Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'Wielka Brytania'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 35 results

  1. W III kwartale bieżącego roku 40% energii elektrycznej wykorzystanej w Wielkiej Brytanii pochodziło ze źródeł odnawialnych, a udział paliw kopalnych – tutaj niemal wyłącznie gazu – wyniósł 39%. Pozostałe 21% zapewniły głównie elektrownie atomowe. Zatem po raz pierwszy od czasu uruchomienia pierwszej brytyjskiej elektrowni, co miało miejsce w 1882 roku, paliwa kopalne nie były głównym źródłem energii elektrycznej. Sprawdziły się więc prognozy krajowego operatora sieci przesyłowej, National Grid, że w bieżącym roku źródła odnawialne dostarczą więcej energii niż paliwa kopalne. Wspomniane osiągnięcie było możliwe dzięki uruchomieniu pomiędzy lipcem a wrześniem nowych farm wiatrowych. Dzięki większym, bardziej efektywnym turbinom farmy wiatrowe stają się coraz bardziej opłacalnym przedsięwzięciem, dzięki czemu przemysł ten intensywnie się rozwija. Jednak w tej beczce miodu znajdziemy łyżkę dziegciu. Otóż 12% energii elektrycznej wyprodukowanej na Wyspach pochodziło z biomasy. Jest to co prawda paliwo odnawialne, ale emituje węgiel do atmosfery. Co więcej, w niektórych okolicznościach emisja z biomasy może być większa niż z paliw kopalnych. Dlatego też eksperci zalecają brytyjskiemu rządowi rezygnację z elektrowni na biomasę. Widać zatem, że Wielka Brytania czyni wielkie postępy w odchodzeniu od paliw kopalnych. Jeszcze 10 lat temu z paliw takich pozyskiwała 80% energii. Dla światowej emisji węgla do atmosfery najważniejsze jest jednak to, co dzieje się w Chinach i USA. Państwo Środka ze źródeł odnawialnych pozyskuje niemal 27% swojej energii elektrycznej, a w USA odsetek ten wynosi 18%. « powrót do artykułu
  2. W brytyjskich mediach społecznościowych karierę robią zdjęcia niemal 13-kilometrowej „rzeki dzikich kwiatów” posianej na zlecenie rady miejskiej wzdłuż jeden z głównych ulic miasta Rotherham. Podobne widoki cieszą też oczy mieszkańców Nottinghamshire, Derbyshire, Sheffield, Birmingham czy Newcastle. A wszystko to zasługa niestrudzonej pracy organizacji Plantlife. Ekolodzy z Plantlife od 2013 roku prowadzą kampanię zachęcającą władze lokalne do zachowania bioróżnorodności i zaoszczędzenia pieniędzy. Chcą, by pozwolono rosnąć dzikim roślinom, by nie wykaszano wszędzie trawników, by dbano o różnorodność. Plantlife szczególną uwagę zwraca na pobocza dróg. Organizacja alarmuje, że w czasie krótszym niż 100 lat Wielka Brytania straciła 97% naturalnych łąk, a szczególnie ucierpiała roślinność wzdłuż dróg. Ekolodzy zachęcają władze lokalne oraz władze odpowiedzialne za utrzymanie dróg i autostrad, by kosiły mniej i rzadziej. Chcemy, by kwiaty mogły zakwitnąć, by zapylacze miały szansę je zapylić, by pojawiły się nasiona, które opadną na ziemię. Dzięki temu z roku na rok będzie coraz więcej kwiatów i będziemy cieszyli się coraz piękniejszymi widokami, apeluje Plantlife. Władze lokalne w niektórych miejscach dały się namówić i rozpoczęły programy pilotażowe. Nottinghamshire Conty Council poinformował, że na swoim bardzo ograniczonym programie pilotażowym, który z czasem jeszcze bardziej ograniczono, zaoszczędził 150 funtów na kosztach koszenia. Znacznie lepsze wyniki uzyskał Rotherham Borough Council, który wdrożył projekt na szerszą skalę, dzięki czemu podatnicy zaoszczędzili 23 000 funtów. Władze w wielu lokalizacjach przyznają, że wystarczy po prostu pozwolić roślinom rosnąć, a większość mieszkańców szybko zaczyna chwalić te decyzje. Oczywiście wzrost nie może być nieograniczony. Koszenie prowadzi się tam, gdzie jest to konieczne ze względów bezpieczeństwa, szczególnie na skrzyżowaniach. Projekt Plantlife i decyzje władz lokalnych chwali Pam Hunter, szefowa wydziału badawczego Brytyjskiego Towarzystwa Pszczelarskiego. Pani Hunter również jednak zwraca uwagę na kwestie bezpieczeństwa. Nie można po prostu zostawić roślin samopas. Jednak tam, gdzie to możliwe, należy pozwolić roślinom rosnąć. Przez wiele lat łąki były koszone bardzo często, co negatywnie odbiło się na różnorodności i populacji owadów. Teraz, wraz ze wzrastającą świadomością społeczeństwa, które coraz częściej popiera projekty dotyczące zachowania bioróżnorodności, jest nadzieja na odrodzenie się populacji owadów. Zarówno przedstawiciele Stowarzyszenia Samorządów oraz Highway England obiecali, że tam, gdzie nie wpłynie to negatywnie na widoczność, a zatem i na bezpieczeństwo, będą pozwalali roślinom rosnąć dłużej. Niektórzy ludzie uważają niewykoszone pobocza dróg za zaniedbane. Jednak większość kierowców uważa taki widok za przyjemny, a badania wykazały, że łąki w pobliżu dróg znacząco zmniejszają stres u kierowców. Władze lokalne reagują na zamianę opinii publicznej, biorą pod uwagę możliwe do osiągnięcia oszczędności oraz bezpieczeństwo na drogach, mówi Franziska Schrodt z University of Nottingham. My naukowcy wiemy obecnie więcej niż jeszcze pięć lat temu o znaczeniu przydrożnej roślinności zarówno dla bioróżnorodności jak i jej wpływie na zmniejszenie zanieczyszczenia, utrzymaniu prawidłowej struktury i zdrowia gleby czy zmniejszenie ryzyka powodzi, dodaje uczona. Organizacja Plantlife ma bardzo ambitne plany. Ekolodzy chcą, by wzdłuż wszystkich dróg poza obszarami zabudowanymi pozwalano łąkom rosnąć. Już obliczyli, że łączna długość miejsc, w których mogłyby istnieć dzikie łąki wynosi 500 000 kilometrów. To połowa obecnej powierzchni zajmowanej przez dzikie łąki w Wielkiej Brytanii. Pobocza dróg mają olbrzymi potencjał, stwierdzają przedstawiciele Plantlife. « powrót do artykułu
