Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Zagłada dinozaurów. Kąt uderzenia asteroid idealny do spowodowania jak największych zniszczeń

Recommended Posts

Trajektoria asteroidy, która przed 66 milionami lat spadła na Ziemię i doprowadziła do zagłady dinozaurów, była dokładnie taka, jaka powinna być, by spowodować jak najwięcej zniszczeń. Nowa analiza krateru Chicxulub połączona z licznymi symulacjami komputerowymi wykazała, że prędkość i kąt uderzenia asteroidy znajdowały się w najbardziej śmiercionośnym dla Ziemi zakresie.

Gdy asteroida uderzyła w Ziemię, wybiła olbrzymi kater, do której następnie zapadła się część materiału przemieszczona podczas uderzenia. Uderzenie skruszyło i ugięło skorupę ziemską, która następnie wyprostowała się, tworząc równinę w centrum krateru.

Równina ta jest nachylona w kierunku, z którego nadeszło uderzenie, a kąt jej nachylenia jest zależny od kąta uderzenia asteroidy. Stąd też, na podstawie danych o budowie krateru, osadach, jego części centralnej i otaczających go wyniesieniach można wyciągnąć wiele wniosków na temat asteroidy, jej prędkości i kąta, pod jakim spadła na Ziemię.

Naukowcy z Imperial College London przeprowadzili setki symulacji komputerowych, by sprawdzić, jak powinien wyglądać krater po uderzeniu asteroidy nadlatującej z różną prędkością i pod różnym kątem. Znaleźli w końcu taką konfigurację, która najlepiej odpowiada rzeczywistemu wyglądowi krateru Chicxulub.

Okazało się, że asteroida, która przyniosła zagładę dinozaurom, poruszała się w tempie około 20 km/s i uderzyła w Ziemię pod kątem około 60 stopni. Większość zniszczeń zostało spowodowane przez odparowanie skał, z których materiał trafił do atmosfery, zablokował promienie słoneczne i na planecie zapanowała atomowa zima.

Jak mówi Gareth Collins z ICL, symulacje wykazały, że kąt 60 stopni jest idealny, by wyrzucić w powietrze jak najwięcej materiału. Jeśli asteroida uderzyłaby pionowo z góry, zmiażdżyłaby więcej skał, jednak mniej materiału trafiłoby do atmosfery. Jeśli zaś uderzyłaby pod mniejszym kątem niż 60 stopni, to nie odparowałaby tak wielkiej ilości skał.

To było uderzenie idealne, dodaje Collins. To był bardzo zły dzień dla dinozaurów. Im zaś więcej szczególnych warunków musiało być spełnionych, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że do takiego zdarzenia dojdzie ponownie, stwierdza uczony.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

"[...] analiza [...] wykazała, że prędkość i kąt [...] znajdowały się w najbardziej śmiercionośnym dla Ziemi zakresie.

To, że kąt może być "optymalny" w tym wypadku, to rozumiem. Ale jakoś mi się nie klei, że prędkość może być w takiej sytuacji za duża. Dostarczenie większej energii powinno zazwyczaj generować więcej zniszczeń (ilościowo czy też jakościowo). Na szybszą asteroidę może działać większe tarcie ale chyba przy tej wielkości asteroidy (17km średnicy) tarcie ma mniejszy wpływ niż energia uderzenia (asteroida się nie rozpadła).

 

Jeśli dobrze zrozumiałem znalezione źródło, to sprawdzali tylko dwie prędkości:12km/h i (bardziej prawdopodobną) 20km/h, więc niewiele wiadomo na temat wpływu większych prędkości na konsekwencje uderzenia. 

Źródło: https://www.nature.com/articles/s41467-020-15269-x

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, idearmo napisał:

sprawdzali tylko dwie prędkości:12km/h i (bardziej prawdopodobną) 20km/h

No chyba jednak trochę szybciej musiała się poruszać.

