Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Niedługo liczba ludności przestanie rosnąć i zacznie spadać. Po raz pierwszy od epidemii Czarnej Śmierci

Recommended Posts

Coraz szerszy dostęp do antykoncepcji oraz poprawa poziomu edukacji kobiet i dziewcząt prowadzą do zmniejszenia liczby urodzin. W 2064 roku światowa populacja ludzi osiągnie szczytową liczbę około 9,7 miliarda, a następnie zacznie spadać i do roku 2100 ludzi będzie 8,8 miliarda. To o około 2 miliardy mniej niż niektóre wcześniejsze prognozy, czytamy na łamach The Lancet.

Naukowcy z Wydziału Medycyny University of Washington wykorzystali dane z Global Burden of Disease Study 2017 oraz nowe metody prognozowania śmiertelności, płodności i migracji. Specjaliści stwierdzili, że do roku 2100 w 183 ze 195 krajów świata współczynnik dzietności – czyli liczba dzieci rodzonych w ciągu życia przez przeciętną kobietę – spadnie poniżej współczynnika zastępowalności pokoleń (TFR), wynoszącego 2,1.

Po raz ostatni liczebność ludzkiej populacji uległa zmniejszeniu w połowie XIV wieku w wyniku epidemii Czarnej Śmierci. Jeśli nasze prognozy są prawidłowe, to po raz pierwszy w historii populacja człowieka zmniejszy się nie z powodu zarazy czy głodu, ale z powodu spadku płodności, wyjaśnia główny autor artykułu, profesor Stein Emil Vollset.

Autorzy badań prognozują też olbrzymią zmianę struktury wieku. W roku 2100 na świecie będzie żyło 2,37 miliarda osób powyżej 65. roku życia i 1,7 miliarda osób poniżej 20. roku życia. To zaś pokazuje, że wiele krajów będzie musiało ratować swoje rynki pracy prowadząc liberalną politykę migracyjną.

Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem nie jest już ciągły wzrost liczby ludności przez cały obecny wiek, mówi główny autor badań, doktor Christopher Murray. Spadek liczby dorosłych w wieku produkcyjnych zmniejszy wzrost gospodarczy, co do końca wieku może doprowadzić do znacznych zmian geopolitycznych, stwierdza Vollset. Zmiany te mogą być naprawdę głębokie. Jak mówi wydawca pisma The Lancet, doktor Richard Horton, w XXI wieku Afryka i świat arabski ukształtują naszą przyszłośc, a wpływy Europy i Azji się mniejszą. Do końca wieku dominującymi potęgami będą Indie, Nigeria, Chiny i USA. To będzie nowa rzeczywistość, na którą musimy się przygotowywać już teraz.

Ogólnoświatowy współczynnik zastępowalności pokoleń będzie ciągle spadał. Zmniejszy się z 2,37 w roku 2017 do 1,66 w roku 2100. Wyjątkowo niski będzie we Włoszech i Hiszpanii (po 1,2) oraz w Polsce (1,17). Nawet nie wielkie zmiany TFR oznaczają olbrzymie zmiany demograficzne. Zwiększenie TFR o 0,1 oznacza, że w 2100 roku na Ziemi będzie o 500 milionów ludzi więcej.
Do największych spadków dzietności dojdzie w krajach, gdzie dzietność jest największa. Szczególnie doświadczą go kraje Afryki Subsaharyjskiej. Tam w 2017 roku TFR wynosił 4,6, a w 2100 wyniesie 1,7. W Nigrze, kraju w którym w roku 2017 TFR wynosił 7, w roku 2100 wyniesie on 1,8.

Mimo tak dramatycznych spadków liczba  ludności Afryki subsaharyjskiej zwiększy się z 1,03 w roku 2017 do 3,07 w roku 2100. Będzie to spowodowane zmniejszającą się śmiertelnością oraz rosnącą liczbą kobiet wchodzących w wiek reprodukcyjny. Obok Afryki subsaharyjskiej wzrost liczby ludności spodziewany jest tylko w Afryce północnej i na Bliskim Wschodzie. Obecnie mieszka tam 600 milionów osób, a w roku 2100 region ten będzie zamieszkany przez 978 milionów ludzi.

Do największych spadków populacji dojdzie w krajach Azji oraz Europy. W 23 krajach liczba ludności zmniejszy się o ponad 50%. Wśród takich krajów znajdzie się Japonia, gdzie liczba obywateli spadnie ze 128 milionów w 2017 do 60 milionów w 2100, Tajlandia (spadek z 71 do 35 milionów), Hiszpania (z 46 do 23 milionów), Włochy (z 61 do 31 milionów), Portugalia (z 11 do 5 milionów) i Korea Południowa (z 53 do 27 milionów). Dodatkowo w 34 krajach liczba ludności spadnie od 25 do 50 procent. Takiego procesu doświadczą Chiny, gdzie w 2100 roku będą 732 miliony obywateli.

W związku ze spadającą dzietnością i rosnącą długością życia liczba dzieci poniżej 5. roku życia zmniejszy się z 681 milionów w roku 2017 do 401 milionów w roku 2100. W tym samym czasie liczba osób powyżej 80. roku życia wzrośnie ze 141 do 866 milionów. W krajach, gdzie liczebność populacji zmniejszy się o co najmniej 25% stosunek osób po 80. roku życia w porównaniu do osób poniżej 15. roku życia wzrośnie z 0,16 do 1,50. Ponadto, jeśli obecne tendencje na rynku pracy zostaną utrzymane, to odsetek dorosłych niepracujących do pracujących zwiększy się z obecnych 0,8 do 1,16.

O ile samo zmniejszenie się liczby ludności to potencjalnie dobra wiadomość z punktu widzenia emisji węgla czy dostępności żywności, to wraz ze zwiększaniem liczby osób starszych i zmniejszaniem liczby młodych, pojawią się wyzwania gospodarcze. Społeczeństwa będą miały problem z utrzymanie wzrostu gospodarczego gdy będzie mniej osób pracujących i płacących podatki. Kraje będą miały trudności z utrzymaniem systemów socjalnych, emerytalnych i zdrowotnych, przewiduje Vollset.

Autorzy badań zajęli się też stroną ekonomiczną prognozowanych zmian. Przewidują oni, że o ile w roku 2035 PKB Chin stanie się większe od PKB Stanów Zjednoczonych, to z powodu szybkiego spadku liczby ludności Chin w roku 2098 PKB USA znowu będzie większe od PKB Państwa Środka. Pod warunkiem jednak, że USA utrzymają obecną liberalną politykę imigracyjną. Duże zmiany zachodzą też w Indiach. Co prawda liczba osób w wieku produkcyjnym spadnie w tym kraju z 762 milionów  w roku 2017 do 578 milionów w roku 2100, to Indie już za 5 lat będą miały więcej osób dorosłych w wieku produkcyjnym niż Chiny. Dzięki temu staną się trzecim, po USA i Chinach, krajem o największym PKB.

