Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Antyszczepionkowcy – nieliczni, ale skuteczni. Mogą znakomicie utrudnić zakończenie pandemii

Recommended Posts

Specjaliści obawiają się, że ruchy antyszczepionkowe mogą znacząco utrudnić zakończenie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. Badania sieci społecznościowych wykazały, że antyszczepionkowców jest niewielu, jednak ich propaganda ma bardzo szeroki zasięg, a liczba ich zwolenników rośnie.

Obecnie nie wiadomo, jak wiele osób może odmówić zaszczepieniu się przeciwko COVID-19. Na całym świecie poparcie dla szczepionek jest wysokie. Jednak specjaliści badający ruchy antyszczepionkowe obawiają się, że w wyniku ich propagandy szczepionki odmówi na tyle dużo osób, iż uniemożliwi to osiągnięcie odporności stadnej. Jak zauważył Neil Johnson, fizyk z George Washington University, który bada taktykę antyszczepionkowców, wiele tych grup skupia się obecnie wyłącznie na COVID-19.

W ubiegłym tygodniu na YouTube pojawił się film wyprodukowany przez antyszczepionkowców, w którym padają tak absurdalne stwierdzenia, jak hasła o maseczkach aktywujących wirusa, o szczepionce, która zabije miliony czy też tezy, że we Włoszech liczba zgonów była tak duża, gdyż ludzie zostali zarażeni koronawirusem przez podawanie szczepionek przeciwgrypowych wyprodukowanych za pomocą linii komórkowej pochodzącej od psów. Materiał został już usunięty, jednak film miał ponad 8 milionów odsłon.

Z badań zespołu Johnsona wynika, że grupy antyszczepionkowców są niewielkie, ale wykorzystują efektywną strategię, a ich propaganda szeroko się rozpowszechnia. Jeszcze przed pojawieniem się SARS-CoV-2 Johnson i jego zespół stworzyli mapę profili antyszczepionkowców na Facebooku. Przeanalizowali ponad 1300 fanpage'ów obserwowanych przez około 85 milionów osób. Z analizy wynika, że takie profile prowadzone przez antyszczepionkowców mają zwykle mniej obserwujących, ale są bardziej liczne, niż profile zwolenników szczepionek. Ponadto antyszczepionkowe fanpage są częściej linkowane w dyskusjach na innych profilach na Facebooku, takich jak np. grupy rodziców, w których to grupach wiele osób nie ma ustalonych poglądów dotyczących szczepień. Z drugiej zaś strony profile zwolenników szczepień i profile naukowe dotyczące szczepionek są głównie linkowane na fanpage'ach, które znajdują się poza głównym polem bitwy o serca i umysły opinii publicznej.

Jak zaobserwował Johson, w 2019 roku podczas zwiększonej zachorowalności na odrę, facebookowe profile antyszczepionkowców były częściej linkowane niż profile ich przeciwników. Przeprowadzone przez zespół Johnsona ekstrapolacja obecnych trendów wykazała, że sprzeciw wobec szczepionek może w ciągu 10 lat dominować w sieciach społecznościowych.

Praca Johnsona wykazała, że zwolennicy szczepionek mówią do samych siebie, nie sięgają na zewnątrz i jedynie reagują na narrację wśród grup niezdecydowanych, mówi Heidi Larson, dyrektor Vaccine Confidence Project w London School of Hygiene and Tropical Medicine, która monitoruje społeczną postawę wobec szczepień.

Problem nie ogranicza się tylko do Facebooka. Na początku kwietnia grupa Johnsona opublikowała też wstępny artykuł z osobnych badań, dotyczących tym razem online'owych opinii na temat COVID-19. Wynika z nich, że w obliczu obecnej pandemii dochodzi do wzmocnienia międzyplatformowych więzi pomiędzy antyszczepionkowcami, a innymi zainteresowanymi tym tematem grupami, jak np. prawicowymi ekstremistami.

Bruce Gellin z Sabin Vaccine Institute mówi, że postawienie tamy antyszczepionkowej propagandzie będzie wymagało nie tylko zrozumienia więzi społecznościowych pomiędzy różnymi grupami, ale również sposobów, w jaki przekaz ten zyskuje popularność. Musimy zrozumieć co takiego jest w treści przekazu antyszczepionkowców, że ludzie chcą tego słuchać i dzielić się z innymi, stwierdza.

Już teraz można dać pewne odpowiedzi. Przekaz proszczepionkowców jest prosty – szczepionki działają i ratują życie. Natomiast antyszczepionkowcy mają znacznie bardziej zróżnicowane metody działania: od wzbudzania niepokoju o zdrowie dzieci, poprzez zalecanie alternatywnych terapii po łączenie szczepionek z teoriami spiskowymi. Dzięki temu ich narracja rozprzestrzenia się w większej liczbie miejsc niż narracja zwolenników szczepionek, mimo że grupy zwolenników są większe. Johnson mówi, że zjawisko takie jest podobne do tego, co wcześniej zauważył badając oddziaływanie grup rebeliantów w strefach konfliktów. Grupy takie bardzo często są w stanie głęboko penetrować istniejące sieci społecznościowe.

Heidi Larson zauważa też, że organizacje zwolenników szczepień nie słuchają obaw i pytań. Antyszczepionkowcy posługują się nie tylko strachem, ale apelują też do uczuć, np. pytając rodziców czy kochają swoje dzieci. Tymczasem grupy proszczepionkowe próbują po prostu zwiększyć wyszczepialność, co wywołuje wrażenie, że zależy im tylko na statystykach.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powinniśmy wszyscy cieszyć się wolnością słowa, ale chyba powinno się uchwalić jeszcze przepisy, które wprowadzałyby jakąś odpowiedzialność za słowa, gdy te mogą poważnie szkodzić całemu społeczeństwu. Nie jestem przekonany o tym, aby od razu karać ludzi za głoszenie bredni, ale wydaje mi się, że przydałby się jakiś system ostrzeżeń, a kary nakładać dopiero, gdy ostrzeżenia nie pomagają. Problem w tym, kto ma uznawać, co jest brednią, a co prawdą? Mógłby to rozstrzygać sąd. Ale czy władze państwowe nie wykorzystywałyby tego do karania swoich przeciwników, zwłaszcza w krajach, w których sądy są podpowrządkowane władzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
59 minut temu, Sławko napisał:

Powinniśmy wszyscy cieszyć się wolnością słowa, ale chyba powinno się uchwalić jeszcze przepisy, które wprowadzałyby jakąś odpowiedzialność za słowa, gdy te mogą poważnie szkodzić całemu społeczeństwu. Nie jestem przekonany o tym, aby od razu karać ludzi za głoszenie bredni, ale wydaje mi się, że przydałby się jakiś system ostrzeżeń, a kary nakładać dopiero, gdy ostrzeżenia nie pomagają. Problem w tym, kto ma uznawać, co jest brednią, a co prawdą? Mógłby to rozstrzygać sąd. Ale czy władze państwowe nie wykorzystywałyby tego do karania swoich przeciwników, zwłaszcza w krajach, w których sądy są podpowrządkowane władzy.