  3. Brytyjska Agencja Ochrony Środowiska uważa, że z powodu globalnego ocieplenia niektóre nadbrzeżne miejscowości w Wielkiej Brytanii może czekać przymusowa przeprowadzka. W raporcie dotyczącym długoterminowej obrony przed powodziami stwierdzono, że kraj musi przygotować się na ocieplenie dochodzące do 4 stopni powyżej epoki preindustrialnej oraz na związane z tym powodzie. Naukowcy, agendy rządowe oraz doradcy od dawna podkreślają, że powodzie będą największym dla Wielkiej Brytanii ryzykiem związanym ze zmianami klimatu. Zdaniem Agencji Ochrony Środowiska wydatki na ochronę przeciwpowodziową powinny zostać dwukrotnie zwiększone. Eksperci uważają, że w latach 2021–2065 Londyn powinien wydawać na ten cel co najmniej 1 miliard funtów rocznie. Ponadto cała planowana infrastruktura powinna być odporna na zalanie. Jednak same wały przeciwpowodziowe czy zapory nie wystarczą. Nie da się zarządzać coraz bardziej intensywnymi powodziami jedynie za pomocą coraz wyższych wałów i barier, napisała szefowa Agencji, Emma Boyd. Podkreśla ona, że przygotowywać się powinny też osoby fizyczne. Na przykład mieszkańcy, których domy już zostały zalane, powinni w ramach remontu zmienić sieć elektryczną w domu tak, by znajdowała się ona wyżej oraz zainstalować specjalne drzwi przeciwpowodziowe. Obecnie około 5 milionów mieszkańców Anglii jest narażonych na powodzie. « powrót do artykułu
  4. Kiedy w wiadomościach telewizyjnych widzimy jednostki amerykańskiej marynarki wojennej, większość z nas nie podejrzewa, że właśnie w US Navy pływa najstarszy pozostający w służbie czynnej okręt wojenny. Osoby interesujące się historią wojskowości zapewne wiedzą, że pierwszy w historii lotniskowiec o napędzie atomowym, zwodowany w 1961 roku USS Enterprise, wciąż jest wykorzystywany. Jednak to nie do niego, a do... drewnianej trójmasztowej fregaty USS Constitution należy miano najstarszego okrętu wojennego w służbie czynnej. Państwo bez floty Gdy zakończyła się amerykańska Wojna o Niepodległość (1775-1783) nowo powstałe państwo było tak ubogie, że sprzedało swój ostatni okręt wojenny, fregatę USS Alliance. W tym samym 1785 roku berberyjscy piraci z Algieru zajęli na Morzu Śródziemnym dwa statki należące do amerykańskich kupców. Wtedy to Thomas Jefferson, przedstawiciel USA we Francji, wezwał Kongres do powołania marynarki wojennej. Jednak przez wiele lat jego apele pozostawały bez echa. Wcześniej amerykańscy kupcy nie musieli obawiać się piratów, gdyż byli obywatelami Wielkiej Brytanii i chroniła ich potężna flota. Sytuacja jednak uległa radykalnej zmianie po uzyskaniu niepodległości. Nie tylko piraci, ale wiele państw zauważyło, że można bezkarnie atakować i przejmować amerykańskie jednostki handlowe. Gdy we Francji wybuchła rewolucja, nowy rząd zezwolił swojej flocie na zajmowanie jednostek handlowych USA podejrzewanych o prowadzenie interesów z Wielką Brytanią. To samo robiła flota brytyjska wobec statków podejrzewanych o handlowanie z Francją. Mimo to politycy z USA niechętnie myśleli o powołaniu własnej marynarki wojennej. Kraj był biedny, posiadanie floty postrzegano jako przejaw imperializmu, nie chciano też drażnić europejskich potęg. Dopiero gdy w 1793 roku piraci ponownie uderzyli przejmując 11 statków, Kongres i Izba Reprezentantów postanowiły działać. Pechowe początki W 1794 roku uchwalono Naval Act, który przewidywał budowę sześciu fregat. Zgodnie z sugestią konstruktora Joshui Humphreysa miały być one większe od francuskich i brytyjskich fregat, by móc nawiązać z nimi walkę, jednocześnie zaś miały być na tyle małe i zwrotne, by uciec przed okrętami liniowymi. Naval Act przewidywał jednocześnie, że jeśli pomiędzy USA a Algierem zostanie podpisany traktat pokojowy, budowa okrętów zostanie przerwana. Stępkę pod kilem USS Constitution położono 1 listopada 1794 roku, a imię dla okrętu wybrał sam prezydent George Washington. W maju 1796, po zawarciu pokoju z Algierem, prace nad fregatami zostały przerwane. Dopiero po gorących sporach i debatach prezydent wyraził zgodę na dokończenie trzech najbardziej zaawansowanych jednostek - Constitution, United States i Constellation. Budowę zakończono i 20 września 1797 roku na nabrzeżu portu w Bostonie zgromadzili się dostojni goście, wśród nich prezydent John Adams, by być świadkami zwodowania okrętu. USS Constitution ruszył po pochylni by... zatrzymać się po przebyciu nieco ponad 8 metrów. Okazało się, że okręt jest zbyt ciężki. Dwa dni później kolejna próba wodowania również zakończyła się niepowodzeniem - jednostka przesunęła się o kolejne 9 metrów. Ostatecznie okręt udało się zwodować 21 października 1797 roku. Pierwsze zadanie bojowe jednostka otrzymała już w maju 1798 roku, gdy jeszcze nie była w pełni gotowa. Wzięła wówczas udział w quasi-wojnie przeciwko Republice Francuskiej. Ta niewypowiedziana wojna toczyła się w latach 1798-1800 głównie na morzu.
