Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Naukowiec zawieszony w CERN za... niewłaściwe poglądy

Recommended Posts

CERN zawiesił współpracę z profesorem fizyki teoretycznej Alessandro Strumią. Także jego macierzysta uczelnia, Uniwersytet w Pizie oraz Europejska Rada ds. Badań Naukowych, która finansuje pracę Strumii, zapowiedziały przeprowadzenie śledztwa.
Alessandro Strumia naraził się... swoimi poglądami na temat płci.

Uczony wystąpił 28 września podczas zorganizowanego przez CERN pierwszego Workshop on High Energy Theory and Gender. Widownia składała się głównie z kobiet. Po wystąpieniu na uczonego posypały się oskarżenia, że jest seksistą. Dwa dni później CERN oświadczył, że ze skutkiem natychmiastowym zawiesza współpracę ze Strumią i rozpoczyna śledztwo ws. wystąpienia. W tym samym oświadczeniu przedstawiciele CERN stwierdzili, że Strumia naruszył kodeks etyczny organizacji, która jest jest miejscem, gdzie każdy jest mile widziany i każdy, niezależnie od pochodzenia, wyznawanych poglądów, płci czy orientacji seksualnej, ma takie same szanse. Z kolei rektor Uniwersytetu w Pizie stwierdził, że dostępne w sieci slajdy z wystąpienia Strumii naruszają fundamentalne wartości uniwersytetu.

Sam uczony w rozmowie z prasą powiedział: mam nadzieję, że CERN będzie chciał ze mną porozmawiać i poinformuje mnie, co nielegalnego było w moim wystąpieniu. Odnosząc się do krytyki w mediach społecznościowych Strumia stwierdził: wierzę, że uczciwa większość ludzi zrozumie, że taka jest prawda i że warto było narazić się na lincz, ale nie poddać się cenzurze.

Co takiego zrobił Strumia? Swoje wystąpienie zaczął od przedstawienia zarzutów, zgodnie z którymi kobiety w nauce są dyskryminowane. Następnie stwierdził, że fizyka nie zależy od narodowości, rasy czy płci, ale jest otwarta po prostu dla ludzi dobrych w tym, co robią. W rzeczywistości fizyka była międzynarodowa, gdy kultura służyła nacjonalizmom, czytamy na jednym e slajdów. Przedstawił też wykresy, z których wynika, że na na wielu polach, takich edukacja, psychologa, nauki humanistyczne czy medycyna istnieje wyraźna przewaga liczby kobiet. W takich dziedzinach jak nauki ścisłe, budownictwo, praca w straży pożarnej czy w kopalniach, widzimy wyraźną przewagę mężczyzn.

Także w CERNie kobiety stanowią mniejszość wśród fizyków czy techników. Ale, zdaniem Strumii, nie jest to przejaw dyskryminacji. Naukowiec przypomniał bowiem paradoks równości płciowej, o którym pisaliśmy. Okazuje się bowiem, że im bardziej w danym kraju przykłada się uwagę do równości płci, tym mniej kobiet studiuje nauki ścisłe. Przedstawił też wyliczenia, z których wynika, że kobiety nie są dyskryminowane jeśli chodzi o liczbę cytowań. Ponadto z jego wyliczeń wynikało, że jeśli chodzi o zatrudnianie kobiet na stanowiskach naukowych, to kobiecie-naukowiec wystarczy mniejsza liczba cytowań, by znaleźć zatrudnienie. Posłużył się tutaj własnym przykładem. Podczas gdy włoski Narodowy Instytut Fizyki Nuklearnej zatrudnił panią Silvię Penati (2130 cytowań) czy panią Annę Ceresole (3231 cytowań), to nie zatrudnił Alessandro Strumii (30785 cytowań).

Dokonał też obliczeń dla całego CERN-u, z których wynika, że przeciętny zatrudniony w nim mężczyzna ma na swoim koncie 1464 cytowania, a pierwszy artykuł w prasie specjalistycznej opublikował w 2008 roku, natomiast przeciętna kobieta ma na koncie 853 cytowania, a pierwszy artykuł opublikowała w 2010 roku.

Największe oburzenie zebranych wywołały jednak słowa, przytaczane często przez prasę, że fizykę wynaleźli i stworzyli mężczyźni. Natomiast kobiety, takie jak Curie zostały powitane w świecie fizycznym po tym, jak pokazały, co potrafią.

Strumia posunął się jednak jeszcze dalej. Stwierdził, że to mężczyźni są obecnie dyskryminowani w nauce. Na poparcie tej tezy przytoczył kilka tytułów prasowych, takich jak Oxford University extends exam times for women's benefit, Italy: free or cheaper university for STEM female students, czy też Scholarships for women. Przypomniał też wciąż obowiązującą międzynarodową Konwencję o Pracy Przymusowej, która przewiduje, że do pracy przymusowej mogą być kierowani tylko mężczyźni.

Pod koniec swojego wystąpienia Strumia stwierdził, że osoby kończące studia na wydziale fizyki są osobami z górnego przedziału IQ. Mężczyźni mają IQ podobne do kobiet, ale standardowe odchylenie jest u nich o około 15% większe, czytamy na slajdzie Strumii. Oznacza to, że wśród mężczyzn jest więcej osób bardzo inteligentnych, ale też więcej osób bardzo mało inteligentnych. Przypomniał też nazwiska kilku mężczyzn, którzy stracili pracę za poglądy oraz, że w 2016 roku CERN został bezpodstawnie oskarżony przez działaczy LGBT o homofobię.

Na ostatnim slajdzie Strumii czytamy: Fizyka nie jest seksistowska i skierowana przeciwko kobietom. Jednak prawda nie jest ważna, gdyż stała się ona częścią wojny, która przyszła do nas z zewnątrz. Nie jest jasne, kto w tej wojnie wygra. PS. Wiele osób mówiło mi, bym nie wygłaszał tego wystąpienia, gdyż jest to niebezpieczne. Jako student napisałem, że że supersymetria w skali elektrosłabej nie działa. I przeżyłem. Mam nadzieję, że znowu się zobaczymy.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaraz, zaraz - jeżeli zafałszował jakieś dane to faktycznie powinna być jakaś kara, ale z tego co przeczytałem, to nikt mu nie zarzuca że podał nieprawdziwe dane. Czyli został zwolniony z premedytacją tylko i wyłącznie za poglądy, a nie za to że np. bezpodstawnie kogoś zwolnił bo mu się rasa/płeć pracownika nie spodobała. Teraz wylatuje się za głośne powiedzenie zatrudnimy kogoś z wiedzą i umiejętnościami, bo to jest jest najważniejsze, a nie płeć, rasa czy gatunek (zapewne znajdą się i tacy, co są oburzeni że ich się człowiekiem nazywa). W dodatku podobne poglądy raczej nie są niczym szczególnym - jednakże z hukiem wyrzucają tylko tych co publicznie je wygłoszą. Hipokryzja pełną gębą.

