Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' misja'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 12 results

  1. NASA zdecydowała o otwarciu zapieczętowanych dotychczas próbek księżycowego gruntu i skał, przywiezionych na Ziemię w ramach misji Apollo 17. Po raz pierwszy od ponad 40 lat agencja ma szansę badać nienaruszone próbki z misji Apollo. Naukowcy wykorzystają próbki do ćwiczeń, które posłużą im do badania próbek, jakie w przyszłości trafią na Ziemię w ramach projektu Artemis (Artemida). Projekt ten ma na celu doprowadzenie do powrotu człowieka na Księżyc. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w 2024 roku ramach misji Artemis 3 ludzie staną na Księżycu. Próbki, które właśnie odpieczętowano, zostały zebrane przez Gene'a Cernana i Jacka Schmitta. Obecnie możemy wykonać badaniach, jakie nie były możliwe w czasie trwania programu Apollo, mówi doktor Sarah Noble. Analiza tych próbek przyniesie kolejne korzyści z programu Apollo oraz pozwoli przyszłej generacji naukowców udoskonalić swoją technikę i przygotować przyszłych astronautów. NASA do dzisiaj przechowuje wszystkie próbki przywiezione w ramach programu Apollo. Większość z nich została dobrze przebadana, część wciąż jest tematem badań. Już w czasie trwania Apollo zdecydowano, że niektóre próbki zostaną zapieczętowane, a ich badania rozpoczną się w przyszłości, gdy pojawią się bardziej zaawansowane techniki badawcze. Nieotwarte dotychczas próbki zostały zebrane w ramach misji Apollo 15, 16 i 17. Dwie właśnie otwarte, oznaczone numerami 73002 i 73001, będą teraz przedmiotem badań za pomocą zaawansowanych technik, takich jak niedestrukcyjne obrazowanie 3D czy spektrometria mas. Próbki te stanowią część zbioru znajdującego się w metrowej długości tubie. Zebrano je w miejscu osuwiska w pobliżu krateru Lara. Zostały zebrane tak, że zachowano układ warstw księżycowego gruntu. Pierwszą próbką wyjętą z tuby jest 73002. Była ona szczelnie zapieczętowana, ale nie zamknięta w warunkach próżniowych. Przez kolejne miesiące będzie ona badana przez różne zespoły. Przed otwarciem próbki przeprowadzono badania za pomocą mikrotomografii komputerowej o wysokiej rozdzielczości. Zdjęcia pozwoliły wstępnie zbadań strukturę próbki przed wyjęciem oraz posłużyły do opracowania sposobu wyjęcia jej w nienaruszonym stanie. Z kolei próbka 73001 zostanie otwarta na początku przyszłego roku. Już na księżycu zamknięto ją w pojemniku próżniowym, który został umieszczony w kolejnym pojemniku próżniowym, a ten zapieczętowano na Ziemi. Naukowcy otworzą ją, gdy dopracują metody przechwycenia gazów, który się z niej uwolnią po otwarciu. « powrót do artykułu
  2. Panel ekspertów złożony ze specjalistów z NASA i zewnętrznych instytucji zakończył przegląd założeń misji Lucy, pierwszej misji do planetoid trojańskich. Lucy Critical Design Review trwał od 15 do 18 października. W tym czasie eksperci zostali zapoznani ze wszelkimi szczegółami planowanej misji, w tym z budową pojazdu, jego wyposażeniem, szczegółami budowy, planowanych testów, systemów naziemnych, założeń naukowych misji itp. itd. Przegląd wypadł pomyślnie i eksperci dali zielone światło do kontynuowania misji. Tym samym misja Lucy wkroczyła w etap budowania odpowiedniego sprzętu. To bardzo ekscytujący moment, gdyż wykraczamy poza fazę planowania oraz projektowania i zaczynamy budować pojazd. W końcu staje się on rzeczywistością, mówi Hal Levison z Southwest Research Institute, główny naukowiec misji Lucy. Critical Design Review to ostatni etap planowania i projektowania. Jego celem jest zapewnienie, że wszystko przygotowano jak należy, a misja spełni stawiane przez nią cele, jest wsparta solidną wiedzą naukową, odpowiednimi analizami, dokumentacją i będzie przebiegała bezpieczne. Lusy będzie pierwszą misją do asteroid trojańskich. Zostanie wystrzelona w październiku 2021 rkou i w ciągu 12 lat odwiedzi siedem planetoid, jedną z pasa głównego – znajdującego się pomiędzy Marsem a Jowiszem – i sześć trojańczyków. Asteroidy trojańskie to pozostałości po formowaniu się planet. Są one uformowane w dwóch grupach znajdujących się na orbitach bardzo podobny do orbity Jowisza. Dotychczas nie odwiedził ich żaden wysłany z Ziemi pojazd. Od strony naukowej ze misję Lucy będzie odpowiedzialny Southwest Research Institute (SwRI) w Boulder w stanie Colorado. Pojazd zostanie zbudowany przez Lockheed Martin Space Systems, a zarządzanie całą misją, kwestie inżynieryjne oraz bezpieczeństwa spoczną na barkach specjalistów z Goddard Space Flight Center. Misje przygotowywane w ramach programu Discovery, takie jak Lucy, są stosunkowo tanie. Maksymalny koszt rozwoju każdej z nich określono na 450 milionów dolarów. Celem takich misji jest znalezienie kluczowych odpowiedzi na pytania dotyczące Układu Słonecznego. Są one zarządzane przez głównego badacza, który dobiera sobie zespół naukowców i inżynierów, a ich celem jest przygotowanie misji od początku do końca.   « powrót do artykułu
