Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Silniki dla SLS gotowe do misji na Księżyc

Recommended Posts

NASA jest o krok bliżej wysłania astronautów na Księżyc. W Stennis Space Center zakończono właśnie ważny test silników Space Launch System. Po czterech latach pracy wszystkie 16 byłych głównych silników promów kosmicznych uzyskało niezbędne zgody do wykorzystania ich w misjach SLS. Te 16 silników pozwoli na przeprowadzenie czterech pierwszych misji.

Ponadto NASA podpisała z firmą Aerojet Rocketdyne kontrakt na budowę kolejnych silników RS-25 dla SLS. Ponadto seria testów prowadzonych przez ostatnich 51 miesięcy dowiodła, że silniki RS-25 mogą pracować z większą niż dotychczas mocą, wymaganą przy SLS.

Silniki mają obecnie zezwolenie na wykorzystanie w misji załogowej na Księżyc, która będzie misją przygotowawczą do wyprawy na Marsa, mówi Johnny Heflin, wicedyrektor SLS Liquid Engines Office w Marshall Space Flight Center. Jesteśmy więc w stanie zapewnić moc niezbędną do podróży na Księżyc i dalej.

Testy RS-25 rozpoczęły się 9 stycznia 2015 roku, kiedy to na 500 sekund uruchomiono wersję rozwojową silnika, oznaczoną kodem 0525. Pierwszą pełną wersję silników dla SLS przetestowano 10 marca 2016 roku. W sumie przeprowadzono 32 testy wersji rozwojowych i pełnych, w czasie których silniki pracowały w sumie przez ponad 4 godziny.

Warto przypomnieć, że silniki RS-25 są najlepiej sprawdzonymi silnikami rakietowymi na świecie. Wzięły one udział w 135 misjach promów kosmicznych. Gdy program promów został zakończony w 2011 roku NASA dysponowała dodatkowymi 16 silnikami, które zmodyfikowano na potrzeby SLS. Początkowo silniki te wyprodukowano z myślą o dostarczeniu pewnego określonego poziomu mocy, określonego jako 100%. Jeszcze przed zakończeniem programu promów kosmicznych silniki udoskonalono tak, by dostarczały 104,5% mocy. Jednak na potrzeby SLS musiały one zostać ponownie rozbudowane.
W tym celu NASA musiała opracować nowy kontroler silnika, który monitoruje jego pracę i służy jako interfejs pomiędzy silnikiem a rakietą. Pierwsze testy nowego kontrolera odbyły się w marcu 2017 roku. Wczoraj przetestowano 17. kontroler, zapewniając 16 silnikom RS-25 odpowiedni zapas.

Po opracowaniu nowego kontrolera NASA musiała udowodnić, że silniki mogą osiągnąć wymaganą moc 111%. Gdy się to udało, konieczne było dalsze wzmocnienie silników tak, by miały one zapas mocy. W lutym 2018 roku silniki uruchomiono na 50 sekund z mocą 113%. Czas ten stopniowo wydłużano podczas kolejnych testów. W końcu w lutym bieżącego roku RS-25 były w stanie pracować z mocą 113% przez 510 sekund.

Wczoraj przeprowadzono zaś ostateczne testy silnika RS-25 oznaczonego numerem 2062. To właśnie ten silnik zostanie wykorzystany w Exploration Mission-2, w czasie której astronauci polecą w kapsule Orion na orbitę Księżyca.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

" NASA jest o krok bliżej wysłania astronautów na Księżyc " szkoda że misja nie nazywa się Apollo 1. W sumie się cieszę że się rozwijamy wyraźnym stopniu ale przecież to nie opłacalne komercyjnie, każdy kraj ma na tyle dobry wywiad że nie trzeba się chwalić zasięgiem rakiet. Kampania wyborcza żeby z większą łatwością przekonać do nowej wojny we "Wietnamie"?
Lub wszechmocne "2%" ma dosyć przebywania z plebsem i buduje sobie olimp, albo wiedzą że niedługo to rozwalą i szukają bezpiecznej przystani z której będą mogli spokojnie patrzeć jak świat dusi się od hemi z wysypisk śmieci

Share this post


Link to post
Share on other sites

heh kolejny nawiedzony nienormalny- idz chlopie sie leczyc a nie pisz tu jakis nowych teori spiskowych

a swoja droga to po co oni chca latac tam nie majac technologi na to- nie lepiej zaczekac z 100 lub 200 lat i dojzec do takich lotow a przez te 100 lub 200 lat skupiac sie na wazniejszych sprawach

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo Chińczycy czekać sto lat nie będą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

realia sa takie ze wyda  sie miliardy dolarow na cos co poleci i  nie wroci- mam na mysli wyprawe na Marsa bo w ostatecznosci o to tutaj chodzi