No przepięknie. I ludzie potem się dziwią, że ludzie głosują na Kaczyńskich, Trumpów - w pewnych względach jednak nie bawią się w sztuczną poprawność polityczną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ateiści zawsze mieli do Kościoła pretensję za wyrzucanie poza nawias osób, które ośmielały się głosić "nieprawidłowe" poglądy, co miało spowodować "średniowieczną ciemnotę".

Okazuje się, że nauka też jest religią pełną dogmatów. 

Edited by Ksen

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powodowanie dysonansów poznawczych nigdy nie było bezpieczną zabawą. Sam tytuł tego zdarzenia: Workshop on High Energy Theory and Gender

jest tak absurdalny, że nie wiem skąd założenie, że oni tam po naukę przyszli. Ostatnio, przy okazji afery w jądrze Linuksa, dowiedziałem się, że jestem cis white male POS - świat zmierza ku przepaści. Zaczynam być pewien że jest widzimy zmierzch zachodniej cywilizacji.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Ksen napisał:

Okazuje się, że nauka też jest religią pełną dogmatów. 

Nie nauka tylko naukowcy. A dokładniej nie naukowcy tylko kierownicy, którzy podejmują takie a nie inne decyzje kierownicze.

Przekładając na religię:
Nie religia tylko wierzący. A dokładniej nie wierzący tylko kierownicy.

3 godziny temu, Jajcenty napisał:

Zaczynam być pewien że jest widzimy zmierzch zachodniej cywilizacji.

Tak, ale to jest chwilowe i wymuszone sztucznie systemem polityczno-prawnym który każe za pracę i wynagradza za lenistwo.

4 godziny temu, Danniello napisał:

I ludzie potem się dziwią, że ludzie głosują na Kaczyńskich, Trumpów

Raczej niektórzy ludzie się dziwią że większość głosujących wybiera itd.

Bo mnie to np. nie dziwi :D

6 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Strumia posunął się jednak jeszcze dalej. Stwierdził, że to mężczyźni są obecnie dyskryminowani w nauce.

No to już posunął się do granic absurdu :D Jakby powiedział że feministki są dyskryminowane w nauce to by go broniono jako autorytetu :D

6 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Także w CERNie kobiety stanowią mniejszość wśród fizyków czy techników. Ale, zdaniem Strumii, nie jest to przejaw dyskryminacji

No to już jest trochę niezrozumiałe.
Bo jeśli kobiet jest mniej i jest to przejaw dyskryminacji to władze CERNu powinny zwolnić same siebie za dyskryminację bo to przecież oni odpowiadają za dyskryminację przy przyjęciach. Więc miał rację czy nie miał racji? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

To fizycy w CERN-ie dostają kasę za zajmowanie się fizyką czy genderem? Bo jak fizyką, to po kiego grzyba robił tę prezentację?

Share this post


Link to post
Share on other sites
55 minut temu, thikim napisał:

 

5 godzin temu, Danniello napisał:

I ludzie potem się dziwią, że ludzie głosują na Kaczyńskich, Trumpów

Raczej niektórzy ludzie się dziwią że większość głosujących wybiera itd.

I Kaczyński i Trump sprytnie zagospodarowali pierwsze 55% krzywej Gaussa rozkładu IQ swych populacji. Żenada.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żenadą jest wyzywanie jakiegoś tam elektoratu bo wygrał. Jak bardzo to antydemokratyczne jest to nie napiszę bo nie jestem demokratą. Ale niektórzy czytający są.
Hmm. Jeśli to prawda a to bardzo duże jeśli :D

to skąd teraz taka zazdrość o te 55 % wśród przeciwników Kaczyńskiego czy Trumpa.

Zazdrość połączona z jednoczesnym obrażaniem tychże kwalifikowaniem ich w tych 55 %.

Bo jak to świadczy o ludziach którzy błagają żeby na nich głosować jednocześnie mówiąc że głosujący których chcą przekonać są idiotami?

A jak to świadczy o ludziach głosujących na takich ludzi? :D
O takich kretynizmach jak:

- budżet nie wytrzyma 500 zł na dziecko
-jak wygramy to damy 1000 zł i to na każde dziecko :D

albo

-trzeba podwyższyć wiek emerytalny

-jak wygramy to obniżymy wiek emerytalny

to litościwie nie powinienem  wspominać :D
Ale mam pytanie: czy jest elektorat który potrafi tak sprzecznych zdań słuchać? Jaki to elektorat na krzywej Gaussa?

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, nantaniel napisał:

To fizycy w CERN-ie dostają kasę za zajmowanie się fizyką czy genderem? Bo jak fizyką, to po kiego grzyba robił tę prezentację?

Pewnie się wkurzył bo...

10 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Posłużył się tutaj własnym przykładem. Podczas gdy włoski Narodowy Instytut Fizyki Nuklearnej zatrudnił panią Silvię Penati (2130 cytowań) czy panią Annę Ceresole (3231 cytowań), to nie zatrudnił Alessandro Strumii (30785 cytowań).

:)

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 hours ago, Danniello said:

Zaraz, zaraz - jeżeli zafałszował jakieś dane to faktycznie powinna być jakaś kara, ale z tego co przeczytałem, to nikt mu nie zarzuca że podał nieprawdziwe dane.

Ale on podaje nieprawdziwe dane, tzn. dopasowane do jego poglądów. Bo np. już zapewne nie zacytuje przykładowo tej pracy: http://www.ams.org/notices/201201/rtx120100010p.pdf

Matematyka i fizyka są zbliżone, więc spokojnie można te dane odnieść do obu nauk. I co tu widzimy? Po pierwsze średnia zdolności matematycznych u obu płci jest identyczna niezależnie od kraju. Po drugie odchylenie standardowe u obu grup także się właściwie nie różni wbrew twierdzeniom tego naukowca i innych korwinistów (dobrze to pokazuje Figure 2).

Problem z tymi prawiczkami jest taki, że posługują się przestarzałymi badaniami. W świecie dominacji mężczyzn kobiety mogły faktycznie mieć niższe IQ i zdolności matematyczne. Obecnie to już się zatarło.

Kwestia liczby artykułów, cytowań, nagród itp. to zupełnie oddzielna rzecz. Mężczyźni mają bardziej wnikliwy umysł, są bardziej agresywni, a przez to żądni zwyciężania albo dokonywania odkryć. Nie mogą już polować na zwierzynę, żeby się pochwalić, więc muszą to czymś zastąpić - stąd chęć odkrywania albo rozwiązywania problemów naukowych. Kobiety są nastawione na work-life balance, czyli nie mają takiego nastawienia na podbój, ważniejsza jest dla nich rodzina. Pozostałe kobiety to taki typ męski, sportmenki albo inne babochłopy. W każdym razie to nie ma związku ze zdolnościami umysłowymi.

Wniosek: prawidłowe stanowisko CERN, należało gościa zwolnić za manipulacje w celu udowodnienia swojej tezy.

Edited by mankomaniak

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najpierw piszą, że widownia składała się głównie z kobiet,a później że w CERN kobiety są mniejszością, więc wnioski można wysnuć samemu czy pan miał rację.

