Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Wskutek nowo opisanego zestawu mutacji pewna kobieta ze Szkocji właściwie nie odczuwa bólu, lęku i strachu. Oprócz tego jej rany goją się wyjątkowo dobrze.

Autorzy publikacji z British Journal of Anaesthesia uważają, że ich odkrycie może doprowadzić do opracowania nowych metod leczenia wielu chorób.

W wieku 65 lat pacjentka uskarżała się na problemy z biodrem. Mimo że nie miała żadnych doznań bólowych, badania ujawniły ciężkie zwyrodnienie/degenerację stawu. W wieku 66 lat kobieta przeszła operację złamanego lewego nadgarstka, która normalnie jest bardzo bolesna, i również nie wspominała o bólu pooperacyjnym. Niewrażliwość na ból diagnozował dr Devjit Srivastava.

Szkotka powiedziała lekarzom, że po zabiegach, np. stomatologicznych, nigdy nie musiała sięgać po środki przeciwbólowe. Mając to wszystko na uwadze, skierowano ją do specjalistów od genetyki bólu z Uniwersyteckiego College'u Londyńskiego (UCL) i Uniwersytetu w Oksfordzie, którzy zidentyfikowali 2 mutacje. Jedna była mikrodelecją w pseudogenie (wcześniej doczekał się on tylko krótkiej wzmianki w literaturze medycznej; teraz po raz pierwszy go opisano i nadano nazwę FAAH-OUT). Druga to mutacja w sąsiednim genie, który kontroluje FAAH, czyli hydrolazę amidów kwasów tłuszczowych.

Dalsze testy przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Calgary ujawniły we krwi podwyższony poziom neuroprzekaźników, które są normalnie rozkładane przez FAAH (to kolejny dowód na utratę funkcji FAAH).

Gen FAAH jest dobrze znany specjalistom od nocycepcji. Wiąże się on bowiem ze szlakiem endokanabinoidowym. Badania przeprowadzone na zwierzętach pokazały, że zablokowanie degradacji endokanabinoidów przez unieczynnienie enzymu FAAH ma działanie przeciwbólowe oraz przeciwzapalne; nie pojawiają się przy tym niepożądane efekty ze strony ośrodkowego układu nerwowego.

Gen znany obecnie jako FAAH-OUT był dotąd uznawany za "śmieciowy". Naukowcy stwierdzili jednak, że nie jest on wcale taki nieważny, gdyż prawdopodobnie pośredniczy w ekspresji FAAH.

W ramach wcześniejszych eksperymentów zaobserwowano, że w mózgu myszy z rozbiciem genu (po knock-oucie genowym, FAAH-/-) występował podwyższony poziom anandamidu (AEA) z układu endokanabinoidowego. Oprócz tego nie reagowały one na bodźce termiczne i wykazywały ograniczony ból w modelach zapalnych wywołanych karagenem czy formaliną.

Szkotka wykazuje podobne cechy. Gdy w ciągu życia zdarzało jej się zranić czy oparzyć (często zdawała sobie sprawę z tego, co się dzieje, dopiero czując swąd palonych tkanek), gojenie zachodziło bardzo szybko. Kobieta jest gadatliwa i optymistycznie nastawiona do życia. Kiedy w wieku 70 lat poddano ją badaniu skalą do oceny lęku (Generalized Anxiety Disorder 7, GAD-7), uzyskała 0 na 21 punktów. Podobnie było z kwestionariuszem dotyczącym depresji - Patient Health Questionnaire-9 (PHQ-9) - ponieważ i tu zdobyła 0 na 29 punktów. Jak sama podkreśla, nigdy nie zdarzyło się jej panikować, nawet w niebezpiecznych czy groźnych sytuacjach, np. niedawnym wypadku drogowym. Cierpi za to na luki pamięciowe, np. częste zapominanie słów podczas wypowiadania zdań (wcześniej zjawisko to powiązano ze wzmożoną sygnalizacją endokanabinoidową).

Akademicy podejrzewają, że może istnieć więcej takich osób jak Szkotka, zwłaszcza że ona sama nie była świadoma swojej sytuacji do 7. dekady życia.

Ludzie z rzadką niewrażliwością na ból mogą być cenną grupą do badań medycznych. Dzięki nim możemy się bowiem dowiedzieć, jak ich mutacje wpływają na doświadczanie bólu [...] - podkreśla dr James Cox z UCL.

Ekipa kontynuuje prace. Od Szkotki pobierane są np. próbki komórek, które pomogą lepiej zrozumieć funkcje pseudogenu.

Mimo postępów farmakologicznych, poczynionych od pierwszego wykorzystania eteru w 1846 r., umiarkowany-silny ból pooperacyjny [nadal] występuje u 1 na 2 pacjentów. Przeprowadzono już nieudane testy kliniczne obierające na cel białko FAAH. Choć mamy nadzieję, że FAAH-OUT może coś zmienić, zwłaszcza w dziedzinie bólu pooperacyjnego, trzeba dopiero sprawdzić, czy na postawie naszych wyników da się opracować nowe metody terapii" - podsumowuje dr Srivastava.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niemal ten sam efekt daje spożycie zioła. Różnica polega głównie na tym, że mutacji nie da się zatrzymać

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
14 godzin temu, Ksen napisał:

Niemal ten sam efekt daje spożycie zioła. Różnica polega głównie na tym, że mutacji nie da się zatrzymać

Ja codziennie pijam zioła i nie zauważyłem :) Wczoraj piłem szałwię, pokrzywę i miętę. Przedwczoraj miętę i melisę. Codziennie jakieś. Żaden z opisywanych efektów nie wystąpił. 

