Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Na pewno dokonaliśmy postępu? Rolnicy mają mniej wolnego niż łowcy-zbieracze.

Recommended Posts

1 minutę temu, ex nihilo napisał:

Po co hodować, w zimie łatwiej się poluje.

Przyszła mi na mysl koncepcja, domku (bo wypadało by zbudować) gdzie pod spodem są zwierzęta i mnie grzeją :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Afordancja napisał:

Przyszła mi na mysl koncepcja, domku (bo wypadało by zbudować) gdzie pod spodem są zwierzęta i mnie grzeją

Ogień opanowaliśmy jakieś 500 tys. do nawet miliona lat temu (gdzieś czytałem, że są takie szacunki).

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, darekp napisał:

Ogień opanowaliśmy jakieś 500 tys. do nawet miliona lat temu (gdzieś czytałem, że są takie szacunki).

no i znów czy byłbym sam czy nie, jak mnie nie ma to ognia nie ma, gałązki w zimę (nie mam narzędzi przecież) zbierać fajnie, wracam i jest za***iście zimno, śpię to też dorzucam?
W średniowieczu(czy jaka to tam epoka byłą)  mieli ogień a jakoś to stosowali, widać lepsze niż ognisko.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Afordancja napisał:

nie mam narzędzi przecież

Narzędzia musisz zrobić sobie sam. Czy raczej musicie - w grupie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, darekp napisał:

Narzędzia musisz zrobić sobie sam. Czy raczej musicie - w grupie.

No jak grupa to już lepiej, trzeba mieć strażnika ognia ;) 

Jednak dalej uważam, że skoro gdy już mieli ogień wymyślono takie podejście to musi mieć swoje plusy, nie wiem nie testowałem ;)

Co do narzędzi to znów, w ciepłych rejonach chatkę łatwo zbudować, a naszych warunkach... drzewa jak by trochę bardziej oporne, ale też nie mam doświadczeń.

Pytanie jak daleko idziemy w "koczowniczość" ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Ja nic nie wiem, więc się powstrzymuję od dalszych domysłów, a jedynie dla porządku sprostuję, że wg Wikipedii ten ogień

6 godzin temu, darekp napisał:

Ogień opanowaliśmy jakieś 500 tys. do nawet miliona lat temu (gdzieś czytałem, że są takie szacunki).

to już nawet 1,5 mln lat temu opanowaliśmy (tzn. jakieś australopiteki zdaje się): https://pl.wikipedia.org/wiki/Paleolithttps://pl.wikipedia.org/wiki/Paleolit_dolny. A 500 tys. lat temu ludzie już jakoś sobie radzili nawet w okolicach obecnego Wrocławia (drugi link) :)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Można tęsknić:) za czasami łowiecko-zbierackimi, ale łowcy-zbieracze mając tę samą objętość puszki mózgowe,j przez 300.000lat nie doprowadzili do takiego poziomu rozwoju cywilizacji (o pozytywach myślę), jak rolnicy przez ok 10.000 lat. 

Edited by 3grosze
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, 3grosze napisał:

Można tęsknić:) za czasami łowiecko-zbierackimi, ale łowcy-zbieracze mając tę samą objętość puszki mózgowe,j przez 300.000lat nie doprowadzili do takiego poziomu rozwoju cywilizacji (o pozytywach myślę), jak rolnicy przez ok 10.000 lat. 

No właśnie ;P Pewnie chodzi o to że cieżko wytwarzać kulturę jeśli cały dzień trzeba myśleć o jedzeniu albo głodzie, jeśli się jedzenia nie zebrało (+ zagrożenia ze strony dzikich zwierząt.).

Share this post


Link to post
Share on other sites

+ wymuszona stylem życia;) mała liczebność często przemieszczającej się towarzystwa, uniemożliwiała  międzypopulacyjny transfer i doskonalenie idei wszelakich.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sądzę, że wielce pomocna w wyjaśnieniu tego fenomenu może być hipoteza alkoholowa. W końcu jak już w to weszliśmy, to efekt gwałtownego odstawienia musiał zmuszać rozum do wspinania się na wyżyny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Szedar napisał:

wielce pomocna w wyjaśnieniu tego fenomenu może być hipoteza alkoholowa.

