Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

SARS, Ebola, Marburg i koronawirus 2019-nCoV – łączą je nietoperze

Recommended Posts

Ebola, Marburg, SARS, MERS i w końcu koronawirus 2019-nCoV to jedne z najgroźniejszych epidemii chorób zakaźnych, jakie w ostatnich dziesięcioleciach dotknęły ludzkości. Wszystkie one mają wspólny mianownik: nietoperze. To właśnie te ssaki są najprawdopodobniej nosicielami i naturalnym rezerwuarem tych wirusów w przyrodzie.

Uczeni z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley uważają, że to niezwykle gwałtowna reakcja układu immunologicznego nietoperzy powoduje, że wirusy szybciej się replikują, gdy więc zainfekują ssaka, którego układ odpornościowy nie działa tak gwałtownie jak u nietoperzy, mogą mu poważnie zaszkodzić.

Niektóre gatunki nietoperzy, w tym te, o których wiemy, że są źródłem infekcji ludzi, mają układy odpornościowe wyspecjalizowane w zwalczaniu wirusów. Gdy więc zetkną się z wirusem, patogen jest gwałtownie atakowany i trzymany z dala od wnętrza komórek. To chroni nietoperze nawet przed gwałtowną infekcją, jednocześnie zaś powoduje, że wirusy muszą mnożyć się bardzo szybko, by zainfekować komórki nietoperza, zanim jego układ odpornościowy przystąpi do ataku.

To czyni nietoperze wyjątkowym rezerwuarem szybko namnażających się i bardzo zaraźliwych wirusów. Same nietoperze są odporne na ich działanie, jeśli jednak wirusy przejdą na inny gatunek, którego układ immunologiczny nie działa tak szybko i gwałtownie, może wywołać poważne choroby i prowadzić do wysokiego odsetka zgonów.

Niektóre gatunki nietoperzy są w stanie zorganizować silną odpowiedź immunologiczną i jednocześnie zrównoważyć ją z odpowiednią reakcją przeciwzapalną. Nasz układ odpornościowy, gdyby próbował równie mocno odpowiedzieć, doprowadziłby do ogólnoustrojowego zapalenia. Wydaje się, że nietoperze są wyjątkowe pod względem zdolności do unikania immunopatologii, mówi główna autorka najnowszych badań, doktor Cara Brook.

Człowiek sam ściąga na siebie epidemie wirusów pochodzących od nietoperzy. Okazuje się bowiem, że gdy dochodzi do niszczenia habitatów nietoperzy, u zestresowanych zwierząt pojawia się więcej wirusów, które są uwalniane w ślinie, moczu i kale. Łatwiej więc dochodzi do transmisji wirusów na inne gatunki, w tym na ludzi.

Większe zagrożenie środowiskowe dla nietoperzy zwiększa zagrożenie zoonozami, mówi Brooks, która bierze udział w finansowanym przez DARPA (Agencja Badawcza Zaawansowanych Projektów Obronnych) programie monitorowania nietoperzy na Madagaskarze, w Bangladeszu, Ghanie i Australii. Celem programu Bat One Health jest zbadanie związku pomiędzy utratą habitatów przez nietoperze, a rozprzestrzenianiem się wirusów z nietoperzy na inne zwierzęta i ludzi.

Musimy zdać sobie sprawę, że nietoperze są najprawdopodobniej wyjątkowe pod względem radzenia sobie z wirusami. Nie jest przypadkiem, że wiele z tych najgroźniejszych wirusów pochodzi od nietoperzy. Zwierzęta te nie są zbyt blisko z nami spokrewnione, więc można by się spodziewać, że nie będą gospodarzami dla wirusów zdolnych do zarażenia człowieka. Jednak nasze badania pokazują, w jaki sposób układ odpornościowy nietoperzy może napędzać zjadliwość wirusów powodując, że są one w stanie pokonać barierę międzygatunkową, dodaje ekolog chorób, profesor Mike Boots.

Dlaczego jednak u nietoperzy wykształcił się tak wyjątkowy układ odpornościowy?

Nietoperze są jedynymi latającymi ssakami. Podczas lotu tempo ich przemian metabolicznych jest 2-krotnie wyższe niż tempo metabolizmu biegnącego gryzonia podobnej wielkości. Ogólnie rzecz biorąc, intensywna aktywność fizyczna i szybszy metabolizm prowadzą do większego uszkodzenia tkanek, związanego z akumulacją szkodliwych molekuł, przede wszystkim wolnych rodników tlenu. Wydaje się, że u nietoperzy pojawił się efektywny mechanizm fizjologiczny pozwalający na sprawne pozbywanie się szkodliwych molekuł.

Efektem ubocznym zaś było radzenie sobie ze wszelkimi molekułami powodującymi stany zapalne, w tym wirusami. To np. tłumaczy wyjątkową długość życia nietoperzy. Generalnie rzecz biorąc, mniejsze zwierzęta o szybszym metabolizmie żyją krócej niż zwierzęta większe o wolnym metabolizmie. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że szybszy metabolizm oznacza pojawianie się większej liczby wolnych rodników, które z czasem akumulują się w organizmie. Niektóre gatunki nietoperzy żyją nawet 40 lat, podczas gdy gryzonie ich wielkości – 2 lata.

Jedną z niezwykłych zdolności nietoperzy jest błyskawiczne uwalnianie molekuły sygnałowej interferon alfa, która mobilizuje układ odpornościowy zanim jeszcze wirusy zainfekują komórki.

Brook postanowiła sprawdzić, w jaki sposób tak szybko działający układ odpornościowy wpływa na ewolucję wirusów. Przeprowadziła więc eksperymenty na komórkach od dwóch gatunków nietoperzy i małpy. Jeden z tych gatunków, rudawiec nilowy, jest naturalnym rezerwuarem wirusa Marburg, który zabija nawet 100% zarażonych ludzi. W przypadku tego nietoperza przed uwolnieniem interferonu alfa musiało dojść do bezpośredniego ataku wirusa na komórkę. Nieco szybsza była odpowiedź immunologiczna w przypadku komórek rudawki żałobnej, która jest naturalnym rezerwuarem wirusa Hendra. Tutaj interferon alfa jest cały czas gotowy do działania. Natomiast w komórkach kotawca jasnonogiego, naczelnego zamieszkującego Zachodnią Afrykę, interferon alfa w ogóle się nie pojawił.

Dramatyczne różnice zauważono, po zainfekowaniu komórek wirusami podobnymi do Eboli i Marburga. Komórki kotawca jasnonogiego zostały błyskawicznie zajęte i zabite przez wirusy. Tymczasem komórki nietoperzy, dzięki szybkiemu wysłaniu sygnału ostrzegawczego przez interferon, uchroniły się przed infekcją. Jednak część wirusów przetrwała i infekcja ciągle się tliła. Może się tak tlić przez całe życie nietoperza.

