo trudno jest zaszczepić dziką populację, zatem szczepionka może być bardziej efektywna w momencie, gdy epidemia wygaśnie i będziemy przywracali zdrowe zwierzęta do środowiska. Warto też zwrócić uwagę, że obecne badania nad DFTD mogą przydać się w przyszłości także naszemu gatunkowi. Historia nowotworu u diabłów tasmańskich pokazuje, jak błyskawicznie może pojawić się i rozwijać nowotwór zakażny. Wcześniej czy później jakiś nowotwór zakaźny pojawi się też u ludzi. Nasze prace pozwalają sprawdzić, jak taka choroba się pojawia i ewoluuje - stwierdził profesor Jim Kaufman z Wydziału Patologii University of Cambridge.
  11. Naukowcy z Uniwersytetu w Bath zademonstrowali ostatnio wyszukiwarkę przeciwciał CiteAb. Uwzględniono w niej prawie milion immunoglobulin 56 firm z całego świata. By mieć pewność, że baza danych jest aktualna, a w przyszłości będzie na bieżąco uzupełniania, uczeni nawiązali ścisłą współpracę z dostawcami. Dr Andrew Chalmers podkreśla, że badacz nie może sobie pozwolić na wydanie kroci na niedziałające przeciwciało. Zakup niewłaściwego oznacza stratę czasu i pieniędzy. [Na szczęście] CiteAb rozwiązuje ten problem. Porządkujemy immunoglobuliny wg częstości cytowania, ponieważ to dobry wskaźnik, czy białko spełniało w laboratorium swoją funkcję. Cytaty mają niezależny charakter (nie można nikomu zapłacić, by znaleźć się na szczycie wyszukiwań); łatwo je też zweryfikować. CiteAb otrzymuje dane od czołowych dostawców z całego świata i przetwarza je z uwzględnieniem cytatów pojawiających się w pismach weryfikowanych na arenie międzynarodowej. Jak dotąd przybliżyliśmy się do imponującej liczby miliona przeciwciał. Bazujemy na cytatach z ponad 115 tys. różnych periodyków. Pomysłodawcy wyszukiwarki zachęcają naukowców, by udostępniali swoje publikacje. Dzięki temu trudniej je będzie przeoczyć. Clamers dodaje, że producenci nie są często świadomi, czym charakteryzują się ich własne przeciwciała (nie umieją wymienić wszystkich cech). Porównując informacje z cytatów, CiteAb sprawia, że proces wyboru immunoglobuliny staje się bardziej przejrzysty.
  12. Apple złożyło zamówienie na dużą liczbę 3,5-calowych dysków SSD. Firma chce wyposażyć swoje przyszłe high-endowe maszyny Mac Pro w 2-terabajtowe SSD. Zastosowanie nośników o takiej pojemności pozwoli koncernowi z Cupertino na zaoferowanie klientom nawet 8 terabajtów przestrzeni dyskowej. Najprawdopodobiniej linia Mac Pro przejdzie spore zmiany. Komputery te korzystają obecnie z przestarzałych już procesorów i układów graficznych. Nie wiadomo, jakie układy znajdą się w odświeżonych Mac Pro. Wszystko wskazuje na to, że Apple zastosuje przyszłe procesory Xeon-E i Xeon-W Intela z rdzeniem Ivy Bridge-EP. Tego typu układy mają trafić na rynek dopiero w trzecim kwartale bieżącego roku. Nie wiadomo zatem, kiedy rozpocznie się sprzedaż nowych Maków Pro.
  13. Amerykańskie kluby fitness coraz częściej udostępniają pomieszczenia na przyjęcia. W ten sposób zarabiają po godzinach oficjalnego otwarcia i zyskują nowych klientów, do których w innym razie w ogóle nie udałoby im się dotrzeć. Organizowaliśmy już wieczory panieńskie, przyjęcia urodzinowe, rozwodowe i zjazdy szkolne - opowiada Donna Cyrus z sieci Crunch Fitness. Wśród klientów, którymi są głównie kobiety w wieku dwudziestu-trzydziestu kilku lat, dużą popularnością cieszą imprezy z tańcem w wodzie. W przeszłości biznesowe konferencje kojarzono z przyjęciami i drinkami, obecnie zaś oczekuje się, że prelegenci poruszą również kwestię radzenia sobie ze stresem. Wielu ludzi uznaje, że w tej roli świetnie sprawdza się ruch, np. joga. Przyjęcia z wodnym aerobikiem przypominają standardowe zajęcia, ale prowadzący przyznają, że dają uczestnikom więcej swobody. Można zgłaszać zapotrzebowanie na konkretne ćwiczenia i trochę pofiglować. Intensywność ruchu zależy od ochoty i nastroju. Często po pobycie na basenie imprezowicze przebierają się i idą gdzieś na drinka. To trochę tak, jakby przed "energetycznym" zapomnieniem ludzie czuli się zobowiązani spalić nieco kalorii...
