Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Silniki dla SLS gotowe do misji na Księżyc

Recommended Posts

NASA jest o krok bliżej wysłania astronautów na Księżyc. W Stennis Space Center zakończono właśnie ważny test silników Space Launch System. Po czterech latach pracy wszystkie 16 byłych głównych silników promów kosmicznych uzyskało niezbędne zgody do wykorzystania ich w misjach SLS. Te 16 silników pozwoli na przeprowadzenie czterech pierwszych misji.

Ponadto NASA podpisała z firmą Aerojet Rocketdyne kontrakt na budowę kolejnych silników RS-25 dla SLS. Ponadto seria testów prowadzonych przez ostatnich 51 miesięcy dowiodła, że silniki RS-25 mogą pracować z większą niż dotychczas mocą, wymaganą przy SLS.

Silniki mają obecnie zezwolenie na wykorzystanie w misji załogowej na Księżyc, która będzie misją przygotowawczą do wyprawy na Marsa, mówi Johnny Heflin, wicedyrektor SLS Liquid Engines Office w Marshall Space Flight Center. Jesteśmy więc w stanie zapewnić moc niezbędną do podróży na Księżyc i dalej.

Testy RS-25 rozpoczęły się 9 stycznia 2015 roku, kiedy to na 500 sekund uruchomiono wersję rozwojową silnika, oznaczoną kodem 0525. Pierwszą pełną wersję silników dla SLS przetestowano 10 marca 2016 roku. W sumie przeprowadzono 32 testy wersji rozwojowych i pełnych, w czasie których silniki pracowały w sumie przez ponad 4 godziny.

Warto przypomnieć, że silniki RS-25 są najlepiej sprawdzonymi silnikami rakietowymi na świecie. Wzięły one udział w 135 misjach promów kosmicznych. Gdy program promów został zakończony w 2011 roku NASA dysponowała dodatkowymi 16 silnikami, które zmodyfikowano na potrzeby SLS. Początkowo silniki te wyprodukowano z myślą o dostarczeniu pewnego określonego poziomu mocy, określonego jako 100%. Jeszcze przed zakończeniem programu promów kosmicznych silniki udoskonalono tak, by dostarczały 104,5% mocy. Jednak na potrzeby SLS musiały one zostać ponownie rozbudowane.
W tym celu NASA musiała opracować nowy kontroler silnika, który monitoruje jego pracę i służy jako interfejs pomiędzy silnikiem a rakietą. Pierwsze testy nowego kontrolera odbyły się w marcu 2017 roku. Wczoraj przetestowano 17. kontroler, zapewniając 16 silnikom RS-25 odpowiedni zapas.

Po opracowaniu nowego kontrolera NASA musiała udowodnić, że silniki mogą osiągnąć wymaganą moc 111%. Gdy się to udało, konieczne było dalsze wzmocnienie silników tak, by miały one zapas mocy. W lutym 2018 roku silniki uruchomiono na 50 sekund z mocą 113%. Czas ten stopniowo wydłużano podczas kolejnych testów. W końcu w lutym bieżącego roku RS-25 były w stanie pracować z mocą 113% przez 510 sekund.

Wczoraj przeprowadzono zaś ostateczne testy silnika RS-25 oznaczonego numerem 2062. To właśnie ten silnik zostanie wykorzystany w Exploration Mission-2, w czasie której astronauci polecą w kapsule Orion na orbitę Księżyca.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

" NASA jest o krok bliżej wysłania astronautów na Księżyc " szkoda że misja nie nazywa się Apollo 1. W sumie się cieszę że się rozwijamy wyraźnym stopniu ale przecież to nie opłacalne komercyjnie, każdy kraj ma na tyle dobry wywiad że nie trzeba się chwalić zasięgiem rakiet. Kampania wyborcza żeby z większą łatwością przekonać do nowej wojny we "Wietnamie"?
Lub wszechmocne "2%" ma dosyć przebywania z plebsem i buduje sobie olimp, albo wiedzą że niedługo to rozwalą i szukają bezpiecznej przystani z której będą mogli spokojnie patrzeć jak świat dusi się od hemi z wysypisk śmieci

Share this post


Link to post
Share on other sites

heh kolejny nawiedzony nienormalny- idz chlopie sie leczyc a nie pisz tu jakis nowych teori spiskowych

a swoja droga to po co oni chca latac tam nie majac technologi na to- nie lepiej zaczekac z 100 lub 200 lat i dojzec do takich lotow a przez te 100 lub 200 lat skupiac sie na wazniejszych sprawach

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo Chińczycy czekać sto lat nie będą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

realia sa takie ze wyda  sie miliardy dolarow na cos co poleci i  nie wroci- mam na mysli wyprawe na Marsa bo w ostatecznosci o to tutaj chodzi

Pytanie moje jest takie kiedy ci wszyscy  wielko mozgowcy obudza sie i odkryja ze to poprostu marnowanie potencjalu a nie rozwoj- wyobrazmy sobie pierwsza misja na Marsa wydane miliardy kasy wylot i niemozliwy powrot... kolejna wyprawa i ten sam efekt i kolejna... ile musi byc takich wypraw aby zrozumiec ze nie warto robic czegos do czego sie  niedorasta

Juz raz  poprawna decyzje podjeto po lotach na jalowa skale gdzie zupelnie nic nie ma zwana Ksiezycem- polecielismy zobaczylismy ze tam nic nie ma ze nie ma korzysci ze nie warto i STOP i to bylo madre

oczywiscie  niebrakowalo ludzi ktorzy  dorobili do tego miliony teorii spiskowych

teraz mamy nacisk idioty prezydenta i  zaczyna sie kolejny wyscig po wielkie NIC

mam nadzieje ze po kolejnych wyborach projekt  zostanie tylko projektem a te miliardy  Dolarow wykorzystaja np na badanie oceanow lub miliony innych cenniejszych  pomyslow ktore sa w naszym zasiegu i ktore wszystkim wymierne korzysci przyniosa- heh lot na Marsa hehe niby po co

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stacje badawcze na Antarktydzie czy Spitsbergenie do czegoś tam się przydają (nikt pewnie nie wie do czego, ale też nie ma poczucia, że są zbędne). Podobnego rodzaju stacje na Księżycu i Marsie byłyby w takim samym stopniu potrzebne. Kwestia tylko zejścia z kosztami utrzymania takiej stacji i kosztami wymiany załogi (w przypadku Marsa raz na kilka lat) do akceptowalnego poziomu, powiedzmy zbliżonego do tego, ile teraz kosztuje wysłanie półtonowego łazika na Marsa (czy góra kilku).

