Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Narcyzm nie jest jedynie cechą indywidualną. Od pewnego czasu naukowcy dokumentują istnienie narcyzmu grupowego, czyli nierealistycznego postrzegania wielkości całej grupy ludzi. Specjaliści zaczęli więc zastanawiać się, czy istnieje narcyzm grupowy obejmujący całe narody. Najnowsze badania wskazują, że tak w istocie jest.

Franklin M. Zaromb i jego koledzy z Izraelskiego Narodowego Urzędu ds. Jakości Edukacji, przeprowadzili badania wśród niemal 6200 studentów z 35 krajów. Pytano ich o to, jak duży wpływ na historię świata miał ich kraj i poproszono, by wpływ ten ocenili w skali od 0 do 100. W ten sposób naukowcy chcieli ocenić zbiorowy narcyzm obywateli danego kraju.

Jednym z największych zaskoczeń badań był niski poziom narodowego narcyzmu wśród obywateli USA. Mieszkańcy kraju, w którym koncepcja „amerykańskiej wyjątkowości” jest mocno zakorzeniona w kulturze i często przewija się np. w wypowiedziach polityków, wypadli poniżej średniej na skali narcyzmu narodowego. Z badań wynika, że amerykańscy studenci (wszyscy z Washington University) uważają, że ich kraj przyczynił się do 29,6% światowej historii. To, oczywiście, olbrzymia przesada, biorąc chociażby pod uwagę fakt, że Stany Zjednoczone powstały zaledwie przed 240 laty. Jednak trzeba przyznać, że w porównaniu z liderami rankingu narodowego narcyzmu Amerykanie wypadli wyjątkowo skromnie.

Największymi narcyzami okazali się Rosjanie, którzy stwierdzili, że ich kraj miał swój udział w 60,8% światowej historii. Na drugim miejscu znajdziemy obywateli Wielkiej Brytanii (54,6%), a na trzecim obywateli Indii (53,9%). Najbardziej zaś skromni w swoich ocenach byli mieszkańcy Szwajcarii (11,3%), Norwegii (12,3%) i Nowej Zelandii (17,7%).

Badanym zadawano też pytania, mające na celu ocenę poziomu dumy narodowej i lojalności wobec kraju. Chciano w ten sposób sprawdzić, czy ocena tego, na ile dany kraj przyczynił się do historii ludzkości jest skorelowana z poziomem dumy narodowej. Statystyczna korelacja istniała, jednak nie była ona duża.

Oczywiście przeprowadzone badania miały swoje ograniczenia. W każdym z krajów pytano wyłącznie studentów jednej z uczelni wyższych. Na przykład w USA był to Washington University. To wysoko oceniana uczelnia, której przeciętny student pochodzi z dość zamożnej rodziny. Ponadto większość badanych (60,2%) stanowiły kobiety.

Mimo tych ograniczeń, z badań  można wyciągnąć interesujące wnioski. Na przykład taki, że łącznie przedstawiciele wszystkich badanych krajów ocenili, że ich państwa przyczyniły się do 1156,4% ludzkiej historii. Zdaniem Zaromba ten wynik może być postrzegany jako przykład błędu poznawczego polegającego na tym, że przeceniamy znaczenie pewnych rzeczy, gdyż łatwo te rzeczy przywołujemy z pamięci. Pytani studenci z łatwością przypominali sobie istotne wydarzenia historyczne z dziejów swojego kraju i przez to przeceniali ich znaczenie. Znamy też z psychologii zjawisko, zgodnie z którym ludzie postrzegają grupę, do której należą, jako powyżej przeciętnej w porównaniu z innymi grupami.