  14. Z najnowszego numeru PNAS (Proceedings of the National Academy of Sciences) dowiadujemy się, że automatyczna analiza publicznie dostępnych danych, a konkretnie kliknięć "Lubię to" na Facebook'u, pozwala na precyzyjne ustalenie wielu danych dotyczących analizowanej osoby. Specjaliści z University of Cambridge i Microsoft Research wykazali, iż sama tylko analiza tych kliknięć pozwala na ustalenie rasy, wieku, poziomu inteligencji, orientacji seksualnej, osobowości, poglądów politycznych oraz określenia czy i z jakich używek korzysta dana osoba. W badaniach wzięło udział 58 000 użytkowników Facebooka, którzy zgodzili się, by eksperci przeanalizowali ich kliknięcia. Wyniki automatycznej analizy porównano następnie z profilami tych osób i wynikami testów osobowości. Jak wykazał eksperyment, zastosowane algorytmy pozwoliły na ustalenie z 88% dokładnością orientacji seksualnej mężczyzn, odróżniono Czarnego od Białego Amerykanina z 95-procentową dokładnością, a identyfikacja sympatii politycznych (zwolennik Republikanów bądź Demokratów) przeprowadzono z dokładnością sięgającą 85 procent. Algorytmy potrafiły też w 82% przypadków odróżnić chrześcijanina od muzułmanina. Stan cywilny określono z dokładnością sięgającą 65%, a korzystanie z używek z 73-procentową trafnością. Analiza nie była prosta. Okazuje się bowiem, że np. tylko 5% homoseksualistów kliknęło "Lubię to" na profilu "Małżeństwa gejów". Algorytmy musiały zbierać i kojarzyć wiele różnych informacji. Profile osobowości były tworzone np. z wykorzystaniem informacji o preferencjach dotyczących słuchanej muzyki czy oglądanych programów telewizyjnych. Nawet tak trudne do odgadnięcia wydarzenie, jak np. rozwód rodziców do którego doszło zanim badany ukończył 21. rok życia, zostało określone z 60% trafnością. To wystarczająco dużo, by tego typu narzędziami analitycznymi zainteresowali się reklamodawcy. Często udawało się powiązać ze sobą bardzo odległe dane. Na przykład okazało się, że kliknięcie "Lubię to" na profil Curly Fries było związane z... wyższym IQ, a na profil That Spider is More Scared Than U Are klikały osoby, które nie palą papierosów. Wyniki powyższych badań będą z pewnością interesujące nie tylko dla reklamodawców. Masowa analiza ogólnodostępnych danych przyda się psychologom czy socjologom. Z pewnością też przyczyni się do rozpoczęcia dyskusji o prawach człowieka i prywatności.
  15. Rosjanie odwołali swoje rewelacje dotyczące znalezienia nieznanych mikroorganizmów w Jeziorze Wostok. Obecnie twierdzą, że doszło do zanieczyszczenia próbek. Władimir Koroliow, dyrektor laboratorium genetycznego poinformował agencję Interfax, że nie znaleziono nieznanych form życia. Znaleźliśmy niewiele mikroorganizmów. Wszystkie były zanieczyszczeniami. Odkryliśmy jeden szczep bakterii, którego nie było w płynie wykorzystywanym do wiercenia, jednak bakterie te mogły użyć nafty jako źródła energii. Dlatego nie możemy stwierdzić, że odkryliśmy nieznane dotychczas bakterie - stwierdził Koroliow. Uczony dodał, że jego laboratorium musi poczekać na czyste próbki wody. Prędko ich nie otrzyma, gdyż zaprojektowany przez jego instytut specjalistyczny sprzęt do ich pobrania zostanie wykorzystywany dopiero w przyszłym roku. Próbki wody z jeziora Wostok są badane w kilku rosyjskich laboratoriach. Dotarcie do tego jeziora Rosjanie porównali z lądowaniem na Marsie, gdyż mają nadzieję, że znajdą w nim nieznane formy życia.
