Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

KopalniaWiedzy.pl

Super Moderatorzy
  • Liczba zawartości

    37610
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  • Wygrane w rankingu

    246

Zawartość dodana przez KopalniaWiedzy.pl

  1. Naukowcy z wydziału Microsoft Research w Pekinie opracowali system ładowania smartfonów za pomocą sztucznego światła. Umieszczone na suficie urządzenie przeszukuje pomieszczenie, a gdy natrafi na smartfon, komunikuje się z nim i zaczyna go ładować. System „AutoCharge” wykorzystuje obecnie światło widzialne, ale w przyszłości może korzystać też z podczerwieni. Telefon informuje system o potrzebie doładowania błyskając diodą LED lub za pośrednictwem łącza Bluetooth. Pozycja telefonu jest następnie określana za pomocą kamery podobnej do tej zastosowanej w urządzenie Kinect i rozpoczyna się ładowanie. Po jego zakończeniu AutoCharge poszukuje kolejnych telefonów. System AutoCharge może współpracować z telefonami, które są w stanie korzystać z energii słonecznej. Nie wiadomo czy i kiedy system ten trafi na rynek. « powrót do artykułu
  2. Stosunkowo niedawno ustalono, jak piją psy czy koty, teraz przyszła kolej na pszczoły. Uciekając się do szybkiej fotografii i elektronowego mikroskopu skaningowego, prof. Shaoze Yan z Uniwersytetu Tsinghua w Pekinie przyglądał się pijącej nektar pszczole włoskiej (Apis mellifera ligustica). Języczek pszczoły (glossa) jest pokryty włoskami i przypomina mopa lub szczotkę. W stanie spoczynku złożona trąbka ssąca układa się w jamie gębowej owada w literę Z. Po rozciągnięciu języczek otaczają części aparatu gębowego, które tworzą spełniającą funkcję podporowe rurkę. Chińczycy zauważyli, że średnia długość włosków wzrasta w kierunku od części proksymalnej po dystalną, a włoski są aktywne w czasie picia. Autorzy artykułu z The Journal of Experimental Biology donoszą, że najpierw wznoszą się te u podstawy języczka, potem w segmencie środkowym, a na końcu na czubku. Naukowcy sądzą, że asynchroniczny wzorzec unoszenia włosków oraz kąt ich postawienia pozwalają zrównoważyć ilość pobieranego pokarmu i opór tarcia. Nie bez znaczenia jest też to, że najbardziej hydrofilowa okazuje się łyżeczka (flabellum), czyli rozszerzenie na końcu języczka. Warto podkreślić, że przy chowaniu języczka włoski składają się w kolejności odwrotnej niż przy wysuwaniu, a cały cykl - od wyciągnięcia języczka, przez nastroszenie włosków, po złożenie włosków i wciągnięcie języczka - trwa zaledwie 400 milisekund. « powrót do artykułu
  3. Kolejne badanie potwierdziło, że zamknięcie oczu poprawia przypominanie. Psycholodzy z University of Surrey zademonstrowali dodatkowo, że pomaga budowanie porozumienia ze świadkiem. Ochotników losowano do grup, które miały mieć otwarte lub zamknięte oczy i nawiązywać kontakt z prowadzącym wywiad bądź nie. W pierwszym eksperymencie 66 osobom (52 kobietom i 14 mężczyznom) w wieku 18-65 lat wyświetlano 6,5-min niemy film o elektryku, który wchodził na posesję, wykonywał swoją pracę, a potem kradł parę rzeczy. Później naukowcy zadawali serię 17 pytań; każde dotyczyło innego szczegółu widocznego na nagraniu, np. co było napisane z przodu ciężarówki. Pod koniec każdego wywiadu badani oceniali jakość kontaktu z prowadzącym (1 odpowiadało słabemu porozumieniu, a 7 dobremu) oraz komfort podczas rozmowy (1 - warunki niekomfortowe, 7 - komfortowe). Okazało się, że zamykanie oczu pozwoliło poprawnie odpowiedzieć na większą liczbę pytań. Pomagało również nawiązanie porozumienia, lecz zamykanie oczu okazało się skuteczne bez względu na to, czy więź została zbudowana, czy nie. Stwierdzono, że średnio zamknięcie oczu pozwalało udzielić o 23% więcej poprawnych odpowiedzi. Efekt zamknięcia oczu w warunkach nawiązywania porozumienia wynosił 21%, a przy jego braku 25%. Analizy naukowców ujawniły, że zaobserwowana różnica nie była istotna statystycznie. W drugim eksperymencie 112 studentów pytano nie tylko o rzeczy widziane, ale i słyszane. Tym razem ochotnicy oglądali fragment programu BBC pt. "Crimewatch". W klipie trwającym 6 min 35 s prezentowano włamanie, podczas którego staruszka atakowano w jego domu. Rekonstrukcją zdarzeń zajmował się policjant, a całość przeplatano krótkimi wywiadami z krewnymi i znajomymi ofiary. Na tej podstawie ułożono 20 pytań: połowa dotyczyła fonii, a połowa wizji. Psycholodzy stwierdzili, że po zamknięciu oczu badani przypominali sobie więcej szczegółów wzrokowych i akustycznych (miało to miejsce przy i bez nawiązywania porozumienia). W przypadku obu eksperymentów ochotnicy, którzy nie budowali z psychologiem porozumienia, czuli się bardziej komfortowo z otwartymi oczami, a ludzie nawiązujący nić porozumienia z "przesłuchującym" z oczami zamkniętymi. Z naszych badań jasno wynika, że zamykanie oczu i nawiązywanie porozumienia wspomagają [...] przypominanie. Ponieważ jednak zamykanie oczu wydaje się działać bez względu na wcześniejsze nawiązanie więzi, wyniki pokazują, że tworzenie porozumienia [zwyczajnie] poprawia samopoczucie świadka, który zamyka oczy [przed kimś obcym] - podsumowuje dr Robert A. Nash. « powrót do artykułu
  4. W najnowszym numerze pisma Anthropocene Review opublikowano kolejną aktualizację zestawu 24 globalnych wskaźników, które dowodzą, że obecnie to ludzka działalność jest głównym motorem zmian w całym systemie Ziemi. Autorzy tego zestawu zauważają, że od 1750 roku, czyli od początku rewolucji przemysłowej, ludzkość zaczęła wywierać coraz większy wpływ na planetę, a od niedawna jest to wpływ dominujący. W czasie jednego pokolenia działalność człowieka stała się główną siłą sprawczą zmian - mówi główny autor badań, profesor Will Steffen. Okres, który zespół Steffena nazwał Wielkim Przyspieszeniem, rozpoczął się symbolicznie w 1950 roku. Po tej dacie zmiany, na które zwracają uwagę naukowcy, są związane głównie z działalnością Homo sapiens. Wiele znaczących procesów w systemie Ziemi jest napędzanych ludzką produkcją i konsumpcją - mówi doktor Wendy Broadgate. Ze wszystkich czynników społeczno-ekonomicznych tylko spadek liczby budowanych wielkich zapór