Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Silniki dla SLS gotowe do misji na Księżyc

Recommended Posts

NASA jest o krok bliżej wysłania astronautów na Księżyc. W Stennis Space Center zakończono właśnie ważny test silników Space Launch System. Po czterech latach pracy wszystkie 16 byłych głównych silników promów kosmicznych uzyskało niezbędne zgody do wykorzystania ich w misjach SLS. Te 16 silników pozwoli na przeprowadzenie czterech pierwszych misji.

Ponadto NASA podpisała z firmą Aerojet Rocketdyne kontrakt na budowę kolejnych silników RS-25 dla SLS. Ponadto seria testów prowadzonych przez ostatnich 51 miesięcy dowiodła, że silniki RS-25 mogą pracować z większą niż dotychczas mocą, wymaganą przy SLS.

Silniki mają obecnie zezwolenie na wykorzystanie w misji załogowej na Księżyc, która będzie misją przygotowawczą do wyprawy na Marsa, mówi Johnny Heflin, wicedyrektor SLS Liquid Engines Office w Marshall Space Flight Center. Jesteśmy więc w stanie zapewnić moc niezbędną do podróży na Księżyc i dalej.

Testy RS-25 rozpoczęły się 9 stycznia 2015 roku, kiedy to na 500 sekund uruchomiono wersję rozwojową silnika, oznaczoną kodem 0525. Pierwszą pełną wersję silników dla SLS przetestowano 10 marca 2016 roku. W sumie przeprowadzono 32 testy wersji rozwojowych i pełnych, w czasie których silniki pracowały w sumie przez ponad 4 godziny.

Warto przypomnieć, że silniki RS-25 są najlepiej sprawdzonymi silnikami rakietowymi na świecie. Wzięły one udział w 135 misjach promów kosmicznych. Gdy program promów został zakończony w 2011 roku NASA dysponowała dodatkowymi 16 silnikami, które zmodyfikowano na potrzeby SLS. Początkowo silniki te wyprodukowano z myślą o dostarczeniu pewnego określonego poziomu mocy, określonego jako 100%. Jeszcze przed zakończeniem programu promów kosmicznych silniki udoskonalono tak, by dostarczały 104,5% mocy. Jednak na potrzeby SLS musiały one zostać ponownie rozbudowane.
W tym celu NASA musiała opracować nowy kontroler silnika, który monitoruje jego pracę i służy jako interfejs pomiędzy silnikiem a rakietą. Pierwsze testy nowego kontrolera odbyły się w marcu 2017 roku. Wczoraj przetestowano 17. kontroler, zapewniając 16 silnikom RS-25 odpowiedni zapas.

Po opracowaniu nowego kontrolera NASA musiała udowodnić, że silniki mogą osiągnąć wymaganą moc 111%. Gdy się to udało, konieczne było dalsze wzmocnienie silników tak, by miały one zapas mocy. W lutym 2018 roku silniki uruchomiono na 50 sekund z mocą 113%. Czas ten stopniowo wydłużano podczas kolejnych testów. W końcu w lutym bieżącego roku RS-25 były w stanie pracować z mocą 113% przez 510 sekund.

Wczoraj przeprowadzono zaś ostateczne testy silnika RS-25 oznaczonego numerem 2062. To właśnie ten silnik zostanie wykorzystany w Exploration Mission-2, w czasie której astronauci polecą w kapsule Orion na orbitę Księżyca.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

" NASA jest o krok bliżej wysłania astronautów na Księżyc " szkoda że misja nie nazywa się Apollo 1. W sumie się cieszę że się rozwijamy wyraźnym stopniu ale przecież to nie opłacalne komercyjnie, każdy kraj ma na tyle dobry wywiad że nie trzeba się chwalić zasięgiem rakiet. Kampania wyborcza żeby z większą łatwością przekonać do nowej wojny we "Wietnamie"?
Lub wszechmocne "2%" ma dosyć przebywania z plebsem i buduje sobie olimp, albo wiedzą że niedługo to rozwalą i szukają bezpiecznej przystani z której będą mogli spokojnie patrzeć jak świat dusi się od hemi z wysypisk śmieci

Share this post


Link to post
Share on other sites

heh kolejny nawiedzony nienormalny- idz chlopie sie leczyc a nie pisz tu jakis nowych teori spiskowych

a swoja droga to po co oni chca latac tam nie majac technologi na to- nie lepiej zaczekac z 100 lub 200 lat i dojzec do takich lotow a przez te 100 lub 200 lat skupiac sie na wazniejszych sprawach

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo Chińczycy czekać sto lat nie będą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

realia sa takie ze wyda  sie miliardy dolarow na cos co poleci i  nie wroci- mam na mysli wyprawe na Marsa bo w ostatecznosci o to tutaj chodzi

Pytanie moje jest takie kiedy ci wszyscy  wielko mozgowcy obudza sie i odkryja ze to poprostu marnowanie potencjalu a nie rozwoj- wyobrazmy sobie pierwsza misja na Marsa wydane miliardy kasy wylot i niemozliwy powrot... kolejna wyprawa i ten sam efekt i kolejna... ile musi byc takich wypraw aby zrozumiec ze nie warto robic czegos do czego sie  niedorasta