  16. Ładni ludzie są postrzegani jako ładni nawet wtedy, gdy wykrzywiają twarz w grymasie obrzydzenia, zaskoczenia, strachu czy gniewu. Z drugiej strony osoby o mniej atrakcyjnej aparycji są postrzegane jako niezbyt ładne nawet przy najpiękniejszym uśmiechu. Psycholodzy z Uniwersytetu w Portsmouth podkreślają, że dla odbiorcy ważna jest nie tyle mina, co budowa twarzy. Dr Ed Morrison postanowił sprawdzić, czy postrzeganie piękna zależy w większym stopniu od zaplecza, czy od tego, jaki użytek robimy z wrodzonych cech. Okazało się, że to pierwsze, bo badani oceniali atrakcyjność tak samo, bez względu na wyraz twarzy modelki/modela. Jak chwalą się Brytyjczycy, to pierwsze studium, w ramach którego porównywano atrakcyjność min malujących się na tej samej twarzy ze zróżnicowaniem międzyosobniczym. Twarde tkanki nie podlegają zmianom, dlatego wydaje się, że ludzie, tak mężczyźni, jak i kobiety, potrafią stwierdzić, czy bazowa struktura twarzy jest atrakcyjna. Nie ma przy tym znaczenia, jaką emocję ktoś wyraża. Ustalono, że choć miny miały drobny wpływ na ocenę atrakcyjności jednej i tej samej twarzy, to w ogólnym rozrachunku podczas podejmowania decyzji odnośnie do atrakcyjności liczyły się one w o wiele mniejszym stopniu niż różnice w wyglądzie poszczególnych osób. Co ciekawe, szczęśliwy wyraz twarzy nie był wcale oceniany jako bardziej atrakcyjny od neutralnego. Morrison podkreśla, że mina wydaje się sygnałem powiązanym nie tyle z atrakcyjnością, co z oceną sensowności rozpoczynania zalotów. Obrzydzenie czy pogarda jasno pokazują, że nie warto się angażować, natomiast uśmiech lub neutralny wyraz twarzy zwiększają prawdopodobieństwo, że wysiłek rozrodczy się opłaci. Podczas eksperymentu 128 osób poproszono o ocenę atrakcyjności 30 mężczyzn i kobiet (wszystkich fotografowano w "wersji" szczęśliwej, neutralnej, smutnej, zaskoczonej, przestraszonej, rozzłoszczonej i zniesmaczonej). Okazało się, że kobiety i mężczyźni podobnie oceniali atrakcyjność danej twarzy. Oznacza to, że na decyzję nie wpływała ani płeć oceniającego, ani bohatera zdjęcia.
  17. Z badań, podczas których wykorzytano dane z 30 lat obserwacji satelitarnych dowiadujemy się, że północne szerokości geograficzne coraz bardziej przypominają te południowe. Międzynarodowy zespół naukowców przeanalizował związek pomiędzy zmianami w temperaturze powierzchni i wzroście roślin na północ od 45 stopnia szerokości geograficznej północnej. Wyniki badań wykazały, że obecnie tereny te przypominają pod tym względem sytuację, jaka jeszcze roku 1982 panowała na szerokościach o 4-6 stopni mniejszych.. Wyższe szerokości północne robią się coraz cieplejsze, zmniejsza się pokrywa śniegów i lodów Arktyki, wydłuża okres wegetacji roślin, których pokrywa jest bardziej obfita. Zmienia się charakterystyka obszarów arktycznych, co prowadzi do zniszczenia tamtejszego ekosystemu - mówi Ranga Myneni z Boston University. W wyniku ocieplania się klimatu i mocniejszego wzrostu roślin, obszar zwiększonej produktywności biomasy rozszerzył się na trzecią część obszarów arktycznych, zwiększając się o około 9 milionów kilometrów kwadratowych. To powierzchnia niemal równa powierzchni kontynentalnych USA. Krajobraz zaczyna przypominać ten, który w 1982 roku można było spotkać 400-700 kilometrów na południe. To tak, jakby w ciągu 30 lat Winnipeg z Manitoby przenieść do Minneapolis - stwierdził Compton Trucker z Goddard Space Flight Center. Zazielenienie Arktyki jest lepiej widoczne w Eurazji niż w Amerykce Północnej. Działa