Edited by wilk
usunąłem pisanie indeksem górnym
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, mankomaniak napisał:

Nie mogą już polować na zwierzynę, żeby się pochwalić, więc muszą to czymś zastąpić - stąd chęć odkrywania albo rozwiązywania problemów naukowych. Kobiety są nastawione na work-life balance, czyli nie mają takiego nastawienia na podbój, ważniejsza jest dla nich rodzina.

Nie przesadzaj, dla faceta rodzina jest mniej ważna?

Ja to widzę trochę inaczej. Kobiety maja preferencje i lubią systematyczność i stały postęp małymi kroczkami, a faceci to ryzykanci w gorącej wodzie. Dlatego kobiety świetnie się sprawdzają w kadrze zarządzającej korporacji pnąc się mozolnie po drabinie awansu, sprawdzają się w naukach przyrodniczych/biologicznych gdzie systematycznie trzeba przesiewać tony informacji i materiału(np. badania DNA), a w salonie samochodowym wezmą jakieś oszczędne kombi. Przeciętny facet natomiast z systematycznością ma problem, woli zaryzykować i miesiącami siedzieć nad pustą kartką licząc, że w końcu go oświeci i napisze parę symbolów wzoru za który dostanie Nobla, wybiera nauki gdzie nie ma gwarancji na jakikolwiek sukces, w salonie pewnie też weźmie kombi ale najchętniej porwałby się na jakieś niefunkcjonalne coupe :D

Ale oczywiści to tylko moje spostrzeżenia, a że system nie jest binarny to każdy widzi to inaczej, i bardzo dobrze.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minutes ago, tempik said:

Nie przesadzaj, dla faceta rodzina jest mniej ważna?

Tak. Rodzina oznacza stabilność. Dla przeciętnego mężczyzny ważniejsze od stabilności jest zdobywanie, wygrywanie, odkrywanie, rozwiązywanie.

11 minutes ago, tempik said:

Kobiety maja preferencje i lubią systematyczność i stały postęp małymi kroczkami, a faceci to ryzykanci w gorącej wodzie.

To się nie kłóci z tym co napisałem. Ta systematyczność najczęściej przekształca się jednak w stabilność, brak ryzyka. Dlatego najwięcej kobiet pracuje w urzędach państwowych, gdzie liczy się biurokracja i ta systematyczność, ale też brak postępu. Z tego samego powodu większość księgowych to dziś kobiety: zasada ostrożności, ciągłości, rzetelności to właśnie to co reprezentują kobiety, które dobrze się w tym czują i sprawdzają. Ten "kobiecy zawód" dowodzi także, że są tak samo dobre w rachunkach jak mężczyźni.

Generalnie kobiety jako zarządzający się sprawdzają - tak jak piszesz - ale tylko na średnich szczeblach. Na najwyższych szczeblach potrzebni są właśnie mądrzy ryzykanci, wizjonerzy, ludzie kreatywni, często działający na granicy etyki lub prawa - albo... zdrowia, czasami kosztem rodziny. Tacy po prostu osiągają najlepsze wyniki w konkurencyjnym środowisku. Badania, które czytałem, to potwierdzają, że ci pośredni zarządzający to często (coraz częściej) kobiety, ale na najwyższych stanowiskach to mężczyźni i nie ma to nic wspólnego z jakąś dyskryminacją.

Zresztą nie musimy nawet sięgać do badań. Wystarczy spojrzeć na polityków i rozkład mężczyzn i kobiet. Typowy polityk to facet z powodu tych cech, które wymieniłem. Tym bardziej gdy mówimy o szefach partii, nie mówiąc już o prezydentach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niedawno jakiś zachodni "postępowiec" opublikował tekst, w którym domagał się... skończenia z merytokracją, czyli z zatrudnianiem osób ze względów merytorycznych. Bo ważniejsza jest różnorodność.

A jeśli już o "dyskryminacji" mowa... nikt nie ma pretensji, że w naukach humanistycznych czy przyrodniczych jest przewaga kobiet. Wszyscy rozumieją, że wynika to z różnicy między płciami, ich zainteresowaniami, potrzebami. Tylko nauki ścisłe stanowią problem. Coś mi się widzi, że postępowe feministki tak po cichu w duchu uznają, że faceci są po prostu lepsi i dokonują lepszych wyborów. Dlatego chciałyby wymusić na większej liczbie kobiet, żeby dokonywały wyborów takich, jak mężczyźni. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, mankomaniak napisał:

Ale on podaje nieprawdziwe dane, tzn. dopasowane do jego poglądów. Bo np. już zapewne nie zacytuje przykładowo tej pracy: http://www.ams.org/notices/201201/rtx120100010p.pdf

Chyba wygasły link... 

12 godzin temu, mankomaniak napisał:

Wniosek: prawidłowe stanowisko CERN, należało gościa zwolnić za manipulacje w celu udowodnienia swojej tezy.

W związku z powyższym nie czytałem przytoczonego artykułu, ale napisałeś, że "matematyka i fizyka są zbliżone" - owszem, ale nie o tym mówi tamten profesor. Profesorzy, z racji zawodu raczej udostępniają źródła przytaczanych danych - więc zakładam, że skądś wziął te dane na temat liczby kobiet - fizyków. Odbiorcy/słuchacze wykładu mogą co najwyżej krytykować wnioski, ale nie dane. Jeśli ten profesor przytoczył dane, że jest mniej kobiet - fizyków to nie możesz zarzucać mu, że fałszuje dane bo zdolności matematyczne u kobiet i mężczyzn są podobne. To są dwa różne pomiary. Możesz co najwyżej kwestionować jego wnioski, które wysnuwa na podstawie tych danych, ponieważ dane które ty przytoczyłeś np. wpływają na te wnioski (ale też nie wiemy co on wnioskował) etc. etc. 

Także bez przesady - nie można wyciągać takich konsekwencji wobec kogoś kto wyciągnął jakieś wnioski na podstawie (zakładam) prawdziwych danych. Co innego jeśli dane źródłowe byłby sfałszowane (przez niego). Problem polega właśnie na ograniczaniu wolności słowa, czyli na nowoczesnym obskurantyzmie. Poprawność polityczna i lobbing różnych grup zasłaniają i naginają prawdę. 

Tak samo, jeśli ktoś poda dane, że np. "Czarni" w USA mają średnią ocen w szkole niższą niż "Biali" to nie może na tej podstawie wyciągać żadnych konsekwencji jeśli to prawda! Można krytykować ew. wnioski, np. że średnia ocen nie świadczy o wiedzy i inteligencji etc. ale nie można zabraniać, zasłaniać, modyfikować danych źródłowych! 

Jeśli ograniczymy wolność wyciągana własnych wniosków na podstawie prawdziwych danych to nasza wolność we wszystkich innych sferach również szybko się skończy... Nie wspominając o upadku moralnym i zahamowaniu rozwoju ludzkości i rozwoju osobistego (zamiast samodzielnie myśleć, będziemy myśleć tendencyjnie - w jedyny słuszny sposób)... eh, przeraża mnie ta tendencja.