P.S. Polski Kret ma zrobić badania na Marsie na głębokości 5 metrów. I to jest specjalny sprzęt projektowany i dedykowany do takiego zadania (co kosztuje). Poprzednie sondy marsjańskie sięgały na głębokość max. 18-22 cm. Gdyby był kosmonauta na Marsie (czy kilku), to na 2-3 metry dokopaliby się nawet łopatą, a głębiej pewnie też by się dało o wiele mniejszym kosztem.

 

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, darekp napisał:

Stacje badawcze na Antarktydzie czy Spitsbergenie do czegoś tam się przydają (nikt pewnie nie wie do czego, ale też nie ma poczucia, że są zbędne). Podobnego rodzaju stacje na Księżycu i Marsie byłyby w takim samym stopniu potrzebne.

:) (niesarkastyczne)

Korzyści z ISS wg Wiki:

"Głównym zadaniem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ma być prowadzenie badań naukowych w warunkach mikrograwitacji, niemożliwych do osiągnięcia na Ziemi.(…) Do tej pory nie dokonano jednak na ISS żadnego przełomowego odkrycia." 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, 3grosze napisał:

"Głównym zadaniem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ma być prowadzenie badań naukowych w warunkach mikrograwitacji, niemożliwych do osiągnięcia na Ziemi.(…) Do tej pory nie dokonano jednak na ISS żadnego przełomowego odkrycia." 

...ale zbadano wpływ mikrograwitacji na organizm człowieka albo ulepszono procesy metalurgiczne.

Można niby powiedzieć, że jeśli nie planowalibyśmy lotów to i ta wiedza byłaby zbędna, ale nauka to nauka. Po co nam wiedza o kwarkach, albo o wyższej matematyce? Badania podstawowe "zawsze" są "po nic". Należy to potraktować chyba jako coś w rodzaju polisy pt. "a co jeśli...asteroida, apokalipsa zombi czy inna zagłada?" :) Trzeba wtedy umieć odlecieć na inna planetę :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, radar napisał:

 ulepszono procesy metalurgiczne

które wykorzystają naziemne huty w warunkach pełnej grawitacji.

Poza tym radar, oczywista  racja.:) 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

w pierwszym poscie napisalem o MARNOWANIU POTENCJALU i  kazdy z was to przeoczyl

to zaden argument ze ulepszono procesy takie czy siakie ze zbadano to czy owo- to by i tak nastapilo tylko w innej kolejnosci!! 

sam nie wiem jak wam to wytlumaczyc o czym mysle.. o moze w ten sposob...

 

Wyobrazcie sobie ze jestescie  obrzydliwie bogaci ale i ta obrzydliwosc wiadomo ma granice- ta granica jest.. powiedzmy ze stac was na wyslanie 6 misji na Marsa

- wysylasz pierwsza misje i korzysci z tego zerowe w dodatku cala wysylka nie wraca- mowisz sobie ok mam doswiadczenie nauczylo mnie to wiele i stac mnie na kolejna misje

- wysylasz kolejna misje i podobny efekt

. wysylasz kolejny...

??? czy logicznie myslacy  obrzydliwie bogaty czlowiek  naprawde by tak marnowal swoja podkreslam SWOJA kase ??

gwarantuje wam ze nie- kazda wydana kasiorka ma  przyniesc zyski - takie sa prawa zycia

Dlatego jestem przekonany ze oni MARNUJA POTENCJAL bo nie ich kasa jest tylko nasza tak zwyklych podatnikow- Fakt Amerykanow ale czy naprawde tylko Amerykanow ? nasza tez posrednio ale tez.

 

Druga sytuacja 

Ten sam Biznesmen nie wysyla misji na Marsa ale polowe tej kasy ktora by stracil w tych bezwartosciowych misjach zainwestowal w zdalo by sie beznadziejne badania nad  nowotwoorami- tyle lat szukamy odpowiedzi i nic zupelnie nic wiec  statystycznie ujmujac  sukces rowny temu z Marsa :D

i po 40 latach badan nagle EUREKA udalo sie powiem wiecej gosc zmarl  ale na podstawie jego badan kolejne pokolenie odkrywa metode leczenia tej smiertelnej choroby- korzysc natychmiastowa dla milionow ludzi

Powiem wiecej  podrodze odkryto setki innych wynalazkow ktore calej ludzkosci daja wymierne korzysci

Tutaj potencjal  sie nie zmarnowal

Przy okazji mija 150 lat technologia  oparta na badaniach naszego ziemskiego ecosystemu i naszego podworka uczynila to ze odkrywamy nowe napedy ktore  umozliwiaja lot na Marsa w tydzien- czy to az tak bardzo niemozliwe ??

 

Niezapominajcie kto robi cisnienie na te cala mode Marsjanska ktora nam nie jest do niczego teraz potrzebna- polityka i uklady polityczne a nie zdrowy rozsadek mowiacy co nam zwyyklym malym szaraczkom jest potrzebne- mysle ze szczepionka na ..... bije  tego calego Marsa na leb na szyje

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, dzbanek1 napisał:

a nie zdrowy rozsadek mowiacy co nam zwyyklym malym szaraczkom jest potrzebne- mysle ze szczepionka na .....