  3. Misja Dragonfly będzie kolejną – czwartą – jaką NASA przygotuje w ramach programu New Frontiers. Koncepcja badań Tytana, największego księżyca Saturna, wygrała więc w propozycją przywiezienia próbek komety 67P/Churyumov-Gerasimenko. Misja, którą kieruje Elizabeth Turtle z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, wystartuje w 2026 roku. Będzie ona odmienna od innych przedsięwzięć związanych z robotyczną eksploracją Układu Słonecznego. Tytan jest inny niż jakiekolwiek miejsce w Układzie Słonecznym, więc i Dragonfly będzie inną misją, powiedział Thomas Zurbuchen, wiceadministrator NASA ds. badań naukowych. Tytan otoczony jest przez atmosferę składającą się głównie z azotu. Jest on większy od Merkurego, a naukowcy przypuszczają, że pod zamarzniętą skorupą znajduje się ocean. Księżyc był badany przez sondę Cassini, która w 2005 roku umieściła w atmosferze Tytana próbnik Huygens. Na powierzchni Tytana znajdują się skały, wyżyny i pustynie. Są one jednak zbudowane z lodu, a rzeki i oceany to płynny metan. Zarejestrowano tam też obecność molekuł organicznych. To niezwykle interesujące miejsce. Tytan może być kolebką dla jakiegoś rodzaju życia. Niezależnie od tego, czy życie się tam pojawiło, czy też nie, węglowodorowe rzeki i jeziora Tytana oraz węglowodorowy śnieg, czynią go jednym z najbardziej fascynujących obiektów w Układzie Słonecznym, mówi Lindy Elkins-Tanton z Arizona State University i główna badaczka misji Psyche. Jako, że Tytan jest tak zróżnicowany, umieszczenie próbnika w jednym miejscu nie da nam zbyt wielu informacji na temat procesów chemicznych zachodzących na księżycu. Stąd też pomysł misji Dragonfly – śmigłowca, który będzie latał nad Tytanem i pobierał próbki. Dragonfly będzie składał się z czterech ramion, z których każde zostanie wyposażone w dwa śmigła, jedno u dołu, drugie u góry. Dzięki gęstej atmosferze i słabej grawitacji 300-kilogramowy śmigłowiec wielkości samolotu, zasilany generatorem radioizotopowym, będzie mógł podróżować nad Tytanem pobierając co 16 ziemskich dni próbki i zużywając przy tym 38-krotnie mniej energii niż na Ziemi. Dragonfly przybędzie na Tytana w 2034 roku. W tym czasie na półkuli północnej będzie panowała długotrwała zima. Okolice bieguna północnego to miejsce występowania interesujących naukowców mórz metanowych. Jednak Dragonfly nie będzie mógł tam lądować ani komunikować się z Ziemią. Dlatego pojazd zajmie się badaniem okolic równika. Znajdujące się tam wielkie pustynie zawierają prawdopodobnie materiał opadający z całego księżyca. Dragonfly skupi się na poszukiwaniu kraterów uderzeniowych i wulkanów lodowych. Misja podstawowa Dragonfly potrwa 3 lata. W tym czasie pojazd przebędzie 175 kilometrów, a każdy z lotów będzie miał długość do 8 km. W końcu śmigłowiec dotrze do krateru Selk, który jest jego głównym celem. To 80-kilometrowy krater uderzeniowy. Dragonfly nie zostanie wyposażony w robotyczne ramię. Badania będzie prowadził emitując promieniowanie gamma, dzięki któremu rozróżni różne typy gruntu. Zostanie też wyposażony w wiertło, za pomocą którego pobierze próbki. Te trafią do tuby próżniowej, a stamtąd do spektrometru mas, który przeanalizuje ich skład. Taki system badań najbardziej niepokoił NASA. Obawiano się, że bogata w węglowodory atmosfera Tytana doprowadzi do jego zatkania. Potrzeba było dwóch lat badań, testowania nowych materiałów i architektury systemu, by rozwiać te wątpliwości. Dragonfly nie skupi się jedynie na powierzchni Tytana. Będzie też badał wnętrze księżyca i jego atmosferę. Podczas lotu będzie zbierał próbki atmosfery, a dzięki sejsmometrowi zarejestruje wibracje powodowane przez interakcje Tytana z Saturnem oraz wpływ grawitacji planety na uwięziony pod lodem ocean. Jeśli śmigłowiec nie ulegnie awarii, to nie można wykluczyć, że jego misja zostanie przedłużona. Zasilania wystarczy mu bowiem na 8 lat, a – jak pamiętamy z dotychczasowych misji – NASA często, gdy ma taką możliwość, wydłuża misje poza ich program podstawowy i próbuje osiągnąć dodatkowe cele Całkowity koszt misji zamknie się w kwocie 1 miliarda dolarów. Dragonfly – czyli New Frontiers 4 – to kolejne po New Horizons (misja do Plutona i obiektu 2014 MU69 w Pasie Kuipera), Juno (misja do Jowisza) i OSIRIS-REx (misja do asteroidy Bennu) – przedsięwzięcie w ramach programu New Frontiers. Jak poinformował Thomas Zurbuchen, w roku 2021 lub 2022 NASA rozpocznie przyjmowanie propozycji dla misji New Frontiers 5.   « powrót do artykułu
