Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Sensacyjne odkrycie sugeruje, że Słowianie pisali kilkaset lat wcześniej niż sądzimy i używali... run

Recommended Posts

Pierwszym pismem słowiańskim była głagolica, stworzona w IX wieku przez Cyryla, który wraz ze swoim bratem Metodym prowadzili w IX wieku chrystianizację Słowian. Teraz w czeskiej miejscowości Łany, w pobliżu granicy ze Słowacją, znaleziono dowód, że Słowianie najprawdopodobniej pisali już przed Cyrylem, a używali w tym celu... run.

Międzynarodowy zespół archeologów z Czech, Austrii, Szwajcarii i Australii informuje na łamach Journal of Archeological Science o znalezieniu krowiego żebra z napisem wyrytym runami. Kość została odkryta w kontekście wczesnosłowiańskim i jest datowana na około 600 rok naszej ery. Napis wykonano zaś fuþarkiem starszym. To jednocześnie pierwszy znany nam przykład wykorzystanie tego pisma poza kontekstem germańskim.

Fuþark starszy to najstarszy alfabet runiczny używany w kontekście ogólnogermańskim. Wykorzystywano go od II do VIII wieku. Większość znanych przykładów tego pisma pochodzi z terenów dzisiejszej Danii i Szwecji. Odkrycie, że używali go Słowianie, jest sensacją, która zmienia nasz pogląd również na stosunki słowiańsko-germańskie we wczesnym średniowieczu. Pokazuje bowiem, że kontakty pomiędzy oboma ludami mogły być bardziej bogate i mieć inny charakter niż sądzono.

Pochodzenie i wczesna historia Słowian są wciąż przedmiotem sporów naukowych. Dotychczas nie znaleziono też żadnego niepodważalnego dowodu, by w Europie Środkowej dochodziło do bezpośrednich kontaktów pomiędzy Germanami a wczesnymi Słowianami. Kość z germańskimi runami znaleziona na słowiańskim stanowisku archeologicznym to mocny dowód na istnienie takiego kontaktu. Jest też ważnym przyczynkiem do badań nad futharkiem starszym.

O ile bowiem dysponujemy licznymi przykładami fuþarku młodszego, to dotychczas znaleziono jedynie około 430 szerszych inskrypcji w fuþarku starszym, z czego mniej niż 100 to przykłady na użycie tego pisma przez plemiona południowogermańskie, zamieszkujące Europę Środkową. Większość z tych inskrypcji pochodzi z grobów z VI wieku i zawiera imiona. Tymczasem na wspomnianej kości zidentyfikowano sześć z ośmiu ostatnich run fuþarku starszego, co czyni ją jedynym w Europie Środkowej zabytkiem zawierającym ostatnie runy tego alfabetu. Jest też, jak wspomnieliśmy, jedynym przykładem użycia fuþarku starszego w kontekście pozagermańskim.

Dzięki temu, że napis wykonano na materiale organicznym możliwe było datowanie zabytku, a w kości zachowało się na tyle DNA, iż można było stwierdzić, że należała ona do gatunku Bos taurus. Jako, że żebro odkryto wraz z ceramiką taką, jaka w tym czasie była używana na Ukrainie, naukowcy stwierdzili, że napis został wykonany przez Słowian. Teorię taką potwierdza fakt, że znaleziska dokonano na terenie, o którym od dawna sądzono, że był w tym czasie zasiedlony przez Słowian i o którym wiemy, że w IX wieku był tam używany język słowiański. Były to tereny, na których później istniało państwo wielkomorawskie.

Miejsce znalezienia kości nosi wszelkie typowe cechy osadnictwa wczesnosłowiańskiego, a z dotychczasowych badań wynika, że było zasiedlone do IX wieku. Kość znaleziono w górnej części dołu głębokiego na 70 centymetrów. Jest on prawdopodobnie pozostałością po półziemiance, w której mieszkali ludzie. Zapisane runami żebro znajdowało się wśród innych kości i resztek ceramiki, którą archeolodzy powiązali z obrzędami i pojawianiem się politycznych liderów wśród Słowian.

Kość datowano na lata 585–640, co potwierdzono za pomocą datowania dwóch innych kości z niższej warstwy. Przy okazji wykazano, że badane stanowisko archeologiczne jest najstarszą na terenie Czech i Austrii pozostałością po wczesnosłowiańskiej ziemiance.

Na kości znajduje się 6 run z fuþarku starszego, jednak napis najprawdopodobniej zaczynał się w brakującej części kości. Dwie pierwsze runy są niekompletne. Najprawdopodobniej były to t (ᛏ) i b (ᛒ). Kolejne runy to e (ᛖ), m (ᛗ), d (ᛞ), o (ᛟ). W zagłębieniach znaleziono ślady żelaza, co wskazuje, że wypełniono je barwnikiem.

Bliższe badanie run pokazało, że osoba, która je wyryła, prawdopodobnie nie miała zbyt dużego doświadczenia, gdyż runy mają zaburzone proporcje, widać też że część z nich była poprawiana.

Fakt, że na żebrze wyryto sześć z ośmiu ostatnich run fuþarku starszego może sugerować, że oryginalnie zabytek przedstawiał cały alfabet. Nie jest jednak jasne, dlaczego pominięto runy l i ŋ. Jest to jednocześnie jedyny znany przykład użycia ostatnich run fuþarku starszego na terenie Europy Środkowej. Żaden ze znanych zabytków nie wykracza bowiem poza runę l.

Z perspektywy badań nad runami, jasno widać, że napis należy do korpusu południowogermańskiego i został wykonany przez osobę niedoświadczoną. Znaleziono na na stanowisku kultury praskiej, wiązanej z wczesnymi Słowianami.

Odkrycie potwierdza istnienie bezpośrednich kontaktów pomiędzy plemionami słowiańskimi a germańskimi na tych terenach. Biorąc pod uwagę znaczenie kulturowe run dla Germanów i brak takiego znaczenia dla Słowian, jest nieprawdopodobne, by kość przywędrowała np. z germańskim kupcem. Bardziej prawdopodobna jest hipoteza, że napis wykonali mieszkający tutaj Germanie, jednak brak jest jakichkolwiek dowodów na to, by – z wyjątkiem Panonii – na tych obszarach po pojawieniu się Słowian przetrwały jakieś elementy germańskie.

Runy mogły zostać wykonane ręką Słowianina, który poznał je od Germanów. Jeśli tak się stało, to wiedza musiała zostać przekazana na terenie Europy Środkowej, gdyż na to wskazuje kształt run.

Żadnej z tych hipotez nie można wykluczyć. Odkrycie dowodzi jednak, że na tych terenach pomiędzy Germanami a wczesnymi Słowianami istniały bardziej intensywne kontakty, niż się uważa. Każe też zapytać, czy rzeczywiście Słowianie po raz pierwszy zetknęli się z pismem dzięki Cyrylowi i Metodemu.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że Mnich Chrabr (Czernorizec Chrabyr), który na przełomie IX i X wieku działał w presławskiej szkole piśmienniczej wspomina w swoim traktacie O literach, iż Słowianie używali "linii i nacięć" do liczenia i wróżenia. Powszechnie uważa się, że Chrabr rzeczywiście wspomina o liczeniu. Jednak obecnie nie można wykluczyć, że Chrabr wspomina o używaniu przez niektórych Słowian run.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście że ciężko znaleźć, bo kościół wszystko niszczył. Na miejscach kultu budował swoje kościoły.

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To się nazywa podbój kulturowy, stosowany był i jest nie tylko przez religie ale też cywilizacje. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, dexx napisał:

To się nazywa podbój kulturowy, stosowany był i jest nie tylko przez religie ale też cywilizacje. 

Co niczego nie usprawiedliwia. Natomiast historia jest historią, więc wyciągajmy lekcje z niej by przynosić sobie i przyszłym pokoleniom jak najwięcej harmonii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Boszszs, ależ ta komuna pustki w mózgach porobiła. Cokolwiek się powie to się wychowankom stalinizmu kojarzy, że "Kościół niszczył kulturę". I w kółko Macieju powtarzają te gnioty.