Pytanie moje jest takie kiedy ci wszyscy  wielko mozgowcy obudza sie i odkryja ze to poprostu marnowanie potencjalu a nie rozwoj- wyobrazmy sobie pierwsza misja na Marsa wydane miliardy kasy wylot i niemozliwy powrot... kolejna wyprawa i ten sam efekt i kolejna... ile musi byc takich wypraw aby zrozumiec ze nie warto robic czegos do czego sie  niedorasta

Juz raz  poprawna decyzje podjeto po lotach na jalowa skale gdzie zupelnie nic nie ma zwana Ksiezycem- polecielismy zobaczylismy ze tam nic nie ma ze nie ma korzysci ze nie warto i STOP i to bylo madre

oczywiscie  niebrakowalo ludzi ktorzy  dorobili do tego miliony teorii spiskowych

teraz mamy nacisk idioty prezydenta i  zaczyna sie kolejny wyscig po wielkie NIC

mam nadzieje ze po kolejnych wyborach projekt  zostanie tylko projektem a te miliardy  Dolarow wykorzystaja np na badanie oceanow lub miliony innych cenniejszych  pomyslow ktore sa w naszym zasiegu i ktore wszystkim wymierne korzysci przyniosa- heh lot na Marsa hehe niby po co

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Stacje badawcze na Antarktydzie czy Spitsbergenie do czegoś tam się przydają (nikt pewnie nie wie do czego, ale też nie ma poczucia, że są zbędne). Podobnego rodzaju stacje na Księżycu i Marsie byłyby w takim samym stopniu potrzebne. Kwestia tylko zejścia z kosztami utrzymania takiej stacji i kosztami wymiany załogi (w przypadku Marsa raz na kilka lat) do akceptowalnego poziomu, powiedzmy zbliżonego do tego, ile teraz kosztuje wysłanie półtonowego łazika na Marsa (czy góra kilku).

P.S. Polski Kret ma zrobić badania na Marsie na głębokości 5 metrów. I to jest specjalny sprzęt projektowany i dedykowany do takiego zadania (co kosztuje). Poprzednie sondy marsjańskie sięgały na głębokość max. 18-22 cm. Gdyby był kosmonauta na Marsie (czy kilku), to na 2-3 metry dokopaliby się nawet łopatą, a głębiej pewnie też by się dało o wiele mniejszym kosztem.

 

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
21 minut temu, darekp napisał:

Stacje badawcze na Antarktydzie czy Spitsbergenie do czegoś tam się przydają (nikt pewnie nie wie do czego, ale też nie ma poczucia, że są zbędne). Podobnego rodzaju stacje na Księżycu i Marsie byłyby w takim samym stopniu potrzebne.

:) (niesarkastyczne)

Korzyści z ISS wg Wiki:

"Głównym zadaniem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ma być prowadzenie badań naukowych w warunkach mikrograwitacji, niemożliwych do osiągnięcia na Ziemi.(…) Do tej pory nie dokonano jednak na ISS żadnego przełomowego odkrycia." 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, 3grosze napisał:

"Głównym zadaniem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ma być prowadzenie badań naukowych w warunkach mikrograwitacji, niemożliwych do osiągnięcia na Ziemi.(…) Do tej pory nie dokonano jednak na ISS żadnego przełomowego odkrycia." 

...ale zbadano wpływ mikrograwitacji na organizm człowieka albo ulepszono procesy metalurgiczne.

Można niby powiedzieć, że jeśli nie planowalibyśmy lotów to i ta wiedza byłaby zbędna, ale nauka to nauka. Po co nam wiedza o kwarkach, albo o wyższej matematyce? Badania podstawowe "zawsze" są "po nic". Należy to potraktować chyba jako coś w rodzaju polisy pt. "a co jeśli...asteroida, apokalipsa zombi czy inna zagłada?" :) Trzeba wtedy umieć odlecieć na inna planetę :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Godzinę temu, radar napisał:

 ulepszono procesy metalurgiczne

które wykorzystają naziemne huty w warunkach pełnej grawitacji.

Poza tym radar, oczywista  racja.:) 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

w pierwszym poscie napisalem o MARNOWANIU POTENCJALU i  kazdy z was to przeoczyl

to zaden argument ze ulepszono procesy takie czy siakie ze zbadano to czy owo- to by i tak nastapilo tylko w innej kolejnosci!! 

sam nie wiem jak wam to wytlumaczyc o czym mysle.. o moze w ten sposob...

 

Wyobrazcie sobie ze jestescie  obrzydliwie bogaci ale i ta obrzydliwosc wiadomo ma granice- ta granica jest.. powiedzmy ze stac was na wyslanie 6 misji na Marsa

- wysylasz pierwsza misje i korzysci z tego zerowe w dodatku cala wysylka nie wraca- mowisz sobie ok mam doswiadczenie nauczylo mnie to wiele i stac mnie na kolejna misje

- wysylasz kolejna misje i podobny efekt

. wysylasz kolejny...

