Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Niechęć do wilków jest ponadpartyjna. Myślistwo jest tu wspólnym mianownikiem

Recommended Posts

5 godzin temu, darekp napisał:

Tak jak nie lubię interwencji państwa, tak samo zawsze przy myśleniu o ochronie przyrody zawsze wychodzi mi, że bez tej interwencji się nie obejdzie.

Hmm... Szyszko, Bolsonaro, + + + +...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm...unijne dyrektywy ochrony przyrody, klimatu, gospodarki odpadami, emisji spalin, +++...

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, tyle że UE nie jest "państwem". To inna struktura. Ale i tak, jeśli do Unii więcej szyszek powpada, to... wiadomo co.
A poza tym Unia to tylko 5% całości.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście.

To tylko zaznaczenie, że na postawie obywatelskiej polegać nie można. Trzeba administracyjnie nakazać. Przypadki, które wymieniłeś, to w quasi  dyktaturach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, ex nihilo napisał:

Hmm... Szyszko, Bolsonaro, + + + +...

Też o tym samym pomyślałem wczoraj poniewczasie. Napisałem komentarz, wyłączyłem komputer, a potem sobie uświadomiłem, że przecież ten artykuł, pod którym piszemy jest właśnie o tym, że na państwie niespecjalnie można polegać. Tak że chyba ten problem po prostu nie ma dobrego rozwiązania. (Jeśli coś nie ma wolnościowego rozwiązania, to w ogóle nie ma dobrego rozwiązania???)

14 godzin temu, 3grosze napisał:

To tylko zaznaczenie, że na postawie obywatelskiej polegać nie można. Trzeba administracyjnie nakazać. Przypadki, które wymieniłeś, to w quasi  dyktaturach.

Fascynująca jest ta lewicowa wizja wolności. :P W jednej linijce zmieścić, że nie można polegać na obywatelach, trzeba nakazać administracyjnie i sugestię, że to nie jest w żadnym razie quasi-dyktatura. :P Formalnie jeszcze nie, ale przynajmniej jakiś zadatek na dobry początek. :P

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, darekp napisał:

Fascynująca jest ta lewicowa wizja wolności. :P W jednej linijce zmieścić, że nie można polegać na obywatelach, trzeba nakazać administracyjnie i sugestię, że to nie jest w żadnym razie quasi-dyktatura. :P

A skąd wzięło się Twoje przekonanie (TvPiS?) , że lewica, (demokracja, liberalizm itp, ) jest tożsama z anarchią?!?!  :blink:

Ubolewam, że tu,  na  tym forum może być taka ignorancja.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie, nie uważam, że lewica jest tożsama z anarchią. Mogą istnieć też liberalne rządy lewicowe albo i zamordystyczne, jak się niektórzy lewicowcy postarają. Tak samo zresztą z prawicowcami.

Chodziło mi tylko o to, że tak jakoś jest, że w praktyce wielu ludzi (wszystko jedno czy prawicowców, czy lewicowców) jakoś łatwo przechodzi do porządku dziennego nad kwestią jakiegoś ograniczenia wolności obywateli. Użyłem słowa "lewica" tylko dlatego, żeby zwrócić uwagę, że lewica też czasami łatwo ogranicza wolność, nie tylko tzw. skrajna prawica, o której się najczęściej pisze w takim kontekście. Chciałem, żeby to była taka lekka prowokacja, ale żartobliwa.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, darekp napisał:

Chodziło mi tylko o to, że tak jakoś jest, że w praktyce wielu ludzi (wszystko jedno czy prawicowców, czy lewicowców) jakoś łatwo przechodzi do porządku dziennego nad kwestią jakiegoś ograniczenia wolności obywateli.

Darek!!! Jakie ograniczenie wolności!!!

Struktury państwa z ustawami, nakazami będą dotąd, dopóki ludzkie buraki będą szkodzić ( a szeroki to zakres) innym ludziom. To im ogranicza się wolność śmiecenia, palenia plastikiem, trzymania psa na 1m łańcuchu.

