Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Polska: eksperci z PAN o możliwości osiągnięcia odporności zbiorowiskowej na COVID-19

Recommended Posts

Naukowcy z Zespołu ds. COVID-19 przy Prezesie PAN opublikowali swoje stanowisko w sprawie możliwości osiągnięcia w Polsce odporności zbiorowiskowej na wirusa SARS-CoV-2. Dokument opatrzony został wymownym tytułem „O złudnej nadziei, że szybkie osiągnięcie odporności zbiorowiskowej jest atrakcyjnym celem”.

Eksperci zauważają, że próg odporności zbiorowiskowej jest póki co szacowany na podstawie teoretycznych obliczeń. Z większości modeli matematycznych wynika, że do wygaszenia epidemii konieczne jest, by od 50 do 70 procent populacji było odpornych na zakażenie. Jednak odsetek ten mógłby być mniejszy, gdyby infekcja szerzyła się głównie przez super-roznosicieli, czyli osoby masowo zakażające innych. W takim przypadku, do wygaszenia epidemii wystarczy, by odpornych było 10–20% populacji.

Problem jednak w tym, że dotychczasowe dane wydają się przeczyć, by super-roznosiciele odgrywali dominującą rolę w rozprzestrzenianiu COVID-19. Nie stwierdzono bowiem wystarczająco dużej liczby osób o tak bardzo rozbudowanych kontaktach, by mogły stać się super-roznosicielami. Ponadto wiosną w niektórych regionach Europy, jak Lombardia czy Madryt, COVID-19 przechorowało około 15–20 procent populacji, a mimo to obecnie znowu notuje się wzrost zachorowań, co oznacza, że nie wytworzyła się tam odporność zbiorowiskowa. To zaś wskazuje, że albo odsetek osób odpornych musi być wyższy, niż pokazują modele, albo też osoby, które wiosną przeszły chorobę, już utraciły odporność.

Pozostaje więc drugi z progów odporności zbiorowiskowej, czyli około 60%. Innymi słowy, powstaje pytanie, czy należy pozwolić, by epidemia swobodnie się szerzyła po to, by samodzielnie wygasła, gdy zachoruje ok. 60% populacji. Tutaj odpowiedź tkwi w liczbach.

Osiągnięcie takiego progu zachorowań oznacza, że w ciągu kilku miesięcy w Polsce musiałoby zachorować około 22 milionów osób. Z już dostępnych polskich danych dot. przebiegu COVID-19 wiemy, że wśród osób poniżej 40. roku życia hospitalizacji przez co najmniej 10 dni wymaga od 0,4 do 4,7 procent zakażonych, zaś w grupie wiekowej powyżej 80. roku życia odsetek ten wzrasta do 6,1–36,4 procent. Warto też wspomnieć o liczbie zgonów. O ile w grupie poniżej 40. roku życia są one sporadyczne, to w grupie 60–80 lat odsetek zgonów stanowi do 2,1%, a w grupie powyżej 80. roku życia jest to do 8% zakażonych. Zatem jeśli pozwolimy wirusowi swobodnie się szerzyć, epidemii nie przeżyje wiele osób starszych. Oczywiście można odseparować osoby powyżej 60. roku życia i pozwolić się szerzyć epidemii wśród osób młodszych. To umożliwiłoby osiągnięcie odporności zbiorowiskowej bez zbyt dużej liczby zgonów.

Tutaj jednak pojawia się problem wydajności całego systemu opieki zdrowotnej. W takim przypadku w ciągu kilku miesięcy trzeba by hospitalizować nawet milion osób. Polska służba zdrowia nie jest w stanie sobie z tym poradzić. A jeśli nawet znalazłoby się tyle łóżek w szpitalach, oznaczałoby to, że opieki zdrowotnej nie uzyskają osoby z chorobami przewlekłymi czy wymagające nagłej interwencji.

Zatem, aby strategia osiągania odporności zbiorowiskowej miała szanse powodzenia, jak wynika z analiz przeprowadzonych przez badaczy dla Wielkiej Brytanii, należy i tak spowolnić tempo rozwoju epidemii wśród osób młodszych, nakazując dystansowanie, noszenie maseczek i ewentualnie zamykając szkoły, czy miejsca pracy. Jak wynika z tych oszacowań byłby to okres od 7 do 12 miesięcy balansowania pomiędzy zwiększaniem i zmniejszaniem restrykcji. Osoby starsze musiałyby cały ten czas pozostawać w izolacji, nie widywać swych dzieci i wnuków. Co to oznacza? Oznacza to brak opieki medycznej, brak szpitali, brak pomocy w codziennych obowiązkach. Oznacza zamknięcie w domach i kompletną izolację, osób często wykluczonych ze świata komunikatorów cyfrowych. Oznacza bardzo dużą liczbę zgonów z powodu zaniedbań chorób przewlekłych, czy po prostu brak dostępu do leczenia i leków. Empiryczne doświadczenia z innych krajów (Szwecja, Wielka Brytania) wskazują, że odseparowanie dużych grup społecznych jest niemożliwe, czytamy w komunikacie PAN.

Nawet jednak, gdyby przyjęto taką strategię, to nie wiadomo, czy by się ona sprawdziła. Uczeni z PAN zauważają, że wciąż nie wiemy, na ile trwała jest nabyta odporność na SARS-CoV-2. Już teraz wiemy, że poziom przeciwciał obniża się z czasem. Wiadomo też, że odporność na inne koronawirusy trwa od kilu miesięcy do 2 lat. Nie można więc wykluczyć, czy osoby, które przeszły COVID-19 mogą zarazić się ponownie. Być może osoby takie będą kolejne zakażenia przechodziły łagodniej. Jest to możliwe. Jednak nie wygasi epidemii.

Zdaniem uczonych z PAN, mogą czekać nas kolejne fale zachorowań, które miały miejsce w przypadku innych chorób, zanim nie pojawiły się skuteczne szczepionki.

Stanowisko międzynarodowych środowisk naukowych nie pozostawia miejsca na interpretację. W obecnej chwili rozważanie strategii naturalnej odporności środowiskowej, "jest to niebezpieczny błąd logiczny nie poparty dowodami naukowymi".

Czemu więc uważamy, że szczepionka zadziała inaczej?, pytają naukowcy. Przy szczepieniu możemy podawać dawki przypominające bez ryzyka dla osoby szczepionej, możemy trenować nasz układ immunologiczny tak aby utrzymał w pamięci wzorzec SARS-CoV-2 przez dłuższy czas, wyjaśniają uczeni.

