Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Niechęć do wilków jest ponadpartyjna. Myślistwo jest tu wspólnym mianownikiem

Recommended Posts

23 godziny temu, ex nihilo napisał:

Obliczeń nie sprawdzałem, nie to jest istotne ile, ale że w ogóle.

A jednak. Pomyśl, o ile szczęśliwszy byłby świat, gdyby statystyczny Nowak zjadł tylko jedną kiełbachę mniej tygodniowo... Twarde dane bolą?

Share this post


Link to post
Share on other sites
54 minuty temu, 3grosze napisał:

- W tym roku, pierwszy raz w 10 000 letniej historii cywilizacji większość ludzi na Ziemi nie jest już na skraju ubóstwa.

-  Od roku 1994 globalna ilość samobójstw spadła o 38%, miliony ludzkich istnień.

- Bangladesz ogłosił redukcję śmiertelności wśród dzieci o 78% na przestrzeni 28 lat, co jest największą zmianą w historii świata.

- W 30 największych miastach USA zanotowano znaczny spadek przestępstw, w tym morderstw, aż o 7.6% mniejszy niż w 2017.

- Naród Niemiecki pomimo przyjęcia gigantycznej ilości uchodźców (:D:D:D) również zanotował spadek przestępczości aż o 10%, co daje najniższy wynik od 30 lat.

Ale co to ma wspólnego z moralnością? To efekt działania czynników ekonomicznych, co zresztą już się załamuje przecież.
 

54 minuty temu, 3grosze napisał:

No ale skoro procentowo spadło, więc się polepszyło: mniejsza część owej populacji jest zniewolona.

 


Można się spierać o taki czy inny sposób liczenia, ustawienie granicy niewolnictwa (np. półniewolnictwo, niewolnictwo ekonomiczne) itd.
Ale przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę, że współcześnie niewolnictwo (to klasyczne) jest na ogół nieefektywne ekonomicznie, i to decyduje, a nie "moralne pierdoły".
Poza tym zobacz co się zaczyna dziać - np. totalna inwigilacja (Chiny, ale nie tylko). Itd.)
 

9 minut temu, Astro napisał:

o ile szczęśliwszy byłby świat, gdyby statystyczny Nowak zjadł tylko jedną kiełbachę mniej tygodniowo...

Ale on przecież zje jedną więcej...
Albo pół kiełbachy więcej, a pół wyrzuci.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, ex nihilo napisał:

Ale co to ma wspólnego z moralnością? To efekt działania czynników ekonomicznych, co zresztą już się załamuje przecież.

Samobójstwa i przestępczość są związane wg Ciebie tylko z ekonomia?! Uproszczony pogląd.

Trochę więcej Nichilo wiary:). Wiary w człowieka.

W ostatnim poście podałem drobne przykłady zmian na lepsze. Stricte moralne były w poście poprzednim , który skontrargumentowałeś  tylko odnośnie "dzieci we wspólnotach pierwotnych też miały dobrze". Rozumiem, że można się fascynować i idealizować zamierzchłą przeszłość ( szczególnie,  gdy dowodów brak).;)

28 minut temu, ex nihilo napisał:

Poza tym zobacz co się zaczyna dziać - np. totalna inwigilacja (Chiny, ale nie tylko). Itd.)

I dlatego takie "moralne pierdoły" trzeba piętnować w zarodku a nie pobłażliwie racjonalizować. Jak Ty myślistwo.

Świat  przez prawicę robi krok w tył, ale dzięki liberałom i lewakom :D, nadrabia to krokiem w przód.

43 minuty temu, Astro napisał:

A jednak. Pomyśl, o ile szczęśliwszy byłby świat, gdyby statystyczny Nowak zjadł tylko jedną kiełbachę mniej tygodniowo... Twarde dane bolą?

Olga Tokarczuk: za 50 lat będziemy się wstydzić, że jedliśmy mięso.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znowu polit-brednie się zaczynają…

Share this post


Link to post
Share on other sites

Można kontrargumentować, ale rób to co najlepiej tobie wychodzi: minusuj  i zamykaj dostęp do forum.

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, ex nihilo napisał:

Sprawdź ile jest rocznie wypadków z "cywilami" (2?, 3?) i porównaj z innymi zagrożeniami. Większość wypadków na polowaniach to postrzelenie siebie lub innego myśliwego, a to już jest dobrowolne ryzyko każdego, kto idzie na polowanie.

Ważne że większe od zera. Chodzi o to że ważniejsze jest żebym nie bał się iśc do lasu. Żebym nie bał się że będę tą 1 na 3/5/10 ofiar. Nie chodzi o to że ofiar jest mało tylko o to że naraża się ludzi w sposób bulwersujący. Zresztą co do tych statystyk to wychodzi na to że nie wiadomo dokładnie jak to wygląda - pierwszy link z brzegu: http://biqdata.wyborcza.pl/biqdata/7,159116,25425445,mapa-wypadkow-na-polowaniach-gina-nie-tylko-na-zwierzeta.html?disableRedirects=true

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Warai Otoko napisał:

Dzięki, bo mi się nie chciało szukać. Czyli 13 na 5 lat, doliczmy do tego postrzałki, te ludzkie, niech będzie drugie tyle. A teraz przyjrzyjmy się temu dokładniej:
https://www.google.com/search?client=ubuntu&channel=fs&q=Śmierć+na+polowaniach&ie=utf-8&oe=utf-8
- myśliwy myśliwego
- myśliwy sam siebie
- myśliwy naganiacza
- myśliwy spadł z ambony
- myśliwy zmarł na zawał
- itd.
Ilu jest "cywilów"? Bo jeśli "oni" sami siebie odstrzeliwują, to mnie nie obchodzi. Jeden rocznie czy mniej? Na wszystkie polskie lasy, pola, krzaczory, trzcinowiska itp., itd., gdzie się poluje. Jakieś 2/3 powierzchni kraju i 38 mln ludzi. Hmm? Takie są fakty. Porównaj je z innymi zagrożeniami...
 

2 godziny temu, Warai Otoko napisał:

ważniejsze jest żebym nie bał się iśc do lasu. Żebym nie bał się że będę tą 1 na 3/5/10 ofiar

A jak często w lesie jesteś? Podejrzewam, że bardzo rzadko albo wcale... Bo jeszcze nie spotkałem nikogo, dosłownie nikogo, z tych, którzy w lesie są często - leśników, robotników leśnych, przyrodników, grzybiarzy, zwykłych ludzi, którzy często na spacer do lasu chodzą - kto by się tego bał.
Jeśli przy takiej statystyce się boisz, to jest tylko histeria albo coś podobnego, co leczenia wymaga, bo z realnym zagrożeniem to nie ma żadnego związku. Już chyba nawet diabły i piekło są bardziej realnym zagrożeniem niż to.
Ale może dobrze, że lasu nie chodzisz - przy takim poziomie oderwania od realiów (histerii), gdybyś ryj dzika zobaczył, to pewnie na zawał byś padł. Aha, ostrzegam - żmije też są, a kleszcze z boreliozą w dowolnej ilości. I te kleszcze są zagrożeniem realnym.
 