Juz raz  poprawna decyzje podjeto po lotach na jalowa skale gdzie zupelnie nic nie ma zwana Ksiezycem- polecielismy zobaczylismy ze tam nic nie ma ze nie ma korzysci ze nie warto i STOP i to bylo madre

oczywiscie  niebrakowalo ludzi ktorzy  dorobili do tego miliony teorii spiskowych

teraz mamy nacisk idioty prezydenta i  zaczyna sie kolejny wyscig po wielkie NIC

mam nadzieje ze po kolejnych wyborach projekt  zostanie tylko projektem a te miliardy  Dolarow wykorzystaja np na badanie oceanow lub miliony innych cenniejszych  pomyslow ktore sa w naszym zasiegu i ktore wszystkim wymierne korzysci przyniosa- heh lot na Marsa hehe niby po co

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Stacje badawcze na Antarktydzie czy Spitsbergenie do czegoś tam się przydają (nikt pewnie nie wie do czego, ale też nie ma poczucia, że są zbędne). Podobnego rodzaju stacje na Księżycu i Marsie byłyby w takim samym stopniu potrzebne. Kwestia tylko zejścia z kosztami utrzymania takiej stacji i kosztami wymiany załogi (w przypadku Marsa raz na kilka lat) do akceptowalnego poziomu, powiedzmy zbliżonego do tego, ile teraz kosztuje wysłanie półtonowego łazika na Marsa (czy góra kilku).

P.S. Polski Kret ma zrobić badania na Marsie na głębokości 5 metrów. I to jest specjalny sprzęt projektowany i dedykowany do takiego zadania (co kosztuje). Poprzednie sondy marsjańskie sięgały na głębokość max. 18-22 cm. Gdyby był kosmonauta na Marsie (czy kilku), to na 2-3 metry dokopaliby się nawet łopatą, a głębiej pewnie też by się dało o wiele mniejszym kosztem.

 

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
21 minut temu, darekp napisał:

Stacje badawcze na Antarktydzie czy Spitsbergenie do czegoś tam się przydają (nikt pewnie nie wie do czego, ale też nie ma poczucia, że są zbędne). Podobnego rodzaju stacje na Księżycu i Marsie byłyby w takim samym stopniu potrzebne.

:) (niesarkastyczne)

Korzyści z ISS wg Wiki:

"Głównym zadaniem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ma być prowadzenie badań naukowych w warunkach mikrograwitacji, niemożliwych do osiągnięcia na Ziemi.(…) Do tej pory nie dokonano jednak na ISS żadnego przełomowego odkrycia." 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, 3grosze napisał:

"Głównym zadaniem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ma być prowadzenie badań naukowych w warunkach mikrograwitacji, niemożliwych do osiągnięcia na Ziemi.(…) Do tej pory nie dokonano jednak na ISS żadnego przełomowego odkrycia." 

...ale zbadano wpływ mikrograwitacji na organizm człowieka albo ulepszono procesy metalurgiczne.

Można niby powiedzieć, że jeśli nie planowalibyśmy lotów to i ta wiedza byłaby zbędna, ale nauka to nauka. Po co nam wiedza o kwarkach, albo o wyższej matematyce? Badania podstawowe "zawsze" są "po nic". Należy to potraktować chyba jako coś w rodzaju polisy pt. "a co jeśli...asteroida, apokalipsa zombi czy inna zagłada?" :) Trzeba wtedy umieć odlecieć na inna planetę :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Godzinę temu, radar napisał:

 ulepszono procesy metalurgiczne

które wykorzystają naziemne huty w warunkach pełnej grawitacji.

Poza tym radar, oczywista  racja.:) 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

w pierwszym poscie napisalem o MARNOWANIU POTENCJALU i  kazdy z was to przeoczyl

to zaden argument ze ulepszono procesy takie czy siakie ze zbadano to czy owo- to by i tak nastapilo tylko w innej kolejnosci!! 

sam nie wiem jak wam to wytlumaczyc o czym mysle.. o moze w ten sposob...

 

Wyobrazcie sobie ze jestescie  obrzydliwie bogaci ale i ta obrzydliwosc wiadomo ma granice- ta granica jest.. powiedzmy ze stac was na wyslanie 6 misji na Marsa

- wysylasz pierwsza misje i korzysci z tego zerowe w dodatku cala wysylka nie wraca- mowisz sobie ok mam doswiadczenie nauczylo mnie to wiele i stac mnie na kolejna misje

- wysylasz kolejna misje i podobny efekt

. wysylasz kolejny...

??? czy logicznie myslacy  obrzydliwie bogaty czlowiek  naprawde by tak marnowal swoja podkreslam SWOJA kase ??

gwarantuje wam ze nie- kazda wydana kasiorka ma  przyniesc zyski - takie sa prawa zycia

Dlatego jestem przekonany ze oni MARNUJA POTENCJAL bo nie ich kasa jest tylko nasza tak zwyklych podatnikow- Fakt Amerykanow ale czy naprawde tylko Amerykanow ? nasza tez posrednio ale tez.