Jedynym z 10 najbardziej ludnych krajów, w którym do końca wieku będzie rosła liczba dorosłych w wieku produkcyjnym, będzie Nigeria. Liczba takich osób zwiększy się tam z 86 do 458 milionów, dzięki czemu pod względem wartości PKB Nigeria awansuje z obecnego 23. na 9. miejsce na świecie. Wielka Brytania, Francja i Niemcy utrzymają swoje pozycje w pierwszej 10 krajów o największym PKB, ale z czołówki wypadną Włochy (ich pozycja na liście krajów o największym PKB zmieni się z 9. na 25. w roku 2100) oraz Hiszpania (spadek z 13. na 28. miejsce).

Wiele krajów będzie musiało wspierać się migracją. Autorzy raportu stwierdzają, chociaż podkreślają że tutaj akurat istnienie spora niepewność, że dzięki migracji odpowiednią wielkość siły roboczej utrzymają USA, Australia i Kanada.

Jeśli prognozy Murraya i jego zespołu są tylko w połowie prawdziwe, to migracja staje się dla wszystkich krajów koniecznością, a nie opcją. Pozytywny wpływ migracji na systemy opieki zdrowotnej i gospodarkę jest szeroko znany. Musimy tylko odpowiedzieć sobie na pytanie, czy poprawimy systemy opieki zdrowotnej i sytuację gospodarczą za pomocą starannie zaplanowanej migracji czy tez skończymy z niewykwalifikowanymi migrantami i niestabilnymi społecznościami. Antropocen tworzy wiele wyzwań, takich jak zmiana klimatu i globalna migracja. O rozwoju lub obumieraniu ludzkości zdecyduje odpowiedni rozkład ludzi w wieku produkcyjnym, komentuje profesor Ibrahim Abubakar z University College London.

Autorzy badań przedstawili też swoje prognozy dla poszczególnych krajów. Uwzględnili w nich cztery scenariusze rozwoju sytuacji. Jest wśród nich scenariusz referencyjny (SR) oraz scenariusz, w którym kraje stosują wszystkie zasady nakreślone przez ONZ w Celach Zrównoważonego Rozwoju.

I tak dowiadujemy się, że szczytową liczbę ludności Polska osiągnęła w 2017 roku, kiedy to było 38,39 miliona obywateli. W scenariuszu referencyjnym (SR) liczba ludności Polski w roku 2100 wyniesie 15,42 miliona, a w scenariuszu SDG będzie to 13,66 miliona. Współczynnik dzietności wynosił w 2017 roku 1,31. W roku 2100 według scenariusza referencyjnego będzie to 1,17, a według SDG – 1,14.

Tymczasem w Niemczech w roku 2017 żyło 83,29 miliona osób i liczba ta zmniejszy się w scenariuszu referencyjnym do 66,42, a w scenariuszu SDG do 60,06 miliona do roku 2100. Największą liczbę ludności, 85,08 miliona, osiągną Niemcy w roku 2035. TFR w roku 2017 wynosił w Niemczech 1,39 i spadnie do 1,35 w scenariuszu referencyjnym lub 1,26 w scenariuszu SDG.

W Czechach w roku 2017 mieszkało 10,59 miliona obywateli, a ich liczba zmniejszy się do 6,73 (scenariusz referencyjny) lub 6,04 (SDG) w roku 2100. W roku bieżącym Czechy osiągnęły najwięszą liczbę ludności (10,60 miliona). Czeski TFR z roku 2017 to 1,58 i będzie on spadał do 1,37 (SR) lub 1,31 (SDG).

Podobnie jak Polska także i Ukraina ma już za sobą szczyt populacji. W roku 2017 było tam 44,69 miliona obywateli. Na koniec wieku będzie ich 17,55 (SR) lub 14,74 (SDG) miliona. Obecny ukraiński współczynnik dzietności spadnie z 1,40 do 1,32 (SR) lub 1,20 (SDG) w roku 2100.

Szybko będzie spadała też liczba ludności Rosji. Ze szczytowych 146,19 milionów w roku 2017 zmniejszy się ona do 106,45 (SR) lub 89,37 (SDG) w roku 2100. W tym samym czasie współczynnik dzietności spadnie z 1,61 do 1,43 (SR) lub 1,32 (SDG).


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

4 dzieci to naprawdę jest frajda i łatwiejsze wychowanie - może już pora zacząć to promować?

  • Confused 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

czemu ludzie sa tak płodni? przykładowo u szympansów (mamy z nimi 99% genów) ciąże sa co 7 lat, a u nas, co rok prorok,  Myśle że gdzieś oszukaliśmy stwórce nieba i ziemi

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Ergo Sum napisał:

4 dzieci to naprawdę jest frajda i łatwiejsze wychowanie - może już pora zacząć to promować?

Najlepiej od razu w układzie 2+2 albo 3+1 ;)

22 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Przewidują oni, że o ile w roku 2035 PKB Chin stanie się większe od PKB Stanów Zjednoczonych, to z powodu szybkiego spadku liczby ludności Chin w roku 2098 PKB USA znowu będzie większe od PKB Państwa Środka.

Za 30 lat PKB będzie niezależne od liczby ludności.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Ergo Sum napisał:

4 dzieci to naprawdę jest frajda i łatwiejsze wychowanie - może już pora zacząć to promować?

Nie pojmuję intencji twórcy promocji na coś grubszego niż chipsy czy rower.

Ale jeszcze bardziej nie pojmuje ludzi którzy taką promocję łykają, jak można ulec promocji na kolejne dziecko?! i jak na decyzję o kolejnym dziecku może zaważyć taki bzdet jak karta dużej rodziny, czy trochę niższe podatki. Przecież to patologia. Wczoraj nie zrobiłem dzieciaka bo się nie opłacało, ale może sobie jutro zrobię jak będzie promocja i będzie się opłacało? masakra.

2 godziny temu, peceed napisał:

Za 30 lat PKB będzie niezależne od liczby ludności.

jeśli tempo rozwoju SI nie spadnie to chyba nastąpi to dużo wcześniej....

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
5 hours ago, tempik said:

Ale jeszcze bardziej nie pojmuje ludzi którzy taką promocję łykają, jak można ulec promocji na kolejne dziecko?!

Może Ergo jest matką transakcyjną ;) Tyle mówi się o miłości transakcyjnej mężczyzn, a przecież mamy teraz równouprawnienie. Nie widzę powodów dla których kobiety byłby pomijane w tym aspekcie.

