Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Niechęć do wilków jest ponadpartyjna. Myślistwo jest tu wspólnym mianownikiem

Recommended Posts

13 minut temu, 3grosze napisał:

Nie chodzi o eugenikę, ale o rozwój moralny, więc wszelkie patologie stojące temu na drodze trzeba potępiać

Jasne, tylko... Moralność jest podwójna, potrójna i wieloraka. To doskonały argument na przykrycie bycia... Sam wiesz kim. :) Moralnością zwyczajnie wycieramy sobie otłuszczoną gębę. Potępiają najbardziej ci, którzy potępieni być powinni, ale co tam strzępić jęzor. Moralność jest naga, a nagość jest słabością, bo tak nas urobiono.

17 minut temu, 3grosze napisał:

a nie panegiryzować (jak nihilo amatorskie myślistwo)

Nie przesadzaj. Nihilo i panegiryk myślistwa? Nie bardzo wiem cokolwiek na temat "panegiryków krytycznych", ale raczej to ten kierunek. ;)

P.S. No dobra, małe wyznanie wiary. Czego oczekuję po policjancie? Oczywiście tego, by był człowiekiem, by starał się zrozumieć, załagodzić itp., ale jesli trzeba, to by precyzyjnie i bez wahania oddał strzał w czoło jakiegoś niezbyt "moralnego". Czego oczekuję po myśliwym? Niczego, bo z własnej woli chce zabijać, więc wiesz... Dokarmiać ptaki (kurna, kosztuje mnie to trochę, bo ziarna kosztują), robić podobne (z odruchu serca) rzeczy (nie wnikam w szczegóły) można bez dumnej legitymacji PZŁ i strzelby. Dla Nihilo też to wyznanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Astro napisał:

Moralnością zwyczajnie wycieramy sobie otłuszczoną gębę.

 

17 minut temu, ex nihilo napisał:

 Z moich życiowych obserwacji wynika, że mało gdzie tyle patologii się znajdzie niż wśród bardziej lub mniej zawodowych moralistów.

Jasne, niech dalej pies wisi na 1m łańcuchu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, 3grosze napisał:

Jasne, niech dalej pies wisi na 1m łańcuchu.

W mojej wsi żaden nie wisi już na tak krótkim łańcuchu. Odpowiedni "sąsiedzi" dostali w prezencie ode mnie znacznie dłuższe łańcuchy dla psów. Z uśmiechem wspomniałem tylko, że raczej nie warto tego zgłaszać gdzieś dalej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, 3grosze napisał:

Jasne, niech dalej pies wisi na 1m łańcuchu.

I znowu ta (marna) erystyka... Ciekawe jaka by była statystyka korelacji tych 1 m łańcuchów  z częstotliwością wizyt w kościele.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Postaram się zrobić za sekundanta obu Panów (o ile pozwolicie; będzie to dla mnie honor). Poczekajmy na dłuższy dzień, nieco cieplejszy i spotkajmy się tuż przed świtem gdzieś w lesie. Przed oddaniem strzału damy sobie z pół godziny w spokoju na wysłuchanie tego, co tam "w lesie gra". Potem strzelajcie do siebie chłopaki. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, ex nihilo napisał:

I znowu ta (marna) erystyka...

Marna, bo bolesna?

Nie widzieć, nie słyszeć, nie mówić, nie tępić patologii ( bo wg nihilo wśród moralistów moc patologi) a łańcuch psom w sposób cudowny sam się rozciągnie i  papierki w lesie same się wyzbierają.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, ex nihilo napisał:

Ciekawe jaka by była statystyka korelacji tych 1 m łańcuchów  z częstotliwością wizyt w kościele.

Chwilę pogooglowałem i znalazłem coś takiego: https://api.worldanimalprotection.org/#

Na pierwszy rzut oka nie widać korelacji, a bardziej szczegółowo nie chciało mi się analizować;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, darekp napisał:

znalazłem coś takiego: https://api.worldanimalprotection.org/#

Fajne, zwłaszcza, że:
"The Polish Supreme Control Chamber publishes about 200 reports annually, including on animal welfare related issues. This body reports to the lower house of Parliament but is independent of the executive. Its reports identify areas for improvement of legislation and policy."
W końcu Marian Banaś. :) Niezależność... :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, darekp napisał:

Chwilę pogooglowałem i znalazłem coś takiego: https://api.worldanimalprotection.org/#

Po co komplikować, wystarczy zajrzeć do tych, którzy z pieprzenia o moralności żyją, i to całkiem nieźle:
https://www.google.com/search?client=ubuntu&hs=1Zh&channel=fs&ei=leAkXpHhIr2FwPAPtqiC2AM&q=zakaz+hodowli+zwierząt+futerkowych+radio+maryja&oq=zakaz+hodowli+zwierząt+futerkowych+radio+m&gs_l=psy-ab.1.1.33i160l2j33i21.161549.165718..169368...0.5..0.113.568.5j2......0....1..gws-wiz.......0i71j33i22i29i30.UWUTJOsIRBQ
W tym przypadku przynajmniej te ultramoralniaki otwartym tekstem mówią, o jaką to "moralność" im chodzi.
I jak to porównać z metrowymi łańcuchami, z których zresztą te psiury wieczorem zwykle są spuszczane? (tylko niech mi tu jakiś moralniak nie wsadzi, że pochwalam łańcuchy)
 

8 godzin temu, Astro napisał:

Poczekajmy na dłuższy dzień, nieco cieplejszy i spotkajmy się tuż przed świtem gdzieś w lesie. Przed oddaniem strzału damy sobie z pół godziny w spokoju na wysłuchanie tego, co tam "w lesie gra". Potem strzelajcie do siebie chłopaki. ;)

No nie... Litości Astro! Dla mnie i dla leśnych zwierzaków. Mnie w pięć minut wykończy moralną upierdliwością, a zwierzaki na wszelki wypadek spieprzą tam gdzie patologiczni strzelają, bo to bezpieczniejsze, niż gdyby mieli przyjść moralni profesjonalni, którzy na rozkaz i bez przyjemności...;)
 

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, ex nihilo napisał:

I jak to porównać z metrowymi łańcuchami, z których zresztą te psiury wieczorem zwykle są spuszczane?

Boszsze,

przy takim samorozgrzeszającym  myśleniu życzeniowym, faktyczne postawa bierno-betonowa wystarczy do dobrego samopoczucia.

2 godziny temu, ex nihilo napisał:

No więc co Ty zrobiłeś, aby znieść  patologię, oprócz:D rzuconego tutaj bulwersu. Bulwersuj się samodzielnie i indywidualnie a Rydzyk z tymi oprawcami będzie  dalej szalał.

3 godziny temu, ex nihilo napisał:

(tylko niech mi tu jakiś moralniak nie wsadzi, że pochwalam łańcuchy)

Ooooo, nie pochwalać. Bardzo aktywnie zaangażowane podejście.:D

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, ex nihilo napisał:

Tylko czy Rydzyka i spółkę można uogólniać na cały Kościół Katolicki (plus inne religie)? Chyba nie bardzo.

