Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Xenoboty – powstały pierwsze żywe roboty. Tak science-fiction stało się rzeczywistością

Recommended Posts

14 hours ago, Antylogik said:

Cudowne wyleczenie nie jest żadnym dowodem na istnienie boga, bo może być, jak wcześniej opisane, to efekt psychokinezy.

Prościej wytłumaczyć to błędną pierwszą diagnozą lekarza albo przypadkiem losowym.

6 hours ago, Antylogik said:

Sceptycznym to należy być wobec wikipedii, w szczególnie w jej wybranych źródłach.

Chyba żartujesz. Fakty w Wikipedii możesz zweryfikować w przeciwieństwie do fantastycznych tez ludzi żerujących na ludzkiej naiwności i robiących wodę z mózgów. Przykładowo w internecie jest wywiad z breatharianką, która rzekomo odżywia się od lat energią kosmosu. Ma jednak w domu pełną lodówką, robota kuchennego i trochę innego elektrozłomu, rzekomo to na wypadek gości :) A podczas kontrolowanego i monitorowanego eksperymentu, straciła kilka kilogramów w dwa dni.

On 1/23/2020 at 8:44 PM, Antylogik said:

Jeśli odpowiada za to silna emocja wywołująca psychokinezę (czyli w moim przypadku: do rodziny dzwoni ktoś ze szpitala i mówi, że osoba umarła => wywołuje to tak silne emocje, że psychicznie wpływa na zegar, który się zatrzymuje), to jaka siła za tym stoi? Przecież to jest siła nadprzyrodzona, która obala fundamenty twardych racjonalistów.

W książce "Pan raczy żartować, panie Feynman!" Feynman opisał podobny przypadek, a w zasadzie dwa przypadki. Raz, jak zmarła mu babka, zegarek się nie zatrzymał. Drugi raz, jak zmarła mu żona, zegarek, się co prawda zatrzymał, ale często się zatrzymywał, bo miał zacinający się mechanizm. Po fakcie Feynman przypomniał sobie, że pielęgniarka go przestawiła tarczą do światła, bo było ciemno. Osobiście sądzę, że wiele tych historii nadprzyrodzonych jest mocno naciąganych. Ludzie mają tendencje do fantazjowania, a jak zegarek się zatrzyma dzień wcześniej, to potem powiedzą, że to był "znak".

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Osobiście sądzę, że wiele tych historii nadprzyrodzonych jest mocno naciąganych.

Podkreśliłem  Twoje "wiele", które może świadczyć o podświadomym:) dopuszczeniu istnienia  zjawiska. Osobiście zachowuję ostrożność w kategorycznej ocenie tych osobliwości, bo przecież nauka cały czas goni  swój ogon.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, 3grosze said:

Podkreśliłem  Twoje "wiele", które może świadczyć o podświadomym:) dopuszczeniu istnienia  zjawiska. Osobiście zachowuję ostrożność w kategorycznej ocenie tych osobliwości, bo przecież nauka cały czas goni  swój ogon.

Tu raczej chodzi o to, że część historii jest naciągnięta celowo, a drga cześć nie celowo lub miało miejsce zjawisko rzadkie, jeszcze nie opisane lub słabo opisane przez naukę. 

Dokładnie widać to w postawie Antylogika, typowego Boga luk zastąpił sobie jakimś dziwnym omnipotentnym oddziaływaniem.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Prościej wytłumaczyć to błędną pierwszą diagnozą lekarza albo przypadkiem losowym.

O właśnie chodzi o ten "przypadek losowy". Bo to najlepsze wytłumaczenie sceptyków, które jest takim workiem na to co niezrozumiałe. W świecie klasycznym nie istnieje coś takiego przypadek losowy, pomijając teoretyczną wolną wolę. Wystarczy jeden niezrozumiały przez medycynę czy fizykę przypadek, aby postawić hipotezę od nich odbiegającą. Dopóki nauka go nie wyjaśni, hipoteza będzie możliwa.

5 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Chyba żartujesz. Fakty w Wikipedii możesz zweryfikować w przeciwieństwie do fantastycznych tez ludzi żerujących na ludzkiej naiwności i robiących wodę z mózgów.

I co z tego, że możesz te fakty zweryfikować skoro są to wybrane źródła. Ale to przecież już napisałem, a kolega chyba nie zrozumiał. Więc trzeci raz powtórzę: W wikipedii nie ma wszystkich źródeł, są wybrane i to człowiek je wybiera, a na koniec konkluduje, że nie ma podstaw itd. Znajdę ci co najmniej 5 artykułów naukowych, w których autorzy stawiają odmienną konkluzję niż w wikipedii.

W dodatku wikipedii nie piszą specjaliści, a raczej niezweryfikowani amatorzy bez imienia i nazwiska. W ten sposób dowiadujemy się z niej, że uzdrawianie na odległość to pseudo-nauka, bo można to wyjaśnić to przez placebo. A nie zauważa się, że właśnie placebo może stanowić odpowiednik psychokinezy. Medycyna wrzuca wszystko do placebo, a sama nie potrafi wyjaśnić nawet jego mechanizmu.

5 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

W książce "Pan raczy żartować, panie Feynman!"

A kogo obchodzi wybrany przypadek Feynmana? To jest dopiero naukowe podejście, szkoda słów.

6 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Osobiście sądzę, że wiele tych historii nadprzyrodzonych jest mocno naciąganych.

A to z pewnością powinna wikipedia napisać, co ty osobiście sądzisz o przypadku w mojej rodzinie. Nawiasem mówiąc osoba, które się to zdarzyło w mojej rodzinie jest wykształcenia fizykiem i był nauczycielem fizyki, no... ale przecież to nie Feynman.