15 godzin temu, 3grosze napisał:

Trochę więcej Nichilo wiary:). Wiary w człowieka.

A po co wiara, kiedy są dowody? Zastąp swoją wiarę faktami, i nasz spór przestanie istnieć.
 

15 godzin temu, 3grosze napisał:

a nie pobłażliwie racjonalizować. Jak Ty myślistwo.

To nie ja racjonalizuję, tylko to jest racjonalne - przynajmniej w konkretnej sytuacji. Emocje może są i fajne, moralne, ale bardziej zaszkodzić mogą niż pomóc. Zwierzakom - bo te mnie bardziej interesują niż ludzie.
Masz jakiś lepszy pomysł? Racjonalny. Czy może wolisz druty i żelaza kłusowników albo trucizny rozkładane przez rolników? Bo zwierzaki chyba jednak wolą kulki... Nie pytałem ich, ale...
 

15 godzin temu, 3grosze napisał:

Olga Tokarczuk: za 50 lat będziemy się wstydzić, że jedliśmy mięso.

Pewnie tak... jeśli do tego czasu ludzie sami się nie pozjadają.

Edited by ex nihilo
  • Upvote (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warai. Kasuję, bo wypowiedź Nihilo nie ma w sobie nic osobistego, a zawiera wiele racji. Sam często po lasach się włóczę; nie tylko dla "sportu" z aparatem fotograficznym (zwykle ciężki dobry tele :)), bo i drewno robię, bo i dla "sportu" puszki i syfy z lasu wynoszę, a czasem - jak wspomniał przedmówca - zatrważające "patenty" myślących trochę inaczej...

Oczywiście myśliwi dla mnie to samo i czyste ZUO. Nie boję się myśliwych, a jak jestem w lesie, to oni raczej powinni się bać. ;) Musisz wiedzieć, że ich często zagubione "psy myśliwskie", które łase są na pogłaskanie, to sympatyczne ciapusie.

Zapomniałem. Jeśli chodzi o grzyby jestem lepszy niż świnia na trufle. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 13.01.2020 o 21:00, ex nihilo napisał:

W Polsce jest bardzo niewiele (i coraz mniej) miejsc, gdzie można próbować utrzymać jako taką równowagę biologiczną w przypadku dużych ssaków, ale do tego i tak brakuje dużych drapieżników. I raczej nie będzie społecznej i politycznej zgody na zwiększenie ich populacji do odpowiedniego poziomu.

Jest np. bardzo duży opór przed ponownym wprowadzeniem niedźwiedzia brunatnego do Puszczy Białowieskiej. Choć niedźwiedź może wprowadzi się sam:

https://ibs.bialowieza.pl/8571-2/

 

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, ex nihilo napisał:

Masz jakiś lepszy pomysł? Racjonalny. Czy może wolisz druty i żelaza kłusowników albo trucizny rozkładane przez rolników? Bo zwierzaki chyba jednak wolą kulki... Nie pytałem ich, ale...

Wtrąciłem się w tym wątku z od dawna postulowanym pomysłem powołania do kontroli populacji dzikich zwierząt zawodowych myśliwych, aby zlikwidować kultywowanie chorego atawizmu amatorów.

Rolnikowi nie wolno dokonać uboju własnej świni, a "wybrancy" mogą zabijać dla przyjemności zabijania.

7 godzin temu, ex nihilo napisał:
22 godziny temu, 3grosze napisał:

Trochę więcej Nichilo wiary:). Wiary w człowieka.

A po co wiara, kiedy są dowody? Zastąp swoją wiarę faktami, i nasz spór przestanie istnieć.

W kontekście Twojej wiary w degenerację naszego świata:

https://www.f7city.pl/swiat-z-kazdym-dniem-zmienia-sie-na-lepsze/

https://podroze.gazeta.pl/podroze/7,114158,25596570,flygskam-jest-skuteczny-az-dwa-miliony-szwedow-zrezygnowaly.html

:)

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, 3grosze napisał:

powołania do kontroli populacji dzikich zwierząt zawodowych myśliwych

Jak wcześniej napisałem też takie pomysły do łba mi przychodzą kiedy czytam np. o jakichś akcjach w stylu "polowania" Szyszki (nie jest to częste), ale szybko mi to przechodzi.
To nie ma sensu. Powodów jest dużo, ale żeby się nie rozpisywać, to tylko dwa teraz - (1) zwierzaków będzie mniej, a (2) kłusowników więcej.
1. Taki zawodowy pułk egzekucyjny (2-5 tys. ludzi, dlaczego tyle można policzyć) by podlegał Ministerstwu Środowiska (razem z Lasami) lub bezpośrednio Lasom. Polski Związek Łowiecki nie ma żadnej formalnej podległości pod struktury państwa, podlega tylko prawu.
Myśliwi mają motywację do utrzymywania ilości zwierząt na poziomie naturalnych możliwości środowiska lub trochę więcej.
Dla Lasów jeleniowate i zające to leśne szkodniki i nic więcej. Dodatkowo odszkodowania za szkody wyrządzone przez zwierzynę łowną płacą myśliwi (koła łowieckie) z własnej forsy.
Czyli Lasy mają motywację do zmniejszania ilości zwierzaków, a po profesjonalizacji ta motywacja jeszcze się zwiększy.
Przeciwwagą pozostaną tylko ekooszołomy. Jak widać w tym przypadku myśliwi są sojusznikami ekooszołomów. :D
2. W praktyce myśliwi są jedynymi, którzy efektywnie zwalczają/ograniczają kłusownictwo. Jest to bardzo trudne (i nie zawsze bezpieczne), bo żeby kłusownika skazać, trzeba go złapać "na gorącym" albo ze zwierzakiem w chałupie. A i tak kary bywają symboliczne. Czyli w praktyce działania polegają przede wszystkich na likwidacji pułapek, rozmowach "wychowawczych" itd., itp, a jak się uda, wspólnych akcjach z policją, bo policja sama nic w tej sprawie nie zrobi. Działania te są możliwe przez to, że myśliwych jest ok. 130 tys. + 20 tys. kandydatów. Oni łażą po lesie i okolicach nie tylko na polowania. Znają dobrze swój teren (obwód łowiecki), znają miejscowych ludzi itd. Liczący 2-5 tys. ludzi "pułk egzekucyjny" w żaden sposób ich nie zastąpi.
 

4 godziny temu, 3grosze napisał:

"wybrancy" mogą zabijać dla przyjemności zabijania.

To nie są jacyś "wybrańcy", nie licząc tej procedury:
http://www.wroclaw.pzlow.pl/jak-zostac-mysliwym
A badania nie są raczej tylko formalnością (broń) + jest obserwacja w czasie stażu (rok) itd., a i później (sankcje dyscyplinarne i odpowiedzialność karna).

Ale załóżmy - co nie jest prawdą - że chodzi w tym o przyjemność zabijania. Jeśli odbierze się im możliwość polowania, to przyjemności zabijania będą szukać w inny sposób... Lepiej będzie?
 