Przewodniczącym zespołu ds. COVID-19 jest prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Jerzy Duszyński. W jego skład wchodzą: prof. Krzysztof Pyrć (UJ), dr Aneta Afelt (UW), prof. Radosław Owczuk (Gdański Uniwersytet Medyczny), dr hab. Anna Ochab-Marcinek (Instytut Chemii Fizycznej PAN), dr hab. Magdalena Rosińska (Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny), prof. Andrzej Rychard (Instytut Filozofii i Socjologii PAN) oraz dr hab Tomasz Smiatacz (Gdański Uniwersytet Medyczny). W pracach zespołu mogą też brać udział zaproszeni eksperci.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Stanowisko międzynarodowych środowisk naukowych nie pozostawia miejsca na interpretację. W obecnej chwili rozważanie strategii naturalnej odporności środowiskowej, "jest to niebezpieczny błąd logiczny nie poparty dowodami naukowymi".

Puk, puk @Antylogik, jak przystało na dzielnego koronasceptyka, trzeba zaraz jakieś tabelki wyciągnąć, powyzywać 

5 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Jerzy Duszyński. W jego skład wchodzą: prof. Krzysztof Pyrć (UJ), dr Aneta Afelt (UW), prof. Radosław Owczuk (Gdański Uniwersytet Medyczny), dr hab. Anna Ochab-Marcinek (Instytut Chemii Fizycznej PAN), dr hab. Magdalena Rosińska (Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny), prof. Andrzej Rychard (Instytut Filozofii i Socjologii PAN) oraz dr hab Tomasz Smiatacz (Gdański Uniwersytet Medyczny).

od głupków,

i zaprzeczyć pandemii.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, 3grosze napisał:

i zaprzeczyć pandemii.

To zależy co twierdzisz. Rolą Antylogiki jest bycie kontrowersyjnym i prostopadłym do wszystkiego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest szansa że to ja jestem w błędzie i Antylogik mądrze odpowie.*

*epitet sprzeczny wyszedł.:D

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie czytałem artykułu, ale pochyliłem się dzisiaj nad danymi ze Szwecji, bo próbowałem zrozumieć, co się tam dzieje. Przy optymistycznym założeniu śmiertelności 0.2% (0.002) i tym, że mają na razie 6k zmarłych można wyciągnąć wniosek, że zaraziło się u nich nie więcej niż 30% populacji.

6000 / (10230000 * 0.002)
.29325

6000 / (10230000 * 0.003)
.19550

6000 / (10230000 * 0.004)
.14662

6000 / (10230000 * 0.005)
.11730

Nie wiem czy to jest uprawniony wniosek, bo nie jestem ekspertem ;) Doczytałem też, że jednoosobowe gospodarstwa domowe stanowią w Szwecji 40% oraz że 1/3 osób starszych mieszka sama. Podobno też praca zdalna była w Szwecji popularna już przez wybuchem pandemii.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Tutaj jednak pojawia się problem wydajności całego systemu opieki zdrowotnej. W takim przypadku w ciagu kilku miesięcy trzeba by hospitalizować nawet milion osób. Polska służba zdrowia nie jest w stanie sobie z tym poradzić.

Ale przecież nie w tym samym momencie. Jedni będą zdrowieć, inni dopiero zaczną chorować. Więc ostatnie zdanie może być nieprawdziwe.

8 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Stanowisko międzynarodowych środowisk naukowych nie pozostawia miejsca na interpretację. W obecnej chwili rozważanie strategii naturalnej odporności środowiskowej, "jest to niebezpieczny błąd logiczny nie poparty dowodami naukowymi".

Znowu manipulacja. Nie chodzi o naturalną odporność środowiskową, tylko strategiczne wytworzenie odporności u silnych i młodych jednostek, a schowanie słabych i starych.

A jeżeli ci "eksperci" nadal by takiemu twierdzeniu zaprzeczali, to przypomnę, że są inni eksperci, "przypadkowo" pochodzący z tych krajów, w których epidemia się nie szerzy obecnie:

https://www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-w-europie,odpornosc-stadna-w-szwecji-osiagnieta,artykul,97165877.html

Cytat

"Rezygnacja z lockdownu sprawiła, że Szwecja uniknie drugiej fali pandemii - tak twierdzi profesor Kim Sneppen, jeden z czołowych duńskich epidemiologów, pracujący w Instytucie Nielsa Bohra w Kopenhadze."

Cytat

"Istnieją dowody na to, że Szwedzi zbudowali już taki poziom odporności, który w połączeniu z dodatkowymi środkami zapobiegawczymi, powstrzyma transmisję. Jest wystarczający, by kontrolować COVID-19".

Cytat

 

"Eksperci uważają, że ponieważ większość szwedzkiej młodzieży miała już koronawirusa, będzie on teraz dużo wolniej rozprzestrzeniać się w populacji.

Badanie opublikowane w sierpniu przez profesora Toma Brittona, matematyka z Uniwersytetu Sztokholmskiego, dowodzi, że jeśli najbardziej towarzyscy i aktywni członkowie społeczeństwa zostaną zarażeni jako pierwsi, to próg odporności stadnej może wynosić zaledwie 43 procent. Jest to znacznie mniej w porównaniu z dotychczas obowiązującym 60-procentowym."

 

1664364957_2020-10-2919_35_23-SwedenCoronavirus_121167Casesand5934Deaths-Worldometer.thumb.png.d64151af4982826c77de4e7055c96beb.png

Ale przecież trzeba uzasadnić zamykanie ludzi w domach i żeby wyjść trzeba mieć certyfikat na wyjście jak we Francji (https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,26453009,koronawirusa-francja-oglosila-kolejny-lockdown-potrwa-do-1.html) , więc piszą takie artykuły na zamówienie.

Edited by Antylogik

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Doczytałem też, że jednoosobowe gospodarstwa domowe stanowią w Szwecji 40% oraz że 1/3 osób starszych mieszka sama. Podobno też praca zdalna była w Szwecji popularna już przez wybuchem pandemii.

Argumenty o tej specyfice modelu socjologicznego Szwecji, mającego ewidentny wpływ na taki, a nie inny przebieg tamtejszej epidemii, perorowałem już Antylogikowi, ale on cały czas podnieca się tą Szwecją.

@Antylogik, metoda Szwedzka mogła się udać jedynie w Szwecji.

..............................

23 minuty temu, Antylogik napisał:

ci "eksperci"

Znów nie ma  zaskoczenia. Antylogik wie lepiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Antylogik napisał:

Ale przecież nie w tym samym momencie. Jedni będą zdrowieć, inni dopiero zaczną chorować. Więc ostatnie zdanie może być nieprawdziwe.

