Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Nie od dzisiaj wiadomo, że gdyby Kalifornia była niepodległym państwem, to zaliczałaby się do ścisłej czołówki gospodarek świata. Specjaliści z pisma The Economist pokazali interaktywną mapkę, w której porównali PKB poszczególnych stanów USA do najbliższego odpowiadającego im państwa.

Wspomniana na wstępie Kalifornia, mimo iż ostatnio przeżywa kolosalne kłopoty, uplasowałaby się na 8. miejscu największych światowych potęg gospodarczych. PKB Kalifornii (1,9 bilionaUSD) jest podobne do PKB Włoch (2,1 biliona). Inny wielki stan USA Teksas (1,1 biliona) niewiele ustępuje pod względem produktu brutto PKB Rosji (1,2 biliona). Skoro jesteśmy przy dużych stanach, to Alaska (45,7 miliarda) dorównuje Omanowi (46,1 miliarda), a Floryda (737 miliardów) może mierzyć się z Holandią (796 miliardów). Dla stanu Nowy Jork (1,1 biliona USD) najbliższym odpowiednikiem jest PKB Australii (994 miliardy), a niewielki Massachusetts (365 miliardów) dorównuje Arabii Saudyjskiej (376 mld). Na mapie znalazła się też i Polska. Nasz kraj z PKB rzędu 431 miliardów dolarów może się równać ze stanem Virginia (408 miliardów). Trzeba jednak pamiętać, że Virginia jest trzykrotnie mniejsza i ma sześciokrotnie mniej mieszkańców niż Polska.

Dane o PKB poszczególnych stanów i krajów pochodzą z roku 2009 lub 2010.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jest źle, jak się przełączy na skalę ludności, to jesteśmy Kalifornią. Dobre i to. ;P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby trochę pieniędzy wpompować w polską gospodarkę, wprowadzić pomoc na rozwój małych i średnich firm oraz dostarczy nowości techniczne do polskiej gospodarki na pewno PKB brutto naszego kraju by wzrosło. NO i jakby wspierano badania naukowe m.in. wydobycia i ekstrakcji gazu łupkowego ;):P:D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest shadowmajk

Gdyby trochę pieniędzy wpompować w polską gospodarkę, wprowadzić pomoc na rozwój małych i średnich firm oraz dostarczy nowości techniczne do polskiej gospodarki na pewno PKB brutto naszego kraju by wzrosło. NO i jakby wspierano badania naukowe m.in. wydobycia i ekstrakcji gazu łupkowego ;):P:D

 

Albo inaczej. Gdyby kretyni nie byli przy korycie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest derobert

Albo inaczej. Gdyby kretyni nie byli przy korycie.

Albo inaczej. Gdyby nie było złodziei w rządzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest simian raticus

Były w Polsce tanie wina Chicago Bulls (gdy Shawn Kemp nie dał rady dla Michael'a Jordan'a] czy Arizona! Amerykańce są wszędzie! Dla jednych Mutombo wysoki ale już dla Muresana to nizutki!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby trochę pieniędzy wpompować w polską gospodarkę, wprowadzić pomoc na rozwój małych i średnich firm oraz dostarczy nowości techniczne do polskiej gospodarki na pewno PKB brutto naszego kraju by wzrosło.

 

Raczej spadło. Wpompować? Kto miałby pompować i czyje pieniądze? W jakie sektory gospodarki? Ile i komu? Kto będzie dawał wytyczne i kryteria decyzji? Politycy czy ekonomiści? Jeśli ekonomiści, to balcerowiczyści czy belkowicze?

