Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Marsjański śmigłowiec poleciał dalej i szybciej niż na Ziemi

Recommended Posts

Marsjański śmigłowiec Ingenuity odbył 3. lot w atmosferze Czerwonej Planety. Tym razem nie skończyło się, jak podczas dwóch poprzednich lotów, jedynie na wzniesieniu się, zawiśnięciu i lądowaniu. Urządzenie odbyło też lot w poziomie. Była to pierwsza próba prędkości i zasięgu. Ingenuity poleciał dalej i szybciej niż podczas testów na Ziemi.

Podczas pierwszego historycznego lotu w atmosferze Marsa Ingenuity wzniósł się na wysokość 3 metrów, zawisł nad powierzchnią i wylądował. W czasie drugiego lotu śmigłowiec znalazł się na wysokości 5 metrów nad powierzchnią. Przed dwoma dniami, 25 kwietnia, śmigłowiec wzniósł się na wysokość 5 metrów, a następnie przeleciał 50 metrów, osiągając maksymalną prędkość 2,2 m/s czyli niemal 8 km/h.

Teraz zespół odpowiedzialny za śmigłowiec analizuje przysłane dane. Przydadzą się one nie tylko podczas kolejnych lotów Ingenuity, ale mogą również posłużyć przyszłym marsjańskim śmigłowca.

Dzisiejszy lot mieliśmy szczegółowo zaplanowany, ale i tak było to niesamowite osiągnięcie. Test ten wykazał, że możliwe jest dołączenie pojazdu latającego do przyszłych misji marsjańskich, mówi Dave Lavery, menedżer odpowiedzialny za Ingenuity w siedzibie NASA.

Lot śmigłowca został sfilmowany przez kamery znajdujące się na łaziku Perseverance. Jednocześnie sam śmigłowiec, który jest wyposażony w procesor potężniejszy niż ten wykorzystywany przez łazik, filmował w kolorze swój lot. To jeden z elementów testów śmigłowca. Opiekujący się nim zespół chce „wycisnąć” z urządzenia co tylko się da, by móc określić przydatność tego typu pojazdów dla przyszłych misji na Marsa i inne obiekty Układu Słonecznego.

Ingenuity jest też wyposażony w czarno-białą kamerę nawigacyjną, która rozpoznaje ukształtowanie terenu. Obrazy są na bieżąco wysyłane do procesora śmigłowca i w ten sposób testowane są możliwości komputera pokładowego. Kamera i możliwości obliczeniowe procesora to niektóre z elementów, ograniczających prędkość śmigłowca. Jeśli będzie ona zbyt duża, algorytm nie będzie w stanie śledzić ukształtowania terenu.

To pierwszy test, w czasie którego widzieliśmy jak w praktyce działa algorytm na długich dystansach. W komorze testowej nie da się tego sprawdzić, mówi MiMi Aung, menedżerka projektu. Komora, w której na Ziemi testowano Ingenuity, symulując warunki panujące na Marsie, nie pozwalała na lot dłuższy niż pół metra w każdym kierunku. Inżynierowie nie wiedzieli więc, jak się będzie sprawowała kamera oraz oprogramowania i czy będą równomiernie pracowały przez cały czas.

W komorze testowej masz wszystko po kontrolą. Są tam zabezpieczenia, możesz awaryjnie lądować. Zrobiliśmy wszystko, by Ingenuity latał bez tych zabezpieczeń, wyjaśnia inżynier Gerik Kubiak.

 


« powrót do artykułu
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Jednocześnie sam śmigłowiec, który jest wyposażony w procesor potężniejszy niż ten wykorzystywany przez łazik, 

W dzisiejszych czasach z 30W można wycisnąć więcej niż miały misje do Apollo-11 razem wzięte. W specyfikacji tego latadła nie ma nic o procesorach obrazu, wygląd na to, że wszystko zrobili na Snapdragon 801, czyli posłali na Marsa smartfon ?!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Tak wyczytałem kiedyś. To jest - w dużym przybliżeniu - latający (tylko na Marsie, boo!) smartphone za kilkadziesiąt baniek :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

ciekawe jaki konkretnie i na jakim systemie? Pewnie android (pytanie czy nie cyan*), bo jak czysty android to ciekawe czy google juz zna historie lokalizacji i co po drodze polubil helikopter ;)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, radar napisał:

ciekawe jaki konkretnie i na jakim systemie? Pewnie android (pytanie czy nie cyan*), bo jak czysty android to ciekawe czy google juz zna historie lokalizacji i co po drodze polubil helikopter ;)

