Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Jesteśmy bardziej podobni do prymitywnych ryb, niż nam się wydaje

Recommended Posts

Wyjście zwierząt z wody na ląd to jedno z najważniejszych wydarzeń w ewolucji. Kluczem do zrozumienia, jak do tego doszło, jest odkrycie, kiedy i jak wyewoluowały płuca i kończyny. Wykazaliśmy, że biologiczne podstawy do ich ewolucji istniały na długo przed tym, zanim pierwsze zwierzę wyszło na brzeg, mówi profesor Guojie Zhang z Uniwersytetu w Kopenhadze.

Nie od dzisiaj wiemy, że człowiek oraz inne kręgowce wyewoluowały z ryb. Przed około 370 milionami lat na ląd zaczęły wychodzić pierwsze prymitywne czworonogi, ryby, które zmieniły płetwy na kończyny i były w stanie oddychać powietrzem atmosferycznym. Okazuje się jednak, że zmiana płetw na kończyny i umiejętność oddychania poza wodą są znacznie starsze.

Naukowcy z Uniwersytetu w Kopenhadze przeprowadzili badania genetyczne, które dowiodły, że już 50 milionów przed wyjściem czworonogów na ląd istniał kod genetyczny umożliwiający zmianę płetw na łapy i pozwalający na oddychanie powietrzem atmosferycznym. Co więcej, geny te wciąż istnieją u ludzi i wielopłetwcowatych. Badania, opublikowane na łamach pisma Cell, zmieniają tradycyjne spojrzenie na ciąg wydarzeń, które doprowadziły do pojawienia się pierwszych zwierząt lądowych.

Uczeni od pewnego czasu podejrzewają, że płetwy piersiowe wielopłetwcowatych, ryb potrafiących poruszać się po lądzie podobnie jak czworonogi, odpowiadają płetwom, jakie posiadał nasz wspólny przodek z rybami. Teraz, dzięki mapowaniu genomu wykonanemu przez uczonych z Kopenhagi, dowiadujemy się, że staw łączący metapterygium z radialiami płetw jest homologiem – czyli ma wspólne pochodzenie ewolucyjne – stawu łokciowego u człowieka. Sekwencja DNA kontrolująca rozwój stawu łokciowego H. sapiens istniała już u wspólnego przodka prymitywnych ryb i kręgowców lądowych i wciąż u nich istnieje. Jednak w pewnym momencie ewolucji sekwencję tę utraciły ryby z podgromady doskonałokształtnych.

Wielopłetwcowate i niektóre inne prymitywne ryby posiadają parę płuc przypominających ludzkie płuca. Właśnie przeprowadzone badania wykazały, że ich płuca funkcjonują podobnie jak płuca niszczuki krokodylej i dochodzi u nich do ekspresji tych samych genów co w ludzkich płucach.

Jednocześnie wykazano, że w tkance płuc i pęcherza pławnego mamy do czynienia z bardzo podobną ekspresją genów, co wskazuje, że są organami homologicznymi. Tak zresztą uważał już Darwin. Jednak o ile Darwin sądził, że pęcherz pławny przekształcił się w płuca, to obecne badania sugerują, że wyewoluował on z płuc. Ich autorzy sądzą, że nasi wcześni rybi przodkowie posiadali prymitywne płuca. W toku ewolucji część ryb zachowała te płuca, co pozwoliło im z czasem wyjść na ląd i przyczyniło się do pojawienia się czworonogów, a u części ryb z płuc powstał pęcherz pławny, prowadząc do powstania doskonałokształtnych.

Badania te pokazują, skąd wzięły się różne organy naszego ciała i ich funkcję są zapisane w kodzie genetycznym. Niektóre z funkcji związanych z płucami i kończynami nie pojawiły się w czasie, gdy pierwsze zwierzęta wyszły na ląd, ale były zakodowane w genomie na długo zanim pierwsza ryba zaczęła prowadzić lądowy tryb życia. Co ciekawe, te sekwencje genetyczne są wciąż obecne w rybich „żywych skamielinach”, dzięki czemu możemy je badać, mówi Guojie Zhang.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakie znamy inne rodzaje kręgowców poza zwierzętami?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro pęcherz pławny to przekształcone płuca a nie odwrotnie, to ja już nie wiem co mam myśleć... 

Czy pierwotnie zwierzęta wodne, te bardziej złożone niż jeżowce, żyły w oceanach niczym wieloryby, orki, delfini dzisiaj żyją? Przedstawiciele tych wymienionych też posiadają płuca. Wieloryby początkowo przypominały pso-podobne lub konio-podobne zwierzęta, które wróciły do życia w wodzie. Może właśnie było to możliwe przez fakt, że pierwotnie płuca służyły innym gatunkom do gromadzenia zapasów tlenu... nie wiem.

Pojawia się też pytanie, jak wyeluowały płuca? 

No i też przychodzą mi do głowy wszelkiego rodzaju ichtiozaury, które podobnie jak delfiny, wróciły do życia w wodzie. Może są jakieś geny, które również można uaktywnić a dzięki, którym możnaby prześledzić lepiej historię życia na Ziemii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 hours ago, czernm20 said:

Skoro pęcherz pławny to przekształcone płuca a nie odwrotnie, to ja już nie wiem co mam myśleć... 

To ciekawy problem, więc nie wymiękaj :) Eksplozja kambryjska na początku, a wcześniej mała eksplozja w Ediacaranie (Avalon Explosion) to chyba głównie życie przy dnie. Poniżej przykładowy obrazek z wyszukania "Ediacaran fauna". Płuca mogą oddychać płynem, zwłaszcza jak są do tego przystosowane a mięśnie odpowiednio silne. Zdaje się, że nawet przeprowadzano tego typu eksperymenty u ludzi, ale większość płynów nie zawiera wystarczającej ilości tlenu. Był problem z lepkością cieczy i przechodzenie z płynu na gaz było ryzykowne. Nie pamiętam szczegółów, ale być może to jest jakieś rozwiązanie.

Ediacaran_Scene_1200.jpg

  • Thanks (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No tak, ale po co w takim razie rybom skrzela, skoro pierwotnie miały płuca? It doen't make sense.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Zdaje się, że nawet przeprowadzano tego typu eksperymenty u ludzi

Krążą słuchy, że armia amerykańska używa tej technologii od bardzo dawna.

Godzinę temu, czernm20 napisał:

No tak, ale po co w takim razie rybom skrzela, skoro pierwotnie miały płuca?

Może wodne płuca pozwalały oddychać przy mniejszej koncentracji tlenu w wodzie (jeśli chodziło o tlen)?
Skrzela wymagają pływania i aktywnego ruchu, jeśli przodek ryby prowadził osiadły tryb życia, to miniaturowe płuca mogły być lepszym rozwiązaniem (w sensie wyewoluowania rozwiązania).

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, peceed napisał:

Może wodne płuca pozwalały oddychać przy mniejszej koncentracji tlenu w wodzie (jeśli chodziło o tlen)?