7 godzin temu, lanceortega napisał:

przypadek czy celowe naprowadzanie asteroidy?

Owszem, w pierwszym odruchu korci, jednak biorąc pod uwagę skuteczny zakres kąta uderzenia (przy kątach poniżej 15st najpewniej nastąpiłoby odbicie od atmosfery lub nawet samej powierzchni Ziemi i wyrzucenie asteroidy w przestrzeń) oraz tolerancję od tych 60st (przyjmuję +/-5st), to szanse na ten idealny kąt to około 15%. Całkiem sporo.

Celowo pomijam kwestie trudne nawet do oszacowania - oddziaływanie grawitacyjne Ziemi, wpływ Księżyca, pora roku (prędkość względna), kierunek nalotu itd., które mogą wpływać na to prawdopodobieństwo zarówno na plus jak i na minus.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
7 godzin temu, lester napisał:

No chyba jednak trochę szybciej musiała się poruszać.

Oj tam, oj tam. Wiadomo, że chodzi o km/s. ;)

18 godzin temu, idearmo napisał:

Jeśli dobrze zrozumiałem znalezione źródło, to sprawdzali tylko dwie prędkości:12km/h i (bardziej prawdopodobną) 20km/h

20 km/s to typowa prędkość czegoś takiego, i choć faktycznie

20 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Nowa analiza krateru Chicxulub połączona z licznymi symulacjami komputerowymi wykazała

może nieco naginać znaczenie terminu "liczne", to dodam, że takie kody to jednak "massive computations"*.

* Wiem, są znacznie masywniejsze (nawet w astrofizyce**).
** Właściwie szczególnie w astrofizyce. :)

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 hours ago, lanceortega said:

Aż korci zastanowić się:

przypadek czy celowe naprowadzanie asteroidy?

Myślących ludzi nie korci ;) Nawet skrajnie nieprawdopodobne zdarzenia mają regularnie miejsce gdzieś we Wszechświecie, nie wspominając o kosmicznej skali czasowej w jakiej zachodzi eksperyment. Uderzenie asteroidy o tej masie i składzie, pod tym kątem i z tą prędkością w tym miejscu ma niezerowe prawdopodobieństwo, więc wydarzy się prędzej czy później, być może za wiele miliardów lat.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 29.05.2020 o 12:34, cyjanobakteria napisał:

Myślących ludzi nie korci ;) Nawet skrajnie nieprawdopodobne zdarzenia mają regularnie miejsce gdzieś we Wszechświecie, nie wspominając o kosmicznej skali czasowej w jakiej zachodzi eksperyment. Uderzenie asteroidy o tej masie i składzie, pod tym kątem i z tą prędkością w tym miejscu ma niezerowe prawdopodobieństwo, więc wydarzy się prędzej czy później, być może za wiele miliardów lat.

Tak... ale już nakładające się na siebie prawdobodobieństa powinny skłonić do zastanowienia... " Tam gdzie myślenie pewnych osób się kończy, tam innych dopiero się zaczyna" - Ja.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
7 hours ago, Felipesku said:

Tam gdzie myślenie pewnych osób się kończy, tam innych dopiero się zaczyna

Ja bym zmodyfikował. Kiedy myślenie pewnych osób się kończy, inni je kontynuują. Nie zastrzegam sobie żadnych praw do powyższego, więc możesz promować jako swój :)

Ja jestem zwolennikiem brzytwy Ockhama, wg. Wikipedii to zasada, zgodnie z którą w wyjaśnianiu zjawisk należy dążyć do prostoty, wybierając takie wyjaśnienia, które opierają się na jak najmniejszej liczbie założeń i pojęć. Nie ma potrzeby wprowadzania zaginionych/obcych cywilizacji albo istnienia bóstw. Po za tym wielu ludzi nie rozumie prawdopodobieństwa i że w skali kosmosu zdarzenia mało prawdopodobne mają miejsce non-stop. Do tego dołożenie obcej cywilizacji do układani tylko zmniejsza prawdopodobieństwo wszystkiego, bo powstanie życia przenosi na inną planetę. Ale skoro to nie jest przypadek, a celowe naprowadzanie asteroidy, to może rozwiń wypowiedź. Kto i dlaczego naprowadził asteroidę i jakie jest prawdopodobieństwo takiego zdarzenia?