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, dexx napisał:

a drga cześć nie celowo lub miało miejsce zjawisko rzadkie, jeszcze nie opisane lub słabo opisane przez naukę. 

A jak już zostanie opisane, to zostanie np psychokinezą nazwane?;)

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, dexx napisał:

Dokładnie widać to w postawie Antylogika, typowego Boga luk zastąpił sobie jakimś dziwnym omnipotentnym oddziaływaniem.

Dzięki za poinformowanie, że rzetelność twoja wynosi zero i mogę cię od dziś traktować jak każdego trolla. Byłbyś łaskaw sprawdzić dlaczego i czy rzeczywiście ja sobie coś zastąpiłem. Dla przypomnienia pracy Radina i Nelsona :

https://www.semanticscholar.org/paper/Meta-analysis-of-mind-matter-interaction-1959-to-Radin-Nelson/08039542fc1844dd221d879f79e52da37194a0ed

" Those studies show significant cumulative results similar to those reported here (Bierman, 1998). This implies that some MMI effects, perhaps including those claimed for distant healing, may involve acausal processes."

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

albo przypadkiem losowym.

"Przypadki losowe" to pochodna naszej niewiedzy, mechanizmy są. Od fagów w Gangesie po infekcje wirusowe atakujące guzy nowotworowe. Nie wspominając o tym, że układ odpornościowy generuje przeciwciała losowo i w końcu może zaskoczyć.
Jak komuś nagle wyprostuje się krzywo zrośnięta noga, to możemy zacząć rozmawiać o cudach, przy najmniej zanim pojawi się nanotechnologia i ( będziemy mogli zignorować możliwość istnienia kosmitów realizujących programy rozrywkowe).

16 godzin temu, 3grosze napisał:

Bzdura wykreowana przez ignoranta , który żyje iluzją urojonej  omipotencji swej wiedzy.

Proszę odnieść się do tez.

16 godzin temu, 3grosze napisał:

bo jako ateista wiesz, co siedzi w głowie teisty

Nie odnosiłem się do tego co siedzi im w głowach, tylko do tego co czynią. Co do głowy mogę się domyślać w nie większym stopniu niż w przypadku każdego innego człowieka, 
mając jednak sporą próbkę do bezpośrednich obserwacji (jestem "czarną owcą" w de facto fundamentalistycznej rodzinie) i dostęp do gigantycznej ilości pism religijnych/teologicznych. 
 

4 godziny temu, 3grosze napisał:

bo przecież nauka cały czas goni  swój ogon

W takim razie co robią traktaty teologiczne?

2 godziny temu, Antylogik napisał:

"Trzeba mieć otwarty umysł, ale nie aż tak że mózg wypada".

W dniu 23.01.2020 o 21:44, Antylogik napisał:

Jeśli odpowiada za to silna emocja wywołująca psychokinezę (czyli w moim przypadku: do rodziny dzwoni ktoś ze szpitala i mówi, że osoba umarła => wywołuje to tak silne emocje, że psychicznie wpływa na zegar, który się zatrzymuje), to jaka siła za tym stoi? Przecież to jest siła nadprzyrodzona, która obala fundamenty twardych racjonalistów.

Elektroniczny? Bo w mechanicznym jak się sprężynka rozładowuje, to może stanąć w przypadkowym momencie. Wystarczy szybkie podniesienie zegarka (sprawdzamy o której ktoś umarł) i mamy to samo. Czyli całkiem typowy scenariusz. I co ważne - zegar zawsze stanie w dokładnie w momencie, kiedy gwałtownie sprawdzamy godzinę. Wynika to z konstrukcji balansu torsyjnego. Czyli ktoś zobaczy jeszcze tik, i zegar stanie dokładnie w momencie kiedy spojrzy. Ale to wolny kraj, i można wierzyć w psychokinezę.
Nauka nie ignorowała "paranormalnych" tematów, po prostu wszystkie zostały sfalsyfikowane i od ponad 100 lat nikt poważny już się tym nie zajmuje.

3 godziny temu, Antylogik napisał:

ale przecież to nie Feynman

Ano nie. Pomiędzy Feynmanem a nauczycielem fizyki jest mniej więcej taka różnica, jak pomiędzy papieżem a katechetą.

Edited by peceed
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, peceed napisał:
16 godzin temu, 3grosze napisał:

bo jako ateista wiesz, co siedzi w głowie teisty

Nie odnosiłem się do tego co siedzi im w głowach, tylko do tego co czynią.

Taaak?

Przypomnę Twoje sformułowanie: "Religianci mają tendencję do mentalnego tworzenia i imputowania ludzkich sfer aktywn(...)" Skoro używasz nieadekwatnego słownictwa, nie rozumiesz co piszesz, to i świata nie rozumiesz (do Twojej teorii klimatycznej piję:P)

 

13 minut temu, peceed napisał:
5 godzin temu, 3grosze napisał:

bo przecież nauka cały czas goni  swój ogon

W takim razie co robią traktaty teologiczne?

Próbują omówić  nieomawialne. 

Ale co ma piernik do wiatraka? Po co tutaj ten bezsensowny skok w bok?

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minutes ago, peceed said:

"Przypadki losowe" to pochodna naszej niewiedzy, mechanizmy są. Od fagów w Gangesie po infekcje wirusowe atakujące guzy nowotworowe. Nie wspominając o tym, że układ odpornościowy generuje przeciwciała losowo i w końcu może zaskoczyć.

Dzięki peceeed za doprecyzowanie :)

 

34 minutes ago, peceed said:

Elektroniczny? Bo w mechanicznym jak się sprężynka rozładowuje, to może stanąć w przypadkowym momencie. Wystarczy szybkie podniesienie zegarka (sprawdzamy o której ktoś umarł) i mamy to samo.