Raczej odwrotnie - przy mniejszej koncentracji tlenu płuca muszą mieć dużą powierzchnię rozwinięcia, a to powoduje, że bardzo łatwo mogą się zatkać, co szczególnie w środowisku wodnym, gdzie paprochów różnych nie brakuje, jest dużym problemem. Czyli płuca w wodzie dobrze działały w warunkach dużej koncentracji tlenu. No i do tego konieczność aktywnej wentylacji.
 

3 godziny temu, peceed napisał:

Skrzela wymagają pływania i aktywnego ruchu, jeśli przodek ryby prowadził osiadły tryb życia, to miniaturowe płuca mogły być lepszym rozwiązaniem (w sensie wyewoluowania rozwiązania).

Niekoniecznie - osiadłym wystarcza stały przepływ wody.

Jednocześnie płuca i skrzela mogły być opłacalne dla jakichś stworów żyjących w strefie przybrzeżnej, okresowo zalewanej - płuca mogły być rezerwuarem tlenu (+ oddychanie skórne) w sytuacji, kiedy używanie skrzeli nie było możliwe (łatwo wysychają i są efektywne tyko przy przepływie wody).

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, czernm20 napisał:

No tak, ale po co w takim razie rybom skrzela, skoro pierwotnie miały płuca? It doen't make sense.

A może było tak: miały skrzela. Pojawiły się też prymitywne płuca pozwalające np. na życie w strefie przybrzeżnej na płyciznach.. U jednych ryb przekształciły się one w pęcherz pławny, a innym pozwoliły wyjść na ląd?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do rozwarzan kolegów dodam że Kiryski odydychają jelitem. Glownie skrzelami ale potrafia połknąć powietrze atmosferyczne (kto miał ten widział) a potem tlen jest wchłaniany w jelicie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze można by dodać, że badania z artykułu dotyczą tylko rodziny wielopłetwcowatych, która jest jedną z b. wielu rybich rodzin (https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_rodzin_ryb). Według Wikipedii wielopłetwcowate są rybami słodkowodnymi zamieszkującymi Afrykę tropikalną i dorzecze Nilu (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielopłetwcowate) i co ciekawe angielska wersja mówi że tereny mainly swampy, shallow floodplains and estuaries. Czyli jak znalazł, takie, które mogą mieć do czynienia z okresowym wysychaniem, przebywaniem na krótko na lądzie itp.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 hours ago, peceed said:

Krążą słuchy, że armia amerykańska używa tej technologii od bardzo dawna.

Nie chce mi się w to wierzyć. Z tego, co kiedyś czytałem o eksperymentach to było to co najmniej uciążliwe i dość niebezpieczne. A delikwent potrzebował opieki teamu medycznego podczas eksperymentu, płukania i tak dalej. Sam płyn to też nie była woda, tylko bardziej oleista ciecz o skomplikowanej nazwie ;) Foczki z Navy Seals mają na pewno dobre rebreathery czyli zestawy do nurkowania w układzie zamkniętym z pochłaniaczem CO2.

 

13 hours ago, czernm20 said:

No tak, ale po co w takim razie rybom skrzela, skoro pierwotnie miały płuca? It doen't make sense.

Ewolucja nie musi mieć sensu. Dobrym przykładem jest nerw krtaniowy, który idzie od mózgu w okolice serca, po czym wraca do krtani, bo powstał po złej stronie aorty! U ryb nie ma to znaczenia, o ile w ogóle mają ten nerw, a u ludzi niewielkie. Ale żyrafy mają już kilka metrów, nie wypominając o dinozaurach jak Diplodoki czy większe spokrewnione dinozaury, które miały kilkadziesiąt metrów niepotrzebnego okablowania :) Z kolei Nautilus utknął z okiem otworkowym, podczas kiedy inne cefalopody mają dość skomplikowane gałki oczne.

wedel-rln-fig1-revised-2.jpg

 

7 hours ago, ex nihilo said:

Jednocześnie płuca i skrzela mogły być opłacalne dla jakichś stworów żyjących w strefie przybrzeżnej, okresowo zalewanej - płuca mogły być rezerwuarem tlenu (+ oddychanie skórne) w sytuacji, kiedy używanie skrzeli nie było możliwe (łatwo wysychają i są efektywne tyko przy przepływie wody).

Tak właśnie myślałem, że w strefie przybrzeżnej jest potencjał na ryby z płucami. Warto pamiętać, że kiedy oceany roiły się od życia, na lądzie nie było konkurencji, więc był powód, żeby wyjść z wody.

 

14 hours ago, cyjanobakteria said:

Eksplozja kambryjska na początku, a wcześniej mała eksplozja w Ediacaranie (Avalon Explosion) to chyba głównie życie przy dnie. Poniżej przykładowy obrazek z wyszukania "Ediacaran fauna".

Dodam jeszcze, że wszystkie organizmy na tym obrazku to są zwierzęta, a nie rośliny. Więcej można poczytać na eartharchives.org, skąd pochodzi obrazek.

http://www.eartharchives.org/articles/the-secret-garden-of-ediacara-and-the-origin-of-complex-life/

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niewielki odsetek ludzi na świecie posiada przy uchu niewielki otworek. Naukowcy spekulują, że może to być ewolucyjna pozostałość po skrzelach jaką ludzie odziedziczyli po rybach.

https://www.iflscience.com/health-and-medicine/why-do-some-people-have-a-tiny-extra-hole-in-their-ear/

Uważa się, że kilkaset milionów lat temu z ryb mięśniopłetwych wyewoluowali przodkowie płazów, którzy mogli oddychać powietrzem atmosferycznym na płyciznach oraz dzisiejsze żywe skamieniałości, czyli ryby trzonopłetwe znane jako latimerie.

Quote

Z mięśniopłetwych ryb takich jak eustenopteron wyewoluowali ich następcy panderichthys, które mogły oddychać powietrzem atmosferycznym na mulistych płyciznach, następnie pojawił się tiktaalik, który przy pomocy kończyno-podobnych płetw mógł wychodzić na ląd, poprzedzając pierwsze czworonogi takie jak akantostegi, których stopy posiadały osiem palców i ichtiostegi z rozwiniętymi kończynami, buszujące w chwastach porastających nabrzeżne mokradła. Mięśniopłetwe ryby wyewoluowały także w latimerie, które przetrwały do dnia dzisiejszego.

W przypadku panderichthys skrzela zaczęły się przekształcać w ucho środkowe, które prawdopodobnie służyło do oddychania. 

https://www.nature.com/news/2006/060116/full/060116-8.html

Być może jedna z gałęzi panderichtys pozostała w wodzie, a jej żywą skamieniałością jest zachodnioafrykańska ryba płucna:

https://en.wikipedia.org/wiki/West_African_lungfish

Nie wszystkie ryby posiadają pęcherz pławny, np. ryby chrzęstne, do których zalicza się rekiny:

https://en.wikipedia.org/wiki/Chondrichthyes

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Nie chce mi się w to wierzyć. Z tego, co kiedyś czytałem o eksperymentach to było to co najmniej uciążliwe i dość niebezpieczne. A delikwent potrzebował opieki teamu medycznego podczas eksperymentu, płukania i tak dalej. Sam płyn to też nie była woda, tylko bardziej oleista ciecz o skomplikowanej nazwie ;) Foczki z Navy Seals mają na pewno dobre rebreathery czyli zestawy do nurkowania w układzie zamkniętym z pochłaniaczem CO2.