Nie znam się na przemyśle futerkowym, zamiast takich artykułów z przeżyciami (quasi)religijnymi poszukałem sobie czegoś, gdzie jest trochę liczb:
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1758296,1,jak-futrzarze-ograli-prezesa-pis.read

https://jutrobedziefutro.pl/2019/02/19/futra-przechodza-do-historii-przemysl-futrzarski-w-kryzysie/

Z tego widać, że nawet w samym PiSie są przeciwnicy ferm. Trudno ustalić, ilu ludzi ten biznes zatrudnia, czy stanowi istotną część gospodarki w niektórych rejonach Polski itp. Wiadomo, że  ten przemysł przeniósł się do nas z Holandii po wprowadzeniu tam zakazu, więc pewnie po wprowadzeniu zakazu u nas nie znikłby, tylko przeniósłby się gdzie indziej. Dopóki będzie popyt, będzie podaż, dobra wiadomość jest taka, że popyt maleje (drugi link) i IMHO chyba najlepiej byłoby wpływać na świadomość, żeby popyt malał, zamiast zakazywać.
Człowiek od zawsze polował, jadł mięso. Teraz też i tak pewnie te zwierzęta futerkowe plus zabite w polowaniach to mały "pikuś" w porównaniu ze świniami, kurami itp. zabijanymi na potrzeby przemysłu spożywczego. Osobiście nie mam zdania, czy ten zakaz byłby dobry. Gdybym spotkał kogoś, kto zbiera podpisy pod jakąś inicjatywą, to nie podp[isałbym się ani pod inicjatywą "za" ani "przeciw". Może i trochę tych futerek jest potrzebnych do czegoś bardziej ważnego, niż futra dla pań, nie wiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, darekp napisał:

dobra wiadomość jest taka, że popyt maleje (drugi link) i IMHO chyba najlepiej byłoby wpływać na świadomość, żeby popyt malał, zamiast zakazywać.

(podkreśliłem ja)

Dokładnie!

Bo poprzez moralizowanie  ( @ex nihilo :D ) kobitki celebrytki odchodzą od tej mody, a przez tę ich  aktywność ( @ex nihilo  :D ) pozostała reszta.

 

16 minut temu, darekp napisał:

Osobiście nie mam zdania, czy ten zakaz byłby dobry. Gdybym spotkał kogoś, kto zbiera podpisy pod jakąś inicjatywą, to nie podp[isałbym się ani pod inicjatywą "za" ani "przeciw".Może i trochę tych futerek jest potrzebnych do czegoś bardziej ważnego, niż futra dla pań, nie wiem.

"Nie wiem", ale protestu nie podpiszę. Smutne.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, 3grosze napisał:

Bo poprzez moralizowanie  ( @ex nihilo :D ) kobitki celebrytki odchodzą od tej mody

Może jeszcze warto dodać, że oprócz moralizowania jest np. apelowanie do sumień itp. W praktyce trudno jedno odróżnić od drugiego, kiedy ktoś do ciebie coś mówi, a różnica istotna:)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, darekp napisał:

Może jeszcze warto dodać, że oprócz moralizowania jest np. apelowanie do sumień itp. W praktyce trudno jedno odróżnić od drugiego

Kurka wodna...jak zwał tak zwał. Chodzi o sedno przekazu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, 3grosze napisał:

No więc co Ty zrobiłeś, aby znieść  patologię, oprócz:D rzuconego tutaj bulwersu.

Nie mam zamiaru wchodzić w żadne licytacje.
 

23 godziny temu, darekp napisał:

Tylko czy Rydzyka i spółkę można uogólniać na cały Kościół Katolicki

Esencja "moralności", niestety. Gdyby KK chciał, to i z toruńską sektą by sobie poradził i z różnym innym syfem... ale widocznie nie chce.
Rydzyk & co., najbardziej moralni z moralnych... a jak smród jakiś, to bez większego ryzyka pomyłki można przyjąć, że w Toruniu śmierdzi najbardziej.
 

23 godziny temu, darekp napisał:

pewnie po wprowadzeniu zakazu u nas nie znikłby, tylko przeniósłby się gdzie indziej.

Taki argument by mógł mieć sens, gdyby u nas były jakieś super warunki, a gdzie indziej by miało być gorzej. No ale tak nie jest.
Artykuł w Polityce, który zlinkowałeś, całkiem nieźle pokazuje co, jak i dlaczego. Duży biznes dla niewielkiej grupy i trochę ochłapów dla tych, którzy takie ochłapy lubią. Im szybciej to będzie zlikwidowane, tym lepiej dla (prawie) wszystkich, nie tylko dla zwierzaków.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 1/20/2020 at 7:23 AM, darekp said:

Tylko czy Rydzyka i spółkę można uogólniać na cały Kościół Katolicki (plus inne religie)? Chyba nie bardzo.

Można na Kościół Katolicki, i za to cenię Radio Maryja. Obłuda tej instytucji jest tak kująca w oczy jak niemoc KK do naprostowania Rydzyka. Z moich doświadczeń wynika, że sporo osób (łącznie ze mną) własnie poprzez to zauważa, że w KK nie żyje  propagowaniem poniekąd szczytnych założeń Nowego Testamentu tylko kasą jaka wpływa miedzy innymi poprzez takie rozgłośnie - kasą wiernych. Może dla wielu się wydawać do oczywiste, ale w moim przypadku lata indoktrynacji zrobiły swoje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, ex nihilo napisał:

najbardziej moralni z moralnych

Ale nie ma powodu, żeby byli najmoralniejsi. Przynajmniej jeśli próbować zrozumieć sposób funkcjonowania KK (a właściwie kleru, bo tu o kler chodzi, a nie o "wiernych"), to chyba jedyny sposób zrozumienia, to wyjść od założenia, że ksiądz to zawód jak każdy inny (chociaż może należałoby go podciągnąć pod jakieś hasło typu "zawód zaufania publicznego", mniejsza o szczegóły). 

Przejście seminarium duchownego nie daje żadnych nadludzkich mocy, nie nauczy chodzenia po wodzie ani uzdrawiania chorych, nie uczyni też nikogo wybitnym intelektualistą ani nie sprawi, że ktoś się stanie bardziej "moralny" albo "święty" (no, może jakaś kwestia rozwinięcia wrodzonych predyspozycji). Przychodzą pewnie różni ludzie, z różnych warstw społecznych, mniej lub bardziej inteligentni itp. Możliwe, że średnio klerykowie stoją pod względem moralnym trochę lepiej od średniej społeczeństwa, ale cudów po nich nie należy się spodziewać. Zresztą pewnie jest jakiś "odsiew" tych najbardziej "niemoralnych".

To co ich łączy, to że w "coś tam" wierzą i - tak jak @3grosze - wierzą w skuteczność "odwoływania się do sumień" czy też "moralizowania" (przynajmniej tacy powinni być w teorii, w praktyce załapią się pewnie czasem jacyś karierowicze czy tp.). Pożądane/potrzebne do wykonywania zawodu cechy to jakieś umiejętności społeczne (umiejętność postępowania z dużą grupą ludzi) i pewnie też jakieś umiejętności "menedżerskie" (dla tych, co się gdzieś tam wyżej wdrapią w hierarchii kościelnej). Osobista "świętość" jest w gruncie rzeczy dość "średnio" potrzebna do prowadzenia mszy (wystarczy spełnianie jakiegoś minimum). 