Tryb osiadły ma też szereg innych zalet, które np. docenia się rozbijając obozowisko, a potem to sprzątając, pakując namiot i sprzęt biwakowy.;) A oni musieli tak przez całe życie.:(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapewne nie mieli z tego powodu problemów z nadwagą. Na nudę też raczej nie mieli co narzekać, a z nudy to ludziom najbardziej wali w dekiel, ot, rycerstwo przykładowo; również rycerstwo kościelne w Polsce, XXI wiek. ;)

Chociaż, może to już nie na trzeźwo, tak dłubali te swoje Wenus z Willendorfu, że wydłubali. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, 3grosze napisał:

Tryb osiadły ma też szereg innych zalet, które np. docenia się rozbijając obozowisko, a potem to sprzątając, pakując namiot i sprzęt biwakowy.;) A oni musieli tak przez całe życie.:(

Gdzieś czytałem, że Indianie znad Amazonki przeprowadzają się na inne miejsce raz na 7-8 lat. Więc nie jest tak źle; ) Nawet gdyby  innych warunkach było to raz na rok czy kilka miesięcy, to chyba też...

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 8.07.2019 o 03:14, ex nihilo napisał:

Rolnictwa raczej nikt nie wymyślił , powstało w sposób naturalny. Wystarczyła obserwacja, że z ziarna wyrasta zielsko, na którym takich samych ziaren jest 10. Czyli wygodniej sypnąć trochę koło obozowiska i zebrać co wyrośnie, niż ganiać po łące i garstka tu, garstka tam... No i fajnie się zaczęło. Ale później druga obserwacja, że jak trochę się kijkiem w ziemi pogrzebie, to wyrośnie więcej - i tu już zaczęło się to mniej fajne, czyli praca i jej konsekwencje.
A że wyjść trudno? Bo wejście w rolnictwo, jako podstawę bytu, spowodowało zbyt duże zmiany w sposobie życia, strukturze grupy i w środowisku, żeby powrót był realny. oczywiście statystycznie, a nie w jakichś pojedynczych przypadkach.
 

Może 3 i 20 to lekka przesada,  ale ogólnie tak.

rolnictwo wymyśliły kobiety (z zbieractwa), to  mityczny grzech Ewy, za które zostaliśmy wyrzuceni z raju. Długość życia radykalnie uległa zmniejszeniu, objetość mózgu ale i wzrost, mężczyzn o 20 cm a kobiet o 30 cm. Katastrofa.

W dniu 8.07.2019 o 04:17, ex nihilo napisał:

 
 dla rolników  to  najgorszy czas w roku - przednówek. Z poprzedniego roku zjedzone  a nowego jeszcze nie było. Czyli głód. I to nie kilkudniowy a trwający  od maja czy nawet dłużej.   to raczej była norma, a nie wyjątek.

podobno głodówka sprzyja duchowości,  tak by było ale  cechą naszych przodków rolników była glupota a ona z marnego jedzenia (ziemniaki i kapusta caly rok) i z jedzenia IQ = 50

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
14 minut temu, okragly napisał:

rolnictwo wymyśliły kobiety (z zbieractwa), to  mityczny grzech Ewy, za które zostaliśmy wyrzuceni z raju

Ale kobiety nie zaczęłyby rolnictwa od produkcji alkoholu. Coś się nie zgadza, tzn. cały czas brakuje jakiegoś klocka, żeby poskładać układankę w całość (takie przynajmniej mam wrażenie, nie wiem, czy inni też).

??

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
30 minut temu, okragly napisał:

Długość życia radykalnie uległa zmniejszeniu, objetość mózgu ale i wzrost, mężczyzn o 20 cm a kobiet o 30 cm. Katastrofa.

I tak ułomni:D w 10.000lat doszliśmy do etapu, kiedy KW codziennie zaskakuje nas naukowymi innowacjami, a my się zdalnie spieramy, jak to dobrze:D kiedyś było. A przypomnę Tobie, że łowcy-zbieracze (niech będzie, że z większym mózgiem) łazili i łazili z miejsca na miejsce setki tysięcy lat.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 8.07.2019 o 12:39, venator napisał:

Uważam, że trafione w dziesiątkę.