Naukowcy stworzyli też model komputerowy, by bliżej przyjrzeć się temu mechanizmowi. Model ten sugeruje, że posiadanie silnego systemu z interferonem w roli głównej pomaga wirusowi przetrwać w nosicielu. Gdy mamy silnie reagujący układ odpornościowy, chroni on nasze komórki, więc wirus może przyspieszyć tempo replikacji, nie czyniąc krzywdy komórkom. Jednak gdy taki wirus trafi na człowieka, który nie ma tak działającego układu odpornościowego, może spowodować poważne problemy, wujaśnia Brook.

Uczona zauważa, że wiele z wirusów, którymi rezerwuarami są nietoperze, przechodzi na ludzi za pośrednictwem innych zwierząt. SARS-em ludzie zarazili się od cywet, MERS-em od wielbłądów, Ebola zaraża nas poprzez goryle i szympansy, Nipah przez świnie, Hendra przez konie, a Marburg przez kotawce. Wszystkie te wirusy są wysoce śmiertelne dla ludzi.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro ich system odpornościowy dobrze sobie radzi z tymi wirusami, nie dałoby się tego użyć dla zrobienia czegoś w stylu surowicy, np. wyizolować i zsyntetyzować odpowiednie przeciwciała - podawane dla poprawienia odpowiedzi u zarażonego człowieka?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sądząc z opisu uzyskałbyś efekt zbliżony do obecnych terapii przeciwko HIV – chory zostawałby nosicielem i musiałby brać lek do końca życia. Chyba nie o to chodzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypuszczam że z HIV chodzi o problem atakowania układu immunologicznego - przez co taka infekcja zwykle ciągnie się całe życie.

Natomiast przy koronawirusie raczej tego nie ma, mam nadzieję że podobnie jak dla przeziębienia czy grypy, "recovered" to już nie są nosiciele (?) - co wymaga kompletnego usunięcia go z organizmu (ERVs?) i zwykle dzieje się "samoistnie": czyli dokonał tego układ immunologiczny.

Więc tutaj terapia przeciwwirusowa oznacza głównie chwilowe wspomożenie naturalnej obrony organizmu - co często może być kwestią życia lub śmierci, szczególnie że podczas gdy śmiertelność dla grypy jest ~0.1%, dla NCov jest ~2%.

Dla zatrzymania epidemii najlepsza byłaby szczepionka, ale jej opracowanie + testy kliniczne to raczej kwestia rzędu roku, dyskusja z kimś wyglądającym kompetentnie: https://www.scienceforums.net/topic/121181-provisional-vaccine-for-fast-spreading-new-viruses/

Gdzieś były doniesienia o udanej terapii antywirusowej - dla innego wirusa, ale to są często podobne mechanizmy jak ten popularny acyclovir podmieniający nukleotyd, tutaj były jakieś leki oparte na polimerazach. Tylko trudno coś wnioskować z pojedynczego przypadku.

Przypuszczam że nietoperze mają głównie odporność opartą na przeciwciałach, których wyizolowanie daje dużo opcji aż do western blotów ... ale pewnie też doprowadzenie tego do terapii to jest kwestia rzędu roku.

Miejmy nadzieję że uda się powstrzymać epidemię, tempo przyrostu niby spada z dnia na dzień (dzięki bardzo ostrym środkom jak zamykanie ludzi w ich domach), ale może to być też kwestią utrudnienia detekcji przy tak dużych liczbach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

żeby nie rozszerzyła się ta epidemia na szerszą skalę bo dopiero będzie problem

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dynamika infekcji jest tak niska, że nie jest to dla nas żaden problem. Rok całkowicie wystarczy.

W dniu 11.02.2020 o 15:07, Jarek Duda napisał:

wyizolować i zsyntetyzować odpowiednie przeciwciała - podawane dla poprawienia odpowiedzi u zarażonego człowieka?

Dałoby się. Przypuszczam że w przyszłości każdy będzie miał wszczepiony chip który będzie w stanie generować i potem namnożyć dowolne przeciwciało korzystając z informacji przekazanych przez sieć. W okresie przejściowym może to za nas zrobić zewnętrzna firma która "dostarczy zastrzyk".
Teraz jest  to za wolny proces, do tego wymóg badań klinicznych zabiera zbyt wiele czasu i pieniędzy.
 

 

W dniu 11.02.2020 o 12:39, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Ogólnie rzecz biorąc, intensywna aktywność fizyczna i szybszy metabolizm prowadzą do większego uszkodzenia tkanek, związanego z akumulacją szkodliwych molekuł, przede wszystkim wolnych rodników tlenu. Wydaje się, że u nietoperzy pojawił się efektywny mechanizm fizjologiczny pozwalający na sprawne pozbywanie się szkodliwych molekuł.

"Szkodliwe molekuły" to jednostka leksykalna ale nic tak naprawdę nie znaczy. Utożsamianie wirusów i wolnymi rodnikami jest niepoważne.

W dniu 11.02.2020 o 12:39, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Niektóre gatunki nietoperzy żyją nawet 40 lat, podczas gdy gryzonie ich wielkości – 2 lata.

To mylenie skutków z przyczyną. Na naiwnym poziomie nietoperze żyją długo, bo mają mechanizmy "biochemiczne"  które im to umożliwiają.
Na poważnym wiemy, że nietoperze żyją długo, bo pojawiła się presja selekcyjna która premiuje dłuższe życie w stosunku do maksymalnego rozmnażania co daje szansę powstania takim mechanizmom. Gatunki żyją krótko tylko gdy ich indywidualna śmiertelność jest bardzo wysoka, w ten sposób strategia "rozmnażaj się dłużej" zawsze przegrywa ze strategią "rozmnażaj się intensywniej".
Nietoperze mogą żyć dłużej, bo są drapieżnikami a nie ofiarami, z echolokacją umożliwiającą im "wymknięcie się" wszystkim potencjalnym prześladowcom (można przyjąć że żaden ptak drapieżny nie jest w stanie przechwycić nietoperza w locie w nocy). 
 

W dniu 11.02.2020 o 12:39, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Dlaczego jednak u nietoperzy wykształcił się tak wyjątkowy układ odpornościowy?

Układ odpornościowy zżera bardzo dużo energii, im mocniejszy tym więcej. Więc zwierzę które może sobie pozwolić na wyższy poziom metabolizmu może proporcjonalnie więcej energii poświęcić na działanie układu odpornościowego, w tym na paranoidalne reakcje.

BTW. bardzo wiele zwierząt ma "wyjątkowe układy odpornościowe". Co ciekawe człowiek jest jednym z najtwardszych zwierząt na planecie, możemy wytrzymać warunki w stylu kombinacja wysiłku, wyziębienia i infekcji które zabiłyby każde inne zwierze.

W dniu 12.02.2020 o 15:10, peceed napisał:

Gatunki żyją krótko tylko gdy ich indywidualna śmiertelność jest bardzo wysoka, w ten sposób strategia "rozmnażaj się dłużej" zawsze przegrywa ze strategią "rozmnażaj się intensywniej".

Jest to perfekcyjnie widoczne w konkurencji różnych mechanizmów, na przykład: https://www.nytimes.com/2010/11/02/science/02obsheep.html.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, peceed napisał:

Na naiwnym poziomie nietoperze żyją długo, bo mają mechanizmy "biochemiczne"  które im to umożliwiają.