 

Ewolucja nie musi mieć sensu. Dobrym przykładem jest nerw krtaniowy, który idzie od mózgu w okolice serca, po czym wraca do krtani, bo powstał po złej stronie aorty! U ryb nie ma to znaczenia, o ile w ogóle mają ten nerw, a u ludzi niewielkie. Ale żyrafy mają już kilka metrów, nie wypominając o dinozaurach jak Diplodoki czy większe spokrewnione dinozaury, które miały kilkadziesiąt metrów niepotrzebnego okablowania :) Z kolei Nautilus utknął z okiem otworkowym, podczas kiedy inne cefalopody mają dość skomplikowane gałki oczne.

wedel-rln-fig1-revised-2.jpg

 

Tak właśnie myślałem, że w strefie przybrzeżnej jest potencjał na ryby z płucami. Warto pamiętać, że kiedy oceany roiły się od życia, na lądzie nie było konkurencji, więc był powód, żeby wyjść z wody.

Niedawno gdzieś czytałem artykuł, że powstało niezależnie pięć gatunków kraba, nie spokrewnionych ze sobą. Są tak zwane narządy homologiczne, skrzydło owada i skrzydło ptaka. Mózg kręgowców i mózg ośmiornicy (chodzi o stopień zaawansowania i funkcję). Forma delfina i forma ichtiozaura, która przypomina to jak wyglądają ryby. Są w Wszechświecie pewne wzorce, które spełniają określone funkcje. Wszędzie obecny jest w przyrodzie złoty podział. Są jakieś reguły wedle których funkcjonują organizmu żywe. Dobór naturalny czy mutacje genetyczne to nie są jednak definicje, bazujące na wartościach idealnych. Jest to zbiór pojęć opisujących w jaki sposób organizmy żywe powstępują w danym środowisku i czy umożliwia im to przeżycie, czy wręcz przeciwnie, doprowadza do ich wymarcia. Ewolucja jest więc wynikiem interakcji idealnych form, które czasem sprawdzają się w jednym środowisku, a czasem nie. Sama interakcja podlega zaś prawom, które można rozłożyć na czynniki pierwsze, takie jak: reakcje chemiczne, fizyczne, społeczne, ekonomia, wynikanie logiczne i ogólne zasady przyczynowości. Sam wynik nie może być kwestionowany, ponieważ jest to tylko zgodność opisu z rzeczywistością, fakt, proces biologiczny, który jednak istnieje z jakiś przyczyn właśnie w taki sposób a nie inny. Przyczyn, które są logiczne i które można odszyfrować, ale czemu wynik przybrał akurat taką postać, to właśnie, zwykle jest dziełem przypadku. (Oczywiście, że wedle teorii wszystkiego, można każdą cząstke opisać, ale uogólniając nasz możliwy zasób informacji do jakiegoś małego fragmentu Ziemi a nie Wszechświata w ogóle, można mówić w takich małych skalach o przypadku.)

Jeżeli płuca służyły pierwszym kręgowcą w podobny sposób jak dzisiaj oddychają np. delfiny, czerpiąc tlen z powietrza atmosferycznego a nie rozpuczonego w wodzie, to mogło zawężać już w jakiś sposób ich zachowanie, środowisko, a sama budowa płuc definiuje to w jaki sposób mogły reagować ze środowiskiem. Skoro nie skrzela... to może płuca powstały aby zwiększyć możliwości energetyczne zwierzęcia, a wynikiem ubocznym było życie w środowisku takim jak to, przy brzegu, co w efekcie doprowadziło do wyjścia na ląd pierwszych kręgowców. Oczywiście bezkręgowce poradziły sobie z tym znacznie szybciej, jednak to budowa szkieletu sprawiła, że kręgowce nabrały zdecydowanie większych rozmiarów. Nie możliwym jest w obecnej atmosferze istnienie wielkich stawonogów, jednak istnieją takie organizmy jak Słoń, Nosorożec a kiedyś istniały i większe zwierzęta lądowe. Jest możliwym istnienie Kaszalota, który de facto ma największy mózg ze wszystkich zwierząt i najbardziej potężny. Może środowisko wodne + płuca = możliwość wytworzenia sprawnego układu nerwowego. Może płuca i ich możliwości względem pozyskiwania energii było kluczem do tego, że istnieje życie na Ziemii w formie kręgowców, a bezkręgowcą byłoby znacznie trudniej, będąc bardziej wyspecjalizowaną grupą, osiągnąć takie zdolności potencjalne jednostki jak zaawansowany układ nerwowy (nie przecze, istnieją bezkręgowce o zaawasnowanych zachowaniach społecznych, jednak nacisk jest raczej na grupę, mrowie jako organizm, superorganizm, wyjątek to np. ośmiornica, która jakoś sobie poradziła i posiada zaawansowany układ nerwowy a jednak zupełnie inną krew, nie hemoglobinę, hemocyjaninę. )

No właśnie, Ty oddychasz związkiem żelaza i jakiegoś białka, owady zamiast tego, używają miedzi. Płuca wiążą się też z innym zestawem białek do oddychania: hemoglobiną (czerwona barwa, żelazo). Są też: hemocyjanina (niebieska barwa, miedź), chlorokluoryna (zielonkawa barwa) oraz hemoerytryna (przezroczysta lub lekko fioletowa, cząsteczka również zawiera żelazo). Także nie gadaj mi głupot, bo mam już dosyć takich jak Ty, ciągle posługujących się na rozmaitych forach ekwiwokacjami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minutes ago, czernm20 said:

No właśnie, Ty oddychasz związkiem żelaza i jakiegoś białka, owady zamiast tego, używają miedzi. Płuca wiążą się też z innym zestawem białek do oddychania: hemoglobiną (czerwona barwa, żelazo). Są też: hemocyjanina (niebieska barwa, miedź), chlorokluoryna (zielonkawa barwa) oraz hemoerytryna (przezroczysta lub lekko fioletowa, cząsteczka również zawiera żelazo). Także nie gadaj mi głupot, bo mam już dosyć takich jak Ty, ciągle posługujących się na rozmaitych forach ekwiwokacjami. 

No proszę, przez krótki moment wydawałeś się normalny, może po za tym, że cytujesz moje posty w całości, w związku z czym zajmują ponad jeden ekran. Nie wiem z jakiego forum przybywasz, ale tutaj robisz moderatorom pod górę.