Pomoc na rozwój małej firmy runuje firmy które do tej pory radziły sobie same i nie potrzebowały pomocy na rozwój.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wpompować pieniądze ze skarbu państwa do wszystkich gałęzi gospodarki tak jak zrobili to np; Niemcy. A zarządzać powinni młodzi politycy z nowymi pomysłami oraz ekonomiści i finansiści powinni inwestować aby skarb państwa rósł. Takie jest moje zdanie ;):P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wpompować pieniądze ze skarbu państwa do wszystkich gałęzi gospodarki tak jak zrobili to np; Niemcy. A zarządzać powinni młodzi politycy z nowymi pomysłami oraz ekonomiści i finansiści powinni inwestować aby skarb państwa rósł. Takie jest moje zdanie ;):P

 

Ale wiesz, że w Skarbie nie ma pieniędzy? Właściwie to Skarb ma manko ~700 mln zł. Nie mówiąc o innych długach w tym publicznym. Trzeba komuś wziąć. Zatem: zaproponuj komu wympompujemy bo komu wpompujemy to już wiemy :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Polsce powinna być ustawa o obowiązku wykonywania prac społecznych przez polityków.

Żeby zstąpili ze swoich "lektyk" na asfalt powszedni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A zarządzać powinni młodzi politycy z nowymi pomysłami

i dla własnej kariery (po to poszli w politykę) rozregulują swoimi populistycznymi (aby zwerbować wyborców) i nie sprawdzonymi (brak doświadczenia) pomysłami, rozregulują to co jako tako funkcjonuje.

Politycy mają się nie wtrącać do gospodarki (takie jest przesłanie programu UPR  ;) ).

Pomoc na rozwój małej firmy runuje firmy które do tej pory radziły sobie same i nie potrzebowały pomocy na rozwój.

Tak  własnie !

Choć jeszcze więcej szkody,pomoc państwa dużym firmom.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem, że nasz skarb państwa cienko przędzie ale jakby pożyczyć z Unii trochę pieniędzy lub jakby nasi szanowni administratorzy państwa oraz poszczególnych regionów odjęli sobie od pensji to na pewno by się pieniądze znalazły ;) Ostatnio oglądałem w telewizji jakąś sondę, że średnio jedna osoba w naszym kraju zarabia 3000zł brutto. Zatkało mnie jak to zobaczyłem. Niektórzy żyją za 1000zł lub nawet nie na miesiąc o tu mówią o 3000zł. To jedyne kto nam zwiększa dochód brutto na osobę to jedynie jednostki administracyjne i rządzące oraz właściciele wielkich firm itp. :P:D:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem, że nasz skarb państwa cienko przędzie ale jakby pożyczyć z Unii trochę pieniędzy lub jakby nasi szanowni administratorzy państwa oraz poszczególnych regionów odjęli sobie od pensji to na pewno by się pieniądze znalazły ;)

 

Formalnie mielibyśmy trochę pięniedzy. A gdyby nawet, to trzeba zdać sie nieefektywne (eufemizm) urzednicze przydzielanie środków.

 

 

Ostatnio oglądałem w telewizji jakąś sondę, że średnio jedna osoba w naszym kraju zarabia 3000zł brutto. Zatkało mnie jak to zobaczyłem. Niektórzy żyją za 1000zł lub nawet nie na miesiąc o tu mówią o 3000zł.

 

Średnia arytmetyczna żeczywiście nie jest zbyt dobra - nikt nie zarabia średniej. Mediana, kwartyle, decyle, histogram są lepsze ale mało kto zadaje sobie trud by to rozumieć. I ciesz się średnią bo trochę socjalu liczy się od średniej a gdyby liczyć od mediany....

Share this post


Link to post
Share on other sites

ale jakby pożyczyć z Unii trochę pieniędzy

 

Cały czas pożyczamy. W ubiegłym roku „zaledwie” miliard euro od BŚ (łączna pożyczka, to 3 mld.) i kurcze jakoś się rozeszło to cholera wie gdzie. :>

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pieniądze te rozeszły się na bezsensowne komisje oraz na pensje dla rządzących. Zwykle tam nadwyżki pieniędzy są przejadane ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pożyczanie pieniędzy przez państwo i rozdawanie ich po uważaniu to nic innego jak centralne sterowanie gospodarką. A jak ono się kończy to wiemy z historii.

Rozwiązanie jest banalnie proste: wystarczy, by państwo nie przeszkadzało. Nie przeszkadzało wysokimi haraczami, nie przeszkadzało skomplikowanym, sprzecznym i bezsensownym prawem, nie przeszkadzało zwiększając swoją kontrolę, nie przeszkadzało wtrącając się do dobrowolnych umów itp. itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli w danym kraju jest młoda (25lat) klasa średnia to jest oznaką wolności gospodarczej (tutaj tego nie ma co oznacza stare zorganizowane sitwy kręcące sterem Narodowego Okrętu).