Przeczytaj ze zrozumieniem akapit powyżej. Na marginesie, "wydajność" systemu już obecnie stoi nie tylko pod znakiem zapytania. Zapraszam do POLSKIEJ RZECZYWISTOŚCI (gdybyś nie wiedział, koronawirus nie odracza raka itp.).

25 minut temu, Antylogik napisał:

Znowu manipulacja.

Znowu pierd*lisz. Możesz powiedzieć jak Cię tytułować? No wiesz, domyślnie zakładam bakałarz, bo nie chciałbym się dowiedzieć, że to tylko szkoła zawodowa... ;)

  • Upvote (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, 3grosze napisał:

@Antylogik, metoda Szwedzka mogła się udać jedynie w Szwecji.

A tak, bo Szwedzi to mają inny kod genetyczny niż reszta świata i w ogóle nie są z tej planety, więc nie można brać z nich przykładu.

 

51 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Doczytałem też, że jednoosobowe gospodarstwa domowe stanowią w Szwecji 40% oraz że 1/3 osób starszych mieszka sama.

Dane dla UE na 2017 r:

https://stat.gov.pl/kobiety-i-mezczyzni-w-europie/bloc-1b.html?lang=pl

Cytat

Kolejną grupą, w której występuje duże zróżnicowanie ze względu na płeć są osoby samotne w wieku 65 lat i więcej: odsetek pań żyjących samotnie (40,4%) jest ponad dwukrotnie wyższy niż wśród panów (19,9%).

Średnia 30%. Czyli nie ma różnicy.

Cytat

Podobnie nieduże różnice występują wśród osób mieszkających razem: 45,1 % kobiet i 48,4 % mężczyzn w wieku 15 lat i więcej w UE żyje w związkach.

A contrario ilu żyje samotnie można sobie policzyć.

16 minut temu, Astro napisał:

Przeczytaj ze zrozumieniem akapit powyżej. Na marginesie, "wydajność" systemu już obecnie stoi nie tylko pod znakiem zapytania. Zapraszam do POLSKIEJ RZECZYWISTOŚCI (gdybyś nie wiedział, koronawirus nie odracza raka itp.).

Ci chorzy zapewne mają kogoś bliskiego kto dostał 500+ albo i sami dostali, które sobie odkładali na czarną godzinę, no to właśnie przyszła. Niech pozbędą się egoizmu i wydadzą te pieniądze na opiekę w Niemczech - tam są wolne miejsca, bo nawet ich prezydent pytał naszego czy potrzebujemy pomocy... Problem rozwiązany, a nie udawać że system zapchany i w ogóle katastrofa. Jak widać nie ma żadnej katastrofy, po to jest ta UE żeby ją teraz wykorzystać. A jeśli niektórzy nie mają kasy, to niech poproszą rząd o dotację na opiekę w Niemczech, co oznacza zniesienie 500 plusów, które obecnie są nieefektywnie wykorzystywane. Koniec tematu, problem zakończony.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, Antylogik napisał:

Koniec tematu, problem zakończony.

Trzymam kciuki i polecam być konsekwentnym, choć nie wiem jak to przy Twojej "logice"... :(

Na marginesie, oczami (a może oczyma ;)) wyobraźni widzę ten świetlisty baner na Narodowym:
DAILY STATS: ...

Może już całkiem pojadę, ale czy to nie jest do wyobrażenia? Zapełniony i ogrodzony szpalerem sektor VIP ONLY?

Edited by Astro
  • Upvote (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Antylogik napisał:

Średnia 30%. Czyli nie ma różnicy.

Trzeba @Antylogik  myśleć, analizować dane logicznie i uczciwie, a nie tendencyjno-antylogicznie z domieszką ateistyczną: 39% Szwedów w wieku 15-24 lata mieszka samodzielnie, gdy średnia w EU to 8,3%, a w najbardziej dotkniętych COVIDem  Hiszpani i we Włoszech ok.1%  (dane z Twojego linku:D)

Teraz trudne pytane do Ciebie testujące inteligencję: Jeśli młodzi nie mieszkają samodzielnie, to z kim mieszkają?

I tak nie ma szans, abyś permanentnie nie bałwochwalił uniwersalności "metody szwedzkiej".:(

Edited by 3grosze
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, 3grosze napisał:

39% Szwedów w wieku 15-24 lata mieszka samodzielnie, gdy średnia w EU to 8,3%, a w najbardziej dotkniętych COVIDem  Hiszpani i we Włoszech ok.1%

To są potencjalni super-roznosiciele, zatem im mniej takich singli tym lepiej z punktu widzenia teorii odporności stadnej. Czyli logiczny wniosek jest taki, że gdyby Hiszpania i Włochy podjęły odpowiednio strategię szwedzką, to osiągnęłyby jeszcze lepsze wyniki niż Szwecja. Faktycznie dobry test na inteligencję, hyhyhyhy..

Godzinę temu, 3grosze napisał:

I tak nie ma szans, abyś permanentnie nie bałwochwalił uniwersalności "metody szwedzkiej".

I tak nie ma szans, abyś permanentnie nie bałwochwalił umieralności polskiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odporność na koronawirusy po przechorowaniu ich utrzymuje się przez kilka miesięcy do 2 lat po naturalnym przechorowaniu (szczepionki zwykle są skuteczniejsze), do tego dłużej się utrzymuje u osób, które ciężej przeszły chorobę. Oznacza to, że odpowiednia ilość ludzi musi przechorować covid w ciągu co najwyżej jednego roku (to i tak optymistyczne). Jeśli hospitalizowanych łącznie ma być milion, to daje nam to skromne nieco ponad 80 000 miesięcznie. Przy założeniu, że jeden chory zajmuje łóżko przez jakieś 2 tygodnie (to chyba też optymistyczne) daje to 40 000 hospitalizowanych jednocześnie. Średnio, bo wiadomo, że będą skoki między 20 a 80 tys. jednocześnie.

Mi się to wydaje przerażająco dużo jak na wydolność naszej służby zdrowia (i dowolnej innej na świecie o jakiej słyszałem). Obecnie mamy ok 15 000 hospitalizowanych i już się system nie wyrabia, a Ty mówisz o potrojeniu tej liczby i utrzymaniu tego przez rok...

47 minut temu, Antylogik napisał:

To są potencjalni super-roznosiciele

Jakbyś przeczytał artykuł, to byś zauważył, że w przypadku tej choroby raczej nie obserwuje się istnienia takich jednostek. Szwedzcy single nie są też tak chętni do imprezowania jak włoscy i hiszpańscy, a do tego Szwedzi nie wracają potem do domu, gdzie mieszkają z rodzicami i często też dziadkami, więc jest wręcz odwrotnie.