Całkowity ranking narcyzmu narodowego wyglądał następująco: Rosja (60,8%), Wielka Brytania (54,6%), Indie (53,9%), Hongkong (51,0%), Malezja (48,7%), Włochy (44,2%), Chiny (41,9%), Filipiny (41,2%), Brazylia (40,7%), Kanada (40,2%), Indonezja (39,4%), Portugalia (37,9%), Fidżi (35,8%), Kolumbia (34,4%), Hiszpania (33,8%), Japonia (33,5%), Niemcy (32,7%), Meksyk (32,6%), Singapur (32,5%), Bułgaria (29,9%), Peru (29,7%), USA (29,6%), Pakistan (29,1%), Tunezja (28,5%), Australia (25,9%), Austria (23,4%), Argentyna (23,3%), Belgia (23,0%), Korea Południowa (22,4%), Tajwan (21,1%), Holandia (20,1), Węgry (19,3%), Nowa Zelandia (17,7%), Norwegia (12,3%), Szwajcaria (11,3%). Mediana narcyzmu wyniosła 33,0%.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

A gdzie Polska? Chyba powinna być w czołówce jeśli Francuzów uczyliśmy jeść widelcem, a USA uczyliśmy konstytucji i demokracji. A cała nasza Historia jest krystalicznie czysta.

  • Like (+1) 1
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Franklin M. Zaromb i jego koledzy z Izraelskiego Narodowego Urzędu ds. Jakości Edukacji, przeprowadzili badania wśród niemal 6200 studentów z 35 krajów.

Samych siebie jakoś nie przebadali... Ciekawe co by wyszło?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może my też spróbujemy? Ile byście dali Polsce? Biorąc pod uwagę całą historię cywilizacji, wpływ naszego kraju jest raczej znikomy, ale w ostatnim tysiącleciu myślę że należy się naszym rodakom około 1%. Może nawet więcej? Czy jednak wcale nie? Jak myślicie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Była taka jedna - Mika Kopernik czy jakoś tak. Poruszyła Ziemię, wokół której wcześniej prawie wszystko się kręciło. To daje w mojej ocenie jakieś 99.9%. Co może być choć odrobinę porównywalnego do wpływu na zjawisko astronomiczne tej skali? Jakieś odkrycia, wojny, podboje, kultura, sztuka - to mały pikuś przy tym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Strasznie ciężko to ocenić, nie jestem mocny z historii ale przychodzą mi do głowy takie zdarzenia:

1. Zatrzymanie napływu ludów z bliskiego wschodu przez między innymi polską Husarię (podobno gdyby nie my, cała europa mogłaby dzisiaj inaczej wyglądać...) 

2. Nasza nieoceniona rola podczas II wojny światowej: nie dość, że skutecznie hamowaliśmy i utrudnialiśmy kampanie niemiecką, to jeszcze uratowaliśmy najwięcej Żydów, w pewnym sensie uratowaliśmy Anglię mimo jej zdrady (nasi piloci) i pewnie jeszcze coś tam by się znalazło. Duża szansa, że bez naszych działań Niemcy by po prostu wygrali lub wojna byłaby dłuższa etc. 

3. Obalenie komunizmu - nie tylko wpłynęło na nas, ale osłabiło Rosję, system komunistyczny na świecie i było swego rodzaju precedensem na skale światową. 

To tyle. Jak dla mnie jest to dość sporo, choć oczywiście przede wszystkim w ostatnich dziesięcioleciach. Nie mam pojęcia jak w ogóle sensownie w procentach ocenić nasz wpływ na dzieje świata. Nie mam też pojęcia w jaki sposób robili to inni ?! Po prostu rzucali jakieś liczby z kapelusza - jak im się wydawało. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Większy narcyzm może być usprawiedliwiony wielkością kraju, narodu i tu bardzo dziwi tak wysoka pozycja Hong Kongu albo Malezji!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz, związana z wielkością kraju. Co gdyby spytali mieszkańców Watykanu? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 31.01.2019 o 06:38, Jarkus napisał:

Była taka jedna - Mika Kopernik czy jakoś tak. Poruszyła Ziemię, wokół której wcześniej prawie wszystko się kręciło. To daje w mojej ocenie jakieś 99.9%. Co może być choć odrobinę porównywalnego do wpływu na zjawisko astronomiczne tej skali? Jakieś odkrycia, wojny, podboje, kultura, sztuka - to mały pikuś przy tym.