4 godziny temu, 3grosze napisał:

W kontekście Twojej wiary w degenerację naszego świata:

https://www.f7city.pl/swiat-z-kazdym-dniem-zmienia-sie-na-lepsze/

No nieee... Przecież to się na forum jakiegoś Pudelka może nadaje, a nie tu...
Wartość informacyjna, a zwłaszcza statystyczna tego jest zerowa. Albo i gorzej.
Popatrz na datę: 05.01.2019, czyli noworoczna dawka optymizmu dla skacowanych po Sylwestrze.
Całkowita jednostronność + brak jakichkolwiek źródeł.
Nie będę tracił czasu na szczegóły. Jedno tylko, już wcześniej użyłeś: "W tym roku, pierwszy raz w 10 000 letniej historii cywilizacji większość ludzi na Ziemi nie jest już na skraju ubóstwa." Przypominasz sobie może taką długą dosyć dyskusję o klasie średniej itd.? Pokazałem tam, w jaki sposób ta statystyka została sfałszowana... No i tyle.
Naprawdę tak kiepsko u Ciebie z argumentami, że musisz takie gówna tu zwlekać? ;)

Aha... no i nie "wiara", a przekonanie - na podstawie faktów, i to nie tych z Pudelka.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, 3grosze napisał:

zawodowych myśliwych, aby zlikwidować kultywowanie chorego atawizmu amatorów.

Chodzi Ci nie tyle o zawodowych myśliwych, co o myśliwych z jakimiś państwowymi certyfikatami etc. 

Kiedyś np. u ludzi pierwotnych były pewne mechanizmy regulujące sprawę polowań bez pomocy państwa (bo go wtedy nie było). Indianie dziękowali duchowi zwierzęcia, że dało się upolować itp. Nawet później np. w chrześcijaństwie w jakimś stopniu były, być może mniejszym, ale jednak (to daje do myślenia, że z jednej strony w ostatnich dyskusjach ktoś krytykował chrześcijaństwo za "czyńcie sobie ziemię poddaną" i sugerował, że będzie ono popierało zabijanie zwierząt bez ograniczeń, a z drugiej strony @tempik pod artykułem o xenobotach nabija się, że nawet w przypadku manipulacji na kilku komórkach będą protesty religijne). Teraz - tak sugerujesz - te dawne naturalne mechanizmy zanikły i potrzebna jest regulacja pochodząca od państwa. Może tak, może nie. Jednak, nawet jeśli w tej jednej sprawie regulacja państwowa byłaby korzystna, to nie byłoby dobrze, jeśli państwo we wszystkich sprawach musiałoby mówić społeczeństwu, co jest dobre, a co złe. Czyli gdyby ludzie byli pozbawieni jakiegoś elementarnego wyczucia, co powiedzmy "godzi się" robić, a czego "nie godzi się", a państwo zasypywałoby tysiącami tysiącami regulacji, dyrektyw itp. próbując w ten sposób zapełnić ten brak. To byłoby słabe państwo i musiałoby upaść. Więc być może należałoby pomyśleć, że to żaden "postęp" wprowadzenie takich regulacji dot. polowań, albo że owszem, może warto wprowadzić je, ale równocześnie znosząc jakieś inne regulacje, albo że to wszystko "cha, de i kamieni kupa" i nasza cywilizacja nie przetrwa, jeśli mentalnie nie wrócimy jako społeczeństwo do jakiegoś większego poszanowania niektórych dawnych tradycji/wierzeń/zwyczajów. Itp. itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, darekp napisał:

myśliwych z jakimiś państwowymi certyfikatami etc

Myśliwi PZŁ mają taki państwowy certyfikat, tyle że nie wydawany bezpośrednio przez państwo (z wyjątkiem pozwolenia na broń, bo tu państwo bezpośrednio). Jest to wszystko uregulowane ustawowo (prawo łowieckie). Państwo zleca tez myśliwym (też odpłatnie) niektóre zadania, jak np. sprawa dzików.

Tak jeszcze co do tego państwa...
"U mnie" ostatnio duże wycinki poszły, dosłownie masakra. Niedawno rozmawiałem o tym z leśniczym. Powiedział, że on by nawet połowy tego nie ciął... ale niewiele ma do gadania w tej sprawie. Przychodzi prikaz, plan, no i wykonać. Tyle. Podobnie byłoby z tymi zawodowymi, gdyby byli oni w państwowych strukturach. Odrębność PZŁ i fakt, że jest to silna i liczna organizacja, samofinansująca się, w praktyce uniemożliwia takie działania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie trafiają do mnie argumenty Myśliwych, ale denerwuje mnie też jak ktoś domaga się, żeby las był bezpieczny i przeszkadza mu np. pies w lesie. 

Las zawsze był niebezpieczny bo w lesie żyją dzikie zwierzęta i wśród nich powinny być również duże drapieżniki ( u nas wilki)  Motywowało by to do wyznaczania dużych terenów  pod zalesienie gdzie ludzie powinni się bać łazić, a teraz wszyscy myślą że las to jest park do spacerów. Wiem że watahy wilków okupują bardzo duże tereny, ale własnie od tego powinni być zawodowi myśliwi którzy pilnują nie ilości zwierzyny w lesie tylko tego żeby zwierz z niego nie wyłaził za daleko.

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, ex nihilo napisał:

Naprawdę tak kiepsko u Ciebie z argumentami, że musisz takie gówna tu zwlekać? ;)

Aha... no i nie "wiara", a przekonanie - na podstawie faktów, i to nie tych z Pudelka.

Hi,hi.

Nihilo!

Nie podołałeś faktom z tego Pudelka.:D Nie potrafisz zakwestionować nawet jednego punktu.:D Ty nie dajesz rady.;)

A jest to pierwszy link, który mi google wypluło po wklepaniu : na świecie jest coraz lepiej. Bo jest.:)  Oj,  ten Twój zatwardziały pesymizm odnośnie zmian na świecie (na lepsze).

Dla równowagi dostałeś  fakt z Gazety, który wygodnie przemilczałeś.

I własnie wobec  mankamentów naszej cywilizacji trzeba przyjąć postawę aktywną a nie kontestującą, a myślistwo kultywuje amatorskie (amateur- miłośnik) zabijanie. 

 

19 godzin temu, ex nihilo napisał:

To nie ma sensu. Powodów jest dużo, ale żeby się nie rozpisywać, to tylko dwa teraz - (1) zwierzaków będzie mniej, a (2) kłusowników więcej.
1. Taki zawodowy pułk egzekucyjny

Zaczynam się irytować Twoim uporem.

I ignorancją: mają Czesi ASF? Nie mają! Bo? Bo do odstrzału nie dopuszczono pożal się Boże amatorów tylko policyjnych snajperów. Nasi nieudolni "myśliwi"  (pewnie Czesi o swoich też tak myślą) za nic mają bioasekurację na co są dowody i profesorskie opinie odnośnie prewencji przed ASF.