Chyba jednak wolę radzić sobie z negatywnymi skutkami wolności słowa, niż żyć w kraju, w którym władza może ukarać za gadanie głupot. Głupota jest szkodliwa. To prawda. Jednak jedyny sposób na głupotę to mądrość. Społeczeństwo musi zmądrzeć. Karanie za głupotę nie sprawi że będziemy mądrzejsi. Potrzebna jest długa i systematyczna praca u podstaw. Nie widzę tutaj żadnego łatwego i szybkiego rozwiązania. Jednak antyszczepionkowcy mi także podnoszą ciśnienie <_<

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każda orientacja społeczna prędzej czy później infekowana jest przez ekstremistów i ludzi niepoczytalnych. W przytoczonym artykule mamy ewidentny przykład grupy schizo-paranoików.  Ale takie sekciarskie grupy są wszędzie: od religii, przez politykę, po naukę. Ten ostatni przypadek doskonale dokumentuje zachowanie niemieckich, japońskich (a potem też amerykańskich) lekarzy z okresu II ww. albo zachowanie naukowców rozmarzonych nad zastosowaniem bomb termojądrowych, broni B i C.  Broń B i C nie została wymyślona przez antyszczepionkowców lecz przez uznane autorytety naukowe. Ludzie to widzą i zastanawiają się czy w takiej sytuacji nauce można ufać.

To nie są gołosłowia, bo z nazwiska mógłbym wymienić np amerykańskich wirusologów/naukowców  (będących równocześnie właścicielami firm farmaceutycznych), którzy równolegle pracowali nad szczepionkami i nad bronią biologiczną masowego rażenia. Nie zrobię tego z ostrożności procesowej, ale ich życiorysy są nawet na wikipedi. To świadczy o tym, że pokładanie zaufania w działalność firmy farmakologicznej jest nierozsądne.

Ci bardziej oczytani wiedza też co robił np irlandzki i np kanadyjski  kościół z dziećmi z sierocińców - sprzedawano je setkami do eksperymentów medycznych. Tak jak dziś sprzedaje sie małpy. To są historie raptem sprzed stu lat.  Sprawa stała się tak śmierdząca, że w ostatnim dziesięcioleciu irlandzki kościół złożył oficjalne przeprosiny. Tylko co z tego - te dzieci były torturowane/mordowane  przez LEKARZY i zgodnie z wolą polityków. Ostatni przyklad torturowania dzieci (który mi się tu chce wspomnieć) to lata 50te i "doświadczenia aszkenazyjskie".

Ale co bystrzejsi może pamiętają, że m.in.  USA eksperymentowało na więźniach i psychicznie chorych aż do lat 70tych.

A takie Chiny są na bieżąco oskarżane, że wykonują transplantacje w ciągu 2ch tygodni, podczas gdy na świecie czeka się na nie kilka lat.  Drukują te organy?

...i tego ludzie się boją. Bo władza jak mówi, że weźmie, to weźmie, a jak mówi, że da to mówi.

 

 

 

 

Edited by Jarosław Bakalarz

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, gooostaw said:

Chyba jednak wolę radzić sobie z negatywnymi skutkami wolności słowa, niż żyć w kraju, w którym władza może ukarać za gadanie głupot

Popieram w 100%

3 hours ago, Sławko said:

chyba powinno się uchwalić jeszcze przepisy, które wprowadzałyby jakąś odpowiedzialność za słowa, gdy te mogą poważnie szkodzić całemu społeczeństwu

Na pewno nie powinno się uchwalić takich przepisów. Wolność słowa jest najważniejsza. Do tego należałoby dodać powszechny dostęp do przejrzystej i niezależnej informacji na temat wszystkiego co istnieje na szeroko rozumianym rynku.

 

2 hours ago, gooostaw said:

Jednak antyszczepionkowcy mi także podnoszą ciśnienie 

A ja część z nich rozumiem. Gdyby mojemu dziecku przypadł w udziale wyjątkowo paskudny NOP a korporacje farmaceutyczne migałyby się od odpowiedzialności, zrobiłbym co w mojej mocy, żeby nie spotkało to innych.

Edited by Daniel O'Really
Poziom wilgotności powietrza w Sudanie Południowym

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wrzucę to tu, bo tytuł artykułu brzmi "Antyszczepionkowcy – nieliczni, ale skuteczni. Mogą znakomicie utrudnić zakończenie pandemii".

Wydaje się, że jest dokładnie odwrotnie:  to rządy (w tym wypadku nasz ukochany) "Mogą znakomicie utrudnić zakończenie pandemii". Wyjaśnienie poniżej w linku:

https://www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-w-polsce,mz--nie-mozemy-dopuscic--by-badania-komercyjne-zdominowaly-rynek--helsinska-fundacja-praw-czlowieka--to-reczna-kontrola-nad-liczba-testowanych-osob,artykul,56309218.html?utm_source=www.medonet.pl_viasg_medonet&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2

Leniwym lub nie mającym czasu wyjaśnię za artem:

HFPC zwróciła uwagę, że projekt rozporządzenia znacząco ogranicza laboratoriom diagnostycznym możliwość wykonywania testów diagnostycznych finansowanych ze środków innych niż te należące do Narodowego Funduszu Zdrowia, Funduszu Przeciwdziałania COVID‑19, czy środków pochodzących z budżetu państwa.

Zgodnie z jego proponowanym brzmieniem badania tego rodzaju będą mogły stanowić jedynie 30 proc. wszystkich badań wykonywanych w danym laboratorium.

W rezultacie laboratoria, które nie będą miały wykonanej dostatecznej ilości testów niekomercyjnych, nie będą mogły wykonywać testów zleconych przez osoby prywatne i instytucje, nawet gdyby dysponowały mocami przerobowymi. Te, które złamią taki nakaz, na okres 3 miesięcy pozbawione zostaną możliwości wykonywania testów w ogóle.

„Bezpośrednio uderzy to w instytucje prewencyjnie badające swoich pracowników. Szpitale czy gminy prowadzące żłobki będą miały utrudnioną możliwość zlecenia testów w kierunku nosicielstwa wirusa SARS-CoV-2. Trudno w takich warunkach odmrażać gospodarkę” – tłumaczy Marcin Wolny, prawnik HFPC.

HFPC wyraziła wątpliwość, czy takie ograniczenie działalności gospodarczej, pozostaje w zgodzie z regulacją art. 22 i 31 ust. 3 Konstytucji. Zgodnie z ich treścią wolność działalności gospodarczej może być ograniczona jedynie z powodu ważnego interesu publicznego, gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie prawnym. Dodatkowo przepisy te wymagają, aby do ograniczenia wolności gospodarczej dochodziło w formie ustawy.

 

Tak więc - co jasno widać - rząd stara sie jak może, by epidemia nie została opanowana. Laboratorium (prywatne) nie będzie miało prawa testować "osoby z ulicy" - a tym samym rząd doprowadza poprzez zaniechanie - do rozprzestrzeniania się wirusa.   

Porównajmy teraz moc sprawczą antyszczepionkowców (to ok 1% społeczeństwa) ze skutkami zakazu testowania ludności.

...kowal zabił, cygana powiesili?

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minutes ago, Jarosław Bakalarz said:

Wydaje się, że jest dokładnie odwrotnie

Nie jest dokładnie odwrotnie. Jedno drugiemu nie przeczy, zarówno antyszczepionkowcy jak i niezdarne działania rządu, mogą utrudnić walkę z pandemią. Szczegół, że list z wątpliwościami wobec PROJEKTU rozporządzenia został wysłany przez HSPC 13 maja (czyli dokładnie dzień po dacie, do której należało wysyłać wątpliwości  i propozycje do projektu):https://www.gov.pl/web/zdrowie/rozporzadzenie-ministra-zdrowia-w-sprawie-standardu-organizacyjnego-laboratorium-covid, a "GW" pisała o tym liście już następnego dnia po wysłaniu.

Żeby było jasne, mi też nie podoba się pomysł ograniczania swobody działalności gospodarczej w tak znacznym stopniu, spokojnie można by było wykreślić § 3 punkt 2.  ( Badania finansowane ze środków innych niż środki, o których mowa w ust. 1, nie mogą
stanowić więcej niż 30% ogółu badań wykonywanych w ramach diagnostyki zakażenia
wirusem SARS-CoV-2 w danym laboratorium COVID. Naruszenie tego postanowienia
skutkuje wykreśleniem z urzędu z wykazu, o którym mowa w § 1. Do ponownego wpisu do
tego wykazu stosuje się przepisy § 2 ust. 2.)

bez szkody dla celu rozporządzenia. I tak narzuca ono już dużo nieodpłatnych obowiązków na prywatne placówki.