  4. NASA ujawniła szczegóły programu Artemis (Artemida), w ramach którego człowiek ma wrócić na Księżyc. Nazwa programu wyraźnie nawiązuje do misji Apollo, w ramach którego ludzie po raz pierwszy stanęli na Srebrnym Globie. Artemida była siostrą Apollina. Jeszcze przed końcem bieżącego miesiąca NASA podpisze pierwszy kontrakt na dostawę sprzętu na Księżyc. Jeśli lądowniki księżycowe, rozwijane przez prywatne firmy, będą gotowe, to pierwszy ładunek sprzętu dla programu Artemis trafi na powierzchnię Księżyca jeszcze w bieżącym roku. W przyszłym roku ma odbyć się misja Artemis 1. Będzie to pierwszy wspólny start SLS (Space Launch System) i kapsuły Orion. Będzie to bezzałogowy próbny lot testowy. W jego ramach zostaną też wyniesione satelity typu CubeSat, które będą prowadziły eksperymenty naukowe i testy technologii. Na rok 2022 przewidziano Artemis 2 – pierwszy załogowy test Oriona i SLS. Po raz pierwszy od 50 lat ludzie polecą poza orbitę Księżyca. W tym samym roku ma zostać wystrzelony pierwszy element stacji Lunar Gateway. Wczoraj NASA poinformowała, że za stworzenie modułu odpowiedzialnego za zapewnienie energii, napędu oraz komunikacji będzie odpowiedzialna firma Maxar Technologies. Lunar Gateway to niewielka stacja kosmiczna, która zostanie umieszczona na orbicie Księżyca. Będzie ona spełniała rolę huba komunikacyjnego, laboratorium naukowego, tymczasowego miejsca zamieszkania oraz miejsca przechowywania łazików i innych robotów. Kolejnym elementem misji Artemis będzie umieszczenie w 2023 roku na Księżycu łazika. Jego zadaniem będzie lepsze zbadanie i zrozumienie pyłu księżycowego oraz zbadanie lodu pod kątem wykorzystania go do produkcji paliwa, tlenu i wody pitnej. W tym samym 2023 roku na orbitę Srebrnego Globu trafi drugi element stacji Gateway. Będzie to niewielki moduł mieszkalny. Pierwsi astronauci, którzy trafią na stację, przejdą z kapsuły Orion do tego modułu i tam przygotują się do lądowania na Biegunie Południowym Księżyca. W roku 2024 odbędzie się kilka misji, w ramach których w przestrzeń kosmiczną trafią poszczególne elementy Human Landing System. Zostaną one złożone na orbicie i zadokowane do Gateway. W tym samym roku odbędzie się załogowa misja Artemis 3. Astronauci, korzystając z SLS i Oriona, polecą na orbitę Księżyca i zadokują do stacji Gateway. Załoga sprawdzi stację oraz Human Landing System, a następnie uda się na Księżyc. Będzie to pierwsze od ponad 50 lat lądowanie człowieka na Księżycu. W latach 2025–2028 każdego roku będzie odbywała się kolejna misja załogowa. Astronauci biorący udział w Artemis 4 – Artemis 7 będą pracowali zarówno na stacji Gateway jak i na powierzchni satelity Ziemi. Stacja będzie ciągle rozbudowywana tak, by od roku 2028 możliwa była stała obecność i praca ludzi na stacji i Księżycu. W końcu, w oparciu o możliwości eksploracji Księżyca, w latach 30. ma odbyć się załogowa misja na Marsa. « powrót do artykułu
  5. NASA wybrała przyszłą misję, która pozwoli lepiej zrozumieć ewolucję wszechświata oraz zbadać, na ile powszechne w naszej galaktyce są podstawowe składniki niezbędne do powstania życia. Wspomniana misja to Spectro-Photometer for the History of the Universe, Epoch of Reionization and Ices Explorer (SPHEREx). Ma ona wystartować w 2023 roku i została zaplanowana na 2 lata. Koszt misji, bez kosztów wystrzelenia, to 242 miliony dolarów. SPHEREx będzie badała nieboskłon zarówno w świetle widzialnym jak i w bliskiej podczerwieni. Posłuży ona do zebrania informacji o ponad 300 milionach galaktyk i ponad 100 milionach gwiazd w Drodze Mlecznej. Ta niezwykła misja będzie prawdziwą skarbnicą unikatowej wiedzy. Dzięki niej stworzymy wyjątkową mapę galaktyk, zawierającą ślady pierwszych chwil istnienia wszechświata. I dostarczy