Rydzyk właśnie taki jest, jest co by o nim nie mówić bardzo sprawnym organizatorem (to zdanie ocenzurowałem, w myślach przy słowie "organizator" wpadają mi do głowy dwa brzydkie słowa, takie, które są wypowiadane m. in. w "Seksmisji"). 

Jeżeli przyjąć taki jakiś sposób patrzenia na nich, to można zrozumieć całą historię KK. Nie da się ich zrozumieć, jeśli założyć, że wszyscy są dobrzy, albo wszyscy źli, to za duże uproszczenie. Są po prostu różni, jedni "bardziej święci", inni mniej. Gdyby zrobić selekcję wg kryterium "moralności" z bardzo wysoko ustawioną poprzeczką, to pewnie by ich za mało zostało, żeby obsłużyć cały świat (a jeszcze i część z nich by w ogóle nie umiała nawiązać kontaktu z "publicznością" na mszy).

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

LUDZIE! (przed świtem na osiedlu...) LUDZIE!!!... cisza... LUDZIE!!! "zapalają" się okna... LUDZIE!!!!! wszystkie okna już jasne... TO WY JESZCZE NIE ŚPICIE? Scenka rodzajowa z życia wzięta. Jeśli nie ten "kościół", to znajdzie się inny. Człowieki, jako z natury istoty stadne potrzebują stada, poczucia stadności i "rozgrzeszenia" (bo człowieki z natury ujami som). Jak widać, kupę kasy za to potrafią zapłacić. Nie ma znaczenia RATIO, ma znaczenie "rozgrzeszenie".

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, darekp napisał:

Ale nie ma powodu, żeby byli najmoralniejsi.

Oczywiście, że jest - ich zawód jest związany z moralnością, sami uczą moralności religijnej. To tak jakby jakiś wykładowca uczył ekonomii, a jednocześnie sam trwonił pieniądze w życiu osobistym. To się nazywa hipokryzja. Ta hipokryzja ma też szerszy, wręcz systemowy wymiar - KK przez całe lata ukrywała księży pedofili, chroniła ich, popełniała przestępstwa nie zgłaszając tych spraw do prokuratury, a gdy pojawiały się plotki, przenosiła jedynie ich do innych parafii. Inny przykład hipokryzji kościelnej to publiczne wręcz poparcie dla PIS, które jawnie łamie prawo, obraża niektóre grupy społeczne, stosuje szykany i niszczy ludzi bez dowodów. KK słowem nie wypowiada się w tych sprawach, jakby problem nie istniał, a na PIS dalej każe głosować. Oczywiście hipokryzji jest znacznie więcej, to tylko przykład.

Tego typu stwierdzenia jak zacytowane wyżej to próba obrony księży pedofili i wszelkich hipokryzji kościelnych, a ludzi, którzy je wypowiadają powinno się karać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Antylogik napisał:

To tak jakby jakiś wykładowca uczył ekonomii, a jednocześnie sam trwonił pieniądze w życiu osobistym.

Ja napisałem tylko, że nie ma powodu, aby wykładowcy ekonomii byli najbogatszymi ludźmi w kraju czy na świecie (używając Twojej analogii). Nie ma takiej zależności powiedzmy "socjocybernetycznej". Wykładowcy akademiccy na ogół zarabiają dość "średnio", niektórzy (np. właśnie ekonomiści czy prawnicy) często prowadzą dodatkowo jakąś własną działalność, ale nawet jeśli zarabiają nieźle, to zawsze się może zdarzyć, że ich student zostanie bogatszym od nich (multi)milionerem. Przejrzyj, proszę listę najbogatszych Polaków, zobaczysz, że nie są to sami ekonomiści, a już ekonomistów pracujących dydaktycznie na uczelniach jest naprawdę niewielu (o ile w ogóle są).

9 godzin temu, Antylogik napisał:

To się nazywa hipokryzja.

Zawód ekonomisty nie jest związany z moralnością. Wykładowca ekonomii może być dobrym wykładowcą i równocześnie w życiu prywatnym trwonić pieniądze i nikomu nic do tego. Wśród ekonomistów-keynesistów pewnie znajdzie się sporo namawiających do trwonienia pieniędzy. Hipokryzja jest w praktyce nie do uniknięcia w żadnym społeczeństwie (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hipokryzja) i bywa nawet pożyteczna (słynne powiedzenie "Hipokryzja to hołd składany cnocie przez występek.") Lewicowiec-postępowiec też może być hipokrytą (przykładowo sprawa mobbingu u Biedronia - przypuszczalnie intensywność prac w partii była tak duża, że ktoś tam zaczął stosować jakiś "niegodny lewicowca" "wyzysk" wobec podwładnych).

Ja odniosłem się tylko do słów Nihilo, że "najbardziej moralni" i napisałem, że nie ma takiej zależności, bo kler Kościoła Katolickiego to organizacja będąca pewnego korporacją, podlegająca tym samym prawom i ograniczeniom, co zwykła korporacja (gdyby duchowni umieli wytworzyć jakiś "permanentny cud" działający cały czas to mogliby próbować w oparciu o ten cud stworzyć organizację podlegającą innym prawom, ale nie potrafią, więc nie ma o czym dyskutować) i w korporacji potrzebne są też inne predyspozycje, np. menedżerskie. I w związku z tym nie musi być tak, że np. najświętszym (albo najbardziej moralnym) w tej korpo człowiekiem jest prezes zarządu, czyli papież (i bywali papieże mocno "nieświęci"), bo liczy się też, żeby sprawnie zarządzał. Dla odmiany ktoś z dołu hierarchii kościelnej może być uznany za świętego, np. taka siostra Faustyna, ale to nie znaczy, że gdyby ją przenieść gdzieś wyżej, to by się na tym wyższym stanowisku sprawdziła. Przykładowo ona przez całe życie walczyła o wprowadzenie nowego święta (i dopięła tego), gdyby ją uczynić papieżem, to być może uznałaby, że jest "pilna potrzeba" wprowadzenia jeszcze 200 innych nowych świąt i narobiłaby niezłego bigosu.

9 godzin temu, Antylogik napisał:

próba obrony

Wszystko, co napisałem powyżej  (w obu wpisach), to tylko suche fakty i próba zrozumienia różnych mechanizmów społecznych, takie "naukowe myślenie" bez wartościowania (no może z wyj. tej wstawki, że hipokryzja może być pożyteczna). Obracające się wokół kwestii "gdzie jest maksimum moralności" (tak jak to sformułował Nihilo). Równie dobrze może być użyte do obrony KK jak i przeciwko niemu. Jeżeli tego nie widzisz, toś [tu słowo na literę "i" często używane przez kolegę Astro].

========================

A teraz nienaukowe "wartościowanie":

9 godzin temu, Antylogik napisał:

Ta hipokryzja

Jak już napisałem, moim zdaniem pewna niewielka hipokryzja może być pożyteczna.

