-
Liczba zawartości
37614 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
nigdy -
Wygrane w rankingu
246
Zawartość dodana przez KopalniaWiedzy.pl
-
Pogłoska o mojej śmierci była przesadzona - mogłaby za Markiem Twainem powtórzyć telewizja. Wbrew przewidywaniom wielu osób, rozwój internetu, coraz większa popularność streamingu wideo ani szybko zwiększająca się przepustowość infrastruktury telekomunikacyjnej nie zagroziły istnieniu telewizji. Wręcz przeciwnie, dane z USA wskazują, że tradycyjna telewizja ma się bardzo dobrze i sieć jej nie zagraża. Przeciętny Amerykanin spędza miesięcznie przed telewizorem 156 godzin, gdy tymczasem oglądanie multimediów za pomocą internetu zajmuje mu jedynie 28,5 godziny. Zwiększa się też przeciętna ilość czasu spędzona na oglądaniu telewizji. W latach 1991-1992 John Smith spędzał przed telewizorem 4 godziny i 6 minut dziennie. W latach 2011-2012 średnia wzrosła do 4 godzin 51 minut. Amerykanie są na tyle przywiązani do telewizji, że tylko w 31 milionach gospodarstw domowych znajduje się 1 odbiornik. Dwa telewizory posiadają 64 miliony gospodarstw, 75 milionów korzysta z 3 odbiorników, a aż 119 milionów - z czterech. O pozycji telewizji świadczy też rosnąca liczba kanałów. W 2010 roku w USA nadawano 1781 kanałów telewizyjnych. Czterdzieści lat wcześniej było ich 862. Siłę telewizji dostrzegają też reklamodawcy, którzy na zachwalanie swoich produktów za pośrednictwem telewizora wydali 76,6 miliarda USD, a na reklamę internetową przeznaczyli 36,6 miliarda dolarów. Jak zatem można się przekonać, rozpowszechnianie się internetu nie powoduje spadku zainteresowania telewizją.
-
Brytyjski Guardian ujawnił, że amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa (NSA) masowo zbiera dane o połączeniach telefonicznych Amerykanów. Problem dotyczy też obcokrajowców, gdyż rejestrowane są również połączenia z zagranicą. W kwietniu bieżącego roku sąd, na wniosek FBI i NSA, wydał firmie Verizon, jednemu z największych amerykańskich telekomów, tajny nakaz codziennego przekazywania NSA informacji o wszystkich rozmowach telefonicznych prowadzonych za pośrednictwem infrastruktury Verizona. Nakaz został wydany przez Foreign Intelligence Surveillance Court. To specjalny sąd powołany w 1978 roku do rozpatrywania wniosków o założenie podsłuchu podejrzanym o pracę dla obcych wywiadów. Niepokój budzi jednak fakt, że obecny nakaz dotyczy wszystkich rozmów, a zatem nadzorem objęto miliony osób, bez względu na to, czy są o cokolwiek podejrzane. Nakaz obowiązuje do 19 lipca. Na jego podstawie do organów ścigania trafiają dane o liczbie osób biorących udział w połączeniu, czasie jego trwania, dane geolokalizacyjne, identyfikatory rozmawiających oraz data i godzina nawiązania połączenia. Nakazem nie jest objęta sama treść rozmowy. Niezwykły jest szeroki zakres śledzonej komunikacji. Zwykle FISC wydaje nakaz dotyczący konkretnych osób lub też ograniczonej grupy podejrzanych. Sprawy nie chcieli komentować ani przedstawiciele amerykańskich organów ścigania, ani przedstawiciele Verizona. Tych drugich można usprawiedliwić, gdyż sąd zakazał firmie udzielania jakichkolwiek informacji dotyczących nakazu. Nie wiadomo, czy podobny nakaz wydano tylko Verizonowi, czy też dotyczy on innych operatorów telekomunikacyjnych. Jednak powyższe wydarzenie rzuca nowe światło na zakamuflowane ostrzeżenia, jakie publicznie od dwóch lat przekazuje dwóch demokratycznych senatorów - Ron Wyden i Mark Udall. Obaj są członkami senackiego komitetu ds. wywiadu, więc prawo zabrania im mówienia wprost o sprawach, o których dowiedzieli się w związku z wykonywanymi obowiązkami. Eksperci od lat ostrzegają, że rząd federalny coraz chętniej masowo inwigiluje własnych obywateli.
-
Problemy zdrowotne związane z otyłością, np. choroby serca, mogą oszczędzić jedno pokolenie, ujawniając się dopiero w następnej generacji. Naukowcy z Uniwersytetu w Edynburgu odkryli, że umiarkowanie otyłe kobiety mogą wpłynąć na wagę urodzeniową i ryzyko zagrożenia cukrzycą wnucząt, mimo że tego typu skutki nie ujawniły się u ich własnych dzieci. Szkoci dodają, że dotąd koncentrowano się na stanie zdrowia otyłych kobiet i ich dzieci, pomijając członków rozszerzonej rodziny. Uczeni przyglądali się umiarkowanie otyłym samicom myszy, które przed i w czasie ciąży karmiono paszą bogatą w tłuszcze i cukry. Okazało się, że przekazywały one czynniki ryzyka/powikłania otyłości drugiej generacji potomstwa, podczas gdy w pierwszej w ogóle się one nie ujawniały. Nie wiadomo dokładnie, czemu pierwsze pokolenie jest chronione. Zespół dywaguje, że może chodzić o różnice w przybieraniu na wadze w czasie ciąży lub o specyficzne pokarmy spożywane podczas oczekiwania na narodziny potomstwa. Biorąc pod uwagę fakt, że światowa epidemia otyłości przybiera na sile, ważne, byśmy zrozumieli, jak [nasze zachowania] wpłyną na przyszłe pokolenia [naukowcy nazywają to programowaniem rozwojowym]. Podczas kolejnych badań powinniśmy wziąć pod lupę ludzi. W ich przypadku trzeba będzie jednak uwzględnić czynniki genetyczne, środowiskowe, społeczne oraz kulturalne - podsumowuje dr Amanda Drake.
