Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

venator

Users
  • Content Count

    30
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by venator

  1. Toyota model Mirai. Tutaj dziennikarski mini-test: https://autokult.pl/32674,jest-zarejestrowana-w-polsce-ale-nie-mozna-jej-tu-zatankowac-jezdzilem-toyota-mirai Lotos obiecuje dwie wodorowe stacje do 2021 r. Na razie ponoć najbliżej dopiero Berlin. Zbiornik Toyoty jest wykonany z wkładki żywicznej, zbrojonej włóknem węglowym (o wytrzymałości włókna lotniczego), a to laminowane tworzywami sztucznymi. Toyota zapewnia, że bardzo bezpieczne, nie sądzę, żeby wciskali lipę. Więcej o wodorowym systemie Toyoty - TFCS, można znaleźć w google, w dokumencie PDF, przygotowanym przez Toyotę.
  2. Ciekawa, ale można rzec, że na obecną chwile chybiona hipoteza. W Nigerii, w której dostęp do internetu ma już 50% mieszkańców (globalnie prawie 100 mln, 8 miejsce na świecie), dzietność jest imponująca i wynosi 5,25 (w 2017r. 13 miejsce na świecie). I to Nigeria jest i będzie w najbliższej przyszłości najcięższą bombą demograficzną Afryki. W Indiach dostęp do netu ma 34% mieszkańców (462 mln, 2 miejsce na świecie), a wg. statystyk pornhuba są trzecim największym konsumentem ich serwisu ( https://www.pornhub.com/insights/2018-year-in-review). Dzietność jest tam sporo niższa bo wynosi 2,26. Nadal jest jednak znacząco wyższa niż w cywilizacji zachodniej. W dodatku z tego linku: https://www.populationof.net/pl/india/ wynika, że największy spadek dzietności nastąpił w czasach, gdy pornhub to był, ale w snach, wyposzczonych, młodych, hinduskich byczków. Mieszkańcy Nigerii mają więc lepszy dostęp do netu, ale przynajmniej wg. porhuba, wcale z niego jakoś ochoczo nie korzystają, a w dodatku płodzą się jak króle. Może mają swoje inne strony porno, ale sądzę, że jednak inne czynniki mają większy wpływ na spadek dzietności, a określa je indeks HDI. Indie wg. wskaźnika HDI są na 131 miejscu (kraj średnio rozwinięty) a Nigeria na 152 (kraj słabo rozwinięty). A zalinkowane przez ex nihilo strony tylko potwierdzają, że stalinizm to była jednak religia.
  3. Być może jest tak jak piszesz, choć zapewne znaczenie miał też ogólny wzrost poziomu życia i medycyny, który nastąpił na całym świecie. W ograniczonym stopniu skapnęło i Afryce. Jednak ten wzrost demograficzny był i tak dużo niższy niż ten, który nastąpił po upowszechnieniu się szczepień, a korelacja między szczepieniami, a spadkiem śmiertelności dzieci jest wyraźna. W obecnej eksplozji demograficznej w Afryce nie to jest jednak najważniejsze. Cechą charakterystyczną jest to, że najwyższa dzietność występuje w krajach będących w dole rankingu HDI, niestabilnych politycznie, a z 15 krajów o najwyższej dzietności żaden nie jest określony jako" wolny" przez Freedom House. To są także kraje dotknięte często konfliktami zbrojnymi, więc zadaje to kłam twierdzeniom, że wojna to dobry regulator demograficzny (przynajmniej nie wojna nuklearna). Także sposobem na powstrzymanie tego boomu demograficznego jest stabilność polityczna, wzrost dochodów per capita, ogólnie pojęta "jakość" państwa i jakżeby nie było...demokracja, a przynajmniej jakaś tam jej forma. To czas nadrobić zaległości.
  4. @JanuszBa, 3grosze. Nie wiem czy to tak dobrze.. .Prawidłowo to serce położone jest w środkowej części klatki piersiowej, z czego 2/3 serca znajduje się po lewej stronie linii pośrodkowej, a 1/3 po prawej stronie. Proszę zauważyć, że przy RKO pośredni masaż serca wykonuje się poprzez naciśnięcia dolnej części mostka, wzdłuż którego przebiega pośrodkowa, przednia linia ciała człowieka. Nie masujemy lewej części klatki, tylko poprzez ugięcie mostka na środek klatki ,wpływami na całe serce. Ta lewa część to takie uproszczenie, ale wiem, czepiam się
  5. Sporo w tym racji. Ok 1900 r. Europa miała szacunkowo wraz z Rosją ok. 400 mln co stanowiło przeszło 25% ludności świata (ok. 1,7 mld), natomiast Afryka ok. 120 mln/ 7% ludności świata. W 1950 r. ludność na Ziemi wynosiła ok. 2,5 mld, Europy wraz z ZSRR wynosiła 550 mln ludzi, wzrost ludności Europy wynosił więc 37%; Afryka - 230 mln (wzrost blisko dwukrotny). Jednak w ciągu 67 lat po 1950 r. ludność Europy wzrosła tylko o 190 mln, ludność Afryki aż o 1 mld, wzrost na Czarnym Lądzie jest więc blisko pięciokrotny! I to pomimo klęsk głodu, ustawicznych wojen. Co się więc wydarzyło? "Symboliczny przełom" to była akcja szczepienia dzieci i niemowląt przeciw polio, przeprowadzona w Kongo w 1958 r. W sześć tygodni zaszczepiono 250 tyś dzieci, użyto pierwszej skutecznej szczepionki przeciw polio, opracowanej zresztą przez dr Koprowskiego. O ile w I poł. XX w. śmiertelność dzieci w Afryce Subsaharyjskiej była bardzo wysoka i wynosiła 500/1000 to obecnie spadła poniżej 100/1000. Głównie