patrząc z poziomu jednostki(siebie) masz rację. ale Ziemia jest przeludniona i ta szczepionka właściwie nie jest potrzebna dla przetrwania gatunku, a wręcz osłabiłaby ona ewolucję. Zakorzenienie się na innej planecie byłoby z punktu globalnego dużo bardziej wartościowe i zwiększające szansę przetrwania. A podróż na Marsa, to czasowo i ekonomicznie można porównać do wyprawy Kolumba do Ameryki. Więc może się udać i przynieść wymierne korzyści.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

tempik uzywajac ponownie zdrowego rozsadku to odwaze sie  napisac ze kolejne 300 a byc moze 500 lat czeka nas zycie tutaj wspolnie na tej juz przeludnionej ziemi- mysle ze nie tak szybko ja opuscimy a w swietle takich perspektyw to  badanie Marsa w chwili gdy tej technologi nie mamy jest czystym marnowaniem potencjalu- powinnismy sie skupic nad tym jak zyc lepiej na tej juz przeludnionej ziemi jak wykorzystac obszary dotad nam nieosiagalne np oceany glebiny- a nie pchac sie tam gdzie nas nie chca czyli na Marsa

 

Ocean jest jak najbardziej w naszym zasiegu w dodatku darmowa energia 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo lepiej stać przecież w miejscu, prawda? Bez takich misji nie następuje rozwój tej technologii, odkrycie nowych napędów, bo po co? Gdzie je chcesz testować, jak nie w praktyce? Co nam z tego, że poczekamy 500 lat, jak dalej będziemy w tym samym miejscu. Głębiny są znacząco trudniejszym do zdobycia miejscem niż kosmos.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, dzbanek1 napisał:

odwaze sie  napisac ze kolejne 300 a byc moze 500 lat czeka nas zycie tutaj wspolnie na tej juz przeludnionej ziemi- mysle ze nie tak szybko ja opuscimy a w swietle takich perspektyw to  badanie Marsa w chwili gdy tej technologi nie mamy jest czystym marnowaniem potencjalu

wydaje mi się że mamy wszystko co trzeba(wszystkie technologie) żeby żyć samodzielnie i stale na Marsie. Problemem jest tylko, a właściwie aż, żeby te ziemskie zabawki przenieść na Marsa. Jedna działająca elektrownia atomowa na Marsie rozwiązałaby większość problemów łącznie z pozyskiwaniem tlenu ze skał,wody, wytopem metali itd. Przy obecnych silnikach chemicznych niestety te twoje 500 lat pewnie nie wystarczy. Ale żeby pojechać wbić flagę, wydaje mi się że jak najbardziej jesteśmy gotowi już.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie można byłoby się zgodzić z @dzbanek1 gdyby całą siłę gospodarczą i umysłową ludzkości przekierowano nagle na badanie kosmosu, ale fakt jest taki, że starcza i na kosmos i na badania nad rakiem i na rozwiązywanie problemów ekologicznych czy sztukę (która też może niektórym wydawać się zbędna, więc po co marnować na nią zasoby). Naukowcy to stworzenia działające na pasję, nie da się inżynierowi, który kocha budować rakiety, kazać pracować nad rozwiązaniem problemu raka i oczekiwać pozytywnych rezultatów. Jedni się zajmują tym inni owym i to jest najlepsze, postęp nie dotyczy jednej dziedziny i nie następuje liniowo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Daniel O'Really ciekawy temat poruszyles ze naukowcy zyja swoim zyciem i robia to co kochaja- niemniej dla mnie to wielkie marnowanie potencjalu i tylko tego sie czepiam- wszystko inne jest ok ale to zbyt wiele kosztuje a jak dodamy do tego dlaczego teraz wlasnie jest moda na Marsa i ze nie my podatnicy o tym decydujemy tylko politycy dla swoich prywatnych kampani to az mnie krew zalewa- najgorsze jest to ze wiekszosc ludzi tego nie widzi i lapia sie na to ciesza ze polecimy na Marsa jupiii hura - tyle ze po co ?!!! po to  aby ludzie sie cieszyli i oddali glos na tego a nie innego kandydata bo przeciez on rozpalil w nas trwajace wiele lat marzenia o MArsie ( czytaj o niczym )  osiagnawszy  swoj cel pewnie ten polityk zamilknie a to ze ta misja nic nie osiagnie to co go to obchodzi- ludzie zapomna ze zmarnowali naprawde sporo kasy na glupi cel na ukryty cel jakim byla kampania wyborcza a nie MArs- Mars to gra polityczna nic wiecej- DRRRRRyn !! POBUDKA!! 

Share this post


Link to post
Share on other sites

ooo ale smieszna wielka czcionka wyskoczyla :D sorki za to ale to nie bylo zamierzone :D:D:D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale nie da się ustalić, które badania mają "większy potencjał", a które "mniejszy". Do tego potrzebna byłaby zdolność przewidywania przyszłości, której nie mamy.

Jeżeli na Marsie zostałyby odkryte jakieś miejscowe mikroorganizmy, to możecie być pewni, że badacze "od raka" będą jednymi z pierwszych, którzy będą chcieli je "obniuchać" i zbadać, czy nie da się jakiejś ich specyficznej właściwości wykorzystać do walki z rakiem.

To jest kwestia zupełnie nieprzewidywalna. Młodemu Planckowi, gdy chciał studiować fizykę, stary doświadczony profesor fizyki powiedział, że to jest dziedzina, w której już prawie wszystko odkryto, zostały jakieś drugorzędne "drobiazgi". Czyli taka działka "bez potencjału". Mylił się? Ano, mylił.

Starożytni Grecy wiedzieli, że potarty bursztyn przyciąga drobne przedmioty, ale jakoś nie czuli potrzeby badać tego głębiej. Uznali, że "za mały potencjał"?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

Juz raz  poprawna decyzje podjeto po lotach na jalowa skale gdzie zupelnie nic nie ma zwana Ksiezycem- polecielismy zobaczylismy ze tam nic nie ma ze nie ma korzysci ze nie warto i STOP i to bylo madre

To czy była to decyzja dobra czy zła jest kwestią dyskusyjną. Nie można jednak uważać, że ten program nic nie przyniósł. Abstrahując już od niewątpliwych korzyści technologicznych, chyba najbardziej  doniosłym eksperymentem naukowym jakim przeprowadzono w ramach Apollo był eksperyment LRRR, czyli  ustawione przez astronautów,  w ramach misji A 11,14,15, odbłyśniki laserowe, dzięki któremu uzyskano precyzyjne informacje o orbicie Księżyca, jej mechanice, prędkości oddalania się Księżyca od Ziemi, prędkości obrotowej Ziemi, precesji obrotu Ziemi. Ponadto naukowcy na podstawie tego eksperymentu weryfikowali teorie względności Einsteina (choć nie wiem w jaki sposób). Poza tym zebrano 2200 próbek skał, wykazujących istnienie  cennych rud metali. Do 2015 r. tylko 17% z nich zostało rozdzielonych między naukowców spoza NASA. Reszta leży w magazynach Johnson Space Center i cholera wie co skrywają. A i tak wiadomo, że na Księżycu znajdują się olbrzymie pokłady helu-3, do których dobrać się i tak trzeba będzie. Więc pisanie, że tam nic nie ma...

