Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Historyczna misja rozpoczęta. Kapsuła Dragon leci na Międzynarodową Stację Kosmiczną

Recommended Posts

 

14 hours ago, Astro said:

Masz rację. Głównie satelity Starlink (firmy Elona) przez SpaceX (firmę Elona). Głównie tym myślących wk*iają.

Starlink to ostatni rok i własnie próba uniezależnienia się od NASA

Od zawsze SpaceX wykonywał więcej komercyjnych lotów niż dla NASA lub rząd:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_startów_rakiet_Falcon_9_oraz_Falcon_Heavy

14 hours ago, Astro said:

Wystarczy jeden: Jankesi płacili i płacą jak za zboże. :)
Nie zastanawiałeś się, dlaczego nie poszli w tańszą opcję (jak np. ISRO)? Oczywiście żart.

Nie wystarczy. To tylko udowadnia, że są kustoszem. 

15 hours ago, Astro said:

Wybacz, ale każdy na forum już co najmniej trzykrotnie poprawnie dokował. Czyli lecimy? :P

Chodzi tylko o fakt, że w tej chwili Nasa ma jedną pozycję w budżecie mniej - symulator. Wsadza nowych astronautów do zdeorbitowanego dragona i w nim na dotykowych ekranach będą ich uczyć jak nie dotykać niczego.

14 hours ago, tempik said:

Coś ty się uparł tych ekranów LCD. Ja mam większy w telewizorze więc nie robi to na mnie wrażenia. Co członek załogi robi na tych ekranach? Jedynie patrzy jak szpak w pi.... Jest biernym obserwatorem. Czasami coś tapnie przy transmisji live żeby pokazać że jest ważny i dzięki niemu ta łajba płynie dalej. A w praktyce masa automatów robi robotę i jest zabezpieczona żeby niechcąco gapcio coś nie włączył. 

Ok, Twoje podejście jest inne niż Astro, wg. Ciebie żadne konsole nie są potrzebe w kapsule bo i tak praktycznie cały proces wykonuje się automatycznie. Z takim czymś się moge częściowo zgodzić, ale jakaś możliwość ręcznego sterowania musi się pojawić wiec niech nie jest to konsola z setkami fizycznych przycisków tylko ekran dotykowy ktory mozna dopasować do sytuacji + kilka fizycznych przycisków i manipulatorów.

Astro natomiast optuje za starym systemem, który wg mnie jest już niepraktyczny. 

14 hours ago, tempik said:

Pełna beka. przypomina mi to reportaże np z elektrowni atomowej albo centrum sieci energetycznej. Ekrany po sufit i setka ludzi chaotycznie ruszających myszkami żeby było widać w kamerze że pracują. A mogli by pogasić monitory i iść spokojnie na szluga.

Co nieco o automatyce wiem. Tak jest i tak powinno być w takich zakładach, ale jak coś się spier... to wtedy potrzebne są narzędzia do sterowania ręcznego.

14 hours ago, tempik said:

Pełna automatyka i zaawansowany software to wspaniała rzecz, ale tylko tam gdzie jest cywilizacja. W terenie pewniejsze rozwiązania to te siermiężne, manualne. Czyli w piaskach Sahary samochód który naprawisz zestawem kluczy, na długim rajdzie rowerowym jednoślad na linkach zamiast hydrauliki itd.

Dokładnie, i mam nadzieję ze po ponad 50 latach w końcu kończy się czas gdzie niska orbita jest postrzegana jako miejsce dla siermiężnych rozwiązań. Nie zbudujesz jakiegokolwiek przemysłu na orbicie / księżycu, jeśli każdy członek załogi będzie musiał wiedzieć do czego służy każdy z setki przełączników w taksówce która cię wiezie do pracy. 

13 hours ago, tempik said:

No ale lans i show było. Prawie jak startrek. Biała rakieta i pod kolor kombinezony, czarne gumiaki :D i 3 ekrany LCD! pewnie mają jakieś dreny do odciągania potu :)

brakowało tylko Tesli ciągniętej na lawecie, też białej

Bardziej żenujący dla mnie był spektakl NASA - mocarstwo od siedmiu boleści, które się cieszy że ma jak samodzielnie wysłać ludzi na orbitę.

9 hours ago, ex nihilo said:

SpaceX już od kilku lat nie jest tylko jedną z zabawek rąbniętego fantasty... 

Największym plusem Muska jest to, że nie robi tego dla kasy. Roskosmos, Boeing, ULA i wszystko gdzie palce maczają rządy to miejsce gdzie duża cześć zarządu patrzy tylko jaki by tu zrobić większy wałek na kasie niż poprzednik. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, dexx napisał:

Ok, Twoje podejście jest inne niż Astro, wg. Ciebie żadne konsole nie są potrzebe w kapsule bo i tak praktycznie cały proces wykonuje się automatycznie.
[...]
Astro natomiast optuje za starym systemem, który wg mnie jest już niepraktyczny.

Generalnie nie do końca, bo napisałem właściwie to samo:

16 godzin temu, Astro napisał:

Dla wyjaśnienia: wiesz co robią astronauci i Huston podczas startu rakiety? Modlą się, bo całą zabawą zajmuje się bardzo prosty system bez jakiegokolwiek "dotyku".

Nie jestem fanem staroci, bo chodzi tu zwyczajnie o niezawodność. Nie wiem jak obecnie, bo nie śledzę i nie siedzę w temacie, ale w promach amerykanie stosowali jeszcze pamięci rdzeniowe. Generalnie elektronika nie bardzo sprawnie działa przy zwiększonym promieniowaniu (kosmicznym).

https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetic-core_memory#Physical_characteristics

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, ex nihilo napisał:

A Roskosmos? Gdyby nie starty dla wojska, już by nie istniał, bo z tych 2-3 w roku lotów załogowych na ISS wyżyć się nie da. A i to im się kończy.

Cała Rosja zatrzymała się na zimnej wojnie. Ich rozwój stymulują chyba tylko wojny i konflikty zbrojne. Jak jest pokój to przecież cebula i ziemniaki rosną więc po co marnować kalorie na myślenie i rozwój? Ale potencjał mają wielki chociaż rzadko go pokazują a jak już to w niecnych celach.

Tak czy inaczej ich rakiety to dalej 1 liga

Godzinę temu, dexx napisał:

ale jakaś możliwość ręcznego sterowania musi się pojawić wiec niech nie jest to konsola z setkami fizycznych przycisków tylko ekran dotykowy ktory mozna dopasować do sytuacji + kilka fizycznych przycisków i manipulatorów.

no właśnie. ręczne sterowanie to dla mnie kurki i wajchy na zaworach i prymitywne styki przekaźników, które obsłużysz nawet jak wszystkie komputery w statku spalą się albo zaświecą blue screenem.

Godzinę temu, dexx napisał:

Nie zbudujesz jakiegokolwiek przemysłu na orbicie / księżycu, jeśli każdy członek załogi będzie musiał wiedzieć do czego służy każdy z setki przełączników w taksówce która cię wiezie do pracy.

Dokładnie tak jak mówisz. ale to chyba jeszcze nie ten moment mam wrażenie.