poprzez szczepienia na polio. Oczywiście nie tylko, bo poprawiła się też ogólna opieka medyczna, przez co średni wzrost długości życia wzrósł w Afryce Subsaharyjskiej z 30 do 50 lat. Nadal mało w porównaniu do Europy, ale o ile w Europie wraz z wydłużaniem życia i spadkiem śmiertelności dzieci następował spadek dzietności to w Afryce takie zjawisko jest bardzo ograniczone. W Afryce dzietność w 1955 r. wynosiła 6,6 na kobietę obecnie to 4,7. Szacuje się, że do 2050 r. liczba ludność Afryki podwoi się i wyniesie jakieś 2,5 mld ludzi. O ile postęp medycyny cieszy to problemem jest tamtejszy sztuczny, postkolonialny podział polityczny, który nie wytrzymuje takiego wzrostu ludności oraz niewydolnośc organizmów państwowych. Już mówi się o powstaniu na Sahelu nowego kalifatu, złożonego w części z terytorium Mali, Nigru, Burkina Faso. W kotle tradycyjnie mieszają też mocarstwa nuklearne - Francja, Rosja, Chiny. Tak, z takiego założenia wychodzi też brytyjski historyk, Simon Sebag Montefiore, autor fenomenalnego dla mnie dzieła "Stalin. Dwór czerwonego cara" (chyba jedna z najlepszych pozycji o stalinizmie, w Wlk Brytanii książka historyczna roku 2004 r., polecam!)
  6. Łyszczyńskiego chętnie widzi się jako patrona ateistów, należy jednak pamiętać, że nie za ateizm go stracono. Nie przede wszystkim. Poglądy religijne Łyszczyńskiego były znane w bliskich mu kręgach katolickiej szlachty od lat. Swe dzieło napisał przecież 15 lat przed procesem, ale nigdy go nie wydrukował. Łyszczyński głosił przede wszystkim (choć nie robił tego publicznie) niebezpieczne w owych czasach poglądy polityczne, godzące w ówczesny porządek społeczny. Poglądy takie jak społeczeństwo bezklasowe, wolne od nurtów religijnych, uderzały przede wszystkim w interesy magnaterii, groziły wywołaniem buntów chłopskich. Zbiegostwo chłopów, lokalne bunty były poważnym problemem, a pamięć o powstaniu Chmielnickiego wciąż żywa. Oskarżyciel publiczny, instygator Szymon Kurowicz Zabistowski dostrzegał w Łyszczyńskim przede wszystkim wichrzyciela, który uderzał w istniejący porządek społeczny. To właśnie tego się obawiano. Proces i egzekucja wywołały oburzenie wśród katolickiej szlachty, mimo jej pozornego fanatyzmu religijnego. Ten proces godził przecież w podstawy złotej wolności szlacheckiej. Jednak magnateria pozbywała się człowieka, którego poglądy mogły kruszyć podstawy systemu folwarczno-pańszczyźnianego. To był kolejny gwóźdź do trumny kraju, który od ponad siedemdziesięciu lat zmagał się z postępującym regresem gospodarczym. Zresztą inne procesy religijne także miały często ekonomiczne podłoże. Częste w I poł. XVIII w. procesy o rzekome mordy rytualne dokonywane przez Żydów na chrześcijańskich dzieciach, odbywały się głównie tam gdzie szlachta przegrywała ekonomiczną konkurencje z Żydami.
  7. Nie, to nie jest błędny wniosek. Wyścig kosmiczny był prowadzony przez ludzi ukształtowanych przez wojnę. Choćby Kennedy'ego - miał piękną kartę bojową. Pokolenie mało konformistyczne, pracowite i skłonne do ryzyka oraz entuzjastycznie nastawione do programu kosmicznego. Przeglądając sylwetki konstruktorów, pilotów, astronautów, można dojść do takiego wniosku. Wyścig kosmiczny. Częściowo był składową wyścigu zbrojeń. Nie zapominajmy, że Eisenhower prowadzenie wyścigu zlecił cywilnej agencji - NASA. Wg. Toma Wolfa, autora bestselerowej "S-kadry", wywołało to szok i oburzenie wojska, które to miało zaowocować "niezależnym" programem Dyna-Soar i planem budowy bojowej stacji kosmicznej. Częścią tego programu miał być X-15, bez którego pewnie nie byłoby wahadłowców. W rzeczywistości to wszystko było dużo bardziej skomplikowane - oba środowiska, wojskowe i cywilno- naukowe przenikały się nawzajem, można powiedzieć, że na wyścig składały się działania hybrydowe (wojskowo-cywilne) i całkowicie od siebie uzależnione. Weźmy na przykład Neila Armstronga, jedną z czołowych postaci programu Apollo, Gemini, X-15. Był świetnym inżynierem wykształconym na cywilnej uczelni, ale ukształtowany przez trudy służby w lotnictwie US Navy i służby frontowej w Korei. Jako cywil, pracował dla cywilnej agencji latając wojskowymi samolotami i pracując przy projektach z których i wojsko i cywilna agencja miały korzystać. Z czasem te drogi się rozeszły - w załogowej i międzyplanetarnej eksploracji Kosmosu, górę wzięły cele naukowe. Ps. Na chwilę obecną to jednak wojsko może bardzo przysłużyć się załogowej eksploracji kosmosu. Wojskowa agencja DARPA zabrała się za budowę silnika nuklearnego. NASA topiła miliardy w SLS, tymczasem na badanie nad termicznym silnikiem nuklearnym przeznaczała raptem 7 mln $ rocznie. Śmiesznie mało. DARPA ciągnie swoje programy do końca. Oby wreszcie coś wyszło, bo bez atomu nie bardzo wyobrażam sobie podróż i pobyt na Marsie.