 

19 godzin temu, ex nihilo napisał:

Ale załóżmy - co nie jest prawdą - że chodzi w tym o przyjemność zabijania. Jeśli odbierze się im możliwość polowania, to przyjemności zabijania będą szukać w inny sposób... Lepiej będzie?

 Zaiste,  fikutaśny argument w obronie myślistwa. :blink:

 Proponuję zakonczyć obronę myśliwych przez szukanie argumentów na siłę, bo znasz myśliwego, który na starość się nawrócił.

Wydłużenie psom łancucha do 3m czy nakazowe rozlużnienie kur w klatkach, też było w specyficznych środowiskach odbierane ze zdziwieniem i kontestacją.

I na spokojnie jeszcze raz: skoro uważasz, że tylko kilka % myśliwych strzela do zwierząt dla przyjemności, to co z resztą. !?

Żadnego argumentu jeszcze nie wymyśliłeś (ten powyżej o ewentualnie niebezpiecznej sublimacji popędu przemilczę).

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, 3grosze napisał:

Nie podołałeś faktom z tego Pudelka.:D Nie potrafisz zakwestionować nawet jednego punktu.:D Ty nie dajesz rady.;)

Nie wiem czy to fakty, czy bzdety, bo nie miałem zamiaru stracić całej nocy na sprawdzanie czegoś bez podanych źródeł, tym bardziej, że p. 13 to bzdet, co już kiedyś tu wykazałem. Ale nawet gdyby przyjąć, że wszystko to fakty, a nie bzdety, to ten zestaw nie daje żadnych podstaw do zrobienia statystyki pokazującej kierunek zmian. Trochę oderwanych, jednostronnie dobranych pod z góry przyjętą tezę faktów lub bzdetów... i tyle, nic więcej. Dobre na Plotka lub Pudelka, ale tutaj nic nie wnoszące. No może jako ciekawostki - jeśli to fakty, a nie bzdety.
 

10 godzin temu, 3grosze napisał:

I ignorancją: mają Czesi ASF? Nie mają! Bo? Bo do odstrzału nie dopuszczono pożal się Boże amatorów tylko policyjnych snajperów. Nasi nieudolni "myśliwi"  (pewnie Czesi o swoich też tak myślą) za nic mają bioasekurację na co są dowody i profesorskie opinie odnośnie prewencji przed ASF.

Bzdet.
1. Nie dlatego nie mają, że "do odstrzału nie dopuszczono pożal się Boże amatorów", bo...
2. ... nie tylko tych amatorów dopuszczono, ale nawet dostawali premie, i to całkiem niezłe - w zależności od strefy 2000-5000 koron (334-836 zł po przeliczeniu) za odstrzelonego zwierza.
3. Faktem jest, że zaangażowani byli też odpowiednio do tego przeszkoleni policyjni snajperzy, ale to z powodów organizacyjnych - raczej niewielu myśliwych może walić z armat przez wiele dni full time, bo pracują, mają firmy itd. Dlatego wzięto tych snajperów. Było to też prostsze organizacyjnie, no i poza tym przy tej eksterminacji w zamkniętej strefie raczej nie obowiązywały normalne zasady polowania, czyli np. strzelano z odległości do których myśliwi ani nie są przyzwyczajeni, ani nie mają odpowiedniej broni. Karabin snajperski to trochę co innego, niż zwykła broń myśliwska.
4. Czesi nie mają ASF, bo po pierwsze: mieli tylko jedno ognisko zakażenia, łatwe do odizolowania; a po drugie: dobrze to zorganizowali, w przeciwieństwie do naszej rozpierduchy, przez myśliwych niezawinionej.
Tutaj więcej szczegółów:
https://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/hodowla-zwierzat/jak-czechom-udalo-sie-powstrzymac-asf/
https://www.cenyrolnicze.pl/wiadomosci/asf/15059-jak-czechy-pokonaly-asf-czy-mozemy-zrobic-to-samo

u Czechów jeszcze więcej, ale po ichniemu.
U nas myśliwi też dostają premie - 300 i 650 - co może sugerować, że raczej nie mają jakiejś wielkiej chęci mordu, bo gdyby mieli, to premie by nie były potrzebne. I pomysł z wojskiem i policją też był, ale nie wiem dlaczego nie wypaliło.
 

10 godzin temu, 3grosze napisał:

I na spokojnie jeszcze raz: skoro uważasz, że tylko kilka % myśliwych strzela do zwierząt dla przyjemności, to co z resztą. !?

Żadnego argumentu jeszcze nie wymyśliłeś (ten powyżej o ewentualnie niebezpiecznej sublimacji popędu przemilczę).

Echch... nie chce mi się już. Praktycznie od początku bawisz się w sztuczki erystyczne (dosyć prymitywne zresztą), co do tego tematu zupełnie nie pasuje, a jakość Twoich "faktów" i "argumentów" jest... no tego... wystarczy sprawdzić i widać jaka jest. Niestety, bo temat zasługuje na trochę inną niż taka dyskusję.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, ex nihilo napisał:

Dobre na Plotka lub Pudelka, ale tutaj nic nie wnoszące. No może jako ciekawostki - jeśli to fakty, a nie bzdety.

No...jeżeli burzy Twoje postrzeganie rzeczywistości, a burzy  bo przecież ma być "z ludżmi coraz gorzej" ,to nie dziwię się że obniżasz erystycznie ;) ich rangę i je wypierasz.

 

Godzinę temu, ex nihilo napisał:

1. Nie dlatego nie mają, że "do odstrzału nie dopuszczono pożal się Boże amatorów", bo...
2. ... nie tylko tych amatorów dopuszczono, ale nawet dostawali premie, i to całkiem niezłe - w zależności od strefy 2000-5000 koron (334-836 zł po przeliczeniu) za odstrzelonego zwierza.

A możesz podać żródło, czy to tylko legendy krążące wśród polskich myśliwych? Bo żródło "nihilo napisał"  to trochę mało...

Np tak:

https://wyborcza.pl/7,75400,25605590,jaroslaw-kaczynski-spotkalismy-dwoch-panow-na-furmance-moj.html#S.main_topic-K.C-B.1-L.2.duzy

"A po pewnym czasie do akcji wkroczyli nie myśliwi, lecz specjalnie w tym celu wyszkoleni policyjni snajperzy.

Tak, byli oni wyposażeni w tłumiki i noktowizory, ale nie było to pospolite ruszenie, którym chce się u nas załatwić sprawę, lecz funkcjonariusze jednostek specjalnych."

................................................................................

Abstrahując od skuteczności myśliwych i rozprzestrzenianiu przez nich ASF (na  co wskazują ekspertyzy) i zmianach moralności człowieczej, bo się to faktycznie rozmywa, ja Cię pytam od początku tylko o to:

12 godzin temu, 3grosze napisał:

skoro uważasz, że tylko kilka % myśliwych strzela do zwierząt dla przyjemności, to co z resztą. !?