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Link jest prawidłowy i nie wygasł. Manipulacja, o której piszę nie polega na fałszowaniu informacji, tylko przytaczaniu tylko tych, które potwierdzają daną tezę, a odrzucaniu tych, które jej zaprzeczają.Szczególnym przypadkiem jest podawanie wniosków starych badań, np. z lat 70, które obecnie są przestarzałe, bo społeczeństwo ewoluuje. W zasadzie można nazwać to fałszowaniem informacji, bo to że kobiety były takie i takie, nie oznacza, że obecnie sa takie i takie. Ja podałem jedno z najnowszych opracowań (2012 r) i to właśnie te dane mają pierwszeństwo. Ponieważ mam wrażenie, że kolega nie zrozumiał mojego komentarza, to powtórzę. Profesor podaje nieprawdziwe informacje, że kobiety mają mniejsze odchylenie standardowe iq czy zdolności matematycznych. A to jest istotne, bo ten gość niejawnie stwierdza, że to mężczyźni mogą być tylko geniuszami i dlatego to oni tworzą fizykę, nauki ścisłe itp. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Faktycznie link działa, przez jakiś okres na dwóch przeglądarkach nie chciał mi się wczytać. 

Jeśli mówisz o jego tendencyjności to to samo można zarzucić Tobie. Należałoby przejrzeć całą literaturę to po pierwsze, a po drugie data publikacji badań oczywiście jest ważna, ale w kontekście metodyki i tego co bada (grup, danych źródłowych i celów). Nie wiem czy czytałeś te badania, które ten profesor cytuje, ale skoro wiesz, że są z lat 70 to zapewne rzuciłeś okiem. Może się okazać, że tamte badania z lat 70 nie są nieaktualne a jedynie metoda badawcza jest zupełnie inna, może te z 2012 mają słabą metodykę?  Sam fakt, że badanie jest nowe, nie świadczy o jego "pierwszeństwie".   W każdym razie, skąd wiesz, że ten jeden artykuł który podałeś nie jest "rodzynkiem" a być może jest kilka równie świeżych które mówią co innego? I teraz, gdyby Twój pogląd był niepoprawny politycznie to KW miałaby cię dyscyplinarnie wyrzucić z forum bo na podstawie jednego badania wyciągnąłeś wniosek, że facet fałszuje informacje i 

34 minuty temu, mankomaniak napisał:

niejawnie stwierdza, że to mężczyźni mogą być tylko geniuszami i dlatego to oni tworzą fizykę, nauki ścisłe itp. 

?

Dla jasności, ja nie twierdze, ze ten prof ma rację. Chodzi mi tylko o surowość kary. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, mankomaniak napisał:

Link jest prawidłowy i nie wygasł. Manipulacja, o której piszę nie polega na fałszowaniu informacji, tylko przytaczaniu tylko tych, które potwierdzają daną tezę, a odrzucaniu tych, które jej zaprzeczają.Szczególnym przypadkiem jest podawanie wniosków starych badań, np. z lat 70, które obecnie są przestarzałe, bo społeczeństwo ewoluuje. W zasadzie można nazwać to fałszowaniem informacji, bo to że kobiety były takie i takie, nie oznacza, że obecnie sa takie i takie. Ja podałem jedno z najnowszych opracowań (2012 r) i to właśnie te dane mają pierwszeństwo. Ponieważ mam wrażenie, że kolega nie zrozumiał mojego komentarza, to powtórzę. Profesor podaje nieprawdziwe informacje, że kobiety mają mniejsze odchylenie standardowe iq czy zdolności matematycznych. A to jest istotne, bo ten gość niejawnie stwierdza, że to mężczyźni mogą być tylko geniuszami i dlatego to oni tworzą fizykę, nauki ścisłe itp. 

Zobacz na (figure. 1 B) z linku, który wkleiłeś. Przedstawia on wykres wariancji K vs. M. Wyraźnie widać, że większość jest pod prostą y=x, co oznacza, że wariancja chłopców jest wyższa. Tak więc nawet to najnowsze badanie potwierdza to co mówił profesor. Zresztą histogram na (figure 1. A) pokazuje dokładnie to samo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mylisz się kolego. Na oko to widać tylko, że regresja jest nieliniowa i tylko laik może wyciągać takie wnioski. Usuń kilka punktów najbliżej układu współrzędnych, a zobaczysz idealną równość VR. Ta prosta na grafice zakłamuje trochę obraz. Przyłóż linijkę od jednego rogu do drugiego i wtedy też dostaniesz inny wynik.  Najciekawszą grafiką jest Figure 2, bo pokazuje jak konkretne wyniki w testach się rozkładały u kobiet i mężczyzn. W Czechach nie ma praktycznie różnicy między płciami. Rozkład jest symetryczny. Inne kraje, jakiś Bahrain i Tunezja to inne światy dla Europy / Ameryki. I dlatego w ogóle takie kraje bym odrzucił  Badania, które ten naukowiec prezentował powinny odnosić sie tylko do Europy, ewentualnie Ameryki, bo CERN jest Europie, a więc generalizowanie kobiet Europejskich na wszystkie kobiety świata jest podszyte ideologią. Na dodatek wykresy z krajów egzotycznych wskazują, że rozkład tam jest skośny (albo w prawo albo w lewo), co znów zakłamuje statystykę i interpretację odchylenia od średniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, mankomaniak napisał:

Ale on podaje nieprawdziwe dane, tzn. dopasowane do jego poglądów. Bo np. już zapewne nie zacytuje przykładowo tej pracy

Rozumiem że jak on nie zacytował akurat tej jednej pracy to manipulacja.

A jak Ty nie zacytowałeś setek innych to już nie manipulacja? :D

Naprawdę nie widzisz że to czym w niego rzucasz, czyli wybiórczość można i Tobie zarzucić?
Niech mi też ktoś odpowie na moje pytanie.
Jeśli prawdą jest że kobiety mają porównywalne zdolności w naukach ścisłych to ich znikoma liczba w CERN jest wynikiem czego?
Wykładu tego profesora za który władze CERN go ukarały
? (tak wiem że tu się przyczyna ze skutkiem nie klei ale pewnie niektórzy tego by nie zauważyli nawet).
Czy może władz CERN które przyjmują tam do pracy? :D

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minutes ago, thikim said:

Naprawdę nie widzisz że to czym w niego rzucasz, czyli wybiórczość można i Tobie zarzucić?

Bronić się powinien ten, kto rzuca kontrowersyjne twierdzenia. O falsyfikacji Poppera słyszał?

 

8 minutes ago, thikim said:

Niech mi też ktoś odpowie na moje pytanie.
Jeśli prawdą jest że kobiety mają porównywalne zdolności w naukach ścisłych to ich znikoma liczba w CERN jest wynikiem czego?

Odpowiedź ode mnie  już padła wyczerpująca.  