??? czy logicznie myslacy  obrzydliwie bogaty czlowiek  naprawde by tak marnowal swoja podkreslam SWOJA kase ??

gwarantuje wam ze nie- kazda wydana kasiorka ma  przyniesc zyski - takie sa prawa zycia

Dlatego jestem przekonany ze oni MARNUJA POTENCJAL bo nie ich kasa jest tylko nasza tak zwyklych podatnikow- Fakt Amerykanow ale czy naprawde tylko Amerykanow ? nasza tez posrednio ale tez.

 

Druga sytuacja 

Ten sam Biznesmen nie wysyla misji na Marsa ale polowe tej kasy ktora by stracil w tych bezwartosciowych misjach zainwestowal w zdalo by sie beznadziejne badania nad  nowotwoorami- tyle lat szukamy odpowiedzi i nic zupelnie nic wiec  statystycznie ujmujac  sukces rowny temu z Marsa :D

i po 40 latach badan nagle EUREKA udalo sie powiem wiecej gosc zmarl  ale na podstawie jego badan kolejne pokolenie odkrywa metode leczenia tej smiertelnej choroby- korzysc natychmiastowa dla milionow ludzi

Powiem wiecej  podrodze odkryto setki innych wynalazkow ktore calej ludzkosci daja wymierne korzysci

Tutaj potencjal  sie nie zmarnowal

Przy okazji mija 150 lat technologia  oparta na badaniach naszego ziemskiego ecosystemu i naszego podworka uczynila to ze odkrywamy nowe napedy ktore  umozliwiaja lot na Marsa w tydzien- czy to az tak bardzo niemozliwe ??

 

Niezapominajcie kto robi cisnienie na te cala mode Marsjanska ktora nam nie jest do niczego teraz potrzebna- polityka i uklady polityczne a nie zdrowy rozsadek mowiacy co nam zwyyklym malym szaraczkom jest potrzebne- mysle ze szczepionka na ..... bije  tego calego Marsa na leb na szyje

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, dzbanek1 napisał:

a nie zdrowy rozsadek mowiacy co nam zwyyklym malym szaraczkom jest potrzebne- mysle ze szczepionka na .....

patrząc z poziomu jednostki(siebie) masz rację. ale Ziemia jest przeludniona i ta szczepionka właściwie nie jest potrzebna dla przetrwania gatunku, a wręcz osłabiłaby ona ewolucję. Zakorzenienie się na innej planecie byłoby z punktu globalnego dużo bardziej wartościowe i zwiększające szansę przetrwania. A podróż na Marsa, to czasowo i ekonomicznie można porównać do wyprawy Kolumba do Ameryki. Więc może się udać i przynieść wymierne korzyści.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

tempik uzywajac ponownie zdrowego rozsadku to odwaze sie  napisac ze kolejne 300 a byc moze 500 lat czeka nas zycie tutaj wspolnie na tej juz przeludnionej ziemi- mysle ze nie tak szybko ja opuscimy a w swietle takich perspektyw to  badanie Marsa w chwili gdy tej technologi nie mamy jest czystym marnowaniem potencjalu- powinnismy sie skupic nad tym jak zyc lepiej na tej juz przeludnionej ziemi jak wykorzystac obszary dotad nam nieosiagalne np oceany glebiny- a nie pchac sie tam gdzie nas nie chca czyli na Marsa

 

Ocean jest jak najbardziej w naszym zasiegu w dodatku darmowa energia 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo lepiej stać przecież w miejscu, prawda? Bez takich misji nie następuje rozwój tej technologii, odkrycie nowych napędów, bo po co? Gdzie je chcesz testować, jak nie w praktyce? Co nam z tego, że poczekamy 500 lat, jak dalej będziemy w tym samym miejscu. Głębiny są znacząco trudniejszym do zdobycia miejscem niż kosmos.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, dzbanek1 napisał:

odwaze sie  napisac ze kolejne 300 a byc moze 500 lat czeka nas zycie tutaj wspolnie na tej juz przeludnionej ziemi- mysle ze nie tak szybko ja opuscimy a w swietle takich perspektyw to  badanie Marsa w chwili gdy tej technologi nie mamy jest czystym marnowaniem potencjalu