Opcja 1) Kto na tym najbardziej zyskał, ten to zrobił, po łacinie: is fecit, cui prodest. Przychodzi mi do głowy zaginiona cywilizacja ssaków lądowych, która opanowała loty międzyplanetarne i chciała pozbyć się konkurencji na Ziemi :)

Opcja 2) Jeżeli to jest terraformowanie Ziemi przez obcych, to najwyraźniej zawalili sprawę, skoro musieli skorygować ewolucję przez zrzucenie asteroidy, ewentualnie odpuścili i zabrali zabawki, a asteroida spadła bez nadzoru :)

Opcja 3) Jeżeli obcy chcieli przeprowadzić trudny do kontrolowania eksperyment z kataklizmem to łatwiej to wykonać obliczeniowo w chmurze - interstellar cloud :) - a nie bombardować planetę i czekać miliony lat na wynik. Pomijam etykę takiego zachowania.

Opcja 4) Jeżeli chcieli zniszczyć życie, to są co najmniej niekompetentni. Powinni zbombardować każdy kilometr kwadratowy bombami z głowicami atomowymi i jeszcze poprawić VX, ewentualnie zrzucić zapasy starego sarinu, a na koniec wysłać hazmat-team żeby zajrzał pod każdy kamień :)

Opcja 5) A może zrobiło to wszechmocne i wszechwieczne bóstwo, bo z jakiegoś powodu potrzebuje do wszystkiego wierzących ludzi, ale nie dinozaurów? :)

Edited by cyjanobakteria
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli już w ten sposób myśleć, to pozostaje szereg innych możliwości, które nie zostały wyliczone powyżej, np. że jest to świadome oddziaływanie na przeszłość przez naszych potomków w celu wyhodowania lepszych jakościowo istot rozumnych na Ziemi - pomysł często rozważany m. in. przez Lema ;). Widocznie dinozaury nie nadawały się na materiał budulcowy tak dobrze, jak ssaki ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nie krępuj się @darekp :) Stwórzmy zbiór najbardziej prawdopodobnych (inaczej) zdarzeń, które mogły doprowadzić do zagłady dinozaury. Przecież ta asteroida nie miała prawa się tam znaleźć!!!11

Opcja 7) Wyniszczający konflikt międzygwiezdnych cywilizacji, trwający tysiące lat, jak w Warhammer 40k, w której jedna ze stron skierowuje asteroidę na planetę macierzystą przeciwnika. Niestety na skutek sabotażu asteroida przelatuje zbyt blisko pierwotnej czarnej dziury, która odchyla jej trajektorię na tyle, iż ta uderza w tętniącą życiem planetę w Układzie Słonecznym ;)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 28.05.2020 o 17:03, lanceortega napisał:

przypadek czy celowe naprowadzanie asteroidy?

Sprawa jest prosta jak dla mnie.  Zdarzyło się i dinozaury wyginęły więc musiało być "optymalne" jeżeliby nie było i by się "odbiło" "minęło", było nieoptymalne i zrobiło małą dziurę, to byśmy o tym nie wiedzieli albo byśmy obserwowali małe skutki (a takie też mamy).


