Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

WHO: kraje powinny przygotowywać się na pandemię koronawirusa SARS-CoV-2

Recommended Posts

Warto dodać, że "współistniejące ówna" mają wpływ...
https://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/7,160456,21790420,od-grupy-krwi-zalezy-stan-serca-czesc-osob-moze-byc-bardziej.html?disableRedirects=true
Nie warto chyba nadmieniać, że północne Włochy, podobnie jak chiński odpowiednik to modelowe obszary o zwiększonej (notorycznie) zawartości NOx.
Teraz to się zmienia. :)

Życie, ale kto się tym profesjonalnie zajmie? Zajmie to trochę czasu, bo nauka nie jest zbyt "spieszna".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Znaczenie witaminy D w odporności na infekcje dróg oddechowych. Z meta-analizy wynika, że witamina D przyjmowana cotygodniowo lub codziennie zmniejsza ryzyko zachorowań o 20%, a w przypadku osób z niedoborem wit. D nawet o 70%.

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Polecam Słoneczko Słoneczko. :)
Świeci ślicznie, ale nie wiem, czy możesz jak ja wyjść na swoje spore podwórko i popracować w Słońcu. Polecam to od zawsze (nawet sprzed koronawirusa :P).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Słońce daje też raka skóry :)

Zimą i tak nie wyrabiasz zalecanej dawki. Ja na pewno mam niedobory, prawdopodobnie przez cały rok, chociaż nie choruję.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Słońce daje też raka skóry 

Słońce tego nie daje tyle, co naświetlanie debili w "solariach". Skorelowałeś raka skóry z insolacją? W Afryce mają znacznie więcej Słońca, nie narzekają i nie pi*olą głupot. ;)

No i dziary. Jestem pewien, że korelacja tatuaży z rakiem skóry jest dodatnia. Zaprzeczysz? :D

8 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Ja na pewno mam niedobory

Współczuję klatki. Osobiście gdy świeci, ryj swój wredny (zimą zwłaszcza) na Słoneczko wystawiam. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Afrykę zamieszkują w większości Murzyni :)

Quote

In South Africa, the incidence of malignant melanoma is 15 times less among dark skinned individuals than in among the white population. In fair or lightskinned populations, more than 90% of melanomas occur in sun-exposed skin whereas 60% of melanomas among Africans arise in non-sun-exposed skin, involving in particular, plantar, palmar, subungual (under the nail) and mucosal surfaces. The volar and subungual areas are the most common anatomical sites of malignant melanoma in black populations, with 70% of malanomas found on the lower limb and 90% of melanomas on the leg occurring below the ankle. These views are supported by Hudson & Krige (1995).

Źródło:
https://www.cansa.org.za/files/2018/10/Fact-Sheet-on-Malignant-Melanoma-Oct-2018.pdf

 

Też masz niedobory w okresie jesienno-zimowym, nawet jak siedzisz sporo na dworze i regularnie robisz wycieczki do niezadaszonego wychodka :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Afrykę zamieszkują w większości Murzyni

Myślisz, że Europę w większości Europejczycy? :P
Co do cytowania, to chyba nie zrozumiałeś co napisałem. :)
Tak, u nas biją Murzynów. :P:P

7 minut temu, cyjanobakteria napisał:

wycieczki do niezadaszonego wychodka :)

Jest zadaszony; w końcu XXI wiek :P
Przyznam jednak, że siku lubię robić centralnie na polu, tuż za drzwiami, bez wycieczki do wychodka. :P

Nie mam niedoborów, bo zawsze mam problem z NADMIAREM. WSZYSTKIEGO. Zwłaszcza współczucia dla de... "mniej ogarniających". Sarva Mangalam i buziaki. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Są już pierwsze podsumowania:

https://www.infosecurity24.pl/azjatyckie-tygrysy-wygrywaja-z-koronawirusem

Imponuje sprawność i organizacja przede wszystkim Tajwanu oraz Singapuru. 