-
Microsoft we współpracy z FBI, organizacjami takimi jak Financial Services - Information Sharing and Analystis Center, American Bankers Association i innymi, doprowadził do likwidacji botnetów, które ukradły z kont bankowych ponad 500 milionów dolarów. Śledztwo w tej sprawie Microsoft rozpoczął w 2012 roku. We współpracy z firmami z sektorów finansowego i technologicznego odkryto, że przestępcy używają szkodliwego kodu o nazwie Citadel, który po infekcji zapisuje naciśnięcia klawiszy. Złodzieje zdobywali w ten sposób dane potrzebne do logowania się do banku. Ofiarami przestępców padły liczne firmy oraz około pięciu milionów mieszkańców USA, Europy, Singapuru czy Australii. W ubiegłym tygodniu Microsoft złożył do sądu pozew przeciwko operatorom botnetów i otrzymał zgodę na jednoczesne przerwanie połączenia pomiędzy 1462 botnetami, a milionami zainfekowanych komputerów. Wczoraj pracownicy koncernu w towarzystwie US Marshals przejęli dane z botnetów, zajęli serwery z centrów operacyjnych w New Jersey i Pennsylvanii. Informacje o botentach zostały przekazane do CERT-u, dzięki czemu możliwa była ochrona infrastruktury telekomunikacyjnej poza USA. W tym samym czasie FBI poinformowało o sprawie organa ścigania w innych krajach. Biuro zdobyło też nakazy przeszukań prywatnych mieszkań podejrzanych o dokonanie cyberprzestępstw. Przedstawiciele Microsoftu mówią, że ze względu na rozległość operacji prowadzonej przez przestępców, prawdopodobnie nie uda się wyeliminować wszystkich botnetów wykorzystujących kod Citadel. Koncern zapowiedział też, że we współpracy z dostawcami internetu i oddziałami CERT (Computer Emergency Response Team) będzie informował właścicieli zarażonych komputerów o infekcji.
-
Curiosity przygotowuje się do długiej podróży
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Astronomia i fizyka
Curiosity szykuje się do długiej podróży. Łazik kończy badania niewielkiego obszaru - nazwanego Glenleg - przy którym wylądował pół roku temu i wkrótce rozpocznie 8-kilometrową wyprawę do nowego miejsca badań. To będzie najdłuższa dotychczas podróż Curiosity po powierzchni Czerwonej Planety. Aby dojechać do Glenelg łazik musiał przebyć 500 metrów. Wyprawa do Mount Sharp potrwa wiele miesięcy. Nie wiemy, kiedy dotrzemy do Mount Sharp. To misja badawcza, więc sam fakt, że celem jest Mount Sharp nie oznacza, że po drodze nie zbadamy napotkanych ciekawych rzeczy - mówi Jim Erickson z Jet Propulsion Laboratory (JPL). Zdjęcia Mount Sharp ujawniają, że jest ona zbudowana z warstw. Naukowcy mają nadzieję, że ich badanie dostarczy wielu informacji na temat przeszłości Marsa. Warto w tym miejscu przypomnieć, że przed trzema miesiącami Curiosity wykonał główne zadanie swojej misji. Wiercenia w skale John Klein dostarczyły dowodów, że na Marsie istniały warunki pozwalające na podtrzymanie życia. Im dłużej Curiosity przebywa na Marsie, tym większego doświadczenia nabywają jego operatorzy. Gdy prowadzono wiercenia w John Klein, każdy kolejny krok zajmował co najmniej dobę. Gdy następnie wiercono w skale Cumberland, cała operacja została wykonana w ciągu doby. Wykorzystaliśmy doświadczenie zdobyte podczas pierwszego wiercenia. Ponadto częściej używaliśmy trybu autonomicznej ochrony łazika. Dzięki temu mogliśmy wykonywać poszczególne czynności zaraz po sobie, bez konieczności sprawdzania stanu łazika - wyjaśnia Joe Melko,odpowiedzialny za zbieranie próbek. Przed opuszczeniem Glenleg Curiosity przeprowadzi jeszcze obserwacje trzech obszarów - granicy pomiędzy skałami a piaskiem oraz miejsc nazwanych "Shaler" i "Point Lake". Zdaniem ekspertów "Shaler" może być warstwą osadów naniesionych przez rzekę, a "Point Lake" może mieć pochodzenie wulkaniczne lub osadowe. -
Podróż autobusem bywa próbą dla cierpliwości pasażerów, jednak w tokijskim Star Fighterze z pewnością nikt się nie będzie nudził. W pojeździe nie ma okien, bo nie o widoki stolicy tu chodzi, ale o doświadczenie kosmosu na Ziemi. W podłodze zamontowano włazy, nie mogło również zabraknąć śluzy powietrznej. W miejscu okien wiszą tzw. hiperszyby, czyli ekrany LCD. Podczas jazdy przemykają przez nie kosmiczne pejzaże. W oparciach foteli z przodu znajdują się wyświetlacze. Po ich menu nawiguje się za pomocą dżojstika. Gdy wybrzmią ostatnie słowa przewodnika, opada kurtyna oddzielająca przedział kierowcy od pasażerów i zaczyna się prezentacja kosmicznej sagi. Jest rok 20XX. W pobliżu planety Cocoon odkryto świecący [...] obiekt. Śmiałkowie z różnych części świata próbują go odnaleźć. Biuro turystyczne WILLER-X zaprojektowało nowe wahadłowce Star Fighter i zapowiedziało serię wypraw po skarb (możliwe, że to legendarny magiczny kryształ, który zaginął gdzieś w prehistorycznym kosmosie). Za przebrnięcie przez wszystkie etapy zabawy dostaje się drobną nagrodę. Operator Star Fighterów, firma Willer Travel, proponuje 1) przejażdżkę z Dworca Shinjuku na dużą sztuczną wyspę Odaiba i z powrotem (za bilet na Odaiba Free Plan trzeba zapłacić ok. 23 dol.), 2) symulację treningu astronautów (Astronaut Training Simulation Experience kosztuje 75-80 dol., w cenę biletu wliczono wycieczkę do Centrum Kosmicznego Tsuba) lub 3) wypad naukowo-muzealny (uiściwszy opłatę w wysokości 28 dol., pasażerowie zwiedzają m.in. Narodowe Muzeum Nowych Nurtów oraz Wynalazczości Miraikan).