wodnych wydaje się wykazywać oznaki wpływu na spowolnienie Wielkiego Przyspieszenia. Tylko jeden z ziemskich systemów pozytywnie odbiega od wykresu Wielkiego Przyspieszenia wskutek ludzkiej interwencji – system warstwy ozonowej, która jest celowo przez człowieka chroniona. Zmiany w drugim z systemów – ekosystemie morskim i obserwowane od lat 80. zmniejszenie połowów ryb – to nie skutek celowej interwencji, a zdziesiątkowani populacji - dodaje doktor Lisa Deutsch. Wykorzystane przez naukowców wskaźniki pozwoliły im wysnuć wniosek, że obecnie zachodzące na Ziemi procesy wykazują inną zmienność, niż zmienność naturalnych procesów zachodzących od początków holocenu. Okres Wielkiego Przyspieszenia jest na tyle różny od Holocenu, że naukowcy uważają, iż weszliśmy w nową epokę geologiczną. To antropocen, okres, w którym ludzkość jest główną siłą napędową zmian na Ziemi. Termin antropocen został zaproponowany w 2000 roku, jednak część świata naukowego całkowicie go odrzuca, inni specjaliści nie mogą zgodzić się co do datowania. Dla niektórych bowiem ludzkość zostawiła trwały ślad na planecie wraz z początkiem rozwoju rolnictwa, dla innych – wraz z początkiem epoki przemysłowej. Autorzy artykułu w Anthropocene Review argumentują, że za początek epoki antropocenu należy uznać połowę XX wieku. Wtedy to bowiem rozpoczęło się Wielkie Przyspieszenie. Konkretnym zaś dniem, od którego ludzie pozostawili niezatarty ślad w historii Ziemi może być 16 lipca 1945 roku, czyli dzień detonacji pierwszej bomby atomowej. W ramach Międzynarodowej Komisji Stratygrafii pracuje grupa robocza, której celem jest ustalenie ewentualnego początku antropocenu. « powrót do artykułu
  5. Bazując na przypadku kobiety, która od urodzenia bardzo słabo widziała i jako dorosła osoba przeszła przeszczep rogówki w prawym oku (wszczepiono jej keratoprotezę bostońską), naukowcy z Uniwersytetów w Montrealu i Trydencie mogli prześledzić, jak mózg przystosowuje się do sytuacji odtworzenia zmysłu. Z jednej strony nasze wyniki pokazują, że u dorosłego, który słabo widział od urodzenia, kora wzrokowa zachowuje pewien stopień plastyczności, czyli zdolności do zmiany pod wpływem doświadczenia. Z drugiej jednak zauważyliśmy, że kilka miesięcy po operacji kora wzrokowa nie odzyskała w pełni normalnej funkcji - opowiada Giulia Dormal. Naukowcy wiedzą, że u osób niewidomych kora potyliczna, która zwykle odpowiada za wzrok, zaczyna reagować na dźwięk i dotyk. Zjawisko to stanowi wyzwanie dla pacjentów przechodzących operacje okulistyczne, ponieważ po latach spędzonych w ciemności deprywowana i przeorganizowana kora potyliczna może już nie być w stanie niczego zobaczyć. By sprawdzić, do jakiego stopnia tak jest, naukowcy zajęli się przypadkiem 50-latki z Quebecu. Przed i po operacji przechodziła ona testy behawioralne i neurofizjologiczne. W ten sposób śledzono zmiany w zakresie wzroku i anatomii mózgu, a także reakcje tego ostatniego na obrazy i dźwięki. Podczas wykonywania różnych zadań wzrokowych i słuchowych kobiecie wykonywano rezonans magnetyczny. Skany porównywano ze zdjęciami dwóch grup osób: z prawidłowym widzeniem oraz nieuleczalną ślepotą (wszyscy wykonywali te same zadania). Wykazaliśmy, że przed operacją wskutek długoterminowego upośledzenia wzrokowego u pacjentki występowała strukturalna i funkcjonalna reorganizacja kory potylicznej, lecz część reorganizacji można [było] odwrócić [...] - podkreśla Oliver Collignon. Z powodu znaczących postępów dot. technik przywracania wzroku opisywane odkrycia mają spore znaczenie kliniczne dla rokowań niewidomych pacjentów będących kandydatami do takich operacji. Choć poprawę obserwuje się nawet u osób niewidzących od urodzenia, regeneracja zachodząca w korze wzrokowej, przejawiająca się spadkiem reakcji na dźwięk i nasileniem reakcji na obraz oraz wzrostem gęstości istoty szarej, nie jest zupełna. De facto nawet 7 miesięcy po operacji w pewnych regionach kory wzrokowej wykrywa się reakcje na dźwięk, a odpowiedzi te nakładają się na reakcje wyzwalane obrazem. To nakładanie może być przyczyną, dla której mimo zauważalnej poprawy z upływem czasu, pewne aspekty widzenia nadal plasują się [...] poza normą - wyjaśnia Dormal. Nasze spostrzeżenia torują drogę przedoperacyjnemu funkcjonalnemu rezonansowi magnetycznemu, który spełnia rolę narzędzia pozwalającego wnioskować o wynikach operacji, a także rozwijaniu programów rehabilitacyjnych dla osób po zabiegach - podsumowuje Collignon. « powrót do artykułu
  6. Przedsiębiorstwa zajmujące się oczyszczaniem miejskich ścieków zmagają się z problemem zanieczyszczenia ich różnymi metalami. Naukowcy z Arizona State University zadali sobie pytanie o zawartość i wartość różnych metali w ściekach trafiających do miejskich systemów kanalizacyjnych. Pobrali więc próbki ścieków z wielu amerykańskich miast i poddali je szczegółowej analizie na obecność metali. Ich badania wykazały, że w mieście zamieszkanym przez milion osób każdego roku do ścieków trafiają metale o wartości nawet 13 milionów dolarów. Same tylko obecne w nich złoto i srebro są warte łącznie 2,6 miliona USD. Oczywiście nie są to wielkie kwoty w skali wielomilionowych miast, ale, jak mówi autor badań Paul Westerhoff, są na tyle duże, że warto zastanowić się, czy części z tych metali nie opłaca się odzyskać, rozwiązując przy okazji problem toksyczności ścieków. Westerhoff zauważa, że w japońskiej Suwie w pobliżu warsztatów wytwarzających aparaturę precyzyjną wybudowano specjalny zakład, który z każdej tony produkowanych przez nie odpadów odzyskuje około 2 kilogramów złota. Jordan Peccia z Yale University, który zapoznał się z badaniami Westerhoffa, mówi, że każdego roku w USA z miejskich ścieków powstaje około 8 milionów ton materii stałej. Warto zastanowić się więc nad odzyskiwaniem z niej metali. Tym bardziej, że znaczna jej część trafia na pola uprawne i do lasów w postaci nawozów, zatem wyeliminowanie przynajmniej części metali zmniejszyłoby jej toksyczność. Ścieków nie jesteśmy w stanie wyeliminować. Musimy przestać myśleć o nich jako o problemie, a zacząć jako o zasobie - mówi Peccia, zajmujący się zawodowo badaniem toksyczności ścieków. Podejście do ścieków powoli się zmienia. Niektóre oczyszczalnie odzyskują z nich fosfor i azot, które później są sprzedawane jako nawozy. W Szwecji prowadzi się prace nad produkcją biopolimerów ze ścieków, a instalacja promowana przez Fundację Billa i Melindy Gatesów wytwarza ze ścieków elektryczność i wodę pitną. Na razie odzyskiwanie metali ze ścieków nie byłoby opłacalne. Jednak pojawienie się technologii, która uczyni ten proces finansowo uzasadnionym jest prawdopodobnie tylko kwestią czasu. « powrót do artykułu