10 minut temu, darekp napisał:

Chciałem, żeby to była taka lekka prowokacja, ale żartobliwa.

Dałem się nabrać, sorki.:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, 3grosze napisał:

dopóki ludzkie buraki będą szkodzić ( a szeroki to zakres) innym ludziom. To im ogranicza się wolność

Zamiast ograniczać wolność można próbować (przynajmniej w teorii) stworzyć jakieś mechanizmy samoregulujące się. Np. tutaj w kwestii tego myślistwa jest trochę tak, jakby mało brakowało do powstania sytuacji, że myśliwi traktowaliby zwierzęta jako rodzaj hodowli na otwartym terenie, a więc sami byliby zainteresowani tym, żeby nie wytępić zwierząt do końca.

Ale dla ścisłości powtórzę: mało brakuje, ale jednak chyba czegoś brakuje, z tym się zgadzam (nie widzę sposobu, żeby całkowicie wyeliminować interwencję państwa). W pewnym momencie zagalopowałem się, ale z tego się wycofuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, darekp napisał:

Np. tutaj w kwestii tego myślistwa jest trochę tak, jakby mało brakowało do powstania sytuacji, że myśliwi traktowaliby zwierzęta jako rodzaj hodowli na otwartym terenie, a więc sami byliby zainteresowani tym, żeby nie wytępić zwierząt do końca.

Ale przecież tak właśnie jest!

ASF itd. cd:
https://www.money.pl/gospodarka/wirus-asf-w-polsce-minister-ardanowski-zapowiada-drakonskie-ustawy-6469357173868673a.html
"- Polski Związek Łowiecki, do tego powołany, twierdzi, że nie będzie polował. Musimy zatem wprowadzać drakońskie ustawy - zapowiada.
Na czym będą polegać? Kilka dni temu minister Ardanowski sugerował, że ustawa ma zmienić kilka innych ustaw tak, by dać uprawnienia wojsku, policji i przymusić myśliwych do odstrzału dzików."

Czyli co? "Patologicznych" przymuszać trzeba, bo nawet premie nie pomagają? Chyba coś kiepsko oni patologiczni. Przecież mogą walić z pukawek praktycznie bez limitu (normalnie na każdego zwierza trzeba dostać kwit, bo są limity), a tu...

Wyobraźmy sobie teraz "państwowych". Niech niech jakiemuś szyszkowatemu (sorki, ale stał się już symbolem, na własne życzenie) do łba przyjdzie, że wszystkie jelenie trzeba odstrzelić, bo szkody robią. "Patologiczni" odpowiedzą krótko i jednoznacznie - "wal się idioto", a "państwowi"... Hmm?

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ex nihilo Czyli gdzie jest granica między sytuacją, gdy ludzie wybiją jakiś gatunek, a sytuacją, gdy jest równowaga? Bywało, że tubylcy wytępili całkowicie jakiś gatunek jeszcze zanim przybyli biali (https://pl.wikipedia.org/wiki/Moa), więc to nie jest tak, że zawsze chodzi o pieniądze, strzelby i wódę ognistą.

Ja tego nie czuję :(

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, ex nihilo napisał:

Czyli co? "Patologicznych" przymuszać trzeba, bo nawet premie nie pomagają? Chyba coś kiepsko oni patologiczni.

Tak, przymuszać, bo dosyć, że "patologiczni", to też leniwi i nieudolni gdy Ojczyzna wzywa.:P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwsze coraz bliżej (nie w Polsce, bo Polska to stan umysłu ;)):
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1796900,1,jest-przelom-w-walce-z-asf-szczepionka-dla-dzikow-ma-92-proc-skutecznosci.read (pół roku temu);
https://www.cenyrolnicze.pl/wiadomosci/asf/17889-szczepionka-na-asf-bedzie-dostepna-w-rozsadnych-ramach-czasowych (nowsze).

