Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

W Wielkiej Brytanii paliwa kopalne przegrały ze źródłami odnawialnymi

Recommended Posts

W III kwartale bieżącego roku 40% energii elektrycznej wykorzystanej w Wielkiej Brytanii pochodziło ze źródeł odnawialnych, a udział paliw kopalnych – tutaj niemal wyłącznie gazu – wyniósł 39%. Pozostałe 21% zapewniły głównie elektrownie atomowe. Zatem po raz pierwszy od czasu uruchomienia pierwszej brytyjskiej elektrowni, co miało miejsce w 1882 roku, paliwa kopalne nie były głównym źródłem energii elektrycznej. Sprawdziły się więc prognozy krajowego operatora sieci przesyłowej, National Grid, że w bieżącym roku źródła odnawialne dostarczą więcej energii niż paliwa kopalne.

Wspomniane osiągnięcie było możliwe dzięki uruchomieniu pomiędzy lipcem a wrześniem nowych farm wiatrowych. Dzięki większym, bardziej efektywnym turbinom farmy wiatrowe stają się coraz bardziej opłacalnym przedsięwzięciem, dzięki czemu przemysł ten intensywnie się rozwija.

Jednak w tej beczce miodu znajdziemy łyżkę dziegciu. Otóż 12% energii elektrycznej wyprodukowanej na Wyspach pochodziło z biomasy. Jest to co prawda paliwo odnawialne, ale emituje węgiel do atmosfery. Co więcej, w niektórych okolicznościach emisja z biomasy może być większa niż z paliw kopalnych. Dlatego też eksperci zalecają brytyjskiemu rządowi rezygnację z elektrowni na biomasę.

Widać zatem, że Wielka Brytania czyni wielkie postępy w odchodzeniu od paliw kopalnych. Jeszcze 10 lat temu z paliw takich pozyskiwała 80% energii.

Dla światowej emisji węgla do atmosfery najważniejsze jest jednak to, co dzieje się w Chinach i USA. Państwo Środka ze źródeł odnawialnych pozyskuje niemal 27% swojej energii elektrycznej, a w USA odsetek ten wynosi 18%.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Otóż 12% energii elektrycznej wyprodukowanej na Wyspach pochodziło z biomasy. Jest to co prawda paliwo odnawialne, ale emituje węgiel do atmosfery.

Przy spalaniu biomasy, nie ma żadnej emisji węgla do atmosfery. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Średnio może. Pamiętam, że jakiś czas temu pisano, że zdarzył się w GB dzień, w którym 100% energii pochodziło ze źródeł odnawialnych.

5 godzin temu, JannaJ napisał:

Przy spalaniu biomasy, nie ma żadnej emisji węgla do atmosfery. 

Przy spalaniu - jest! Jak spalę w piecu liście czy siano to nie będzie CO2? Pomyliły Ci się procesy - spalanie z produkcją biogazu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Paradoksalnie zwiększając tak drastycznie udział elektrowni słonecznych i wiatrowych przy jednoczesnym zmniejszaniu (!) udziału elektrowni jądrowych (własnie na rzecz elektrowni wiatrowych i słonecznych) pogłębiamy kryzys związany z czystą energią a co za tym idzie pogarszamy kryzys klimatyczny, myśląc przy tym że go rozwiązujemy... Mam nadzieję, że moje źródła są fałszywe, bo jesli nie sa, to taka sytuacja jest cholernie niebezpieczna... 

Synteza informacji w tym temacie np. tutaj: 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Jotgie napisał:

Przy spalaniu - jest! Jak spalę w piecu liście czy siano to nie będzie CO2? Pomyliły Ci się procesy - spalanie z produkcją biogazu.

Zgadza się w procesie spalania powstają m. in. związki węgla, bo nie zapomnij, że także CO powstaje. No w sumie sadza czyli czysty węgiel też powstaje, jeżeli proces spalania jest nieodpowiednio prowadzony. W bilansie końcowym jednak CO2 się nie uwzględnia. Wynika to z założenia, że cała ilość CO2, która jest emitowana do atmosfery,  musiała najpierw zostać pochłonięta przez roślinę, którą spalamy. 