Po za tym, ja to widzę tak, że jak ma się - dajmy na to - 9 dzieci, to te najstarsze są już w wieku, w którym można wysłać je do niewolniczej pracy w kopalni węgla kamiennego, gdzie ciężką pracą żywotnie pomagają w utrzymaniu i wychowaniu tych najmłodszych, które potem będą tyrać, o ile nie umrą, na emeryturę rodziców ;)

 

10 hours ago, okragly said:

Myśle że gdzieś oszukaliśmy stwórce nieba i ziemi

Nie było trudno go oszukać, bo wygląda na to, że, w najlepszym razie, ma na wszystko, co się dzieje na tej planecie, wywalone :)

 

9 hours ago, peceed said:

Najlepiej od razu w układzie 2+2 albo 3+1

Muszą koniecznie być potęgi dwójki albo ciąg Fibonacciego :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy autorzy prognozując olbrzymią zmiane strukturty  wieku oparli się na badanich prognozowanej średnie długości życia  przekrojowych czy kohortowych? Te drugie są znacznie trudniejsze do przeprowadzenia, ale też i dają znacznie ciekawsze wnioski. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 17.07.2020 o 11:31, peceed napisał:

Najlepiej od razu w układzie 2+2 albo 3+1 ;)

Za 30 lat PKB będzie niezależne od liczby ludności.

Przypuszczam, że wątpię. Nawet jeśli roboty/SI będą w stanie wykonać większość prac, które obecnie wykonuje człowiek, to i tak zostaną opracowane sposoby wyliczania tego na głowę obywatela. Nie wierzę w epokę wiecznej szczęśliwości, gdzie nie będziemy musieli pracować, a maszyny zrobią za nas wszystko. Pozostaje kwestia własności tych maszyn i podziału owoców ich pracy. Oraz produktywności. To nie będzie przecież tak, że każdy będzie mógł sobie naprodukować maszyn, które z kolei będą wytwarzały nieskończenie wiele towarów. Ziemia ma ograniczone zasoby, to raz. Dwa - co z ludźmi, których maszyny będą mogły zastąpić, a którzy nie będą właścicielami maszyn? Albo robisz jakiś rodzaj samoograniczenia/podziału zysków albo ryzykujesz buntami. Chyba, że uważasz, że wszyscy "niepotrzebni" ludzie znajdą zajęcie tam, gdzie maszyny sobie nie radzą. Ale wtedy to będzie najbardziej wartościowy segment rynku (bo trudno zastępowalny) i to on będzie decydował o tym, że PKB będzie liczone od liczby pracujących w nim ludzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Mariusz Błoński napisał:

Albo robisz jakiś rodzaj samoograniczenia/podziału zysków albo ryzykujesz buntami.

Ja nic nie robię bo nie dożyje tego czasu, ale... bunty ludzi przeciwko zrobotyzowanej armii?

8 godzin temu, Mariusz Błoński napisał:

Nie wierzę w epokę wiecznej szczęśliwości, gdzie nie będziemy musieli pracować, a maszyny zrobią za nas wszystko.

To nie jest kwestia wiary, tylko fundamentalnie nieokreślonej przyszłości. Bardzo wiele scenariuszy jest możliwych, również taki. Ale są możliwe inne, w których ludzie odsunięci od realnej władzy zostaną usunięci, może powstać neofeudalizm, i cała masa innych wynalazków. Jedno jest pewne: kapitalizm przestanie działać, bo opiera się na założeniu wartości pracy ludzkiej. Znaczenie zyskają prawa: do ziemi, zasobów i całkowicie abstrakcyjne. Najbardziej prawdopodobna transformacja to będzie utrzymywanie ludzi przez państwa, ale mnogość rozwiązań politycznych na ziemi sugeruje że mechanizmy mogą być zróżnicowane.
Otwartą sprawa są qualie psychiczne inteligentnych maszyn: może też będą szczęśliwe, w końcu jest to związane z realizacją "zaprogramowanych" celów. I wtedy epokę wiecznego szczęścia mamy zagwarantowaną, tylko czy ma to znaczenie po naszej osobniczej śmierci?

8 godzin temu, Mariusz Błoński napisał:

Dwa - co z ludźmi, których maszyny będą mogły zastąpić, a którzy nie będą właścicielami maszyn?

Podzielą los koni po rozpowszechnieniu się motoryzacji. Albo będą sobie żyli jak kiedyś nasza szlachta. Być może w czymś rodzaju matrixu.

8 godzin temu, Mariusz Błoński napisał:

Chyba, że uważasz, że wszyscy "niepotrzebni" ludzie znajdą zajęcie tam, gdzie maszyny sobie nie radzą.

To stary trick w którym ludzie mogli wykorzystywać elastyczność i sprawność swojego umysłu, ale AI sprawia że właśnie przestaje działać. Humanoidalny robot o nadludzkich możliwościach to tylko "dowód" że dziedziny w których maszyny sobie nie radzą przestały istnieć, takie nawet nie będą musiały powstać.

8 godzin temu, Mariusz Błoński napisał:

Nawet jeśli roboty/SI będą w stanie wykonać większość prac, które obecnie wykonuje człowiek, to i tak zostaną opracowane sposoby wyliczania tego na głowę obywatela.

Obywatel to będzie tylko "kolejna gęba do wykarmienia". W pewnym momencie ludzie staną się całkowicie zbędni z punktu utrzymywania "cywilizacji". Przy czym same mechanizmy ekonomiczne mogą zostać, tylko że człowiek przestanie być podmiotem w takim systemie.

To co mnie zastanawia to kwestia "władzy": prawdziwymi elementami sterującymi w świecie są wyłącznie replikatory, obecnie genetyczne i memetyczne. Jakie konstrukty zajmą ich miejsce? Powstanie jednostkowych agentów może być jedynie artefaktem biologicznym i może zostaną zastąpieni przez mechanizmy których nie rozumiemy (przynajmniej na razie).

Na pewno żyjemy w jednych z najciekawszych możliwych rejonoczasów we wszechświecie: oglądamy transformację życia w coś nowego z punktu widzenia istot inteligentnych.
 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, peceed napisał:

Albo będą sobie żyli jak kiedyś nasza szlachta

Hm, podejrzewam, ze niejeden "pan szlachcic", albo może np. egipski faraon bez oporów zamieniłby swój tryb życia na taki:

https://cdn-0.enacademic.com/pictures/enwiki/79/Onslow_kua.jpg

Bo telewizji w starożytnym Egipcie nie było, piwa i żarcia pewnie miał taki faraon porównywalnie, za to opiekę medyczną i przewidywalną długość życia raczej lepszą obecnie. Wszystko to praktycznie "za darmo" we współczesnym świecie. A z drugiej strony jednak większość społeczeństwa wybiera bardziej trudny styl życia (praca zawodowa itp.) czyli wygląda na to, że przynajmniej do tej pory było jednak tak, że po zaspokojeniu jednych potrzeb zjawiały się inne, których maszyny nie mogły zaspokoić.