Kościół nie zlikwidował języka pisanego Słowian, ale go wprowadził. Pojedyncze przykłady piśmiennictwa związane były z kulturą germańską i zapewne wiązały się z kupcami lub ludźmi nie rodzimego pochodzenia. Kościół natomiast upowszechnił piśmiennictwo. Już w pierwszych wiekach państwowości polskiej w niemal każdej parafii była szkoła, gdzie można się był NAuczyć pisać i liczyć. To Kościół upowszechniał nowoczesne formy rolnictwa, ogrodnictwa, hodowli, także budownictwa, a nawet hutnictwa, metalurgii. To Kościół prowadził badania naukowe  - tak również w takich naukach jak alchemia. To co Kościół ograniczał to oszukiwanie ludzi za pomocą jakiejkolwiek wiedzy. Ktoś znał właściwości ziół i mówi że "ma moc" a Kościół mówił: "nie żadna moc tylko nauka". Dzisiaj takie samo stanowisko uznaje się za postępowe, a ludzi którzy postępują inaczej nazywa zabobonem. Ale post-stalinowcy nie potrafią porównywać zjawisk.

Co do znalezionego futharku, to zapewne można wiązać go z państwem Samona, które było pierwszy państwem Słowiańskim, założonym ok 623 roku. Rozwinęło się ono w Państwo Wielkomorawskie i Czechy. Oni zawsze przez stulecia mieli związki z Germanami.

Edited by Ergo Sum

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Ergo Sum napisał:

Kościół natomiast upowszechnił piśmiennictwo

W jakim procencie? Kiedy, gdzie?

Dane statystyczne prezentowane z okresu międzywojennego w Polsce  pokazują ogromne wprost dysproporcje w kwestii analfabetyzmu.

Od 1% w woj. śląskim do 48% (!) w woj. wołyńskim. Dane dla roku bodajże 1934 r. Za tak niski procent analfabetyzmu na byłych ziemiach zaboru pruskiego odpowiadało w przeszłości  dobrze zorganizowane  szkolnictwo pruskie i państwowy obowiązek nauki szkolnej. Analfabetyzm w Polsce został zaś wyrugowany całkowicie w PRL. Poprzez państwową akcję, co zresztą jest jednym z większych sukcesów PRL.

Pamiętam moje pierwsze badania genealogiczne, które akurat prowadziłem  w woj. świetokrzyskim. Akta stanu cywilnego, z XIX w., przede wszystkim akta urodzenia są wspaniałym poletkiem do takich badań. A dlaczego? Bo akt chrztu dziecka trzeba podpisać.  Własnoręcznie podpisywali szlachetnie urodzeni (nobility), wyznania starozakonnego (Żydzi), cześciowo mieszczanie.

Ogromna większośc to były akta włościan, czyli chłopów. Tu świadczył naczęściej kościelny, wobec automatycznej niemalże formuły "nie umiejący się podpisać" . Jeszcze zlat 80-90 tych XIX wieku to jakieś 90% akt miało taki wpis. To byli katolicy, uczęszczający, zwyczajem dziadów, do kościóła na niedzielną msze.;)

To są moje spostrzeżenia wynikające z przejrzenia tysięcy akt. Zresztą dane z przedwojennych roczników statystycznych nie biorą się z powietrza. 

3 godziny temu, Ergo Sum napisał:

To co Kościół ograniczał to oszukiwanie ludzi za pomocą jakiejkolwiek wiedzy. Ktoś znał właściwości ziół i mówi że "ma moc" a Kościół mówił: "nie żadna moc tylko nauka".

Piękna ideologia. 

Globalnie, katolicka  kontrreformacja zapoźniła nasz kraj niemiłosiernie. To w połączeniu z niezbyt, jak się okazało korzystnymi (to mało powiedziane) decyzjami geopolitycznymi, doprowadziło Polskę do upadku i w konsekwencji do współczesnego położenia.

3 godziny temu, Ergo Sum napisał:

Samona, które było pierwszy państwem Słowiańskim, założonym ok 623 roku. Rozwinęło się ono w Państwo Wielkomorawskie i Czechy.

Bardzo lubię ten ślad ale niestety to tylko, nadal, hipoteza.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Ergo Sum napisał:

Kościół prowadził badania naukowe  - tak również w takich naukach jak alchemia.

To akurat mnie nie dziwi :D

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Ergo Sum moim zdaniem siedzisz bardzo głęboko w swojej bańce.  Do rozprzestrzenienia się pisma mogę się zgodzić, że było to za sprawą kościoła ale czynili to głównie na swoje potrzeby. Uczeń i mistrz wywodzili się zawsze z duchowieństwa. Dzięki temu też Żydzi odnosili taki sukces, u nich wymogiem było nauczenie dzieci pisania czytania i liczenia. W Polsce zresztą analfabetyzm był bardzo długo na wysokim poziomie. 

Co do nauki rozwijała się ona raczej pomimo nacisków kościoła a nie za sprawą jego wsparcia. W średniowieczu gdzie pozycja kościoła była bardzo silna, nie tolerowano postępowych idei, stąd też bardzo duży postęp Arabów miedzy VIII a XII wiekiem. Tam właśnie był ośrodek wolności do którego uciekali wolnomyśliciele, przynajmniej do czasów takich fundamentalistów jak Al-Ghazali którzy religijnym bełkotem zatrzymali postępy arabów i pewnie całej nauki. Później jakoś dziwnym trafem postęp nauki przyśpieszał w momentach gdzie słabły wpływy religii. Przypadek? Nie sądzę!

main-qimg-3b357b83d62a8268ee452802bff1d630

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam za lekki OT, ale która właściwie linia na wykresie od @dexx to Polska (ja gdy na niego, to czuje się daltonistą, chociaż wg okulistów nie jestem)?

P.S. Odwołuję, na źródłowym arkuszu łatwiej sprawdzić: https://ourworldindata.org/grapher/cross-country-literacy-rates?country=MAC~ISR~CHN~OWID_WRL~GBR~THA~SGP~NLD~IND~CRI~ARG~RUS~PER~POL

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety na stronie źródłowej próbowałem dodać do porównania np. ciekawe dla naszego tematu Czechy, Węgry, Austrię ale niestety nie ma tych danych nawet pod nazwą historyczną. Jeśli ktoś z forumowiczów ma takie dane prosił bym o udostępnienie, jestem ciekaw jaki wpływ miał np. Jan Hus i wojny husyckie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@dex Nawet na takim zestawieniu: https://ourworldindata.org/grapher/cross-country-literacy-rates?country=POL~GBR~FRA~DEU~ITA~NLD~ESP widać, że kraje katolickie (Polska, Włochy, Hiszpania) wypadają najsłabiej (Francja pomiędzy nimi a "prymusami": UK, Niemcy, Niderlandy). Tylko nie wiem, czy interpretacja jest prosta, bo można to interpretować tym, że w krajach protestanckich był większy nacisk na samodzielne czytanie Biblii i, jeśli by tak było, to jedni mogą mówić, że to "postęp", a inni, że "mimo wszystko zawdzięczają to religii".

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

@dexx to, co zaprezentowałeś, to bardzo, ale to bardzo uproszczony obraz. Średniowiecze to epoka, która trwała 1000 lat i była niezwykle zróżnicowana. Twierdzenie, że nauka rozwijała się wbrew Kościołowi jest nieprawdą. Bo rozwijała się i dzięki niemu i wbrew. W zależności od tego, jaka nauka, gdzie i kiedy. Dość wspomnieć, że Uniwersytet w Alcala de Henares, jeden z najważniejszych i najlepszych hiszpańskich uniwersytetów, dorównujący Uniwersytetowi w Salamace, został założony przez późniejszego Wielkiego Inkwizytora, kardynała Cisnerosa.
To bardzo rozległy i złożony temat, którego nie da się załatwić kilkoma zdaniami. Tym bardziej, że popularny pogląd na całą historię średniowiecza jest bardzo mocno zafałszowany.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat układ który zapanował w Europie był bardzo korzystny dla postępu - w końcu tutaj zaczęła się rewolucja naukowo-techniczna.