 

Linux + open-source'owy framework https://github.com/nasa/fprime

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
5 hours ago, Tums said:

Linux + open-source'owy framework

Ciekawe, nie słyszałem o FPrime! O Linuksie na Marsie słyszałem i chyba nawet napisałem w innym wątku. Jakby nie patrzeć kernel Linuksa ma najszersze wsparcie sprzętowe ze wszystkich systemów operacyjnych, wliczając w to całkiem egzotyczne platformy i jest najszybciej rozwijanym oprogramowaniem na Ziemi :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

To mimo wszystko trochę słabo. Poczytałem o zaletach, jednak nie jest to takie popularne, więc wsparcie społeczności (jeśli w tym przypadku w ogóle możemy mówić o czymś takim ) też jest takie sobie. Jakby zrobili "apkę" pod czystego androida np. byłoby chyba bardziej uniwersalnie (w kontekście wysyłania smartfona, a nie dedykowanej płytki).

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Tylko po co im Android? Android to jest system operacyjny złożony z wersji kernela Linuksa oraz zestawu paczek z softem, które umożliwiają pracę z systemem na telefonie. To że Ingenuity jest oparty na Snapdragon 801 nie czyni z niego smartphona :) Chociaż ma masę sensorów zbliżonych do tych w urządzeniach mobilnych. Systemy ARM są jednak stosowane w wielu urządzeniach. Generalnie Android byłby bardziej przydatny w sytuacji, kiedy urządzenie ma służyć do interakcji z użytkownikiem. Nawet panele w drukarkach potrafią być na Androidzie. Kiedyś widziałem tablety do bookowania spotkań w firmie, i to były tablety bez baterii na Androidzie z aplikacją. Można było się podpiąć przez sieć przez port do debugowania :) a w środku wylęgarnia starożytnego softu, na przykład wget z 2007, który nie wspierał jeszcze HTTPS... :blink:

Poszperałem w necie, bo próbowałem znaleźć wersję kernela, ale nie znalazłem. Za to znalazłem papier od NASA na temat budowy systemów helikoptera. Ciekawa lektura. Co do samego fprime, to jest Python 3.5, więc i kernel Linuksa jest pewnie świeży :)

https://trs.jpl.nasa.gov/bitstream/handle/2014/46229/CL%2317-6243.pdf

 

Jeszcze krótki komentarz od użytkownika na ycombinator:

Quote

Things that stand out to me: It uses mostly off-the-shelf electronic components that are only automotive/industrial grade!

- 2.26 GHz Quad-core Snapdragon 801
- Texas Instruments TMS570LC43x (2x for tolerance)
- Sony 18650 LiIon batteries
- Zig-Bee to communicate with the rover

The only part that is somewhat special is the radiation tolerant FPGA ProASIC3 that ties everything together and takes care of power cycling other components when they lock up.

https://news.ycombinator.com/item?id=26197280

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę poszperałem i wyszperałem więcej. Okazuje się, że Linuks poleciał przez przypadek, bo był wgrany na kości :)

Quote

The Snapdragon 801 chip is a 2.26GHz quad-core Arm-compatible system-on-chip with 2GB RAM and 32GB flash memory. Canham said he’s a fan of Linux, but that wasn’t why NASA picked it over other types of operating systems traditionally used, such as VxWorks on the Perseverance rover. “The main driver is because the Snapdragon 801 board came already with Linux. We like [Linux] don’t get me wrong, but it’s because the chip came prepackaged.”

NASA’s Mars 2020 mission is the first one to use an open source OS like Linux in space. “People use Linux for all sorts of reasons, not only is it in things like server farms but it’s also at the hobbyist level like in Raspberry Pi too. This flight project is very new for NASA, we’re very careful about what kind of software is allowed on a vehicle, so I do see this as a win for Linux. We’re finally getting payloads using Linux in these deep space missions, where it hasn’t been used before,” he added.

https://www.theregister.com/2021/04/19/perseverance_computing_feature/

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Okazuje się, że Linuks poleciał przez przypadek, bo był wgrany na kości :)