Ponadto spoglądanie na program Apollo tylko przez pryzmat lądowania na Księżycu to duży błąd. Integralną częścią tego programu był program Gemini, podczas którego nauczono się np. manewrów orbitalnych, czyli tego co do dzisiaj się wykorzystuje, a bez tej wiedzy nie byłyby możliwe program choćby ISS. To w trakcie Gemini po raz pierwszy Amerykanie wyraźnie zdystansowali ZSRR a to dzięki wykorzystaniu nowości technicznej - pokładowych komputerów. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

ok ok ok to wszystko co piszecie jest racja- acha ja przepraszam ze nie pisze dobrze po polsku ale jedyny kontakt z tym jezykiem mam tutaj- calymi dniami napierdzielam w innym jezyku wiec  czasami robie bledy w moim wlasnym jezyku :D

a wiec  to co piszecie to racja- te argumenty  nie da sie podwazyc  ok jednak ja napisalem tylko moje osobiste odczucia 

czyli dla mnie gdybym mial wybrac  pomiedzy Marsem a czym innym plus obrzydliwie wielka kasa - wybral bym to INNE bo Mars dla mnie jest strata czasu i funduszy

Mysle ze  jeszcze nie teraz- poczekac warto moze nie 100 lub 200 lat  ale powiedzmy 30 lub 50 i juz koszty spadaj o 50% moze wiecej i jest wiekszy sens technologiczny  brnac w tym temacie- moim zdaniem teraz jest zbyt wczesnie bo nie jestesmy gotowi

Co do tego co kolega napisal ze niepotrafimy przewidywac- hmm oj potrafimy potrafimy- przyklad? a no nasz  wielki pisarz Lem- pisal ot tak co mu  sie wymyslilo po kilkudziesieciu latach realizujemy jego marzenia

my tez potrafimy przewidywac - jest to intuicja doswiadczenie zdrowy rozsadek- na podstawie calego naszego zyciowego dorobku potrafimy przewidziec to czy owo- ot np naukowcy przewiduja cos potem matematycznie obliczaja dajac dowody na papierze  a po latach mamy  fizyczne dowody mnp Czarna dziura byla takim przykladem teraz niby ta ciemna materia- wiemy ze cos jest przewidzielismy to ale niepotrafimy jeszcze nazwac

 

Ok ludzie nie wiem jak wy ale ja przenosze sie  na inny temat bo i tak zaden z nas to specjalista i piszemy tylko dla zabawe :D mam nadzieje :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

Mysle ze  jeszcze nie teraz- poczekac warto moze nie 100 lub 200 lat  ale powiedzmy 30 lub 50 i juz koszty spadaj o 50% moze wiecej i jest wiekszy sens technologiczny  brnac w tym temacie- moim zdaniem teraz jest zbyt wczesnie bo nie jestesmy gotowi

Niegotowi to byli Amerykanie  w latach 60-tych do lotu na Księżyc. Z dzisiejszego punktu widzenia aż trudno pojąć jak wielkie ryzyko wtedy podjęto. No ale to było pokolenie, które doświadczyło wojny, chyba z większymi jajami niż dziś. Także bezjajeczne pokolenie  za 30 i za 50 lat można napisać to samo: "nie jesteśmy gotowi".

Tyle, że do czego to prowadzi?

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, venator napisał:

No ale to było pokolenie, które doświadczyło wojny, chyba z większymi jajami niż dziś.

Byzydura... i nie dlatego, że to nieprawda, tylko dlatego, że to błędny wniosek.

To był wyścig zbrojeń (głównie, nie można było pozwolić przeciwnikowi odkryć czegoś co mógłby wykorzystać przeciwko nam, a my tego nie mamy) i propagandowy. Nauka była wtedy też głównie podporządkowana zastosowaniom militarnym, więc... nie żałowano kasy i podejmowano, często niepotrzebne, ryzyko. Tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites

venator  ale za 30 lub 50 lat bedzie to kosztowalo 10 razy taniej i  5 razy szybciej do tego 5 razy dalej polecisz- teraz robimy cos na co nas  nie do konca stac marniujemy srodki bo tego potrzebuje polityka i politycy a nie ty czy ja

jak dla mnie ty lub ja lub twoje albo moje jest i zwasze bedzie wazniejsze niz tzw ich- niezapominaj o tym i nie dawaj soba manipulowac 

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, dzbanek1 napisał:

ale za 30 lub 50 lat bedzie to kosztowalo 10 razy taniej i  5 razy szybciej do tego 5 razy dalej polecisz

Przyjmuję, że to taka powiedzmy "metafora". Bo jeśli zestawić to, co mamy dzisiaj, z tym, co było 30-50 lat temu, to prawie na pewno nie jest tak dobrze, że 10 razy taniej i do tego jeszcze "5 x szybciej" i "5 x dalej"... Weźmy lot na Księżyc chociażby jako przykład. Nie chce mi się googlować, ale....

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Program Apollo 50 lat temu. Koszty startu jednej rakiety były takie, że dziś za tę kwotę pewnie można wysłać ze 3 analogiczne misje SLS. Prędkość lotu raczej się znacząco nie zmieni na tym dystansie. Natomiast pierwszy lot na Marsa pewnie będzie droższy niż pierwszy lot na Księżyc. I mimo wszystko uważam, że uda się wrócić!

No ale... start rakiety Saturn V w przeliczeniu na współczesną wartość dolara to ok 1 000 000 000 dolarów. Dziś Space X lata za chyba jakieś 80 000 000, ale nosi dużo mniej i dużo niżej, więc trudno porównywać.

