Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Niechęć do wilków jest ponadpartyjna. Myślistwo jest tu wspólnym mianownikiem

Recommended Posts

23 godziny temu, ex nihilo napisał:

Obliczeń nie sprawdzałem, nie to jest istotne ile, ale że w ogóle.

A jednak. Pomyśl, o ile szczęśliwszy byłby świat, gdyby statystyczny Nowak zjadł tylko jedną kiełbachę mniej tygodniowo... Twarde dane bolą?

Share this post


Link to post
Share on other sites
54 minuty temu, 3grosze napisał:

- W tym roku, pierwszy raz w 10 000 letniej historii cywilizacji większość ludzi na Ziemi nie jest już na skraju ubóstwa.

-  Od roku 1994 globalna ilość samobójstw spadła o 38%, miliony ludzkich istnień.

- Bangladesz ogłosił redukcję śmiertelności wśród dzieci o 78% na przestrzeni 28 lat, co jest największą zmianą w historii świata.

- W 30 największych miastach USA zanotowano znaczny spadek przestępstw, w tym morderstw, aż o 7.6% mniejszy niż w 2017.

- Naród Niemiecki pomimo przyjęcia gigantycznej ilości uchodźców (:D:D:D) również zanotował spadek przestępczości aż o 10%, co daje najniższy wynik od 30 lat.

Ale co to ma wspólnego z moralnością? To efekt działania czynników ekonomicznych, co zresztą już się załamuje przecież.
 

54 minuty temu, 3grosze napisał:

No ale skoro procentowo spadło, więc się polepszyło: mniejsza część owej populacji jest zniewolona.

 


Można się spierać o taki czy inny sposób liczenia, ustawienie granicy niewolnictwa (np. półniewolnictwo, niewolnictwo ekonomiczne) itd.
Ale przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę, że współcześnie niewolnictwo (to klasyczne) jest na ogół nieefektywne ekonomicznie, i to decyduje, a nie "moralne pierdoły".
Poza tym zobacz co się zaczyna dziać - np. totalna inwigilacja (Chiny, ale nie tylko). Itd.)
 

9 minut temu, Astro napisał:

o ile szczęśliwszy byłby świat, gdyby statystyczny Nowak zjadł tylko jedną kiełbachę mniej tygodniowo...

Ale on przecież zje jedną więcej...
Albo pół kiełbachy więcej, a pół wyrzuci.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, ex nihilo napisał:

Ale co to ma wspólnego z moralnością? To efekt działania czynników ekonomicznych, co zresztą już się załamuje przecież.

Samobójstwa i przestępczość są związane wg Ciebie tylko z ekonomia?! Uproszczony pogląd.

Trochę więcej Nichilo wiary:). Wiary w człowieka.

W ostatnim poście podałem drobne przykłady zmian na lepsze. Stricte moralne były w poście poprzednim , który skontrargumentowałeś  tylko odnośnie "dzieci we wspólnotach pierwotnych też miały dobrze". Rozumiem, że można się fascynować i idealizować zamierzchłą przeszłość ( szczególnie,  gdy dowodów brak).;)

28 minut temu, ex nihilo napisał:

Poza tym zobacz co się zaczyna dziać - np. totalna inwigilacja (Chiny, ale nie tylko). Itd.)

I dlatego takie "moralne pierdoły" trzeba piętnować w zarodku a nie pobłażliwie racjonalizować. Jak Ty myślistwo.

Świat  przez prawicę robi krok w tył, ale dzięki liberałom i lewakom :D, nadrabia to krokiem w przód.

43 minuty temu, Astro napisał:

A jednak. Pomyśl, o ile szczęśliwszy byłby świat, gdyby statystyczny Nowak zjadł tylko jedną kiełbachę mniej tygodniowo... Twarde dane bolą?

Olga Tokarczuk: za 50 lat będziemy się wstydzić, że jedliśmy mięso.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znowu polit-brednie się zaczynają…

Share this post


Link to post
Share on other sites

Można kontrargumentować, ale rób to co najlepiej tobie wychodzi: minusuj  i zamykaj dostęp do forum.

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, ex nihilo napisał:

Sprawdź ile jest rocznie wypadków z "cywilami" (2?, 3?) i porównaj z innymi zagrożeniami. Większość wypadków na polowaniach to postrzelenie siebie lub innego myśliwego, a to już jest dobrowolne ryzyko każdego, kto idzie na polowanie.

Ważne że większe od zera. Chodzi o to że ważniejsze jest żebym nie bał się iśc do lasu. Żebym nie bał się że będę tą 1 na 3/5/10 ofiar. Nie chodzi o to że ofiar jest mało tylko o to że naraża się ludzi w sposób bulwersujący. Zresztą co do tych statystyk to wychodzi na to że nie wiadomo dokładnie jak to wygląda - pierwszy link z brzegu: http://biqdata.wyborcza.pl/biqdata/7,159116,25425445,mapa-wypadkow-na-polowaniach-gina-nie-tylko-na-zwierzeta.html?disableRedirects=true

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Warai Otoko napisał:

Dzięki, bo mi się nie chciało szukać. Czyli 13 na 5 lat, doliczmy do tego postrzałki, te ludzkie, niech będzie drugie tyle. A teraz przyjrzyjmy się temu dokładniej:
https://www.google.com/search?client=ubuntu&channel=fs&q=Śmierć+na+polowaniach&ie=utf-8&oe=utf-8
- myśliwy myśliwego
- myśliwy sam siebie
- myśliwy naganiacza
- myśliwy spadł z ambony
- myśliwy zmarł na zawał
- itd.
Ilu jest "cywilów"? Bo jeśli "oni" sami siebie odstrzeliwują, to mnie nie obchodzi. Jeden rocznie czy mniej? Na wszystkie polskie lasy, pola, krzaczory, trzcinowiska itp., itd., gdzie się poluje. Jakieś 2/3 powierzchni kraju i 38 mln ludzi. Hmm? Takie są fakty. Porównaj je z innymi zagrożeniami...
 

