Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Na 548. urodziny Kopernika odtworzono napój według jego receptury

Recommended Posts

7 hours ago, Mariusz Błoński said:

Że tak zacytuję Billa Brysona "W domu. Krótka historia rzeczy codziennego użytku".

Genialny autor, a "Krótka historia prawie wszystkiego" to obok "Sapiens, od zwierząt do Bogów" Harariego to moja ulubiona książka popularno-naukowa. Cytowanej przez Ciebie książki jeszcze nie czytałem i postaram się szybko nadrobić. 

Co do Kościoła Anglikańskiego to miał on zasady bardziej sprzyjające rekrutowaniu wykształconych ludzi o zacięciu naukowym. Brak celibatu znacznie poszerzał grono ludzi dla których posada pastora była kusząca,  gwarantowała  kontakty z innymi wykształconymi ludźmi  okazje do dysput, praca nie byłą ciężka i pozostawiała czas na studiowanie prac naukowych lub prowadzenie własnych. 

Nie dziwi mnie też to że wykształceni ludzie byli osobami wierzącymi, dopiero odkrycia ostatnich 200 lat a w szczególności teoria ewolucji, czynią  koncept Boga / Bogów jako opcjonalny a nie wymagany do tego żeby opisać to co widzimy wokół. 

Co do gwarantowanego dochodu to w dłuższej perspektywie wydaje mi się nieunikniony i powinno to iść dodatkowo w parze z gwarantowanym darmowym dostępem do antykoncepcji długoterminowej bo w wielu przypadkach tylko dzieci mi jest szkoda. 

Edited by dexx

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie dostaliśmy książkę "Świat poza fizyką. Powstanie i ewolucja życia" S.Kauffmana. Otworzyłem ją na przypadkowej stronie, by przejrzeć. I akurat strona, na której otworzyłem, jak ulał pasuje do naszej dyskusji:

"Przed Kartezjuszem i Newtonem myśl Zachodu traktowała Kosmos jako organiczną całość, której stanowiliśmy część. Taki był pogląd Kościoła. Dzięki swoim res cogitans Kartezjusz zastrzegł kwestie umysłowe tylko dla ludzi. Reszta świata, w tym nasze ciała, oraz wszelkie zwierzęta i rośliny, były określane mianem res extensa, rzeczy rozciągłych, mechanizmu".

I teraz ze współczesnej perspektywy, z naszej wiedzy o fizjologii i psychologii i behawiorystyce, zapytać można, czy to nie czasem rację miał "zacofany" Kościół, a "postępowy" Kartezjusz się mylił? I jeszcze bardziej przewrotnie zapytam, czy to nie Kartezjusz zrobił w ten sposób z człowieka "koronę stworzenia", istotę tak wyjątkową i oderwaną od otaczającego nas świata, że dało to nam prawo do jego całkowitego niszczenia "w imię dobra ludzkości"?

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, Mariusz Błoński napisał:

I teraz ze współczesnej perspektywy, z naszej wiedzy o fizjologii i psychologii i behawiorystyce, zapytać można, czy to nie czasem rację miał "zacofany" Kościół, a "postępowy" Kartezjusz się mylił?

Dla porządku warto tylko przypomnieć, że przed "zacofanym" Kościołem myśl ta była powszechnie akceptowana w bardzo wielu kulturach. Co do Kartezjusza zgoda, bo wziął chłop ciachnął bez sensu siekierką i pokutuje to nawet do dziś...

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 23.02.2021 o 16:49, Astro napisał:

pozostaje wiara w sprawdzalność granic poznawalności. :)

A do czego tu wiara jest potrzebna? Potrzebna jest hipoteza o poznawalności lub o niepoznawalności, i sprawdzanie jej. To wszystko.
Wiara może zniekształcać/selekcjonować wyniki. Naukowiec idealny ma dokładnie gdzieś czy wyjdzie +, -, czy może dziura w matmie ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, ex nihilo napisał:

A do czego tu wiara jest potrzebna?

Do komfortu psychicznego. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 24.02.2021 o 12:32, Jajcenty napisał:

Interesujące. Ciekawe czy gwarantowany dochód minimalny da podobny skutek?

Nie. Poziom nauki podniósł się za bardzo, nie ma też tylu tak uzdolnionych osób, które nie zostały wychwycone przez system.
Do tego najpierw trzeba by zlikwidować tanią i powszechną rozrywkę:
Ludzie osadzeni na tych "parafiach" przede wszystkim nudzili się!

Nowoczesna nauka wystartowała jako rozrywka intelektualna dla wyższych warstw społecznych. Stała się chwilowo modna.

 

W dniu 24.02.2021 o 10:02, Ergo Sum napisał:

Są tak ograniczeni, że nie dostrzegają uprawianych przez siebie metod które zarzucają innym, i to uprawianych w sposób znacznie większy. ("ograniczeni" nie jest tu wyrażeniem pejoratywnym lecz określeniem faktu).

Chyba nie należy wrzucać wszystkich ateistów do jednego worka.
Rysunek też jest mocno tendencyjny, bo podane postacie pochodzą z czasów, kiedy nie było swobody religijnej i tak naprawdę nie znamy ich prywatnych poglądów.
Ciężko nazwać ateistów sekciarzami - podobieństwo poglądów nie wynika z przekazów, tylko z własności obserwowanego świata.
Dawniej ideologie mogły być ateistyczne (jak komunizm), ale były one de-facto religiami bez bytów nadnaturalnych.