Od siebie dodam, że to mogła być pułapka alkoholizmu, a pisząc nieco  bardziej ogólnie, zamiłowania do alkoholu.

Temat ten bada archeolog Patrick McGovern z Uniwersytetu Pensylwanii. I to co mu wychodzi, to to, że tam gdzie pojawia się rolnictwo, tam się pojawia alkohol. Albo na odwrót ;).    najstarsze ślady warzenia piwa. Sprzed 14 tys lat. Mieszkali tam przedstawiciele kultury natufijskiej, formalnie  jeszcze mezolitycznej. Wygląda na to, że zanim nauczyli się wypiekać chleb (jako pierwsi),  to nauczyli się szlachetnej sztuki piwo-warzenia. 

 

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C405934%2Cludzie-probowali-uprawiac-zboza-juz-23-tys-lat-temu.html

Ciekawe, czy nie była to przypadkiem próba stworzenia czegoś co wprowadzi w nieco odmienny stan świadomości? ;)

 Jeszcze w XVI-XVIII wieku, piwo, a właściwie podpiwek, w Polsce, dostarczał nawet 20% dziennego zapotrzebowania kalorycznego, a piwne śniadanie, dopiero około XVIII w. zaczęło być wypierane przez kawę i cukier. 

  

 

wiadomo że w paleolicie (raj) było bosko (np. nie pracowali, nie cierpieli, żyli długo i szczęśliwie) Dlaczego więc go opuścili? sprawiając następne tysiące lat cierpienia! Kobieta w raju rodziła średnio co 7 lat co daje 3 dzieci, rolniczka co rok, permanentna ciąża, hodowała co rok ogromnego (3,5 kg) raka, rodzila go, karmiła, opiekowala, martwila się o niego i jeszcze ciężko pracowala na roli (facetowi zwisalo on zawsze znalazł sobie jedzenie). Po wyjściu z raju (paleo) mężczyźni się zmniejszyli o 20 cm a kobiety aż o 30. Dlaczego porzucili raj i matriarchat? Okrągły znalazł odpowiedź.    

Odpowiadam; z raju wyrzucił nas samolubny gen, którego celem nie nasz dobrostan, szczęście a jego namnożenie. Prawda? No i dostal, 20 ciąż udomowionej rolniczki a 3 dzikiej, szczęśliwej kobiety

W dniu 9.07.2019 o 11:41, Jajcenty napisał:

Byłem w lesie wielokrotnie. I zawsze mnie to uderzało: przecież tu nie ma co jeść! Zanim zdołałbym coś upolować byłbym już bardzo, bardzo chudy :)

Tak więc to bogactwo jedzenia wydaje mi się przesadzone, a w dodatku, jednak poszliśmy w rolnictwo. Selekcja powinna wygubić rolników, a jednak to zbieracze nie przetrwali.

w raju (paleolit) ludzi było 10 000 x mniej a zwierząt ogrom, nie baly sie ludzi. niemal wszystkie rosliny można jeśc, ale my glupi nie znamy sie, oni genialni. Chciałbym urodzić sie w raju (paleolicie)

W dniu 9.07.2019 o 13:07, Afordancja napisał:

Przyszła mi na mysl koncepcja, domku (bo wypadało by zbudować) gdzie pod spodem są zwierzęta i mnie grzeją :) 

koza:)

4 godziny temu, 3grosze napisał:

Można tęsknić:) za czasami łowiecko-zbierackimi, ale łowcy-zbieracze mając tę samą objętość puszki mózgowe,j przez 300.000lat nie doprowadzili do takiego poziomu rozwoju cywilizacji (o pozytywach myślę), jak rolnicy przez ok 10.000 lat. 

byli od nas mądrzejsi ale nie rozwinęli cywilizacji ponieważ żyli w malych stadach ok 30 os. Nawet nie wiedzieli skąd dzieci, dlatego uwielbienie kobiet jako stworzycieli życia, panowal matriarchat, byl raj.

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, okragly napisał:

Okrągły znalazł odpowiedź.    

hehe, dobre :) punkt dla Ciebie. 