Eksperci są zgodni, że Tajwan był i nadal jest najlepiej przygotowany na epidemię koronawirusa.[...]Tajwan, położona 130 km od wybrzeży Chin wyspa z populacją 23 mln mieszkańców, którzy w tym czasie intensywnie spotykali się z rodzinami "z kontynentu", powinien być "skazany" na ogromną liczbę zarażeń. Jednak tutaj prężnie działają instytucje zajmujące się zwalczaniem i kontrolą chorób.[...] Do 17 marca zarejestrowano 77 chorych i 1 przypadek śmiertelny, natomiast testami objęto około 18 tys. ludzi.

ps. Na chwilę obecną (20 marca) na Tajwanie jest 135 przypadków, w tym ogółem 3 śmiertelne.

Z powyższego artykułu wynika, że życie na Tajwanie funkcjonuje w miarę normalnie. Otwarte są szkoły, siłownie, knajpy etc. Natomiast każdemu klientowi mierzy sie temperaturę, odkaża ręce. Oczywiście ściśle kontroluje się przestrzeganie kwarantanny min. z wykorzystaniem telefonii komórkowej. Jak widać to w miarę wystarcza gdyż z epidemią zmagają się niemal od samego początku. 

Europa, w tym oczywiście Polska, wypada biegunowo odmiennie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

USA nabierają rozpędu. Widziałem kilka dni temu w social media zdjęcia z kolejek do sklepów z bronią. Oprócz papieru toaletowego ludzie kupują broń i amunicję na potęgę. Dzisiaj na Twitterze pojawił się film z przejazdu kolejowego pokazujący dość długi pociąg z wozami opancerzonymi Bradley i innym sprzętem.

ETltZnqX0AUqR0Y?format=jpg&name=large

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

USA dają w palnik jeżeli chodzi o nowe infekcje oraz zapewne testowanie. Dzisiaj przyrost 14k z czego 12k w NY. Do tej pory nie było takich przyrostów, pomijając moment w którym Chiny zmieniły sposób liczenia chorych. We Włoszech nastąpił znaczący spadek w porównaniu z wczoraj. Mam nadzieję, że osiągnęli szczyt, bo wprowadzili ogólnokrajową kwarantannę prawie dwa tygodnie temu, więc powinni odczuć już spadki.

2020-03-22-covid-19.thumb.png.98810075641b51ec4863e58dc89ee57e.png

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawie się to porównuje z "obiektywną" oceną (USA+UK) z października 2019:

QNfyzP-7StsT8kho-FC3wOgBn7zLQxv7e5pL-Uu9

Niestety nie wzięli pod uwagę różnicy kulturowej - że Chińczyka da się zamknąć w domu, a np. Amerykanin raczej zabezpiecza się dokupując papier toaletowy i broń palną (żeby zastrzelić wirusa?). No dobrze, kombo Trump + Johnson też tutaj mają nieocenioną zasługę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wygląda na to, że ranking jest do góry nogami :)

Korea Południowa pokazała klasę. Za to może w USA są teoretycznie najlepiej przygotowani, ale liderowi brakuje piątej klepki i do tego otoczył się doradcami pokroju anty-szczepionkowców, denialistów klimatycznych i kreacjonistów. Z g*wna bata nie ukręcisz ;)

Wspomniany aspekt kulturowy na pewno ma znaczenie, a szał zakupów broni przypomina mi event na FB ze strzelaniem do huraganu kilka lat temu.

 