23 godziny temu, dexx napisał:

Nie dziwi mnie też to że wykształceni ludzie byli osobami wierzącymi, dopiero odkrycia ostatnich 200 lat a w szczególności teoria ewolucji, czynią  koncept Boga / Bogów jako opcjonalny a nie wymagany do tego żeby opisać to co widzimy wokół. 

Kluczowe jest samo wyjaśnienie religii jako zjawiska naturalnego. Czyni to teoria replikatorów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, peceed napisał:

Kluczowe jest samo wyjaśnienie religii jako zjawiska naturalnego.

I właśnie tutaj jest klucz bezsensu ateizmu, który najpierw rozumie wiarę czy religię po swojemu, a potem uważa, że taka religia /wiara jest bez sensu. No ... bo faktycznie TAKA wiara JEST bez sensu. Mówiąc obrazowo, ateizm najpierw ustala jaka WG NIEGO lista lektur jest "obiektywna" a potem na podstawie tych lektur stwierdza że "Boga nie ma". Czy jeszcze ktoś nie dostrzega, że to jest BEZ SENSU ?!

Nie można przykładać praw logiki to analizy świata transcendecji (niezależnie czy on istnieje czy nie). Wynika to z tego prostego faktu, że sama logika została opracowana na podstawie analizy świata tylko i wyłącznie naturalnego. Stosując prawa naturalne do opisu świata "na zewnątrz" (jakikolwiek by on był lub nie był) dokonujemy tautologii. Nie wiemy, czy poza naturą prawa logiki obowiązują, czy może są np - szersze (nie łamiąc podzbioru naturalnego).

Inaczej mówiąc bardziej sensowne jest używanie do świata transcendentnego prawideł transcendencji niż logiki - choć nie udowadnia nam to niczego. W ten sposób dokonując wyboru możemy jednak go poznać. Mamy wpierw wybór potem poznanie. Pozornie nielogiczne. Tylko że dokładnie taki sam proces następuje w przypadku twierdzenia, że istnieje TYLKO świat naturalny. Dlatego ateizm JEST rodzajem wiary i samo jego istnienie z punktu widzenia praw naturalnych jest sprzeczne.

Mając dwa równoważne twierdzenia, z których drugie (o istnieniu ateizmu) jest bardziej sprzeczne niż pierwsze (o istnieniu transcendencji) - używając sugestii brzytwy Ockhama wybieramy jako bardziej prawdopodobne istnienie Transcendencji (choć brzytwa to też logika). To ateizm jest mniej logiczny niż transcendencja. Jest wewnętrznie sprzeczny. Transcendencja nie.  Pytanie pozostaje JAKA transcendencja - ale to już oftopic.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kurde, tej pierdołologii nie da się czytać. Jako że prawem w ostatnich czasach dużo się zajmuję, wiem, jaką i jak qórwę można robić z logiki (ogólnie pojmowanej), ale ten "wykład" to nawet w takim kontekście ostra przesada.

Najprościej - a wierzcie sobie w co chcecie, ale nie wpieprzajcie się ze swoją wiarą w życie niewierzących albo wierzących w co innego. I to właściwie wszystko.

In nomine...:
https://streamable.com/v126yi

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Ergo Sum napisał:

I właśnie tutaj jest klucz bezsensu ateizmu, który najpierw rozumie wiarę czy religię po swojemu,

Ale ateizm nie ma doktryny, każdy ateista po kontakcie z osobami dowolnej religii może "coś" sobie pomyśleć, ale robi to na własną rękę.

7 godzin temu, Ergo Sum napisał:

najpierw rozumie wiarę czy religię po swojemu, a potem uważa, że taka religia /wiara jest bez sensu

Ateizm nie odnosi się do sensu wiary, bo nie do końca wiadomo czym miałby być uniwersalny "sens".
"Dla ludu religia jest prawdą, dla mędrców fałszem, a dla władców jest po prostu użyteczna"  (nie, to nie jest opis polskiej polityki A.D. 2020).

Ateizm stwierdza, że opis świata, w tym takiego z wieloma religiami, nie wymaga istnienia bogów zatem nie korzysta z tego pojęcia w rozumieniu człowieka wierzącego.
Dla ateistów boga nie ma dokładnie tak samo, jak nie ma sierotki Marysi. Cała reszta wynika z tego w prosty sposób.
Co do teorii replikatorów to jest to teoria matematyczna, opisuje (albo raczej stanowi ramy do zrozumienia) zarówno ewolucję biologiczną jak i kulturową, w tym powstawanie religii.