35 minut temu, okragly napisał:

wiadomo że w paleolicie (raj) było bosko (np. nie pracowali, nie cierpieli, żyli długo i szczęśliwie) Dlaczego więc go opuścili? sprawiając następne tysiące lat cierpienia! Kobieta w raju rodziła średnio co 7 lat co daje 3 dzieci, rolniczka co rok, permanentna ciąża, hodowała co rok ogromnego (3,5 kg) raka, rodzila go, karmiła, opiekowala, martwila się o niego i jeszcze ciężko pracowala na roli (facetowi zwisalo on zawsze znalazł sobie jedzenie). Po wyjściu z raju (paleo) mężczyźni się zmniejszyli o 20 cm a kobiety aż o 30. Dlaczego porzucili raj i matriarchat?

Można by powiedzieć, że bardzo dużo zwierząt żyje w takim razie w raju :) I z ewolucyjnego punktu widzenia od tych zwierzat oddalił nas równiez ten samolubny gen. Czyli uwstecznienie w ewolucji byłoby dla nas rajem. Błoga nieświadomość. 

A tak nieco z innej beczki - ostatnio sobie myślałem że wbrew temu co niektórzy fanatyczni obrońcy zwierząt twierdzą (uprzedzam, że mam wrażliwość do zwierzat jakby co ;P) to człowiek cierpi najwięcej i najmocniej na tym ziemskim padole. I nie, nie z jego winy bo nawet pomijając wolną wolę, nie jesteśmy systemem samosterownym który globalnie decyduje w którym kierunku pójdzie (nie ma też NWO ;P).  Człowiek nie tylko ma świadomosć wyższego rzędu ( a zwierzęta, przynajmniej w przytłączajacej większości - nie) która stwarza zupełnie nową jakość bólu - świadomosć cierpienia to jeszcze mamy wojny, okrucieństwo i tortury, czasem na masową skale - które wynoszą fizyczne cierpienie na daleko wyższy poziom niż np. ubój bydła. Nawet najbardziej radykalny ubój zwierzat np. wyłapywanie i nie wiem - odcinanie, tasakiem głów kurczaków nigdy nie zbliży się "iloscią i jakością cierpienia" do tego co przeżywają każdego dnia ludzie i przezywali w trakcie naszej historii.  To wzbudza we mnie empatię do ludzkości. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, darekp napisał:

Ale kobiety nie zaczęłyby rolnictwa od produkcji alkoholu. Coś się nie zgadza, tzn. cały czas brakuje jakiegoś klocka, żeby poskładać układankę w całość (takie przynajmniej mam wrażenie, nie wiem, czy inni też).

??

z tym alkoholem to bujda. Rolnictwo i patriarchat  wymusił SAMOLUBNY GEN, od tej chwili populacja wystrzeliła w kosmos

Share this post


Link to post
Share on other sites
55 minut temu, okragly napisał:

niemal wszystkie rosliny można jeśc

Powodzenia w dżungli, a bardziej serio: nie pomyliłeś tego raju z biblijnym?

7 minut temu, okragly napisał:

z tym alkoholem to bujda. Rolnictwo i patriarchat  wymusił SAMOLUBNY GEN

Bzdura. Samolubny gen to pikuś przy samolubnym genie na haju. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
53 minuty temu, 3grosze napisał:

I tak ułomni:D w 10.000lat doszliśmy do etapu, kiedy KW codziennie zaskakuje nas naukowymi innowacjami, a my się zdalnie spieramy, jak to dobrze:D kiedyś było. A przypomnę Tobie, że łowcy-zbieracze (niech będzie, że z większym mózgiem) łazili i łazili z miejsca na miejsce setki tysięcy lat.

Ty chodziłaś  do żłobka, przedszkola, szkoły ja do wojska, pracy. Ciągłe cierpienie. W raju żyli na wakacjach, szczęśliwi. Można porównać do dzikiego konia i udomowionego (my) w kieracie, ciągle pracuje a dziki koń cale życie nie pracuje, biega swobodnie,  je co chce, bzyka sie z kim chce, chodzi gdzie chce. My jesteśmy udomowieni do pracy. Zbieracze byli dzicy, dzika kobieta dziki mężczyzna, nie pracowali tak jak nie pracuje dziki koń.