Edited by pogo
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro karetki czekają bezmyślnie kilka godzin na wolne miejsca w szpitalu, to już lepiej, żeby pojechali w tym czasie do Niemiec, bo tam mają wolne. Wystarczy skoordynować działania lekarzy z tych krajów.

14 minut temu, pogo napisał:

Jakbyś przeczytał artykuł, to byś zauważył, że w przypadku tej choroby raczej nie obserwuje się istnienia takich jednostek.

Jak się nie obserwuje, gdyby tak było, to ludzie by się nie zarażali i nie byłoby epidemii.

Share this post


Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, Antylogik napisał:

Czyli logiczny wniosek jest taki, że gdyby Hiszpania i Włochy podjęły odpowiednio strategię szwedzką, to osiągnęłyby jeszcze lepsze wyniki niż Szwecja

No nie, predyspozycji i cierpliwości do "pracy u podstaw" nie mam, więc docen mój ponadludzki wysiłek, włożony teraz w wytłumaczenie tobie, że w wielopokoleniowych rodzinach na południu Europy "metoda szwedzka" położyłaby w samych szpitalach Włoskich ok.1000 000 ludzi (w całej Europie jest ok.2mln łóżek)

1 minutę temu, Antylogik napisał:

Jak się nie obserwuje, gdyby tak było, to ludzie by się nie zarażali i nie byłoby epidemii.

No wreszcie jakaś "mądra" metoda leczenia.:D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli metoda z odpornością stadną ma byś skuteczna, to trzeba skoordynować chorowanie w całej Europie, inaczej my nabierzemy odporności, a za 2 lata gdy nam zniknie Niemcy znów przyniosą kolejną falę... Jak oni zaczną chorować w takich ilościach by wyrobić odporność, to ich system też padnie.

A nawet jeśli nie... wyobrażasz sobie transportowanie chorych 500-1000 km? Jak chcesz to robić? Karetkami? Bo na pociągi i samoloty to jednak będzie ich za mało w jednym miejscu.

Edited by pogo

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, pogo napisał:

a za 2 lata gdy nam zniknie Niemcy znów przyniosą kolejną falę...

A skąd ta pewność, że po 2 latach ma zniknąć? Nigdzie nie znalazłem informacji oprócz tego artykułu, że pamięć immunologiczna trwa 2 lata. A ja do polskich naukowców mam bardzo krytyczny stosunek. Skoro mózg może zapamiętać dane na całe życie, to i system odpornościowy to pewnie potrafi. Skoro

Cytat

Skuteczność po 20 latach wynosi 99% dla różyczki i odry, a ok. 90–95% dla świnki

https://pl.wikipedia.org/wiki/Szczepionka#Zastosowanie_i_celowość_szczepień

to nie widzę powodów, żeby tutaj było inaczej. W ogóle ciekawe jak ci "eksperci" ocenili, że po 2 latach pamięć immunologiczna zaniknie skoro nie minął nawet rok od rozpoczęcia pandemii.

45 minut temu, pogo napisał:

A nawet jeśli nie... wyobrażasz sobie transportowanie chorych 500-1000 km? Jak chcesz to robić? Karetkami? Bo na pociągi to jednak będzie ich za mało w jednym miejscu.

To lepiej żeby stali godziny przed szpitalami... Niech w końcu wykorzystują samoloty wojskowe, przynajmniej do czegoś się przydadzą, bo dotychczas służyły tylko VIPom do latania na wakacje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Antylogik napisał:

To lepiej żeby stali godziny przed szpitalami...

Nie, niech lepiej nie chorują. Szczególnie nie w takich ilościach jakie Ty byś chciał oglądać.

Różne choroby różny czas tego, jak długo układ immunologiczny je pamięta. Świnka i różyczka - jedno szczepienie i właściwie problem z głowy na resztę życia. Gruźlica - 70% skuteczności i trzeba przypominać. A zwykłe przeziębienia? (o grypie nie mówię, bo problem jest głównie w tym jak mutuje). Ja już w kilku miejscach czytałem, że konkretnie koronawirusy raczej nie wytwarzają stałej odporności po przebyciu choroby. I niczego nie ocenili jednoznacznie. Napisali, że inne wirusy z tej samej rodziny dają tak krótką odporność, więc jest uzasadnione podejrzenie, że tu nie będzie inaczej. Przecież to właśnie jest napisane w tym artykule, czy Ty masz problem z czytaniem ze zrozumieniem?

A w tym co zacytowałeś: szczepionki mają zwykle wyższą skuteczność w wytwarzaniu trwałej odporności niż przebycie choroby.

 A czytam zwykle przedruki z opracowań WHO, bo zwyczajnie same mi wpadają pod rękę, są na zwykłych serwisach informacyjnych. Czasem tylko weryfikuję czy pismaki nic nie przekręcili i zaglądam do źródła by potwierdzić liczby i ich kontekst - prawie zawsze jest dobrze. Nie twierdzę, że to najbardziej wiarygodne źródło, ale cóż...

Edited by pogo

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, pogo napisał:

Napisali, że inne wirusy z tej samej rodziny dają tak krótką odporność, więc jest uzasadnione podejrzenie, że tu nie będzie inaczej. Przecież to właśnie jest napisane w tym artykule, czy Ty masz problem z czytaniem ze zrozumieniem?

Nie mam, tylko głębiej patrzę na sprawę niż niektórzy, w tym nasi "eksperci". Napisałem

Godzinę temu, Antylogik napisał:

W ogóle ciekawe jak ci "eksperci" ocenili, że po 2 latach pamięć immunologiczna zaniknie skoro nie minął nawet rok od rozpoczęcia pandemii.

co jest krytyką jak najbardziej słuszną, gdyż ich argument

W dniu 29.10.2020 o 11:15, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Wiadomo też, że odporność na inne koronawirusy trwa od kilu miesięcy do 2 lat.

musi być fałszywy. Nie łączą faktu, że inne koronawirusy nie wywołują epidemii, a co to znaczy? Że nie sieją takiego spustoszenia jak ten COVID-19. A to oznacza, że nie można go utożsamiać z pozostałymi. Gdybyś rozumiał dlaczego organizm nie wytwarza długiej odporności na te pozostałe, tobyś zrozumiał dlaczego ci "eksperci" opierają się na fałszywych przesłankach. Siła rażenia wywołuje odpowiednio mocną odpowiedź immunologiczną. Skoro tamte wirusy nie były śmiertelne, to organizm nie musiał widocznie tworzyć pamięci długotrwałej. W tym wypadku dzieje się coś dokładnie odwrotnego. Im dłużej chorujemy, tym odpowiedź organizmu jest mocniejsza. Gdy zaczynamy zdrowieć, organizm wytwarza silną obronę i co więcej, tworzy dłuższą pamięć immunologiczną. Dłuższe odchorowanie prowadzi do dłuższej pamięci.

