Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Na pewno dokonaliśmy postępu? Rolnicy mają mniej wolnego niż łowcy-zbieracze.

Recommended Posts

"Rolnikami" określiłem ludzi popaleolitycznych, i oczywiście,  okres ten oczywiście oprócz cywilizacyjnych sukcesów, zrodził również patologie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, okragly napisał:

Gdyby Archimedes był rolnikiem, nie mialby wakacji, nicnierobienia, nie wymyslilby prawa

A możesz wyjaśnić, jak w przerwach między rozmyślaniami zbierał i polował? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, 3grosze napisał:

Człowiek  potrzebuje pewnego poziomu stresu (tego pozytywnego), który go motywuje do realizacji celów życiowych;), które dają przyjemność i bardziej przeze mnie cenioną satysfakcję. Inaczej nuda (szkodliwy stan emocjonalny) panie.

Ten pozytywny stres jest właśnie u myśliwego czy zbieracza. I do tego dochodzi natychmiastowa nagroda.
U rolnika czy robotnika tego nie ma - stres jest długotrwały i upierdliwy, a nagroda nie dosyć, że odłożona w czasie, to na dodatek niepewna.
Zauważ też, że w przypadku myśliwego czy zbieracza jest to seria nagród - w momencie upolowania (znalezienia), pochwalenia się zdobyczą, zeżerania... Nawet jeśli wróci bez łupu (co zdarza się rzadko), to "jutro będzie lepiej", i to "jutro" jest całkiem dosłowne.
Popatrz, co ludzie powszechnie uznają za relaks - te działania (w tym byczenie się), w których nagroda jest natychmiastowa lub tylko minimalnie odłożona w czasie.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Szedar napisał:

A możesz wyjaśnić, jak w przerwach między rozmyślaniami zbierał i polował? :)

współcześnie można porównać do chodzenia na ryby, grzyby. Zdobywanie pożywienia zajmowało im 2 godz dziennie relaksującego zajecia (przecież nie praca) Mężczyźni chodzili na długie spacery (jesteśmy terytorialni), to czas na genialne pomysly w gronie przyjaciół  (tak wspolczesnie powstaja start-up)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, okragly napisał:

współcześnie można porównać do chodzenia na ryby, grzyby. Zdobywanie pożywienia zajmowało im 2 godz dziennie

Archimedes chodził na grzyby, ryby... No tak. Dziękuję.

P.S. O niewolnictwie w Grecji słyszałeś?

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, ex nihilo napisał:

U rolnika czy robotnika tego nie ma - stres jest długotrwały i upierdliwy, a nagroda nie dosyć, że odłożona w czasie, to na dodatek niepewna.

To akurat przykład patologii, która pojawiła się po wejściu w "rolnictwo", w którym to okresie pojawił się przecież przykładowy Archimedes i ….cała spółka, dzięki której mamy co mamy. W 10.000lat to się zrobiło (wałkuję cały dzień ten przykład). A łowcy sobie przełazili 300.000 lat.

"Popatrz, co ludzie powszechnie uznają za relaks - te działania (w tym byczenie się), w których nagroda jest natychmiastowa lub tylko minimalnie odłożona w czasie."

Rozkład Gaussa:D, jak we wszystkim.

 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Według legend był niezłym flejtuchem. Może żywił się grzybami, które go porastały.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, 3grosze napisał:

A łowcy sobie przełazili 300.000 lat.

No i co w tym złego? Wynalazki robili - takie, jakie im były potrzebne. I wystarczy, po co więcej. Dla jakiejś idei?

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Szedar napisał:

Archimedes chodził na grzyby, ryby... No tak. Dziękuję.

P.S. O niewolnictwie w Grecji słyszałeś?

polowania to przywilej królów,  łowienie ryb, zbieranie grzybów to rajskie zajęcia, sprawia przyjemność, jak seks.  Rolnik np cały dzień na kolanach, zbieranie ziemniaków i tak przez miesiac to jest praca

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ponoć dla dobra ludzkości. :D

Teraz, okragly napisał:

polowania to przywilej królów

Jasne. Ale nie wszyscy są czy byli królami. :)

P.S. Okrągły; parę tez Ci się udało, ale brniesz coraz bardziej, wyluzuj. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, ex nihilo napisał:

No i co w tym złego? Wynalazki robili - takie, jakie im były potrzebne. I wystarczy, po co więcej. Dla jakiejś idei?

Teraz już raczej nikt nie chciałby wrócić do 100 % zbieracko-łowieckiego "raju". I w gruncie rzeczy nie warto. Ale "odpuścić" sobie w jakimś - nawet stosunkowo dużym - stopniu tę pogoń za różnymi rzeczami ponoć niezbędnymi to co innego. Po co przeciętnemu współczesnemu człowiekowi smartfon? Żeby nabić sobie/komuś "lajków" na FB? To w gruncie rzeczy to samo, co gdy łowca-zbieracz odprawiał jakieś obrzędy przed polowaniem czy tp. I w jednym i w drugim przypadku daje poczucie uczestniczenia w czymś wielkim. I w obu przypadkach był to w 90-100 % tylko "stan umysłu", a nie coś realnego. 