Edited by CyRat

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, CyRat napisał:

Ja codziennie pijam zioła i nie zauważyłem :) Wczoraj piłem szałwię, pokrzywę i miętę. Przedwczoraj miętę i melisę. Codziennie jakieś. Żaden z opisywanych efektów nie wystąpił. 

Próbuj dalej, w końcu trafisz.

Albo umrzesz ze starości

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
19 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Akademicy podejrzewają, że może istnieć więcej takich osób jak Szkotka, zwłaszcza że ona sama nie była świadoma swojej sytuacji do 7. dekady życia.

niech pogadają z tymi https://menway.interia.pl/obyczaje/nauka/news-zycie-bez-bolu-wyjatkowa-mutacja-genetyczna,nId,1360836

Tam też jest kobieta (może ta sama?) i chłopiec(?).  (Info z 5 lat temu.)

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam podobne symptomy co wspomniana Szkotka. Wielce rzadko odczuwam ból. Tego nie czułem prawię wcale po operacji nosa. Po drugiej - gdzie operacja trwała 40minut, zażądałem 15-20 minut po operacji (na którą długo zresztą czekałem) opuszczenie szpitala, czułem się dobrze, trochę mi krew leciała w tramwaju, ale to tyle. Mam zdecydowanie podwyższony poziom neuroprzekaźników (własne obserwacje). Podejrzewam, że mam znaczny problem z kręgosłupem, w odcinku lędźwiowym - jednak ból mi nie doskwiera. Zmógł mnie raz, nieznacznie po forsownej pracy w Belgii na farmie kabaczków - gdzie schylałem się o prostych kolanach do ziemi przez kilka godzin (musiałem zarobić na dalsze studia z syntezy organicznej). Absolutnie nie mam depresji, jestem najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi - płomyk w ciemnościach, dobra duszyczka. Nie odczuwam lęku, moja pewność siebie wykracza wręcz poza skalę. W teście na makiawelizm uzyskałem kolejno 23, a potem 25 punktów/100 (link: https://openpsychometrics.org/tests/MACH-IV/results.php?s=28 ). Mam brata bliźniaka - czysto błękitne oczy. Poziom IQ zdecydowanie ponad normę - w maju będę miał testy. 

Życzę miłego dnia, w głębokim ukłonie,

Dominik Machowski (23l. student chemii)

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie poziom IQ zdecydowanie poniżej normy (własne obserwacje) dlatego zapytam o

W dniu 30.03.2019 o 09:37, Dominik Machowski napisał:

czysto błękitne oczy

To ma jakieś znaczenie w odniesieniu do artykułu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zauważyłem, że większość profesorów u mnie ma błękitne oczy; i to perfidnie czyste; nie wiem, czy ma to coś do rzeczy - ale myślę, że to nie przypadek...

Mutacja związana z niebieskim kolorem oczu powstała 10tys lat temu. Czynnik Rh- pojawił się 25-35tys lat temu (mam A Rh-). Mutacje te powstały i są dobre. Dobre mutacje - są dobre. Można też poważyć się o stwierdzenie, że im młodsza dobra mutacja, tym człowiek jest "nowszej generacji"; z najnowszych składowych genów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

:D Też "niebieski" A-... ale bym wolał >10Ky temu z brązowymi gałami i dzidą w łapie ganiać po dżungli gdzieś w Afryce, niż w 20xx gnić przed kompem przez połowę roku, bo na zewnątrz nie dosyć, że piździ okrutnie, to obrzydliwa biało-szara trupiarnia...
No teraz już trochę lepiej, bo Słońce zaczyna się pokazywać (uzależnienie) i coś tam łazić zaczyna i latać. Święto pierwszej muchy było przed tygodniem, a dzisiaj pierwsza osa mi się w kawie utopiła, niestety skutecznie.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Piąteczka" ;)

Szarówa jest naszym nieodłącznym czynnikiem geograficznym. I tak lepiej w ojczyźnie, niż na Brytyjskiej obczyźnie - tam słotna pogoda rozsiada się okrakiem przez większą część roku. A trzeba zauważyć, że jest tam spory odsetek populacji czarnej. Chodzą oni w kurtkach, nawet przy łaskawszej pogodzie, gdyż jest im zimno. Tym samym zasłaniają ciało, ciało zawierające krocie melatoniny - restrykcyjnie czerpiące z dobrodziejstw promieniowania UVB. Stąd tegoż promieniowania trafia doń tyle co na lekarstwo. Skutkiem są słabsze ciała, niższy poziom neuroprzekaźników, i w szerokim tego słowa znaczeniu depresja. Na Wyspach okno (gdzie słońce ustawia się pod takim kątem do warstwy ozonowej, by UVB się przedarło) czasowe, przypada na godziny 11:30-13:00. Gdy ludzie dodatkowo zasłaniają się przed słońcem ubraniami, są znaczne niedobory witaminy D3. To powoduje depresje. Stąd tak popularne są wśród ciemnoskórych narkotyki na terenach Ameryki, czy Wysp (na każdym rogu tam stoi murzyn z ziołem). Ratunkiem od tego stała się jasna cera, dużo wrażliwsza na promieniowanie. A oprócz tego niebieskie oczy (są dużo wrażliwsze na światło słoneczne - w tym znaczeniu, że przy świetle o wyższym natężeniu, bądź albedo (z doświadczenia) "bolą"; a światło jest wręcz nieznośnie ostre) są przystosowaniem do odbierania informacji o stymulowaniu szyszynki do produkcji melatoniny, czy to serotoniny. Stąd tak ważne jest by do oka wpadało światło. Zakładanie okularów słonecznych przy pięknym mocnym świetle jest nieporozumieniem. W Polsce rama czasowa na UVB przypada w godzinach 11-14. Co nam mówiono w szkołach? "Nie wychodzicie w południe na słońce, bo udaru dostaniecie". Wierutne brednie! Wychodzicie i siedźcie ile się da. Kto hula z wrażliwszą cerą, niech zaopatrzy się w krem z filtrem (no raka też nie chcemy xd).