5 minut temu, Szedar napisał:

 nie pomyliłeś tego raju z biblijnym? 

po przejściu na rolnictwo pamięć o czasach gdy sie nie pracowalo, jedzenia było w "bród" byla silna, przetrwala tysiace lat w różnych przekazach,  w tym później zapisana w naszej biblii. To ten sam raj. Raj istnial,  kultura opowiadania, przekazywania wiedzy, tradycji przez tysiące lat rządzi sie swoimi prawami, ale mowa o tym samym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, okragly napisał:

To ten sam raj.

To zajrzyj do dżungli, zjedz pierwsze napotkane zielsko. Na 99% nie żyjesz. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Warai Otoko napisał:

hehe, dobre :) punkt dla Ciebie. 

Można by powiedzieć, że bardzo dużo zwierząt żyje w takim razie w raju :) I z ewolucyjnego punktu widzenia od tych zwierzat oddalił nas równiez ten samolubny gen. Czyli uwstecznienie w ewolucji byłoby dla nas rajem. Błoga nieświadomość.  

tak, dzikie zwierzęta żyją w raju, udomowione nie. My jesteśmy udomowieni, jak krowy, do dojenia

 

"ostatnio sobie myślałem że wbrew temu co niektórzy fanatyczni obrońcy zwierząt, to człowiek  cierpi najwięcej i najmocniej na tym ziemskim padole".   

 w raju nie mieliśmy EGO,  a więc nie cierpieliśmy. Organizmem było stado. Współcześnie jesteśmy podzieleni na jednostki (indywidualizm i wolność w raju oznaczalo śmierć)

Godzinę temu, Szedar napisał:

To zajrzyj do dżungli, zjedz pierwsze napotkane zielsko. Na 99% nie żyjesz. :)

dżungla dla dzikiego człowieka to stołówka, człowiek dziki tak jak sarenka:) pozna co  jeść, czym sie leczyc a czym zatruć. Zapominasz że oni byli inteligentniejsi od nas, nie chodzili do żłobka, przedszkola szkoly tylko z rówieśnikami starszymi uczyli sie żyć, tak jak na obozie harcerskim  :D To było życie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
52 minuty temu, okragly napisał:

 Można porównać do dzikiego konia i udomowionego (my) w kieracie, ciągle pracuje a dziki koń cale życie nie pracuje, biega swobodnie,  je co chce, bzyka sie z kim chce, chodzi gdzie chce.

Dla konia, z jego poziomem świadomości, takie swobodne życie to oczywiście naturalny(normalny) stan bytu i robienie z tego analogii do ludzkiego "szczęścia" to nadużycie. Człowiek  potrzebuje pewnego poziomu stresu (tego pozytywnego), który go motywuje do realizacji celów życiowych;), które dają przyjemność i bardziej przeze mnie cenioną satysfakcję. Inaczej nuda (szkodliwy stan emocjonalny) panie. Za "wieczne wakacje" serdeczne dziękuję, coś pożytecznego "dla dobra ludzkości";) trzeba co jakiś czas zrobić. Taki imperatyw pewnie w toku ewolucji dopiero u "rolników" się pojawił.;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, 3grosze napisał:

Dla konia, z jego poziomem świadomości, takie swobodne życie to oczywiście naturalny(normalny) stan bytu i robienie z tego analogii do ludzkiego "szczęścia" to nadużycie. Człowiek  potrzebuje pewnego poziomu stresu (tego pozytywnego), który go motywuje do realizacji celów życiowych;), które dają przyjemność i bardziej przeze mnie cenioną satysfakcję. Inaczej nuda (szkodliwy stan emocjonalny) panie. Za "wieczne wakacje" serdeczne dziękuję, coś pożytecznego "dla dobra ludzkości";) trzeba co jakiś czas zrobić. Taki imperatyw pewnie w toku ewolucji dopiero u "rolników" się pojawił.;) 

rolnicy to niewolnicy (chłop pańszczyźniany), nic nie stworzyli nic nie wymyślili, byli głupi od ciężkiej pracy i marnego odżywiania. Sławni myśliciele np Starożytni Greccy mieli po 100 niewolników tak jak nasza szlachta (Mickiewicz itp)