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, darekp napisał:

Teraz już raczej nikt nie chciałby wrócić do 100 % zbieracko-łowieckiego "raju".

Raczej jest to bardziej niemożliwe, nawet gdyby ktoś chciał.

11 minut temu, darekp napisał:

I w jednym i w drugim przypadku daje poczucie uczestniczenia w czymś wielkim.

Gdyby liczba lajków na FB decydowała o zawartości lodówki, to może miałbyś rację, ale tak nie jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu, ex nihilo napisał:

No i co w tym złego? Wynalazki robili - takie, jakie im były potrzebne. I wystarczy, po co więcej. Dla jakiejś idei?

No i łowcom nie mam za co dziękować, a dzięki "rolnikowi" Archimedesowi przynajmniej nie tonę.:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, 3grosze napisał:

No i łowcom nie mam za co dziękować, a dzięki "rolnikowi" Archimedesowi przynajmniej nie tonę

Dałeś mi pewną myśl, mam wrażenie, że obecnie skupiamy się na spuściźnie, o następnym pokoleniu, ogólnie na przyszłości, może to cecha rolników, czy łowca analizował przyszłość? los jego dzieci ? Są plemienia w których nie ma pojęcia czasu (bo nie potrzebują, zawsze jest ciepło owoce i zwierzęta) w przypadku rolnictwa czas jest kluczowyl

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, darekp napisał:

 nikt nie chciałby wrócić do 100 % zbieracko-łowieckiego "raju". I w gruncie rzeczy nie warto. Ale "odpuścić" sobie w jakimś - nawet stosunkowo dużym - stopniu tę pogoń za różnymi rzeczami ponoć niezbędnymi to co innego. Po co przeciętnemu współczesnemu człowiekowi smartfon? Żeby nabić sobie/komuś "lajków" na FB? To w gruncie rzeczy to samo, co gdy łowca-zbieracz odprawiał jakieś obrzędy przed polowaniem czy tp. I w jednym i w drugim przypadku daje poczucie uczestniczenia w czymś wielkim. I w obu przypadkach był to w 90-100 % tylko "stan umysłu", a nie coś realnego. 

ja bym chciał wrócić,  dlatego jako budowlaniec, amatorsko napisałem jak zbudować raj http://www.okragledomy.com/ksiazeczka.pdf   

sprowadza sie to do

-bycia ssakiem (a nie jesteśmy)

-mieć swoje stado  (a nie mamy)

-i terytorium (jw)

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 9.07.2019 o 13:13, Afordancja napisał:

no i znów czy byłbym sam czy nie, jak mnie nie ma to ognia nie ma, gałązki w zimę (nie mam narzędzi przecież) zbierać fajnie, wracam i jest za***iście zimno, śpię to też dorzucam?

Na naszych terenach dzikusy żyli w zimie głównie w półziemiankach i ziemiankach, po kilka sztuk w jednej. Gwarantuję Ci, że łatwiej zmarzniesz w przeciętnym wiejskim domu z CO na węgiel (bez automatu) niż w dobrze zrobionej ziemiance, do której ogrzania wystarcza niewielkie ognisko, takie do robienia żarcia. :D Są sposoby palenia umożliwiające samoczynne podtrzymywanie ognia nawet przez kilka godzin. Ale nawet kiedy ogień wygaśnie, zostają rozgrzane kamienie i dopalający się popiół, co będzie grzać jeszcze przez 2-3 godziny albo i więcej. No i same dzikusy - w alpinistycznym namiocie jeden ludź to +5 st.
A co do narzędzi - kamienne narzędzia były niewiele mniej skuteczne od żelaznych, używanych np. w średniowieczu. Ścięcie drzewa nie było dużym problemem, a tym bardziej porąbanie go, gdyby komuś się zachciało w taki sposób opał przygotowywać. Ale raczej nie musiało się chcieć, bo w naturalnym lesie jest wystarczająca ilość opału wymagającego tylko minimum roboty.
 

12 godzin temu, Warai Otoko napisał:

jeśli cały dzień trzeba myśleć o jedzeniu albo głodzie, jeśli się jedzenia nie zebrało (+ zagrożenia ze strony dzikich zwierząt.).