2 godziny temu, peceed napisał:

Humanoidalny robot o nadludzkich możliwościach to tylko "dowód" że dziedziny w których maszyny sobie nie radzą przestały istnieć, takie nawet nie będą musiały powstać.

Uciekamy w bardzo daleką przyszłość, której nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Jeśli zakładamy, że pojawią się super potężne AI zdolne wyprzedzić człowieka nawet w wymyślaniu nowych potrzeb, to dlaczego nie brać pod uwagi, możliwości, że będzie można swobodnie przenosić świadomość (czy jakieś "osobowe ja" czymkolwiek ono by nie było) między maszyną a ludzkim mózgiem? Wtedy problem zniknie ("nie będzie różnicy między białkiem a krzemem" - jakoś tak to ujął Lem, nie pamiętam dokładnego cytatu). Nawet jeśli my nie potrafimy wymyśleć jak to zrobić, to może te super potężne AI wykoncypują... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Godzinę temu, darekp napisał:

będzie można swobodnie przenosić świadomość (czy jakieś "osobowe ja" czymkolwiek ono by nie było) między maszyną a ludzkim mózgiem? Wtedy problem zniknie ("nie będzie różnicy między białkiem a krzemem" - jakoś tak to ujął Lem, nie pamiętam dokładnego cytatu). Nawet jeśli my nie potrafimy wymyśleć jak to zrobić, to może te super potężne AI wykoncypują...

Jestem ciakw jak AI rozwiąże paradoks statku Tezeusza (nie mówię ironicznie, może jest to możliwe). 

Dodatkowo musimy wziać pod uwagę, że takie daleko idące tranformację człowieka prowadzą do tego, że "nowy człowiek" już nie będzie człowiekiem... Nie mówię, że do źle czy dobrze. 

3 godziny temu, peceed napisał:

To co mnie zastanawia to kwestia "władzy": prawdziwymi elementami sterującymi w świecie są wyłącznie replikatory, obecnie genetyczne i memetyczne.

"Elementem sterującym" jak to nazwałeś jest po prostu informacja. Memetyka to tylko pozdbiór procesów transinformowania, taki być może ciekawy (dla niektórych inspirujący) pomysł, nic więcej.

Edited by Warai Otoko

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
32 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Jestem ciakw jak AI rozwiąże paradoks statku Tezeusza (nie mówię ironicznie, może jest to możliwe). 

To akurat chyba jest proste (zakładając, że nie istnieją żadne "pola świadomości" czy coś w tym rodzaju, obserwowalnego fizycznie, bo jeśli by istniały, to nie byłoby paradoksu statku Tezeusza;)) :

Najpierw przenosimy cały żywy mózg do maszyny. Potem w tempie mniej więcej takim, w jakim obumierają neurony wymieniamy pojedyncze neurony na ich elektroniczne odpowiedniki. Do momentu, gdy nie pozostanie żaden białkowy neuron. Dla dostatecznie zaawansowanej technologii bułka z masłem;)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie dostrzegam żadnego paradoksu, natura już dawno to rozwiązała. Każdy z nas w porównaniu z naszym "ja" z dzieciństwa to zupełnie odmienny zbiór atomów. Co prawda w Star Trek na początku ludzie mieli opory przed korzystaniem z transporterów, ale przyjęły się. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, darekp napisał:

Najpierw przenosimy cały żywy mózg do maszyny. Potem w tempie mniej więcej takim, w jakim obumierają neurony wymieniamy pojedyncze neurony na ich elektroniczne odpowiedniki. Do momentu, gdy nie pozostanie żaden białkowy neuron. Dla dostatecznie zaawansowanej technologii bułka z masłem;)

Dobre :P ale: 

"

FILONOUS: Wybornie. Wyobraź sobie, Hylasie, że musisz dziś umrzeć, albowiem znajdujesz się we władzy pewnego tyrana, który postanowił solennie cię uśmiercić, a ma po temu wszystkie możliwości. Czas twej egzekucji wyznaczony został na siódmą rano. O szóstej, to znaczy teraz właśnie, dręczony smutkiem i trwogą, udajesz się na ostatnią przedśmiertną przechadzkę, spotykasz mnie i opowiadasz mi o swym nieszczęściu.

Czy zgadzasz się przyjąć taki wstęp do dysputy o owej wyobrażonej sytuacji, w której ty będziesz skazanym na śmierć, a ja — przyjacielem twym, pragnącym ci pomóc, a zarazem wynalazcą machiny do wskrzeszania z atomów?

HYLAS: Zgadzam się. Mów.

FILONOUS: Biedny Hylasie, masz zginąć, biada, to straszne! Ale prawda, tyś jest przecież materialistą?

HYLAS: Tak.

FILONOUS: To doskonale się składa. Właśniem skonstruował machinę, o której tyleśmy ostatnimi czasy rozprawiali. Kopie, jakie za jej pomocą sporządzam, w niczym nie różnią się od oryginałów. Człowiek, którego z atomów składa moja machina, nie tylko powłoką cielesną nie różni się od oryginału, ale posiada wszystkie cechy umysłu takie same, że dla przykładu wspomnę o pamięci — jak wiesz, polega ona na pewnych indywidualnych właściwościach struktury mózgu. Otóż machina moja stwarza kopię ze wszystkimi szczegółami budowy mózgu, a więc i pamięcią zdarzeń przeszłych, z myślami, wspomnieniami i pragnieniami. Krótko mówiąc, mój Hylasie, gdy za godzinę ulegniesz przemocy i skonasz, twoja powłoka jeszcze nie zdąży ostygnąć, a już wprawię w ruch machinę i z atomów takich samych, jakie się teraz na twoje ciało składają, zbuduję żywego, myślącego Hylasa. Ręczę ci za to. I cóż, czy rad jesteś?

HYLAS: Ależ tak, po trzykroć tak, oczywista. Musisz tylko zbadać moją strukturę atomową, aby ją przedstawić machinie.