Share this post


Link to post
Share on other sites
53 minuty temu, mankomaniak napisał:

Mylisz się kolego. Na oko to widać tylko, że regresja jest nieliniowa i tylko laik może wyciągać takie wnioski. Usuń kilka punktów najbliżej układu współrzędnych, a zobaczysz idealną równość VR. Ta prosta na grafice zakłamuje trochę obraz. Przyłóż linijkę od jednego rogu do drugiego i wtedy też dostaniesz inny wynik.  Najciekawszą grafiką jest Figure 2, bo pokazuje jak konkretne wyniki w testach się rozkładały u kobiet i mężczyzn. W Czechach nie ma praktycznie różnicy między płciami. Rozkład jest symetryczny. Inne kraje, jakiś Bahrain i Tunezja to inne światy dla Europy / Ameryki. I dlatego w ogóle takie kraje bym odrzucił  Badania, które ten naukowiec prezentował powinny odnosić sie tylko do Europy, ewentualnie Ameryki, bo CERN jest Europie, a więc generalizowanie kobiet Europejskich na wszystkie kobiety świata jest podszyte ideologią. Na dodatek wykresy z krajów egzotycznych wskazują, że rozkład tam jest skośny (albo w prawo albo w lewo), co znów zakłamuje statystykę i interpretację odchylenia od średniej.

To ty się mylisz. Znajdź na wykresie i zaznacz punkty (4,4) i (10,10) i poprowadź między nimi prostą, a sam się przekonasz. Linia na rysunku nie jest żadną regresją, tylko linią y=x czyli linią "ekwiwariacyjną" (przepraszam za neologizm). To, że większość punktów znajduje się pod nią, doskonale pokazuje, że wariancja u facetów jest większa, histogram pokazuje dokładnie to samo. Wrzuciłeś artykuł mający obalić tezy profesora, a sam je niechcący potwierdziłeś, brawo ty. Nie wiem, czy chcesz się nadal kłócić o umiejętność czytania wykresów, ale aż specjalnie dla tego celu wydrukowałem sobie cały artykuł. Najlepiej sam sprawdź, matematyka jest dla każdego taka sama.

 

"Najciekawszą grafiką jest Figure 2, bo pokazuje jak konkretne wyniki w testach się rozkładały u kobiet i mężczyzn. W Czechach nie ma praktycznie różnicy między płciami. Rozkład jest symetryczny. Inne kraje, jakiś Bahrain i Tunezja to inne światy dla Europy / Ameryki."

To jest już z twojej strony totalny cherrypicking. Autor wybrał te przykłady do rysunku 2 bo dobrze spełniały rolę przykładów, jako środek i dwie skrajności, nic więcej.

" I dlatego w ogóle takie kraje bym odrzucił  Badania, które ten naukowiec prezentował powinny odnosić sie tylko do Europy, ewentualnie Ameryki, bo CERN jest Europie, a więc generalizowanie kobiet Europejskich na wszystkie kobiety świata jest podszyte ideologią."

Niech będzie i tak. A teraz spójrz jak to wygląda na wykresie. Czechosłowacja jest dla Europy  wyjątkowa pod tym kątem, reszta raczej grzecznie siedzi pod wykresem. Jeśli więc ograniczymy się tylko do Europy, lub Europy i Stanów, nasza różnica wariancji pozostaje mniej więcej taka jak globalna. Przypadek? Spisek patriarchatu? Ciekawe, że mimo takich różnic między kulturami, cały czas wariancja mężczyzn jest większa, niż kobiet. Hmmmm.... Ciekawe dlaczego.


Tu masz artykuł zawierający matematyczny model tłumaczący, dlaczego tak może być. Co ciekawe, ten autor też został zaszczuty przez feministki i pseudonaukowców. Artykuł był przyjęty do publikacji, ale został w ostatniej chwili wycofany pod naciskiem politycznym:
https://arxiv.org/pdf/1703.04184.pdf

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Prawdzimir said:

Linia na rysunku nie jest żadną regresją, tylko linią y=x czyli linią "ekwiwariacyjną" (przepraszam za neologizm).

Nie, jest progresją. Brawo ty.

Mówiłem, że trzeba usunąć wszystko poza Europą i Ameryką. Gdzie masz niby dane, że Europa+USA ma VR istotnie większe od 1? Weźmy kilka przykładów:

* Czechy: średnia VR ze wszystkich testów = 1,09. A teraz patrzymy na wykres nr 2. Widzisz gdzieś różnicę w odchyleniu? A... no jest, teraz widzę, musiałem wziąć szkło powiększające. To jest to 9% różnicy.

* Węgry: średnia VR = 1,07.

*Anglia: średnia VR = 1,084.

Średnia = 1,08. Za mało przykładów? Tyle samo wyszło w metaanalizie Machin, Pekkarinen, Global sex differences in test score variability (2008).

Zatem różnica dla naszej kultury to zaledwie 8%, które są w praktyce niezauważalne, co dowodzi przykład wykresu rozkładu wyników w Czechach.

Ale rozumiem, że wg ciebie 8% = 15%, bo tak powiedział profesor. Profesor chce dowieść, że mężczyźni mają o 15% większe odchylenie IQ, bo tak pokazuje średnia światowa. LOL.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mogę edytować. Wykreślić Machin, Pekkarinen, Global sex differences in test score variability (2008), chodziło o Lindberg, Hyde, Petersen, Linn, New trends in gender and mathematics
performance: A meta-analysis, Psychol. Bull. 136 (2010): https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3057475/

"First, we meta-analyzed data from 242 studies published between 1990 and 2007, representing the testing of 1,286,350 people. Overall, d = .05, indicating no gender difference, and VR = 1.08, indicating nearly equal male and female variances. "