Był chyba błąd na worldometers.info, bo dane dla USA zostały skorygowane w dół do trochę ponad 8k nowych chorych. Dane z Polski są niewiarygodne. Obstawiam, że jest 2x tyle chorych co oficjalnie podano tyle, że nie są zdiagnozowani. Nie wspominając oczywiście, że rzeczywista liczba jest znacznie większa tak, jak wszędzie, ze względu na ukryte 80% przypadków.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Tak czekam do godz. 24 aż będzie co najmniej 10 tys. przypadków, bo tyle zapowiadali pisowscy eksperci do końca tygodnia jako minimum (mówili o liczbach 4-cyfrowych). Tysiąc miało być już na początku tygodnia. Ale to niesamowite, jak ludzie koncentrują się na tych małych liczbach i nagle każda ofiara jest analizowana kto, skąd i na co wcześniej chorował. Musi minąć trochę czasu widocznie aż wszyscy przyzwyczają się do rosnących statystyk i nawet 10 tys nie zrobi na nikim wrażenia. Tak jak na nikim nie robią wrażenia poniższe statystyki, które są wielokrotnie poważniejsze. Liczba zgonów na nowotwory w Polsce wyniosła w 2018 r. ponad 109 tys. To oznacza 300 śmierci na dzień tylko z tego jednego powodu... , ale nikt tego nie widzi, wszyscy się przerażają siedmioma zgonami przez wirusa w ciągu kilku tygodni. I czy jest 600 czy 1000 zakażonych.

1452663955_2020-03-2222_33_16-MicrosoftExcel-LUDN_1344_XTAB_20200322221211.xlsxTylkodoodczytu.png.5af3881ba3feaaf659d5275bd7a0321e.png

Źródło: GUS

Podobne statystyki są dla Wielkiej Brytanii, o którą tak wszyscy zaczęli się nagle troszczyć:

1006971062_2020-03-2222_54_19-MicrosoftExcel-LUDN_1344_XTAB_20200322221211.xlsxTylkodoodczytu.png.396e5c742f74d0ea183b3fcb3fc23e3e.png

Żródło: WHO

W tym przypadku od 2015 r. umiera 450 osób dziennie znów tylko z powodu jednego rodzaju choroby. I jak widać trend też jest rosnący. Ale nikt się tym nie przejmuje, bo nie wywołuje takich emocji, gdy choroba zabija powoli.

Edited by Antylogik

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Jarek Duda napisał:

Ciekawie się to porównuje z "obiektywną" oceną (USA+UK) z października 2019:

Niestety nie wzięli pod uwagę różnicy kulturowej - że Chińczyka da się zamknąć w domu, a np. Amerykanin raczej zabezpiecza się dokupując papier toaletowy i broń palną (żeby zastrzelić wirusa?). No dobrze, kombo Trump + Johnson też tutaj mają nieocenioną zasługę.

To może być prawda, ale przy uwzględnieniu, że dochodzi na terenie kraju do naprawdę olbrzymiej liczby zachorowań. Mogli po prostu zrobić ranking z uwzględnieniem przekroczenia stanu krytycznego w każdym z krajów. USA mają potężne środki, które są w stanie uruchomić.
Inna sprawa to możliwość zdyscyplinowania społeczeństwa i niedopuszczenia do niekorzystnego rozwoju sytuacji.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Też mi się ich prognozy wydawały lekko wygórowane, bo nawet u mnie za granicą, zaczęło się kilka dni szybciej niż w PL i tez nie dobiliśmy do 1k. Za to na pewno więcej testują niż w PL.

Rak i choroby serca zabijają dużo ludzi, ale jak zarazi się powiedzmy 50% populacji przy śmiertelności 1%, to będziesz miał 40 milionów ofiar. Ciężko uwierzyć, że tak może się zdarzyć i teraz wydaje mi się to mało prawdopodobne, ale ludzie myślą liniowo i wzrost geometryczny potrafi zaskoczyć. Zakładam, że może umrzeć kilkanaście milionów ludzi, czyli tyle co na raka na całym świecie.

Na jesień będzie druga fala, która w przypadku grypy z 1918 spowodowała większość ofiar. Mamy jeszcze sporo czasu i chociaż szanse na dostępną do tego czasu szczepionkę są zerowe, to prawdopodobnie będziemy mieli skuteczne leki.