  8. Niegotowi to byli Amerykanie w latach 60-tych do lotu na Księżyc. Z dzisiejszego punktu widzenia aż trudno pojąć jak wielkie ryzyko wtedy podjęto. No ale to było pokolenie, które doświadczyło wojny, chyba z większymi jajami niż dziś. Także bezjajeczne pokolenie za 30 i za 50 lat można napisać to samo: "nie jesteśmy gotowi". Tyle, że do czego to prowadzi?
  9. To czy była to decyzja dobra czy zła jest kwestią dyskusyjną. Nie można jednak uważać, że ten program nic nie przyniósł. Abstrahując już od niewątpliwych korzyści technologicznych, chyba najbardziej doniosłym eksperymentem naukowym jakim przeprowadzono w ramach Apollo był eksperyment LRRR, czyli ustawione przez astronautów, w ramach misji A 11,14,15, odbłyśniki laserowe, dzięki któremu uzyskano precyzyjne informacje o orbicie Księżyca, jej mechanice, prędkości oddalania się Księżyca od Ziemi, prędkości obrotowej Ziemi, precesji obrotu Ziemi. Ponadto naukowcy na podstawie tego eksperymentu weryfikowali teorie względności Einsteina (choć nie wiem w jaki sposób). Poza tym zebrano 2200 próbek skał, wykazujących istnienie cennych rud metali. Do 2015 r. tylko 17% z nich zostało rozdzielonych między naukowców spoza NASA. Reszta leży w magazynach Johnson Space Center i cholera wie co skrywają. A i tak wiadomo, że na Księżycu znajdują się olbrzymie pokłady helu-3, do których dobrać się i tak trzeba będzie. Więc pisanie, że tam nic nie ma... Ponadto spoglądanie na program Apollo tylko przez pryzmat lądowania na Księżycu to duży błąd. Integralną częścią tego programu był program Gemini, podczas którego nauczono się np. manewrów orbitalnych, czyli tego co do dzisiaj się wykorzystuje, a bez tej wiedzy nie byłyby możliwe program choćby ISS. To w trakcie Gemini po raz pierwszy Amerykanie wyraźnie zdystansowali ZSRR a to dzięki wykorzystaniu nowości technicznej - pokładowych komputerów.
  10. Badania miast-ogrodów znajdujących się na terenie dzisiejszego stanu Mato Grosso w Brazylii wskazują, że dobrze funkcjonowały jeszcze w XVI w a więc z chwilą przybycia konkwisty. Wg. badacza tych miast, Micheala Heckenbergera, główną przyczyną upadku tych leśno-parkowych cywilizacji była zaraza przywleczona przez Europejczyków. Ale i tak kluczowe jest to o czym napisałeś - upadek państwa Azteków i Majów - ci wykorzystując uprawę żarową potrzebowali zapewne masę przestrzeni.
  11. Zmiany zachodziły wolno ale stale przyspieszały. I był to wzrost wykładniczy a nie liniowy. Kurzweil nazywa to Prawem Przyspieszenia Zwrotów. Sprawdza się i w paleolicie. Od opanowania ognia (ok. 1 mln lat temu), do następnego przełomowego wynalazku - użycia włóczni, minęło ok. 600 tyś lat. Od włóczni do wynalezienia łuku minęło ok. 575 tyś lat. Ale w między czasie doszło opanowania umiejętności krzesania ognia (ślady pirytu na stanowiskach), która była przełomową umiejętnością i ogólnego rozwoju technik wytwarzania narzędzi. Później odstępy pomiędzy kolejnymi kluczowymi wynalazkami są coraz krótsze, leci to coraz szybciej. Poza tym prehistoria to pojęcie bardzo ogólne. Ze środkowego paleolitu, z czasów denisowian, znaleziska rzeczywiście są rzadkie ale z górnego paleolitu, późnego czy mezolitu..zupełnie inna baza źródłowa.