Dokładnie taką hipotezę postawił Feynman i to jest przykład naukowego myślenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

3 hours ago, Antylogik said:

Dzięki za poinformowanie, że rzetelność twoja wynosi zero i mogę cię od dziś traktować jak każdego trolla

Będę zaszczycony.

 

3 hours ago, Antylogik said:

Byłbyś łaskaw sprawdzić dlaczego i czy rzeczywiście ja sobie coś zastąpiłem. Dla przypomnienia pracy Radina i Nelsona :

https://www.semanticscholar.org/paper/Meta-analysis-of-mind-matter-interaction-1959-to-Radin-Nelson/08039542fc1844dd221d879f79e52da37194a0ed

Ok, nie wiem jak to wyglądało chronologicznie, czy najpierw przeczytałeś artykuły, a potem:

On 1/23/2020 at 9:44 PM, Antylogik said:

Mogę opisać wydarzenie, które zaprzecza temu stwierdzeniu. Otóż kilka lat temu zmarła bliska mi osoba. Następnego dnia osoba z domu, w którym mieszkała zmarła, zauważyła, że wiszący na ścianie zegar tykający stanął, dlatego chciała wymienić baterię. Wtedy zauważyła, że zegar stanął dokładnie o tej godzinie, o której zmarła tamta osoba. Nikt tego zegara nie ruszał, bo spokojnie sobie tykał na ścianie. Poczuła się nieswojo z tego powodu, ale ponieważ sama jest osobą niewierzącą albo słabo wierzącą, uznała to za dziwny zbieg okoliczności i wymieniła baterię. Następnego dnia ta sama osoba doznała szoku, gdy zauważyła, że zegar znowu stanął dokładnie o tej samej godzinie... Po tym zostawiono ten zegar, który już zawsze wskazywał ciągle tę godzinę. Jakie jest prawdopodobieństwo, że to zwykły zbieg okoliczności? Możesz oczywiście nie wierzyć w to zdarzenie i sam byłbym sceptyczny, gdyby ktoś mi to opowiedział, kogo nie znam, ale ta historia musiała zdarzyć, bo potwierdziła ją jeszcze jedna osoba przebywająca w tym czasie. Obie te osoby nigdy wcześniej nie opisywały takich zdarzeń ani nie miały skłonności do koloryzowania itp. Podobno także u innej osoby, z nieco dalszej rodziny zegar stanął o tej samej porze, co już w ogóle jest zagadką, ale to akurat jest mniej pewne, więc mogę ręczyć tylko o tym pierwszym. W każdym razie po raz pierwszy w moim życiu zdarzyło się coś, co zachwiało mój ateistyczny obraz świata.

ale jak to mówi klasyk "You had one job", gdybyś był choć trochę dociekliwy wykonał byś eksperyment i sam wymienił baterię w tym zegarze. Patrz jaki maiłbyś argument, nie musiał byś pisać " Poczuła się nieswojo", "Następnego dnia ta sama osoba" ... Tylko mógłbyś: " Poczułem się nieswojo" ....

Wolałeś powiedzieć, że to mogła być psychokineza. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu, peceed napisał:

Elektroniczny? Bo w mechanicznym jak się sprężynka rozładowuje, to może stanąć w przypadkowym momencie. Wystarczy szybkie podniesienie zegarka (sprawdzamy o której ktoś umarł) i mamy to samo. Czyli całkiem typowy scenariusz. I co ważne - zegar zawsze stanie w dokładnie w momencie, kiedy gwałtownie sprawdzamy godzinę. Wynika to z konstrukcji balansu torsyjnego. Czyli ktoś zobaczy jeszcze tik, i zegar stanie dokładnie w momencie kiedy spojrzy.

Przeczyta dokładnie mój komentarz, a nie byle jak wyrwane z kontekstu fragmenty i zadaje idiotyczne pytania. Widać, że tak właśnie wygląda twoja nauka: pobieżne czytanie, pobieżne rozumienie. Generalnie po raz n-ty ośmieszasz się.

4 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Dokładnie taką hipotezę postawił Feynman i to jest przykład naukowego myślenia.

Dowód, że to samo dotyczy kolegi - nie czyta ze zrozumieniem, wszystko by potwierdzić własną tezę, bez zrozumienia problemu i niedoczytania. Tak zwane bylejactwo połączone z ideologią sceptycyzmu naukowego - bo to najwygodniejsze. Z prawdziwie naukowym podejściem nie ma to dużo wspólnego.

6 minut temu, dexx napisał:

gdybyś był choć trochę dociekliwy wykonał byś eksperyment i sam wymienił baterię w tym zegarze... Wolałeś powiedzieć, że to mogła być psychokineza. 

Trollu, ja tam nie mieszkam. Kolejny błąd myślowy jak typowy pseudo-naukowiec. To, kiedy to miało miejsce, cała rodzina była pogrążona w żałobie, a nie miała chęć bawić się w naukowców. Psychokineza to jedyne racjonalne wyjaśnienie na ten moment. Nikt nie mówi, że to musiał być duch, chociaż przychodzi to do głowy jako pierwsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, peceed napisał:

Nauka nie ignorowała "paranormalnych" tematów, po prostu wszystkie zostały sfalsyfikowane i od ponad 100 lat nikt poważny już się tym nie zajmuje.

Tutaj nauka ma ułatwione zadanie, ponieważ posiada szeroki wachlarz środków (presja Brzytwy Ockhama) wytłumaczenia  zjawisk  osobliwych, z tym  że najczęściej jest to pójście po najmniejszej linii oporu i zbycie tematu losowością. A to zamyka inne, niekonwencjonalne;)  jeszcze możliwości ich wyjaśnienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znajomemu spadł zegar ze ściany przy "pierwszym razie", od tamtej pory nie był nigdy nakręcony na pamiątkę. To też telekineza czy też "fizyka zjawiska" jest dosyć jasna dla każdej ogarniętej osoby?