Prawdziwość tej tezy jest potwierdzona w art. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7430600/

Cytat

In the absence of a vaccine, natural infection-induced herd immunity could play a key role in reducing infections and deaths. For this to be possible, individuals that experience mild COVID-19 would need to develop and sustain protective immune memory. Here, we found that individuals that recovered from mildly symptomatic COVID-19 had an expanded arsenal of SARS-CoV-2-specific immune mediators: neutralizing antibodies, IgG+T-betlo classical MBCs, circulating cytokine-producing CXCR5+ Tfh1 cells, proliferating CXCR3+ CD4+ memory cells and IFNγ producing CD8+ T cells that were maintained to at least three months post-symptom onset. This study predicts that these recovered individuals will be protected from a second SARS-CoV-2 infection and, if so, suggests that Th1 memory should be the target of vaccine elicited memory.

Zatem badanie to potwierdza wytwarzanie przeciwciał bez szczepionki i teorię odporności zbiorowej. 

Edited by Antylogik

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Antylogik napisał:

badanie to potwierdza wytwarzanie przeciwciał bez szczepionki i teorię odporności zbiorowej. 

Uzurpujesz sobie wynalazek tej prawdy oczywistej.:D

 

13 minut temu, Antylogik napisał:
W dniu 29.10.2020 o 11:15, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Wiadomo też, że odporność na inne koronawirusy trwa od kilu miesięcy do 2 lat.

musi być fałszywy.

Ty jesteś fałszywy!:excl:

Czytaj:

https://tvn24.pl/tvnmeteo/informacje-pogoda/swiat,27/brytyjskie-badania-szybki-spadek-przeciwcial-u-osob-zakazonych-koronawirusem-sars-cov-2,329838,1,0.html?p=meteo

" obserwacje sugerują, że przeciwciała utrzymują się jedynie przez kilka miesięcy, najczęściej od trzech do siedmiu miesięcy."

 

"Pierwsze testy wykonano pod koniec czerwca 2020 roku, a ostatnią serię przeprowadzono we wrześniu. Okazało się, że w tym okresie, po upływie około trzech miesięcy, odsetek osób wykazujących przeciwciała przeciwko koronawirusowi spadł o 26 procent. O ile pod koniec czerwca 60 na 1000 osób miało przeciwciała, to we wrześniu już tylko 44 na 1000.- Odporność ta zanika dość szybko, zaledwie po upływie trzech miesięcy - przyznaje jedna z autorek badań profesor Helen Ward z Imperial College London.""

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ospa wietrzna przechodzona za dzieciństwa? Dość łagodna choroba, przynajmniej dla dziecka, a odporność jest na całe życie. Świnka i różyczka też raczej nie zagrażają życiu dziecka, więc coś tu się nie zgadza z tą Twoją teorią o powodach wytwarzania stałej odporności...

Dodatkowo:
https://tvn24.pl/tvnmeteo/informacje-pogoda/swiat,27/brytyjskie-badania-szybki-spadek-przeciwcial-u-osob-zakazonych-koronawirusem-sars-cov-2,329838,1,0.html

Wiem, że źródło bez szału, ale właśnie na nie trafiłem, jeszcze nie weryfikowałem, nie mam teraz na to czasu.

 

Edit:
@3grosze mnie uprzedził.

Edit 2:
Jeśli te badania się potwierdzą, to musimy masowo chorować w 3 miesiące, czyli już nie 40 000 hospitalizowanych jednocześnie, a 160 000. Spory kawałek szpitali w całej Europie musimy zarzucić swoimi pacjentami, by plan @Antylogika się udał ;)

Edited by pogo

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, 3grosze napisał:

" obserwacje sugerują, że przeciwciała utrzymują się jedynie przez kilka miesięcy, najczęściej od trzech do siedmiu miesięcy."

No i prawidłowo, to znak, że wirusa już nie ma. Po co organizm ma utrzymywać zbędne substancje. Doczytaj sobie ten sam artykuł do końca, gdzie wspomniano o pamięci immunologicznej. Jak widać nie odróżniasz przeciwciał od pamięci o tych przeciwciałach.

17 minut temu, pogo napisał:

Wiem, że źródło bez szału,

Bez szału, ale przynajmniej odróżnili przeciwciała od pamięci o tych przeciwciałach. Jak widać dyskutanci nie widzą różnicy. Zupełnie jak nasi "eksperci".

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Antylogik napisał:

Jak widać nie odróżniasz przeciwciał od pamięci o tych przeciwciałach.

Już się tobie wszystko popieprzyło::D

2 godziny temu, Antylogik napisał:

Skoro mózg może zapamiętać dane na całe życie, to i system odpornościowy to pewnie potrafi.

No pewnie, że potrafi. Ale w RAM czy w ROM?:D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, 3grosze napisał:

Już się tobie wszystko popieprzyło:

To może zacytujmy wasze linki:

Cytat

Dzięki tym mechanizmom w układzie odpornościowym może wytworzyć się "pamięć immunologiczna", związana z koronawirusem SARS-CoV-2. Osoby, które już nie wytwarzają przeciwciał, mogą zatem lepiej odpowiedzieć na zakażenie lub przynajmniej łagodniej przechodzić chorobę COVID-19. Jak na razie rzadko odnotowywane są przypadki powtórnego zachorowania na to schorzenie.

To się nazywa samozaoranie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

2 minuty temu, Antylogik napisał:

To się nazywa samozaoranie?

Ależ tchórzliwie nie uciekaj w mydliny.

O pamięci teraz piszemy.

Przypomnę:

7 minut temu, 3grosze napisał:
2 godziny temu, Antylogik napisał:

Skoro mózg może zapamiętać dane na całe życie, to i system odpornościowy to pewnie potrafi.