Dam przykład który zawsze daję, ostatnio mnie minął samochód z rejestracją WA 45XXA  (xx- to pewne cyfry ale nie chce podawać, żeby na nikogo nie trafiło), nie jestem z Warszawy, policzmy jakie jest prawdopodobieństwo, że akurat o takich liczbach (i literach) mnie minie. Co więcej tego samego dnia wdziałem GD itd. (a do Gdańska mam jeszcze dalej) może policzmy jakie to prawdopodobieństwo... tez małe...coś za dużo tych nieprawdopodobnych zdarzeń ale powiem więcej, tych zdarzeń było znacznie więcej i wszystkie z małym prawdopodobieństwem... czy ktoś tym kieruje? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 28.05.2020 o 17:03, lanceortega napisał:

Aż korci zastanowić się:

przypadek czy celowe naprowadzanie asteroidy?

Valhalla_crater_on_Callisto.jpg

Cholera, ktoś się uparł nie tylko na Ziemię ale cały Układ Słoneczny.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 29.05.2020 o 11:34, cyjanobakteria napisał:

Myślących ludzi nie korci ;) Nawet skrajnie nieprawdopodobne zdarzenia mają regularnie miejsce gdzieś we Wszechświecie, nie wspominając o kosmicznej skali czasowej w jakiej zachodzi eksperyment. Uderzenie asteroidy o tej masie i składzie, pod tym kątem i z tą prędkością w tym miejscu ma niezerowe prawdopodobieństwo, więc wydarzy się prędzej czy później, być może za wiele miliardów lat.

Ja też się nad tym nie zastanawiam. Ja to rozumiem.

Ale też wiem, że wielu będzie korciło. I tak to napisałem.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Załóżmy, że każdego konkretnego ludzia można zindywidualizować przy użyciu tylko 10 cech i każda z nich ma tylko dwa warianty z pdp 1/2. No i jakie jest pdp, że "ja", to "ja".
W rzeczywistości będzie w tym obliczeniu brakować wielu rzędów wielkości.
Cuda Panie, cuda się dzieją, ktoś tym musi sterować, bo przecież gdyby nie, to "mnie" by nie było ;)

Edited by ex nihilo
  • Like (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 29.05.2020 o 01:09, lester napisał:

Owszem, w pierwszym odruchu korci, jednak biorąc pod uwagę skuteczny zakres kąta uderzenia (przy kątach poniżej 15st najpewniej nastąpiłoby odbicie od atmosfery

Niemożliwe. To musiałby być praktycznie bliski przelot przez atmosferę.

 

9 godzin temu, Afordancja napisał:

coś za dużo tych nieprawdopodobnych zdarzeń ale powiem więcej, tych zdarzeń było znacznie więcej i wszystkie z małym prawdopodobieństwem... czy ktoś tym kieruje? ;)

Jest cała teoria synchroniczności :P

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 31.05.2020 o 13:46, cyjanobakteria napisał:

Stwórzmy zbiór najbardziej prawdopodobnych (inaczej) zdarzeń, które mogły doprowadzić do zagłady dinozaury.

Nie wymieniliście najbardziej oczywistego powodu ;) :