1 godzinę temu, dexx napisał:

Jakie jest prawdopodobieństwo, że to zwykły zbieg okoliczności?

Denata o określonej godzinie mamy na wejściu do rozumowania warunkowego, on nie zmienia statystyki.
1/12 na godzinę, minuty mogą to niewiele poprawić. Zatrzymanie sugeruje usterkę mechaniczną która przy rozładowanej baterii blokuje zegar w tej pozycji. Shit happens. 
Wymieniona bateria nawet nie musiała być nowa, bardzo często machinalnie bierze się starą, a te jak wiadomo po chwili odpoczynku mogą na moment "zaskoczyć", czyli zegar byłby w stanie przeskoczyć "opór". Szansa że bateria rozładuje się "właśnie dzisiaj" (bo o godzinę dba usterka) to powiedzmy 1:1000-1500. Czyli 1:12k. 1:30k * szansa na wystąpienie takiej usterki. Całkiem możliwe. I to tylko jeden możliwy scenariusz, takich jest więcej i każdy z nich zmniejsza nieprawdopodobieństwo takiego zdarzenia!

Skrajnie nieprawdopodobne zdarzenia się zdarzają, bo tym właśnie różnią się od niemożliwych. Skrajnie nieprawdopodobnych wydarzeń nie musi być wcale mało, ich jest mało w stosunku do "potencjalności". A dowiadujemy się o nich nieproporcjonalnie częściej, ze względu na ich rzadkość - taki paradoks, i stąd "epidemia na cuda".

Dokładna analiza zmienia takie oszacowania. Na przykład, jakie są szanse, że ktoś wygra 3 razy w Totolotka? Naiwnie patrząc 1:195547109921856. Jest to zmniejszane przez ilość losowań. Ale niestety dla paranormalności trzeba rozważyć scenariusz, w którym nieogarnięty nałogowiec wygrywa w Lotto, i znaczną część wygranej wydaje na kolejne losy. Lotto ma E(x) na poziomie 50%, teraz może mniej, ale to wciąż pozwala zamienić pytanie wejściowe na takie: jakie są szanse, że wygra nieogarnięty nałogowiec. Taki nieogarnięty nałogowiec nie musi być pojedynczy, on może być "rozproszony" ;).  Raz coś takiego się zdarzyło i nie ma w tym nic dziwnego.
Ale można też szukać zjawisk paranormalnych, na czym de facto żerują wszyscy twórcy tzw. systemów.

Cytat

W każdym razie po raz pierwszy w moim życiu zdarzyło się coś, co zachwiało mój ateistyczny obraz świata. (...)
Psychokineza to jedyne racjonalne wyjaśnienie na ten moment. Nikt nie mówi, że to musiał być duch, chociaż przychodzi to do głowy jako pierwsze.

Racjonalista ma całkowicie inaczej. Przytoczę swoją historię. Kiedyś z bratem w wieku 12 lat widziałem  tzw. UFO, po polsku NOL. Wygląd: 3 pulsujące purpurowo/różowawo kule wielkości kątowej mniej więcej księżyca, tworzące trójkąt /\, krawędziami odległe o 2-3 księżyce. Nisko nad horyzontem, 5 sekund obserwacji (brat widział dłużej w poprzedniej luce nad horyzontem).  Chcieliśmy wybiec, ale "drzwi były zamknięte pomimo że nikt z nas nie pamiętał, że je zamykał na klucz" - mamy już aurę niesamowitości do kwadratu. Nic wiecej nie zobaczyliśmy, nikt inny nic więcej nie widział.
Pierwsza decyzja - kazałem bratu osobno spisać obserwacje ze wszystkimi szczegółami, bez żadnej rozmowy i uzgadniania informacji. Dopiero po tym porównałem opis i był całkowicie zgodny. Nigdy więcej nie widziałem czegoś takiego ponownie. Kilka miesięcy potem przeczytałem w prasie, że we Wrocławiu widziały takie same kule (opisywane  jako mające setki metrów średnicy i poruszające się z ogromną prędkością) tysiące osób.
Jaki z tego wyciągnąłem morał?
Że w fizyce pozostała masa fascynujących rzeczy do odkrycia wbrew temu co uważałem wcześniej, i zadecydowało to to trochę o kierunku moich studiów.
Każda opcja (kosmici, podróżnicy w czasie, dziwne zjawisko optyczne, nowa fizyka) prowadziły do tego samego wniosku.
Co to było? Dalej nie wiem. I nie jestem z tego powodu nieszczęśliwy. W ogóle nie pomyślałem ani o aniołach, ani o diabłach. "Oko boga" była hipotezą że to pojęcie mogło powstać na skutek analogicznej obserwacji.

1 godzinę temu, Antylogik napisał:

Trollu, ja tam nie mieszkam. Kolejny błąd myślowy jak typowy pseudo-naukowiec. (...)
 Dowód, że to samo dotyczy kolegi - nie czyta ze zrozumieniem, wszystko by potwierdzić własną tezę, bez zrozumienia problemu i niedoczytania. Tak zwane bylejactwo połączone z ideologią sceptycyzmu naukowego - bo to najwygodniejsze (...)  Generalnie po raz n-ty ośmieszasz się. (...)
 

Tak jest w każdym wątku praktycznie na każdej stronie... Niesamowity poziom agresji i arogancji nie popartej intelektem.  Parafrazując ekonomistów - jedyna wartość dodana jaką dostarcza kolega to "płynność".