-
Kobiety rzadziej cierpią z powodu zakażeń szpitalnych
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Medycyna
U kobiet zakażenia szpitalne są rzadsze niż u mężczyzn. Badacze ze Szkoły Pielęgniarstwa Columbia University sugerują, że przyczyn należy upatrywać w międzypłciowych różnicach dotyczących flory bakteryjnej skóry. Podczas studium zakażenia krwi stwierdzano u 10 kobiet na 1000 i u 16 mężczyzn na 1000. Jeśli chodzi o zakażenia ran pooperacyjnych, wskaźnik wyliczony dla płci pięknej był niemal 2-krotnie niższy niż u panów (44:10.000 vs. 74:10.000). Po zidentyfikowaniu czynników ryzyka infekcji klinicyści mogliby opracować celowane metody prewencyjne oraz strategie podwyższania przeżywalności - podkreśla Bevin Cohen. Naukowcy analizowali przypadki 82.225 pacjentów z nowojorskich szpitali. Oceniając koszty zakażeń, zauważyli, że u kobiet zdarzają się one znacznie rzadziej. Gdy zespół wziął poprawkę na rozmaite czynniki, w tym na jednostkę chorobową i przebieg hospitalizacji, międzypłciowa różnica była nadal istotna statystycznie. Różnica okazała się największa w grupie wiekowej 12-49-latków. Na razie nie wiadomo, jak wyjaśnić uzyskane wyniki. Wcześniejsze badania wykazały jednak, że bakteryjna kolonizacja skóry wokół ran pooperacyjnych jest u mężczyzn większa niż u kobiet. Cohen przyznaje, że szczególnym zaskoczeniem były dla niego rezultaty dotyczące zakażeń krwi. Poprzednie studia sugerowały, że aż w 25-43% przypadków zaczynają się one od infekcji układu moczowego, a te są przecież częstsze u kobiet. -
Google stał się największym lobbystą świata IT i trafił na 8. miejsce wśród firm przeznaczających największe kwoty na lobbing w Waszyngtonie. W I kwartale 2012 roku Google wydał na ten cel ponad 5 milionów dolarów, czyli więcej niż łączne wydatki Microsoftu, Apple'a, Facebooka i Amazona w tym samym czasie. W całym 2012 roku firma wydała na lobbying 18,2 miliona dolarów. Koncern starał się wpłynąć na kształt przepisów imigracyjnych, poprawek do Electronic Communications Privacy Act, przepisów mających utrudnić życie trolom patentowym oraz ustaw mających na celu utrudnienie organom ścigania dostępu do e-maili. Od 2012 roku szefem zespołu lobbystów Google'a jest Susan Molinari. Jej praca opłaca się koncernowi. To dzięki niej śledztwo, prowadzone przez dwa lata przez Federalną Komisję Handlu, zakończyło się ugodą, w ramach której Google nie poniósł żadnej kary finansowej. Obecnie dla Google'a pracuje 14 lobbystów. W bieżącym roku Google wydało na lobbing 4,1 miliona USD i znajduje się na 16. pozycji największych lobbistów.
-
Samice mątw Sepiadarium austrinum zjadają część ejakulatu partnera. Naukowcy z Monash University oznakowali spermatofory węglem 14C i dzięki temu stwierdzili, że zdobyte w ten sposób składniki odżywcze trafiały do komórek somatycznych. Dodatkowo zapobiegliwa kochanka korzystała z nich podczas oogenezy. Nigdy wcześniej nie obserwowaliśmy czegoś takiego ani u głowonogów, ani u zwierząt z zapłodnieniem zewnętrznym - podkreśla biolog ewolucyjny Benjamin Wegener. Ejakulat większości gatunków zawiera składniki odżywcze dla plemników. Jak widać, można je także spożytkować, uzupełniając zasoby energetyczne po wyczerpującym seksie. W seksie wszystko jest energożerne, a sam akt należy do ryzykownych. Można się czymś zarazić, zostać zjedzonym przez drapieżnika, poza tym spółkowanie oznacza chwilową rezygnację z poszukiwania pokarmu. Jeśli dany osobnik potrafi wykorzystać czyjeś inwestycje reprodukcyjne, zwraca mu się wysiłek związany z uprawianiem seksu. Australijczycy zajmowali się mątwami z zatoki Port Philip w południowej części stanu Wiktoria. W zbiorniku obserwacyjnym, pary zaczynały niezwłocznie kopulować, a samica zjadała spermatofory. Dzięki temu, że S. austrinum są niemal przezroczyste, naukowcom łatwiej było określić płeć i stwierdzić, że samice rzeczywiście pożerały część ejakulatu. Ejakulat trafia do kieszeni przy dziobie samicy (ang. buccal cavity); część spermatoforów osadza się u jego podstawy. Z tego uprzywilejowanego miejsca pochodzą wszystkie plemniki wykorzystane do zapłodnienia jaj. Samica ma na to 3 tygodnie, bo później gamety zaczynają się rozkładać. Niektóre pakiety lądują jednak dalej od kieszeni. Mogąc sięgnąć do nich dziobem, samica zaczyna zdrapywanie i zjadanie. W przyszłości Australijczycy zamierzają ustalić, czy zjadanie spermy zapewnia potomstwu samicy jakieś korzyści.
-
Amerykańska Marynarka Wojenna finansuje m.in. badania nad... kamuflażem ryb. Dzięki temu chce udoskonalić własne obiekty pływające, jak i stworzyć technologie do wykrywania obcych jednostek. Najnowsze takie badania wykazały istnienie nowego, nieznanego dotychczas sposobu ukrywania swojej obecności w morzu. Dotychczas naukowcy sądzili, że najdoskonalszym sposobem kamuflażu w otwartych wodach jest odbijanie światła słonecznego na podobieństwo lustra. Otwarte wody to wymagające środowisko. Nie ma za czym się ukryć w trójwymiarowej przestrzeni, więc organizmy opracowały strategię pozwalającą "rozpłynąć" się w samej wodzie - mówi profesor Molly Cummings z University of Texas. Przez ostatnich kilkadziesiąt lat uczeni uważali, że optymalnym sposobem ukrywania swojej obecności w takich warunkach jest odbijanie światła. Rzeczywiście, wiele ryb ma na skórze odblaskowe elementy. Taka strategia świetnie się sprawdza jeśli chodzi o niektóre właściwości światła jak kolor czy intensywność, które są równomiernie rozpraszane wokół ryby. Jednak nie działa w świetle spolaryzowanym. Światło spolaryzowane ujawnia wiele struktur w wodzie. Ludzie tego nie widzą, ale ponad 60 gatunków ryb widzi takie światło. Mogą odbierać jego strukturę - wyjaśnia Parrish Brady, współpracownik profesor Cummings. Ryby musiały znaleźć inną strategię niż tylko odbijanie światła. Naukowcy umieścili w akwarium ryby z gatunku selen i symulowali wędrówkę Słońca po nieboskłonie. Za pomocą specjalnie skonstruowanego urządzenia badali, w jaki sposób ryby odbijają spolaryzowane światło. Okazało się, że zwierzęta były w stanie w niemal idealny sposób manipulować swoimi właściwościami odblaskowymi. Sposób, w jaki odbijały światło był bliski teoretycznemu optimum i znacznie lepszy od sposobu, w jaki odbija je lustro. Bardzo sprytne było to, że gdy symulowaliśmy Słońce w zenicie, ryba w najprostszy sposób odbiła światło. Gdy zaś światło padało pod kątem i całość była znacznie bardziej skomplikowana, seleny zmieniały właściwości w zależności od pory dnia i odbijały światło tak, by jak najlepiej wtapiać się w tło - mówi Cummings. Naukowcy chcą się teraz dowiedzieć, w jaki sposób działa niezwykły kamuflaż. Zdaniem profesor Cummings może być to mechanizm pasywny, w którym różne fragmenty skóry automatycznie reagują na kąt padania promieni słonecznych, lub też aktywny, przy którym ryba ustawia się pod odpowiednim kątem do światła.