  5. W odległości około 5 kilometrów na południe od Cambridge w miejscowości Trumpington Meadwos odkryto jeden z najstarszych chrześcijańskich grobów na terenie Wielkiej Brytanii. W mogile złożono 16-letnią dziewczynę, która na piersi miała złoty ozdobiony granatami krzyż. Przy szkielecie znaleziono też żelazną zapinkę od pasa, sakiewkę i nóż, które wciąż były przypięte do skórzanego pasa wysadzanego kamieniami. Odkrycia grobu dokonano przypadkowo, kopiąc fundamenty pod budynek mieszkalny. Archeolodzy sądzą, że grób pochodzi z lat 650-680, z czasów gdy Wyspy Brytyjskie przechodziły na chrześcijaństwo. W pobliżu znaleziono jeszcze trzy inne szkielety. Dwa należą do nastolatek, płeć trzeciej zmarłej osoby nie została zidentyfikowana, jednak była ona nieco starsza od reszty. Naukowcy przypuszczają, że wszyscy zmarli mniej więcej w tym samym czasie, a przyczyną śmierci była choroba. Najprawdopodobniej panowała wówczas jakaś epidemia. Najbardziej interesujący jest jednak krzyżyk długości 3,5 centymetra znaleziony przy zwłokach. Wysoka jakość wykonania i materiał wskazują, że dziewczyna pochodziła z możnej rodziny. To potwierdza tylko wcześniejsze przypuszczenia, że najpierw na chrześcijaństwo przechodziły elity. Zauważono również, że tył krzyża jest bardzo gładki i lśniący co wskazuje, iż był on noszony praktycznie przez cały czas. Po śmierci krzyżyk przyszyto to ubrania zmarłej. Dziewczynę złożono w grobie w jej łóżku, co było pogańskim zwyczajem. Drewno łoża się rozpadło, jednak zachowała się żelazna rama. Znalezisko jest wyjątkowe. Wcześniej znane było tylko jedno miejsce pochówku, w którym zmarłą osobę pochowano zgodnie z pogańskim zwyczajem w łóżku, ale osoba ta wyznawała chrześcijaństwo, o czym świadczył znaleziony w grobie krzyż. Wysoka jakość wykonania krzyża świadczy o zaawansowaniu technologicznym anglosaskich rzemieślników. To dopiero piąty tego typu krzyż tak wysokiej jakości znaleziony na terenie Wielkiej Brytanii.
  6. Brytyjski rząd zrezygnuje z planu blokowania witryn zawierających pirackie treści. Takie działania były jednym z podstawowych założeń ustawy Digital Economy Act. Obawy co do blokowania wyrażali przede wszystkim dostawcy internetu, obawiając się, że właściciele praw autorskich będą zmuszali ich do zamykania niektórych witryn. W ubiegłym tygodniu Motion Pictures Association uzyskało przed sądem nakaz zablokowania przez British Telecom pirackiej witryny Newzbin2. Nakaz zdobyto bez powoływania się na nową ustawę, co dla jej krytyków stało się dowodem, iż nie jest ona potrzebna do skutecznej walki z piractwem. Do takiego poglądu najwyraźniej przychylił się też brytyjski rząd. Sekretarz ds. biznesu Vince Cable w rozmowie z dziennikarzami BBC powiedział, że sprawa Newzbin2 pokazała, że istnieją już prawne środki pozwalające na zwalczanie piractwa. Cable poinformował również, że rząd ma zamiar wprowadzić zmiany w prawie autorskim. Najbardziej znaczącą z nich będzie propozycja ustawowego zalegalizowania „zmiany formatu". Chodzi tutaj o zalegalizowanie ripowania płyt CD i DVD do dowolnego formatu na użytek osobisty. Mówimy o dużych zmianach. O przystosowaniu prawa do rzeczywistości tak, by uzyskać odpowiednią równowagę, która pozwoli konsumentom i biznesowi działać bardziej swobodnie, a jednocześnie by chronić twórców i ścigać piratów - powiedział Cable. Jego zdaniem zmiany w prawie będą miały wymierne korzyści szacowane na 8 miliardów funtów w przeciągu kilku najbliższych lat. Zdaniem profesora Iana Hargreavesa, na którego raporcie i zaleceniach będą opierały się zmiany legislacyjne, niemożność legalnego ripowania negatywnie wpływa na innowacyjność. Poluzowane zostaną też ograniczenia dotyczące wykorzystania cudzych treści na potrzeby parodii.
  7. Brytyjski sąd orzekł, że Julian Assange może zostać poddany ekstradycji do Szwecji. Zdaniem sędziego Howarda Riddle, zarzuty o gwałt i molestowanie seksualne są wystarczające do wydania zgody na ekstradycję, a szwedzki wniosek został prawidłowo wystawiony. Zdaniem sędziego, nie ma podstaw do przypuszczeń, by nakaz aresztowania założyciela Wikileaks został wydany przez pomyłkę. W uzasadnieniu odrzucił wszystkie argumenty obrony, odrzucił też stwierdzenia, że chodzi o kwestie polityczne. Obrona Assange'a zapowiada apelację. Jeśli zostanie ona odrzucona, Australijczyk zostanie wysłany do Szwecji za 10 dni. Sędzia Riddle oskarżył też prawnika Assange, Bjorna Hurtiga, że ten próbował wprowadzić sąd w błąd. Zdaniem sędziego, Assange podczas pobytu w Szwecji celowo unikał przesłuchania przez szwedzką policję. Sędzia przyznał, że w Szwecji mamy do czynienia ze "znaczącą propagandą przeciwko panu Assange", dodał jednak, iż jeśli w szwedzkim systemie istnieją jakieś nieprawidłowości, to najlepszym miejscem do sprawdzenia, czy rzeczywiście mają one miejsce jest szwedzki sąd. Sam Assange obawia się, że jeśli trafi do Szwecji, to Stany Zjednoczone będą miały ułatwioną drogę do jego ekstradycji do USA. Na razie jednak USA ani nie wystąpiły o ekstradycję, ani nie stawiają Assange żadnych zarzutów.