nam danych, które pomogą w odpowiedzi na jedną z największych tajemnic nauki: co spowodowało, że wszechświat zaczął rozszerzać się tan szybko w ciągu mniej niż nanosekundy po Wielkim Wybuchu?, mówi Thomas Zurbuchen, menedżer Dyrektoriatu Misji Naukowych. SPHEREx będzie badała zarówno pobliskie galaktyki, jak i te znajdujące się w odległości 10 miliardów lat świetlnych. Misja będzie poszukiwała też wody i molekuł organicznych w Drodze Mlecznej. Co sześć miesięcy SPHEREx będzie tworzył mapę całego nieboskłonu w 96 zakresach fal świetlnych. To znaczący skok jakościowy w porównaniu z obecnie dostępnymi mapami. Dane takie posłużą, m.in., do określenia celów badawczych dla innych misji, jak JWST czy WFRIST. SPHEREx odbędzie się w ramach Astrophysics Explorers Program. We wrześniu 2016 roku NASA poprosiła o przedstawienie propozycji misji. Otrzymała 9 takich koncepcji, z czego w sierpniu 2017 roku do dalszych prac wybrano dwie. Po ich szczegółowej przeprowadzonej zarówno przez NASA jak i niezależne zespoły eksperckie uznano, że największy potencjał naukowy oraz najbardziej realny plan realizacji ma SPHEREx. Głównym naukowcem misji jest James Bock z Caltechu (California Institute of Technology). Za zarządzanie misją będzie odpowiedzialne Jet Propulsion Laboratory. Pojazd i urządzenia potrzebne do wykonania misji dostarczy firma Ball Aerospace, a Koreański Instytut Astronomii i Nauki o Kosmosie z Daejeon jest odpowiedzialny za dostarczenie urządzeń testowych oraz analizy naukowe. Program Explorer, którego częścią jest Astrophysics Explorers Program to najstarszy wciąż kontynuowany program naukowy NASA. Pierwszą misją, jaką przeprowadzono w jego ramach, była Explorer 1 wystrzelona w 1958 roku. Dotychczas w ramach programu przeprowadzono ponad 90 misji w przestrzeni kosmicznej. « powrót do artykułu
  6. Specjalistom z Jet Propulsion Laboratory (JPL) wciąż nie udało się nawiązać kontaktu z marsjańskim łazikiem Opportunity. Szanse, że urządzenie, które od kilkunastu lat pracuje na Marsie, ponownie podejmie swoje zadania, są coraz mniejsze. W czerwcu 2018 nad znaczną częścią Marsa rozszalała się potężna burza piaskowa. Promienie słoneczne przestały padać na panele słoneczne Opportunity. Jako, że łazik nie pozyskiwał energii, NASA zdecydowała się wprowadzić go w stan hibernacji, by zaoszczędzić energię. Od tamtej pory JPL wysłało do Opportunity ponad 600 komend w nadziei, że łazik ponownie ruszy. Eksperci liczyli na to, że sezonowe wiatry, które wieją pomiędzy listopadem a styczniem, oczyszczą z piasku panele słoneczne łazika, umożliwiając ponowne naładowanie jego baterii. Niestety, dotychczas to się nie udało. Koniec sezonu wiatrów może być końcem łazika. Jeśli jednak tak się stanie, to nie mógłbym wyobrazić sobie lepszego sposobu na ten koniec... misja, przewidziana na 90 dni kończy się po 15 latach, a jej kres przynosi jedna z najpotężniejszych od lat burz piaskowych, mówi Steven Squyres, główny naukowiec misji z Cornell University. Mamy jeszcze tydzień. Kończy nam się czas, stwierdza John Callas, menedżer misji z JPL. Bliźniak Opportunity, łazik Spirit, zamilkł w marcu 2010 roku. Obecne próby uruchomienia Opportunity trwają już niemal tak długo, co próby uruchomienia Spirita. Dlatego można się spodziewać, że NASA pozostały ostatnie dni prób nawiązania kontaktu. Inżynierowie mogą jeszcze wydać polecenie przełączenia komunikacji łazika na tylną antenę. Jeśli to nie wypali, to nie wiem, co potem, przyznaje Callas. Jeszcze przed zamknięciem rządu USA planowano zebranie, podczas którego miała zapaść decyzja, czy po sezonie wiatrów będą kontynuowane próby nawiązania kontaktu. Jako, że rząd został tymczasowo otwarty, wkrótce możemy poznać ostateczną decyzję. Jeśli nawet to koniec misji Opportunity, to łazik zyskał sobie miejsce w historii. Miał pracować przez 90 dni, przetrwał ponad 5000. Przejechał 45 kilometrów, często jadąc tyłem z powodu przegrzewającego się układu sterowania. Łazik wylądował w 2004 roku na równinie Meridiani Planum. Szybko odkrył minerały bogate w siarkę, które w przeszłości prawdopodobnie były dnem laguny. Przesłane przez łazik dane wskazują, że na Marsie okresowo istniały jeziora. Dzięki niemu dowiedzieliśmy się, że Czerwona Planeta mogła podtrzymywać życie znacznie dłużej, niż wcześniej sądzono. W 9. roku misji Opportunity przeprowadził pierwsze obserwacje gliny liczącej sobie ponad 4 miliardy lat. Przed trzema dniami NASA rozpoczęła serię prób nawiązania kontaktu z łazikiem. Inżynierowie będą wysyłali komendy, uwzględniając trzy scenariusze: pierwszy, że główna antena łazika została uszkodzona, drugi, mówiący o uszkodzeniu głównej i pomocniczej anteny oraz trzeci, zgodnie z którym doszło do awarii zegara łazika. Specjaliści mają nadzieję, że uda się skontaktować z anteną zapasową i zresetować zegar. « powrót do artykułu