 

Rząd , sejm powinien się składać z ludzi do 40 i senatu z dziadków. Do tego kazdy z wykształceniem  wyzszym technicznym (profil cybernetyka, elektronika) i powinien to być zaszczyt (srogo karany za sprzeniewierzenie ).

Cała kariera u steru powinna trwać 12 lat i na emeryturę z obowiązkiem sprawowania honorowych funkcji jak otwieranie nowych szkół, honorowy patronat dla imprez, wykłady.

Praca w duchu najlepszego rozwiązania problemu (głosowanego społecznie drogą elektroniczną ) i zadnych partii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się co do tego, że w politykę powinni się angażować ludzie z wyższym wykształcenie do 40lat.  ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie politykę , zadnych partii. Są tysiące spraw do  skoordynowania na szczeblu Narodowym i wybrańcy mają je rozwiązać nowocześnie , uczciwie, profesjonalnie, trwale, konsekwentnie wdrozyć i egzekwować ich przestrzeganie. Dlatego cybernetycy i elektronicy poniewaz potrafią w głowie tworzyć schematy , algorytmy rozwiązania problemu i jego kontroli (tak jak w przemyśle kontroluje się procesy technologiczne, albo w informatyce programuje komputery).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się co do tego, że w politykę powinni się angażować ludzie z wyższym wykształcenie do 40lat.  ;)

 

Wystarczy by głos wyborcy był ważony podatkiem jaki wyborca odprowadza. Więcej płacisz podatku większy masz wpływ. Ważne jest w tym -podatek - a nie kupowanie sobie siły wyborczej wpłatami własnymi. W ten sposób dobrze zarabiający freelancer będzie miał większą siłę od biznesmena wykazującego minimalne zarobki a żyjącego jak pączek w maśle bo wszystko wpuszczone w koszty firmy. Proszę zwrócić uwagę, że w tym przypadku podatek pogłówny daje nam taką normalną demokrację :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może i by to było bardziej uczciwe lub bliższe prawdy. Ale założenia demokracji to, że każdy ma równy głos spośród ludu. Choć wiemy, że w życiu nie zawsze tak jest jak być powinno.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozwiązanie jest banalnie proste: wystarczy, by państwo nie przeszkadzało. Nie przeszkadzało wysokimi haraczami, nie przeszkadzało skomplikowanym, sprzecznym i bezsensownym prawem, nie przeszkadzało zwiększając swoją kontrolę, nie przeszkadzało wtrącając się do dobrowolnych umów itp. itd.

 

Znam jednego kandydata, który od wielu, wielu lat ma takie poglądy i je niezmiennie głosi. Niestety i system, i ludzie go olewają…

 

Wystarczy by głos wyborcy był ważony podatkiem jaki wyborca odprowadza.

 

Plutokracja nie jest zbyt fajna. Aczkolwiek zgadzam się z tym, by głos wyborczy mieli tylko płacący podatek w kraju.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Plutokracja nie jest zbyt fajna. Aczkolwiek zgadzam się z tym, by głos wyborczy mieli tylko płacący podatek w kraju.

 

A w demokracji jest podatna na manipulację. Tymiński przechodzi do drugiej tury. A powinien być zastrzelony przy próbie rejestracji na kandydata ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
  Tymiński przechodzi do drugiej tury[/size]
a ja pracowałem z Peruwiańczykiem wtedy i on powiedział - Tymiński dobry i mądry człowiek  - kablówkę i telefony w Peru rozwijał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pożyczanie pieniędzy przez państwo i rozdawanie ich po uważaniu to nic innego jak centralne sterowanie gospodarką. A jak ono się kończy to wiemy z historii.

Rozwiązanie jest banalnie proste: wystarczy, by państwo nie przeszkadzało. Nie przeszkadzało wysokimi haraczami, nie przeszkadzało skomplikowanym, sprzecznym i bezsensownym prawem, nie przeszkadzało zwiększając swoją kontrolę, nie przeszkadzało wtrącając się do dobrowolnych umów itp. itd.