A jeśli chodzi o szczepienia przeciw COVID-19, ja też nie będę pierwszy w kolejce. Poczekam, aż wystarczająco dużo ludzi się zaszczepi, żeby sprawdzić, czy ta szczepionka nie jest gorsza od choroby, przed którą ma chronić (pośpiech w przygotowaniu nie wróży najlepiej).

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Daniel O'Really said:

Nie jest dokładnie odwrotnie. Jedno drugiemu nie przeczy, zarówno antyszczepionkowcy jak i niezdarne działania rządu, mogą utrudnić walkę z pandemią. Szczegół, że list z wątpliwościami wobec PROJEKTU rozporządzenia został wysłany przez HSPC 13 maja (czyli dokładnie dzień po dacie, do której należało wysyłać wątpliwości  i propozycje do projektu):https://www.gov.pl/web/zdrowie/rozporzadzenie-ministra-zdrowia-w-sprawie-standardu-organizacyjnego-laboratorium-covid, a "GW" pisała o tym liście już następnego dnia po wysłaniu.

Pozwolę sobie na zdanie odrębne. Antyszczepionkowcy to ok 1% populacji. Aby ten ruch mógł czemukolwiek zagrozić, to musiałoby ich być 15-20x tyle. Widzimy więc (po skali ataków na tą grupę w mediach), że ktoś zwyczajnie pismakom płaci za wystawianie "kozła ofarnego" na cel opinii publicznej, gdyż ani naukowo/wakcynologicznie, ani politycznie ta grupa nie stanowi problemu. Przytoczony w ww. artykule naukowiec (?) Johnson wyraźnie poluje na czarownice - twierdzi np, że ten ruch używa metod, które wymykają sie obserwacji naukowej i kontroli. To manipulacja 'in minus'. Równocześnie twierdzi, że proszczepionkowcy nie używaja "takich metod" (czyli są "uczciwi") - to znów manipulacja 'in plus', bo portale typu onet roją się od ataków na tą grupę. Czasami te ataki są żenujące.

Odnośnie meritum Twojego wpisu: rząd ma suto opłacanych ekspertów i nie musi czekać na HSPC, by wiedzieć co robi. Jeśli więc 'daje d.py' to ma w tym cel. I tym celem wydaje sie ograniczanie danych o zachorowaniach (fałszowanie obrazu sytuacji). Oczywiście HSPC+GW mogą mieć cel polityczny, ale to i tak nie zmienia faktu, że rząd - tak piszac rozporządzenie - z premedytacją chce ukrywać dane. Bo nie sposób dać wiary w tłumaczenia, którymi to tłumaczy.

Podsumowując: jasno widać, że ktoś usiłuje utwierdzić masy w mniemaniu, że 1% społeczeństwa ma wpływ na odporność stadną, podczas gdy wiadomo, że ten próg to 10-20%. 

I mówienie o odrze też tu nic nie zmieni, bo jej wyszczepialność w Niemczech zawsze była niska, a epidemii nie było. Problem zaistniał dopiero, gdy do nas zjechali Ukraińcy, a do nich kolorowi. Nie wiem, czy pamiętasz, ale rzad starannie ukrywał, że ogniska odry są zawleczone z Ukrainy; równocześnie media szczuły na lokalnych antyszczepionkowych.

O podwójnych fuchach konsultantów ds szczepień (w rządzie i w koncernach) też można sporo napisać.

Dlatego uważam, że mamy tu do czynienia z nagonką, a nie nauką.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli szczepionka okaże się groźna dla kogoś, to znaczy że sama choroba to wyrok ciężkiego przebiegu lub śmierci. Bo choroba to tak jak test. Jeśli np. jesteś w stanie przebiec maraton, to pewnie z trudem ale przebiegniesz ultramaraton. Jeśli natomiast masz problemy z wejściem po schodach, to ultramaraton Cię zabije. Szczepionka ma zrobić tak, byś przebiegł maraton podczas gdy masz problemy z wejściem po schodach. A kto nie ma problemów, ten z łatwością przebiegnie ultramaraton. Wyobraź sobie teraz że nie wiesz co to schody i nie wiesz co to maraton. Co wybierasz? Wolisz myśleć że masz kondycję na maraton, czy podejrzewać że tylko schody? Analogicznie jest z odpornością. Nie wiesz dopóki nie zachorujesz. Dlatego szczepionka ma podnieść stan do chociaż tego maratonu, bo może masz możliwość pokonania tylko schodów...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Większych bredni nie da się już wymyślić jak argumenty proszczepionkowych oszołomów, że nieszczepieni zagrażają szczepionym w jakikolwiek sposób, powinniście się zastanowić nad skutecznością waszych szczepionek, skoro obawiacie się że zarazicie się od nieszczepionych, totalny brak logiki. Szczepionka jeżeli jest skuteczna powinna wam dać odporność ,a jeżeli nie daje znaczy że ktoś was oszukuje. Życzę zdrowego rozsądku oraz logiki i radzę dobrze zapoznać się ze składem substancji którą z radością pozwolicie sobie wstrzyknąć by rozwaliła wasz naturalny układ odpornościowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minutes ago, Rowerowiec said:

Jeśli szczepionka okaże się groźna dla kogoś, to znaczy że sama choroba to wyrok ciężkiego przebiegu lub śmierci. [...]

Bardzo upraszczasz i trywializujesz, gdyż jest wiele typów szczepionek, a ich mechanizmy działania są krańcowo odmienne.

Szczepionka nie jest po to, by słaby stał się mocny. To nie jest tonik wzmacniający rozwój Twojej odporności - to jest mechanizm pompowania odporności ponad granice rozsądku. W naturze masz nikłe szanse na załapanie dowolnego z tych patogenów i Twoja odporność naturalna ma szanse pracować w homeostazie. Po wstrzyknięciu kilkudziesięciu szczepionek jesteś przeodporniony w stosunku do stanu naturalnego. Posiadasz zbyt dużo zbędnych antyciał (a wstrzykniętych Ci adjuwantów to już nie liczę) - to tak, jakby kazdy z nas miał być kulturystą i musiał zjadać 30 jaj dziennie, bo minister kazał.  Nadmiar antyciał to jak lanie hydrazyny do baku fiacika.

Mówimy o wzmocnieniu odporności, ale to jest "umowa" o charakterze statystycznym, bo szczepienie służy 'odporności populacyjnej', a nie jednostkowej.

Kolejny problem, którego nie dotykasz to adjuwanty i składniki technologii. Np niektóre szczepionki są hodowane na kurzych embrionach lub białku. Zastanowiłeś się kiedyś skąd taki olbrzymi przyrost uczuleń np na kurze białko w ostatnim półwieczu?    

Zostawmy to, gdyż to temat rzeka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Jarosław Bakalarz said:

Pozwolę sobie na zdanie odrębne. Antyszczepionkowcy to ok 1% populacji. Aby ten ruch mógł czemukolwiek zagrozić, to musiałoby ich być 15-20x tyle

Oczywiście możesz mieć odmienne zdanie, jednak nie jest ono spójne z danymi. Mimo, że ruch antyszczepionkowy jest nieliczny to przyczynił się do 13-krotnego spadku zaszczepień wśród dzieci i nastolatków w przeciągu dekady (https://fakty.interia.pl/polska/news-przeglad-antyszczepionkowcy-wciaz-w-natarciu,nId,4305885), czyli ich wpływ na społeczeństwo jest spory.