No pewnie, że potrafi. Ale w RAM czy w ROM?:D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Firma Pfizer wydała dzisiaj oświadczenie, w którym informuje, że jeszcze tego samego dnia złoży do amerykańskiej Administracji ds. Żywności i Leków wniosek o wydanie w trybie przyspieszonym zgody na rozpoczęcie dystrybucji swojej szczepionki przeciwko SARS-CoV-2. Firma poinformowała, że jest gotowa udostępnić szczepionkę BNT162b2 w ciągu kilku godzin po otrzymaniu takiej zgody. Jej przedstawiciele mają nadzieję, że szczepienia rozpoczną się w USA jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia.
      Jeśli FDA wyrazi zgodę, to pierwszymi, którzy zostaną zaszczepieni, będą prawdopodobnie lekarze, pielęgniarki i inne osoby pracujące przy opanowaniu epidemii.
      Dyrektor wykonawczy farmaceutycznego koncernu, Albert Bourla, poinformował, że prace nad szczepionką trwały „248 długich dni i nocy”, a przetestowano ją na 43 661 ochotnikach w 150 lokalizacjach w USA, Turcji i RPA. Efektywność szczepionki wynosi 95%. Oznacza to, że w danej grupie osób zaszczepionych zachoruje o 95% osób mniej, niż w grupie osób niezaszczepionych.
      Pfizer i jego parter, niemiecka firma BioNtech, twierdzą, że do stycznia są w stanie wyprodukować około 50 milionów dawek, a do końca roku 2021 – 1,3 miliarda dawek. Do skutecznego zaszczepienia konieczne będzie podanie 2 dawek w przeciągu kilku tygodni.
      Pfizer może być pierwszą firmą, która uzyska zgodę na stosowanie szczepionki w USA. Nie będzie jednak jedyną. Testy swoich szczepionek kończą właśnie Moderna Pharmaceuticals oraz AstraZeneca i współpracujący z nią Oxford University. Szczepionki przeciwko SARS-CoV-2 są też od jakiegoś czasu dopuszczone do użycia w Rosji i Chinach.
      Początkowo podaż szczepionek będzie ograniczona. Większość chętnych do jej przyjęcia – czy to szczepionki Pfizera czy jakiejś innej firmy – będzie musiała czekać do 2. połowy przyszłego roku. To zaś oznacza, że jeszcze przez co najmniej kilka miesięcy najskuteczniejszym sposobem na uniknięcie zakażenia będzie unikanie kontaktów z innymi ludźmi.
      Po złożeniu przez Pfizera wniosku piłka jest po stronie FDA. W grudniu zbierze się panel ekspertów, który oceni dostarczone przez firmę dane. Część ekspertów wciąż uważa, że proces zatwierdzania nowej szczepionki powinien być dłuższy, co, między innymi, zwiększy do niej zaufanie wśród opinii publicznej.
      Od marca bieżącego roku FDA kilkukrotnie wykorzystywała szybką ścieżkę, dopuszczając do stosowania cztery metody leczenia COVID-19 (hydkroksychlorochinę, plazmę ozdrowieńców, remdesivir i przeciwciała). Za każdym razem decyzję podejmowano w oparciu o ograniczoną liczbę dowodów i w każdym przypadku nie ma wśród specjalistów pełnej zgody co do tego, że metody te rzeczywiście zmniejszają liczbę zgonów z powodu COVID-19.
      Pfizer informuje, że szczepionkę może wytwarzać i dystrybuować z kilku różnych lokalizacji w USA i Europie. Firma będzie używała specjalnie chłodzonych kontenerów, gdyż szczepionka musi być przechowywana do 15 dni w temperaturze -70 stopni Celsjusza.
      BNT162b2 to szczepionka zawierająca materiał genetyczny (mRNA) białka S zamknięty w nanocząstkach lipidowych. Po podaniu szczepionki organizm osoby zaszczepionej odczytuje informację genetyczną i sam wytwarza białko S. Jest to białko, za pomocą którego koronawirus wnika do wnętrza komórek i je infekuje. Dzięki szczepionce układ odpornościowy rozpozna białko S jako obce i wytworzy przeciwciała oraz limfocyty T przeciwko temu białku. Jeśli w przyszłości taka osoba zetknie się z wirusem SARS-CoV-2 organizm szybko go rozpozna i będzie gotowy do ataku na niego.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pandemia koronawirusa SARS-CoV-1 w bardzo istotny sposób odcisnęła swoje piętno na światowej gospodarce. Z tego względu miała niebagatelny wpływ na zachowanie wszystkich instrumentów finansowych, w tym kryptowalut. Okazuje się, że wahania, jakich doświadcza rynek walut wirtualnych w tym okresie, odzwierciedlają zmiany innych rynków kapitałowych i towarowych. Ponadto rynek ten wykazał się względną stabilnością w tym trudnym czasie. Jest to kolejny dowód na to, że kryptowaluty można traktować jako dojrzały i pełnoprawny instrument finansowy.
      Systemy społeczne charakteryzują się ogromną siecią powiązań i czynników, które mogą wpływać na ich strukturę i dynamikę. Spośród tych systemów cała ekonomiczna sfera działalności człowieka wydaje się najbardziej ze sobą powiązana i złożona. Do tej sfery należą wszystkie rynki finansowe, w tym najmłodszy z nich – kryptowalutowy.
      Pierwsza kryptowaluta o nazwie bitcoin pojawiła się w 2008 roku u szczytu światowego kryzysu finansowego. W zamyśle swych twórców miała zapewnić narzędzie do przeprowadzania transakcji za pośrednictwem Internetu bez udziału centralnej jednostki zarządzającej emisją pieniądza. Z tej perspektywy waluty wirtualne można traktować jako niezależny instrument finansowy, gdyż nie opiera się na zaufaniu względem emitenta centralnego. Czy jednak rynek kryptowalut spełnił pokładane w nim nadzieje? Jak zareagował na sytuację wywołaną pojawieniem się warunków kryzysowych? A także – czy kryptowaluty osiągnęły już dojrzałość i stabilność, jakiej wymaga się od pełnoprawnego instrumentu finansowego?
      Wydarzenia związane z wybuchem i rozwojem epidemii COVID-19 stanowiły świetną okazję do poszukiwania odpowiedzi na te pytania. Dlatego też grupa naukowców z IFJ PAN w Krakowie pracujących pod kierunkiem prof. Stanisława Drożdża, od wielu lat zajmująca się modelowaniem i opisem teoretycznym rynków finansowych, postanowiła zbadać zachowanie rynku kryptowalut w odpowiedzi na sytuację ekonomiczną wywołaną pandemią.