9 godzin temu, Antylogik napisał:

KK przez całe lata ukrywała księży pedofili,

Ale nie w sprawie pedofili. To zbyt poważna sprawa, to przestępstwo, powinno być karane bez żadnej "taryfy ulgowej".

9 godzin temu, Antylogik napisał:

Inny przykład hipokryzji kościelnej to publiczne wręcz poparcie dla PIS

Poparcie dla jakiejś partii politycznej to moim zdaniem nie hipokryzja, kościoły/religie wg mnie mają prawo się wtrącać do polityki (ale nie do nauki, przynajmniej nie do nauk ścisłych).

Natomiast poparcie akurat dla neosanacyjnej partii PiS to moim zdaniem przejaw po prostu głupoty. Czyli jak ktoś chce, to oprócz badania gdzie jest maksimum moralności, a gdzie maksimum zdolności kierowniczych, może jeszcze dorzucić zagadnienie, gdzie jest maksimum inteligencji. Ale mi się już nie chce.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, darekp napisał:

Ja napisałem tylko, że nie ma powodu, aby wykładowcy ekonomii byli najbogatszymi ludźmi w kraju czy na świecie (używając Twojej analogii).

Skoro już rozszerzamy off-topic do monstrualnych rozmiarów, to dokończmy. Ta analogia jest błędna, bo nauka ekonomii nie polega na uczeniu, jak stać się najbogatszym człowiekiem z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego że jest to dziedzina pokrewna logice, a więc zauważa, że gdyby wszyscy mieli ją stosować (co jest teoretycznie możliwe), to nie byłoby człowieka najbogatszego, wszyscy musieliby być przeciętnie zamożni. Z tego powodu ekonomia nie uczy jak gromadzić więcej pieniędzy od innych, a jedynie jak zarządzać racjonalnie zasobami nie patrząc na innych. Oznacza to, mówiąc w dużym skrócie, że uczy jak nie stać się biedakiem. Po drugie, jak sama nazwa wskazuje, ekonomia uczy jak sprawnie oszczędzać pieniądze. Dlatego podałem przykład wykładowcy, który z jednej strony uczy jak oszczędzać, z drugiej sam traci np. na gry hazardowe. To jest dobry przykład trwonienia bogactwa, dlatego że wykładowca powinien wiedzieć, że te gry są najwyżej zabawą, ale jako źródło dochodów - nieracjonalne (dla ścisłości - nie mówię tu o giełdzie, która ma w sobie elementy hazardu, ale w 100% nim nie jest).

Tymczasem księża uczą moralności religijnej zgodnie z Biblią, a sami na co dzień łamią jej zasady. Mało tego, KK jako system łamie jej zasady.

3 godziny temu, darekp napisał:

Wśród ekonomistów-keynesistów pewnie znajdzie się sporo namawiających do trwonienia pieniędzy.

Kolega chyba myli Keynesistów z PISowcami. Keynes był geniuszem i sam był jednocześnie teoretykiem i praktykiem. Potrafił zarobić duże pieniądze na inwestowaniu, co jest idealnym przykładem wzoru dla ekonomistów.

3 godziny temu, darekp napisał:

Przejrzyj, proszę listę najbogatszych Polaków, zobaczysz, że nie są to sami ekonomiści

Wśród najbogatszych Polaków znajdzie się choćby Leszek Czarnecki, którego PIS zwalcza. Wśród polityków , bogaty jest Korwin-Mikke, który uważa się za ekonomistę, choć jest to prymitywny ekonomista.

3 godziny temu, darekp napisał:

Hipokryzja jest w praktyce nie do uniknięcia w żadnym społeczeństwie (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hipokryzja) i bywa nawet pożyteczna (słynne powiedzenie "Hipokryzja to hołd składany cnocie przez występek.")

To jest wybielanie hipokryzji, to obrona niegodnych zachowań. Jest to chwyt erystyczny, polegający na tym, że skoro bez zła nie może istnieć dobro, to znaczy, że warto być złym. Dla dobra społeczeństwa trzeba kraść i zabijać, aby zwiększyć wartość dobrego obywatela. Wszelkie niegodne zachowania leżą w naturze człowieka i właśnie ta walka ze złą naturą, staje się cnotą. Kolega proponuje najpierw podpalić dom, a potem wezwać strażaka do gaszenia, żeby mógł wykazać się bohaterstwem. Jest to oczywiście przestępstwo i za podawanie takich argumentów także powinno się karać.

3 godziny temu, darekp napisał:

kler Kościoła Katolickiego to organizacja będąca pewnego korporacją, podlegająca tym samym prawom i ograniczeniom, co zwykła korporacja

Kolejna nieprawda. Ta korporacja w Polsce nie tylko nie płaci podatków, ale jest finansowana przez państwo. Sprawia to, że stało się dyktatorskim monopolem i dlatego czuje się bezkarna.

3 godziny temu, darekp napisał:

Wszystko, co napisałem powyżej  (w obu wpisach), to tylko suche fakty i próba zrozumienia różnych mechanizmów społecznych

Kolega się pogrąża w swoich kłamstwach i bredniach coraz bardziej.

3 godziny temu, darekp napisał:

Ale nie w sprawie pedofili. To zbyt poważna sprawa, to przestępstwo, powinno być karane bez żadnej "taryfy ulgowej".

Kolejna hipokryzja. Tam gdzie chodzi o pieniądze to hipokryzja jest pożyteczna, ale gdy chodzi o pedofilię to już nie, bo "zbyt poważna sprawa". Hipokryzja na hipokryzji, kłamstwo na kłamstwie. Odczuwanie obrzydzenia do kolegi to najłagodniejsze co mi przychodzi do głowy.

 

Edited by Antylogik

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 17.01.2020 o 08:03, 3grosze napisał:

Nihilo! Cały czas jedno pytanie:

W dniu 16.01.2020 o 19:12, 3grosze napisał:

skoro uważasz, że tylko kilka % myśliwych strzela do zwierząt dla przyjemności, to co z resztą. !?

 

Ponieważ @ex nihilo ma cały czas ma problem z wyjaśnieniem swojego  stwierdzenia, to mu "pomogę":https://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/7,35241,25627604,nie-strzelac-do-dzikich-ptakow-apel-o-piecioletnie-memorandum.html#S.main_topic-K.C-B.6-L.3.maly

"Zenon Kruczyński z koalicji Niech Żyją! (Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, były myśliwy, zaangażowany na rzecz zmiany stosunku wobec zwierząt i środowiska, który dokument opracował) mówi: – Nie ma żadnego – przyrodniczego ani też ekonomicznego – powodu, aby zabijać te przepiękne istoty. Poluje się na ptaki wyłącznie dla rozrywki, dla hobby. Są traktowane przez myśliwych niczym żywe, kolorowe rzutki."