2 godziny temu, Warai Otoko napisał:

ważniejsze jest żebym nie bał się iśc do lasu. Żebym nie bał się że będę tą 1 na 3/5/10 ofiar

A jak często w lesie jesteś? Podejrzewam, że bardzo rzadko albo wcale... Bo jeszcze nie spotkałem nikogo, dosłownie nikogo, z tych, którzy w lesie są często - leśników, robotników leśnych, przyrodników, grzybiarzy, zwykłych ludzi, którzy często na spacer do lasu chodzą - kto by się tego bał.
Jeśli przy takiej statystyce się boisz, to jest tylko histeria albo coś podobnego, co leczenia wymaga, bo z realnym zagrożeniem to nie ma żadnego związku. Już chyba nawet diabły i piekło są bardziej realnym zagrożeniem niż to.
Ale może dobrze, że lasu nie chodzisz - przy takim poziomie oderwania od realiów (histerii), gdybyś ryj dzika zobaczył, to pewnie na zawał byś padł. Aha, ostrzegam - żmije też są, a kleszcze z boreliozą w dowolnej ilości. I te kleszcze są zagrożeniem realnym.
 

15 godzin temu, 3grosze napisał:

Trochę więcej Nichilo wiary:). Wiary w człowieka.

A po co wiara, kiedy są dowody? Zastąp swoją wiarę faktami, i nasz spór przestanie istnieć.
 

15 godzin temu, 3grosze napisał:

a nie pobłażliwie racjonalizować. Jak Ty myślistwo.

To nie ja racjonalizuję, tylko to jest racjonalne - przynajmniej w konkretnej sytuacji. Emocje może są i fajne, moralne, ale bardziej zaszkodzić mogą niż pomóc. Zwierzakom - bo te mnie bardziej interesują niż ludzie.
Masz jakiś lepszy pomysł? Racjonalny. Czy może wolisz druty i żelaza kłusowników albo trucizny rozkładane przez rolników? Bo zwierzaki chyba jednak wolą kulki... Nie pytałem ich, ale...
 

15 godzin temu, 3grosze napisał:

Olga Tokarczuk: za 50 lat będziemy się wstydzić, że jedliśmy mięso.

Pewnie tak... jeśli do tego czasu ludzie sami się nie pozjadają.

Edited by ex nihilo
  • Upvote (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warai. Kasuję, bo wypowiedź Nihilo nie ma w sobie nic osobistego, a zawiera wiele racji. Sam często po lasach się włóczę; nie tylko dla "sportu" z aparatem fotograficznym (zwykle ciężki dobry tele :)), bo i drewno robię, bo i dla "sportu" puszki i syfy z lasu wynoszę, a czasem - jak wspomniał przedmówca - zatrważające "patenty" myślących trochę inaczej...

Oczywiście myśliwi dla mnie to samo i czyste ZUO. Nie boję się myśliwych, a jak jestem w lesie, to oni raczej powinni się bać. ;) Musisz wiedzieć, że ich często zagubione "psy myśliwskie", które łase są na pogłaskanie, to sympatyczne ciapusie.

Zapomniałem. Jeśli chodzi o grzyby jestem lepszy niż świnia na trufle. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 13.01.2020 o 21:00, ex nihilo napisał:

W Polsce jest bardzo niewiele (i coraz mniej) miejsc, gdzie można próbować utrzymać jako taką równowagę biologiczną w przypadku dużych ssaków, ale do tego i tak brakuje dużych drapieżników. I raczej nie będzie społecznej i politycznej zgody na zwiększenie ich populacji do odpowiedniego poziomu.

Jest np. bardzo duży opór przed ponownym wprowadzeniem niedźwiedzia brunatnego do Puszczy Białowieskiej. Choć niedźwiedź może wprowadzi się sam:

https://ibs.bialowieza.pl/8571-2/

 

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, ex nihilo napisał:

Masz jakiś lepszy pomysł? Racjonalny. Czy może wolisz druty i żelaza kłusowników albo trucizny rozkładane przez rolników? Bo zwierzaki chyba jednak wolą kulki... Nie pytałem ich, ale...

Wtrąciłem się w tym wątku z od dawna postulowanym pomysłem powołania do kontroli populacji dzikich zwierząt zawodowych myśliwych, aby zlikwidować kultywowanie chorego atawizmu amatorów.

Rolnikowi nie wolno dokonać uboju własnej świni, a "wybrancy" mogą zabijać dla przyjemności zabijania.

7 godzin temu, ex nihilo napisał:
22 godziny temu, 3grosze napisał:

Trochę więcej Nichilo wiary:). Wiary w człowieka.

A po co wiara, kiedy są dowody? Zastąp swoją wiarę faktami, i nasz spór przestanie istnieć.

W kontekście Twojej wiary w degenerację naszego świata:

https://www.f7city.pl/swiat-z-kazdym-dniem-zmienia-sie-na-lepsze/

https://podroze.gazeta.pl/podroze/7,114158,25596570,flygskam-jest-skuteczny-az-dwa-miliony-szwedow-zrezygnowaly.html

:)

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, 3grosze napisał:

powołania do kontroli populacji dzikich zwierząt zawodowych myśliwych

Jak wcześniej napisałem też takie pomysły do łba mi przychodzą kiedy czytam np. o jakichś akcjach w stylu "polowania" Szyszki (nie jest to częste), ale szybko mi to przechodzi.
To nie ma sensu. Powodów jest dużo, ale żeby się nie rozpisywać, to tylko dwa teraz - (1) zwierzaków będzie mniej, a (2) kłusowników więcej.
1. Taki zawodowy pułk egzekucyjny (2-5 tys. ludzi, dlaczego tyle można policzyć) by podlegał Ministerstwu Środowiska (razem z Lasami) lub bezpośrednio Lasom. Polski Związek Łowiecki nie ma żadnej formalnej podległości pod struktury państwa, podlega tylko prawu.
Myśliwi mają motywację do utrzymywania ilości zwierząt na poziomie naturalnych możliwości środowiska lub trochę więcej.
Dla Lasów jeleniowate i zające to leśne szkodniki i nic więcej. Dodatkowo odszkodowania za szkody wyrządzone przez zwierzynę łowną płacą myśliwi (koła łowieckie) z własnej forsy.
Czyli Lasy mają motywację do zmniejszania ilości zwierzaków, a po profesjonalizacji ta motywacja jeszcze się zwiększy.
Przeciwwagą pozostaną tylko ekooszołomy. Jak widać w tym przypadku myśliwi są sojusznikami ekooszołomów. :D
2. W praktyce myśliwi są jedynymi, którzy efektywnie zwalczają/ograniczają kłusownictwo. Jest to bardzo trudne (i nie zawsze bezpieczne), bo żeby kłusownika skazać, trzeba go złapać "na gorącym" albo ze zwierzakiem w chałupie. A i tak kary bywają symboliczne. Czyli w praktyce działania polegają przede wszystkich na likwidacji pułapek, rozmowach "wychowawczych" itd., itp, a jak się uda, wspólnych akcjach z policją, bo policja sama nic w tej sprawie nie zrobi. Działania te są możliwe przez to, że myśliwych jest ok. 130 tys. + 20 tys. kandydatów. Oni łażą po lesie i okolicach nie tylko na polowania. Znają dobrze swój teren (obwód łowiecki), znają miejscowych ludzi itd. Liczący 2-5 tys. ludzi "pułk egzekucyjny" w żaden sposób ich nie zastąpi.
 