  8. Android szybko zdobywa serca Brytyjczyków. W ostatnim kwartale liczba jego użytkowników wzrosła o 350% w porównaniu z pierwszym kwartałem bieżącego roku. Obecnie do Androida należy już 10,2% brytyjskiego rynku smartfonów. Co więcej urządzenia HTC Desire i HTC Legend, które korzystają właśnie z Androida, są najbardziej popularnymi smartfonami na Wyspach. Tak gwałtowny wzrost oznacza, zdaniem analityk Megan Baldock, jedno - system operacyjny przestał być jedynie dodatkiem do smartfonu, klienci najwyraźniej szukają urządzeń z konkretnym oprogramowaniem.
  9. Rozważania na temat praw autorskich, ich zakresu obowiązywania i oddziaływania na społeczeństwo bardzo często ograniczają się do krytyki prawodawstwa USA. Tymczasem, jak wynika z raportu organizacji Consumers International, w Stanach Zjednoczonych obowiązuje... jedno z najbardziej przyjaznych rozwojowi i konsumentom praw ochrony własności intelektualnej. Jednak to nie USA przewodzą liście najbardziej przyjaznych krajów. W zestawieniu CI najwyższą pozycję zdobyły Indie. Na drugim miejscu uplasował się Liban, następnie Izrael, za nim USA. Miejsce piąte zajmuje Indonezja, szóste RPA, a kolejne przypadły Bangladeszowi, Maroko, Szwecji i Pakistanowi. Z kolei za kraje z najmniej przyjaznym prawem uznano Chile, Jordanię, Wielką Brytanię, Kenię, Tajlandię, Argentynę, Brazylię, Zambię, Egipt i Japonię. Trudno nie zauważyć, że sąsiadujące ze sobą na liście kraje dzieli wszystko - zamożność obywateli, kultura, religia czy historia. W tegorocznym zestawieniu CI wzięło pod uwagę 34 kraje. To dwukrotnie więcej niż przed rokiem. Niestety, nie uwzględniono w nim Polski. Podczas badań brano pod uwagę następujące czynniki: zakres i długość ochrony zapewnianej przez prawo autorskie, możliwość dostępu i wykorzystywania dzieła (kategorię tę podzielono na podkategorie - dla użytkowników domowych, na potrzeby edukacji, online, przez twórców treści, przez prasę, przez biblioteki, przez niepełnosprawnych oraz w sprawach publicznych), wolność dzielenia się i transferu dzieła oraz egzekwowanie i ochronę praw autorskich. Poszczególne kategorie oceniano za pomocą liter od A (najlepsza) do F (najgorsza). Indie, mające najbardziej przyjazny system praw autorskich, uzyskały łączną ocenę B. Najlepiej wypadły w kategoriach dostępności dzieła online, na potrzeby twórców zawartości, na potrzeby prasy oraz pod względem egzekucji ochrony praw. W kategoriach tych uzyskały oceny A. Najgorzej (na D) oceniono możliwość dzielenia się dziełem. Wspomniane na wstępie USA również otrzymały ocenę łączną B. Najlepiej (na A) ocenione kategorie to dostępność dzieła online, dla bibliotek i niepełnosprawnych. Najgorzej (na D) oceniono egzekwowanie prawa. Krajem, który ma najmniej przyjazny system praw autorskich, uznano Chile. Najwyższe oceny © państwo to uzyskało w kategoriach dostępności online, wolności dzielenia się i transferu oraz egzekucji prawa. Najgorzej (F) w kategoriach długości obowiązywania i zakresu ochrony praw, dostępności dla użytkowników domowych, edukacji, bibliotek, niepełnosprawnych i w sprawach publicznych. Surowo oceniona Wielka Brytania uzyskała wynik C-. Najlepiej (A) wypadła w dostępności dzieła dla niepełnosprawnych. Najgorzej (F) w dostępności dla użytkowników domowych, edukacji, w sprawach publicznych i pod względem egzekucji praw. Pełny raport można pobrać z Sieci.
  10. W Wielkiej Brytanii przyjęto kontrowersyjny Digital Economy Bill, który przewiduje monitorowanie Sieci i pozwala na odcinanie piratów od internetu. Zawarto w nim też rozwiązania podobne do amerykańskiego Digital Millenium Copyright Act. Mimo olbrzymiej krytyki nowa ustawa została sprawnie uchwalona. Wkrótce Wielką Brytanię czekają wybory parlamentarne, które prawdopodobnie rządząca Partia Pracy przegra. Po nich uchwalenie ustawy prawdopodobnie byłoby niemożliwe. Ustawa nakłada na niezależną agendę OfCom liczne obowiązki. Ma ona zajmować się rejestracją domen internetowych, nadawaniem ocen grom wideo i pilnowaniem przestrzegania praw autorskich. Od początku 2012 roku OfCom będzie miał prawo ograniczać lub całkiem odcinać połączenie internetowe osobom, które będą nielegalnie pobierały pliki chronione prawami autorskimi. OfCom będzie współpracował z koncernami filmowymi i nagraniowymi podczas identyfikowania osób naruszających prawo. Najpierw otrzymają one listy z ostrzeżeniami, a jeśli nadal będą naruszały prawo - OfCom ograniczy im lub odetnie dostęp do internetu. Nowa ustawa przewiduje również, że firmy, uczelnie i inne instytucje publiczne będą finansowo odpowiadały za przypadki naruszeń prawa dokonane za pomocą ich infrastruktury. Dla małych firm może to oznaczać bankructwo lub konieczność zaprzestania oferowania darmowych łączy Wi-Fi. Ustawa przewiduje też zapisy podobne do rozwiązań z amerykańskiego DMCA. Właściciele praw autorskich będą mogli zażądać od OfComu by wyłączył witryny, na których nielegalnie znalazły się ich treści. W Stanach Zjednoczonych przepis taki spowodował, że np. Kościół Scjentologiczny jest w stanie usunąć z internetu niewygodne dla siebie informacje.