Czyli co, gdyby się postarać, dałoby się sklecić komputerek w stylu powiedzmy Raspberry PI z od razu (prawie) używalnym systemem operacyjnym? Zawsze mi brakowało czegoś takiego, taki powiedzmy współczesny odpowiednik ZX Spectrum - tylko go włączasz i od razu masz wszystko co potrzebne do szczęścia, tj. jeśli o mnie chodzi to wystarczyłby Python, GIT, jakiś edytor tekstowy podobny np. do Notepad++ i przeglądarka WWW, niechby nawet to było doładowywane z dysku (bo oczywiście w chipie nie będzie). Ale coś takiego ekstremalnie prostego, minimalistycznego :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, darekp napisał:

jeśli o mnie chodzi to wystarczyłby Python, GIT, jakiś edytor tekstowy podobny np. do Notepad++ i przeglądarka WWW, niechby nawet to było doładowywane z dysku (bo oczywiście w chipie nie będzie). Ale coś takiego ekstremalnie prostego, minimalistycznego :)

Ale przecież i tak najważniejszy jest ekran i klawiatura. NIe wyobrażam sobie pracy na ekranie dotykowym. co do szybkości i małości to właśnie testuję Xavier AGX z ubuntu 18 - małe, ciche, szybkie. Dni mojego blaszaka są policzone :D  

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
11 minut temu, Jajcenty napisał:

Ale przecież i tak najważniejszy jest ekran i klawiatura. NIe wyobrażam sobie pracy na ekranie dotykowym.

Zgadza się, napisałem, a potem przypomniało mi się, że to właśnie jest bolączka tych procesorów od smartfonów, że nie dają rady wydajnościowo, jeśli podłączyć do nich monitor.

11 minut temu, Jajcenty napisał:

o do szybkości i małości to właśnie testuję Xavier AGX z ubuntu 18 - małe, ciche, szybkie. Dni mojego blaszaka są policzone

Możesz podać jakiś link, może też bym spróbował? Jeśli nie kosztuje dużo i nie ma za dużo pracy ze składaniem, bo jestem leniwy i najchętniej bym kupił od razu gotowy komputer? ;)

OK, doczytałem, chyba jednak nie zmuszę się, poczekam, aż w rodzinie znajdzie się jakiś laptop za stary, żeby ktokolwiek go chciał używać i zainstaluję Linuxa :)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, darekp napisał:

OK, doczytałem, chyba jednak nie zmuszę się, poczekam, aż w rodzinie znajdzie się jakiś laptop za stary, żeby ktokolwiek go chciał używać i zainstaluję Linuxa :)

Ja akurat musiałem wysupłać na xaviera, muszę przyznać tanio nie jest. Jeśli nie potrzebujesz GPU, to laptop jest lepszy, ale czy cichszy? Nie sądzę.  Wcześniej kombinowałem, żeby do tego użyć tableta/telefonu. Moc powinna wystarczyć, podłączenie klawiatury i myszy po BT, ekraniki po usb / chromecasty czy cóś - jestem pewien że @cyjanobakteria rzuci ze trzy pomysły.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
1 hour ago, darekp said:

Czyli co, gdyby się postarać, dałoby się sklecić komputerek w stylu powiedzmy Raspberry PI z od razu (prawie) używalnym systemem operacyjnym?

Pamiętam, że kiedyś pierwsze drony na rynek konsumencki to były bardzo proste urządzenia i niektóre dalej są. Przykładowo ParrotAR drone 2.0 to był latający system operacyjny na Linuksie, z usługami jak SSH i WiFi access pointem. Można było się podpiąć do sieci WiFi rozgłaszanej przez drona, znaleźć IP urządzenia (nmap) i zalogować się po SSH domyślnym hasłem na roota :) To wszystko podczas, gdy urządzenie było w powietrzu i je rozbić przez ubicie procesu odpowiedzialnego za stabilizację drona (kill -9 PID) :)

 

1 hour ago, darekp said:

OK, doczytałem, chyba jednak nie zmuszę się, poczekam, aż w rodzinie znajdzie się jakiś laptop za stary, żeby ktokolwiek go chciał używać i zainstaluję Linuxa :)

Pod Windows 10 możesz teraz zainstalować subsystem Ubuntu ze sklepu MS chyba, ale sam tego nigdy nie robiłem. Ewentualnie możesz poeksperymentować z maszyną wirtualną na VirtualBox albo VMWare. RaspberryPI to jest bardzo dobry komputerek. Sam teraz sporadycznie korzystam, ale mam też router WiFi na którym postawiłem OpenWrt, który konfiguruję przez SSH :) Pełen dostęp do sytemu operacyjnego, którym jest Linuks :)

 

@Jajcenty Ciekawe, nigdy nie słyszałem o Xavier AGX!