4 godziny temu, 3grosze napisał:

"wybrancy" mogą zabijać dla przyjemności zabijania.

To nie są jacyś "wybrańcy", nie licząc tej procedury:
http://www.wroclaw.pzlow.pl/jak-zostac-mysliwym
A badania nie są raczej tylko formalnością (broń) + jest obserwacja w czasie stażu (rok) itd., a i później (sankcje dyscyplinarne i odpowiedzialność karna).

Ale załóżmy - co nie jest prawdą - że chodzi w tym o przyjemność zabijania. Jeśli odbierze się im możliwość polowania, to przyjemności zabijania będą szukać w inny sposób... Lepiej będzie?
 

4 godziny temu, 3grosze napisał:

W kontekście Twojej wiary w degenerację naszego świata:

https://www.f7city.pl/swiat-z-kazdym-dniem-zmienia-sie-na-lepsze/

No nieee... Przecież to się na forum jakiegoś Pudelka może nadaje, a nie tu...
Wartość informacyjna, a zwłaszcza statystyczna tego jest zerowa. Albo i gorzej.
Popatrz na datę: 05.01.2019, czyli noworoczna dawka optymizmu dla skacowanych po Sylwestrze.
Całkowita jednostronność + brak jakichkolwiek źródeł.
Nie będę tracił czasu na szczegóły. Jedno tylko, już wcześniej użyłeś: "W tym roku, pierwszy raz w 10 000 letniej historii cywilizacji większość ludzi na Ziemi nie jest już na skraju ubóstwa." Przypominasz sobie może taką długą dosyć dyskusję o klasie średniej itd.? Pokazałem tam, w jaki sposób ta statystyka została sfałszowana... No i tyle.
Naprawdę tak kiepsko u Ciebie z argumentami, że musisz takie gówna tu zwlekać? ;)

Aha... no i nie "wiara", a przekonanie - na podstawie faktów, i to nie tych z Pudelka.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, 3grosze napisał:

zawodowych myśliwych, aby zlikwidować kultywowanie chorego atawizmu amatorów.

Chodzi Ci nie tyle o zawodowych myśliwych, co o myśliwych z jakimiś państwowymi certyfikatami etc. 

Kiedyś np. u ludzi pierwotnych były pewne mechanizmy regulujące sprawę polowań bez pomocy państwa (bo go wtedy nie było). Indianie dziękowali duchowi zwierzęcia, że dało się upolować itp. Nawet później np. w chrześcijaństwie w jakimś stopniu były, być może mniejszym, ale jednak (to daje do myślenia, że z jednej strony w ostatnich dyskusjach ktoś krytykował chrześcijaństwo za "czyńcie sobie ziemię poddaną" i sugerował, że będzie ono popierało zabijanie zwierząt bez ograniczeń, a z drugiej strony @tempik pod artykułem o xenobotach nabija się, że nawet w przypadku manipulacji na kilku komórkach będą protesty religijne). Teraz - tak sugerujesz - te dawne naturalne mechanizmy zanikły i potrzebna jest regulacja pochodząca od państwa. Może tak, może nie. Jednak, nawet jeśli w tej jednej sprawie regulacja państwowa byłaby korzystna, to nie byłoby dobrze, jeśli państwo we wszystkich sprawach musiałoby mówić społeczeństwu, co jest dobre, a co złe. Czyli gdyby ludzie byli pozbawieni jakiegoś elementarnego wyczucia, co powiedzmy "godzi się" robić, a czego "nie godzi się", a państwo zasypywałoby tysiącami tysiącami regulacji, dyrektyw itp. próbując w ten sposób zapełnić ten brak. To byłoby słabe państwo i musiałoby upaść. Więc być może należałoby pomyśleć, że to żaden "postęp" wprowadzenie takich regulacji dot. polowań, albo że owszem, może warto wprowadzić je, ale równocześnie znosząc jakieś inne regulacje, albo że to wszystko "cha, de i kamieni kupa" i nasza cywilizacja nie przetrwa, jeśli mentalnie nie wrócimy jako społeczeństwo do jakiegoś większego poszanowania niektórych dawnych tradycji/wierzeń/zwyczajów. Itp. itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, darekp napisał:

myśliwych z jakimiś państwowymi certyfikatami etc

Myśliwi PZŁ mają taki państwowy certyfikat, tyle że nie wydawany bezpośrednio przez państwo (z wyjątkiem pozwolenia na broń, bo tu państwo bezpośrednio). Jest to wszystko uregulowane ustawowo (prawo łowieckie). Państwo zleca tez myśliwym (też odpłatnie) niektóre zadania, jak np. sprawa dzików.

Tak jeszcze co do tego państwa...
"U mnie" ostatnio duże wycinki poszły, dosłownie masakra. Niedawno rozmawiałem o tym z leśniczym. Powiedział, że on by nawet połowy tego nie ciął... ale niewiele ma do gadania w tej sprawie. Przychodzi prikaz, plan, no i wykonać. Tyle. Podobnie byłoby z tymi zawodowymi, gdyby byli oni w państwowych strukturach. Odrębność PZŁ i fakt, że jest to silna i liczna organizacja, samofinansująca się, w praktyce uniemożliwia takie działania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie trafiają do mnie argumenty Myśliwych, ale denerwuje mnie też jak ktoś domaga się, żeby las był bezpieczny i przeszkadza mu np. pies w lesie. 