  11. Jeszcze przed końcem bieżącego roku Virgin zaoferuje w Wielkiej Brytanii łącza o przepustowości 100 megabitów na sekundę. Jak zapewniają przedstawiciele koncernu, taka prędkość pozwala na pobranie całego albumu muzycznego w ciągu pięciu sekund, a film w rozdzielczości HD można ściągnąć w mniej niż 7,5 minuty. Obecnie w swojej ofercie Virgin ma łącza o przepustowości 10, 20 i 50 Mb/s, za które trzeba zapłacić, odpowiednio, 20, 30 i 38 funtów miesięcznie. Na razie nie wiadomo, czy wprowadzenie do oferty 100-megabitowych łączy spowoduje, że Virgin nie będzie już oferował przepustowości 10 Mb/s. Nie wiadomo też czy zmianie ulegnie cennik. Obecnie koncern testuje też łącza o przepustowości 200 Mb/s jednak nie informuje, kiedy zaoferuje je swoim klientom.
  12. Wraz z rozpoczęciem nowego roku we Francji w życie weszły kontrowersyjne przepisy pozwalające na odcinanie piratów od Internetu. To jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów na świecie. Nawet potężne amerykańskie organizacje chroniące prawa autorskie, których działania przyciągają najwięcej uwagi, nie doprowadziły dotychczas do odcięcia kogokolwiek od Sieci. Sztuka ta może natomiast udać się francuskiej Hadopi, która jest odpowiedzialna walkę z piractwem. Niewykluczone, że podobne przepisy wejdą w życie też w Wielkiej Brytanii. Już oszacowano, iż ich wprowadzenie będzie kosztowało internautów 500 milionów dolarów. W Stanach Zjednoczonych RIAA od kilku lat stara się, by wprowadzono podobne metody. W pewnej chwili wydawało się, że może odnieść częściowy sukces, gdyż nad zasadą "trzech przewinień" zaczęli zastanawiać się duzi dostawcy internetu - Comcast i AT&T. Zgodzili się oni wysyłać listy ostrzegawcze, jednak Comcast oświadczył, że nie planuje odcinania piratów, a AT&T stwierdziło, iż może to zrobić tylko na podstawie wyroku sądowego. Niewykluczone, że organizacja zmieni teraz taktykę i będzie naciskała na administrację prezydencką, w celu wprowadzenia odpowiednich przepisów. Nic jednak nie wskazuje na to, by w najbliższych latach możliwe było uchwalenie podobnych ustaw za oceanem.
  13. Kłopoty wciąż nie opuszczają Google'a. Po oskarżeniu jego menedżerów we Włoszech i przegranej przed sądem we Francji, teraz przyszedł czas na Wielką Brytanię. Wyszukiwarkowy gigant jest ostro krytykowany po tym, jak okazało się, że nie zapłacił na Wyspach ani pensa podatku. Mimo iż zarobił 1,6 miliarda funtów. Wszelkie wpływy z Wielkiej Brytanii zostały przekazane bowiem do Irlandii, gdzie podatki korporacyjne wynoszą od 10 do 25 procent. W Wielkiej Brytanii Google musiałoby zapłacić 28-30 procent. Brytyjski skarb państwa potencjalnie stracił około 450 milionów funtów. Z ksiąg rachunkowych brytyjskiego oddziału Google'a, który jest podporządkowany Google Ireland, wynika, że przynosi on straty. W ubiegłym roku Google UK zanotował przychody rzędu 150 milionów funtów i stratę 26 milionów. Postępowanie Google'a oburzyło polityków, którzy twierdzą, że w czasie kryzysu jest to szczególnie bolesne i oznacza, iż wszyscy inni muszą płacić więcej. "Google nie tylko wysysa pieniądze z lokalnych gazet oraz ludzi, którzy żyją z reklamy - firma drenuje finanse publiczne" - stwierdził poseł Austin Mitchell z Partii Pracy.
  14. Rząd Wielkiej Brytanii chce pójść śladem swojego francuskiego odpowiednika. Dzisiaj potwierdzono, że zostaną zaproponowane przepisy, zgodnie z którymi piraci będą odcinani od internetu. Ma to być ostateczność stosowana wobec osób, które wysłuchają wcześniejszych ostrzeżeń. Nowe przepisy miałyby zacząć obowiązywać wiosną 2011 roku. Nie wiadomo, czy w ogóle wejdą w życie. Wiosną przyszłego roku Wielką Brytanię czekają wybory. Rządząca Partia Pracy najprawdopodobniej je przegra, a nowy rząd skonstruuje Partia Konserwatywna. Nowe przepisy zostaną zaproponowane pod koniec listopada bieżącego roku. Weszłyby w życie w kwietniu 2010 roku, ale przez kolejnych 12 miesięcy nie byłyby egzekwowane. Urzędnicy przyglądaliby się rozwojowi sytuacji. Jeśli piractwo nie spadłoby w tym czasie o 70%, przepisy zaczęłyby być stosowane. Pierwsi piraci mogą utracić połączenie z Siecią w lipcu 2011 roku. Od momentu poinformowania takiej osoby o tym, że zostanie ona odcięta od internetu, do rzeczywistego odłączenia sygnału musi minąć 20 dni roboczych. W tym czasie pirat będzie mógł odwołać się od decyzji do niezależnego ciała, które zostanie powołane przez Ofcom (Office of Communications). Lord Mandelson, sekretarz ds. biznesu, stwierdził: Rząd brytyjski uważa, że korzystanie z czyjejś pracy bez płacenia mu za to jest złe. Jako gospodarka, której podstawą działania jest kreatywność nie możemy siedzieć z założonymi rękoma i do tego dopuszczać.