  7. Analizy, przeprowadzone niezależnie przez NASA i NOAA wykazały, że rok 2014 był najcieplejszy od 1880 roku. Rosnące średnie temperatury to dowód globalnego ocieplenia. Aż 9 z 10 najcieplejszych lat, jakie ludzkość zarejestrowała dzięki instrumentom pomiarowym od 1880 roku, przypada na XXI wiek. Wyjątkiem jest rok 1998, który również mieści się w pierwszej 10 najcieplejszych lat. Od 1880 roku średnia temperatura na Ziemi wzrosła o 0,8 stopnia Celsjusza. Większość z tego ocieplenia miała miejsce w ciągu ostatnich trzech dziesięcioleci. To ostatnie z serii rekordowo gorących lat w serii gorących dekad. Pozycja poszczególnych lat w rankingu może być zaburzana przez zjawiska pogodowe, ale za długoterminowe trendy odpowiadają przyczyny stojące za globalnym ociepleniem, głównie zaś antropogeniczna emisja gazów cieplarnianych - mówi dyrektor Goddard Institute for Space Studies (GISS) Gavin Schmidt. Specjaliści spodziewają się, że średnie temperatury będą nadal rosły, chociaż pomiędzy poszczególnymi latami można będzie obserwować wahania powodowane przez takie zjawiska jak El Nino czy La Nina. Ogrzewają one bądź chłodzą tropikalne obszary Pacyfiku i to prawdopodobnie one odpowiadają za obserwowane od ponad 15 lat spowolnienie wzrostu średnich temperatur. Obawy o wzrost temperatur mogą być o tyle uzasadnione, że w ubiegłym roku nie wystąpiło zjawisko El Nino, a mimo to był on rekordowo ciepły. Warto też pamiętać, że na regionalne temperatury większy wpływ mają zjawiska pogodowe niż średnie temperatury globalne. Na przykład w ubiegłym roku amerykański Midwest i Wschodnie Wybrzeże były niezwykle chłodne, podczas gdy Alaska, Kalifornia, Arizona i Nevada – niezwykle ciepłe. Należące do NASA GISS (tutaj można zapoznać się danymi) korzysta z sieci 6300 stacji pogodowych umieszczonych na lądzie i oceanach. Podczas analizy danych bierze się pod uwagę rozłożenie stacji czy istnienie miejskich wysp ciepła. Za okres bazowy GISS przyjmuje lata 1951-1980. NOAA korzysta z tych samych danych, ale używa innych metod obliczeniowych oraz innego okresu bazowego. Obie instytucje są zgodne co do tego, że ubiegły rok był najcieplejszym od ponad 130 lat. Poniższa animacja ilustruje zmiany średnich temperatur na Ziemi (w okresach 5-letnich) w latach 1880-2014 jako odchylenie od średniej temperatury z okresu bazowego 1951-1980. « powrót do artykułu
  8. Naukowcy odkryli, w jaki sposób mózg reguluje otłuszczenie ciała. Opisali mechanizm molekularny bazujący na działaniu na neurony 2 hormonów: wytwarzanej przez adipocyty leptyny oraz produkowanej przez trzustkę insuliny. Leptyna hamuje łaknienie, a poziom insuliny rośnie w odpowiedzi na wzrost stężenia glukozy we krwi. Te hormony dają mózgowi kompletny ogląd otłuszczenia ciała. Ponieważ leptyna jest produkowana przez komórki tłuszczowe, stanowi to miarę istniejących rezerw tłuszczu - im więcej tłuszczu, tym więcej leptyny. Insulina stanowi zaś miarę przyszłych rezerw tłuszczu, ponieważ poziom glukozy wzrasta, gdy jemy - wyjaśnia prof. Tony Tiganis z Monash University. Australijczycy i Amerykanie zauważyli, że insulina i leptyna oddziałują na neurony POMC w podwzgórzu (zawdzięczają one nazwę proopiomelanokortynie - białku, które jest prekursorem kilku białkowych hormonów naszego organizmu, m.in. odpowiedzialnego za hamowanie łaknienia hormonu stymulującego melanocyty). Za pośrednictwem układu nerwowego wysyłają one sygnał uruchamiający przekształcanie białej tkanki tłuszczowej w brunatną, która spala glukozę lub kwasy tłuszczowe, uzyskując w ten sposób ciepło. Podczas badań laboratoryjnych wykazano, że procesy przebiegające w neuronach są regulowane przez fosfatazy, które hamują działanie obu hormonów. Gdy stężenie tych inhibitorów spada, nasila się "brunatnienie" i spalanie tkanki tłuszczowej (innymi słowy, akademicy zademonstrowali, że delecja fosfataz PTP1B i TCPTP wzmaga sygnalizację insulinową i leptynową w neuronach POMC). Okazało się także, że łączna infuzja obu hormonów do ośrodkowego układu nerwowego lub aktywacja neuronów POMC również nasila brunatnienie białej tkanki tłuszczowej i spadek otłuszczenia. Tiganis dodaje, że proces opisany na łamach periodyku Cell służy podtrzymaniu wagi ciała, ale w otyłości wywołanej dietą ulega zaburzeniu. « powrót do artykułu
  9. Z nowych dokumentów ujawnionych przez Edwarda Snowdena dowiadujemy się, jak NSA wykorzystywała swoje możliwości zarówno do obrony Stanów Zjednoczonych, jak i do atakowania innych. Snowden zdradził, m.in., że NSA wykorzystała południowokoreańską sieć szpiegowską – oczywiście bez wiedzy południowokoreańskiego wywiadu – do szpiegowania Korei Północnej. Eksperci z NSA byli w stanie skorzystać z tylnych drzwi umieszczonych przez Koreę Południową i zainfekować cele własnym szkodliwym kodem. To najprawdopodobniej dzięki takim działaniom Amerykanie mogli bardzo szybko stwierdzić, że za ostatnie ataki na Sony odpowiada właśnie Korea Północna. Dowiadujemy się też, że NSA stworzyła Remote Operations Center, którego zadaniem jest przeprowadzanie bardzo precyzyjnych, skomplikowanych ataków. Agencja ma też możliwości uszkodzenia infrastruktury informatycznej przeciwnika. Innym z interesujących zasobów NSA jest Tutelage. To system dedykowany obronie Pentagonu. Gdy NSA wykryje, że amerykańskie sieci wojskowe są atakowane, jest w stanie zidentyfikować poszczególne elementy systemu biorącego udział w ataku, zablokować atak, przekierować go na fałszywy cel, by wykonać szczegółową analizę oraz rozpocząć aktywne