Najważniejszą cechą która do tego doprowadziła to zinstytucjonalizowana religia, która stworzyła podwaliny pod jednolitą cywilizację (albo, jak twierdzą niektórzy była instytucją pod którą kryły się resztki państwowości Imperium Rzymskiego) z jednoczesną silną niezależnością polityczną, która pozwalała na swobodną konkurencję idei świeckich.
Właśnie tego zabrakło w Chinach - silna jednolita państwowość na całym terenie tłumiła innowacje i postęp, w pewnym sensie oczywiście. Jednocześnie bardzo rozwinięty handel oparty o zasady wolnego rynku nie pozwalał na powstanie zaburzeń które mogły doprowadzić do rozwoju nowych rozwiązań.
Alternatywą dla chrześcijaństwa w Europie nie było naukowe oświecenie, lecz pogaństwo, albo islam (nie do konca bo islam powstał jako daleki odłam chrześcijaństwa)..

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 hours ago, Mariusz Błoński said:

@dexx to, co zaprezentowałeś, to bardzo, ale to bardzo uproszczony obraz.

Pewnie że tak, równie uproszone jak napisać że Kościół Katolicki rozwijał naukę. Po prostu nie było dla niego konkurencji bo miał monopol.

On 2/19/2021 at 11:18 PM, Ergo Sum said:

To Kościół upowszechniał nowoczesne formy rolnictwa, ogrodnictwa, hodowli, także budownictwa, a nawet hutnictwa, metalurgii. To Kościół prowadził badania naukowe  - tak również w takich naukach jak alchemia. 

Równie dobrze można to napisać o rozmaitych handlarzach i rzemieślnikach.

2 hours ago, peceed said:

Akurat układ który zapanował w Europie był bardzo korzystny dla postępu - w końcu tutaj zaczęła się rewolucja naukowo-techniczna.

Rewolucja naukowo techniczna o chyba się uznaje ze XX wieku. Co do roli zinstytucjonalizowanej religii w rozwoju nauki  to moim zdaniem dwa czynniki miały ogromny wkład: rozbudowa ośrodków nauczania prawa kanonicznego które wspomogły rozprzestrzenianie się nauk wyzwolonych oraz łacina jako uniwersalny język. 

2 hours ago, peceed said:

Właśnie tego zabrakło w Chinach - silna jednolita państwowość na całym terenie tłumiła innowacje i postęp, w pewnym sensie oczywiście. Jednocześnie bardzo rozwinięty handel oparty o zasady wolnego rynku nie pozwalał na powstanie zaburzeń które mogły doprowadzić do rozwoju nowych rozwiązań.

Europa wyprzedziła Chiny około XVII wieku  kościół Katolicki w tym czasie zajmował się przekonywaniem Galileusza że się myli. To i tak było już złagodzeniem zwyczajów jakie panowały wobec ludzi o innych poglądach ale to pewnie dlatego, że Galileusz był wierzący.  Dziwnie się złożyło że to początki misjonarskiej działalności KK w Chinach, ale to tylko jako ciekawostka bo próba ewangelizacji się nie powiodła. 

 Moim zdaniem rola Kościoła Katolickiego w rozwoju nauki jest ogromna ale głownie w aspektach które dotyczą organizacji i zarządzania. Inteligencja bardzo często skupiała się wokół Kościoła jako instytucji która miała ogromne zasoby i sieć kontaktów, ale w zamian musieli ukrywać swoje poglądy i "Bóg jeden wie" ile postępowych ksiąg i ludzi Kościół pogrzebał na zawsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, dexx napisał:

Moim zdaniem rola Kościoła Katolickiego w rozwoju nauki jest ogromna ale głownie w aspektach które dotyczą organizacji i zarządzania. Inteligencja bardzo często skupiała się wokół Kościoła jako instytucji która miała ogromne zasoby i sieć kontaktów, ale w zamian musieli ukrywać swoje poglądy i "Bóg jeden wie" ile postępowych ksiąg i ludzi Kościół pogrzebał na zawsze.

No cóż, nikt nie zaproponował niczego lepszego niż KK. Rzym był praktycznie na poziomie tego XVII wieku technologicznie i jakoś nie zapoczątkował nauki w nowoczesnym rozumieniu tego słowa. Było wcześniej wiele wielkich cywilizacji ale to chrześcijanska Europa dokonała przełomu. Potrzebna była religia spajająca niezależne ośrodki polityczne, w takim sensie aby cywilizacja była wielopaństwowa.

 

 

Chodzi o to, aby idee zwalczane w jednym państwie miały szansę przetrwać w innym.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiele zacnych tez tu pada, ale obawiam się, że to zdecydowanie bardziej skomplikowane niż się wydaje.

Godzinę temu, peceed napisał:

nikt nie zaproponował niczego lepszego niż KK

Zastanawiam się jakiż tu był zamysł czy intencja, bo obawiam się, że o rzędy wielkości więcej tu przypadku niż zamysłu...

Godzinę temu, peceed napisał:

ale to chrześcijanska Europa dokonała przełomu

Równe uproszczenie, bo czyż nie ważniejsza i bardziej brzemienna w skutkach była mutacja kości gnykowej (czy jakoś tak - nie znam się, ale pewnie zostanę poprawiony ;)) pewnego naczelnego? Niewątpliwie w chrześcijańskiej Europie stało się to coś, ale czymże byłby KK bez klasyki greckiej? Myślę, że analogia do ewolucji naturalnej jest tu dobra, a strumyczek nie staje się ogromną rzeką dlatego, że ma źródło, bo głównym czynnikiem jest to, że ma wiele dopływów, choć oczywiście - ukształtowanie terenu to podstawa. :)

1 minutę temu, peceed napisał:

Chodzi o to, aby idee zwalczane w jednym państwie miały szansę przetrwać w innym.

Owszem, ale zapominasz, że taki islam - o którym niejednokrotnie źle się wypowiadałeś (osobiście nic pozytywnego obecnie również nie mogę powiedzieć w tej kwestii ;)) - był jednak przetrwalnikiem wielu greckich myśli, a nawet miał swoją wartość dodaną. Myślę, że znów nie można upraszczać; mem wykracza poza państwowość i religię... Tak myślę.

1 godzinę temu, peceed napisał:

Potrzebna była religia spajająca niezależne ośrodki polityczne, w takim sensie aby cywilizacja była wielopaństwowa.

Być może, ale wnioskowanie z tego, że jedynie KK do tego wiódł jest nie tylko karkołomne, ale śmieszne. Mamy tylko jedną historię, a do tego twierdzenia potrzebna byłaby nieco obszerniejsza statystyka... :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

@dexx to może inaczej. Gdyby chrześcijaństwo (wraz z jego Kościołami) pełniło rolę takiego hamulcowego, jak się popularnie uważa, a średniowiecze było takimi "wiekami ciemnymi", jak się twierdzi, to inne kręgi kulturowe zdominowałyby świat. A jest on od setek lat zdominowany przez kraje chrześcijańskie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Astro napisał:

bo obawiam się, że o rzędy wielkości więcej tu przypadku niż zamysłu

Przypadek mamy zawsze i jest on gwarantowany.  Religia dostarczyła uniwersyteckiej infrastruktury i  mobilności pomiędzy państwami.

9 minut temu, Astro napisał:

islam - o którym niejednokrotnie źle się wypowiadałeś (osobiście nic pozytywnego obecnie również nie mogę powiedzieć w tej kwestii ;)) - był jednak przetrwalnikiem wielu greckich myśli

Wolałbym aby tym przetrwalnikiem byli Persowie albo Aleksandria.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, dexx napisał:

Europa wyprzedziła Chiny około XVII wieku  kościół Katolicki w tym czasie zajmował się przekonywaniem Galileusza że się myli. To i tak było już złagodzeniem zwyczajów jakie panowały wobec ludzi o innych poglądach ale to pewnie dlatego, że Galileusz był wierzący.  Dziwnie się złożyło że to początki misjonarskiej działalności KK w Chinach, ale to tylko jako ciekawostka bo próba ewangelizacji się nie powiodła.