 

1 hour ago, Jarosław Bakalarz said:

Podsumowując: jasno widać, że ktoś usiłuje utwierdzić masy w mniemaniu, że 1% społeczeństwa ma wpływ na odporność stadną, podczas gdy wiadomo, że ten próg to 10-20%

Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że to zdanie to czysta manipulacja i nikt nie twierdzi, że ruch antyszczepionkowy przez samą swoją liczbę, bezpośrednio ma wpływ na odporność stadną.

 

1 hour ago, Jarosław Bakalarz said:

Widzimy więc (po skali ataków na tą grupę w mediach), że ktoś zwyczajnie pismakom płaci za wystawianie "kozła ofiarnego"

Ja bym tu raczej upatrywał próbę stworzenia nowego hasła, którym można "zgasić" oponenta, bez konieczności podawania samemu solidnych kontrargumentów, podobnego jak "rasista", "homofob", "teoria spiskowa", "pseudonauka", czy z drugiej strony "lewak".

36 minutes ago, Jarosław Bakalarz said:

Zastanowiłeś się kiedyś skąd taki olbrzymi przyrost uczuleń np na kurze białko w ostatnim półwieczu? 

Dane? Linki? Cokolwiek? Powodów może być wiele, zanieczyszczenie powietrza, sterylizacja życia (w znaczeniu braku styczności z patogenami), środki chemiczne stosowane w rolnictwie, środki chemiczne stosowane w branży spożywczej, plastik, wzrost liczby urodzin przez cesarskie cięcie, wymieniać można bez końca. Bez danych każda teoria jest równie prawdopodobna.

Edited by Daniel O'Really
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minutes ago, Daniel O'Really said:

1. Mimo, że ruch antyszczepionkowy jest nieliczny to przyczynił się do 13-krotnego spadku zaszczepień wśród dzieci i nastolatków w przeciągu dekady (https://fakty.interia.pl/polska/news-przeglad-antyszczepionkowcy-wciaz-w-natarciu,nId,4305885), czyli ich wpływ na społeczeństwo jest spory.

2. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że to zdanie to czysta manipulacja i nikt nie twierdzi, że ruch antyszczepionkowy przez samą swoją liczbę, bezpośrednio ma wpływ na odporność stadną.

3. Powodów może być wiele, zanieczyszczenie powietrza, sterylizacja życia (w znaczeniu braku styczności z patogenami), środki chemiczne stosowane w rolnictwie, środki chemiczne stosowane w branży spożywczej, plastik, wzrost liczby urodzin przez cesarskie cięcie, wymieniać można bez końca. Bez danych każda teoria jest równie prawdopodobna.

1. w PL rocznie wyszczepia się 97% dzieci (piszę to z pamięci). To oznacza 3% nieszczepionych (też z przyczyn medycznych). Jeśli np. z 10ciu zrobimy 130tu, to mamy 13 krotny wzrost. Robi wrażenie, ale to manipulacja.   

2. to przez co ma wpływ?

3. coś mi się zdaje, że o mechanizmach immunologicznych  nie pogadamy :-)  Nieszkodzi, ja dla przykładu nie mam pojęcia o pilotowaniu jumbo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Daniel O'Really napisał:

13-krotnego spadku zaszczepień wśród dzieci i nastolatków w przeciągu dekady

Manipulacja. 13 krotny wzrost ilości niezaszczepionych to coś innego niż 13 krotny spadek zaszczepionych.

1 godzinę temu, Daniel O'Really napisał:

Bez danych każda teoria jest równie prawdopodobna.

Bulshit. Istnieje coś takiego jak dotychczasowy stan wiedzy który pozwala wartościować prawdopodobieństwo każdej nowej teorii. Teoria musi się zgadzać z tym co już wiadomo, a wiadomo bardzo wiele. Byłoby skrajnie dziwne gdyby wzrost uczuleń nie był związany ze szczepionkami. Bo jajka w każdej formie ludzie spożywają od bardzo dawna, również na surowo.

4 godziny temu, Daniel O'Really napisał:

A jeśli chodzi o szczepienia przeciw COVID-19, ja też nie będę pierwszy w kolejce. Poczekam, aż wystarczająco dużo ludzi się zaszczepi, żeby sprawdzić, czy ta szczepionka nie jest gorsza od choroby, przed którą ma chronić (pośpiech w przygotowaniu nie wróży najlepiej).

Bardzo niepokoją mnie szczepionki oparte na DNA. Każda tkanka która je wchłonie i dokona ekspresji zostanie zaatakowana.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Daniel O'Really napisał:

Na pewno nie powinno się uchwalić takich przepisów. Wolność słowa jest najważniejsza. Do tego należałoby dodać powszechny dostęp do przejrzystej i niezależnej informacji na temat wszystkiego co istnieje na szeroko rozumianym rynku.

Tyle że ja nie bez powodów mam wątpliwości. Karanie za głupotę jako taką oczywiście nie wchodzi w grę, ale gdy ta głupota zaczyna szkodzić innym, albo wręcz doprowadza do czyjeś śmierci, to niestety, ale byłbym za jakimś rozwiązaniem, które by temu przeciwdziałało. Sam dostęp do przejrzystej i niezależnej informacji oczywiście jest bardzo ważny, ale nie wystarczy. Potrzebna jest szeroko zakrojona rzetelna edukacja, a ta u nas coraz bardziej kuleje. Zastanawiam się nawet, czy nie jest to celowe działanie rządu, bo głupim społeczeństwem łatwiej jest sterować i manipulować.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Sławko napisał:

Karanie za głupotę jako taką oczywiście nie wchodzi w grę, ale gdy ta głupota zaczyna szkodzić innym, albo wręcz doprowadza do czyjeś śmierci, to niestety, ale byłbym za jakimś rozwiązaniem, które by temu przeciwdziałało.

A jaki jest poziom referencyjny, tzn. co uważamy za 0? 
Bo ja tu widzę co najwyżej brak pomocy innym. Stanem naturalnym jest brak szczepień, tutaj ktoś wymaga od ludzi czegoś, na co nie mają ochoty aby skorzystał ktoś inny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, peceed napisał:

Stanem naturalnym jest brak szczepień, tutaj ktoś wymaga od ludzi czegoś, na co nie mają ochoty aby skorzystał ktoś inny.

I stanem naturalnym jest gruźlica, polio czy ospa. Szczepienia okazały się skuteczne, w wielu regionach świata te i niektóre inne choroby zostały praktycznie wyeliminowane.- pdp zarażenia jest niewielkie nawet dla nieszczepionych. Ale jeśli szczepień nie będzie, powróci stan naturalny. Czyli antyszczepionkowcy próbują pasożytować na szczepionkowcach... No i tyle.

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, ex nihilo napisał:

Czyli antyszczepionkowcy próbują pasożytować na szczepionkowcach...

Bez jaj. Żaden szczepiony nie poczuje się gorzej z tego powodu :)
Problem ze szczepionkami jest taki, że nie są neutralne dla zdrowia, wbrew propagandzie.
Trzeba balansować ryzyko do korzyści. COVID-19 jest na granicy.
Według mnie korzystając z okazji postanowiono dowalić antyszczepionkowcom i tyle, korzystając z korzystnego klimatu.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy pomoże mi ktoś zrozumieć na przykładzie jak jedna osoba nieszczepiona może zagrażać milionowi osób zaszczepionych? Teraz przypuśćmy ze ta jedna nieszczepiona osoba choruje... co z tego wynika skoro reszta jest szczepiona?

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Felipesku napisał:

Czy pomoże mi ktoś zrozumieć na przykładzie jak jedna osoba nieszczepiona może zagrażać milionowi osób zaszczepionych? Teraz przypuśćmy ze ta jedna nieszczepiona osoba choruje... co z tego wynika skoro reszta jest szczepiona?