Definicja ze słownika:

Ekwiwokacja, błąd językowo-logiczny polegający na użyciu w jednym zdaniu lub wypowiedzi wyrazu o dwóch różnych znaczeniach, kiedy logika zdania nakazuje użycie tego wyrazu w jednym znaczeniu, np. Złodziej dopuścił się kradzieży kozy (zwierzęcia), więc poszedł do kozy (do aresztu, ale może do tego zwierzęcia?).

Inne wyrazy na literę E, które możesz spróbować wykorzystać dzisiaj w konwersacji:

- epilog
- epitafium
- ekskomunika

:)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 6.02.2021 o 13:44, cyjanobakteria napisał:

Tak właśnie myślałem, że w strefie przybrzeżnej jest potencjał na ryby z płucami. Warto pamiętać, że kiedy oceany roiły się od życia, na lądzie nie było konkurencji, więc był powód, żeby wyjść z wody.

Dokładnie, zapominamy że świat był kiedyś prostszy i inny ;)
Ryby nie musiały powstać w głębinach, może na początku były takimi pełzającymi ziemno-wodnymi kijankami i dopiero potem podbijały głębie oceanów,  analogicznie jak powtórzyły to gady, ptaki, i ssaki.

 

20 godzin temu, czernm20 napisał:

Są w Wszechświecie pewne wzorce, które spełniają określone funkcje.

Do tego wspólny schemat rozwojowy organizmów zdeterminowany przez wspólnych przodków który nie daje aż tak wiele dobrych możliwości na osiągnięcie celu jak nam się wydaje. Gdyby cofnąć się bardzo daleko (do jednokomórkowców), różnice mogłyby być większe.

 

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
38 minut temu, peceed napisał:

Dokładnie, zapominamy że świat był kiedyś prostszy i inny ;)

Kiedyś Księżyc był znacznie bliżej, a pływy znacząco istotniejsze. Myślę, że kiedyś świat był właśnie bardziej złożony, choć oczywiście inny. ;)

41 minut temu, peceed napisał:

Do tego wspólny schemat rozwojowy organizmów zdeterminowany przez wspólnych przodków który nie daje aż tak wiele dobrych możliwości na osiągnięcie celu jak nam się wydaje.

Ech. Za Mistrzem:

Cytat

gdyby ewolucja uprawiała postęp życia, nie kodu, to orzeł byłby już fotolotem, nie zaś mechanicznie trzepoczącym szybowcem, i żywe nie pełzałoby, nie kroczyło, nie żarło żywego, lecz niezależnością zdobytą wyszłoby poza glon i poza glob, wy jednak, z głębi swojej ignorancji, upatrujecie postęp w tym właśnie, że pradoskonałość została utracona, zgubiona podczas drogi wzwyż - wzwyż komplikacji, nie postępu. Toż potraficie sami rywalizować z ewolucją, lecz tylko w regionie późnych jej tworów - budując czujniki wzrokowe, termiczne, akustyczne, naśladując mechanizmy lokomocji, płuca, serca, nerki - lecz gdzież wam do owładnięcia fotosyntezą lub trudniejszą jeszcze techniką języka sprawczego. Głupstwa, wyartykułowane w tym języku, imitujecie, czy to wam nie świta? Ten język, konstruktor w potencjach nieprześcigniony, stał się nie tylko napędzanym usterkami motorem ewolucji, lecz i potrzaskiem. Dlaczego wypowiedziała na początku słowa molekularnie genialne, obracające światło w ciało z maestrią lakoniczną, a potem popadła w niezmożony bełkot coraz dłuższych, coraz zawilszych chromosomowych zdań, trwoniąc kunszt pierwotny?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

No proszę, przez krótki moment wydawałeś się normalny, może po za tym, że cytujesz moje posty w całości, w związku z czym zajmują ponad jeden ekran. Nie wiem z jakiego forum przybywasz, ale tutaj robisz moderatorom pod górę.

Definicja ze słownika:

Ekwiwokacja, błąd językowo-logiczny polegający na użyciu w jednym zdaniu lub wypowiedzi wyrazu o dwóch różnych znaczeniach, kiedy logika zdania nakazuje użycie tego wyrazu w jednym znaczeniu, np. Złodziej dopuścił się kradzieży kozy (zwierzęcia), więc poszedł do kozy (do aresztu, ale może do tego zwierzęcia?).

Inne wyrazy na literę E, które możesz spróbować wykorzystać dzisiaj w konwersacji:

- epilog
- epitafium
- ekskomunika

:)

Dokładnie. It doesn't make sense. Jak Ci powiem, że masz iść do góry to Ty wyjdziesz oknem. 

22 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

No proszę, przez krótki moment wydawałeś się normalny, może po za tym, że cytujesz moje posty w całości, w związku z czym zajmują ponad jeden ekran.

:)

Ty właśnie przekręcasz sens każdego słowa, ponieważ Ty jesteś posiadaczem ogromnej wiedzy, chociaż wieć tyle, że pływasz po dnie wraz z kotwicą, która jest twoim ego. I ty piszesz posty, które zajmują jeden ekran. Ty ześ dokładnie powiedział wszystko na swój temat już od a do z. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
59 minutes ago, czernm20 said:

Dokładnie. It doesn't make sense. Jak Ci powiem, że masz iść do góry to Ty wyjdziesz oknem.

Z punktu widzenia ewolucji może to być właściwe rozwiązanie, jak klatką schodową mam do pokonania łącznie 50m, a przez okno tylko 2m, zakładając, że nie połamię sobie nóg i będę szybciej przy chętnej samicy :)

 

59 minutes ago, czernm20 said:

Ty właśnie przekręcasz sens każdego słowa, ponieważ Ty jesteś posiadaczem ogromnej wiedzy, chociaż wieć tyle, że pływasz po dnie wraz z kotwicą, która jest twoim ego. I ty piszesz posty, które zajmują jeden ekran. Ty ześ dokładnie powiedział wszystko na swój temat już od a do z.

Nie musisz czytać moich postów, a w szczególności ich cytować, bo wtedy zajmują dwa ekrany. Wypuścili cię do internetu na święta? Napisałem, że ewolucja nie musi mieć sensu i podałem przykłady, a wcześniej że być może to jest rozwiązanie. Jakbyś zamiast pisać głupoty na temat mojego ego uważnie czytał, to byś może to zauważył. Ale przyjmuję do wiadomości, że się nie zgadzasz. Życzę tym samym udanej reszty życia :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Astro said:

Kiedyś Księżyc był znacznie bliżej, a pływy znacząco istotniejsze. Myślę, że kiedyś świat był właśnie bardziej złożony, choć oczywiście inny. ;)

Geofizycznie Ziemia w dewonie mogła być bardziej złożonym układem także pod względem większej aktywności wulkanicznej i procesów magmowych, lecz biologicznie była prostsza ze względu na mniejsze zróżnicowanie form życia uwarunkowane krótszym czasem przemian ewolucyjnych. Poza tym istnieją hipotezy, że życie na Ziemi w prekambrze było już kilka razy przeorane na przemian w wyniku zderzeń z bardzo dużymi obiektami kosmicznymi, a także w wyniku globalnych zlodowaceń "Ziemia śnieżka" (ang. Snowball Earth). Upadek dużego ciała kosmicznego np. o średnicy kilkudziesięciu/kilkuset km spowodowałby całkowite unicestwienie życia z wyjątkiem bakterii/sinic w obrębie dna głębin oceanicznych. Z czasem sinice wyprodukowałyby znaczną ilość tlenu w atmosferze co mogło doprowadzić do globalnych zlodowaceń. W następnej kolejności większa aktywność wulkaniczna ujawniająca się okresowo powodowała przedostanie się do atmosfery dużej ilości CO2 co powodowało topnienie lodu, ocieplenie klimatu i powstawały warunki do ewolucji nowych bardziej złożonych gatunków roślin i zwierząt.