Przemyślałeś to zdanie ? W następnym przecież tłumaczysz, jak ten mechanizm ("biochemiczny", bo jaki inny;)) powstał:

Godzinę temu, peceed napisał:

Na poważnym wiemy, że nietoperze żyją długo, bo pojawiła się presja selekcyjna która premiuje dłuższe życie w stosunku do maksymalnego rozmnażania co daje szansę powstania takim mechanizmom.

 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, 3grosze napisał:

Przemyślałeś to zdanie ?

Bardzo dokładnie, trzeba znać prawdziwą przyczynę. Biolodzy notorycznie zapominają o ewolucji i skupiają się na fizjologii. Wytłumaczenie w artykule jest po prostu błędne, bo zwiększony metabolizm nie jest w stanie wywołać nadkompensacji poprzez mechanizmy ewolucyjne. To nie jest pojedyncza mutacja jednego nukleotydu która nagle wydłuża życie 20 razy.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, peceed napisał:

trzeba znać prawdziwą przyczynę. Biolodzy notorycznie zapominają o ewolucji i skupiają się na fizjologii.

Ale to nie przyczyna (ewolucja) warunkuje długie teraz życie nietoperzy, tylko reakcje biochemiczne, którym tego odmawiasz.;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, 3grosze napisał:

tylko reakcje biochemiczne, którym tego odmawiasz

Niczego im nie odmawiam, po prostu tłumaczenie że adaptacje do wysokiego metabolizmu pozwoliły na dłuższe życie jest nie tylko niczym nie poparte (to spekulacja), ale i błędne. Co wynika właśnie z naiwnego rozumienia problemów.


Co do wirusów to mają one naturalną zjadliwość optymalną do swojej replikacji i nie ma nic dziwnego, że w przypadku zakażeń międzygatunkowych pojawia się rozjazd: albo wirus nie jest w stanie zakazić (typowy przypadek) albo za szybko zabija (roz)nosiciela.

Chiński odłuskowcowy koronowirus (aka polityczna-poprawność-na-sterydach-19 czy jak mu tam)  to przypadek w którym patogenowi udało się wstrzelić w okno w którym może odnieść sukces.

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, peceed napisał:

Wytłumaczenie w artykule jest po prostu błędne, bo zwiększony metabolizm nie jest w stanie wywołać nadkompensacji poprzez mechanizmy ewolucyjne.

Zwiększony metabolizm  one mają już, tu i teraz. Czemu mają służyć wprowadzone w tym momencie  "mechanizmy ewolucyjne" ?

5 minut temu, peceed napisał:
18 minut temu, 3grosze napisał:

tylko reakcje biochemiczne, którym tego odmawiasz

Niczego im nie odmawiam,

Będę upier....wy:

1 godzinę temu, peceed napisał:

Na naiwnym poziomie nietoperze żyją długo, bo mają mechanizmy "biochemiczne"  które im to umożliwiają.

No przecież nietoperze żyją dzięki "biochemii", a nie ewolucji.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, 3grosze napisał:

Czemu mają służyć wprowadzone w tym momencie  "mechanizmy ewolucyjne" ?

Coś czuję że się nie dogadamy (taka sama lampka zapalała mi się w przypadku niektórych korepetycji).
Otóż mechanizmy ewolucyjne zostały wprowadzone ponad 4 miliardy lat temu. To jaki nietoperz ma metabolizm to ich wynik.
Artykuł sugerował że dłuższe życie jest efektem ubocznym adaptacji do zwiększonego metabolizmu. Otóż nie jest. Jakby wziąść takiego "niezmetabolizowanego nietoprzerza" (specjalnie wychodowany gatunek), to jakby nagle mu podkręcić ten metabolizm to jego życie uległoby skróceniu.  Pojawiłaby się presja na co najwyżej przywrócenie obecnej długości życia (a nawet nie do końca). Życie jest czasami bardziej skomplikowane, i czasami rozwiązanie jednego problemu pozwala na proste rozwiązanie innych (na przykład "wynalezione" białko dostaje więcej kopii w dna przez proste duplikacje), ale podstawowe mechanizmy są niezmienne.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

28 minut temu, peceed napisał:

Coś czuję że się nie dogadamy (taka sama lampka zapalała mi się w przypadku niektórych korepetycji).

Z lapsusu który popełniłeś:

2 godziny temu, peceed napisał:

Na naiwnym poziomie nietoperze żyją długo, bo mają mechanizmy "biochemiczne"  które im to umożliwiają.

Ciężko się z honorem wycofać, więc krążysz, mącisz  wręcz mataczysz aby w końcu  z tego wybrnąć (wymieniając "biochemię"na "metabolizm")::D

 

28 minut temu, peceed napisał:

To jaki nietoperz ma metabolizm to ich wynik.

Cały czas Cię dręczyłem nie za "przyczynę" długiego życia nietoperzy, tylko za "mechanizm". Teraz wiem, że to nie  skutek"biochemii" tylko "metabolizmu".

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, 3grosze napisał:

Ciężko się z honorem wycofać, więc krążysz, mącisz  wręcz mataczysz aby w końcu  z tego wybrnąć (wymieniając "biochemię"na "metabolizm")::D

Z niczego się nie wycofuję, życie należy rozumieć w kategoriach ewolucyjnych, tylko one mówią o powstaniu mechanizmów.
Z dalszej dyskusji się wycofuję, bo ta lampka znowu mi się zapala.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, peceed napisał:

Z dalszej dyskusji się wycofuję, bo ta lampka znowu mi się zapala.

Słuszna decyzja, skoro filozofujesz zafiksowany  na "przyczynie"  (notabene oczywistej).

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 2/11/2020 at 11:25 PM, Jarek Duda said:

"recovered" to już nie są nosiciele (?)

wykrakałem: https://www.jpost.com/Breaking-News/Third-person-tests-positive-for-coronavirus-in-Israel-619215

Quote

Shimon Dahan returned from quarantine in Japan after having having been presumed to be "recovered", following his infection with the virus on the Diamond Princess cruise ship and subsequent quarantine in Tokyo.

The man flew home to Israel after he was released from quarantine and is the third to be diagnosed as having the virus among the passengers who were brought back from the beleagered cruise ship.

Edited by Jarek Duda

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tego, co pamiętam na wycieczkowcu była krótka kwarantanna - 2 tygodnie, a testy, jakie są do dyspozycji, nie do końca wiarygodne.

Ciekawostka, Izrael ma pod dostatkiem masek przeciwgazowych M15 z prawdziwego zdarzenia (NCB) dla całego społeczeństwa, wliczając w to maski dla dzieci, które chyba jako jedyny kraj obecnie produkuje.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak dwa tygodnie, jest to krytykowane: https://www.umu.se/en/news/karantan-pa-lyxkryssaren-gav-fler-coronasmittade_8936181/

Quote

Our calculations show that only around 70 passengers would have been infected. A number that greatly falls short of the over 600 passengers the quarantine resulted in.

