Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

KopalniaWiedzy.pl

Super Moderatorzy
  • Liczba zawartości

    37614
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  • Wygrane w rankingu

    246

Zawartość dodana przez KopalniaWiedzy.pl

  1. W wiedeńskim domu aukcyjnym Dorotheum zlicytowano wczoraj (25 kwietnia) pukiel włosów cesarza Franciszka Józefa I. Choć początkowo wyceniano go na 450 euro, zdeterminowany nabywca wysupłał z kieszeni aż 13.720 EUR. Pukiel przechowywano w puzderku wyłożonym niebieskim aksamitem. Lok należałoby uznać za wypłatę w naturze lub rodzaj barteru, bo przekazując go lokajowi jego cesarskiej mości Eugenowi Ketterlowi, dworscy rachmistrze mieli na uwadze podniesienie pensji. Służącego obdarowano nie tylko włosami, ale i porzuconymi przez władcę przedmiotami codziennego użytku. Gdy włosy znalazły już swojego amatora, licytator zaprezentował zebranym cygarniczkę i chusteczkę Franciszka Józefa oraz szkicownik jego syna - arcyksięcia Rudolfa Habsburga-Lotaryńskiego.
  2. Znalezione na Antarktydzie dwa stare meteoryty zawierają ziarna zbudowane z ditlenku krzemu, które, jak sądzą naukowcy, są starsze od Układu Słonecznego. Powstały one wskutek wybuchu supernowej. Według jednej z teorii kosmologicznych, Układ Słoneczny powstał z chmur pyłu i gazu, a wyzwalaczem jego tworzenia się była eksplozja supernowej. Niezależnie jednak od tego, jak wyglądały początki początki naszego systemu planetarnego, znalezione ziarna są od niego starsze. Identyfikacja wieku ziaren jest możliwa dzięki temu, że zachowały swoją wyjątkową mieszaninę izotopów, która nie może być wyjaśniona żadnym procesem znanym nam z Układu Słonecznego. Taki skład izotopowy może być wyjaśniony tylko reakcjami jądrowymi zachodzącymi w gwiazdach, stwierdzili naukowcy. Oba wspomniane meteoryty zostały znalezione w 2003 roku. Obiekt Grove Mountains 021710 znaleźli Chińczycy, a LaPaz Icefield 031117 - Amerykanie. Pierre Haenecour z Washington University stwierdził, że w obu znajduje się bardzo dużo izotopu tlenu 18, który powstaje podczas eksplozji supernowych typu II. Takie supernowe powstają w wyniku eksplozji gwiazdy o masie przekraczającej 9 mas Słońca. Już wcześniej znajdowano w meteorytach ziarna ditlenku krzemu pochodzące sprzed początków Układu Słonecznego. Jednak sygnatury izotopów wskazywały, że pochodzą one z gwiazd AGB. Tutaj po raz pierwszy mamy do czynienia z materiałem z supernowej.
  3. Młode tymale dwubarwne (Turdoides bicolor) wykorzystują sytuację, prosząc o jedzenie, gdy w pobliżu znajdują się drapieżniki. Ponieważ skrzeczenie mogłoby ściągnąć na pisklęta niebezpieczeństwo, rodzice reagują szybciej i dają im więcej pokarmu niż w innych okolicznościach. Alex Thompson z Uniwersytetu w Kapsztadzie przez ponad 200 godzin obserwował tymale z pustyni Kalahari. W sumie zarejestrował ok. 3 tys. przypadków karmienia piskląt. Biolodzy zauważyli, że przebywając na ziemi z dala od potencjalnego schronienia, piszczące młode dostawały średnio 0,12 g jedzenia na minutę, a gdy żebranie odbywało się pod osłoną drzewa, mogły liczyć na zaledwie 0,03 g/min. Autorzy artykułu opublikowanego w Proceedings of the Royal Society B odnotowali także, że gdy ptakom odtwarzano zawołania alarmowe, które sugerowały, że w pobliżu znajduje się naziemny drapieżnik, rodzice dawali "uziemionym" młodym 2 razy więcej pokarmu. Rekompensata nie obejmowała piskląt z drzew. Naukowcy dywagowali, że odczuwając głód, mniej sprawne fizycznie od dorosłych młode celowo igrają z ogniem, aby zwrócić na siebie uwagę rodziców i dostać pokarm. By sprawdzić, czy tak rzeczywiście jest, Thompson i inni zaczęli dokarmiać niektóre młode i sprawdzać, gdzie przebywają. Okazało się, że przed rozpoczęciem dożywiania pisklęta siedziały wśród gałęzi przez 40% czasu, a gdy do ich żołądków trafiały ekstrakąski, odsetek ten wzrósł do 62%. Sugeruje to, że głód rzeczywiście ściąga młode tymale dwubarwne na ziemię. Tam można liczyć na hojność rodziców, ryzyko wydaje się więc opłacać...