A Ty cały czas swoje - przeciw dobrze już udokumentowanym faktom... Wszystkie dane, niezależnie od tego w której części świata zebrane, i czy z obserwacji dawniejszych lub współczesnych, czy archeo, wskazują, że przeciętnie zdobywanie żarcia to ok. 20 godzin tygodniowo. I raczej nie jest to przypadek - po prostu takie środowiska są wybierane przez dzikusów jako miejsce życia.
Co do zagrożeń - porównywalne do zagrożenia powodowanego przez drogowych idiotów. W ciągu ostatnich 200-300 tys. lat nie było zwierząt, których preferowanym pokarmem byli ludzie (lwy i tygrysy ludojady to wyjątki i inna bajka). Pasożytów nie liczę, ale to też inna bajka. W dziczy, podobnie jak na drodze, trzeba po prostu trochę uważać i odpowiednio reagować. i to wszystko. W Afryce najgroźniejszymi zwierzętami były i są... hipopotamy :D

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, ex nihilo napisał:

A Ty cały czas swoje - przeciw dobrze już udokumentowanym faktom... Wszystkie dane, niezależnie od tego w której części świata zebrane, i czy z obserwacji dawniejszych lub współczesnych, czy archeo, wskazują, że przeciętnie zdobywanie żarcia to ok. 20 godzin tygodniowo. I raczej nie jest to przypadek - po prostu takie środowiska są wybierane przez dzikusów jako miejsce życia.

ok, mój błąd ;P (o ile Twoje dane są prawdziwe). Ale w takim razie zastanawia mnie co robili przez resztę czasu?  Pewnie myśleli jak ułatwić sobie życie ;P 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Warai Otoko napisał:

Ale w takim razie zastanawia mnie co robili przez resztę czasu?

:D Typowe pytanie biorobota z 21 w., który czas ma pokawałkowany, zdefiniowany i zaprogramowany, często na miesiące do przodu... Sorki, ale... ;)
Po prostu byli. Coś robili. Albo nic. Łupali kamienie albo gapili się na drugi brzeg rzeki. Skrobali ozdóbki na łuku albo ogryzali jakiegoś gnata. Co akurat mieli ochotę robić. Może wygrzebywali ziemiankę. A jak im się znudziło, to... to im się znudziło, i tyle. Kiedy im się zachce, to skończą. Jutro też będzie dzień, tak samo dobry jak dzisiaj.  Itd. To była jedność, ciągłość, przenikanie, bez podbijania karty o 17:01.
Myśleć o ułatwianiu sobie życia za bardzo nie musieli, bo nie było czego ułatwiać. Ten świat był kompletny, nie musiał w istotny sposób zmieniać się przez setki i tysiące lat.

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Warai Otoko napisał:

w takim razie zastanawia mnie co robili przez resztę czasu?

Jak dla mnie to byli prawie jak zwykle zwierzeta czyli nic. Bylo tylko tu i teraz. glodni to szli polowac. A tak lezeli albo jakies rzeczy na "teraz". Niby mogli robic co chcieli ale co mogli chciec? Co mieli do wyboru?

 

Niektorzy to symuluja albo jako menel (to akurat forma pasozytnictwa) tylko maja wiecej mozliwosci albo jada w puszcze i tam zyja i tez mozna sobie w lesie mieszkac i zyc "pelnia zycia" kupa czasu i kupa rozrywek np. Struganie patykow i zyc dniem dzisiejszym. Pytanie czy to dla wszystkich taka pelnia i takie fajne zycie. 

 

Dla mnie zycie troche lepiej niz wolny kon jest slabym zyciem. Ale kto co woli.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Afordancja napisał:

byli prawie jak zwykle zwierzeta czyli nic

Hmm... No może i "nic", ale żyli - jak inne zwierzęta - na zasadzie "wystarczy".
Cywilizowani, czyli "coś", żyją na zasadzie "zawsze za mało, obojętnie ile mam". I żeby mieć więcej gotowi są kraść, oszukiwać, niszczyć i mordować.

A nawet niekoniecznie żeby mieć więcej - często po prostu ze zwykłej "cosiowej" radochy z zabijania:
https://www.o2.pl/artykul/wlosi-urzadzili-makabryczne-polowanie-nad-zalewem-wislanym-zginelo-kilkaset-ptakow-6321459255637633a

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 godzin temu, ex nihilo napisał:

Po prostu byli. Coś robili. Albo nic. Łupali kamienie albo gapili się na drugi brzeg rzeki. Skrobali ozdóbki na łuku albo ogryzali jakiegoś gnata. Co akurat mieli ochotę robić. Może wygrzebywali ziemiankę. A jak im się znudziło, to... to im się znudziło, i tyle.

Jak nic do roboty nie mieli, to mieli czas na wysokiej jakości myślenie (filozofowanie:)), bo przecież mózgi posiadali większe od naszego (za @okragly). No ale leniom nie chciało się pisma wynależć, bo te patyczki tylko strugali i cały intelektualny dorobek tych setek tysięcy lat zmarnowali. :(

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, ex nihilo napisał:

Cywilizowani, czyli "coś", żyją na zasadzie "zawsze za mało, obojętnie ile mam". I żeby mieć więcej gotowi są kraść, oszukiwać, niszczyć i mordować.