To chyba nie jest trudne do wyobrażenia? Jedna osoba nieszczepiona wśród zaszczepionych raczej nie stanowi zagrożenia. Zagrożenie polega na tym, że ta nieszczepiona osoba zachęca innych do nieszczepienia np. swoich dzieci (nowo narodzonych). Efekt jest taki, że za chwilę masz setki i tysiące młodych osób niezaszczepionych, którzy po zachorowaniu (zarażeniu przez tego jednego antyszczepionkowca) będą zarażać innych niezaszczepionych i biegać po szpitalach szukając pomocy. Tyle, że ta pomoc nie zawsze jest możliwa. Zobacz sobie np. wściekliznę. Gdy wystąpią objawy, jest już za późno - 100% śmiertelności!

Z drugiej strony ta jedna niezaszczepiona osoba może być potencjalnie nosicielem wirusa, co sprawia, że wszystkie nowo narodzone osoby trzeba szczepić (to są ogromne koszty), aby je chronić przed tym jednym antyszczepionkowcem. Tymczasem gdyby i ta osoba była zaszczepiona, można byłoby z czasem wyeliminować wirusa i zakończyć szczepienia, tak jak stało się to w przypadku wirusa ospy prawdziwej. Paradoksalnie, gdyby nie antyszczepionkowcy, możliwe, że dałoby się wyeliminować więcej szczepień.

Edited by Sławko
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 hours ago, Jarosław Bakalarz said:

1. w PL rocznie wyszczepia się 97% dzieci (piszę to z pamięci). To oznacza 3% nieszczepionych (też z przyczyn medycznych). Jeśli np. z 10ciu zrobimy 130tu, to mamy 13 krotny wzrost. Robi wrażenie, ale to manipulacja.   

Pamięć cię niestety zawodzi, ale jeśli chodzi o manipulację - jesteśmy kwita :) Dane jednak, mimo że jeszcze nie zatrważające, są co najmniej niepokojące. Tutaj masz statystyki zaszczepień i zachorowalności oraz liczba uchyleń szczepień w kolejnych latach:

https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/zdrowie/zdrowie/szczepienia-ochronne-dzieci-i-mlodziezy,19,1.html

https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/zdrowie/zdrowie/zachorowania-na-niektore-choroby-zakazne,20,1.html

https://szczepienia.pzh.gov.pl/faq/jaka-jest-liczba-uchylen-szczepien-obowiazkowych/

Wzrost liczby zachorowań na odrę jest wyraźny, liczba uchyleń rośnie. W odniesieniu do niektórych chorób już jesteśmy poniżej bezpiecznej granicy a sytuacja się nie poprawia.

11 hours ago, Jarosław Bakalarz said:

2. to przez co ma wpływ?

@Sławko ładnie to wyjaśnił, więc już nie będę powtarzał.

 

11 hours ago, Jarosław Bakalarz said:

3. coś mi się zdaje, że o mechanizmach immunologicznych  nie pogadamy :-)  Nie szkodzi, ja dla przykładu nie mam pojęcia o pilotowaniu jumbo.

Łatwo jest ustawić się na piedestale zza bezpiecznej ściany monitora. Weź pod uwagę, że nie mam pojęcia jakie i czy masz kwalifikacje do autorytarnego wypowiadania się na dowolny tu poruszany temat, więc wybacz jeśli nie traktuję twoich słów jak prawdę objawioną i grzecznie proszę o poparcie ich jakimiś danymi, linkami do badań itd. Być może jesteś profesorem nauk medycznych, specjalizujesz się w immunologii i poziom dyskusji tutaj prowadzonej przypomina ci odległe początki raczkowania twoich zainteresowań, ale bądź tak miły, zejdź z cokołu i uchyl rąbka swojej głębokiej wiedzy, przez nakierowanie mnie niegodnego na źródła potwierdzające twoje tezy.

 

10 hours ago, peceed said:

Bulshit. Istnieje coś takiego jak dotychczasowy stan wiedzy który pozwala wartościować prawdopodobieństwo każdej nowej teorii.

A dotychczasowy stan wiedzy, to zbiór danych, więc zdanie "Bez danych każda teoria jest równie prawdopodobna" nadal jest prawdziwe.

9 hours ago, Sławko said:

Potrzebna jest szeroko zakrojona rzetelna edukacja,

Sam sobie odpowiedziałeś na swoje wątpliwości i ja ten wniosek całkowicie popieram. Wprowadzanie przepisów ograniczających w jakikolwiek sposób wolność słowa, zamiast odpowiedniej edukacji to leczenie kataru przy pomocy gilotyny (głowa obcięta = kataru nie ma). I nie, nie przesadzam. Tylko możliwość swobodnego dyskutowania idei (nawet wydających się głupimi czy niebezpiecznymi) pozwala na postęp, nie tylko technologiczny, ale też a może przede wszystkim etyczny. I tak daleko nam do ideału (obraza głowy państwa, obraza uczuć religijnych), więc jeśli już, to trzeba znosić obecne ograniczenia, zamiast dodawać nowych.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Daniel O'Really napisał:

A dotychczasowy stan wiedzy, to zbiór danych, więc zdanie "Bez danych każda teoria jest równie prawdopodobna" nadal jest prawdziwe.

Prawdziwość zdań zależy od modelu semantycznego w ramach którego są ewaluowane, każdy ma inny :P (w matematyce mamy systemy formalne i jak długo matematycy nie odbiegają od ścisłych formalnych wypowiedzi zgrzytów nie ma. Ale przy nowoczesnej matematyce formalizacja jest totalnie niepraktyczne i zaczynają się nieporozumienia, ostatnio głośno jest o abc).
W rzeczywistości nie mamy takiego komfortu jak bezwzględna prawdziwość i możemy jedynie mówić o prawdopodobieństwach, które czasami mogą świetnie aproksymować prawdę lub fałsz.

2 godziny temu, Daniel O'Really napisał:

więc wybacz jeśli nie traktuję twoich słów jak prawdę objawioną

To kolega jeszcze traktuje jakiekolwiek słowa jako prawdę objawioną?

2 godziny temu, Daniel O'Really napisał:

ale bądź tak miły, zejdź z cokołu i uchyl rąbka swojej głębokiej wiedzy, przez nakierowanie mnie niegodnego na źródła potwierdzające twoje tezy

To tak nie działa, ludzie wyrabiają sobie poglądy przez całe życie na podstawie ogromnej ilości źródeł na podstawie których zbudowany jest model rzeczywistości.
Takie prośby są bardzo naiwne: nie działają wobec bardzo sprawnych umysłów.  Chodzi o to, że jeśli mózg działa sprawnie to 500 niezależnych przesłanek 51:49 jest znacznie lepsze niż 3 5-sigma wyrażane w postaci zdań o które kolega prosi (i 5-sigma to akt wiary wynikający z publikacji w renomowanym czasopiśmie lub pochodzenia od autorytetu, a zależność jest mocno gramatyczna). 
Tymczasem owe 51:49 wynikają z wewnętrznej ewaluacji, narzucenia warunku konsysteności na dane, inaczej - posiadania spójnej bayesowskiej wizji świata. (Powyżej pewnego poziomu nie ma znaczenia KTO coś powiedział, czy mędrzec czy dziecko, liczy się CO ktoś powiedział, ważność jest oceniana na podstawie konsystencji z dotychczasową wiedzą a zdania traktuje się nie jako nowe okruchy wiedzy a jako lepsze teoria do uporządkowania już znanych faktów.)