FILONOUS: To się rozumie. Pozwólże, mój przyjacielu, abym wzmógł jeszcze twą pewność przeżycia śmierci. Znasz mnie, wierzysz mym słowom, mym zapewnieniom, wszelako ułomne są rzeczy wytworzone przez człowieka, tu wszakże pewność jest niezbędna. Pozwól przeto, bym tego Hylasa, który twoim ma być przedłużeniem, twoją kontynuacją, już teraz stworzył. Będzie on oczekiwał twojej śmierci, a po niej wspólnie z nim, to jest z tobą, oddamy się uciechom wskrzeszonego żywota.

HYLAS: Co ty mówisz, Filonousie?

FILONOUS: To, co usłyszałeś: dla zwiększenia twej pewności kopię twoją stworzę już teraz...

HYLAS: Ależ to nonsens!

FILONOUS: Czemuż to?

HYLAS: To będzie odrębna ode mnie, obca istota!

FILONOUS: Tak sądzisz?

HYLAS: A jakże inaczej? Ten człowiek może i będzie nieskończenie do mnie podobny, wszyscy go za mnie brać będą, będzie żywił te same co ja uczucia, chęci, zamiłowania, nawet prace, przeze mnie rozpoczęte, on w mym duchu dokończy, ale to nie ja będę! To będzie sobowtór, jakby bliźniak, ja zaś umrę na zawsze!

FILONOUS: Skądże ta pewność?

HYLAS: A stąd, że jeśli stworzysz go teraz i on będzie tu przytomny, to będę o nim mówił „on”, jak o każdym innym człowieku, i widział go na zewnątrz siebie — i będzie drugą, odrębną ode mnie, inną istotą ludzką, jak każdy człowiek, i to, że będzie do mnie podobny jak kropla do kropli, w najmniejszej mierze śmierci mej nie osłodzi. Owszem, dla żyjących dalej, dla mych przyjaciół, krewnych, będzie złudzeniem mego bytowania skończonym i doskonałym, ale ja — ja umrę i już żyć nie będę.

FILONOUS: Skądże ta pewność?

HYLAS: Nie możesz mieć wątpliwości w tym przedmiocie, Filonousie, i jeno mnie próbujesz. Przecież gdybym podniósł z ziemi ten oto wilgotny, zwiędły liść i podał owemu „drugiemu Hylasowi”, jeśliby tu stał, to on przecie wdychałby i czuł jego woń cierpką i miłą, a nie ja. I podobnie rzecz by się miała po mojej śmierci, bo przecież wskutek mego zgonu w nim się nic nie przemieni, nic nie nastąpi nowego. On będzie po świecie chodził dalej, jego pięknem się radował, ja atoli istnieć przestanę zupełnie.

FILONOUS: Tak? Hm, więc co robić? Mów, co mam uczynić z machiną, aby zapewnić ci wskrzeszenie?

HYLAS: To całkiem proste. Musisz stworzyć moją żywą i myślącą kopię po mym zgonie.

FILONOUS: Tak mniemasz?

HYLAS: Tak.

FILONOUS: Kopia stworzona po twym zgonie będzie tobą, a stworzona przed twoją śmiercią nie będzie tobą, lecz człowiekiem, choć niezmiernie podobnym, ale innym? Jakaż różnica między tymi dwiema istotami, wyjaśnij mi, proszę?"

więcej tutaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

@Warai Otoko Dlatego ja nie wierzę w prawdziwość hipotezy, że "wystarczy i da się zrobić dostatecznie wierną kopię struktury atomowej aby uzyskać tego samego człowieka" *). I dlatego się zastrzegłem poprzednio, że istnieje możliwość że tu nie ma paradoksu statku Tezeusza - to było Twoje założenie, że paradoks zachodzi ;P

*) wsadziłem w cudzysłów, żeby było widać dokładniej w prawdziwość jakiego zdania nie wierzę.

P.S. i jeszcze dodam dla ścisłości, że w możliwość teleportacji człowieka rozumianą jako teleportację kwantową oczywiście jestem gotów uwierzyć, ale ona właśnie nie jest robieniem kopii (bo wiąże się ze zniszczeniem "oryginału").

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, darekp napisał:

 Dlatego ja nie wierzę w prawdziwość hipotezy, że wystarczy i da się zrobić dostatecznie wierną "kopię struktury atomowej". I dlatego się zastrzegłem poprzednio, że istnieje możliwość że tu nie ma paradoksu statku Tezeusza - to było Twoje założenie, że paradoks zachodzi ;P

Nie wiem czy dobrze to rozumiem... w każdym razie mi chodzi o to, że "przeniesienie świadomości do maszyny" nie jest raczej możliwe/wyobrażalne bez rozwiązania problemu statku Tezeusza. Chyba, że założymy że świadomosc to jest jakaś cecha nie związana z zachowaniem ciągłości bytu człowieka, tylko coś na zasadzie nie wiem "wątroby". 

Albo żeby nie komplikować - "przeniesienie świadomości" do maszyny nie daje pewności że nie umrzesz po prostu :P Także nie wiadomo czy byłoby to przeniesienie czy może stworzenie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, Warai Otoko napisał:

"przeniesienie świadomości do maszyny" nie jest raczej możliwe/wyobrażalne bez rozwiązania problemu statku Tezeusza.

To nie jest problem statku Tezeusza. Przecież nie masz kłopotu z kopią zdjęcia w jpg. Dwa byty, ten sam skrót md5. Problem jest raczej etyczny - obie kopie świadomości są prawdziwe i roszczą sobie prawa. Wystarczy zadbać  by w każdym momencie tylko jedna kopia była aktywna. Problem dawno rozwiązany przez Lema czy w Star treku - beam me up, Scotty.

p.s. no i po 4096... teraz będę tu pisał do 8K

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Jajcenty napisał:

To nie jest problem statku Tezeusza. Przecież nie masz kłopotu z kopią zdjęcia w jpg. Dwa byty, ten sam skrót md5. Problem jest raczej etyczny - obie kopie świadomości są prawdziwe i roszczą sobie prawa. Wystarczy zadbać  by w każdym momencie tylko jedna kopia była aktywna. Problem dawno rozwiązany przez Lema czy w Star treku - beam me up, Scotty.

No nie wiem, moim zdaniem to jednak jest problem statku Tezeusza bo kwestia dotyczy tego czy to jesteś nadal ty czy nie... nadal ten sam statek czy już zupełnie inny? Ja rozumiem, że człowiek ulega ciągłej transformacji, ale jest zachowana ciągłość. W przypadku takiego "przeniesienia" ciągłośc jest przerwana. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciągłość jest tylko iluzją.