-
Brazylijskie Ministerstwo Zdrowia zrezygnowało z kampanii reklamowej opatrzonej hasłem "Jestem szczęśliwa, będąc prostytutką". Akcja miała być częścią szerszego programu edukacyjnego dotyczącego chorób przenoszonych drogą płciową. Urzędnikom zależało też na wyeliminowaniu uprzedzeń wobec przedstawicielek najstarszego zawodu świata. Krytycy podkreślali, że wybrane hasło gloryfikowało prostytucję. W rozmowie z mediami minister Alexandre Padilha oświadczył, że nigdy nie popierał reklamy. "Wg mnie, ministerstwo nie powinno być źródłem takiego przekazu". Kampania była testowana na witrynie ministerstwa, ale to nie oznacza, że miała zostać upubliczniona. Planując akcję antyweneryczną, zdecydowano się na o wiele bezpieczniejsze hasło "Korzystanie z prezerwatyw to nie wstyd". Choć kwestię prostytucji odsunięto chwilowo na dalszy plan, państwo będzie musiało się zmierzyć z tym problemem. Statystyki wskazują bowiem na nasilenie seksturystyki w ostatnich latach. Dodatkowo przez trudną sytuację ekonomiczną chłopcy i dziewczęta zaczynają się prostytuować w bardzo młodym wieku.
-
Badania starożytnego falochronu pozwoliły uczonym na poznanie tajemnic doskonałego rzymskiego betonu. W połowie XX wieku betonowe struktury projektowano tak, by przetrwały 50 lat i wiele z nich już przekroczyło tę granicę. Obecnie projektujemy budynki, które mają wytrzymać 100-120 lat - mówi szef grupy badawczej, profesor Paulo Monteiro z Lawrence Berkeley National Laboratory (Berkeley Lab). Tymczasem wspomniany falochron przez ostatnie 2000 lat był zanurzony w Morzu Śródziemnym i przetrwał fizyczne oraz chemiczne oddziaływanie jego wód. To nie oznacza, że współczesny cement nie jest dobry. Jest tak dobry, że produkujemy go 19 miliardów ton rocznie. Problem w tym, że wytwarzanie cementu portlandzkiego odpowiada za aż 7% przemysłowej emisji CO2 do atmosfery - wyjaśnia Monteiro. Cement portlandzki służy jako spoiwo współczesnych betonów. Aby go uzyskać konieczna jest temperatura 1450 stopni Celsjusza. Rzymianie wytwarzali swój doskonały cement w temperaturze 900 stopni Celsjusza, zużywając przy tym znacznie mniej paliwa. Rzymianie produkowali cement z mieszaniny wapna i skał wulkanicznych. Gatunek stosowany do struktur podwodnych składał się z wapna i popiołu wulkanicznego, a tak uzyskaną zaprawę mieszano z tufem i umieszczano w drewnianych formach. Po zanurzeniu w wodzie dochodziło do natychmiastowej gorącej reakcji. Wapno ulegało uwodnieniu i reagowało z popiołem. Powstawał wyjątkowo odporny cement. Szczęśliwie dla nas, przetrwały opisy używanego popiołu. Witruwiusz, inżynier pierwszego cesarza Imperium Oktawiana Augusta, a później Pliniusz Starszy przekazali, że najlepszy cement do zastosowań w morzu wytwarzano z popiołów wulkanicznych z okolic Zatoki Neapolitańskiej. Szczególnie ceniono ten, który znajduje się w pobliżu współczesnego miasta Pozzuoli, zwany pucolana. Obecnie wiemy, że popiół tego typu i zbudowane z niego skały wulkaniczne występują w wielu miejscach na świecie. Naukowcy wykorzystali wiele współczesnych narzędzi, takich jak np. Advanced Light Source z Berkeley Lab, eksperymentalne urządzenia z saudyjskiego Universytetu Nauki i Technologii im. Króla Abudllaha czy niemiecki synchrotron BESSY, dzięki którym poznali główne różnice pomiędzy cementem portlandzkim a cementem Rzymian. Cement portlandzki składa się z wapnia, krzemianów i hydratów (C-S-H). Tymczasem cement rzymski to mieszanka wapnia, aluminium, znacznie mniejszej ilości związków krzemu oraz hydratów (C-A-S-H). Tworzą one wyjątkowo stabilny materiał wiążący. Z najnowszych badań wynika, że to dzięki szczególnemu sposobowi w jaki aluminium zastępuje związki krzemu Rzymianom udało się uzyskać niezwykle wytrzymały cement. Inne zdumiewające odkrycie zespołu Monteiro pokazuje, że współczesnej technologii nie udało się uzyskać tego, na czym jej zależało, a co uzyskali Rzymianie. Teoretycznie struktura C-S-H w cemencie portlandzkim ma przypominać naturalnie występujący minerał tobermoryt. Niestety jego kryształów nie ma w cemencie portlandzkim. Są za to obecne w cemencie z czasów Imperium. Badania tych kryształów dowiodły, że ich połączenie z aluminium znakomicie zwiększa wytrzymałość cementu Rzymian i może być wzorcem dla cementu przyszłości. Jakby jeszcze tego było mało, w rzymskim cemencie znaleziono wiele innych minerałów, które mogą posłużyć do stworzenia cementu o wysokiej wytrzymałości nadającego się do przechowywania najbardziej niebezpiecznych odpadów. Obecnie produkuje się cementy z dodatkiem popiołów wulkanicznych czy popiołów z elektrowni. Jednak przed badaniami Monteiro nie było wiadomo, jaki jest dokładny skład doskonałego ekologicznego cementu używanego w Imperium Rzymskim. Teraz wiemy, że wapno stanowiło wagowo mniej niż 10% rzymskiego cementu, że był on wytwarzany w temperaturze znacznie niższej niż cement portlandzki, że reagowało ono z bogatym w aluminium popiołem wulkaniczym oraz z wodą morską. Pucolana jest ważna ze względu na praktyczne zastosowania. Może zastąpić nawet 40% światowego zapotrzebowania na cement portlandzki. A jej źródła są na całym świecie. Arabia Saudyjska nie posiada żadnych popiołów lotnych, ale ma całe góry pucolany - mówi Monteiro.