Te różne zakresy możliwości mózgu nazywane są inaczej, intuicja a wiedza, ale są fundamentalnie tym samym. Im ktoś ma większy horyzont asocyjacyjny  i większą precyzję neuronalną tym bardziej jego myślenie  przypomina intuicję niż wnioskowanie formalne. Ludzie z różnymi deficytami mogą skłaniać się do preferowania określonych podejść (klasyczni ścisłowcy/humaniści) ale są ludzie u których wszystko funkcjonuje dobrze i zawsze wykorzystują najlepsze podejście do rozwiązywania problemów, pomiędzy tymi poziomami nie ma sprzeczności.

Mózg też w miarę rozwoju i uczenia tworzy coraz lepsze abstrakcje (niejako warstwami) przez co wyróżnia się dosyć sztucznie  (gdy granica jest płynna) etapy rozwoju umysłu, najwyższy poziom to alegoryczny. Nie wyklucza to braku precyzji w myśleniu, Banach w klasyfikacji matematyków nazywał to widzeniem analogii pomiędzy analogiami (jednostki o sprawniejszych mózgach osiągają ten kolejne etapy rozwoju wcześniej).

3 godziny temu, Daniel O'Really napisał:

zamiast odpowiedniej edukacji

Przede wszystkim nie ma rzeczowej dyskusji również ze stron środowisk lekarskich, jest tylko nachalna propaganda.
A trzeba sprawiać sprawę uczciwie - szczepionki mogą mieć efekty uboczne, ale są one statystycznie mniejsze niż efekty uboczne.
To takie kasyno w którym to klienci więcej wygrywają. Jakiekolwiek próby rozgrywania i urabiania ludzi kończą się w dłuższej perspektywie czasu źle.
Wystarczy podać dane - ile osób chorowało dawniej na określone choroby, jaka była śmiertelność i powikłania.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytania na temat negatywnych skutków szczepień trzeba zadawać  ale głupota jest bezpośrednie powiązanie ilości szczepień z jakąkolwiek chorobą. Stawianie tezy, że przez szczepienia rośnie ilość osób uczulonych na kurze białko bez szeroko zakrojonych badań jest głupie i niedopowiedziane.

Dzięki szczepieniom i poprawie sytuacji ekonomicznej śmiertelność szczególnie dzieci z roku na rok spada:

under5-mortality-rate-1960-2005.png

Jeszcze pól wieku temu wstrząs anafilaktyczny zabijał pewnie sporo dzieci w pierwszych latach życia, a bardzo duzo ludzi nawet nie wiedziało co to alergia. Obecnie sama świadomość tego że coś takiego jak alergia istnieje oraz tanie testy zawyżają statystki. 

Bardzo często osoby z tak zwanego ruchu antyszepionkowego porażają niekonsekwencją i wybiórczym traktowaniem tematów. Na przekład jedna z znajomych która nie szczepi swojej dwójki dzieci dla ich dobra, a jednocześnie nie karmiła ich piersią "bo od tego cycki brzydko wyglądają". 

Dla obu dużych tematów które się pojawiły w tym wątku czyli wolności słowa jak i sczepień jest to samo lekarstwo - dobra, powszechna edukacja która uczy wyszukiwania i weryfikacji informacji. Ważne jest żeby uczyć co to jest metoda naukowa i że jeden artykuł lub jedna opinia to nie prawda objawiona. 

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Daniel O'Really napisał:

zejdź z cokołu i uchyl rąbka swojej głębokiej wiedzy, przez nakierowanie mnie niegodnego na źródła potwierdzające twoje tezy

Google scholar search i dobre słowa kluczowe, zwłaszcza filtrujące. Przeczytanie i analiza strony abstraktów to kilka - kilkanaście sekund. Ale niech komuś zajmie to minutę, wciąż można w ciągu godziny mieć 60 wartościowych cykli.
Wikipedia - źródła.

 

6 minut temu, dexx napisał:

Stawianie tezy, że (...) jest (...) niedopowiedziane.

Albo uprawiamy naukę albo politykę. Z punktu widzenia nauki tezy są prawdziwe lub nie.

8 minut temu, dexx napisał:

nie szczepi swojej dwójki dzieci dla ich dobra, a jednocześnie nie karmiła ich piersią "bo od tego cycki brzydko wyglądają"

Każdy ma prawo do swoich priorytetów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minutes ago, peceed said:

To tak nie działa, ludzie wyrabiają sobie poglądy przez całe życie na podstawie ogromnej ilości źródeł

@peceed Wprawdzie  moje słowa "bądź tak miły, zejdź z cokołu..." nie były skierowane do ciebie, tylko do @Jarosław Bakalarz, co wydaje mi się jasno wynikało z poprzedzającego je cytatu, ale skoro waść się ująłeś za kolegą: Zgadzam się z tobą co do stopnia złożoności powstawania światopoglądu, gromadzenia i przetwarzania informacji,  natomiast mi chodziło o źródła potwierdzające konkretne tezy kolegi Jarosława. Nie musi mi więc wyłuszczać całej swojej skomplikowanej sieci skojarzeń a podać link do choćby jednego badania potwierdzającego związek przyczynowo-skutkowy szczepień z wzrostem liczby alergii na białko kurzego jaja. Nie zgadzam się z tobą za to jeśli chodzi o intuicję. Intuicja jest równie pewnym źródłem poznania jak wiara. Być może istnieją geniusze, których intuicja nigdy nie zawodzi, gdyż ich mózgi działają z taką szybkością, że do świadomości docierają jedynie wnioski a nie ciąg połączeń faktów, ale nawet ich intuicje trzeba potwierdzić doświadczalnie, jednym słowem sprawdzić czy nie są np. objawem schizofrenii.

42 minutes ago, peceed said:

Powyżej pewnego poziomu nie ma znaczenia KTO coś powiedział, czy mędrzec czy dziecko, liczy się CO ktoś powiedział

Ja uważam, że bez względu na poziom liczy się co zostało powiedziane, a nie kto to powiedział.

50 minutes ago, peceed said:

Przede wszystkim nie ma rzeczowej dyskusji również ze stron środowisk lekarskich, jest tylko nachalna propaganda.

Z tym zdaniem mogę się po części zgodzić. Większość artykułów na ten temat nie podaje nawet źródeł statystyk, z których korzysta. Samemu trzeba się naszukać, a nie każdy ma czas.

Uważam też, że w środowisku lekarskim i farmaceutycznym dosyć powszechna jest pycha i przeświadczenie o własnej nadinteligencji ( nie obce również chyba tobie). Z tego przeświadczenia z kolei wynika niechęć do dzielenia się wiedzą z resztą społeczeństwa, na zasadzie " i tak nie pojmą", "za długo by tłumaczyć".

1 hour ago, peceed said:

To kolega jeszcze traktuje jakiekolwiek słowa jako prawdę objawioną?