  7. Nikołaj Kardasziew, szef Centrum Badań Kosmicznych Instytutu Fizycznego im. P.N. Lebiediewa, poinformował, że niektóre systemy komunikacyjne radioteleskopu RadioAstron (in. Spektr-R) przestały działać. Nadal może on jednak przesyłać dane naukowe. Misja radioteleskopu była planowana na 5 lat. Na orbitę wprowadzono go 18 lipca 2011 r. W lutym 2014 r. Spektr-R został oficjalnie uznany za największy radioteleskop orbitalny. Specjaliści wielokrotnie, niestety bezskutecznie, próbowali przywrócić łączność utraconą rankiem 11 stycznia. Jurij Kowaliew, szef projektu Spektr-R, dodaje, że nadal jest nadzieja. Na marzec br. planowane jest wprowadzenie na orbitę rosyjsko-niemieckiego satelity Spektr-RG (Spectrum-X-Gamma). Jego operatorami są Rosyjski Instytut Badań Kosmicznych oraz Instytut Fizyki Pozaziemskiej Maxa Plancka. « powrót do artykułu
  8. Za kilka dni, w poniedziałek 26 listopada, na Marsie wyląduje kolejna misja. Na Czerwoną Planetę trafi trójnożny robot geologiczny wysłany tam w ramach misji InSight. To pierwsze amerykańskie urządzenie, które ląduje na Marsie od czasu łazika Curiosity z 2012 roku i pierwsze urządzenie badawcze wyspecjalizowane w badaniu tego, co znajduje się pod powierzchnią Marsa. Lądowanie robota zostanie przeprowadzone podobnie, jak lądowanie innych urządzeń posadowionych dotychczas na powierzchni Marsa. Tutaj jednak podobieństwa się kończą. Gdy tylko specjaliści z centrum kontroli lotu w Kalifornii dojdą do wniosku, że miejsce lądowania jest bezpieczne – wystarczająco płaskie i pozbawione kamieni – mierzące 1,8 metra długości ramię robota zdejmie i ustawi na powierzchni Marsa dwa urządzenia naukowe. Dotychczas nikt nie próbował takiej operacji na powierzchni innej planety. Pierwsze z urządzeń wykona w powierzchni Marsa dziurę o głębokości 5 metrów. Zostanie użyty do tego specjalny gwóźdź z czujnikami temperatury, który pozwoli ocenić temperaturę wewnętrzną planety. Jeśli projekt się uda, będzie to najgłębszy otwór wykonany przez człowieka na innym ciele niebieskim. Dotychczas rekordowo głęboką dziurę wykonali astronauci, którzy wwiercili się na głębokość 2,5 metra pod powierzchnię Księżyca. Drugi z eksperymentów to specjalny sejsmometr, którego zadaniem jest rejestrowanie ruchów skorupy Marsa. Misja InSight nie będzie poszukiwała śladów życia. Nie została wyposażona w żadne odpowiednie czujniki. Jej celem są badania geologiczne Czerwonej Planety. Najpierw jednak misja InSight musi wylądować na Marsie, a to nie jest proste. Spośród wszystkich misji marsjańskich podjętych przez ludzkość sukcesem zakończyło się około 50%. Największy odsetek udanych misji ma za sobą NASA, która jako jedyna doprowadziła do udanego lądowania urządzenia i przeprowadzenia misji na powierzchni Czerwonej Planety. Jednak, jako że każde lądowanie jest inne, nawet doświadczona agencja kosmiczna nie może z góry stwierdzić, że misja się uda. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. To, że robiliśmy to już wcześniej nie znaczy, że się nie denerwujemy, stwierdził Tom Hoffman, odpowiedzialny za misję InSight. Podmuch wiatru może wprowadzić zmienić położenie lądującego pojazdu, mogą poplątać się linki spadochronu, już na powierzchni Marsa może przydarzyć się burza piaskowa, która uniemożliwi generowanie energii z paneli słonecznych. Może dojść do zablokowania którejś z nóg robota lub jego automatycznego ramienia. InSight wejdzie w atmosferę Marsa z prędkością 19 800 km/h. Później wszystko będzie zależało od silników hamujących i spadochronu. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, wyląduje na dużej równinie Elysium Planitia. Samo urządzenie jest niewysokie. Jego górny pokład będzie znajdował się zaledwie metr nad powierzchnią planety, a po rozłożeniu okrągłych paneli słonecznych zajmie ono tyle miejsca co duży samochód. Przy okazji misji InSight wysłano też miniaturowe satelity CubeSat, które przelecą nad Marsem i wejdą na orbitę okołosłoneczną. Po lądowaniu minie co najmniej 10 tygodni zanim wszystkie instrumenty naukowe rozpoczną pracę. I kolejnych kilka tygodni zanim na Marsie rozpoczną się wiercenia. Misję zaplanowano na 1 marsjański rok. To odpowiednich 2 lat na Ziemi. « powrót do artykułu