Ja tam lubię swoją maskę i mogę w niej chodzić cały rok :) Standard higieny w przestrzeni publicznej mam wyższy niż średnia od ponad 5 lat. Prędzej czy później i tak się zarażę.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

To wcale nie musi być tak, że 40 mln ludzi ginie. Np. obecnie w Polsce wirus ma pozytywny wpływ na zgony, bo ludzie nagle przestali się zabijać na drogach. Mogą umrzeć ci, co i tak umarliby w ciągu kilku następnych lat. Statystyczna śmiertelność jest bez sensu w przypadku tego typu chorób.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

jak zarazi się powiedzmy 50% populacji przy śmiertelności 1%, to będziesz miał 40 milionów ofiar.

Dla ścisłości: w 40-milionowym kraju będzie 200 tysięcy ofiar, nie 40 milionów. Ale rzecz jasna to i tak jest dużo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zakładając 8 miliardów ludzi, 50% zarażonych z 1% śmiertelności to jest rzeczywiście 40 milionów zgonów ... na przykładzie Włoch - osób ze średnią wieku ~80 lat i przynajmniej jednym poważnym schorzeniem, czyli bez covid19 pozostałoby im pewnie średnio kilka lat życia.

Dla porównania, np. z zanieczyszczenia powietrza przyjmuje się chyba do 7 milionów rocznie ofiar, to są często młodzi ludzie którzy w lepszych warunkach pewnie jeszcze żyliby kilka dekad.

Głód ponoć 3.1 miliona: https://en.wikipedia.org/wiki/Starvation

Przykładowe statystyki dla chorób: https://www.proclinical.com/blogs/2017-5/the-leading-causes-of-death-in-the-world-can-they-be-cured