Żadnego argumentu jeszcze nie wymyśliłeś

 

W dniu 15.01.2020 o 23:41, ex nihilo napisał:

Ale załóżmy - co nie jest prawdą - że chodzi w tym o przyjemność zabijania. Jeśli odbierze się im możliwość polowania, to przyjemności zabijania będą szukać w inny sposób... Lepiej będzie?

Wysil się.

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, 3grosze napisał:

No...jeżeli burzy Twoje postrzeganie rzeczywistości, a burzy  bo przecież ma być "z ludżmi coraz gorzej" ,to nie dziwię się że obniżasz erystycznie ;) ich rangę i je wypierasz.

No dobrze, zostawmy świat w spokoju, zajmijmy się Pikutkowem Górnym:
1. krowa Staśka się ocieliła
2. córka Maryny zdała maturę
3. Edek sobie kupił samochód
Poprawiło się w Pikutkowie, no nie?
Ale w tym samym czasie:
1. Antkowi chałupa sie spaliła
2. Maciaszczykom grad zboże wymłócił
3. Kazik wpadł pod traktor i jest sparaliżowany
Dalej się poprawiło?
 

16 minut temu, 3grosze napisał:

A możesz podać żródło, czy to tylko legendy krążące wśród polskich myśliwych? Bo żródło "nihilo napisał"  to trochę mało...

No przecież masz tam linki!

1 godzinę temu, ex nihilo napisał:

 

No i tyle, bo to nie ma sensu.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, ex nihilo napisał:

No i tyle, bo to nie ma sensu.

Nie ma sensu to wymigiwać się tematami pobocznymi.

.........................................................

Nihilo! Cały czas jedno pytanie:

12 godzin temu, 3grosze napisał:

skoro uważasz, że tylko kilka % myśliwych strzela do zwierząt dla przyjemności, to co z resztą. !?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, 3grosze napisał:

Nie ma sensu to wymigiwać się tematami pobocznymi.

A kto te tematy poboczne wprowadził?!

EOT

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ty,  próbując na siłę znaleźć utylitarność amatorskiego myślistwa.

A tezy pytania zasadniczego, nie udało się wyjaśnić...:(

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 15.01.2020 o 23:52, darekp napisał:

Kiedyś np. u ludzi pierwotnych były pewne mechanizmy regulujące sprawę polowań bez pomocy państwa (bo go wtedy nie było). Indianie dziękowali duchowi zwierzęcia, że dało się upolować itp.

:D Ah ci dzielni, szlachetni Indianie. 

W 1876/77 roku parlament  Kanady wydał mocne ograniczenia w polowaniu na bizony, z powodu drastycznego spadku ich liczebności. Oburzyli się Indianie, głośno protestując, między innymi ustami  słynnego Siedzącego Byka, przebywającego w Kanadzie po tym jak dał potężne lanie kawalerii Custera pod Little Bighorne. Bizonów było mało, szamani modlili sie do duchów zwierząt, wierząc, że wielkie  stada tych zwierząt żyją w podziemnym świecie i wystarczy je stamtąd wywabić. Zupełnie Indianie nie zdawali sobie sprawy, że wraz zanikiem wojen plemiennych i  związanych z tym zanikiem pasów ziemi niczyjej, bizony nie miały gdzie sie schronić. W dodatku Indianie mieli już dostep do karabinów Sharpsa czy Remingtona, dzięki  którym  jednym  strzałem z kilkuset metrów powalali ssaka. Doprowadzili do tego, że w 4 laty wytępili na swych ziemiach wszystkie bizony powodując  iż rząd Kanady musiał przyznać im  10 tyś $ pomocy żywnościowej.

Kanadyjczycy przekonali Inidian aby szukali bizonów w USA. Tam, szlachetni Indianie,  w ciągu roku wybili ostatnie stada w Montanie (skóry sprzedawali za whiskey) i goli i nieweseli  wrócili do Kanady. Tam wybili ostatnie kilkadziesiąt sztuk. Byli już wtedy  całkowicie na łasce białego człowieka. 

Nieco podobnie rzecz się miała z jednymi z najdzielniejszych Indian Północnoamerykańskich - Komańczami. 

Komańcze sprawiali kłopot, nawet w czasach gdy byli wybijani przez zarazy. Jeszcze w 1858 r. potrafili wedrzeć się do centrum stolicy Teksasu - Austin i uprowadzić w biały dzień blade twarze w niewole. Po wojnie secesyjnej w trakcie ostateczniego ujarzmiania Komanczów, przyjeto wojenną praktykę - uderzenie w bazy surowcowe, czyli bizony. Co zrobili szlachetni Indianie, modlący się  do duchów zwierząt? Wybilijali głównie bizonie  krowy, bo skóry były łatwiejsze w obróbce (głównie na handel), a  i mięso łagodniejsze. Tylko przyspieszyli tym  swoją klęskę.

Ja chetnie, również na tym forum broniłem łowców-zbieraczy czy ogólnie  homo sapiens przed  przypisywaniu im (nam) jakiś bardzo krwiożerczych instynktów. Jednak nie można też tak idealizować ludzi z przeszłości - oni także wykazywali sie niejednokrotnie krótkowzrocznością, a wręcz bezmyślnością czy brakiem zrozumienia mechanizmów rządzących ekosystemem. I to pomimo życia w "przyrodzie".  

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, venator napisał:

Jednak nie można też tak idealizować ludzi z przeszłości...

Howgh! Tylko lenistwo powstrzymuje H.S. przed całkowitą dewastacją otoczenia. W mojej ocenie zautomatyzowaliśmy proces rujnowania środowiska i już nie musimy się wysilać, żeby rąbać las szybciej niż odrasta. Sam się wycina.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ venator