Zanim ludzkość zrozumiała (a przecież nadal nie wszyscy), że Ziemia nie jest centrum kosmosu, minęły setki lat i np. anglosasi przypisują tą zmianę bardziej Galileuszowi i Newtonowi (Włoch i Anglik)!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żydzi a nie przebadali Izraela? :D
Chciałbym zauważyć jedno: żeby określić narcyzm trzeba najpierw mieć możliwość określenia obiektywnego wpływu danego państwa na historię świata.
Bo zakładam że wynik przykładowo: 10 % dla USA i 10 % dla Bułgarii oznacza zupełnie inny poziom narcyzmu.

W dniu 30.01.2019 o 11:11, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Na przykład taki, że łącznie przedstawiciele wszystkich badanych krajów ocenili, że ich państwa przyczyniły się do 1156,4% ludzkiej historii. Zdaniem Zaromba ten wynik może być postrzegany jako przykład błędu poznawczego

A to świadczy o tym że badacz jest idiotą :)

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, thikim napisał:

A to świadczy o tym że badacz jest idiotą

, gdyż ,,,

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyż sumowanie tych procentów ma tyle sensu co liczenie średniej poprzez sumowanie bez dzielenia.

Czy jakbyś podzielił sobie grupę ludzi na 3 podgrupy i w każdej zadał pytanie: lubisz zielony czy nie.

I uzyskał procentowo w grupach: 50 %, 50%, 50 %.

To czy wynikiem Twojego badania byłoby że 150 % ludzi lubi kolor zielony? :D

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 31.01.2019 o 09:30, Warai Otoko napisał:

1. Zatrzymanie napływu ludów z bliskiego wschodu przez między innymi polską Husarię (podobno gdyby nie my, cała europa mogłaby dzisiaj inaczej wyglądać...) 

2. Nasza nieoceniona rola podczas II wojny światowej: nie dość, że skutecznie hamowaliśmy i utrudnialiśmy kampanie niemiecką, to jeszcze uratowaliśmy najwięcej Żydów, w pewnym sensie uratowaliśmy Anglię mimo jej zdrady (nasi piloci) i pewnie jeszcze coś tam by się znalazło. Duża szansa, że bez naszych działań Niemcy by po prostu wygrali lub wojna byłaby dłuższa etc. 

3. Obalenie komunizmu - nie tylko wpłynęło na nas, ale osłabiło Rosję, system komunistyczny na świecie i było swego rodzaju precedensem na skale światową. 

 

Zapomniałeś o Bitwie Warszawskiej...

a może i pod Grunwaldem :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, thikim napisał:

A to świadczy o tym że badacz jest idiotą :)

Kto jest idiotą?

10 kucharek zadeklarowało, że każda zrobi 50% tortu. I zrobiły co obiecały. I ….. niech nie idiota obliczy, ile zrobiono tortu(ów)?

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, thikim napisał:

A to świadczy o tym że badacz jest idiotą :)

Zgadzam się, częściowo, bo potem napisałeś:

17 godzin temu, thikim napisał:

I uzyskał procentowo w grupach: 50 %, 50%, 50 %.

To czy wynikiem Twojego badania byłoby że 150 % ludzi lubi kolor zielony? :D

Historii (prawie?) nigdy nie tworzy się samodzielnie. Husaria nie uratowałaby Europy, gdyby nie było przed kim jej ratować i nie miał kto prosić o pomoc i wszystkie te  państwa wpiszą sobie jakiś % za to osiągnięcie, większy lub mniejszy, ale nie sumarycznie będzie większy niż całkowity wpływ wydarzenia na historię świata.

To raczej przypomina ankietę wielokrotnego wyboru, gdzie potem wychodzi, że każdy oddał po 3 głosy, więc suma to 300%.

