Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' SpaceX'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 8 results

  1. Crew Dragon, załogowa kapsuła firmy SpaceX, eksplodowała podczas naziemnych testów. Sfotografowano chmury pomarańczowego dymu unoszące się nad miejscem testów, można też obejrzeć materiał wideo, na którym widać moment eksplozji kapsuły. Do eksplozji doszło przed 4 dniami. Dotychczas SpaceX poinformowała jedynie, że miała miejsce „anomalia”. Kapsuła Crew Dragon jest zdolna do wyniesienia w przestrzeń kosmiczną do 7 astronautów i powrót z nimi na Ziemię. To specjalna wersja używanej od pewnego czasu kapsuły towarowej. Jako, że ma ona wozić ludzi, NASA stawia jej znacznie większe wymagania. Dlatego też SpaceX prowadzi kolejne testy, których celem jest uzyskanie certyfikatu dla kapsuły załogowej. Ta sama kapsuła, która obecnie eksplodowała, jeszcze w marcu bez problemów zawiozła towary oraz manekina Ripley na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Crew Dragon wyposażona jest też w system awaryjnego oddzielania się od rakiety. Gdyby w czasie startu pojawiły się problemy z rakietą nośną, Crew Dragon ma się od niej oddzielić, odlecieć na bezpieczną odległość i miękko wylądować. System ucieczkowy ma zostać przetestowany w najbliższych miesiącach. Po eksplozji kapsuły prawdopodobnie dojdzie do opóźnień w procesie certyfikacji Crew Dragona. Może to oznaczać, że szybciej niż SpaceX odpowiednie certyfikaty uzyska Boeing i jego pojazd załogowy. Takie opóźnienie to też problem dla NASA, które będzie musiało wykupić od Roskosmosu kolejne miejsca w lotach na Międzynarodową Stację Kosmiczną. W pierwszej połowie marca informowaliśmy, że SpaceX już buduje kolejną kapsułę, która weźmie udział w zaplanowanej na lipiec misji Demo-2. Na pokładzie Crew Dragona ma się wówczas znaleźć dwóch astronautów, Bob Behnken i Doug Hurley, a kapsuła zawiezie ich na Międzynarodową Stację Kosmiczną i przywiezie na Ziemię. Jeśli i ta misja przebiegnie pomyślnie, firma Elona Muska otrzyma od NASA licencję na regularne loty załogowe na Stację. Można przypuszczać, że misja Demo-2 stanęła właśnie pod znakiem zapytania. W kolejce do wożenia amerykańskich astronautów czeka też Boeing. Jego kapsuła załogowa Starliner odbędzie pierwszy lot w kwietniu. Również i w tym przypadku pierwszy lot załogowy ma odbyć się w bieżącym roku. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, NASA będzie miała do wyboru dwie amerykańskie firmy zdolne do wynoszenia ludzi w przestrzeń kosmiczną. Umowa pomiędzy NASA a Roskosmosem wygasa w kwietniu. Niewykluczone jednak, że Amerykanie dokupią od Rosjan jeszcze dwa dodatkowe miejsca dla swoich astronautów. Da to pewność, że Amerykanie będą mogli latać na ISS do czasu zakończenia wszelkich testów i formalności związanych z dopuszczaniem kapsuł SpaceX i Boeinga do lotów.   « powrót do artykułu