wydaje mi się że mamy wszystko co trzeba(wszystkie technologie) żeby żyć samodzielnie i stale na Marsie. Problemem jest tylko, a właściwie aż, żeby te ziemskie zabawki przenieść na Marsa. Jedna działająca elektrownia atomowa na Marsie rozwiązałaby większość problemów łącznie z pozyskiwaniem tlenu ze skał,wody, wytopem metali itd. Przy obecnych silnikach chemicznych niestety te twoje 500 lat pewnie nie wystarczy. Ale żeby pojechać wbić flagę, wydaje mi się że jak najbardziej jesteśmy gotowi już.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie można byłoby się zgodzić z @dzbanek1 gdyby całą siłę gospodarczą i umysłową ludzkości przekierowano nagle na badanie kosmosu, ale fakt jest taki, że starcza i na kosmos i na badania nad rakiem i na rozwiązywanie problemów ekologicznych czy sztukę (która też może niektórym wydawać się zbędna, więc po co marnować na nią zasoby). Naukowcy to stworzenia działające na pasję, nie da się inżynierowi, który kocha budować rakiety, kazać pracować nad rozwiązaniem problemu raka i oczekiwać pozytywnych rezultatów. Jedni się zajmują tym inni owym i to jest najlepsze, postęp nie dotyczy jednej dziedziny i nie następuje liniowo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Daniel O'Really ciekawy temat poruszyles ze naukowcy zyja swoim zyciem i robia to co kochaja- niemniej dla mnie to wielkie marnowanie potencjalu i tylko tego sie czepiam- wszystko inne jest ok ale to zbyt wiele kosztuje a jak dodamy do tego dlaczego teraz wlasnie jest moda na Marsa i ze nie my podatnicy o tym decydujemy tylko politycy dla swoich prywatnych kampani to az mnie krew zalewa- najgorsze jest to ze wiekszosc ludzi tego nie widzi i lapia sie na to ciesza ze polecimy na Marsa jupiii hura - tyle ze po co ?!!! po to  aby ludzie sie cieszyli i oddali glos na tego a nie innego kandydata bo przeciez on rozpalil w nas trwajace wiele lat marzenia o MArsie ( czytaj o niczym )  osiagnawszy  swoj cel pewnie ten polityk zamilknie a to ze ta misja nic nie osiagnie to co go to obchodzi- ludzie zapomna ze zmarnowali naprawde sporo kasy na glupi cel na ukryty cel jakim byla kampania wyborcza a nie MArs- Mars to gra polityczna nic wiecej- DRRRRRyn !! POBUDKA!! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

ooo ale smieszna wielka czcionka wyskoczyla :D sorki za to ale to nie bylo zamierzone :D:D:D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale nie da się ustalić, które badania mają "większy potencjał", a które "mniejszy". Do tego potrzebna byłaby zdolność przewidywania przyszłości, której nie mamy.

Jeżeli na Marsie zostałyby odkryte jakieś miejscowe mikroorganizmy, to możecie być pewni, że badacze "od raka" będą jednymi z pierwszych, którzy będą chcieli je "obniuchać" i zbadać, czy nie da się jakiejś ich specyficznej właściwości wykorzystać do walki z rakiem.

To jest kwestia zupełnie nieprzewidywalna. Młodemu Planckowi, gdy chciał studiować fizykę, stary doświadczony profesor fizyki powiedział, że to jest dziedzina, w której już prawie wszystko odkryto, zostały jakieś drugorzędne "drobiazgi". Czyli taka działka "bez potencjału". Mylił się? Ano, mylił.

Starożytni Grecy wiedzieli, że potarty bursztyn przyciąga drobne przedmioty, ale jakoś nie czuli potrzeby badać tego głębiej. Uznali, że "za mały potencjał"?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

Juz raz  poprawna decyzje podjeto po lotach na jalowa skale gdzie zupelnie nic nie ma zwana Ksiezycem- polecielismy zobaczylismy ze tam nic nie ma ze nie ma korzysci ze nie warto i STOP i to bylo madre

To czy była to decyzja dobra czy zła jest kwestią dyskusyjną. Nie można jednak uważać, że ten program nic nie przyniósł. Abstrahując już od niewątpliwych korzyści technologicznych, chyba najbardziej  doniosłym eksperymentem naukowym jakim przeprowadzono w ramach Apollo był eksperyment LRRR, czyli  ustawione przez astronautów,  w ramach misji A 11,14,15, odbłyśniki laserowe, dzięki któremu uzyskano precyzyjne informacje o orbicie Księżyca, jej mechanice, prędkości oddalania się Księżyca od Ziemi, prędkości obrotowej Ziemi, precesji obrotu Ziemi. Ponadto naukowcy na podstawie tego eksperymentu weryfikowali teorie względności Einsteina (choć nie wiem w jaki sposób). Poza tym zebrano 2200 próbek skał, wykazujących istnienie  cennych rud metali. Do 2015 r. tylko 17% z nich zostało rozdzielonych między naukowców spoza NASA. Reszta leży w magazynach Johnson Space Center i cholera wie co skrywają. A i tak wiadomo, że na Księżycu znajdują się olbrzymie pokłady helu-3, do których dobrać się i tak trzeba będzie. Więc pisanie, że tam nic nie ma...