Po drugie "patologia" niekoniecznie jest aż taką patologią, co dobrze argumentujesz Nihilo (jeszcze trochę, a potencjalne wnuki, których nie mam - choć chciałbym już od dawna - od dziecka będą chciały należeć do PZŁ ;):D:P). Widzisz Nihilo, pamiętam zeszły rok, gdy doszło do "szyszkowatego" odstrzału. Niektórzy przetarli szkiełko lunety, inni zakupili przy okazji potencjalnego zysku noktowizor, a inni powiedzieli "mam w d*pie". Rozkład patologii w patologii jest podobny jak w reszcie społeczeństwa (z tym, że pozostała część społeczeństwa oficjalnie broni palnej nie ma). Jeszcze raz: znam kilku myśliwych, którzy są LUDŹMI, ale większość to sam wiesz...

Jakoś przypomina mi się stand-up Abelarda. Z dzikiem właśnie... ;)

Przy okazji jakoś wątpię, czy policjanci odpowiedniej broni odpowiednio użyć będą potrafili; zupełnie inną kwestią będzie obrona naszej zachodniej granicy :D. W końcu będzie to skomasowana rzeź w dosyć wąskim pasie, czyli wiele kul na km2, a jak mawiają: żołnierz strzela, pan Bóg kule nosi... A nie lepiej od razu parę haubic?
Załatwi i dziki, i wycinkę... Dwa w jednym.

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Astro napisał:

Jeszcze raz: znam kilku myśliwych, którzy są LUDŹMI, ale większość to sam wiesz...

Ja nie znam, nie "kręci" mnie polowanie itp. nie mam żadnych instynktów łowieckich (ani potrzeb), ale tak sobie myślę, że procent "ludzi" (jeśli już rozróżniasz na ludzi i nie-ludzi) może być podobny jak w całym społeczeństwie. Czy nawet trochę korzystniejszy (trzeba mieć trochę pieniędzy na taką "rozrywkę") Poza tym jeszcze jest kwestia, czy przypadkiem wśród polityków procent "nie-ludzi" nie jest większy, niż wśród myśliwych...

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie nigdy polowanie nie kręciło i nie kręci (no chyba, że z aparatem fotograficznym :)). Widzisz Darku (poniekąd odpowiedź na pytanie do Nihilo): obecnie jesteśmy tak odlegli od stanu równowagowego jak to tylko możliwe... Mafie "piaskowe" to już fakt, co zauważył Nihilo. Obawiam się, że do równowagi bez wytrzebienia jakichś 90% ponoć myślących dojść się nam nie uda...

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, darekp napisał:

nie mam żadnych instynktów łowieckich

 

5 minut temu, Astro napisał:

Mnie nigdy polowanie nie kręciło i nie kręci

Ewolucyjnie jesteście na wyższym stopniu rozwoju:) od myśliwych, u których ten niezbędny kiedyś atawizm jeszcze tkwi.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

P.S. Ja pochodzę ze wsi, z Wielkopolski, jakoś mi się tak zakodowało w pamięci od małego, że ludzie do wszystkiego podchodzą "po gospodarsku" z myśleniem o tym, żeby "gospodarstwo" dobrze się rozwijało i pierwsze skojarzenie jest, że w kwestii "łowiectwa" każdy też będzie myślał podobnie. Nie mówię, że patologii na wsiach nie ma (nie idealizuję). Ale np. też raczej nie pamiętam nikogo, kto by tak prymitywnie dążył do zysku za wszelką cenę (jeśli już mowa o pieniądzach), ludzie raczej mieli wyczucie, że trzeba zachować jakąś równowagę.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ed: do 3grosze.

Czyżby? :)
Mnie raczej nie dotyczy, ale czy ewolucja polega na przeniesieniu tego popędu na przypierdzielanie bliźniemu z dobroci serca ? Jakoś tak często obserwuję... ;)
Oczywiście dziś jesteśmy już zbyt bez jaj, by dać sobie jak niegdysiejsi dżentelmenie po razie, ewentualnie strzelić do siebie. Sączymy jadem na lewo i prawo. Wegetarian też to dotyczy (jeśli zechcesz spojrzeć).

2 minuty temu, darekp napisał:

Ale np. też raczej nie pamiętam nikogo, kto by tak prymitywnie dążył do zysku za wszelką cenę (jeśli już mowa o pieniądzach), ludzie raczej mieli wyczucie, że trzeba zachować jakąś równowagę.