Jedyna opcja na uzyskanie wiarygodnego wyniku to nakazanie studentom przypisania wpływu na historię wszystkich krajów świata tak by w sumie było 100% i porównywanie o ile więcej od średniej przypisali akurat swojemu. Ale przeprowadzenie takiej ankiety dla ok 200 krajów. A nie wiadomo jak traktować cywilizacje, które zakończyły swoje istnienie, lub mają swoich spadkobierców, bo czy Włosi mogą sobie przypisywać zdobycze Imperium Rzymskiego? Tak samo Egipt dziś i starożytny? 

Ankieta chyba ma jakiś sens tylko jak ograniczymy się do ostatnich 100-200 lat, a i tak jest strasznie trudna do przeprowadzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Latem nie brakuje okazji do jedzenia na dworze. To w końcu czas grilli, przyjęć pod chmurką, pikników i festiwali food tracków. Okazuje się jednak, że by kiełbaska czy burger lepiej smakowały, warto usiąść i nie jeść na stojąco.
      Prof. Dipayan Biswas z Uniwersytetu Południowej Florydy bada m.in. zależności między układem przedsionkowym (zmysłem równowagi) a zmysłem smaku.
      Odkrył, że stanie nawet przez kilka minut wywołuje fizyczny stres, który wycisza kubki smakowe. Grawitacja ściąga krew do niższych partii ciała, przez co serce musi ciężej pracować, by przepompować ją do góry. Przyspieszenie tętna aktywuje oś podwzgórze-przysadka-nadnercza, co z kolei skutkuje wzrostem stężenia hormonu stresu kortyzolu. Ta reakcja łańcuchowa zmniejsza wrażliwość zmysłową, co oddziałuje na ocenę smaku pokarmów i napojów, postrzeganie ich temperatury oraz ogólną objętość spożywanych produktów.
      Gdy ludzie doświadczają dyskomfortu, pokarmy normalnie uznawane za dobre, nie wydają się już tak smaczne. Biswas potwierdził tę hipotezę, prosząc 350 ochotników o ocenę smaku chlebków pita. Okazało się, że ludzie, którzy stali, dawali przekąskom niższe oceny niż badani siedzący na miękkim krześle.
      W kolejnym etapie naukowcy podawali ochotnikom brownie (w formie na jeden kęs) z lokalnej restauracji; były one wcześniej testowane i przez wielu uznawane za smaczne. Ludzie, którzy jedli na siedząco, przyznawali ciastkom najwyższe noty. Kiedy jednak piekarz dodał do brownie 1/4 kubka soli, wyniki były odwrotne. Stojący nie uznawali ciastek za aż tak bardzo słone i dawali im wyższą ocenę od osób kosztujących ich na siedząco.
      Wyniki sugerują, że aranżując sytuacje jedzenia na stojąco, rodzice mogą sprawić, że nieprzyjemne w odbiorze zdrowe pokarmy będą się wydawały dzieciom smaczniejsze. Na podobnej zasadzie, podając niedobre, np. gorzkie, lekarstwa, także warto wykorzystać postawę stojącą.
      Biswas przeprowadził dodatkowe testy. Prosił o próbowanie owocowych przekąsek ludzi niosących torby z zakupami (to odpowiednik kipowania w sklepie spożywczym czy w restauracyjnej części centrów handlowych). Zarówno u stojących, jak i siedzących ochotników dodatkowy ciężar sprawiał, że jedzenie smakowało gorzej. To sugestia, że za wpływem postawy ciała na ocenę smaku stoi właśnie fizyczny stres.
      Na końcu Amerykanie badali wpływ postawy ciała na postrzeganie temperatury. Ochotnikom dawano kubki gorącej kawy. Stojący twierdzili, że nie jest ona aż tak intensywna, ale z drugiej strony spożywali mniej napoju od siedzących (stres stłumił apetyt).
      Mając to wszystko na uwadze, naukowcy przekonują, że jedzenie na stojąco może pomóc w chudnięciu. Ciekawe, czy ktoś się porwie na taką metodę...