4 minuty temu, Warai Otoko napisał:

moim zdaniem to jednak jest problem statku Tezeusza

Przyjmij, że moim, Darka i Jajcentego (tak trzymać Jajcenty, 8K brzmi dumniej ;))  NIE JEST.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Warai Otoko napisał:

No nie wiem, moim zdaniem to jednak jest problem statku Tezeusza bo kwestia dotyczy tego czy to jesteś nadal ty czy nie

Bo myślisz anaglowo :) VHS robi problemy, kopie cyfrowe są nich pozbawione. Pozostaje problem praw autorskich i generalnie IP :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To TYLKO problem MORALNY, z czym się całkowicie zgadzam.

ups, miałem dokleić, ale Jajcenty mi się wciął wcześniej ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Jajcenty napisał:

Bo myślisz anaglowo :) VHS robi problemy, kopie cyfrowe są nich pozbawione. Pozostaje problem praw autorskich i generalnie IP :)

Zgadzam się, że istnieje przy tym problem natury etycznej, ale kwestia paradoksu statku Tezeusza nadal pozostaje, bo jeżeli by jej nie było to jakie masz kontrargumenty na przytczony pzreze mnie wczesniej fragment rozwmowy Filonusa i Hylasa? (swoją drogą autorstwa Lema właśnie :P). Strzeszczając - skoro moja kopia jest mną, to jej stworzenie równałoby się jakiemuś podziałowi mojej świadomości na obydwie te kopie, a kopii jak wiadomo moze być n... A jeśli nie jest mną, no to nie ma problemu ale o żadnym "przednoszeniu" świadomości nie ma mowy, a jedynie o kopiowaniu (z  tym jak sam zauwazyłeś nie ma problemu, problem jest z pzreniesieniem). Innymi słowy, teleprotacje etc. wiązałby się z unicestwianiem i tworzeniem na nowo, a nie z "przenoszeniem". 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W każdej (dość krótkiej) chwili obumiera w Tobie i powstaje wiele nowych komórek. Gdzie tu ciągłość? W każdej chwili umierasz i rodzisz się na nowo. Świadomość, którą widzę raczej funkcyjnie sprytnie to rozwiązała.

4 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Innymi słowy, teleprotacje etc. wiązałby się z unicestwianiem i tworzeniem na nowo, a nie z "przenoszeniem".

Przecież to tylko semantyka. Czy mówienie różnymi językami o RZECZYWISTOŚCI zmienia cokolwiek w tej ostatniej?

Jeszcze raz powtórzę, że bodaj co 7 lat (o ile nie skleroza) zmieniamy statystycznie cały zbiór naszych atomów na nowe. Czy to nie problem statku Tezeusza? :P

Zwyczajnie codziennie defekujemy sami sobą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
5 minut temu, Astro napisał:

W każdej (dość krótkiej) chwili obumiera w Tobie i powstaje wiele nowych komórek. Gdzie tu ciągłość? W każdej chwili umierasz i rodzisz się na nowo. Świadomość, którą widzę raczej funkcyjnie sprytnie to rozwiązała.

Zgadza się, a jednak zachowujesz "wrażenie" ciągłości własnego ja, ale nie w tym problem. Problem polega na tym, że "przeniesienie świadomosci" do maszyny nic by nie zmieniło dla tej osoby która byłaby rzekomo przeniesiona. Po prostu powstałaby jej kopia, a tamta żyła by nadal swoim życiem lub umarła, nieważne. Nie ma mowy o "przeniesieniu świadomosci". Problem pewnie uda się rozwiązać jeśli zrozumiemy czym świadomośc jest, bo to że funkcją to raczej jasne, ale to jeszcze za mało. 

5 minut temu, Astro napisał:

Przecież to tylko semantyka. Czy mówienie różnymi językami o RZECZYWISTOŚCI zmienia cokolwiek w tej ostatniej?

Jasne, że nie. 