Ponadto spoglądanie na program Apollo tylko przez pryzmat lądowania na Księżycu to duży błąd. Integralną częścią tego programu był program Gemini, podczas którego nauczono się np. manewrów orbitalnych, czyli tego co do dzisiaj się wykorzystuje, a bez tej wiedzy nie byłyby możliwe program choćby ISS. To w trakcie Gemini po raz pierwszy Amerykanie wyraźnie zdystansowali ZSRR a to dzięki wykorzystaniu nowości technicznej - pokładowych komputerów. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

ok ok ok to wszystko co piszecie jest racja- acha ja przepraszam ze nie pisze dobrze po polsku ale jedyny kontakt z tym jezykiem mam tutaj- calymi dniami napierdzielam w innym jezyku wiec  czasami robie bledy w moim wlasnym jezyku :D

a wiec  to co piszecie to racja- te argumenty  nie da sie podwazyc  ok jednak ja napisalem tylko moje osobiste odczucia 

czyli dla mnie gdybym mial wybrac  pomiedzy Marsem a czym innym plus obrzydliwie wielka kasa - wybral bym to INNE bo Mars dla mnie jest strata czasu i funduszy

Mysle ze  jeszcze nie teraz- poczekac warto moze nie 100 lub 200 lat  ale powiedzmy 30 lub 50 i juz koszty spadaj o 50% moze wiecej i jest wiekszy sens technologiczny  brnac w tym temacie- moim zdaniem teraz jest zbyt wczesnie bo nie jestesmy gotowi

Co do tego co kolega napisal ze niepotrafimy przewidywac- hmm oj potrafimy potrafimy- przyklad? a no nasz  wielki pisarz Lem- pisal ot tak co mu  sie wymyslilo po kilkudziesieciu latach realizujemy jego marzenia

my tez potrafimy przewidywac - jest to intuicja doswiadczenie zdrowy rozsadek- na podstawie calego naszego zyciowego dorobku potrafimy przewidziec to czy owo- ot np naukowcy przewiduja cos potem matematycznie obliczaja dajac dowody na papierze  a po latach mamy  fizyczne dowody mnp Czarna dziura byla takim przykladem teraz niby ta ciemna materia- wiemy ze cos jest przewidzielismy to ale niepotrafimy jeszcze nazwac

 

Ok ludzie nie wiem jak wy ale ja przenosze sie  na inny temat bo i tak zaden z nas to specjalista i piszemy tylko dla zabawe :D mam nadzieje :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Cytat

Mysle ze  jeszcze nie teraz- poczekac warto moze nie 100 lub 200 lat  ale powiedzmy 30 lub 50 i juz koszty spadaj o 50% moze wiecej i jest wiekszy sens technologiczny  brnac w tym temacie- moim zdaniem teraz jest zbyt wczesnie bo nie jestesmy gotowi

Niegotowi to byli Amerykanie  w latach 60-tych do lotu na Księżyc. Z dzisiejszego punktu widzenia aż trudno pojąć jak wielkie ryzyko wtedy podjęto. No ale to było pokolenie, które doświadczyło wojny, chyba z większymi jajami niż dziś. Także bezjajeczne pokolenie  za 30 i za 50 lat można napisać to samo: "nie jesteśmy gotowi".

Tyle, że do czego to prowadzi?

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, venator napisał:

No ale to było pokolenie, które doświadczyło wojny, chyba z większymi jajami niż dziś.

Byzydura... i nie dlatego, że to nieprawda, tylko dlatego, że to błędny wniosek.

To był wyścig zbrojeń (głównie, nie można było pozwolić przeciwnikowi odkryć czegoś co mógłby wykorzystać przeciwko nam, a my tego nie mamy) i propagandowy. Nauka była wtedy też głównie podporządkowana zastosowaniom militarnym, więc... nie żałowano kasy i podejmowano, często niepotrzebne, ryzyko. Tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites

venator  ale za 30 lub 50 lat bedzie to kosztowalo 10 razy taniej i  5 razy szybciej do tego 5 razy dalej polecisz- teraz robimy cos na co nas  nie do konca stac marniujemy srodki bo tego potrzebuje polityka i politycy a nie ty czy ja

jak dla mnie ty lub ja lub twoje albo moje jest i zwasze bedzie wazniejsze niz tzw ich- niezapominaj o tym i nie dawaj soba manipulowac 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
11 godzin temu, dzbanek1 napisał:

ale za 30 lub 50 lat bedzie to kosztowalo 10 razy taniej i  5 razy szybciej do tego 5 razy dalej polecisz

Przyjmuję, że to taka powiedzmy "metafora". Bo jeśli zestawić to, co mamy dzisiaj, z tym, co było 30-50 lat temu, to prawie na pewno nie jest tak dobrze, że 10 razy taniej i do tego jeszcze "5 x szybciej" i "5 x dalej"... Weźmy lot na Księżyc chociażby jako przykład. Nie chce mi się googlować, ale....

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Program Apollo 50 lat temu. Koszty startu jednej rakiety były takie, że dziś za tę kwotę pewnie można wysłać ze 3 analogiczne misje SLS. Prędkość lotu raczej się znacząco nie zmieni na tym dystansie. Natomiast pierwszy lot na Marsa pewnie będzie droższy niż pierwszy lot na Księżyc. I mimo wszystko uważam, że uda się wrócić!