Efekt "lisa w kurniku"... no i wóda do tego.
Coś podobnego dzieje się teraz, w skali globalnej. Zamiast wódy jest forsa i możliwości, jakie daje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@venator, @Jajcenty OK, uznaję swój błąd:) Tak jak nie lubię interwencji państwa, tak samo zawsze przy myśleniu o ochronie przyrody zawsze wychodzi mi, że bez tej interwencji się nie obejdzie. Nie wytworzy się jakaś równowaga, samoregulacja. Przy kwestii myślistwa pewnie zresztą też.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak borsuki reagują na obecność wilków? Z badań na terenie Puszczy Białowieskiej wynika, że na terenach, gdzie często pojawiają się wilki, borsuki rzadziej korzystają z nor. Za to obecność ludzi niemal w ogóle nie robi na nich wrażenia.
      Jak obecność wilków w lesie wpływa na sposób wykorzystywania przestrzeni przez borsuki? Aby to sprawdzić, naukowcy z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży za pomocą fotopułapek przez dwa miesiące monitorowali 17 borsuczych nor, położonych w różnych miejscach Puszczy Białowieskiej. Były one bardziej lub mniej narażone na obecność wilków, a także ludzi. Badaczy interesowało, jak często borsuki korzystały z nor. Sprawdzali też, jak często korzystali z nich inni drapieżni lokatorzy, np. lisy czy jenoty (co - jak niektórzy podejrzewali - pozwala im ukryć się przed większymi drapieżnikami).
      Dzięki analizie zdjęć i filmów okazało się, że wobec dwóch rodzajów potencjalnego zagrożenia - ze strony wilka i ludzi - borsuki reagują odmienne.
      Stwierdziliśmy, że na terenach, gdzie często pojawiają się wilki (w centralnych częściach ich terytoriów), borsuki rzadziej korzystają z nor. To pozwala sądzić, że unikają one najbardziej ryzykownych fragmentów krajobrazu - mówi jeden z autorów publikacji w Journal of Zoology, dr hab. Dries Kuijper z IBS PAN.
      Zjawisko to jest dość wyraźne. Biolodzy stwierdzili, że im częściej na danym terenie pojawiają się wilki, tym rzadziej można tam spotkać borsuka. Jamy na obszarach największego ryzyka były wykorzystywane przez borsuki aż o 60 proc. rzadziej niż podobne nory na obszarach najniższego ryzyka.
      Jeśli chodzi o osobniki młode, to ich obecność stwierdzano tylko i wyłącznie w norach na tych obszarach, które są rzadko odwiedzane przez wilki.
      Ale właściwie dlaczego borsuki miałyby unikać wilków? Owszem, borsuki nie są gatunkiem kojarzonym jako wilczy łup. Ale nieraz podczas badań diety wilków w ich odchodach stwierdzono szczątki borsuków. I niezależnie od tego zdarzały się obserwacje wilków polujących właśnie na borsuki - zauważa pierwszy autor publikacji, Tom Diserens z IBS PAN i Uniwersytetu Warszawskiego.
      Jak zauważa, powód takiej relacji między gatunkami może być dwojaki. Po pierwsze, wilki mogą polować na borsuki podczas przypadkowych spotkań w lesie - "jak już się trafią", traktując ich mięso jako dodatkowe źródło pokarmu. Po drugie, wilki mogą przepędzać borsuki z zajmowanych przez siebie terenów, traktując borsuka jako zagrożenie dla szczeniąt. Może on też konkurować z wilkami o pokarm, na przykład korzystając z niedojedzonej padliny.
      Podsumowując: tak, borsuki bywają ofiarami wilków, choć zapewne rzadko. Ale nawet jeśli wilk rzadko poluje na jakiś gatunek - to i tak wystarczy, by w zachowaniu tegoż gatunku wywołać zmiany (jak np. unikanie przez borsuka obszarów najbardziej intensywnie wykorzystywanych przez wilki). A gatunek-ofiara zawsze chce zminimalizować ryzyko spotkania wilka i padnięcia jego ofiarą - mówi Tom Diserens.
      Zastrzega jednak, że takie wyjaśnienia to założenia, sformułowane na podstawie wiedzy o relacjach wilków z innymi gatunkami, np. lisami.
      Dries Kuijper podkreśla, że dotychczas nikt nie badał takich konsekwencji obecności wilków w Puszczy Białowieskiej. Wilki mogą w ten sam sposób (poprzez samą swoją obecność) zmieniać zachowanie mniejszych gatunków drapieżnych. W większości pozostałych terenów, gdzie badano borsuki (głównie w Wielkiej Brytanii), często najważniejszym czynnikiem ryzyka okazywał się człowiek. W Puszczy Białowieskiej konsekwencje obecności wilków wydają się jednak o wiele ważniejsze niż ewentualny fakt niepokojenia borsuków przez ludzi - mówi.
      Wyniki te oznaczają - piszą autorzy pracy - że w ekosystemach o bardziej naturalnym charakterze (gdzie człowiek wywiera stosunkowo mały wpływ, jak właśnie w Puszczy Białowieskiej) duże drapieżniki mogą wpływać na zachowanie borsuków silniej, niż czynią to ludzie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fryderyk Chopin pisał w sposób zróżnicowany. Na kopertach zawsze kaligraficznie, do rodziny zwykle dużo mniej czytelnie, zdecydowanie drobniejszym pismem. Często robił dopiski na marginesach, nie podpisywał się pełnym imieniem i nazwiskiem. Jak zmieniał się charakter pisma kompozytora w czasie jego życia?
      Zakończono kryminalistyczne badania rękopisów Fryderyka Chopina ze zbiorów Muzeum F. Chopina w Warszawie. W projekcie brali udział eksperci Katedry Kryminalistyki Uniwersytetu Warszawskiego (UW), Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego (PTK) oraz samego Muzeum. Naukowcy badali, jak w trakcie życia kompozytora zmieniał się grafizm, czyli charakter jego pisma i jakie czynniki mogły mieć na to wpływ.
      Wzorzec graficzny
      Do tej pory nie prowadzono tak zaawansowanych badań pismoznawczych nad rękopisami kompozytora. Prawdopodobnie jest to największa na świecie kolekcja rękopisów Fryderyka Chopina, które pierwszy raz zostały zbadane w sposób kryminalistyczny. Przebadano wszystkie 143 dokumenty ze zbiorów warszawskiego Muzeum. Łącznie to 349 stron listów, notatek czy zapisków z kalendarzyków. Głównie listy do znajomych i rodziny, dedykacje muzyczne, ale również oficjalna korespondencja.
      Dzięki badaniom ekspertów kryminalistyki z UW, PTK i Muzeum powstały wzorce graficzne pisma ręcznego Fryderyka Chopina. Wcześniej ustalenie autentyczności dokumentów związanych z kompozytorem było trudne, ponieważ nie istniał katalog cech i właściwości graficznych charakterystycznych dla pisma F. Chopina.
      Profilowanie w kryminalistyce polega na opisaniu cech osoby poszukiwanej, np. potencjalnego sprawcy przestępstwa. My też przyjęliśmy takie założenie. Próbowaliśmy stworzyć coś w rodzaju profilu pisma ręcznego Fryderyka Chopina. Dowiedzieć się, czym się ono charakteryzuje. Wykonaliśmy badania dotyczące budowy liter czy sposobu ich wiązania, a także analizę sposobu kreślenia przez kompozytora własnych podpisów – mówi prof. Tadeusz Tomaszewski z Katedry Kryminalistyki UW, kierownik projektu.
      Jak pisał Chopin?
      Na obraz pisma, dynamikę pisania czy też inne właściwości pisma, np. konstrukcję liter, mógł mieć wpływ m.in. wiek, stan psychofizyczny, język, w jakim pisał kompozytor (pisał po polsku i po francusku) albo rodzaj rękopisu (list czy notatka). Istotny był też adresat. Czy Chopin pisał dla siebie, czy była to oficjalna korespondencja albo listy przeznaczone dla osób zaprzyjaźnionych lub rodziny – dodaje prof. Tomaszewski.
      Eksperci sprawdzali obraz pisma i cechy konstrukcyjne poszczególnych liter. Początkowo Chopin pisał tak, jak go nauczono. Korzystał z dostępnych wtedy wzorców kaligraficznych. Z badań kryminalistycznych wynika, że z biegiem lat w piśmie kompozytora następowały uproszczenia konstrukcji liter (choć sama budowa znaków graficznych co do zasady nie ulegała zmianie), w tym szczególnie widoczny jest zanik elementów ozdobnych i tzw. adiustacji początkowych i końcowych w majuskułach. W przypadku podpisów widać odchodzenie od podpisów rozwiniętych i czytelnych oraz częste stosowanie podpisów skróconych czy nawet nieczytelnych paraf – mówi prof. Tadeusz Tomaszewski. Podpis Chopina przybierał różne formy, czasem kompozytor stawiał same inicjały, czasem pisał jedynie nazwisko, a w korespondencji do przyjaciół podpisywał się np. "Twój stary" (w domyśle Twój stary przyjaciel). Ciekawe jest również to, że na żadnym z badanych dokumentów kompozytor nie podpisał się pełnym imieniem i nazwiskiem.
      Podejrzany dokument
      Biegli pismoznawcy posługują się zwykle lupą i mikroskopem, przeprowadzają badania optyczne i fizykooptyczne. Do oceny nietypowych dokumentów lub właściwości związanych z podłożem bądź środkiem kryjącym (tutaj był to inkaust lub ołówek) potrzebują jednak bardziej zaawansowanego sprzętu. Podczas badań technicznych, dzięki którym można było ustalić, czy dokumenty są kopiami, czy zawierają jakieś retusze, oznaki usuwania lub nadpisywania, znaleziono jeden materiał zawierający dziwne ślady.
      Żeby go zbadać, przetransportowaliśmy do Muzeum specjalistyczny sprzęt kryminalistyczny (m.in. najwyższej klasy urządzenie zwane wideospektrokomparatorem), gdyż ze względów bezpieczeństwa i ochrony samych dokumentów nie można było takich badań przeprowadzić w laboratorium. Wspomniany "podejrzany" dokument zawierał cechy dziwne, wyskrobanie pewnych elementów, powielenie linii czy ich retusz. Wskazuje to na wysokie prawdopodobieństwo dokonywania poprawek pierwotnego zapisu i podpisu przez inną osobę niż sam kompozytor – wyjaśnia profesor.
      Być może w przyszłości możliwe będzie kontynuowanie badań nad tym rękopisem za pomocą zaawansowanej aparatury naukowej, która znajduje się w Centrum Nauk Biologiczno-Chemicznych UW. Chcielibyśmy również, przy pomocy Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina i za jego zgodą, wydać publikację naukową dotyczącą przeprowadzonych badań – zapowiada kierownik projektu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badanie RTG brzucha jest jednym ze standardowych badań obrazowych. Pomimo rozwoju technik obrazowania, szczególnie ultrasonografii, zastosowanie badania RTG brzucha jest ograniczone, ale jest relatywnie często stosowanym narzędziem diagnostycznym o nieocenionej wartości. Wykonywanie zdjęć rentgenowskich jamy brzusznej wiąże się z koniecznością narażenia na promieniowanie jonizujące. Dawka pojedynczego badania nie jest jednak duża ani zagrażająca życiu czy zdrowiu.
      Ochrona przeciw promieniom jonizującym
      Badanie RTG wykorzystuje fizyczne zjawisko emisji wysokoenergetycznych fal elektromagnetycznych przez elektrody aparatu rentgenowskiego. Przy pomocy przechodzących przez ciało promieni jonizujących możliwe jest uwidocznienie wewnętrznych struktur brzucha.
      Limity przyjętego w trakcie procedur medycznych promieniowania rentgenowskiego są ściśle określone prawnie w rozporządzeniu Rady Ministrów z 2005 r. Warto zaznaczyć, że dawki przyjętego promieniowania ulegają kumulacji. Komórki posiadają mechanizmy ochronne przeciw promieniowaniom. Każda komórka jest w stanie do pewnego stopnia naprawić uszkodzone nici DNA. Po skumulowaniu się dużej dawki energii komórki tracą jednak możliwości kompensowania nawarstwiających się, wywoływanych przez promieniowanie, uszkodzeń.
      Promieniowanie jonizujące oddziałujące na organizmy określane jest za pomocą jednostki milisiwert (mSv). 1 siwert jest równy 1 dżulowi energii przyjętemu przez kilogram masy ciała. Promieniowanie jonizujące jest wszechobecne. Przyjmuje się, że uśrednione promieniowanie tła, dawka promieniowania przyjęta w Polsce, wynosi ok. 3 mSv. Dawka ta rośnie na wyższych wysokościach oraz w niektórych rejonach geograficznych, a wynika przede wszystkim z naturalnie występującego radu.
      Badanie RTG brzucha wiąże się z jednorazową dawką promieniowania o wartości ok. 1,2 mSv. Oznacza to, że promieniowanie przyjęte w trakcie wykonywania zdjęcia równe jest promieniowaniu przyjmowanego przez 5 miesięcy podczas zwykłego życia. Dawka ta może wydawać się duża, jest jednak nieporównywalnie niższa niż roczna dawka przyjęta za bezpieczną. Dla ogółu populacji dawka graniczna ustalona jest na poziomie 50 mSv. Oznacza to, że wykonanie nawet 40 zdjęć jamy brzusznej w ciągu roku nie przynosi żadnych negatywnych konsekwencji dla zdrowia.
      Minimalizowanie ryzyka
      Minimalizowanie ryzyka związane jest przede wszystkim z racjonalnym użyciem narzędzia diagnostycznego, jakim jest zdjęcie RTG brzucha. Obecnie wskazaniem do wykonania badania są:
      •    podejrzenie perforacji przewodu pokarmowego,
      •    podejrzenie niedrożności przewodu pokarmowego,
      •    urografia (badanie układu moczowego).
      W wymienionych przypadkach korzyść z wykonania badania znacznie przewyższa ryzyko związane z badaniem.
      Mimo że nie ma odgórnie ustalonego postępowania przed badaniem, warto powstrzymać się od jedzenia kilka godzin przed nim oraz przyjąć leki rozbijające pęcherze powietrza w jelitach. Bąble powietrza mogą przysłaniać struktury jamy brzusznej, dlatego stosowane są preparaty rozpuszczające pęcherze powietrza takie jak np. Espumisan. Należy pamiętać, że wykonywanie badania w ciąży jest zabronione