Swoją drogą węgiel też podobno pochodzi z roślin. 

4 godziny temu, Przemek Kobel napisał:

Eee... a uran do elektrowni to nie pochodzi z kopalni?

Uran pochodzi ze skał. W jednej tonie granitu masz ok. 25g. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 16.10.2019 o 00:35, JannaJ napisał:

Przy spalaniu biomasy, nie ma żadnej emisji węgla do atmosfery. 

13 godzin temu, JannaJ napisał:

W bilansie końcowym jednak CO2 się nie uwzględnia.

Czyli "nie ma żadnej", czy "jest, ale się jej nie uwzględnia"?
To nie jest to samo.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, ex nihilo napisał:

Czyli "nie ma żadnej", czy "jest, ale się jej nie uwzględnia"?
To nie jest to samo.

Nie ma żadnej emisji węgla. 

W bilansie końcowym jednak CO2 się nie uwzględnia.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie bardzo rozumiem, ale to C w CO2 to jednak węgiel. Można nie uwzględniać, ale rzeczywistości się tym nie zmieni.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Astro napisał:

Nie bardzo rozumiem, ale to C w CO2 to jednak węgiel.

Oczywiście możesz przeliczyć CO2 na C, ale emisji węgla do atmosfery nie ma, no chyba, że w postaci sadzy. Bilans dotyczy tylko rozliczenia się w urzędzie. I tak się przyjmuje. Ale zgadzam się, w momencie spalenia jest emisja. Potem to trafia z powrotem do roślinki. Np. taki miscanthus giganteus. Obecnie chyba, nie ma idealnie czystego źródła energii i taka jest rzeczywistość. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, JannaJ napisał:

no chyba, że w postaci sadzy

Mówisz, że wszystko osadza się w kominie? Nie wiedziałem, ale chyba miałeś/aś lepszy komin niż mój. Możesz podać link na to jak się takie buduje?

Podrzuć jeszcze (gdybyś mogła proszę) link na to co się z ta sadzą robi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Astro napisał:

Nie bardzo rozumiem, ale to C w CO2 to jednak węgiel. Można nie uwzględniać, ale rzeczywistości się tym nie zmieni.

A to O2 w CO2 to tlen, czyli mamy emisję tlenu? Czyli same plusy spalania ☺️

10 godzin temu, Astro napisał:

Mówisz, że wszystko osadza się w kominie?

Gdzie to napisałem? 

10 godzin temu, Astro napisał:

gdybyś mogła proszę

Dobrze proszę Panią. 

Powyżej napisałem co jest przyczyną powstawania sadzy. 

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Sadza

Chociaż wiki to nie zawsze doskonałe źródło informacji, to w tym wypadku powinno wystarczyć. Wszystkiego dobrego. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 17.10.2019 o 20:02, JannaJ napisał:

Ale zgadzam si w momencie spalenia jest emisja. Potem to trafia z powrotem do roślinki.

Albo i nie trafia, bo CO2 jest coraz więcej, a roślin coraz mniej.
Trzeba też wziąć pod uwagę, że  w przypadku drewna cykl trwa kilkadziesiąt lat.
Są też szkody związane z przerwaniem naturalnych cykli biologicznych, co zmniejsza bioróżnorodność. Itd.

Przy okazji - węgiel w dymie to nie tylko sadza i CO2, ale też inne związki węgla (węglowodory policykliczne i inne takie).

Ogólnie jednak jest to - w nie za dużej skali - lepsze niż spalanie paliw kopalnych, szczególnie jeśli dotyczy to bioodpadów, których nie można zużyć w inny sposób (np. kompostowanie).
Natomiast bardzo złe jest to, że w niektórych przypadkach i miejscach na świecie (też u nas) robi się to wyłącznie dla statystyki i wynikających z niej korzyści.
 