No ale tu porównujemy raczkująca technologię z w miarę rozwiniętą. Na początku zawsze rozwój jest szybszy, bo więcej "oczywistych" rzeczy jest do odkrycia. Samochody przez ostatnie 50 lat nie zmieniły się już tak bardzo, jak przez poprzednie 50 lat.

UWAGA: Liczby niepoparte żadnymi danymi, wszystko napisałem na wyczucie i na swoją pamięć :P 

 

No i trzeba pamiętać, że nowe technologię nie biorą się z czekania. Są skutkiem tego, nad czym pracujemy dzisiaj i co dziś wysyłamy w górę. Jak przestaniemy latać, to przestaniemy też doskonalić silniki i za 50 lat będziemy w niewiele lepszym miejscu niż teraz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA dała zielone światło dla ostatniego etapu przygotowań pierwszej w historii misji do asteroid trojańskich. Mija Lucy ma zostać wystrzelona w październiku 2021. Właśnie pomyślnie przeszła ona niezależne przeglądy pojazdu, instrumentów, budżetu oraz ram czasowych. Ten proces o nazwie Key Decision Point-D (KDP-D) oznacza, że misja może przejść z fazy C (Phase C), w której dokonuje się ostatecznych projektów oraz produkcji urządzeń, do fazy D, czyli dostarczanie, testowanie i składanie całości.
      Każdy etap misji jest bardziej ekscytujący niż poprzedni. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zanim Lucy wykona swoje zadanie minie kilkanaście lat, a pojazd przebędzie miliardy kilometrów i zbada nigdy nie badane asteroidy trojańskie. Jednak oglądanie, jak całość jest składana razem to niezwykłe doświadczenie, mówi główny naukowiec misji, doktor Hal Levison z Southwest Research Institute.
      Kolejnym ważnym etapem będzie Mission Operation Review, przewidziany na październik bieżącego roku. To ocena gotowości operacyjnej projektu oraz postępu prac nad jego wystrzeleniem. W tym czasie twórcy misji muszą wykazać, że systemy nawigacji, dowodzenia, operacji naukowych oraz cały etap planowania działają jak należy.
      Okienko startowe misji otworzy się 16 października 2021 roku. Następnie Lucy czeka długi lot do Jowisza i spotkanie z asteroidami. Asteroidy trojańskie, zwane trojanami Jowisza lub po prostu Trojanami, tworzą dwie grupy. Jedna z nich znajduje się w punkcie libracyjnym L4 orbity Jowisza, a druga w punkcie L5. Przyjęło się, że asteroidy z punktu L4 nazywa się imionami greckich bohaterów, dlatego też cała grupa zyskała nieoficjalną nazwę „Greków”. Z kolei asteroidy z punktu L5 zwane są „Trojańczykami”. Obie grupy poruszają się po orbicie Jowisza, a kierunek ruchu powoduje, że Trojańczycy gonią Greków.
      Co interesujące, zanim taki podział na grupy został ustalony dwie wcześniej odkryte asteroidy – Patroklus i Hektor – zostały już nazwane. W efekcie, w grupie Trojańczyków znajduje się grecki szpieg, a w grupie Greków jest szpieg trojański.
      Po wystrzeleniu Lucy dwukrotnie przeleci w pobliżu Ziemi. Następnie poleci do L4, czyli Greków. Tam w latach 2027–2028 spotka się z Eurybatesem i jego satelitą Polimele, a następnie z Leukusem i Orusem. Później podąży w kierunku L5 (Trojańczyków). Po drodze odwiedzi Donaldjohansona, asteroidę z głównego pasa, nazwaną tak na cześć odkrywcy szczątków Lucy. Ponownie przeleci też w pobliżu Ziemi. Po dotarciu do Trojańczyków w roku 2033 Lucy przeleci obok podwójnego układu Patroclus-Menoetius. Po wykonaniu zadania Lucy będzie krążyła pomiędzy obiema grupami asteroid trojańskich, odwiedzając każdą z nich co sześć lat.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) dopuściła do użycia prosty, tani i bardzo dokładny test na koronawirusa SARS-CoV-2. Produkt firmy Abbott Laboratories wykrywa unikatowe antygeny i w ciągu 15 minut podaje wyniki. Co bardzo ważne, jego użycie nie wymaga specjalistycznego laboratorium, a sam test ma kosztować 5 dolarów.
      Abbott Laboratories zapowiada, że jeszcze we wrześniu wyprodukuje dziesiątki milionów testów. W październiku produkcja ma sięgnąć 50 milionów. Dzięki niskiej cenie, prostocie użycia i szybkiemu podaniu wyników, osoby, które podejrzewają, że mogły się zarazić, będą mogły szybko to sprawdzić i podjąć decyzję, czy powinny się odizolować od znajomych i rodziny.
      To wspaniała informacja, mówi epidemiolog Michael Mina z Uniwersytetu Harvarda, który od dawna wzywał, by w opracowywaniu nowych testów skupić się na wykrywaniu antygenów. Test ten będzie wykonywany przez lekarzy, jednak to wielki krok naprzód w kierunku opracowania podobnych testów, które można będzie kupić w sklepie i samodzielnie wykonać, stwierdza uczony.
      Test BinaxNOW wykorzystuje znaną od kilkudziesięciu lat technologię testów immunologicznych. Lekarz pobiera wymaz z nosa, następnie wsuwa go do urządzenia, do którego wprowadza też kilka kropli specjalnego roztworu. Roztwór ten powoduje, że materiał z wymazu przepływa przez pasek zawierający przeciwciała, które wiążą się z wirusem i powodują zmianę zabarwienia paska.
      Produkt Abbott Laboratories nie jest pierwszym testem antygenowym przeciwko SARS-CoV-2. Jest jednak pierwszym, który nie wymaga użycia specjalistycznego sprzętu, a to zmniejsza koszty i zwiększa szybkość wykonania testu.