610a2ed4-7712-4189-3d3d-08d57e934cef

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wideo o pacjentach, którzy się nie zgłaszają do szpitala albo nie dzwonią na pogotowie z powodów związanych z covid19, w szczególności z atakami serca.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szef Europejskiej Agencji ds. Leków, Guido Rasi, poinformował, że w ciągu najbliższych dni Agencja powinna zatwierdzić remdesivir jako lek na COIVD-19. Środek ten, z którym od początku wiązano duże nadzieje, stanie się więc pierwszym lekiem dopuszczonym do użycia specyficznie przeciwko nowej chorobie.
      Europejska Agencja ds. Leków już jakiś czas temu rekomendowała używanie remdesiviru, dzięki czemu lekarze mogli go stosować jeszcze przed oficjalnym dopuszczeniem. Teraz środek zostanie oficjalnie zatwierdzony.
      Remdesivir to środek amerykańskiej firmy Gilead Science. Powstał on w 2014 roku jako lek przeciwko Eboli. W tej roli się nie sprawdził, jednak okazało się, że ma on szerokie działanie przeciwko wirusom RNA, w tym SARS-CoV i MERS-COV. Gdy więc wybuchła obecna epidemia i okazało się, że powoduje ją wirus SARS-CoV-2, który jest bardzo podobny do SARS-CoV, remdesivir stał się jednym z najbardziej obiecujących leków. Środek ten to analog adenozyny, który włącza się do tworzących się wirusowych łańcuchów RNA i zmniejsza wytwarzanie wirusowego RNA. Już w marcu pojawiły się doniesienia o pojedynczych przypadkach wyleczenia ludzi za pomocą remdesiviru. Rozpoczęto więc testy kliniczne na szerszą skalę.
      Już 30 kwietnia pisaliśmy, że amerykański Narodowy Instytut Alergii i Chorób Zakaźnych poinformował o udanych testach remdesiviru. Amerykanie stwierdzili, że osoby otrzymujące ten lek wracały do zdrowia o 31% szybciej niż pacjenci z grupy kontrolnej. Ponadto śmiertelność wśród pacjentów otrzymujących remdesivir wyniosła 8%, a w grupie kontrolnej było to 11,6%.
      Dzień później amerykańska Federalna Agencja ds. Żywności i Leków dopuściła remdesivir do użycia w nagłych przypadkach, tj. u tych pacjentów, u których w wyniku ciężkiego przebiegu COVID-19 saturacja krwi spadła do 94% lub mniej lub którzy wymagają podawania tlenu.
      Zatwierdzenie remdesiviru przez Europejską Agencję ds. Leków nie oznacza, że lek natychmiast stanie się powszechnie dostępny. To złożony środek wstrzykiwany dożylnie, a jego producent musi zaspokoić też zapotrzebowanie niemal 200 zespołów medycznych na całym świecie, które obecnie prowadzą testy kliniczne remdesiviru.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na łamach pisma Geophysical Letters, wydawanego przez Amerykańską Unię Geofizyczną, ukazały się wyniki dwóch badań nad zanieczyszczeniami powietrza w czasie epidemii koronawirusa. Dowiadujemy się z nich że nad Chinami, USA i Europą Zachodnią znacząco spadł poziom dwóch głównych zanieczyszczeń, ale wzrósł poziom jednego z drugoplanowych form zanieczyszczeń.
      Okazało się, że w pierwszej części bieżącego roku doszło do 60-procentowego spadku zanieczyszczeń dwutlenkiem azotu. To bardzo reaktywny gaz, który niszczy płuca. Pochodzi on głównie z silników spalinowych, elektrowni oraz przemysłu.
      Z drugiego ze studiów, którego autorzy skupili się na północnych Chinach, dowiadujemy się, że doszło również do 35-procentowego spadku zanieczyszczeń pyłami zawieszonymi PM2.5. To najmniejsza z frakcji pyłów, której cząstki są tak małe, iż głęboko penetrują płuca i prowadzą do ich uszkodzeń.
      Jak mówi Jenny Stavrakou z Królewskiego Belgijskiego Instytutu Aeronomii Kosmicznej, tak wielkich spadków nie obserwowano nigdy od roku 1990, kiedy to zaczęto badać zanieczyszczenia powietrza za pomocą satelitów. Dochodziło jedynie do miejscowych krótkotrwałych porównywalnych spadków zanieczyszczeń np. ograniczeń nałożonych na czas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008 roku.
      Naukowcy zdają sobie sprawę, że obserwowana obecnie lepsza jakość powietrza to zjawisko przejściowe, jednak daje im ono wgląd w to, jaka mogłaby być jakość powietrza przy wprowadzeniu ściślejszych regulacji.