W dniu 18.10.2019 o 06:44, JannaJ napisał:

A to O2 w CO2 to tlen, czyli mamy emisję tlenu?

W odróżnieniu od C, O pobierane jest z atmosfery jest i do niej emitowane w tym samym miejscu i czasie.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 18.10.2019 o 06:44, M61 napisał:

A to O2 w CO2 to tlen, czyli mamy emisję tlenu? Czyli same plusy spalania

Jaka emisja tlenu?!!!

On jest wiązany z węglem, wiec w atmosferze tlenu ubywa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, 3grosze napisał:

On jest wiązany z węglem, wiec w atmosferze tlenu ubywa.

Nie, ogólnie tlenu nie ubywa. Ubywa tylko tlenu w postaci O2.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście matematycznie :)  i był to skrót myslowy. Myślałem, że oczywisty, bo to było  odniesienie do "emisji" :

W dniu 18.10.2019 o 06:44, M61 napisał:

A to O2 w CO2 to tlen, czyli mamy emisję tlenu? Czyli same plusy spalania

 

Godzinę temu, ex nihilo napisał:

Nie, ogólnie tlenu nie ubywa. 

Ale co z tego jak on bezużyteczny, bo zniewolony węglem.

Edited by 3grosze
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, ex nihilo napisał:

Nie, ogólnie tlenu nie ubywa. Ubywa tylko tlenu w postaci O2.

To z punktu widzenia fizyka :D 

5 minut temu, 3grosze napisał:

Ale co z tego jak on bezużyteczny, bo zniewolony węglem.

Nie ma pewności co do metabolizmu Fizyków, pewnie są beztlenowi ;)

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Jajcenty napisał:

To z punktu widzenia fizyka :D 

No i weź tu porozmawiaj z takim niemal tlenowym białym karłem o chemii... ;)

2 godziny temu, Jajcenty napisał:

pewnie są beztlenowi

Niektórzy podejrzewają, że obywają się bez węgla i jadą na krzemie. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, 3grosze napisał:

Jaka emisja tlenu?!!!

To była analogia do toku rozumowania Astro. Nie do końca trafna. Nie ma emisji tlenu to fakt :)

14 godzin temu, ex nihilo napisał:

Przy okazji - węgiel w dymie to nie tylko sadza i CO2, ale też inne związki węgla (węglowodory policykliczne i inne takie).

Węgiel w dymie to sadza, będę się dalej upierał :P, a pozostałe, o których piszesz, to związki węgla. Wszystko to co nie jest CO2, można dopalić, a to czego nie dopalisz, to stanowi stratę niezupełnego spalania. Dlatego istotne jest, żeby strata była jak najmniejsza. Oczywiście piszę o kotłach przemysłowych,  a nie przydomowych o małej mocy. Tam panują już inne prawa :)

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, M61 napisał:

Węgiel w dymie to sadza, będę się dalej upierał :P

No to się upieraj. Nie ma przecież zakazu upierania się przy dowolnej bzdurze.
"Żelazo jest szeroko rozprzestrzenione w skorupie ziemskiej i jego zawartość wynosi ok. 6,2%" (Wiki)... napisali to o żelazie rodzimym (czyste Fe), tak? Czy raczej o Fe w składzie różnych minerałów? Hm...?
No ale się upieraj. Nie jest zbrodnią napisanie bzdeta, ale upór przy nim bez rzeczywiście mocnej argumentacji, zbrodnią (na rozumie) już jest, Dlatego dostajesz "-", który Ci się zresztą już dawno (w odpowiedniej skali dawno) należał.
 