 

i to jest właśnie sedno.

 

ale przecież taki urzędas gdzie połowa jego rodziny dzieki niemu siedzi przy korycie nie chce zmian które zmniejszą jego wpływy. Ostatnio NIK dało raport o nepotyzmie w urzedach , w 3/4 zaobserwowali to zjawisko, ale najlepsze jest to że ZERO KONSEKWENCJI!!!! jest po prostu na to przyzwolenie z góry.

http://stojeipatrze.blogspot.com/2010/10/wynik-kontroli-nik-nepotyzm-w-urzedach.html

oczywiście nepotyzm jest powodem wysokiej niekompetencji urzędasów stąd każdy konakt obywatela z państwem polskim jest taki ciężki dla obywatela.

 

dobrym rozwiązaniem byłaby kompletna wymiana urządasów, sędziów i innej maści byłych komunistów tkwiących na stołkach aparatu władzy od czasów głebokiej komuny.skopiowanie systemu pracy z urzędów, ZUS, US itp np niemieckich lub angielskich , broń boże wymyślanych przez polakow. Natomiast to co teraz jest nic dobrego nie wróży, bo komunistyczne urzędasy zanim wymrą przekażą system pracy młodym i dalej będzie to samo. Lepsze wyjście choć jeszcze bardziej nierealne to to, żeby ten kraj był rządzony przez urzedników z EU albo jakiś międzynarodowy skład fachowców, od najniższego szczebla, daje sobie palec uciąc za to że byłoby kilkakrotnie lepiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Im politykowi bliżej do myślistwa, tym gorsze jego nastawienie do wilków. Wskazują na to analizy wypowiedzi parlamentarzystów zawarte w sejmowych stenogramach.
      Niewiele jest gatunków dzikich zwierząt, które by tak rozpalałyby dyskutantów, jak wilk. Polskie organizacje pozarządowe już od początku lat 90. XX wieku prowadziły kampanie na rzecz jego ochrony. Dzięki temu, po wiekach eksterminacji, a następnie dekadach intensywnej eksploatacji łowieckiej, wilk jest ściśle chroniony w całym kraju od 1998 r. Jednak nieustannie trwa ożywiona debata na temat jego statusu prawnego.
      Nastawienie polityków do ochrony wilka nie jest zależne od ich politycznych barw, lecz od związku z łowiectwem. Im polityk był bliższy myślistwu, tym bardziej negatywnie wypowiadał się na temat samego drapieżnika
      Literatura politologiczna wskazywała, że zagadnienia ochrony przyrody są bliższe partiom lewicowym, podczas gdy partie prawicowe mają do przyrody bardziej utylitarne podejście. Naukowców intrygowało więc, czy podobnie jest w kwestii ochrony wilka. Aby to sprawdzić, przeanalizowali wypowiedzi polityków od 1989 r., zawarte m.in. w stenogramach sejmowych. Wyniki badań ukazały się w najnowszym numerze czasopisma Zoophilologica. Polish Journal of Animal Studies.
      Rezultaty naszych analiz nie potwierdziły przewidywań wynikających z wcześniejszych badań na temat nastawienia polityków do ochrony przyrody – wyjaśnia główny autor badań, Michał Figura, absolwent politologii na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi, cytowany w materiale przesłanym PAP. Okazało się, że nastawienie polityków do ochrony wilka nie jest zależne od ich politycznych barw, lecz od związku z łowiectwem. Im polityk był bliższy myślistwu, tym bardziej negatywnie wypowiadał się na temat samego drapieżnika.
      Eksperci w swoim artykule podkreślili także rolę, jaką w ochronie dzikich zwierząt pełnią organizacje społeczne. Zaraz po przemianach demokratycznych w 1989 r. w Polsce zaczęły powstawać oddolne ruchy społeczne, skupiające się na zachowaniu resztek dzikiej przyrody – podkreśla współautor badań dr hab. Robert Mysłajek z Instytutu Genetyki i Biotechnologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. I to właśnie im zawdzięczamy ochronę wielu cennych gatunków, w tym wilka i rysia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Polski Narodowy Instytut Leków (NIL) informuje, że aż 25% przebadanych przezeń suplementów diety ma skład inny niż deklarują producenci. Dobra wiadomość jest taka, że w żadnym z 50 popularnych suplementów nie odkryto zanieczyszczeń ani szkodliwych związków.