Odnośnie masek, tu są wytyczne WHO: https://www.who.int/emergencies/diseases/novel-coronavirus-2019/advice-for-public/when-and-how-to-use-masks

Quote

When to use a mask

  • If you are healthy, you only need to wear a mask if you are taking care of a person with suspected 2019-nCoV infection.
  • Wear a mask if you are coughing or sneezing.
  • Masks are effective only when used in combination with frequent hand-cleaning with alcohol-based hand rub or soap and water.
  • If you wear a mask, then you must know how to use it and dispose of it properly.

How to put on, use, take off and dispose of a mask

  • Before putting on a mask, clean hands with alcohol-based hand rub or soap and water.
  • Cover mouth and nose with mask and make sure there are no gaps between your face and the mask.
  • Avoid touching the mask while using it; if you do, clean your hands with alcohol-based hand rub or soap and water.
  • Replace the mask with a new one as soon as it is damp and do not re-use single-use masks.
  • To remove the mask: remove it from behind (do not touch the front of mask); discard immediately in a closed bin; clean hands with alcohol-based hand rub or soap and water.

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem czytałem, ale tam chyba nie było pewności czy po prostu nie zaraziła się ponownie - tutaj chyba już nie ma wątpliwości.

Sama możliwość zarażenia się ponownie jest bardzo złą wiadomością - czyli układ odpornościowy "nie uczy się wystarczająco", przejście infekcji nie zabezpiecza (przynajmniej nie zawsze) ... czyli szczepionka też może nie zadziałać.

Dodatkowo pozostanie nosicielem przez "recovered" oznacza że oni dalej powinni być poddani kwarantannie ... i to nawet nie wiadomo jak długo.

 

ps. Właśnie zaczynam czytać Sonia Shah "Epidemia" (polecam) z 2016, którą zupełnie przypadkiem kupiłem ok. 20 grudnia 2019. Pierwszy rozdział zaczyna się od targu zwierząt w Chinach, nietoperzy i koronowirusa z 2003 ...

Update: Pierwsze doniesienie o śmierci w USA, czyli pewnie Pence teraz podwoi nakłady na modlitwy i szukanie whistleblowera.

No i dające do myślenia mapy Chin z https://www.bbc.com/news/world-asia-51691967

A map released by Nasa shows how air pollution levels have reduced in China this year

 

ps. Jeszcze odnośnie religii, wg tej książki Epidemia, na tytuł przyjaciela zarazy zapracowało sobie chrześcijaństwo. Mianowicie np. grecy, rzymianie, hindusi, buddyści, muzułmanie nakazują rytuały religijne związane z higieną. Natomiast średniowieczne chrześcijaństwo ponoć wręcz przeciwnie, wg tej książki dosłownie zamykali łaźnie i zakazywali mycie jako "otwierające pory na zarazę", aż do "Marcin Luter zjadał łyżeczkę własnych ekskrementów każdego dnia".

Edited by Jarek Duda
to z Simpsonami to ponoć fake: https://www.thesouthafrican.com/news/offbeat/fake-news-the-simpsons-coronavirus/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro o książkach mowa... Nie zweryfikowałem osobiście, więc zastrzegam prawo do tego, że to ściema :)

https://www.thesummitexpress.com/2020/02/dean-koontz-novel-from-1981-talks-about-wuhan-400-virus-outbreak-in-2020.html

Edit: wygląda na to, że ta książka i autor istnieją, bo informacje są w wielu źródłach.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytałem Koontza w liceum, ale tej nie pamiętam. Lokalizację wybrał ze względu na duży lab wirusologiczny, rok jako okrągły i modny w tamtych czasach.

Są te informacje o Simpsonach, ale to fake: https://www.thesouthafrican.com/news/offbeat/fake-news-the-simpsons-coronavirus/

Jakieś doniesienie o ostrzeżeniu 3 miesiące przed: https://electroverse.net/the-u-s-scientist-who-predicted-coronavirus-could-kill-65-million-people/

Ooo jest i Nostradamus ;D https://www.express.co.uk/news/weird/1232865/Coronavirus-news-did-Nostradamus-predict-China-virus-Nostradamus-prophecy-great-plague

 

Swoją drogą nie wiem co sądzić o doniesieniach typu https://www.theguardian.com/world/2020/feb/22/coronavirus-russia-disinformation-campaign-us-officials

i może powiązanych o zaniżaniu ilości ofiar szczególnie w Iranie i Chinach?

 

W dniu 29.02.2020 o 20:00, Jarek Duda napisał:

Update: Pierwsze doniesienie o śmierci w USA, czyli pewnie Pence teraz podwoi nakłady na modlitwy

No i rzeczywiście, "Here’s a Picture of Mike Pence’s Team Attempting to Pray Away Coronavirus": https://friendlyatheist.patheos.com/2020/02/29/heres-a-picture-of-mike-pences-team-attempting-to-pray-away-coronavirus/

88236518_2726550890796376_6195128228672176128_n.jpg?_nc_cat=1&_nc_sid=2d5d41&_nc_ohc=7DE8ssTIaTEAX-D9O4R&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&_nc_tp=6&oh=1f302eb39a44c44e9c6f4c8f67bd5bdb&oe=5EF5B998

Plus system w którym https://www.cnbc.com/2019/11/03/90percent-of-employees-say-they-come-to-work-sickheres-how-to-fix-that.html

Cytat

A sobering stat during coronavirus fears—90% of employees admit they have gone to work when sick

i leczenie często kosztuje wieloletnią pensję ...

Dobrze byłoby się zahibernować na kilka lat ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
22 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Ciekawostka, Izrael ma pod dostatkiem masek przeciwgazowych M15 z prawdziwego zdarzenia (NCB) dla całego społeczeństwa, wliczając w to maski dla dzieci, które chyba jako jedyny kraj obecnie produkuje.

Za młodu spędziłem troche czasu na poligonie w maskach MP róznych typów. Naprawdę nie tędy droga...

17 godzin temu, Jarek Duda napisał:

Natomiast średniowieczne chrześcijaństwo ponoć wręcz przeciwnie, wg tej książki dosłownie zamykali łaźnie i zakazywali mycie jako "otwierające pory na zarazę",

Dlatego na neofitę, księcia litewskiego Jogailę, który u nas został Władysławem Jagiełłą,  chrześcijańskie otoczenie patrzyło mocno podejrzliwie gdyż łaźni zażywał nawet co trzeci (a nawet częściej) dzień. Król przeżył w dosyć dobrym stanie zdrowia ponad 80 lat, co jak na tamte czasy było świetnym wynikiem (oczywiście było też wiele innych czynników, ale tzw. higieniczny tryb życia był chyba najistotniejszy). 

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minutes ago, venator said:

Za młodu spędziłem troche czasu na poligonie w maskach MP róznych typów. Naprawdę nie tędy droga...