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      CERN udostępnił swój pierwszy publiczny Raport Środowiskowy, dotyczący m.in. emisji gazów cieplarnianych. Dowiadujemy się z niego, że w 2018 roku ta instytucja wyemitowała 223 800 ton ekwiwalentu dwutlenku węgla. To tyle co duży statek wycieczkowy.
      Z raportu dowiadujemy się, że aż 3/4 tej emisji powodują zawierające fluor gazy, używane podczas prac z wykrywaczami cząstek. CERN planuje zmniejszenie emisji.
      Obejmujący lata 2017–2018 raport sprowokował debatę zarówno wśród pracowników, jak i wśród osób z zewnątrz. Zaczęliśmy zastanawiać się, co można zrobić z tym już teraz i w jaki sposób projektować akceleratory przyszłości, mówi Frederick Bordry, dyrektor CERN ds. akceleratorów i technologii.
      Raport porusza wszelkie kwestie związane z wpływem CERN na środowisko, od emitowanego hałasu, po wpływ na bioróżnorodność, zużycie wody czy emitowane promieniowanie. Specjaliści orzekli, że to redukcja gazów cieplarnianych będzie miała największy wpływ na poprawę stanu środowiska. Inżynierowie już planują uszczelnienie miejsc wycieków w LHC i zoptymalizowanie systemu cyrkulacji gazu. Docelowo chcą, żeby w roli chłodziwa czujników gazy zawierające fluor zostały zastąpione przez dwutlenek węgla, który ma kilka tysięcy razy mniejszy potencjał cieplarniany. Gdy budowaliśmy Wielki Zderzacz Hadronów, nie docenialiśmy potencjału cieplarnianego tych gazów. Naszym głównym zmartwieniem była dziura ozonowa, mówi Bordry. Na razie CERN chce obniżyć swoją bezpośrednią emisję gazów cieplarnianych o 28% do roku 2024.
      Raport uwzględnia też pośrednią emisję generowaną przez CERN. Laboratorium zużywa bowiem tyle energii elektrycznej co niewielkie miasteczko. Zakładamy w LHC systemy odzyskiwania energii. Jesteśmy pionierami wykorzystania nadprzewodnictwa na duża skalę, co może zwiększyć efektywność sieci energetycznych.
      Jak jednak zauważają specjaliści, znacznie lepiej jest emitować gazy cieplarniane w celu dokonywania odkryć naukowych, niż w innych celach. Postęp naukowy jest bardzo ważny i trudno znaleźć ważniejszą instytucję naukową niż CERN. Osobiście wolę, byśmy emitowali gazy cieplarniane pracując w CERN niż lecąc samolotem do Pragi, by się upić na weekend, mówi John Barrett, z Sustainability Research Institute.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rada CERN jednogłośnie przyjęła dzisiaj plan dotyczący strategii rozwoju badań nad fizyką cząstek w Europie. Plan zakłada m.in. wybudowanie 100-kilometrowego akceleratora cząstek. O stworzeniu wstępnego raportu projektowego budowy Future Cilcular Collider (FCC) informowaliśmy na początku ubiegłego roku.
      The European Strategy for Particle Physics został po raz pierwszy przyjęty w 2006 roku, a w roku 2013 doczekał się pierwszej aktualizacji. Prace nad jego obecną wersją rozpoczęły się w 2018 roku, a w styczniu ostateczna propozycja została przedstawiona podczas spotkania w Niemczech. Teraz projekt zyskał formalną akceptację.
      CERN będzie potrzebował znaczniej międzynarodowej pomocy, by zrealizować swoje ambitne plany. Stąd też w przyjętym dokumencie czytamy, że Europa i CERN, za pośrednictwem Neutrino Platform, powinny kontynuować wsparcie dla eksperymentów w Japonii i USA. W szczególności zaś, należy kontynuować współpracę ze Stanami Zjednoczonymi i innymi międzynarodowymi partnerami nad Long-Baseline Neutriono Facility (LBNF) oraz Deep Underground Neutrino Experiment (DUNE).
      Obecnie szacuje się, że budowa nowego akceleratora, który byłby następcą Wielkiego Zderzacza Hadronów, pochłonie co najmniej 21 miliardów euro. Instalacja, w której dochodziłoby do zderzeń elektronów z pozytonami, miała by zostać uruchomiona przed rokiem 2050.
      Zatwierdzenie planów przez Radę CERN nie oznacza jednak, że na pewno zostaną one zrealizowane. Jednak decyzja taka oznacza, że CERN może teraz rozpocząć pracę nad projektem takiego akceleratora, jego wykonalnością, a jednocześnie rozważać inne konkurencyjne projekty dla następcy LHC. Myślę, że to historyczny dzień dla CERN i fizyki cząstek, zarówno w Europie jak i poza nią, powiedziała dyrektor generalna CERN Fabiola Gianotti po przyjęciu proponowanej strategii.
      Z opinią taką zgadzają się inni specjaliści. Dotychczas bowiem CERN rozważał wiele różnych propozycji. Teraz wiadomo, że skupi się przede wszystkim na tej jednej.
      Przyjęta właśnie strategia zakłada dwuetapowe zwiększanie możliwości badawczych CERN. W pierwszym etapie CERN wybuduje zderzacz elektronów i pozytonów, którego energia zostanie tak dobrana, by zmaksymalizować produkcję bozonów Higgsa i lepiej zrozumieć ich właściwości.
      Później instalacja ta zostanie rozebrana, a w jej miescu powstanie potężny zderzacz protonów. Urządzenie będzie pracowało z energiami rzędu 100 teraelektronowoltów (TeV). Dla porównania, LHC osiąga energie rzędu 16 TeV.
      Zadaniem nowego zderzacza będzie poszukiwanie nowych cząstek i sił natury. Większość technologii potrzebna do jego zbudowania jeszcze nie istnieje. Będą one opracowywane w najbliższych dekadach.
      Co ważne, mimo ambitnych planów budowy 100-kilometrowego zderzacza, nowo przyjęta strategia zobowiązuje CERN do rozważenia udziału w International Linear Collider, którego projekt jest od lat forsowany przez japońskich fizyków. Japończycy są zadowoleni z takiego stanowiska, gdyż może pozwoli to na przekonanie rządu w Tokio do ich projektu.
      W przyjętej właśnie strategii czytamy, że CERN będzie kontynuował rozpoczęte już prace nad High Luminosity LHC (HL-LHC), czyli udoskonaloną wersją obecnego zderzacza. Budowa 100-kilometrowego tunelu i zderzacza elektronów i pozytonów ma rozpocząć się w roku 2038. Jednak zanim ona wystartuje, CERN musi poszukać pieniędzy na realizację swoich zamierzeń. Chris Llewellyn-Smith, były dyrektor generalny CERN, uważa, że do europejskiej organizacji mogłyby dołączyć Stany Zjednoczone, Japonia i Chiny, by powołać nową globalną organizację fizyczną.