działania jak np. zniszczenie infrastruktury napastnika. Co interesujące, wszystkie te operacje są prowadzone w publicznym internecie, poza sieciami wojskowymi. NSA jest również w stanie wykorzystać narzędzia stworzone przez innych. Agencja może np. przejąć już istniejący botnet czy wykorzystać technikę zwaną „fourth party collection”, czyli ukraść interesujące ją dane ludziom, którzy wcześniej ukradli je celowi będącymi w polu zainteresowań NSA. Gdy Agencja wykryje, że służby innych krajów prowadzą operację cyberszpiegowską przeciwko celowi, który interesuje też NSA, potrafi 'podpiąć' się pod tę operację i – w zależności od potrzeb – pasywnie podsłuchiwać lub zaimplementować własne oprogramowanie. A wracając do przypadku szpiegowania Korei Północnej. Jeden z pracowników NSA zdradził, że Amerykanie byli zainteresowani szpiegowaniem sieci informatycznych komunistycznego państwa. Sami nie mieli do nich dostępu, ale wiedzieli, że Korea Południowa jest w stanie infiltrować swojego północnego sąsiada. Amerykanie odkryli, że agentom Korei Południowej udało się zainstalować specjalne układy scalone w komputerach niektórych północnokoreańskich oficjeli. NSA postanowiła skorzystać z okazji i szpiegowała Koreę Północną dzięki pracy nieświadomego niczego wywiadu Korei Południowej. Od tamtej pory sytuacja uległa jednak zmianie i NSA stworzyła własną infrastrukturę pozwalającą na szpiegowanie reżimu Kimów. « powrót do artykułu
  10. Badania laboratoryjne prowadzone przez Wydział Medycyny University of Pittsburgh sugerują, że statyny - leki na obniżenie poziomu cholesterolu - mogą być obiecującymi, tanimi środkami zmniejszającymi ryzyko przerzutów guzów nowotworowych. To właśnie przerzuty, a nie oryginalne guzy, najczęściej zabijają osoby cierpiące na nowotwory. Nie planowaliśmy tego. Badaliśmy metabolizm komórek nowotworowych i sprawdzaliśmy, jaki wpływ na niego mają różne leki, w tym statyny - mówi jeden z autorów badań, Zoltan Oltvai. Wykazaliśmy jednak, że leki obniżające poziom cholesterolu przerywają wzrost niektórych linii komórek nowotworowych. Linie te są bardzo podobne do komórek nowotworowych, które opuszczają guza i kolonizują inne organy. Specjaliści od wielu lat wiedzą, że czasami wydaje się, jakby statyny zwalczały nowotwory, jednak dotychczas mechanizm ich działania był niejasny, a wcześniejsze testy kliniczne dawały mieszane wyniki. Komórki nowotworowe, aby móc opuścić guza i skolonizować organizm, potrzebują zsyntetyzowania cholesterolu i molekuł prekursorowych cholesterolu. Jak informuje doktor Oltvai, statyny mogą blokować działanie enzymu, który jest katalizatorem w zasadniczych etapach procesu syntezy cholesterolu. Zespół Oltvaia odkrył, że na działanie statyn szczególnie podatne są te linie komórek, które wewnątrz zawierają proteinę o nazwie wimentyna, ale na których powierzchni nie dochodzi do ekspresji E-kadheryny. Statyny prawdopodobnie nie okażą się efektywnym lekiem przeciwko guzom pierwotnym, mogą jednak blokować przerzuty - podkreśla doktor Oltvai. Uczony ostrzega jednak, by chorzy na nowotwory nie brali statyn an własną rękę. Podkreśla, że pozytywne wyniki uzyskano podczas badań laboratoryjnych na komórkach, co nie znaczy, że efekt będzie taki sam w ludzkim organizmie. « powrót do artykułu
  11. Zespół z New York University Polytechnic i Uniwersytetu w Pekinie pracuje nad immunochromatograficznym testem paskowym z koloidalnym złotem do wykrywania troponiny sercowej I (ang. cardiac troponin I, cTnI). Nowy pasek testowy wykorzystuje nanocząstki złota (ang. gold nanoparticles, AuNPs) generowane dzięki mikroplazmie i wykazuje o wiele wyższą wrażliwość niż tradycyjne testy kasetowe. W warunkach ciśnienia atmosferycznego amerykańsko-chiński zespół wykorzystał mikroplazmę nietermiczną do syntezy nanocząstek złota w roztworze wodnym. Naukowcy monitorowali pH i przewodnictwo cieczy. Morfologię i właściwości optyczne AuNPs oceniano za pomocą transmisyjnego mikroskopu elektronowego oraz spektroskopii w zakresie widzialnym i nadfiolecie. Naukowcy odkryli, że rozkładem rozmiarów AuNPs można manipulować, zmieniając parametry procesu, np. stężenie cytrynianu sodu w roztworze czy tryb mieszania. W porównaniu do nanocząstek złota uzyskanych tradycyjnymi metodami, powierzchnia AuNPs wyprodukowanych dzięki mikroplazmie przyciąga więcej przeciwciał. Poziom troponiny sercowej I jest u pacjentów z zawałem wielokrotnie wyższy niż u osób zdrowych. Nic więc dziwnego, że wczesne wykrycie cTnI to kluczowy element diagnozy i leczenia. Wdrożenie mikroplazmy do generowania AuNPs to kolejne zastosowanie technologii opracowanej przez Kurta H. Beckera i WeiDonga Zhu. Wcześniej z powodzeniem wykorzystano mikroplazmę w stomatologii (do odkażania kanałów zębowych i wybielania zębów, a także poprawy wiązania), dezynfekcji i konserwacji owoców i warzyw oraz do inaktywacji mikroorganizmów i biofilmów. Autorzy artykułu z pisma Plasma Processes and Polymers podkreślają, że poza tym wspomaganą mikroplazmą syntezę AuNPs będzie można m.in. wykorzystać do wykrywania guzów nowotworowych, dostarczania leków lub leczenia chorób neurodegeneracyjnych w rodzaju alzheimera. Amerykanie i Chińczycy zgodnie twierdzą, że wiele czasu jeszcze upłynie, nim światło dzienne ujrzą najpierw bioczujniki, a później aplikacje terapeutyczne. Trzeba sobie poradzić głównie z wysokimi kosztami, czaso- i pracochłonnością syntezy monodyspersyjnych nanocząstek o zadanym rozmiarze. « powrót do artykułu