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, Qion napisał:

Z czasem sinice wyprodukowałyby znaczną ilość tlenu w atmosferze

To nie problem,  problemem jest obniżenie ilości CO2.

1 godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Napisałem, że ewolucja nie musi mieć sensu

Przede wszystkim ewolucja jest algorytmem optymalizacji lokalnej o wielkim koszcie implementacji - większość genetycznej mocy obliczeniowej idzie na korekcję błędów, a tylko bardzo mała na nowe "wynalazki" . Duża zmiana pozytywna (w sensie ilości zmian w DNA, w odpowiedniej metryce oczywiście - delecja ma podobną złożoność niezależnie od swojego rozmiaru) musi się "rozkładać" na wiele mniejszych zmian pozytywnych.
Wszystkie gatunki tkwią w maksimach lokalnych (patrząc od strony funkcji fitness),  co w połączeniu z małą mocą obliczeniową dla pojedynczych gatunków powoduje tworzenie rozbudowanych  ekosystemów z "niszami" - uniwersalny kotowaty zmieniający kolory sierści jak kameleon byłby w stanie zdominować środowisko od bieguna po równik, ale ciężko takiego zaprojektować. Dlatego mamy osobne gatunki pumy, lamparta i lwa.
Wielkie zwierzęta nie dokonują już wynalazków na poziomie biochemicznym - nie mają na to "mocy obliczeniowej",  muszą żonglować klockami wymyślonymi dawno temu.
Kolejnym wielkim ograniczeniem jest "samolubny" (na poziomie genów) mechanizm działania ewolucji. Walczący drużynowo roślinożercy mogliby skutecznie obronić się przed większością drapieżników, ale po co kiedy wystarczy uciekać szybciej niż kolega obok? Taki drapieżnik staje się sojusznikiem najlepszych egzemplarzy roślinożerców (najlepiej radzących się z tymi drapieżnikami)  pozbywając się ich konkurentów!

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Wypuścili cię do internetu na święta? Napisałem, że ewolucja nie musi mieć sensu i podałem przykłady, a wcześniej że być może to jest rozwiązanie.

Sam produkujesz sobie problem i sam sobie odpowiadasz. Ja nigdzie nie napisałem, że ewolucja jest związana z celowością. Zakładasz z góry, że ja czegoś nie rozumiem a nie Ty. Używasz dowolnych desygnatów zdania, wedle tego jak Ci się podoba. Zarzucasz mnie własnym poglądem na świat, który a priori zakłada mi jakąś wine lub głupote, przyware, abyś to Ty się poczuł lepiej gdy przyznam Ci rację. Jesteś przykładem tego, jak nie używać języka i przykładem tego jak można wykorzystywać ekwiwokacje i inne błędy logiczne, aby ubiec oponenta i zyskać dla siebie pozorną aprobate. Wachlujesz sobie swoje ego moją osobą, "bardzo mi przyjemnie". 

To ty również wkleiłeś odpowiedź na cały ekran. Jesteś odporny na wszelką krytyke, bo nie sprawia Ci ona zawodu. W twojej krainie droga Alicjo, wystarczy przestawić wektor o 180 stopni. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, czernm20 said:

Jesteś odporny na wszelką krytyke, bo nie sprawia Ci ona zawodu.

Jestem odporny na krytykę czepialskich żółtodziobów, która po mnie spływa jak po kaczce, którą wyłowiono z wraku Deepwater Horizon.

 

2 hours ago, czernm20 said:

Sam produkujesz sobie problem i sam sobie odpowiadasz. Ja nigdzie nie napisałem, że ewolucja jest związana z celowością.

Napisałeś, że to nie ma sensu w kontekście ewolucji (it doesn't make sense) dwa razy, więc opowiedziałem, że ewolucja nie musi mieć sensu i podałem przykłady. Kapish? A jeżeli nie to miałeś na myśli, to może przećwicz te twoje ekwiwokacje.

 

2 hours ago, czernm20 said:

Zarzucasz mnie własnym poglądem na świat, który a priori zakłada mi jakąś wine lub głupote, przyware, abyś to Ty się poczuł lepiej gdy przyznam Ci rację.

Mam wywalone na to komu przyznasz rację i do tej pory nie zwracałem na ciebie szczególnej uwagi. Może nie czytaj tyle poezji i Pisma Świętego, bo od tego nadinterpretowania tekstów miesza ci się w głowie, a jeszcze jesteś młody.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, peceed napisał:

uniwersalny kotowaty zmieniający kolory sierści jak kameleon byłby w stanie zdominować środowisko od bieguna po równik, ale ciężko takiego zaprojektować. Dlatego mamy osobne gatunki pumy, lamparta i lwa.

Został taki zaprojektowany, nazywa się tygrys:
Tiger_distribution3.PNG
Wersja biała też istnieje (nie jest to albinos):
240px-Haifa_White_Tigers-9129-13.jpg

Do bieguna nie dolazł, pewnie za zimno mu było (rozumiem go), niech miśki marzną.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 hours ago, peceed said:

To nie problem,  problemem jest obniżenie ilości CO2.

Na chwilę obecną jest to rzeczywiście największy problem, gdyż działalność człowieka wpływa na klimat znacznie szybciej niż zwiększona aktywność  wulkaniczna w przeszłości rozłożona w czasie na tysiące lat. Zdaniem Stephena Hawkinga Ziemia przestanie być przydatna do życia dla ludzi już za około 600 lat, jeśli radykalnie nie zmienimy swoich przyzwyczajeń.

Jednak w zamierzchłych czasach gdy na Ziemi istniały tylko organizmy jednokomórkowe, to właśnie sinice/cyjanobakterie, kolizje z kometami/asteroidami,  wulkany, aktywność Słońca były głównymi czynnikami kształtującymi klimat na Ziemi. Jeśli chodzi o pochłanianie CO2, to najważniejszą rolę odegrały właśnie sinice, dzięki którym obecny klimat na Ziemi nie przypomina tego na Wenus.