7 godzin temu, Ergo Sum napisał:

ateizm najpierw ustala jaka WG NIEGO lista lektur jest "obiektywna"

Ateizm nie ma listy lektur, do ateizmu prowadzi wiele dróg. Na przykład jako małe dziecko dowiedziałem się że Święty Mikołaj nie istnieje znajdujac schowany strój ;)
Prawdziwym wstrząsem nie było dla mnie tylko to, że byłem bezczelnie okłamywany, ale nieunikniona możliwość logiczna sprowadzająca się do tego, że cała koncepcja Boga może być niczym więcej niż Świętym Mikołajem o którym zapomniano, że nie istnieje. Zrozumiałem, że nie tylko wiara (w sensie przekonania) moja i innych ludzi nie musi być zgodna z rzeczywistością, ale też zobaczyłem możliwość propagacji takich fałszywych przekonań z pokolenia na pokolenie. Czy stałem się ateistą w tym momencie? - nie, dalej dopuszczałem istnienie boga. Ale musiałem po drodze dokonywać wielu filozoficznych decyzji. Na przykład wbrew temu co twierdzili księża, nie zgodziłem się że to co jest napisane w Biblii ma być pewniejszym źródłem wiedzy niż to co widzę własnymi oczyma (gdzie "widzenie" oznaczało dla mnie również "osąd"), z bardzo prostego powodu:
Biblię również poznawałem własnymi oczami. Mój osąd był logicznie nieusuwalny na torze do prawdy ;) Jak widzę z wypowiedzi wielu ludzi wierzących takie selektywne wyłączanie własnego mózgu gdy rezultaty jego pracy nie są zgodne z linią nauczania musi być jednak dość powszechne.



Obiektywizm to w ogóle nie jest istotne pojęcie dla osób myślących w kategoriach ścisłych, liczy się prawda lub fałsz, a kryterium jest zgodność z duchem metody naukowej.
Czyli jedyne co jest istotne to mierzalne konsekwencje i kompaktowość opisu.

 

7 godzin temu, Ergo Sum napisał:

Nie można przykładać praw logiki to analizy świata transcendecji (niezależnie czy on istnieje czy nie).

Oczywiście że można, z tym że prawa logiki i świata przykładamy do "wyznawców transcendencji".
Cała zabawa polega na tym, że matematycznie mózg jest uniwersalną strukturą aproksymującą. Oznacza to że jest w stanie uwierzyć we wszystko, przy odrobinie "szczęścia". 
Zwierzęta są przed tym zabezpieczone, ale mózg człowieka tworzy obraz świata za pomocą przekazów abstrakcyjnych które mogą być fałszywe (nie będące opisem rzeczywistosci).
I niczym nie będzie się różnił od takiego, w którego świecie te same przekazy były prawdziwe. Wewnętrzne przekonania nie są w stanie stanowić kryterium prawdziwości.
Dopiero nauka stworzyła system który usuwa przekazy fałszywe pozostawiając prawdę, efekt widzimy w rozwoju osiągniętym w ciągu ostatnich 200 lat.

Nie ma żadnego transcendentnego mechanizmu który ustalałby które ze zbioru wzajemnie sprzecznych transcendentnych opisów jest właściwszy, poza całkowicie rzeczywistą metodą ognia i miecza - bogowie zazwyczaj sprzyjają silniejszym (na poziomie indywidualnym był to tzw. sąd boży).
Transcendencja nie jest niczym innym jak utratą kontaktu z rzeczywistościa przez mózgi ludzi ;)
 

7 godzin temu, Ergo Sum napisał:

Mając dwa równoważne twierdzenia, z których drugie (o istnieniu ateizmu) jest bardziej sprzeczne niż pierwsze (o istnieniu transcendencji)

Czyli osoba dysktująca z ateistami traktuje istnienie ateizmu jako sprzeczne.  Jakoś mnie to nie dziwi, a nawet bawi.
Domyślając się jednak, że chodziło o "prawdziwość" ateizmu wobec "prawdziwości" transcendencji:
Sprawa rozbija się o definicje "prawdziwości". Dla osób najwyraźniej wierzących "prawdziwość" oznacza wewnętrzne przekonanie mózgu że coś jest prawdziwe.

Dla mnie "prawdziwość" to mierzalne konsekwencje i konsystencja logiczna.Naturalnym mechanizmem który pomaga nam odnaleźć prawdę jest identyfikacja szeroko rozumianych symetrii najróżniejszego rodzaju (żyjemy w świecie (nasze bezpośrednie otoczenie) o niskiej entropii). To jedyna wewnętrzna argumentacja zachaczająca o poczucie estetyki, a może nawet punkt styczny pomiędzy domenami logiki i sztuki, zwiększający nasze szanse w odnajdywaniu prawdy.

Zwierzęta mają prawdziwy obraz świata, bo utworzony własymi zmysłami. Ludzie mogą wykorzystywać informacje pozyskane od innych ludzi, to dało nam gigantyczną przewagę dając informacje o sytuacjach których nie doświadczyliśmy, ale otworzyo drogę do pojawiania się błędów na wysokim poziomie abstrakcji. Zwierze może zobaczyć cien którego się przestraszy, to bardzo "niskopoziomowy" problem, albo przypadkiem pochoruje się po zjedzeniu nieszkodliwego pokarmu dostając na niego fobię.
Może ostrzec inne przed zagrożeniami, ale ilość informacji które można przekazać w ten sposób jest znikoma.

U ludzi błędy w bardzo rozbudowanym przekazie mogą być kopiowane. I to wystarcza aby spełnić warunki formalne do działania teorii replikatorów.
To plus pewne mechanizmy biologiczne wystarcza do stworzenia religii.
 

Edited by peceed
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie chciałem dłużej brać udziału w tej dyskusji, ale trudno, dwie uwagi:

Godzinę temu, peceed napisał:

Dla mnie "prawdziwość" to mierzalne konsekwencje i konsystencja logiczna.