  4. Nowe zdjęcia Betelgezy ujawniły tajemnicze gorące obszary w zewnętrznej atmosferze gwiazdy. Zauważono też łuk chłodnego gazu, który waży o 1/3 mniej od Ziemi. Betelgeza to jedna z najjaśniejszych gwiazd na niebie i jeden z najbliższych nam nadolbrzymów. Gwiazda wchodzi w skład konstelacji Oriona i łatwo można ją zauważyć gołym okiem. Jest gigantyczna, jej średnica jest 1000-krotnie większa od średnicy Słońca. Niedawno informowaliśmy, że astronomowie zaobserwowali olbrzymią ścianę pyłu, z którą gwiazda zderzy się za około 17 500 lat. Najnowsze obserwacje ujawniły zaś, że w atmosferze gwiazdy, która rozciąga się na odległość pięciokrotnie większą niż powierzchnia Betelgezy, znajdują się dwa niezwykle gorące punkty. Ich temperatura wynosi 4000-5000 kelwinów, jest zatem wyższa nawet od temperatury powierzchni gwiazdy, którą oszacowano na 3600 kelwinów. Z kolei wspomiany łuk chłodnego gazu oddalony jest o 7,4 miliarda kilometrów, czyli znajduje się tak daleko jak Pluton od Słońca w chwili swojego największego oddalenia. Gaz mam masę niemal 66% masy Ziemi, a jego temperatura to 150 kelwinów. Doktor Anita Richards z University of Manchester nie jest pewna pochodzenia gorących obszarów. Być może przyczyną ich istnienia są fale uderzeniowe powodowane albo pulsowaniem gwiazdy, albo konwekcją w zewnętrznych warstwach atmosfery, które kompresują i podgrzewają gaz. Inna możliwość jest taka, że atmosfera jest niejednorodna i możemy przez nią spoglądać w gorętsze regiony. Z kolei chłodny łuk to prawdopodobnie pozostałości po przyspieszonej utracie masy przez gwiazdę. Wydarzenie takie mogło mieć miejsce w ubiegłym wieku, ale jego związek z gorącymi obszarami, które leżą znacznie bliżej, nie jest znany. Betelgeza cieszy się szczególnym zainteresowaniem astronomów. Gwiazda każdego roku traci tyle masy, co 1/3 masy Ziemi. Przed czterema laty zaobserwowano, że Betelgeza szybko się kurczy. Czerwony nadolbrzym znajduje się na ostatnim etapie życia, jego obserwacje posłużą zatem do wzbogacenia naszej wiedzy na temat ewolucji gwiazd.
  5. W 2003 roku obfite opady deszczu odsłoniły wejście do tunelu znajdującego się pod Świątynią Quetzalcoatla w Teotihuacan. Robot archeologiczny Tlaloc II-C, nazwany tak na cześć azteckiego boga deszczu, odkrył właśnie w tunelu trzy struktury, które mogą być komorami grobowymi. Liczący sobie 2000 lat tunel może odkryć nam tajemnice rytuałów pogrzebowych władców Teotihuacanu, którzy opuścili te tereny na długo zanim w XIV wieku pojawili się na nich Aztekowie. Teotihuacan znany jest ze swoich wspaniałych piramid. Niewiele jednak wiemy na temat ludu, który zamieszkiwał te tereny przed Aztekami. Archeolodzy przygotowują się teraz do odkopania ostatnich 30 ze 120 metrów tunelu. Spodziewają się znaleźć tam schody, prowadzące 3-4 metry w głąb.
  6. Co roku media donoszą o rekrutacji kandydatów do objęcia wakatu marzeń. Łowcy głów poszukują testerów łóżek hotelowych czy zarządców tropikalnych wysp. Teraz pojawia się kolejna okazja z wątkiem druidycznym w tle, English Heritage, agenda opiekująca się zabytkami budownictwa w Anglii, chce bowiem wprowadzić Stonehenge w nową erę. Kolejny dyrektor generalny z wizją miałby zarabiać prawie 100 tys. dol. rocznie (65 tys. GBP). Z ogłoszenia English Heritage wynika, że menedżer(ka) będzie zarządzać zespołem ponad 80 pracowników i 100 wolontariuszy. Do podstawowych zadań ma należeć utrzymanie najwyższych standardów obsługi klienta. Trudno ciekawie zaprezentować megalit ponadmilionowemu tłumowi turystów (zwłaszcza że przewiduje się, iż do 2016-17 r. liczba zwiedzających jeszcze wzrośnie i sięgnie 1,25 mln), a dyrektor obiektu ma też odpowiadać za organizację przesileń letnich i zimowych. Najbliższy rok to dla Stonehenge okres ważnych przemian. Za parę miesięcy zadebiutują nowe galerie wystawiennicze. Nastąpi też wyczekiwane zamknięcie fragmentu drogi A344 (przecina ona prehistoryczną trasę procesyjną i wg władz English Heritage, zaburza więź megalitu z krajobrazem). Kandydaci na dyrektorskie stanowisko mogą przysyłać swoje zgłoszenia do 5 maja. Idealny człowiek to dynamiczny oraz inspirujący lider. Doświadczenie w zarządzaniu równie dużymi przybytkami, najlepiej z branży kulturalnej, jest mile widziane.
  7. Z opublikowanego w Physical Chemistry Chemical Physics artykułu pt. "Novel stable compounds in the Mg-O system under high pressure" dowiadujemy się, że wnętrze planet może być zbudowane z innych materiałów, niż dotychczas sądziliśmy. Zdaniem profesora krystalografii teoretycznej Artema R. Oganova i jego zespołu ze Stony Brook University, tlenek magnezu może istnieć w innych niż przewidywano odmianach. Od dziesięcioleci uważa się, że MgO to jedyna termodynamicznie stabilna forma tlenku magnezu. Uważa się, że jest to jeden z najważniejszych składników wnętrza Ziemi i innych planet - powiedział doktor Qiang Zhu, główny autor wspomnianego artykułu. Przewidujemy, że dwa inne związki, MgO2 i Mg3O2 stają się stabilne przy ciśnieniu powyżej, odpowiednio, miliona i pięciu milionów atmosfer. To sprzeczne nie tylko z chemiczną intuicją, ale oznacza również, że planety mogą być zbudowane z niespotykanych materiałów. Określiliśmy warunki (ciśnienie, temperatura, lotność tlenu) konieczne do ustabilizowania tych nowych materiałów i stwierdziliśmy, że mogą one występować we wnętrzu niektórych planet, chociaż prawdopodobnie nie Ziemi - dodał Oganov. Planety zawierające we wnętrzu Mg3O2 powinny być co najmniej wielkości Ziemi. Według obecnej wiedzy chemicznej Mg3O2 nie powinien istnieć. Jednak w warunach wysokiego ciśnienia magnez staje się metalem przejściowym, co pozwala na tworzenie się Mg3O2. Wiadomo, że MgO stanowi nawet do 10% objętości naszej planety, a na innych planetach odsetek ten może być większy. Otworzyliśmy drogę do poszukiwania nowych materiałów tworzących planety - mówi Oganov.