Tu zaprotestuję, bo właśnie dzięki raczej wyższemu tego poziomowi Wielkopolska jest Wielkopolską. ;)

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Astro napisał:

Tu zaprotestuję, bo właśnie dzięki raczej wyższemu tego poziomowi Wielkopolska jest Wielkopolską.

To ja też zaprotestuję, bo to nie jest tak (przynajmniej ja tak sobie zapamiętałem), że ludzie marzyli o tym żeby zostać milionerami, tylko żeby np. założyć warsztat samochodowy i zarobić na jakieś tam godne życie, na rodzinę itp. Jakieś realne osiągalne cele bez większych "wodotrysków". Inaczej pewnie bywa w niektórych innych rejonach Polski (jeden mógłbym pokazać palcem, bo trochę znam, ale się powstrzymam), gdzie jest biedniej, ale ludzie więc marzą o łatwym zarobku wielkiej kasy, choćby kosztem bliźnich (co zresztą nie koliduje z większym ostentacyjnym pokazywaniem religijności chociażby). I to pewnie jest tak, że u nich kółeczko się bardziej zamyka, bo jeśli wszyscy tylko czekają na cudowny przypływ pieniędzy...

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, darekp napisał:

bo trochę znam, ale się powstrzymam

Jasne, Małopolska, ze szczególnym podkreśleniem "solidarności" góralskiej. ;) Nie powstrzymuj się.

2 minuty temu, darekp napisał:

bo jeśli wszyscy tylko czekają na cudowny przypływ pieniędzy...

Już był, nazywał się bodaj 500+, ale to ostatni taki przypływ, bo odpływy będą nieuniknione.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie, miałem na myśli pewien zakątek kraju z byłego zaboru rosyjskiego. Nie będę mierzył na mapie, ale mogłoby się okazać, że bliżej do Torunia niż do Małopolski.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Astro napisał:

ale czy ewolucja polega na przeniesieniu tego popędu na przypierdzielanie bliźniemu z dobroci serca ? Jakoś tak często obserwuję... ;)

Ewolucja człowieka jeszcze trwa, proces w toku.:) Trzeba go jednak kontrolować, aby regresu nie było.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, 3grosze napisał:

Ewolucja człowieka jeszcze trwa, proces w toku.:)

Obawiam się, że ta ewolucja z owym procesem ewoluującemu bokiem wyjdzie. :)

1 minutę temu, 3grosze napisał:

Trzeba go jednak kontrolować, aby regresu nie było.

Planowy odstrzał? Jestem raczej przeciw... ;)
(w pomiar prawidłowego rozstawu oczu, prawidłowy ich kolor itp. raczej nie idźmy; było to już po obu stronach oceanu i do niczego dobrego nie prowadzi; podobnie sądzę o "planowaniu" genomu dzieci)

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Astro napisał:

Planowy odstrzał? Jestem raczej przeciw... ;)
(w pomiar prawidłowego rozstawu oczu, prawidłowy ich kolor itp. raczej nie idźmy; było to już po obu stronach oceanu i do niczego dobrego nie prowadzi; podobnie sądzę o "planowaniu" genomu dzieci)

Nie chodzi o eugenikę, ale o rozwój moralny, więc wszelkie patologie stojące temu na drodze trzeba potępiać, a nie panegiryzować (jak nihilo amatorskie myślistwo).