      Jednocześnie autorzy jednego ze studiów informują, że spadek zanieczyszczeń dwutlenkiem azotu doprowadził do zwiększenia zanieczyszczeń przygruntowym ozonem w Chinach. Ozon to drugoplanowa forma zanieczyszczeń. Postaje on gdy światło słoneczne i wysoka temperatura działają w niskich warstwach atmosfery jak katalizatory reakcji chemicznych. Ozon jest szkodliwy dla układu oddechowego i krwionośnego. W bardzo zanieczyszczonych obszarach, szczególnie w zimie, ozon ten może być niszczony przez tlenki azotu. Zatem gdy w atmosferze jest mniej tlenków azotu to w bardzo zanieczyszczonych obszarach rośnie poziom ozonu. To oznacza, że sama redukcja zanieczyszczeń dwutlenkiem azotu i pyłami nie rozwiązuje problemu zanieczyszczenia ozonem, mówi Guy Brasseur z Instytutu Meteorologii im. Maxa Plancka w Hamburgu.
      Stavrakou i jej zespół wykorzystał satelity do zbadania zmian poziomu dwutlenku azotu w krajach szczególnie mocno dotkniętych epidemią. Badania przeprowadzono w Chinach, Korei Południowej, Włoszech, Hiszpanii, Francji, Niemczech, Iranie oraz USA. Okazało się, że nad dużymi chińskimi miastami poziom dwutlenku azotu zmniejszył się średnio o 40%, a nad miastami Europy i USA zanotowano spadek o 20-30 procent w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Nie zauważono jednak spadku zanieczyszczeń nad miastami w Iranie. Autorzy podejrzewają, że stało się tak dlatego, iż władze Iranu wprowadziły ograniczenia dopiero pod koniec marca.
      Z kolei Brasseur i jego zespół wykorzystał dane z 800 naziemnych stacji z północy Chin. Z danych tych naukowcy dowiedzieli się o 35-procentowym spadku poziomu PM2.5, 60-procentowym spadku poziomu dwutlenku azotu oraz wzroście poziomu ozonu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Koronawirus zmutował i obecnie mamy do czynienia z nową, bardziej zaraźliwą i niebezpieczną odmianą, twierdzą naukowcy z Los Alamos National Laboratory (LANL). Pojawiła się ona w Europie na początku lutego. Stamtąd zaczęła się rozprzestrzeniać i pod koniec marca dominowała na całym świecie. Naukowcy ostrzegają, że jeśli epidemia SARS-CoV-2 nie wygaśnie w sezonie letnim, jak ma to miejsce w przypadku grypy sezonowej, może nadal mutować, co znakomicie może utrudnić opracowanie szczepionki.
      To złe wiadomości, mówi główna autorka badań, Bette Korber. Nie powinno nas to jednak zniechęcać. Nasz zespół z LANL udokumentował te mutacja, a było to możliwe dzięki ogólnoświatowemu wysiłkowi naukowców, którzy natychmiast udostępniają genom lokalnie występującego wirusa.
      Przypomnijmy, że na początku marca chińscy naukowcy informowali o zidentyfikowaniu dwóch typów koronawirusa SARS-CoV-2, z których bardziej agresywny powodował 70% infekcji, a starszy i mniej agresywny – 30%. Typ bardziej agresywny miał być też bardziej rozpowszechniony w Wuhan na wczesnych etapach epidemii.
      Teraz naukowcy z Los Alamos, we współpracy z uczonymi z Duke University i brytyjskiego University of Sheffield przeanalizowali tysiące genomów SARS-CoV-2 zebranych przez Global Initiative for Sharing All Influenza Database (GISAID).
      Analizą zajął się zespół, który dotychczas zajmował się tworzeniem bazy danych nt. wirusa HIV. Od dwóch miesięcy specjaliści ci rozwijają narzędzia do śledzenia i analizy SARS-CoV-2 w czasie rzeczywistym. Bo bazy GISAID trafiają obecnie setki genomów koronawirusa dziennie, a eksperci z Los Alamos na bieżąco je analizują.
      Dotychczas zidentyfikowano mutacje w 14 miejscach proteiny S, za pomocą której wirus przyłącza się do komórek. Najbardziej niepokojące są dwie z nich. Są too mutacja D614G, czyli zmiana nukleotydów G na A w pozycji 23403 w szczepie referencyjnym z Wuhan. Z nieznanych obecnie przyczyn wiąże się ona z większą zaraźliwością wirusa. Naukowców martwi też mutacja S943P. Co prawda występuje ona wyłącznie na terenie Belgii, ale wiele wskazuje na to, że jest ona skutkiem rekombinacji. Ten proces wymaga zaś jednoczesnej infekcji organizmu gospodarza dwoma odmiennymi szczepami wirusa.
      Cała praca, wraz ze szczegółowym opisem wszystkich mutacji, została opublikowana w biorxiv [PDF].