  8. Victor Basta, dyrektor ds. analiz firmy analitycznej Magister Advisors, uważa, że już wkrótce Apple'owi może wyrosnąć poważny przeciwnik. Ma być nim... Amazon, który, zdaniem analityka, przygotowuje się do przeprowadzenia ofensywy na rynku mobilnym. Apple jest ograniczony całym swoim dziedzictwem związanym z produkcją sprzętu. Tymczasem Amazon to firma wywodząca się z handlu internetowego, która nie ma takich obciążeń. Są na dobrej drodze do stworzenia 'nowego Apple'a' - mówi Basta. Jego zdaniem Amazon, chcąc zwiększyć online'ową sprzedaż swoich produktów, w tym książek elektronicznych, ma zamiar zostać dużym producentem urządzeń mobilncyh, dzięki czemu jego olbrzymia rzesza klientów zyska nowe sposoby na dokonywanie online'owych zakupów. Basta przypomina, że w ostatnim czasie Amazon kupił wiele firm, z których każda dysponuje ważnym elementem pozwalającym, po złożeniu ich w całość, na mocny debiut na rynku mobilnego sprzętu. Wśród zakupionych przez Amazona firm można wymienić producenta syntezatora mowy IVONA, firmę SnapTell specjalizującą się w technologii porównywania obrazów, firmę Yap posiadającą technologię zamiany głosu w tekst czy Touchco specjalizującą się w technologiach dotykowych.
  9. Plectropomus pessuliferus marisrubri poluje, korzystając z pomocy 2 innych gatunków ryb: mureny olbrzymiej (Gymnothorax javanicus) i wargacza garbogłowego (Cheilinus undulatus). By współpraca przebiegała gładko i by było wiadomo, gdzie schowała się niedostępna dla P. p. marisrubri ofiara, zwierzę posługuje się gestami referencyjnymi. Przypomnijmy, że dotąd uważano, że podobne zachowania występują wyłącznie u człowieka, małp człekokształtnych i kruków. Redouan Bshary z Uniwersytetu w Neuchâtel już kilka lat temu zauważył, że P. p. marisrubri zawiązują sojusze. Same polują na otwartych wodach, potrzebują więc kogoś, kto poradziłby sobie z kąskami ukrytymi w szczelinach. Nic więc dziwnego, że wybór padł na mureny olbrzymie i wargacze (te ostatnie potrafią nawet wysysać uciekinierów z zagłębień). Szwajcar skwapliwie dokumentował swoje spostrzeżenia, nagrywał też filmy. Pokazał je Alexandrowi Vailowi z Uniwersytetu w Cambridge, który stwierdził, że P. p. marisrubri nie tylko rzucają się na wszystkie strony, by pobudzić współpracowników, ale i wykonują stanie na głowie, opływając przy tym konkretny punkt. Wg naukowców, to komunikat o następującej treści: "Przyjrzyjcie się uważnie, ofiara ukrywa się właśnie tutaj". P. p. marisrubri wykonywały swoje akrobacje wyłącznie wtedy, gdy w pobliżu znajdowała się murena lub wargacz. Zachowanie było kontynuowane do momentu, gdy potencjalny współpracownik podpływał. Panowie stwierdzili, że sygnał P. p. marisrubri wabił większość muren i wszystkie wargacze, a wtedy zdenerwowana ofiara opuszczała swoją kryjówkę. Bshary i Vail przekonują, że skoro stanie na głowie nie wypłaszało kąsków wcześniej, nie jest ono taktyką łowiecką, ale wspomnianym na początku gestem referencyjnym. Gdy mureny ignorowały stójki P. p. marisrubri, te puszczały się za nimi w pogoń i albo zaczynały swoje pobudzające podrygiwania, albo wręcz siłą spychały niechętnych w kierunku szczeliny z jedzeniem. Co istotne, Vail, Bshary i Andre Manica odkryli, że gestami referencyjnymi posługuje się też inna ryba - pleperka lamparcia (Plectropomus leopardus). Współpracuje ona z ośmiornicą czerwoną (Octopus cyanea). Razem ryba i mięczak mogą wszystko... Na zamieszczonych niżej filmach można zobaczyć, jak P. p. marisrubri werbuje murenę i jak dokładnie wygląda stójka.