 

w raju był większy poziom świadomości niż współcześnie, wynika właśnie z wiecznych wakacji np taki  Archimedes leżał w wannie i wynalazl prawo Archimedesa. Gdyby Archimedes był rolnikiem, nie mialby wakacji, nicnierobienia, nie wymyslilby prawa ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Obszary chronione są niezbędne do zapewnienia różnorodności życia biologicznego na Ziemi jednak, jak donoszą naukowcy z University of Cambridge, na całym świecie padają one ofiarami chronicznego niedofinansowania i braku zaangażowania społeczności lokalnych.
      Uczeni z Cambridge przeprowadzili największą analizę dotyczącą presji, jakiej obszary chronione doświadczają ze strony człowieka. Wykorzystali przy tym zdjęcia satelitarne, na których szukali dowodów na istnienie sztucznego oświetlenia na obszarach chronionych oraz sprawdzali sąsiadujące z nimi obszary rolnicze, a także posłużyli się danymi dotyczącymi liczby ludności, miejsca zamieszkania oraz danymi nt. produkcji rolnej. W ten sposób ocenili wpływ ludzi na 12 315 obszarów chronionych w latach 1995–2010. Wyniki ich badań ukazały się właśnie w Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS).
      Dla porównania tego, co dzieje się na obszarach chronionych z działalnością człowieka na obszarach niechronionych, wykorzystywane przez siebie zdjęcia podzielili na fragmenty reprezentujące obszary o powierzchni 64 km2 i porównali każdy taki fragment obszaru chronionego z pobliskimi fragmentami obszarów niechronionych, biorąc pod uwagę typ gleby, wysokość obszaru nad poziomem morza itp.
      Okazało się, że większość obszarów chronionych na całym świecie doświadczyła w badanym okresie coraz większej presji ze strony człowieka. Ludzie w coraz większym stopniu wkraczają na formalnie chronione obszary. Jednak na Półkuli Północnej i w Australii można zaobserwować, że obszary chronione wyraźnie spowalniają wkraczanie ludzi. Tymczasem w Ameryce Południowej, Afryce Subsaharyjskiej oraz Azji Południowo-Wschodniej, gdzie istnieją najbardziej różnorodne ekosystemy, a jednocześnie żyją najuboższe społeczności, niszcząca działalność człowieka na obszarach chronionych jest coraz bardziej intensywna.
      Naukowcy znaleźli związek pomiędzy rosnącą ludzką aktywnością na obszarach chronionych, a istnieniem mniejszej liczby dróg w danym państwie i jego niższej pozycji w rankingu Human Development Index.
      Nasze badania wskazują, że od 1995 roku odległe chronione obszary tropikalne doświadczają alarmującego wzrostu presji ze strony człowieka. To miejsca charakteryzujące się niezwykle dużą bioróżnorodnością i odkrywają one nieocenioną rolę w zachowaniu najbardziej zagrożonych gatunków, mówi główny autor badań, doktor Jonas Geldmann.
      Wcześniejsze badania, w których porównywano obszary chronione z niechronionymi dotyczyły lasów i wykazały, że nałożenie ochrony ogranicza wycinkę drzew. Nowe badania to potwierdzają. Na przykład w Amazonii widać, że w obszarach chronionych wylesianie jest mniej intensywne. Jednak nałożenie formalnej ochrony przynosi mniej korzyści w innych miejscach, np. na sawannach.
      Wzrost działalności człowieka na obszarach chronionych jest szczególnie widoczny w Afryce Centralnej i Wschodniej. Na obszarach trawiastych Afryki Subsaharyjskiej powierzchnia upraw na obszarach chronionych rośnie dwukrotnie szybciej niż na obszarach niechronionych. Z kolei na obszarach namorzynowych Czarnego Lądu rolnictwo rozwinęło się o 13% bardziej niż na obszarach niechronionych.
      Na odległych obszarach trawiastych Azji Południowo-Wschodniej na obszarach chronionych rozwój rolnictwa jest o 8% większy, a w Ameryce Południowej, szczególnie poza Amazonią, jest on 10% szybszy niż na obszarach niechronionych.