Ogromnie generalizujesz i mylisz się - jest masa ludzi którzy nie żyją stylem "menela" a nie wyznają powyższych zasad. Ilu ich jest - nie wiem. NIe znam takich badań. Cięzko byłoby je w ogóle zrobić. 

Godzinę temu, 3grosze napisał:

Jak nic do roboty nie mieli, to mieli czas na wysokiej jakości myślenie (filozofowanie:)), bo przecież mózgi posiadali większe od naszego (za @okragly). No ale leniom nie chciało się pisma wynależć, bo te patyczki tylko strugali i cały intelektualny dorobek tych setek tysięcy lat zmarnowali. :(

Byłoby fajnie gdyby tak można było, z tym, że do odpowiedniej jakości filozofowania potrzeba substratu w postaci wiedzy i informacji a tą trzeba zdobywać i zapisywac gdzies a do tego potrzebna technologia, a do tej potrzebne reolnictwo. Także jakość tego ich filozofowania mogła być tylko taka jaka faktycznie była - zalażkiem filozofii , "pre-pre...-pre filozofią grecką". 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, 3grosze napisał:

No ale leniom nie chciało się pisma wynależć, bo te patyczki tylko strugali i cały intelektualny dorobek tych setek tysięcy lat zmarnowali.

Niekoniecznie. W końcu i dziś DOBRY szewc to taki, który TERMINUJE u szewca, a nie zdobywa "mądrość" z ksiąg. Podobnie zresztą jeśli chodzi o inżynierów przy LHC itd.

Umiejętności mają wiele wspólnego z OBSERWACJA, a coraz mniej obserwujemy (patrz wyniki wyborów ;)).