  10. Uczeni zdobyli kolejny dowód na istnienie w atmosferze molekuł, które, reagując z zanieczyszczeniami, mogą niwelować skutki globalnego ocieplenia. Uczeni z brytyjskich University of Manchester, Bristol University, Southampton University oraz amerykańskiego Sandia National Laboratories odkryli drugą z molekuł Criegee'a i zbadali jej reaktywność. Istnienie takich molekuł postulował w latach 50. niemiecki chemik Rudolf Criegee. Do niedawna jednak nie dysponowaliśmy technologią, która pozwalałaby je odkryć. Stało się to możliwe dzięki unikatowemu synchrotronowi z Lawrence Berkeley National Laboratory. Molekuły pośredniczące Criegee'a, a pierwszą odkryto w styczniu ubiegłego roku, są bardzo silnymi utleniaczami i reagują z takimi zanieczyszczeniami jak ditlenek azotu czy ditlenek siarki. Mogą je zamieniać w związki siarki i azotu, które tworzą areozole i przyczyniają się do powstania chmur, co z kolei schładza planetę. Nowo odkryta molekuła pośrednicząca to utleniona forma kwasu octowego. Przeprowadziliśmy pierwsze w historii badania drugiej najprostszej molekuły pośredniczącej Criegee'a i wykazaliśmy, że w warunkach laboratoryjnych błyskawicznie reaguje ona z ditlenkiem siarki. Możemy zatem stwierdzić, że reakcja tych pośredników z ditlenkiem siarki ma znaczący wpływ na produkcję kwasu siarkowego w atmosferze o ile reakcja przebiega według testowanego przez nas schematu - mówi profesor Carl Percival z Manchesteru. Jednym z głównych pytań, jakie sobie zadaliśmy podczas badania pierwszej molekuły Criegee'a było, czy podobnym stopniem reaktywności charakteryzują się też inne molekuły. Ostatnie badania wskazują, że molekuły pośredniczące Criegee'a naprawdę są potężnymi utleniaczami zanieczyszczeń atmosferycznych, takich jak ditlenek azotu i ditlenek siarki - dodaje uczony. Nasze badania sugerują, że biosfera ma znaczący wpływ na produkcję areozoli i, co za tym idzie, na potencjalne schładzanie klimatu poprzez formowanie się molekuł Criegee'a. Następnym etapem naszych badań będzie przeprowadzenie badań mających określić wpływ molekuł Criegee'a na klimat - stwierdził Percival.
  11. Islandzki Sąd Najwyższy podtrzymał wyrok sądu niższej instancji, który orzekł, że firma Valitor (d. VISA Iceland) nielegalnie zerwała umowę z DataCell, islandzkim ramieniem Wikileaks. Sąd uznał, że jesli w ciągu 15 dni Valitor nie uruchomi ponownie usługi przekazywania wpłat na konto Wikileaks, to za każdy dzień zwłoki zapłaci grzywnę w wysokości 800 000 koron islandzkich czyli niemal 7000 USD. To zwycięstwo wolności słowa. To zwycięstwo w walce przeciwko ekonomicznej cenzurze, która ma na celu zniszczenie dziennikarzy i wydawców. Dziękujemy Islandczykom za to, że pokazali, iż nie będziemy prześladowani przez potężne wspierane przez Waszyngton koncerny finansowe takie jak Visa. I wysyłamy wiadomość do innych firm zaangażowanych w blokadę: jesteście następni - skomentował wyrok sądu Julian Assange. Na swojej witrynie Wikileaks wymienia liczne sposoby, które umożliwiają wpłacenie pieniędzy na konto organizacji.
  12. Kiedy w menu obok nazwy dania umieści się informację o ćwiczeniach, jakie trzeba by wykonać, by spalić przyjęte z nim kalorie, ludzie ograniczają energetyczność posiłków. Meena Shah i Ashlei James z Texas Christian University tłumaczą, że bardziej niż "sucha" wartość kaloryczna dania do wyobraźni konsumentów przemawia wiadomość, że zjadając cheeseburgera, energetycznie wychodzi się na zero dopiero po 2 godzinach żwawego marszu. Amerykanki podzieliły 300 osób w wieku od 18 do 30 lat na 3 grupy. Jednej dawano menu bez danych kalorycznych, drugiej jadłospis z wartościami kalorycznymi, a trzeciej menu z kaloriami i wyliczeniami odnośnie do ćwiczeń. Wszystkie jadłospisy były takie same. Można było zamówić kanapki, burgery, sałatki, chipsy, słodkie napoje i wodę. Ochotnicy nie zdawali sobie sprawy z celu badania, a podczas interpretacji wyników wzięto pod uwagę poziom odczuwanego głodu. Okazało się, że 3. grupa, w przypadku której dania przełożono na wyrażoną w minutach długość marszu, zamawiała i zjadała mniej od 1. grupy (liczba spożywanych kalorii spadała średnio o 100). Nie możemy generalizować [wyników] na populację powyżej trzydziestki, ale zamierzamy dalej badać to zagadnienie na bardziej zróżnicowanej próbie - podsumowuje dr Shah.
  13. FBI zmienia priorytety dotyczące ochrony bezpieczeństwa USA. Cyberprzestępczość została uznana za większe zagrożenie niż klasyczny terroryzm. O zmianie poinformował przedstawiciel FBI przy ambasadzie USA w Londynie Scott Cruse, który wystąpił podczas konferencji Infosecurity Europe 2013. W ciągu 26 lat pracy w FBI widziałem wiele nowych zagrożeń, które się pojawiały i zmieniały, musieliśmy, jako organizacja, dostosować się i zmienić nasz priorytet na działania antyterrorystyczne. W ciągu ostatnich lat brałem udział w wielu spotkaniach z dyrektorami i wysokimi rangą pracownikami FBI i stwierdziliśmy, że cyberprzestępczość to szybko rosnące zagrożenie, które wkrótce będzie stanowiło większy problem niż terroryzm - powiedział. Zdaniem Cruse'a cyberszpiegostwo dokonywane przez obce rządy, grupy przestępcze i organizacje terrorystyczne zarówno przeciwko sektorowi rządowemu jak i prywatnemu osiągnęło poziom, przy którym można mówić o zagrożeniu bezpieczeństwa narodowego. Obecnie FBI przechodzi olbrzymie zmiany w sposobie, w jaki postrzegamy cybeprzestępczość, wynajmujemy specjalistów od prowadzenia wojny i ekspertów od komputerów, by szkolili naszych agentów - stwierdził Cruse. FBI uważa również, że agencje rządowe samodzielnie nie poradzą sobie z zadaniem ochrony krytycznej infrastruktury kraju, dlatego konieczna jest współpraca z sektorem prywatnym. Inni eksperci zgadzają się z opinią, że pojawienie się cyberterroryzmu to tylko kwestia czasu i juz wkrótce organizacje terrorystyczne przystąpią do atakowania krytycznej infrastruktury różnych krajów. O tym, że ataki tego typu są możliwe przekonaliśmy się podczas amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran, podczas którego użyto robaka Stuxnet.