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, 3grosze napisał:

wszelkie patologie stojące temu na drodze trzeba potępiać

No pewnie trzeba... Tylko podstawowy warunek, to prawidłowe rozpoznanie tych patologii. Z moich życiowych obserwacji wynika, że mało gdzie tyle patologii się znajdzie niż wśród bardziej lub mniej zawodowych moralistów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Polski Narodowy Instytut Leków (NIL) informuje, że aż 25% przebadanych przezeń suplementów diety ma skład inny niż deklarują producenci. Dobra wiadomość jest taka, że w żadnym z 50 popularnych suplementów nie odkryto zanieczyszczeń ani szkodliwych związków.
      Jak powiedziała „Gazecie Prawnej” Anna Kowalczyk, dyrektor NIL, standardy wymagają, by zawartość składników aktywnych w produkcie była nie mniejsza niż 90%. Tymczasem okazało się, że w jednym z preparatów zawierających ostryż długi, który ma pomagać na problemy z wątrobą, środka tego jest zaledwie 3%. Niektóre suplementy z witaminami B2 i B6 zawierały ich 30% ilości zadeklarowanych na ulotce, preparaty reklamowane jako pomagające w walce z objawami menopauzy miały w sobie 18% deklarowanej ilości izoflawonów soi i 38% obiecywanych izoflawonów koniczyny czerwonej. W preparatach stwierdzono też mniej niż deklarowana ilość witaminy D. Ulotki suplementów podawały natomiast prawdziwe dane odnośnie zawartości składników mineralnych jak żelazo czy wapń.
      Rynek suplementów rozwija się w Polsce bardzo dynamicznie. Do końca listopada ubiegłego roku klienci wydali na te preparaty 3,4 miliarda PLN. To o 200 milionów więcej, niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Szacuje się, że suplementy przyjmuje 20% Polaków. Większość z nich nie dostrzega różnicy pomiędzy lekami bez recepty a suplementami, uznaje je za środki całkowicie bezpieczne. Znaczna część sądzi też, że suplementy można przyjmować bez ograniczeń.
      Suplementy od dawna budzą liczne kontrowersje. Niejednokrotnie informowaliśmy, że – w przeciwieństwie do prawidłowej diety – nie przyczyniają się one na zmniejszenie ryzyka zgonu, o pojawiających się coraz częściej ostrzeżeniach przed suplementami czy o szkodliwych skutkach ich nadmiernego spożywania. Mogą jednak pomagać osobom chorym, a być może również przynosić korzyści zdrowym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Psy spontanicznie przetwarzają liczby w wydzielonym obszarze mózgu, który blisko odpowiada obszarowi mózgu odpowiedzialnemu za przetwarzanie liczb u ludzi, wykazali naukowcy z Emory University. Nasze badania nie tylko wykazały, że do przetwarzania liczb psy wykorzystują te same obszary mózgu co ludzie, ale pokazały również, że nie muszą być w tym celu szkolone, mówi profesor Gregory Berns.
      Zrozumienie tego mechanizmu, zarówno u ludzi jak i u zwierząt, daje nam wgląd w ewolucje mózgu i jego obecne funkcjonowanie, dodaje współautorka badań, profesor Stella Lourenco. Jak zauważa uczona, dzięki takim badaniom możemy w przyszłości leczyć różne choroby nózgu czy udoskonalać systemy sztucznej inteligencji.
      Eksperyment polegał na obrazowaniu mózgu psów za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) podczas gdy zwierzętom wyświetlano na ekranie rożną liczbę kropek. Badania wykazały istnienie reakcji w korze ciemieniowo-skroniowej w odpowiedzi na zmieniającą się liczbę kropek. Kropki, niezależnie od ich liczby, miały zawsze taką samą powierzchnię, dzięki czemu wiadomo było, że mózg reaguje na zmiany liczby, a nie powierzchni.