Edited by Qion
interpunkcja

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po porównaniu masy mózgów i ciał 1400 żyjących i wymarłych gatunków ssaków naukowcy doszli do wniosku, że mózgi ssaków nie powiększały się liniowo. Grupa 22 naukowców, w tym biologów, antropologów i statystyków ewolucyjnych, wykorzystała w swoich badaniach m.in. skamieniałości 107 ssaków, w tym najstarszej małpy Europy czy prehistorycznych waleni. Okazało się, że zwierzęta o dużych mózgach, jak słonie czy delfiny, powiększały ten organ w różny sposób.
      Na przykład w przypadku słoni w toku ewolucji dochodziło do zwiększania rozmiarów ciała, ale jeszcze szybciej zwiększały się rozmiary mózgu. Tymczasem delfiny zmniejszały swoje ciała, jednocześnie zwiększając mózg. U wielkich małp, wśród których widzimy bardzo duże zróżnicowanie stosunku wielkości mózgu do ciała, generalny trend ewolucyjny prowadził do zwiększania i rozmiarów ciała i rozmiarów mózgu. Jednak u homininów było inaczej. W przypadku naszych kuzynów widzimy relatywne zmniejszenie rozmiarów ciała i zwiększenie rozmiarów mózgu w porównaniu do wielkich małp.
      Autorzy badań uważają, że te złożone wzorce ewolucji mózgu wskazują na konieczność przemyślenia paradygmatu mówiącego, iż porównanie stosunku wielkości mózgu do wielkości ciała wskazuje na stopień rozwoju inteligencji.
      Wiele zwierząt o dużych mózgach, jak słonie, delfiny czy wielkie małpy mają wysoki stosunek wielkości mózgu do wielkości ciała. Ale nie zawsze wskazuje to na inteligencję. Na przykład uszanka kalifornijska ma dość niską masę mózgu w stosunku do masy ciała, a wykazuje się wysoką inteligencją, mówi biolog ewolucyjny Jaroen Smaers ze Stony Brook University.
      Jeśli weźmiemy pod uwagę historię ewolucyjną uszanki zauważymy, że w jej przypadku istniała silna presja na zwiększanie rozmiaru ciała, prawdopodobnie ze względu na zróżnicowanie morskich mięsożerców i przystosowanie do częściowego życia na lądzie. Zatem w przypadku uszanki niski stosunek masy mózgu do masy ciała wynika nie z presji na zmniejszanie rozmiarów mózgu, a na zwiększanie rozmiarów ciała.
      Obaliliśmy dogmat, że ze stosunek rozmiarów mózgu do reszty organizmu można wnioskować o inteligencji. Czasem duże mózgi to wynik stopniowego zmniejszania rozmiarów ciała, co miało pomóc w dostosowaniu się w nowego habitatu czy sposobu poruszania się. Nie ma to więc nic wspólnego z inteligencją. Jeśli chcemy wykorzystywać relatywnym rozmiar mózgu do wnioskowania o zdolnościach poznawczych, musimy przyjrzeć się też historii ewolucyjnej gatunku i sprawdzić, jak rozmiary mózgu i ciała zmieniały się w czasie", wyjaśnia Kamran Safi z Instytutu Zachowania Zwierząt im. Maxa Plancka.
      Autorzy badań wykazali też, że do największych zmian w mózgach ssaków doszło po dwóch wielkich kataklizmach – masowym wymieraniu sprzed ok. 66 milionów lat i zmianie klimatu sprzed 23–33 milionów lat.
      Gdy 66 milionów lat temu wyginęły dinozaury widoczna jest radykalna zmiana rozmiarów mózgu u takich ssaków jak gryzonie, nietoperze i mięsożercy, którzy wypełnili nisze po dinozaurach. Mniej więcej 30 milionów lat później, podczas ochłodzenia klimatu w oligocenie doszło do jeszcze głębszych zmian w mózgach niedźwiedzi, waleni, fok i naczelnych.
      Olbrzymim zaskoczeniem było zauważenie, że do największych zmian w relatywnej wielkości mózgów dzisiejszych ssaków doszło w wyniku katastrofalnych wydarzeń, z którymi mieli do czynienia ich przodkowie, mówi Smaers. Mózgi delfinów, słoni i wielkich małp wyewoluowały do dużych rozmiarów względem rozmiarów ich ciał po przemianach klimatycznych sprzed 23–33 milionów lat.
      Stosunek rozmiarów mózgu do rozmiarów ciała nie jest bez związku z ewolucją inteligencji. Jednak często może w większym stopniu wskazywać na dostosowanie się do presji środowiskowej niż na sam rozwój inteligencji, mówi Smaers.
      Szczegóły badań opublikowano w artykule The evolution of mammalian brain size.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po raz pierwszy w historii wyhodowano i utrzymano przy życiu małpi embrion zawierający ludzkie komórki. Z najnowszego numeru Cell dowiadujemy się, że chińsko-amerykańsko-hiszpański zespół naukowy wprowadził ludzkie komórki macierzyste do małpich embrionów i obserwował, jak się one rozwijają. Uczeni informują, że ludzkie i małpie komórki podlegały podziałowi i wzrostowi. Co najmniej 3 takie embriony przetrwały w warunkach laboratoryjnych przez 19 dni.
      Badania przeprowadził ten sam zespół, który w ubiegłym roku poinformował, iż w warunkach laboratoryjnych jest w stanie utrzymać przy życiu małpi embrion przez 20 dni od zapłodnienia. W 2017 roku ci sami naukowcy informowali o utworzeniu świńskich i krowich embrionów z ludzkimi komórkami oraz szczurzych embrionów z komórkami myszy.
      Ostatnie badania podzieliły jednak środowisko naukowe. Specjaliści kwestionują potrzebę tego typu badań z wykorzystaniem bliskich krewnych człowieka. Zwierzęta te nie są wykorzystywane w nauce w taki sposób jak myszy czy inne gryzonie. Są też chronione przez bardziej ścisłe przepisy i zasady etyczne. Tworzenie chimer człowieka z nieczłowiekowatymi będzie napotykało opór społeczny, co może przełożyć się na opór wobec tego typu badań w ogóle.
      Naukowcy zajmujący się tworzeniem chimer ludzko-zwierzęcych mają nadzieję, że w ten sposób uda się lepiej testować leki czy hodować organy do przeszczepów. Jak zauważa Alfonso Martinez Arias, biolog z Uniwersytetu Pompeu Fabra w Barcelonie, eksperymenty z takimi zwierzętami jak świnie czy krowy są bardziej obiecujące i trudniej tutaj o przekroczenie granic etycznych.
      Juan Carlos Izpisua Belmonte z Salk Institute for Biological Studies, który brał udział w najnowszych badaniach, zapewnia, że nikt nie myśli o implantowaniu hybrydowego embriona małpie. Celem badań jest lepsze zrozumienie, jak komórki różnych gatunków komunikują się ze sobą w embrionie. Izpisua Belmonte mówi, że prace nad chimerami ludzko-mysimi są o tyle trudne, że to dwa odległe od siebie gatunki, więc ich komórki komunikują się na różne sposoby. Jeśli więc lepiej zrozumiemy sposób komunikacji komórek w chimerach ludzko-małpich, będziemy w stanie poprawić chimery ludzko-mysie, mówi Izpisua Belmonte.