tutaj sprzężenie zwrotne. Im bardziej ociepla się klimat, tym mniejsza jest pokrywa śniegów i lodu, a wolne od niej woda i ląd absorbując więcej energii słonecznej, dodatkowo się ocieplają. Naukowcy obawiają się, że w niedalekiej przyszłości może dojść do uwolnienia się olbrzymiej ilości metanu zamkniętego w wiecznej zmarzlinie, co przyspieszy ocieplanie się klimatu. Naukowcy chcieli się też dowiedzieć, do jakich zmian może dojść w najbliższych dziesięcioleciach. Z badań, podczas których wykorzystano 17 modeli klimatycznych wynika, że do końca wieku średnie temperatury w Arktyce mogą być takie, jak średnie temperatury w latach 1951-1980 na obszarach położonych o 20 stopni na południe. Uczeni zauważają też, że mocnejszy wzrost roślin nie będzie trwał nieprzerwanie. Ich zdaniem na północ zawitają susze, pożary lasów i pojawią się tam nieznane obecnie choroby i szkodniki. Ponadto wzrost roślinności zależy też od dostępności wody i nasłonecznienia. Dzięki danym satelitarnym zidentyfikowaliśmy obszary, które są cieplejsze i bardziej suche oraz takie, które są cieplejsze i bardziej mokre. Jedynie tam, gdzie jest cieplej i bardziej mokro ma miejsce dodatkowy wzrost - informuje Ramakrishna Nemani z Ames Research Center. A Sangram Ganguly z Bay Area Environmental Research Institute dodaje, że arktyczna roślinność bardziej bujnie rosła w latach 1982-1992 niż w latach 1992-2011, gdyż pojawiły się niedobory wody. Naukowców niezwykle martwią zanikające różnice pomiędzy różnymi porami roku. Wiele organizmów jest zależnych od tych zmian. Dość wspomnieć zimujące niedźwiedzie czy migrujące ptaki. Nie wiadomo, jaki wpływ będzie miało nań zanikanie pór roku.
  18. Kobiety, które zażywają aspirynę (ASA), rzadziej zapadają na czerniaka. Im dłużej ją przyjmują, w tym większym stopniu obniżają ryzyko zachorowania. W ramach Inicjatywy Zdrowie Kobiet (Women's Health Initiative) przez średnio 12 lat obserwowano Amerykanki w wieku 50-79 lat. W sumie odnotowano 548 przypadków czerniaka. Na początku studium pytano o przyjmowane leki, dietę i aktywność. Gdy zespół dr Jean Tang ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Stanforda przeanalizował dane 59806 białych kobiet w wieku pomenopauzalnym, okazało się, że ochotniczki przyjmujące więcej aspiryny rzadziej zapadały na czerniaka. Ogólnie, w porównaniu do pań niezażywających aspiryny, u jej zwolenniczek ryzyko zachorowania było o 21% niższe. Przejście z jednej kategorii długości stosowania ASA do drugiej (mniej niż rok, 1-4 lata, 5 lat lub dłużej) wiązało się ze spadkiem prawdopodobieństwa zachorowania aż o 11%. Oznacza to, że wśród kobiet przyjmujących aspirynę przez ponad 5 lat ryzyko czerniaka było o ok. 30% niższe niż w grupie, która w ogóle po nią nie sięgała. W przypadku innych NLPZ i paracetamolu nie wykryto związku ze spadkiem ryzyka tego nowotworu. Autorzy raportu z pisma CANCER wzięli poprawkę m.in. na karnację skóry, wykorzystanie preparatów z filtrami anty-UV czy częstość/intensywność opalania (ekspozycję słoneczną). Już od jakiegoś czasu wiadomo, że niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ), a do takich należy aspiryna, wiążą się z obniżonym ryzykiem raków żołądka, jelita grubego i piersi. Badania nad wpływem NLPZ na czerniaka nie dawały, niestety, jednoznacznych rezultatów, dlatego Tang postanowiła się zająć tym zagadnieniem. Naukowcy przekonują, że choć studium miało charakter obserwacyjny i bazowało na doniesieniach uczestniczek, wydaje się, że ASA wykazuje działanie chemoprewencyjne.