 

Druga sytuacja 

Ten sam Biznesmen nie wysyla misji na Marsa ale polowe tej kasy ktora by stracil w tych bezwartosciowych misjach zainwestowal w zdalo by sie beznadziejne badania nad  nowotwoorami- tyle lat szukamy odpowiedzi i nic zupelnie nic wiec  statystycznie ujmujac  sukces rowny temu z Marsa :D

i po 40 latach badan nagle EUREKA udalo sie powiem wiecej gosc zmarl  ale na podstawie jego badan kolejne pokolenie odkrywa metode leczenia tej smiertelnej choroby- korzysc natychmiastowa dla milionow ludzi

Powiem wiecej  podrodze odkryto setki innych wynalazkow ktore calej ludzkosci daja wymierne korzysci

Tutaj potencjal  sie nie zmarnowal

Przy okazji mija 150 lat technologia  oparta na badaniach naszego ziemskiego ecosystemu i naszego podworka uczynila to ze odkrywamy nowe napedy ktore  umozliwiaja lot na Marsa w tydzien- czy to az tak bardzo niemozliwe ??

 

Niezapominajcie kto robi cisnienie na te cala mode Marsjanska ktora nam nie jest do niczego teraz potrzebna- polityka i uklady polityczne a nie zdrowy rozsadek mowiacy co nam zwyyklym malym szaraczkom jest potrzebne- mysle ze szczepionka na ..... bije  tego calego Marsa na leb na szyje

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, dzbanek1 napisał:

a nie zdrowy rozsadek mowiacy co nam zwyyklym malym szaraczkom jest potrzebne- mysle ze szczepionka na .....

patrząc z poziomu jednostki(siebie) masz rację. ale Ziemia jest przeludniona i ta szczepionka właściwie nie jest potrzebna dla przetrwania gatunku, a wręcz osłabiłaby ona ewolucję. Zakorzenienie się na innej planecie byłoby z punktu globalnego dużo bardziej wartościowe i zwiększające szansę przetrwania. A podróż na Marsa, to czasowo i ekonomicznie można porównać do wyprawy Kolumba do Ameryki. Więc może się udać i przynieść wymierne korzyści.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

tempik uzywajac ponownie zdrowego rozsadku to odwaze sie  napisac ze kolejne 300 a byc moze 500 lat czeka nas zycie tutaj wspolnie na tej juz przeludnionej ziemi- mysle ze nie tak szybko ja opuscimy a w swietle takich perspektyw to  badanie Marsa w chwili gdy tej technologi nie mamy jest czystym marnowaniem potencjalu- powinnismy sie skupic nad tym jak zyc lepiej na tej juz przeludnionej ziemi jak wykorzystac obszary dotad nam nieosiagalne np oceany glebiny- a nie pchac sie tam gdzie nas nie chca czyli na Marsa

 

Ocean jest jak najbardziej w naszym zasiegu w dodatku darmowa energia 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo lepiej stać przecież w miejscu, prawda? Bez takich misji nie następuje rozwój tej technologii, odkrycie nowych napędów, bo po co? Gdzie je chcesz testować, jak nie w praktyce? Co nam z tego, że poczekamy 500 lat, jak dalej będziemy w tym samym miejscu. Głębiny są znacząco trudniejszym do zdobycia miejscem niż kosmos.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, dzbanek1 napisał:

odwaze sie  napisac ze kolejne 300 a byc moze 500 lat czeka nas zycie tutaj wspolnie na tej juz przeludnionej ziemi- mysle ze nie tak szybko ja opuscimy a w swietle takich perspektyw to  badanie Marsa w chwili gdy tej technologi nie mamy jest czystym marnowaniem potencjalu

wydaje mi się że mamy wszystko co trzeba(wszystkie technologie) żeby żyć samodzielnie i stale na Marsie. Problemem jest tylko, a właściwie aż, żeby te ziemskie zabawki przenieść na Marsa. Jedna działająca elektrownia atomowa na Marsie rozwiązałaby większość problemów łącznie z pozyskiwaniem tlenu ze skał,wody, wytopem metali itd. Przy obecnych silnikach chemicznych niestety te twoje 500 lat pewnie nie wystarczy. Ale żeby pojechać wbić flagę, wydaje mi się że jak najbardziej jesteśmy gotowi już.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie można byłoby się zgodzić z @dzbanek1 gdyby całą siłę gospodarczą i umysłową ludzkości przekierowano nagle na badanie kosmosu, ale fakt jest taki, że starcza i na kosmos i na badania nad rakiem i na rozwiązywanie problemów ekologicznych czy sztukę (która też może niektórym wydawać się zbędna, więc po co marnować na nią zasoby). Naukowcy to stworzenia działające na pasję, nie da się inżynierowi, który kocha budować rakiety, kazać pracować nad rozwiązaniem problemu raka i oczekiwać pozytywnych rezultatów. Jedni się zajmują tym inni owym i to jest najlepsze, postęp nie dotyczy jednej dziedziny i nie następuje liniowo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Daniel O'Really ciekawy temat poruszyles ze naukowcy zyja swoim zyciem i robia to co kochaja- niemniej dla mnie to wielkie marnowanie potencjalu i tylko tego sie czepiam- wszystko inne jest ok ale to zbyt wiele kosztuje a jak dodamy do tego dlaczego teraz wlasnie jest moda na Marsa i ze nie my podatnicy o tym decydujemy tylko politycy dla swoich prywatnych kampani to az mnie krew zalewa- najgorsze jest to ze wiekszosc ludzi tego nie widzi i lapia sie na to ciesza ze polecimy na Marsa jupiii hura - tyle ze po co ?!!! po to  aby ludzie sie cieszyli i oddali glos na tego a nie innego kandydata bo przeciez on rozpalil w nas trwajace wiele lat marzenia o MArsie ( czytaj o niczym )  osiagnawszy  swoj cel pewnie ten polityk zamilknie a to ze ta misja nic nie osiagnie to co go to obchodzi- ludzie zapomna ze zmarnowali naprawde sporo kasy na glupi cel na ukryty cel jakim byla kampania wyborcza a nie MArs- Mars to gra polityczna nic wiecej- DRRRRRyn !! POBUDKA!! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