No ale... start rakiety Saturn V w przeliczeniu na współczesną wartość dolara to ok 1 000 000 000 dolarów. Dziś Space X lata za chyba jakieś 80 000 000, ale nosi dużo mniej i dużo niżej, więc trudno porównywać.

No ale tu porównujemy raczkująca technologię z w miarę rozwiniętą. Na początku zawsze rozwój jest szybszy, bo więcej "oczywistych" rzeczy jest do odkrycia. Samochody przez ostatnie 50 lat nie zmieniły się już tak bardzo, jak przez poprzednie 50 lat.

UWAGA: Liczby niepoparte żadnymi danymi, wszystko napisałem na wyczucie i na swoją pamięć :P 

 

No i trzeba pamiętać, że nowe technologię nie biorą się z czekania. Są skutkiem tego, nad czym pracujemy dzisiaj i co dziś wysyłamy w górę. Jak przestaniemy latać, to przestaniemy też doskonalić silniki i za 50 lat będziemy w niewiele lepszym miejscu niż teraz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Administrator NASA, Jim Brindestine, na nowo rozpalił dyskusję o statusie Plutona. Przed 13 laty stracił on miano planety i został uznany planetą karłowatą. Szef NASA stwierdził, że powinien on być pełnoprawną planetą, gdyż posiada ocean pod powierzchnią, związki organiczne na powierzchni i własne księżyce. Dodał przy tym, że jeśli mielibyśmy na poważnie traktować wymóg, by za planety uznawać tylko te obiekty, które oczyściły swoją orbitę wokół Słońca, to powinniśmy obniżyć status wszystkich planet.
      To już drugi raz w ciągu ostatnich miesięcy, gdy Brindestine dopomina się o ponowne uznanie Plutona za planetę. Jestem tutaj, by Wam powiedzieć, że jako administrator NASA, sądzę, iż Pluton powinien być planetą, mówił do bijących mu brawo uczestników Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego. Niektórzy ludzie argumentują, że aby zostać uznanym za planetę trzeba oczyścić swoją orbitę wokół Słońca. Hm.. jeśli to jest definicja, której mamy używać, to powinniśmy obniżyć status obecnych planet. Musielibyśmy uznać je za planety karłowate, gdyż żadna z nich nie oczyściła swojej orbity, stwierdził.
      W 2006 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU), opracowała definicję planety, zgodnie z którą za planetę można uznać obiekt, który – między innymi – oczyścił sobie orbitę, a zatem jest największą siłą grawitacyjną działającą na orbicie. Oznaczało to natychmiastowe zdegradowanie Plutona, gdyż wpływ na niego wywiera sąsiedni Neptun, ponadto Pluton dzieli orbitę z gazami i obiektami z Pasa Kuipera.
      Wielu jednak nie pogodziło się ze zmianą statusu Plutona. Jedną z takich osób jest właśnie Brindestine. Już w sierpniu mówił on, że jego zdaniem Pluton jest planetą. Słowa szefa NASA znajdują potwierdzenie w ubiegłorocznych badaniach przeprowadzonych przez uczonych z University of Central Florida. Ich zdaniem niesłusznie stracił on status planety. Naukowcy ci przeanalizowali literaturę naukową z ostatnich 200 lat i zauważyli, że od roku 1802 ukazały się zaledwie 4 publikacje, których autorzy stwierdzali, że planetą może być jedynie obiekt, który oczyścił swoją orbitę. Co więcej, posługiwali się przy tym argumentami, które obecnie są uznawane za nieprawidłowe.
      IAU próbuje nam powiedzieć, że podstawowy obiekt badań planetarnych, planeta, powinna być definiowana według kryteriów, których żaden naukowiec nie używa w swojej pracy. I w ten sposób poza rodzinę planet wyrzuca drugą najbardziej złożoną i interesującą planetę w Układzie Słonecznym, stwierdza Philip Metzger z University of Central Florida. Mamy ponad 100 świeżych przykładów, w których specjaliści używają słowo 'planeta' w sposób niezgodny z definicją IAU, a czynią tak, gdyż to funkcjonalnie użyteczne. Ta definicja jest naciągana. IAU nie określa, co oznacza oczyszczenie orbity. Jeśli weźmiemy to dosłownie, to planety nie istnieją, gdyż żadna z nich nie oczyściła swojej orbity.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Kapsuły załogowe Boeinga i SpaceX z powodzeniem przeszły kluczowe testy wymagane przez NASA. Obie firmy są liderami przemysłu kosmicznego i pracują nad kapsułami, które już w najbliższym czasie mają zabrać amerykańskich astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną.