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Ciekawe, nigdy nie słyszałem o Xavier AGX!

Przyjęło się sądzić że AI czy CV wymaga dużych mocy. O ile jest to prawdą przy uczeniu modeli, o tyle Edge AI / wnioskowanie już jest łatwiejsze, a w przypadku urządzeń typu drony istotnym parametrem jest moc/moc czyli performance/watt. Niedługo wyjdzie zabawka od intela, tu się odgrażają że nakryją Nvidię czapką: https://www.tomshardware.com/news/intel-announces-movidius-keem-bay-vpu Niestety nie mam nic z tej reklamy Intela.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Film sklejony z opublikowanych zdjęć od NASA, a przynajmniej tak wynika z opisu i napisów na filmie. Dźwięk jest nagrany prawdopodobnie podczas testu w komorze próżniowej albo lotu zwykłego drona na Ziemi. Wcześniej autor trochę ulepszał filmy i nie zawsze to było oczywiste, ale generalnie ma chyba dobre intencje ;)

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas 91. marsjańskiego dnia śmigłowiec Ingenuity wzbił się do swojego 6. lotu na Czerwonej Planecie. Lot nie przebiegł jednak tak, jak planowano. Pojawiły się poważna problemy. Na szczęście śmigłowcowi udało się bezpiecznie wylądować, a NAS wyjaśniła, co się stało.
      Ingenuity otrzymał polecenie, by wzniósł się na wysokość 10 metrów, następnie miał polecieć 150 metrów na południowy-zachód z prędkością 14,4 km/h. Następnie miał lecieć 15 metrów na południe wykonując zdjęcia z kamerą skierowaną na zachód, a później miał skręcić na północny-wschód, przelecieć 50 metrów i wylądować. Przypomnijmy, że śmigłowiec nie jest sterowany bezpośrednio z Ziemi. Jest to niemożliwe ze względu na odległość pomiędzy Ziemią a Marsem. Urządzenie otrzymuje plan lotu, który wykonuje.
      Gdy nadeszły dane telemetryczne z lotu, inżynierowie z NASA zauważyli, że pierwsze 150 metrów lotu przebiegło bez zakłóceń. Później zaś Ingenuity zaczął ciągle korygować swoją prędkość raz przyspieszając, raz zwalniając. W taki sposób zachowywał się do końca lotu. Przed wylądowaniem pokładowe czujniki wykazały odchylenie o ponad 20 stopni oraz duże skoki poboru mocy.
      Ingenuity, gdy jest w powietrzu, polega na bezwładnościowym systemie nawigacyjnym (IMU). Pozwala on na określenie prędkości oraz pozycji w przestrzeni. Pokładowy system kontroli, korzystając z tych danych, koryguje pozycję śmigłowca nawet 500 razy na sekundę. Jednak z czasem w IMU mogą pojawiać się błędy. Jeśli będą się nawarstwiały, śmigłowiec zboczy z trasy. Dlatego też dane z IMU są regularnie korygowane z wykorzystaniem zdjęć powierzchni Marsa. Są one wykonywane w tempie 30 klatek na sekundę przez kamerę umieszczoną na spodzie śmigłowca. Każde zdjęcie opatrzone jest szczegółową informacją o czasie jego wykonania. Właśnie te dane są analizowane w pierwszej kolejności, a algorytm, znając wcześniejsze zdjęcia i dokładny czas ich wykonania, potrafi określić, co powinno znaleźć się na najnowszym zdjęciu. Następnie sprawdza, co rzeczywiście znajduje się na zdjęciu. Na tej podstawie określane są pozycja przewidywana i rzeczywista. Dane te pozwalają następnie na korygowanie pozycji i prędkości śmigłowca.
      Jednak w 54. sekundzie 6. lotu doszło do chwilowych problemów z przekazywaniem danych z kamery, w wyniku którego jedno ze zdjęć zostało utracone. Co gorsza, wszystkie kolejne zdjęcia były dostarczane z niedokładnymi danymi co do czasu ich wykonania. Ingenuity posługiwał się więc niewłaściwymi danymi, przez co ciągle próbował korygować swój lot.