  12. Jak będę miał więcej czasu to postaram się tę pracę szczegółowiej przejrzeć bo wygląda na ciekawą. Kwestia zarobków (a raczej ich siła nabywcza) jest w ogóle ciekawa bo nie pokrywa się do końca z rozwojem gospodarczym. Znaczący spadek płac nastąpił na początku rewolucji przemysłowej, kiedy upadło mnóstwo tradycyjnych manufaktur czy pod koniec XVII w i w XVIII w Holandii gdy upadł zawód "małego" kopacza torfu. I tak będzie w XXI w., kiedy sztuczna inteligencja, automatyzacja pracy zlikwiduje wiele zawodów. Ale po tym dołku zawsze przychodziło wyrównanie a następnie wzrost, wraz z pojawieniem się nowych zawodów. Inna kwestia to co się dzieje z płacami "klasy robotniczej" w takich dojrzałych gospodarkach jak ta w USA, gdzie wraz ze stagnacją siły nabywczej pensji robotnika idzie w parze nieprawdopodobna wręcz akumulacja kapitału w rekach wąskiej grupy ludzi. Ściśle jest to związane z neoliberalnym modelem gospodarczym. Zjawisko szkodliwe bo tylko prowadzi do eksplozji napięć społecznych ( a w przeszłości akumulacja kapitału doprowadziła w końcu do takich zjawisk jak rewolucja październikowa). "Raczej" - «partykuła wyrażająca przekonanie mówiącego, że jedna z dwóch możliwości jest bardziej prawdopodobna w porównaniu z drugą, " To z definicji PWN. Mowa o większym prawdopodobieństwie a nie o oczywistości. Moja "hipoteza" jest taka, że zaostrzenie klimatu i kończące się zasoby wymusiło na niektórych społeczeństwach zachowania opisane w teorii zasobu ostatecznego. Pchnęło to ostatecznie ludzkość na nowe tory.
  13. Czytałem. Chodziło o te, Twoje zdanie: Ze zdania tego wynika, że ciało o masie mniejszej niż 0,85M nie byłoby gwiazdą a to nieprawda. Ten układ jest ciekawy, z resztą był inspiracja w Sci-fi: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ran_(gwiazda)#/media/File:System_Epsilon_Eridani.JPG https://pl.wikipedia.org/wiki/Ran_(gwiazda) Są dwa pasy asteroid, jest "Jowisz", "pas Kuipera", gwiazda to młody pomarańczowy karzeł. "Zaledwie" 10,5 roku św. od Ziemi.
  14. O ile intensywność gospodarki Holandii i ekstensywność Rzeczpospolitej rzeczywiście była zdeterminowana w znacznym stopniu rozmiarami to w przypadku Anglii to nie jest takie oczywiste. Jeśli zaś chodzi o znaczenie militarne i polityczne powierzchni państwa to było ono niewielkie. Zjadły nas przecież całkiem małe Prusy . Gdzie ja napisałem, że MEL wpłynął na dobrobyt "pospólstwa"? Bo "wpłynąć" to stwierdzenie kategoryczne. Zdanie brzmiało: Ale jeśli chodzi o pozostałą część zdania to można być mocno sceptycznym aby klimat mial aż taki negatywny wpływ. Raczej wprost przeciwnie. "Raczej" -"partykuła wyrażająca wahanie mówiącego co do wyboru odpowiedniego sądu i zarazem skłonność, by uznać sąd komunikowany w zdaniu, " I nadal to podtrzymuje. Nigdzie też nie napisałem, że ci ludzie opływali w jakimś dostatku, a jedynie, że zaczęły się procesy wyrywające ich z pułapki maltuzjańskiej - rozpoczęła się rewolucja przemysłowa. Rewolucja ta zapoczątkowana była dostępem do taniej energii cieplnej. A przy okazji Holendrzy się wzbogacili Nie ma sprzeczności jeśli weźmiemy pod uwagę pewną dwoistość natury człowieka. Co do pierwszego zdania to zgoda. Trofa jest dobra do określenia biologicznej siły pieniądza. Z tym się zgadzam. Ale nie jest narzędziem doskonałym. PKBpc jest nadal uważane za najlepszy wskaźnik dobrobytu. I także nie jest doskonałe. Dlaczego więc uparcie o nim piszę? Bo są tablice statystyczne Maddisona. Także obarczone błędami (prawdopodobnie wzrost przed 1820 był trochę przeszacowany) ale nikt nie wykonał bardziej tytanicznej pracy analitycznej, dzięki czemu możemy porównywać różne kraje w różnych epokach historycznych w oparciu o dolara międzynarodowego 1990. Projekt, pomimo śmierci Maddisona nadal jest żywy. I z tablic Maddisona wynika niezbicie jedno - w końcówce MEL rozpoczął się niezwykle dynamiczny rozwój gospodarczy trwający do dzisiaj. Redystrybucja bogactw to temat rzeka. Jednak nawet w bogatych krajach o wysokim wskaźniku Ginniego (np. USA), biedak będzie dużo bogatszy niż ten z kraju dużo biedniejszego.
  15. Daleko posunięty optymizm. W tym leży główna różnica między zwierzęciem a człowiekiem. Zarówno jastrząb, jak i człowiek jedzą kurczaki, ale im więcej jastrzębi tym mniej kurczaków, podczas gdy im więcej ludzi tym więcej kurczaków (Henry George) Jakoś większość zwierząt (oczywiście nie tych trzymających sztame z człowiekiem) nie potrafi zmierzyć się z szybko zmieniającą się rzeczywistością. Jakoś wielkiemu Orłu Haasta inteligencja i siła na niewiele się zdała. Otwieracza nie znalazł. Przecież jako gwiazdę definiuje się ciało niebieskie zdolne do syntezy wodoru, a takie ma masę minimum 8% Słońca.(przy wysokiej metaliczności 76 mas Jowisza przy niskiej 87 mas Jowisza czyli tak około 8% masy S.). Co mają do tego pierwiastki ciężkie? Jedyna konkurencja to był nasz daleki kuzyn, Neandertalczyk. Odkrycie przyczyn jego wyginięcia to Święty Graal archeologii pradziejowej. Ale obydwaj, Neandertalczyk jak i h.s.s. mieliśmy przodka wspólnego z już ukształtowanym mózgiem, z inteligencją. Bardzo mi się podoba hipoteza homo przypadkiem sapiens jako rozwinięcie architektury von Neumanna, budowy niezawodnego systemu z zawodnych elementów. Dużo zmiennych, które zaistniały w określonym czasie i przestrzeni. Może tam gdzieś w Kosmosie przebiegało to w podobny sposób albo zupełnie odmienny dając podobny skutek..ciekawe.