Jeszcze co do rasy czarnoskórej w naszych szerokościach geograficznych. Są oni nie przystosowani do życia w tych warunkach. Ich skóra jest zbyt niewrażliwa na tak skąpe ilości promieniowania, w oko wpada światła tyle co u nich podczas afrykańskiego zmierzchu. Stąd chorują na depresję, a często nie chce im się pracować. Rozwiązanie: suplementacja witaminą D3+K2, oraz zakup lamp emitujących promieniowanie UVB - naświetlanie się tymi co najmniej pół godziny dziennie. I białej rasie to zalecam. Zrezygnować z zasłon w oknach; ciała odsłaniać ile wlezie, nie nosić okularów gdy to niekonieczne (ogólnie okulary zakładać tylko gdy trzeba, mi tym sposobem zmalała wada wzroku z -1.75 na -1.25 - trenowałem oko).

Pozdrawiam, miłego dnia,

DM 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Dominik Machowski napisał:

Tym samym zasłaniają ciało, ciało zawierające krocie melatoniny

melaniny

4 godziny temu, Dominik Machowski napisał:

A oprócz tego niebieskie oczy (są dużo wrażliwsze na światło słoneczne - w tym znaczeniu, że przy świetle o wyższym natężeniu, bądź albedo (z doświadczenia) "bolą"; a światło jest wręcz nieznośnie ostre) są przystosowaniem do odbierania informacji o stymulowaniu szyszynki do produkcji melatoniny, czy to serotoniny. Stąd tak ważne jest by do oka wpadało światło.

Odwrotnie.Światło ma działanie hamujące na syntezę melatoniny w pinealocytach szyszynki.

4 godziny temu, Dominik Machowski napisał:

trenowałem oko

Jak? Przyznaję, że byłbym zainteresowany. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Faktycznie, w rozmachu popełniłem błąd w nazewnictwie - niemniej myślę, że przekaz jest jasny. Z drugim również błąd - stąd nocą zasypiamy, że światło doń nie dociera (jeśli mowa o melatoninie); bądź co bądź o serotoninę się rzecz rozwodziła; no i z melaniną - to nie szyszynka  ;) Dziękuję, że czuwasz i korygujesz :) Świetny awatar! Pozdrawiam!

*Z bratem (bliźniakiem xd) będę się widział za tydzień, on miał jakieś publikacje na ten temat (tak mi się wydaje); więc doślę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Podajesz też nierzetelne porady o suplementacji witaminy K, która nie ma żadnego udowodnionego sensu. Podczas gdy taka suplementacja nie zaszkodzi młodej osobie bez farmakoterapii przeciwkrzepliwej, to już u starszych osób lub osób w wieku średnim z polipragmazją może być poważną przyczyną niepowodzenia leczenia, być może śmierci. Trudno też być pewnym, że otrzyma się w preparacie witaminę K, ponieważ z wyżej wymienionych przyczyn, nie ma na polskim rynku leku zawierającego połączenie witamin D i K. Wszystkie preparaty zawierające takie połączenie są suplementami diety.

Pamiętajmy też, że zrezygnowanie z zasłon w oknach nie zapewni nam wcale produkcji witaminy D w skórze, a sens oświetlania wnętrza mieszkania skupia się na odczuwaniu światła wzrokiem i wszystkim pożytecznym skutkom fizjologicznym, psychologicznym jego odbierania przez ten zmysł.

Edited by dajmon
dopowiedzenie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
46 minut temu, dajmon napisał:

Podajesz też nierzetelne porady o suplementacji witaminy K, która nie ma żadnego udowodnionego sensu.

???

Wtrącę się i pomogę nadać sens wspomaganiu się witaminą K, a nie będę grzebał po Pubmedzie, bo Ktoś już to zrobił:

https://slawomirambroziak.pl/w-zdrowym-ciele/k2-mniejsze-ryzyko-zgonu/

https://slawomirambroziak.pl/w-zdrowym-ciele/witamina-k-lekiem-na-raka/

https://slawomirambroziak.pl/w-zdrowym-ciele/k2-witamina-prostaty/

 

 

46 minut temu, dajmon napisał:

Wszystkie preparaty zawierające takie połączenie są suplementami diety.

I co z tego?

Czekać , aż medycyna umieści je w farmakopei i będą dostępne jedynie na receptę?