Godzinę temu, dexx napisał:

Bardziej żenujący dla mnie był spektakl NASA - mocarstwo od siedmiu boleści, które się cieszy że ma jak samodzielnie wysłać ludzi na orbitę.

eee tam.

Jak codziennie jesz baleron to nie ma o czym mówić. Ale jak znasz smak baleronu a nie jadłeś go od 10 lat(NASA) to chodzisz podjarany i ośliniony przez miesiąc!

 

Godzinę temu, dexx napisał:

Największym plusem Muska jest to, że nie robi tego dla kasy

Bo to jest demo2 czy jak tam to nazywa. Taki student który pisze dla korporacji program za darmo lub po kosztach żeby się zaprezentować. ale ta faza zawsze się kończy i zaczyna się trzepanie kapuchy i maksymalizowanie zysków każdym możliwym sposobem :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
5 hours ago, Astro said:

Nie jestem fanem staroci, bo chodzi tu zwyczajnie o niezawodność. Nie wiem jak obecnie, bo nie śledzę i nie siedzę w temacie, ale w promach amerykanie stosowali jeszcze pamięci rdzeniowe. Generalnie elektronika nie bardzo sprawnie działa przy zwiększonym promieniowaniu (kosmicznym).

https://en.wikipedia.org/wiki/Magnetic-core_memory#Physical_characteristics

Moim zdaniem postęp się zatrzymuje, jak zaczyna się za bardzo unikać ryzyka. Nie chodzi mi tu o ryzykowanie życiem astronautów, ale jak już kiedyś tu na forum pisałem np. taki Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba przy budżecie 8mld dolarów to zdrowe przegięcie. w tej i zamknięta pętla. Wyszli z założenia, że wystrzelenie rakiety jest drogie więc muszą wszystko dokładnie potestować co zwielokrotniło koszty. Patrząc na obecne poczynania Muska za te 8mld wysłał by on ok. 20 teleskopów jeden po drugim z czego 15 dotarło by na porządną orbitę, 5 miało by mniejsze lub większe usterki a 5 działało by tak jak zaplanowano. Skutkiem ubocznym było by to że ostatni wystrzelony teleskop nie był by "przestarzałym" o 15 lat sprzętem tylko posiadał by bebechy sprzed max 5 lat. Ale oczywiście na takie coś nikt kasy nie przeznaczy. Tak samo jak nie przeznaczyli by 8mld na JWST gdyby od poczatku wiedzieli ze tyle będzie kosztował. 

5 hours ago, tempik said:

Tak czy inaczej ich rakiety to dalej 1 liga

Ich silniki, co do rakiet to można powiedzieć że sprawdzona technologia. Silnik starzeje się dużo wolniej niż awionika i cała reszta. Z resztą co do silników to  projektowane były jako sprzęt jednorazowego użytku a to trochę łatwiejsze.

Można uważać Promy kosmiczne jaką ślepą uliczkę w rozwoju, ale kierunek był dobry. Na szeroką skalę eksplorować i eksploatować przestrzeń kosmiczną można tylko przy ponownym używaniu sprzętu i SpaceX to udowodnił. ULA stara się pielęgnować mit o swojej niezawodności za którą płaci się więcej, ale tutaj przecież jedna nieudana misja może popsuć całą wyśrubowaną statystykę. Dla misji bezzałogowych szczególnie komercyjnych nikt nie będzie patrzył czy niezawodność wynosi 97% czy 100% gdy koszt pierwszej to będzie 50mln a drugiej 110mln. Szczególnie gdy pierwsza będzie miała 200 wykonanych misji a druga 80. 

5 hours ago, tempik said:

no właśnie. ręczne sterowanie to dla mnie kurki i wajchy na zaworach i prymitywne styki przekaźników, które obsłużysz nawet jak wszystkie komputery w statku spalą się albo zaświecą blue screenem.

Te czasy już się dawno skończyły. Obecnie w krytycznych instalacjach systemy są redundantne oparte o tą samą technologie wspierane tylko przez jakieś mechaniczne rozwiązania, które najczęściej służą już tylko do bezpiecznego zakończenia procesu niż jego utrzymywania. 

Podejrzewam że w dragonie bez ekranów też da się odpalić niektóre systemy tylko konieczny jest wtedy pewnie demontaż jakiś osłon.  

5 hours ago, tempik said:

Dokładnie tak jak mówisz. ale to chyba jeszcze nie ten moment mam wrażenie.

Tutaj jest klasyka. Co powinno być pierwsze jako czy kura. 

5 hours ago, tempik said:

eee tam.

Jak codziennie jesz baleron to nie ma o czym mówić. Ale jak znasz smak baleronu a nie jadłeś go od 10 lat(NASA) to chodzisz podjarany i ośliniony przez miesiąc!

Hmm faktycznie, nie patrzyłem na to w ten sposób.

5 hours ago, tempik said:

Bo to jest demo2 czy jak tam to nazywa. Taki student który pisze dla korporacji program za darmo lub po kosztach żeby się zaprezentować. ale ta faza zawsze się kończy i zaczyna się trzepanie kapuchy i maksymalizowanie zysków każdym możliwym sposobem :D

Nie da się Muskowego modelu trzymać w nieskończoność, szczególnie jak firma rośnie, ale mam wrażenie że on sam należy do ludzi którzy jak koszą  kasę, to po to żeby ją wydać na jeszcze bardziej niedorzeczne rzeczy.

 SpaceX i Tesla nawet gdyby dziś zbankrutowały to w swoich obszarach popchnęły rzeczy mocno do przodu. Można dyskutować o wpływie Tesli na rozwój elektromobilności, ale jeszcze 10 lat temu znaczna część inżynierów i ekspertów przemysłu rakietowego powiedziała by że to jest i pozostanie tylko CGI

i że nie tędy droga:

 

Edycja:

NASA zapłaciła SpaceX 1.6 mld  $ za 12 lotów w ramach Commercial Resupply Services, przy okazji których w SpaceX opracowano odzysk boostera poprzez lądowanie przy użyciu silników rakietowych. Chyba dosyć prosto można sobie wyobrazić na bazie doświadczeń z różnymi projektami ile kosztowało by opracowanie takiej technologi przez ULA lub Boeinga w ramach przetargu.