      Jak powiedziała „Gazecie Prawnej” Anna Kowalczyk, dyrektor NIL, standardy wymagają, by zawartość składników aktywnych w produkcie była nie mniejsza niż 90%. Tymczasem okazało się, że w jednym z preparatów zawierających ostryż długi, który ma pomagać na problemy z wątrobą, środka tego jest zaledwie 3%. Niektóre suplementy z witaminami B2 i B6 zawierały ich 30% ilości zadeklarowanych na ulotce, preparaty reklamowane jako pomagające w walce z objawami menopauzy miały w sobie 18% deklarowanej ilości izoflawonów soi i 38% obiecywanych izoflawonów koniczyny czerwonej. W preparatach stwierdzono też mniej niż deklarowana ilość witaminy D. Ulotki suplementów podawały natomiast prawdziwe dane odnośnie zawartości składników mineralnych jak żelazo czy wapń.
      Rynek suplementów rozwija się w Polsce bardzo dynamicznie. Do końca listopada ubiegłego roku klienci wydali na te preparaty 3,4 miliarda PLN. To o 200 milionów więcej, niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Szacuje się, że suplementy przyjmuje 20% Polaków. Większość z nich nie dostrzega różnicy pomiędzy lekami bez recepty a suplementami, uznaje je za środki całkowicie bezpieczne. Znaczna część sądzi też, że suplementy można przyjmować bez ograniczeń.
      Suplementy od dawna budzą liczne kontrowersje. Niejednokrotnie informowaliśmy, że – w przeciwieństwie do prawidłowej diety – nie przyczyniają się one na zmniejszenie ryzyka zgonu, o pojawiających się coraz częściej ostrzeżeniach przed suplementami czy o szkodliwych skutkach ich nadmiernego spożywania. Mogą jednak pomagać osobom chorym, a być może również przynosić korzyści zdrowym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wszystkie pieniądze, jakie Edward Snowden zarobi na swoich wspomnieniach, mają trafić do budżetu USA. Taki wyrok zapadł w Sądzie Okręgowym dla Wschodniego Okręgu Wirginii w sprawie USA v. Edward Snowden and Macmillan Publishing Group.
      Nikt nie powinien być zaskoczony takim obrotem sprawy. Snowden podczas pracy dla CIA i NSA podpisał umowy zgodnie z którymi zobowiązał się do uzyskania wcześniejszej zgody tych agencji przed wydaniem jakiejkolwiek książki bądź publikacji zawierającej tajne materiały. Jeśli zaś opublikowałby coś bez takiej zgody, umowy przewidywały, że zyski z publikacji trafią do budżetu federalnego.
      Snowden, który ujawnił olbrzymią liczbę tajnych dokumentów, od 2013 roku przebywa w Rosji. Jeśli wróci do USA czeka go proces o szpiegostwo.
      Niedawno, 17 września, do księgarń trafiły jego wspomnienia zatytułowane Permanent Record. Tego samego dnia Departament Sprawiedliwości złożył do sądu wniosek i przejęcie zysków Snowdena z tego tytułu. Dokładnie trzy miesiące później sąd przychylił się do wniosku DoJ.
      Prawnicy Snowdena chcieli, by doszło do pełnego procesu, w czasie którego obie strony przedstawiają wszystkie dowody. Argumentowali bowiem, że konieczne jest ustalenie, czy wymóg uzyskania zgody na publikację nie był obowiązkiem narzuconym tylko Snowdenowi.
      Sędzia O'Grady odrzucił jednak wniosek obrony stwierdzając, że umowy są jasno napisane i nikt nie podważa zasadniczych faktów w tej sprawie. Umowy zobowiązywały Snowdena do uzyskania zgody i wciąż są ważne. Snowden o taką zgodę nie wystąpił, a mimo to opublikował książkę pełną tajnych informacji.