ooo ale smieszna wielka czcionka wyskoczyla :D sorki za to ale to nie bylo zamierzone :D:D:D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale nie da się ustalić, które badania mają "większy potencjał", a które "mniejszy". Do tego potrzebna byłaby zdolność przewidywania przyszłości, której nie mamy.

Jeżeli na Marsie zostałyby odkryte jakieś miejscowe mikroorganizmy, to możecie być pewni, że badacze "od raka" będą jednymi z pierwszych, którzy będą chcieli je "obniuchać" i zbadać, czy nie da się jakiejś ich specyficznej właściwości wykorzystać do walki z rakiem.

To jest kwestia zupełnie nieprzewidywalna. Młodemu Planckowi, gdy chciał studiować fizykę, stary doświadczony profesor fizyki powiedział, że to jest dziedzina, w której już prawie wszystko odkryto, zostały jakieś drugorzędne "drobiazgi". Czyli taka działka "bez potencjału". Mylił się? Ano, mylił.

Starożytni Grecy wiedzieli, że potarty bursztyn przyciąga drobne przedmioty, ale jakoś nie czuli potrzeby badać tego głębiej. Uznali, że "za mały potencjał"?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

Juz raz  poprawna decyzje podjeto po lotach na jalowa skale gdzie zupelnie nic nie ma zwana Ksiezycem- polecielismy zobaczylismy ze tam nic nie ma ze nie ma korzysci ze nie warto i STOP i to bylo madre

To czy była to decyzja dobra czy zła jest kwestią dyskusyjną. Nie można jednak uważać, że ten program nic nie przyniósł. Abstrahując już od niewątpliwych korzyści technologicznych, chyba najbardziej  doniosłym eksperymentem naukowym jakim przeprowadzono w ramach Apollo był eksperyment LRRR, czyli  ustawione przez astronautów,  w ramach misji A 11,14,15, odbłyśniki laserowe, dzięki któremu uzyskano precyzyjne informacje o orbicie Księżyca, jej mechanice, prędkości oddalania się Księżyca od Ziemi, prędkości obrotowej Ziemi, precesji obrotu Ziemi. Ponadto naukowcy na podstawie tego eksperymentu weryfikowali teorie względności Einsteina (choć nie wiem w jaki sposób). Poza tym zebrano 2200 próbek skał, wykazujących istnienie  cennych rud metali. Do 2015 r. tylko 17% z nich zostało rozdzielonych między naukowców spoza NASA. Reszta leży w magazynach Johnson Space Center i cholera wie co skrywają. A i tak wiadomo, że na Księżycu znajdują się olbrzymie pokłady helu-3, do których dobrać się i tak trzeba będzie. Więc pisanie, że tam nic nie ma...

Ponadto spoglądanie na program Apollo tylko przez pryzmat lądowania na Księżycu to duży błąd. Integralną częścią tego programu był program Gemini, podczas którego nauczono się np. manewrów orbitalnych, czyli tego co do dzisiaj się wykorzystuje, a bez tej wiedzy nie byłyby możliwe program choćby ISS. To w trakcie Gemini po raz pierwszy Amerykanie wyraźnie zdystansowali ZSRR a to dzięki wykorzystaniu nowości technicznej - pokładowych komputerów. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

ok ok ok to wszystko co piszecie jest racja- acha ja przepraszam ze nie pisze dobrze po polsku ale jedyny kontakt z tym jezykiem mam tutaj- calymi dniami napierdzielam w innym jezyku wiec  czasami robie bledy w moim wlasnym jezyku :D

a wiec  to co piszecie to racja- te argumenty  nie da sie podwazyc  ok jednak ja napisalem tylko moje osobiste odczucia 

czyli dla mnie gdybym mial wybrac  pomiedzy Marsem a czym innym plus obrzydliwie wielka kasa - wybral bym to INNE bo Mars dla mnie jest strata czasu i funduszy

Mysle ze  jeszcze nie teraz- poczekac warto moze nie 100 lub 200 lat  ale powiedzmy 30 lub 50 i juz koszty spadaj o 50% moze wiecej i jest wiekszy sens technologiczny  brnac w tym temacie- moim zdaniem teraz jest zbyt wczesnie bo nie jestesmy gotowi

Co do tego co kolega napisal ze niepotrafimy przewidywac- hmm oj potrafimy potrafimy- przyklad? a no nasz  wielki pisarz Lem- pisal ot tak co mu  sie wymyslilo po kilkudziesieciu latach realizujemy jego marzenia

my tez potrafimy przewidywac - jest to intuicja doswiadczenie zdrowy rozsadek- na podstawie calego naszego zyciowego dorobku potrafimy przewidziec to czy owo- ot np naukowcy przewiduja cos potem matematycznie obliczaja dajac dowody na papierze  a po latach mamy  fizyczne dowody mnp Czarna dziura byla takim przykladem teraz niby ta ciemna materia- wiemy ze cos jest przewidzielismy to ale niepotrafimy jeszcze nazwac