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nadużywanie antybiotyków, duże zagęszczenie zwierząt i utrata bioróżnorodności zwiększają ryzyko przejścia zwierzęcych patogenów na ludzi. Międzynarodowy zespół naukowy, pracujący pod kierunkiem specjalistów z Uniwersytetów w Bath i Sheffield przeanalizował ewolucję bakterii Campylobacter jejuni. To patogen bydła, który jest jedną z głównych przyczyn zakażeń przewodu pokarmowego w bogatych krajach.
      Ludzie zarażają się Campylobacter spożywając zanieczyszczone mięso. Bakteria powoduje u ludzi krwawe biegunki i chociaż nie jest tak niebezpieczna jak cholera czy E. coli to u osób z innymi chorobami może dawać niebezpieczne powikłania i pozostawiać długotrwałe uszkodzenia. Szacuje się, że 1 na 7 osób zarazi się Campylobacter w ciągu życia, a liczba zakażeń tą bakterią jest trzykrotnie większa niż łączna liczba zakażeń E. coli, Salmonellą i listerią.
      Campylobacter przenoszona jest w odchodach bydła, świń, drobiu i dzikich zwierząt. Jest ona obecna w odchodach 20% bydła hodowlanego, a jako, że hodowcy powszechnie używają antybiotyków, bakteria zyskała na nie oporność.
      Zespół naukowy z Wielkiej Brytanii, USA i Kanady przeanalizował ewolucję tej bakterii i poinformował na łamach PNAS o wynikach swoich badań. Analizy genetyczne patogenu wykazały, że jego szczep zarażający bydło pojawił się w XX wieku jednocześnie z dramatycznym wzrostem liczby hodowlanego bydła. Autorzy twierdzą, że związane z intensyfikacją hodowli zmiany w diecie, anatomii i fizjologii krów spowodowały znaczny transfer genów pomiędzy wcześniejszym szczepem, a szczepem zarażającym bydło. Zmiany te pozwoliły bakterii na pokonanie bariery pomiędzy bydłem a ludźmi, przez co Campylobacter zaczęła infekować nasz gatunek. A intensywne rolnictwo, globalny handel i ciągłe transportowanie zwierząt oraz ich produktów, stworzyło idealne warunki do rozpowszechnienia się patogenu po świecie.
      Jak mówi profesor Sam Sheppard z University of Bath, na świecie jest około 1,5 miliarda sztuk bydła hodowlanego. Każda z nich wytwarza około 30 kilogramów odchodów dziennie. Jeśli tylko 20% z nich jest zarażonych Campylobacter to mamy gigantyczne zagrożenie dla zdrowia publicznego.
      Uczony przypomina, że w ciągu ostatnich kilku dekad mieliśmy do czynienia z wieloma bakteriami i wirusami, które przeszły z dzikich zwierząt na ludzi. HIV zaraziliśmy się od małp, H5N1 od ptaków, a COVID-19 od nietoperzy. Nasze badania pokazują, że zmiany środowiskowe i coraz większy kontakt ze zwierzętami hodowlanymi spowodował, że zarażamy się bakteriami również od nich. Sądzę, że to dzwonek alarmowy. Musimy opracować inne metody hodowlane, by zredukować ryzyko wybuchu epidemii w przyszłości.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kolejny kluczowy dla działania wirusa SARS-CoV-2 enzym jest bardzo podobny do enzymu znanego z SARS-CoV-1 – właśnie ogłosił prof. Marcin Drąg z zespołem. A to znaczy, że badania tego enzymu wykonane w ramach epidemii SARS można będzie zastosować w poszukiwaniu leku na COVID-19.
      W połowie marca br. laureat Nagrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej prof. Marcin Drąg z Politechniki Wrocławskiej z zespołem rozpracował enzym - proteazę SARS-CoV-2 Mpro, której działanie może być kluczowe dla walki z koronawirusem SARS-CoV-2. Jeśli enzym potraktujemy jako zamek, to my do niego dorobiliśmy klucz – mówił wtedy naukowiec. Teraz badacz ogłosił kolejny przełomowy wynik: jego zespół jako pierwszy na świecie rozpracował kolejną proteazę, której zablokowanie powoduje zahamowanie wirusa. To proteaza SARS-CoV-2-PLpro.
      Koronawirus powodujący COVID-19 ma dwie proteazy. Zatrzymanie albo jednej, albo drugiej na sto procent zatrzymuje replikację wirusa. To potwierdzone dane medyczne. A my jesteśmy jedynym laboratorium na świecie, które ma teraz obie te proteazy w aktywnej formie i dobrze sprofilowane – cieszy się naukowiec.