      Testy antygenowe są szybsze, ale często mniej dokładne niż znacznie powolniejsze i droższe testy prowadzone w specjalistycznych laboratoriach. Wydaje się jednak, że w przypadku BinaxNOW problem ten nie występuje. Zgodnie z danymi FDA test poprawnie identyfikuje 97,1% osób zarażonych SARS-CoV-2 i 98,5% osób, które nie są zarażone.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rozpoczęcie fuzji jądrowej jest bardzo trudne. Wymaga ono zastosowania wielkich sił, które wymuszą na jądrach lekkich pierwiastków, jak np. wodór i hel, by się połączyły. Na Ziemi potrzebujemy do tego olbrzymich i kosztownych urządzeń. Badacze z NASA zaprezentowali właśnie metodę rozpoczęcia fuzji bez potrzeby budowy tokamaka czy stellaratora. Opracowana przez nich technika może stać się potencjalnym źródłem energii dla przyszłych misji w głębokim kosmosie.
      Metoda, nazwana fuzją w sieci krystalicznej, została opisana na łamach Physical Review C. Eksperci wykorzystali erb i tytan. Pod dużym ciśnieniem wprowadzili doń deuter. Metal zatrzymuje go do czasu, aż pierwiastek będzie potrzebny do przeprowadzenia fuzji.
      Podczas ładowania deuterem, sieć krystaliczna metalu pęka, by zrobić miejsce na deuter, wyjaśnia Theresa Benyo, fizyk analityczna, która stoi na czele zespołu badawczego. Otrzymujemy rodzaj proszku. Tak przygotowany metal jest gotowy do przeprowadzenia następnego kroku – pokonania bariery kulombowskiej, czyli sił elektrostatycznych uniemożliwiających jądrom deuteru, deuteronom, zbliżenie się do siebie.
      Aby do tego doszło konieczna jest specyficzna sekwencja zderzeń cząstek. W akceleratorze elektrony uderzają w barierę z wolframu. Powstają wysokoenergetyczne fotony które są kierowane w stronę próbki naładowanej deuterem. Gdy foton trafia w deuteron, ten zostaje podzielony na proton i neutron. Neutron uderza zaś w kolejny deuteron, przyspieszając go. W wyniku tego procesu mamy więc deuteron, który porusza się na tyle szybko, by pokonać barierę kulombowską i połączyć z innym deuteronem.
      Kluczem do sukcesu jest tutaj zjawisko ekranowania elektronów. Nawet bardzo energetyczne deuterony mogą nie być w stanie pokonać bariery kulombowskiej i do fuzji nie dojdzie. Tutaj z pomocą przychodzi sieć krystaliczna metalu. Elektrony w sieci krystalicznej tworzą rodzaj ekranu wokół stacjonarnego deuteronu, mówi Benyo. Ujemny ładunek elektronów powoduje, że otoczony przez nie deuteron (o ładunku dodatnim) jest chroniony przez odpychaniem przez drugi deuteron (również o ładunku dodatnim), dopóki oba jądra nie znajdą się bardzo blisko. Dzięki temu do fuzji może dojść.
      Naukowcy z NASA dowiedli nie tylko możliwości przeprowadzenia w ten sposób fuzji atomów deuteru, ale zaobserwowali też proces Oppenheimera-Philipsa. To rodzaj reakcji jądrowej indukowanej deuteronem. Czasem, zamiast połączyć się z innym deuteronem, jądro deuteru zderza się z atomem w sieci krystalicznej albo tworząc izotop, ale zmieniając atom w inny pierwiastek. Okazało się, że w wyniku tej reakcji również powstaje energia, którą można wykorzystać.
      Nie uzyskaliśmy zimnej fuzji, podkreśla fizyk Lawrence Forsley. To, co udało się uzyskać, jest gorącą fuzją, ale przeprowadzoną w inny niż dotychczas sposób.
      Fuzja w sieci krystalicznej zachodzi początkowo w niższej temperaturze i przy niższym ciśnieniu niż w tokamaku, stwierdza Benyo. Uczona mówi, że gdy po przeprowadzeniu eksperymentu próbka była bardzo gorąca. Jej temperatura częściowo pochodzi z samej fuzji, a częściowo od wysokoenergetycznych fotonów.
      Przed ekspertami z NASA jeszcze wiele pracy. Po tym, jak dowiedli, że można w ten sposób przeprowadzać fuzję, muszą udoskonalić cały proces tak, by był on bardziej wydajny i by zachodziło więcej reakcji. Gdy łączą się dwa deuterony powstaje albo proton i tryt albo hel-3 i neutron. W tym drugim przypadku neutron może uderzyć w inny deuteron, rozpędzić go i podtrzymać reakcję. Naukowcy pracują na tym, by uzyskać bardziej przewidywalną i podtrzymującą się reakcję.
      Benyo mówi, że ostatecznym celem jej zespołu jest stworzenie systemu do zasilania pojazdów kosmicznych za pomocą fuzji w strukturze krystalicznej. Taki system przydałby się tam, gdzie np. nie można korzystać z energii słonecznej. A to, co można wykorzystać w kosmosie może też być wykorzystane na Ziemi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jutro, 30 lipca, o godzinie 13.00 czasu polskiego NASA zaprasza na relację z wystrzelenia misji Mars 2020. To najtrudniejsza i najbardziej ambitna misja NASA od czasu zakończenia programu Apollo, w ramach którego człowiek stanął na Księżycu.
      Wyprawy na Marsa są wyjątkowo trudne. Dość wspomnieć, że dotychczas ludzkość zorganizowała 57 misji, których celem był Mars. Całkowicie powiodło się jedynie 28 z nich, w tym 21 zorganizowanych przez USA, 3 przez ZSRR, 2 przez UE, 1 wspólna UE/Rosja oraz 1 zorganizowana przez Indie. Jak dotąd jedynymi, którzy potrafią przeprowadzić udane lądowanie na Marsie są Amerykanie. Mars 2020 jeszcze bardziej podniesie poprzeczkę, o czym informowaliśmy w tekście Lądowanie Curiosity to była betka. Mars 2020 pokaże, czym jest precyzja. A lądowanie misji załogowej to całkowicie inny poziom trudności.