  15. Brytyjski historyk odnalazł dokumenty, z których dowiadujemy się, ile MI5 płaciło Benito Mussoliniemu za jego usługi. Późniejszy dyktator Włoch wykonywał przez jakiś czas zadania na zlecenie brytyjskiego wywiadu. Mussolini, 34-letni dziennikarz, rozpoczął karierę polityczną w 1917 roku, a pomogły mu w niej pieniądze od Brytyjczyków. W zamian za pisanie artykułów, w których nawoływał do niewycofywania się Włoch z wojny, otrzymywał 100 funtów tygodniowo. To spora kwota, odpowiednik dzisiejszych 6000 GBP. Aktywność Mussoliniego nie kończyła się jednak na dziennikarstwie. Wysyłał on też weteranów wojennych, by rozbijali wiece przeciwników wojny. Wielkiej Brytanii zależało, by Włochy, bardzo niepewny sojusznik, nie wycofały się z udziału w wojnie, stąd też opłacali takich ludzi jak Mussolini. Wypłaty dla przyszłego Il Duce zatwierdzał sir Samuel Hoare, rezydent MI5 w Rzymie, który miał pod sobą 100 oficerów działających w całych Włoszech. Hoare, późniejszy lord Templewood, już w 1954 roku w swoich wspomnieniach nadmienił, że Mussolini był jego agentem. Dopiero teraz jednak historyk Peter Martland odnalazł dokumenty, z których wiemy, ile Duce zarabiał. Mussolini, który był w tym czasie wydawcą Il Popolo d'Italia otrzymywał pieniądze od MI5 co najmniej przez rok. Wysyłane przez niego grupy rozbijające pacyfistyczne wiece stały się zalążkiem faszystowskich czarnych koszul. "Ostatnią rzeczą, jakiej Brytyjczycy potrzebowali, było zatrzymanie przez protestujących fabryk w Mediolanie. Płacili więc dużo pieniędzy człowiekowi, który był wówczas dziennikarzem. Jednak w porównaniu z 4 milionami funtów, które Wielka Brytania wydawała każdego dnia na prowadzenie wojny, była to minimalna kwota" - mówi Martland. Dodaje przy tym: "nie mam na to żadnego dowodu, ale przypuszczam, że Mussolini, który był znanym bawidamkiem, wydawał sporą część tych pieniędzy na kobiety".
  16. Specjaliści z wietnamskiej firmy Bkis Security, we współpracy z południowokoreańskim CERT-em są coraz bliżsi namierzenia serwera, który steruje atakami na rządowe witryny USA i Korei Południowej. Eksperci są niemal pewni, że maszyna znajduje się w Wielkiej Brytanii. Zdaniem przedstawicieli Bkis schemat ataku wygląda następująco. Zarażone komputery, których liczbę ocenia się na 177 000, losowo kontaktują się z jednym z ośmiu serwerów, od których dostają instrukcje dotyczącą celu ataku. Wspomniane serwery są natomiast zarządzane przez jedną centralną maszyną, o zlokalizowanie której starają się specjaliści. Jeśli uda im się dotrzeć do maszyny, zlokalizowanie osób stojących za atakami będzie znacznie łatwiejsze. Obecnie wszystko wskazuje na to, że ataki przeprowadzają władze Korei Północnej lub jej sympatycy. Jednak, jak zauważa Amichai Shulman z firmy Imperva, koszt przeprowadzenia takiego ataku wynosi mniej niż 50 000 dolarów, a więc nie tylko rządy, ale również wiele organizacji, grup przestępczych czy osób prywatnych jest w stanie sfinansować takie działania.
  17. Niedawne przyjęcie we Francji prawa, które zezwala na odcinanie piratów od Sieci, dało nadzieję brytyjskim właścicielom praw autorskich na wprowadzenie podobnych rozwiązań na Wyspach. W lutym 2008 roku pojawiły się informacje, że brytyjski Departament Kultury, Mediów i Sportu zastanawia się nad podobnymi przepisami. Od tamtej pory nie próbowano jednak ich uchwalić. Rząd zastanawia się nad różnymi rozwiązaniami, tymczasem organizacje broniące praw autorskich nawołują do podjęcia konkretnej decyzji. Nasze podejście powinno różnić się w szczegółach od francuskiego prawa, jednak potrzebne jest zdecydowane działanie - powiedział Richard Mollet ze stowarzyszenia Brytyjskiego Przemysłu Fonograficznego (BPI). Niekończący się darmowy obiad dla użytkowników na koszt dostawców treści cyfrowych zagraża zrównoważonemu wzrostowi - dodał szef BPI, Geoff Taylor. BPI, Federacja Przeciwko Kradzieży Praw Autorskich oraz Narodowa Unia Dziennikarzy wezwały rząd do podjęcia akcji przeciwko osobom nielegalnie pobierającym treści. Tymczasem Stowarzyszenie Dostawców Internetu (ISPA) wyraziło swoje rozczarowanie postawą właścicieli praw autorskich. Jego przedstawiciele stwierdzili, że należy szukać rozwiązań, które umożliwią użytkownikom legalne pobieranie treści. Przedstawicielom ISPA nie podobają się bowiem pomysły, zgodnie z którymi byliby odpowiedzialni za odłączanie od Sieci użytkowników łamiących prawo.
  18. Brytyjscy naukowcy odkryli najprawdopodobniej najstarszą zabawkę na Wyspach. Znaleziono ją przy zwłokach dziecka pochowanego w Stonehenge. Wykonana z kredy rzeźba wyobraża jeża lub świnię, a jej wiek oszacowano na co najmniej 2000 lat. Odkrycia dokonano w ramach Stonehenge Riverside Project, naukowego projektu, w ramach którego przez siedem lat będą badane okolice słynnego kamiennego kręgu. Doszło doń w czasie odkopywania tajemniczej drewnianej palisady, która niegdyś rozciągała się od Stonehenge w kierunku wschodnim. Archeolodzy spekulują, że 6-metrowej wysokości palisada wyznaczała granice Stonehenge. Uczeni są zachwyceni nowym odkryciem. Przypominają, że niezwykle rzadko udaje się znaleźć na Wyspach prehistoryczne zabytki sztuki, na których uwidoczniono rzeczywiście istniejące zwierzę czy człowieka. Jeszcze rzadziej znajdowane są jakiekolwiek zabawki. Archeolodzy szacują, że dziecko, które urodziło się martwe lub zmarło wkrótce po narodzinach, pochowano pomiędzy 800 z 20 rokiem p.n.e. Rodzice włożyli do grobu zabawkę oraz garnek, w którym prawdopodobnie znajdowało się jedzenie potrzebne na podróż w zaświaty.