  16. Te trzy kraje w 1700 r. miały łącznie 12,5 mln mieszkańców z populacji Europy liczącej ok. 100 mln. Nie jest to więc "niewielki ułamek" a powierzchnia nie ma znaczenia. Liczy się znaczenie gospodarcze i polityczne. A te było bardzo istotne. Również dla naszego kraju. Handel/rabunek - owszem, tylko lepiej wykorzystany - wyższa stopu zwrotu z inwestycji (patrz-rafinacja cukru). Natomiast ten atlantycki klimat wówczas nie był taki wcale łagodny, przeczą temu rekonstrukcje klimatyczne. Np. "Wielki mróz" 1708/09 w Anglii charakteryzował się wyższą niż na kontynencie temperaturą, za to często występowały silne sztormy. W ogóle MEL to przede wszystkim zmienność pogody i zimne przedwiośnia. Mrozy ciągnące się po Niedziele Palmowe nie były rzadkością. Spadki temperatur były znaczące ale we znaki dawały się przede wszystkim sztormy. Dla żeglarskich społeczności to był problem. Szwedzi nie przyszli do nas pchani mrozem po papu ,a po to aby pobierać cła i kontrolować żeglugę bo to przynosiło największe zyski. Pomijając epokę Wikingów to od średniowiecza aż po XVIII w. byli bardzo ekspansywni. W sukurs temu co piszę zapewne przyjdzie m i, zgodnie z zapowiedzią, praca naukowa dr Piotra Guzowskiego (UwB) i dr Adama Izdebskiego (UJ), członków amerykańsko-polskiego zespołu interdyscyplinarnego, badającego wpływ MEL na cywilizacje: https://www.uj.edu.pl/wiadomosci/-/journal_content/56_INSTANCE_d82lKZvhit4m/10172/139254869 Pewnie by palili ale mniej. Nie rozumiem dlaczego ogrzanie własnego mieszkania ma nie być korzystne na poprawę jakości życia? Być może zjawisko rewolucji przemysłowej by nadeszło ale później i nie tak intensywnie. Jednak zwiększony popyt na węgiel zwiększał i podaż a to wymuszało fedrowanie głębiej i intensywniej. Dlatego pomysłowi ludzie wymyślili silnik parowy. I poszło...A za friko to można, mówiąc kolokwialnie, w zęby dostać. Jakość życia jest ocenić niezmiernie trudno i będzie to zawsze obarczone ogromnym błędem, dlatego, że jest oparte w znacznym stopniu na dobrostanie subiektywnym: https://pl.wikipedia.org/wiki/Dobrostan_subiektywny I jak to chcesz zmierzyć? Kopacz torfu w Holandii, harujący w XVII w. po 12h (może więcej, może mniej, nie wiem), mógł być szczęśliwy bo ta praca zbliżała go do Boga. Bo taki był protestancki etos. I nie tylko, bo w katolicyzmie także była religijna pochwała pracy. Ludzie dużo pracowali, tak byli wychowywani. Tak głosił kościół. Każdy. Czy byli przez to mniej szczęśliwi? Bardzo to ciężko jednak zmierzyć w ujęciu statystycznym. A PKBpc da się jak najbardziej. Poza tym we współczesnych indeksach jakości życia, operujących precyzyjnymi danymi (poza kwestią dobrostanu subiektywnego), PKBpc zawsze jest na pierwszym miejscu. Bo wielką nieprawdą jest powiedzenie "pieniądze szczęścia nie dają" (w sensie dobra materialne). Tak więc nie ma lepszego narzędzia do porównania poziomu życia wielu społeczeństw na przestrzeni wieków niż PKBpc Mylisz skutek z przyczyną. Przyczyną spadku jakości życia w Rzeczpospolitej w okresie XVI-XVIII w. był wzrost produktywyności a co za tym idzie wzrost liczby ludności przy spadku stopy życiowej, tak w ujęciu podaży kalorycznej (80% podaży kalorycznej ogromnej większości społeczeństwa) jak i dostępu do dóbr materialnych (a więc klasyczny przykład pułapki malt.) To jest dosyć dobrze przebadane. Oczywiście swoje dodały także wojny ale ich wpływ nie był aż tak duży jak się przyjęło w starszej historiografii. Natomiast XIX w. to kwestia jeszcze bardziej skomplikowana bo mamy do czynienia z trzema odrębnymi organizmami państwowymi i zachodzącymi bardzo już dynamicznymi zmianami (koniec pańszczyzny, uprzemysłowienie, pocz.kapitalizmu). Znowu dochodzimy tu do kwestii dobrostanu subiektywnego. Jeśli mam być biedny, ale mieć zaspokojone podstawowe potrzeby biologiczne na współczesnym poziomie, to mając pracę przynoszącą bardzo dużo satysfakcji - to i owszem mogę harować po 12h. I odwrotnie - jak mam nienawidzić swojej roboty, która wykonuje 2 h dziennie i być bogatym to wolę to pierwsze. Bo to moje subiektywne odczucie. Dlatego jako narzędzie badawcze jest bardzo ułomne. W przeciwieństwie do koszyka dóbr - tu mamy pewność, że im on większy tym ludzie na ogół szczęśliwsi.