Edited by 3grosze
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, 3grosze napisał:

Wtrącę się i pomogę nadać sens wspomaganiu się witaminą K, a nie będę grzebał po Pubmedzie, bo Ktoś już to zrobił:

a ogarniałeś temat jakie tabletki są sensowne? i co sprawdzić przed tem aby mnie to nie zabiło przypadkiem ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
23 minuty temu, Afordancja napisał:

i co sprawdzić przed tem aby mnie to nie zabiło przypadkiem ;) 

Sadzę, że @dajmon powinien poczuwać się do udzielenia merytorycznej odpowiedzi.;) 

23 minuty temu, Afordancja napisał:

jakie tabletki są sensowne?

Ja łykam kapsułki polskiej firmy O...p.Uznany producent suplementów dla sportowców. W kompleksie: Omega3 z D3 i K2.

Edited by 3grosze
Zaszyfrowanie producenta :)
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, 3grosze napisał:

Ja łykam kapsułki polskiej firmy O...p.Uznany producent suplementów dla sportowców. W kompleksie: Omega3 z D3 i K2.

masz stwierdzone badaniami jakieś poważne niedobory witamin, że łykasz?

moim zdanie łykane jakiejkolwiek witaminy (nawet C) "tak sobie" to szukanie problemów. Organizm nie jest przystosowany i nigdy w naturze nie dostaje w 5min. i w jednej kapsułce dziennej dawki. Do tego każdy ma inny metabolizm i normy na kg masy ciała czy wiek są niemiarodajne. Nadwyżki, wiadomo zostaną zmetabolizowane. Ale po cholerę obciążać nerki,wątrobę? Do tego myślicie że jak żołądek jest zasypywany koncentratami syntetycznych witamin to po odstawieniu będzie potrafił wyciągnąć wartościowe składniki z kurczaka,chleba czy warzyw?

Zrozumiałbym jedzenie pigułek w Średniowieczu, do początku 20 wieku bo jedzenia mało i tylko sezonowe i regionalne. Ale dzisiaj? O każdej porze dnia i roku zjesz banana, rybę morską, świeże warzywa i cokolwiek innego zechcesz. Kto dzisiaj przy takiej ilości jedzenia ma niedobory witamin???

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, tempik napisał:

masz stwierdzone badaniami jakieś poważne niedobory witamin, że łykasz?

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że masz niedobór omega-3 i D3 i K2.  Na naszej szerokości geo i trybie życia prawie na pewno masz niedobór D3. W naszej diecie omega-3 jest nieczęste, a i nasza "zdrowa" dieta jest chyba dość uboga w K2 , ponieważ mięso, jaja i wyroby mlekopochodne są podobno zabójcze i nikt tego nie je :D

Ja również suplementuję tranem (ohyda) i K2, ale tylko od jesieni do wiosny. Zakładam, że te 3 godziny tygodniowo na słońcu mi wystarczą.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
55 minut temu, Jajcenty napisał:

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że masz niedobór omega-3 i D3 i K2.

Czyli masz takie przeczucie niepoparte żadnym dowodem.

56 minut temu, Jajcenty napisał:

K2

flora bakteryjna ją  wytwarza i reguluje jej poziom, dodatkowo wystarczy jeść kilka z setek produktów które ją zawierają. A jak pigułkami przekroczysz swoją normę to masz szansę na:nadmierną potliwość i uczucie gorąca,hemolizę czyli rozpad czerwonych krwinek,niedokrwistość,u niemowląt może wystąpić żółtaczka i uszkodzenia tkanki mózgowej

Godzinę temu, Jajcenty napisał:

D3

"System kontroli poziomu witaminy D3 wytwarzanej w skórze działa idealnie. Pewna jej część jest magazynowana w tkance tłuszczowej na gorsze dni, a proces produkcji zwalnia. Nie zdarza się też przedawkowanie wynikające z racjonalnej diety."

A jak pigułkami przekroczysz swoją normę to masz szansę na:bóle głowy,utrata apetytu,nudności,wzmożone pragnienie,otępienie,zaburzeniami pracy serca,zaburzeniami pracy nerek, kamicą pęcherzyka żółciowego.

Godzinę temu, Jajcenty napisał:

omega-3

"CZY SUPLEMENTACJA JEST KONIECZNA?
Bez wątpienia nie. Wg IŻŻ dzienne zapotrzebowanie na kwasy EPA+DHA dla osoby dorosłej wynosi 250 mg. Takie zalecenia można wypełnić spożywając 2 razy w tygodniu tłustą rybę [1]. Dużo większe dawki sprawdzą się tylko w niektórych okolicznościach (m.in. przy hipertryglicerydemi). Co więcej, zdarza się, iż jakość kwasów omega-3 w suplementach mogą pozostawiać wiele do życzenia 
"

Nie ma racjonalnego argumentu do łykania witamin. chyba że rok siedzi się na ISS i je produkty w proszku, albo ma się stwierdzone poważne problemy zdrowotne i określone badaniami niedobory. Ale spoko, jeśli ktoś łyka marketing firm farmaceutycznych to jego sprawa, jego wątroba, jego kasa. 

Smacznego :D

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, tempik napisał:

Czyli masz takie przeczucie niepoparte żadnym dowodem.

Oczywiście nie mam dowodów. Mam prawdopodobieństwo - wysokie - na podstawie doniesień o niedoborach u człowieka europejskiego. Jednak ryzyko jakie ponosisz w związku z wizytą w laboratorium, gdzie, przypominam, jest mnóstwo chorych ludzi i gdzie trzeba dać sobie wkłuć i ryzykować powikłania jest w mojej ocenie większe niż ryzyko przedawkowania witamin.