  19. Ed Chester, szef kuchni z restauracji w Otterton Mill w hrabstwie Devon, wprowadza do menu potrawy z szarych wiewiórek (Sciurus carolinensis). Wg niego, nie nosi to znamion dziwactwa, gdyż mięso jest wyśmienite i bardzo zdrowe, bo chude, a przedsięwzięcie służy celom edukacyjnym. Brytyjczyk podkreśla, że wiewiórki szare nie są rdzennym gatunkiem wyspiarskim, zostały bowiem sprowadzone z USA. Zagrażają miejscowym wiewiórkom rudym (Sciurus vulgaris), których liczebność spada od połowy XIX wieku. Szeregi gryzoni przetrzebił wirus ospy. Przybył on do Zjednoczonego Królestwa wraz z będącymi ich nosicielami S. carolinensis. Na szczęście ostatnio okazało się, że część wiewiórek pospolitych również uodporniła się na wirusa. Rodzi to nadzieję, iż wbrew prognozom nie wyginą one w Wielkiej Brytanii do połowy XXI w. Restauracja będzie serwować wiewiórcze pasztety, potrawkę z grzybami oraz casserole z jabłkami. Chester, który szefem został dopiero rok temu, myśli też o kebabach. Na ostatniej imprezie dobrze się sprzedawały, choć za sztukę trzeba było zapłacić 5,5 funta. Mięso zostawiono najpierw na noc w marynacie z czerwonego wina. Potem lekko zgrillowano, podlano miodem i posypano siekanymi orzechami laskowymi. Wg kucharza, potrwa przypominała w smaku kurczaka. Chester nie zamierza na tym poprzestać. Planuje potrawy z gawronów i borsuczej szynki. Zatrudnił 3 dostawców, którzy poszukują dla niego mięs rzadko spotykanych w rzeźniach. W tym przypadku trudniej mu będzie jednak wykazać, że w grę wchodzą cele edukacyjne i że trzyma się z dala od kreacji kuchennych rodem z horroru.
  20. Lobbistyczna grupa gejowska Stonewall ogłosiła, że najbardziej przyjaznym dla homoseksualistów pracodawcą w Wielkiej Brytanii jest IBM. Podczas prowadzony badań grupa wzięła pod uwagę takie czynniki, jak: zachowanie wobec klientów-homoseksualistów, monitorowanie orientacji seksualnej załogi, wsparcie dla zatrudnionych gejów i obecność zadeklarowanych gejów, lesbijek i biseksualistów wśród kierownictwa firmy. Larry Hirst, szef brytyjskiego oddziału IBM-a stwierdził, iż uznanie jego firmy za wiodącego pracodawcę, który nie dyskryminuje zatrudnionych jest powodem do niezwykłej dumy. W USA Błękitny Gigant jest od 2003 roku uznawany za pracodawcę najbardziej przyjaznego gejom. Brytyjski IBM pokonał w bieżącym roku poprzedniego zwycięzcę, policję ze Staffordshire. Na trzecim miejscu uplasowały się władze Greater London i Manchester City.
  21. Według brytyjskich psychologów, magia powinna się stać obowiązkowym przedmiotem szkolnym. Profesor Richard Wiseman uważa, że czarowanie sprawia, że dzieci stają się pewniejsze siebie, wzrastają też ich umiejętności społeczne. "Nauka magii wymaga samodyscypliny, zrozumienia innych [empatii] oraz zdolności do ich zabawiania. W odróżnieniu od gier komputerowych zachęca dzieci, by kontaktowały się z przyjaciółmi i rodziną". Dobry czarodziej może być zarazem świetnym powiernikiem, ponieważ obie dziedziny oznaczają konieczność dochowania tajemnicy. Teoria teorią, ale jak twierdzenia te sprawdzają się w zderzeniu z rzeczywistością? Badacze postanowili to przetestować, kierując 50 maluchów z Hertfordshire na kurs czarowania. Dzieci uczyły się np. naprawiania przeciętej na pół liny i zgadywania, o jakiej karcie myśli dana osoba (w tym przypadku konieczne było wypracowanie umiejętności "czytania w cudzych myślach"). Ukoronowaniem kursu był publiczny występ przed zgromadzonymi licznie bliskimi. Gdy dzieci zbadano po dwóch tygodniach, okazało się, że w porównaniu do kolegów, którzy przeszli standardowy kurs umiejętności interpersonalnych, wzrosła ich pewność siebie i zakres umiejętności społecznych.
  22. Najnowsze dowody wskazują, że bejsbol został wynaleziony w Wielkiej Brytanii, a nie w USA. Historycy z hrabstwa Surrey odkryli, że grano w niego tutaj na ponad 20 lat przed ogłoszeniem niepodległości Stanów. Z zapisków w kronice wynika, że rozgrywki bejsbolowe odbywały się w Guildford już w 1755 roku. Prawdziwość danych zweryfikowano w Centrum Historycznym Surrey (Surrey History Centre). William Bray już jako nastolatek pasjonował się bejsbolem. Może się nawet poszczycić publikacjami z tego okresu. Jak opowiada Julian Pooley, menedżer Centrum, historyk od lat analizował dokumenty zgromadzone przez instytucję. Ostatnio w szopie ogrodowej odnaleziono zaś kolejny dziennik, obejmujący lata 1754-1755. Obaj panowie twierdzą, że zgodnie z obrazem zarysowanym w kronikach, bejsbol był w XVIII-wiecznej Wielkiej Brytanii popularnym sportem i grali w niego zarówno mężczyźni, jak i kobiety. W nowo odkrytym pamiętniku mężczyzna opowiada o rozgrywkach bejsbolowych Poniedziałku Wielkanocnego. Zakończono je angielską herbatką i krykietem. Właściciel sztambucha wspomina też o licznym zespole młodych panien. Amerykanie nie zrażają się ponoć tymi doniesieniami. Kevin Sullivan z Washington Post twierdzi wręcz, że jego rodacy słyną z podchwytywania i ulepszania pomysłów innych narodów.