  17. Od tych ewolucyjnych wskazówek jest jeden wyjątek - mózg o inteligencji zdolnej do stworzenia cywilizacji technicznej. W tak bogatym i różnorodnym ekosystemie jak ziemski udało się to tylko człowiekowi. Niepokoi mnie ta wyjątkowość. A wymienione choroby autoimmnoulogiczne nie są chyba aż tak niebezpieczne, a w pewnych aspektach napędzają nawet rozwój.
  18. Nie jest dobrze. Gdybyś przed 8 wrzucił zero i zlikwidował 5 to byłoby dobrze. 0,85 M to jest 85% masy Słońca, a to więcej niż mają najmasywniejsze czerwone i pomarańczowe karły. A obydwa typy karłów są przecież gwiazdami. Nie wiem, strzelałem przecież. Jednak wszystkie ostatnie odkrycia zdają się potwierdzać hipotezę , że pewne zjawiska w Kosmosie są powszechne. Dlaczego i układ podobny do naszego miałby być jakimś wyjątkiem?
  19. Tutaj zawarty jest znaczący błąd. Reakcje syntezy nie zachodzą w brązowych karłach, które mają masę mniejszą niż 0,08 masy Słońca , przez co nie są uważane za pełnoprawne gwiazdy. Powyżej tej masy dochodzi już do syntezy. 0,85M to już jest masa nawet większa niż gwiazd typu widmowego K (pomarańczowe karły). Te gwiazdy uważa się zaś za najlepsze dla życia. Żyją 1,5-2 x dłużej niż Słońce a są spokojniejsze niż czerwone karły. Ponadto rozważając kwestię życia w Kosmosie należy wziąć pod uwagę efekt skali. W obserwowalnym Wszechświecie jest szacunkowo ok. 70 trylionów gwiazd. Nawet jeśli tylko co przy milionowej gwieździe zachodzą zjawiska takie jak w naszym US to daje to 70 bilionów układów. Mało? W naszej Galaktyce dałoby to ok. 300 tyś układów. Można zgodzić się co do jednego - życie inteligentne, zdolne do stworzenia cywilizacji technicznej może być rzeczywiście rzadkie, patrz - hipoteza (teoria?) homo przypadkiem sapiens. Ale tutaj znowu wchodzi efekt skali... Trochę nietrafione porównanie. Szerokie kopyta są potrzebne zarówno dromaderom wędrującym po piasku, baktrianom wędrującym po piasku i czasem po śniegu. Natomiast niedźwiedź polarny też ma szerokie bardzo stopy - zarówno śnieg jak i piach w pewnych konsystencjach są po prostu grząskie.
  20. Przykład, który podałem nie jest wyrywkowy bo zjawisko sukcesu gospodarczego opartego na dostępie do taniej energii cieplnej obejmuje aż trzy ważne gospodarczo kraje: Flandrie (późne średniowiecze/renesans), Holandię (XVII w.) i Anglię, a w zasadzie Wlk. Brytanie (XVIII w.). Ten ostatni kraj oparł swój sukces zresztą o znacznie lepszy surowiec niż torf, a więc węgiel kamienny. Początkowo używano go głównie do ogrzewania. W Anglii doszło szybko do podobnego zjawiska jak w Niderlandach - wylesienia. Zaczęto więc palić węglem, dostępnym miejscowo, a znaczący wzrost jego zużycia w Londynie przypada "dziwnym trafem" na początek klimatycznego MEL (XVI w). Rozwinęło to górnictwo węgla kamiennego, z którym związany jest ściśle jeden z najważniejszych wynalazków w historii - silnik atmosferyczny Newcomena (Newcomena czasem zwanego przecież ojcem rewolucji przemysłowej). Zaczęto także stosować koks do wytopu surówki co też było rewolucją. Tak więc i w Anglii ochładzający się klimat wpłynął na zjawisko opisane przez Simon'a . Dla mnie korelacja jest dosyć oczywista. Z handlu żyło wiele republik ale tylko Holendrzy uzyskiwali tak duży zysk - w sto lat niemal podwoili PKB per capita. A to dzięki działalności opisanej w poprzednim poście (rafinacja cukru, soli etc.), czyli dostępu do taniej energii cieplnej. Sprzedawali więc produkty o wysokiej wartości dodanej. Brytyjczycy aż tak wielkiego skoku nie mieli ale też w przeciągu XVIII w był on bardzo znaczący. Nie trzeba definiować intuicyjnie bo jest jedno narzędzie porównawcze - PKB per capita. Nie jest doskonałe ale nie ma innego lepszego aby porównać różne kraje w różnych epokach. Nie jest to proste ale zależności są zauważalne - wyczerpywanie się zasobów wymuszało kreatywność. Okres przed MEL czyli średniowieczne optimum klimatyczne, nie było aż tak ciepłe jak się przyjmuje w powszechnej świadomości (np. propagandowy mit zielonej Grenlandii). Średnia temp. była o 0,5-0,8 st C niższa niż w okresie 1961-90 a więc bliżej było do MEL niż do czasów obecnych. Tak, choćby Rzym, który rozwinął się w optimum rzymskim (optimum w okresie subatlantyckim). Ale dosyć dotkliwe ciosy zadawały mu cywilizacje rozwinięte w znacznie mniej korzystnych warunkach. A one z kolei wykształciły specyficzny ustrój "demokracji wojennej", czyniąc je przy relatywnie niewielkiej liczbie ludności, bardzo ekspansywnymi. I odnoszącymi swoje znaczące sukcesy. Teoretycznie. Ale np. w Rzeczpospolitej na spadek produkcji zboża wpływ zaostrzającego się klimatu był raczej pomijalny. O kryzysie gospodarczym zadecydowały inne czynniki, będące doskonałą ilustracja zjawiska pułapki maltuzjańskiej.