  12. Należący do NASA Mars Reconnaissance Orbiter odnalazł na powierzchni Marsa brytyjski łazik Beagle 2. Pozwoliło to wyjaśnić tajemnicę nieudanej misji marsjańskiej z 2003 roku zorganizowanej przez Europejską Agencję Kosmiczną. Zdjęcia wykonane przez MRO pokazują, że łazikowi udało się wylądować 25 grudnia 2003 roku i co najmniej częściowo rozwinął panele słoneczne. „Od 2003 roku w każde Boże Narodzenie zastanawiałem się, co się stało z Beagle 2. Moje i innych Boże Narodzenie 2003 roku zostało zrujnowane, gdyż z rozczarowaniem stwierdziliśmy, że nie odbieramy sygnałów z powierzchni Marsa. Przestałem już wierzyć, że kiedykolwiek dowiem się, jaki los spotkał Beagle 2. Na zdjęciach z MRO widać, że byliśmy blisko realizacji naszych celów” - mówi Mark Sims z University of Leicester, który był menedżerem misji Beagle 2. Zdjęcia, na których znaleziono Beagle'a analizował Michael Croon z Niemiec. To były członek misji Mars Express zorganizowanej przez ESA. To właśnie on zauważył Beagle'a i inne elementy misji w obszarze, na którym miał lądować. Dalsze analizy prowadzone przez specjalistów z NASA potwierdziły, że to, co zauważył Croon odpowiada kształem, wielkością, kolorem i rozkładem Beagle'owi 2, jego spadochronom i elementom lądownika. « powrót do artykułu
  13. Liczne francuskie witryny informacyjne padły ofiarami cyberataków. Firma Oxalide, hostująca witryny Liberation, L'Express, 20 Minutes, France Inter, Mediapart i Marianne poinformowała, że przeprowadzono na nią atak DDoS. Ucierpiały nie tylko witryny informacyjne, ale również witryny innych firm hostowane przez Oxalide. Napastnicy twierdzą, że są cyberdżihadystami z tzw. Państwa Islamskiego. Wcześniej atakowali oni francuskie uniwersytety, firmy i instytucje rządowe. Tam, gdzie atak się powiódł, na witrynach pojawiał się napis „The Islamic Stat Stay Inchallah. Free Palestine. Death to France. Death to Charlie”. Wiceadmirał Arnaud Coustilliere, odpowiedzialny za cyberbezpieczeństwo Francji, poinfomował, że w ciągu ostatnich dni doszło do ponad 19 000 takich cyberataków. « powrót do artykułu
  14. Badając tresowane delfiny butlonose i dzikie foki Weddella, naukowcy zauważyli, że podczas nurkowania oba gatunki bardzo często doświadczają arytmii. Dotąd uznawano, że w ramach odruchowej odpowiedzi na nurkowanie u ssaków morskich pojawiają się bradykardia oraz inne zmiany, które pozwalają oszczędzać ograniczone zasoby tlenu. Biolodzy nie wiedzieli jednak, jak radzą sobie one z pogonią za zwierzyną, ponieważ normalną reakcją fizjologiczną na wysiłek jest przyspieszenie akcji serca, czyli tachykardia. Nowe studium prof. Terrie Williams z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz pokazuje, że podczas wysiłku fizycznego na wstrzymanym oddechu do serca docierają wywołujące arytmię sprzeczne sygnały z układów sympatycznego i parasympatycznego. [...] Gdy zwierzę rusza się intensywnie na głębokościach, serce otrzymuje sprzeczne sygnały. Dzieje się tak często na początku wynurzania. Choć nie ma śmiertelnych arytmii, niestabilne serce może być podatne na [różne] problemy. Na potrzeby studium opracowano urządzenie do monitorowania tętna, częstotliwości uderzeń płetwami, głębokości, a także czasu nurkowania delfinów w basenach bądź otwartych akwenach oraz dzikich fok pod lodem McMurdo Sound na Antarktydzie. Nurkując, zwierzęta próbowały jak najwięcej pływać z niską intensywnością. Podczas polowania na ryby foki przełączały się między ślizgami a krótkimi pogoniami za ofiarami. Takie zachowanie wydaje się sprzyjać unikaniu sprzecznych sygnałów i arytmii. Generalnie naukowcy zauważyli, że tętno zmieniało się z 2 czynnikami: głębokością oraz intensywnością ćwiczeń, czasem przełączając się szybko między okresami bardy- i tachykardii. Okazało się, że arytmie występowały w ponad 70% głębokich zanurzeń. Mamy tendencję, by uznawać ssaki morskie za całkowicie przystosowane do życia w wodzie, lecz w kategoriach odruchowej odpowiedzi na nurkowanie i tętna nie jest to system idealny. Nawet 50 mln lat ewolucji nie wystarczyło, by podstawowa reakcja ssaków stała się niepodatna na problemy. Amerykanie podkreślają, że zachowania związane z anomaliami sercowymi przypominają zdarzenia występujące podczas reakcji ucieczkowej przestraszonych hałasem łodzi lub sonarami płetwali błękitnych czy wali dziobogłowych. W ten sposób można by więc wyjaśnić stranding. Autorzy artykułu z pisma Nature Communications uważają, że zebrane wyniki mają odniesienie do ludzi, u których, chociaż słabiej zaznaczony, również występuje odruch na zanurzenie. Niewykluczone, że te same sprzeczne sygnały, które widzimy u delfinów i fok, powodują arytmie u pewnych triatlonistów. « powrót do artykułu
  15. Intel ogłosił, że ubiegły rok był kolejnym rekordowo dobrym pod względem finansowym. W samym tylko czwartym kwartale przychody Intela wyniosły 14,7 miliarda USD, a dochód netto zamknął się kwotą 3,7 miliarda dolarów czyli 74 centy na akcję. Analitycy z Wall Street prognozowali, że przychody wyniosą 14,7 miliarda USD, ale przewidywali dochód w wysokości 71 centów na akcję. Bilans całego roku przedstawia się bardzo dobrze. Przychody wyniosły 55,9 miliarda USD, a dochód netto to 11,7 miliarda. Intel informuje o rekordowo dużej sprzedaży na rynku pecetów, serwerów, tabletów, telefonów oraz Internet of Things. Podczas konferencji prasowej przedstawiciele Intela poinformowali, że na rok 2015 przewidują nieco gorsze wyniki, mają być one gorsze od przewidywań analityków. Zapowiedź taka spowodowała, że po konferencji cena akcji firmy spadła o 1,24%. W całym ubiegłym roku akcje Intela zyskały na wartości 41,75%. Wyniki poszczególnych wydziałów firmy przedstawiałysię następująco. Przychody PC Client Group wyniosły 34,7 miliarda USD, czyli o 4% więcej niż w 2013 roku, przychody Data Center Group wzrosły o 18% wynosząc 14,4 miliarda, a Internet of Things Group zanotowała wzrost o 19% do 2,1 miliarda dolarów. Mobile and Communications Group zanotowała spadek przychodów o 85%, do kwoty 202 milionów dolarów, a przychody wydziałów odpowiedzialnych za oprogramowanie i usługi wzrosły o 1%, do 2,2 miliarda USD. « powrót do artykułu
  16. Google zaprzestaje sprzedaży głośnych swego czasu Google Glass. Koncern zapewnia jednak, że to nie koniec produktu i w przyszłości zaoferuje jego nową wersję. Sprzedaż Google Glass, w cenie 1500 USD za sztukę, rozpoczęto w Stanach Zjednoczonych w 2013 roku. Miały one trafić przede wszystkim do developerów, którzy mieliby stworzyć na tyle dużo atrakcyjnych programów, że na Google Glass skusiliby się zwykli konsumenci. Teraz koncern nie tylko przestaje sprzedawać Glass, ale wydziela prace nad nimi z wydziału Google X. Okularami ma zajmować się osobny zespół kierowany, jak dotychczas, przez Ivy Ross. Będzie on bezpośrednio podlegał Tony'emu Fadellowi, szefowi przejętej przed rokiem przez Google'a firmy Nest. Nie wiadomo, kiedy miałaby pojawić się nowsza wersja Glass. « powrót do artykułu