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, 3grosze napisał:

Ponieważ @ex nihilo ma cały czas ma problem z wyjaśnieniem swojego  stwierdzenia,

Po pierwsze, to nie ma problemu, a po drugie, niekoniecznie swojego, bo to Ty przez cały czas próbujesz skręcić dyskusję w stronę spraw psychicznych czy moralnych, a mnie to po prostu mało w tym przypadku obchodzi, o czym napisałem dużo wcześniej. Nie ludzie i ich motywacje są dla mnie w tej sprawie ważni, a zwierzaki, bo to do nich się strzela, a nie do ludzi. Uważam, że z punktu widzenia zwierzaków lepsza jest hodowla na wolności niż w warunkach przemysłowych, a myśliwy jest w tej sytuacji drapieżnikiem, który zresztą niemal w każdym przypadku zabija w sposób bardziej ""humanitarny" niż inne drapieżniki, głód i choroby czy kłusownicy. Interesuje mnie w tym przede wszystkim skutek a nie czyjeś motywacje.
Nie wejdę w głowy wszystkim myśliwym, żeby stwierdzić, czy przyjemność sprawia im zabijanie, czy polowanie, a to nie jest to samo. Zabijanie jest tylko jednym z elementów polowania, a polowanie jest naturalnym instynktem Hs i innych drapieżników. Więcej łączy mnie  z naturą niż z kulturą, cywilizacją. Właściwie jestem nie tyle "człowiekiem", co zwierzakiem z gatunku Hs zmuszonym przez okoliczności (data i miejsce urodzenia) do życia w warunkach cywilizacji, czyli dla mnie obcych, coś w rodzaju hodowli w klatce. Dlatego łatwo mi zrozumieć i zwierzaki i myśliwych, którzy na nie polują. Sam nie polowałem, ale ryby łowiłem. Łowiłem, zabijałem i zjadałem. Zabijanie nie sprawiało mi żadnej przyjemności. Była to tylko czynność techniczna, którą starałem się wykonać jak najszybciej i najskuteczniej. Rybę sprzedawaną w sklepie też ktoś przecież musi zabić. Nie widzę żadnej różnicy, czy zrobi to rybak, czy ja - ryba będzie nieżywa. No może różnica będzie tylko taka, że ja zabijając jedną czy dwie ryby, mogę zrobić to lepiej niż rybak, który nie ma czasu na przejmowanie się każdą rybą oddzielnie, a większość mu się i tak podusi, co zresztą dla tych ryb może i lepsze jest... Łowienie bardzo lubiłem i często mam ochotę na takie polowanie. Ale na pobliskiej kałuży obowiązuje zasadza "złowić i wypuścić", a w to bawić się nie mam zamiaru, bo ryby to nie zabawki, a poza tym nie widzę żadnego sensu żeby złowione ryby wypuszczać (pomijam wyjątki) i iść do sklepu po ryby, które złowił i zabił ktoś inny. Zdarzało się też, że z różnych powodów musiałem zabić inne zwierzaki. I to robiłem, a jeśli taka konieczność będzie, to zrobię. Nie ma w tym żadnej przyjemności, jest tylko coś, co zrobić trzeba. Emocje mogą być wcześniej czy później, ale nie w tym momencie - ważna jest tylko skuteczność. Dla przyjemności nie zabijam nigdy, nawet robali i innych takich. Nie czuję takiej przyjemności.  "Niech to zrobi ktoś inny, bo ja (itd.)"? No chyba, że ten ktoś inny zrobi to skuteczniej. Dziewczynom odpuszczam.
Wracając do myśliwych - z moich rozmów nie wynikało, że są to ludzie, którym zabijanie sprawia sprawia przyjemność. Polują, ale polowanie i przyjemność zabijania, to nie to samo. Na pewno są i tacy, których bawi samo zabijanie, zabijają dla przyjemności zabijania. Ale to raczej mniejszość. Jak ktoś tak bardzo lubi zabijać może zatrudnić się w ubojni - może wtedy zabijać bez ograniczeń. Nie twierdzę przy tym, że wszyscy w ubojniach lubią zabijanie.
Co do tych ptaków - ptaki łowne w Polsce, to ptaki jadalne i do zjedzenia się na nie poluje. Hodowane w klatkach kury są nie mniej przepięknymi istotami niż one. Najpierw tych klatek trzeba się pozbyć. A i to nie zlikwiduje zabijania.

  • Thanks (+1) 1
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki.

Oczywiście z szacunkiem podchodzę do Twojego wywodu, tym niemniej większość myśliwych poluje przede wszystkim ze względu na silny (jeszcze) u człowieka-samca instynkt łowiecki, kiedyś niezbędny do przeżycia, a teraz będący anachronicznym atawizmem i kultywacją przemocy. 

A konsumpcyjny chów  zwierząt w klatkach, dopóki preferencje konsumentów są, jakie są (ale kiedyś się zmienią:)), staje się coraz bardziej humanitarny (tia, humanitarny chów zwierząt, oksymoron jak cholera, ale jednak).

2 godziny temu, ex nihilo napisał:

Co do tych ptaków - ptaki łowne w Polsce, to ptaki jadalne i do zjedzenia się na nie poluje.

Jak myśliwy jest głodny, to niech w sklepie jedzenie kupi. Co najmniej 30% postrzałków będzie długo umierało bardzo się męcząc, a ołów zasiany wszędzie będzie.

 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, 3grosze napisał:

instynkt łowiecki, kiedyś niezbędny do przeżycia, a teraz będący anachronicznym atawizmem i kultywacją przemocy. 

Ściśle rzecz biorąc to nie jest atawizm, ale trochę mniej ściśle można tak to traktować. Tylko czy atawizm to na pewno coś złego?:
https://wyborcza.pl/1,145452,20788365,moralnosc-to-atawizm.html
A ten instynkt łowiecki może jeszcze kiedyś być potrzebny do przetrwania gatunku. I to może w nie tak bardzo odległej przyszłości.
 

6 godzin temu, 3grosze napisał:

Jak myśliwy jest głodny, to niech w sklepie jedzenie kupi.

No tak, niech nie zabije sam, tylko pójɗzie do sklepu i kupi "mięsko"... czyli zwierzaka, którego zabił ktoś inny. W dodatku zwierzaka z przemysłowej produkcji, bo hodowlą to nie jest. Widzisz w tym jakąś moralność? Bo ja żadnej. Raczej pseudomoralność.
 

6 godzin temu, 3grosze napisał:

Co najmniej 30% postrzałków będzie długo umierało bardzo się męcząc

1. Skąd masz takie dane?
2. Jaki to jest % strzelonych?
3. Ile to jest w stosunku do tych, które giną z nadmiaru dobroci - dokarmiane np. chlebem, często spleśniałym?
 

6 godzin temu, 3grosze napisał:

a ołów zasiany wszędzie będzie.