Dla mnie "prawdziwość" to zgodność modelu, jaki mamy w głowie, z rzeczywistością. Czyli zawsze istnieje kwestia, że pewne rzeczy mogą być niemerzalne (na danym etapie rozwoju nauki, albo być może w ogóle "systemowo" nie dające się zbadać "szkiełkiem i okiem").

 

Godzinę temu, peceed napisał:

Ateizm stwierdza, że opis świata, w tym takiego z wieloma religiami, nie wymaga istnienia bogów zatem nie korzysta z tego pojęcia w rozumieniu człowieka wierzącego.

Tylko co to jest za opis, ten ateistyczny. Jest ubogi pod względem "komfortu psychicznego". Nie daje odpowiedzi, dlaczego raczej istnieje coś niż nie istnieje (fakt, że teistyczne wyjaśnienie jest niewiele lepsze, bo to jest tylko taka odpowiedź, żeby się dobrze poczuć i nic więcej, nie warto analizować jej pod względem logicznym, bo będzie "masakra"). I w praktyce tak jest, że ateizm (przynajmniej ten głoszony głośno, przez dyskutantów często zabierających głos na forach, występujących publicznie itp.) jest skorelowany z jakimiś nie dla wszystkich sympatycznie brzmiącymi poglądami światopoglądowymi: ideologią "postępowości", uznawaniem, że wolna wola nie istnieje, lewicowością w sferze gospodarki, uznawaniem, ze wszystko w sferze etyki jest umowne itp. Ja tam nic nie mam do tego, że np. Dexx (o ile dobrze pamiętam) nie wierzy w istnienie wolnej woli, ale z drugiej strony nie każdemu to pasuje, mi np. nie. Ateistyczny (mainstreamowy dla ateizmu chyba) przekaz jest taki, że nic nie istnieje oprócz materii, więc decyzję za ciebie, człowieku, podejmują neurony, a ty "jesteś tylko pasażerem" (to "jesteś pasażerem" to właśnie takie często padające sformułowanie w takich sytuacjach, które zresztą nie jest chyba do końca precyzyjne, bo patrząc na neurony, to równie dobrze możemy powiedzieć "ciebie w ogóle nie powinno być", albo "ty nie istniejesz, tobie się tylko wydaje, że istniejesz", w końcu przy patrzeniu tylko na neurony (mierzalne) nie ma potrzeby niczego wyjaśniać świadomością (niemierzalną, nieobserwowalną, więc wg Twojego kryterium nadającą się do "wyeliminowania")). Z dwojga złego w takiej sytuacji to ja już wolę ględzenie księży o "godności dzieci bożych" (też mające wiele wad, ale mniej z mojego punktu widzenia), bo nie mam poczucia, że wolna wola nie istnieje, nie czuję się komfortowo z taką myślą. A skoro dopuszczam, że istnieje coś wychodzące poza model wyjaśniający w sposób najbardziej minimalistyczny neuronami deterministyczną świadomość, który wygląda tak jakby eliminował za wiele, to czemu mam się zmuszać do wierzenia w nieistnienie wolnej woli.

Oczywiście, nie piszę tego po to, żeby kogokolwiek na cokolwiek "nawracać", chodzi mi tylko o to, że nie wszyscy są tacy sami.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Ergo Sum napisał:

Nie można przykładać praw logiki to analizy świata transcendecji (niezależnie czy on istnieje czy nie).

Nikt nawet nie próbuje. Ale można używać logiki do oceny szansy czy istnieje świat transcendenty.  Jak  stwierdzimy, że istnieje to można zacząć się zastanawiać jakie reguły i czy w ogóle jakiekolwiek tam rządzą.Najbliższe temu jest chyba religioznawstwo, ale ono zajmuje się raczej badaniem ludzkich wyobrażeń. Np. znaczeniem rytuałów uzdrawiania praktykowanych przez np. syberyjskiego szamana.

 

9 godzin temu, Ergo Sum napisał:

Mając dwa równoważne twierdzenia, z których drugie (o istnieniu ateizmu) jest bardziej sprzeczne niż pierwsze (o istnieniu transcendencji) - używając sugestii brzytwy Ockhama wybieramy jako bardziej prawdopodobne istnienie Transcendencji (choć brzytwa to też logika).

O! Logika rozmyta.... Przereklamowana. Mamy dowody na istnienie ateizmu i brak dowodów na istnienie świata T.  Jeśli zaczniesz się domagać dowodów natychmiast przegrywasz ten spór. Back to square one: ateista domaga się dowodu istnienia, a Ty jesteś obdarzona łaską Wiary. I to są różnice nie do przeskoczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minut temu, darekp napisał:

Czyli zawsze istnieje kwestia, że pewne rzeczy mogą być niemerzalne (na danym etapie rozwoju nauki, albo być może w ogóle "systemowo" nie dające się zbadać "szkiełkiem i okiem").

Mogą być nieuniknione z powodów logicznych.

29 minut temu, darekp napisał:

Nie daje odpowiedzi, dlaczego raczej istnieje coś niż nie istnieje

To zabawne, że kiedyś w liceum doszedłem do tej samej kwestii: dlaczego w ogóle coś istnieje, a nie nic.
Teraz mogę sobie na nie odpowiedzieć: bo istnieję.
Jak przestanę istnieć, będzie nic.

35 minut temu, darekp napisał:

Jest ubogi pod względem "komfortu psychicznego"

A sklep monopolowy jest bogaty, wniosek?