      Podczas najnowszych eksperymentów naukowcy zapłodnili jaja makaka krabożernego. Sześć dni po zapłodnieniu do 132 embrionów wprowadzono ludzkie pluripotencjalne komórki macierzsyte. W każdym z embrionów rozwijała się unikatowa kombinacja ludzkich i małpich komórek. Embriony umierały też w różnych tempie. W 11. dniu po zapłodnieniu żyło 91 embrionów, w dniu 17. zostało ich tylko 12, a w dniu 19 – zaledwie 3.
      Magdalena Zernicka-Goetz z California Institute of Technology zauważa, że badania te dowodzą, iż ludzkie komórki macierzyste mogą być wprowadzane do małpich embrionów. Dodaje, że autorzy badań nie byli w stanie kontrolować, w jaki typ komórek rozwiną się ludzkie komórki macierzyste, a jest to kluczowy warunek, by technologie takie wykorzystać np. do hodowli organów.
      Z kolei Martinez Arias bardziej sceptycznie podchodzi do wyników badań. Zwraca on uwagę, że po 15. dniu od zapłodnienia doszło do śmierci wielu embrionów, a to wskazuje, że ich rozwój był bardzo daleki od prawidłowego.
      Próby tworzenia chimer ludzi z małpami rodzą spory opór etyczny. Wprowadzane są kolejne przepisy regulujące tę kwestię. W przyszłym miesiącu zostaną opublikowane nowe wytyczne International Society for Stem Cell Research (ISSCR). Obecnie organizacja ta zabrania rozmnażania chimer ludzko-zwierzęcych i rekomenduje większy nadzór nad badaniami, gdzie ludzkie komórki mogą być integrowane w zwierzęcego gospodarza rozwijającego centralny układ nerwowy. Nie wiemy na razie, jakie będą nowe zalecenia.
      W wielu krajach, w tym w USA, Wielkiej Brytanii i Japonii istnieją przepisy ograniczające badania nad chimerami, do stworzenia  których wykorzystano ludzkie komórki. W roku 2019 Japonia zniosła zakaz prowadzenia badań z użyciem zwierzęcych embrionów zawierających ludzkie komórki i zaczęła badania takie finansować.
      W 2015 roku amerykańskie Narodowe Instytuty Zdrowia (NIH) wprowadziły moratorium na finansowanie z budżetu federalnego badań, w czasie których ludzkie komórki są wprowadzane do embrionów zwierzęcych. W 2016 pojawiła się propozycja zniesienia moratorium. Do dzisiaj pozostaje ono w mocy. Rzecznik prasowy NIH powiedział, że agencja czeka obecnie na nowe wytyczne ISSCR.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Odkrycie mikroorganizmu, który zatrzymał swoją ewolucję na miliony lat może mieć olbrzymie znaczenie dla biotechnologii oraz samego rozumienia ewolucji mikroorganizmów. Musimy być bardzo ostrożni, gdy robimy założenia odnośnie tempa ewolucji i interpretujemy drzewo życia. Możliwe, że niektóre organizmy mogą wejść w okres ewolucyjnego sprintu, a inne niemal zatrzymują ewolucję, mówi Eric Becraft, główny autor badań z Bigelow Laboratory for Ocean Sciences i University of Northern Alabama.
      Mikroorganizm ten to Candidatus Desulforudis audaxviator, odkryty w 2008 roku przez zespół Tullia Onstotta, który również brał udział w obecnych badaniach. Został znaleziony w południowoafrykańskiej kopalni złota, niemal 3 kilometry pod powierzchnią Ziemi. Czerpie on energię z reakcji chemicznych wywoływanych przez naturalny rozpad pierwiastków promieniotwórczych. Żyje w wypełnionych wodą zagłębieniach w skałach w ekosystemie niezależnym od światła słonecznego czy innych organizmów.
      Jako, że ma on unikatową biologię i jest całkowicie izolowany, naukowcy chcieli prześledzić jego ewolucję. Przeszukali inne głęboko położone miejsca i znaleźli Candidatus Desulforudis audaxviator w innych kopalniach w RPA oraz w Kalifornii i na Syberii. Jako, że każde z tych środowisk jest inne pod względem chemicznym, dało im to szansę, by sprawdzić, jak różnice środowiskowe wpłynęły na ewolucję mikroorganizmu.
      Postrzegaliśmy te mikroorganizmy jak mieszkańców izolowanych wysp, jak np. zięby, które Darwin badał na Galapagos, mówi Ramunas Stepanauskas z Bigelow Laboratory. Uczeni przeanalizowali genomy 126 mikroorganizmów w trzech kontynentów i stwierdzili, że są one... niemal identyczne. To było szokujące. Były takie same. To nas zaskoczyło, stwierdził Stepanaukas.
      Przeprowadzono więc dodatkowe badania, które wykazały, że mikroorganizmy te nie są w stanie przebywać dużych odległości, nie mogą przetrwać na powierzchni, ani przeżyć w obecności tlenu. Upewnili się też, że nie doszło do zanieczyszczenia próbek.
      W tej chwili najlepsze wyjaśnienie jest takie, że mikroorganizmy nie zmieniły się zbytnio od czasu, gdy przez 175 milionami lat doszło do rozpadu superkontynentu Pangea. To żywe skamieliny z tamtego okresu. To brzmi niesamowicie i jest sprzeczne ze współczesnym rozumieniem ewolucji mikroorganizmów, dodaje Stepanauskas.
      Naukowcy spekulują, że zatrzymanie ewolucji u tego gatunku to wynik silnych mechanizmów obronnych przeciwko mutacjom. Jeśli mają racje, możemy mieć do czynienia z bardzo rzadkim mechanizmem, na którym może skorzystać biotechnologia. Nauka ta szeroko wykorzystuje bowiem pochodzącą od mikroorganizmów polimerazę DNA. To enzym katalizujący syntezę DNA w czasie replikacji lub naprawy. Szczególnie wartościowe są te enzymy, które są w stanie dokonać katalizy tworząc kopie o jak najmniejszej liczbie różnic z oryginałem. Istnieje wysokie zapotrzebowanie na polimerazę DNA, która nie popełnia zbyt wiele błędów. Takie enzymy są potrzebne do sekwencjonowania DNA, terapii genowej czy tworzenia testów diagnostycznych, wyjaśnia Stepanauskas.
      Poza zastosowaniami czysto praktycznymi, odkrycie zatrzymanej ewolucji to dowód, że różne gałęzie mikroorganizmów na drzewie życia mogą znacząco różnić się tempem ewolucji od czasu, gdy miały ostatniego wspólnego przodka. Zrozumienie tego jest niezbędne do zrozumienia historii życia na Ziemi, dodaje Becraft.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Neandertalczycy byli zdolni do rozumienia mowy, wynika z badań przeprowadzonych przez multidyscyplinarny zespół naukowy, w skład którego wchodził m.in. profesor antropologii Rolf Quam z Binghamton University. To jedne z najważniejszych badań w moim życiu. Ich wyniki jasno pokazują, że neandertalczycy mieli wszystko, co potrzebne, by rozumieć ludzką mowę.