  17. Irlandczycy Anne Cleary i Denis Connolly stworzyli serię hełmów/urządzeń percepcyjnych, które pozwalają człowiekowi postrzegać świat hiperstereoskopowo jak rekin młot, z szerokim polem widzenia jak koń czy w stylu kota z Cheshire (ponieważ ten ostatni ciągle się uśmiechał, dominującą informacją z jego aparatu są właśnie uśmiechy). Artystów zainspirowały eksperymenty psychologa George'a Malcolma Strattona, który przez jakiś czas nosił okulary pryzmatyczne zamieniające strony lewą i prawą oraz górę z dołem. Zastanawiało ich, czemu skoro mamy dwoje oczu, nasze widzenie jest tak ograniczone? Czemu mamy tak kiepską percepcję głębi? [...] Czemu oczy nie mogą wystawać poza ciało, byśmy się mogli dobrze rozejrzeć wokół? Czemu nie pozwalają nam patrzeć jednocześnie do przodu i do tyłu lub na boki? Czemu wreszcie nie skupiają się symultanicznie na dwóch różnych zadaniach? By rozszerzyć możliwości dane nam przez naturę i sprawić, że staniemy się hybrydami siebie, maszyny i zwierzęcia, poza wymienionymi wcześniej wersjami Cleary i Connoly zaproponowali też hełm kameleona oraz żyrafy. Z postaci mityczno-bajkowych oprócz kota z Cheshire wybrano cyklopa. W przypadku tego ostatniego dające ogólny pogląd oko ze środka czoła uzupełnia ukryte oczko do szczegółów i bliży. Optykę stworzono w ciągu 18 miesięcy; artyści konsultowali się z instytutami badawczymi z Paryża i Montrealu. Wykonanie części z aluminium powierzono Neilowi McKenzie. W listopadzie serię wystawiano przez tydzień w Muzeum Historii Naturalnej w Dublinie, później wystawa pojechała do paryskiego Centre Culturel Irlandais. W stolicy Francji będzie ją można oglądać do lutego br. « powrót do artykułu
  18. Bardzo często czytamy, że światowym oceanom grozi katastrofa. Zdaniem Carlosa Duarte i jego kolegów z University of Western Australia, chociaż oceany nie są w najlepszym stanie, znaczna część doniesień jest przesadzona. Duarte mówi, że informacje o wymieraniu raf koralowych czy zniszczeniach dokonywanych przez gatunki inwazyjne nierzadko są oparte na starszych badaniach. Jednak nie tylko dziennikarze ponoszą tutaj winę. Duarte, biolog morski, uważa, że także jego środowisko wykazuje zbyt mały sceptycyzm wobec alarmistycznych wyników badań. W analizie opublikowanej w BioScience Duarte i jego zespół przyjrzeli się wynikom badań przewidujących katastroficzne scenariusze, jak nadmierny połów, inwazje meduz i innych gatunków czy wpływ zakwaszenia wód na rafy koralowe. W niektórych przypadkach – w szczególności dotyczących nadmiernego połowu – rzeczywiście stwierdzili, że istnieją mocne dowody wskazujące, że jest to problem na skalę globalną. Jednak w wielu innych, często bardzo głośnych, okazuje się, że wyniki badań są niejednoznaczne a dowody słabe. Zdaniem Duarte takie przesadzone raporty dotyczą przede wszystkim pojawiania się meduz oraz gatunków inwazyjnych. Uczeni porównali te same doniesienia z pism naukowych oraz z serwisów informacyjnych. Te drugie często w sposób nieuzasadniony rysują czarną wizję przyszłości. Duarte zauważył, że nawet tak prestiżowe pismo jak Nature padło ofiarą takiej praktyki, nadmiernie wyolbrzymiając wyniki chińskich badań nad wpływam zniszczenia linii brzegowej na pojawienie się większej liczby meduz. Często jednak wystarczy chwila nieuwagi, by ze zwykłych badań wyciągnąć katastroficzne wnioski. Naukowcy, próbujący nakreślić możliwy rozwój sytuacji w przyszłości często biorą pod uwagę tzw. najgorsze możliwe scenariusze. Wystarczy pominąć informację, o jakiego rodzaju scenariusz chodzi, a opinia publiczna odniesie wrażenie, że wkrótce czeka nas katastrofa. Duarte zwraca na przykład uwagę, że co prawda obserwuje się rosnącą liczbę przypadków pojawiania się wielkiej liczby meduz, jednak przed rokiem 2012 nie robiono badań mających na celu stwierdzenie, o jak duży wzrost chodzi, zatem wszelkie tego typu stwierdzenia są ekstrapolowane z małej liczby zbadanych przypadków, są zatem obarczone dużym marginesem błędu. To o tyle niebezpieczne, że kreślenie obarczonych błędem katastrofalnych scenariuszy może doprowadzić do sytuacji, w której wszyscy stwierdzą, że i tak się nic nie da zrobić, zatem nie zostaną podjęte działania mające na celu zapobieżenie problemom, którym wciąż można zapobiec. Nasza planeta stoi w obliczu poważnych problemów i tutaj nie ma żadnej przesady. Przesada może pojawić się wówczas, gdy oceniamy, co wydarzy się w niedługim czasie w konkretnym miejscu. Duarte i jego zespół zwracają właśnie uwagę na fakt, że niektóre z takich badań rzeczywiście są przesadzone, do pewnego momentu - mówi Benjamin Halpem, biolog morski z University of California. Australijczyków skrytykował Ralph Keeling ze Scripps Institution of Oceanography. Duarte i jego zespół skrytykowali bowiem pracę Keelinga z 2010 roku dotyczącą niskiego poziomu tlenu w oceanach, w której ostrzegał on, że martwe strefy mogą pojawiać się na coraz większą skalę. Keeling zauważa, że Duarte nie przedstawił żadnych dowodów na to, iż jego badania były błędne, skrytykował natomiast Keelinga, który miał stwierdzić, że czeka nas „klęska”. Jednak Keeling zwraca uwagę, że w swojej pracy nie użył słowa „klęska”, stwierdził natomiast, że jest to „potencjalnie poważną konsekwencją globalnego ocieplenia”. Zdaniem Keelinga Duarte popełnia błędy, które próbuje krytykować – używa przesadnego języka. « powrót do artykułu