  23. Z Wielkiej Brytanii nadchodzą niepomyślne wieści dla piratów. Właśnie zakończył się tam pierwszy proces przeciwko osobie udostępniającej w Sieci grę, w wyniku którego pozwana musi zapłacić za swój czyn. Sąd w Londynie skazał mieszkankę tego miasta na zapłacenie 6085 funtów odszkodowania i zwrot kosztów w wysokości 10 000 funtów firmie Topware Interactive. Jest ona producentem gry Dream Pinball 3D, którą kobieta udostępniła w Sieci. Na wyrok czekają jeszcze trzy inne osoby, które udostępniały tę samą grę. David Gore z firmy prawniczej Davenport Lyons, która reprezentowała Topware mówi, że wyrok będzie miał olbrzymie znacznie, gdyż pokazuje twórcom gier, iż warto walczyć o swoje prawa. Gore uważa, że z jednej strony powstrzyma on część osób przed piractwem, a z drugiej, zachęci producentów gier do bardziej zdecydowanych działań. Prawnik dodał, że Drem Pinball 3D był wymieniany pomiędzy tysiącami osób, które mogą teraz stanąć przed sądem. Topware Interactive już na początku 2007 roku rozpoczęło swoją walkę z piratami. Wówczas wygrało proces, w którym sąd nakazał 18 dostawcom Internetu przekazanie poszkodowanej firmie danych osób wymieniających grę za pomocą sieci P2P. Od tamtej pory firma wysłała do 500 z nich listy z propozycją ugody. Podejrzani mieli zapłacić 300 funtów w zamian za niewystępowanie przez Topware Interactive do sądu. Niektóre osoby stwierdziły, że wolą proces. Pierwszy z nich właśnie się zakończył. Bardzo istotny jest fakt, że proces był prowadzony przez sąd wyspecjalizowany w prawie dotyczącym własności intelektualnej. Oznacza to, że wszelkie aspekty sprawy zostały dokładnie przeanalizowane i wyrok będzie bardzo trudno podważyć.
  24. Trzydziestosześcioletnia Hilary Lister z Dunkirk w hrabstwie Kent cierpi na tetraplegię, czyli paraliż czterokończynowy. Jest pierwszą na świecie osobą z tego typu porażeniem, która w 2005 r. przepłynęła samotnie Kanał La Manche. Teraz przygotowuje się do opłynięcia Wielkiej Brytanii na 6-metrowym jachcie Artemis 20. Kobieta kontroluje łódź (żagle i sterownicę) za pomocą oddechu, używając do tego takiej samej "słomki", jak do kierowania wózkiem inwalidzkim. Jeśli wszystko ułoży się po jej myśli, wyruszy w podróż 9 czerwca z portu w Dover. Lister będzie płynąć w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Rejs potrwa ok. 3-4 miesięcy. Z oczywistych względów sportsmenka będzie płynąć tylko w dzień. W lipcu zeszłego roku Lister opłynęła, także samotnie, Isle of Wight, wyspę należącą do archipelagu Wysp Brytyjskich. Była pierwszą kobietą z tetraplegią, której udało się tego dokonać. Jej stan to konsekwencja postępującej choroby neurodegeneracyjnej (zespołu odruchowej dystrofii współczulnej), która unieruchomiła ją przed 7 laty. Lister będzie płynąć samotnie, co nie oznacza, że nikt jej nie będzie zabezpieczał. Na wodzie towarzyszyć jej będzie ponton, a na lądzie dwa samochody kempingowe i Land Rover plus kilkuosobowa załoga. Ostatnim przygotowaniom towarzyszy atmosfera radosnego podniecenia. Żeglarka przećwiczyła różne procedury, w tym ratowniczą, podczas wypadów w okolicach wyspy Wight. W zeszłym roku podobny rejs zaplanował sparaliżowany od klatki piersiowej w dół Geoff Holt. Podróż zajęła mu 109 dni. Rejs Brytyjki przez Kanał La Manche trwał 6 godzin i 13 minut, a opłynięcie wyspy Wight to kwestia 11 godzin i 4 minut.
  25. Sam Houghton to najmłodszy w Wielkiej Brytanii właściciel patentu. Niewykluczone, że jest on najmłodszym posiadaczem praw patentowych na świeci. Sam ma bowiem... 5 lat. Na swój pomysł, który w końcu zyskał uznanie Biura Patentowego, wpadł przed dwoma laty. Obserwował swojego ojca zamiatającego liście i wymyślił, że związanie dwóch szczotek pozwoli z jednej strony na dokładniejsze zamiatanie, a z drugiej wyeliminuje konieczność korzystania z szufelki, gdyż kupkę liści można złapać pomiędzy szczotki i w ten sposób przenieść ją do wiadra na śmieci. Jedna ze szczotek jest większa, druga mniejsza z gęstszym włosem do zmiatania drobniejszych liści. Ta mniejsza, po udoskonaleniach pomysłu, zyskała też odpowiednio wygięty kij, dzięki któremu łatwiej jest operować zespołem szczotek. Młody wynalazca przyznaje, że zainspirowała go bajka o Wllace i Gromicie oraz serial pt. "Archie Wynalazca". Sam mówi, że jeszcze nie wie, czy w przyszłości zostanie wynalazcą, ale dobrze się bawił przy okazji wymyślania narzędzia, które ma pomóc jego ojcu. Szczęśliwie złożyło się, że tato Sama jest prawnikiem specjalizującym się właśnie w prawie patentowym. Opatentowanie urządzenia kosztowało w sumie 200 funtów. Ani ojciec, ani Sam nie wiedzą, czy warto w ogóle próbować je sprzedawać. Houghton senior twierdzi, że wystąpił o patent po to, by zrobić dziecku przyjemność. Z kolei Biuro Patentowe, po rozpatrzeniu wniosku, z zadowoleniem przyznało patent. Urząd chce w ten sposób zachęcić dzieci do innowacyjnego myślenia. Dlatego też od dłuższego czasu prowadzi akcję pt. "Przełomowe pomysły". Co prawda jest ona kierowana do dzieci starszych niż Sam, jednak urzędnicy mówią, że pięciolatek jest najlepszym przykładem na to, iż nawet dziecko może wpaść na pomysł, który spełnia wszelkie założenia dotyczące innowacyjności.
×
×
  • Create New...