38 minut temu, darekp napisał:

I w praktyce tak jest, że ateizm (przynajmniej ten głoszony głośno, przez dyskutantów często zabierających głos na forach, występujących publicznie itp.) jest skorelowany z jakimiś nie dla wszystkich sympatycznie brzmiącymi poglądami światopoglądowymi: ideologią "postępowości", uznawaniem, że wolna wola nie istnieje, lewicowością w sferze gospodarki, uznawaniem, ze wszystko w sferze etyki jest umowne itp.

Trzeba umieć to sobie "zortogonalizować". Fundamentalnie lewicowość nie ma nic wspólnego z ateizmem, to jedynie uwarunkowany historycznie zbiór przekonań, zmienny zarówno w czasie jak i treści. Jak każda ideologia lewicowość ma wiele wspólnego z religią, walka z religią była bardzo podobna do walki jednej religii z innymi.
Komunizm miał świętych, męczenników, żywych bogów itd. Niestety dla siebie obiecywał cuda na ziemi przez co został po kilkudziesięciu latach od wprowadzenia sfalsyfikowany.

44 minuty temu, darekp napisał:

bo nie mam poczucia, że wolna wola nie istnieje

Wolna wola jest kiepsko zdefiniowana. W mechanize kwantowej sprowadza się ona do tego, że każdy układ losuje się niezależnie od innych. W praktyce moja wolna wola oznacza samodzielne podejmowanie decyzji, tzn. używam własnego mózgu do rozwiązania jakieś problemu i wyboru działania, bez odczuwalnego konfliktu z wolą innych ludzi.
(albo szerzej - agentów w środowisku, do których należą również "bogowie").

50 minut temu, darekp napisał:

Ateistyczny (mainstreamowy dla ateizmu chyba) przekaz jest taki, że nic nie istnieje oprócz materii

W pewnym sensie to prawda, ale ta materia tworzy nadzwyczajnie ciekawe struktury.

Jeśli na słowo materia komuś w głowie pojawia się galaretka albo beton, może mieć dysonans wobec bogactwa odczuwanego świata.



 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, peceed napisał:

Jak przestanę istnieć, będzie nic.

Rozumiem, że przechodzimy do żartów, bo obaj uważamy, że nie warto ciągnąć dalej tej dyskusji, w takim razie się zgadzam i zaraz kończę tylko jeszcze trochę wyjaśnię :)

12 minut temu, peceed napisał:

A sklep monopolowy jest bogaty, wniosek?

Właśnie mnie jakoś nigdy nie ciągnęło do "monopolowego", poza krótkim okresem, kiedy towarzysko piłem trochę piwa, wina i nigdy za nimi nie przepadałem i czułem, że gorzej po nich funkcjonuję (a przestałem, gdy żona zaczęła mówić że po nich chrapię, miałem dobrą wymówkę;) ), z innymi używkami/narkotykami nie miałem do czynienia. Zresztą do chodzenia na msze itp. też mnie nie ciągnęło. 

Ale po prostu uważam, że takie "minimalistyczne" sposoby wyjaśniania rzeczywistości mogą prowadzić do tego, że wyeliminujemy za dużo (właśnie powyższe zdanie "jak przestanę istnieć, będzie nic" to przykład tego*)).

I rzeczywiście, gdzieś w gruncie rzeczy nie do końca wierzę, że świat jest aż tak źle skonstruowany, że po śmierci nie ma nic. Jeśli to uważasz za narkotyk, to możesz uważać, że jednak coś mam z klienta monopolowego, zgoda.

*) podczas pisania powyższego uświadomiłem sobie, że jeżeli ktoś będzie przekonany, że świat będzie istniał dalej po naszej śmierci, to może uważać Twoje zdanie "jak przestanę istnieć, będzie nic" za równoważne "jestem nieśmiertelny". Ale pewnie niezgodnie z Twoją intencją :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, darekp napisał:

*) podczas pisania powyższego uświadomiłem sobie, że jeżeli ktoś będzie przekonany, że świat będzie istniał dalej po naszej śmierci, to może uważać Twoje zdanie "jak przestanę istnieć, będzie nic" za równoważne "jestem nieśmiertelny".

Co mnie obchodzi co ktoś może uważać?
Natomiast wywód jest logicznie niepoprawny.
Formalnie wszechświat to tylko model naszych doświadczeń i jedyne miejsce gdzie istnieje "naprawdę" to nasza głowa ;)
Brak naszej egzystencji będzie dla pojawienia się "niczego w naszym rozumieniu" wystarczający.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 hours ago, Jajcenty said:

O! Logika rozmyta.... Przereklamowana.