  2. SpaceX i NASA prowadzą śledztwo w sprawie eksplozji kapsuły Crew Dragon. Dotychczas nie ujawniono żadnych szczegółów. Wkrótce po wypadku, który miał miejsce 20 kwietnia podczas testów naziemnych, SpaceX oświadczyła, że doszło do „anomalii”. Wiadomo jedynie, że chodzi o awarię silnika kapsuły. Nad miejscem testów sfotografowano chmurę pomarańczowego dymu. Do sieci trafił też materiał wideo przedstawiający eksplozję, jednak jego autentyczność nie została zweryfikowana. Obecnie materiał został usunięty. Kapsuła Crew Dragon odbyła w marcu swoją pierwszą bezzałogową misję na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Później przechodziła serię testów ośmiu silników, które stanowią część systemu ucieczkowego. Gdyby w czasie startu wystąpiła awaria rakiety nośnej, silniki te mają umożliwić kapsule ucieczkę na bezpieczną odległość i bezpieczne lądowanie. Patricia Sanders, przewodnicząca należącego do NASA Aerospace Safety Advisory Panel (ASAP) zdradziła, że uruchojmienie mniejszych silników Draco przebiegło bez problemów, a wspomniana anomalia wystąpiła po odpaleniu ośmiu silników SuperDracos. Kapsuła Dragon korzysta z 18 niewielkich (o ciągu 400 niiutonów każdy) silników Draco używanych do manewrowania i kontroli wysokości oraz z 8 silników ucieczkowych SuperDraco (o ciągu 73 000 niutonów każdy). SpaceX prowadzi śledztwo przy aktywnej pomocy NASA. Upłynie nieco czasu zanim poznamy jego wyniki, stwierdziła Sanders. Członkini ASAP i była astronautka, Sandra Magnus mówi, że należy uzbroić się w cierpliwość. Zapewniła też, że dopóki nie poznamy wyników śledztwa, NASA nie wyda zgody na loty załogowe na Crew Dragon. NASA i SpaceX planowały, że w czerwcu odbędzie się praktyczny test systemu awaryjnego Crew Dragona. Kapsuła miała wznieść się za pomocą rakiety Falcon 9, a następnie lot miał zostać awaryjnie przerwany i po odpaleniu silników SuperDraco pojazd miał oddalić się od rakiety. W lipcu zaś miała odbyć się pierwsza załogowa misja z użyciem Crew Dragona. Daty obu lotów zniknęły już z harmonogramu NASA, chociaż agencja nie wydała jeszcze oficjalnego oświadczenia o ich odwołaniu. Na razie jest zbyt wcześnie, by spekulować, jak plany te zostaną zmienione, wyjaśnia Magnus. « powrót do artykułu
  3. NASA od lat rozwija kapsułę załogową Orion w tandemie ze Space Launch System, który, gdy powstanie, będzie najpotężniejszym systemem rakietowym w historii. Najbliższy duży test Oriona, EM-1, bezzałogowy lot, w ramach którego kapsuła ma polecieć poza orbitę Księżyca, a więc na odległość, na jaką od kilkudziesięciu lat nie latały pojazdy załogowe, został zaplanowany na czerwiec 2020 roku. Tymczasem szef NASA, Jim Bridenstine, przyznał przed dwoma dniami podczas wystąpienia przed senacką komisją, że NASA może mieć problem z dotrzymanie zaplanowanego terminu i jeśli Orion miałby rzeczywiście polecieć w czerwcu przyszłego roku, to trzeba pomyśleć o wyniesieniu go za pomocą komercyjnej rakiety. Bridenstine nie wspomniał, o jaką firmę może chodzić, ale w grę wchodzą jedynie dwa przedsiębiorstwa: United Launch Alliance oraz SpaceX. Nawet jednak te firmy nie byłyby w stanie w zaplanowanym terminie wystrzelić Oriona na orbitę Księżyca. Zamiast tego jednak rakieta wyniosłaby Oriona na orbitę Ziemi, a druga dostarczyłaby tam górny stopień kolejnej rakiety. Na orbicie do Oriona zostałby dołączony wspomniany górny stopień, za pomocą którego wysłano by kapsułę w zaplanowaną misję. Już sam ten plan brzmi interesująco, a robi się jeszcze bardziej ciekawie, gdy uświadomimy sobie, że w chwili obecnej Orion nie jest dostosowany do tego, by na orbicie dołączać doń dodatkowe stopnie rakiety. Bridenstine powiedział, że w ciągu najbliższych tygodni NASA przeanalizuje taki scenariusz, by sprawdzić, czy jest on wykonalny. Zastrzegł, że jeśli tak, to być może agencja będzie musiała zwrócić się do Kongresu o dodatkowe środki finansowe. Bridenstine