Edited by dexx

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, dexx napisał:

Moim zdaniem postęp się zatrzymuje, jak zaczyna się za bardzo unikać ryzyka. Nie chodzi mi tu o ryzykowanie życiem astronautów

1. Zgadzam się, bo uważam (już chyba pisałem), że historia NASA (przynajmniej po programie Apollo) to jeden wielki unik, który zakończył się tym, czym się zakończył, czyli wieloletnią nieobecnością jankesów (dlatego teraz tak się ślinią, a właściwie wrócili tylko do punktu wyjścia sprzed lat).
2. Co do JWST pisałem już nie raz, prawie pełna zgoda. Prawie, bo skoro nie mamy statystyki (a ta mogłaby np. wykazać, że żaden z dwudziestu wysłanych nie działa, albo działał miesiąc), to kibicowanie Elonowi w tej kwestii to wróżenie z fusów. Co do najważniejszego, czyli luster i ich testowania, to Elon wiele tu by nie wymyślił, więc Twoje 20 sztuk jak dla mnie jest chwytem marketingowym i wzięte jest z czachy kosmicznie. Domyślam się, że dla Ciebie "wizjoner" jest specem od wszystkiego i dziwię się tylko, że jeszcze nie robi taniej fundamentalnej FIZYKI. Elon pewnie za wydaną kasę wybudowałby 20 sztuk LHC - szybciej, i BYĆ MOŻE 5 by działało. Ja obawiam się, że nie działałby ŻADEN.
3. W kwestii ryzykowania życiem astronautów to zakładam, że owe trzy duże panele LCD to tylko chwyt marketingowy (dla potencjalnych "turystów"). Tylko tyle. Głęboko wierzę, że te dotknięcia były jak ruchy myszkami pracowników elektrowni jądrowej podczas filmowania ich "pracy", a najpewniej były lajkami na profilu kolegi obok.

Dodam jeszcze tylko, że "ryzykowanie życiem" nie wiąże się zwykle z bólem; to jak z motocyklem, którym jedziesz ponad 200 km/h. Przy takich prędkościach naprawdę nie ma o co się obawiać - nic nie zaboli. Nie zdąży.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Ja tam uważam, że wszelkie dotknięcia ekranów to byłą kwestia diagnostyki. A konkretniej potwierdzenia, że Astronauci widzą na swoich przyrządach to samo, co ludzie w centrum. Może to mieć znaczenie czy problemach z komunikacją, na przykład podczas ponownego wchodzenia w atmosferę. Poza tym założę się, że astronauci mieli możliwość odpalenia "katapulty" niezależnie od ludzi na Ziemi i też musieli potwierdzić, że wiedzą co i jak. No i oczywiście podgląda na to, co się dzieje z rakietą.

Zdejmowanie paneli by przejąć kontrolę wydaje mi się mało realne, ale ja się nie znam. Podejrzewam, że możliwości ręcznego sterowania są tak ograniczone, że gdy padną ekrany, to wszystko co da się zrobić jest w tych fizycznych przełącznikach na dole.

Myślę, że poziom skomplikowania tego jest zbyt duży by człowiek był w stanie tym sterować w pełni manualnie... szczególnie w jakichś krytycznych, dynamicznych momentach jak wejście w atmosferę.

Jak by coś ważnego im padło w elektronice, to mieliby możliwości podjęcia jakichkolwiek działań, jak kierowca samochodu na autostradzie, gdy odpadło mu koło... Tylko to właśnie u nich jest mniejsza szansa, że to koło odpadnie, a nawet jak odpadnie, to mają zapasowe, które samo założy się w locie...

Edit:
Obstawiałbym też, że zarówno astronauci jak i kontrola lotów (szczególnie kontrola) mają znacznie większe możliwości ingerencji, niż nam się wydaje... ale tylko siedzą i modlą się, by nie trzeba było niczego dotykać, bo w ten sposób mieliby większe szanse coś zepsuć jeszcze bardziej niż naprawić.

Edited by pogo

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, pogo napisał:

Ja tam uważam, że wszelkie dotknięcia ekranów to byłą kwestia diagnostyki. A konkretniej potwierdzenia, że Astronauci widzą na swoich przyrządach to samo, co ludzie w centrum.

Raczej potwierdzenia, że żyją, a ich ruchy to nie lagi w transmisji danych. Na ekranie mieli zapewne: "wskaż czarny kwadracik".

9 minut temu, pogo napisał:

Może to mieć znaczenie czy problemach z komunikacją, na przykład podczas ponownego wchodzenia w atmosferę.

Wówczas nie ma problemów z komunikacją. Jest BRAK komunikacji.

9 minut temu, pogo napisał:

Poza tym założę się, że astronauci mieli możliwość odpalenia "katapulty" niezależnie od ludzi na Ziemi i też musieli potwierdzić, że wiedzą co i jak.

Zawsze tak było i jest. To ten magiczny przełącznik, którego nie warto ruszać bez potrzeby. Tylko idiota przeniósłby go na "dotyk".

10 minut temu, pogo napisał:

No i oczywiście podgląda na to, co się dzieje z rakietą.

Głównie monitoruje się funkcje życiowe astronautów podczas stresu. Co się dzieje z rakietą też, ale jakby coś nie tak, to się nie zdąży, bo kwestia dynamiki procesu. ;)

13 minut temu, pogo napisał:

to wszystko co da się zrobić jest w tych fizycznych przełącznikach na dole

Dokładnie tak. "Dotyk" to dodatek dla idiotów, o czym już chyba mówiłem. ;)

13 minut temu, pogo napisał:

Myślę, że poziom skomplikowania tego jest zbyt duży by człowiek był w stanie tym sterować w pełni manualnie...

Nie jest i nigdy nie był.

14 minut temu, pogo napisał:

(szczególnie kontrola) mają znacznie większe możliwości ingerencji, niż nam się wydaje...

Nie mają.

14 minut temu, pogo napisał:

ale tylko siedzą i modlą się, by nie trzeba było niczego dotykać, bo w ten sposób mieliby większe szanse coś zepsuć jeszcze bardziej niż naprawić

Tak.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 hours ago, Astro said:
13 hours ago, pogo said:

ale tylko siedzą i modlą się, by nie trzeba było niczego dotykać, bo w ten sposób mieliby większe szanse coś zepsuć jeszcze bardziej niż naprawić

Tak.

Tego własnie oczekiwał od nowoczesnej kapsuły, załoga powinna wygodnie usiąść i czekać, aż dostaną pozwolenie na otwarcie włazu i przejście na ISS.

Co do ekranów to dają podgląd na wszystkie systemy i pozwalają pewnie łącznie z manipulatorami w fotelu na ręczne sterowanie kapsułą , ta opcja była testowana w ramach Demo2.

Chyba doszliśmy już do wniosku, że nie było sensu robić pulpitu sterowniczego jak w soyuzie. Dla dobra zdrowia psychicznego i lansu dla astronautów dali im 3 ekrany,  mają podgląd na kamery podczas dokowania jak by chcieli sami dokować lub manwerować (na co nikt im nie pozwoli), podejrzewam że podczas dokowania mieli też możliwość wymusić przerwanie procedury dokowania ( sama procedura przerwania dokowania była testowana w demo 1). W przyszłości jak będą chcieli wykonać loty turystyczne to wyświetlą na jednym "don't panic" na drugim tu jesteś a na 3 widoczek z za okna wiec uznajmy że były potrzebne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Astro napisał:

Co się dzieje z rakietą też, ale jakby coś nie tak, to się nie zdąży, bo kwestia dynamiki procesu.

historia uczy że scenariusze awaryjne są możliwe ale tylko w najmniej dynamicznych momentach misji. trzeba mieć czas żeby wyartykułować „Houston, mamy problem” a następnie setka rozgrzanych mózgów na ziemi musi mieć przynajmniej kilka godzin żeby coś wymyśleć i przegłosować najmniej głupie rozwiązanie.