  9. Astri Polska dostarczyła urządzenie dla misji badawczej Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), której celem będzie zbadanie Jowisza i jego lodowych księżyców. Urządzenie będzie miało istotne znaczenie dla powodzenia tej misji i jest najbardziej zaawansowanym technicznie produktem opracowanym przez warszawską firmę. JUICE (JUpiter ICy moons Explorer) to misja badawcza Europejskiej Agencji Kosmicznej, która ma za zadanie przeprowadzić badania Jowisza i jego trzech lodowych księżyców. Start sondy planowany jest na rok 2022. Urządzenie dostarczane przez Astri Polska zostanie podłączone do sondy i umożliwi przetestowanie jej systemów elektronicznych, przed wysłaniem w przestrzeń kosmiczną. Jest to ważny etap każdego programu kosmicznego, ponieważ po rozpoczęciu misji inżynierowie nie mają już możliwości dokonania modyfikacji systemów urządzenia umieszczonego na orbicie. Docelowo, warszawska firma przekaże dla misji JUICE jeszcze jedno urządzenie tego typu oraz cyfrowe środowisko testowe, które pozwoli na przetestowanie oprogramowania obsługującego komputer pokładowy sondy. Przekazanie urządzenia dla misji JUICE jest ważnym wydarzeniem dla Astri Polska. Cieszymy się, że nasz produkt spełnił rygorystyczne wymagania i odegra istotną rolę we flagowym programie Europejskiej Agencji Kosmicznej. Warto podkreślić, że od strony technicznej, urządzenie dla misji JUICE, jest najbardziej zaawansowanym produktem spośród wszystkich, które dostarczyliśmy dotychczas dla europejskich programów kosmicznych  – powiedziała Iuliia Strotska, Business Development Manager w Astri Polska. Astri Polska jest liderem polskiego sektora kosmicznego pod względem współpracy przemysłowej z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA), dla której tylko w tym roku dostarczy aż 10 gotowych produktów. Będą to m.in.: systemy elektroniczne dla satelitów meteorologicznych, telekomunikacyjnych i środowiska testowe dla odbiorników nawigacji satelitarnej GNSS przeznaczonych do zastosowań kosmicznych. W nadchodzącym roku, firma planuje dalszy wzrost zaangażowania w projekty ESA. W tym celu firma zamierza zaproponować ESA autorską koncepcję innowacyjnej platformy do testowania satelitów. Opracowanie modułowego systemu do testowania satelitów będzie kolejnym krokiem milowym Astri Polska. Zakładamy, że dzięki jego uniwersalności będziemy mogli wpłynąć na obniżenie kosztów związanych z realizacją programów kosmicznych, co da nam dużą przewagę konkurencyjną na rynku w tej dziedzinie – powiedziała Strotska. Astri Polska specjalizuje się w projektowaniu i produkcji urządzeń dla wiodących europejskich programów kosmicznych oraz projektowaniu dedykowanych usług i aplikacji w oparciu o dane pochodzące z satelitów. Od powstania w 2010 r. firma zaangażowana była w ok. 50 projektów związanych z rozwojem technologii kosmicznych i satelitarnych. W chwili obecnej, firma realizuje ok. 20 projektów, zatrudniając 80 polskich inżynierów. « powrót do artykułu
  10. Jutro wystartuje misja BepiColombo, której zadaniem jest zobrazowanie Merkurego w niespotykany dotychczas sposób. Merkury to wyjątkowy obiekt. To najmniejsza planeta Układu Słonecznego. W południe temperatury na niej sięgają 425 stopni Celsjusza, by przed świtem spaść do -180 stopni. Ma on też orbitę o wyjątkowo dużym mimośródzie. Jej peryhelium znajduje się w odległości 46 milionów, a aphelion – 70 milionów kilometrów od Słońca. Merkury znajduje się blisko Ziemi, jednak trudno jest się doń dostać. Dotychczas odwiedziły go jedynie 2 pojazdy wysłane z naszej planety. Międzynarodową misję BepiColombo nazwano tak na cześć włoskiego naukowca, matematyka i inżyniera Giuseppe „Bepi” Colombo. Opisał on ja, korzystając z asysty grawitacyjnej Wenus, można dostać się do Merkurego. NASA z powodzeniem przetestowała jego pomysły wysyłając pojazd Mariner 10. Przeleciał on blisko Merkurego dwukrotnie w 1974 roku i raz w 1975, dostarczając pierwszych zdjęć tej planety. Na zdjęciach było widać m.in. niziny, które mogły uformować się albo wskutek działalności wulkanicznej, albo powstać w wyniku uderzenia w Merkurego dużego obiektu i pojawienia się roztopionego materiału. Następca