      Ewolucja języka i zdolności językowe neandertalczyków wciąż stanowią zagadkę. Od dziesięcioleci jednym z kluczowych zagadnień dotyczących komunikacji jest pytanie o to, czy inne gatunki człowieka, szczególnie neandertalczycy, również posługiwały się językiem mówionym, mówi współautor badań, profesor Juan Luis Arsuaga z Universidad Complutense de Madrid.
      Naukowcy wykonali obrazowanie tomograficzne, na podstawie którego stworzyli wirtualne trójwymiarowe modele struktur ucha H. sapiens i H. neanderthalensis. Następnie sprawdzali, czy struktura ucha pozwalała odbierać dźwięki do częstotliwości 5 kHz. To zakres obejmujący większość dźwięków wydawanych przez mówiącego człowieka. Wyniki porównano z podobnym badaniem przeprowadzonym na szczątkach ze stanowiska archeologicznego w Atapuerca. Znaleziono tam m.in. niemal kompletną czaszkę H. heidelbergensis.
      Okazało się, że w zakresie 4-5 kHz neandertalczycy słyszeli nieco lepiej, bardziej przypominając H. sapiens, niż ich przodkowie.
      Naukowcom udało się też wyliczyć zakres częstotliwości dla największej czułości ucha badanych gatunków człowieka. Im większy jest ten zakres, tym więcej łatwo rozróżnialnych dźwięków można słyszeć, a zatem i używać. Także i pod tym względem neandertalczycy bardziej przypominali człowieka współczesnego niż swoich przodków.
      To kluczowy element. Możliwość odbierania podobnych bodźców słuchowych, szczególnie zaś podobieństwo zakresu częstotliwości dla największej czułości słuchu, wskazuje, że neandertalczycy posiadali system komunikacyjny, który był równie wydajny i złożony, co system człowieka współczesnego, wyjaśnia profesor Mercedes Conde-Valverde z Universidad de Alcala.
      Wiemy zatem, że neandertalczycy mieli większe niż ich przodkowie możliwości odbierania dźwięków z zakresu odpowiadającej mowie H. sapiens. Wiemy też, że wykazywali bardziej złożone zachowania społeczne i wytwarzali bardziej zaawansowane narzędzia niż wcześniej istniejące gatunki człowieka.
      Sądzimy, że – po niemal stu latach badań na tym polu – można obecnie jednoznacznie stwierdzić, że neandertalczycy byli w stanie posługiwać się mową, dodaje Ignacio Martinez z Universidad de Alcala.
      Ze szczegółami badań można zapoznać się na łamach Nature.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mimo że psy należą do pierwszych udomowionych zwierząt i zajmują szczególne miejsce w historii oraz kulturze Homo sapiens, dotychczas przeprowadzono niewiele badań antropologicznych dotyczących rozwoju relacji psów i ludzi. Lukę tę postanowili uzupełnić naukowcy z Washington State University (WSU). Podczas badań zauważyli, że na rozwój obopólnie korzystnych stosunków pomiędzy Canis canis a Homo sapiens wpływały liczne czynniki, jak np. temperatura, polowania i – co było największym zaskoczeniem – płeć.
      Odkryliśmy, że związki psów z kobietami mogły mieć znacznie większy wpływ na kształtowanie więzi między naszymi gatunkami, niż ich związki z mężczyznami, mówi doktorantka Jaime Chambers, główna autorka artykułu opublikowanego w Journal of Ethnobiology. Ludzie z większym prawdopodobieństwem nadawali psom osobowość, z większym prawdopodobieństwem włączali je do rodziny, bardziej doceniali jeśli psy miały szczególną więź z kobietami, dodaje uczona.
      Naukowcy z WSU przeanalizowali bazę Human Relations Area Files i znaleźli w niej tysiące wzmianek o psach. Wyodrębnili z tego zbioru informacje zebrane przez 844 etnografów, którzy wspominali o relacjach łączących psy i ludzi w 144 tradycyjnych społecznościach na całym świecie. Współczesne społeczeństwo to mgnienie oka z historii człowieka. Przez większość historii relacje ludzi z psami nie wyglądały tak, jak w obecnych zindustrializowanych społeczeństwach Zachodu. Przyjrzenie się tradycyjnym społecznościom pozwala na spojrzenie w szerszym kontekście, stwierdza Chambers.
      Na podstawie analizy stworzyli trzy skale relacji psy-ludzie: skala użyteczności psów dla ludzi (DUH, dogs' utility for humans), użyteczności ludzi dla psów (HUD, humans' utylity for dogs ) oraz nadawanie psom osobowości (PD, personhood of dogs), czyli nadawanie im imion, pozwalanie, by spały we wspólnym łóżku czy na opłakiwanie psów po ich śmierci.
      Analizy wykazały, że im bardziej w danej społeczności kobiety były związane z psami, tym większa była użyteczność psów dla społeczności, jak i silniejsza ich personifikacja.
      Inny silnie zaznaczony trend związany był z temperaturą. Im cieplejszy klimat, tym mniejsza użyteczność psów dla ludzi. Psy, w porównaniu z ludźmi, są mniej wydajne energetycznie. Mają wyższą temperaturę ciała, więc podczas gorącego dnia nieco wysiłku powoduje, że szybko się przegrzewają. Są więc mniej użyteczne dla ludzi w cieplejszym klimacie, dodaje współautor badań, profesor antropologii Robert Quinlan. Uczony przyznaje, że istnieją wyjątki w postaci kilku kultur w tropikach, gdzie psy są bardzo lubiane, jednak nie zmienia to zaobserwowanego trendu.
      Na związki psów i ludzi wpływało też polowanie. W kulturach, gdzie psy były wykorzystywane podczas polowań, zwierzęta te były bardziej cenione oraz bardziej personifikowane. Jednak gdy dana społeczność była w stanie zwiększyć produkcję żywności, czy to poprzez rolnictwo czy hodowlę zwierząt, wartość psów spadała. Spostrzeżenie takie wydaje się stać w sprzeczności z tym, co sądzimy o związkach ludzi z psami pasterskimi, jednak Quinlan zauważa, że w wielu kulturach psy pasterskie pracują same, natomiast polowanie wymaga intensywnej współpracy psa i człowieka.
      Chambers mówi, że jej badania wzmacniają nowszą teorię ewolucyjną mówiącą, że psy i ludzie wybrali siebie wzajemnie, która zastępuje starszą teorię, zgodnie z którą to ludzie celowo wybierali wilcze szczenięta, by je hodować na własne potrzeby. Widać bowiem, że oba gatunki odnoszą korzyści ze współpracy. Psy są wszędzie tam, gdzie są ludzie. Jako gatunek odniosły sukces. Podążają za nami po całym świecie. To bardzo korzystny związek.
      Szczegóły badań zostały opisane w artykule Dog-Human Coevolution: Cross-Cultural Analysis of Multiple Hypotheses.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...