Edited by Szedar

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mimo że psy należą do pierwszych udomowionych zwierząt i zajmują szczególne miejsce w historii oraz kulturze Homo sapiens, dotychczas przeprowadzono niewiele badań antropologicznych dotyczących rozwoju relacji psów i ludzi. Lukę tę postanowili uzupełnić naukowcy z Washington State University (WSU). Podczas badań zauważyli, że na rozwój obopólnie korzystnych stosunków pomiędzy Canis canis a Homo sapiens wpływały liczne czynniki, jak np. temperatura, polowania i – co było największym zaskoczeniem – płeć.
      Odkryliśmy, że związki psów z kobietami mogły mieć znacznie większy wpływ na kształtowanie więzi między naszymi gatunkami, niż ich związki z mężczyznami, mówi doktorantka Jaime Chambers, główna autorka artykułu opublikowanego w Journal of Ethnobiology. Ludzie z większym prawdopodobieństwem nadawali psom osobowość, z większym prawdopodobieństwem włączali je do rodziny, bardziej doceniali jeśli psy miały szczególną więź z kobietami, dodaje uczona.
      Naukowcy z WSU przeanalizowali bazę Human Relations Area Files i znaleźli w niej tysiące wzmianek o psach. Wyodrębnili z tego zbioru informacje zebrane przez 844 etnografów, którzy wspominali o relacjach łączących psy i ludzi w 144 tradycyjnych społecznościach na całym świecie. Współczesne społeczeństwo to mgnienie oka z historii człowieka. Przez większość historii relacje ludzi z psami nie wyglądały tak, jak w obecnych zindustrializowanych społeczeństwach Zachodu. Przyjrzenie się tradycyjnym społecznościom pozwala na spojrzenie w szerszym kontekście, stwierdza Chambers.
      Na podstawie analizy stworzyli trzy skale relacji psy-ludzie: skala użyteczności psów dla ludzi (DUH, dogs' utility for humans), użyteczności ludzi dla psów (HUD, humans' utylity for dogs ) oraz nadawanie psom osobowości (PD, personhood of dogs), czyli nadawanie im imion, pozwalanie, by spały we wspólnym łóżku czy na opłakiwanie psów po ich śmierci.
      Analizy wykazały, że im bardziej w danej społeczności kobiety były związane z psami, tym większa była użyteczność psów dla społeczności, jak i silniejsza ich personifikacja.
      Inny silnie zaznaczony trend związany był z temperaturą. Im cieplejszy klimat, tym mniejsza użyteczność psów dla ludzi. Psy, w porównaniu z ludźmi, są mniej wydajne energetycznie. Mają wyższą temperaturę ciała, więc podczas gorącego dnia nieco wysiłku powoduje, że szybko się przegrzewają. Są więc mniej użyteczne dla ludzi w cieplejszym klimacie, dodaje współautor badań, profesor antropologii Robert Quinlan. Uczony przyznaje, że istnieją wyjątki w postaci kilku kultur w tropikach, gdzie psy są bardzo lubiane, jednak nie zmienia to zaobserwowanego trendu.
      Na związki psów i ludzi wpływało też polowanie. W kulturach, gdzie psy były wykorzystywane podczas polowań, zwierzęta te były bardziej cenione oraz bardziej personifikowane. Jednak gdy dana społeczność była w stanie zwiększyć produkcję żywności, czy to poprzez rolnictwo czy hodowlę zwierząt, wartość psów spadała. Spostrzeżenie takie wydaje się stać w sprzeczności z tym, co sądzimy o związkach ludzi z psami pasterskimi, jednak Quinlan zauważa, że w wielu kulturach psy pasterskie pracują same, natomiast polowanie wymaga intensywnej współpracy psa i człowieka.
      Chambers mówi, że jej badania wzmacniają nowszą teorię ewolucyjną mówiącą, że psy i ludzie wybrali siebie wzajemnie, która zastępuje starszą teorię, zgodnie z którą to ludzie celowo wybierali wilcze szczenięta, by je hodować na własne potrzeby. Widać bowiem, że oba gatunki odnoszą korzyści ze współpracy. Psy są wszędzie tam, gdzie są ludzie. Jako gatunek odniosły sukces. Podążają za nami po całym świecie. To bardzo korzystny związek.
      Szczegóły badań zostały opisane w artykule Dog-Human Coevolution: Cross-Cultural Analysis of Multiple Hypotheses.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przyjęty w grudniu ubiegłego roku Europejski Zielony Ład ma na celu uczynienie z Europy pierwszego kontynentu neutralnego pod względem klimatycznym. Europa ma pokazać innym kontynentom jak prowadzić zrównoważoną i konkurencyjną gospodarkę. Jednak, jak dowiadujemy się z artykułu opublikowanego na łamach Nature, Zielony Ład – przynajmniej w kwestii produkcji rolnej – jest niczym więcej, jak przenoszeniem zniszczenia środowiska do innych krajów.
      UE w olbrzymim stopniu zależy od importu żywności. Już 20% zbóż (118 milionów ton) i 60% mięsa oraz produktów mlecznych (45 milionów ton) konsumowanych na terenie UE pochodzi spoza granic Unii. Większy odsetek spożywanej żywności kupują tylko Chiny.