      Mózg potrafi zgrubnie oszacować liczbę przedmiotów, dzięki czemu można np. ocenić liczbę zbliżających się drapieżników czy ilość jedzenia. Mamy dowody, że tego typu reakcja zachodzi już u ludzkich niemowląt. Teraz widzimy, że wykazują ją też psy i to w podobnym obszarze mózgu.
      Podstawowa umiejętność oceny liczby przedmiotów nie opiera się na myśleniu symbolicznym ani treningu i wydaje się powszechnie występować u zwierząt. Jednak dotychczas większość badań prowadzono na zwierzętach, które przed eksperymentami były intensywnie trenowane. Wiele takich badań prowadzono np. na małpach, ale nie było wiadomo, czy podobne zdolności wykazują inne zwierzęta poza naczelnymi nieczłowiekowatymi, gdyż małpy były wcześniej trenowane i nagradzane za wybranie obrazka z większą liczbą kropek. Podobne badania na psach wykazały, że i one potrafią odróżniać liczbę przedmiotów. Jednak również w tym wypadku psy były wcześniej trenowane.
      Berns to pomysłodawca Dog Project, w ramach którego badane są różne mechanizmy ewolucyjne u psów. To właśnie w ramach tego projektu przeprowadzono obecne badania. Pierwsze, podczas których kwestię odróżniania liczby przez psy postanowiono sprawdzić za pomocą rezonansu magnetycznego u zwierząt, których wcześniej nie uczono.
      W eksperymencie wzięło udział 11 psów różnych ras. Nauczono je jedynie wchodzenia do maszyny i pozostawania w niej bez ruchu. Następnie zwierzętom wyświetlano różną liczbę kropek. U 8 z 11 psów zauważono większą aktywność kory ciemieniowo-skroniowej w reakcji na zmieniającą się liczbę kropek.
      Odwołaliśmy się do źródła, obserwując bezpośrednio mózgi psów i sprawdzaliśmy, jak reagują neurony na zmiany liczby kropek. Pozwoliło nam to na wyeliminowanie słabości poprzednich badań behawioralnych nad psami i innymi zwierzętami, mówi główna autorka badań, Lauren Aulet.
      Psy i ludzi dzieli 80 milionów lat ewolucji. Badania te dowodzą, że zdolność do postrzegania liczb jest co najmniej tak stara, dodaje Berns. Jesteśmy zdolni do przeprowadzania skomplikowanych obliczeń właśnie dlatego, że posiadamy podstawową zdolność do postrzegania liczby. Zdolność, którą dzielimy z innymi zwierzętami. Chciałabym się dowiedzieć, jak wyewoluowaliśmy umiejętność przeprowadzania złożonych obliczeń i jak zdolność ta rozwija się u każdego z osobna, dodaje Aulet.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Upały, które właśnie nadciągnęły nad Polskę, mogą oznaczać problemy dla elektrowni. Im jest cieplej, tym więcej urządzeń chłodzących włączają ludzie, a to oznacza duże wzrosty zużycia prądu. Tymczasem polskie elektrownie są chłodzone głównie wodą z rzek. To powoduje dwa problemy. Po pierwsze stany rzek są niskie, po drugie, ze względu na wymogi ochrony środowiska, woda użyta do chłodzenia bloków energetycznych nie może być zbyt gorąca przed zrzuceniem jej do rzeki. To zaś oznacza, że albo trzeba obniżyć moc elektrowni, czyli produkować mniej prądu, albo włączyć dodatkowe schładzacze, a to zwiększa straty energii. Jak powiedział Rzeczpospolitej profesor Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej, w tym roku jeszcze polski system energetyczny powinien dać sobie radę, jednak sytuacja będzie się pogarszała i w kolejnych latach powinniśmy przygotować się na wyłączenia prądu.