      Nie wszyscy eksperci entuzjastycznie podchodzą do planów CERN. Sabine Hossenfelder, fizyk teoretyczna z Frankfurckiego Instytutu Zaawansowanych Badań krytykuje wydawanie olbrzymich kwot w sytuacji, gdy nie wiemy, czy zwiększanie energii zderzeń cząstek przyniesie jakiekolwiek korzyści naukowe poza pomiarami właściwości już znanych cząstek. Z opinią tą zgadza się Tara Shears z University of Liverpool. Uczona zauważa, że o ile powodem, dla którego budowano LHC było poszukiwanie bozonu Higgsa i urządzenie spełniło stawiane przed nim zadanie, to obecnie brak dobrze umotywowanych powodów naukowych, by budować jeszcze potężniejszy akcelerator. Nie mamy obecnie żadnych solidnych podstaw. A to oznacza, że cały projekt obarczony jest jeszcze większym ryzykiem, mówi. Dodaje jednak, że jednocześnie wiemy, że jedynym sposobem na znalezienie odpowiedzi są eksperymenty, a jedynymi miejscami, gdzie możemy je znaleźć są te miejsca, w które jeszcze nie zaglądaliśmy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jedną z największych tajemnic fizyki jądrowej jest odpowiedź na pytanie, dlaczego wszechświat jest zbudowany z takich a nie innych pierwiastków. Dlaczego nie z innych? Naukowców szczególnie interesują procesy fizyczne stojące u podstaw powstania ciężkich pierwiastków, jak złoto, platyna czy uran. Obecnie uważa się, że powstają one podczas łączenia się gwiazd neutronowych oraz eksplozji gwiazd.
      W Argonne National Laboratory opracowano nowe techniki badania natury i pochodzenia ciężkich pierwiastków, a uczeni z Argonne stanęli na czele międzynarodowej grupy badawczej, która prowadzi w CERN eksperymenty mające dać nam wgląd w procesy powstawania egzotycznych jąder i opracowani modeli tego, co dzieje się w gwiazdach i wydarzeń we wczesnym wszechświecie.
      Nie możemy sięgnąć do wnętrza supernowych, więc musimy stworzyć na Ziemi ekstremalne warunki, jakie w nich panują i badać reakcje, jakie tam zachodzą, stwierdził fizyk Ben Kay z Argonne National Laboratory i główny autor najnowszych badań.
      Uczonym biorącym udział w projekcie udało się – jako pierwszym w historii – zaobserwować strukturę jądra o mniejszej liczbie protonów niż w jądrze ołowiu i o liczbie neutronów przekraczających 126. To jedna z liczb magicznych fizyki jądrowej. Liczba magiczne dla protonów i neutronów wynoszą m.in. 8, 20, 28, 50 i 126. To wartości kanoniczne. Fizycy wiedzą, że jądra atomów o takich wartościach charakteryzują się zwiększoną stabilnością. Jądra o liczbie neutronów powyżej 126 są słabo zbadane, gdyż trudno je uzyskać. Wiedza o ich zachowaniu jest kluczowa dla zrozumienia procesu wychwytu neutronu (proces r), w wyniku którego powstaje wiele ciężkich pierwiastków.
      Obecnie obowiązujące teorie przewidują, że proces r zachodzi w gwiazdach. W tych bogatych w neutrony środowiskach jądra atomowe mogą rosnąć wychwytując neutrony i tworząc cięższe pierwiastki. Proces ten jest na tyle szybki, że nowe cięższe pierwiastki tworzą się zanim jeszcze dojdzie do rozpadu.
      Twórcy eksperymentu skupili się na izotopie rtęci 207Hg. Jego badanie może bowiem rzucić światło na ich bezpośrednich sąsiadów, jądra bezpośrednio zaangażowane w proces r. Naukowcy najpierw wykorzystali infrastrukturę HIE-ISOLDE w CERN. Wysokoenergetyczny strumień protonów skierowali na roztopiony ołów. W wyniku kolizji powstały setki egzotycznych radioaktywnych izotopów. Odseparowali z nich 206Hg i w akceleratorze HIE-ISOLDE wytworzyli strumień jąder o najwyższej osiągniętej tam energii. Strumień skierowali na deuter znajdujący się w ISOLDE Solenoidal Spectrometer.
      Żadne inne urządzenie na świecie nie jest w stanie wytworzyć strumienia jąder rtęci o tej masie i nadać mu takiej energii. To w połączeniu z wyjątkową rozdzielczością ISS pozwolió nam na przeprowadzenie pierwszych w historii obserwacji stanów wzbudzonych 207Hg, mówi Kay.  Dzięki ISS naukowcy mogli więc obserwować, jak jądra 206Hg przechwyciły neutron stając się 207Hg.
      Deuter to ciężki izotop wodoru. Zawiera proton i neutron. Gdy 206Hg przechwytuje z niego neutron, dochodzi do odrzutu protonu. Emitowane w tym procesie protony trafiają do detektora w ISS, a ich pozycja i energia zdradzają kluczowe informacje o strukturze jądra. Informacje te mają bardzo duży wpływ na proces r i uzyskane w ten sposób dane pozwalają na przeprowadzenie istotnych obliczeń.
      ISS korzysta z pionierskiej koncepcji opracowanej przez Johna Schiffera z Argonne National Laboratory. Na podstawie jego pomysłu zbudowano w Argone urządzenie HELIOS. Pozwoliło ono na badanie właściwości jąder atomowych, których wcześniej nie można było badać. HELIOS stał się inspiracją do zbudowania w CERN-ie ISS. Urządzenie to pracuje od 2008 roku i uzupełnia możliwości HELIOS.
      Przez ostatnich 100 lat fizycy mogli zbierać informacje o jądrach atomowych dzięki bombardowaniu ciężkich jąder lekkimi jonami. Jednak reakcja przeprowadzana w drugą stronę, gdy ciężkie jądra uderzały w lekkie cele, prowadziła do pojawiania się wielu zakłóceń, które trudno było wyeliminować. Udało się to dopiero za pomocą HELIOS.
      Gdy ciężka kula uderza w lekki cel dochodzi do zmiany kinematyki i uzyskane w ten sposób spektra są skompresowane. John Schiffer zauważył, że gdy do takiej kolizji dochodzi wewnątrz magnesu, wyemitowane w jej wyniku protony wędrują po spiralnym torze w kierunku detektora. Opracował pewną matematyczną sztuczkę, która opisuje tę kinematyczna kompresję, otrzymujemy więc zdekompresowane spektrum, z którego możemy wnioskować o strukturze jądrowej, wyjaśnia Kay.
      Pierwsze analizy uzyskanych danych potwierdziły prawdziwość przewidywań teoretycznych. Naukowcy planują zatem kolejne eksperymenty, podczas których chcą wykorzystać inne jądra z obszaru 207Hg.
      Ze szczegółami badań zapoznamy się na łamach Physical Review Letters.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W CERN powstanie kolejny eksperyment przy Wielkim Zderzaczu Hadronów (LHC). Jednym z jego pomysłodawców jest Polak, dr Sebastian Trojanowski z Zakładu Fizyki Teoretycznej NCBJ. FASER – bo tak ma nazywać się nowa instalacja – będzie multidetektorem przeznaczonym do poszukiwania długożyciowych cząstek powstających w zderzeniach LHC i mogących być sygnałem istnienia hipotetycznej ciemnej materii. Obserwacje astronomiczne wskazują, że ciemnej materii powinno być we Wszechświecie kilkakrotnie więcej niż zwykłej materii "atomowej" tworzącej ludzi, planety i gwiazdy.