  14. Astonomom udało się zaobserwować najbardziej efektywną galaktykę. Zamienia ona niemal 100% gazu w gwiazdy. Galaktyki spalają gaz tak, jak silnik spala benzynę. Większość galaktyk pracuje jak nieefektywne silniki, co oznacza, że tworzą gwiazdy ze znacznie mniejszej ilości gazu, niż wynosi teoretyczny limit - mówi Jim Geach z McGill University. Ta galaktyka jest jak świetnie stuningowany sportowy samochód, zmieniający gaz w gwiazdy w najbardziej efektywny sposób - dodaje. Mowa tutaj o galaktyce SDSSJ1506+54. Udało się ją zauważyć dzięki teleskopowi WISE (Wide-field Infrared Survey Explorer). Teleskop ten skanuje całe niebo i może zauważyć wyróżniające się obiekty. SDSSJ1506+54 niewątpliwie jest jednym z nich. Promieniowanie podczerwone emitowane przez tę galaktykę jest ponad bilion razy silniejsze niż promieniowanie podczerwone Słońca. Badania w świetle widzialnym, przeprowadzone za pomocą Hubble'a, ujawniły, że większość promieniowania pochodzi z regionu o szerokości kilkuset lat świetlnych. Galatyka tworzy gwiazdy setki razy szybciej niż Droga Mleczna, a Hubble ujawnił, że większość światła pochodzi z obszaru o wielkości zaledwie kilku procent średnicy Drogi Mlecznej. To najbardziej ekstremalny przykład formowania się gwiazd - informuje Geach. Uczeni wykorzystali też urządzenie IRAM Plateau de Bure Interferometer, by zmierzyć ilość gazu w galaktyce. Połączenie tej informacji z pochodzącymi z WISE danymi dotyczącymi tempa formowania się gwiazd ujawniło, jaka jest efektywność tworzenia gwiazd. Okazało się, że jest ona bliska limitu Eddingtona. To teoretyczna granica możliwości formowania się gwiazd. W skali galaktyki jest to granica równowagi pomiędzy siłami grawitacji utrzymującymi gaz razem, a ciśnieniem wywieranym na gaz przez gwiazdy. Jeśli limit ten zostanie przekroczony, chmury gazu są rozrywane i wypychane, co uniemożliwia formowanie się kolejncyh gwiazd. Specjaliści uważają, że udało im się zaobserwować SDSSJ1506+54 w bardzo szczególnym krótkotrwałym momencie jej ewolucji. Prawdopodobnie galaktyka ta powstała z połączenia dwóch innych, a tempo powstawania w niej gwiazd jest tak olbrzymie, że w ciągu najbliższych kilkudziesięciu milionów lat zużyty zostanie prawie cały gaz i zmieni się ona w masywną galaktykę eliptyczną.
  15. Gdy oglądamy losy robotów, w naszym mózgu aktywują się te same, nomen omen, obwody, co podczas śledzenia wydarzeń dotyczących innych ludzi. Naukowcy z Universität Duisburg-Essen przeprowadzili 2 studia. W ramach pierwszego 40 ochotnikom wyświetlano film z robotem-dinozaurem w roli głównej. Pleo, bo o nim mowa, czasem bywał traktowany z uczuciem, a czasem obchodzono się z nim szorstko. Psycholodzy mierzyli wskaźniki pobudzenia fizjologicznego i tuż po zakończeniu projekcji prosili wolontariuszy o ocenę stanu emocjonalnego. Okazało się, że przemoc wobec maszyny wywoływała bardziej negatywne emocje i silniejsze pobudzenie. W drugiej części eksperymentu mózgi 14 ochotników oglądających wideo z ludźmi, robotami i obiektami nieożywionymi obrazowano za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI). Ponownie bohaterów nagrań traktowano z czułością lub brutalnie (przy pierwszym scenariuszu Pleo był pieszczony, łaskotany i karmiony, a ludzie masowani i przytulani; przy drugim dochodziło do szturchania czy duszenia liną). Okazało się, że pozytywna interakcja z robotami i ludźmi analogicznie aktywowała struktury układu limbicznego. Kiedy jednak zestawiono reakcje na filmy z przemocą, różnice w stopniu aktywności neuronalnej zasugerowały, że w takiej sytuacji ochotnicy silniej empatyzowali z ludźmi (przypuszczenie to potwierdziły wyniki kwestionariusza). Niemcy podkreślają, że duża część badań dotyczących kontaktów ludźmi z robotami koncentruje się na implementowaniu modułu wyrażania emocji. Naukowcy sprawdzają, czy generowane w ten sposób uczucia są dla nas wiarygodne i naturalne. Niewiele uwagi poświęcono jednak zagadnieniu, jak postrzegamy emocje maszyn i czy sami reagujemy na nie emocjonalnie. Obecnie naukowcy intensywnie pracują nad robotami, które byłyby dla ludzi towarzystwem. Problem polega jednak na tym, że na początku nowe technologie wydają się ekscytujące, ale później powszednieją, zwłaszcza gdy w grę wchodzą nudne i powtarzalne czynności, np. ćwiczenia rehabilitacyjne. Potencjalnym rozwiązaniem mogłoby być wdrożenie u robotów typowo ludzkich zdolności, w tym teorii umysłu, emocji i empatii - podsumowuje Astrid Rosenthal-von der Pütten.