      W Polsce przemysł węglowy pobiera aż 70% całej używanej wody. Dla porównania w Niemczech jest to 18%, a w całej UE – 13,7%. To jednak nie oznacza, że tylko Polska jest narażona na kłopoty. Jak mówi Mielczarski, cała Europa może już w ciągu najbliższych 2–3 lat doświadczyć blackoutów spowodowanych upałami. Oczywiście Polska może w razie potrzeby kupić prąd za granicą, jednak to zabezpieczenie coraz bardziej iluzoryczne. Naszymi potencjalnymi dostawcami prądu mogą być Czesi lub Niemcy. Tymczasem w samym tylko czerwcu niemiecki system energetyczny aż czterokrotnie był na granicy załamania.
      Polskim problemem jest energetyka oparta w dużej mierze na węglu oraz fakt, że nasze elektrownie były budowane głównie w latach 60. i 70. ubiegłego wieku, kiedy nawet w lecie występowały obfite opady. Wówczas nie brakowało wody do chłodzenia elektrowni. Obecnie jest z tym coraz większy kłopot.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kwestie dotyczące szczepień i szczepionek są ostatnio przedmiotem gorących sporów. Ruchy antyszczepionkowe odnoszą sukcesy, wskutek czego notuje się wzrost zachorowań np. na odrę. W dyskusjach na temat szczepień często padają argumenty o inteligencji czy wykształceniu. Raport Wellcome Trust pozwoli rozstrzygnąć przynajmniej ten aspekt sporu.
      Wellcome Global Monitor 2018 to raport, którego celem było zbadania, jak ludzie odnoszą się do nauki i kwestii związanych ze zdrowiem. To największe tego typu badania na świecie, w ramach których zebrano ankiety od ponad 140 000 osób z ponad 140 krajów świata. Osobny rozdział poświęcono kwestii szczepień.
      Ankietowanych pytano przede wszystkim, czy słyszeli o istnieniu szczepionek. Okazało się, że 89% światowej populacji jest świadomych ich istnienia, nie słyszało o nich 10%, a 1% albo nie wiedział, albo odmówił odpowiedzi. Największą świadomość na temat istnienia szczepionek mają ludzie ze świata zachodniego. W Ameryce Północnej, Australii i Nowej Zelandii 98% mieszkańców wie, że szczepionki istnieją. W Europie Zachodniej odsetek ten wynosi 95%, zaś w Europie Wschodniej 92%. Bardziej świadomi są mieszkańcy Europy Południowej (97%) i Północnej (96%).
      Obraz naszego kręgu kulturowego nie jest już tak różowy, gdy zapytamy o bezpieczeństwo szczepionek. Na pytanie „czy szczepionki są bezpieczne” odpowiedź była silnie zróżnicowana w zależności od regionu. Światowa średnia odpowiedzi „zdecydowanie tak” oraz „tak” wynosiła 79%, natomiast odpowiedzi „nie” i „zdecydowanie nie” udzieliło 7% mieszkańców Ziemi.
      W Ameryce Północnej odsetek odpowiedzi „zdecydowanie tak” i „tak” wyniósł 72%, a 11% uważało, że szczepionki nie są bezpieczne. Dla Australii i Nowej Zelandii odsetek osób twierdzących, że szczepionki są bezpieczne wyniósł 82%, a niebezpieczne – 7%. W Europie Wschodniej jedynie 50% mieszkańców uważa, że szczepionki są bezpieczne, a 17% uznaje je za niebezpieczne. Wśród mieszkańców Europy Zachodniej z opinią, że szczepionki są bezpieczne zgadza się co prawda 59%, ale aż 22% uważa, że są niebezpieczne. Dla Europy Północnej odsetek ten wynosi, odpowiednio, 73% i 10%, a dla Europy Południowej jest to 76% i 10%. Największe zaufanie do szczepionek mają zaś mieszkańcy Azji Południowej, którzy w 95% zgadzają się, że szczepionki są bezpieczne. W Afryce zaufanie do szczepionek waha się od 77 do 85%.