Edited by Warai Otoko

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed 350 laty Antoine van Leeuwenhoek wykorzystał jeden z najwcześniejszych mikroskopów do obserwacji poruszania się plemników. Napisał wówczas, że mają one ogon, który, podczas pływania, porusza się ruchem podobnym do węża, jak węgorz w wodzie. I przez 350 lat tak właśnie ludzie sobie to wyobrażali. Teraz okazuje się, że była to iluzja optyczna.
      Doktor Hermes Gadelha z University of Bristol oraz doktorzy Gabriel Corkidi i Albarto Darszon z Universidad Nacional Autonoma de Mexico wykorzystali mikroskopię 3D i matematykę do opisu prawdziwego ruchu wici plemnika w trójwymiarowej przestrzeni. Naukowcy mieli do dyspozycji kamerę nagrywającą ponad 55 000 klatek na sekundę oraz specjalny mikroskop, który z niezwykle dużą częstotliwością poruszał badaną próbką w górę w i dół, co pozwoliło na dokładne skanowanie poruszających się plemników.
      Z przełomowego artykułu opublikowanego na łamach Science Advances dowiadujemy się, że plemnik nie uderza wicią na boki, ale kręci nią na podobieństwo korkociągu. Do tego zawsze w jedną stronę. To powinno powodować, że plemnik będzie pływał w kółko. Jednak ewolucja poradziła sobie i z tym, dzięki czemu plemniki pływają do przodu.
      Ludzkie plemniki opracowały sobie sposób na pływanie. Zachowują się jak rozbawiona wydra, okręcająca się wokół osi w czasie pływania. W ten sposób cały ruch się uśrednia i plemnik płynie do przodu, mówi doktor Gadelha, który stoi na czele Polymaths Laboratory i specjalizuje się w matematycznych aspektach płodności.
      Szybkie zsynchronizowane ruchu plemnika powodują, że rzeczywiście powstaje złudzenie, jakby ogonek poruszał się na podobieństwo węża, uderzając raz w jedną raz w drugą stronę. Jednak nasze odkrycie pokazało, że plemniki opracowały technikę pozwalającą na kompensację ruchu ogonka w jedną stronę i w ten sposób stworzyły symetrię z asymetrii, dodaje Gadelha.
      Obecnie wspomagane komputerowo systemy analityczne, zarówno te używane w praktyce klinicznej, jak i na uczelniach, wykorzystują liczący sobie 350 lat model poruszania się plemników. Ulegają więc tej samej iluzji, jakiej w XVII wieku uległ Leeuwenhoek używając jednego z pierwszych mikroskopów. I na tej podstawie oceniają m.in. jakość nasienia.
      W ponad połowie przypadków braku dzieci okazuje się, że przyczyna leży po stronie mężczyzny. Zrozumienie ruchu plemników to podstawowe zagadnienie, które pozwoli na opracowanie narzędzi diagnostycznych identyfikujących jakość nasienia, mówi Gadelha. Odkrycie to zrewolucjonizuje nasze poglądy na temat mobilności spermy i jej wpływu na płodność. Bardzo mało wiemy na temat środowiska wewnątrz kobiecego układu rozrodczego oraz jak ruch spermy wpływa na zapłodnienie. To nowe narzędzie pokazuje, jak niezwykłe możliwości mają plemniki, mówi doktor Darszon.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Około 33% kobiet zamieszkujących obecnie Europę odziedziczyło po neandertalczykach receptor progesteronowy. Dzięki temu są one bardziej płodne, mniej krwawią na początkowym etapie ciąży oraz narażone są na mniejsze ryzyko poronienia, wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej im. Maxa Plancka.
      Progesteron odgrywa ważną rolę w przygotowaniu wyściółki macicy do zaimplementowania zapłodnionego jaja i utrzymania wczesnych etapów ciąży. Receptor progesteronowy jest kodowany przez gen PGR na chromosomie 11, a do jego największej ekspresji dochodzi w endometrium.
      Analiza danych genetycznych ponad 450 000 osób, w tym 244 000 kobiet wykazała, że w Europie 29% kobiet odziedziczyło po neandertalczykach 1 kopię receptora, a 3% dziedziczy 2 kopie. Proporcja kobiet dziedziczących ten gen jest około 10-krotnie większa niż ma to miejsce w przypadku dziedziczenia większość genów po neandertalczykach, zauważa Hugo Zeberg. To on, wraz z Janet Kelso i Svante Pääbo jest autorem badań, których wyniki opublikowano na łamach Molecular Biology and Evolution. To sugeruje, że neandertalski wariant receptora ma korzystny wpływ na płodność, dodaje uczony.
      I rzeczywiście, dalsze badania wykazały, że kobiety takie rzadziej krwawią podczas wczesnych etapów ciąży, rodzą więcej dzieci oraz rzadziej dochodzi u nich do poronień. Analizy molekularne ujawniły też, że w komórkach takich kobiet znajduje się więcej receptorów, co może prowadzić do zwiększonej wrażliwości na progesteron i chronić przed krwawieniami i poronieniami.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Matki bonobo pomagają synom, by mieli więcej potomstwa. Pomoc polega m.in. na ochronie prób kopulacji i przeszkadzaniu innym samcom. Działania mam aż 3-krotnie zwiększają szanse synów na rodzicielstwo.
      To pierwszy raz, kiedy możemy wykazać wpływ obecności matki na bardzo istotną cechę męskiej kondycji, jaką jest płodność. Byliśmy zaskoczeni, widząc tak jak silny bezpośredni wpływ matki na liczbę wnucząt - podkreśla Martin Surbeck, prymatolog z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka.
      Zespół Surbecka obserwował dzikie populacje bonobo z Demokratycznej Republiki Konga oraz dzikie populacje szympansów z Wybrzeża Kości Słoniowej, Tanzanii i Ugandy.
      Okazało się, że o ile i matki szympansów, i bonobo popierają synów w męsko-męskich konfliktach, o tyle matki bonobo idą jeszcze o krok dalej i zabezpieczają próby kopulacyjne swoich synów oraz interweniują przy próbach kopulacji innych samców.
      Matki bonobo wykorzystują również swoją pozycję w matriarchalnych społeczeństwach, by zapewnić synom dostęp do popularnych miejsc i pomagają im w osiągnięciu wyższej pozycji w męskiej hierarchii.
      Autorzy artykułu z pisma Current Biology dodają, że takie interakcje są rzadkie w szympansich społecznościach i nie mają wpływu na męską płodność. W społecznościach szympansów to samce mają wyższą pozycję niż samice, dlatego działania szympansich matek nie są tak znaczące, jak zachowania matek bonobo.
      Co ważne, matki bonobo nie pomagają w ten sam sposób własnym córkom. Nie angażują się też raczej w wychowanie ich dzieci. W systemach społecznych bonobo córki opuszczają rodzinne grupy, a synowie zostają. W przypadku nielicznych pozostających córek nie widzimy większego wsparcia ze strony matek.
      Surbeck i inni chcą się dowiedzieć więcej o korzyściach związanych z zachowaniami matek bonobo. Obecnie prymatolodzy sądzą, że chodzi o przekazywanie swoich genów. Te samice znalazły sposób na zwiększenie sukcesu reprodukcyjnego bez rodzenia kolejnych dzieci.
      Surbeck uważa, ze wydłużenie poreprodukcyjnego okresu życia kobiet i wczesny wiek, w którym przechodzimy menopauzę, mogły wyewoluować właśnie z tej metody kontynuowania swojej linii genetycznej.
      Niemcy dodają, że zebranie danych nt. czasu trwania okresu poreprodukcyjnego u samic bonobo i szympansów będzie wymagać kolejnego długoterminowego badania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mężczyźni, którzy palili marihuanę mają znaczącą wyższą koncentrację plemników w nasieniu w porównaniu z mężczyznami, którzy nigdy jej nie palili, donoszą naukowcy z Uniwersytetu Harvarda. Badania, które prowadzono w Fertility Clinic w Massachusetts General Hospital, wykazały również, że nie ma znaczącej różnicy w koncentracji plemników pomiędzy byłymi a obecnymi palaczami marihuany.