No nie do końca. Wbrew powszechnemu mniemaniu, KK nie zabraniał Galileuszowi głoszenia heliocentryzmu. Zabraniał stwierdzenia, że jest to jedyna słuszna teoria. A to już spora różnica.
Jeśli idzie o Chiny, to tutaj na ostro weszła zwykła ordynarna polityka. Chrześcijaństwo w Chinach bardzo dobrze się rozwijało. Doszło jednak do sporu akomodacyjnego. Jezuici, którzy jako pierwsi ewangelizowali Chiny, dostosowywali chrześcijaństwo do miejscowych zwyczajów. To się nie podobało innym zakonom. Doszło do sporu, oparło się o Watykan. Początkowo Kongregacja Rozkrzewiania Wiary zabroniła jezuitom takich działań. Jezuici zwrócili się do papieża. Ten częściowo zniósł zakaz. Cesarz zapowiedział, że wydali z kraju misjonarzy, którzy nie stosują akomodacji (dostosowywania). Ale legat papieski w Chinach był najwyraźniej idiotą i zakazał akomodacji pod groźbą ekskomuniki. No i w efekcie doszło do prześladowań chrześcijan.
A o tym, dlaczego chrześcijaństwo było atrakcyjną religią dla ludzi z Azji można przekonać się oglądając dramat "Silence" z 2016 roku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Mariusz Błoński napisał:

Gdyby chrześcijaństwo (wraz z jego Kościołami) pełniło rolę takiego hamulcowego, jak się popularnie uważa, a średniowiecze było takimi "wiekami ciemnymi", jak się twierdzi, to inne kręgi kulturowe zdominowałyby świat.

Muszę się Mariusz nie zgodzić, bo gdyby nie hamulec (a czasem - dla lepszego przykładu - jakiś stosik), to kto wie co dziś stałoby w Watykanie... Brak hamulca to jeszcze jakiś pastafarianizm, albo Bóg wie co. :)

5 minut temu, Mariusz Błoński napisał:

Wbrew powszechnemu mniemaniu, KK nie zabraniał Galileuszowi głoszenia heliocentryzmu. Zabraniał stwierdzenia, że jest to jedyna słuszna teoria. A to już spora różnica.

Skądś to znam... Płaskoziemców mam traktować jako głosicieli "innej hipotezy"? ;)

14 minut temu, peceed napisał:

Religia dostarczyła uniwersyteckiej infrastruktury i  mobilności pomiędzy państwami.

Prawda, ale to znów stwierdzenie faktu, a nie przyczynek do tezy. ;)

15 minut temu, peceed napisał:

Wolałbym aby tym przetrwalnikiem byli Persowie albo Aleksandria.

Ja bym wolał, żeby ludzie się powszechnie kochali, szanowali, nie kradli, nie zabijali, a przede wszystkim ładnie się do siebie wyrażali. No i przy okazji - żeby nie zarzynali zwierzaków...

Share this post


Link to post
Share on other sites

dla kogo sensacyjne dla tego sensacyjne :)
 

40 minut temu, Astro napisał:

1. Skądś to znam... Płaskoziemców mam traktować jako głosicieli "innej hipotezy"? ;)

2. Ja bym wolał, żeby ludzie się powszechnie kochali, szanowali, nie kradli, nie zabijali, a przede wszystkim ładnie się do siebie wyrażali. No i przy okazji - żeby nie zarzynali zwierzaków...

1. zalecam. powiem nawet więcej. nic nie stoi na przeszkodzie żeby obie te teorie ze sobą współistniały co zresztą pokazała już fizyka kwantowa.
vel Dualizm korpuskularno-falowy .

2. żaden problem, tutaj trzeba spełnić dwa proste warunki.
pierwszym z nich jest to żebyś wyrzucił swoje wolenie do śmietnika albo na półeczkę z pamiątkami subiektywizmów - dualizmów czyli tam gdzie jego miejsce :)
przykład:
"
a przede wszystkim ładnie się do siebie wyrażali"
osobiście jestem koneserem tzw. słów wulgarnych, jednakże ludzie mają tendencje do ich demonizowania, co nie przeszkadza im jednocześnie w znakomitej większości zachowywać się w sposób obrzydliwy na co dzień.

Edited by wieh

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Mariusz Błoński said:

@dexx to może inaczej. Gdyby chrześcijaństwo (wraz z jego Kościołami) pełniło rolę takiego hamulcowego, jak się popularnie uważa, a średniowiecze było takimi "wiekami ciemnymi", jak się twierdzi, to inne kręgi kulturowe zdominowałyby świat. A jest on od setek lat zdominowany przez kraje chrześcijańskie.

Największym sukcesem w nauce chrześcijańskiej Europy w XII do XV wieku było to, że gdy Arabia wbiła wsteczny Kościół Katolicki "tylko" naciskał na hamulec. Renesans czerpał całymi garściami od Greków ale w przykładach arabskich .

Mariuszu popatrz na duchowieństwo i szczególnie biskupów dziś. To są w większości karierowicze niezdolni zaakceptować zdanie odmienne od ich własnego. Oni sa hamulcowymi nawet dziś. Myślisz że kiedykolwiek było lepiej? Zaryzykuję stwierdzenie, że moralnie pomimo wszystkich skandali i tak obecnie mamy najmniej kontrowersyjny okres w KK. Prześledź sobie historię papiestwa albo relacje historyczne o niektórych Świętych. Jeśli wspierali naukę na jakimkolwiek etapie to wtedy gdy im się to opłacało, a znacznie częściej opłacało się pokazać jak gorliwie przestrzega się doktryn wiary i skutecznie wykrywa wrogów kościoła i jego myśli. Naiwne jest myśleć inaczej.

Nie próbuje Cię przekonać ze Kościół nie miał wpływu na rozwój nauki , bo miał duży, ale strasznie irytuje mnie idealizowanie  jego wpływu  jak zaprezentowała to Ergo Sum. Dowodów na to jak w imieniu kościoła rozprawia o się z wolnomyślicielami jeż aż nad to.

Edited by dexx

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Astro napisał:

Prawda, ale to znów stwierdzenie faktu, a nie przyczynek do tezy. ;)

W moim świecie przyczynki do tezy są zazwyczaj faktami.
Ciężko uprawiać zinstytucjonalizowaną naukę bez instytucji. Każda wiedza dla pojedynczego homo jest przewagą konkurencyjną i ciężko go zmusić aby się nią dzielił bez korzyści dla własnego genomu :P Dlatego najpierw musiały powstać instytucje pełne "frajerów" a dopiero potem zmutować w kierunku uprawiania czystej nauki, to jedyny sposób aby rozwiązać problem jajka i kury.

Oczywiście wiele cywilizacji wytworzyło ośrodki naukowo-kulturalne, ale był to zazwyczaj kaprys mecenasów, i bardzo szybko ewoluowały w kierunku jak najwydajniejszego dojenia sponsorów. To samo widzimy obecnie, na szczęście udało się uzyskać efekty przed degeneracją systemu - mieliśmy dwa cudowne stulecia.

8 godzin temu, Astro napisał:

Skądś to znam... Płaskoziemców mam traktować jako głosicieli "innej hipotezy"? ;)


Jeśli "oficjalni płaskoziemcy" są władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, to podejście zezwalające na  "inne hipotezy" jest nadzwyczaj łaskawe.