 

Ok ludzie nie wiem jak wy ale ja przenosze sie  na inny temat bo i tak zaden z nas to specjalista i piszemy tylko dla zabawe :D mam nadzieje :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Cytat

Mysle ze  jeszcze nie teraz- poczekac warto moze nie 100 lub 200 lat  ale powiedzmy 30 lub 50 i juz koszty spadaj o 50% moze wiecej i jest wiekszy sens technologiczny  brnac w tym temacie- moim zdaniem teraz jest zbyt wczesnie bo nie jestesmy gotowi

Niegotowi to byli Amerykanie  w latach 60-tych do lotu na Księżyc. Z dzisiejszego punktu widzenia aż trudno pojąć jak wielkie ryzyko wtedy podjęto. No ale to było pokolenie, które doświadczyło wojny, chyba z większymi jajami niż dziś. Także bezjajeczne pokolenie  za 30 i za 50 lat można napisać to samo: "nie jesteśmy gotowi".

Tyle, że do czego to prowadzi?

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, venator napisał:

No ale to było pokolenie, które doświadczyło wojny, chyba z większymi jajami niż dziś.

Byzydura... i nie dlatego, że to nieprawda, tylko dlatego, że to błędny wniosek.

To był wyścig zbrojeń (głównie, nie można było pozwolić przeciwnikowi odkryć czegoś co mógłby wykorzystać przeciwko nam, a my tego nie mamy) i propagandowy. Nauka była wtedy też głównie podporządkowana zastosowaniom militarnym, więc... nie żałowano kasy i podejmowano, często niepotrzebne, ryzyko. Tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites

venator  ale za 30 lub 50 lat bedzie to kosztowalo 10 razy taniej i  5 razy szybciej do tego 5 razy dalej polecisz- teraz robimy cos na co nas  nie do konca stac marniujemy srodki bo tego potrzebuje polityka i politycy a nie ty czy ja

jak dla mnie ty lub ja lub twoje albo moje jest i zwasze bedzie wazniejsze niz tzw ich- niezapominaj o tym i nie dawaj soba manipulowac 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
11 godzin temu, dzbanek1 napisał:

ale za 30 lub 50 lat bedzie to kosztowalo 10 razy taniej i  5 razy szybciej do tego 5 razy dalej polecisz

Przyjmuję, że to taka powiedzmy "metafora". Bo jeśli zestawić to, co mamy dzisiaj, z tym, co było 30-50 lat temu, to prawie na pewno nie jest tak dobrze, że 10 razy taniej i do tego jeszcze "5 x szybciej" i "5 x dalej"... Weźmy lot na Księżyc chociażby jako przykład. Nie chce mi się googlować, ale....

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Program Apollo 50 lat temu. Koszty startu jednej rakiety były takie, że dziś za tę kwotę pewnie można wysłać ze 3 analogiczne misje SLS. Prędkość lotu raczej się znacząco nie zmieni na tym dystansie. Natomiast pierwszy lot na Marsa pewnie będzie droższy niż pierwszy lot na Księżyc. I mimo wszystko uważam, że uda się wrócić!

No ale... start rakiety Saturn V w przeliczeniu na współczesną wartość dolara to ok 1 000 000 000 dolarów. Dziś Space X lata za chyba jakieś 80 000 000, ale nosi dużo mniej i dużo niżej, więc trudno porównywać.

No ale tu porównujemy raczkująca technologię z w miarę rozwiniętą. Na początku zawsze rozwój jest szybszy, bo więcej "oczywistych" rzeczy jest do odkrycia. Samochody przez ostatnie 50 lat nie zmieniły się już tak bardzo, jak przez poprzednie 50 lat.

UWAGA: Liczby niepoparte żadnymi danymi, wszystko napisałem na wyczucie i na swoją pamięć :P 

 