Ok, należało mi się. Też zdarza mi się czepiać słówek nie przyznając autorowi prawa do licentia poetica. Teraz wiem, jak to drażni i postaram się już tak nie robić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Działania CIA związane z identyfikacją i zabójstwem Osamy bin Ladena w 2011 roku mogą mieć negatywne konsekwencje dla... szczepień przeciwko COVID-19 w Pakistanie w roku 2021. Jeszcze przed zabójstwem bin Ladena talibowie prowadzili kampanię przeciwko szczepieniom i zachodniej medycynie. Operacja CIA tylko dolała oliwy do ognia.
      CIA podejrzewała, że Osama bin Laden przebywa w miasteczku Abbottabad. Współpracujący z Agencją lokalny lekarz rozpoczął więc akcję szczepienia dzieci przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Amerykański wywiad chciał w ten sposób uzyskać próbki DNA dzieci, gdyż obecność bliskich krewnych w Abbottabad uprawdopodobniłaby zdobyte informacje, że bin Laden tam rzeczywiście przebywa. Udaną akcję zabicia przywódcy Al-Kaidy przeprowadzono 2 maja 2011 roku.
      Wkrótce po tym Guardian poinformował przeprowadzonej przez CIA operacji. Talibowie już wcześniej prowadzili kampanię przeciwko szczepionkom, chcąc zdyskredytować rząd i wzmocnić tym samym swoją pozycję. Po śmierci bin Ladena zyskali zaś kolejny argument, że za szczepieniami kryje się rządowy spisek.
      Badacze z University of Warwick wykorzystali dane z Pakistan Social and Living Standards Measurement. Dotyczyły one dzieci urodzonych pomiędzy styczniem 2010 roku a lipcem 2012. Uczeni przyjrzeli się, jak informacja na temat działań CIA wpłynęła na szczepienia dzieci przeciwko polio, odrze i błonicy. Okazało się, że po zamachu na bin Ladena w tych okręgach wyborczych, gdzie partie ekstremistyczne cieszą się większym poparciem, liczba wyszczepionych dzieci zmniejszyła się od 23 do 39 procent w porównaniu z okręgami, gdzie poparcie dla nich jest mniejsze. Ponadto okazało się, że spadek liczby szczepień w większym stopniu dotyczył dziewczynek niż chłopców.
      Dowody wskazują, że działania wokół bin Ladena doprowadziły albo do spadku zaufania do służby zdrowia, albo do szczepionek. Może mieć to poważne konsekwencje zdrowotne. To niezwykle istotne w obecnych czasach, gdyż wysoki odsetek wyszczepionych ludzi jest konieczny do zakończenia pandemii COVID-19, skomentował profesor Andreas Stegmann, jeden z autorów badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Koncert Eurowizji będzie ostatnim z serii 20 eksperymentów prowadzonych przez holenderskich naukowców, którzy chcą się dowiedzieć, jakie jest ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 podczas imprez masowych.
      Pomiędzy 18 a 22 maja w Rotterdamie odbędzie się 9 prób generalnych, a w każdej z nich weźmie udział 3500 osób. Chętni do wzięcia udziału będą musieli przedstawić niedawno zrobiony test na obecność SARS-CoV-2 z negatywnym wynikiem. Nie będzie zachowywany dystans, a uczestnicy nie będą nosili maseczek.
      Seria 20 eksperymentów, o wspólnej nazwie Fieldlab, została zorganizowana przez holenderską branżę rozrywkową we współpracy z naukowcami i rządem. Jednak pomysł jest coraz bardziej krytykowany wraz ze wzrostem zakażeń w Holandii.
      Krytyka odnosi skutek. Przed 4 dniami w Bredzie miał się odbyć koncert z 10 000 widzów, jednak po tym, gdy ponad 300 000 osób podpisało petycję sprzeciwiającą się jego organizacji, miasto koncert odwołało. W ubiegłym tygodniu ukazał się też list podpisany przez ponad 350 naukowców, krytykujących Fieldlab za brak przestrzegania odpowiednich standardów naukowych, niejasne procedury oraz nieprzestrzeganie zasad etyki naukowej. Nie są spełnione podstawowe warunki i standardy naukowości. Koncert na 10 000 osób nie jest wolny od ryzyka, nawet jeśli są wymagane testy. Jeśli byłby wolny od ryzyka, cały ten test byłby niepotrzebny, stwierdza metodolog nauki Caspar van Lissa z Uniwersytetu w Utrechcie.
      Z kolei Bas Kolen, badacz z Uniwersytetu Technologicznego w Delft, który jest zaangażowany w Fieldlab mówi, że celem eksperymentu jest stwierdzenie, czy organizacja imprez masowych niesie ze sobą ryzyko akceptowalne dla uczestników i organizatorów. Dwa pierwsze eksperymenty tego typu, wystawienie sztuki teatralnej i konferencja biznesowa, w których uczestniczyło po 500 osób, odbyły się w lutym. Wtedy też naukowcy stwierdzili, że gdy wymagane jest okazanie negatywnego testu, a sala jest dobrze wentylowana, to ryzyko infekcji może wynosić 1:100 000 uczestników na godzinę, czyli jest takie, jak przy pozostawaniu w domu. Później odbywały się kolejne imprezy, w tym mecz z udziałem 5000 kibiców.
      Grupa etyków z Centrum Medycznego Radbound University stwierdziła, że Fieldlab nie wymaga zgody medycznego komitetu ds. etyki, gdyż nie spełnia prawnej definicji badań medycznych. Autorzy eksperymentu mówią, że przestrzegają zasad etycznych dla nauk społecznych, co oznacza, że uczestnicy eksperymentu wyrażają świadomą zgodę na uczestnictwo, a organizatorzy oceniają potencjalny negatywny wpływ na uczestników i społeczeństwo.
      Andreas Voss, specjalista chorób zakaźnych na Radbound University, który kieruje eksperymentem, mówi, że kupując bilet uczestnicy eksperymentu stwierdzają, że nie pociągną Fieldlab do odpowiedzialności jeśli zachorują.
      Krytycy Fieldlab kwestionują też twierdzenia twórców eksperymentu, zapewniających, że jest on bezpieczny. Uczestnicy Fieldlab mają obowiązek wykonać test w 5 dni po imprezie i co najmniej 25 osób miało test pozytywny. Nie wiadomo, czy zaraziły się one podczas eksperymentu. Ponadto problemem nie jest sama liczba takich osób, a liczba ich kontaktów.
      Wspomniany już Bas Kolen, który specjalizuje się w badaniu ryzyka powodzi, przyznaje, że użyty w Fieldlab model ma wiele założeń i ograniczeń. Zakłada się np., że testy wykryją 95% zarażonych, nie bierze się pod uwagę tego, że niektórzy mogą być superroznosicielami z wyjątkowo dużą liczbą kontaktów społecznych. Takie rzeczy chcemy zbadać w kolejnych etapach, stwierdza. Jednak Caspar van Lissa nie zgadza się z takim podejściem. Jego zdaniem tego typu rzeczy należy określić przed rozpoczęciem eksperymentu, by móc stwierdzić, na ile jest on bezpieczny.
      W tej chwili nie wiadomo, czy zapowidane eksperymenty podczas Eurowizji się odbędą. Organizatorzy koncertu chcą bowiem wiedzieć, jaka będzie reakcja społeczna.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nasze badania wykazały, że u ozdrowieńców w ciągu sześciu miesięcy od zdiagnozowania COVID-19 ryzyko zgonu jest większe i rośnie wraz z cięższym przebiegiem choroby, mówi profesor Ziyad Al-Aly. Do takich wniosków naukowcy z Washington University of St. Louis doszli na podstawie analizy danych ponad 87 000 osób, które chorowały na COVID-19 i grupy kontrolnej składającej się z 5 000 000 osób z federalnej bazy danych. To najszerzej zakrojone badania nad długoterminowymi skutkami COVID-19.
      Nie jest przesadą stwierdzenie, że długoterminowe skutki COVID-19 będą w przyszłości stanowiły poważny kryzys zdrowotny w USA. Biorąc pod uwagę fakt, że chorowało ponad 30 milionów osób, a długoterminowe skutki choroby są znaczące, efekty pandemii będziemy odczuwali przez lata, a nawet dekady. Lekarze muszą lepiej przyglądać się osobom, które przechorowały COVID-19, dodaje uczony.