 

Różnica jest mniej więcej taka jak twierdzenie że jest się sprytniejszym albo twierdzeniem że inni są głupsi. Niby jest to to samo :P
Podejście kościoła pozwalające traktować system heliocentryczny jako trick matematyczny jest absolutnie poprawne logicznie. Bo nie ma żadnego prawa fizyki które kazałoby nam traktować układ odniesienia związany ze Słońcem jako "słuszniejszy" niż ten z obracającą się Ziemią, poza uproszczeniem opisu :P
To Galileusz był "szaleńcem" a kościół "pragmatykiem" w tym sporze.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze jedno osiągnięcie "infrastrukturalne pod postęp" które pojawiło się w wyśmiewanym średniowieczu: prawo patentowe.
To najważniejsze osiągnięcie prawne które zapewniło systematyczny postęp. Oczywiście na początku była to spółka z władcą na nowy biznes z automatycznym monopolem, ale z czasem forma zyskała nową treść i doniosłość.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z NCBJ przeprowadzili analizy fizykochemiczne srebrnej biżuterii słowiańskiej wykonanej z użyciem techniki granulacji i filigranu. Dzięki badaniom udało się prześledzić procesy i techniki lutowania artefaktów wchodzących w skład skarbów, będących elementem tradycji wikińskiej. Polska kolekcja muzealna znalezisk typu skarby wczesnośredniowieczne stanowi drugi co do wielkości zbiór na świecie.
      Naukowcy z Narodowego Centrum Badań Jądrowych, we współpracy z badaczami z różnych dziedzin, pracują nad archeometrycznym opracowaniem zabytków wczesnośredniowiecznych, wykonanych ze stopów srebra. Skupiają się nad badaniem pochodzenia i sposobu wykonania zabytków wchodzących w skład skarbów. Skarby to depozyty srebra – monety, sztabki i ozdoby, często w formie siekanej, składane w naczyniu w ziemi. Jest to tradycja zaczerpnięta z kultury i wierzeń Wikingów. Obecnie w Polsce odnaleziono i zainwentaryzowano w muzeach około 600 skarbów i cały czas ich przybywa.
      Jest to materiał liczniejszy od odnalezionego dotychczas w Skandynawii lądowej, przy czym na Gotlandii, zwanej wyspą skarbów, liczebność odnalezionych skarbów wynosi 800 sztuk. Zjawisko chowania skarbów występuje również na terenie dawnej Rusi Kijowskiej, która była, podobnie jak tereny władztwa wczesnopiastowskiego, związana z tradycjami i podbojami wikińskimi. W okresie kształtowania się państwa polskiego (900-1039) skarby, prócz ceramiki i śladów osadnictwa, stanowią unikalny materiał źródłowy dla historii. Brak jest z tego okresu cmentarzysk, które pojawiają się na terenie Polski dopiero wraz z ugruntowaniem się chrześcijaństwa. Brak jest również z tego okresu wystarczającej liczby źródeł pisanych. Toteż badanie dostępnego materiału archeologicznego, jakim są liczne skarby, ma za zadanie przybliżenie funkcjonowania gospodarki kruszcowej i rozchodzenia się myśli technologicznej podczas tworzenia się pierwszego władztwa Piastów.
      Jako element badań nad skarbami naukowcy z NCBJ wykonali analizy fizykochemiczne srebrnej biżuterii wykonanej z użyciem techniki granulacji i filigranu (małe granulki i tasiemki mocowane do bazy ozdoby) znalezionej na ziemiach w Wielkopolsce. Technika ta ma swoje źródła w sztuce bizantyjskiej, przejętej później przez złotników wielkomorawskich, a ozdoby znajdywane w skarbach wczesnośredniowiecznych są jej ostatnim przejawem kontynuacji. Badaniom poddano 5 wisiorków o księżycowym kształcie – tzw. Lunuli, pochodzących ze skarbu odnalezionego w latach 30-tych XX wieku w Obrze Nowej (miejscowości położonej między Wrocławiem a Poznaniem). Należą one do zbiorów Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie.
      Lunule stanowią element sztuki złotniczej, charakterystycznej dla obszarów wschodnich – dawnej Rusi Kijowskiej, i są związane z funkcjonowaniem horyzontu złotnictwa słowiańskiego. Do tej pory ozdoby wczesnośredniowieczne były rozważane głównie w kontekście typologicznym, a wstępne badania technologiczne serii ozdób (nie zawierającej fragmentów lunuli) pochodzących ze skarbów odnalezionych w Słuszkowie i Rajskowie (woj. wielkopolskie) oraz w Stojkowie (woj. zachodniopomorskie) opisano w 20191 na łamach czasopisma Archaeological and Anthropological Sciences. Badania obejmowały zabytki przynależne do trzech grup złotniczych: zachodniosłowiańskiej, post-morawskiej i skandynawskiej.
      Wykazały możliwość wyróżnienia dwóch typów lutowania ornamentu do powierzchni: fizycznego (z użyciem lutu metalicznego na bazie miedzi) – w przypadku grupy zachodniosłowiańskiej i chemicznego (z użyciem lutu chemicznego bazującego na różnych związkach miedzi ze znacznym stopniem utlenienia) – dla pozostałych grup. Badania pochodzenia surowca srebrowego, użytego do produkcji ozdób z trzech wspomnianych skarbów, z użyciem analizy stosunków izotopowych ołowiu, wskazują na dominację kruszcu azjatyckiego, pozyskanego z przetopu monet arabskich (dirhemów), będących licznym materiałem wchodzącym w skład skarbów, a pozyskiwanym poprzez wymianę handlową w dobie średniowiecza.
      W przypadku lunuli z Obry Nowej badacze, stosując szersze spektrum technik instrumentalnych, przyjrzeli się bliżej sposobowi lutowania, służącemu do przytwierdzenia zdobień (granulek i tasiemek) do powierzchni biżuterii. W badaniach tych, prócz typowych narzędzi mikroskopowych tj. skaningowej mikroskopii elektronowej z mikroanalizą rentgenowską i mikroskopii optycznej, wykorzystano spektroskopię mikro-Ramana i dyfrakcję rentgenowską.
      Badania potwierdziły wykorzystanie, jako głównego składnika lutów, związków na bazie miedzi z dodatkiem kleju żywicznego (co wynika z obecności węgla w obszarach lutowania). W miejscu łączenia granulek z bazą w widmach ramanowskich zarejestrowano sygnały od amorficznego węgla, podobnego do bitumenu. Naukowcy donoszą, że jest to pozostałość po termicznej obróbce kleju żywicznego, użytego jako formę mocowania/przyklejania malutkiego ornamentu do podłoża w procesie lutowania chemicznego. Obecność węgla została również potwierdzona przy użyciu dyfrakcji rentgenowskiej wykonanej dla próbki lutu.
      Ponadto obszary lutowania są utlenione, a innymi składnikami mieszaniny lutującej prócz miedzi są ołów, z dodatkiem cyny, cynku, wapnia, fosforu oraz krzemu. Składniki te rozlane są po całej powierzchni artefaktów. Jest to efekt lutowania w stosunkowo wysokiej temperaturze (do 800oC), aczkolwiek odkryto wytrącenia lutu wokół mocowanych ornamentów. Z obecności ołowiu wraz z wapniem, fosforem i alkaliami w mikro-obszarach lutowania, naukowcy wywnioskowali, iż do mieszaniny lutowniczej mogła być dodawana glejta (nieoczyszczony tlenek ołowiu), który jest formą uzyskiwaną m.in. w procesie rafinacji srebra. Złoża srebrowe często współwystępują z ołowiem i cynkiem. Dodatkowo ołów jest dodawany w procesie kupelacji do oczyszczania srebra. Wobec czego zawsze metalurgia srebra jest nierozerwalnie związana z metalurgią ołowiu, a jak wykazały badania również i w złotnictwie.