15 minut temu, tempik napisał:

flora bakteryjna ją  wytwarza i reguluje jej poziom

W jelicie grubym. Jeśli jelito grube jest takim dobrym źródłem witamin, to dlaczego goryle jedzą kupę? Odp: bo są weganami i mają problem z B12. Dlatego weganie mając do wyboru jedzenie kupy i jedzenie suplementów wybierają suplementy. Nie sądzisz że może to też dotyczyć K2? Podkreślam - K2.

Nic co napisałem nie musi być prawdą - to tylko moja opinia na podstawie szczątków informacji.

26 minut temu, tempik napisał:

Takie zalecenia można wypełnić spożywając 2 razy w tygodniu tłustą rybę [1].

A to pech, nie dość że tłusta ryba kosztuje ze 70 zeta / kg to jeszcze trzeba znosić ten okropny smak dwa razy! w tygodniu. Nie to żeby sie chwalił, ale rybe ostatni na raz to ja na wigilii, i był to suchy jak deska dorsz.... się nie łapie do kategorii: tłuste. Ponawiam: niedobór omega-3 D3 K2 jest powszechny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Jajcenty napisał:

Mam prawdopodobieństwo - wysokie - na podstawie doniesień o niedoborach u człowieka europejskiego. Jednak ryzyko jakie ponosisz w związku z wizytą w laboratorium, gdzie, przypominam, jest mnóstwo chorych ludzi i gdzie trzeba dać sobie wkłuć i ryzykować powikłania jest w mojej ocenie większe niż ryzyko przedawkowania witamin.

Masz podejście mojego sąsiada z "działki".

Za 100 zł może zrobić kompleksowe badanie gleby, a za kilkaset zł badania rozszerzone obejmujące wszystkie mikroelementy. I mieć wiedzę czego jest za mało a czego za dużo. Ale po co? on po prostu wie, że w jego grządkach brakuje wszystkiego i woli kupić worek uniwersalnego nawozu. Efekt końcowy jest taki,  że wszystko rośnie mu gorzej niż na jałowym piasku bo ziemię ma katastrofalnie zasoloną.  Więc sięga po worek i dalej nakręca spiralę. Ty podobnie masz przeczucie że czegoś Ci brakuje i bez witamin w proszku byś usechł mimo że zakładam dobrze się czujesz i nie wymagasz hospitalizacji.

18 minut temu, Jajcenty napisał:

Podkreślam - K2

no chyba jogurty czy polską kuszona kapustę możesz jeść?

26 minut temu, Jajcenty napisał:

Odp: bo są weganami i mają problem z B12. Dlatego weganie mając do wyboru jedzenie kupy i jedzenie suplementów wybierają suplementy.

to dobry punkt wyjścia do przemyśleń dla wegan.... 

co to za cudowna i kompleksowa dieta która bez syntetycznych prochów doprowadzi do niedoborów i problemów zdrowotnych?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
15 minut temu, tempik napisał:

Ty podobnie masz przeczucie że czegoś Ci brakuje i bez witamin w proszku byś usechł mimo że zakładam dobrze się czujesz i nie wymagasz hospitalizacji.

Dobrze się czuję bo suplementuję ;P Jeszcze mnie na jakiegoś kopyrajtera wezmą... Domagałeś sie tłustej ryby... No to jem ten tran! Może być?

 

15 minut temu, tempik napisał:

co to za cudowna i kompleksowa dieta która bez syntetycznych prochów doprowadzi do niedoborów i problemów zdrowotnych?

Podobno bez problemów można zestawić dietę wegetariańską by nie powodowała niedoborów. Z wegańską jest jakoś trudniej.  Wiem że da się zrobić wegańską ketogeniczną - wilk syty i owca cała - ale trzeba suplementować.

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Jajcenty napisał:

Dobrze się czuję bo suplementuję ;P

trochę jak alkoholik :D 

ale może bez suplementacji też będziesz się dobrze czuł , sam już nie wiem :)

mój algorytm działania jest taki, że jak dostrzegam problem to robię badania(nie polegam na subiektywnych odczuciach), szukam przyczyny problemu i działam. Dlatego myję samochód jak widzę że jest brudny. Ale podjeżdżając na myjnie czasami widzę jak ktoś myje zupełnie czysty samochód. Może jakaś tradycja, nie wiem :)

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, tempik napisał:

mój algorytm działania jest taki, że jak dostrzegam problem to robię badania(nie polegam na subiektywnych odczuciach),

No widzisz. Czekasz. A ja aktywnie zapobiegam. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Robienie badań nie jest obojętne - jest inwazyjne i ryzykowne i kosztowne. Zresztą jaki panel mam wybrać? Komplet badań na wszystko? Jak często?  Oprócz rinowirusów przynosisz z labu grype, pólpaśca i chemitrailsy. Samo wejście do przychodni w listopadzie czy marcu to pewna śmierć na katar. :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Jajcenty napisał:

Robienie badań nie jest obojętne - jest inwazyjne i ryzykowne i kosztowne

Podsumuję tego mega offtopa cytatem klasyka "rozumiem, ale nie popieram" :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niektórzy ludzie mówią, że nie są w stanie żyć bez kawy. O ile w ich przypadku to jawna przesada, o tyle w przypadku pewnego 11-latka z Francji takie sformułowanie należy traktować dosłownie. Pita 2 razy dziennie mocna kawa, a właściwie kofeina, pozwala mu bowiem radzić sobie z bardzo rzadką chorobą neurologiczną.
      Naukowcy ze szpitala Salpêtrière w Paryżu oraz Instytutu Mózgu i Rdzenia Kręgowego (CNRS/Inserm/Sorbonne Université) wykazali, że kawa przynosi wymierne korzyści w leczeniu dyskinez wywołanych mutacją genu ADCY5. Ich studium przypadku ukazało się piśmie Annals of Internal Medicine.
      Prof. Emmanuel Flamad-Roze i dr Aurélie Méneret poświęcili 5 lat na lepsze zrozumienie dyskinez związanych z ADCY5 i na znalezienie skutecznych metod terapii (pacjenci dotknięci tą chorobą zmagają się z gwałtownymi mimowolnymi ruchami mięśni całego ciała). Prawidłowa wersja genu odpowiada za produkcję enzymu, który pomaga regulować skurcze mięśni.
      Lekarze stwierdzili, że u badanego przez nich 11-latka 2 kawy dziennie pozwalają zmniejszyć objawy aż o 90%.
      Pewnego razu rodzice chłopca pomyłkowo kupili kapsułki do ekspresu z kawą bezkofeinową. Gdy po 4 dniach z atakami rodzice zdali sobie sprawę z tego, co się stało i ponownie zaczęli przygotowywać kawy kofeinowe, stan ich syna ponownie się poprawił.
      Naukowcy podkreślają, że pomijając kwestie etyczne, na świecie jest zbyt mało chorych, by dało się przeprowadzić eksperyment z losowaniem do grup, z których jedna pije kawę z kofeiną, a druga napar bezkofeinowy. Rodzice nastolatka nieświadomie przeprowadzili jednak coś w rodzaju takich testów.
      Pijąc 2 kawy dziennie, chłopiec mógł prowadzić normalne życie (wracać pieszo ze szkoły, jeździć na rowerze i brać udział w zajęciach sportowych z rówieśnikami). Przy braku kofeiny nie był w stanie tego robić...
      Francuzi tłumaczą, że przez podobieństwo strukturalne do cząsteczki adenozyny kofeina wiąże się z jej receptorami na powierzchni komórek bez ich aktywacji. Zjawisko to modyfikuje działanie białka zmienionego przez mutację genu ADCY5. Warto dodać, że silna jego ekspresja zachodzi w głębokiej strukturze mózgu - prążkowiu, które reguluje ruchy.
      Flamad-Roze i Méneret kontynuują badania i mają nadzieję, że wyniki uda się powtórzyć u większej liczby pacjentów. Na razie poza 11-latkiem udokumentowali jeszcze m.in. przypadki ojca i córki z paroksymalną dyskinezą dzienną i nocną. To właśnie oni wspominali o zapobieganiu epizodom za pomocą kawy. Ojciec powiedział lekarzom, że nigdy nie kładzie się spać, nie wypiwszy przedtem kawy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Choroby mitochondrialne objawiają się zwykle zaburzeniami w funkcjonowaniu układu nerwowego lub mięśni. Wywołują je zmiany genetyczne w obrębie komórek. Dr Karthik Mohanraj i dr Michał Wasilewski z Centrum Nowych Technologii UW to członkowie zespołu badaczy, który odkrył nieznany dotąd mechanizm powstawania tego typu chorób, dzięki czemu możliwe stało się zastosowanie nowych strategii leczenia. Wyniki badań naukowców zostały opublikowane na łamach czasopisma EMBO Molecular Medicine.
      Mitochondria są częścią komórki odpowiedzialną za produkcję energii. Mutacje ich genomów lub zmiany w genach jądrowego DNA wywołują choroby mitochondrialne. Wspomniane geny jądrowego DNA kodują większość białek niezbędnych do prawidłowej budowy i sprawnego funkcjonowania mitochondriów. Białka te powstają poza mitochondriami i są importowane do wnętrza wspomnianych organelli przez wyspecjalizowane mechanizmy transportujące.
      Dr Karthik Mohanraj i dr Michał Wasilewski z Laboratorium Biogenezy Mitochondriów CeNT UW, prowadzonego przez prof. Agnieszkę Chacińską, przyjrzeli się importowi zmutowanych form białka COA7 zidentyfikowanych u pacjentów. COA7 pełni istotną rolę w powstawaniu maszynerii białkowych produkujących energię, tzw. kompleksów oddechowych. Badania były prowadzone we współpracy z uczonymi z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN oraz uniwersytetów w Cambridge i Getyndze.
      Z naszych obserwacji wynika, że import zmutowanego białka COA7 zachodzi wolniej niż białka zdrowego. W wyniku wolniejszego importu jest ono dłużej wystawione na działanie proteasomu – systemu niszczącego białka uszkodzone lub nieprawidłowo zlokalizowane. Prowadzi to do niemal zupełnego braku białek zmutowanych w komórkach pacjentów – mówi dr Michał Wasilewski. Naukowcy dowiedli, że proces ten można zahamować dzięki specyficznym inhibitorom proteasomu, czyli substancjom spowalniającym reakcje chemiczne. Prowadzi to nie tylko do powstrzymania degradacji zmutowanego białka COA7, ale również częściowego przywrócenia funkcji mitochondriów.