Las zawsze był niebezpieczny bo w lesie żyją dzikie zwierzęta i wśród nich powinny być również duże drapieżniki ( u nas wilki)  Motywowało by to do wyznaczania dużych terenów  pod zalesienie gdzie ludzie powinni się bać łazić, a teraz wszyscy myślą że las to jest park do spacerów. Wiem że watahy wilków okupują bardzo duże tereny, ale własnie od tego powinni być zawodowi myśliwi którzy pilnują nie ilości zwierzyny w lesie tylko tego żeby zwierz z niego nie wyłaził za daleko.

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, ex nihilo napisał:

Naprawdę tak kiepsko u Ciebie z argumentami, że musisz takie gówna tu zwlekać? ;)

Aha... no i nie "wiara", a przekonanie - na podstawie faktów, i to nie tych z Pudelka.

Hi,hi.

Nihilo!

Nie podołałeś faktom z tego Pudelka.:D Nie potrafisz zakwestionować nawet jednego punktu.:D Ty nie dajesz rady.;)

A jest to pierwszy link, który mi google wypluło po wklepaniu : na świecie jest coraz lepiej. Bo jest.:)  Oj,  ten Twój zatwardziały pesymizm odnośnie zmian na świecie (na lepsze).

Dla równowagi dostałeś  fakt z Gazety, który wygodnie przemilczałeś.

I własnie wobec  mankamentów naszej cywilizacji trzeba przyjąć postawę aktywną a nie kontestującą, a myślistwo kultywuje amatorskie (amateur- miłośnik) zabijanie. 

 

19 godzin temu, ex nihilo napisał:

To nie ma sensu. Powodów jest dużo, ale żeby się nie rozpisywać, to tylko dwa teraz - (1) zwierzaków będzie mniej, a (2) kłusowników więcej.
1. Taki zawodowy pułk egzekucyjny

Zaczynam się irytować Twoim uporem.

I ignorancją: mają Czesi ASF? Nie mają! Bo? Bo do odstrzału nie dopuszczono pożal się Boże amatorów tylko policyjnych snajperów. Nasi nieudolni "myśliwi"  (pewnie Czesi o swoich też tak myślą) za nic mają bioasekurację na co są dowody i profesorskie opinie odnośnie prewencji przed ASF.

 

19 godzin temu, ex nihilo napisał:

Ale załóżmy - co nie jest prawdą - że chodzi w tym o przyjemność zabijania. Jeśli odbierze się im możliwość polowania, to przyjemności zabijania będą szukać w inny sposób... Lepiej będzie?

 Zaiste,  fikutaśny argument w obronie myślistwa. :blink:

 Proponuję zakonczyć obronę myśliwych przez szukanie argumentów na siłę, bo znasz myśliwego, który na starość się nawrócił.

Wydłużenie psom łancucha do 3m czy nakazowe rozlużnienie kur w klatkach, też było w specyficznych środowiskach odbierane ze zdziwieniem i kontestacją.

I na spokojnie jeszcze raz: skoro uważasz, że tylko kilka % myśliwych strzela do zwierząt dla przyjemności, to co z resztą. !?

Żadnego argumentu jeszcze nie wymyśliłeś (ten powyżej o ewentualnie niebezpiecznej sublimacji popędu przemilczę).

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, 3grosze napisał:

Nie podołałeś faktom z tego Pudelka.:D Nie potrafisz zakwestionować nawet jednego punktu.:D Ty nie dajesz rady.;)

Nie wiem czy to fakty, czy bzdety, bo nie miałem zamiaru stracić całej nocy na sprawdzanie czegoś bez podanych źródeł, tym bardziej, że p. 13 to bzdet, co już kiedyś tu wykazałem. Ale nawet gdyby przyjąć, że wszystko to fakty, a nie bzdety, to ten zestaw nie daje żadnych podstaw do zrobienia statystyki pokazującej kierunek zmian. Trochę oderwanych, jednostronnie dobranych pod z góry przyjętą tezę faktów lub bzdetów... i tyle, nic więcej. Dobre na Plotka lub Pudelka, ale tutaj nic nie wnoszące. No może jako ciekawostki - jeśli to fakty, a nie bzdety.
 

10 godzin temu, 3grosze napisał:

I ignorancją: mają Czesi ASF? Nie mają! Bo? Bo do odstrzału nie dopuszczono pożal się Boże amatorów tylko policyjnych snajperów. Nasi nieudolni "myśliwi"  (pewnie Czesi o swoich też tak myślą) za nic mają bioasekurację na co są dowody i profesorskie opinie odnośnie prewencji przed ASF.

Bzdet.
1. Nie dlatego nie mają, że "do odstrzału nie dopuszczono pożal się Boże amatorów", bo...
2. ... nie tylko tych amatorów dopuszczono, ale nawet dostawali premie, i to całkiem niezłe - w zależności od strefy 2000-5000 koron (334-836 zł po przeliczeniu) za odstrzelonego zwierza.
3. Faktem jest, że zaangażowani byli też odpowiednio do tego przeszkoleni policyjni snajperzy, ale to z powodów organizacyjnych - raczej niewielu myśliwych może walić z armat przez wiele dni full time, bo pracują, mają firmy itd. Dlatego wzięto tych snajperów. Było to też prostsze organizacyjnie, no i poza tym przy tej eksterminacji w zamkniętej strefie raczej nie obowiązywały normalne zasady polowania, czyli np. strzelano z odległości do których myśliwi ani nie są przyzwyczajeni, ani nie mają odpowiedniej broni. Karabin snajperski to trochę co innego, niż zwykła broń myśliwska.
4. Czesi nie mają ASF, bo po pierwsze: mieli tylko jedno ognisko zakażenia, łatwe do odizolowania; a po drugie: dobrze to zorganizowali, w przeciwieństwie do naszej rozpierduchy, przez myśliwych niezawinionej.
Tutaj więcej szczegółów:
https://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/hodowla-zwierzat/jak-czechom-udalo-sie-powstrzymac-asf/
https://www.cenyrolnicze.pl/wiadomosci/asf/15059-jak-czechy-pokonaly-asf-czy-mozemy-zrobic-to-samo

u Czechów jeszcze więcej, ale po ichniemu.
U nas myśliwi też dostają premie - 300 i 650 - co może sugerować, że raczej nie mają jakiejś wielkiej chęci mordu, bo gdyby mieli, to premie by nie były potrzebne. I pomysł z wojskiem i policją też był, ale nie wiem dlaczego nie wypaliło.
 