Brzytwa Ockhama jest przereklamowana bracie. Teraz, w niektórych kręgach, na topie jest krojenie żelek gumką recepturką :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dwudziestego ósmego stycznia rozpoczynają się całoroczne obchody 410. urodzin Jana Heweliusza, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli świata nauki XVII w. Transmisja inauguracji startuje w czwartek o godz. 17 na stronie internetowej www.janheweliusz.pl i na profilu gdańskiego astronoma i browarnika na Facebooku.
      Jak podkreśla Hevelianum, ze studia wideo na Górze Gradowej popłyną życzenia dla jubilata, zostanie zaprezentowany film z przyjęcia urodzinowego i ogłoszony challenge dla wszystkich, którzy chcieliby pozdrowić Heweliusza. Tradycyjnie w dniu urodzin astronoma wystartuje również kolejna edycja międzynarodowego konkursu astrofotograficznego AstroCamera. Poza tym w sobotę (30 stycznia) o 11 i 13 odbędzie się Pokaz astronomiczny live; transmisja na żywo na www.janheweliusz.pl oraz fb.com/JanHeweliusz.
      Tyle w styczniu, a co później? Każdego miesiąca Jan Heweliusz [...] da się poznać od innej strony – astronoma, matematyka, konstruktora, browarnika, dyplomaty. Opowie też o swojej żonie astronomce [Elżbiecie Koopman], przypomni legendy o hałaśliwej papudze albo zdradzi, komu podarował cytryny... Przy okazji uczestnicy akcji będą się mogli zapoznać z historią Gdańska.
      Organizatorzy zapowiadają przeróżne atrakcje, np. Święta Nauki Polskiej i Matematyki, konkurs na mapping o Heweliuszu czy warsztaty browarnictwa. Finałem ma być konkurs wiedzy o Heweliuszu.
      Od 28 stycznia programu można szukać na www.janheweliusz.pl.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kimchi, tradycyjne danie kuchni koreańskiej z fermentowanych warzyw, zyskuje na świecie coraz większą popularność jako probiotyk. Okazuje się jednak, że napój kimchi może znaleźć zupełnie inne zastosowanie - w leczeniu łysienia.
      Naukowcy z Dankook University w Korei Południowej zebrali grupę 46 kobiet i mężczyzn. Do oceny zaawansowania łysienia u mężczyzn stosowano 8-stopniową skalę Hamiltona-Norwooda (w studium wzięli udział mężczyźni ze stopniami wyłysienia II-V, gdzie II oznacza niewielkie przerzedzenie włosów w kątach czołowych, a V znaczne wyłysienie w okolicy czołowej i w obrębie szczytu głowy), a u kobiet 3-stopniową skalę Ludwiga (w badaniu wzięły udział panie ze stopniami łysienia I-III; stopień I oznacza widoczne przerzedzenie włosów obejmujące centralną część skóry głowy z zachowaniem 2–3-centymetrowego pasma owłosienia w okolicy czołowej, a stopień III prawie całkowite wyłysienie w centralnej części skóry głowy z zachowaniem 2–3-centymetrowego pasma owłosienia w okolicy czołowej).
      Wszystkich ochotników instruowano, by przed wizytą w szpitalu umyć głowę i nie używać kosmetyków do stylizacji włosów. Analizy prowadzono w obrębie szczytu głowy. By zidentyfikować obszar do kolejnych pomiarów, skórę tatuowano. Gęstość włosów (ich liczbę na cm2) mierzono w 5 miejscach w 60-krotnym powiększeniu, a grubość włosów oceniano na podstawie 5 kosmyków (przy 100-krotnym powiększeniu).
      Ochotnicy mieli 2 razy dziennie - przed śniadaniem i wieczorem - wypijać 80 ml napoju Mogut (napoju na bazie kimchi i fermentowanej pasty sojowej cheonggukjang).
      Na początku średnia liczba włosów wynosiła 85,98±20,54 wł./cm2, a średnia grubość włosa sięgała 0,062±0,011 mm. Po miesiącu picia preparatu wartości te wzrosły do, odpowiednio, ~90 (90,28±16,13) i 0,068±0,008 mm, a po 4 miesiącach terapii do, odpowiednio, ~92 (91,54±16,29) i 0,066±0,009 mm.
      Po miesiącu picia napoju u 63% pacjentów (29 osób) zaobserwowano wzrost zarówno liczby, jak i grubości włosów, a u 21,8% (10) i 4,3% (2) ochotników stwierdzono poprawę, odpowiednio, tylko ich grubości albo tylko ich liczby. U 10,9% badanych nie wystąpiła poprawa żadnego parametru. Po 4 miesiącach 54,3% (25) pacjentów wykazywało poprawę i liczby, i grubości włosów, a u 21,8% (10) i 17,4% (8) wystąpiły poprawy tylko jednego parametru; odpowiednio, grubości i liczebności. U 6,5% (3) badanych nie zmienił się żaden z parametrów.
      Obecne leki wywołują skutki uboczne [np. biegunkę], dlatego zazwyczaj stosuje się je czasowo. Odkryliśmy, że kimchi może sprzyjać wzrostowi włosów i likwidować łysienie. Dla pacjenta to bezpieczniejsza strategia terapeutyczna - napisali autorzy artykułu z World Journal of Men's Health.
      Koreańczycy sugerują, że wzrost liczby i grubości włosów to skutek zapoczątkowania fazy anagenowej (wzrostu włosa) w mieszkach włosowych w odpowiedzi na probiotyk.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pewien 84-letni Kanadyjczyk, który przez 2 tygodnie regularnie wypijał przygotowywany w domu napój z korzenia lukrecji, trafił do szpitala z powodu niebezpiecznego wzrostu ciśnienia tętniczego.