podkreślał, że SLS jest istotnym elementem planów NASA, jednak na początku tego tygodnia Agencja opublikowała dane budżetowe, w których wspomniano o możliwości wykorzystania komercyjnych rakiet do wystrzelenia Oriona. Jednak mimo tego, że NASA zapewnia o przydatności SLS, trzeba przyznać, iż opóźnienia w przygotowaniu systemu  mogą ściągnąć na NASA kłopoty. W 2020 roku miał być gotowy SLS Block 1 zdolny do wyniesienia na niską orbitę okołoziemską ładunku o masie 95 ton. To znacznie więcej niż najpotężniejszy obecnie Falcon Heavy firmy SpaceX, który może wynieść prawie 64 tony. Jednak w roku 2022 ma być gotowy system Starship and Super Heavy (d. BFR) firmy SpaceX, który ma wynosić ładunki o masie ponad 100 ton. Rok 2024 to planowane zwiększenie możliwość SLS do 105 ton, a w roku 2029 system ten ma wynosić 130-tonowe ładunki. W USA nic potężniejszego nie jest zapowiadane, jednak Rosjanie i Chińczycy nie zasypiają gruszek w popiele. Ci pierwsi pracują nad systemem Jenisej, który w roku 2028 ma wynosić 115 ton, a chiński Długi Marsz 9 ma do roku 2030 zyskać możliwość wynoszenia 140-tonowych ładunków. Co prawda zdrowy rozsądek podpowiada, że nikt nie zrezygnuje z tak zaawansowanego programu jak SLS na który przeznaczono kolosalne pieniądze, jednak z pewnością kolejne opóźnienia ściągną na NASA potężną krytykę ze strony amerykańskich polityków. « powrót do artykułu
  4. Crew Dragon, załogowa kapsuła firmy SpaceX, ma dzisiaj powrócić z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na Ziemię. Jeśli bezpiecznie wyląduje w jednym kawałku będzie to jej ostateczny test przed lotem z astronautami na pokładzie. Zapraszamy na transmisję na żywo! Lądowanie jest spodziewane o godzinie 14:45 czasu polskiego. Moje największe obawy budzi wejście w atmosferę z prędkością ponaddźwiękową, powiedział Elon Musk. Czy spadochrony prawidłowo się rozwiną? I czy systemy nawigacyjne Dragona zaprowadzą go na miejsce przewidywanego lądowania i posadowią bezpiecznie na Ziemi?, zastanawiał się założyciel SpaceX. Dragon bez problemu zadokował do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, a na jego pokład weszło trzech astronautów. Później zamknęli śluzę. W dragonie znajduje się manekin Ripley. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, przed końcem bieżącego roku Crew Dragon zawiezie dwójkę astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Będzie to historyczne wydarzenie z dwóch powodów. Przede wszystkim dlatego, że po raz pierwszy z terenu USA wystartuje prywatna rakieta, która wyniesie na orbitę prywatną kapsułę załogową z załogą na pokładzie. Po drugie, USA w końcu odzyskają zdolność do wynoszenia ludzi w przestrzeń kosmiczną. Od czasu zakończenia programu wahadłowców Stany Zjednoczone płacą Rosjanom za wynoszenie ich astronautów. Crew Dragon to też powrót do starego projektu. Kapsuły były używane w latach 60. i 70. w ramach programu Apollo. Nie mają one skrzydeł i opadają na Ziemię dzięki spadochronom, podobnie jak rosyjski Sojuz. Po zakończeniu programu Apollo USA opracowały promy kosmiczne, które woziły Amerykanów w latach 1981–2011. Koszt promów był jednak bardzo wysoki. Ponadto dwa z nich uległy wypadkom, w których zginęło 14 astronautów. Po zakończeniu pracy wahadłowców rząd USA zwrócił się z firm SpaceX i Boeing z propozycją opracowania nowego systemu wynoszenia amerykańskich astronautów. Obie firmy mają