-
Ptak z miasta żyje w innym rytmie niż ptak z lasu
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Nauki przyrodnicze
Naukowcy z Uniwersytetu w Glasgow oraz Instytutu Ornitologii Maxa Plancka badali rytmy okołodobowe miejskich i wiejskich kosów (Turdus merula) z południa Niemiec. Okazało się, że w przypadku ptaków z miasta zegary biologiczne "tykały" szybciej. W metropolii ptaki budziły się wcześniej i odpoczywały mniej niż w lesie. Wg autorów artykułu z Proceedings of the Royal Society B, opisane różnice mogą być wynikiem zmian mikroewolucyjnych, zachodzących pod wpływem sztucznego światła czy nasilonego hałasu. Wyniki studium po raz kolejny potwierdzają, że środowisko miejskie wywiera pogłębiony wpływ na zegary biologiczne zarówno ludzi, jak i zwierząt. Zaobserwowane zmiany mogą zwiększyć zapadalność na różne choroby oraz skrócić życie. Patrząc na to zagadnienie z drugiej strony, z pomocą dzikich zwierząt specjaliści próbują ustalić, czy modyfikując działanie zegarów biologicznych, dałoby się lepiej przystosować do życia w mieście. Zespół chwytał samce kosów z Monachium i pobliskiego lasu. Ptakom zakładano nadajniki radiowe, które zapisywały ich aktywność w ciągu 10 dni. Później T. merula trzymano w światło- i dźwiękoszczelnych pomieszczeniach, gdzie w stałych warunkach mierzono rytmy okołodobowe (ptaki nie mogły się posłużyć czasowymi wskazówkami ze środowiska, naukowcy zyskiwali więc dostęp do "czystych" wskazań wewnętrznego zegara). Po zakończeniu testów kosy uwalniano. Dobowe cykle aktywności i odpoczynku zależą od rytmów biologicznych, które wyewoluowały jako przystosowanie do wschodów i zachodów słońca. Testy zaprojektowaliśmy w taki sposób, by w kontrolowanych warunkach zbadać wewnętrzne rytmy ptaków i sprawdzić, jak mają się one do chronotypu przejawianego na wolności. Chronotyp to miara [...] osobniczego czasowania w odniesieniu do wskazówek środowiskowych; to relatywna "ranność" bądź "wieczorność". Odkryliśmy, że rytmy ptaków miejskich różniły się znacznie od rytmów ptaków leśnych. Te pierwsze rozpoczynały [...] dzień ok. 30 min przed brzaskiem, a kosy z lasu uaktywniały się dopiero podczas wschodu. Kosy z Monachium kładły się ok. 9 min później, co oznacza, że każdego dnia kręciły się po otoczeniu przez dodatkowe 40 min - wyjaśnia dr Barbara Helm z Uniwersytetu w Glasgow. Helm ujawniła, że w warunkach laboratoryjnych zegary kosów z miasta działały zupełnie inaczej. W porównaniu do ptaków z lasu, "chodziły" o 50 min szybciej. Okazało się również, że były mniej trwałe (dotyczyło to zwłaszcza T. merula z dzielnicy biznesowej). Wcześniejsze badania innych naukowców zasugerowały, że u ludzi występuje silny związek między zaburzonymi wzorcami snu a zwiększoną liczbą zachorowań na depresję [...] i różne rodzaje nowotworów. Nasze prace pokazują, że przez dzielenie z nami habitatu u dzikich zwierząt także dochodzi do modyfikacji zegarów biologicznych. U gatunków śpiewających rannym ptaszkom może być łatwej znaleźć partnera, co zwiększa prawdopodobieństwo spłodzenia potomstwa i przekazania chronotypu kolejnym generacjom. Inne badania wykazały, że chronotyp jest w dużym stopniu dziedziczony - podsumowuje Davide Dominoni. -
Blue Lake, największe jezioro położonej na południe od Brisbane North Stradbroke Island, wydaje się odporne przez zmiany klimatyczne. Badający je naukowcy odkryli, że zmiany klimatu mające miejsce w czasie ostatnich 7500 lat praktycznie nań nie wpłynęły. Uczeni z University of Adelaide chcieli sprawdzić, w jaki sposób zmieniający się klimat wpływał na jezioro. Badali wypływ wody, jej jakość, porównywali obecny wygląd ze starymi fotografiami, badali skamieniałe pyłki i algi. Blue Lake to jedno z pięknych, rzadkich jezior Australii. Jest niezwykłe, gdyż mimo ponad 10-metrowej głębokości można zobaczyć jego dno, Jest aż tak czyste - mówi główny autor badań, doktor Cameron Barr. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak jest unikatowe, dopóki nie zaczęliśmy sprawdzać szerokiego zakresu markerów środowiskowych. Wiemy, że w ostatnich dekadach w regionie doszło do zmian klimatycznych i obejmowały one North Stradbroke Island, ale w tym czasie głębokość, linia brzegowa i skład chemiczny wody Blue Lake niewiele się zmieniły. Wiemy też, że około 4000 lat temu doszło tutaj do poważnych zmian, klimat stał się bardziej suchy. I znowu, jak się okazało, Blue Lake niewiele się wówczas zmieniło, co wyraźnie kontrastuje z innymi wydarzeniami w regionie spowodowanymi zmianą klimatu - mówi uczony. Barr zauważa, że jezioro stało się dla miejscowej słodkowodnej flory i fauny ważnym schronieniem przed zmianami klimatu. Dzięki odpowiedniemu zarządzaniu jezioro może pozostać praktycznie niezmienione przez setki, a może nawet tysiące lat - dodaje Barr. Zdaniem współautora badań, doktora Johna Tibby'ego, to, czego dowiedzieliśmy się o Blue Lake może wpłynąć na decyzje o wykorzystaniu podziemnych zasobów słodkiej wody z North Stradbroke Island. Jej eksploatacja to jedno z niewielu zagrożeń wiszących nad Blue Lake. Tibby uważa, że warto zastanowić się czy nie należałoby w ogóle zrezygnować z planów czerpania słodkiej wody z wyspy.