  19. Zespół z California Institute of Technology (Caltech) stworzył układ scalony, który potrafi podjąć prawidłową pracę pomimo poważnych uszkodzeń. Naukowcy z laboratorium High-Speed Integrated Circuits przeprowadzili niezwykłą demonstrację. Za pomocą silnego lasera uszkodzili elektroniczne wzmacniacze w wielu miejscach, a układy w czasie krótszym niż sekunda ponownie pracowały prawidłowo. Po prostu wysadziliśmy połowę wzmacniacza i odparowaliśmy wiele jego podzespołów, takich jak np. tranzystory, a on był w stanie przywrócić niemal idealną pracę - mówi profesor Ali Hajimiri. Zaprojektowany na Caltechu wzmacniacz zawiera liczne elementy monitorujące temperaturę, przepływ prądu, napięcie i moc. Informacje są przekazywane do specjalnych obwodów działających jak mózg urządzenia, które analizują wydajność wzmacniacza i dostosowują pracę poszczególnych części tak, by całość działała optymalnie. Co ciekawe wspomniene obwody nie korzystają z algorytmu wskazującego im, jak należy zachować się w różnych scenariuszach uszkodzeń. Samodzielnie, na podstawie zebranych danych, starają się przywrócić optymalną pracę całego wzmacniacza. Instruujesz układ jak ma pracować, a on sam szuka sposobu, by wykonać zadanie. Wyzwaniem jest fakt, że mamy tutaj ponad 100 000 tranzystorów. Nie da się przewidzieć wszystkiego, co może się wydarzyć i nie musimy tego przewidywać. Układ zaprojektowaliśmy tak, że potrafi on samodzielnie określić optymalny stan każdego podzespołu w każdej sytuacji. Nie potrzebuje zewnętrznych instrukcji - mówi Steven Bowers, który pracował nad wspomnianym wzmacniaczem. Naukowcy zbadali 20 różnych układów scalonych i stwierdzili, że wzmacniacze zdolne do samodzielnej naprawy zużywają o około 50% więcej energii, a ich ogólna wydajność jest bardziej przewidywalna i powtarzalna niż zwykłych układów.
  20. Największe z dotychczasowych badań na mumiach wykazały, że choroby układu krążenia towarzyszą ludzkości znacznie dłużej niż się powszechnie sądzi. Były one częścią życia Homo sapiens na długo zanim dotknęły ją takie plagi współczesności jak powszechne palenie tytoniu, niezdrowa dieta czy brak ruchu. Badania tomograficzne przeprowadzone na 137 mumiach aż u co trzeciej z nich wykazały oznaki mieżdżycy tętnic. Ponad połowa badanych mumii pochodziła z Egiptu, a reszta z Peru, zachodniej części Ameryki Południowej i Aleutów. Mumie były datowane na lata 3800 p.n.e do 1900 n.e. Co ciekawe, średni wiek mumii z objawami miażdżycy wynosił w chwili śmierci około 43 lat. Mumie bez oznak miażdżycy miały w chwili śmierci średnio 32 lata. Naukowcy nie byli w stanie stwierdzić, czy miażdżyca przyczyniła się do śmierci. Doktor Randall Thompson, kardiolog z Saint Luke's Mid American Heart Institute mówi, że najbardziej zaskoczyła go miażdżyca u mieszkańców Aleutów. Wskazuje to, że choroba ta występowała też w społecznościach myśliwsko-zbierackich. Myślę, że współcześni ludzie mogą czuć się mniej winni występowaniu chorób serca. Prawdopodobnie zbytnio rozpropagowaliśmy teorię, że zdrowy tryb życia może wyeliminować ryzyko - stwierdził uczony. Przypomina jednocześnie, że przed setkami czy tysiącami lat niektóre ludy były narażone na inne czynniki ryzyka, jak np. długotrwałe przebywanie w pomieszczeniach, w których paliło się ognisko i związane z tym długotrwałe oddychanie dymem. Z kolei doktor Frank Ruehli z Uniwersytetu w Zurichu zauważa, że miażdżyca była powszechna w starożytności i może to wskazywać na predyspozycje genetyczne. Oczywiście istnieje wiele innych przyczyn chorób serca, których nie jesteśmy w stanie rozpoznać na podstawie badań tomograficznych mumii. Jednak powszechność występowania miażdżycy w starożytności nie oznacza, co podkreślają uczeni, że współczesny styl życia jej nie sprzyja. Olbrzymia liczba badań bezsprzecznie wykazała związek pomiędzy paleniem tytoniu, niezdrową dietą i brakiem aktywności fizycznej z występowaniem chorób układu krążenia.