      Dzięki olbrzymiemu importowi żywności UE może prowadzić mniej intensywne rolnictwo, realizować cele Zielonego Ładu i chwalić się postępami na drodze ku osiągnięciu neutralności klimatycznej. Jednak kupowana przez UE żywność pochodzi często z krajów, gdzie nie obowiązują zbyt wygórowane normy ochrony środowiska. W ciągu ostatnich 18 miesięcy UE podpisała umowy na dostawę dziesiątków milionów ton zbóż m.in. z Indonezją, Malezją czy organizacją Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj). W wielu tych krajach w rolnictwie prowadzi się takie działania, jakie są niedopuszczalne na terenie Europy. W ten sposób przenosi się po prostu zniszczenie środowiska z Europy poza nią.
      Przykładem niech będzie powierzchnia lasów. W latach 1990–204 powierzchnia europejskich lasów zwiększyła się o 9%, czyli o około 13 milionów hektarów. Jednocześnie zaś w innych częściach świata na potrzeby produkcji rolnej dla UE wycięto około 11 milionów ha lasów. Z tego aż 3/4 to tropikalne lasy deszczowe Brazylii i Indonezji, regiony o niezwykle bogatej bioróżnorodności, będące domem dla wielu zagrożonych unikatowych gatunków.
      Podczas gdy Europa zakłada, że do roku 2050 stanie się neutralna pod względem środowiskowym, zasadzi 3 miliardy drzew, doprowadzi do odnowy biologicznej 25 000 kilometrów rzek, odwróci spadek liczby zapylaczy, o 20% zmniejszy użycie nawozów sztucznych, o 50% zużycie pestycydów, a do roku 2030 aż 25% upraw będzie organicznych, to już takich zasad nie stosuje do sprowadzanej przez siebie żywności. W wielu krajach, z których sprowadzana jest żywność do UE, by zaspokoić zapotrzebowanie gwałtownie zwiększa się użycie nawozów sztucznych i pestycydów.
      W podpisywanych umowach handlowych nie stawia się wysokich wymagań co do standardów produkcji rolnej, a istniejące przepisy są bardzo ogólne i w praktyce nie do wyegzekwowania. Mówią one np. że sprowadzana soja nie może być produkowana na terenach, które ostatnio zostały wylesione. W praktyce nie ma jednak możliwości, by taki zapis sprawdzić i wyegzekwować.
      Skutek jest taki, że np. w 2017 roku jedynie 13% sprowadzonej do Europy soi zostało wyprodukowanych na terenach, które nie były ostatnio wylesione. UE sprowadza z Brazylii wołowinę o łącznej wartości 500 milionów dolarów rocznie. Znakomita jej część została wyprodukowana na terenach, na których wycięto las po to, by zrealizować zamówienia z UE. Aż 33% wszystkich lasów, które od 1990 roku wycięto pod uprawę zbóż, zostało wyciętych po to, by uprawiać zboża kupowane przez UE.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W północnych Chinach pojawiły się jedne z pierwszych wysoko zorganizowanych społeczności, których podstawę utrzymania stanowiła uprawa prosa. Specjaliści wyróżniają dwa główne centra tych upraw – baseny Rzeki Źółtej (Huang He) oraz Xiliao He (Zachodniej Rzeki Liao). Chcąc poznać historię genetyczną tych ludów dokonali porównania 55 genomów sprzed 7500–1500 lat z basenów Rzeki Żółtej, Xiliao He oraz Amuru. Okazało się, że ludność regionu Amuru charakteryzowała stabilność genetyczna, podczas gdy skład genetyczny ludzi znak Rzeki Żółtej i Zachodniej Liao znacząco się zmieniał.
      Zaobserwowano, że populacja basenu Rzeki Żółtej wykazuje z czasem monotoniczne zwiększanie się podobieństwa genetycznego z dzisiejszymi mieszkańcami południowych Chin i Azji Południowo-Wschodniej. Z kolei w basenie Xiliao He intensyfikacja rolnictwa w późnym neolicie jest skorelowana z rosnącym pokrewieństwem z ludnością basenu Rzeki Żółtej, a rozpowszechnienie się gospodarki pasterskiej w epoce brązu koreluje z coraz większym pokrewieństwem z ludami zamieszkującym basen Amuru. Wyniki badań wskazują na istnienie związku pomiędzy zmianami gospodarczymi a składem genetycznym ludności i każą przemyśleć poglądy na temat śladów językowych migracji.
      Chiny to drugie, po Bliskim Wschodzie, centrum udomowienia zbóż przez człowieka. Na północy, którą rozumiemy tutaj jako region obejmujący środkową i dolną część basenu Rzeki Żółtej aż po basen Zachodniej Rzeki Liao, udomowiono proso zwyczajne (Panicum miliaceum) oraz włośnicę ber (Setaria italica – proso włoskie), rośliny te były uprawiane już 6000 lat przed naszą erą. Z czasem rozpowszechniły się na całą Eurazję. Proso aż do XVII wieku było jednym z podstawowych produktów spożywczych w Azji północno-wschodniej.
      Zarówno basen Rzeki Żółtej jak i Zachodniej Rzeki Liao znane są z bogactwa kultur opierających swoją egzystencję na prosie. Już w środkowym neolicie istniały też pierwsze złożone społeczności. W basenie Xiliao He była to kultura Hongshan (4500–3000 p.n.e.), a w basenie Huang He – kultura Yangshao (5000–3000 p.n.e.).