      To niespodziewane odkrycie pokazuje, jak mało wiemy o wpływie marihuany na zdrowie reprodukcyjne oraz na zdrowie w ogóle. Uzyskane przez nas wyniki należy interpretować z ostrożnością. Pokazują one jednak, że konieczne są dalsze badania na ten temat, mówi profesor Jorge Chavarro.
      Jako, że marihuany używa prawdopodobnie 16,5% dorosłej populacji USA i coraz więcej osób popiera jej dalszą legalizację, naukowcy chcą jak najwięcej dowiedzieć się o jej wpływie na zdrowie.
      Autorzy najnowszych badań sądzili, że palenie marihuany będzie wiązało się z gorszą jakością spermy. Na to wskazywały wcześniejsze badania, jednak większość z nich była prowadzona na modelach zwierzęcych lub mężczyznach, którzy nadużywali narkotyków.
      Na potrzeby obecnych badań naukowcy wzięli pod uwagę 1143 próbki spermy pobrane od 662 mężczyzn w latach 2000–2017. Średni wiek badanych wynosił 36 lat, większość stanowili Biali, którzy ukończyli koledż. Ponadto od 317 badanych pobrano też krew, by ją zbadać pod kątem hormonów mających wpływ na reprodukcję. Uczestnicy eksperymentu wypełniali też kwestionariusze dotyczące używania marihuany.
      Z kwestionariuszy wynikało, że 365 mężczyzn (55%) miało do czynienia z marihuaną, z czego 80% określiło się jako byli, a 20% jako obecni palacze.
      Analiza próbek nasienia wykazała, że wśród mężczyzn, którzy zetknęli się z marihuaną średnia koncentracja plemników wynosiła 62,7 miliona na mililitr, a wśród tych, którzy nigdy narkotyku nie zażywali wartość ta wynosiła 42,4 miliona plemników na mililitr. Ponadto jedynie u 5% byłych lub obecnych palaczy marihuany  ilość plemników była poniżej normy wynoszącej 15 milionów na mililitr. W grupie niepalących takich osób było 12%. Badania próbek krwi wykazały też, że im większe spożycie marihuany, tym wyższy poziom testosteronu w serum.
      Naukowcy ostrzegają, że ich badania mają kilka poważnych ograniczeń. Po pierwsze, część uczestników mogła nie przyznawać się do używania nielegalnego narkotyku. Po drugie, nie wiadomo, czy dane te można przełożyć na ogół populacji, gdyż w badaniach uczestniczyli mężczyźni, którzy zgłosili się do kliniki leczenia niepłodności. Po trzecie, uzyskane wyniki trudno skonfrontować z innymi, gdyż dotychczas przeprowadzono niewiele podobnych badań.
      To, co odkryliśmy było wprost przeciwne do naszego założenia z początku badań. Nasze wyniki można interpretować na dwa sposoby. Po pierwsze, można stwierdzić, że niewielka ilość marihuany może korzystnie wpływać na jakość nasienia, gdyż narkotyk ten wpływa na układ endokannabinoidowy, o którym wiemy, iż odgrywa rolę w płodności. Jednak przy wyższym spożyciu marihuany nie zaobserwowaliśmy jej dobroczynnych skutków. Druga zaś interpretacja jest taka, że mężczyźni z wyższym poziomem testosteronu chętniej angażują się w ryzykowne zachowania, w tym w palenie marihuany, stwierdza główny autor badań, Feiby Nassan.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Prestiżowy The Lancet publikuje wyniki badań, z których dowiadujemy się, że konieczna jest radykalna zmiana diety i sposobu produkcji żywności, jeśli chcemy uniknąć milionów zgonów i katastrofalnego zniszczenia planety. Zmiana musi być naprawdę znacząca. Zdaniem ponad 30 badaczy ludzkość powinna zjadać o połowę mniej cukru i czerwonego mięsa i dwukrotnie więcej warzyw, owoców oraz orzechów.
      Stoimy w obliczu katastrofy, mówi profesor Tim Lang, który stoi na czele EAT-Lancet Commision, która jest autorem badań. Obecnie około miliarda osób na świecie cierpi głód, a dwa miliardy jedzą zbyt dużo niezdrowej żywności, powodując epidemię otyłości, cukrzycy i chorób serca. Z powodu niezdrowej diety na całym świecie rocznie przedwcześnie umiera nawet 11 milinów osób.
      Jednocześnie przemysł spożywczy jest największym emitentem gazów cieplarnianych, głównym powodem utraty bioróżnorodności oraz główną przyczyną śmiercionośnych zakwitów alg u wybrzeży morskich i na wodach śródlądowych. Rolnictwo, które przekształciło niemal połowę powierzchni lądów, zużywa też do 70% globalnych wody pitnej.
      Jeśli mamy mieć jakiekolwiek szanse, by w 2050 roku wyżywić 10 miliardów ludzi musimy przestawić się na zdrową dietę, zmniejszyć ilość marnowanej żywności oraz zainwestować w technologie, które zmniejszą wpływ rolnictwa na środowisko, mówi Johan Rockstrom, dyrektor Poczdamskiego Instytutu Badań nad Wpływem Zmian Klimatu. To jest do zrobienia, ale wymaga rewolucji w rolnictwie, dodaje.
      Podstawą do osiągnięcia pożądanego stanu rzeczy jest spowodowanie, by przeciętny człowiek zjadał około 2500 kalorii dziennie.Nie chodzi o to, żeby wszyscy jedli tak samo. Ale patrząc na to szerzej, i dotyczy to przede wszystkim mieszkańców bogatych krajów, oznacza to zmniejszenie spożycia mięsa i nabiału, a znaczące zwiększenie konsumpcji roślin, dodaje Rockstrom.
      Naukowcy określili, że taka idealna dla świata dieta składa się z od 7 do nie więcej niż 14 gramów czerwonego mięsa na dobę. Tymczasem typowy hamburger zawiera 125-150 gramów mięsa. To pokazuje, jak olbrzymie zmiany musiałyby zajść w krajach najbogatszych oraz w tych szybko się bogacących, jak Chiny czy Brazylia.
      Głównym „rolniczym” winowajcą dewastacji planety jest wołowina. Jeśli chodzi o zmiany klimatyczne, to węgiel jest tym, co najgorsze, najbrudniejszym z paliw kopalnych. W rolnictwie takim odpowiednikiem węgla jest wołowina, wyjaśnia Rockstrom. Krowy wydzielają duże ilości metanu, a na potrzeby pastwisk wycinane są olbrzymie połacie lasów. Jakby jeszcze tego było mało, na potrzeby bydła przeznacza się olbrzymie ilości wody pitnej, wyprodukowanie kilograma wołowiny wymaga zużycia co najmniej 5 kilogramów ziarna, a konsumenci wyrzucają do śmieci około 30% mięsa.
      Jeśli chodzi o spożycie nabiału, to nie powinno ono przekraczać około 250 gramów mleka dziennie. Idealna dla planety dieta zakłada też jedzenie nie więcej niż 2 jajek w tygodniu. Jednocześnie zaś ludzie musieliby jest dwukrotnie więcej roślin, owoców i orzechów.
      Obecna dieta nie jest w stanie wyżywić ludzkości. Po raz pierwszy od 200 000 lat nasza dieta w sposób znaczący rozmija się z możliwościami planety i przyrody, mówi wydawca The Lancet, Richard Horton.
      Idealna dla zdrowia i planety dieta powinna zawierać 300 gramów warzyw, 200 gramów owoców, 50 gramów warzyw bogatych w błonnik (np. ziemniaki), 40 gramów tłuszczów nienasyconych, 31 gramów sztucznie dodanego cukru, 25 gramów orzeszków ziemnych, 25 gramów soi, 25 gramów orzechów z drzew (włoskie, migdały), 14 gramów czerwonego mięsa, 5 gramów smalcu lub łoju, 13 gramów jajek (ok 1,5 jajka na tydzień), 29 gramów drobiu, 28 gramów ryb i owoców morza, 50 gramów fasoli i podobnych produktów, 232 gramy ziaren (ryż, kukurydza, pszenica) i 250 mleka i produktów mlecznych.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...