2 godziny temu, 3grosze napisał:

Po co tutaj ten bezsensowny skok w bok?

Aby ustalić o co chodzi z "gonieniem ogona".

Godzinę temu, 3grosze napisał:

pójście po najmniejszej linii oporu

Po linii najmniejszego oporu.

Godzinę temu, 3grosze napisał:

A to zamyka inne, niekonwencjonalne;)  jeszcze możliwości ich wyjaśnienia.

Nauka niczego nie zamyka. Nauka określa prawdopodobieństwa dla prawdziwości hipotez w najlepszy możliwy systematyczny sposób. Nikt nie wymyślił lepszego systemu.
Religie dostarczają prawd objawionych, czyli hipotezy z przyjętym prawdopodobieństwem 1.

Użyteczną życiową zasadą jest przyjęcie do wiadomości, że rozwiązania niekonwencjonalne są niekonwencjonalne, bo ostro zasysają. Jak coś działa to szybko staje się "konwencjonalne". Od układów samolotów do medycyny.

Edited by peceed
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
38 minut temu, peceed napisał:
1 godzinę temu, 3grosze napisał:

to zamyka inne, niekonwencjonalne;)  jeszcze możliwości ich wyjaśnienia.

 Nauka określa prawdopodobieństwa dla prawdziwości hipotez w najlepszy możliwy systematyczny sposób.

Próbujesz wybrnąć prywatną  pokręconą definicją nauki?:)  Wszędzie, od klimatu do MK wysługujesz się "prawdopodobienstwem", które przypominam szacuje, a nie kategorycznie definiuje. 

50 minut temu, peceed napisał:
2 godziny temu, 3grosze napisał:

pójście po najmniejszej linii oporu

Po linii najmniejszego oporu

Dopiero w tej kolejności zrozumiałeś?

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, 3grosze napisał:

Dopiero w tej kolejności zrozumiałeś?

Nowy mistrz ciętej riposty.

  • Thanks (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, peceed napisał:

ciętej

Chciałeś  pewnie napisać "cienkiej" ale niechcący mnie dowartościowałeś.;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, 3grosze napisał:

Próbujesz wybrnąć prywatną  pokręconą definicją nauki?

Nie bawię się w tworzenie definicji nauki, tylko podaję najbardziej istotną charakterystykę nauki w aspekcie który akurat mnie interesuje.
 

 

9 minut temu, 3grosze napisał:

wysługujesz się "prawdopodobienstwem", które przypominam szacuje, a nie kategorycznie definiuje

Prawdopodobieństwo zawsze jest szacunkiem. Nauka nigdy nie twierdzi że coś kategorycznie jest, to co najwyżej w wersjach dla dzieci i podręczników.
I to wcale nie oznacza, że prawdopodobieństwo musi być takie same dla wszystkich naukowców.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, peceed napisał:

Kiedyś z bratem w wieku 12 lat widziałem  tzw. UFO,

Dobrze, że nie w wieku 6 lat.

2 godziny temu, peceed napisał:

Skrajnie nieprawdopodobne zdarzenia się zdarzają, bo tym właśnie różnią się od niemożliwych.

"The overall results cannot be attributed to chance, or selective reporting problems, or variations in design quality "

Odniósłbyś się choć do jednego artykułu, a nie do swoich doświadczeń 10-latka i pseudoracjonalnych wynurzeń. Problem polega na tym, że nie możesz się odnieść, bo nie masz zielonego pojęcia o statystyce i większości z tego tekstu nie rozumiesz (dowiodłem tego w temacie klimatu, gdzie wykazałem twój brak wiedzy o metodologii badań stat.). Ironią losu jest, gdy laik najwięcej wypowiada się w tematach, na których się nie zna, ale może się powymądrzać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Antylogik napisał:

Ironią losu jest, gdy laik najwięcej wypowiada się w tematach, na których się nie zna, ale może się powymądrzać.