  21. Ps 3 Wkradł się błąd bo pisałem z pamięci. Wg. rekonstrukcji Luterbachera ostatnia dekada XVII w była jednak mocno zimna , zwłaszcza zima 1695 r. była niewiele cieplejsza niż ta 1708/09. To lata poprzedzający "wielki mróz" były raczej ciepłe po 1701 r. np. rok 1706 był cieplejszy średnio niż 1984 r. Oczywiście należy zaznaczyć, że te rekonstrukcje mogą być obarczone dużym błędem (raczej zawyżają temp.)
  22. Pogorszenie się jakości życia mieszkańców Europy na przestrzeni ostatniego tysiąclecia dobrze tłumaczy zjawisko pułapki maltuzjańskiej, której podstawą jest statyczna teoria zasobów. Słowem, jakikolwiek wzrost produktywności powodował wzrost populacji ale nie przekładał się na podniesienie stopy życiowej. A wprost przeciwnie. Wyrwanie się z pułapki maltuzjańskiej paradoksalnie następowało jednak w okresach największych ochłodzeń: minimów Maundera, Daltona, po części i Wolfa, na które przypadają kolejne etapy rewolucji industrialnej. Weźmy konkretny przykład: Flandria, Brabancja, Holandia. Pod koniec średniowiecza nastąpiło przesunięcie centralnego ośrodka gospodarczego w Europie na teren dzisiejszej Belgii i Holandii. W 1350 r. Brugia liczyła aż 90 tyś mieszkańców, Gandawa 57 tyś. Te duże i bogate miasta (+Ypres) potrzebowały mnóstwo surowca, nie tylko do produkcji ale też i ogrzewania domów, w ochładzającym się przecież klimacie. Podstawowy i w zasadzie jedyny surowiec do wytwarzania energii cieplnej to było drewno. Postępujące uprzemysłowienie, zwłaszcza wzrost produkcji żelaza powstającego w bardzo mało wydajnym energetycznie procesie, zużycie drzewa do budowy gotyckich budowli, powodował wylesianie. Zjawisko to dotknęło szczególnie trzy wyżej wymienione kraje.Do 1600 r. wytrzebiono tam prawie wszystkie lasy. A palić trzeba było. Sięgnięto więc po pierwsze paliwo kopalne - torf (niby jest odnawialny ale można to pominąć, przyrost jest niezwykle wolny). Takie zachowanie świetnie tłumaczy stworzona przez Juliana Simon'a teoria zasobu ostatecznego. W przypadku kończącego się zasobu, ludzkość dzięki swojej inteligencji, jest w stanie zastąpić go innym lub go wytworzyć. Jedynym ograniczeniem jest zasób ostateczny czyli "moc obliczeniowa" ludzkiego mózgu. Skończy się kreatywność ludzkiego mózgu to skończą się zasoby. I żadna epoka lodowcowa w tym nie przeszkodzi. Dotychczas się sprawdza. A przecież wchodzi jeszcze sztuczna inteligencja... Holendrzy na torfie, który był źródłem taniej energii cieplnej zbudowali swoją potęgę gospodarczą. Oczywiście znaczenie miał też ich "zmysł" handlowy, kalwińska pochwała bogacenia się (oprocentowane pożyczki), czy też położenie geograficzne, a także napływ kapitału po 1580 r. z niespokojnych Niderlandów południowych. Dodać też można użycie wiatraków do pozyskania energii mechanicznej. Ale to właśnie tania energia cieplna pchnęła Holandię na podium najbogatszego kraju świata w XVII w. Najpopularniejszym w XVII w. "surowcem" był cukier, a ze stu cukrowni w Europie, aż połowa istniała w Holandii. Produkowano na skalę przemysłową sól, pozyskiwaną w salinach, do których ogrzewania służył torf. Dzięki temu do większej ilości klientów można było eksportować solone śledzie, mięso, nabiał. Produkowano rury gliniane, kafle piecowe, barwiono płótna, wytwarzano szkło, mydło. Importowano drewno, którym nie trzeba było ogrzewać mieszkań, bo do tego był torf, a można było zużyć je do budowy statków. Dzięki czemu uzyskiwano wyższy "zwrot z inwestycji". Palony torf topił smołę, służył do obróbki termicznej elementów metalowych. Wszystko do budowy statków i okrętów. W Holandii w XVII w. aż 60% ludności mieszkało już w miastach (myśmy to osiągnęli w PRL), dochód pkb per capita był dwa razy wyższy niż w sąsiednich, zamożnych przecież, krajach. To było wyrywanie się z pułapki maltuzjańskiej bo wzrost liczby ludności nie przekładał się na zubożenie populacji. A to dzięki kreatywności. Oczywiście nadal żyło tam dużo biedoty, a na tle współczesnej Zachodniej Europy to dochód ówczesnych Holendrów był jednak niski. Ale zjawisko zaistniało. Nie przeszkodził w tym MEL. Wprost przeciwnie, na zasadzie "potrzeba matką wynalazków", ochłodzenie było zapewne impulsem do poszukiwania nowej drogi. W Rzeczpospolitej sytuacja była zgoła odmienna ale tu również nie widział bym drastycznie złego wpływu klimatu na pogorszenie się sytuacji ludności . Przyczyną była anachroniczna struktura gospodarcza. Ale o tym może oddzielnie bo i tak wyszedł elaborat. PS. To nie było też tak, że MEL to było wieczne zimno, lodowce i niedźwiedzie. Bywały wręcz dekady względnie ciepłe. Jak np. lata 1690-1708 gdy średnie temp. były takie jak w okresie 1950-1985 r. Oczywiście ten ciepły okres zakończył się "fajerwerkami" - zimą tysiąclecia 1708/1709 zwaną "wielkim mrozem". Ps 2. Poza tym klimatycznie MEL sięgał do 1900 r kiedy epoka przemysłowa trwałą w najlepsze i nawet w krajach tak zacofanych jak Rosja carska następował wzrost stopy życiowej postępujący ze wzrostem liczby ludności.