  19. Dzieci wierzą, że ludzkie i zwierzęce cechy są wrodzone, co może prowadzić do przekonania, że język czy preferencje dotyczące ubioru są raczej wrodzone niż wyuczone. Okazuje się jednak, że przy bilingwizmie sekwencyjnym, gdzie dziecko najpierw uczyło się jednego, a po 3. r.ż. drugiego języka, rośnie prawdopodobieństwo zrozumienia, że sprawy mają się inaczej. Prof. Krista Byers-Heinlei i studentka Bianca Garcia z Concordia University badały 48 dzieci w wieku 5 i 6 lat: maluchy monojęzyczne, symultanicznie dwujęzyczne (uczące się dwóch języków naraz) i sekwencyjnie dwujęzyczne. Dzieciom opowiedziano historie o dzieciach angielskich rodziców adoptowanych przez Włochów oraz o kaczkach wychowywanych przez psy. Później panie psycholog pytały, czy dorastając, dzieci będą mówić po angielsku, czy po włosku i czy zwierzęta będą kwakać, czy szczekać. Podchwytliwie dociekały także, czy przysposobione przez psy ptaki będą miały pióra, czy sierść. Przewidywałyśmy, że własne doświadczenia dzieci sekwencyjnie dwujęzycznych pomogą im zrozumieć, że ludzki język jest w rzeczywistości wyuczony, ale że wszystkie dzieci będą raczej oczekiwać, że inne cechy, takie jak wokalizacje zwierząt i cechy fizyczne, są wrodzone - opowiada Byers-Heinlei. Wyniki zaskoczyły jednak badaczki. Okazało się bowiem, że bilingwizm sekwencyjny zmniejszał esencjalistyczne przekonania odnośnie do wszystkich cech/umiejętności: nie tylko języka (dzieci wiedziały, że osoby wychowane przez Włochów będą mówić po włosku), ale i cech fizycznych czy wokalizacji zwierząt (takie przedszkolaki częściej wierzyły w ich wyuczony charakter, stąd kaczka wychowana przez psy miała raczej szczekać i biegać niż kwakać i latać). O ile osoby monojęzyczne [i symultanicznie dwujęzyczne] częściej wierzyły, że wszystko jest wrodzone, o tyle [sekwencyjnie] dwujęzyczne uznawały, że wszystko jest wyuczone. Błędy systematyczne są dla psychologów bardzo interesujące, ponieważ pomagają zrozumieć proces rozwoju. Nasze wyniki pokazują, że codzienne doświadczenie w jednej dziedzinie - nauce języka - może zmienić przekonania dziecka odnośnie do szerokiej gamy zjawisk, ograniczając dziecięce odchylenie esencjalistyczne. Panie podkreślają, że ich spostrzeżenia mają duże znaczenie praktyczne, gdyż dorośli z silnymi przekonaniami esencjalistycznymi z większym prawdopodobieństwem uciekają się do stereotypów i uprzedzeń. « powrót do artykułu
  20. Thomas Falzarano, dowódca grupy operacyjnej US Air Force's Eastern Range zdradził, że Centrum Kosmiczne im. Kennedy'ego na Przylądku Canaveral będzie w roku 2015 najbardziej zapracowanym portem kosmicznym świata. Na bieżący rok zaplanowano bowiem stamtąd aż 24 starty w przestrzeń kosmiczną. To najwięcej od 1992 roku. Czternaście startów przeprowadzi firma SpaceX, a 10 pozostałych – United Space Alliance (ULA), należące do Lockheeda Martina i Boeinga. Falzarano dodał, że na rok 2016 zaplanowanych jest 36 startów. W 2014 roku z Przylądka Canaveral przeprowadzono 18 startów, wszystkie były udane. Jednak najbardziej zatłoczonym portem kosmicznym był wówczas Bajkonur, z którego dokonano 21 startów, z czego 19 udanych. Pierwszy start z Canaveral miał miejsce w ostatnią sobotę, kiedy to za pomocą rakiety Falcon 9 n na Międzynarodową Stację Kosmiczną wysłano kapsułę zaopatrzeniową Dragon. Firma SpaceX przetestowała przy okazji technologię lądowania pierwszego członu rakiety. Próba się nie udała i rakieta rozbiła się na pływającej platformie. W tegorocznych planach SpaceX jest też testowy lot 27-silnikowej rakiety Falcon Heavy. SpaceX wykonuje loty przede wszystkim na zlecenie NASA. Firma ma w bieżącym roku czterokrotnie zaopatrywać ISS, wykonać kilka startów z komercyjnymi satelitami komunikacyjnymi oraz umieścić na orbicie satelitę pogodowego należącego do NOAA. Zleceniodawcą ULA są przede wszystkim amerykańskie siły zbrojne, na zlecenie których firma wynosi satelity wojskowe. SpaceX ma zamiar w bieżącym roku odebrać jej część tego rynku. ULA chce w bieżącym roku wykonać z Przylądka Canaveral 8 startów rakiet Atlas 5 i dwa starty Delty. Obie wspomniane firmy przeprowadzą też starty z kalifornijskiej Vandenberg Air Force Base. ULA planuje trzy starty, a SpaceX co najmniej jeden. « powrót do artykułu
  21. Studium ponad 334 tys. Europejczyków wykazało, że brakowi ruchu można przypisać 2-krotnie więcej zgonów niż otyłości. Wystarczy jednak codzienna 20-minutowa energiczna przechadzka, by ryzyko wczesnego zgonu znacząco spadło. Stale znajdowane są dowody, że brak aktywności wiąże się z podwyższonym ryzykiem wczesnego zgonu oraz chorób serca czy nowotworów. Chociaż może się on również przyczyniać do większego wskaźnika masy ciała i otyłości, związek z wczesną śmiercią jest niezależny od BMI. By ocenić relacje między nieaktywnością i przedwczesnym zgonem oraz jej interakcje z otyłością, naukowcy z Uniwersytetu w Cambridge przeanalizowali dane 334.161 kobiet i mężczyzn ze studium European Prospective Investigation into Cancer and Nutrition. Przez średnio 12 lat oceniano wzrost i wagę ochotników, mierzono także ich talię. Poza tym badani sami opisywali poziom swojej aktywności fizycznej. Zespół zauważył, że największy spadek ryzyka przedwczesnego zgonu występował podczas porównywania grup nieaktywnej i umiarkowanie nieaktywnej (łącznie oceniano aktywność w pracy i rekreacyjną). Do grupy osób nieaktywnych zaliczono 22,7% badanych, którzy wspominali o braku ruchu rekreacyjnego i pracy siedzącej. Autorzy artykułu z American Journal of Clinical Nutrition szacują, że wystarczy codziennie wykonywać ćwiczenia stanowiące odpowiednik 20 min energicznego marszu (chodzi o spalenie 90-110 kcal), by przesunąć się z grupy nieaktywnej do umiarkowanie nieaktywnej i zmniejszyć ryzyko przedwczesnej śmierci o 16-30%. Skutek był największy wśród osób z normalną wagą, ale skorzystać mogą także ludzie z wyższym BMI. Bazując na najnowszych danych odnośnie do śmiertelności na Starym Kontynencie, akademicy oceniają, że 337 tys. z 9,2 mln zgonów Europejczyków można przypisać otyłości (klasyfikowanej jako BMI powyżej 30), a aż 676 tys. brakowi aktywności fizycznej. « powrót do artykułu
  22. Naukowcy z Carnegie Mellon University twierdzą, że są w stanie skrócić czas podróży samochodem w miastach aż o 40%. Ich zdaniem można tego dokonać zastępując fizyczną sygnalizację świetlną jej wirtualnym odpowiednikiem. Opracowana przez nas technologia polega na tym, że sygnalizacja świetlna pojawia się w momencie, gdy dwa samochody próbują przejechać przez to samo skrzyżowanie i znika, gdy jest niepotrzebna - wyjaśnia profesor Ozan Tonguz. Wirtualna sygnalizacja wyświetlana jest przez samochód na przedniej szybie. Pojazdy komunikują się między sobą, ustalają pierwszeństwo przejazdu i pokazują kierowcy, w jakim kierunku może pojechać, a gdzie jest to zabronione. Twórcy nowej technologii twierdza, że dzięki niej obniży się emisja spalin, zmniejszy liczba wypadków i skróci czas przejazdu przez miasto. « powrót do artykułu