Aż dziw bierze że tutaj nie wprowadza się SI i już na starcie nie ma bazy gotowych wszystkich scenariuszy awaryjnych nawet tych najbardziej absurdalnych. Jeśli komp potrafi ogarnąć wszystkie możliwe kombinacje szachowe to na takiej szachownicy też powinien się sprawdzić.

Chociaż lot na orbitę to już rutyna wiele razy testowana do której obsługi wystarczy mała część bramek logicznych starego kalkulatora. w Dragonie pewnie 99,99% mocy elektroniki idzie na te słodkie,cukierkowe  GUI, animacje, przeciąganie wskaźników na ekranie. To może się podobać widzowi, ale czy to coś wnosi? czy to jest ergonomiczne? czy to nie rozprasza uwagi na pierdołach?

Ja tam jestem starej daty mimo że siedzę w IT,. Zegary analogowe, a najlepiej tylko jeden i dobry silnik to jest klasa :) dlatego wole surowiznę taką jak sojuz. Ale oczywiście design to ostatnie na co patrzę, jeśli samochód z 3 LCD będzie bardziej funkcjonalny to nie odmówię takiego :)

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Godzinę temu, tempik napisał:

Chociaż lot na orbitę to już rutyna wiele razy testowana do której obsługi wystarczy mała część bramek logicznych starego kalkulatora.

Co nie zmienia faktu, że i z tym informatycy mogą mieć problem, przykładowo:
https://www.bugsnag.com/blog/bug-day-ariane-5-disaster
;)

Godzinę temu, tempik napisał:

Zegary analogowe, a najlepiej tylko jeden i dobry silnik to jest klasa

No nie, muszą być dwa... ;)

P.S. Z nowszej historii warto wspomnieć:
https://en.wikipedia.org/wiki/Schiaparelli_EDM#Crash

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tutaj jest fajny filmik na którym widać trochę więcej wyposażenia kapsuły i opowiadają jak wyglądał lot. Widać też ze mają tam sporo miejsca.

Mówili też, że do kontroli pojazdu podczas testów sterowania ręcznego wykorzystywali ekran dotykowy. 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 1.06.2020 o 18:56, tempik napisał:

Czasami coś tapnie przy transmisji live żeby pokazać że jest ważny i dzięki niemu ta łajba płynie dalej. A w praktyce masa automatów robi robotę i jest zabezpieczona żeby niechcąco gapcio coś nie włączył. 

Normalnie jak bym się przeniósł w czasie do 1961 r. Też bożyszcze barów, prawdziwi piloci z programu X-15 darli łacha z pilotów z programu Mercury. Ci pierwsi przecież pilotowali statki w założeniu kosmiczne, ci drudzy tylko latali kapsułami, którym wcześniej latałyprzecież  małpy. Małpy.

O tych pierwszych nikt poza pasjonatami  dzisiaj nie pamięta, a o drugich...zresztą ci co mogli przenieśli się do NASA (Armstrong, Engle).

Ale tu nie chodzi o sławe. Wiesz dlaczego Sowieci byli w tyle w wyścigu na Księżyc? Min dlatego, że w końcówce lat 60-tych  ręcznie nie potrafili przeprowadzić nieco tylko bardziej skomplikowanych manewrów orbitalnych.

Już w 2 poł lat 60-tych dobrze wiedziano, że bez tych automatów nie ma szans na sensowną eksploracje Kosmosu. 

W dniu 1.06.2020 o 20:32, cyjanobakteria napisał:

Czy myśliwce.... dobrze wyglądają?

Zapominasz o starym powiedzeniu pilotów - "pieknie wygląda i dobrze lata". Zwykle się sprawdzało bo samoloty o ładnej linii zwykle dobrze latały (latają).

Ładny wygląd zwykle świadczy także o starannosci i konstruktorów i wykonawców. 

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, venator napisał:

Już w 2 poł lat 60-tych dobrze wiedziano, że bez tych automatów nie ma szans na sensowną eksploracje Kosmosu

Rosjanie jakoś dziwnie polegli na tej elektronice. Mają bombę wodorową a nie mają żadnego zaawansowanego procesora dla komputerów czy innej elektroniki

Godzinę temu, venator napisał:

Zapominasz o starym powiedzeniu pilotów - "pieknie wygląda i dobrze lata"

Piękne powiedzenie ale g..no warte. 

Z doświadczenia powiem że jak chcesz kupić maszynę do "latania" to zrób jazdę próbną! Też kiedyś myślałem że jak dany model podoba się wszystkim kolegom to jest to perfekcyjne DNA idealne pod każdym względem. Niestety... Jest słabe w terenie, drogie w eksploatacji, narywiste i męczące w długiej trasie. I uwaga! często na torze też jest rozczarowujące i "lata" słabiej od niewyróżniającego się estetycznie modelu.

Więc jak kupujesz samochód to nie patrz na ładne brewki nad światłami, ładny odcień lakieru i duży grill. Zrób jazdę testową i doceń to co ma pod warstwą karoserii :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, venator napisał:

Wiesz dlaczego Sowieci byli w tyle w wyścigu na Księżyc? Min dlatego, że w końcówce lat 60-tych  ręcznie nie potrafili przeprowadzić nieco tylko bardziej skomplikowanych manewrów orbitalnych.

Polegli przez to https://pl.wikipedia.org/wiki/N1 przede wszystkim.

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minutes ago, ex nihilo said:
3 hours ago, venator said:

Wiesz dlaczego Sowieci byli w tyle w wyścigu na Księżyc? Min dlatego, że w końcówce lat 60-tych  ręcznie nie potrafili przeprowadzić nieco tylko bardziej skomplikowanych manewrów orbitalnych.

Polegli przez to https://pl.wikipedia.org/wiki/N1 przede wszystkim.

Oba tematy są powiązane, w N1 trzeba było kontrolować 30 silników, a przy dużych drganiach nie jest to proste. Półprzewodniki ułatwiają sprawę, ale w tamtych czasach tyle silnikiów raczej nie dało się opanować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wbrew pozorom, ruska elektronika wojskowa i kosmiczna była wtedy bardzo solidna, częściowo na japońskiej licencji i kradzionych patentach. Złota, platyny i palladu nie żałowali. W tym przypadku problemem była sama konstrukcja rakiety. Zresztą w tym przypadku zadziałała reguła "jak wygląda, to tak lata". Wystarczy porównać pokraczną N1 z Saturnem. Inna sprawa, że techniki wojskowej i kosmicznej nie powinno się oglądać z bliska, bo wtedy wrażenia mogą być całkiem inne i bardzo mylące :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, tempik napisał:

Jeśli komp potrafi ogarnąć wszystkie możliwe kombinacje szachowe to na takiej szachownicy też powinien się sprawdzić.

Od kiedy? Cała gra w szachy to pozbywanie się "nierokujących" gałęzi z drzewa rozgrywki, nikt nie jest w stanie policzyć wszystkich ruchów. Udało się to niedawno w warcabach, ale w szachach nie uda się nigdy.

15 godzin temu, tempik napisał:

To może się podobać widzowi, ale czy to coś wnosi? czy to jest ergonomiczne? czy to nie rozprasza uwagi na pierdołach?

Do momentu jak starcza uwagi na obsługę zwieraczy jest ok.