      Inhibitory proteasomu, takie jak bortezomib, są obecnie stosowane w leczeniu pewnych form nowotworów. Badacze twierdzą, że wiele chorób mitochondrialnych, które są związane ze znacznym ubytkiem zmutowanych białek w komórkach pacjentów, może wynikać z ich niewłaściwej lokalizacji i przedwczesnej degradacji poza mitochondriami. Odkrycie dokonane przez członków zespołu kierowanego przez prof. Agnieszkę Chacińską daje podstawy do poszerzenia zastosowania leków przeciwnowotworowych, takich jak bortezomib, o leczenie chorób mitochondrialnych. Odkrycie jest na drodze do uzyskania międzynarodowej ochrony patentowej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Liczne ciąże i karmienie piersią chronią przed rakiem piersi nie tylko kobiety, które są standardowo narażone na tę chorobę, ale również te panie, u których ryzyko wystąpienia nowotworu jest większe. Badacze z Columbia University Mailman School of Public Health oraz Institut National de la Santé et de la Recherche Médicale w Paryżu potwierdzili, że dobroczynne skutki ciąż są widoczne też u kobiet z mutacjami genów BRCA1 i BRCA2. To geny supresorowe nowotworów, a nawet 10% przypadków raka piersi jest spowodowanych mutacją jednego z nich. U takich kobiet ryzyko rozwoju raka piersi rośnie 5-krotnie, a raka jajników nawet 20-krotnie.
      Amerykańsko-francuski zespół zauważył, że u kobiet z mutacją BRCA1, które donosiły dwie ciąże ryzyko rozwoju choroby spda o 21%, w przypadku trzech ciąż jest o 30% mniejsze, a czwarta ciąża powoduje zmniejszenie ryzyka o 50% w porównaniu z kobietami, które były w ciąży jednokrotnie. Również karmienie piersią zmniejszało ryzyko nowotworu u kobiet z mutacją BRCA1. Natomiast u kobiet z mutacją BRCA2 dopiero czwarta ciąża i kolejne zmniejszały ryzyko rozwoju nowotworu.
      Dowiedzieliśmy się również, że dla wielu czynników ryzyka naprawdę ważny jest termin zajścia w ciążę. U kobiet, u których nie występują mutacje ciąża wiąże się z krótkoterminowym wzrostem ryzyka nowotworu i długoterminową ochroną przed nowotworem, jednak zasady te mogą nie dotyczyć kobiet z mutacjami BRCA1 i BRCA2, gdyż krótkoterminowy wzrost ryzyka i długoterminowa ochrona mogą zależeć od momentu w życiu, w którym kobieta w ciążę zaszła, mówi główna autorka badań, profesor Mary Beth Terry.
      Co więcej, burza hormonalna, która ma miejsce podczas pierwszej ciąży, może mieć mniejszy lub większy wpływ na ryzyko rozwoju raka piersi, w zależności od tego, czy kobieta znajduje się w okresie bardziej czy mniej podniesionego ryzyka rozwoju nowotworu. Pomiędzy mutacjami BRCA1 i BRCA2 istnieje bowiem około 10-letnie przesunięcie. W przypadku kobiet z mutacją BRCA2 największe ryzyko pojawienia się choroby zachodzi około 10 lat później niż u kobiet z mutacją BRCA1, dodaje doktor Nadine Andrieu z Paryża.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na Wydziale Medycyny Indiana University dokonano przełomu na drodze do opracowania testu bólu, który na podstawie badań krwi pozwoliłby obiektywnie określić poziom bólu odczuwanego przez pacjenta.
      Na czele zespołu badawczego stoi profesor Alexander Niculescu. Wraz ze swoją grupą bada on setki pacjentów Richard L. Roudebush VA Medical Center pod kątem zidentyfikowania we krwi biomarkerów bólu. Opracowaliśmy prototypowy test, który w sposób obiektywny informuje lekarza, czy pacjenta coś boli i jak ostry jest to ból. Uzyskanie obiektywnych danych jest tutaj niezwykle ważne, gdyż ból jest uczuciem subiektywnym. Dotychczas trzeba było opierać się na tym, jak sam pacjent oceniał ból, mówi Niculescu. Jeśli prace się powiodą, będzie to pierwszy test tego typu. Opracowanie takiego testu pozwoliłoby przede wszystkim zahamować falę nadużywania środków przeciwbólowych. To zaś wiązałoby się z lepszym zdrowiem i lepszymi rokowaniami dla pacjenta.
      Epidemia nadużywania opioidów spowodowana jest przepisywaniem zbyt dużej ilości środków przeciwbólowych. To zaś spowodowane jest faktem, że nie istnieje obiektywny sposób pomiaru bólu i jego natężenia. Lekarze po prostu przepisują środki przeciwbólowe gdy pacjent sobie tego zażyczy. Teraz widzimy, że to spowodowało poważne problemy. Potrzebujemy alternatywy dla opioidów i precyzyjnego leczenia bólu. Opracowany przez nas test to umożliwia, mówi uczony.