8) Matka Ziemia, zmęczona niszczeniem planety przez dinozaury chwilowo zwiększyła swoją grawitację i ściągnęła kometę w celu "samooczyszczenia". Obawiam się, że i nas to może spotkać :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Sonda OSIRIS-REx pobrała tak dużo próbek z asteroidy Bennu, że zgromadzony materiał uniemożliwia zamknięcie pojemnika i próbki uciekają w przestrzeń kosmiczną. Główny naukowiec misji, Dante Lauretta poinformował, że do pojemnika trafiło znacznie więcej materiału, niż się spodziewano. Próbnik, znajdujący się na końcu robotycznego ramienia, które dotknęło asteroidy, zagłębił się w jej powierzchnię bardziej niż przewidywano i z taką siłą, że zassał materiał, który zgromadził się również na krawędziach, uniemożliwiając zamknięcie.
      Naukowcy oceniają, że próbnik wdarł się na 48 centymetrów wgłąb Bennu. Padliśmy ofiarą własnego sukcesu, mówi Lauretta. Naukowiec poinformował, że kontrola misji nie może zrobić nic, by oczyścić próbnik i zapobiec dalszemu wydostawaniu się próbek. Jedyne, co pozostaje, to jak najszybciej przenieść próbki do kontenera, w którym mają wrócić na Ziemię.
      Przypomnijmy, że OSIRIS-REx to pierwsza misja NASA, której celem jest pobranie próbek bezpośrednio z asteroidy. Zgodnie z planem sonda miała z pomocą robotycznego ramienia dotknąć asteroidy, wystrzelić w kierunku jego powierzchni sprężony azot, a wzbity w ten sposób materiał miał trafić do specjalnego pojemnika, stamtąd zaś do kontenera, w którym zostanie wysłany na Ziemię. Zakładano, że zebrane zostanie co najmniej 60 gramów materiału, a weryfikacja, czy rzeczywiście udało się go pozyskać, miała odbyć się dwuetapowo. Najpierw za pomocą kamery kontrola misji miała zobaczyć, czy materiał jest w pojemniku. Następnie OSIRIS-REx miał wykonać obrót wokół własnej osi, co pozwoliłoby na określenie wagi zebranego materiału.
      Teraz wiadomo, w pojemniku są setki gramów próbek. I pojawił się problem, bo pojemnik się nie zamyka, a próbki z niego wylatują. W związku z tym zdecydowano, że materiał zostanie przeniesiony do kapsuły w której trafi na Ziemię już we wtorek. Czyli znacznie wcześniej niż zakładał plan misji. Najważniejszy jest teraz czas, mówi Thomas Zurbuchen, dyrektor NASA ds. misji naukowych.
      Misja OSIRIS-REx to pierwsza misja NASA, w ramach której pobrane z asteroidy próbki mają zostać przywiezione na Ziemię. Jako cel wybrano asteroidę Bennu, gdyż składa się on z materiałów bogatych w węgiel i naukowcy sądzą, że znajduje się tam najstarszy materiał, z którego powstał Układ Słoneczny. Jego zdobycie i przeanalizowanie pozwoli lepiej zrozumieć jak powstał Układ Słoneczny i życie na Ziemi.
      Samo dotknięcie asteroidy przez robotyczne ramię sondy było dużym sukcesem. Operację udało się wykonać z dokładnością do 1 metra. Jednak gdy dwa dni później naukowcy przyjrzeli się zdjęciom z sondy ze zdumieniem zobaczyli chmurę materiału z Bennu krążącą wokół sondy i od niej odlatującą. Lauretta mówi, że po zablokowaniu robotycznego ramienia sytuację udało się ustabilizować, jednak nie wiadomo, jak wiele materiału zostało utracone.
      Niezależnie od tego, ile materiału udało się zebrać, OSIRIS-REx pozostanie w pobliżu Bennu aż do marca. Marzec to – biorąc pod uwagę względną pozycję Ziemi i Bennu – najbliższy możliwy termin, w którym sonda może rozpocząć powrót. Próbki trafią na Ziemię w 2023 roku.