      Nasze wcześniejsze ilościowe analizy różnych charakterystyk złożoności rynku kryptowalut i specyfiki jego korelacji z bardziej tradycyjnymi rynkami świata, takimi jak rynki akcji, walut czy towarów, pokazały, że rynek ten w tym sensie stał się w zasadzie od nich nieodróżnialny i niezależny. Tym niemniej w obliczu nadchodzącej pandemii poważnie braliśmy pod uwagę możliwość, że czegoś takiego jak bitcoin inwestorzy zaczną się pozbywać w pierwszej kolejności. Przez swoją wirtualność kryptowaluty są jednak ciągle postrzegane przez większość potencjalnych uczestników rynku jako twory zdecydowanie osobliwe. W kryzysowych momentach, podczas gwałtownych zawirowań ekonomicznych i politycznych, ludzie uciekają w środki finansowe, które uważają za pewniejsze. Tymczasem z naszych zestawień wynikało, że solidne instrumenty odnotowywały spadki w tych najbardziej krytycznych momentach, natomiast kryptowaluty zachowywały się znacznie stabilniej – mówi prof. Drożdż.
      W pierwszej fazie pandemii, kiedy jeszcze nie było wiadomo, jak cała sytuacja się rozwinie, nastąpiła ucieczka z ryzykownych instrumentów finansowych do bitcoina. Wystąpiła dodatnia korelacja bitcoina z instrumentami finansowymi uważanymi za bezpieczne, takimi jak frank szwajcarski, jen, złoto i srebro. Potem nastąpił dalszy wzrost liczby zakażeń na całym świecie i stowarzyszone z nimi gwałtowne spadki na światowych giełdach – szczególnie w USA – powodowane totalną wyprzedażą wszystkich aktywów, łącznie z bitcoinem. Inwestorzy uciekali do gotówki, głównie do jena i dolara. W tym okresie bitcoin nieco utracił status bezpiecznej przystani, ale taka sama sytuacja dotyczyła też złota i srebra. Mimo to zachował się jak całkowicie normalny, tradycyjny, solidny instrument finansowy. Jednak szczególnie interesujące jest skorelowanie bitcoina (BTC) i ethereum (ETH) z tradycyjnymi instrumentami finansowymi w trakcie wzrostów na światowych giełdach, związanych ze spowolnieniem epidemii podczas lata 2020.
      Jest to bardzo ciekawy efekt, ponieważ przed pandemią takie korelacje nie występowały. Ponadto utrzymują się one w dalszym ciągu na istotnym poziomie. To może być dowodem, że bitcoin stał się pełnoprawnym elementem rynku finansowego. Można powiedzieć, że pandemia COVID-19 pozytywnie zweryfikowała kryptowaluty. Okazało się, że inwestorzy nie przestraszyli się bitcoina, a nawet więcej – włączyli go swoich portfeli inwestycyjnych – opisuje wnioski płynące z badań krakowskiej grupy dr Marcin Wątorek.
      W swoich badaniach naukowcy z Krakowa skupili się na dynamicznych i strukturalnych właściwościach rynku kryptowalut. Przeanalizowali dane przedstawiające kursy wymiany 129 walut wirtualnych na platformie Binance. Analiza składała się z trzech części, z których każda miała na celu zbadanie innego aspektu struktury rynku.
      Podeszliśmy do tematu z trzech perspektyw: dynamiki kursów wymiany kryptowaluty na inne waluty wirtualne i fiducjarne, sprzęgania i rozprzęgania walut wirtualnych i tradycyjnych aktywów oraz wewnętrznej struktury rynku kryptowalut. Dokonaliśmy tego w oparciu o dane z przedziału czasowego od stycznia 2019 do czerwca 2020. Okres ten obejmuje szczególny czas pandemii COVID-19; dlatego zwróciliśmy szczególną uwagę na to wydarzenie i zbadaliśmy, jak silny był jego wpływ na strukturę i dynamikę rynku. Poza tym analizowane dane obejmują kilka innych znaczących wydarzeń, takich jak faza podwójnej hossy i bessy w 2019 roku – wyjaśnia metodykę prac dr hab. Jarosław Kwapień, członek zespołu.
      Analiza wzajemnych korelacji między rynkiem kryptowalut reprezentowanym przez kurs wymiany BTC/USD i ETH/USD a rynkami tradycyjnymi głównych walut fiducjarnych, najważniejszych towarów (takich jak ropa naftowa i złoto) oraz amerykańskich indeksów giełdowych doprowadziła do wniosku, że rynek walut wirtualnych był niezależny od pozostałych rynków przez cały rok 2019, ale uległ tymczasowej korelacji z tymi rynkami podczas kilku wydarzeń w pierwszej połowie 2020 roku, jak na przykład w styczniu, kiedy zgłoszono pierwszy przypadek COVID-19 w Stanach Zjednoczonych, w marcu podczas wybuchu pandemii oraz od maja do lipca 2020 roku podczas drugiej fali pandemii. W pierwszym przypadku bitcoin wykazywał antykorelację z głównymi indeksami giełdowymi, takimi jak S&P500 i Nasdaq100, ale w drugim i trzecim przypadku analogiczne korelacje były dodatnie. Dodatnie były wtedy również korelacje między bitcoinem a kilkoma walutami fiducjarnymi i rynkiem towarów.
      Brak statystycznie istotnych korelacji w 2019 roku, kiedy klasyczne instrumenty finansowe nie doświadczyły żadnych zawirowań, był przypuszczalnie spowodowany asymetrią kapitalizacji rynkowej między rynkiem kryptowalut a rynkami konwencjonalnymi na niekorzyść pierwszego z nich, który jest jednak zbyt mały, aby mieć jakikolwiek znaczący wpływ na inne rynki. Jednak konwencjonalne rynki mogą łatwo wpływać na rynek kryptowalut, jeśli wykazują zawirowania. Taka właśnie sytuacja miała miejsce w marcu i czerwcu 2020 roku.
      Najbardziej znaczący wynik naszych analiz dynamiki rynków finansowych świata w okresie pandemii COVID-19 jest taki, że to rynek kryptowalut, a szczególnie bitcoin, okazał się jednym z najbardziej odpornych na uleganie zawirowaniom, jakich w tym okresie wszystkie światowe rynki doświadczały. Ta obserwacja jest w zgodzie i uzupełnia nasze wcześniej publikowane wyniki odnośnie stabilności i dojrzałości, do jakiej rynek kryptowalut się zbliżał w ciągu ostatnich 2–3 lat. Okres COVID-19 zdaje się w pełni potwierdzać te wcześniejsze sygnały – podsumowuje prace zespołu prof. Drożdż.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Środki stosowane w ramach walki z COVID-19 – jak noszenie maseczek i utrzymywanie dystansu – doprowadziły do znacznego spadku zachorowań na inne choroby, przede wszystkim na grypę i RSV. Wydaje się to korzystnym efektem ubocznym walki z SARS-CoV-2. Jednak naukowcy z Princeton University twierdzą, że może to spowodować znaczne zmiany w dynamice innych chorób i doprowadzi do wybuchów epidemii na większą skalę niż epidemie tych chorób, jakie miały miejsce przed pojawieniem się COVID-19.