6 godzin temu, tempik napisał:

Mają bombę wodorową a nie mają żadnego zaawansowanego procesora dla komputerów czy innej elektroniki

Mają E2k.

3 godziny temu, ex nihilo napisał:

Wbrew pozorom, ruska elektronika wojskowa i kosmiczna była wtedy bardzo solidna, częściowo na japońskiej licencji i kradzionych patentach.

Przede wszystkim faby do mikroprocesorów to nie był aż taki hi-tech jak dzisiaj. Fabryka kosztowała kilkanaście milionów dolarów. Do swojego upadku ZSRR nie był w komercyjnej elektronice zacofany bardzej niż 5-7 lat, to nie jest aż tak wiele. A w wielu dziedzinach nauki i techniki przodował. Degeneracja to lata 90.

 

6 godzin temu, tempik napisał:

Więc jak kupujesz samochód to nie patrz na ładne brewki nad światłami, ładny odcień lakieru i duży grill. Zrób jazdę testową i doceń to co ma pod warstwą karoserii :D

 

W przypadku samolotów wszystko co istotnie jest widoczne (aerodynamika). Ale nad samym powiedzeniem warto by się zastanowić jaką głębię w sobie skrywa, czy chodzi o podświadomą analizę tego co ma dobry samolot, przypadkową zbieżność z powodu ewolucji samolotów do obłych, gładkich (niemalże zwierzęcych) kształtów, czy też konstruktor który ma defekt w postaci braku estetyki nie jest w stanie wyprodukować "elegancji technicznej"?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 1.06.2020 o 08:11, tempik napisał:

Poszycie? niesymetrycznie rozmieszczone nity!, jakieś rysy,bruzdy, masakra! jakbym nie oglądał tego na oficjalnym kanale NASA to rękę dałbym sobie uciąć że to jakiś model z plasteliny zrobiony przez nastolatka.

Możesz dać linka z timestampem gdzie to widziałeś? Przyglądnąłem się temu, ale nie zauważyłem aż tak dużych problemów. Rzeczywiście nity wyglądają niedbale zaszpachlowane, jeden spaw wyglądał dziwnie, ale to może być zaprojektowane tak z jakichś względów. Gra światła uniemożliwia stwierdzenie, dla mnie poszycie wygląda na trochę odkształcone miejscami, ale trzeba pamiętać, że dostało tęgi łomot przy przechodzeniu przez atmosferę :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, Jajcenty napisał:

Możesz dać linka z timestampem gdzie to widziałeś?

chociażby tutaj:

15:54

 

wiem że biały kolor i światło słoneczne jak prosto ze spawarki trochę przekłamują na ale ta czerwona uszczelka? wygląda jak gumka na weku z bardzo starymi ogórami :D pofalowana i napęczniała. te spawy i deformacje wkoło tego otworu też wyglądają słabo. pozostałe, proste spawy też dziwaczne, jeden wypukły, drugi wklęsły, trzeci płaski.

wiem że marudzę jak teoretyczny kupiec w komisie samochodowym który tylko narzeka mimo że nie miał zamiaru kupić nie bitego egzemplarza i ogólnie okazji życia :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez analogię do używanych wozów sportowych podpowiem, że kupujący, który zwraca uwagę na zadrapania i lakier (szczególnie w pierwszym podejściu) chyba nie bardzo wie o co mu chodzi. Jak wóz "latał", to trudno żeby nie było rys i wgnieceń tu i ówdzie. To jednak zdecydowanie cecha drugorzędna, o ile całość kupy się trzyma. ;)

Szkoda, że nie zdążyłem, bo też bym się odniósł do "ruskiej elektroniki", zdecydowanie niedocenianej swego czasu (przysłowiowe "gniot sje, nie łamiot sje" wcale takie głupie nie było ;)). Co do N1, to nie wiem, czy bardziej zawinił brak kasy, czy bardziej idiotyczne przekonanie decydentów, że socjalizmu nic nie zatopi.

W ogóle, to bardzo trudny temat Panowie, ale chyba wszyscy ogarniamy, że ludkom z NASA (znaczy SpaceX :D) trzeba dać pięć minut, nawet i trochę, niech się poślinią, i potem kolejne parę lat na wyrobienie jakiejś rozsądnej statystyki. Trzymajmy kciuki. :)

12 minut temu, tempik napisał:

chociażby tutaj

Ja nie wiem czy czy to masakra, czy design i feature. ;)
Poważniej, to owe toto niewielkich przyspieszeń już doznaje, zwłaszcza że ośrodka, który mógłby mieć wpływ już niewiele, a według mnie wygląda sportowo... :P
Panie, ja doskonale wiem, że każdy Polak szpachlą by to nadrobił, ale tu nie sprzedaje się lakieru... (szpachla to dodatkowa masa, a każdy kilogram kosztuje sporo).

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Astro napisał:

Ja nie wiem czy czy to masakra, czy design i feature. ;)
Poważniej, to owe toto niewielkich przyspieszeń już doznaje, zwłaszcza że ośrodka, który mógłby mieć wpływ już niewiele

to raczej oczywiste, że  to tylko mało istotne detale i wszystko jest(chyba) dobrze wytrzymałościowo wyliczone i zrobione. Tylko uświadamiam Venator, że nie musi dobrze wyglądać żeby dobrze latało. I że jest jeszcze duży potencjał do doskonalenia wyglądu. I trzeba się spieszyć bo kanony piękna zmienne są :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ech... Obaj macie rację.

Nic tak pięknie nie wyglądało jak Zero (zawsze kochałem Mitsubishi; gdyby ktoś chciał, to ze stadniny Ghibli polecam "Zrywa się wiatr" - to piękny film).
Nie tylko wyglądało, bo wszyscy zapewne wiemy ile czasu i środków zajęło "lepszemu" przemysłowi zmierzenie się z czymś właściwie "papierowym"... Origami to SZTUKA, i nie tylko.

Z Venatorem zgodzę się o tyle, że współczesne samoloty bojowe (szczególnie patrzcie na jankeskie) nie są ani śliczne, ani obłe, ale są skuteczne (przynajmniej na papierze ;)).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 3.06.2020 o 18:53, tempik napisał:

Więc jak kupujesz samochód to nie patrz na ładne brewki nad światłami, ładny odcień lakieru i duży grill. Zrób jazdę testową i doceń to co ma pod warstwą karoserii :D

 

Ja o kaszy a Ty o ziemniakach .;)

Piloci mają jeszcze jedno powiedzenie: "Śmigłowce nie mogą latać - są tak brzydkie, że ziemia je odpycha" :)

I co Ty na to? ;)

Ale poważniej:

W dniu 3.06.2020 o 21:22, ex nihilo napisał:

Wbrew pozorom, ruska elektronika wojskowa i kosmiczna była wtedy bardzo solidna, częściowo na japońskiej licencji i kradzionych patentach. Złota, platyny i palladu nie żałowali. W tym przypadku problemem była sama konstrukcja rakiety. Zresztą w tym przypadku zadziałała reguła "jak wygląda, to tak lata". Wystarczy porównać pokraczną N1 z Saturnem. Inna sprawa, że techniki wojskowej i kosmicznej nie powinno się oglądać z bliska, bo wtedy wrażenia mogą być całkiem inne i bardzo mylące :D

 

W dniu 3.06.2020 o 19:58, ex nihilo napisał:

Polegli przez to https://pl.wikipedia.org/wiki/N1 przede wszystkim.