      CST-100 Starliner produkcji Boeinga była testowany 4 listopada. Sprawdzno wówczas awaryjny system oddalania się kapsuły od rakiety nośnej, gdyby na stanowisku startowym doszło do awarii. Okazało się, że Starliner już w ciągu 5 sekund od oddzielania się od rakiety osiągnął prędkość ponad 1000 km/h, co daje astronautom dużą szansę na uniknięcie niebezpieczeństwa. Pomimo tego, że w czasie lądowania kapsuły otworzyły się tylko 2 z 3 spadochronów, to kapsuła bezpiecznie spoczęła na Ziemi, a test spełnił wymagania NASA.
      Jeśli zaś chodzi o SpaceX to 3 listopada zakończono serię 13 testów rozwijania spadochronów kapsuły Crew Dragon. Każdy z testów się udał i tym samym kapsuła z naddatkiem spełniła wymagania NASA mówiące o 10 udanych testach.
      Jeszcze na początku bieżącego roku wydawało się, że SpaceX będzie pierwszą w historii prywatną firmą, która wyśle astronautów w przestrzeń kosmiczną. Jednak w kwietniu doszło do eksplozji Crew Dragona na stanowisku startowym. Śledztwo wykazało, że przyczyną była nieszczelność jednego z zaworów. Kapsuła, która eksplodowała, jeszcze miesiąc wcześniej przeszła pierwszy test orbitalny i z powodzeniem zadokowała do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Niedługo później, w maju, podczas testów Crew Dragona nie rozwinęły się spadochrony.
      Obecnie nie wyznaczono żadnej oficjalnej daty pierwszej misji załogowej z wykorzystaniem Crew Dragona. Jednak eksperci uważają, że już wkrótce taką datę poznamy.
      Boeing i SpaceX pracują dla NASA w ramach Commercial Crew Programe. W ramach podpisanych kontraktów rozwijają rakiety, systemy startowe i kapsuły załogowe. USA chcą odzyskać dzięki nim możliwość samodzielnego wysyłania astronautów w przestrzeń kosmiczną. Obecnie NASA płaci Rosji 85 milionów dolarów za każdego wysłanego astronautę.
      Kapsuły obu firm mogą pomieści do 7 astronautów. Każda z nich przeszkoliła już po 3 astronautów, którzy wezmą udział w dziewiczych lotach załogowych kapsuł. Loty takie mogą odbyć się już w 2020 roku. Pod warunkiem, że kolejne testy wypadną pomyślnie.
      Kolejny test Starlinera zaplanowano na 17 grudnia. Kapsuła poleci wówczas na Międzynarodową Stację Kosmiczną. To pierwszy z dwóch testów bezzałogowych, które muszą zostać przeprowadzone, zanim Boeing będzie mógł przeprowadzić test załogowy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rewolucyjny silnik Sabre z powodzeniem przeszedł niezwykle ważny test. Firma Reaction Engines poinformowała, że jego kluczowy element, wymiennik ciepła zapobiegający przegrzaniu silnika, przetestowano w warunkach odpowiadających lotowi z prędkością 5 Mach. Silnik Sabre samoloty, które mają latać z kilkukrotną prędkością dźwięku. Zbliżamy się do momentu, w którym lot z Londynu do Sydney będzie trwał tyle, co film wyświetlany na pokładzie samolotu. Albo i do momentu, w którym spędzimy dwutygodniowe wakacje na orbicie.
      Sabre to hybryda silnika odrzutowego, rakietowego i strumieniowego. Do osiągnięcia prędkości około 6 machów i wysokości 26 kilometrów ma on działać jak silnik odrzutowy. Następnie wloty powietrza zostaną zamknięte, a Sabre przełączy się w tryb silnika rakietowego.
      Twórca silnika, firma Reaction Engines, ma nadzieję, że trafi on do samolotów wojskowych, pasażerskich i pojazdów kosmicznych wielokrotnego użytku. W firmę zainwestowały już takie przedsiębiorstwa jak BAE Systems, Rolls-Royca i boeing. Otrzymała ona też wsparcie finansowe od brytyjskiego rządu, amerykańskiej DARPA i Europejskiej Agencji Kosmicznej.
      Ostatnie testy wykazały, że wymiennik ciepła Sabre jest najbardziej wydajnym urządzeniem tego typu, jakie kiedykolwiek zastosowano w silniku rakietowym. Już przed kilku laty okazało się, że w ciągu mniej niż 1/100 sekundy jest on w stanie schłodzić powietrze z 1000 do -150 stopni Celsjusza bez pojawiania się szronu. Teraz widzimy, że pracuje przy olbrzymich prędkościach. Mach 5 to ponaddwukrotnie większa prędkość niż osiągał Concorde i o ponad 50% wiięcej niż najszybszy samolot odrzutowy świata, SR-71 Blackbird, wyjaśniają przedstawiciele Reaction Engines.
      Udany test wymiennika ciepła oznacza, że w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy będzie można przetestować cały silnik. Reaction Engines kończy właśnie budowę nowego zakładu w Westcott na południu Anglii, gdzie będą prowadzone kolejne testy.
      Inżynierowie zaczęli też zarysowywać projekty pierwszych testów silnika Sabre w powietrzu. Miałyby się one odbyć w przyszłej dekadzie. Specjaliści zastanawiają się nad wykorzystaniem drona lub istniejącego modelu samolotu.