      Mimo tych problemów śmigłowiec bezpiecznie wylądował w odległości około 5 metrów od planowanego miejsca lądowania. Było to możliwe dzięki temu, że system kontroli śmigłowca zaprojektowano tak, by tolerował nawet spore błędy bez utraty stabilności przez śmigłowiec. Wcześniej ten mechanizm tolerancji nie był potrzebny, gdyż loty przebiegały bez większych zakłóceń. Teraz jednak się przydał. Drugim elementem, który ułatwił bezpieczne lądowanie, był fakt, że już wcześniej zespół odpowiedzialny za śmigłowiec zdecydował, iż lądowanie będzie odbywało się bez danych z kamery nawigacyjnej. Dzięki temu Ingenuity podczas lądowania ignorował informacje z kamery, przez co oscylacje ustały, pojazd się ustabilizował i dotknął powierzchni Marsa z prawidłową prędkością.
      Przypadek więc sprawił, że Ingenuity de facto przeprowadził nigdy nieplanowany test. Dane z tego lotu będą przedmiotem szczegółowych analiz, które powinny sporo powiedzieć o warunkach lotu śmigłowcem na Marsie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chiny przeprowadziły udane lądowanie łazika na powierzchni Marsa. Stały się tym samym drugim krajem w historii – po USA – któremu udała się ta trudna sztuka. Łazik Zhurong, nazwany tak od imienia boga ognia, jest częścią pierwszej samodzielnej chińskiej misji międzyplanetarnej Tianwen-1, która trafiła na orbitę Marsa w lutym bieżącego roku.
      Na razie Chińczycy nie ujawniają szczegółów lądowania. Wiemy, że stało się to w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego. Nie wiemy natomiast, jakie jest dokładnie miejsce lądowania.
      Misja Tianwen-1 wystartowała 23 lipca 2020 roku. Składa się ona z orbitera, lądownika i łazika. Wiemy, że Zhurong, który jest wielkości łazików Spirit i Opportunity, został wyposażony w kamery, georadar, laser oraz czujniki badające atmosferę i pole magnetyczne Marsa.
      Li Chunlai, jeden z głównych projektantów misji Tianwen-1 mówi, że jej celem jest nie tylko poszukiwanie obecnego lub dawnego życia na Marsie, ale też badanie jego ewolucji i poszukiwanie potencjalnych miejsc, w których mogliby osiedlić się ludzie.
      Lądowanie Zhuronga przebiegało podobnie, jak wcześniejsze lądowanie amerykańskich łazików. Wykorzystano osłonę termiczną, wyhamowującą opadający pojazd oraz spadochron, a także niewielkie silniki, które spowolniły pojazd w ostatnim etapie lądowania. Chiński łazik bezpiecznie wylądował w regionie Utopia Planitia i po kilkunastu minutach, po rozwinięciu paneli słonecznych, przesłał sygnał świadczący o udanym przybyciu na Czerwoną Planetę.
      Misja Tianwen-1 nie jest pierwszą chińską próbą dotarcia na Marsa. Wcześniej Państwo Środka usiłowało wysłać na orbitę Marsa pojazd Yinghuo-1. Stanowił on część nieudanej misji Fobos-Grunt z 2011 roku zorganizowanej wraz z Rosją.
      Chiny stały się drugim państwem w historii, które umieściły łazik na Marsie. Wcześniej NASA przeprowadziła udane lądowania 5 łazików. Poza USA i Chinami jedynym państwem, któremu udało się lądowanie na Marsie, jest ZSRR, jednak misja Mars 3 uległa awarii zaledwie kilka minut po wylądowaniu. Unia Europejska próbowała dwukrotnie posadowić obiekt na Marsie i dwa razy się jej nie udało.
      Z kolei pojazdy na orbicie Marsa umieściły dotychczas USA, ZSRR, UE, Indie, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Chiny.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA poinformowała, że śmigłowiec Ingenuity będzie pracował na Marsie miesiąc dłużej niż planowano i dostanie nowe zadania. Zdecydowano, że po zakończeniu fazy demonstracyjnej lotu w atmosferze Marsa śmigłowiec przejdzie do fazy demonstracyjnej zwiadu powietrznego.