Jest to problem. Wprowadzanie amunicji bezołowiowej niestety zbyt wolno idzie.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak borsuki reagują na obecność wilków? Z badań na terenie Puszczy Białowieskiej wynika, że na terenach, gdzie często pojawiają się wilki, borsuki rzadziej korzystają z nor. Za to obecność ludzi niemal w ogóle nie robi na nich wrażenia.
      Jak obecność wilków w lesie wpływa na sposób wykorzystywania przestrzeni przez borsuki? Aby to sprawdzić, naukowcy z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży za pomocą fotopułapek przez dwa miesiące monitorowali 17 borsuczych nor, położonych w różnych miejscach Puszczy Białowieskiej. Były one bardziej lub mniej narażone na obecność wilków, a także ludzi. Badaczy interesowało, jak często borsuki korzystały z nor. Sprawdzali też, jak często korzystali z nich inni drapieżni lokatorzy, np. lisy czy jenoty (co - jak niektórzy podejrzewali - pozwala im ukryć się przed większymi drapieżnikami).
      Dzięki analizie zdjęć i filmów okazało się, że wobec dwóch rodzajów potencjalnego zagrożenia - ze strony wilka i ludzi - borsuki reagują odmienne.
      Stwierdziliśmy, że na terenach, gdzie często pojawiają się wilki (w centralnych częściach ich terytoriów), borsuki rzadziej korzystają z nor. To pozwala sądzić, że unikają one najbardziej ryzykownych fragmentów krajobrazu - mówi jeden z autorów publikacji w Journal of Zoology, dr hab. Dries Kuijper z IBS PAN.
      Zjawisko to jest dość wyraźne. Biolodzy stwierdzili, że im częściej na danym terenie pojawiają się wilki, tym rzadziej można tam spotkać borsuka. Jamy na obszarach największego ryzyka były wykorzystywane przez borsuki aż o 60 proc. rzadziej niż podobne nory na obszarach najniższego ryzyka.
      Jeśli chodzi o osobniki młode, to ich obecność stwierdzano tylko i wyłącznie w norach na tych obszarach, które są rzadko odwiedzane przez wilki.
      Ale właściwie dlaczego borsuki miałyby unikać wilków? Owszem, borsuki nie są gatunkiem kojarzonym jako wilczy łup. Ale nieraz podczas badań diety wilków w ich odchodach stwierdzono szczątki borsuków. I niezależnie od tego zdarzały się obserwacje wilków polujących właśnie na borsuki - zauważa pierwszy autor publikacji, Tom Diserens z IBS PAN i Uniwersytetu Warszawskiego.
      Jak zauważa, powód takiej relacji między gatunkami może być dwojaki. Po pierwsze, wilki mogą polować na borsuki podczas przypadkowych spotkań w lesie - "jak już się trafią", traktując ich mięso jako dodatkowe źródło pokarmu. Po drugie, wilki mogą przepędzać borsuki z zajmowanych przez siebie terenów, traktując borsuka jako zagrożenie dla szczeniąt. Może on też konkurować z wilkami o pokarm, na przykład korzystając z niedojedzonej padliny.
      Podsumowując: tak, borsuki bywają ofiarami wilków, choć zapewne rzadko. Ale nawet jeśli wilk rzadko poluje na jakiś gatunek - to i tak wystarczy, by w zachowaniu tegoż gatunku wywołać zmiany (jak np. unikanie przez borsuka obszarów najbardziej intensywnie wykorzystywanych przez wilki). A gatunek-ofiara zawsze chce zminimalizować ryzyko spotkania wilka i padnięcia jego ofiarą - mówi Tom Diserens.
      Zastrzega jednak, że takie wyjaśnienia to założenia, sformułowane na podstawie wiedzy o relacjach wilków z innymi gatunkami, np. lisami.
      Dries Kuijper podkreśla, że dotychczas nikt nie badał takich konsekwencji obecności wilków w Puszczy Białowieskiej. Wilki mogą w ten sam sposób (poprzez samą swoją obecność) zmieniać zachowanie mniejszych gatunków drapieżnych. W większości pozostałych terenów, gdzie badano borsuki (głównie w Wielkiej Brytanii), często najważniejszym czynnikiem ryzyka okazywał się człowiek. W Puszczy Białowieskiej konsekwencje obecności wilków wydają się jednak o wiele ważniejsze niż ewentualny fakt niepokojenia borsuków przez ludzi - mówi.
      Wyniki te oznaczają - piszą autorzy pracy - że w ekosystemach o bardziej naturalnym charakterze (gdzie człowiek wywiera stosunkowo mały wpływ, jak właśnie w Puszczy Białowieskiej) duże drapieżniki mogą wpływać na zachowanie borsuków silniej, niż czynią to ludzie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fryderyk Chopin pisał w sposób zróżnicowany. Na kopertach zawsze kaligraficznie, do rodziny zwykle dużo mniej czytelnie, zdecydowanie drobniejszym pismem. Często robił dopiski na marginesach, nie podpisywał się pełnym imieniem i nazwiskiem. Jak zmieniał się charakter pisma kompozytora w czasie jego życia?
      Zakończono kryminalistyczne badania rękopisów Fryderyka Chopina ze zbiorów Muzeum F. Chopina w Warszawie. W projekcie brali udział eksperci Katedry Kryminalistyki Uniwersytetu Warszawskiego (UW), Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego (PTK) oraz samego Muzeum. Naukowcy badali, jak w trakcie życia kompozytora zmieniał się grafizm, czyli charakter jego pisma i jakie czynniki mogły mieć na to wpływ.
      Wzorzec graficzny
      Do tej pory nie prowadzono tak zaawansowanych badań pismoznawczych nad rękopisami kompozytora. Prawdopodobnie jest to największa na świecie kolekcja rękopisów Fryderyka Chopina, które pierwszy raz zostały zbadane w sposób kryminalistyczny. Przebadano wszystkie 143 dokumenty ze zbiorów warszawskiego Muzeum. Łącznie to 349 stron listów, notatek czy zapisków z kalendarzyków. Głównie listy do znajomych i rodziny, dedykacje muzyczne, ale również oficjalna korespondencja.
      Dzięki badaniom ekspertów kryminalistyki z UW, PTK i Muzeum powstały wzorce graficzne pisma ręcznego Fryderyka Chopina. Wcześniej ustalenie autentyczności dokumentów związanych z kompozytorem było trudne, ponieważ nie istniał katalog cech i właściwości graficznych charakterystycznych dla pisma F. Chopina.
      Profilowanie w kryminalistyce polega na opisaniu cech osoby poszukiwanej, np. potencjalnego sprawcy przestępstwa. My też przyjęliśmy takie założenie. Próbowaliśmy stworzyć coś w rodzaju profilu pisma ręcznego Fryderyka Chopina. Dowiedzieć się, czym się ono charakteryzuje. Wykonaliśmy badania dotyczące budowy liter czy sposobu ich wiązania, a także analizę sposobu kreślenia przez kompozytora własnych podpisów – mówi prof. Tadeusz Tomaszewski z Katedry Kryminalistyki UW, kierownik projektu.
      Jak pisał Chopin?
      Na obraz pisma, dynamikę pisania czy też inne właściwości pisma, np. konstrukcję liter, mógł mieć wpływ m.in. wiek, stan psychofizyczny, język, w jakim pisał kompozytor (pisał po polsku i po francusku) albo rodzaj rękopisu (list czy notatka). Istotny był też adresat. Czy Chopin pisał dla siebie, czy była to oficjalna korespondencja albo listy przeznaczone dla osób zaprzyjaźnionych lub rodziny – dodaje prof. Tomaszewski.
      Eksperci sprawdzali obraz pisma i cechy konstrukcyjne poszczególnych liter. Początkowo Chopin pisał tak, jak go nauczono. Korzystał z dostępnych wtedy wzorców kaligraficznych. Z badań kryminalistycznych wynika, że z biegiem lat w piśmie kompozytora następowały uproszczenia konstrukcji liter (choć sama budowa znaków graficznych co do zasady nie ulegała zmianie), w tym szczególnie widoczny jest zanik elementów ozdobnych i tzw. adiustacji początkowych i końcowych w majuskułach. W przypadku podpisów widać odchodzenie od podpisów rozwiniętych i czytelnych oraz częste stosowanie podpisów skróconych czy nawet nieczytelnych paraf – mówi prof. Tadeusz Tomaszewski. Podpis Chopina przybierał różne formy, czasem kompozytor stawiał same inicjały, czasem pisał jedynie nazwisko, a w korespondencji do przyjaciół podpisywał się np. "Twój stary" (w domyśle Twój stary przyjaciel). Ciekawe jest również to, że na żadnym z badanych dokumentów kompozytor nie podpisał się pełnym imieniem i nazwiskiem.
      Podejrzany dokument
      Biegli pismoznawcy posługują się zwykle lupą i mikroskopem, przeprowadzają badania optyczne i fizykooptyczne. Do oceny nietypowych dokumentów lub właściwości związanych z podłożem bądź środkiem kryjącym (tutaj był to inkaust lub ołówek) potrzebują jednak bardziej zaawansowanego sprzętu. Podczas badań technicznych, dzięki którym można było ustalić, czy dokumenty są kopiami, czy zawierają jakieś retusze, oznaki usuwania lub nadpisywania, znaleziono jeden materiał zawierający dziwne ślady.
      Żeby go zbadać, przetransportowaliśmy do Muzeum specjalistyczny sprzęt kryminalistyczny (m.in. najwyższej klasy urządzenie zwane wideospektrokomparatorem), gdyż ze względów bezpieczeństwa i ochrony samych dokumentów nie można było takich badań przeprowadzić w laboratorium. Wspomniany "podejrzany" dokument zawierał cechy dziwne, wyskrobanie pewnych elementów, powielenie linii czy ich retusz. Wskazuje to na wysokie prawdopodobieństwo dokonywania poprawek pierwotnego zapisu i podpisu przez inną osobę niż sam kompozytor – wyjaśnia profesor.
      Być może w przyszłości możliwe będzie kontynuowanie badań nad tym rękopisem za pomocą zaawansowanej aparatury naukowej, która znajduje się w Centrum Nauk Biologiczno-Chemicznych UW. Chcielibyśmy również, przy pomocy Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina i za jego zgodą, wydać publikację naukową dotyczącą przeprowadzonych badań – zapowiada kierownik projektu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badanie RTG brzucha jest jednym ze standardowych badań obrazowych. Pomimo rozwoju technik obrazowania, szczególnie ultrasonografii, zastosowanie badania RTG brzucha jest ograniczone, ale jest relatywnie często stosowanym narzędziem diagnostycznym o nieocenionej wartości. Wykonywanie zdjęć rentgenowskich jamy brzusznej wiąże się z koniecznością narażenia na promieniowanie jonizujące. Dawka pojedynczego badania nie jest jednak duża ani zagrażająca życiu czy zdrowiu.
      Ochrona przeciw promieniom jonizującym
      Badanie RTG wykorzystuje fizyczne zjawisko emisji wysokoenergetycznych fal elektromagnetycznych przez elektrody aparatu rentgenowskiego. Przy pomocy przechodzących przez ciało promieni jonizujących możliwe jest uwidocznienie wewnętrznych struktur brzucha.
      Limity przyjętego w trakcie procedur medycznych promieniowania rentgenowskiego są ściśle określone prawnie w rozporządzeniu Rady Ministrów z 2005 r. Warto zaznaczyć, że dawki przyjętego promieniowania ulegają kumulacji. Komórki posiadają mechanizmy ochronne przeciw promieniowaniom. Każda komórka jest w stanie do pewnego stopnia naprawić uszkodzone nici DNA. Po skumulowaniu się dużej dawki energii komórki tracą jednak możliwości kompensowania nawarstwiających się, wywoływanych przez promieniowanie, uszkodzeń.
      Promieniowanie jonizujące oddziałujące na organizmy określane jest za pomocą jednostki milisiwert (mSv). 1 siwert jest równy 1 dżulowi energii przyjętemu przez kilogram masy ciała. Promieniowanie jonizujące jest wszechobecne. Przyjmuje się, że uśrednione promieniowanie tła, dawka promieniowania przyjęta w Polsce, wynosi ok. 3 mSv. Dawka ta rośnie na wyższych wysokościach oraz w niektórych rejonach geograficznych, a wynika przede wszystkim z naturalnie występującego radu.
      Badanie RTG brzucha wiąże się z jednorazową dawką promieniowania o wartości ok. 1,2 mSv. Oznacza to, że promieniowanie przyjęte w trakcie wykonywania zdjęcia równe jest promieniowaniu przyjmowanego przez 5 miesięcy podczas zwykłego życia. Dawka ta może wydawać się duża, jest jednak nieporównywalnie niższa niż roczna dawka przyjęta za bezpieczną. Dla ogółu populacji dawka graniczna ustalona jest na poziomie 50 mSv. Oznacza to, że wykonanie nawet 40 zdjęć jamy brzusznej w ciągu roku nie przynosi żadnych negatywnych konsekwencji dla zdrowia.
      Minimalizowanie ryzyka
      Minimalizowanie ryzyka związane jest przede wszystkim z racjonalnym użyciem narzędzia diagnostycznego, jakim jest zdjęcie RTG brzucha. Obecnie wskazaniem do wykonania badania są:
      •    podejrzenie perforacji przewodu pokarmowego,
      •    podejrzenie niedrożności przewodu pokarmowego,
      •    urografia (badanie układu moczowego).
      W wymienionych przypadkach korzyść z wykonania badania znacznie przewyższa ryzyko związane z badaniem.
      Mimo że nie ma odgórnie ustalonego postępowania przed badaniem, warto powstrzymać się od jedzenia kilka godzin przed nim oraz przyjąć leki rozbijające pęcherze powietrza w jelitach. Bąble powietrza mogą przysłaniać struktury jamy brzusznej, dlatego stosowane są preparaty rozpuszczające pęcherze powietrza takie jak np. Espumisan. Należy pamiętać, że wykonywanie badania w ciąży jest zabronione