      Do tej pory nie rozpatrywano ołowiu jako składnika w procesie lutowania chemicznego, jego obecność pomijano, jako dodatek złożowy. Pewna ciekawostka, której naukowcy się dopatrzyli w trakcie badań wiąże się właśnie z użyciem glejty ołowianej, jako składnika mieszaniny lutującej. Nawiązuje ono bowiem do przepisu 11 zaczerpniętego z przewodnika po dawnym warsztacie złotniczym, zbioru receptur lutowniczych, z X Papirusu Lejdejskiego*. Dodanie niskotopliwego ołowiu do stopu srebra czy złota (znana są również antyczne złote ozdoby wykonane w technice granulacji, zaś receptury opisane w źródłach historycznych dotyczą lutowania złota, ale stosują się też do srebra) powoduje nadtopienie i zniekształcenia powierzchni w rejonie lutowanym – efekt ten również zaobserwowano na powierzchni lunul. Dodatkowo, zgodnie z przepisem wspomnianym w X Papirusie z Leiden oraz w recepturach opisywanych przez Pliniusza Starszego, dodatek miedzi oraz cyny w mieszance lutowniczej najprawdopodobniej wywodzi się ze stopów opartych na miedzi, takich jak brąz z domieszką cynku.
      Badania sposobu lutowania ornamentów na ozdobach wchodzących w skład skarbów stanowią duże wyzwanie dla warsztatu konwencjonalnych badań materiałowych – mówi kierownik projektu dr Ewelina Miśta-Jakubowska z NCBJ. Obecny skład zabytków jest efektem wielu przemian wtórnych, takich jak procesy korozyjne, a potem konserwacja, która często źle przeprowadzona wręcz uniemożliwia prowadzenie badań technologicznych w sposób nieniszczący. Już na etapie produkcji, mieszania surowców w procesie cieplnym, skład mieszaniny lutującej zmienia się względem produktów wyjściowych. Później skład chemiczny zostaje zmieniony „czasem” i konserwacją. W efekcie do badań mamy do dyspozycji zabytek charakteryzujący się znacznym stopniem niejednorodności strukturalnej i chemicznej. W interpretacji wyników badań nad sposobami lutowania granulatu i filigranu należy brać pod uwagę wszystkie te zmienne.
      Mimo trudności, przed którymi stają naukowcy zajmujący się wczesnośredniowiecznymi technikami złotnictwa, analiza składu lutu wykorzystywanego w takiej ornamentacji jest bardzo ważna. Jako, że ilość znalezisk rośnie, a liczba technik badawczych się wciąż poszerza, zyskujemy dużo materiału porównawczego. Dane te mogą być wykorzystane do prześledzenia przepływu technologii w tym okresie, a co za tym idzie odtworzenia elementu gospodarki kruszcowej w okresie formowania się polskiej państwowości. Wyniki przedstawione w niniejszej publikacji otwierają nowy rozdział w badaniach ornamentacji z wczesnośredniowiecznych skarbów polskich – dodaje dr Miśta.
      Naukowcy zapowiadają, że w przyszłości dane zostaną uzupełnione o badania izotopowe ołowiu, srebra i cyny, celem zaproponowania pochodzenia kruszcu, w tym ołowiu będącego składnikiem lutowania. Dalsze badania są realizowane m.in. we współpracy z Muzeum Narodowym w Szczecinie, Muzeum Narodowym w Kielcach, Muzeum Pierwszych Piastów oraz z laboratorium geochemicznym w Juniata Collegue w Stanach Zjednoczonych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W centrum Oslo archeolodzy znaleźli dwa obiekty pokryte pismem runicznym. Jeden z nich został wykonany z kości i jest to pierwsza od ponad 40 lat kość z runami znaleziona w stolicy Norwegii. Drugi przedmiot to kij, na którym widnieje tekst spisany runami oraz tekst po łacinie. Odkryć dokonano niedaleko miejsca, gdzie niedawno znaleziono niezwykłą tajemniczą figurkę z koroną na głowie i sokołem na ramieniu.
      Wykopaliska prowadzone są na terenie Middelaiderpaken (Park Średniowieczny). To obszar, który w średniowieczu stanowił południową część miasta. Park założono w 2000 roku i zakazano tam budownictwa. Na jego terenie znajdują się bowiem warstwy kulturowe oraz ruiny m.in. kościoła św. Klemensa, św. Marii i rezydencji królewskiej (Oslo kongsgård) z XI wieku z czasu rządów Haralda III Srogiego (Harald Hardrada).
      Na płaskim kiju napisy widoczne są z trzech stron. Oba końce zostały uszkodzone, więc prawdopodobnie tekst jest niekompletny. Różnego typu uszkodzenia widoczne są też na bokach kija, przez co istnieją wątpliwości interpretacyjne co do treści napisu. Jednak większość tekstu można odczytać.
      Profesor Kristel Zilmer, specjalistka od runologii i ikonografii na Uniwersytecie w Oslo dokonała pierwszego odcyfrowania i interpretacji napisów. Uczona mówi, że na jednej z szerszych stron widać łacińską frazę „manus Domine” lub „manus Domini”, a na drugiej runiczny napis głosi „Bryngjerd, er det” lub „Bryngjerd, som det”. Na jednej z węższych stron znajduje się osiem znaków, które mogą być napisem runicznym oznaczającym "to prawda". Zilmer zauważa, że „manus Domine” może być częścią modlitwy „in manus tuas, Domine, commendo spiritum meum”. To wypowiedziane przez Jezusa na krzyżu słowa „w ręce Twoje, Panie, oddaję ducha mojego”.
      Na stronie węższej widnieje napis, który może być kontynuacją modlitwy, jednak to zależy od pierwszej runy. Jeśli jest to þ mamy tutaj runiczny napis „Þat er satt” oznaczający „to prawda”. Takie wyrażenie znane jest z sag, innych inskrypcji, a taka sama lub podobna fraza widnieje na niektórych kościołach.
      Na drugiej z szerszych stron z pewnością widnieje żeńskie imię Bryngjerd, a po nim znajduje się wyrażenie zawierające czasowniki. Tutaj również tekst jest uszkodzony, ale jeden z czasowników oznacza „ukrywać”, ale również „poddawać się”. To drugie znaczenie zgadzałoby się z przeciwnej strony kija. Profesor Zilmer uważa, że Bryngjerd oddaje się w Boże ręce.
      Połączenie na jednym przedmiocie runów i łaciny wskazuje nie tylko na zdolności lingwistyczne piszącego ale również może być kolejnym dowodem na potwierdzenie niedawno przeprowadzonych fascynujących badań wskazujących, że pojawienie się łaciny wywołało rozkwit pisma runicznego, a średniowieczna Norwegia była dwujęzyczna.
      Drugi ze znalezionych zabytków pisanych to kość konia lub krowy z wyraźnie widocznymi 13 runami po jednej stronie i jedną słabiej widoczną runą po drugiej. Napis głosi „basmarþærbæin”. I znowu jego zrozumienie zależy od interpretacji. Odnosi się on albo do imienia lub przezwiska, albo opisuje samą kość. Osoba, która obgryzła mięso z kości mogła dla zabawy albo podpisać ją swoim imieniem/przezwiskiem, albo też napisać, z jakiego zwierzęcia kość pochodzi.
      Kość z runami została znaleziona na południowym końcu stanowiska archeologicznego w pobliżu naturalnego wzgórza. "To oznacza, że może być całkiem stara", mówi Mark Oldham, dyrektor badań archeologicznych w Middelaiderpaken. Z kolei kij z napisami znaleziono w warstwie, która jest prawdopodobnie warstwą wyrzuconych śmieci. Znalezione tam odpadki sugerują, że śmieci pochodziły z miejsca, w którym produkowano wyroby ze skóry.
      Na razie specjaliści nie są w stanie dokładnie datować nowo odkrytych napisów. Najbardziej podobne z run znalezionych na terenie Norwegii pochodzą z lat 1100–1350.
      Pokryte napisami kość i kij są tym cenniejsze, że dotychczas na terenie Oslo znaleziono zaledwie 85 zabytków z runicznymi napisami. Większość z nich odkryto w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. Dla porównania, w Bergen znaleziono ich ponad 680.
       