Merkurego, pojazd Messenger, wysłany przez NASA w 2004 roku, dostarczył dowodów na działalność wulkaniczną. Mariner 10 i Messenger ujawniły wiele fascynujących informacji o Merkurym, jednak jeszcze więcej pozostało do zbadania. Tutaj na scenę wchodzi BepiColombo. Początkowo Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) planowała wysłanie trzech pojazdów. Miały to być Mercury Planetery Orbiter (MPO), Mercury Magnetospheric Orbiter (MMO), które badałyby planetę z góry, oraz Mercury Sufrace Element (MSE), któy miał trafić na powierzchnię i przetrwać tam tydzień, prowadząc badania. Z powodu problemów budżetowych zrezygnowano z lądownika. Powstały za to MPO i MMO. Na pokładzie MPO znajduje się 11 instrumentów naukowych będących dziełem 35 zespołów ze Szwajcarii, Niemiec, Włoch, Wielkiej Brytani, Rosji, Finlandii, Szwecji, Austrii, Francji i USA. BepiColombo Laser Altimeter (BELA) i Spectrometers and Imagers for MPO BepiColombo Integrated Observatory System (SIMBIO-SYS) stworzą mapę geologiczną, zbadają skład powierzchni planety i określą jej wiek. Wraz z Mercury Radiometer and Thermal Infrared Spectrometer (MERTIS), Mercury Gamma-Ray and Neutron Spectrometer (MGNS) i Mercury Imaging X-Ray Spectrometer (MIXS) zidentyfikują kluczowe pierwiastki wchodzące w skład skał, zmierzą średnie temperatury na powierzchni i pozwolą na zweryfikowanie obecnych teorii na temat powstania i ewolucji planety. Instrumenty te poszukają złóż lodu, określą wpływ wulkanizmu na planetę oraz przeanalizują lotne związki z wysokich części atmosfery. Za analizę składu, struktury i sposobu formowania się eksosfery Merkurego będą odpowiedzialne BepiColombo’s Probing of Hermean Exosphere by Ultraviolet Spectroscopy (PHEBUS) id Search for Exosphere Refilling and Emitted Neutral Abundances (SERENA). Z kolei Solar Intensity X-Ray and Particles Spectrometer (SIXS) zbada wpływ wiatru słonecznego na erozję powierzchni planety. Zadaniem Italian Spring Accelerometer (ISA) and Mercury Orbiter Radioscience Experiment (MORE) jest zaś zbadanie pola grawitacyjnego planety i zrozumienie budowy jej jądra, płaszcza i skorupy. Na pokładzie MMO znajduje się też jedna część Mercury Magnetometer (MERMAG), który będzie badał pole magnetyczne. Druga część MERMAG znajduje się na zbudowanym przez Japońską Agencję Kosmiczną (JAXA) pojeździe MMO, którego nazwę zmieniono ostatnio na Mio. Mio ma na pokładzie pięć instrumentów. Poza MERMAG są to Mercury Sodium Atmosphere Spectral Imager (MSASI), który zbada sód w atmosferze, Mercury Dust Monitor (MDM), odpowiedzialny za monitorowanie pyłu i jego wpływu na powierzchnię. Mercury Plasma Particle Experiment (MPPE) będzie badał interakcję pola magnetycznego planety z wiatrem słonecznym, a Plasma Wave Investigation (PWI) jest odpowiedzialny za badanie pól elektrycznych, magnetycznych, poszukiwanie zórz i pasów radiacyjnych. Podróż BepiColombo do Merkurego potrwa 7 lat. Misja zostanie wystrzelona z Gujany Francuskiej na pokładzie rakiety Ariane 5, a sześciotygodniowe okienko startowe otwiera się dzisiaj. Po odłączeniu się od rakiety nośnej pojazd będzie napędzany przez brytyjski Mercury Transport Module (MTM), który składa się z czterech silników jonowo-ksenonowych, 24 silników chemicznych i dwóch paneli słonecznych. Podróż do Merkurego wymaga, ze względu na duże oddziaływanie grawitacyjne Słońca, więcej energii niż opuszczenie Układu Słonecznego. Ponadto prędkość orbitalna Merkurego jest o 60% większa od prędkości Ziemi, przez co konieczne są znaczne zmiany prędkości BepiColombo i związane z tym zużycie dużej ilości paliwa. Początkowo BepiColombo wejdzie na orbitę podobną do orbity ziemskiej. Wykona 1,5 orbity wokół Słońca, a w kwietniu 2020 roku powróci w pobliże Ziemi i skorzysta z asysty grawitacyjnej naszej planety. W październiku 2020 i sierpniu 2021 zliży się do Wenus, dzięki czemu zmniejszy swój peryhelium do podobnego jaki ma Merkury. Manewry będą tak wymagające, że zużyje na nie połowę paliwa. Pomiędzy październikiem 2021 a styczniem 2025 BepiColombo wykona sześć przelotów w pobliżu Merkurego. W końcu w grudniu 2025 roku wejdzie na orbitę okołobiegunową. Po oddzieleniu się MTM dojdzie do oddzielania się Mio, a trzy miesiące później oba pojazdy rozpoczną badania naukowe. MPO zajmie orbitę, której wysokość nad powierzchnią planety będzie wahała się od 480 do 1500 kilometrów. Okrążenie orbity będzie trwało 2,3 godziny. Mio wejdzie na wysoce eliptyczną orbitę przebiegającą w odległości od 590 do 11 640 kilometrów od powierzchni planety. Będzie ją przebywał w ciągu 9,3 godziny. Misja BepiColombo ma potrwać do maja 2027 roku, ale jest wysoce prawdopodobne, że zostanie wydłużona o co najmniej rok. « powrót do artykułu