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zdolność do wykonania odpowiedniej liczby pompek może być darmowym sposobem oceny ryzyka chorób układu krążenia. Okazuje się, że aktywny mężczyzna w średnim wieku, który jest w stanie wykonać ponad 40 pompek ma znacznie mniejszą szansę, że w ciągu kolejnych 10 lat zapadnie na choroby układu krążenia, niż jego aktywny rówieśnik, zdolny do wykonania mniej niż 10 pompek.
      Nasze badania dowodzą, że liczba wykonanych pompek może być łatwą bezpłatną metodą oceny ryzyka chorób układu krążenia. Co zaskakujące, liczba wykonanych pompek jest silniej powiązana z ryzykiem chorób układu krążenia niż testy wydolności na bieżni, mówi główny autor badań, Justin Yang z Harvard T.H. Chan School of Public Health.
      Oceny stanu fizycznego są silnym wskaźnikiem stanu zdrowia. Jednak badania na bieżni są zbyt kosztowne, wymagają specjalistycznego sprzętu i zajmują zbyt dużo czasu, by stosować je w codziennej praktyce lekarskiej. Obecne badania są pierwszymi, które dowodzą, że pompki równie dobrze co bieżnia nadają się do oceny ryzyka chorób układu krążenia, w tym zawałów czy choroby niedokrwiennej serca.
      Naukowcy przeanalizowali dane z lat 2000-2010 dotyczące 1104 strażaków. Mediana wieku badanych wynosiła 39,6 roku, a mediana BMI to 28,7. Na początku badań każdy z mężczyzn wykonywał pompki oraz przechodził badania na bieżni. Uczestnicy raz w roku byli poddawani ocenie stanu fizycznego oraz wypełniali kwestionariusze dotyczące stanu zdrowia.
      W badanym okresie zarejestrowano 37 przypadków chorób układu krążenia. Tylko 1 z nich dotyczył mężczyzny, który w pierwszym badaniu zrobił więcej niż 40 pompek. Naukowcy wyliczyli, że mężczyźni, którzy byli w stanie zrobić ponad 40 pompek mieli o 96% mniejsze ryzyko zapadnięcia na choroby układu krążenia, niż mężczyźni zdolni do wykonania mniej niż 11 pompek. Liczba pompek była zaś silniej powiązana z ryzykiem niż testy aerobowe wykonywane na bieżni.
      Autorzy badań podkreślają, że badali mężczyzn w średnim wieku, których praca wiązała się z aktywnością fizyczną. Zatem uzyskanych wyników nie można przekładać na kobiety, ani mężczyzn w innym wieku lub mniej aktywnych fizycznie.
      Nasze badania pokazują, jak ważna dla zdrowia jest wydolność fizyczna i dlaczego lekarze powinni rutynowo dokonywać jej oceny, mówi jeden z autorów eksperymentu, profesor Stefanos Kales.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Małe dzieci postrzegają narodowość częściowo jako cechę biologiczną. Z wiekiem takie postrzeganie przynależności narodowej słabnie. Jednak, jak zauważają autorzy badań, ich odkrycie może sugerować, że poczucie przynależności narodowej może kształtować się we wczesnym dzieciństwie.
      W miarę, jak dzieci dorastają postrzegają narodowość jako stabilny aspekt swojej tożsamości, już nie powiązany z biologią. Jednak jest to istotną składową określania się tym, kim się jest jako osoba i wykracza poza samo tylko formalne obywatelstwo. Można więc spekulować, że nacjonalistyczne odczucia wśród dorosłych mogą mieć częściowo swoje korzenie w procesach psychologicznych, które zachodzą w pierwszej dekadzie życia, mówi profesor Andrei Cimpian z New York University. Główną autorką badań była Larisa Hussak, doktorantka z University of Illinois at Urbana-Champaign.