 

Przyczyn była cała masa, a nie tylko jedna rakieta. Wypunktowano  te przyczyny w ZSRR  już  23 grudnia 1968 r.  na kryzysowym spotkaniu po sukcesie Apollo 8. Głos zabrał Dmitrij Ustinov, kierownik radzieckiego programu rakietowego. Za główny powód porażki (w 1968 r. już zdawali sobie sprawę że przegrali) uznał fakt, że przy radzieckim programie pracowało 500 tyś ludzi a przy Apollo - 1,5 mln. Drugi, wg Ustinova powód to fakt centralizacji amerykanskiego programu wokół jednego podmiotu - NASA. To było przeciweństwo radzieckiego podejścia - towarzyskiej współpracy wielu podmiotów. Na spotkaniu osiągnięto konsensus, z którego wynikało, że lądowanie radzieckiego cżłowieka na Księżycu zajmie 4-5 lat. 

Ten konsensus podsumował wówczas Mikołaj Piljugin, główny konstruktor systemu sterowania N1 - "kogo to będzie wówczas obchodzić. Amerykanie już tam będą!"

Radziecka elektronika może była i dobra a jednak system cumowniczy "Kontakt"  Soyuza ŁOK  był relatywnie prosty, pasywny i nie wymagającyh wielkiej precyzji. Za to wymagał spaceru kosmicznego pomiędzy Soyuzem a lądownikem księżycowym  i z powrotem. Dodatkowa komplikacja i ryzyko, które akurat obciążało załogę. 

Tymczasem Amerykanie już w 1966 r. podaczas lotu Gemini 8 dokonali pierwszego udanego dokowania statków na orbicie. Oczywiście dużo było ręcznego sterowania, co jest zresztą amerykańską tradycją. Ale bez pierwszego w historii (chyba pierwszego) kosmicznego komputera nawigacyjnego, nie wiem czy w ogóle było możliwe. Bestia wyprodukowana przez IBM miała niecałe 20 kB ale to wystarczyło. Separacja pomiędzy Gemini a Ageną wynosiła 24 km a odległośc kątowa 130 st a mimo to połączenie obu obiektów było bardzo precyzyjne. Komp dokonywał całej masy obliczeń mając dane wyjściowe z radarowego pomiaru odległości doku cumowniczego Ageny.Dodatkowo  wspomagał sterowanie statkiem  Ogromne ułatwienie.

Ludzie radzieccy też zdawali sobie sprawę z wagi elektroniki -tak dobrze, że strawili trzy lata na dyskusję czy kapsuły mają być całkowice zaumatyzowane czy jednak sterowane również ręcznie (wygrałą druga opcja). Tymczasem Amerykanie zdobywali wtedy  doświadczenia w programie Gemini-Apollo. 

U Amerykanów absolutny priorytet miał Księżyc, u Sowietów czerwony Księżyc musiał walczyć z ciężką orbitalną stacją wojskową przy budżecie 1/10 tego co w NASA.

Być może gdyby żył Korolow a Chruszczow nie został odsunięty od władzy,  to radziecki człowiek jako pierwszy przedstawiciel Ziemi,  zatknąłby czerwony sztandar w księżycowy grunt. 

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, tempik napisał:

wiem że biały kolor i światło słoneczne jak prosto ze spawarki trochę przekłamują na ale ta czerwona uszczelka? wygląda jak gumka na weku z bardzo starymi ogórami :D pofalowana i napęczniała. te spawy i deformacje wkoło tego otworu też wyglądają słabo. pozostałe, proste spawy też dziwaczne, jeden wypukły, drugi wklęsły, trzeci płaski.

A se obejrzałem, chociaż mniej więcej wiem, jak takie rzeczy wyglądają. I tak: uszczelka - zauważ, że ona jest już po użyciu, a sens uszczelki jest taki, że ma się pod naciskiem odkształcać... no i to zrobiła. Ale na pocieszenie - przed użyciem wyglądała pewnie jeszcze paskudniej, bo to chyba jakiś silikon ręcznym ustrojstwem wyciskany. To produkcja jednostkowa i raczej nie robią tego programowane roboty. "Spawy" - to raczej nie spawy, a zgrzewy, które z natury swojej tak wyglądają, bo metal się odkształca przy zgrzewaniu i nikt nie będzie wyrzucał skorupy za setki tysięcy baksów tylko dlatego, że jeden zgrzew tak się odkształcił, a drugi trochę inaczej. Też zresztą ręczną zgrzewarką pewnie robione. A co gorsze jeszcze - blachy pewnie były drewnianym albo gumowym młotkiem doklepywane coby kształt uformować i zwykłymi nożycami do blachy docinane... całkiem tak samo, jak robi to u mnie na wsi w stodole Kazik, który szroty z Reichu na giełdę picuje. Tyle, że Kazik robi to ładniej i lepiej maluje, bo jak nie kupią, to on nie zarobi  ;) Itd...

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, ex nihilo napisał:

Ale na pocieszenie - przed użyciem wyglądała pewnie jeszcze paskudniej, bo to chyba jakiś silikon ręcznym ustrojstwem wyciskany. To produkcja jednostkowa i raczej nie robią tego programowane roboty.

Ha! czyli nie ma co się śmiać z Ruskich bo Jankesi też robią rękodzieło, w tej samej technologii "Gniotsja, nie łamiotsja", a że zgniły kapitalizm wysysają z mlekiem matki to każdy produkt ładnie opakowują zgodnie z religią marketingu.