      W basenie Rzeki Żółtej już w tym czasie uprawa zbóż stanowiła podstawę egzystencji ludności. Jednak odmienne procesy zachodziły w basenie Zachodniej Rzeki Liao. Tam widoczne są zmiany powiązane zarówno z wpływami kulturowymi, jak i ze zmianami klimatu. Na przykład udział prosa w diecie stopniowo rósł tam od czasów kultury Xinglongwa (ok. 6000 p.n.e.) aż po czasy dolnej kultury Xiajiadian (2200–1600 p.Chr.). Jednak w czasach górnej kultury Xiajiadian (1000–600 p.n.e.) doszło do zmiany gospodarki na pasterską. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że region Xiliao He ma bezpośredni kontakt z basenem Amuru, gdzie ludzie polegali głównie na polowaniu, rybołówstwie i hodowli zwierząt, a w znacznie mniejszym stopniu uprawiali takie rośliny jak proso, jęczmień i rośliny strączkowe. Dla naukowców zagadkę stanowiło, czy i do jakiego stopnia dochodziło do kontaktów pomiędzy ludnością z basenów Huang He i Xiliao He oraz jak takie kontakty mogły wpłynąć na rozprzestrzenianie się uprawy prosa.
      Dopiero teraz zespół naukowcy z Uniwersytetu Jilin, Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka, Uniwersytetu w Wuhan, Instytutu Archeologii Chińskiej Akademii Nauk oraz innych instytucji naukowych z Chin i Korei przeprowadził analizę 55 genomów ludzi, którzy żyli w północnych Chinach od czasów środkowego neolitu. Analizowano genomy osób, które od ok. 5500 p.n.e. do ok. 250 r. n.e. żyły na terenach obejmujących baseny Amuru, Rzeki Żółtej, Zachodniej Rzeki Liao, prowincji Shaanxi i Mongolii Wewnętrznej. Badania obejmowały zatem 6 tysiącleci i obszar długości około 2300 kilometrów z północy na południe.
      W przeciwieństwie do długoterminowej stabilności genetycznej ludności z basenu Amuru, która polegała ograniczonej produkcji własnej żywności, obserwujemy częste zmiany genetyczne w dwóch centrach złożonych społeczności uprawiających proso w północnych Chinach – basenie Rzeki Żółtej i Zachodniej Rzeki Liao. W basenie Xiliao He profil genetyczny zmieniał się w czasie wraz ze zmianami w sposobie gospodarowania.
      Na przykład wzrost udziału prosa w diecie, do jakiego doszło pomiędzy środkowym a późnym neolitem, jest powiązany z większym pokrewieństwem genetycznym ludności z basenu Rzeki Żółtej z ludnością późnego neolitu basenu Xiliao He. Z kolei częściowe przejście na gospodarkę pasterską w górnej kulturze Xiajiadian epoki brązu jest związane z mniejszym pokrewieństwem z ludnością basenu Huang He. W środkowym neolicie obserwujemy gwałtowną zmianę profilu genetycznego ludności basenu Xiliao He, który zmienił się z pokrewnego ludności Rzeki Żółtej na pokrewny mieszkańcom basenu Amuru. Niewykluczone, że taki rozkład genetyczny przetrwał w basenie Xiliao He w epoce brązu i żelaza, jednak brak na to wystarczających dowodów. Zmiana profilu genetycznego ludności basenu Rzeki Żółtej, do jakiego doszło pomiędzy środkowym a późnym neolitem, zbiegła się z intensyfikacją uprawy ryżu na równinie centralnej. Sugeruje to, że do zmiany gospodarowania doszło w wyniku migracji, czytamy w artykule opublikowanym na łamach Nature.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak się okazuje, do rozwoju wielkich cywilizacji ludzkości potrzebny był nie tylko miecz i pług, ale również pióro. Autorzy najnowszej analizy dowodzą, że o być albo nie być protopaństw i pierwszych cywilizacji decydowała technologia informacyjna.
      Analiza danych zgromadzonych w ramach projektu „Seshat: Global History Databank” dowodzi, że na pewnym etapie rozwoju rodzące się państwa napotykały wąskie gardło w postaci konieczności wymiany informacji. Te, które sobie z tym poradziły, mogły rozwijać się dalej.
      Jaeweon Shin z Rice University, Michael Holton Price, David Wolpert, Hajime Shimao i Brendan Tracey z Santa Fe Institute oraz Timothy Kohler z Washington State University dowodzą, że każda cywilizacja rozwijała się w trzech etapach.
      Na początkowym etapie rozwój protopaństwa napędzany był samym wzrostem liczby ludności. Osiadły tryb życia, udomowienie roślin i zwierząt pojawiły się niezależnie w wielu miejscach na Ziemi. W wielu społeczeństwach doszło też do znacznej zmiany mobilności ich członków. Wraz z pojawianiem się nadwyżek żywności, przekazywaniem zgromadzonych dóbr kolejnym pokoleniom rosły nierówności, pojawiały się i umacniały ośrodki władzy.
      Powstawały protopaństwa, a wzrost ich siły był napędzany wzrostem liczby ludności. Niemal wszędzie obserwuje się występowanie takich powiązanych ze sobą zjawisk jak wzrost produkcji rolnej, wzrost liczby ludności, pojawianie się zaczątków miast, rozwój hierarchii politycznej i coraz większe nierówności majątkowe. Na wszystkich kontynentach gdzie pojawiło się rolnictwo zauważalny jest wysoki stopień podobieństwa zarówno w sposobie formowania się społeczności ludzkich, od niewielkich grup łowców-zbieraczy po ostatnią znaną nam formę czyli wielkie społeczeństwa miejskie.