  23. Dziennikarze Reutera dowiedzieli się, że Samsung złożył ofertę zakupu firmy BlackBerry. Koreańczycy zaoferowali za kanadyjskie przedsiębiorstwo nawet 7,5 miliarda dolarów. Samsungowi zależy przede wszystkim na patentach BlackBerry. Gdyby je przejęli, łatwiej byłoby im się bronić przed oskarżeniami ze strony Apple'a. Portfolio BlackBerry składa się z 44 000 patentów, które są oficjalnie wyceniane na 1,43 miliarda USD. Wielu analityków twierdzi jednak, że w rzeczywistości jest ono warte znacznie więcej. Propozycja Samsunga zakłada, że każda akcja kanadyjskiej firmy zostanie wykupiona za 13,35-15,49 USD. To o 38-60 procent drożej niż niedawna cena papierów wartościowych firmy. Niedawna, gdyż po podaniu informacji przez Reutera akcje BlackBerry zdrożały o 30%, jednak gdy przedstawiciele przedsiębiorstwa oświadczyli, że nie prowadzą rozmów z Samsungiem, akcje staniały o 15%. Z kolei kanadyjski dziennik Globe and Mail donosi, że w ciągu ostatnich miesięcy zarząd BlackBerry i największy inwestor firmy odrzucili kilka propozycji przejęcia. Uznali bowiem, że ich plan restrukturyzacyjny przyniesie więcej korzyści, a w ciągu najbliższych lat firma będzie warta znacznie więcej niż oferowane 7 miliardów USD. Analityk Brian Colello zauważa, że obecnie każda inwestycja w BlackBerry wiąże się z ryzykiem. Przedsiębiorstwo przechodzi bowiem bardzo poważną restrukturyzację. Samsung jest obecnie największym na świecie producentem smartfonów. Swoją pozycję zbudował dzięki rynkowi konsumenckiemu, który jednak jest już niezwykle konkurencyjny. Przejęcie BlackBerry pozwoliłoby koreańskiej firmie na ekspansję na rynku biznesowym, na którym przegrywa z konkurencją. Ewentualne przejęcie BlackBerry wymagałoby zgody Prema Watsy. Należący do niego Fairfax Financial Holding jest największym udziałowcem BlackBerry. To właśnie Fairfax jest główną siłą napędową obecnych zmian w BlackBerry i to z inicjatywy jego szefostwa szefem kanadyjskiej firmy został John Chen, pod którego rządami sytuacja BlackBerry uległa poprawie. « powrót do artykułu
  24. Ian Robertson z BMW ostrzega, że firmy technologiczne i marketingowe naciskają na producentów samochodów, by ci udostępniali im dane zbierane przez czujniki pojazdów mających łączność z internetem. Obecnie każdy samochód zjeżdżający z linii produkcyjnych BMW jest wyposażony w łączność bezprzewodową i może przekazać do sieci informacje na temat lokalizacji, prędkości, przyspieszenia czy osób przebywających w samochodzie. Wiele osób mówi nam: dajcie nam dostęp do tych danych, a my pokażemy, co potrafimy z nimi zrobić - stwierdza Robertson. Jego firma konsekwendie odmawia. Obecnie zdecydowana większość nowych samochodów jest wyposażona w czujniki i systemy łączności. Producent samochodu może dzięki temu dowiedzieć się, w jaki sposób używane są pojazdy, a reklamodawcy i ubezpieczyciele mogliby zdobyć informacje np. na temat jego użytkowników. Jeśli samochód przekazuje dane na zewnątrz, powstaje pytanie, w jaki sposób można je zabezpieczyć i kto może uzyskać do tych informacji dostęp. Żaden z producentów samochodów nie chce stać się pierwszym, który nie upilnował danych czy którego pojazd został zaatakowanych przez hakerów. Źle wpłynęłoby to na wizerunek firmy - mówi Adam Jonas, analityk z Morgan Stanley. Nowoczesne samochody nie tylko pozwalają na bieżąco śledzić, czy pojazd przekracza prędkość, ale np. umożliwiają dowiedzenie się, czy w pojeździe znajduje się dziecko. Chcieliby to wykorzystać np. reklamodawcy. Z umieszczonych wewnątrz pojazdu czujników dowiedzą się bowiem, że samochód porusza się od kilku godzin. Mogliby więc przekazać kierowcy informację, że za chwilę będzie mijał McDonald's, a dziecko jest prawdopodobnie głodne. « powrót do artykułu
  25. Jak wiadomo, antybiotyki niszczą jelitową florę bakteryjną. Jak się okazuje, to samo dotyczy przewodu pokarmowego komarów. Najnowsze badania pokazują, że jeśli komar pożywi się na człowieku, w którego krwi znajdują się antybiotyki, to substancje te mogą zabić bakterie w przewodzie pokarmowym komara, a przez to zwierzę z większym prawdopodobieństwem może stać się nosicielem zarodźca malarii i zacząć zarażać nim ludzi. Naukowcy karmili komary krwią dzieci zarażonych zarodźcem. Następnie do części próbek dodali koktajl z penicyliny i streptomycyny, a do innych wprowadzili roztwór kontrolny. Okazało się, że te komary, które piły krew z antybiotykami częściej stawały się nosicielami zarodźca. Jednocześnie zauważono, że prawdopodobnie czerpią korzyści z antybiotyków – żyły dłużej i miały więcej młodych. Innymi słowy, najbardziej rozpowszechnione antybiotyki powodują, że komary znacznie skuteczniej rozprzestrzeniają malarię. Na szczęście nie wszystkie antybiotyki działają w ten sposób. Doksycyklina pomaga zapobiegać zarażeniu zarodźcem. Różne antybiotyki mają różne działanie. To oznacza, że mogą mieć odmienny efekt od tego, który uzyskaliśmy podczas naszych badań - mówi autor badań, George Christophides z Imperial College London. Badania prowadzone przez jego zespół są niezwykle istotne w odniesieniu do osób zarażonych malarią, a cierpiących jednocześnie na HIV czy gruźlicę. Choroby te wiążą się bowiem w wielomiesięcznym przyjmowaniem antybiotyków, a jednocześnie w krajach, w których malaria występuje endemicznie, jest wielu chorych na obie wspomniane przypadłości. Zatem, jeśli ci ludzie biorą antybiotyki, musimy wiedzieć, jaki ma to wpływ na rozprzestrzenianie się malarii - mówi Christophides. Uczeni z ICL rozpoczęli właśnie badania mające na celu upewnienie się, że antybiotyki pomagające chorym na HIV i gruźlicę nie powoduą pojawienia się „malarycznych superkomarów”. « powrót do artykułu
×
×
  • Dodaj nową pozycję...