  11. W ramach programu Next Space Technologies for Exploration Partnerships (NextSTEP) NASA zachęca swoich partnerów do opracowania technologii pozbywania się odpadów podczas długotrwałych misji w głębszych partiach przestrzeni kosmicznej. Życie na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wymaga rozsądnego gospodarowania zasobami, redukowania liczby odpadów, wielokrotnego wykorzystywania materiałów i recyklingu wody oraz powietrza. Każdego roku na ISS dostarczanych jest około 12 ton metrycznych towarów, co z kolei rodzi poważne wyzwania dotyczące ich przechowywania. Obecnie każdy odpad jest ręcznie zgniatany przez astronautów i pakowany do worka. Na ISS przechowywane są w ten sposób nawet 2 tony śmieci. Odpadki te są albo przywożone na Ziemię, albo spalane w atmosferze. W przyszłości podczas misji znacznie bardziej oddalonych od Ziemi, astronauci prawdopodobnie nie będą mogli liczyć na regularne misje zaopatrzeniowe, które będą odbierały też odpadki. Dlatego też NASA wezwała przemysł prywatny do opracowania systemu radzenia sobie ze śmieciami. Ich przechowywanie na pokładzie pojazdu kosmicznego wiąże się nie tylko z zajęciem cennego miejsca, ale stwarza też ryzyko fizyczne i biologiczne. Ponadto składowanie odpadów oznacza utratę potencjalnych zasobów, które można by ponownie wykorzystać. NASA chce, by powstał bezpieczny dla załogi system maksymalnie wykorzystujący dostępne zasoby, zmniejszający objętość odpadków, których nie da się wykorzystać. Chętni do udziału w programie nie będą musieli zaczynać od zera. NASA od lat 80. rozwija system zarządzania odpadkami i ma na swoim koncie takie rozwiązania jak Heat Melt Compactor. Wspomniany program będzie składał się z dwóch etapów. Podczas Fazy A firmy mają opracować koncepcję systemu, poprawić je pod kierunkiem inżynierów z NASA oraz zbudowanie i przetestowanie na Ziemi prototypu. Firmy biorące udział w projekcie będą mogły wystąpić do NASA o zgodę na wykorzystanie infrastruktury Agencji. Z kolei w Fazie B zaproponowane systemy zostaną przetestowane na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Testy mogą rozpocząć się już w roku 2022. Zainteresowane firmy będą musiały co najmniej 20% kosztów prac nad swoimi systemami (10% w przypadku małych przedsiębiorstw). « powrót do artykułu
  12. Dzisiaj, 51 minut po północy czasu polskiego, wystrzelono misję TESS. Pojazd, którego zadaniem jest poszukiwanie pobliskich planet pozasłonecznych podobnych do Ziemi, wystartował w Przylądka Canaveral na pokładzie rakiety Falcon 9. Przez najbliższych kilka tygodni TESS będzie stopniowo zmieniał swoją orbitę tak, by ostatecznie osiągnęła ona apogeum 400 000 kilometrów. Wówczas, dzięki asyście grawitacyjnej Księżyca pojazd znajdzie się na swojej docelowej orbicie. Czas obiegu TESS wokół Ziemi będzie wówczas wynosił 13,7 doby, a jego rezonans z Księżycem będzie miał wartość 2:1, co oznacza, że średnie zakłócenia ruchu TESS spowodowane obecnością Księżyca będą bliskie zeru. Na tak stabilnej orbicie TESS pozostanie przez kilkadziesiąt lat. Uzyskanie takiej właśnie orbity jest ważne dla pojazdu, który jest bardzo ograniczony co do masy, więc nie mógł zabrać na pokład zbyt wiele paliwa dla silników manewrujących. TESS niemal nie będzie musiał wykonywać manewrów korygujących orbitę. Po osiągnięciu docelowej orbity nastąpi 60-dniowy okres uruchamiania i testowania urządzeń, po którym TESS rozpocznie właściwą część swojej misji. Oczywiście misja TESS nie została zaplanowana na kilkadziesiąt lat. Pojazd ma pracować przez dwa lata. W tym czasie będzie obserwował 200 000 najjaśniejszych bliskich Słońcu gwiazd,  poszukując w ich pobliżu planet. Naukowcy szacują, że TESS odnajdzie wiele tysięcy planet, z czego około 300 będą to planety nie większe niż dwukrotna średnica Ziemi. Staną się one celem przyszłych misji badawczych. "Planety, które znajdzie TESS, będą wspaniałym celami badawczymi w kolejnych dekadach. To początek nowej epoki badań nad egzoplanetami", powiedział Stephen Rinehart z Goddard Flight Center. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...