      W związku z niemożnością zamknięcia próbnika nie będziemy wiedzieli, ile materiału udało się zebrać. Manewr obrotu wokół własnej osi został odwołany w obawie przed utratą tego, co zebrano. Musimy poczekać, aż próbki wrócą na Ziemię. Dopiero wtedy się przekonamy, ile mamy. Jak się domyślacie, jest to dla nas trudne. Dobra wiadomość jest taka, że mamy bardzo dużo materiału, mówi Lauretta.
      Pierwszymi, którym udało się przywieźć na Ziemię próbki z asteroidy, są Japończycy. Wystrzelona w 2003 rok sonda Hayabusa pobrała z asteroidy Itokawa mniej niż 1 gram materiału, który trafił na Ziemię w 2010 roku. Druga podobna misja właśnie się kończy. Na 6 grudnia bieżącego roku zaplanowano powrót próbnika z sondy Hayabusa2. Wystrzelono ją w 2014 roku, by pobrała próbki z asteroidy Ryugu. Na Ziemię wróci 100 miligramów próbek.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Sonda OSIRIS-REx dotknęła asteroidy Bennu. Na przysłanych przez nią zdjęciach widać, jak zbliża się do powierzchni asteroidy, dotyka jej wzbijając chmurę odłamków, a następnie odlatuje. Wstępne dane wskazują, że OSIRIS-REx dotknął Bennu w odległości 1 metra od wyznaczonego miejsca, co już samo w sobie jest dużym sukcesem. Urządzenie miało kontakt z asteroidą przez około 6 sekund.
      Sekundę po tym, jak głowica robotycznego ramienia TAGSAM (Touch-And-Go Sample Acquisition Mechanism) dotknęła skały, w kierunku Bennu został wystrzelony strumień sprężonego azotu, który spowodował pojawienie się jeszcze większej chmury odłamków. To właśnie zebranie próbek asteroidy jest celem misji OSIRIS-REx. Główny etap ich zbierania trwał przez pierwsze 3 sekundy.
      Na razie nie wiadomo, czy i ile próbek udało się zebrać. Jedną z metod weryfikacji będą zdjęcia robotycznego ramienia. Ponadto za dwa dni sonda ma przeprowadzić manewr polegający na obrocie wokół własnej osi, co ma pozwolić na określenie wagi zebranych próbek.
      Celem misji jest zebranie co najmniej 60 gramów materiału i dostarczenie go na Ziemię. Jeśli okaże się, że próbek jest zbyt mało, sonda ponownie spróbuje je pobrać. W takim wypadku OSIRIS-REx – nie wcześniej niż w styczniu 2021 – wyląduje w miejscu zapasowym nazwanym Osprey i wykorzysta tam dwa pozostałe pojemniki ze sprężonym azotem.
      Z przesłanych dotychczas zdjęć wynika, że sonda jest w dobrej kondycji. W momencie zbliżania się do Bennu miała prędkość 10 cm/s, oddalała się zaś z prędkością 40 cm/s. Sekwencja zdjęć rozpoczyna się w odległości około 25 metrów nad powierzchnią asteroidy, a ostatnia fotografia została wykonana na wysokości około 13 metrów, w 35 sekund po dotknięciu powierzchni Bennu.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Za cztery dni w pobliżu Ziemi pojawi się asteroida 2011 ES4. Może przelecieć bardzo blisko naszej planety. Znacznie bliżej niż odległość pomiędzy Księżycem a Ziemią. Obecnie jej przelot przewidywany jest na 1 września. Wtedy to może się ona znaleźć w odległości od 0,32 do 0,19 odległości Księżyca. Może zatem minąć Ziemię w odległości zaledwie ok. 120–72 tysięcy kilometrów. Wielkość obiektu to 22–49 metrów.
      2011 ES już wielokrotnie zbliżała się do Ziemi. Po raz pierwszy wykryto ją w 2011 roku, gdy znajdowała się w odległości około 5 milionów kilometrów od planety. Przez cztery dni prowadzono jej obserwacje i na tej podstawie określono ówczesną oraz przeszłe i przyszłe jej orbity. Z przeprowadzonych obliczeń wynika, że od 1987 roku asteroida nigdy nie była tak blisko Ziemi, jak ma się znaleźć obecnie.