10 godzin temu, 3grosze napisał:

I na spokojnie jeszcze raz: skoro uważasz, że tylko kilka % myśliwych strzela do zwierząt dla przyjemności, to co z resztą. !?

Żadnego argumentu jeszcze nie wymyśliłeś (ten powyżej o ewentualnie niebezpiecznej sublimacji popędu przemilczę).

Echch... nie chce mi się już. Praktycznie od początku bawisz się w sztuczki erystyczne (dosyć prymitywne zresztą), co do tego tematu zupełnie nie pasuje, a jakość Twoich "faktów" i "argumentów" jest... no tego... wystarczy sprawdzić i widać jaka jest. Niestety, bo temat zasługuje na trochę inną niż taka dyskusję.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, ex nihilo napisał:

Dobre na Plotka lub Pudelka, ale tutaj nic nie wnoszące. No może jako ciekawostki - jeśli to fakty, a nie bzdety.

No...jeżeli burzy Twoje postrzeganie rzeczywistości, a burzy  bo przecież ma być "z ludżmi coraz gorzej" ,to nie dziwię się że obniżasz erystycznie ;) ich rangę i je wypierasz.

 

Godzinę temu, ex nihilo napisał:

1. Nie dlatego nie mają, że "do odstrzału nie dopuszczono pożal się Boże amatorów", bo...
2. ... nie tylko tych amatorów dopuszczono, ale nawet dostawali premie, i to całkiem niezłe - w zależności od strefy 2000-5000 koron (334-836 zł po przeliczeniu) za odstrzelonego zwierza.

A możesz podać żródło, czy to tylko legendy krążące wśród polskich myśliwych? Bo żródło "nihilo napisał"  to trochę mało...

Np tak:

https://wyborcza.pl/7,75400,25605590,jaroslaw-kaczynski-spotkalismy-dwoch-panow-na-furmance-moj.html#S.main_topic-K.C-B.1-L.2.duzy

"A po pewnym czasie do akcji wkroczyli nie myśliwi, lecz specjalnie w tym celu wyszkoleni policyjni snajperzy.

Tak, byli oni wyposażeni w tłumiki i noktowizory, ale nie było to pospolite ruszenie, którym chce się u nas załatwić sprawę, lecz funkcjonariusze jednostek specjalnych."

................................................................................

Abstrahując od skuteczności myśliwych i rozprzestrzenianiu przez nich ASF (na  co wskazują ekspertyzy) i zmianach moralności człowieczej, bo się to faktycznie rozmywa, ja Cię pytam od początku tylko o to:

12 godzin temu, 3grosze napisał:

skoro uważasz, że tylko kilka % myśliwych strzela do zwierząt dla przyjemności, to co z resztą. !?

Żadnego argumentu jeszcze nie wymyśliłeś

 

W dniu 15.01.2020 o 23:41, ex nihilo napisał:

Ale załóżmy - co nie jest prawdą - że chodzi w tym o przyjemność zabijania. Jeśli odbierze się im możliwość polowania, to przyjemności zabijania będą szukać w inny sposób... Lepiej będzie?

Wysil się.

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, 3grosze napisał:

No...jeżeli burzy Twoje postrzeganie rzeczywistości, a burzy  bo przecież ma być "z ludżmi coraz gorzej" ,to nie dziwię się że obniżasz erystycznie ;) ich rangę i je wypierasz.

No dobrze, zostawmy świat w spokoju, zajmijmy się Pikutkowem Górnym:
1. krowa Staśka się ocieliła
2. córka Maryny zdała maturę
3. Edek sobie kupił samochód
Poprawiło się w Pikutkowie, no nie?
Ale w tym samym czasie:
1. Antkowi chałupa sie spaliła
2. Maciaszczykom grad zboże wymłócił
3. Kazik wpadł pod traktor i jest sparaliżowany
Dalej się poprawiło?
 

16 minut temu, 3grosze napisał:

A możesz podać żródło, czy to tylko legendy krążące wśród polskich myśliwych? Bo żródło "nihilo napisał"  to trochę mało...

No przecież masz tam linki!

1 godzinę temu, ex nihilo napisał:

 

No i tyle, bo to nie ma sensu.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, ex nihilo napisał:

No i tyle, bo to nie ma sensu.

Nie ma sensu to wymigiwać się tematami pobocznymi.

.........................................................

Nihilo! Cały czas jedno pytanie:

12 godzin temu, 3grosze napisał:

skoro uważasz, że tylko kilka % myśliwych strzela do zwierząt dla przyjemności, to co z resztą. !?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, 3grosze napisał:

Nie ma sensu to wymigiwać się tematami pobocznymi.

A kto te tematy poboczne wprowadził?!

EOT

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ty,  próbując na siłę znaleźć utylitarność amatorskiego myślistwa.

A tezy pytania zasadniczego, nie udało się wyjaśnić...:(

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 15.01.2020 o 23:52, darekp napisał:

Kiedyś np. u ludzi pierwotnych były pewne mechanizmy regulujące sprawę polowań bez pomocy państwa (bo go wtedy nie było). Indianie dziękowali duchowi zwierzęcia, że dało się upolować itp.

:D Ah ci dzielni, szlachetni Indianie. 

W 1876/77 roku parlament  Kanady wydał mocne ograniczenia w polowaniu na bizony, z powodu drastycznego spadku ich liczebności. Oburzyli się Indianie, głośno protestując, między innymi ustami  słynnego Siedzącego Byka, przebywającego w Kanadzie po tym jak dał potężne lanie kawalerii Custera pod Little Bighorne. Bizonów było mało, szamani modlili sie do duchów zwierząt, wierząc, że wielkie  stada tych zwierząt żyją w podziemnym świecie i wystarczy je stamtąd wywabić. Zupełnie Indianie nie zdawali sobie sprawy, że wraz zanikiem wojen plemiennych i  związanych z tym zanikiem pasów ziemi niczyjej, bizony nie miały gdzie sie schronić. W dodatku Indianie mieli już dostep do karabinów Sharpsa czy Remingtona, dzięki  którym  jednym  strzałem z kilkuset metrów powalali ssaka. Doprowadzili do tego, że w 4 laty wytępili na swych ziemiach wszystkie bizony powodując  iż rząd Kanady musiał przyznać im  10 tyś $ pomocy żywnościowej.