1 godzinę temu, M61 napisał:

Oczywiście piszę o kotłach przemysłowych

Spalanie biomasy w dużej energetyce na sens co najmniej wątpliwy. Przelicz sobie np. Połaniec na las, dodaj do tego logistykę i inne takie, i zobaczysz efekt.
Maksimum to lokalne elektrownie/ciepłownie w skali firmy czy wsi wykorzystujące surowiec odpadowy. A w takim przypadku trudno uzyskać pełne dopalenie i oczyszczenie spalin.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 16.10.2019 o 00:20, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Otóż 12% energii elektrycznej wyprodukowanej na Wyspach pochodziło z biomasy.

Jak widać opłaca się w skali przemysłowej. Reszty nie będę komentował. Czułeś potrzebę podarowania mi minusa, ok. Mam nadzieję, że poczułeś się lepiej. Ja podaruję Ci plusa ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W brytyjskich mediach społecznościowych karierę robią zdjęcia niemal 13-kilometrowej „rzeki dzikich kwiatów” posianej na zlecenie rady miejskiej wzdłuż jeden z głównych ulic miasta Rotherham. Podobne widoki cieszą też oczy mieszkańców Nottinghamshire, Derbyshire, Sheffield, Birmingham czy Newcastle. A wszystko to zasługa niestrudzonej pracy organizacji Plantlife.
      Ekolodzy z Plantlife od 2013 roku prowadzą kampanię zachęcającą władze lokalne do zachowania bioróżnorodności i zaoszczędzenia pieniędzy. Chcą, by pozwolono rosnąć dzikim roślinom, by nie wykaszano wszędzie trawników, by dbano o różnorodność. Plantlife szczególną uwagę zwraca na pobocza dróg. Organizacja alarmuje, że w czasie krótszym niż 100 lat Wielka Brytania straciła 97% naturalnych łąk, a szczególnie ucierpiała roślinność wzdłuż dróg. Ekolodzy zachęcają władze lokalne oraz władze odpowiedzialne za utrzymanie dróg i autostrad, by kosiły mniej i rzadziej. Chcemy, by kwiaty mogły zakwitnąć, by zapylacze miały szansę je zapylić, by pojawiły się nasiona, które opadną na ziemię. Dzięki temu z roku na rok będzie coraz więcej kwiatów i będziemy cieszyli się coraz piękniejszymi widokami, apeluje Plantlife.
      Władze lokalne w niektórych miejscach dały się namówić i rozpoczęły programy pilotażowe. Nottinghamshire Conty Council poinformował, że na swoim bardzo ograniczonym programie pilotażowym, który z czasem jeszcze bardziej ograniczono, zaoszczędził 150 funtów na kosztach koszenia. Znacznie lepsze wyniki uzyskał Rotherham Borough Council, który wdrożył projekt na szerszą skalę, dzięki czemu podatnicy zaoszczędzili 23 000 funtów.
      Władze w wielu lokalizacjach przyznają, że wystarczy po prostu pozwolić roślinom rosnąć, a większość mieszkańców szybko zaczyna chwalić te decyzje. Oczywiście wzrost nie może być nieograniczony. Koszenie prowadzi się tam, gdzie jest to konieczne ze względów bezpieczeństwa, szczególnie na skrzyżowaniach.
      Projekt Plantlife i decyzje władz lokalnych chwali Pam Hunter, szefowa wydziału badawczego Brytyjskiego Towarzystwa Pszczelarskiego. Pani Hunter również jednak zwraca uwagę na kwestie bezpieczeństwa. Nie można po prostu zostawić roślin samopas. Jednak tam, gdzie to możliwe, należy pozwolić roślinom rosnąć. Przez wiele lat łąki były koszone bardzo często, co negatywnie odbiło się na różnorodności i populacji owadów. Teraz, wraz ze wzrastającą świadomością społeczeństwa, które coraz częściej popiera projekty dotyczące zachowania bioróżnorodności, jest nadzieja na odrodzenie się populacji owadów.