      Wiemy, że 2011 ES okrąża Słońce w ciągu około 415 dni. Jej peryhelium to 0,83 j.a., a aphelium wynosi 1,35 j.a. Przez większość zbliżania się do Ziemi asteroida będzie znajdowała się blisko Słońca, więc będzie niewidoczna. Sytuacja poprawi się w ostatnich dniach, więc niewykluczone że już można ją obserwować na nocnym niebie.
      Niepewność co do czasu przelotu i orbity asteroidy jest na tyle duża, że nie można wykluczyć, że już niezauważenie minęła ona Ziemię i to w znacznie większej odległości, niż przewidywano.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy nie od dzisiaj alarmują, że na Ziemi rozpoczyna się lub wkrótce rozpocznie kolejne masowe wymieranie gatunków. W 2015 roku Paul Ehrlich był współautorem badań mówiących o trwającym właśnie wymieraniu (Trwa szóste wymieranie. Zagrożonych jest milion gatunków). Teraz Ehrlich wraz ze współpracownikami przygotował aktualizację swoich badań. Wynika z nich, że wymieranie postępuje szybciej, niż wcześniej sądzono.
      Jak dowiadujemy się z artykułu opublikowanego na łamach PNAS, ludzie doprowadzili do wyginięcia setek gatunków, a jeszcze więcej czeka zagłada w najbliższym czasie (Starożytne baobaby wymierają). Ehrlich i jego zespół wyliczają, że tylko w XX wieku wymarły co najmniej 543 gatunki kręgowców. Uczeni przewidują, że drugie tyle może wyginąć w ciągu najbliższych 2 dekad.
      Presja środowiskowa ze strony ludzi, szybko rosnąca populacja, niszczenie habitatów, handel dzikimi gatunkami, zanieczyszczenia i zmiany klimatyczne napędzają ginięcie gatunków. Presja jest tak wielka, że, jak wcześniej informowaliśmy, ludzkość zaburzyła nawet sam proces masowego wymierania, a proces wymierania ssaków jest znacznie szybszy od tempa ewolucji, która będzie potrzebowała milionów lat, by nadrobić straty z kilkudziesięciu lat.
      Ziemia powoli traci możliwość podtrzymania ludzkości. Jako, że tracimy różne gatunki, tracimy też usługi, które świadczą ekosystemowi. Z tego też powodu ekosystem ma coraz większe problemy ze stabilizowaniem klimatu, dostarczaniem czystej wody pitnej, zapylaniem roślin czy chronieniem ludzi przed katastrofami i epidemiami.
      Naukowcy, chcąc lepiej zrozumieć ten kryzys, przyjrzeli się liczebności i rozkładowi krytycznie zagrożonych gatunków. Odkryli, że 515 lądowych kręgowców znajduje się na krawędzi zagłady, co oznacza, że pozostało mniej niż 1000 osobników każdego z gatunku. W przypadku połowy z tych gatunków żyje mniej niż 250 osobników. Większość takich zagrożonych gatunków zamieszkuje tropiki i okolice subtropikalne. Tam zagłada następuje najszybciej, gdyż ludzie niszczą kolejne habitaty i zabierają zwierzętom kolejne tereny.
      Znikają też poszczególne populacje wspomnianych gatunków. Ehrlich i jego grupa odkryli, że od roku 1900 ludzie wytępili 237 000 populacji tych 515 gatunków. Niszczenie poszczególnych populacji powoduje, że nie świadczą one swoich usług i dochodzi do reakcji łańcuchowej. Na przykład w XVIII wieku ludzie masowo polowali na wydry morskie. Spadek ich liczebności spowodował nadmierny rozrost populacji jeżowców. Jeżowce pożarły tak duże połacie listownicowców (to duże glony z klasy brunatnic), że doprowadziło to do całkowitej zagłady syren morskich i tak już przetrzebionych przez człowieka.