      Te badania pokazują, że rolnictwo jest głównym zagrożeniem dla obszarów chronionych, szczególnie w tropikach. Nie badaliśmy przyczyn takiego stanu rzeczy, ale podejrzewamy, że główną rolę odgrywa tutaj szybki wzrost populacji ludzi, brak funduszy i korupcja. Ponadto na obszarach niechronionych większość nadającej się do uprawy ziemi już jest zajęta przez rolnictwo. Sądzimy, że w wielu miejscach obszary chronione istnieją tylko na papierze, ale za ich ustanowieniem nie idzie odpowiednie finansowanie, zarządzanie i zaangażowanie lokalnej społeczności. Wyznaczanie sobie ambitnych celów, jak objęcie ochroną 17% lądów do końca bieżącej dekady oraz spodziewane w przyszłym roku przyjęcie deklaracji o ochronie 30% lądów, nie będą wiele znaczyły, jeśli za tym nie pójdą wystarczające fundusze, mówi Geldmann.
      Uczeni podkreślają, że czasem objęcie jakiegoś obszaru ochroną oznacza odebranie praw rdzennym mieszkańcom, co może skończyć się tak, że obszar ten zaczyna być nadmiernie eksploatowany przez ludzi z zewnątrz. Odpowiednie zarządzanie jest tym ważniejsze, że już wcześniejsze badania wykazały, iż wsparcie rdzennych mieszkańców w zarządzaniu terenami chronionymi może zapobiegać utracie habitatów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W USA stale zmniejsza się emisja większości zanieczyszczeń skutkujących formowaniem się pyłów zawieszonych PM2.5. Jednak nie jest to spadek równomierny we wszystkich sektorach gospodarki. Naukowcy z Carnegie Mellon University oraz Stanford University odkryli, że obecnie największym w USA źródłem zanieczyszczenia PM2.5 nie jest przemysł, a rolnictwo.
      Peter Tschofen, Ines L. Azavedo i Nicholas Z. Muller badali szkody wyrządzone przez emisję PM2.5, związane z tym koszty i szacowali całkowity koszt zanieczyszczenia środowiska związany z przedwczesnymi zgonami.
      Badania wykazały, że w latach 2008–2014 całkowity koszt zanieczyszczenia środowiska zmniejszył się o 20%. Pomimo, że większość działań dotyczących ochrony przed zanieczyszczeniem powietrza skupia się na przemyśle energetycznym, to obecnie zanieczyszczenia z rolnictwa są większe niż z sektora energetycznego, a rolnictwo jest największym w USA emitentem zanieczyszczeń związanych z PM2.5.
      Naukowcy podkreślają też, że cztery sektory gospodarki, w których wytwarzane jest mniej niż 20% PKB, odpowiadają za około 75% strat związanych z działalnością gospodarczą. Uczeni stwierdzili również, że największa niepewność dotycząca rachunku kosztów spowodowanych zanieczyszczeniem dotyczy tych sektorów, gdzie zanieczyszczenia powstają na poziomie gruntu, gdyż tam są one zwykle szacowane, a nie mierzone, dlatego też należy zmienić podejście do kwestii emisji zanieczyszczeń z rolnictwa i transportu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze od dawna spekulują, że gdy przed tysiącami lat ludzie zmienili tryb życia z łowiecko-zbierackiego, osiedlili się i zajęli rolnictwem, doprowadziło to do rozpowszechnienia się chorób zakaźnych. Ludzie żyli przecież bliżej siebie i swoich zwierząt, co sprzyjało rozprzestrzenianiu się ospy wietrznej, odry i innych zachorowań.
      Skoro zaś bakterie i wirusy łatwiej rozprzestrzeniały się wśród rolników, można się spodziewać, że układ odpornościowy rolników – jako że musiał adaptować się do obecności patogenów – będzie wykazywał więcej oznak pozytywnego doboru naturalnego.
      Jednak, jak dowiadujemy się z Nature Ecology & Evolution, doktor Luis Barreiro z University of Chicago wykazał, że powyższa hipoteza jest nie tylko nieprawdziwa, ale w rzeczywistości to u łowców-zbieraczy układ odpornościowy wykazuje ślady większej liczby adaptacji. Szczególnie dużo zmian widać w genach odpowiedzialnych za reakcję na wirusy.