      Runepinne by nikunorway on Sketchfab
       
      Runebein fra Oslo by nikunorway on Sketchfab

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W 2019 roku w pobliżu Berwick-upon-Tweed detektorysta znalazł pokryty runami złoty krzyżyk. Zabytek datowano na lata 700–900, a każdy specjalista rozpozna w nim wyjątkowe znalezisko. Większość wczesnych anglosaskich krzyży ma równe ramiona, tutaj jedno z nich jest dłuższe. Ponadto dotychczas nie znaleziono krzyżyka pokrytego runami. Jednak prawdziwą sensacją okazała się treść napisu.

      Runy biegną przez całe dłuższe ramię do środka krzyżyka. Trzy krótsze ramiona ozdobiono wyżłobionymi krzyżykami. W dłuższym ramieniu widnieje niezbyt starannie wykonany otwór, który zrobiono po wykonaniu runicznego napisu. Prawdopodobnie w swojej oryginalnej formie krzyżyk posiadał zawieszkę, która się odłamała, dlatego wykonano otwór w ramieniu.
      Jak już wspomnieliśmy, największą sensacją jest jednak treść samego napisu. Zwykle tego typu osobiste przedmioty podpisane są imieniem i, jeśli nie wskazano inaczej, zwykle jest to imię właściciela.
      Profesor John Hines z Cardiff University, który dokonał analizy run, napisał: staroangielskie imiona rozpoczynające się na Ead- („radość”, „szczęście”) są powszechne, jednak znamy tylko dwa imiona, których druga sylaba rozpoczyna się od litery -r: Eadred i Eadric. Natomiast w żadnym języku germańskim nie zidentyfikowano dotychczas elementu „ruf” w imieniu. Widoczne na tym krzyżu imię Eadruf jest imieniem nieznanym, o tajemniczej etymologii. Być może mamy tutaj z nieco zakamuflowanym lepiej znanym imieniem Eardwulf. Wiemy, że we wczesnej Northumbrii żyli znaczni mężczyźni o tym imieniu.
      Niezwykłe jest też miejsce znalezienia zabytku. W okolicy nie są bowiem znane żadne średniowieczne ruiny. W czasach, gdy krzyżyk wykonano, okoliczne ziemie należały do Świętej Wyspy Lindisfarne (Holy Island of Lindisfarne). Wyspa wspomniana jest już w dokumentach z VI wieku, około 634 roku mnich Aidan z Iony, późniejszy święty, założył tam klasztor, który był ważnym centrum celtyckiego chrześcijaństwa w Northumbrii. Jego spalenie i plądrowanie przez wikingów w 793 roku uznawane jest za otwierający epokę wikingów pierwszy najazd skandynawskich wojowników. Historyczne przekazy sugerują, że w okolicy, w której znaleziono krzyżyk, mógł stać kościół lub opactwo. Jednak dotychczas nie znaleziono tam żadnej struktury z wczesnego średniowiecza.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rongorongo, wciąż nieodczytane pismo z Wyspy Wielkanocnej, to prawdziwa gratka dla naukowców. Niewykluczone bowiem, że jest to jeden z niewielu przypadków w historii ludzkości niezależnego rozwoju systemu pisma. Musimy bowiem pamiętać, że aż do XVIII wieku Rapa Nui była odizolowana od świata zewnętrznego. Została odkryta przez Holendra Jacoba Roggeveena w 1722 roku. Naukowcy nie są zgodni co do tego, kiedy rongorongo powstało, ani jak długo było wykorzystywane. Wiadomo, że przestano go używać w latach 60. XIX wieku.
      Doktor Rafał Wieczorek z Wydziału Chemii UW i Kamil Frankiewicz doktorant na Wydziale Biologii UW oraz doktor Alexei Oskolski z Instytutu Biologicznego im. Komarowa w St. Petersburgu oraz doktor Paul Horley z Parque de Investigación e Innovación Tecnológica w Meksyku, szczegółowo zbadali Tabliczkę Berlińską. To jeden z zaledwie 23 zachowanych do dzisiaj zabytków, na którym możemy zobaczyć rongorongo.
      Wśród naukowców nie ma zgody co do daty zasiedlenia Wyspy Wielkanocnej przez ludzi. Zasięg podawanych dat waha się od ok. 690 do ok. 1280 roku. Jeśli rzeczywiście rozwinęło się tam pismo, to jest to jeden z niewielu przypadków, i jedyny w Oceanii, niezależnego pojawienia się pisma. To stawiałoby pod tym względem Rapa Nui na równi z Egiptem, Chinami czy Mezopotamią.
      Problem jednak w tym, że przez ponad 100 lat od czasu odkrycia wyspy nie pojawiają się żadne doniesienia o piśmie używanym przez krajowców. Wspomina o nim dopiero pierwszy europejski mieszkaniec wyspy brat Eugène Eyraud z zakonu sercanów białych. Trafił on na Rapa Naui w 1864 roku i wtedy właśnie zanotował, że w każdym domu znajdują się tabliczki pokryte „hieroglifami”, ale miejscowi nie potrafią ich już odczytać. Po kilku miesiącach zakonnik został zmuszony do opuszczenia wyspy.
      Powrócił na nią w 1866 roku w towarzystwie innego sercana białego, Hippolyte'a Roussela. Niedługo dołączyli do nich dwaj inni Europejczycy, Gaspar Zumbohm i Théodule Escolan, którzy założyli na wyspie szkoły. Eyraud nie wspomniał więcej o zauważonym przez siebie piśmie. Zmarł w 1868 roku, a świat zewnętrzny dowiedział się o rongorongo w 1869 roku, kiedy to Zumbohm, przekazał kilka prezentów biskupowi Jaussenowi z Tahiti. Była wśród nich, o czym nie wiedział, tabliczka z pismem. Jego odkrycie szybko stało się sensacją i wzbudziło wielkie zainteresowanie. Jedna z hipotez dotyczących jego powstania mówiła, że rozwój pisma został zainspirowany kontaktem z Europejczykami, a konkretnie z ceremonią z 1770 roku, kiedy to Hiszpanie zaprosili krajowców do podpisania dokumentu o przyłączeniu wyspy do korony hiszpańskiej. Jednak hipoteza ta nie została jednoznacznie udowodniona, więc nie wiemy, czy autochtoni zetknęli się z pismem po raz pierwszy w 1770 roku widząc je u Hiszpanów, czy też posługiwali się nim wcześniej.
      Badana przez polskich naukowców tabliczka znajduje się w berlińskim Muzeum Etnograficznym. Zabytek ma około metra długości. Uczeni stwierdzili, że – wbrew wcześniejszym opiniom – tabliczka została wykonana z drewna lokalnej tespesji topolowatej (Thespesia populnea), a nie z drewna wyrzuconego na brzeg przez fale oceanu. Datowanie radiowęglowe skorygowane o dane etnograficzne wykazało, że drzewo, na którym widnieje rongorongo zostało ścięte pomiędzy rokiem 1830 a 1870. Zanim tabliczka trafiła do rąk Europejczyków musiała spędzić sporo czasu w jaskini. Strona, która leżała na ziemi zgniła, co niemal całkowicie zniszczyło jej zawartości. Wieczorek i jego koledzy szacują, że oryginalny tekst liczył ponad 5000 znaków, czyli był ponaddwukrotnie dłuższy niż kolejny zachowany tekst rongorongo. Pismo to składa się z symboli, wśród których łatwo można rozpoznać ludzi, ptaki, ryby czy żółwie. Są tam też glify prawdopodobnie reprezentujące różne obiekty kulturalne, które jednak trudno interpretować.
      Wiedza o tym, jak odczytać pismo, mogła zaginąć z powodu łupieżczych wypraw podjętych w 1862 roku z terytorium dzisiejszego Peru. Wyprawy miały na celu chwytanie niewolników. Wtedy to wywieziono z Rapa Nui znaczny odsetek mieszkańców, w tym członków elity, którzy potrafili czytać. Gdy z czasem pozwolono im wrócić na Wyspę Wielkanocną, przywieźli oni ze sobą nowe choroby, które zdziesiątkowały jej populację. Zresztą ofiarą jednej z takich epidemii padł brat Eyraud.