-
Psy pasterskie zostały ochroniarzami morskich ptaków
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Nauki przyrodnicze
Siedem lat temu wydawało się, że los pingwinów małych (Eudyptula minor) z Middle Island w Wiktorii jest już przesądzony. Z ponadtysięcznej kolonii w 2005 r. pozostały zaledwie cztery ptaki, w dodatku ze względu na bliskość stałego lądu podczas odpływu zapuszczały się tu szukające łatwego łupu lisy rude. W pewnym momencie ktoś wpadł jednak na pomysł, by zatrudnić owczarki maremma, rasę, która w Europie pilnowała owiec przed wilkami czy niedźwiedziami. Wg Nature Glenelg Trust, od tego czasu ofiarą drapieżników nie padł ani jeden pingwin, a liczebność dorosłej populacji wzrosła prawie 50-krotnie. Przed wiekami cane da pastore Maremmano-Abruzzese miały na oku grubego zwierza, teraz skupiają się na ochronie mniejszych zwierząt. Na taką obstawę mogą liczyć nie tylko pingwiny, ale i głuptaki australijskie (Morus serrator) z przylądka Point Danger w południowo-zachodniej Wiktorii. Głuptaki utworzyły tu kolonię, bo pobliska z Lawrence Rocks zaczęła pękać w szwach. Niestety, w pierwszym roku po przeprowadzce ptaki nie wyprowadziły lęgu. Nie potrafiły sobie poradzić z ludzkim towarzystwem oraz rajdami lisów i zdziczałych kotów. Wszystko zaczęło się zmieniać na lepsze, gdy ograniczono dostęp do kolonii, a odstraszaniem nieproszonych gości zajęły się właśnie owczarki. Nie wiadomo, od jak dawna pingwiny małe przybywają na Middle Island, by się rozmnożyć. W pewnym momencie zaczęły im jednak zagrażać lisy rude, który podczas odpływu pokonywały płytką wodę oddzielającą wyspę od miasta Warrnambool. Władze próbowały wyłapywać, a nawet odstrzeliwać drapieżniki, na nic się to jednak nie zdało. Wtedy do akcji wkroczył hodowca drobiu Alan Marsh, który zaproponował tańsze rozwiązanie - owczarki maremma. Skoro korzystają na tym kury, to czemu nie pingwiny? Marsh i Dave Williams uzyskali zgodę Ratusza i tak rozpoczęła się realizacja niecodziennego projektu. Dotąd nikt na świecie nie wykorzystywał owczarków maremma do celów konserwacyjnych, nie wiedzieliśmy więc, dokąd nas to zaprowadzi - podkreśla urzędnik Ian Fitzgibbon. Uzyskane wyniki robią wrażenie, nie wszystko poszło jednak tak gładko, jak mogłoby się wydawać. Pierwsze psy Oddball i Missy napełniły żołądki i zaraz potem przedostały się wpław na stały ląd. Gdy na Middle Island wysłano młodszych Electrę i Neve'a, doszło za to do kilku wypadków. Na wyspę przedostali się ludzie, którzy bawili się z czworonożnymi strażnikami. Później owczarki próbowały się bawić z pingwinami. Zestresowane ptaki zmarły. Fitzgibbon sądzi też, że spełniając swoją rolę, cane da pastore Maremmano-Abruzzese przypadkowo zabiły kilka sztuk E. minor. O tej porze roku młode pingwiny wychodzą z ukrycia i przejęte nawołują swoich polujących rodziców. Przypuszczamy, że z myślą o ochronie psy przeniosły pisklęta w pobliże swojego terytorium. Tak postępują z kurami, ale pingwiny są dzikimi istotami, dlatego nie przeżyły wywołanych stresem urazów. Aby oswoić psy z pingwinami, kolejną parę Eudy'ego i Tulę od 8. tygodnia socjalizowano z przyszłymi podopiecznymi. W czasie sezonu lęgowego psy patrolują wyspę, a przez pół roku mieszkają na farmie Marsha. Przeprowadzane co 2 tygodnie spisy pingwinów wykazały, że psy nie przeszkadzają ptakom. -
Złe odżywianie przyczyną zanikania pszczół?
KopalniaWiedzy.pl dodał temat w dziale Nauki przyrodnicze
Naukowcy z University of Illinois nie wykluczają, że jedną z przyczyn wymierania kolonii pszczół w USA jest sposób ich karmienia przez hodowców. Zdanie autorów studium opublikowanego w PNAS (Proceedings of the National Academy of Sciences) stosowane przez pszczelarzy zastępniki miodu, takie jak syrop kukurydziany, nie posiadają składników potrzebnych układowi odpornościowemu pszczół. Osłabione w ten sposób zwierzęta nie radzą sobie z pestycydami i pasożytami. Ostatnia zima była szczególnie ciężka dla pszczół. Departament Rolnictwa i Inspekcja Pszczelarska poinformowały, że na przełomie lat 2012-2013 wyginęło ponad 30% kolonii. Rok wcześniej było to 22%. Odsetek traconych kolonii zmienia się z roku na rok, jednak wyraźny jest stały, rosnący trend. Z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia w Europie. -
Ding-dong! Kto tam? Mrówki! Tak można by streścić zdarzenia, do których doszło niedawno w Offenburgu. Siedemdziesięciopięcioletnia kobieta wezwała o 3 nad ranem policję. Przestraszona staruszka twierdziła, że ktoś raz po raz dzwoni do jej drzwi. Przybyli na miejsce funkcjonariusze nikogo nie zauważyli, ale nie dali za wygraną i zaczęli się przyglądać mechanizmowi dzwonka. Okazało się, że zagnieździły się w nim mrówki. Z biegiem czasu ich konstrukcja tak bardzo się rozrosła, że doprowadziło to przypadkowego zamykania obwodu. W oficjalnych komunikatach nie podano, jaki gatunek upodobał sobie dzwonek Niemki, ale blogerzy zaczęli dywagować, że może chodzić o faraonki (Monomorium pharaonis) lub Lasius neglectus. I jedne, i drugie odczuwają pociąg do elektryki.
-
Zynga, do niedawna gwiazda online'owych gier, zapowiedziała zwolnienie 580 osób i zamknięcie biur w Nowym Jorku, Dallas i Los Angeles. Od czasu, gdy w grudniu 2011 roku akcje Zyngi trafiły na giełdę, ich wartość spadła o 64%. Akcjonarusze nie są pewni, czy firma jest w stanie zapewnić sobie odpowiednie przychody z gier. Zynga zyskała olbrzymią popularność dzięki Facebookowi i grom takim jak FarmVille czy CityVille. Teraz zwolni 18% załogi, co pozwoli jej zaoszczędzić 80 milionów dolarów rocznie. Firmie coraz trudniej jest zarabiać pieniądze w sytuacji, gdy coraz więcej użytkowników serwisów społecznościowych korzysta z nich za pomocą urządzeń przenośnych. Dlatego też jej szefostwo przewiduje, że w bieżącym kwartale Zynga zanotuje stratę netto rzędu 28,5-39 milionwo dolarów. Dodatkowo 24-26 milionów wyda na restrukturyzację i związane z nią zwolnienia.