Kanadyjczycy przekonali Inidian aby szukali bizonów w USA. Tam, szlachetni Indianie,  w ciągu roku wybili ostatnie stada w Montanie (skóry sprzedawali za whiskey) i goli i nieweseli  wrócili do Kanady. Tam wybili ostatnie kilkadziesiąt sztuk. Byli już wtedy  całkowicie na łasce białego człowieka. 

Nieco podobnie rzecz się miała z jednymi z najdzielniejszych Indian Północnoamerykańskich - Komańczami. 

Komańcze sprawiali kłopot, nawet w czasach gdy byli wybijani przez zarazy. Jeszcze w 1858 r. potrafili wedrzeć się do centrum stolicy Teksasu - Austin i uprowadzić w biały dzień blade twarze w niewole. Po wojnie secesyjnej w trakcie ostateczniego ujarzmiania Komanczów, przyjeto wojenną praktykę - uderzenie w bazy surowcowe, czyli bizony. Co zrobili szlachetni Indianie, modlący się  do duchów zwierząt? Wybilijali głównie bizonie  krowy, bo skóry były łatwiejsze w obróbce (głównie na handel), a  i mięso łagodniejsze. Tylko przyspieszyli tym  swoją klęskę.

Ja chetnie, również na tym forum broniłem łowców-zbieraczy czy ogólnie  homo sapiens przed  przypisywaniu im (nam) jakiś bardzo krwiożerczych instynktów. Jednak nie można też tak idealizować ludzi z przeszłości - oni także wykazywali sie niejednokrotnie krótkowzrocznością, a wręcz bezmyślnością czy brakiem zrozumienia mechanizmów rządzących ekosystemem. I to pomimo życia w "przyrodzie".  

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, venator napisał:

Jednak nie można też tak idealizować ludzi z przeszłości...

Howgh! Tylko lenistwo powstrzymuje H.S. przed całkowitą dewastacją otoczenia. W mojej ocenie zautomatyzowaliśmy proces rujnowania środowiska i już nie musimy się wysilać, żeby rąbać las szybciej niż odrasta. Sam się wycina.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ venator