      Zachowanie większości znanych obecnie tabliczek z rongorongo zawdzięczamy biskupowi Jaussenowi, na polecenie którego obecni na wyspie misjonarze zebrali w 1870 roku tabliczki o najlepszej jakości. Wkrótce potem sytuacja tak się pogorszyła, że misjonarze musieli wyjechać wraz z połową miejscowej populacji. Mimo tego, że jeszcze pod koniec XIX wieku znaleziono kilka tablicznek, wszystko wskazuje na to, że pomiędzy ich zauważeniem przez Eyrauda, a zebraniem przez Jaussena, miejscowi przestali je wytwarzać. Dlatego też uznaje się, że pomiędzy rokiem 1862 a 1870 zaprzestano używania rongorongo.
      Dzięki pracy Wieczorka i jego kolegów Tabliczka Berlińska jest najlepiej przebadanym zabytkiem rongorongo. Zabytek został kupiony od miejscowych i trafił do Berlina w 1883 roku. Tabliczka mierzy 103 x 12,5 x 6cm i waży 2,6 kg. Większość inskrypcji jest zniszczona zarówno przez pobyt w ziemi, jak i stonogi z gatunku prosionek opylony, które się zagnieździły w drewnie. Napisy widoczne są na jednej stronie, dlatego też dotychczas uważano, że w ten właśnie sposób tabliczkę zapisano. Jednak autorzy najnowszych badań, wykonując tysiące zdjęć fotogrametrycznych, które pozwoliły na uzyskanie trójwymiarowego modelu tabliczki, wykazali, że była zapisana na całej powierzchni. Zauważono niewidoczne gołym okiem glify oraz znane z lepiej zachowanych tabliczek rowki, które miały ograniczać tekst i ułatwiać pianie. To właśnie dzięki żmudnej pracy udało się odkryć, że na tabliczce pierwotnie znajdowało się ponad 5000 znaków. Z powodu jednak znacznych zniszczeń, miano najdłuższego zachowanego tekstu rongorongo przysługuje tzw. lasce z Santiago, gdzie widzimy około 2300 znaków.
      Naukowcy szacują, że rongorongo składa się z około 600 znaków. Najprawdopodobniej posługiwała się nim zamieszkująca wyspę arystokracja. Wraz z jej zniknięciem, zniknęła też umiejętność korzystania z pisma. Naukowcy starają się je odczytać, jednak nie jest to łatwe zadanie. Tym bardziej, że zagadnieniem tym zajmuje się niewielu specjalistów na świecie. Badań nad rongorongo nie ułatwia też fakt, że pozostały zaledwie 23 tabliczki z tym pismem i są one rozsiane po kolekcjach na całym świecie.
      Ze szczegółami badań możemy zapoznać się w artykule The rongorongo tablet from Berlin and the time-depth of Easter Island’s writing system opublikowanym na łamach The Journal of Island and Coastal Archaeology.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak się okazuje, do rozwoju wielkich cywilizacji ludzkości potrzebny był nie tylko miecz i pług, ale również pióro. Autorzy najnowszej analizy dowodzą, że o być albo nie być protopaństw i pierwszych cywilizacji decydowała technologia informacyjna.
      Analiza danych zgromadzonych w ramach projektu „Seshat: Global History Databank” dowodzi, że na pewnym etapie rozwoju rodzące się państwa napotykały wąskie gardło w postaci konieczności wymiany informacji. Te, które sobie z tym poradziły, mogły rozwijać się dalej.
      Jaeweon Shin z Rice University, Michael Holton Price, David Wolpert, Hajime Shimao i Brendan Tracey z Santa Fe Institute oraz Timothy Kohler z Washington State University dowodzą, że każda cywilizacja rozwijała się w trzech etapach.
      Na początkowym etapie rozwój protopaństwa napędzany był samym wzrostem liczby ludności. Osiadły tryb życia, udomowienie roślin i zwierząt pojawiły się niezależnie w wielu miejscach na Ziemi. W wielu społeczeństwach doszło też do znacznej zmiany mobilności ich członków. Wraz z pojawianiem się nadwyżek żywności, przekazywaniem zgromadzonych dóbr kolejnym pokoleniom rosły nierówności, pojawiały się i umacniały ośrodki władzy.
      Powstawały protopaństwa, a wzrost ich siły był napędzany wzrostem liczby ludności. Niemal wszędzie obserwuje się występowanie takich powiązanych ze sobą zjawisk jak wzrost produkcji rolnej, wzrost liczby ludności, pojawianie się zaczątków miast, rozwój hierarchii politycznej i coraz większe nierówności majątkowe. Na wszystkich kontynentach gdzie pojawiło się rolnictwo zauważalny jest wysoki stopień podobieństwa zarówno w sposobie formowania się społeczności ludzkich, od niewielkich grup łowców-zbieraczy po ostatnią znaną nam formę czyli wielkie społeczeństwa miejskie.
      Naukowcy chcieli sprawdzić, co powoduje, że społeczeństwa rozwijają się w tak bardzo podobny sposób. W tym celu wzięli na warsztat bazę Seshat. To ambitny projekt, w którym pod uwagę branych jest ponad 1500 zmiennych, za pomocą których opisano ponad 400 społeczeństw z 6 kontynentów na przestrzeni ostatnich 10 000 lat historii.
      Na podstawie wykonanej analizy autorzy badań doszli do wniosku, że po początkowej pierwszej fazie rozwoju protopaństw wzrost liczby ludności przestaje wystarczać i pojawia się wąskie gardło. Jest nim konieczność opracowania efektywnego systemu wymiany informacji i przeprowadzania transakcji handlowych. Istnieje bardzo silny związek pomiędzy sposobem, w jaki społeczeństwa przetwarzają informacją, a tym, jak duże mogą się stać. Wydaje się, że wcześnie dokonany postęp w przetwarzaniu informacji, a zatem np. pojawienie się pisma czy pieniądze, był dla rozwoju tamtych społeczeństw równie ważny, jak dla nas ważny jest dzisiaj internet, mówi Tim Kohler. Dopiero, gdy w takim protopaństwie pojawi się pismo i pieniądz, społeczeństwo może nadal się rozwijać i przejść do fazy trzeciej.
      Nasze analizy wykazały, że starożytne cywilizacje, po osiągnięciu pewnej wielkości, natykały się na informacyjne wąskie gardło. To punkt zwrotny naszej skali rozwoju społeczeństw. Bardzo rzadko zdarzało się, by bez pisma lub pieniądza, mogły nadal się rozwijać. Jednak tam, gdzie dokonano tych wynalazków, narodziły się wielkie imperia, dodaje Kohler.
      Badania Kohlera i jego kolegów dostarczają też możliwego wyjaśnienia różnic technologicznych, jakie widzimy pomiędzy cywilizacjami Starego i Nowego Świata. Ich praca dowodzi bowiem, że bardzo mało cywilizacji obu Ameryk było w stanie dotrzeć do punktu zwrotnego. W związku z tym istniała tam mniejsza presja na rozwój pisma i innych form informacji, które przyniosły postęp technologiczny w Europie i Azji.
      Jednym z głównych powodów, dla których cywilizacje Ameryki nigdy nie osiągnęły punktu zwrotnego był brak koni, wołów i innych dużych zwierząt zdolnych do przenoszenia ludzi i ładunków. Takie zwierzęta pozwalały na powstanie nadwyżek żywności, ułatwiały handel i umożliwiały ekspansję imperiów w Azji i Europie, dodaje Kohler.
      Naukowcy mają nadzieję, że analiza bazy Seshat da też odpowiedź na inne interesujące pytania, jak np. dlaczego niektóre cywilizacje upadły, mimo że nie widać żadnych zewnętrznych przyczyn ich porażki. Mamy nadzieję, że z czasem, gdy do Seshat będzie trafiało coraz więcej danych, uda nam się odpowiedzieć na tego typu pytania, mówi Kohler.
      Obecnie posiadamy nowe niezwykłe możliwości przechowywania i przetwarzania danych. Większe niż kiedykolwiek wcześniej. Czy to oznacza, że przed nami nowy etap rozwoju ludzkiej cywilizacji? A jeśli tak, to jak będzie on wyglądał, zastanawia się uczony.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...