      Nowy test pozwala zidentyfikować we krwi biomarkery świadczące o bólu i jego natężeniu, a następnie dopasować odpowiednie środki przeciwbólowe. Po ich przepisaniu można ponownie wykonać test i sprawdzić, czy sytuacja wróciła do normy. Odkryliśmy, że część środków, które są używane od dekad do leczenia zupełnie innych rzeczy najlepiej pasują do biomarkerów bólu. Byliśmy w stanie powiązać biomarkery z istniejącymi lekami oraz ze środkami naturalnymi i stwierdzić, że dzięki nim pacjent może zmniejszyć ilość przyjmowanych opioidów lub w ogóle z nich zrezygnować, dodaje Niculescu.
      W trakcie badań okazało się także, że biomarkery nie tylko mogą posłużyć do dobrania leku, ale pozwalają również przewidzieć, czy ktoś może doświadczyć bólu w przyszłości, a zatem czy pacjent może cierpieć na chroniczne bóle.
      Przede wszystkim chcieliśmy znaleźć uniwersalne biomarkery bólu i to nam się udało. Z uzyskanych danych wynika też, że niektóre biomarkery lepiej sprawdzają się w przypadku mężczyzn, a inne w przypadku kobiet. Może się okazać, że istnieją też biomarkery działające lepiej na ból głowy, inne na ból brzucha i tak dalej. Chcemy to zbadać w ramach szerzej zakrojonych studiów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niedawno u dwojga dzieci w Europie, w wieku 4 i 6 lat, oraz jednego w Kanadzie, w wieku 10 lat, pojawiła się tajemnicza choroba objawiająca się napadami drgawek, utratą magnezu i zmniejszeniem poziomu inteligencji. Obecnie nie ma sposobu na jej leczenia lub łagodzenie objawów, ale przynajmniej udało się znaleźć jej przyczynę.
      Międzynarodowy zespół naukowy z Danii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Austrii, Holandii i Kanady poinformował, że choroba spowodowana jest mutacją w podrodzaju Alfa-1 pompy sodowo-potasowej. I mimo tego, że u wspomnianej trójki dzieci wystąpiły identyczne objawy, to błąd genetyczny, które je spowodował, jest u każdego z nich odmienny, gdyż różne są aminokwasy budujące białko pompy, poinformowała profesor Bente Vilsen z Uniwersytetu w Aarhus.
      Ten rodzaj pompy, który mutuje, znajduje się zarówno w nerkach jak i w mózgu. Mutacja powoduje, że nerki, które normalnie absorbują magnez, zaczynają wydzielać go wraz z moczem. Jednak to nie utrata magnezu powoduje drgawki. Mają one miejsce dlatego, że pompa sodowo-magnezowa jest niezwykle ważna dla prawidłowego działania mózgu, a to oznacza, że dodatkowa suplementacja magnezem nie zapobiegnie drgawkom, wyjaśnia uczona. Jej zdaniem kolejny z objawów choroby, zmniejszanie się poziomu inteligencji, jest prawdopodobnie spowodowany niedoborami tlenu w mózgu w czasie napadów drgawkowych. Uczeni rozpoczęli już poszukiwanie lekarstwa na nowo odkrytą chorobę.
      Przypadki te pojawiły się w dwóch różnych miejscach w Europie oraz w Kanadzie. Możemy więc przypuszczać, że nie są jedynymi, stwierdziła Vilsen. Dodaje, że odkrycie, którego dokonał jej zespół powinno przyczynić się do zidentyfikowania kolejnych przypadków, gdyż teraz lekarze będą wiedzieli, że utrata magnezu skojarzona z drgawkami może oznaczać mutacje w pompie sodowo-potasowej. Sądzę, że znajdziemy znacznie więcej dzieci z tym schorzeniem, a te badania to dobry przykład, dlaczego współpraca międzynarodowa jest koniecznością. Po prostu w jednym kraju występuje zbyt mało przypadków tej choroby, by prowadzić tam nad nią badania, dodaje Vilsen.
      Badania nad tak rzadkimi chorobami przynoszą i ten pozytywny skutek, że mogą doprowadzić one do opracowania metod leczenia częściej występujących, powiązanych z nimi schorzeń.
      Jens Christian Skou, duński naukowiec, który odkrył istnienie pompy sodowo-potasowej, zmarł w ubiegłym roku w wieku 99 lat. Początkowo uważał on, że w pompie nie mogą występować mutacje, gdyż organizm nie może się obyć bez prawidłowo działającej pompy sodowo-potasowej. Jednak z czasem okazało się, że istnieją nieprowadzące do śmierci poważne choroby spowodowane mutacjami w pompie sodowo-potasowej. Teraz odkryto kolejną z nich.
      To, że mutacje takie nie prowadzą do śmierci, spowodowane jest dwoma czynnikami. Po pierwsze, w różnych tkankach istnieją różne odmiany pompy sodowo-potasowej, które mogą się uzupełniać, gdy jedna z odmian nie działa prawidłowo. Po drugie, ludzie posiadają materiał genetyczny od obu rodziców, zatem nawet w nerkach, które, w przeciwieństwie do mózgu zawierają tylko jedną odmianę pompy (Alfa-1), nie wszystkie pompy będą wadliwe, a tylko te, które odziedziczyliśmy od jednego z rodziców. Innymi słowy u wspomnianych dzieci nieprawidłowo działa tylko część pomp w mózgu i nerkach. Gdyby nie działały wszystkie to, zgodnie z przewidywaniami Jensa Christiana Skou, dzieci umarłyby jeszcze przed narodzeniem.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...