  16. Zdaniem Alana Williamsa z Australian National University, Australia została zasiedlona przed 50 000 lat przez grupę 1000-3000 osób. Tak duża liczba pierwszych osadników może oznaczać, że przybyli oni celowo. Williams uważa, że liczba ludzi zamieszkujących Australię rosła, ale w szczycie epoki lodowcowej, 21-18 tysięcy lat temu gdy kontynent był znacznie bardziej suchy niż obecnie, zmniejszyła się o około 40%. Po zakończeniu epoki lodowcowej liczba ludzi znowu zaczęła rosnąć, aż około 500 lat temu osiągnęła 1,2 miliona. Później doszło do ponownego spadku i w roku 1788, gdy rozpoczęła się brytyjska kolonizacja, Australię zamieszkiwało 770 000 - 1 100 000 osób. Inne szacunki dotyczące ludności przed epoką kolonialną bardzo się od siebie różnią. Niektóre mówią o tym, że kontynent zasiedliło mniej niż 150 osób, a liczba mieszkańców w roku 1788 jest szacowana na od 250 000 do 1 200 000.
  17. Roje zacisków mu (ang. mu-gripper) przeniosły zabieg wykonywania biopsji na nowy poziom. Zaprojektowane przez specjalistów z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa gwiazdkowate twory przypominają wielkością drobiny kurzu. Nie wymagają wykorzystania baterii, nie są też do niczego mocowane. Jak tłumaczą naukowcy, zaciski mu nie bazują na zasilaniu elektrycznym ani pneumatycznym, ale są aktywowane przez ciepło ciała. Pod jego wpływem ich ramiona zbliżają się do grup komórek. Ponieważ projektanci wbudowali w "gwiazdki" materiał magnetyczny, po zakończeniu misji można je usunąć przez naturalne otwory za pomocą magnetycznego cewnika. W kwietniowym wydaniu pisma Gastroenterology ukazał się artykuł z opisem pozyskania przez zaciski mu komórek z przełyku i okrężnicy świń (Amerykanie wybrali te zwierzęta, ponieważ ich przewód pokarmowy jest zbudowany podobnie do ludzkiego). Wcześniej w tym roku zespół z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa donosił na łamach Advanced Materials, że gwiazdki udało się wprowadzić do organizmu żywych zwierząt przez pysk i żołądek. Uwolniony rój pobrał próbki z trudno dostępnego miejsca - dróg żółciowych. To pierwszy przypadek, aby ktoś posłużył się w czasie biopsji żywego zwierzęcia urządzeniem o wymiarach poniżej 1 mm. [...] Ponieważ możemy wpuścić zaciski mu do naturalnych szczelin, znacząco zaawansowaliśmy chirurgię minimalnie inwazyjną [...] - cieszy się prof. David Gracias. Prof. Florin M. Selaru dodaje, że dzięki zaciskom mu będzie można pozyskać więcej próbek z większej liczby lokalizacji. Dzisiaj, mimo dobrych intencji lekarza wykonującego szczypczykami biopsję okrężnicy, otrzymuje się ok. 30-40 fragmentów tkanki, a to przypomina szukanie igły (zmiany chorobowej) w stogu siana. Większa liczba próbek uprawnia do wyciągania bardziej prawidłowych statystycznie wniosków i na tym właśnie polega misja mikrozacisków. Możemy się posłużyć setkami lub nawet tysiącami gwiazdek, [...] dzięki czemu łatwiej nam będzie stwierdzić, czy i ewentualnie co się dzieje w organizmie. Choć zaciski mu pobierają o wiele mniej tkanki niż tradycyjne narzędzia, twórcy techniki podkreślają, że pozyskują wystarczająco dużo komórek, aby dało się je obejrzeć pod mikroskopem i zbadać genetycznie. Gwiazdki produkuje się dzięki fotolitografii. By ramiona nie zwijały się do środka, Amerykanie zastosowali polimerową żywicę. Przed biopsją zaciski trzyma się na lodzie, co również pomaga utrzymać "rozciągniętą" formę. Gdy urządzenia wprowadzi się do organizmu, ciepło zmiękcza polimerową powłokę i ramiona zaginają się do środka, wycinając przy okazji trochę tkanki.