Tak zarządzają ryzykiem. Można dyskutować o ich polityce, ale nie można im odmówić tego, że są przygotowani na różne możliwości. Też wolałbym nie wozić ze sobą na rowerze 2kg U-locka od Kryptonite, ale lubię swój rower ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
13 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Tak zarządzają ryzykiem. Można dyskutować o ich polityce, ale nie można im odmówić tego, że są przygotowani na różne możliwości. Też wolałbym nie wozić ze sobą na rowerze 2kg U-locka od Kryptonite, ale lubię swój rowe

Tu się zgodzę. Trzy razy przypadki churbonu, w imię jakiś religijnych fantazji, to się okazało za dużo, i poszli po rozum do głowy. 

A u-lock to co innego, chyba, że lubisz, poprzez analogię do maski, nosić 2 kilową obraże na szyi. Są i tacy...;)

 

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      AstraZeneca i University of Oxford poinformowały, że opracowywana przez nie szczepionka przeciwko koronawirusowi znacząco zmniejsza liczbę zachorowań. Na podstawie testów na ponad 22 000 ludzi w USA i Brazylii stwierdzono, że gdy poda się najpierw połowę dawki, a miesiąc później całą dawkę, efektywność szczepionki wynosi 90%. Gdy jednak poda się całą dawkę i miesiąc później znowu całą, to efektywność szczepienia spada do 62%. Naukowcy nie wiedzą, dlaczego tak się dzieje. Łączna efektywność tej szczepionki wynosi 70%.
      W przeciwieństwie do szczepionek Pfizera i Moderny ta opracowana przez AstraZeneca/Oxford nie bazuje na mRNA. Badacze wykorzystali w niej osłabioną wersję adenowirusa, który powoduje przeziębienia u szympansów. Ten sam adenowirus został użyty, by stworzyć szczepionkę przeciwko Eboli. Na potrzeby szczepionki przeciwko SARS-CoV-2 szympansi wirus został zmodyfikowany tak, by infekował ludzkie komórki, ale się w nich nie namnażał.
      Wirus, infekując komórki, dostarcza informację potrzebną do wytworzenia proteiny S, która jest używana przez koronawirusa SARS-CoV-2.. Dzięki temu układ odpornościowy uczy się rozpoznawać tę proteinę i przygotowuje obronę przeciwko niej.
      Testy nowej szczepionki wciąż trwają w USA, Japonii, RPA, Kenii, Rosji i Ameryce Południowej. Planowane są kolejne m.in. w Europie. Wcześniej testy te na krótko przerwano, gdy u jednego z ochotników w Wielkiej Brytanii pojawiła się choroba neurologiczna. Odpowiednie urzędy zgodziły się jednak na ich kontynuowanie.
      Szczepionka AstraZeneki i Oxford University – mimo że mniej efektywna – ma tę olbrzymią przewagę nad szczepionkami Pfizera i Moderny, że nie trzeba jej zamrażać. Może być transportowana w znacznie wyższych temperaturach. W jej wypadku wystarczy zwykła lodówka, nie potrzebuje specjalistycznego systemu chłodzącego. Dodatkowym jej plusem jest fakt, że zmniejsza liczbę transmisji od osób, które nie wykazują objawów choroby. Nie jest jasne, czy szczepionki Pfizera i Moderny również tak działają. AstraZeneca zapewnia, że do końca 2021 roku jest w stanie wyprodukować 3 miliardy dawek swojej szczepionki.
      Obecnie mamy więc trzy szczepionki, których efektywność na pewno wynosi ponad 50% zalecane przez FDA i które znajdują się na ostatnich etapach badań. Oprócz wspomnianej tutaj szczepionki AstraZeneca/Oxford są to opisywana przez nas wcześniej szczepionka Pfizera – której producent już stara się o zgodę na rozpoczęcie szczepień – oraz szczepionka Moderny.
      Ta ostatnia, mRNA-1273, wykazuje skuteczność rzędu 94,5%. W grupie 30 000 pacjentów, na której ją testowano, zachorowało 95 osób, z czego jedynie 5 w grupie, która otrzymywała szczepionkę. U 11 osób rozwinęła się ciężka postać COVID, jednak wszystkie te przypadki miały miejsce w grupie placebo. Moderna podpisała już z USA umowę na dostawę 100 milionów dawek szczepionki. Jeśli szczepionka zostanie dopuszczone na użycia i umowa dojdzie do skutku, rząd USA zapłaci za te dawki 1,525 miliarda USD. Umowa przewiduje opcję na dostawę kolejnych 400 milionów dawek.
      Podsumowując – Pfizer i Moderna wykazały, że ich szczepionki, bazujące na mRNA, mają co najmniej 90-procentową skuteczność. Do transportu i przechowywania wymagają jednak bardzo niskich temperatur, co utrudnia ich dystrybucję. Pfizer już złożył wniosek o dopuszczenie szczepionki do użycia. AstraZeneca/Oxford dowiodły 70-procentowej skuteczności swojej szczepionki bazującej na osłabionym adenowirusie. Szczepionkę można przechowywać w standardowych lodówkach, dzięki czemu będzie łatwiejsza i tańsza w rozprowadzaniu i przechowywaniu.
      Testy wszystkich szczepionek wciąż trwają, a specjaliści podkreślają, że należy liczyć się ze zmniejszeniem się efektywności szczepionek. Zwykle bowiem jest tak, że szczepionki gorzej sprawują się w rzeczywistości niż podczas testów klinicznych.
      Ponadto wciąż nie wiemy, na jak długo szczepionki zapewnią ochronę przed koronawirusem. Tego dowiemy się dopiero po zaszczepieniu dużej liczby ludzi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pandemia koronawirusa SARS-CoV-1 w bardzo istotny sposób odcisnęła swoje piętno na światowej gospodarce. Z tego względu miała niebagatelny wpływ na zachowanie wszystkich instrumentów finansowych, w tym kryptowalut. Okazuje się, że wahania, jakich doświadcza rynek walut wirtualnych w tym okresie, odzwierciedlają zmiany innych rynków kapitałowych i towarowych. Ponadto rynek ten wykazał się względną stabilnością w tym trudnym czasie. Jest to kolejny dowód na to, że kryptowaluty można traktować jako dojrzały i pełnoprawny instrument finansowy.
      Systemy społeczne charakteryzują się ogromną siecią powiązań i czynników, które mogą wpływać na ich strukturę i dynamikę. Spośród tych systemów cała ekonomiczna sfera działalności człowieka wydaje się najbardziej ze sobą powiązana i złożona. Do tej sfery należą wszystkie rynki finansowe, w tym najmłodszy z nich – kryptowalutowy.