  21. Węszenie pełni u szczurów funkcję komunikacyjną. Nie chodzi przy tym o proste rozpoznanie po zapachu, ale o zasygnalizowanie pozycji w hierarchii społecznej i zapobieganie agresji. Dr Daniel W. Wesson ze Szkoły Medycznej Western Reserve University ma nadzieję, że odkrycie to pomoże w zidentyfikowaniu rejonów mózgu krytycznych dla interpretowania wskazówek komunikacyjnych. Przełożyłoby się to lepsze rozumienie ludzkich zaburzeń funkcjonowania społecznego. Biolog posłużył się radiotelemetrią oddychania przez nos. Okazało się, że gdy dwa gryzonie do siebie podchodziły, jeden komunikował dominację, węsząc częściej. Zwierzę podporządkowane węszyło z kolei mniej. Jeśli szczur zajmujący niższą pozycję w hierarchii wyłamywał się z tej konwencji, ważniejszy osobnik stawał się agresywny. Zauważyłem, że badanie rejonu pyska często prowadziło do spadku intensywności węszenia u drugiego [podległego] osobnika. Zależność wzajemnego węszenia od statusu zademonstrowano w ramach 2 paradygmatów badawczych [...]. Gdy mniej ważny szczur nie ograniczał częstotliwości węszenia, czas latencji agonistycznego zachowania dominatora ulegał skróceniu [...]. Wesson sądzi, że dominujące szczury prezentował sygnał unikania agresji. Węszenie przypominałoby zatem uderzanie w pierś u dużych małp. W odpowiedzi podporządkowane zwierzę może odwrócić wzrok lub, jak w przypadku szczurów, ograniczyć węszenie. Autor artykułu z pisma Current Biology dywaguje, że węszenie spełnia funkcje komunikacyjne u wielu gatunków zwierząt, ale ponieważ sami tak nie postępujemy, nie zdajemy sobie sprawy z rozpowszechnienia tego zachowania. Amerykanin jest dumny ze swego odkrycia, ponieważ to pierwsza nowa forma zachowania komunikacyjnego szczurów, jaką udało się opisać od lat 70. XX w. Wtedy wykazano, że gryzonie te posługują się ultradźwiękami.
  22. Czy związek emocje-stan zdrowia obowiązuje tylko w "rozpieszczonych" krajach Pierwszego Świata, a w krajach biedniejszych bardziej liczą się czynniki istotne dla przetrwania? Okazuje się, że uczucia wpływają na dobrostan ludzi z całego świata, a niski dochód wręcz nasila oddziaływanie pozytywnych stanów ducha na zdrowie. Zespół prof. Sarah Pressman przeanalizował próbę 150 tys. ludzi ze 142 państw. Warto przypomnieć, że wcześniejsze studia dotyczyły państw uprzemysłowionych. Zastanawialiśmy się, czy fakt, że emocje oddziałują na nasze zdrowie, nie wynika przypadkiem z tego, że możemy sobie pozwolić na taki luksus. Chcieliśmy ocenić wpływ emocji na zdrowie w miejscach, gdzie ludzie walczą z głodem, bezdomnością i poważnymi zagrożeniami, a więc czynnikami, które wydają się istotniejszymi korelatami dobrostanu. Psycholodzy zauważyli, że związek między pozytywnymi emocjami (radością, miłością, szczęściem) a zdrowiem był silniejszy w państwach z niższym PKB. U obywateli Malawi, gdzie produkt krajowy brutto wynosił 900 dol. na człowieka, emocje o znaku dodatnim oddziaływały na dobrostan mocniej niż w przypadku Amerykanów, u których PKB per capita sięgał 49800 dol. Wrogi Amerykanin z nadciśnieniem może zażyć leki. Malawijczyk nie. Medyczne interwencje osłabiają wpływ emocji na zdrowie. Pressman i inni wzięli pod uwagę dane z sondażu Instytutu Gallupa. Sprawdzano, czy dzień przed badaniem ankietowani odczuwali radość, miłość, szczęście, zgryzotę, smutek, stres, nudę, depresję lub gniew. Pod uwagę wzięto też zdrowie fizyczne, stopień zaspokojenia potrzeb i bezpieczeństwo. W przypadku tego ostatniego sprawdzano, czy jednostki bez obaw wybrałyby się gdzieś nocą, czy też zostały napadnięte i okradzione.