      Wyniki badań przeprowadzonych na Princeton zostały opublikowane na łamach PNAS. W wielu miejscach na świecie zaobserwowano spadek liczby zachorowań na różne choroby układu oddechowego, mówi główna autorka artykułu, Rachel Baker. Zjawisko takie może być interpretowane jako pozytywny efekt uboczny COVID-19, jednak rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana. Nasze badania wskazują, że w czasie stosowania interwencji niefarmaceutycznych (NPI) może zwiększać się podatność na inne choroby, takie jak RSV czy grypa. To z kolei może doprowadzić do sytuacji, że gdy NPI przestaną być stosowane i wirusy znowu będą mogły swobodnie krążyć, dojdzie do dużych epidemii tych chorób.
      Baker i jej koledzy ostrzegają, że stosowanie NPI może prowadzić w przyszłości do zwiększenia zakażeń RSV, syncytialnym wirusem oddechowym. Na całym świecie zabija on każdego roku od 48 000 do 74 500 dzieci poniżej 5. roku życia. Wzrost zachorowań może dotyczyć też grypy, jednak w jej przypadku nie jest to tak oczywiste, jak w przypadku RSV, gdyż wirus grypy ulega częstszym zmianom, a duży wpływ na jego epidemiologię ma stosowanie szczepionek.
      Szczegółowy przyszły rozwój zachorowań na RSV i grypę to bardzo złożona kwestia, jednak gdy przyjrzymy się sezonowej dynamice tych chorób oraz skutkom stosowania NPI, widzimy jasne trendy, mówi profesor Garbiel Vecchi.
      Naukowcy wykorzystali model epidemiologiczny oparty o historyczne dane oraz najnowsze obserwacje dotyczące obecnej dynamiki zachorowań na RSV i na jego podstawie badali możliwy wpływ NPI stosowanych przy COVID-19 na przyszłe wybuchy epidemii RSV w Nowym Meksyku. Odkryli, że nawet krótkotrwałe stosowane NPI może prowadzić w przyszłości do wybuchów dużych epidemii RSV. Naukowcy przewidują, że w wielu miejscach dojdzie do wybuchu takich epidemii na przełomie lat 2021–2022. Musimy być przygotowani na to ryzyko i musimy przyjrzeć się wszystkim chorobom zakaźnym, na których dynamikę wpłynęły niefarmaceutyczne interwencje stosowane przy COVID-19, mówi Baker.
      NPI będą miały podobny wpływ na grypę, jednak tutaj dokładniejsze przewidywania są trudniejsze. W przypadku grypy olbrzymią różnicę stanowi stosowanie szczepionek. Ponadto nie do końca rozumiemy wpływ NPI na ewolucję wirusa grypy, jednak potencjalnie jest on duży, dodaje Baker.
      Spadek liczby zachorowań na grypę i RSV oraz przewidywane przez nas możliwe wzrosty zachorowań, to prawdopodobnie największy skutek uboczny stosowania NPI w walce z COVID-19. Metody te mogą mieć niezamierzony długoterminowy wpływ na dynamikę innych chorób, dodaje profesor Bryan Grenfell.
      Naukowcy przypominają, że tego typu zjawisko jest znane z przeszłości. Historyczne dane z Londynu wskazują, że po epidemii hiszpanki i wprowadzonych w związku z nią NPI doszło do zmiany dynamiki odry. Wzrost zachorowań zaczęto notować wówczas nie co roku, ale co dwa lata i dochodziło wówczas do większej liczby zgonów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ponowne otwarcie szkół po spowodowanym koronawirusem lockdownie doprowadziło w ciągu miesiąca do wzrostu liczby zachorowań, informują autorzy pierwszych badań dotyczących skutków zniesienia restrykcji. Analiza danych ze 131 krajów wykazała, że w miesiąc po powrocie dzieci do szkół współczynnik R, mówiący o tym, ile osób zaraża przeciętny zarażony, wzrósł o 24%.
      Poza otwarciem szkół jedynym elementem, który w znaczącym stopniu spowodował zwiększenie współczynnika R było ponowne zezwolenie na organizowanie zgromadzeń publicznych. W tym wypadku R zwiększył się o 25%.
      Autorzy badań podkreślają, że w swoich analizach nie byli w stanie uwzględnić takich czynników jak ograniczenia liczebności klas, higiena osobista, nakaz noszenia maseczek w szkołach itp
      Po otwarciu szkół doszło do zwiększenia współczynnika R, ale nie jest jasne, czy ogranicza się to do konkretnych grup wiekowych, w których mogą istnieć znaczące różnice dotyczące społecznego dystansowania się w klasach jak i poza nimi, mówi profesor Harish Nair, specjalista dziecięcych chorób zakaźnych. Potrzebujemy więcej danych, by zrozumieć rolę szkół w rozprzestrzenianiu się SARS-CoV-2, dodaje.
      Uczeni opracowali też specjalne modele, pozwalające badać, jak różne ograniczenia wpływają na wartość R. Odkryli, że największy wpływ na obniżenie wartości współczynnika R miały zakaz organizacji wydarzeń, zamknięcie szkół, zakaz spotykania się w więcej niż 10 osób, rozpropagowanie pracy zdalnej oraz ograniczenie wychodzenia z domu. Tam, gdzie wszystkie te restrykcje wprowadzono razem, wartość R spadła o 52% w ciągu miesiąca. Z kolei samo organizacji zgromadzeń publicznych i spotkań w gronie większym niż 10 osób prowadzi do 29-procentowego spadku R w ciągu miesiąca. Pojedynczym czynnikiem, który w największym stopniu ogranicza R jest zakaz organizacji wydarzeń publicznych. W takim wypadku R spada o 24% w ciągu miesiąca.
      Nasze badania mogą przydać się przy podejmowaniu decyzji odnośnie wprowadzenia i znoszenia ograniczeń. Pozwolą przewidzieć, kiedy pojawią się skutki takich decyzji. Jednak dużo zależy też o lokalnego kontekstu, czyli współczynnika R w różnym czasie, wydolności lokalnej służby zdrowia oraz społeczno-ekonomicznych efektów wprowadzania takich a nie innych decyzji w życie, mówią naukowcy.
      Profesor matematyki Chris Bauch z kanadyjskiego University of Waterloo stwierdza, że tego typu badania mogą być niezwykle ważne dla zoptymalizowania w danym kraju działań na rzecz walki z epidemią. Pokazują one, że rozwiązania działają i które działają najlepiej. To bardzo ważne informacje, gdyż ograniczenia niosą ze sobą olbrzymie skutki społeczno-ekonomiczne.
      Wyniki badań zostały opublikowane na łamach The Lancet Infectious Diseases.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...