      To, co zrobimy w ciągu następnych 20 lat zdecyduje o losie milionów gatunków, mówi jeden z głównych autorów badań, Gerardo Ceballos z Narodowego Autonomicznego Uniwersytetu Meksyku. Mamy ostatnią szansę, by upewnić się, że wiele gatunków, które dostarczają nam niezbędnych usług, nie zostanie wytrzebionych. Wyginięcie już teraz narażonych gatunków może mieć negatywny wpływ na inne gatunku. Aż 84% gatunków zagrożonych, czyli takich gdzie pozostało mniej niż 5000 osobników, żyje na tych samych terenach, na których znajdują się wspomniane gatunki skrajnie zagrożone o liczebności poniżej 1000 osobników. To idealne warunki do pojawienia się reakcji łancuchowej, w której wyginięcie jednego gatunku zdestabilizuje cały ekosystem, zwiększając ryzyko dla innych gatunków.
      Wymieranie napędza wymieranie, mówią autorzy najnowszych badań i twierdzą, że z tego właśnie powodu gatunki o liczebności poniżej 5000 osobników również powinny zostać uznane za skrajnie zagrożone.
      Jednym z działań, które można i należy natychmiast jest wprowadzenie ogólnoświatowego zakazu handlu dzikimi gatunkami. Obecnie dzikie zwierzęta są wyłapywane i zabijane dla mięsa, do celów handlowych, czy na potrzeby medycyny. Tymczasem, jak pokazuje chociażby epidemia COVID-19, działania takie są ryzykowne dla ludzkiego zdrowia. Ponadto, jak wiemy z innych badań, dzikie zwierzęta mogą zarażać ludzi i zwierzęta domowe setkami nowych nieznanych chorób.
      Od nas zależy, jaki świat zostawimy przyszłym pokoleniom. Czy będzie to świat zrównoważony, czy też świat zdewastowany, w którym ludzka cywilizacja będzie chyliła się ku upadkowi, zamiast budować na swoich poprzednich osiągnięciach, mówi współautor badań, profesor Peter Raven z Missouri Botanical Garden.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Roślinożerne niedźwiedzie jaskiniowe wyginęły przez budowę swojej czaszki. Ich wielkie zatoki przynosowe uniemożliwiły im zmianę diety, gdy klimat się znacząco ochłodził, uważa Alejandro Perez-Ramos i jego koledzy z Uniwersytetu w Maladze. Naukowcy wykorzystali tomograf komputerowy do zeskanowania czaszek czterech niedźwiedzi jaskiniowych i ośmiu współcześnie żyjących niedźwiedzi. Następnie badali, w jaki sposób niedźwiedzie żuły pokarm.
      Naukowcy dotychczas sprzeczają się, dlaczego niedźwiedzie jaskiniowe wyginęły podczas ostatniej epoki lodowej. Zabiła je zmiana klimatu, wytępili je ludzie czy też wpływ miały oba te czynniki. I dlaczego nie wyginęły niedźwiedzie brunatne?
      Hiszpanie zauważyli, że wielkie zatoki przynosowe niedźwiedzi jaskiniowych ukształtowały ich czaszkę tak, że mogły żuć wyłącznie za pomocą tylnych zębów. Naukowcy sądzą, że to może być odpowiedź na zagadkę. Gdy klimat uległ zmianie i pożywienie roślinne stało się mniej dostępne, niedźwiedzie nie mogły przestawić się na dietę mięsną, gdyż do tego trzeba użyć przednich zębów. Niedźwiedzie brunatne mają zaś mniejsze zatoki, inaczej zbudowaną czaszkę i mogą używać zarówno tylnych jak i przednich zębów do żucia.
      Perez-Ramos wyjaśnia też, dlaczego u niedźwiedzi jaskiniowych pojawiły się tak duże zatoki. Mogły one pozwolić na dłuższą hibernację, co przy wydłużających się zimach na początku zlodowacenia dawało im przewagę. U niektórych gatunków niedźwiedzi zatoki przynosowe działają jak zbiorniki takich gazów jak tlenek azotu czy siarkowodór, które odgrywają rolę przy wprowadzaniu zwierzęcia w hibernację.
      Jednocześnie jednak, jak uważa Perez-Ramos, te wielkie zatoki przyniosły niedźwiedziom jaskiniowym zgubę. Przez swoją roślinną dietę nie mogły one zgromadzić wystarczającej ilości tłuszczu na coraz dłuższe okresy hibernacji i w jej trakcie umierały z głodu.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...