-
By pomóc chorym dzieciom, brazylijska filia agencji reklamowej JWT zaprojektowała dla A.C.Camargo Cancer Center w São Paulo unikatowe opakowania na woreczki z chemioterapeutykami. Ponieważ klientem agencji jest także Warner Bros., udało się dojść do porozumienia i na pudełkach widnieją znaki superbohaterów z Ligi Sprawiedliwości. Pojemniki łatwo wysterylizować, dlatego dopuszczono je do użytku szpitalnego. Owocem współpracy są także komiksy, w których Batman czy Wonder Woman zmagają się z chorobą nowotworową. Udaje im się wyzdrowieć po podaniu superformuły (identycznie wyglądającym preparatem leczy się najmłodszych pacjentów). By klinika lepiej się kojarzyła, skrzydło z oddziałem dziecięcym przekształcono w Halę Sprawiedliwości (Hall of Justice). Zaprojektowano również specjalne wejście, gdzie małych bohaterów wita imponująca postać Batmana. Zawieszki z imionami chorych dzieci sugerują, że należą one do Ligi Sprawiedliwości.
-
Naukowcy z Columbia Business School odkryli, że rezygnując z zaokrąglania w górę lub w dół i wspominając o konkretnej sumie (z dokładnością co do złotówki czy dolara), mamy większe szanse na wygranie negocjacji. Amerykanie przekonują, że tę technikę można odnieść do wielu dziedzin życia, np. do kwestii płacowych. Prof. Malia F. Mason i Daniel Ames oraz doktorantki Alice Lee i Elizabeth Wiley przeanalizowali rozmowy w 1254 parach. Negocjacje dotyczyły m.in. kupna biżuterii czy sprzedaży używanego samochodu. U części badanych oferta wstępna miała przyjąć postać zaokrąglonej kwoty, inni mieli operować konkretami. Precyzyjni negocjatorzy byli postrzegani jako lepiej poinformowani w sprawie prawdziwej wartości obiektu, przez co inni byli im skłonni zaoferować większą zniżkę lub cenę. Autorzy artykułu z Journal of Experimental Social Psychology wyjaśniają, że mając poczucie, że oferent wie, o czym mówi, rozmówcy uznają, że pozostało im mało pola do manewru. W dalszej kolejności ekonomiści postanowili sprawdzić, czy sprzedając nieruchomość, ludzie posługują się zaokrągleniami czy konkretami. Przeanalizowawszy wpisy z online'owej amerykańskiej bazy danych Zillow, zauważyli, że na Manhattanie zdecydowaną większość (98%) stanowiły przybliżone ceny. Co ciekawe, za dokładnie wycenione domy częściej płacono (niemal) tyle, ile początkowo zażyczył sobie oferent.
-
Pojawienie się Windows Blue (Windows 8.1) to nie jedyna duża zmiania, jaką przygotowuje Microsoft. Koncern z Redmond będzie też udostępniał coroczne aktualizacje oprogramowania serwerowego. Jesienią bieżącego roku Windows Server 2012 zostanie zaktualizowany do wersji 2012 R2. Na podobne aktualizacje będą mogli liczyć też użytkownicy serwerowych System Center oraz SQL Server, a także klienckich edycji Visual Studio. Wraz z Windows Serverem 2012 R2 do rąk klientów trafi udoskonalona wersja Hyper- V obsługująca wirtualne maszyny korzystające z "2. generacji" UEFI, pozwalająca na szybsze migracje w czasie rzeczywistym, klonowanie maszyn wirtualnych, zmiany rozmiarów dysku sieciowego, lepsze wsparcie dla migracji, tworzenia kopii zapasowych, zmiany rozmiarów dysku i dynamicznego zarządzania pamięcią w klienckich maszynach korzystających z Linuksa. Interesujące udoskonalenia pojawią się również w Storage Spaces, nowym mechanizmie zarządzania przestrzeniami dyskowymi. Po aktualizacji możliwe będzie korzystanie z mieszanych środowisk dysków HDD i SDD, a Storage Spaces będzie automatycznie przesuwał najistotniejsze dane z urządzeń HDD na SDD. Z kolei w SQL Serverze znajdzie się nowy silnik bazodanowy Hekaton, przeznaczony do pracy w pamięci operacyjnej. Struktura SQL Servera jest tak pomyślana, by baza pracowała na dyskach, a pamięć operacyjna służy jako pamięć podręczna. Hekaton został napisany tak, by korzystać przede wszystkim z pamięci operacyjnej, zatem tak długo, jak dane na których pracujemy mieszczą się w pamięci RAM będziemy mogli liczyć na znaczne przyspieszenie działania serwera. Z opisanymi powyżej i wieloma innymi mechanizmami będzie można zapoznać się po raz pierwszy na microsoftowej konferencji BUILD, która odbędzie się w bieżącym miesiącu. Koncern ma nadzieję, że dokonał wystarczającej liczby interesujących udoskonaleń, by większość użytkowników wspomnianego oprogramowania znalazła powód, dla którego warto jest je zaktulizować. Oczywiście pozostaje pytanie, czy przedsiębiorstwa są gotowe na coroczne aktualizacje. Oznacza to przecież konieczność przeprowadzenia testów, może wymagać rozbudowy sprzętu, migracji danych oraz oznaczać pojawienie się problemów z oprogramowaniem. Można zauważyć, że Microsoft próbuje wprowadzić jednolity model publikacji i aktualizacji swoich usług i programów. Jego chmura Azure jest regularnie udoskonalana w miarę, jak powstaje nowy kod. Z jednej strony upraszcza to cykl wydawniczy i ułatwia koncernowi integrację wielu elementów jego oferty, z drugiej zaś może przyciągnąć kolejnych klientów i łatwiej przewidywać wpływy. W przeciwieństwie bowiem do bezpłatnego Windows 8.1 (Blue), aktualizacje dla SQL Servera czy Windows Servera będą płatne. Powstaje zatem pytanie, ile firm zdecyduje się na ich zakup. Najważniejszym źródłem przychodów wydziału Server and Tools są wieloletnie umowy licencyjne Software Assurance. Ich posiadacze otrzymają bezpłatnie przynajmniej część aktualizacji. A to może skłonić niektóre przedsiębiorstwa do wykupienia licencji. Posiadanie takiej licencji ma bowiem sens w sytuacji, gdy mamy gwarancję, że jej wykupienie da nam dostęp do wielu istotnych aktalizacji. W przeszłości działania Microsoftu nie zachęcały do kupowania SA. Pomiędzy Windows Server 2003 a Windows Server 2008 minęło aż pięć lat, a w międzyczasie w ramach licencji Software Assurance można było otrzymać jedynie aktualizację do Server 2003 R2, która była zaledwie zestawem dodatków do SP1 i nie przynosiła żadnych istotnych zmian w samym systemie operacyjnym.