      Spożywane w nadmiarze produkty zawierające ekstrakt z korzenia lukrecji mogą podnosić ciśnienie, prowadzić do zatrzymywania wody oraz obniżać poziom potasu - podkreśla dr Jean-Pierre Falet z Wydziału Neurologii McGill University.
      Starszy pan trafił na oddział ratunkowy z powodu bardzo wysokiego ciśnienia skurczowego: pomiary w domu wskazywały na 180-210 mmHg, a na izbie przyjęć 196 mmHg. Osiemdziesięcioczterolatek z dobrze dotąd kontrolowanym nadciśnieniem uskarżał się też na ból głowy, nadwrażliwość na światło, bóle w klatce, zmęczenie oraz obrzęk łydek.
      Po przyjęciu do szpitala mężczyzna przyznał się lekarzom, że wcześniej przez 2 tygodnie codziennie wypijał 1-2 szklanki erk sous, słodko-gorzkiego napoju popularnego w krajach arabskich, a zwłaszcza w Syrii i Egipcie w czasie ramadanu. Mimo że wiedział o związkach między spożyciem lukrecji i wysokim ciśnieniem, gdy zauważył wzrosty ciśnienia, nie skojarzył, że przyczyną może być właśnie erk sous.
      Badania laboratoryjne wykazały m.in. niskie stężenie potasu, a także podwyższony poziom troponiny bez objawów niedokrwienia miokardium (ang. myocardial ischemia) w zapisie ekg.
      Ze względu na wielokulturowość populacji Kanady u pacjentów z trudnym do kontrolowania nadciśnieniem lekarze powinni rozważyć skryning pod kątem spożycia korzenia lukrecji.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osoby, które regularnie piją kawę, potrafią wywąchać nawet niewielkie ilości ulubionego napoju i szybciej rozpoznają jego aromat. Naukowcy z Uniwersytetu w Portsmouth odkryli także, że im większą mają oni ochotę na kawę, tym lepiej radzą sobie z jej wykrywaniem.
      Autorzy publikacji z pisma Experimental and Clinical Psychopharmacology przekonują, że uzyskane wyniki wskazują na nowe sposoby wykorzystania terapii awersyjnej do leczenia osób uzależnionych od substancji z unikatowym zapachem, np. od tytoniu czy marihuany.
      Odkryliśmy, że im więcej kofeiny spożywa dana osoba, tym szybciej rozpoznaje woń kawy. Stwierdziliśmy też, że bardziej zagorzali kawosze lepiej sobie radzili z wykrywaniem zapachu silnie rozcieńczonej kawy [...]. Zdolność ta nasilała się wraz z poziomem natężenia zachcianek [ochoty na małą czarną] - opowiada dr Lorenzo Stafford.
      Brytyjczycy przeprowadzili 2 eksperymenty. W pierwszym wzięły udział 62 osoby (kobiety i mężczyźni). Wyodrębniono 3 grupy: 1) tę, która nigdy nie piła niczego zawierającego kofeinę, 2) spożywającą umiarkowane jej ilości (70-250 mg, co stanowi odpowiednik 1-3,5 kubka kawy rozpuszczalnej) oraz 3) spożywającą duże ilości kofeiny (300 mg, co stanowi odpowiednik 4 lub więcej kubków kawy rozpuszczalnej dziennie).
      Ochotnikom zawiązano oczy i przetestowano wrażliwość na zapach kawy (należało odróżnić bardzo małą ilość kawowego zapachu od bezwonnych próbek). Naukowcy przeprowadzili też test rozpoznawania zapachów. Okazało się, że przedstawiciele 3. grupy potrafili rozpoznać kawę w mniejszych stężeniach i szybciej identyfikowali jej zapach.
      Badani wypełniali też kwestionariusz do określania ochoty na kofeinę. Wyniki nikogo nie zaskoczyły. Stwierdzono bowiem, że im więcej kofeiny spożywała zazwyczaj dana osoba, tym silniejszą miała na nią chęć.
      W 2. eksperymencie uwzględniono 32 nowe osoby (niektóre piły na co dzień kawę, inne nie). Najpierw wszyscy wzięli udział w teście wykrywania woni kawy, później przeprowadzono próby dla zapachu kontrolnego (nieżywnościowego).
      Ponownie okazało się, że kawosze byli wrażliwsi na woń kawy. Nie zaobserwowano różnic w zakresie wrażliwości na zapach kontrolny.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ostatni sezon rozrodczy skrajnie zagrożonych waleni biskajskich przyniósł bardzo złe informacje. W ciągu czterech miesięcy nie zauważono żadnego nowo narodzonego młodego. Takiej sytuacji nie było od co najmniej 30 lat.
      Naukowcy patrolowali z powietrza wody wzdłuż wybrzeży Georgii i Florydy, poszukując matek z młodymi. Walenie u południowo-wschodnich wybrzeży USA rodzą młode pomiędzy grudniem a końcem marca. Regularne patrole z powietrza są wykonywane od 1989 roku i od tamtej pory każdego roku notowano od 1 do 39 urodzin. To może być punkt zwrotny dla tego gatunku. Jeśli szybko nie dowiemy się, co się stało i czegoś nie zrobimy, to może być początek końca, mówi Barb Zoodsma, odpowiedzialny z program odrodzenia populacji walenia biskajskiego z ramienia National Marine Fisheries Service.