      Tymczasem brytyjskie Ministerstwo Obrony chce na bazie Sabre już teraz udoskonalać silniki istniejących samolotów odrzutowych. W lipcu bieżącego roku dowódca brytyjskich sił powietrznych stwierdził, że technologia schładzania powietrza w Sabre może zostać zastosowana w silnikach EJ-200 napędzających myśliwce Typhoon.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA poinformowała, że zanim na Księżyc trafią ludzie, wyśle tam misję, której celem będzie znalezienie źródeł wody dla astronautów. O misji VIPER (Volatiles Investigating Polar Exploration Rover) poinformowano w ostatni piątek, podczas Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego. NASA chce, by łazik wylądował na Srebrnym Globie do grudnia 2022 roku.
      Misja VIPER miałaby potrwać 100 dni. W tym czasie łazik ma przejechać kilkanaście kilometrów poszukując śladów wody. Przeprowadzone przez niego badania pozwolą zdecydować, gdzie będą lądowli astronauci pracujący w ramach programu Artemis.
      VIPER zostanie wyposażony w cztery instrumeny do poszukiwania wody. Najważniejszy będzie Neutron Spectrometer System, który ma wykrywać wilgoć pod powierzchnią Srebrnego Globu. Następnie wiertło TRIDENT pobierze próbki, a dwa kolejne instrumenty je przeanalizują. VIPER będzie pobierał i analizował próbkiz różnych miejsc, co pozwoli stworzyć mapę obszaru, na którym z największym prawdopodobieństwem występuje woda.
      Woda na Księżycu będzie kluczowym elementem długotrwałej obecności ludzi na Srebrnym Globie. Potrzebna ona będzie nie tylko do picia, ale również do produkcji paliwa dla rakiet, które w przyszłości zawiozą człowieka na Marsa.
      Lód został znaleziony na południowym biegunie Księżyca już przed 10 laty. Tamten region jest więc przedmiotem szczególnego zainteresowania. Nie tylko zresztą NASA. We wrześniu Indie próbowały wysłać tam swój pierwszy księżycowy łazik. Niestety urządzenie rozbiło się podczas lądowania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Panel ekspertów złożony ze specjalistów z NASA i zewnętrznych instytucji zakończył przegląd założeń misji Lucy, pierwszej misji do planetoid trojańskich. Lucy Critical Design Review trwał od 15 do 18 października. W tym czasie eksperci zostali zapoznani ze wszelkimi szczegółami planowanej misji, w tym z budową pojazdu, jego wyposażeniem, szczegółami budowy, planowanych testów, systemów naziemnych, założeń naukowych misji itp. itd. Przegląd wypadł pomyślnie i eksperci dali zielone światło do kontynuowania misji. Tym samym misja Lucy wkroczyła w etap budowania odpowiedniego sprzętu.
      To bardzo ekscytujący moment, gdyż wykraczamy poza fazę planowania oraz projektowania i zaczynamy budować pojazd. W końcu staje się on rzeczywistością, mówi Hal Levison z Southwest Research Institute, główny naukowiec misji Lucy.
      Critical Design Review to ostatni etap planowania i projektowania. Jego celem jest zapewnienie, że wszystko przygotowano jak należy, a misja spełni stawiane przez nią cele, jest wsparta solidną wiedzą naukową, odpowiednimi analizami, dokumentacją i będzie przebiegała bezpieczne.
      Lusy będzie pierwszą misją do asteroid trojańskich. Zostanie wystrzelona w październiku 2021 rkou i w ciągu 12 lat odwiedzi siedem planetoid, jedną z pasa głównego – znajdującego się pomiędzy Marsem a Jowiszem – i sześć trojańczyków.
      Asteroidy trojańskie to pozostałości po formowaniu się planet. Są one uformowane w dwóch grupach znajdujących się na orbitach bardzo podobny do orbity Jowisza. Dotychczas nie odwiedził ich żaden wysłany z Ziemi pojazd.
      Od strony naukowej ze misję Lucy będzie odpowiedzialny Southwest Research Institute (SwRI) w Boulder w stanie Colorado. Pojazd zostanie zbudowany przez Lockheed Martin Space Systems, a zarządzanie całą misją, kwestie inżynieryjne oraz bezpieczeństwa spoczną na barkach specjalistów z Goddard Space Flight Center.
      Misje przygotowywane w ramach programu Discovery, takie jak Lucy, są stosunkowo tanie. Maksymalny koszt rozwoju każdej z nich określono na 450 milionów dolarów. Celem takich misji jest znalezienie kluczowych odpowiedzi na pytania dotyczące Układu Słonecznego. Są one zarządzane przez głównego badacza, który dobiera sobie zespół naukowców i inżynierów, a ich celem jest przygotowanie misji od początku do końca.
       


      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...