-
Naukowcom z Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) udało się bezpośrednio zaobserwować i sfotografować planetę pozasłoneczną. Dotychczas dokonano bezpośrednich obserwacji niewielu planet, co oznacza, że mamy do czynienia z ważnym odkryciem - mówi Julien Rameau, z francuskiego Instytutu Astrofizyki i Planetologii. Zwykle planety pozasłoneczne odkrywane są pośrednio, dzięki obserwacji spadku jasności ich gwiazdy, który ma miejsce, gdy planeta przechodzi na jej tle. Bezpośrednie obrazowanie planet to niezwykle trudne zadanie, wymagające zastosowania najbardziej zaawansowanych instrumentów, niezależnie od tego, czy są umieszczone na Ziemi czy w przestrzeni kosmicznej - wyjaśnia Rameau. Sfotografowana właśnie planeta to gazowy gigant HD 95086 b, krążący wokół młodej gwiazdy HD 95086. Gwiazda znajduje się w odległości około 300 lat świetlnych od Ziemi. Planeta ma masę cztero- lub pięciokrotnie większa od masy Jowisza, jest zatem najlżejszą pozasłoneczną planetą, której fotografie wykonano. Jej zdjęcia w podczerwieni to dzieło Very Large Telescope z Chile. Naukowcy wiedzą już, że planeta okrąża swoją gwiazdę w odległości dwukrotnie większej niż odległość pomiędzy Neptunem a Słońcem. Sama gwiazda liczy sobie zaledwie 10 do 17 milionów lat, zatem otaczający ją dysk pyłu, z którego mogą formować się kolejne planety, jest bardzo interesującym obiektem badań.
-
Na zamglonym wierzchołku Mount Kaputar w Nowej Południowej Walii kryje się unikatowy ekosystem. Żyje tu m.in. nowo odkryty superróżowy ślimak nagi Triboniophorus aff. graeffei. Za dnia widać tu tylko otulone pnączami "eukaliptusy śnieżne" (Eucalyptus pauciflora), lecz w nocy, gdy pada deszcz lub osiada mgła, piętro subalpejskie przechodzi we władanie 20-cm mięczaka. Przy odrobinie szczęścia o poranku można ujrzeć krajobraz usłany setkami T. aff. graeffei - przekonuje Michael Murphy z National Parks and Wildlife Service (NPWS). Strażnik podkreśla, że różowe aż do bólu mięczaki chowają się w ściółce, a po zmroku wspinają się po pniach w poszukiwaniu mchów. Na Mount Kaputar można też znaleźć 3 drapieżne ślimaki, które wypatrują na dnie lasu śluzowych śladów swych pobratymców. Choć rzucające się w oczy kolory zdecydowanie nie kojarzą ze skutecznym kamuflażem, naukowcy uważają, że w przypadku T. aff. graeffei jaskrawe ubarwienie pozwala się ukryć wśród opadłych czerwonych liści eukaliptusów. Bezkręgowce i rośliny z Mount Kaputar są genetycznie unikatowe. Komitet Naukowy Nowej Południowej Walii podjął wstępną decyzję o nadaniu reliktowemu stanowisku statusu zagrożonej społeczności ekologicznej. Wg urzędników, nawet nieznaczny 1-2-stopniowy wzrost temperatury mógłby wysuszyć pozostałości dawnego lasu deszczowego.
-
Foxconn, o którego umowie z Mozillą niedawno informowaliśmy, opracowuje nie jedno, a pięć urządzeń z systemem FirefoxOS. To najprawdopodobniej smartfony i tablety, jednak w przyszłości firma będzie produkowała też telewizory i laptopy z systemem Mozilli. Nie będziemy sprzedawali ich pod własną marką - podkreślił Young Liu, menedżer wydziału odpowiedzialnego w Foxconnie za innowacje na rynku cyfrowym. Dodał, że celem jego firmy jest pomoc przedsiębiorstwom składającym jej zlecenia w dostosowaniu się do realiów epoki urządzeń przenośnych. Nie będzie tak, jak w przeszłości, gdy konkurowaliśmy samym sprzętem. Teraz trzeba konkurować całością produktu. Mamy nadzieję, że Firefox pozwoli nam na stworzenie całego ekosystemu, który pomoże naszym klientom, zamawiającym dotychczas pecety, w zwiększeniu swojej konkurencyjności - powiedział Liu. FirefoxOS to linuksowy system operacyjny, który ma konkurować z Androide oraz iOS-em.
-
W ubiegłym roku FBI przejęło pedofilską witrynę, opisaną w śledztwie jako "Witryna A". Co ciekawe, strona nie została natychmiast zamknięta, ale FBI prowadziło ją jeszcze przed około 2 tygodnie. Dzięki temu Biuro zidentyfikowało ponad 5000 użytkowników witryny. Z sądowych dokumentów wynika, że w czasie gdy witryną zarządzało FBI, dochodziło do swobodnej wymiany materiałów pornograficznych z udziałem dzieci. Działania FBI to odejście od tradycyjnej taktyki walki z pedofilią. Dotychczas siatki pedofilskie łapano dzięki agentom udającym klientów tego typu witryn czy też podszywającym się pod dystrybutorów pornografii dziecięcej. Nic nie wskazuje na to, by Biuro kiedykolwiek wcześniej brało udział w rozpowszechnianiu pedofilskich materiałów. Wspomniane śledztwo znajduje się na początkowych etapach. Wiadomo, że został zatrzymany operator witryny, ale nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów. FBI nie chce odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie zamknęło witryny natychmiast, a zdecydowało się na jej prowadzenie. Z sądowych dokumentów wynika, że podjęto taką decyzję, gdyż nie można było namierzyć jej klientów tradycyjnymi sposobami. Szczegóły zostaną ujawnione dopiero wówczas, gdy sprawa trafi do sądu. Obecnie wiadomo, że "Witryna A" została przejęta przez biuro FBI w Omaha 16 listopada ubiegłego roku i działała do 2 grudnia. W momencie zamknięcia miała ponad 5600 użytkowników, którzy pozostawili na niej 24 000 postów. Za pośrednictwemm witryny wymieniono co najmniej 10 000 pedofilskich zdjęć. Pedofile omawiali m.in. sposoby ukrywania swojej działalności przed policją, a jeden z nich opublikował długi dokument dotyczący szyfrowania danych. Najczęściej jednak rozmawiali o zwabianiu i wykorzystywaniu dzieci. Jeszcze przed przejęciem witryny FBI uzyskało zgodę sądu na śledzenie jej użytkowników. Prokuratorzy federalni w USA uznają, że za każdym razem, gdy dochodzi do dystrybucji wideo czy zdjęcia z dziecięcą pornografią, mamy do czynienia z kolejnym przestępstwem wobec dziecka. To oznacza, że w opisywanej sprawie mogą pojawić się dziesiątki tysięcy zarzutów.