Ironią jest to zdanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To nie jest ironia, a nawet nie ironia tragiczna (co pewnie ktoś by tu celnie uchwycił, ale, jak rozumiem, nie chce mu się, jak i mnie), bo zwyczajnie kontradyktroczynność. Nie polecam do rozważenia, ale polecam jako FAKT. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy odkryli setki gigantycznych bakteriofagów, wirusów zabijających bakterie. Okazało się, że mają one cechy przynależne żywym organizmom, co zaciera granicę pomiędzy mikroorganizmami a wirusami. Ich rozmiary i złożoność budowy dorównują strukturom, które bezspornie uznajemy za żywe. W nowo odkrytych bakteriofagach znaleziono geny typowe dla bakterii, które bakterie używają przeciwko swoim gospodarzom.
      Niezwykłego odkrycia dokonali uczeni z University of California, Berkeley (UCB). Najpierw pobrali oni liczne próbki z 30 różnych ziemskich środowisk, od przewodu pokarmowego wcześniaków i ciężarnych kobiet, przez tybetańskie gorące źródło, południowoafrykański bioreaktor po pokoje szpitalne, oceany, jeziora obszary położone głęboko pod ziemią. Na podstawie tych próbek utworzyli wielką bazę DNA i zaczęli ją analizować.
      Analiza wykazała obecność 351 różnych gatunków gigantycznych bakteriofagów. Każdy z nich miał genom co najmniej 4-krotnie dłuższy niż genom przeciętnego znanego dotychczas bakteriofaga. Rekordzistą był tutaj bakteriofag o genomie złożonym z 735 000 par bazowych. To 15--krotnie więcej niż genom przeciętnego faga. Ten genom jest bardziej rozbudowany niż genomy wielu bakterii, którymi żywią się fagi.
      Badamy mikrobiomy Ziemi i czasem znajdujemy coś niespodziewanego. Te gigantyczne fagi zacierają różnice pomiędzy bakteriofagami, które nie są uważane za organizmy żywe, a bakteriami i archeonami. Natura znalazła sposób na istnienie czegoś, co jest hybrydą pomiędzy tego, co uznajemy za tradycyjne wirusy, a tradycyjne żywe organizmy, mówi profesor Jill Banfield.
      Innym zdumiewającym odkryciem było spostrzeżenie, że w DNA tych olbrzymich fagów znajdują się fragmenty CRISPR, czyli systemu używanymi przez bakterie do obrony przed bakteriofagami. Prawdopodobnie gdy fag wprowadza swoje DNA do wnętrza bakterii jego system CRISPR zwiększa możliwość bakteryjnego CRISPR, prawdopodobnie po to, by lepiej zwalczać inne fagi.
      Te fagi tak przebudowały system CRISPR, który jest używany przez bakterie i archeony, by wykorzystać go przeciwko własnej konkurencji i zwalczać inne fagi, mówi Basem Al-Shayeb, członek zespołu badawczego.
      Okazało się również, że jeden z nowo odkrytych fagów wytwarza proteinę analogiczną do Cas9, proteiny wykorzystywanej w unikatowej technologii edycji genów CRISPR-Cas9. Odkrywcy nazwali tę proteinę Cas(fi), gdyż grecką fi oznacza się bakteriofagi. Badając te wielkie fagi możemy znaleźć nowe narzędzia, które przydadzą się na polu inżynierii genetycznej. Znaleźliśmy wiele nieznanych dotychczas genów. Mogą być one źródłem nowych protein dla zastosowań w przemyśle, medycynie czy rolnictwie, dodaje współautor badań Rohan Sachdeva.
      Nowe odkrycie może mieć też znaczenie dla zwalczania chorób u ludzi. Niektóre choroby są pośrednio wywoływane przez fagi, gdyż fagi są nosicielami genów powodujących patogenezę i antybiotykooporność. A im większy genom, tym większa zdolność do przenoszenia takich genów i tym większe ryzyko, że takie szkodliwe geny zostaną przez fagi przeniesione na bakterie żyjące w ludzkim mikrobiomie.
      Jill Banfield od ponad 15 lat bada różnorodność bakterii, archeonów i bakteriofagów na całym świecie. Teraz, na łamach Nature, poinformowała o zidentyfikowaniu 351 genomów bakteriofagów o długości ponad 200 kilobaz. To czterokrotnie więcej więc długość genomu przeciętnego bakteriofaga. Udało się też określić dokładną długość 175 nowo odkrytych genomów. Najdłuższy z nich, i absolutny rekordzista w świecie bakteriofagów, ma 735 000 par bazowych. Uczeni sądzą, że genomy, których długości nie udało się dokładnie ustalić, mogą być znacznie większe niż 200 kilobaz.
      Większość z genów nowo odkrytych bakteriofagów koduje nieznane białka. Jednak naukowcom udało się zidentyfikować geny kodujące proteiny niezbędne do działania rybosomów. Tego typu geny nie występują u wirusów, a u bakterii i archeonów. Tym co odróżnia cząstki nie będące życiem od życia jest posiadanie rybosomów i związana z tym zdolność do translacji białek. To właśnie jedna z najważniejszych cech odróżniających wirusy od bakterii, czyli cząstki nie będące życiem od organizmów żywych. Okazuje się, że niektóre z tych olbrzymich fagów posiadają znaczną część tej maszynerii, zatem nieco zacierają te granice, przyznaje Sachdeva.
      Naukowcy przypuszczają, że olbrzymie fagi wykorzystują te geny do pokierowania bakteryjnymi rybosomami tak, by wytwarzały kopie protein potrzebnych fagom, a nie bakteriom. Niektóre z tych fagów posiadają tez alternatywny kod genetyczny, triplety, które kodują specyficzne aminokwasy, co może zmylić bakteryjne rybosomy.
      Jakby tego było mało, nowo odkryte bakteriofagi posiadają geny kodujące różne odmiany protein Cas. Niektóre mają też macierze CRISPR, czyli takie obszary bakteryjnego genomu, gdzie przechowywane są fragmenty genomu wirusów, służące bakteriom do rozpoznawania i zwalczania tych wirusów.
      Uczeni stwierdzili, że fagi z wielkimi genomami są dość rozpowszechnione w ekosystemach Ziemi. Ich obecność nie ogranicza się do jednego ekosystemu.