gotowe kapsuły i wszystko wygląda na to, że SpaceX będzie pierwszą, która zakończy wszystkie niezbędne testy i wyniesie ludzie na orbitę. Przedstawiciele Roskosmosu dość wstrzemięźliwe pogratulowali Amerykanom sukcesu kapsuły załogowej. To jednak nie oznacza, że doszło do popsucia relacji Roskosmosu i NASA. Wręcz przeciwnie, obie agencje podkreślają, że współpraca układa się znakomicie. Co więcej, amerykańscy astronauci nadal będą uczyli się rosyjskiego. Rosjanie będą brali udział w naszych lotach, a Amerykanie będą obecni na pokładzie Sojuza. Głównie dlatego, że zawsze chcieliśmy mieć wspólną załogą na wypadek, gdyby pojawiły się problemy z którymś z systemów wynoszenia, mówi Mark Geyer, dyrektor Johnson Space Center.   « powrót do artykułu
  5. NASA ostrzegła SpaceX i Boeinga, że ma zastrzeżenia co do bezpieczeństwa ich systemów wynoszenia astronautów w przestrzeń kosmiczną. Może to oznaczać, że amerykański program powrotu do wysyłania misji załogowych z terenu USA jest zagrożony. Po raz ostatni Amerykanie samodzielnie wysłali swoich astronautów w przestrzeń kosmiczną w 2011 roku. Misja STS-135 była ostatnim lotem załogowym programu promów kosmicznych. Od tamtej pory USA płacą Rosji za wynoszenie ich astronautów. NASA zawarła ze SpaceX i Boeingiem umowy na stworzenie rakiet i kapsuł załogowych zdolnych do wyniesienia astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Agencja płaci SpaceX 2,6 miliarda USD, a Boeingowi 4,2 miliarda USD. Pierwszy, bezzałogowy, test w ramach Commercial Crew Program miał się odbyć 2 marca. Tymczasem NASA opublikowała raport za rok 2018, w którym eksperci zgłaszają cztery „kluczowe zastrzeżenia” co do bezpieczeństwa konstrukcji. W przypadku Boeinga eksperci mówią o słabości strukturalnej kapsuły po rozwinięciu osłony termicznej. W przypadku SpaceX zgłoszono zastrzeżenia co do zbiornika paliwa. W 2016 roku doszło do jego eksplozji i SpaceX dokonała zmian, w ramach których zbiornik jest tankowany, gdy załoga znajduje się w kapsule. To nie podoba się ekspertom. Obie konstrukcje  mają też problemy ze spadochronami. To poważne wyzwania dla przyjętego przez SpaceX i Boeinga harmonogramu startów, czytamy w raporcie. Dwa źródła, które dobrze znają Commercial Crew Program, zdradziły reporterom Reutersa, że NASA ma znacznie więcej zastrzeżeń niż te wymienione w raporcie. Agencja przygotowała ponoć na początku lutego listę 30–35 uwag, które miała do konstrukcji obu firm. Dziennikarzom nie udało się dowiedzieć, jakie były to zastrzeżenia, ale źródła stwierdziły, że SpaceX i Boeing muszą poradzić sobie z większością tych problemów, zanim uzyskają zgodę na loty załogowe. Tworzona przez NASA baza ryzyk jest na bieżąco uzupełniana, gdyż Agencja bez przerwy nadzoruje prace nad urządzeniami przygotowywanymi przez SpaceX oraz Boeinga. W ciągu ostatnich lat prace nad kapsułami załogowymi wielokrotnie się przeciągały, jednak jest to czymś naturalnym przy budowie tak złożonych urządzeń. Rzecznik prasowy NASA, Joshua Finch, powołując się na obowiązek dochowania tajemnicy, odmówił zdradzenia szczegółów technicznych. Powiedział tylko, że bezpieczeństwo jest zawsze ważniejsze od dotrzymania terminów. Rzecznik prasowy Boeinga zapewnił, że przeprowadzone w styczniu testy strukturalne kapsuły wypadły bardzo dobrze. Nasze dane wskazują, że znacznie przekraczamy normy bezpieczeństwa NASA, oświadczył. Z kolei rzecznik