      Naukowcy zauważają, że pomimo coraz większej globalizacji tożsamość narodowa jest bardzo ważna dla ludzi. Przywołują tutaj wyniki z American National Election Studies, które pokazały, że tożsamość narodowa jest „bardzo ważna” lub „ekstremalnie ważna” dla 72% obywateli USA. Z jeszcze innych badań wiemy, że im silniejsza identyfikacja z własnym narodem, tym bardziej negatywne postawy wobec imigrantów. Cimpian i Hussak chcieli sprawdzić nie tylko, jak koncepcja tożsamości narodowej jest reprezentowana w umyśle, ale jak się prezentuje we wczesnym dzieciństwie i czy podlega ewolucji.
      Uczeni przeprowadzili więc serię eksperymentów na dzieciach w wieku 5–8 lat, a uzyskane wyniki porównali z dorosłymi, którzy średnio mieli 25 lat. Eksperymenty polegały np. na pokazywaniu badanym zdjęć dzieci, których narodowość była zidentyfikowana, i pytano ich, czy ta narodowość manifestuje się w sposób biologiczny, np. czy można ją wykryć we wnętrzu człowieka. Pytano też, czy przynależność do danej grupy narodowej daje nam informacje o innych aspektach życia danej osoby, np. o tym, w jakie gry lubi grać. Pytano też, jak można wyjaśnić różnice między narodami, na przykład, jeśli badany uważał, że Amerykanie jedzą dużo szarlotki, pytano ich, czy może to wynikać z jakichś cech Amerykanów, z ich historii czy też z okoliczności w jakich żyją.
      Naukowcy próbowali też zmierzyć, co amerykańskie dzieci myślą o korzyściach wynikających z przynależności do ich narodu. Na przykład sprawdzano, czy dzieci uznają, by okoliczności faworyzujące ich grupę narodową były uczciwe i właściwe. Badanie to przeprowadzano np. w ten sposób, że podkreślano nierówności ekonomiczne mówiąc, iż Amerykanie mają znacznie więcej pieniędzy niż Daksjanie. W celu ułatwienia dzieciom zrozumienia pytania pokazywano przy tym flagę USA oraz jakąś inną flagę. Dla każdej z tak zaprezentowanych nierówności dzieci miały odpowiedzieć na trzy pytania: czy to uczciwe, że Amerykanie maja taką przewagę, czy uważają, że taka nierówność jest w porządku oraz czy Amerykanie zasłużyli na to, by mieć taką przewagę.
      Badania wykazały, że zarówno dzieci jak i dorośli mają stabilny obraz swojej przynależności narodowej i obraz ten nie może być łatwo zburzony. Daje on dużo informacji o zachowaniach i preferencjach osoby, a jego znaczenie wykracza poza formalne znaczenie bycia obywatelem danego kraju. Pogląd, że narodowość jest głębokim, ważnym aspektem współżycia społecznego rozwija się wcześnie i pozostaje niezmieniony do dorosłości. To pokazuje, dlaczego koncepcja narodowości jest tak psychologicznie potężna, mówi Hussak.
      Naukowcy zauważyli jednak pewne różnice. Małe dzieci częściej niż dzieci starsze i dorośli, uważają, że narodowość ma podstawy fizyczne i biologiczne, że może być wykryta w ciele człowieka i jest cechą dziedziczną. Jednak z czasem koncepcje takie u dzieci słabną i są jeszcze słabsze wśród dorosłych. Ponadto z wiekiem wiara w to, że narodowość określa człowieka staje się coraz silniej powiązana z racjonalizowaniem nierówności pomiędzy narodami. U starszych dzieci zaobserwowano, że im silniej dziecko wierzy, że narodowość niesie ze sobą więcej informacji o człowieku, tym chętniej akceptuje nierówności faworyzujące jego naród.
      Nasza praca może być unikatowym źródłem wiedzy i pozwala na lepsze zrozumienie trendów, zgodnie z którymi przedkładamy interesy narodowe ponad globalizację i kosmopolityzm, mówi Cimpian.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wrony brodate umieją ocenić wagę obiektu, przyglądając się jego zachowaniu na wietrze. Poza ludźmi dotąd nie znano żadnych innych stworzeń, które by to potrafiły.