No i trzeba pamiętać, że nowe technologię nie biorą się z czekania. Są skutkiem tego, nad czym pracujemy dzisiaj i co dziś wysyłamy w górę. Jak przestaniemy latać, to przestaniemy też doskonalić silniki i za 50 lat będziemy w niewiele lepszym miejscu niż teraz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      David Burns z ASA Marshall Space Flight Center opublikował dokument opisujący koncepcję nowatorskiego silnika rakietowego działającego bez paliwa czyli bez wyrzucanej w jednym kierunku masy, która nadaje silnikowi ruch w kierunku przeciwnym. Urządzenie, nazwane przez niego 'silnikiem spiralnym' wykorzystuje zjawisko zmiany masy, do którego dochodzi przy prędkościach bliskich prędkości światła.
      Część specjalistów, którzy zapoznali się z koncepcją Burnsa, wyraża wątpliwość, czy zaprezentowany przez niego silnik w ogóle może działać, jednak inżynier nie przejmuje się tym zbytnio. Nie mam oporów przed opublikowaniem swojej koncepcji. Jeśli ktoś twierdzi, że to nie może działać, powiem, że mimo to warto się temu przyjrzeć.
      Żeby zrozumieć, jak ma działać silnik, możemy wyobrazić sobie pudełko, wewnątrz którego znajduje się umieszczony poziomo pręt, a na nim jest pierścień. Jeśli teraz sprężyna popchnie pierścień w jednym kierunku będzie się on ślizgał po pręcie, dotrze do ściany pudełka i się od niej odbije. Pudełko zostanie więc popchnięte i przesunie się nieco. Jednak pierścień podąża teraz w przeciwnym kierunku, dociera do przeciwnej ściany pudełka, od której znowu się odbija. Pudełko przesuwa się, wracając na poprzednią pozycję. W ten sposób pudełko, czyli nasz silnik, będzie bez końca przesuwało się raz w jedną, raz w przeciwną stronę.
      Jeśli jednak, jak zauważył Burns, pierścień będzie zmieniał masę i będzie ona znacznie większa gdy przesuwa się w jednym kierunku, niż gdy przesuwa się w drugim, wówczas pudełko będzie poruszało się w tym kierunku, w którym masa poruszającego się pierścienia jest większa.
      Prawa fizyki nie zabraniają zmiany masy. Z prac Einsteina wiemy, że im prędkość poruszającego się obiektu jest bliższa prędkości światła, tym większą ma on masę. Możemy więc zastosować w 'silniku spiralnym' akcelerator cząstek, w którym jony są w jednym kierunku przyspieszane, a w drugim spowalniane. Taki akcelerator miałby kształt helisy.
      Taki akcelerator musiałby mieć długość około 200 metrów i 12 metrów średnicy. Potrzebowałby też 165 megawatów do wygenerowania siły ciągu rzędu zaledwie 1 niutona. Biorąc to pod uwagę, silni mógłby osiągnąć znaczącą prędkość jedynie w środowisku, w którym nie występują opory. Jeśli będzie miał wystarczającą ilość czasu i mocy to może rozpędzić się do 99% prędkości światła, stwierdził Burns.
      Silniki bez paliwa nie są nowym pomysłem. Już pod koniec lat 70. amerykański wynalazca Robert Cook opatentował silnik, który miał zamieniać siłę odśrodkową w ruch liniowy. Z kolei na początku bieżącego wieku Brytyjczyk Roger Shawyer wysunął głośną koncepcję „niemożliwego” relatywistycznego silnika elektromagnetycznego EM Drive.
      Żadna koncepcji silnika bez paliwa dotychczas się nie sprawdziła. Fizycy zwracają uwagę, ze takie silniki łamią zasadę zachowania pędu.
      Martin Tajmar z Drezdeńskiego Uniwersytetu Technologicznego, który prowadził testy EM Drive uważa, że 'silnik spiralny' nie zadziała. Żaden z inercyjnych systemów napędowych, o ile mi wiadomo, nie działał w środowisku wolnym od oporów", mówi. Co prawda propozycja Burnsa wykorzystuje teorię względności, co nieco komplikuje analizę, jednak, jak stwierdza Tajmar "zawsze jest akcja i reakcja.