  23. Co do podkreślonej części zdania to pokrywałoby się z teorią pułapki maltuzjańskiej. Ale jeśli chodzi o pozostałą część zdania to można być mocno sceptycznym aby klimat mial aż taki negatywny wpływ. Raczej wprost przeciwnie. « powrót do artykułu
  24. W zdrowym ciele zdrowy duch... Ojciec polskiej medycyny, Wojciech Oczko, miał grubo ponad 400 lat temu takie o to spostrzeżenia: Ruch zastąpi prawie każdy lek, podczas gdy żaden lek nie zastąpi ruchu @krzysztof B7QkDkW BMI jest dobrym wyznacznikiem tylko i wyłącznie w "globalnej"statystyce. WHR już dużo lepiej. Dlatego przy pomiarach ciała najlepszy będzie centymetr krawiecki.
  25. Powtarzam jeszcze raz - przewaga Chin polega na posiadaniu woli politycznej co zapewnia przede wszystkim stabilizacje. Wielkim dramatem NASA jest uwikłanie się w polityczne rozgrywki i zależność od polityków ograniczonych horyzontem wyborczym. Wystarczy prześledzić historie ich programu kosmicznego. Dalekosiężne były tylko dwa - Apollo i STS. Przy czym co do STS to porwano się na skomplikowany projekt z ograniczonymi, decyzją polityczną, środkami. Druga odsłona dramatu NASA to drenaż mózgów przez prywatny sektor kosmiczny. Zdolni pasjonaci idą teraz do SpaceX i innych prywatnych firm a nie biurokratycznego molocha. Taki prosty przykład z brzegu - technologia termicznych silników nuklearnych jest w NASA znana i teoretycznie oraz w pewnym stopniu praktycznie przebadana. Taki silnik umożliwiłby skrócenie podróży na Marsa nawet o połowę i uniezależniłby loty od koniunkcji planet. NASA na badania nad tym silnikiem przeznacza..7 mln $ rocznie. Teoretycznie coś ma się ruszyć w 2022 r. a bez rewolucji w napędach nie bardzo sobie wyobrażam załogową eksplorację naszego Układu. Sam Musk byłby takimi silnikami zainteresowany gdyby rząd zbudował naziemne stanowisko testowe. A jest wola polityczna? Być może taki kop w d...by się Amerykanom przydał. Takim kopem dla Jankesów był nie lot Gagarina a Titowa. 16 dni po tym jak Gus Grissom wykonał swój skok balistyczny i przy wodowaniu o mało co nie utonął, Sowieci wysłali Titowa na orbitę na cały dzień. Latał Titow nad głowami Amerykanów, chyba ze trzy razy. Spekulowano, że mógł bomby wodorowe przecież zrzucać. Może chiński Titow, który np. wyciągnąłby wypłowiałą od słońca, amerykańską flagę z księżycowego regolitu, spowodowałby ten sam efekt? Szok, przerażenie i ..mobilizacje. Co do Trumpa to jego sensowny pomysł , to skasowanie do 2028 r. programu ISS, który kosztował USA 87 mld $, a teraz rocznie kosztuje 3-4 mld $ rocznie i przeznaczenie tej kasy na Księżyc. Sensowne bo ISS to wieczne tkwienie w studni grawitacyjnej Ziemi. Nawet badań nad sztucznym ciążeniem nie robią Był projekt centryfugi, którą mieli zamontować na ISS, z malutkim habitacikiem sypialnianym. Ciążenie jakieś 0,5 g i wpływ takiego ciążenia na ciało śpiącego cżłowieka. Ciach i kasy na program nie było. Był projekt wywołania ciążenia takiego jak na Marsie (chyba ok 0,35 g) i wpływ tego ciążenia na myszy. W końcu to ssaki. Ciach i kasy na program nie było. Nie były zbyt kosztowne. To po co ta stacja? Żeby orbitowała? Gdy Amerykanie realizowali program Gemini to nie pot aby dwóch astronautów sobie polatało na orbicie a po to aby przetestować technologie niezbędne w locie na Księżyc. A teraz gdzie jest ten cel?
×
×
  • Create New...