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mieszkańcy Europy żyjący w epoce lodowcowej – ok. 30 tys. lat temu – jadali mięso wilków. Dowody takiej praktyki odkryli w Czechach polscy archeozoolodzy. Do tej pory dominował pogląd, że m.in. ze względu na smak mięsa, z drapieżników tych pozyskiwano głównie skóry.
      Nowych ustaleń na temat znaczenia wilków w życiu paleolitycznych łowców dokonano dzięki badaniom, prowadzonym już od kilku lat w Pavlovie i w Dolnych Vestonicach (niedaleko Brna w Czechach). Około 30 tys. lat temu w tej okolicy istniały jedne z pierwszych znanych na świecie „wsi” – zasiedlanych przez wiele sezonów, sąsiadujących skupisk szałasów.
      Podczas wykopalisk na tym terenie czescy archeolodzy odkryli tysiące zabytków krzemiennych, liczne narzędzia oraz ozdoby wykonane między innymi z kości renifera, zębów lisa polarnego oraz mamucich ciosów, a także kilkadziesiąt tysięcy innych fragmentów kości zwierzęcych, które były porozrzucane wśród pozostałości szałasów.
      Do tej pory wśród naukowców panowało przekonanie, że wilki i inne drapieżniki były celem polowań przede wszystkim ze względu na skóry – a już na pewno nie po to, by pozyskać z nich mięso. Tymczasem w czasie badań ich kości natknęliśmy się na kilkadziesiąt okazów, na których widoczne są wyraźne ślady cięcia. Część pozostawili paleolityczni łowcy podczas zdejmowania skór, ale są też takie, które można wiązać tylko z podziałem tuszy, czyli dzieleniem jej na mniejsze porcje – mówi PAP dr hab. Piotr Wojtal z Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w Krakowie. Badania prowadził wspólnie z dr. hab. Jarosławem Wilczyńskim. Wojtal dodaje, że na kościach są również ślady filetowania, czyli oddzielania mięsa od kości przed spożyciem.
      Zaskakująco liczne na stanowiskach morawskich były również szczątki innych drapieżników. Oprócz wilków naukowcy opisali też kości upolowanych rosomaków, lisów polarnych i lisów rudych. Mniej więcej połowę szczątków stanowiły jednak kości roślinożerców, głównie zajęcy i reniferów.
      Z reguły najczęściej w obrębie osad ludzkich z tego okresu dominują kości zwierząt roślinożernych, bo te były zapewne chętniej spożywane – dodaje Wojtal. Wydaje się jednak zrozumiałe, że w przypadku upolowania wilka porzucenie mięsa było sporą stratą, zwłaszcza w okresach mniejszej dostępności pożywienia. Dlatego, jak się wydaje, wszystkie elementy ciała drapieżników wykorzystywano w sposób maksymalny – podkreśla.
      Na stanowisku w Pavlovie oprócz szczątków małych i średnich zwierząt drapieżnych znaleziono również kości i zęby największych drapieżników plejstoceńskiej stepotundry – lwa jaskiniowego oraz niedźwiedzi (jaskiniowego i brunatnego).
      Choć szczątki lwów i niedźwiedzi nie są zbyt liczne, również na nich znaleziono ślady potwierdzające, że ówcześni łowcy wykorzystywali maksymalnie tusze zabitych mięsożerców. Podobnie jak w przypadku wilków, rosomaków i lisów ślady cięcia także na kościach lwów i niedźwiedzi wskazują, że powstały one podczas zdejmowania skór i porcjowania tuszy – wskazuje naukowiec. Mięso tych dużych drapieżników było więc również zjadane przez paleolitycznych łowców – uważa.
      Pavlov nie jest wyjątkowe pod tym względem. Naukowcy ustalili w czasie kwerendy bibliotecznej, że niezbyt liczne szczątki niedźwiedzi i lwów jaskiniowych są znajdywane na wielu stanowiskach z tego okresu.
      Pokazuje to, że polowania na te duże i bardzo niebezpieczne zwierzęta były nieprzypadkowe a dokonywane celowo i z rozmysłem – uważa Wojtal.
      Zdaniem naukowca dla górnoplaeolitycznych myśliwych lew jaskiniowy z pewnością był najbardziej imponującym drapieżnikiem, bo powszechnie przedstawiano go w sztuce już 40 tysięcy lat temu. Wojtal przypomina, że w Pavlovie znaleziono jedną z najbardziej wyjątkowych figurek tego zwierzęcia.
      Jest to duża rzeźba lwa, przedstawiająca zwierzę przygotowujące się do skoku. Paleolityczny artysta przedstawił nawet napięte do skoku mięśnie zwierzęcia – opisuje. Podczas wykopalisk na tym stanowisku znaleziono również kilka miniaturowych głów lwów wykonanych z wypalonej gliny. Również figurki niedźwiedzi zostały odkryte w Pavlovie i leżącym nieopodal stanowisku Dolni Vestonice.
      Jednak jego znaczenie dla myśliwych było prawdopodobnie mniejsze, ponieważ figurki tego drapieżnika nie są tak liczne jak lwa jaskiniowego – uważa.
      Najnowsze wyniki badań szczątków drapieżników z graweckich stanowisk Europy Środkowej ukazały się w Journal of Anthropological Archaeology. Współautorami artykułu są Jiří Svoboda z czeskiej Akademii Nauk i Uniwersytetu Masaryka oraz Martina Roblíčková z Muzeum Ziemi Morawskiej w Brnie