      Przypomina, że wirus SARS-CoV-2 jest bliskim kuzynem wirusa SARS-CoV-1, który wywołał epidemię SARS w 2002 r. Wtedy wiele grup na świecie pracowało nad zrozumieniem działania tego wirusa. Dopóki jednak nie pozna się mechanizmów działania wirusa wywołującego COVID-19, nie wiadomo, z których badań w przeszłości nad SARS można skorzystać bezpośrednio - np. w badaniach nad nowym lekiem czy retargetowaniem (szukaniem nowych zastosowań) znanych już leków.
      A nam teraz udało się porównać proteazy PLpro ze `starego` i z `nowego` wirusa SARS-CoV. Wykazaliśmy, że są bardzo podobne w specyfice wiązania substratów, a to kluczowa informacja w aspekcie ich aktywności – mówi naukowiec. To świetna wiadomość. Dzięki temu wszystkie informacje uzyskane przez wiele lat badań nad poprzednim SARS można natychmiast zastosować w badaniach nad zwalczaniem SARS-CoV-2 – podsumowuje badacz z PWr.
      Jego zespół już pokazał kilka przykładów związków, które selektywnie hamują działanie tego enzymu.
      Tak się składa, że proteaza PLpro z poprzedniego wirusa SARS, to była pierwsza wirusowa proteaza, którą badałem w swojej karierze. Dzięki temu wiedziałem, kto ma ekspertyzę w tych białkach i z kim nawiązać współpracę – tłumaczy prof. Drąg. I dodaje, że jego praca nie polegała na przygotowaniu białka, ale na zrozumieniu jego działania.
      Uruchomiłem wszystkie kontakty, które miałam na świecie, aby dostać ten enzym do badań – mówi. I udało się – laboratorium prof. Shauna Olsena z Karoliny Południowej w USA pracowało trzy tygodnie, aby przygotować białko. Enzym przyleciał do Polski w Wielki Piątek, tuż przed świętami Wielkanocy, ale pojawiła się groźba, że przesyłkę uda się dowieźć do Wrocławia dopiero po długim weekendzie – w środę. A gdyby ten enzym czekał tak długo, całkowicie straciłby aktywność, uległby dezaktywacji. Na szczęście jednak urząd celny i firma kurierska wykazały się największym zrozumieniem. Dzięki dwóm osobom z polskiego FedExu, które spędziły ze mną kilka godzin na telefonie, enzym dotarł do naszego laboratorium przed świętami. I w środę po świętach mieliśmy już praktycznie gotowe wszystkie wyniki – relacjonuje prof. Drąg wyścig z czasem.
      SARS-CoV-2 tworzy 29 różnych białek, w tym dwie proteazy – SARS-CoV-Mpro oraz SARS-CoV-2-PLpro. A proteazy są uważane za wprawdzie trudny, ale bardzo dobry cel do poszukiwania leków. O proteazy oparte są np. niektóre leki na HIV, na wirusowe zapalenie wątroby typu C, na cukrzycę typu drugiego czy leki przeciwnowotworowe nowej generacji.
      Proteaza SARS-Cov-2-PLpro, którą zbadał prof. Drąg, jest nie tylko niezbędna do replikacji wirusa, ale także blokuje mechanizm obrony organizmu przed tym patogenem. Enzym ten powstrzymuje mechanizmy prowadzące do śmierci zainfekowanej komórki. Koronawirus wykorzystuje enzym do oszukiwania ludzkich komórek, a przez to może replikować i tworzyć olbrzymią liczbę kopii – tłumaczy prof. Drąg. Zablokowanie tego białka mogłoby więc – jak się wydaje – wspomóc organizm w walce z wirusem.
      Podobnie jak w przypadku poprzednich badań, także tym razem prof. Drąg postanowił udostępnić swoje wyniki za darmo – bez patentowania. Artykuł z wynikami badań jest w trakcie recenzowania, ale preprint publikacji jest dostępny dla wszystkich bezpłatnie online.
      Prof. Drąg podkreśla, iż w badaniach nad SARS-Cov-2-PLpro uczestniczyło także kilka grup badawczych z USA. Oprócz grupy prof. Shauna Olsena (Medical University of South Carolina/University of Texas Health Science Center at San Antonio) byli to prof. Tony Huang i dr Miklos Bekes (New York University School of Medicine) oraz Scott Snipas (Sanford Burnham Prebys Medical Discovery Institute, Kalifornia).

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...