      Odkryte wielkie fagi zostały przypisane do 10 nowych kladów. Każdy z nich posiada w nazwie słowo „wielki” w języku jednego z autorów badań. Te nowe klady to Mahaphage (z sanskrytu), Kabirphage, Dakhmphage i Jabbarphage (z arabskiego), Koydaiphage (japoński), Biggiephage (angielski z Australii), Whopperphage (angielski z USA), Judaphage (chiński), Enormephage (francuski) oraz Keampephage (duński).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wyobraźmy sobie całkowicie elastycznego robota, który nie zawiera żadnych obwodów i jest napędzany światłem słonecznym, mówi Amos Meeks z Uniwersytetu Harvarda (SEAS) i główny autor najnowszych badań. Badań, których autorzy opracowali nowatorską całkowicie optyczną platformę obliczeniową. Taką, w której do obliczeń wykorzystuje się tylko i wyłącznie światło.
      W większości współczesnych systemów obliczeniowych wykorzystuje się twarde materiały, takie jak metalowe kable, półprzewodniki i fotodiody łączące elektronikę i światło, stwierdza Meeks. U podstaw wyłącznie optycznej platformy obliczeniowej leży chęć pozbycia się tych elementów i kontrolowanie światła za pomocą światła, dodaje.
      Tego typu platformy wykorzystują materiały nieliniowe, które zmieniają indeks refrakcyjny w reakcji na intensywność światła. Gdy światło przechodzi przez taki materiał, zwiększa się jego indeks refrakcyjny i w materiale pojawia się, generowany światłem, światłowód. Problem jednak w tym, że obecnie większość materiałów nieliniowych wymaga albo użycia potężnych laserów, albo też w wyniku oddziaływania światła na stałe zmieniają się ich właściwości.
      Naukowcy z Harvard John A. Paulson School of Engineering and Applied Sciences (SEAS) we współpracy z uczonymi z McMaster University oraz University of Pittsburgh opracowali nowatorski materiał, który w reakcji na światło lasera o niskiej mocy zmiania swój indeks refrakcyjny zmniejszając i zwiększając swoje rozmiary, a zmiany te są odwracalne.
      Nowy materiał to hydrożel zbudowany z sieci polimerowej nasączonej wodą oraz z niewielkiej liczby spiropyranów, molekuł reagujących na światło.
      Gdy hydrożel zostaje oświetlony, nieco się kurczy i zmienia się jego indeks refrakcyjny. Po wyłączeniu światła żel powraca do oryginalnego kształtu. Gdy zaś hydrożel zostanie oświetlony przez wiele źródeł światła, wchodzą one w interakcje i wpływają na siebie. Na przykład promień A może blokować promień B, promień B może blokować promień A, oba mogą blokować się nawzajem lub oba mogą przez siebie przechodzić. Powstaje w ten sposób bramka logiczna.
      Mimo, że to oddzielne promienie, mogą na siebie wpływać. Możemy wyobrazić sobie, że w przyszłości taki sposób reakcji na światło może zostać wykorzystany do wykonywania obliczeń, mówi Kalaichelvi Saravanamuttu z McMaster University.
      Nauki materiałowe się zmieniają. Samoregulujące, adaptacyjne materiały zdolne do optymalizowania swoich właściwości w reakcji na otoczenie zastępują statyczne, nieefektywne energetycznie i zewnętrznie regulowane materiały. Zaprezentowany przez nas materiał, który kontroluje światło o niezwykle niskiej intensywności to kolejny pokaz nadchodzącej rewolucji technologicznej, dodaje profesor Joanna Aizenberg z SEAS.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fale dźwiękowe o niskiej intensywności mogą selektywnie zabijać komórki nowotworowe, nie uszkadzając przy tym zdrowej tkanki. Dotychczas w onkologii używano ultradźwięków o wysokiej intensywności, za pomocą których podgrzewa się komórki do wysokiej temperatury. Ta metoda zabija jednak wszystkie komórki na danym obszarze.
      Badania nad wykorzystaniem pulsujących ultradźwięków o niskiej intensywności (low-intensity pulsed ultrasound – LIPUS) rozpoczęły się przed pięcioma laty na California Institute of Technology (Caltech). Wtedy to profesor Michael Ortiz zzaczł się zastanawiać, czy fizyczne różnice pomiędzy komórkami nowotworowymi a zdrowymi – ich wielkość, grubość ściany komórkowej czy rozmiary struktur wewnętrznych – mogą wpłynąć na to, w jaki sposób wibrują pod wpływem ultradźwięków i czy w ten sposób można zabić komórkę nowotworową.
      Ortiz stworzył więc model matematyczny, za pomocą którego badał, jak komórki będą reagowały na ultradźwięki o róznej częstotliwości. W 2016 roku naukowiec poinformował, że istnieją różnice w rezonansie pomiędzy komórkami zdrowymi i nowotworowymi. Te różnice oznaczały, że – przynajmniej teoretycznie – precyzyjnie dobierając częstotliwość fali dźwiękowej, można wprowadzić komórki nowotworowe w taki rezonans, że ich ściany ulegną zniszczeniu. Jednocześnie zaś nie będzie to szkodziło zdrowym komórkom. Ortiz nazwał cały proces onkotripsją, od greckich słów ὄγκος (guz) i τρίβω (ścieram).
      Uczony, podekscytowany uzyskanymi wynikami, zaprosił do współpracy kilu innych naukowców z Caltechu, w tym wynalazcę Mory'ego Ghariba, który specjalizuje się w technologiach medycznych i ich komercjalizacji, współpracującego z nim doktoranta Davida Mittelsteina, pracującego nad różnymi protezami czy eksperta od ultradźwięków profesora Mikhaila Shapiro. Do grupy dołączyło też kilku ekspertów w dziedzinie onkologii. Gdy usłyszałem o tym pomyśle, byłem zaintrygowany. Jeśli to się powiedzie, powstanie rewolucyjna metoda walki z nowotworami, mówi profesor Peter P. Lee, dyrektor Wydziału Immunoterapii Onkologicznej w City of Hope, centrum badawczym w Duarte.
      Naukowcy zbudowali prototypowe urządzenie i rozpoczęli testy. Badali różne typy komórek nowotworowych, poddając je ultradźwiękom o różnej częstotliwości. Sprawdzali też, w jaki sposób częstotliwości te wpływają na zdrową tkankę.