      Badacze wykazali, że po przetrwaniu początkowej infekcji COVID-19 – za taki stan uznano okres rozpoczynający się 30 dni po diagnozie – ryzyko zgonu w ciągu kolejnych 6 miesięcy jest o 60% wyższe niż w reszcie populacji. Okazało się, że w tym czasie liczba zgonów wśród ozdrowieńców jest wyższa o 8 osób na 1000. Znacznie gorzej jest w grupie, która była na tyle chora, że w związku z COVID-19 trafiła do szpitala. Tam umiera aż 29 osób na 1000 więcej, niż w całej populacji.
      Te zgony, spowodowane długoterminowymi skutkami infekcji, niekoniecznie są zaliczane do zgonów z powodu COVID-19. Wydaje się zatem, że obecnie podawana liczba zgonów, do których zalicza się jedynie zgony bezpośrednio po infekcji, to wierzchołek góry lodowej, dodaje Al-Aly.
      Na potrzeby badań przeanalizowano dane zdrowotne 73 435 osób z bazy danych Departamentu ds. Weteraów (VHA). Wszystkie te osoby przeszły COVID-19 ale żadna z nich nie była z tego powodu hospitalizowana. Dane te porównano z informacjami o niemal 5 milionach osób z bazy VHA, u których nie zdiagnozowano COVID-19. Ponadto, by lepiej zrozumieć ciężki przebieg COVID-19 naukowcy porównali też informacje o 13 654 osobach, które były hospitalizowane z powodu koronawirusa, z danymi 13 997 osób hospitalizowanych z powodu sezonowej grypy. Wszyscy pacjenci przeżyli pierwszych 30 dni od infekcji,a ich losy były śledzone przez kolejnych 6 miesięcy.
      W trakcie analizy potwierdzono, że mimo iż COVID-19 początkowo atakuje układ oddechowy, to wirus może wpłynąć niemal na każdy organ. Po szczegółowej analizie 379 przypadków, 380 klas przepisanych leków i 62 testów laboratoryjnych, badacze zauważyli, że wirus SARS-CoV-2 ma wpływ na cały organizm i wymienili długoterminowe skutki jego działalności, które były widoczne po ponad sześciu miesiącach od diagnozy.
      I tak stwierdzono, że COVID-19 pozostawia długotrwałe skutki w następujących elementach organizmu:
      – układzie oddechowym (długotrwały kaszel, krótki oddech, niski poziom tlenu we krwi),
      – układzie nerwowym (wylewy, bóle głowy, problemy z pamięcią, problemy ze smakiem i węchem),
      – zdrowiu umysłowym (depresja, problemy ze snem, niepokój, nadużywanie różnych substancji),
      – układzie metabolicznym (cukrzyca, otyłość, wysoki poziom cholesterolu),
      – układzie krążenia (ostre zespoły wieńcowe, uszkodzenia serca, palpitacje, nierównomierny rytm),
      - nerkach (ciężkie uszkodzenie nerek, chroniczne uszkodzenie nerek, mogące prowadzić do konieczności dializowania),
      – układzie krwionośnym (zakrzepy w nogach i płucach),
      – skórze (wysypka, utrata włosów),
      – układzie mięśniowo-szkieletowym (bóle stawów, osłabienie mięśni),
      – ogólnym stanie zdrowia (anemia, zmęczenie, ogólne złe samopoczucie).
      Żaden z badanych nie wykazywał wszystkich tych objawów, jednak u wielu pojawiło się po kilka z nich.
      Wśród analizowanych przypadków osób, które trafiły do szpitala, ci, którzy byli hospitalizowani z powodu COVID-19 radzili sobie zdecydowanie gorzej, niż ci, których hospitalizowano z powodu grypy. Ryzyko zgonu wśród hospitalizowanych ozdrowieńców z COVID-19 było o 50% wyższe niż u hospitalizowanych ozdrowieńców z grypy. Ozdrowieńcy z COVID-19 ze znacznie większym prawdopodobieństwem wykazywali też długoterminowe negatywne skutki choroby.
      W porównaniu z grypą COVID-19 znacznie częściej pozostawia ślady w organizmie, zarówno jeśli chodzi o rozmiary ryzyka jak i skutki dla organizmu. Długoterminowe skutki COVID-19 zdecydowanie odbiegają od typowych objawów przechorowania zakażenia wirusem. Zarówno ryzyko uszkodzeń i śmierci, jak i zakres organów i układów dotkniętych chorobą dalece wykraczają poza to, co obserwujemy w przypadku innych wirusowych chorób układu oddechowego, w tym grypy, wyjaśnia Al-Aly.
      Uczeni dodają, że niektóre z długoterminowych objawów – jak np. kaszel czy krótki oddech – mogą z czasem ustępować. Inne zaś mogą się pogarszać. Będziemy nadal śledzić losy pacjentów, by lepiej zrozumieć wpływ wirusa na czas po pierwszych 6 miesiącach od infekcji. Na razie minął nieco ponad rok od wybuchu pandemii, zatem niektóre konsekwencje zachorowania mogły się jeszcze nie ujawnić, stwierdzają naukowcy.
      W przyszłych analizach tej samej grupy pacjentów naukowcy chcą sprawdzić, czy istnieje różnica w długoterminowych skutkach przechorowania COVID-19 w zależności od wieku, płci i rasy.
      Szczegóły badań zostały opublikowane na łamach Nature.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Sanford Burnham Prebys zidentyfikowali geny odpowiedzialne za walkę z wirusem SARS-CoV-2. Poznanie genów kontrolujących infekcję wirusem pozwoli lepiej zrozumieć czynniki wpływające na przebieg choroby oraz opracować sposoby leczenia. Wyniki badań opublikowano na łamach Molecular Cell.
      Chcieliśmy lepiej zrozumieć odpowiedź na SARS-CoV-2 na poziomie komórkowym i poznać czynniki decydujące o tym, czy reakcja organizmu będzie słaba czy silna. Udało nam się uzyskać nowe informacje na temat sposobów, dzięki którym wirus wykorzystuje ludzkie komórki. Wciąż jednak szukamy jego pięty achillesowej, dzięki której chcemy opracować optymalne środki przeciwwirusowe, mówi główny autor badań profesor Sumit K. Chanda, dyrektor Immunity and Pathogenesis Program.
      Bardzo szybko po wybuchu pandemii COVID-19 naukowcy zauważyli, że słaba odpowiedź interferonowa może prowadzić do cięższych zachorowań. Uzbrojeni w tę wiedzę Chanda i jego zespół rozpoczęli poszukiwania specyficznych dla infekcji SARS-CoV-2 genów stymulowanych przez interferony (ISG).
      Odkryliśmy, że za kontrolę infekcji SARS-CoV-2 odpowiada 65 ISG. Niektóre z nich upośledzają zdolność wirusa do wniknięcia do komórki, inne ograniczają możliwość produkcji wirusowego RNA, a jeszcze inne zapobiegają składaniu wirusa. Zauważyliśmy tez, że niektóre z tych ISG kontrolują również wirusy niepowiązane z SARS-CoV-2, jak wirus sezonowej grypy, Zachodniego Nilu czy HIV mówi Chanda.
      Odkryliśmy 8 ISG zapobiegających replikacji zarówno SARS-CoV-1 jak i SARS-CoV-2. Blokada taka pojawiała się w elemencie komórki odpowiedzialnej za kapsyd, co sugeruje, że właśnie to miejsce może zostać wykorzystane przez leki. To bardzo ważna informacja, ale wciąż musimy więcej dowiedzieć się o biologii wirusa oraz sprawdzić, czy zróżnicowanie ISG koreluje z przebiegiem choroby, dodaje doktor Laura Martin-Sancho.
      Uczeni już planują kolejny etap badań, w ramach którego chcą dokładnie zbadać biologię ewoluującego SARS-CoV-2. Bardzo ważne jest, by powszechność szczepień nie uspokoiła nas i byśmy nie spowolnili tempa prac nad SARS-CoV-2. Dotarliśmy tak daleko w tak krótkim czasie dlatego, że zwiększyło się finansowanie badań podstawowych. To będzie szczególnie ważne gdy wybuchnie kolejna epidemia wywołana jakimś wirusem, dodaje Chanda.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...