      Nietrudno zauważyć, że największe zaufanie do szczepionek mają mieszkańcy tych krajów, w których szczepionki są najczęściej stosowane i gdzie ratują miliony istnień. Z opinią „szczepionki są bezpieczne” zgadza się najwięcej mieszkańców Bangladeszu i Egiptu (po 97%), następnie Etiopii, Liberii i Tanzanii (po 69%), Indii (95%), Afganistanu i Rwandy (94%) czy Tajlandii, Sierra Leone, Uzebkistanu i Wenezueli (93%). Na pytanie o to, czy szczepionki są efektywne, najczęściej twierdząco odpowiadają mieszkańcy Rwandy (99%), Bangladeszu, Etiopii i Islandii (97%), Afganistanu i Egitpu (96%), Indii, Tadżykistanu i Uzbekistanu (95%), Kambodży, Komorów, Malawi, Tajlandii i Wenezueli (94%) oraz Mjanmy, Norwegii i Sierra Leone (93%). Z kolei z opinią, że szczepienie dzieci jest ważne najczęściej zgadzają się mieszkańcy Egiptu, Etiopii, Nikaragui i Cypru (100%), Bangladeszu, Burundi, Kambodży, Kolumbii, Dominikany, Ekwadoru, Hondurasu, Islandii, Jordanii, Nepalu, Palestyny, Rwandy, Sierra Leone, Tanzanii i Wenezueli (99%). Brazylii, Salwadoru, Iraku, Kenii, Libanu, Liberii, Madagaskaru, Mozambiku, Nigerii, Norwegii, Tadżykistanu, Tajlandii i Ugandy (97%).
      Światowym rekordzistą w odsetku sceptyków jest zaś Francja. Tam aż 33% ankietowanych odpowiedziało, że szczepionki nie są bezpieczne. Na drugim miejscu znajdziemy Gabon (26%), następnie Togo (25%), Rosję (24%), Szwajcarię (22%), Armenię, Austrię, Belgię i Islandię (po 21%) i Burkina Faso oraz Haiti (po 20%). Z opinią, że szczepionki są bezpieczne nie zgadza się 28% mieszkańców Liberii, 19% mieszkańców Francji, a kolejne kraje to Nigeria (16%), Namibia i Peru (15%) oraz Uganda (13%), Armenia, Gabon, Rosja, Togo (po 12), Austria, Indonezja i Holandia (po 11%). Z kolei na pytanie, czy szczepienie dzieci jest ważne, najczęściej przecząco odpowiadali mieszkańcy Armenii i Austrii (12%), Francji (10%), Rosji i Szwajcarii (9%), Azerbejdżanu, Białorusi i Włoch (8%) oraz Bułgarii, Mołdowy i Czarnogóry (7%).
      Niezwykle interesująco wygląda rozkład pod kątem poziomu wykształcenia.
      Opinię, że szczepionki nie są bezpieczne, wyraża 7% ludności świata. Dla osób z wykształceniem co najwyżej podstawowym odsetek ten wynosi 7%, dla osób z wykształceniem średnim jest to 8%, a dla osób z wykształceniem wyższym wzrasta do 10%.
      W Ameryce Północnej odsetek osób twierdzących, że szczepionki nie są bezpieczne, wynosi 11%. Wśród osób z wykształceniem podstawowym jest to 20%, ze średnim – 12%, a z wyższym – 9%. W Europie Zachodniej aż 22% osób twierdzi, że szczepionki nie są bezpieczne. Uważa tak 25% osób z wykształceniem podstawowym, 22% ze średnim i 17% z wyższym. Zupełnie inny obraz widzimy w Europie Wschodniej. Tutaj 17% ankietowanych twierdzi, że szczepionki są niebezpieczne i odsetek ten rośnie wraz z wykształceniem. Dla osób o wykształceniu podstawowym wynosi on 12%, dla tych z wykształceniem średnim jest to 15%, a z wyższym aż 20% i jest to najwyższy odsetek w tej grupie na całym świecie.
      Podobne, zaskakujące dla niektórych, wyniki przynosi badanie ze względu na miejsce zamieszkania.
      Na całym świecie 9% mieszkańców wielkich miast i ich przedmieść twierdzi, że szczepionki są niebezpieczne. Dla małych miasteczek odsetek ten wynosi 7%, a dla wsi spada do 6%. Jeśli spojrzymy na Amerykę Północną, to zauważymy, ze tam 9% wielkich miast uważa szczepionki za niebezpieczne, odsetek ten rośnie do 15% w przypadku miasteczek i spada do 10% wśród mieszkańców wsi. Z kolei w Europie Zachodniej aż 20% mieszkańców wielkich miast twierdzi, że szczepionki nie są bezpieczne. W małych miasteczkach jest to 22%, a na wsiach – 25%. Inne zjawisko widzimy w Europie Wschodniej. Tutaj 19% mieszkańców wielkich miast uważa szczepionki za niebezpieczne, w miasteczkach jest to 14%, a na wsiach 16%.
      Wygląda więc na to, że w naszym regionie ruchy antyszczepionkowe znajdują największy posłuch wśród wykształconych mieszkańców dużych miast.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...