      Walenie, nazywane są po angielsku „right whale”, gdzie słowo „right” oznacza ni mniej, ni więcej, co „właściwy do zabicia”. To na nie głównie ludzie polowali. Walenie biskajskie są bowiem powolne, przebywają blisko wybrzeży, a po śmierci unoszą się na powierzchni, były więc łatwą zdobyczą. Skala tępienia tych zwierząt była tak wielka, że – bazując na obecnej wielkości populacji i tempie jej wzrostu – specjaliści oceniają, że w roku 1935 na Ziemi pozostało mniej niż 100 osobników. W 1937 roku wprowadzono ogólnoświatowy zakaz polowań na te zwierzęta. Zakaz był przez kilkadziesiąt lat łamany, jednak generalnie rzecz biorąc spełnił pokładane w nim nadzieje.
      Ludzie przestali celowo zabijać walenie, jednak wciąż giną one przez człowieka. Ocenia się, że w latach 1970-2006 ludzie byli odpowiedzialni za 48% z 73 udokumentowanych przypadków śmierci walenia biskajskiego. W 2001 roku przeprowadzono badania, z których wynikało, że jeśli nie zmniejszymy liczby zwierząt zabijanych przez człowieka, to gatunek w ciągu 200 lat wyginie. Stwierdzono również, że zapobieżenie śmierci 2 samic rocznie ustabilizowałyby populację. Walenie biskajskie giną głównie wskutek zderzeń ze statkami oraz zaplątania się w sieci rybackie.
      Informacje o braku narodzin nie mogły przyjść w gorszym momencie. Ocenia się, że na świecie żyje jedynie 450 waleni biskajskich. W ubiegłym roku urodziło się 5 młodych, ale na wybrzeżach USA i Kanady znaleziono 17 martwych zwierząt przyniesionych przez wodę. W styczniu bieżącego roku u wybrzeży Virginii znaleziono kolejne martwe zwierzę. Brak narodzin w roku bieżącym oznacza, że musimy spodziewać się dalszego zmniejszenia się populacji.
      W ciągu ostatnich 30 lat średnia roczna liczba narodzin wynosiła 17. Od roku 2012 tylko przez dwa lata liczba ta była równa lub większa od średniej, przez cztery lata młodych było mniej.
      Pozostaje jeszcze nadzieja, że młode zostaną zauważone, gdy zwierzęta wrócą jesienią  na północne wybrzeża USA. Tak było w ubiegłym roku, gdy jesienią zauważono dwa młode, których nie zauważono w sezonie urodzeń. Charles Mayo z Center for Coastal Studies ma nadzieję, że jakieś młode mogły urodzić się u wybrzeży Virginii i obu Karolin, gdzie nie prowadzono w tym roku szerzej zakrojonych badań.
      Nie można też wykluczyć, że w przyszłym roku walenie biskajskie czeka „baby boom”. Samice pomiędzy kolejnymi ciążami robią sobie 3 lata lub dłużej przerwy. Tak było przed kilkunastu laty, gdy w roku 2000 urodził się tylko 1 młody, ale w roku 2001 młodych było już 31. Wciąż mam nadzieję,  że w przyszłym roku lub za dwa lata zobaczymy dziesiątki młodych, stwierdził Clay George z Departamentu Zasobów Naturalnych stanu Georgia.
      Nawet jeśli dojdzie do zwiększonej liczby urodzin, to i tak pozostaje konieczność opracowania sposobu na zmniejszenie liczby waleni zabijanych przez ludzi. Sekcje zwłok wspomnianych wcześniej 17 waleni znalezionych u wybrzeży USA i Kanady wykazały, że co najmniej 4 z nich zginęły wskutek zderzenia ze statkami, a co najmniej dwa zmarły po zaplątaniu się w sieci rybackie.
      Naukowcy nie wykluczają, że trzeba będzie rozszerzyć strefy ograniczonej prędkości dla statków tak, by obejmowały one większe obszary na których często pojawiają się walenie biskajskie. Testowane są też sieci, które mają celowo wbudowane słabe punkty tak, by zaplątany w nie wieloryb mógł przerwać taką sieć. Jeszcze inny pomysł o pozbawione lin pułapki na kraby, które samodzielnie wypływają na powierzchnię dzięki samodzielnie napełniającym się balonom. To wszystko trzeba robić bardzo szybko. Nie możemy czekać kolejnych 10 czy 20 lat, stwierdził Philip Hamilton z New England Aquarium w Bostonie, który od 30 lat bada walenie biskajskie.
      Do zrobienia jest jednak dużo więcej. Wiadomo, że generowany przez ludzi hałas o niskich częstotliwościach jest przyczyną, dla której cała populacja waleni biskajskich wykazuje objawy stresu. Naukowcy podejrzewają, że zaplątanie w sieci jest przyczyną mniejszej liczby urodzin. Nawet, jeśli samica z takiej sieci się uwolni, przeżywa stres, który powoduje, że trudniej jest jej zajść w ciążę. Badania wykazały też, że obecnie większość samic waleni biskajskich umiera przed 30. rokiem życia. To mniej niż połowa spodziewanej długości życia tego gatunku. Ponadto okazało się, że samice, które urodziły młode w ubiegłym roku rodziły po raz pierwszy od 7-8 lat. Miały więc przerwę dwukrotnie dłuższa niż typowa.
      Gatunek znajduje się w krytycznym momencie. Myślę, że jeszcze możemy go uratować. Jednak powstaje pytanie, na ile chcemy go uratować. To właśnie ten czas, gdy powinniśmy przedsięwziąć wszystkie możliwe kroki, mówi Zoodsma.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...