      Nie planowaliśmy demonstracji zwiadu powietrznego, ale w międzyczasie wydarzyły się dwie rzeczy. Po pierwsze, początkowo zakładaliśmy, że łazik Perseverance dość szybko oddali się z miejsca lądowania, jednak zespół odpowiedzialny za Perseverance jest zainteresowany zebraniem próbek z tego regionu. Po drugie, śmigłowiec sprawuje się fantastycznie. Połączenie pomiędzy nim a łazikiem jest lepsze niż sądziliśmy. Uważamy, że nawet jeśli oba urządzenia będzie dzieliła większa odległość, wciąż będą miały ze sobą łączność, co pozwoli na prowadzenie fazy zwiadu, mówi Jennifer Trosper, zastępczyni menedżera projektu Perseverance.
      Spodziewane problemy z łącznością są jednym z powodów, dla których początkowo planowano, że Ingenuity będzie latał tylko przez 30 dni. Wbrew temu, co podpowiada intuicja, śmigłowiec nie jest w stanie nadążyć za łazikiem. Ingenuity jest uzależniony od komunikacji z Ziemi, która jest z nim prowadzona za pośrednictwem łazika. O ile śmigłowiec przemieszcza się szybciej niż łazik, to po każdym locie musi się przez dłuższy czas ładować. Jeśli w tym czasie Perseverance oddaliłby się na zbyt dużą odległość, Ingenuity straci z nim łączność.
      Ponadto misja Ingenuity jest misją dodatkową, misją z wkalkulowanym wysokim ryzykiem awarii, na którą nie przeznaczano dużych środków. Dlatego też nie prowadzono testów dotyczących możliwej interferencji pomiędzy modułem komunikacyjnym łazik-śmigłowiec, a urządzeniami pracującymi na pokładzie łazika. Z tego powodu śmigłowiec miał latać przez 30 dni, gdyż w tym czasie planowano, że Perseverance i tak pozostanie nieruchomy. Właśnie dlatego nie mamy wideo nagranego przez Perseverance, na którym widać, że kamery łazika podążają za latającym śmigłowcem. Uruchomienie aktuatorów kamer mogłoby bowiem zaburzyć łączność pomiędzy łazikiem a śmigłowcem.
      W końcu, podstawową misją jest misja łazika i to ona jest priorytetem. To Ingenuity będzie musiał postarać się, by nie utracić kontaktu z Perseverance. Podczas demonstracji zwiadu powietrznego śmigłowiec ma nie oddalać się od łazika bardziej niż na kilometr i próbować nawiązać łączność, kiedy będzie mógł. W tym czasie Perseverance będzie wykonywał swoje zadania. Dlatego też obecne założenia mówią, że Ingenuity ma latać przez kolejnych 30 dni, a jeśli okaże się, że nie jest w stanie tego zrobić bez zbytniego angażowania zasobów Perseverance, będzie to jego koniec.
      W najbliższym czasie planujemy dla Perseverance krótkie trasy. Ingenuity może więc latać i lądować w pobliżu obecnej lub planowanej lokalizacji łazika. Śmigłowiec może wykonywać w tym czasie obserwacje celów naukowych łazika, jego potencjalnych tras czy niedostępnych lokalizacji. To, w jaki sposób będzie się sprawował będzie ważną lekcją dla planowania przyszłych misji. Loty Ingenuity to dodatek, nie są one potrzebne Perseverance do wykonania jego misji, oświadczyła NASA.
      Wiadomo, że loty Ingenuity będą odbywały się coraz rzadziej, od jednego na kilka dni po 1 na 2 lub 3 tygodnie. Będą też planowane tak, by nie wpływały na pracę łazika. Po 30 marsjańskich dniach dokonana zostanie skuteczność Ingenuity. NASA nie ma zamiaru przedłużać misji śmigłowca poza 30 sierpnia.
      Musimy pamiętać, że pierwotnie Ingenuity zaplanowano jako 30-dniową misję testową. Śmigłowiec budowano z myślą o tak krótkim czasie pracy. NASA przypuszcza, że podzespoły Ingenuity powinny wytrzymać co najmniej 100 startów i lądowań, a jego panel słoneczny oraz kąt padania promieni słonecznych pozwolą na ładowanie akumulatorów przez kilka miesięcy.
      Prawdopodobnie po pewnej liczbie zmian temperatury pomiędzy nocą a dniem dojdzie do uszkodzenia miejsca połączenia panelu z akumulatorem i Ingenuity przestanie działać. Nie wiadomo tylko, kiedy to może nastąpić.
      Będziemy świętowali każdy dodatkowy dzień misji, który Ingenuity przetrwa poza wyznaczonym 30-dniowym terminem, stwierdziła MimAung, menedżerka projektu Mars Helicopter.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...