      Burns, który pracował na swoją koncepcją prywatnie, niezależnie od pracy w NASA, zauważa, że taki silnik byłby całkowicie nieefektywny. Jednak widzi możliwości pozyskania dodatkowej energii z promieniowania cieplnego i synchrotronowego emitowanego przez akcelerator. Ponadto uważa, że udałoby się zachować pęd w spinie przyspieszanych jonów. Wiem, że istnieje ryzyko, iż mój pomysł zostanie odesłany tam, gdzie jest EM Drive i zimna fuzja. Jednak trzeba być gotowym na to, że ktoś nas zawstydzi. Bardzo trudno jest wynaleźć coś całkowicie nowego, co będzie działało, dodaje.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W internecie karierę robi przygotowany przez NASA film „Siedem minut horroru“. To opowieść o niezwykłym lądowaniu na Marsie, jakie będzie miała miejsce już w najbliższy poniedziałek, 6 sierpnia.
      W listopadzie ubiegłego roku NASA wysłała w kierunku Czerwonej Planety swoją kolejną misję - Mars Science Laboratory. Na pokładzie pojazdu znajduje się największy i najbardziej zaawansowany technologicznie łazik marsjański. Curiosity to najbardziej skomplikowane laboratorium naukowe, jakie kiedykolwiek ludzie wysłali na Marsa.
      „Siedem minut horroru“ to historia niezwykłego lądowania i napięcia, w jakim specjaliści z NASA będą czekali na informacje o udanym lądowaniu. Lądowaniu, jakie się jeszcze nie odbywało. Po raz pierwszy bowiem do posadowienia łazika na planecie zostanie wykorzystany kosmiczny dźwig wyposażony w silniki rakietowe, który opuści łazik na linie.
      Od momentu wejścia pojazdu w atmosferę Marsa do chwili posadzenia na niej Curiosity minie siedem minut. Tymczasem sygnał z Marsa na Ziemię biegnie 14 minut. Zatem w momencie, gdy NASA dowie się, że Mars Science Laboratory wszedł w atmosferę Czerwonej Planety, Curiosity może już od 7 minut leżeć roztrzaskany na jej powierzchni. Minie kolejne 7 minut, zanim nadejdzie sygnał o lądowaniu. To właśnie te wspomniane w tytule „minuty horroru“.
      NASA pracowała nad Mars Science Laboratory przez ostatnie 12 lat.
      G. Scott Hubbard, profesor ze Stanford University i były dyrektor programu Mars Science Laboratory mówi, że bardzo się denerwuje. Przeprowadzili wszystkie możliwe testy, które można było zrobić na Ziemi. Powinniśmy czuć się pewnie, bo zostało zrobione wszystko, by misja zakończyła się sukcesem. Jednak z drugiej strony Mars jest znany z tego, że robi niespodzianki - stwierdził uczony. I przypomina, że aż połowa podjętych przez NASA prób lądowania na Marsie skończyła się porażką. Przyczyny niepowodzeń były różne - od burz piaskowych po usterki techniczne.
      Bill Nye, znany specjalista ds. eksploracji kosmosu i szef Planetary Society przypomina: Mars to trudne zadanie. Rosjanie podjęli 21 prób lądowania. Żadna się nie udała. Europa ma swoim koncie 1 próbę. Nieudaną. W przypadku NASA odsetek udanych wynosi jedynie około 50%.
      Największym radzieckim sukcesem było udane lądowanie Marsa 3 w grudniu 1971 roku. Jednak już po 20 sekundach utracono kontakt z pojazdem. Amerykanie do swoich największych sukcesów zaliczają misje Viking 1 i Viking 2 z 1976 roku, dzięki którym uzyskano zdjęcia i analizy chemiczne powierzchni Marsa, lądowanie łazika marsjańskiego z 1997 roku (misja Mars Pathfinder), umieszczenie na powierzchni Czerwonej Planety w 2004 roku łazików Spirit i Opportunity (ten drugi ciągle pracuje i przesyła dane) oraz trwającą przez 155 dni misję pojazdu Mars Phoenix, który w 2008 roku badał obszar arktyczny.
      Z kolei najbardziej spektakularne porażki to rozpadnięcie się w 1960 roku radzieckiego Sputnika 22, który miał polecieć na Marsa a nie przetrwał wejścia na orbitę, rozbicie się o powierzchnię Czerwonej Planety radzieckiego Marsa 2 w 1971. W roku 1974 radziecki Mars 6 zamilkł przed lądowaniem, a z Marsem 7 stracono kontakt po wejściu na orbitę Marsa. W 1996 roku rosyjski Mars 96 uległ awarii podczas startu. Trzy lata później, w 1999 roku należący do NASA Mars Polar Lander rozbił się na podczas lądowania. W 2004 roku Beagle 2, wysłany przez Europejską Agencję Kosmiczną przestał odpowiadać krótko po lądowaniu.
      Najnowszą z głośnych porażek była ubiegłoroczna nieudana rosyjska misja Fobos-Grunt.
       