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ludzie zamieszkujący południe Polski w neolicie byli blisko spokrewnieni z populacją z okresu epoki brązu. Doktor Anna Juras wraz z zespołem z Uniwersytetu Adama Mickiewicza przeprowadziła analizy genetyczne 150 kości 80 osób żyjących w epoce brązu.
      Badani zmarli byli przedstawicielami kultur mierzanowickiej, strzyżowskiej oraz trzcinieckiej. Naukowcy skupili się na genomie mitochondrialnym, dziedziczonym po matce.
      Jak czytamy na łamach American Journal of Physical Anthropology, wyniki analizy genetycznej wykazały bliskie pokrewieństwo po linii matki społeczności kultury mierzanowickiej i trzcinieckiej ze społecznościami kultury ceramiki sznurowej. Bardziej odległa od nich społeczność kultury strzyżowskiej wykazywała bliższe podobieństwo genetyczne do populacji stepu powiązanej z wcześniejszymi kulturami grobów jamowych i kultury grobów katakumbowych oraz z późniejszymi Scytami.
      Autorzy pracy zauważają, że istnieje ciągłość genetyczna pomiędzy kulturą sznurową późnego neolitu a kulturami mierzanowicką i trzciniecką reprezentującymi kultury brązu. Ponadto pod koniec III tysiąclecia przed Chrystusem ludy stepu mogły wnieść swój wkład w rozwój kultury strzyżowskiej.
      Jak już wiemy z poprzednich badań, tereny dzisiejszej zachodniej Polski we wczesnej epoce brązu zostały zasiedlone przez przedstawicieli kultury unietyckiej, a południowo-wschodnie tereny kraju zamieszkali najpierw przedstawiciele kultury mierzanowickiej, a po nich pojawili się ludzie reprezentujący kulturę strzyżowską, którzy zamieszkali niewielki region w południowo-wschodniej Polsce i zachodniej Ukrainie. Kultury strzyżowska i mierzanowicka rozwijały się niemal równocześnie do mniej więcej 1600 roku przed naszą erą. Później ustąpiły one kulturze trzcinieckiej, która przetrwała do około 1100 roku przed Chrystusem.
      EDIT: w poprzedniej wersji umieściliśmy nieuprawniony wniosek o ciągłości genetycznej od neolitu po czasy współczesne. Chodziło o ciągłość genetyczną neolit-epoka brązu

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...