  23. Entomolog Phil Kaufman z University of Florida ostrzega, że tegorocznego lata Florydę może czekać inwazja olbrzymich komarów. Owady z gatunku Psorophora ciliata już w ubiegłym roku były bardzo dokuczliwe. Tym razem może być gorzej. Nie byłoby to zaskoczeniem, biorąc pod uwagę ich liczbę z ubiegłego roku - mówi Kaufman. Psorophora ciliata jest kilkukrotnie większy od innych komarów. To agresywny gatunek, a jego ugryzienie jest wyjątkowo bolesne. Owad naturalnie występuje na wschodzie Ameryki Północnej. Samice składają jaja w ziemi, w pobliżu rzek i strumieni. Mogą one całymi latami czekać na pojawienie się dogodnych warunków, czyli powodzi. Wówczas zaczynają się lęgnąć młode. Już larwy budzą przerażenie. To wszystkożerne stworzenia, która żywią się nie tylko, jak ma to miejsce w przypadku innych gatunków komarów, materią roślinną, ale polują też na larwy komarów, pożerają również kijanki. Natomiast dorosłe osobniki przyciągają uwagę swoimi rozmiarami i wyglądem - biało-czarny wzór na ciele powoduje, że przypominają inwazyjnego azjatyckiego komara tygrysiego. Na szczęście są też i dobre wiadomości. Psorophora ciliata rzadko przenoszą choroby, więc ich ugryzienie jest bezpieczne dla ludzi i zwierząt. Ponadto jak dotychczas nie znaleziono dowodu, by ludzka działalność wpływała na ich populację.
  24. Firma Patriot prawdpodobnie wycofuje się z rynku dysków SSD. Stał się on zbyt konkurencyjny. Obecnie działają na nim dziesiątki przedsiębiorstw. Jako, że zdecydowana większość z nich nie produkuje samodzielnie kontrolerów czy układów NAND, jedynym sposobem na konkurowanie pomiędzy sobą jest obniżanie cen. Na rynku SSD największe szanse mają zatem ci producenci, którzy albo samodzielnie produkują podzespoły, albo też mają silną markę. Patriot to firma, która może pochwalić się znaną marką na rynku pamięci komputerowych. Jednak nie udało się jej powtórzyć tego sukcesu na rynku SSD. O wycofywaniu się Patriota z rynku dysków może świadczyć zarówno zniknięcie z firmowej witryny niemal wszystkich SSD z wyjątkiem SATA II Torqx, jak i fakt, że Newegg informuje o wyprzedaniu wszystkich dysków tej firmy, a na stronach Bestbuy pozostał jeden model. Największy wybór jest w serwisie Amazon.
  25. FDA zezwoliła na wykorzystanie polimerowego implantu, którym zastąpiono 75% czaszki anonimowego mężczyzny. Zabieg miał miejsce 18 lutego, jednak dopiero teraz poinformowano o nim opinię publiczną. Twórcą implanu jest firma Oxford Performance Materials z Connecticut, która wykorzystuje drukarkę 3D i opracowany przez siebie polimer do tworzenia kości. W 2000 roku OPM nabyła firmę PEKK, która pracowała nad biokompatybilnym polimerem. Przez kolejne lata materiał udoskonalano, a teraz uznano, że jest gotowy do wszczepienia go pacjentowi. Nowy polimer jest biokompatybilny, jego właściwości mechaniczne są takie jak ludzkich kości, a sam materiał jest przezroczysty dla promieni X i innych, dzięki czemu nie przeszkadza w diagnostyce obrazowej. Uzyskanie akceptacji FDA dla materiału i techniki odtwarzania kości daje nadzieję wielu ludziom. Zdaniem OPM w samych tylko Stanach Zjednoczonych nowa technika może pomóc około 500 osobom - od robotników budowlanych, którzy ulegli wypadkom w pracy, po rannych żołnierzy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...