  18. Choć owady mogłyby być bogatym źródłem białka, mieszkańcom Zachodu trudno się do nich przekonać. Perspektywa zjedzenia obiektu z licznymi odnóżami nie wydaje się zbyt pociągająca, dlatego portugalska projektantka Susana Soares zaczęła się zastanawiać, jak potencjalni konsumenci zareagowaliby na zmianę formy. Owocem jej współpracy z technologami żywności oraz inżynierami jest drukarka 3D, spod dyszy której wychodzą przeróżne smakowicie wyglądające ciasteczka. Autorka projektu Insects Au Gratin (nazwa jest ukłonem w stronę techniki kulinarnej gratin, gdzie na wierzchu potrawy uzyskuje się zbrązowioną skorupkę z różnych składników) proponuje, by wysuszone owady mleć na mączkę. Później należy wymieszać ją z wodą lub kremowym serkiem, substancją żelującą oraz dodatkami smakowo-zapachowymi, np. cynamonem. Pastę wkłada się do zbiorniczka drukarki i po kilku minutach można zaczynać degustację. Przygotowaniem mączki zajmował się dr Kenneth Spears z London South Bank University, a za etap drukowania odpowiadali dr. Peter Walters i Deborah Southerland z Uniwersytetu Zachodniej Anglii. Soares organizuje pokazy i warsztaty ze swoją drukarką w roli głównej. Obecnie odbywają się one w Londynie w Wellcome Collection. Portugalka podkreśla, że owady zawierają m.in. żelazo, potas czy magnez. Potrafią też skutecznie przekształcić zjadany pokarm w białko. Ze 100 kg roślin powstanie 40 kg "świerszczyny" i tylko 10 kg wołowiny.
  19. Po raz pierwszy od 10 lat Apple zanotował spadek zysków. W ubiegłym kwartale koncern z Cupertino zanotował dochód w wysokości 9,5 miliarda dolarów. To o 2 miliardy dolarów mniej niż w pierwszym kwartale 2012 roku. Przychód Apple'a za I kwartał 2013 wyniósł 43,6 miliarda USD. Prezes Tim Cook postanowił uspokoić inwestorów i zapewnił, że firma pracuje nad nowymi interesującymi projektami. Przyznał jednocześnie, że tempo wzrostu firmy osłabło i zmniejszył się jej margines zysku. Akcje Apple, które niedawno po raz pierwszy od grudnia 2011 roku spadły poniżej 400 USD za sztukę, na krótko wzrosły. Jednak szybko doszło do kolejnego spadku, gdy Cook zapowiedział, że kolejne wspaniałe produkty firmy pojawią się jesienią 2014 roku. Inwestorzy uznali, że przez najbliższych kilkanaście miesięcy koncern nie zaprezentuje niczego nowego. Obecnie, przed otwarciem giełdy, akcje koncernu są wyceniane na niemal 408 dolarów. Analitycy uważają, że wobec braku nowy produktów, część klientów Apple'a może odejść do konkurencji, która przecież nie zasypia gruszek w popiele.
  20. Chińska ZTE to kolejna firma, która licencjonuje od Microsoftu patenty na technologie wykorzystywane podobno w systemach Android oraz Chrome OS. Warunki finansowe transakcji nie zostały ujawnione, wiadomo jednak, że dzięki niej ZTE zyskuje dostęp do licznych technologii wykorzystywanych w telefonach, tabletach i innych urządzeniach z Androidem i Chrome'em. Oba te systemy operacyjne zostały stworzone przez Google'a. Jednak Microsoft twierdzi, że wykorzystują one wiele z opatentowanych przezeń technologii. Wykupienie licencji chroni licencjobiorców przed pozwami ze strony Microsoftu. Dlatego też umowy z koncernem podpisali tacy giganci jak Samsung, HTC, Acer czy - ostatnio - Foxconn. Teraz do tej grupy dołączło ZTE. Producenci ponad 50% androidowych smartfonów licencjonują patenty Microsoftu. Największymi firmami, które nie kupują licencji z Redmond są Hauwei oraz Google i Motorola Mobility.
  21. Elsa Redmond i Charles Spencer z Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej poinformowali na łamach PLoS, że w Dolinie Oaxaca odkryli miejsce, które jest zgodne z XVI-wiecznym opisem pozostawionym przez hiszpańskich konkwistadorów. Uczeni wpadli na trop najstarszej zapoteckiej świątyni. Amerykanie pracują w miejscu wykopalisk od 1993 roku. Powoli odkrywają tam różne budynki w tym pałac. Teraz trafili na szereg świątyń. Ich istnienie sugeruje, że na badanym przez nich terenie stale były odprawiane obrzędy religijne. Kompleks świątynny składa się z licznych budynków, w tym jednej dużej świątyni oraz dwóch mniejszych, w których prawdopodobnie mieszkali wysocy rangą kapłani. Rozkład budynku świątynnego wskazuje na hierarchię wśród kapłanów. Znajduje się tam główne pomieszczenie, duże kuchnia oraz mniejsze pokoje, zamieszkiwane prawdopdoobnie przez niższych rangą kapłanów. W mniejszych budynkach świątynnych znaleziono paleniska, na których składano w ofierze zwierzęta i, od czasu do czasu, ludzi. Dolina Oaxaca była zamieszkana przez Zapoteków. Odtworzenie ich historii jest trudne, gdyż nie pozostawili po sobie zabytków pisanych. Musimy więc w dużej mierze polegać na relacjach konkwistadorów. Dotychczasowe odkrycia archeologiczne potwierdzają to, co pisali Hiszpanie. Naukowców najbardziej zdumiał fakt, że datowanie radiowęglowe wykazało, iż badane przez nich świątynie były wykorzystywane już pomiędzy 300 a 100 rokiem p.n.e. Mogły zatem powstać nawet 1800 lat przed przybyciem Europejczyków. Redmond i Spencer nie odkopali jeszcze wszystkich budynków świątynnych. W jednym z nich znaleźli schody prowadzące w dół do czegoś, co wydaje się prywatnymi pomieszczeniami. Obecnie starają się tam dotrzeć i zbadać te pomieszczenia.