      Obecnie na Marsie i w jego okolicach pracuje 8 misji. To orbitery Mars Odyssey (NASA), Mars Express (ESA), Mars Reconnaissance Orbiter (NASA), Mars Orbiter Mision (ISRO – Indie) i MAVEN (NASA) oraz łazik Curiosity (NASA) i lądownik InSight (NASA).
      Na pierwszy rzut oka Mars 2020 wygląda podobnie do misji łazika Curiosity. Jednak to tylko pozory. Mars 2020 jest znacznie trudniejsza, a stopień jej złożoności pokazuje, jak ważną rolę odegra ona w przyszłej, również załogowej, eksploracji Czerwonej Planety.
      Przede wszystkim warto wspomnieć, że łazik Perseverance, który ma wylądować na Marsie, jest najcięższym obiektem, jaki człowiek spróbował wysłać na Czerwoną Planetę. Łazik wyląduje w kraterze Jezero i będzie tam poszukiwał śladów dawnej obecności mikroorganizmów. Na pokładzie łazika znajdzie się śmigłowiec. NASA chce przetestować możliwość latania dronem w atmosferze Marsa. Dron taki może się przydać w przyszłości do dokonywania zwiadów zarówno w czasie misji załogowych jak i bezzałogowych. Dzięki dronowi można będzie można szybko się dowiedzieć, co jest za najbliższym wzgórzem i czy warto tam się udać. Na Marsa też, po raz pierwszy w historii, zostały zabrane fragmenty... marsjańskich skał, które posłużą do kalibracji urządzeń znajdujących się na łaziku Perseverance.
      Po raz pierwszy w dziejach na Marsa trafią też różne fragmenty kombinezonów kosmicznych projektowanych na potrzeby misji załogowych na Marsa i na Księżyc. Z jednej strony fragmenty te, dzięki dobrze znanemu składowi, będą wykorzystywane do kalibracji urządzeń. Z drugiej zaś, naukowcy sprawdzą, jak marsjańskie warunki wpływają na wykorzystywane materiały, jak ulegają one degradacji i osłabieniu pod wpływem promieniowania czy pyłu. Projektanci kombinezonów chcą wiedzieć, czy użyte materiały wytrzymają, czy też trzeba poszukać innych lub zmienić techniki produkcyjne obecnie stosowanych.
      W ramach Mars 2020 testowane będą też techniki bezpiecznego posadowienia ludzi na Czerwonej Planecie. Jednym z testowanych urządzeń będzie osłona termiczna MEDLI (Mars Science Laboratory Entry, Descent and Landing Instrumentation).
      Jej pierwsza wersja świetnie sprawdziła się podczas lądowania Curiosity w 2012 roku. Z jednej strony NASA zyskała wówczas potwierdzenie, że opracowana architektura działa, z drugiej zaś dowiedziała się, że warunki panujące podczas lądowania nieco różnią się od tych przewidzianych przez symulacje komputerowe. Na potrzeby Mars 2020 powstała więc MEDLI2 (Mars Entry, Descent and Landing Instrumentation 2), która nie tylko osłoni lądujący pojazd, ale również pozwoli zebrać większą ilość danych na temat zmian temperatury, wpływu wiatru i rozgrzewania się osłony.
      MEDLI2 wyposażono w 28 czujników, które będą zbierały dane. W ciągu 7 minut podchodzenia do lądowania – które będzie wyglądało podobnie jak w opisywanych przez nas „Siedmiu minutach horroru” – pojazd będzie musiał zwolnić z olbrzymiej prędkości 20 100 km/h do zaledwie 3,2 km/h, a osłona będzie musiała wytrzymać temperatury dochodzące do 1500 stopni Celsjusza. Interesuje nas, jak cały pojazd będzie sprawował się w krytycznym momencie niezwykle wysokich temperatur i ciśnienia. Sądzimy, że nasze modele dotyczące lotu naddźwiękowego sprawdzą się na Marsie. Jednak nie mamy na to dowodów, mówi Todd White, główny specjalista odpowiedzialny za MEDLI2.
      Inną nowatorską technologią, z której skorzysta Mars 2020 jest TRN (Terrain Relative Navigation), która pozwoli na bardziej precyzyjną nawigację bezpośrednio przed lądowaniem. Wybór miejsca lądowania jest bardzo trudny. Nie wiemy bowiem, jak dokładnie wygląda miejsce, w którym pojazd dotknie powierzchni Marsa. Dotychczasowe misje musiały polegać na fotografiach wykonywanych z orbity. Teraz system TRN będzie wspomagał lądowanie i uczyni je bezpieczniejszym. Dzięki niemu wyznaczony obszar, na którym będzie lądował Mars 2020 mógł być znacznie mniejszy niż obszary lądowania innych misji, a tym samym naukowcy mieli do wyboru więcej interesujących punktów, w którym można posadowić łazik.
      TRN rozpocznie pracę, gdy łazik będzie powoli opadał na spadochronach w stronę powierzchni Czerwonej Planety. System wykorzystuje aparaty, które wykonują zdjęcia w ciągu 1/10 sekundy. Obrazy są następnie przesyłane do pokładowego komputera, który dokonuje ich błyskawicznej analizy i porównuje je z wcześniej załadowaną do pamięci mapą. Mapę tę stworzono na podstawie zdjęć wykonanych przez Mars Reconnaissance Orbiter. Specjaliści z NASA zidentyfikowali na nich charakterystyczne punkty, obiekty oraz przeszkody. Dzięki temu automatyczny pilot misji będzie mógł, porównując mapę ze zdjęciami z TRN, określić swoją pozycję i poprowadzić pojazd do miejsca lądowania. Jeśli by się okazało, że na przewidzianym miejscu lądowania TRN zidentyfikuje jakieś przeszkody, pilot obierze kurs na alternatywne miejsce posadowienia łazika.