      Sąd uznał też, że Snowden złamał podpisane przez siebie umowy występując publicznie podczas konferencji TED i innych podobnych wydarzeń. Podczas każdego z nich prezentował bowiem slajdy zawierające tajne informacje. Snowden argumentował, że nie można go pociągać do odpowiedzialności za publikowanie informacji, które już są publicznie dostępne, jednak sędzia stwierdził, że w podpisanych przez niego umowach nie zawarto tego typu wyjątków.
      Umowy zarówno z CIA jak i z NSA zabraniają nieautoryzowanego ujawniania pewnych informacji, a w „Permanent Record” takie informacje zostały ujawnione, napisał w uzasadnieniu sędzia. W związku z tym w tej sprawie może zapaść wyrok w trybie uproszczonym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niedługo po ataku na saudyjskie instalacje naftowe, który miał miejsce 14 września, Stany Zjednoczone przeprowadziły cyberatak na Iran, poinformowały dziennikarzy dwa anonimowe źródła w USA. Jeden z informatorów stwierdził, że atak miał na celu ograniczenie możliwości Teheranu w zakresie propagandowym. Miało też dojść do fizycznych uszkodzeń sprzętu, jednak brak tutaj szczegółowych danych.
      Wydaje się, że atak ten był bardziej ograniczony niż inne tego typu operacje przeciwko Iranowi, do których doszło od czerwca, kiedy to Iran zestrzelił amerykańskiego drona.
      Pentagon odmówił komentarzy. Ze względu na naszą politykę oraz z powodów bezpieczeństwa nie omawiamy operacji w cyberprzestrzeni, operacji wywiadowczych czy planistycznych, powiedziała rzecznik prasowa Pentagonu, Elissa Smith.
      Nie wiadomo, jaki skutek odniósł ten atak. Jednak działania w cyberprzestrzeni są postrzegane jako mniej prowokujące i łagodniejsze niż działania zbrojne. Można niszczyć przeciwnika bez zabijania ludzi czy wysadzania infrastruktury w powietrze. To zapewnia dodatkowe opcje, których wcześniej nie mieliśmy i mamy zamiar ich używać, mówi James Lewis, ekspert ds. cyberprzestrzeni w waszyngtońskim Center for Strategic and International Studies. Ekspert dodaje, że całkowite odstraszenie Iranu mogłoby być niemożliwe nawet za pomocą konwencjonalnych uderzeń zbrojnych.
      Wiadomo też, że Iran również aktywnie działa w cyberprzestrzeni. Hakerzy powiązani z rządem w Teheranie próbowali niedawno włamać się na konta pocztowe osób przygotowujących najbliższą kampanię prezydencką Donalda Trumpa. Iran jest też ważnym graczem na polu rozprzestrzeniania fałszych informacji na arenie międzynarodowej.
      Napięcie w tamtym regionie świata rośnie od maja ubiegłego roku, kiedy to USA wycofały się z porozumienia zawartego w 2015 roku. W jego ramach Teheran miał ograniczyć swój program nuklearny w zamian za złagodzenie sankcji gospodarczych. Podczas niedawnej konferencji prasowej prezydent Hassan Rouhani wykluczył możliwość dwustronnego porozumienia z Waszyngtonem do czasu, aż USA nie powrócą do porozumienia i nie złagodzą sankcji.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ubiegłym tygodniu odbyła się 3-dniowa burza mózgów, w czasie której około 200 naukowców i przedstawicieli pacjentów chorujących na nowotwory dyskutowało o propozycji prezydenta Trumpa, który podczas styczniowego State of the Union zapowiedział przeznaczenie w ciągu 10 lat 500 milionów dolarów na badania nad nowotworami u dzieci. Jednym z głównych elementów planu jest utworzenie olbrzymiej bazy danych.