      Zarówno przedstawiciele Stowarzyszenia Samorządów oraz Highway England obiecali, że tam, gdzie nie wpłynie to negatywnie na widoczność, a zatem i na bezpieczeństwo, będą pozwalali roślinom rosnąć dłużej.
      Niektórzy ludzie uważają niewykoszone pobocza dróg za zaniedbane. Jednak większość kierowców uważa taki widok za przyjemny, a badania wykazały, że łąki w pobliżu dróg znacząco zmniejszają stres u kierowców. Władze lokalne reagują na zamianę opinii publicznej, biorą pod uwagę możliwe do osiągnięcia oszczędności oraz bezpieczeństwo na drogach, mówi Franziska Schrodt z University of Nottingham.
      My naukowcy wiemy obecnie więcej niż jeszcze pięć lat temu o znaczeniu przydrożnej roślinności zarówno dla bioróżnorodności jak i jej wpływie na zmniejszenie zanieczyszczenia, utrzymaniu prawidłowej struktury i zdrowia gleby czy zmniejszenie ryzyka powodzi, dodaje uczona.
      Organizacja Plantlife ma bardzo ambitne plany. Ekolodzy chcą, by wzdłuż wszystkich dróg poza obszarami zabudowanymi pozwalano łąkom rosnąć. Już obliczyli, że łączna długość miejsc, w których mogłyby istnieć dzikie łąki wynosi 500 000 kilometrów. To połowa obecnej powierzchni zajmowanej przez dzikie łąki w Wielkiej Brytanii. Pobocza dróg mają olbrzymi potencjał, stwierdzają przedstawiciele Plantlife.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Brytyjska Agencja Ochrony Środowiska uważa, że z powodu globalnego ocieplenia niektóre nadbrzeżne miejscowości w Wielkiej Brytanii może czekać przymusowa przeprowadzka. W raporcie dotyczącym długoterminowej obrony przed powodziami stwierdzono, że kraj musi przygotować się na ocieplenie dochodzące do 4 stopni powyżej epoki preindustrialnej oraz na związane z tym powodzie.
      Naukowcy, agendy rządowe oraz doradcy od dawna podkreślają, że powodzie będą największym dla Wielkiej Brytanii ryzykiem związanym ze zmianami klimatu. Zdaniem Agencji Ochrony Środowiska wydatki na ochronę przeciwpowodziową powinny zostać dwukrotnie zwiększone.
      Eksperci uważają, że w latach 2021–2065 Londyn powinien wydawać na ten cel co najmniej 1 miliard funtów rocznie. Ponadto cała planowana infrastruktura powinna być odporna na zalanie. Jednak same wały przeciwpowodziowe czy zapory nie wystarczą. Nie da się zarządzać coraz bardziej intensywnymi powodziami jedynie za pomocą coraz wyższych wałów i barier, napisała szefowa Agencji, Emma Boyd. Podkreśla ona, że przygotowywać się powinny też osoby fizyczne. Na przykład mieszkańcy, których domy już zostały zalane, powinni w ramach remontu zmienić sieć elektryczną w domu tak, by znajdowała się ona wyżej oraz zainstalować specjalne drzwi przeciwpowodziowe. Obecnie około 5 milionów mieszkańców Anglii jest narażonych na powodzie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W odległości około 5 kilometrów na południe od Cambridge w miejscowości Trumpington Meadwos odkryto jeden z najstarszych chrześcijańskich grobów na terenie Wielkiej Brytanii. W mogile złożono 16-letnią dziewczynę, która na piersi miała złoty ozdobiony granatami krzyż. Przy szkielecie znaleziono też żelazną zapinkę od pasa, sakiewkę i nóż, które wciąż były przypięte do skórzanego pasa wysadzanego kamieniami.
      Odkrycia grobu dokonano przypadkowo, kopiąc fundamenty pod budynek mieszkalny. Archeolodzy sądzą, że grób pochodzi z lat 650-680, z czasów gdy Wyspy Brytyjskie przechodziły na chrześcijaństwo.