Efekt "lisa w kurniku"... no i wóda do tego.
Coś podobnego dzieje się teraz, w skali globalnej. Zamiast wódy jest forsa i możliwości, jakie daje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@venator, @Jajcenty OK, uznaję swój błąd:) Tak jak nie lubię interwencji państwa, tak samo zawsze przy myśleniu o ochronie przyrody zawsze wychodzi mi, że bez tej interwencji się nie obejdzie. Nie wytworzy się jakaś równowaga, samoregulacja. Przy kwestii myślistwa pewnie zresztą też.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Polski Narodowy Instytut Leków (NIL) informuje, że aż 25% przebadanych przezeń suplementów diety ma skład inny niż deklarują producenci. Dobra wiadomość jest taka, że w żadnym z 50 popularnych suplementów nie odkryto zanieczyszczeń ani szkodliwych związków.
      Jak powiedziała „Gazecie Prawnej” Anna Kowalczyk, dyrektor NIL, standardy wymagają, by zawartość składników aktywnych w produkcie była nie mniejsza niż 90%. Tymczasem okazało się, że w jednym z preparatów zawierających ostryż długi, który ma pomagać na problemy z wątrobą, środka tego jest zaledwie 3%. Niektóre suplementy z witaminami B2 i B6 zawierały ich 30% ilości zadeklarowanych na ulotce, preparaty reklamowane jako pomagające w walce z objawami menopauzy miały w sobie 18% deklarowanej ilości izoflawonów soi i 38% obiecywanych izoflawonów koniczyny czerwonej. W preparatach stwierdzono też mniej niż deklarowana ilość witaminy D. Ulotki suplementów podawały natomiast prawdziwe dane odnośnie zawartości składników mineralnych jak żelazo czy wapń.
      Rynek suplementów rozwija się w Polsce bardzo dynamicznie. Do końca listopada ubiegłego roku klienci wydali na te preparaty 3,4 miliarda PLN. To o 200 milionów więcej, niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Szacuje się, że suplementy przyjmuje 20% Polaków. Większość z nich nie dostrzega różnicy pomiędzy lekami bez recepty a suplementami, uznaje je za środki całkowicie bezpieczne. Znaczna część sądzi też, że suplementy można przyjmować bez ograniczeń.
      Suplementy od dawna budzą liczne kontrowersje. Niejednokrotnie informowaliśmy, że – w przeciwieństwie do prawidłowej diety – nie przyczyniają się one na zmniejszenie ryzyka zgonu, o pojawiających się coraz częściej ostrzeżeniach przed suplementami czy o szkodliwych skutkach ich nadmiernego spożywania. Mogą jednak pomagać osobom chorym, a być może również przynosić korzyści zdrowym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Psy spontanicznie przetwarzają liczby w wydzielonym obszarze mózgu, który blisko odpowiada obszarowi mózgu odpowiedzialnemu za przetwarzanie liczb u ludzi, wykazali naukowcy z Emory University. Nasze badania nie tylko wykazały, że do przetwarzania liczb psy wykorzystują te same obszary mózgu co ludzie, ale pokazały również, że nie muszą być w tym celu szkolone, mówi profesor Gregory Berns.
      Zrozumienie tego mechanizmu, zarówno u ludzi jak i u zwierząt, daje nam wgląd w ewolucje mózgu i jego obecne funkcjonowanie, dodaje współautorka badań, profesor Stella Lourenco. Jak zauważa uczona, dzięki takim badaniom możemy w przyszłości leczyć różne choroby nózgu czy udoskonalać systemy sztucznej inteligencji.
      Eksperyment polegał na obrazowaniu mózgu psów za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) podczas gdy zwierzętom wyświetlano na ekranie rożną liczbę kropek. Badania wykazały istnienie reakcji w korze ciemieniowo-skroniowej w odpowiedzi na zmieniającą się liczbę kropek. Kropki, niezależnie od ich liczby, miały zawsze taką samą powierzchnię, dzięki czemu wiadomo było, że mózg reaguje na zmiany liczby, a nie powierzchni.
      Mózg potrafi zgrubnie oszacować liczbę przedmiotów, dzięki czemu można np. ocenić liczbę zbliżających się drapieżników czy ilość jedzenia. Mamy dowody, że tego typu reakcja zachodzi już u ludzkich niemowląt. Teraz widzimy, że wykazują ją też psy i to w podobnym obszarze mózgu.
      Podstawowa umiejętność oceny liczby przedmiotów nie opiera się na myśleniu symbolicznym ani treningu i wydaje się powszechnie występować u zwierząt. Jednak dotychczas większość badań prowadzono na zwierzętach, które przed eksperymentami były intensywnie trenowane. Wiele takich badań prowadzono np. na małpach, ale nie było wiadomo, czy podobne zdolności wykazują inne zwierzęta poza naczelnymi nieczłowiekowatymi, gdyż małpy były wcześniej trenowane i nagradzane za wybranie obrazka z większą liczbą kropek. Podobne badania na psach wykazały, że i one potrafią odróżniać liczbę przedmiotów. Jednak również w tym wypadku psy były wcześniej trenowane.
      Berns to pomysłodawca Dog Project, w ramach którego badane są różne mechanizmy ewolucyjne u psów. To właśnie w ramach tego projektu przeprowadzono obecne badania. Pierwsze, podczas których kwestię odróżniania liczby przez psy postanowiono sprawdzić za pomocą rezonansu magnetycznego u zwierząt, których wcześniej nie uczono.
      W eksperymencie wzięło udział 11 psów różnych ras. Nauczono je jedynie wchodzenia do maszyny i pozostawania w niej bez ruchu. Następnie zwierzętom wyświetlano różną liczbę kropek. U 8 z 11 psów zauważono większą aktywność kory ciemieniowo-skroniowej w reakcji na zmieniającą się liczbę kropek.
      Odwołaliśmy się do źródła, obserwując bezpośrednio mózgi psów i sprawdzaliśmy, jak reagują neurony na zmiany liczby kropek. Pozwoliło nam to na wyeliminowanie słabości poprzednich badań behawioralnych nad psami i innymi zwierzętami, mówi główna autorka badań, Lauren Aulet.
      Psy i ludzi dzieli 80 milionów lat ewolucji. Badania te dowodzą, że zdolność do postrzegania liczb jest co najmniej tak stara, dodaje Berns. Jesteśmy zdolni do przeprowadzania skomplikowanych obliczeń właśnie dlatego, że posiadamy podstawową zdolność do postrzegania liczby. Zdolność, którą dzielimy z innymi zwierzętami. Chciałabym się dowiedzieć, jak wyewoluowaliśmy umiejętność przeprowadzania złożonych obliczeń i jak zdolność ta rozwija się u każdego z osobna, dodaje Aulet.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Upały, które właśnie nadciągnęły nad Polskę, mogą oznaczać problemy dla elektrowni. Im jest cieplej, tym więcej urządzeń chłodzących włączają ludzie, a to oznacza duże wzrosty zużycia prądu. Tymczasem polskie elektrownie są chłodzone głównie wodą z rzek. To powoduje dwa problemy. Po pierwsze stany rzek są niskie, po drugie, ze względu na wymogi ochrony środowiska, woda użyta do chłodzenia bloków energetycznych nie może być zbyt gorąca przed zrzuceniem jej do rzeki. To zaś oznacza, że albo trzeba obniżyć moc elektrowni, czyli produkować mniej prądu, albo włączyć dodatkowe schładzacze, a to zwiększa straty energii. Jak powiedział Rzeczpospolitej profesor Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej, w tym roku jeszcze polski system energetyczny powinien dać sobie radę, jednak sytuacja będzie się pogarszała i w kolejnych latach powinniśmy przygotować się na wyłączenia prądu.