      Pierwsza kryptowaluta o nazwie bitcoin pojawiła się w 2008 roku u szczytu światowego kryzysu finansowego. W zamyśle swych twórców miała zapewnić narzędzie do przeprowadzania transakcji za pośrednictwem Internetu bez udziału centralnej jednostki zarządzającej emisją pieniądza. Z tej perspektywy waluty wirtualne można traktować jako niezależny instrument finansowy, gdyż nie opiera się na zaufaniu względem emitenta centralnego. Czy jednak rynek kryptowalut spełnił pokładane w nim nadzieje? Jak zareagował na sytuację wywołaną pojawieniem się warunków kryzysowych? A także – czy kryptowaluty osiągnęły już dojrzałość i stabilność, jakiej wymaga się od pełnoprawnego instrumentu finansowego?
      Wydarzenia związane z wybuchem i rozwojem epidemii COVID-19 stanowiły świetną okazję do poszukiwania odpowiedzi na te pytania. Dlatego też grupa naukowców z IFJ PAN w Krakowie pracujących pod kierunkiem prof. Stanisława Drożdża, od wielu lat zajmująca się modelowaniem i opisem teoretycznym rynków finansowych, postanowiła zbadać zachowanie rynku kryptowalut w odpowiedzi na sytuację ekonomiczną wywołaną pandemią.
      Nasze wcześniejsze ilościowe analizy różnych charakterystyk złożoności rynku kryptowalut i specyfiki jego korelacji z bardziej tradycyjnymi rynkami świata, takimi jak rynki akcji, walut czy towarów, pokazały, że rynek ten w tym sensie stał się w zasadzie od nich nieodróżnialny i niezależny. Tym niemniej w obliczu nadchodzącej pandemii poważnie braliśmy pod uwagę możliwość, że czegoś takiego jak bitcoin inwestorzy zaczną się pozbywać w pierwszej kolejności. Przez swoją wirtualność kryptowaluty są jednak ciągle postrzegane przez większość potencjalnych uczestników rynku jako twory zdecydowanie osobliwe. W kryzysowych momentach, podczas gwałtownych zawirowań ekonomicznych i politycznych, ludzie uciekają w środki finansowe, które uważają za pewniejsze. Tymczasem z naszych zestawień wynikało, że solidne instrumenty odnotowywały spadki w tych najbardziej krytycznych momentach, natomiast kryptowaluty zachowywały się znacznie stabilniej – mówi prof. Drożdż.
      W pierwszej fazie pandemii, kiedy jeszcze nie było wiadomo, jak cała sytuacja się rozwinie, nastąpiła ucieczka z ryzykownych instrumentów finansowych do bitcoina. Wystąpiła dodatnia korelacja bitcoina z instrumentami finansowymi uważanymi za bezpieczne, takimi jak frank szwajcarski, jen, złoto i srebro. Potem nastąpił dalszy wzrost liczby zakażeń na całym świecie i stowarzyszone z nimi gwałtowne spadki na światowych giełdach – szczególnie w USA – powodowane totalną wyprzedażą wszystkich aktywów, łącznie z bitcoinem. Inwestorzy uciekali do gotówki, głównie do jena i dolara. W tym okresie bitcoin nieco utracił status bezpiecznej przystani, ale taka sama sytuacja dotyczyła też złota i srebra. Mimo to zachował się jak całkowicie normalny, tradycyjny, solidny instrument finansowy. Jednak szczególnie interesujące jest skorelowanie bitcoina (BTC) i ethereum (ETH) z tradycyjnymi instrumentami finansowymi w trakcie wzrostów na światowych giełdach, związanych ze spowolnieniem epidemii podczas lata 2020.
      Jest to bardzo ciekawy efekt, ponieważ przed pandemią takie korelacje nie występowały. Ponadto utrzymują się one w dalszym ciągu na istotnym poziomie. To może być dowodem, że bitcoin stał się pełnoprawnym elementem rynku finansowego. Można powiedzieć, że pandemia COVID-19 pozytywnie zweryfikowała kryptowaluty. Okazało się, że inwestorzy nie przestraszyli się bitcoina, a nawet więcej – włączyli go swoich portfeli inwestycyjnych – opisuje wnioski płynące z badań krakowskiej grupy dr Marcin Wątorek.
      W swoich badaniach naukowcy z Krakowa skupili się na dynamicznych i strukturalnych właściwościach rynku kryptowalut. Przeanalizowali dane przedstawiające kursy wymiany 129 walut wirtualnych na platformie Binance. Analiza składała się z trzech części, z których każda miała na celu zbadanie innego aspektu struktury rynku.
      Podeszliśmy do tematu z trzech perspektyw: dynamiki kursów wymiany kryptowaluty na inne waluty wirtualne i fiducjarne, sprzęgania i rozprzęgania walut wirtualnych i tradycyjnych aktywów oraz wewnętrznej struktury rynku kryptowalut. Dokonaliśmy tego w oparciu o dane z przedziału czasowego od stycznia 2019 do czerwca 2020. Okres ten obejmuje szczególny czas pandemii COVID-19; dlatego zwróciliśmy szczególną uwagę na to wydarzenie i zbadaliśmy, jak silny był jego wpływ na strukturę i dynamikę rynku. Poza tym analizowane dane obejmują kilka innych znaczących wydarzeń, takich jak faza podwójnej hossy i bessy w 2019 roku – wyjaśnia metodykę prac dr hab. Jarosław Kwapień, członek zespołu.
      Analiza wzajemnych korelacji między rynkiem kryptowalut reprezentowanym przez kurs wymiany BTC/USD i ETH/USD a rynkami tradycyjnymi głównych walut fiducjarnych, najważniejszych towarów (takich jak ropa naftowa i złoto) oraz amerykańskich indeksów giełdowych doprowadziła do wniosku, że rynek walut wirtualnych był niezależny od pozostałych rynków przez cały rok 2019, ale uległ tymczasowej korelacji z tymi rynkami podczas kilku wydarzeń w pierwszej połowie 2020 roku, jak na przykład w styczniu, kiedy zgłoszono pierwszy przypadek COVID-19 w Stanach Zjednoczonych, w marcu podczas wybuchu pandemii oraz od maja do lipca 2020 roku podczas drugiej fali pandemii. W pierwszym przypadku bitcoin wykazywał antykorelację z głównymi indeksami giełdowymi, takimi jak S&P500 i Nasdaq100, ale w drugim i trzecim przypadku analogiczne korelacje były dodatnie. Dodatnie były wtedy również korelacje między bitcoinem a kilkoma walutami fiducjarnymi i rynkiem towarów.
      Brak statystycznie istotnych korelacji w 2019 roku, kiedy klasyczne instrumenty finansowe nie doświadczyły żadnych zawirowań, był przypuszczalnie spowodowany asymetrią kapitalizacji rynkowej między rynkiem kryptowalut a rynkami konwencjonalnymi na niekorzyść pierwszego z nich, który jest jednak zbyt mały, aby mieć jakikolwiek znaczący wpływ na inne rynki. Jednak konwencjonalne rynki mogą łatwo wpływać na rynek kryptowalut, jeśli wykazują zawirowania. Taka właśnie sytuacja miała miejsce w marcu i czerwcu 2020 roku.