  22. Brytyjska filia szwedzkiej sieci marketów budowlano-dekoracyjnych Clas Ohlson zaprezentowała klientom koncepcyjny highendowy domek dla ptaków. Skrzydlaci lokatorzy mogą liczyć nie tylko na własny basen, ale i na komplet mebli ogrodowych. W nowoczesnej otwartej kuchni zainstalowano karmnik z orzechami. Z salonu wychodzi się (choć chyba lepiej byłoby powiedzieć wylatuje) wprost na trawnik. Na piętrze kryje się sypialnia. Powstała już nawet sesja zdjęciowa z gilem. Modelowi wszystko się najwyraźniej podobało, bo wypróbowawszy kąpielisko i huśtawkę, szybko udał się na zasłużony odpoczynek przy prysznicu. Na swoim profilu na Facebooku Clas Ohlson zachęca, by po ściągnięciu firmowego wzoru popuścić wodze fantazji, zostając ptasim projektantem. Drogą mailową można zamówić schematy o wyższej rozdzielczości.
  23. Zespół z Joslin Diabetes Center sprecyzował, gdzie dokładnie w szyi znajdują się "pokłady" brunatnej tkanki tłuszczowej (ang. brown adipose tissue, BAT). Udało się też uzyskać nowe komórki BAT. Brunatna tkanka tłuszczowa spala tłuszcz i wytwarza w ten sposób ciepło. Podczas badań na myszach wykazano, że istnieją 2 rodzaje BAT. Typ klasyczny tworzy się w życiu płodowym, podczas gdy tzw. tkanka beżowa powstaje w białej tkance tłuszczowej pod wpływem określonych warunków metabolicznych. Oba rodzaje BAT mogą występować również u ludzi. By stwierdzić, gdzie znajdują się podstawowe zapasy BAT, Amerykanie pozyskali próbki z 5 rejonów szyi operowanych pacjentów. Analiza wykazała, że najwięcej BAT występowało głęboko przy pochewce naczyń szyjnych oraz przy mięśniu długim szyi. W próbkach tych dochodziło do ekspresji genu markerowego BAT (chodzi o gen termogeniny, czyli białka występującego w wewnętrznej błonie mitochondriów brunatnej tkanki tłuszczowej). Najwięcej BAT występuje w głębokich rejonach szyi, w pobliżu pnia współczulnego i tętnic szyjnych, gdzie zapewne pomaga ona w podgrzaniu krwi i podnoszeniu temperatury ciała. Teraz, gdy wiemy, gdzie jest brunatny tłuszcz, możemy z łatwością pozyskać komórki do dalszych studiów - podkreśla dr Aaron M. Cypess. Gdy naukowcy przyjrzeli się ekspresji w tkance pobranej z płytszych i głębszych warstw szyi, okazało się, że ta druga w większym stopniu przypomina klasyczną BAT myszy. W kolejnym etapie eksperymentu zespół z Joslin porównywał tempo zużycia tlenu (zdolność spalania kalorii) przez białą i brunatną ludzką tkankę tłuszczową oraz mysią BAT. Ustalono, że ludzka BAT z okolic mięśnia długiego szyi osiągała 50% wydajności mysiej BAT. Biała tkanka tłuszczowa okazała się o wiele mniej aktywna od brunatnej (jej osiągnięcia to zaledwie 1/100 możliwości BAT z okolic mięśnia długiego). Naukowcy uzyskali działające adipocyty BAT z preadipocytów płytszych i głębszych rejonów szyi. Pod wpływem stymulacji farmakologicznej doszło do ekspresji genów naturalnych komórek BAT.
  24. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom Google Glass nie trafią do sklepów w bieżącym roku. Prezes Google'a Eric Schmidt poinformował, że po konsultacjach z developerami zdecydowano, iż okulary zadebiutują najwcześniej w 2014 roku. Developerzy właśnie otrzymują urządzenie i w ciągu najbliższych miesięcy tysiące z nich będą mogli je testować. Później po zebraniu opinii wprowadzimy zmiany w produkcie. Prawdopodobnie jego debiut musimy przesunąć o rok - stwierdził Schmidt. Prezes przyznał jednocześnie, że Google Glass mogą wywołać pytania o prywatność. W pewnych sytuacjach nagrywanie obrazu wideo z otoczenia może ją bowiem naruszać.
  25. Po czterech latach pracy powstał olbrzymi mechaniczny insekt sterowany przez człowieka. "Mantis" (Modliszka) to ważące 1900 kilogramów urządzenie wyposażone w sześć nóg i kabinę operatora. Jego wysokość wynosi 2,8 metra, a średnica to 5 metrów. Urządzenie napędzane jest 2,2-litrowym silnikiem diesla i zostało wyposażone w 20-litrowy zbiornik paliwa. Wystarcza to na przebycie 5 kilometrów z prędkością 1,5 km/h. Twórcą Mantisa jest Matt Denton, brytyjski specjalista ds. animatroniki i właściciel firmy MicroMagic, która produkuje roboty na potrzeby przemysłu filmowego i telewizyjnego. MicroMagic już wcześniej tworzyła sześcionożne roboty, jednak żaden nie był na tyle duży, by unieść człowieka. Denton mówi, że Mantis został zbudowany dla zabawy. Nie ma być ani wyjątkowo wydajny, ani użyteczny. Urządzenie robi jednak olbrzymie wrażenie. Wykorzystaniem Mantisa jest już zainteresowany jeden z koncernów wydobywczych oraz organizacja specjalizująca się w badaniach morskich. Denton podkreśla jednak, że urządzenie nadaje się do pokazów na targach naukowych, a nie do pracy. Nie został zbudowany z myślą o szybkości i wydajności. Ma fajnie wyglądać, przypominać robala i zapewniać zabawę. To pojazd rozrywkowy. Mam jednak nadzieję, że zainspiruje ludzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...