      Koncepcja eksperymentu FASER została zaproponowana przez dr Sebastiana Trojanowskiego i trzech innych fizyków teoretyków współpracujących z nim podczas pobytu dra Trojanowskiego na stypendium na Uniwersytecie Irvine w ramach programu Mobilność Plus finansowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Eksperyment ma poszukiwać nowych, nieznanych dotąd cząstek, które mogą powstawać w zderzeniach protonów, na przykład w punkcie zderzenia w detektorze ATLAS. Naukowcy spodziewają się, że mogą one istnieć, ale nie zostały dotąd zarejestrowane ze względu na ich słabe oddziaływanie z materią detektora. Cząstki takie – jeśli są odpowiednio lekkie, jeśli powstają dość rzadko i na dodatek lecą wzdłuż osi wiązki zderzających się protonów, mogły dotychczas umykać uwadze eksperymentatorów – wyjaśnia dr Trojanowski (NCBJ; przebywający obecnie na stażu doktorskim na Uniwersytecie w Sheffield). Trudno byłoby je na przykład zobaczyć jako wyraźny sygnał brakującej energii w bilansie energetycznym produktów zderzenia. Szansą na ich ewentualne wykrycie jest ustawienie detektora w pewnej odległości od punktu produkcji i próba zarejestrowania oczekiwanych produktów rozpadów. Warunkiem powodzenia takiego scenariusza jest, by masa poszukiwanych cząstek była większa niż łączna masa najlżejszych produktów ewentualnego rozpadu – na przykłada pary elektron-pozyton.
      Zaproponowany i zaaprobowany właśnie przez CERN eksperyment FASER ma być ulokowany ok. pół kilometra od detektora ATLAS w tunelu serwisowym, który zbiega w kierunku tunelu LHC. Układ będzie składał się ze scyntylatorów, magnesów, detektorów śladu i kalorymetru mierzącego energię produktów, jeśli rzeczywiście dojdzie do poszukiwanego rozpadu. Całość ma mieć długość kilku metrów i częściowo składać się z układów zapasowych przekazanych przez funkcjonujące już eksperymenty LHC – tłumaczy dr Trojanowski. Największą inwestycją będzie zamówienie w CERN odpowiednich magnesów. Większość wydatków mają pokryć dwie amerykańskie fundacje: Simons i Heising-Simons.
      W projekt – poza czwórką pomysłodawców – jest obecnie zaangażowanych ponad dwudziestu uczonych ze Szwajcarii, USA i innych krajów. Harmonogram zaakceptowany przez CERN przewiduje, że prace instalacyjne zostaną wykonane w czasie kolejnej dużej przerwy w pracy LHC, a zbieranie danych rozpocznie się w cyklu badawczym LHC zaplanowanym na lata 2021-2023.
      Naukowcy od lat intensywnie poszukują nowych, nieznanych dotąd postaci materii. Obserwacje astronomiczne dostarczają trudnych do podważenia argumentów, że we Wszechświecie istnieje nieznana nam dotąd materia, która z atomami, z których składamy się my oraz wszystko co znamy, oddziałuje głównie siłami grawitacji. Mimo iż obliczenia wskazują, że tej nieznanej "ciemnej" materii jest we Wszechświecie kilkakrotnie więcej niż materii "normalnej", nie udało się jej wytworzyć lub zaobserwować jej składników w naszych laboratoriach. Proponowany eksperyment jest jedną z wielu propozycji inspirowanych tą zagadką. Cząstki, których poszukiwał będzie FASER, mogłyby być pierwszym elementem na drodze do jej rozwikłania. Ewentualne negatywne wyniki także wzbogacą naszą wiedzę i wykluczą niektóre teoretyczne koncepcje.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Stany Zjednoczone to kraj wyjątkowy pod wieloma względami. Także pod względem poglądów, jakie społeczeństwo ma na zmiany klimatyczne. Przeprowadzone przez australijskich naukowców badania wykazały, że w USA – jak w żadnym innym kraju – poglądy na kwestie zmian klimatycznych są kształtowane przez politykę.
      Jak wiemy, amerykańscy politycy tworzą odnośnie zmian klimatycznych sztuczny podział. Naukowcy zgadzają się, że zmiany takie zachodzą, że mamy do czynienia z globalnym ociepleniem i że odpowiedzialny jest za to człowiek. Jednak znaczna część amerykańskiego establishmentu politycznego twierdzi, że takiej zgodności nie ma i że naukowcy są w tej kwestii podzieleni.
      Matthew Hornsey, Emily Harris i Kelly Fielding z University of Queensland przeprowadzili ankiety wśród 5323 osób z 25 krajów. Uzyskane wyniki potwierdziły, że USA wyraźnie odstają od reszty.
      Badacze zadali respondentom pytania, które pozwoliły umieścić odpowiadających na czterech skalach sceny politycznej: lewica kontra prawica, liberałowie kontra konserwatyści, indywidualiści kontra komunitarianie oraz oraz elitaryści kontra egalitaryści. Zadano też pytania o różne teorie spiskowe, również i o tę mówiącą, że zmiany klimatu to oszustwo.
      Wyniki pokazały, że Stany Zjednoczone są jedynym krajem, w którym istnieje statystycznie istotna korelacja pomiędzy skalami poglądów politycznych a opinią na temat klimatu. Innymi słowy, jeśli respondent był Amerykaninem, to wystarczyło dowiedzieć się, w jakim miejscu spektrum politycznego się plasuje, by z dużym prawdopodobieństwem odgadnąć jego poglądy na kwestie klimatyczne. Podobną korelację zauważono pomiędzy spektrum politycznym, a teoriami spiskowymi, chociaż tutaj USA nie były wyjątkiem, gdyż w kilku innych krajach również korelacja taka występowała.
      Poza USA jeszcze w Australii i Kanadzie występowała korelacja pomiędzy trzem z czterech skal spektrum politycznego a poglądami na zmiany klimatyczne. Korelacja ta była jednak słabsza. W Brazylii korelację odnotowano w przypadku dwóch z czterech skal.
      Badacze zauważyli, że USA, Kanada, Australia i Brazylia mają ze sobą jeszcze jedną wspólną cechę. Są wśród krajów o najwyższej emisji gazów cieplarnianych na mieszkańca. To może być przypadek, ale nie musi. Jak stwierdzili badacze, nie można wykluczyć, że w krajach o wyższej emisji mamy do czynienia z większym zainteresowaniem kwestiami klimatycznymi, zarówno większym zainteresowaniem kolektywnym w postaci np. inwestycji dokonywanych przez przemysł wydobywczy, jak i zainteresowaniem indywidualnym, przejawiającym się chociażby rozważaniem, ile każdy obywatel musiałby poświęcić wysiłku, by zredukować generowaną przez siebie emisję.
      Australijscy badacze mówią, że ich wyniki pokazują, iż sceptycyzm klimatyczny to raczej fenomen kulturowy niż nieodłączna cecha ideologii politycznych. Już wcześniejsze badania wykazały, że w USA kwestie klimatyczne są powiązane z tożsamością kulturową. Takich powiązań nie znaleziono natomiast w przypadku większości tematów naukowych. Wydaje się, że wpływowi politycy czy liderzy opinii wprowadzają do grup, które się z nimi identyfikują pod względem kulturowym, poglądy na konkretny temat. W większości przypadków nie mają oni aż takiego wpływu, by idee te się rozpowszechniły. W przypadku sceptycyzmu klimatycznego to się udaje.
      Pomimo tego, że w większości krajów demokratycznych możemy wyróżnić wpływowe partie „konserwatywne” i „liberalne”, to jednak USA pozostają wyjątkiem. W innych krajach także grupy identyfikujące się z „konserwatystami” uznają zmiany klimatu za realne zagrożenie, z którym trzeba coś zrobić.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...