      Najbardziej znaczący wynik naszych analiz dynamiki rynków finansowych świata w okresie pandemii COVID-19 jest taki, że to rynek kryptowalut, a szczególnie bitcoin, okazał się jednym z najbardziej odpornych na uleganie zawirowaniom, jakich w tym okresie wszystkie światowe rynki doświadczały. Ta obserwacja jest w zgodzie i uzupełnia nasze wcześniej publikowane wyniki odnośnie stabilności i dojrzałości, do jakiej rynek kryptowalut się zbliżał w ciągu ostatnich 2–3 lat. Okres COVID-19 zdaje się w pełni potwierdzać te wcześniejsze sygnały – podsumowuje prace zespołu prof. Drożdż.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ponowne otwarcie szkół po spowodowanym koronawirusem lockdownie doprowadziło w ciągu miesiąca do wzrostu liczby zachorowań, informują autorzy pierwszych badań dotyczących skutków zniesienia restrykcji. Analiza danych ze 131 krajów wykazała, że w miesiąc po powrocie dzieci do szkół współczynnik R, mówiący o tym, ile osób zaraża przeciętny zarażony, wzrósł o 24%.
      Poza otwarciem szkół jedynym elementem, który w znaczącym stopniu spowodował zwiększenie współczynnika R było ponowne zezwolenie na organizowanie zgromadzeń publicznych. W tym wypadku R zwiększył się o 25%.
      Autorzy badań podkreślają, że w swoich analizach nie byli w stanie uwzględnić takich czynników jak ograniczenia liczebności klas, higiena osobista, nakaz noszenia maseczek w szkołach itp
      Po otwarciu szkół doszło do zwiększenia współczynnika R, ale nie jest jasne, czy ogranicza się to do konkretnych grup wiekowych, w których mogą istnieć znaczące różnice dotyczące społecznego dystansowania się w klasach jak i poza nimi, mówi profesor Harish Nair, specjalista dziecięcych chorób zakaźnych. Potrzebujemy więcej danych, by zrozumieć rolę szkół w rozprzestrzenianiu się SARS-CoV-2, dodaje.
      Uczeni opracowali też specjalne modele, pozwalające badać, jak różne ograniczenia wpływają na wartość R. Odkryli, że największy wpływ na obniżenie wartości współczynnika R miały zakaz organizacji wydarzeń, zamknięcie szkół, zakaz spotykania się w więcej niż 10 osób, rozpropagowanie pracy zdalnej oraz ograniczenie wychodzenia z domu. Tam, gdzie wszystkie te restrykcje wprowadzono razem, wartość R spadła o 52% w ciągu miesiąca. Z kolei samo organizacji zgromadzeń publicznych i spotkań w gronie większym niż 10 osób prowadzi do 29-procentowego spadku R w ciągu miesiąca. Pojedynczym czynnikiem, który w największym stopniu ogranicza R jest zakaz organizacji wydarzeń publicznych. W takim wypadku R spada o 24% w ciągu miesiąca.
      Nasze badania mogą przydać się przy podejmowaniu decyzji odnośnie wprowadzenia i znoszenia ograniczeń. Pozwolą przewidzieć, kiedy pojawią się skutki takich decyzji. Jednak dużo zależy też o lokalnego kontekstu, czyli współczynnika R w różnym czasie, wydolności lokalnej służby zdrowia oraz społeczno-ekonomicznych efektów wprowadzania takich a nie innych decyzji w życie, mówią naukowcy.
      Profesor matematyki Chris Bauch z kanadyjskiego University of Waterloo stwierdza, że tego typu badania mogą być niezwykle ważne dla zoptymalizowania w danym kraju działań na rzecz walki z epidemią. Pokazują one, że rozwiązania działają i które działają najlepiej. To bardzo ważne informacje, gdyż ograniczenia niosą ze sobą olbrzymie skutki społeczno-ekonomiczne.
      Wyniki badań zostały opublikowane na łamach The Lancet Infectious Diseases.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Zespołu ds. COVID-19 przy Prezesie PAN opublikowali swoje stanowisko w sprawie możliwości osiągnięcia w Polsce odporności zbiorowiskowej na wirusa SARS-CoV-2. Dokument opatrzony został wymownym tytułem „O złudnej nadziei, że szybkie osiągnięcie odporności zbiorowiskowej jest atrakcyjnym celem”.
      Eksperci zauważają, że próg odporności zbiorowiskowej jest póki co szacowany na podstawie teoretycznych obliczeń. Z większości modeli matematycznych wynika, że do wygaszenia epidemii konieczne jest, by od 50 do 70 procent populacji było odpornych na zakażenie. Jednak odsetek ten mógłby być mniejszy, gdyby infekcja szerzyła się głównie przez super-roznosicieli, czyli osoby masowo zakażające innych. W takim przypadku, do wygaszenia epidemii wystarczy, by odpornych było 10–20% populacji.
      Problem jednak w tym, że dotychczasowe dane wydają się przeczyć, by super-roznosiciele odgrywali dominującą rolę w rozprzestrzenianiu COVID-19. Nie stwierdzono bowiem wystarczająco dużej liczby osób o tak bardzo rozbudowanych kontaktach, by mogły stać się super-roznosicielami. Ponadto wiosną w niektórych regionach Europy, jak Lombardia czy Madryt, COVID-19 przechorowało około 15–20 procent populacji, a mimo to obecnie znowu notuje się wzrost zachorowań, co oznacza, że nie wytworzyła się tam odporność zbiorowiskowa. To zaś wskazuje, że albo odsetek osób odpornych musi być wyższy, niż pokazują modele, albo też osoby, które wiosną przeszły chorobę, już utraciły odporność.
      Pozostaje więc drugi z progów odporności zbiorowiskowej, czyli około 60%. Innymi słowy, powstaje pytanie, czy należy pozwolić, by epidemia swobodnie się szerzyła po to, by samodzielnie wygasła, gdy zachoruje ok. 60% populacji. Tutaj odpowiedź tkwi w liczbach.
      Osiągnięcie takiego progu zachorowań oznacza, że w ciągu kilku miesięcy w Polsce musiałoby zachorować około 22 milionów osób. Z już dostępnych polskich danych dot. przebiegu COVID-19 wiemy, że wśród osób poniżej 40. roku życia hospitalizacji przez co najmniej 10 dni wymaga od 0,4 do 4,7 procent zakażonych, zaś w grupie wiekowej powyżej 80. roku życia odsetek ten wzrasta do 6,1–36,4 procent. Warto też wspomnieć o liczbie zgonów. O ile w grupie poniżej 40. roku życia są one sporadyczne, to w grupie 60–80 lat odsetek zgonów stanowi do 2,1%, a w grupie powyżej 80. roku życia jest to do 8% zakażonych. Zatem jeśli pozwolimy wirusowi swobodnie się szerzyć, epidemii nie przeżyje wiele osób starszych. Oczywiście można odseparować osoby powyżej 60. roku życia i pozwolić się szerzyć epidemii wśród osób młodszych. To umożliwiłoby osiągnięcie odporności zbiorowiskowej bez zbyt dużej liczby zgonów.
      Tutaj jednak pojawia się problem wydajności całego systemu opieki zdrowotnej. W takim przypadku w ciągu kilku miesięcy trzeba by hospitalizować nawet milion osób. Polska służba zdrowia nie jest w stanie sobie z tym poradzić. A jeśli nawet znalazłoby się tyle łóżek w szpitalach, oznaczałoby to, że opieki zdrowotnej nie uzyskają osoby z chorobami przewlekłymi czy wymagające nagłej interwencji.