      To coś zupełnie przeciwnego, niż się spodziewaliśmy opierając się na hipotezie mówiącej, że pojawienie się rolnictwa zwiększyło presję wywieraną przez patogeny na człowieka, mówi Barreiro.
      Naukowcy z Chicago pobrali krew od członków plemienia Batwa. To łowcy-zbieracze z południowo-wschodniej Ugandy. Porównali ją z ich sąsiadami, rolnikami z plemienia Bakiga.
      Z krwi przedstawicieli obu grup wyizolowano leukocyty i poddano je działaniu Gardiquimodu, który symuluje infekcję wirusową oraz lipopolisacharydu symulującego infekcję bakteryjną.
      Naukowcy zaobserwowali, że w reakcji obu grup na infekcję wirusową istniały znacznie większe różnice, niż w reakcji na infekcję bakteryjną. Znaczna część z tych różnic wynikała z odmiennej pracy genów i miała związek z pozytywną selekcją naturalną. Odkrycie to sugeruje, że różnice w reakcji na wirusy mogą być głównymi elementami odróżniającymi reakcję immunologiczną Batwa i Bakiga, wyjaśnia współautor badań, doktor George Perry z Pennsylvannia State University.
      Powyższe badania są pierwszymi, w ramach których porównano układy odpornościowe łowców-zbieraczy i rolników w celu zrozumienia, ja pojawienie się rolnictwa wpłynęło na układ odpornościowy człowieka. Zanim naukowcy przeprowadzili badania przez trzy lata zapoznawali się z członkami obu plemion. W przeszłości Batwa żyli z Nieprzeniknionym Lesie Bwindi, a w 1991 roku zostali przesiedleni na jego obrzeża. Dlatego też do badań pobrano wyłącznie krew osóbu urodzonych przed 1991 rokiem, które miały okazję prowadzić życie łowcy-zbieracza w lesie deszczowym.
      Z badań wynika, że populacje Batwa i Bakiga oddzieliły się od siebie ponad 60 000 lat temu, na długo przed pojawieniem się rolnictwa. Uczeni z Chicago chcą przeprowadzić podobne badania wśród kolejnych par łowców-zbieraczy i rolników w innych częściach świata.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jeśli filipiński uczeń czy student chce skończyć szkołę, musi posadzić 10 drzew. Zobowiązuje go do tego nowa ustawa - Graduation Legacy for the Environment Act (House Bill 8728).
      Między 1990 a 2005 r. Filipiny straciły 32,3% okrywy leśnej. Ponieważ nielegalny wyrąb od dawna jest dużym problemem, Izba Reprezentantów postanowiła go rozwiązać w unikatowy sposób - ustawowo. Inicjatorami akcji są 2 politycy - Gary Alejano i Strike Revilla. Teraz ustawa musi jeszcze zostać przegłosowana przez Senat.
      Biorąc pod uwagę, że rokrocznie szkołę podstawową kończy ponad 12 mln uczniów, liceum blisko 5 mln, a college niemal 500 tys., przy prawidłowym wdrożeniu ustawa zagwarantuje posadzenie co najmniej 175 mln drzew rocznie. W związku z tym na przestrzeni życia jednego pokolenia posadzimy przynajmniej 525 mld drzew - wyjaśnia Alejano, członek partii Magdalo.
      Od 2015 r. widać niewielki wzrost powierzchni zalesionego obszaru Filipin. Ma to związek z inicjatywami rządowymi i zwiększoną wymagalnością obowiązującego prawa.
      Graduation Legacy for the Environment Act zakłada, że przed ukończeniem podstawówki, liceum czy studiów każdy powinien posadzić 10 drzew. Wg CNN Philippines, drzewa mają być sadzone w lasach, m.in. namorzynowych, na obszarach chronionych, w dawnych kopalniach i na wybranych terenach miejskich. Gatunek ma być dobierany pod kątem lokalizacji, klimatu i topografii. Rząd podkreśla, że preferowane będą rodzime drzewa.
      Poza wpływem na poziom dwutlenku węgla drzewa chodzi o uświadomienie ekologiczne młodego pokolenia i zainspirowanie kolejnych "zielonych" akcji.
      Za implementację ustawy mają odpowiadać krajowy Departament Edukacji oraz Komisja ds. Szkolnictwa Wyższego.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...