      W Polsce przemysł węglowy pobiera aż 70% całej używanej wody. Dla porównania w Niemczech jest to 18%, a w całej UE – 13,7%. To jednak nie oznacza, że tylko Polska jest narażona na kłopoty. Jak mówi Mielczarski, cała Europa może już w ciągu najbliższych 2–3 lat doświadczyć blackoutów spowodowanych upałami. Oczywiście Polska może w razie potrzeby kupić prąd za granicą, jednak to zabezpieczenie coraz bardziej iluzoryczne. Naszymi potencjalnymi dostawcami prądu mogą być Czesi lub Niemcy. Tymczasem w samym tylko czerwcu niemiecki system energetyczny aż czterokrotnie był na granicy załamania.
      Polskim problemem jest energetyka oparta w dużej mierze na węglu oraz fakt, że nasze elektrownie były budowane głównie w latach 60. i 70. ubiegłego wieku, kiedy nawet w lecie występowały obfite opady. Wówczas nie brakowało wody do chłodzenia elektrowni. Obecnie jest z tym coraz większy kłopot.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kwestie dotyczące szczepień i szczepionek są ostatnio przedmiotem gorących sporów. Ruchy antyszczepionkowe odnoszą sukcesy, wskutek czego notuje się wzrost zachorowań np. na odrę. W dyskusjach na temat szczepień często padają argumenty o inteligencji czy wykształceniu. Raport Wellcome Trust pozwoli rozstrzygnąć przynajmniej ten aspekt sporu.
      Wellcome Global Monitor 2018 to raport, którego celem było zbadania, jak ludzie odnoszą się do nauki i kwestii związanych ze zdrowiem. To największe tego typu badania na świecie, w ramach których zebrano ankiety od ponad 140 000 osób z ponad 140 krajów świata. Osobny rozdział poświęcono kwestii szczepień.
      Ankietowanych pytano przede wszystkim, czy słyszeli o istnieniu szczepionek. Okazało się, że 89% światowej populacji jest świadomych ich istnienia, nie słyszało o nich 10%, a 1% albo nie wiedział, albo odmówił odpowiedzi. Największą świadomość na temat istnienia szczepionek mają ludzie ze świata zachodniego. W Ameryce Północnej, Australii i Nowej Zelandii 98% mieszkańców wie, że szczepionki istnieją. W Europie Zachodniej odsetek ten wynosi 95%, zaś w Europie Wschodniej 92%. Bardziej świadomi są mieszkańcy Europy Południowej (97%) i Północnej (96%).
      Obraz naszego kręgu kulturowego nie jest już tak różowy, gdy zapytamy o bezpieczeństwo szczepionek. Na pytanie „czy szczepionki są bezpieczne” odpowiedź była silnie zróżnicowana w zależności od regionu. Światowa średnia odpowiedzi „zdecydowanie tak” oraz „tak” wynosiła 79%, natomiast odpowiedzi „nie” i „zdecydowanie nie” udzieliło 7% mieszkańców Ziemi.
      W Ameryce Północnej odsetek odpowiedzi „zdecydowanie tak” i „tak” wyniósł 72%, a 11% uważało, że szczepionki nie są bezpieczne. Dla Australii i Nowej Zelandii odsetek osób twierdzących, że szczepionki są bezpieczne wyniósł 82%, a niebezpieczne – 7%. W Europie Wschodniej jedynie 50% mieszkańców uważa, że szczepionki są bezpieczne, a 17% uznaje je za niebezpieczne. Wśród mieszkańców Europy Zachodniej z opinią, że szczepionki są bezpieczne zgadza się co prawda 59%, ale aż 22% uważa, że są niebezpieczne. Dla Europy Północnej odsetek ten wynosi, odpowiednio, 73% i 10%, a dla Europy Południowej jest to 76% i 10%. Największe zaufanie do szczepionek mają zaś mieszkańcy Azji Południowej, którzy w 95% zgadzają się, że szczepionki są bezpieczne. W Afryce zaufanie do szczepionek waha się od 77 do 85%.
      Nietrudno zauważyć, że największe zaufanie do szczepionek mają mieszkańcy tych krajów, w których szczepionki są najczęściej stosowane i gdzie ratują miliony istnień. Z opinią „szczepionki są bezpieczne” zgadza się najwięcej mieszkańców Bangladeszu i Egiptu (po 97%), następnie Etiopii, Liberii i Tanzanii (po 69%), Indii (95%), Afganistanu i Rwandy (94%) czy Tajlandii, Sierra Leone, Uzebkistanu i Wenezueli (93%). Na pytanie o to, czy szczepionki są efektywne, najczęściej twierdząco odpowiadają mieszkańcy Rwandy (99%), Bangladeszu, Etiopii i Islandii (97%), Afganistanu i Egitpu (96%), Indii, Tadżykistanu i Uzbekistanu (95%), Kambodży, Komorów, Malawi, Tajlandii i Wenezueli (94%) oraz Mjanmy, Norwegii i Sierra Leone (93%). Z kolei z opinią, że szczepienie dzieci jest ważne najczęściej zgadzają się mieszkańcy Egiptu, Etiopii, Nikaragui i Cypru (100%), Bangladeszu, Burundi, Kambodży, Kolumbii, Dominikany, Ekwadoru, Hondurasu, Islandii, Jordanii, Nepalu, Palestyny, Rwandy, Sierra Leone, Tanzanii i Wenezueli (99%). Brazylii, Salwadoru, Iraku, Kenii, Libanu, Liberii, Madagaskaru, Mozambiku, Nigerii, Norwegii, Tadżykistanu, Tajlandii i Ugandy (97%).
      Światowym rekordzistą w odsetku sceptyków jest zaś Francja. Tam aż 33% ankietowanych odpowiedziało, że szczepionki nie są bezpieczne. Na drugim miejscu znajdziemy Gabon (26%), następnie Togo (25%), Rosję (24%), Szwajcarię (22%), Armenię, Austrię, Belgię i Islandię (po 21%) i Burkina Faso oraz Haiti (po 20%). Z opinią, że szczepionki są bezpieczne nie zgadza się 28% mieszkańców Liberii, 19% mieszkańców Francji, a kolejne kraje to Nigeria (16%), Namibia i Peru (15%) oraz Uganda (13%), Armenia, Gabon, Rosja, Togo (po 12), Austria, Indonezja i Holandia (po 11%). Z kolei na pytanie, czy szczepienie dzieci jest ważne, najczęściej przecząco odpowiadali mieszkańcy Armenii i Austrii (12%), Francji (10%), Rosji i Szwajcarii (9%), Azerbejdżanu, Białorusi i Włoch (8%) oraz Bułgarii, Mołdowy i Czarnogóry (7%).
      Niezwykle interesująco wygląda rozkład pod kątem poziomu wykształcenia.
      Opinię, że szczepionki nie są bezpieczne, wyraża 7% ludności świata. Dla osób z wykształceniem co najwyżej podstawowym odsetek ten wynosi 7%, dla osób z wykształceniem średnim jest to 8%, a dla osób z wykształceniem wyższym wzrasta do 10%.
      W Ameryce Północnej odsetek osób twierdzących, że szczepionki nie są bezpieczne, wynosi 11%. Wśród osób z wykształceniem podstawowym jest to 20%, ze średnim – 12%, a z wyższym – 9%. W Europie Zachodniej aż 22% osób twierdzi, że szczepionki nie są bezpieczne. Uważa tak 25% osób z wykształceniem podstawowym, 22% ze średnim i 17% z wyższym. Zupełnie inny obraz widzimy w Europie Wschodniej. Tutaj 17% ankietowanych twierdzi, że szczepionki są niebezpieczne i odsetek ten rośnie wraz z wykształceniem. Dla osób o wykształceniu podstawowym wynosi on 12%, dla tych z wykształceniem średnim jest to 15%, a z wyższym aż 20% i jest to najwyższy odsetek w tej grupie na całym świecie.
      Podobne, zaskakujące dla niektórych, wyniki przynosi badanie ze względu na miejsce zamieszkania.
      Na całym świecie 9% mieszkańców wielkich miast i ich przedmieść twierdzi, że szczepionki są niebezpieczne. Dla małych miasteczek odsetek ten wynosi 7%, a dla wsi spada do 6%. Jeśli spojrzymy na Amerykę Północną, to zauważymy, ze tam 9% wielkich miast uważa szczepionki za niebezpieczne, odsetek ten rośnie do 15% w przypadku miasteczek i spada do 10% wśród mieszkańców wsi. Z kolei w Europie Zachodniej aż 20% mieszkańców wielkich miast twierdzi, że szczepionki nie są bezpieczne. W małych miasteczkach jest to 22%, a na wsiach – 25%. Inne zjawisko widzimy w Europie Wschodniej. Tutaj 19% mieszkańców wielkich miast uważa szczepionki za niebezpieczne, w miasteczkach jest to 14%, a na wsiach 16%.
      Wygląda więc na to, że w naszym regionie ruchy antyszczepionkowe znajdują największy posłuch wśród wykształconych mieszkańców dużych miast.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...