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Vitamica, firma powiązana z Uniwersytetem w Bristolu (UB), ocenia użyteczność testu diagnostycznego AST (antimicrobial susceptibility test). Zwykle na wyniki badania wrażliwości bakterii na antybiotyk trzeba czekać ok. 2 dni (w tym czasie laboranci inkubują bakterie, a potem sprawdzają, jak reagują one na leki), tymczasem AST może dać odpowiedź w czasie krótszym niż 2 godziny.
      Brytyjczycy pracują z bakteriami wyizolowanymi z próbek klinicznych: od chorych z zakażeniami dróg moczowych. Poddają je działaniu antybiotyków powszechnie stosowanych w takich przypadkach.
      W AST wykorzystuje się technikę opracowaną niedawno w Szkole Fizyki UB - obrazowanie fluktuacji subkomórkowych (ang. Sub-cellular Fluctuation Imaging, SCFI). Pozwala ona wykryć i śledzić w czasie rzeczywistym drobne fluktuacje w bakteryjnej osłonie komórkowej (specjaliści podkreślają, że nie widać ich pod zwykłym mikroskopem optycznym). Co ważne, występują one tylko w żywych komórkach.
      Bakterie potraktowane skutecznym antybiotykiem będą po zaledwie kilku minutach wykazywać zmiany w zakresie tych fluktuacji, a to oznacza, że możemy bardzo szybko orzec, czy dany lek nadaje się dla konkretnego pacjenta. Ekscytująca wiadomość jest taka, że uzyskaliśmy obiecujące wyniki dla gamy antybiotyków powszechnie stosowanych do leczenia zakażeń dróg moczowych. Teraz musimy rozszerzyć testy na bakterie z innych próbek, np. krwi, gdzie sepsa stanowi realne zagrożenie życia - podsumowuje dr Paul Meakin, dyrektor wykonawczy Vitamiki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Biuro Inspektora Generalnego NASA prowadzi śledztwo w sprawie... pierwszego domniemanego przestępstwa popełnionego w przestrzeni kosmicznej. Summer Worden żona astronautki Anne McClain oskarżyła ją, że podczas pobytu na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zaglądała ona na konto bankowe Worden. Obie panie wzięły ślub w 2014 roku, a od roku 2018 są w separacji i toczą spór m.in. o opiekę nad synem Worden.
      McClain przyznaje, że zaglądała na konto, ale tylko po to, by upewnić się, że są na nim wystarczające środki na opiekę nad dzieckiem. Zresztą, jak mówi, wielokrotnie korzystając z tego samego hasła, sprawdzała stan konta będąc na Ziemi.
      Worden mówi, że nabrała podejrzeń, gdy zauważyła, iż McClain zna szczegóły na temat jej wydatków. Poprosiła wówczas bank o dane na temat komputerów, z których logowano się do konta i odkryła, że właścicielem jednego z nich jest NASA. Złożyła więc zawiadomienie do Federalnej Komisji Handlu, donosząc o nieupoważnionym dostępie do prywatnych informacji finansowych oraz kradzieży tożsamości. McClain nie zgadza się z tymi zarzutami.
      Na podstawie International Space Station Intergovernmental Agreement, traktatu podpisanego w styczniu 1998 roku przez 15 państw zaangażowanych w budowę Stacji, ustalono, że każdy partner utrzymuje jurysdykcję i kontrolę nad należącymi doń elementami stacji oraz personelem odpowiedniej narodowości. Jeśli zatem pani McClain, która jest obywatelką USA, popełniła przestępstwo wykorzystując do tego celu komputer należący do NASA, to będzie za nie sądzona przez amerykański wymiar sprawiedliwości. Sprawę ułatwia tutaj fakt, że również i domniemana ofiara jest obywatelką USA.
      Co jednak, gdyby astronauta jednego kraju popełnił przestępstwo wobec obywatela innego kraju lub celowo uszkodzi element stacji należący do innego kraju? Również i taką sytuację przewidziano we wspomnianym traktacie. Stanowi on, że przestępca będzie podlegał jurysdykcji kraju, którego jest obywatelem. Jednak w takim przypadku najpierw odbywają się konsultacje pomiędzy oboma krajami – krajem sprawcy i krajem poszkodowanym. Następnie w ciągu 90 dni od tych konsultacji kraj poszkodowany ma prawo postawić zarzuty na gruncie własnego prawa sprawcy przestępstwa o ile albo zgodzi się na to kraj sprawcy, albo też kraj sprawcy nie da krajowi poszkodowanemu gwarancji, iż złoży do własnych odpowiednich organów dokumenty pozwalające na ściganie sprawcy.
      Sprawa przestępstw popełnionych na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej jest więc uregulowana odpowiednią umową międzynarodową. Znacznie trudniejsze mogą okazać się tego typu sprawy w momencie rozwoju turystyki kosmicznej. W tej chwili nie wiadomo, czyjej jurysdykcji powinien podlegać np. australijski turysta, który na pokładzie amerykańskiego pojazdu kosmicznego popełni przestępstwo przeciwko turyście japońskiemu. Niewykluczone, że w takim wypadku przestępca sądzony byłby na gruncie prawa państwa, pod którego jurysdykcją znajduje się pojazd kosmiczny. Jednak sprawy mogłyby się skomplikować, gdyby kraj sprawcy lub poszkodowanego oświadczył, że chce prowadzić proces.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zainstalowano drugi dok dla prywatnych pojazdów kosmicznych. Dotychczas na stacji istniał jeden International Docking Adapter (IDA) przystosowano do takich pojazdów. Teraz, dzięki zainstalowaniu IDA-3, można będzie jednocześnie obsłużyć dwa pojazdy SpaceX czy Boeinga.
      Zainstalowanie doku był naprawdę potrzebne, mówi Kirk Shireman, jeden z menedżerów odpowiedzialnych za Międzynarodową Stację Kosmiczną. Jeśli mamy na pokładzie czterech astronautów i jeden port dokujący, to wszyscy muszą czekać w kolejce, upchnąć się w pojeździe i odłączyć od ISS zanim następny pojazd będzie mógł zacumować.
      Nowy dok został zainstalowany przez Nicka Hague'a i Drew Morgana podczas 6,5-godzinnego spaceru kosmicznego. Expedition 60 to pierwsza misja obu astronautów. Dla Hague'a był to 3. spacer kosmiczny, a dla Morgana 1.
      Prace rozpoczęły się od umieszczenia przenośnej kamery bezprzewodowej w miejscu ich prowadzenia, dzięki czemu centrum kontroli mogło obserwować ich przebieg. Astronauci przeciągnęli kable zapewniające przesyłanie energii oraz danych, a także zainstalowali adapter do kontroli ciśnienia, łączący dok z resztą stacji. Rzecznik prasowy NASA, Gary Jordan, powiedział, że część prac związanych z okablowaniem wykonano już w roku 2016 podczas spacerów kosmicznych w ramach Expedition 46 i 48.
      Po zainstalowaniu kabli Morgan i Hague umocowali reflektory, które będą służyły pomocą przy dokowaniu. Prace przebiegły nadspodziewanie łatwo i ukończono je szybciej, niż zakładano. Centrum kontroli obawiało się, że kable, które przez kilka lat znajdowały się poza stacją, będą sztywne i „zapamiętały” swój kształt. Okazało się jednak, że łatwo je rozwinąć i astronauci nie napotkali na żadne przeszkody.
      Pierwszy International Docking Adapter (IDA-1) został wystrzelony w 2015 roku na pokładzie rakiety SpaceX. Rakieta eksplodowała wkrótce po starcie. IDA-2 poleciał na ISS w lipcu 2016 roku, a w sierpniu został zainstalowany. Pierwsze dokowanie przeprowadzono w marcu 2019 roku, gdy przyłączył się do niego Crew Dragon.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...