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mieszkańcy Europy żyjący w epoce lodowcowej – ok. 30 tys. lat temu – jadali mięso wilków. Dowody takiej praktyki odkryli w Czechach polscy archeozoolodzy. Do tej pory dominował pogląd, że m.in. ze względu na smak mięsa, z drapieżników tych pozyskiwano głównie skóry.
      Nowych ustaleń na temat znaczenia wilków w życiu paleolitycznych łowców dokonano dzięki badaniom, prowadzonym już od kilku lat w Pavlovie i w Dolnych Vestonicach (niedaleko Brna w Czechach). Około 30 tys. lat temu w tej okolicy istniały jedne z pierwszych znanych na świecie „wsi” – zasiedlanych przez wiele sezonów, sąsiadujących skupisk szałasów.
      Podczas wykopalisk na tym terenie czescy archeolodzy odkryli tysiące zabytków krzemiennych, liczne narzędzia oraz ozdoby wykonane między innymi z kości renifera, zębów lisa polarnego oraz mamucich ciosów, a także kilkadziesiąt tysięcy innych fragmentów kości zwierzęcych, które były porozrzucane wśród pozostałości szałasów.
      Do tej pory wśród naukowców panowało przekonanie, że wilki i inne drapieżniki były celem polowań przede wszystkim ze względu na skóry – a już na pewno nie po to, by pozyskać z nich mięso. Tymczasem w czasie badań ich kości natknęliśmy się na kilkadziesiąt okazów, na których widoczne są wyraźne ślady cięcia. Część pozostawili paleolityczni łowcy podczas zdejmowania skór, ale są też takie, które można wiązać tylko z podziałem tuszy, czyli dzieleniem jej na mniejsze porcje – mówi PAP dr hab. Piotr Wojtal z Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w Krakowie. Badania prowadził wspólnie z dr. hab. Jarosławem Wilczyńskim. Wojtal dodaje, że na kościach są również ślady filetowania, czyli oddzielania mięsa od kości przed spożyciem.
      Zaskakująco liczne na stanowiskach morawskich były również szczątki innych drapieżników. Oprócz wilków naukowcy opisali też kości upolowanych rosomaków, lisów polarnych i lisów rudych. Mniej więcej połowę szczątków stanowiły jednak kości roślinożerców, głównie zajęcy i reniferów.
      Z reguły najczęściej w obrębie osad ludzkich z tego okresu dominują kości zwierząt roślinożernych, bo te były zapewne chętniej spożywane – dodaje Wojtal. Wydaje się jednak zrozumiałe, że w przypadku upolowania wilka porzucenie mięsa było sporą stratą, zwłaszcza w okresach mniejszej dostępności pożywienia. Dlatego, jak się wydaje, wszystkie elementy ciała drapieżników wykorzystywano w sposób maksymalny – podkreśla.
      Na stanowisku w Pavlovie oprócz szczątków małych i średnich zwierząt drapieżnych znaleziono również kości i zęby największych drapieżników plejstoceńskiej stepotundry – lwa jaskiniowego oraz niedźwiedzi (jaskiniowego i brunatnego).
      Choć szczątki lwów i niedźwiedzi nie są zbyt liczne, również na nich znaleziono ślady potwierdzające, że ówcześni łowcy wykorzystywali maksymalnie tusze zabitych mięsożerców. Podobnie jak w przypadku wilków, rosomaków i lisów ślady cięcia także na kościach lwów i niedźwiedzi wskazują, że powstały one podczas zdejmowania skór i porcjowania tuszy – wskazuje naukowiec. Mięso tych dużych drapieżników było więc również zjadane przez paleolitycznych łowców – uważa.
      Pavlov nie jest wyjątkowe pod tym względem. Naukowcy ustalili w czasie kwerendy bibliotecznej, że niezbyt liczne szczątki niedźwiedzi i lwów jaskiniowych są znajdywane na wielu stanowiskach z tego okresu.
      Pokazuje to, że polowania na te duże i bardzo niebezpieczne zwierzęta były nieprzypadkowe a dokonywane celowo i z rozmysłem – uważa Wojtal.
      Zdaniem naukowca dla górnoplaeolitycznych myśliwych lew jaskiniowy z pewnością był najbardziej imponującym drapieżnikiem, bo powszechnie przedstawiano go w sztuce już 40 tysięcy lat temu. Wojtal przypomina, że w Pavlovie znaleziono jedną z najbardziej wyjątkowych figurek tego zwierzęcia.
      Jest to duża rzeźba lwa, przedstawiająca zwierzę przygotowujące się do skoku. Paleolityczny artysta przedstawił nawet napięte do skoku mięśnie zwierzęcia – opisuje. Podczas wykopalisk na tym stanowisku znaleziono również kilka miniaturowych głów lwów wykonanych z wypalonej gliny. Również figurki niedźwiedzi zostały odkryte w Pavlovie i leżącym nieopodal stanowisku Dolni Vestonice.
      Jednak jego znaczenie dla myśliwych było prawdopodobnie mniejsze, ponieważ figurki tego drapieżnika nie są tak liczne jak lwa jaskiniowego – uważa.
      Najnowsze wyniki badań szczątków drapieżników z graweckich stanowisk Europy Środkowej ukazały się w Journal of Anthropological Archaeology. Współautorami artykułu są Jiří Svoboda z czeskiej Akademii Nauk i Uniwersytetu Masaryka oraz Martina Roblíčková z Muzeum Ziemi Morawskiej w Brnie