      Naukowcy chcieli sprawdzić, co powoduje, że społeczeństwa rozwijają się w tak bardzo podobny sposób. W tym celu wzięli na warsztat bazę Seshat. To ambitny projekt, w którym pod uwagę branych jest ponad 1500 zmiennych, za pomocą których opisano ponad 400 społeczeństw z 6 kontynentów na przestrzeni ostatnich 10 000 lat historii.
      Na podstawie wykonanej analizy autorzy badań doszli do wniosku, że po początkowej pierwszej fazie rozwoju protopaństw wzrost liczby ludności przestaje wystarczać i pojawia się wąskie gardło. Jest nim konieczność opracowania efektywnego systemu wymiany informacji i przeprowadzania transakcji handlowych. Istnieje bardzo silny związek pomiędzy sposobem, w jaki społeczeństwa przetwarzają informacją, a tym, jak duże mogą się stać. Wydaje się, że wcześnie dokonany postęp w przetwarzaniu informacji, a zatem np. pojawienie się pisma czy pieniądze, był dla rozwoju tamtych społeczeństw równie ważny, jak dla nas ważny jest dzisiaj internet, mówi Tim Kohler. Dopiero, gdy w takim protopaństwie pojawi się pismo i pieniądz, społeczeństwo może nadal się rozwijać i przejść do fazy trzeciej.
      Nasze analizy wykazały, że starożytne cywilizacje, po osiągnięciu pewnej wielkości, natykały się na informacyjne wąskie gardło. To punkt zwrotny naszej skali rozwoju społeczeństw. Bardzo rzadko zdarzało się, by bez pisma lub pieniądza, mogły nadal się rozwijać. Jednak tam, gdzie dokonano tych wynalazków, narodziły się wielkie imperia, dodaje Kohler.
      Badania Kohlera i jego kolegów dostarczają też możliwego wyjaśnienia różnic technologicznych, jakie widzimy pomiędzy cywilizacjami Starego i Nowego Świata. Ich praca dowodzi bowiem, że bardzo mało cywilizacji obu Ameryk było w stanie dotrzeć do punktu zwrotnego. W związku z tym istniała tam mniejsza presja na rozwój pisma i innych form informacji, które przyniosły postęp technologiczny w Europie i Azji.
      Jednym z głównych powodów, dla których cywilizacje Ameryki nigdy nie osiągnęły punktu zwrotnego był brak koni, wołów i innych dużych zwierząt zdolnych do przenoszenia ludzi i ładunków. Takie zwierzęta pozwalały na powstanie nadwyżek żywności, ułatwiały handel i umożliwiały ekspansję imperiów w Azji i Europie, dodaje Kohler.
      Naukowcy mają nadzieję, że analiza bazy Seshat da też odpowiedź na inne interesujące pytania, jak np. dlaczego niektóre cywilizacje upadły, mimo że nie widać żadnych zewnętrznych przyczyn ich porażki. Mamy nadzieję, że z czasem, gdy do Seshat będzie trafiało coraz więcej danych, uda nam się odpowiedzieć na tego typu pytania, mówi Kohler.
      Obecnie posiadamy nowe niezwykłe możliwości przechowywania i przetwarzania danych. Większe niż kiedykolwiek wcześniej. Czy to oznacza, że przed nami nowy etap rozwoju ludzkiej cywilizacji? A jeśli tak, to jak będzie on wyglądał, zastanawia się uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W pobliżu wsi Engare Sero w północnej Tanzanii znaleziono największy w Afryce prehistoryczny zbiór odcisków ludzkich stóp. Ponad 400 śladów zachowało się w zastygniętym osadzie wulkanicznym. Dają one specjalistom wyjątkowy wgląd w życie społeczne łowców-zbieraczy z Afryki Wschodniej.
      Biolog ewolucyjny Kevin Hatala i jego koledzy z Chatham University w Pittsburghu informują na łamach Scientific Reports, że ślady pochodzą sprzed 10-12 tysięcy lat. Co ciekawe, Engare Sero znajduje się w pobliżu dwóch miejsc ze znacznie starszymi odciskami stóp: Laetoli w Tanzanii, gdzie nasz przodek zostawił swój ślad przed 3,7 milionem lat oraz w Ileret w Kenii, gdzie znajdują się ślady sprzed 1,5 miliona lat.
      W Engare Seto naukowcy przeanalizowali rozmiary stóp, odległości między nimi oraz kierunek, w którym szli ludzie. Na tej podstawie stwierdzili, że mamy do czynienia z różnymi zestawami śladów. Pierwszy pozostawiła po sobie grupa złożona z 17 osób idących w kierunku południowo-wschodnim. Po porównaniu wielkości stóp z rozmiarami współcześnie żyjących ludzi naukowcy doszli do wniosku, że grupa składała się z 14 kobiet, 2 mężczyzn i chłopca. Niewykluczone, że kobiety szukały pożywienia, a mężczyźni im towarzyszyli lub je odwiedzali. Do dzisiaj niektórzy łowcy-zbieracze, w tym Hadza z Tanzanii, o których niedawno pisaliśmy, tworzą duże, składające się głównie z kobiet, grupy poszukujące pożywienia.
      Poza tą grupą widocznych jest 6 zestawów śladów, pozostawionych przez osoby, które szły na północny-wschód. Prawdopodobnie ludzie ci nie stanowili jednej grupy. Pozostawione odciski sugerują, że dwie kobiety i mężczyzna spacerowali powoli, kobieta i mężczyzna przeszli tamtędy szybko, są też ślady biegnącej kobiety.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...