      Naukowcy z międzynarodowego zespołu schwytali 12 osobników. Po przewiezieniu do laboratorium ptaki uczono oceny wagi obiektów; było to potrzebne, by dostać nagrodę. Połowa wron otrzymywała smaczny kąsek, wybierając lżejszy z dwóch obiektów. Reszta opanowywała odwrotną zależność.
      Później te same obiekty wieszano jeden po drugim nad ziemią i kierowano na nie strumień powietrza z wentylatora (była to symulacja lekkiego wiatru). Po przyjrzeniu się, co powiew robi z przedmiotami, zabierane pojedynczo na arenę testową ptaki mogły wybrać coś, co wg nich, miało zapewnić nagrodę.
      Okazało się, że w 73% przypadków reakcje były prawidłowe. Działo się tak, mimo że przed dokonaniem wyboru wrony nie dotykały obiektów.
      Artykuł akademików z Uniwersytetu w Auckland, Uniwersytetu w Cambridge czy Instytutu Nauki o Historii Człowieka Maxa Plancka ukazał się w piśmie Proceedings of the Royal Society B.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak ostrzegają naukowcy z Indiana University, pacjenci, którzy przed wybraniem szpitala postanawiają sprawdzić dostępne w internecie opinie innych pacjentów, mogą zostać zwiedzeni co do jakości opieki.
      Victoria Perez i Seth Freedman ze School of Public and Environmental Affairs porównali oceny szpitali dostępne w serwisach społecznościowych, a dokonywane przez pacjentów, z opartym na dużej ilości danych federalnym rankingiem z witryny Hospital Compare.
      Okazało się, że dostępne na Google'u, Yelpie i Facebooku oceny pacjentów dotyczące wyżywienia, przyjaznego podejścia pracowników szpitala oraz udogodnień oferowanych przez szpital, w dużej mierze zgadzały się z rankingiem z Hospital Compare. Znacznie gorzej było w przypadku oceny jakości opieki zdrowotnej i poziomu bezpieczeństwa. Okazało się bowiem, że aż 20% szpitali uznanych za najlepsze pod tym względem przez społeczności internetowe, było najgorszymi wedle Hospital Compare.
      Nasze badania pokazują, że ocena społecznościowa dobrze odzwierciedla te czynniki, które jest najłatwiej zaobserwować. Jednak w przypadku opieki zdrowotnej przeciętny pacjent nie jest w stanie dobrze ocenić wszystkich jej elementów, mówi Perez.
      Badacze zauważają jednocześnie, że oficjalne obiektywne dane przekazywane w sposób bardzo trudny do analizy i przyswojenia. Pacjent, który chciałby na Hospital Compare porównać jakość opieki medycznej w szpitalach musiałby zapoznać się z 46 z 57 dostępnych elementów rankingu. To zadanie niewykonalne dla większości ludzi, tym bardziej, że wiele z tych elementów nie dotyczy ich przypadku, więc nie będą zainteresowani ich analizowaniem.
      Nasze badania pokazały, że strona rządowa musi opracować lepsze narzędzia komunikacji z pacjentami zainteresowanymi ogólnie rozumianą oceną jakości klinicznej i bezpieczeństwa szpitali, dodaje Freedman.
      Stosowane przez serwisy społecznościowe systemy ocen, polegające najczęściej na tym, że pacjenci przyznają szpitalom od 1 do 5 gwiazdek są bardzo łatwe do zrozumienia i analizy, jednak badania pokazały, że pacjenci powinni dwa razy pomyśleć, zanim uznają je za jedyne źródła informacji do podjęcia decyzji dotyczącej wyboru szpitala. Decyzji, która może zmienić życie.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...