      Profesor Lee mówi, że celem zespołu jest nie tylko zabijanie komórek nowotworowych, ale też przywabienie na miejsce zniszczonego guza komórek układu odpornościowego, by zabiły one te komórki, które przeżyły terapię ultradźwiękami. Guzy nowotworowe są heterogeniczne. Jest niemal niemożliwe znalezienie takiej częstotliwości dźwięku, by zabił on wszystkie komórki pojedynczego guza. Jeśli jakieś komórki przetrwają, to guz odrośnie, mówi Lee. Stąd potrzeba zaangażowania w terapii również układu odpornościowego.
      Każdego dnia w organizmie człowieka giną dziesiątki milionów komórek. Większość z nich umiera w wyniku naturalnego procesu zwanego apoptozą. Bywa jednak i tak, że komórki giną w wyniku infekcji czy zranienia. Układ odpornościowy potrafi odróżnić apoptozę od zranienia. Ignoruje śmierć komórki w wyniku apoptozy, gdy jednak komórka ginie w wyniku infekcji, komórki układu odpornościowego zjawiają się na miejscu, by walczyć z patogenami.
      Grupa Ortiza ma zamiar stworzyć taki system ultradźwiękowy, by układ odpornościowy otrzymywał informację, że doszło do śmierci komórek w wyniku ich uszkodzenia. To spowodowałoby mobilizację limfocytów, które po przybyciu na miejsce zabiją, jak mają naukowcy nadzieję, pozostałe przy życiu komórki nowotworowe.
      Na razie udane eksperymenty przeprowadzono na różnego typu komórkach hodowanych w laboratorium. Na ich podstawie udoskonalono prototypowe urządzenie do ultrasonografii. Dowiadujemy się coraz więcej na temat tego, jak wibrują poszczególne rodzaje komórek nowotworowych i jak pojawiają się u nich uszkodzenia, stwierdzają uczeni. W następnym etapie badań mają zamiar sprawdzić, jak system ultradźwiękowy poradzi sobie z całymi guzami nowotworowymi. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w przyszłości rozpoczną się testy na zwierzętach, a później na ludziach.
      Szczegóły badań ukazały się na łamach Applied Physics Letters, w artykule zatytułowanym Selective ablation of cancer cells with low intensity pulsed ultrasound.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Urządzenie wielkości zegarka może monitorować chemię organizmu, by pomóc w poprawie osiągów sportowych czy zidentyfikować ewentualne problemy zdrowotne. Jego twórcy uważają, że potencjalnych zastosowań jest wiele: od wykrywania odwodnienia po monitorowanie regeneracji organizmu.
      Technologia pozwala prowadzić w czasie niemal rzeczywistym testy pod kątem szerokiej gamy metabolitów - opowiada prof. Michael Daniele z Uniwersytetu Stanowego Karoliny Północnej.
      W tym weryfikującym koncepcję badaniu wykorzystaliśmy pot ochotników. Monitorowaliśmy poziom glukozy, mleczanów, a także pH oraz temperaturę.
      Wymienialny pasek mocowany z tyłu urządzenia wyposażono w czujniki chemiczne. Pasek styka się ze skórą użytkownika i jego potem. Dane z czujników są interpretowane przez urządzenie, które zapisuje wyniki i przekazuje je np. do smartfona czy smartwatcha.
      Urządzenie ma wielkość przeciętnego zegarka, ale zawiera elementy analityczne stanowiące odpowiednik 4 pokaźnych aparatów elektrochemicznych, stosowanych obecnie do pomiaru metabolitów w laboratorium. Opracowaliśmy coś przenośnego, by można tego było używać w terenie.
      Autorzy artykułu z pisma Biosensors and Bioelectronics dodają, że paski można dostosować, tak by monitorować różne markery zdrowotne i sportowe, np. elektrolity.
      Mamy nadzieję, że [kiedyś] nasz sprzęt sprawi, że nowe technologie ograniczą urazy odnoszone podczas treningów wojskowych i sportowych; problemy zdrowotne zostaną bowiem wykryte, nim osiągną punkt krytyczny. Za jego pomocą można by też śledzić osiągi w czasie i, na przykład, ustalać, jaka kombinacja diety i innych zmiennych jest korzystna.
      Obecnie prowadzone są dalsze testy w różnych warunkach. Chcemy potwierdzić, że urządzenie może zapewniać stały monitoring podczas wykorzystania przez dłuższy czas.
      Daniele mówi, że trudno określić cenę dla klienta. Wiadomo jednak, że cena paska, który może wytrzymać co najmniej dobę, powinna być podobna jak dla pasków do glukometrów.
      Naukowcy szukają partnerów przemysłowych, by ocenić opcje komercjalizacji rozwiązania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Japonii powstaje największy robot humanoidalny w historii. Gigant budowany w Gundam Factory Yokohama będzie miał 18 metrów wysokości, a jego waga sięgnie 25 ton. Urządzenie będzie poruszane za pomocą elektrycznych i hydraulicznych siłowników o 24 stopniach swobody.
      Uwagę zwraca już sama nazwa fabryki. Gundam to anime, w którym bohaterami są ogromne roboty. Roboty te to rodzaj kombinezonu poruszanego przez człowieka siedzącego w torsie. Gundamy mają humanoidalny kształt, charakterystyczny hełm i są białe, z niebieskimi, złotymi i czerwonymi wstawkami. Gundam są tak zakorzenione w japońskiej kulturze, że w Tokio powstały nawet ich 20-metrowe pomniki.
      Teraz powstanie gigantyczny rzeczywiście poruszający się gundam. Na razie niewiele o nim wiadomo. Udostępniono symulację robota wykonaną przez JSK Lab z Uniwersytetu Tokijskiego. Fabryka z Jokohamy zaprezentowała też pomniejszony model robota i rusztowania, które posłużą do jego budowy i przy których będzie stał. Wiadomo, że robot będzie chodzł, nie wiemy jednak, na ile długi będzie to spacer. Najprawdopodobniej będzie w stanie przejść kilka kroków do przodu i do tyłu, pozostając przy rusztowaniu.
      Prawdopodobnie robot będzie zdalnie sterowany, a publiczność będzie mogła go oglądać z pewnej odległości. Pierwszy publiczny pokaz olbrzyma zapowiadany jest na październik bieżącego roku.
       


      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...