prasowy SpaceX mówi, że jego firma stworzyła jeden z najbezpieczniejszych i najbardziej zaawansowanych w dziejach systemów do lotów załogowych w kosmosie. Obecnie USA płacą Rosji 80 milionów USD za lot każdego ze swoich astronautów. Umowa pomiędzy NASA a Roskosmosem na wynoszenie amerykańskich astronautów wygasa w bieżącym roku. Biorąc pod uwagę terminy budowy rakiet nie ma możliwości, by Amerykanie później latali na ISS. Niedawno jednak pojawiły się informacje, że być może NASA zamówi jeszcze miejsce dla dwóch dodatkowych astronautów, którzy mieliby polecieć na ISS jesienią bieżącego i wiosną przyszłego roku. Jutro NASA zdecyduje, czy pozwoli SpaceX na przeprowadzenie zaplanowanego na 2 marca testowego lotu bezzałogowego. Obecny harmonogram lotów zakłada, że 2 marca odbędzie się bezzałogowy lot kapsuły Crew Dragon przygotowanej przez SpaceX, a w lipcu odbędzie się test załogowy. W kolei Boeing ma przeprowadzić bezzałogowy test Starlinera nie wcześniej niż w kwietniu, a test załogowy zaplanowano na sierpień. Wszystkie terminy są zagrożone, gdyż jeśli NASA nakaże przeprowadzenie zmian – a pamiętajmy, że w obu konstrukcjach zastrzeżenia budzą spadochrony – będzie to wymagało dodatkowych prac, badań i testów, co opóźni cały program. Przed obiema firmami stoją podobne wyzwania dotyczące bezpieczeństwa, powiedział reporterom anonimowy urzędnik. « powrót do artykułu
  6. NASA poinformowała, że pierwszy załogowy lot na Międzynarodową Stację Kosmiczną przeprowadzony za pomocą rakiety SpaceX odbędzie się w czerwcu przyszłego roku. Jeśli plan się powiedzie, będzie to pierwszy od 2011 załogowy lot w kosmos przeprowadzony z terenu USA. Od czasu wysłania na emeryturę floty wahadłowców amerykańscy astronauci latają na rosjskich Sojuzach. Na sierpień przyszłego roku zapowiedziano zaś start pojazdu Boeinga. Obie misje były już wielokrotnie przekładane, także i teraz nie ma gwarancji, że się one odbędą w zaplanowanym terminie. NASA zapowiedziała, że co miesiąc będzie informowała, czy terminy zostaną dotrzymane. To nowy sposób informowania o terminach misji. Jest on lepszy. Niezależnie jednak od tego, daty startów nigdy nie są pewne. Im bliżej startu tym z większym prawdopodobieństwem mogą się one zmienić, powiedział Phil McAlister z wydziału Commercial Spaceflight Development. To są nowe pojazdy i inżynierowie mają dużo pracy zanim przygotują je do lotu, dodał. Obie misje, ta SpaceX i ta Boeinga, są uznawane za testowe. W ramach każdej z nich na MSK poleci po dwóch astronautów, którzy pozostaną na Stacji przez dwa tygodnie. W przyszłości NASA chce wykorzystywać pojazdy SpaceX i Boeinga do standardowych, sześciomiesięcznych, misji na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Pierwszy test bezzałogowy kapsuły Crew Dragon umocowanej na rakiecie Falcon 9 zaplanowano na styczeń 2019 roku. Z kolei test pojazdu Starliner Boeinga i rakiety Atlas V odbędzie się w marcu. Umowa pomiędzy NASA a Roskosmosem wygasa w listopadzie 2019 roku. Jeśli Amerykanie nie chcą podpisywać nowej umowy na wynoszenie swoich astronautów w przestrzeń kosmiczną, muszą trzymać kciuki, by SpaceX i Boeingowi się udało. « powrót do artykułu