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ludzie zamieszkujący południe Polski w neolicie byli blisko spokrewnieni z populacją z okresu epoki brązu. Doktor Anna Juras wraz z zespołem z Uniwersytetu Adama Mickiewicza przeprowadziła analizy genetyczne 150 kości 80 osób żyjących w epoce brązu.
      Badani zmarli byli przedstawicielami kultur mierzanowickiej, strzyżowskiej oraz trzcinieckiej. Naukowcy skupili się na genomie mitochondrialnym, dziedziczonym po matce.
      Jak czytamy na łamach American Journal of Physical Anthropology, wyniki analizy genetycznej wykazały bliskie pokrewieństwo po linii matki społeczności kultury mierzanowickiej i trzcinieckiej ze społecznościami kultury ceramiki sznurowej. Bardziej odległa od nich społeczność kultury strzyżowskiej wykazywała bliższe podobieństwo genetyczne do populacji stepu powiązanej z wcześniejszymi kulturami grobów jamowych i kultury grobów katakumbowych oraz z późniejszymi Scytami.
      Autorzy pracy zauważają, że istnieje ciągłość genetyczna pomiędzy kulturą sznurową późnego neolitu a kulturami mierzanowicką i trzciniecką reprezentującymi kultury brązu. Ponadto pod koniec III tysiąclecia przed Chrystusem ludy stepu mogły wnieść swój wkład w rozwój kultury strzyżowskiej.
      Jak już wiemy z poprzednich badań, tereny dzisiejszej zachodniej Polski we wczesnej epoce brązu zostały zasiedlone przez przedstawicieli kultury unietyckiej, a południowo-wschodnie tereny kraju zamieszkali najpierw przedstawiciele kultury mierzanowickiej, a po nich pojawili się ludzie reprezentujący kulturę strzyżowską, którzy zamieszkali niewielki region w południowo-wschodniej Polsce i zachodniej Ukrainie. Kultury strzyżowska i mierzanowicka rozwijały się niemal równocześnie do mniej więcej 1600 roku przed naszą erą. Później ustąpiły one kulturze trzcinieckiej, która przetrwała do około 1100 roku przed Chrystusem.
      EDIT: w poprzedniej wersji umieściliśmy nieuprawniony wniosek o ciągłości genetycznej od neolitu po czasy współczesne. Chodziło o ciągłość genetyczną neolit-epoka brązu

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...