      Każdego roku nowotwory są diagnozowane u około 16 000 dzieci w USA. Nie wszystkie z nich przeżyją, a te, którym się to uda, często zmagają się ze skutkami ubocznymi leczenia. A gdyby wszystkie dane dotyczące takich dzieci, włącznie z datami ich urodzenia, wynikami testów genetycznych, informacjami o zażywanych lekach i wszelkimi danymi zdrowotnymi trafiły do jednej bazy danych, do której mieliby dostęp naukowcy zajmujący się badaniami nad nowotworami?
      Childhood Cancer Data Initiative (CCDI), jak taki projekt jest nazywany w National Cancer Institute (NCI), to ważna część planu zarysowanego przez prezydenta Trumpa. Mogłaby ona przynieść olbrzymie korzyści. Naukowcy mogliby dzięki niej opracować mniej szkodliwe metody leczenia czy w końcu dowiedzieć się, dlaczego u około 10% małych pacjentów chorujących na białaczkę choroba albo nie reaguje na leczenie, albo nawraca. Taka baza pomogłaby też w zwalczaniu rzadkich nowotworów, na które obecnie nie ma lekarstwa, gdyż naukowcy mogąc przeanalizować większą liczbę przypadków mogliby wyciągnąć jakieś wnioski.
      Jednak, jak zauważa szef NCI, Doug Lowy, gdyby stworzenie takiej bazy było prosto, to już byśmy ją stworzyli.
      Problem w tym, że dane medyczne dzieci i młodych dorosłych cierpiących na nowotwory są porozrzucane po wielu niekompatybilnych bazach danych. Znajdują się one m.in. w stanowych rejestrach osób cierpiących na nowotwory, bazach zawierających zsekwencjonowane genomy guzów nowotworowych, które są tworzone na potrzeby konkretnych projektów badawczych, znajdziemy je w bazie bazie Children's Oncology Group NCI, która prowadzi testy kliniczne. Wiele innych użytecznych danych pacjentów znajduje się w prywatnych praktykach lekarskich, różnych szpitalach, klinikach. Bardzo często nie są one zdigitalizowane, więc trzeba by te informacje ręcznie wprowadzić do systemów komputerowych. Osobny problem to dane z badań obrazowych, które trzeba by umieścić w takiej bazie wraz z odpowiednimi opisami i oznaczeniami. Żeby stworzyć taką jednolitą bazę trzeba  podjąć wiele decyzji dotyczących tego, jak głęboko sięgać w przeszłość. Czy na przykład, NCI powinna tworzyć profile genetyczne posiadanych przez siebie próbek guzów nowotworowych itp. itd.
      Eksperci, którzy uczestniczyli we wspomnianej burzy mózgów, zgodzili się co do tego, że w pierwszym etapie prac NCI musi stworzyć spis wszystkich istniejących baz danych i magazynów próbek. Pojawiła się też sugestia, że Instytut powinien w ciągu roku opracować sposób na połączenie pięciu największych istniejących pediatrycznych onkologicznych baz danych w jedną. Inny pomysł to wprowadzenie przez NCI numerów identyfikacyjnych pacjentów tak, by możliwe było ich śledzenie w różnych bazach. Jeszcze inny pomysł to stworzenie federalnej bazy danych badań przedklinicznych na zwierzętach, na wzór już istniejącej bazy danych badań klinicznych.
      Najbardziej jednak śmiałą propozycją było wpisanie każdego pacjenta nowotworowego do długoterminowego projektu danych populacyjnych. Niektórzy uczestnicy spotkania ostrzegali jednak przed „wynajdywaniem prochu na nowo”. Zauważyli, że istnieją już rozbudowane projekty badań populacyjnych, które obejmują wiele tysięcy ludzi. Nie ma sensu uwzględnianie w nich każdego człowieka, gdyż spowoduje to znaczące zwiększenie kosztów.
      National Cancer Institute zapowiada zebranie wszystkich pomysłów i przygotowanie podsumowania spotkania. Na razie wielką niewiadomą jest, jakie decyzje zapadną w Kongresie. Administracja prezydenta domaga się, by w budżecie na rok 2020 uwzględniono 50 milionów USD na rozpoczęcie prac nad CCDI. Kwota ta została uwzględniona w propozycji budżetowej Izby Reprezentantów, jednak Senat nie zaprezentował jeszcze projektu swojego budżetu.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...