      W pobliżu znaleziono jeszcze trzy inne szkielety. Dwa należą do nastolatek, płeć trzeciej zmarłej osoby nie została zidentyfikowana, jednak była ona nieco starsza od reszty. Naukowcy przypuszczają, że wszyscy zmarli mniej więcej w tym samym czasie, a przyczyną śmierci była choroba. Najprawdopodobniej panowała wówczas jakaś epidemia.
      Najbardziej interesujący jest jednak krzyżyk długości 3,5 centymetra znaleziony przy zwłokach. Wysoka jakość wykonania i materiał wskazują, że dziewczyna pochodziła z możnej rodziny. To potwierdza tylko wcześniejsze przypuszczenia, że najpierw na chrześcijaństwo przechodziły elity. Zauważono również, że tył krzyża jest bardzo gładki i lśniący co wskazuje, iż był on noszony praktycznie przez cały czas. Po śmierci krzyżyk przyszyto to ubrania zmarłej.
      Dziewczynę złożono w grobie w jej łóżku, co było pogańskim zwyczajem. Drewno łoża się rozpadło, jednak zachowała się żelazna rama.
      Znalezisko jest wyjątkowe. Wcześniej znane było tylko jedno miejsce pochówku, w którym zmarłą osobę pochowano zgodnie z pogańskim zwyczajem w łóżku, ale osoba ta wyznawała chrześcijaństwo, o czym świadczył znaleziony w grobie krzyż.
      Wysoka jakość wykonania krzyża świadczy o zaawansowaniu technologicznym anglosaskich rzemieślników. To dopiero piąty tego typu krzyż tak wysokiej jakości znaleziony na terenie Wielkiej Brytanii.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kiedy w wiadomościach telewizyjnych widzimy jednostki amerykańskiej marynarki wojennej, większość z nas nie podejrzewa, że właśnie w US Navy pływa najstarszy pozostający w służbie czynnej okręt wojenny. Osoby interesujące się historią wojskowości zapewne wiedzą, że pierwszy w historii lotniskowiec o napędzie atomowym, zwodowany w 1961 roku USS Enterprise, wciąż jest wykorzystywany. Jednak to nie do niego, a do... drewnianej trójmasztowej fregaty USS Constitution należy miano najstarszego okrętu wojennego w służbie czynnej.
      Państwo bez floty
      Gdy zakończyła się amerykańska Wojna o Niepodległość (1775-1783) nowo powstałe państwo było tak ubogie, że sprzedało swój ostatni okręt wojenny, fregatę USS Alliance. W tym samym 1785 roku berberyjscy piraci z Algieru zajęli na Morzu Śródziemnym dwa statki należące do amerykańskich kupców. Wtedy to Thomas Jefferson, przedstawiciel USA we Francji, wezwał Kongres do powołania marynarki wojennej. Jednak przez wiele lat jego apele pozostawały bez echa. Wcześniej amerykańscy kupcy nie musieli obawiać się piratów, gdyż byli obywatelami Wielkiej Brytanii i chroniła ich potężna flota. Sytuacja jednak uległa radykalnej zmianie po uzyskaniu niepodległości. Nie tylko piraci, ale wiele państw zauważyło, że można bezkarnie atakować i przejmować amerykańskie jednostki handlowe. Gdy we Francji wybuchła rewolucja, nowy rząd zezwolił swojej flocie na zajmowanie jednostek handlowych USA podejrzewanych o prowadzenie interesów z Wielką Brytanią. To samo robiła flota brytyjska wobec statków podejrzewanych o handlowanie z Francją. Mimo to politycy z USA niechętnie myśleli o powołaniu własnej marynarki wojennej. Kraj był biedny, posiadanie floty postrzegano jako przejaw imperializmu, nie chciano też drażnić europejskich potęg. Dopiero gdy w 1793 roku piraci ponownie uderzyli przejmując 11 statków, Kongres i Izba Reprezentantów postanowiły działać.
      Pechowe początki