A co do uszczelki, to kto jak kto ale Jankesi powinni mieć nadal traumę. Dalej nie mogę pojąć czemu w sprzęcie za miliardy nikt nie wymienił marnego oringa za 10$, o którym było wiadomo że ze złej mieszanki był zrobiony! i można było bez problemu dobrać mieszankę na której nawet syberyjski mróz nie będzie robił wrażenia. Do tego po każdej misji wszystko było zdzierane do żywej blachy, składane na nowo,malowane itd. a jednak... dobrze żarło a zdechło.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzisiaj o godzinie 1:27 czasu polskiego z Przylądka Canaveral na Florydzie, ze słynnego Launch Complex 39A, wystartowała misja SpaceX Crew-1. To pierwsza pełnoprawna misja załogowa SpaceX zrealizowana na zlecenie NASA. Na pokładzie kapsuły Crew Dragon znaleźli się astronauci Michael Hopkins, Victor Glover i Shannon Walker z NASA oraz Soichi Noguchi z JAXA.
      NASA dotrzymuje obietnicy danej Amerykanom i naszym międzynarodowym partnerom. We współpracy z amerykańskim prywatnym przemysłem zapewniamy bezpieczny, wiarygodny i ekonomiczny transport na Międzynarodową Stację Kosmiczną. To ważna misja dla NASA, SpaceX i JAXA, powiedział szef NASA, Jim Bridenstine.
      Kapsuła Crew Dragon o nazwie Resilience zadokuje do Międzynarodowej Stacji kosmicznej jutro około godziny 5 czasu polskiego. Astronauci pozostaną na pokładzie ISS przez pół roku.
      Jesteśmy bardzo dumni z naszej pracy. Falcon 9 wyglądał wspaniale. Dragon osiągnął idealną orbitę po około 12 minutach od startu, powiedziała Gwynne Shotwell, dyrektor SpaceX.
      Misja Crew-1 to pierwsza z sześciu załogowych misji, jakie NASA zamówiła w SpaceX w ramach swojego Commercial Crew Program. Misja już zapisała się w historii. Jest to bowiem pierwsza regularna misja wykonana na certyfikowanym przez NASA (i jakąkolwiek inną agencję kosmiczną) pojeździe prywatnej firmy, który ma posłużyć odbywaniu regularnych misji tego typu. Po raz pierwszy też na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej przez dłuższy czas będzie przebywało aż 7 astronautów, co powinno zaowocować większą liczbą badań naukowych. Załoga SpaceX Crew-1 dołączy do znajdujących się obecnie na MSK Siegrieja Ryżikowa i Siergieja Kud-Swierczkowa z Roskosmosu oraz Kate Rubins z NASA.
      Podczas lotu nad Crew Dragonem czuwa centrum kontroli lotu SpaceX w Hawthorne, natomiast za przygotowanie MSK do przyjęcia Crew Dragona odpowiada centrum kontroli lotu NASA w Johnson Space Center w Houston.
      Załoga Crew-1 pozostanie na Stacji do wiosny przyszłego roku. Ich misja będzie najdłuższą misją załogową wystrzeloną dotychczas z terenu USA. Zgodnie z wymaganiami NASA kapsuła Crew Dragon może pozostać w przestrzeni kosmicznej przez co najmniej 210 dni.
      Na pokładzie kapsuły znalazło się też ponad 200 kilogramów zaopatrzenia i sprzętu naukowego. Załoga zajmie się m.in. badaniami wpływu diety na zdrowie osób przebywających w kosmosie, wpływu misji kosmicznych na mózg, badaniami roli mikrograwitacji na różne tkanki i organy organizmu itp. itd. W czasie pobytu na MSK astronauci przyjmą wiele bezzałogowych misji zaopatrzeniowych organizowanych zarówno za pomocą kapsuły Dragon SpaceX, jak i kapsuł Cygnus Northropa Gummana i CST-100 Starliner Boeinga. W międzyczasie dojdzie też do wymiany dotychczasowej załogi stacji na nową, która przyleci na pokładzie rosyjskiego Sojuza. Wiosną 2021 roku powitają zaś kolejną misję SpaceX Crew Dragon.
      Po zakończeniu Crew-1 załoga wsiądzie na pokład Crew Dragona, który automatycznie odłączy się od Stacji. Kapsuła wyląduje na wodach na wschód od Florydy lub w Zatoce Meksykańskiej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Sonda OSIRIS-REx pobrała tak dużo próbek z asteroidy Bennu, że zgromadzony materiał uniemożliwia zamknięcie pojemnika i próbki uciekają w przestrzeń kosmiczną. Główny naukowiec misji, Dante Lauretta poinformował, że do pojemnika trafiło znacznie więcej materiału, niż się spodziewano. Próbnik, znajdujący się na końcu robotycznego ramienia, które dotknęło asteroidy, zagłębił się w jej powierzchnię bardziej niż przewidywano i z taką siłą, że zassał materiał, który zgromadził się również na krawędziach, uniemożliwiając zamknięcie.
      Naukowcy oceniają, że próbnik wdarł się na 48 centymetrów wgłąb Bennu. Padliśmy ofiarą własnego sukcesu, mówi Lauretta. Naukowiec poinformował, że kontrola misji nie może zrobić nic, by oczyścić próbnik i zapobiec dalszemu wydostawaniu się próbek. Jedyne, co pozostaje, to jak najszybciej przenieść próbki do kontenera, w którym mają wrócić na Ziemię.
      Przypomnijmy, że OSIRIS-REx to pierwsza misja NASA, której celem jest pobranie próbek bezpośrednio z asteroidy. Zgodnie z planem sonda miała z pomocą robotycznego ramienia dotknąć asteroidy, wystrzelić w kierunku jego powierzchni sprężony azot, a wzbity w ten sposób materiał miał trafić do specjalnego pojemnika, stamtąd zaś do kontenera, w którym zostanie wysłany na Ziemię. Zakładano, że zebrane zostanie co najmniej 60 gramów materiału, a weryfikacja, czy rzeczywiście udało się go pozyskać, miała odbyć się dwuetapowo. Najpierw za pomocą kamery kontrola misji miała zobaczyć, czy materiał jest w pojemniku. Następnie OSIRIS-REx miał wykonać obrót wokół własnej osi, co pozwoliłoby na określenie wagi zebranego materiału.
      Teraz wiadomo, w pojemniku są setki gramów próbek. I pojawił się problem, bo pojemnik się nie zamyka, a próbki z niego wylatują. W związku z tym zdecydowano, że materiał zostanie przeniesiony do kapsuły, w której trafi na Ziemię, już we wtorek. Czyli znacznie wcześniej niż zakładał plan misji. Najważniejszy jest teraz czas, mówi Thomas Zurbuchen, dyrektor NASA ds. misji naukowych.
      Misja OSIRIS-REx to pierwsza misja NASA, w ramach której pobrane z asteroidy próbki mają zostać przywiezione na Ziemię. Jako cel wybrano asteroidę Bennu, gdyż składa się on z materiałów bogatych w węgiel i naukowcy sądzą, że znajduje się tam najstarszy materiał, z którego powstał Układ Słoneczny. Jego zdobycie i przeanalizowanie pozwoli lepiej zrozumieć jak powstał Układ Słoneczny i życie na Ziemi.
      Samo dotknięcie asteroidy przez robotyczne ramię sondy było dużym sukcesem. Operację udało się wykonać z dokładnością do 1 metra. Jednak gdy dwa dni później naukowcy przyjrzeli się zdjęciom z sondy ze zdumieniem zobaczyli chmurę materiału z Bennu krążącą wokół sondy i od niej odlatującą. Lauretta mówi, że po zablokowaniu robotycznego ramienia sytuację udało się ustabilizować, jednak nie wiadomo, jak wiele materiału zostało utracone.