      Zatem, aby strategia osiągania odporności zbiorowiskowej miała szanse powodzenia, jak wynika z analiz przeprowadzonych przez badaczy dla Wielkiej Brytanii, należy i tak spowolnić tempo rozwoju epidemii wśród osób młodszych, nakazując dystansowanie, noszenie maseczek i ewentualnie zamykając szkoły, czy miejsca pracy. Jak wynika z tych oszacowań byłby to okres od 7 do 12 miesięcy balansowania pomiędzy zwiększaniem i zmniejszaniem restrykcji. Osoby starsze musiałyby cały ten czas pozostawać w izolacji, nie widywać swych dzieci i wnuków. Co to oznacza? Oznacza to brak opieki medycznej, brak szpitali, brak pomocy w codziennych obowiązkach. Oznacza zamknięcie w domach i kompletną izolację, osób często wykluczonych ze świata komunikatorów cyfrowych. Oznacza bardzo dużą liczbę zgonów z powodu zaniedbań chorób przewlekłych, czy po prostu brak dostępu do leczenia i leków. Empiryczne doświadczenia z innych krajów (Szwecja, Wielka Brytania) wskazują, że odseparowanie dużych grup społecznych jest niemożliwe, czytamy w komunikacie PAN.
      Nawet jednak, gdyby przyjęto taką strategię, to nie wiadomo, czy by się ona sprawdziła. Uczeni z PAN zauważają, że wciąż nie wiemy, na ile trwała jest nabyta odporność na SARS-CoV-2. Już teraz wiemy, że poziom przeciwciał obniża się z czasem. Wiadomo też, że odporność na inne koronawirusy trwa od kilu miesięcy do 2 lat. Nie można więc wykluczyć, czy osoby, które przeszły COVID-19 mogą zarazić się ponownie. Być może osoby takie będą kolejne zakażenia przechodziły łagodniej. Jest to możliwe. Jednak nie wygasi epidemii.
      Zdaniem uczonych z PAN, mogą czekać nas kolejne fale zachorowań, które miały miejsce w przypadku innych chorób, zanim nie pojawiły się skuteczne szczepionki.
      Stanowisko międzynarodowych środowisk naukowych nie pozostawia miejsca na interpretację. W obecnej chwili rozważanie strategii naturalnej odporności środowiskowej, "jest to niebezpieczny błąd logiczny nie poparty dowodami naukowymi".
      Czemu więc uważamy, że szczepionka zadziała inaczej?, pytają naukowcy. Przy szczepieniu możemy podawać dawki przypominające bez ryzyka dla osoby szczepionej, możemy trenować nasz układ immunologiczny tak aby utrzymał w pamięci wzorzec SARS-CoV-2 przez dłuższy czas, wyjaśniają uczeni.
      Przewodniczącym zespołu ds. COVID-19 jest prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Jerzy Duszyński. W jego skład wchodzą: prof. Krzysztof Pyrć (UJ), dr Aneta Afelt (UW), prof. Radosław Owczuk (Gdański Uniwersytet Medyczny), dr hab. Anna Ochab-Marcinek (Instytut Chemii Fizycznej PAN), dr hab. Magdalena Rosińska (Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny), prof. Andrzej Rychard (Instytut Filozofii i Socjologii PAN) oraz dr hab Tomasz Smiatacz (Gdański Uniwersytet Medyczny). W pracach zespołu mogą też brać udział zaproszeni eksperci.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niektórzy ludzie bardzo ciężko przechodzą zarażenie SARS-CoV-2 i wymagają hospitalizacji, podczas gdy inni wykazują jedynie łagodne objawy lub nie wykazują ich wcale. Na przebieg choroby wpływa wiele czynników, a wśród nich, jak się okazuje, są też czynniki genetyczne. A konkretnie geny, które odziedziczyliśmy po neandertalczykach.
      Jak dowiadujemy się z najnowszego numeru Nature, badania prowadzone na Okinawa Institute of Science and Technology Graduate University (OIST) wykazały, że osoby posiadające pewne warianty genetyczne w jednym z regionów na chromosomie 3, są narażone na większe ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19. Okazuje się, że u ludzi tych region ten jest niemal identyczny z odpowiadającym mu regionem DNA neandertalczyka, który przed 50 000 lat żył na południu Europy. Dalsze badania wykazały, że Homo sapiens, krzyżując się z neandertalczykiem, odziedziczył ten wariant przed około 60 000 lat.
      To niesamowite, że genetyczne dziedzictwo neandertalczyków może mieć tak tragiczne konsekwencje podczas obecnej pandemii, mówi profesor Svante Pääbo, który kieruje Human Evolutionary Genomics Unit w OIST.
      W ramach projektu COVID-19 Host Genetics Initiative naukowcy przyjrzeli się DNA ponad 3000 osób, w tym ludziom, którzy byli hospitalizowani z powodu COVID-19, jak i osobom, które zaraziły się, ale nie wymagały hospitalizacji. W chromosomie 3 zidentyfikowano region, którego budowa decydowała o tym, czy po zarażeniu SARS-CoV-2 osoba chora będzie wymagała hospitalizacji. Region ten jest bardzo długi, składa się z 49 400 par bazowych. Występujące w nim zmiany związane z większą podatnością na poważny przebieg choroby są ściśle ze sobą powiązane. Jeśli u kogoś występuje jeden wariant genu decydującego o większej podatności, to najprawdopodobniej będzie miał wszystkie 13.
      Jako że już wcześniej wiadomo było, że tego typu zmiany odziedziczyliśmy po neandertalczykach lub denisowianach, profesor Pääbo i współpracujący z nim profesor Hugo Zeberg z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej im. Maxa Plancka, postanowili sprawdzić, czy tak jest i w tym przypadku. Okazało się, że neandertalczyk z południa Europy posiadał niemal identyczne zmiany w genomie, natomiast dwóch neandertalczyków z południa Syberii i denisowianin zmian takich nie mieli.
      Po tym odkryciu naukowcy postanowili jeszcze sprawdzić, skąd u H. sapiens takie warianty. Czy odziedziczyliśmy je po wspólnym przodku z neandertalczykiem, czy też trafiły one do naszego genomu w wyniku krzyżowania się z Homo neanderthalensis. W pierwszym przypadku wariant powinien być obecny w naszym genomie od około 550 000 lat, w drugim może nawet zaledwie od 50 000 lat. Po badaniach profesorowie Pääbo i Zeberg doszli do wniosku, że warianty takie trafiły do naszego genomu przed około 60 000 laty.
      Jak informuje profesor Zeberg, osoby ze zmianami genetycznymi odziedziczonymi po neandertalczykach są narażone na 3-krotnie większe ryzyko, że będą wymagały podłączenia do respiratora.
      Wspomniane warianty genetyczne są najbardziej rozpowszechnione w Azji Południowej. Praktycznie nie występują w Azji Wschodniej, ani w Afryce.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...