  7. Yusaku Maezawa, japoński miliarder, potentat w świecie mody on-line, będzie pierwszym klientem SpaceX, który wybierze się w podróż dookoła Księżyca. Podróż może mieć miejsce już w 2023 roku. Maezawa ma zamiar zabrać ze sobą 6–8 artystów. Będzie on pierwszym człowiekiem od 1972 roku, czasu ostatniej misji Apollo, który uda się w pobliże Srebrnego Globu. Od kiedy byłem dzieckiem, kochałem Księżyc. To marzenie mojego życia, powiedział Maezawa podczas wizyty w siedzibie Space X. Mężczyzna jest dyrektorem wykonawczym największego w Japonii online'owego sklepu z ubraniami. Jego majątek wyceniany jest na 3 miliardy USD. Jest też miłośnikiem sztuki współczesnej. W ubiegłym roku kupił obraz Jean-Michela Basquiata za ponad 110 milionów dolarów, ustanawiając tym samym rekord ceny dla amerykańskiego artysty. Chciałbym zaprosić 6–8 artystów, by dołączyli do mnie w misji na Księżyc. Poproszę ich, by po podróży coś stworzyli. Ich dzieła rozbudzą marzyciela, który tkwi w każdym z nas, dodał miliarder. Dotychczas Amerykanie są jedynymi ludźmi, którzy opuścili orbitę Ziemi. W latach 60. i 70. ubiegłego wieku dokonało tego 24 astronautów NASA, a 12 z nich spacerowało po Księżycu. Pierwszym turystą w kosmosie był amerykański miliarder Dennis Tito, który w 2001 roku zapłacił 20 milionów dolarów za podróż na Międzynarodową Stację Kosmiczną. « powrót do artykułu
  8. Pomiędzy SpaceX a Boeingiem toczy się zaciekła rywalizacja w przemyśle kosmicznym, a jednym z najważniejszych jej elementów są fundusze NASA. W 2014 roku obie firmy złożyły wnioski o finansowanie pojazdów załogowych, zdolnych do przewiezienia astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Boeing poprosił o 50% więcej od SpaceX i pieniądze otrzymał. Obie firmy zapowiadały różne terminy realizacji zadania i obie przesuwały te terminy. Dotychczas jednak nie znaliśmy zdania samej NASA na temat perspektyw i postępów obu przedsiębiorstw. Dopiero teraz w nowym raporcie US Government Accountability Office (GAO) pojawiły się informacje wskazujące, jak NASA ocenia prace prowadzone przez obie firmy. Na podstawie dotychczasowych postępów i oceny ryzyk NASA uważa, że Boeing będzie gotowy do uzyskania certyfikatu pozwalającego na loty załogowe na ISS pomiędzy 1 maja 2013 a 30 sierpnia 2020. Dla SpaceX termin ten określono na pomiędzy 1 sierpnia 2019 a 30 listopada 2020. Analitycy NASA wyliczyli też średnią i stwierdzili, że proces certyfikacyjny Boeinga może mieć miejce w grudniu 2019 roku, a SpaceX w styczniu 2020. Jak widać, oba przedsiębiorstwa idą łeb w łeb, a niewielka przewaga Boeinga może wynikać z faktu, że firma ta współpracuje z NASA znacznie dłużej niż SpaceX, więc jest lepiej zaznajomiona z procedurami i całym procesem certyfikacyjnym. Głównym celem raportu przygotowanego przez GAO nie było jednak informowanie opinii publicznej o tym, jak NASA ocenia SpaceX i Boeinga, ale poinformowanie Kongresu, że NASA może nie być gotowa do wysyłania astronautów na ISS po listopadzie 2019 roku. To ostatni miesiąc, na który Agencja ma wykupione miejsca dla swoich astronautów na pokładzie rosyjskich Sojuzów. Co prawda NASA pracuje nad potencjalnymi rozwiązaniami, ale nie ma planu awaryjnego, by uzupełnić istniejącą lukę. Bez takiego planu NASA naraża na ryzyko osiągnięcia i cele związane w wykorzystywaniem przez Stany Zjednoczone Międzynarodowej Stacji Kosmicznej – czytamy w raporcie. Po przygotowaniu raportu można się spodziewać, że Kongres nakaże NASA przygotowanie takiego planu. Być może Agencja będzie musiała przedłużyć kontrakt z Roskosmosem. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...