      Niezależnie od tego, ile materiału udało się zebrać, OSIRIS-REx pozostanie w pobliżu Bennu aż do marca. Marzec to – biorąc pod uwagę względną pozycję Ziemi i Bennu – najbliższy możliwy termin, w którym sonda może rozpocząć powrót. Próbki trafią na Ziemię w 2023 roku.
      W związku z niemożnością zamknięcia próbnika nie będziemy wiedzieli, ile materiału udało się zebrać. Manewr obrotu wokół własnej osi został odwołany w obawie przed utratą tego, co zebrano. Musimy poczekać, aż próbki wrócą na Ziemię. Dopiero wtedy się przekonamy, ile mamy. Jak się domyślacie, jest to dla nas trudne. Dobra wiadomość jest taka, że mamy bardzo dużo materiału, mówi Lauretta.
      Pierwszymi, którym udało się przywieźć na Ziemię próbki z asteroidy, są Japończycy. Wystrzelona w 2003 rok sonda Hayabusa pobrała z asteroidy Itokawa mniej niż 1 gram materiału, który trafił na Ziemię w 2010 roku. Druga podobna misja właśnie się kończy. Na 6 grudnia bieżącego roku zaplanowano powrót próbnika z sondy Hayabusa2. Wystrzelono ją w 2014 roku, by pobrała próbki z asteroidy Ryugu. Na Ziemię wróci 100 miligramów próbek.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed dwoma laty firma SpaceX wystrzeliła w przestrzeń kosmiczną samochód Tesla Roadster z manekinem imieniem Starman na pokładzie. Pojazd właśnie minął Marsa w najbliższej odległości, z jakim przyszło mu spotkać się z Czerwoną Planetą.
      Starman rozpoczął swoją podróż 6 lutego 2018 roku w ramach testowego startu rakiety Falcon Heavy. Podczas testowych lotów nowe rakiety są sztucznie obciążane, jednak są to zwykle bardziej typowe ładunki. Elon Musk postanowił zaś wystrzelić w przestrzeń kosmiczną czerwony sportowy samochód. Teraz górny stopień rakiety wraz z samochodem wykonuje swoje drugie okrążenie wokół Słońca.
      Jonathan McDowell, astrofizyk z Uniwersytetu Harvarda, który w swoim wolnym czasie śledzi obiekty znajdujące się w przestrzeni kosmicznej, poinformował, że 7 października Starman minął Marsa w odległości 7,4 miliona kilometrów. To ok. 20-krotnie dalej niż odległość między Ziemią a Księżycem.
      Oczywiście samochodu ze Starmanem na pokładzie nie można zobaczyć. Jednak orbitę takich obiektów można z łatwością wyliczyć. Dlatego też McDowell dokładnie wiedział, kiedy obiekt minął Marsa i w jakiej odległości.
      Górny stopień Falcona Heavy z umocowaną doń Teslą znajuje się na asymetrycznej orbicie, której aphelium znajduje się poza orbitą Marsa, w odległości 1,66 jednostek astronomicznych od Słońca, a peryhelium jest w odległości 0,99 j.a.
      Jak poinformował McDowell, podczas wcześniejszej orbity wokół Słońca Tesla ze Starmanem przekroczyła orbitę Marsa w momencie, gdy Czerwona Planeta była dość daleko. Teraz znajdowała się stosunkowo blisko, jednak nie na tyle blisko, by Starman odczuł jej wpływ grawitacyjny.
      Mimo, że Tesli nie jesteśmy w stanie zobaczyć, to jednak możemy przypuszczać, że pojazd i Starman są w coraz gorszym stanie. Promieniowanie słoneczne niekorzystne wpłynęło na wszelkie materiały, jak farba, skórzane siedzenia, opony i inne, rozrywając łączące je wiązania węgla. Bez ochrony ze strony ziemskiej atmosfery plastik czy włókno węglowe zaczęło się rozpadać. Za kilkadziesiąt lub kilkaset lat z pojazdu pozostanie aluminiowa rama i najbardziej wytrzymałe elementy szklane.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA rozpoczęła odliczanie do momentu lądowania pojazdu OSIRIS-REx na asteroidzie Bennu. Za trzy tygodnie sonda na kilka sekund wyląduje na Bennu, pobierze próbki skał i pyłu, które następnie przywiezie na Ziemię.
      Pierwszą próbę pobrania próbek wyznaczono na 20 października. OSIRIS-REx ma wylądować wówczas w miejscu nazwanym Nighitngale, To skalisty obszar o średnicy 16 metrów, który znajduje się w północnej części asteroidy. Robotyczne ramię ma pobrać stamtąd fragmenty Bennu. Nightingale wybrano dlatego, że zawiera ono największą ilość drobnego materiału. Jest ono otoczone skałami wielkości budynków. Sam OSIRIS-REx jest rozmiarów dużego samochodu dostawczego. Lądowanie odbędzie się zatem w odległości kilku metrów od wielkich skał.
      Cała sekwencja pobierania próbek potrwa 4,5 godziny. Najpierw OSIRIS-REx opuści bezpieczną orbitę znajdującą się na wysokości 770 metrów nad asteroidą. Przez około 4 godziny będzie powoli opuszczał się na wysokość 125 metrów nad Bennu. Następnie odpalone zostaną silniki manewrowe, które ustabilizują jego pozycję i odpowiednio dopasują prędkość. Około 11 minut później pojazd powinien znaleźć się na wysokości 54 metrów. Silniki zostaną uruchomione po raz drugi, spowalniając sondę i ustawiając ją tak, by w momencie lądowania pozycja pojazdu była precyzyjnie dobrana do pozycji obracającej się asteroidy.
      OSIRIS-REx ma pozostać na powierzchni Bennu krócej niż 16 sekund. Zaraz po lądowaniu otwarty zostanie jeden z pojemników ze sprężonym azotem. Gaz ma spowodować wzbicie się w powietrze materiału z powierzchni Bennu. Materiał ten zostanie zebrany przez pojazd. Po wykonaniu zadania OSIRIS-REx uruchomi silniki i oddali się na bezpieczną odległość od Bennu.
      Jako, że Bennu znajduje się w odległości około 334 milionów kilometrów od Ziemi, bezpośrednie sterowanie OSIRIS-REx jest niemożliwe. Sygnał z sondy biegnie na Ziemię około 18,5 minuty. Dlatego też cała operacja zostanie przerowadzona automatycznie. Wcześniej sonda nawiąże kontakt z Ziemią i będzie oczekiwała na zgodę na rozpoczęcie operacji.
      OSIRIS-REx ma zebrać co najmniej 60 gramów materiału. Będzie to największa ilość próbek przywieziona na Ziemię od czasu programu Apollo. Zanim jednak pojazd wróci na Ziemię, trzeba będzie upewnić się, że materiał rzeczywiście został pobrany. Zostanie to sprawdzone dwukrotnie. Najpierw, 22 października, na Ziemię zostanie przesłane zdjęcie ramienia, które ma zebrać próbki. Dwa dni później OSIRIS-REx przeprowadzi manewr, polegający na obrocie wokół własnej osi, dzięki czemu określona zostanie masa zebranego materiału. Jeśli potwierdzi się, że zebrano zakładaną ilość próbek, zostaną one umieszczone w Sample Return Capsule, w której trafią na Ziemię. Jeśli okaże się, że materiału jest zbyt mało, podjęta zostanie kolejna próba jego zebrania. W takim wypadku OSIRIS-REx – nie wcześniej niż w styczniu 2021 – wyląduje w miejscu zapasowym nazwanym Osprey i wykorzysta tam dwa pozostałe pojemniki ze sprężonym azotem.
      Pojazd ma pożegnać się z Bennu z 2021 roku, a próbki mają wylądować na Ziemi 24 września 2023 roku.
       


      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...