      Na pokładzie Perseverance znalazł się instrument MEDA czyli Mars Environmental Dynamics Analyzer. Ma on uzupełnić naszą wiedzę dotyczącą ryzyka, jakie atmosfera Marsa może stwarzać dla ludzi. dzięki niemu dowiemy się więcej o aerozoloach, z którymi zetkną się ludzie na Marsie. Specjaliści zdobędą informacje na temat rozmiarów aerozoli oraz zmian, jakim podlegają w czasie. Żadna z poprzednich misji nie była w stanie dostarczyć takich danych. Wiemy za to, że marsjański pył zawiera toksyczne dla ludzi nadchlorany. Dane z MEDA ułatwią opracowanie metod ochrony przed nimi.
      Nie można również nie wspomnieć o instrumencie MOXIE (Mars Oxygen In-Situ Resource Utilization Experiment) czyli pierwszej fabryce tlenu, która będzie testowana na innym ciele niebieskim niż Ziemia. MOXIE ma wytwarzać tlen z dwutlenku węgla obecnego w atmosferze Marsa.
      Urządzenie najpierw będzie pobierało dwutlenek węgla za pomocą kompresora, następnie wykorzysta reakcję katalityczną do oddzielenia tlenku węgla od tlenu. Następnie za pomocą prądu elektrycznego przyłożonego do ceramicznej membrany oba gazy zostaną odseparowane od siebie. Czysty tlen będzie następnie analizowany, a później – podobnie jak tlenek węgla – powróci do atmosfery Marsa. To jak odwrotnie działające ogniwo paliwowe. Standardowe ogniwo paliwowe wykorzystuje paliwo i uleniacz do wytwarzania elektryczności oraz gazu odpadowego. W tym przypadku bierzemy gaz odpadowy, czyli dwutlenek węgla, dostarczamy prąd i uzyskujemy paliwo oraz utleniacz, czyli tlenek węgla i tlen, wyjaśnia Jeff Mellstrom z Jet Propulsion Laboratory.
      Przetestowanie MOXIE na Marsie pokaże, jak instrument ten sprawuje się poza laboratorium, po wszystkich obciążeniach związanych ze startem z Ziemi, podróżą i lądowaniem na Marsie oraz w warunkach panujących na Czerwonej Planecie. Głównym celem testów jest udowodnienie, że jesteśmy w stanie wytwarzać na Marsie ciekły tlen. Będzie on bowiem potrzebny misji załogowej jako paliwo rakietowe. Zanim jeszcze ludzie wylądują na Marsie można tam będzie wysłać większą wersję MOXIE, które wyprodukuje całe tony paliwa rakietowego. Co ciekawe, taka produkcyjna wersja MOXIE nie musi być bardzo duża. Specjaliści z NASA twierdzą, że MOXIE wielkości standardowej pralki będzie w stanie wytwarzać paliwo 200-krotnie szybciej niż wersja testowa umieszczona na Perseverance.
      Lądowanie Mars 2020 zaplanowano na luty 2021 roku.
      Start misji Mars 2020 będzie można oglądać na żywo na stronach NASA. Agencja zaprasza też do dołączenia do wirtualnego odliczania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po 700 000 lat kawałek Marsa powróci na rodzimą planetę. Gdy w najbliższy czwartek (30 lipca) z przylądka Canaveral wystartuje misja Mars 2020, na jej pokładzie w podróż ruszy kawałek meteorytu, który przez ostatnie lata był przechowywany w londyńskim Muzeum Historii Naturalnej (NHM).
      Skała ta uformowała się około 450 milionów lat temu. Przed 600–700 tysiącami lat uderzenie asteroidy lub komety wyrzuciło ją z Marsa. W końcu, prawdopodobnie około 1000 lat temu, skała wylądowała na Ziemi. A teraz wraca na Marsa, mówi profesor Caroline Smith, kurator zbiorów nauk o Ziemi w NHM i członek zespołu naukowego łazika Perseverance, który w ramach Mars 2020 będzie prowadził badania na powierzchni Czerwonej Planety.
      Meteoryt Sayh al Uhaymir 008 (SaU 008) został znaleziony w w Omanie w 1999 roku. To klasyczny bazalt, zawierający dużo oliwinu, piroksenów i skalenia. To właśnie dzięki temu, że jest bardzo dobrze przebadany i dokładnie znamy jego skład, SaU 008 zostanie wysłany na Marsa. Posłuży on bowiem do kalibracji instrumentu Sherloc. Meteoryt, wraz z kilkoma innymi materiałami, został umieszczony z przodu marsjańskiego łazika. Od czasu do czasu będzie on skanowany przez Sherloca. Urządzenie składa się z dwóch modułów do obrazowania i dwóch laserowych spektroskopów, których głównym zadaniem będą badania krateru Jezero. Zdjęcia satelitarne wskazują, ze kiedyś istniało tam jezioro. Dlatego też twórcy misji Mars 2020 zdecydowali, że to właśnie tam wyląduje łazik i tam będzie szukał dowodów na obecność mikroorganizmów.
      Sherloc ma do wykonania bardzo ważne zadanie. Dlatego też naukowcy chcą uniknąć sytuacji, w której poinformowaliby świat o znalezieniu dowodów na obecność na Marsie mikroorganizmów, gdy w rzeczywistości rzekome odkrycie byłoby tylko skutkiem nawarstwiających się błędów Sherloca. stąd pomysł na czasową kalibrację instrumentu i wykorzystanie w tym celu saU 008.
      Jeśli zaczniemy rejestrować na powierzchni marsa interesujące rzeczy i nie będziemy w stanie wyjaśnić uzyskanego spektrum, wtedy Sherloc skalibruje się, byśmy mieli pewność, że nie przekazuje nam fałszywych danych. Myślę, że to najlepszy sposób na zidentyfikowanie czegoś, co nazywamy 'potencjalną biosygnaturą', mówi doktor Luther Beegle, główny naukowiec Sherloca.
      Najbardziej interesujące próbki skał i gruntu wskazane przez Sherloca będą pakowane w małe pojemniki, które pozostaną na Marsie w oczekiwaniu na misję, która je stamtąd zabierze. Profesor Smith ma nadzieję, że misja taka odbędzie się w ciągu najbliższych 10-15 lat, dzięki czemu zdąży zbadać próbki przed zakończeniem kariery naukowej.
      SaU 008 nie jest jedynym kawałkiem Marsa znajdującym się na Perseverance. Również instrument SuperCam ma własny kawałek skały służący do kalibracji.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...