      W 1794 roku uchwalono Naval Act, który przewidywał budowę sześciu fregat. Zgodnie z sugestią konstruktora Joshui Humphreysa miały być one większe od francuskich i brytyjskich fregat, by móc nawiązać z nimi walkę, jednocześnie zaś miały być na tyle małe i zwrotne, by uciec przed okrętami liniowymi. Naval Act przewidywał jednocześnie, że jeśli pomiędzy USA a Algierem zostanie podpisany traktat pokojowy, budowa okrętów zostanie przerwana.
      Stępkę pod kilem USS Constitution położono 1 listopada 1794 roku, a imię dla okrętu wybrał sam prezydent George Washington.
      W maju 1796, po zawarciu pokoju z Algierem, prace nad fregatami zostały przerwane. Dopiero po gorących sporach i debatach prezydent wyraził zgodę na dokończenie trzech najbardziej zaawansowanych jednostek - Constitution, United States i Constellation.
      Budowę zakończono i 20 września 1797 roku na nabrzeżu portu w Bostonie zgromadzili się dostojni goście, wśród nich prezydent John Adams, by być świadkami zwodowania okrętu. USS Constitution ruszył po pochylni by... zatrzymać się po przebyciu nieco ponad 8 metrów. Okazało się, że okręt jest zbyt ciężki. Dwa dni później kolejna próba wodowania również zakończyła się niepowodzeniem - jednostka przesunęła się o kolejne 9 metrów. Ostatecznie okręt udało się zwodować 21 października 1797 roku.
      Pierwsze zadanie bojowe jednostka otrzymała już w maju 1798 roku, gdy jeszcze nie była w pełni gotowa. Wzięła wówczas udział w quasi-wojnie przeciwko Republice Francuskiej. Ta niewypowiedziana wojna toczyła się w latach 1798-1800 głównie na morzu.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Brytyjski rząd zrezygnuje z planu blokowania witryn zawierających pirackie treści. Takie działania były jednym z podstawowych założeń ustawy Digital Economy Act. Obawy co do blokowania wyrażali przede wszystkim dostawcy internetu, obawiając się, że właściciele praw autorskich będą zmuszali ich do zamykania niektórych witryn.
      W ubiegłym tygodniu Motion Pictures Association uzyskało przed sądem nakaz zablokowania przez British Telecom pirackiej witryny Newzbin2. Nakaz zdobyto bez powoływania się na nową ustawę, co dla jej krytyków stało się dowodem, iż nie jest ona potrzebna do skutecznej walki z piractwem.
      Do takiego poglądu najwyraźniej przychylił się też brytyjski rząd. Sekretarz ds. biznesu Vince Cable w rozmowie z dziennikarzami BBC powiedział, że sprawa Newzbin2 pokazała, że istnieją już prawne środki pozwalające na zwalczanie piractwa.
      Cable poinformował również, że rząd ma zamiar wprowadzić zmiany w prawie autorskim. Najbardziej znaczącą z nich będzie propozycja ustawowego zalegalizowania „zmiany formatu". Chodzi tutaj o zalegalizowanie ripowania płyt CD i DVD do dowolnego formatu na użytek osobisty. Mówimy o dużych zmianach. O przystosowaniu prawa do rzeczywistości tak, by uzyskać odpowiednią równowagę, która pozwoli konsumentom i biznesowi działać bardziej swobodnie, a jednocześnie by chronić twórców i ścigać piratów - powiedział Cable. Jego zdaniem zmiany w prawie będą miały wymierne korzyści szacowane na 8 miliardów funtów w przeciągu kilku najbliższych lat. Zdaniem profesora Iana Hargreavesa, na którego raporcie i zaleceniach będą opierały się zmiany legislacyjne, niemożność legalnego ripowania negatywnie wpływa na innowacyjność. Poluzowane zostaną też ograniczenia dotyczące wykorzystania cudzych treści na potrzeby parodii.
×
×
  • Create New...